need help - w poszukiwaniu straconego sensu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam.
    Właśnie napisałem bardzo długi post i skasowałem go, kiedy się zorientowałem
    że zostało mi jeszcze parę lat życia do opisania. A miało być krótko.
    Więc teraz po krótce.

    1. Nie widzę sensu. Nie mam uśmiechu. Nic mnie nie kręci. Nic mi się nie
    chce. Nie ma satysfakcji, spełnienia, radości, nie mówiąc już o szczęściu,
    ani nadziei czy wiary w nic dobrego.
    2. Parę lat temu miałem depresję, leki ani psychoterapia nie pomogły.
    3. Swego czasu miałem sporo do czynienia z Magią, bioenergoterapią, życiem
    duchowym, czy jak by tego nie nazwać.
    4. Jeśli nic się nie zmieni, to albo przestanę wstawać, albo zacznę się
    zmuszać do picia, randek (Boże, jakież to głupie słowo), itp, wmówię sobie że
    spotkałem kogoś wyjątkowego, itp, itd, skończę w tym samym miejscu za 6 do 12
    miesięcy, będzie znów tylko trochę gorzej niż poprzednim razem.
    5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
    pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
    oddychania.
    6. Nie mam 16 lat.
    7. wrocław
    • przepustnosc napisał:

      > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
      > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
      > oddychania.
      Szukasz MISTRZA. W necie?
      Aneta
      • > Szukasz MISTRZA. W necie?
        > Aneta

        1. Żyję w Necie.
        2. Mistrza też. Chcoiaż Oni nie dają się odnaleźć, tylko
        spotkać, "przypadkiem". Szczególnie Magowie.
        3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
        kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które tyle
        razy sam stosowałem...
        • przepustnosc napisał:

          > 3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
          > kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które
          tyle
          > razy sam stosowałem...

          i dobrze, że nie szukasz tu lekarza
          ani tu ani kdziekolwiek nie znajdziesz lekarza, który za ciebie
          znajdzie "utracony sens"
          ale dobrze, że szukasz ....Maga?
          Go znajdziesz daj mi znać
          ja też GO szukam...
          nie...
          raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
          ale ja będę wiedziała, że to On
          może nie będę wiedziała
          ale wolę myśleć, że będę wiedziała
          • > ja też GO szukam...
            > nie...
            > raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
            > ale ja będę wiedziała, że to On
            > może nie będę wiedziała
            > ale wolę myśleć, że będę wiedziała


            a życie mija
          • > i dobrze, że nie szukasz tu lekarza
            > ani tu ani kdziekolwiek nie znajdziesz lekarza, który za ciebie
            > znajdzie "utracony sens"

            Nikt nie znajdzie przecież...
            Ale czasem potrzebny jest ktoś, kto trzyma latarnię...
            albo staje się lustrem Twojej duszy...
            Ktoś, kto powie słowo ważniejsze niż tysiące zdań...

            > ale dobrze, że szukasz ....Maga?
            > Go znajdziesz daj mi znać
            > ja też GO szukam...
            > nie...
            > raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
            > ale ja będę wiedziała, że to On
            > może nie będę wiedziała
            > ale wolę myśleć, że będę wiedziała

            Jeśli szukasz i jesteś gotowa, będziesz wiedziała...
            A jeśli nie, to Ci podpowiem - to ten, spod stóp którego sypią się iskry...
        • przepustnosc napisał:

          > 3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
          > kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które
          tyle
          > razy sam stosowałem...
          Czyli człowiek o wielkiej mądrości życiowej, nacechowany szczerością i
          autentyzmem uczuć?
          Aneta
          • > Czyli człowiek o wielkiej mądrości życiowej, nacechowany szczerością i
            > autentyzmem uczuć?

            Pytasz o mnie czy o człowieka którego szukam?...

            A tak serio, mądrość życiowa, tak...
            Reszta idzie za tym...
            • no dobrze, załóżmy że trafisz na jakieś sensotwórcze propozycje
              światopoglądowe. według jakich kryteriów dokonasz wyboru? piszesz o
              charyzmatycznej jednostce, "lekarzu dusz" etc. - czy to kryterium jedyne? czy
              są też inne - równie ważne albo pomocnicze?

              interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.
              • Beekeeper napisał:

                > interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.

                Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
                pozagrobowym.
                Aneta

                • aneta10ta napisała:

                  > Beekeeper napisał:
                  >
                  > > interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.
                  >
                  > Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
                  > pozagrobowym.
                  > Aneta
                  >

                  i ci, którzy kupują taką obietnicę nie płacą za nią zbyt wiele
                  bo mądrość u nich nie jest w cenie nawet za 1 grosz
                  • 100krotki napisała:
                    > aneta10ta napisała:

                    > > Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życi
                    > u
                    > > pozagrobowym.
                    > > Aneta
                    > >
                    >
                    > i ci, którzy kupują taką obietnicę nie płacą za nią zbyt wiele
                    > bo mądrość u nich nie jest w cenie nawet za 1 grosz

                    Nie jestem przekonana, że mądrość jest najcenniejszą walutą. Skłaniam się ku
                    twierdzeniu, że stanowi nią emocjonalność. Nabywcy obietnic rekrutują się
                    właśnie spośród posiadaczy takiego kapitału. Nie cenią mądrości i nie ona
                    stanowi o ich niewątpliwym bogactwie. Nie pytają o koszty, bo nie płacą, lecz
                    rozdają. Bywa, że w nadmiarze. Znasz większą hojność?
                    Aneta

                • >Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
                  >pozagrobowym.
                  >Aneta

                  to jasne. ale na rynku idei jest zawsze kilka co najmniej "towarow",
                  oferujacych tego typu korzysci duchowe. innymi slowy, jest zawsze jakies
                  spektrum alternatywnych rozstrzygniec. (nawiasem mowiac, na tym polega wolnosc
                  czlowieka wlasnie - ma on z reguly wiecej niz jedna opcje do wyboru. nie jest
                  ani calkowicie zdeterminowany - jak chce strukturalizm czy wulgarne nurty
                  marksizmu - ani calkowicie, abstrakcyjnie wolny jak sadza egzystencjalisci czy
                  fenomenolodzy - bo pole alternatyw okreslaja obiektywne warunki)

                  dlatego ciekawi mnie, na jakiej podstawie autor watku dokona ew. wyboru sposrod
                  konkurencyjnych ofert swiatpogladowych.

                  ale cos widze ze jest raczej niechetny do dokonania takiej autoanalizy ;)
              • beekeeper napisał:

                > no dobrze, załóżmy że trafisz na jakieś sensotwórcze propozycje
                > światopoglądowe. według jakich kryteriów dokonasz wyboru?
                Nie pamietam, kto to powiedział przede mną, ale wyjął mi to z ust:_Idei się nie
                wyznaje, idee się przeżywa._
                Aneta
    • wybacz szczerość:nie masz przyjaciół?

      _____________________________________________

      Glista071
    • Cóż, nie wiem czego się spodziewałem, ale napewno więcej niż zostało tu
      napisane... Mam dziwne wrażenie że nikt nie zrozumiał o co mi chodzi, nie zadał
      ani jednego trafnego pytania i nawet nie otarł się o problem....
      Miłej zabawy.
      • przepustnosc napisał:

        > Cóż, nie wiem czego się spodziewałem, ale napewno więcej niż zostało tu
        > napisane...
        _Nie oczekuj więcej niż możesz otrzymać._

        > Mam dziwne wrażenie że nikt nie zrozumiał o co mi chodzi,
        Chcesz rozmawiać z psem, naucz się szczekać.

        > nie zadał
        >
        > ani jednego trafnego pytania
        Celność pytania określa pytający, podobnie jak wagę odpowiedzi.

        > i nawet nie otarł się o problem....
        Myślisz, że jesteś aż tak oryginalny?
        Aneta
      • jak was czytam to aż robi mi się niedobrze! gadacie o kosmosie,religii,miłości
        i wszelkich możliwych absurdach tego poje..ego świata. Nie wiem czy
        czytałeś "Fausta" drogi kolego? Rozejrzałeś się kiedyś poza czubek swojego
        nosa?? Czy uważasz że ty jesteś pępkiem wszechświata? Mam świetny pomysł jak
        możesz wykorzystać swój nędzny czas. Pomagaj ludziom!! Jeśli nie masz już
        kompletnie nic do stracenia zostań wolontariuszem. Idź do hospicjum, gdzie
        ludzie,małe dzieci które są nieuleczalnie chore oddały by wszystko by być na
        twoim miejscu- człowieka zdrowego. Popatrz w ich oczy, nie rozumiesz że wszyscy
        kiedyś zdechniemy? Popatrz racjonalnie na to wszystko. I tak kiedyś zdechniesz,
        więc nie lepiej jeszcze przed tym faktem trochę pożyć? pożyć autentycznie?
        prosze zrob cos ze swoim ślimaczanym życiem i pomagaj ludziom - narkomanom,
        staruszkom,dzieciom. A przede wszystkim nie bądź takim egoistą, bo mi ręce
        opadają!
    • Zeby pomagac ludziom, trzeba najpierw uporac sie ze soba...
      Inaczej mozna bardzo zaszkodzic.
      --
      "Savoir qu'on n'a plus rien à espérer n'empêche pas de continuer à attendre."
      • a może by tak wreszcie przestać mysleć O SOBIE, facet tak myśli i myśli i widać
        że nic jeszcze sensownego nie wymyślił. Może czas na jakąś zmianę? typu"O.. tu
        są jeszcze inni ludzie, nie ja sam, może oni mnie czegoś nauczą" Jak widzę
        uśmiech na twarzach ludzi niepełnosprawnych to sama jestem ciekawa - skąd oni
        biorą optymizm i chęć do życia, prawda?
        • Masz świętą rację Anais, szkopuł w tym, że to dużo trudniejsze - wyjść do ludzi
          i wsród nich np. poszukiwać wzoru na swoją formułę sensu życia, szczęścia,
          spełnenia etc. Łatwiej jest biernie czekać, aż pewnego dnia może objawi nam się
          Mag,Guru krzeszący iskry spod stóp i na talerzu przyniesie nam zestaw prawd
          objawionych, które nas wskrzeszą i wskażą "jedyną właściwą drogę"...
          a życie mija....
          • Zgadzam sie o tyle, ze sadze, ze tego SENSU latwiej jest szukac wsrod ludzi i z
            ludzmi niz w zakamarkach wlasnej duszy... Z pustego nie nalejesz, chocbys nie
            wiem jak probowal...
            --
            "Savoir qu'on n'a plus rien à espérer n'empêche pas de continuer à attendre."
            • Pustka to miejsce na...? Jeśli znaleźć odpowiedź, można ją wypełnić w optymalny
              sposób. Niecelowe jest powielanie podpatrzonych wzorów, ale zaczerpnąć wybrane
              z nich elementy niewątpliwie warto.
              Aneta
        • Chyba po to do nas przyszedł, choć szukać ładu duchowego wśród depresjonatów to
          pomysł zaiste oryginalny.
          Aneta
      • Bez reguł. Sprawdza się działalność samopomocowa grup osób znajdujących się w
        podobnej życiowej sytuacji. Z drugiej strony istnieje realne niebezpieczeństwo
        zostania złodziejem a nie darczyńcą, kiedy speszy się z pomocą innym, aby
        zapełnić własną pustkę wewnętrzną. Z trzeciej strony wielu ludzi odnajduje swój
        aytentyczny wymiar w służeniu potrzebującym. Wydaje mi się, że tych stron jest
        dość sporo. Kiedyś próbowałam je zliczyć, ale rozbolała mnie głowa ...
        Aneta
    • Mysle ze przeszedlem przez podobna droge jak Ty, tez zajmowalem sie
      bioenergetyka a nawet magia. Nie przynioslo to zadnych rezultatow.
      Zwykle probujemy znalesc srodek na depresje, najczesciej lek ktory ma ja
      pokonac. Kiedy nie przynosi rezultatow szukamy czegos innego, magi,
      erergoterapi czy hipnozy.
      Istnieje tylko jeden sposob na depresje, zmiana sposobu myslenia i dzialania,
      ta zmiana musi byc na cale zycie.
      Najwazniejsza sprawa jest uwierzyc ze wyjdziesz z depresji a nastepnie dzialac
      przeciwko niej. Kiedys tez stanalem przed decyzja czy warto wstawac czy nie,
      czy wziac alkohol i zniszczyc siebie czy tez walczyc o siebie.
      Wybralem walke i powoli odbieralem wszystko co zabrala mi depresja, jedna rzecz
      za druga. Odzyskalem usmiech, sen, pokonalem zmeczenie, zmienilem
      beznadziejnosc w sens.
      Wiem ze nie oddam juz tych rzeczy depresji, sa moje. Wiem ze i Ty mozesz to
      zrobic ale musisz rozpoczac i wierzyc ze jest to mozliwe.
      Zacznij te zmiany od Siebie, od Twojego zdrowia fizycznego. Potrzebujesz
      cwiczen fizycznych, potrzebujesz zdrowego odzywiania sie. To poczatek ale
      bardzo wazny, Twoje cialo przenosi emocje. Jesli jest silne mozna pokonac
      strach, mozna pokonac ociezalosc i poczucie beznadziejnosci.
      Mysle ze rozumiesz wage mysli, to jest jedna z najwazniejszych spraw. Trzeba
      umiec je kontrolowac, aktywnosc jest jednym ze sposobow. Innym sposobem jest
      medytacja ale nie ta popularna i rozpowszechniana przez energoterapeutow.
      Tu chodzi o to aby nie dopuszczac mysli ktore rania i przynosza bezsens. Trzeba
      umiec kontrolowac mysli i dopuszczac te ktore nie przynosza szkody.
      Jesli chcesz napisz do mnie na mskaiq@gazeta.pl
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Maskaiq napisał:

        > Trzeba
        > umiec kontrolowac mysli i dopuszczac te ktore nie przynosza szkody.

        Żeby ukonkretnić Twoje nawijanie odwołam się do procesu zwanego podważaniem
        depresyjnych myśli. Niedawno wysmażyłam nielichy pasztet zajęczy. Stanęłam na
        granicy rypniecia się sprawy... i ani w lewo, ani w prawo, czyli najgorzej. No,
        mogłabym zaliczyć bezsenną nockę, trząść się całą dobę i odchodzić od zmysłów.
        Tylko po co? Jeśli ma chlasnąć, to i tak nastąpi, a skoro jest sznsa, że
        przejdzie bokiem, to może akurat... Przeszło.
        Odnoszę wrażenie, że niewiele osób na Forumach zadaje sobie trud, aby z
        całokształtu Twojej zdrowotnej działalności wyłuskać pożyteczne ziarno. Fakt,
        czasem lektura Twoich postów jest ciężkostrawna, aż rzuciłby człowiek żeberkiem
        w kapuście, ale bywa, że piszesz bardzo mądre rzeczy. Nawet cierpliwe wdrażanie
        ćwiczeń obśmianych przez ogół pompek ma swoje terapeutyczne znaczenie.
        Pozdrawiam
        Aneta





      • Myślę że przeszedłeś w życiu zupełnie inną drogę. Zajmowałem się Energiami i
        Magią i był to najwspanialszy czas w moim życiu, zrezygnowałem dochodząc do
        wniosku że nei chcę się uczyć na teraputę w wieku piętnastu lat bo na to jest
        jeszcze za wcześnie.
        I potrafię wstać i zrobić wszystko, poradzić sobie w każdej sytuacji, osiągnąć
        co tylko sobie zamarzę - jeśli widzę w tym sens. Jeśli kłądąc się spać chociaż
        czasami mogę sobie pomyśleć że jestem zadowolony z mojego dnia, że dał mi
        satysfakcję, uśmiech, przyjemność czy radość...
        Mogę zdrowo się odżywiać, gimnastykować, być prymusem na studiach, wyrywać
        zajebiste panienki, zarabiać wystarczająco dużo, żeby mieć na życie i kobiety...
        Mogę to wszystko robić - ale to nie da mi nawet namiastki szczęścia, uśmiechu,
        spełnienia, etc...
        I wtym właśnie, zacny człowieku, jest mój problem...

        A myśli... cóż... potrafię się "nakręcić" na jakiś czas, myśleć pozytywnie,
        cieszyć się że ptak nasrał właśnie na mnie, potrafię wmówić sobie dowolny stan,
        ale tylko na krótką metę...
        • > Mogę zdrowo się odżywiać, gimnastykować, być prymusem na studiach, wyrywać
          > zajebiste panienki, zarabiać wystarczająco dużo, żeby mieć na życie i
          kobiety..
          > .
          > Mogę to wszystko robić - ale to nie da mi nawet namiastki szczęścia,
          uśmiechu,
          > spełnienia, etc...

          i nie dziwota - w w/w działalności trudno sens istnienia znaleźć
          to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?

          czyżby ofiara atakującej zewsząd idei konsumpcjonizmu?
          • > i nie dziwota - w w/w działalności trudno sens istnienia znaleźć
            > to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?
            >
            > czyżby ofiara atakującej zewsząd idei konsumpcjonizmu?

            Zajebista odpowiedź, naprawdę, genialna!!
            Szkoda że nic nie wniosła...

            Już, odpisałem, teraz możesz łąskawie odpowiedzieć na zadane przez siebie
            pytanie:
            "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
            Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
            • uważam, że pytanie wcale nie jest głupie..

              --
              "gdybym mógł tak raz na zawsze chwycić
              w me dłonie lekkość dnia
              zrzucić czarny długi cień
              nieskończenie długi cień..."
            • przepustnosc napisał:

              > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
              > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
              Wku..ać innych albo się wku..ać.
              • aneta10ta napisała:
                > > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
                > > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
                > Wku..ać innych albo się wku..ać.

                Dokładnie. I to w dodatku bezpodstawnie, nieprawdaż?
                Przykro mi, tak samo jak zawsze mnie wku*wiał spam, tak i niekonstruktywna
                krytyka doprowadza mnie do szewskiej pasji.
                • przepustnosc napisał:

                  > aneta10ta napisała:
                  > > > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
                  > > > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
                  > > Wku..ać innych albo się wku..ać.
                  >
                  > Dokładnie. I to w dodatku bezpodstawnie, nieprawdaż?
                  Jeśli dochodzi do aktu wku..enia, zawsze są tego co najmniej subiektywne
                  podstawy.

                  > Przykro mi, tak samo jak zawsze mnie wku*wiał spam, tak i niekonstruktywna
                  > krytyka doprowadza mnie do szewskiej pasji.
                  Odczuwasz przykrość w momencie przeżywania gwałtownych emocji? Wziąwszy pod
                  uwagę ciąg Twoich postów, dostrzegam tu wyraźną niekonsekwencję, oczywiście
                  nie jest żadnym zarzutem. Pewnikiem Cię nie zrozumiałam.
                  Aneta
            • przepustnosc napisał:

              > Już, odpisałem, teraz możesz łąskawie odpowiedzieć na zadane przez siebie
              > pytanie:
              > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
              > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?

              Gdybym chciała być złośliwa, to bym spytała - "a dlaczego akurat to zdanie tak
              bardzo Cię zdenerwowało?" :P
              a bardziej serio:
              odpowiedzi na to pytanie nie da Ci żaden guru, choćby i na śmierć się zagadał,
              bo to będzie jedynie j e g o wizja życia, nie Twoja.
              odpowiedzi niestety musisz szukać Ty sam - w sobie i, może przede wszystkim,
              wokół siebie.
              • looserka napisała:

                >> "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
                >> Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
                >
                > Gdybym chciała być złośliwa, to bym spytała - "a dlaczego akurat to zdanie
                > tak bardzo Cię zdenerwowało?" :P

                A ja bym odpowiedział, że było wytknięciem czegoś palcem, niczym więcej.
                I właśnie dlatego.
                Inaczej ma się sprawa z tym co następuje:

                > a bardziej serio:
                > odpowiedzi na to pytanie nie da Ci żaden guru, choćby i na śmierć się
                > zagadał, bo to będzie jedynie j e g o wizja życia, nie Twoja.
                > odpowiedzi niestety musisz szukać Ty sam - w sobie i, może przede wszystkim,
                > wokół siebie.

                Oczywsiście że tak. Podobnie jak nikt Cię nie nauczy jeździć na rowerze.
                Musisz wsiąść i jechać. Upadniesz, zaczynasz od nowa. Jasne.
                A jednak jest dużo lepiej kiedy ktoś jest z Tobą, pomaga Ci, choć nie możesz
                powiedzieć że przekazuje Ci swoją wiedzę...
                I tak samo tutaj, ja nie szuka kogoś kto da mi wszelkich odpowiedzi, kto powie
                mi kim jestem i jak mam żyć - szukam kogoś kto nauczy mnie szukać tego w sobie
                i wokół siebie, jak trafnie zauważyłaś...

                Zgadzam się w pełni że to ja muszę znaleźć odpowiedzi - w sobie i wokół siebie.
                Ale niekoniecznie sam...
                • Rozumiem
                  ale szukaj takich ludzi w życiu realnym, nie w necie. Tu nie znajdziesz tego,
                  czego ( czy raczej kogo) poszukujesz.
                  • looserka napisała:
                    > szukaj takich ludzi w życiu realnym, nie w necie. Tu nie znajdziesz tego,
                    > czego ( czy raczej kogo) poszukujesz.

                    Dlaczego nie?
                    Już nawet nie mówię o tym że tu jest mój dom, tutaj żyję i tutaj odnalazłem
                    wiele niesamowitych osób, i sieć jest dla mnie jak najabrdziej realna.
                    Ale dlaczego nie mialbym tutaj szukać, skoro tutaj jestem, skoro sieć mam pod
                    ręką, a przeciez szukam - czemu nie szukać wszędzie?
                    • > Dlaczego nie?
                      > Już nawet nie mówię o tym że tu jest mój dom, tutaj żyję i tutaj odnalazłem
                      > wiele niesamowitych osób, i sieć jest dla mnie jak najabrdziej realna.
                      > Ale dlaczego nie mialbym tutaj szukać, skoro tutaj jestem, skoro sieć mam pod
                      > ręką, a przeciez szukam - czemu nie szukać wszędzie?



                      bo internet to nie realny świat
                      to sztucznie swtorzona wirtualna przestrzeń
                      bo życie jest gdzie indziej
                      ludzie też

                      • looserka napisała:
                        > bo internet to nie realny świat
                        > to sztucznie swtorzona wirtualna przestrzeń
                        > bo życie jest gdzie indziej
                        > ludzie też

                        1. internet to narzędzie przekazywania informacji
                        2. ludzie są w internecie
                        3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj mieszkam..
                        4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
                        • przepustnosc napisał:

                          > 1. internet to narzędzie przekazywania informacji

                          Zgadza się. Ale serio - chcesz w internecie poszukiwać sensu życia?

                          > 2. ludzie są w internecie
                          Wirtualne kontakty nigdy nie zastąpią realnego obcowania z ludźmi. Padło tu
                          pytanie, czy masz przyjaciół, w swoim realnym życiu, poza siecią. Zignorowałeś
                          je, mówiąc, że to nie ma nic do rzeczy. Moim zdaniem ma. I to bardzo duzo.

                          > 3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj
                          mieszkam..

                          Net to całe Twoje życie??? Nie chce mi się wierzyć...

                          > 4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
                          patrz pkt.3
                          • looserka napisała:

                            > > 1. internet to narzędzie przekazywania informacji
                            > Zgadza się. Ale serio - chcesz w internecie poszukiwać sensu życia?

                            Chcę go szukać w moim życiu, internet i ludzie to części mojego życia, forum to
                            ludzie w internecie.
                            Znalazłem Ciebie w internecie i rozmawiamy o sensie życia....

                            > > 2. ludzie są w internecie
                            > Wirtualne kontakty nigdy nie zastąpią realnego obcowania z ludźmi. Padło tu
                            > pytanie, czy masz przyjaciół, w swoim realnym życiu, poza siecią.
                            > Zignorowałeś je, mówiąc, że to nie ma nic do rzeczy. Moim zdaniem ma.
                            > I to bardzo duzo.

                            "Przyjaciel" to wielkie słowo. Jedną osobę mogę tak określić.
                            Dodaj do tego czwórkę dobrych znajomych.
                            I piętnastkę po prostu znajomuch.
                            (no i skończyły się palce)
                            Oprócz tego oczywiście masa ludzi-cieni, na uczelni, imprezie, cokolwiek, ale
                            nie o nich było ptanie...
                            Tak, utrzymuję kontakty poza siecią, choć i tu sieć jest chyba głównym kanałem
                            komunikacji.

                            > > 3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj
                            > mieszkam..
                            >
                            > Net to całe Twoje życie??? Nie chce mi się wierzyć...

                            Nie całe.
                            (szkoda że uczelnia nie działa przez sieć)
                            Ale jest istotnym elementem mojego życia.
                            Więcej konkretów tu nie napiszę, jakby cś to na priv.

                            > > 4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
                            > patrz pkt.3

                            Na uczelni, na ulicy, w sklepie, na imprezie ze znajomymi - tam nie znajdę tego
                            czego szukam. A tylko tam bywam. Tam i tu, u siebie.
                        • Tu masz nie mniejsze szanse niż w realu.
                          Aneta
                • przepustnosc napisał:

                  > nie szuka kogoś kto da mi wszelkich odpowiedzi, kto powie
                  > mi kim jestem i jak mam żyć - szukam kogoś kto nauczy mnie szukać tego w
                  sobie
                  > i wokół siebie, jak trafnie zauważyłaś...
                  >
                  > Zgadzam się w pełni że to ja muszę znaleźć odpowiedzi - w sobie i wokół
                  siebie.
                  >
                  > Ale niekoniecznie sam...
                  A mnie sie wydaje, że zadufanie w sobie uniemożliwia Ci skorzystanie z takiej
                  pomocy, jaka Ci się marzy. PSYCHO i własne zaangażowanie, ale tak na full,
                  powinno stanowić dla Ciebie sensowną drogę.
                  Aneta
    • Czytał tutaj ktoś "Niepokoje wychowanka Toerlessa" R. Musila?
    • przepustnosc napisał:

      > Witam.
      > Właśnie napisałem bardzo długi post i skasowałem go, kiedy się zorientowałem
      > że zostało mi jeszcze parę lat życia do opisania. A miało być krótko.
      > Więc teraz po krótce.
      >

      a które lata życia zajęły tobie "najwięcej miejsca"? w opisie?
      poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka pewną
      prowokację do wypowiedzi dla innych
      ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
      • 100krotki napisała:

        > mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka pewną
        >
        > prowokację do wypowiedzi dla innych
        > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
        Podobała mi się alegoria z kośćmi. Od siebie dodałabym, że prastarą kość
        dinozaura można wykorzystać jako poręczne narzędzie do walnięcia Adama między
        uszy.
        Pozdrawiam
        Aneta
      • 100krotki napisała:

        > a które lata życia zajęły tobie "najwięcej miejsca"? w opisie?

        najwięcej 1999-2000
        ogólnie opis tyczyłs ię lat 1998-2004
        ze krótką charakterystyką lat wcześniejszych

        > poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka
        > pewną prowokację do wypowiedzi dla innych
        > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)

        nie rozumim po co mialbym to robić, ale nie, było to szczere tak jak tylko
        potrafię... po prostu potrzebuję pomocy...
        • przepustnosc napisał:

          > najwięcej 1999-2000
          > ogólnie opis tyczyłs ię lat 1998-2004

          moje "przełomowe" lata :)

          > ze krótką charakterystyką lat wcześniejszych
          >
          > > poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka
          > > pewną prowokację do wypowiedzi dla innych
          > > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
          >
          > nie rozumim po co mialbym to robić, ale nie, było to szczere tak jak tylko
          > potrafię... po prostu potrzebuję pomocy...

          potrafisz być szczery?
          szczery dla siebie?
          szczery patrząc tylko w punkt na scianie?
          albo na karteczce
          taki jeden mały punkcik
          nie żadel esflores dla psychiatrów i psychologów do odczytu
          tylko taki ogonek jak jota
          potrafisz na taki punkcok spojrzeć?
          bez wszelakich uprzeczeń co on tam robi?
          ten punkcik oczywiscie
          jak już to potrafisz, to pogadamy sobie dalej o ...tym sensie czy bezsensie
          rannego otworzenia powiek :)
          • 100krotki napisała:

            > potrafisz być szczery?
            > szczery dla siebie?
            > szczery patrząc tylko w punkt na scianie?
            > albo na karteczce
            > [..]
            > jak już to potrafisz, to pogadamy sobie dalej o ...tym sensie czy bezsensie
            > rannego otworzenia powiek :)

            nie mogę mieć pewności, przecież gdybym nie potrafił być szczery sam ze sobą,
            to mógłbym siebie oszukać... a z pewnością uwierzyłbym sobie że jednak jestem
            szczery...

            a tak serio:
            tak, potrafię, choć nie wiem czy potrafiłbym bym do samego końca szczery z
            kimkolwiek innym...
            przez "do samego końca szczery" rozumiem bycie bez zahamowań w rozmowienie,
            mówienie szczerze o wszystkim... jeśli nei jestem do samego końca szczery, nie
            mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie z kimś kogo szanuję i
            komu ufam...
            • przepustnosc napisał:

              > nie
              > mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie z kimś kogo szanuję i
              > komu ufam...

              czyli...
              brakuje tobie jeszcze odwagi

              no
              a życie bez odwagi to rzeczywiście nie ma za dużego sensu
              ma tyle sensu ile starcza mu odwagi...na życie z sensem :)
              • 100krotki napisała:

                >> nie mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie
                >> z kimś kogo szanuję i komu ufam...
                > czyli...
                > brakuje tobie jeszcze odwagi
                > no a życie bez odwagi to rzeczywiście nie ma za dużego sensu
                > ma tyle sensu ile starcza mu odwagi...na życie z sensem :)

                chyba się nie zrozumieliśmy...
                imho to normalne że nie mówi się wszystkiego, że są rzeczy o których nie wie
                nikt poza Tobą, i są takie o których wie jedna czy dwie osoby...
                i to właśnie miałem na myśli...

                czy brakuje mi odwagi?
                czasem, czasem mam jej za nadto, trudno mi ocenić...

                swoją drogą, przyznam że nie do końca zrozumiałem "odwagę do życia z sensem"..
    • > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
      > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
      > oddychania.

      www.artofliving.org
      te ich kursy to potega.wiem bo bylem
    • Aneto

      Kiedy rosla we mnie depresja, zaprzeczalem wszystkiemu co rozsadne. Zanim
      zabralem sie za cwiczenia fizyczne i zdrowa diete slyszalem ze powinienem to
      zrobic wiele razy. Za kazdym razem odrzucalem te sugestie ale za kazdym razem
      wracaly do mnie.
      W koncu rozpoczalem, nichetnie i z watpliwosciami, pozniej coraz bardziej
      serio, az w koncu zrozumialem ze bez tego nie pozbede sie depresji.
      Ile razy slyszalem to zanim rozpoczalem cwiczenia i diete, gdzies pewnie 100
      razy a moze wiecej.
      Dlatego nie dziwia mnie watpliwosci innych, mialem je rowniez, wiem jak wazne
      jest o tym mowic, potrzebny jest czas aby uslyszec a jeszcze wiecej czsu aby
      zaakceptowac.

      Nie wiem jaki to byl pasztet Aneto ale jesli przeszlo bokiem to dobrze, jesli
      przeszlo to dlatego ze Ty Sama uniknac tego pasztetu to bardzo wielkie
      osiagniecie.
      My bardzo czesto wysmazamy pasztet dla siebie, pchamy sie tam gdzie bedziemy
      zranieni przez mysli, czesto tak gleboko ze jestesmy do niczego przez pare dni
      a czasem jeszcze gorzej.
      Tego trzeba unikac, jest wiele mysli ktorym nie pozwalam dzialac we mnie.
      Jedna z najgorszych jest zal nad soba, tego rodzaju mysli prowadza wprost do
      piekla. Ile przynosza bolu i cierpienia, wystarczy popatrzec na siebie kiedy te
      mysli sa w nas.
      Czesto probujemy zabic milosc, nie mozna tego zrobic bo jestesmy miloscia,
      pozbycie sie jej oznacza gleboka depresje.
      Tych zlych mysli jest bardzo wiele, trzeba rozumiec ktore sa przeciwko nam a
      ktore przynosza radosc i ulge.

      Przepustnosc

      Dlaczego przestales sie zajmowac bioenergia i magia ? Ja zrozumialem czym sa i
      ich impakt na moje zycie i mnie samego.
      Piszesz ze potrafisz poradzic sobie w kazdej sytuacji, wierze ze tak jest,
      sprobuj jednak poradzic sobie z brakiem radosci i satysfakcji.
      Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto szukac
      jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.

      Serdeczne pozdrowienia.

      • mskaiq napisał:


        > Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto
        szukac
        >
        > jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.
        >
        > Serdeczne pozdrowienia.
        >
        no
        nie przesadzaj
        jaką czujesz radość i satysfakcję na cudzym pogrzebie?
        i komu wtedy okazujesz miłość?
        jak?
        • 100krotki napisała:

          > mskaiq napisał:
          >
          >
          > > Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto
          > szukac
          > >
          > > jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.
          > >
          > nie przesadzaj
          > jaką czujesz radość i satysfakcję na cudzym pogrzebie?
          Nie Mask.. leży w trumience. To chyba spory powód do radości?

          > i komu wtedy okazujesz miłość?
          > jak?
          Służąc opieką, pomocą, światłą radą osieroconym żywym.
          Aneta

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.