Dodaj do ulubionych

need help - w poszukiwaniu straconego sensu

02.12.04, 20:10
Witam.
Właśnie napisałem bardzo długi post i skasowałem go, kiedy się zorientowałem
że zostało mi jeszcze parę lat życia do opisania. A miało być krótko.
Więc teraz po krótce.

1. Nie widzę sensu. Nie mam uśmiechu. Nic mnie nie kręci. Nic mi się nie
chce. Nie ma satysfakcji, spełnienia, radości, nie mówiąc już o szczęściu,
ani nadziei czy wiary w nic dobrego.
2. Parę lat temu miałem depresję, leki ani psychoterapia nie pomogły.
3. Swego czasu miałem sporo do czynienia z Magią, bioenergoterapią, życiem
duchowym, czy jak by tego nie nazwać.
4. Jeśli nic się nie zmieni, to albo przestanę wstawać, albo zacznę się
zmuszać do picia, randek (Boże, jakież to głupie słowo), itp, wmówię sobie że
spotkałem kogoś wyjątkowego, itp, itd, skończę w tym samym miejscu za 6 do 12
miesięcy, będzie znów tylko trochę gorzej niż poprzednim razem.
5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
oddychania.
6. Nie mam 16 lat.
7. wrocław
Edytor zaawansowany
  • 02.12.04, 20:23
    przepustnosc napisał:

    > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
    > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
    > oddychania.
    Szukasz MISTRZA. W necie?
    Aneta
  • 02.12.04, 20:30
    > Szukasz MISTRZA. W necie?
    > Aneta

    1. Żyję w Necie.
    2. Mistrza też. Chcoiaż Oni nie dają się odnaleźć, tylko
    spotkać, "przypadkiem". Szczególnie Magowie.
    3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
    kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które tyle
    razy sam stosowałem...
  • 02.12.04, 21:19
    przepustnosc napisał:

    > 3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
    > kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które
    tyle
    > razy sam stosowałem...

    i dobrze, że nie szukasz tu lekarza
    ani tu ani kdziekolwiek nie znajdziesz lekarza, który za ciebie
    znajdzie "utracony sens"
    ale dobrze, że szukasz ....Maga?
    Go znajdziesz daj mi znać
    ja też GO szukam...
    nie...
    raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
    ale ja będę wiedziała, że to On
    może nie będę wiedziała
    ale wolę myśleć, że będę wiedziała
  • 02.12.04, 21:24
    > ja też GO szukam...
    > nie...
    > raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
    > ale ja będę wiedziała, że to On
    > może nie będę wiedziała
    > ale wolę myśleć, że będę wiedziała


    a życie mija
  • 02.12.04, 21:29
    > i dobrze, że nie szukasz tu lekarza
    > ani tu ani kdziekolwiek nie znajdziesz lekarza, który za ciebie
    > znajdzie "utracony sens"

    Nikt nie znajdzie przecież...
    Ale czasem potrzebny jest ktoś, kto trzyma latarnię...
    albo staje się lustrem Twojej duszy...
    Ktoś, kto powie słowo ważniejsze niż tysiące zdań...

    > ale dobrze, że szukasz ....Maga?
    > Go znajdziesz daj mi znać
    > ja też GO szukam...
    > nie...
    > raczej czekam, az się pojawi "z nienacka" "przypadkiem"
    > ale ja będę wiedziała, że to On
    > może nie będę wiedziała
    > ale wolę myśleć, że będę wiedziała

    Jeśli szukasz i jesteś gotowa, będziesz wiedziała...
    A jeśli nie, to Ci podpowiem - to ten, spod stóp którego sypią się iskry...
  • 02.12.04, 21:35
    przepustnosc napisał:

    >
    > Jeśli szukasz i jesteś gotowa, będziesz wiedziała...
    > A jeśli nie, to Ci podpowiem - to ten, spod stóp którego sypią się iskry...


    pociąg?

    th.
  • 02.12.04, 21:38
    > > to ten, spod stóp którego sypią się iskry.
    > pociąg?

    Nie, nie, nie...
    Do światełka w tunelu jeszcze nie doszliśmy...
  • 02.12.04, 22:08
    Myślałam o koniu dorożkarskim, nocą na kocich łbach.
  • 03.12.04, 07:55
    przepustnosc napisał:

    > Jeśli szukasz i jesteś gotowa, będziesz wiedziała...
    > A jeśli nie, to Ci podpowiem - to ten, spod stóp którego sypią się iskry...

    nie boję się tego "spod stóp którego sypią się iskry"
    dlaczego się nie boję?
    od dawna wiem, może od zawsze, że urodziłam się jako "żebro Adama"
    to biblijne starotestamentowe żebro, które ma chronić bijące Serce Adama
    Adama jako Człowieka
    spotykałam Takich i Oni mnie rozpoznawali
    ale żebro to też kość
    kość rzucana psom na pożarcie
    mam ślady ich kłów na całym ciele
    ostatnio "rzucili" już tą poobryzaną kość w stado "suk" by dokończyły ....to co
    jeszcze z tej kości pozostało
    czy wiesz kiedy ....pojawi się następne "żebro Adama"?
  • 02.12.04, 22:12
    przepustnosc napisał:

    > 3. Głównie miałem na myśli to, że nie szukam lekarza, "magicznej pigułki",
    > kolejnego psycho który będzie próbował klasycznych tekstów i gierek które
    tyle
    > razy sam stosowałem...
    Czyli człowiek o wielkiej mądrości życiowej, nacechowany szczerością i
    autentyzmem uczuć?
    Aneta
  • 02.12.04, 22:23
    > Czyli człowiek o wielkiej mądrości życiowej, nacechowany szczerością i
    > autentyzmem uczuć?

    Pytasz o mnie czy o człowieka którego szukam?...

    A tak serio, mądrość życiowa, tak...
    Reszta idzie za tym...
  • 03.12.04, 01:57
    no dobrze, załóżmy że trafisz na jakieś sensotwórcze propozycje
    światopoglądowe. według jakich kryteriów dokonasz wyboru? piszesz o
    charyzmatycznej jednostce, "lekarzu dusz" etc. - czy to kryterium jedyne? czy
    są też inne - równie ważne albo pomocnicze?

    interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.
  • 03.12.04, 08:18
    Beekeeper napisał:

    > interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.

    Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
    pozagrobowym.
    Aneta

  • 03.12.04, 08:27
    aneta10ta napisała:

    > Beekeeper napisał:
    >
    > > interesują mnie mechanizmy rozprzestrzeniania się idei i światopoglądów.
    >
    > Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
    > pozagrobowym.
    > Aneta
    >

    i ci, którzy kupują taką obietnicę nie płacą za nią zbyt wiele
    bo mądrość u nich nie jest w cenie nawet za 1 grosz
  • 03.12.04, 14:37
    100krotki napisała:
    > aneta10ta napisała:

    > > Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życi
    > u
    > > pozagrobowym.
    > > Aneta
    > >
    >
    > i ci, którzy kupują taką obietnicę nie płacą za nią zbyt wiele
    > bo mądrość u nich nie jest w cenie nawet za 1 grosz

    Nie jestem przekonana, że mądrość jest najcenniejszą walutą. Skłaniam się ku
    twierdzeniu, że stanowi nią emocjonalność. Nabywcy obietnic rekrutują się
    właśnie spośród posiadaczy takiego kapitału. Nie cenią mądrości i nie ona
    stanowi o ich niewątpliwym bogactwie. Nie pytają o koszty, bo nie płacą, lecz
    rozdają. Bywa, że w nadmiarze. Znasz większą hojność?
    Aneta

  • 03.12.04, 10:59
    >Ludzie kupią obietnicę lepszego bytu, choćby miał nastapić dopiero w życiu
    >pozagrobowym.
    >Aneta

    to jasne. ale na rynku idei jest zawsze kilka co najmniej "towarow",
    oferujacych tego typu korzysci duchowe. innymi slowy, jest zawsze jakies
    spektrum alternatywnych rozstrzygniec. (nawiasem mowiac, na tym polega wolnosc
    czlowieka wlasnie - ma on z reguly wiecej niz jedna opcje do wyboru. nie jest
    ani calkowicie zdeterminowany - jak chce strukturalizm czy wulgarne nurty
    marksizmu - ani calkowicie, abstrakcyjnie wolny jak sadza egzystencjalisci czy
    fenomenolodzy - bo pole alternatyw okreslaja obiektywne warunki)

    dlatego ciekawi mnie, na jakiej podstawie autor watku dokona ew. wyboru sposrod
    konkurencyjnych ofert swiatpogladowych.

    ale cos widze ze jest raczej niechetny do dokonania takiej autoanalizy ;)
  • 03.12.04, 15:15
    beekeeper napisał:

    > no dobrze, załóżmy że trafisz na jakieś sensotwórcze propozycje
    > światopoglądowe. według jakich kryteriów dokonasz wyboru?
    Nie pamietam, kto to powiedział przede mną, ale wyjął mi to z ust:_Idei się nie
    wyznaje, idee się przeżywa._
    Aneta
  • 03.12.04, 03:43
    wybacz szczerość:nie masz przyjaciół?

    _____________________________________________

    Glista071
  • 03.12.04, 08:19
    Jeśli takowych posiadasz, co ich cechuje?
    Aneta
  • 03.12.04, 08:28
    aneta10ta napisała:

    > Jeśli takowych posiadasz, co ich cechuje?
    > Aneta

    dobre pytanie :)
  • 03.12.04, 10:38
    >>> wybacz szczerość:nie masz przyjaciół?
    >> Jeśli takowych posiadasz, co ich cechuje?
    > dobre pytanie :)

    a co to ma do rzeczy?!
  • 03.12.04, 14:58
    przepustnosc napisał:

    > >>> wybacz szczerość:nie masz przyjaciół?
    > >> Jeśli takowych posiadasz, co ich cechuje?

    > a co to ma do rzeczy?!
    Czytam wybrane wątki, co nie znaczy, że zawarte w nich opinie i poglądy odnoszę
    do rzeczy. Stawiam pytania od rzeczy, gdyż potrzebuję odpowiedzi do rozważenia
    osobistych rzeczy wystających poza rzeczowość wątku.
    Aneta
  • 03.12.04, 10:40
    Cóż, nie wiem czego się spodziewałem, ale napewno więcej niż zostało tu
    napisane... Mam dziwne wrażenie że nikt nie zrozumiał o co mi chodzi, nie zadał
    ani jednego trafnego pytania i nawet nie otarł się o problem....
    Miłej zabawy.
  • 03.12.04, 15:07
    przepustnosc napisał:

    > Cóż, nie wiem czego się spodziewałem, ale napewno więcej niż zostało tu
    > napisane...
    _Nie oczekuj więcej niż możesz otrzymać._

    > Mam dziwne wrażenie że nikt nie zrozumiał o co mi chodzi,
    Chcesz rozmawiać z psem, naucz się szczekać.

    > nie zadał
    >
    > ani jednego trafnego pytania
    Celność pytania określa pytający, podobnie jak wagę odpowiedzi.

    > i nawet nie otarł się o problem....
    Myślisz, że jesteś aż tak oryginalny?
    Aneta
  • 03.12.04, 11:43
    jak was czytam to aż robi mi się niedobrze! gadacie o kosmosie,religii,miłości
    i wszelkich możliwych absurdach tego poje..ego świata. Nie wiem czy
    czytałeś "Fausta" drogi kolego? Rozejrzałeś się kiedyś poza czubek swojego
    nosa?? Czy uważasz że ty jesteś pępkiem wszechświata? Mam świetny pomysł jak
    możesz wykorzystać swój nędzny czas. Pomagaj ludziom!! Jeśli nie masz już
    kompletnie nic do stracenia zostań wolontariuszem. Idź do hospicjum, gdzie
    ludzie,małe dzieci które są nieuleczalnie chore oddały by wszystko by być na
    twoim miejscu- człowieka zdrowego. Popatrz w ich oczy, nie rozumiesz że wszyscy
    kiedyś zdechniemy? Popatrz racjonalnie na to wszystko. I tak kiedyś zdechniesz,
    więc nie lepiej jeszcze przed tym faktem trochę pożyć? pożyć autentycznie?
    prosze zrob cos ze swoim ślimaczanym życiem i pomagaj ludziom - narkomanom,
    staruszkom,dzieciom. A przede wszystkim nie bądź takim egoistą, bo mi ręce
    opadają!
  • 03.12.04, 11:45
    Zeby pomagac ludziom, trzeba najpierw uporac sie ze soba...
    Inaczej mozna bardzo zaszkodzic.
    --
    "Savoir qu'on n'a plus rien à espérer n'empêche pas de continuer à attendre."
  • 03.12.04, 11:50
    a może by tak wreszcie przestać mysleć O SOBIE, facet tak myśli i myśli i widać
    że nic jeszcze sensownego nie wymyślił. Może czas na jakąś zmianę? typu"O.. tu
    są jeszcze inni ludzie, nie ja sam, może oni mnie czegoś nauczą" Jak widzę
    uśmiech na twarzach ludzi niepełnosprawnych to sama jestem ciekawa - skąd oni
    biorą optymizm i chęć do życia, prawda?
  • 03.12.04, 12:02
    Masz świętą rację Anais, szkopuł w tym, że to dużo trudniejsze - wyjść do ludzi
    i wsród nich np. poszukiwać wzoru na swoją formułę sensu życia, szczęścia,
    spełnenia etc. Łatwiej jest biernie czekać, aż pewnego dnia może objawi nam się
    Mag,Guru krzeszący iskry spod stóp i na talerzu przyniesie nam zestaw prawd
    objawionych, które nas wskrzeszą i wskażą "jedyną właściwą drogę"...
    a życie mija....
  • 03.12.04, 12:13
    Zgadzam sie o tyle, ze sadze, ze tego SENSU latwiej jest szukac wsrod ludzi i z
    ludzmi niz w zakamarkach wlasnej duszy... Z pustego nie nalejesz, chocbys nie
    wiem jak probowal...
    --
    "Savoir qu'on n'a plus rien à espérer n'empêche pas de continuer à attendre."
  • 03.12.04, 15:50
    Pustka to miejsce na...? Jeśli znaleźć odpowiedź, można ją wypełnić w optymalny
    sposób. Niecelowe jest powielanie podpatrzonych wzorów, ale zaczerpnąć wybrane
    z nich elementy niewątpliwie warto.
    Aneta
  • 03.12.04, 15:42
    Chyba po to do nas przyszedł, choć szukać ładu duchowego wśród depresjonatów to
    pomysł zaiste oryginalny.
    Aneta
  • 03.12.04, 15:39
    Bez reguł. Sprawdza się działalność samopomocowa grup osób znajdujących się w
    podobnej życiowej sytuacji. Z drugiej strony istnieje realne niebezpieczeństwo
    zostania złodziejem a nie darczyńcą, kiedy speszy się z pomocą innym, aby
    zapełnić własną pustkę wewnętrzną. Z trzeciej strony wielu ludzi odnajduje swój
    aytentyczny wymiar w służeniu potrzebującym. Wydaje mi się, że tych stron jest
    dość sporo. Kiedyś próbowałam je zliczyć, ale rozbolała mnie głowa ...
    Aneta
  • 03.12.04, 16:01
    Mysle ze przeszedlem przez podobna droge jak Ty, tez zajmowalem sie
    bioenergetyka a nawet magia. Nie przynioslo to zadnych rezultatow.
    Zwykle probujemy znalesc srodek na depresje, najczesciej lek ktory ma ja
    pokonac. Kiedy nie przynosi rezultatow szukamy czegos innego, magi,
    erergoterapi czy hipnozy.
    Istnieje tylko jeden sposob na depresje, zmiana sposobu myslenia i dzialania,
    ta zmiana musi byc na cale zycie.
    Najwazniejsza sprawa jest uwierzyc ze wyjdziesz z depresji a nastepnie dzialac
    przeciwko niej. Kiedys tez stanalem przed decyzja czy warto wstawac czy nie,
    czy wziac alkohol i zniszczyc siebie czy tez walczyc o siebie.
    Wybralem walke i powoli odbieralem wszystko co zabrala mi depresja, jedna rzecz
    za druga. Odzyskalem usmiech, sen, pokonalem zmeczenie, zmienilem
    beznadziejnosc w sens.
    Wiem ze nie oddam juz tych rzeczy depresji, sa moje. Wiem ze i Ty mozesz to
    zrobic ale musisz rozpoczac i wierzyc ze jest to mozliwe.
    Zacznij te zmiany od Siebie, od Twojego zdrowia fizycznego. Potrzebujesz
    cwiczen fizycznych, potrzebujesz zdrowego odzywiania sie. To poczatek ale
    bardzo wazny, Twoje cialo przenosi emocje. Jesli jest silne mozna pokonac
    strach, mozna pokonac ociezalosc i poczucie beznadziejnosci.
    Mysle ze rozumiesz wage mysli, to jest jedna z najwazniejszych spraw. Trzeba
    umiec je kontrolowac, aktywnosc jest jednym ze sposobow. Innym sposobem jest
    medytacja ale nie ta popularna i rozpowszechniana przez energoterapeutow.
    Tu chodzi o to aby nie dopuszczac mysli ktore rania i przynosza bezsens. Trzeba
    umiec kontrolowac mysli i dopuszczac te ktore nie przynosza szkody.
    Jesli chcesz napisz do mnie na mskaiq@gazeta.pl
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 03.12.04, 16:40
    Maskaiq napisał:

    > Trzeba
    > umiec kontrolowac mysli i dopuszczac te ktore nie przynosza szkody.

    Żeby ukonkretnić Twoje nawijanie odwołam się do procesu zwanego podważaniem
    depresyjnych myśli. Niedawno wysmażyłam nielichy pasztet zajęczy. Stanęłam na
    granicy rypniecia się sprawy... i ani w lewo, ani w prawo, czyli najgorzej. No,
    mogłabym zaliczyć bezsenną nockę, trząść się całą dobę i odchodzić od zmysłów.
    Tylko po co? Jeśli ma chlasnąć, to i tak nastąpi, a skoro jest sznsa, że
    przejdzie bokiem, to może akurat... Przeszło.
    Odnoszę wrażenie, że niewiele osób na Forumach zadaje sobie trud, aby z
    całokształtu Twojej zdrowotnej działalności wyłuskać pożyteczne ziarno. Fakt,
    czasem lektura Twoich postów jest ciężkostrawna, aż rzuciłby człowiek żeberkiem
    w kapuście, ale bywa, że piszesz bardzo mądre rzeczy. Nawet cierpliwe wdrażanie
    ćwiczeń obśmianych przez ogół pompek ma swoje terapeutyczne znaczenie.
    Pozdrawiam
    Aneta





  • 03.12.04, 16:58
    Myślę że przeszedłeś w życiu zupełnie inną drogę. Zajmowałem się Energiami i
    Magią i był to najwspanialszy czas w moim życiu, zrezygnowałem dochodząc do
    wniosku że nei chcę się uczyć na teraputę w wieku piętnastu lat bo na to jest
    jeszcze za wcześnie.
    I potrafię wstać i zrobić wszystko, poradzić sobie w każdej sytuacji, osiągnąć
    co tylko sobie zamarzę - jeśli widzę w tym sens. Jeśli kłądąc się spać chociaż
    czasami mogę sobie pomyśleć że jestem zadowolony z mojego dnia, że dał mi
    satysfakcję, uśmiech, przyjemność czy radość...
    Mogę zdrowo się odżywiać, gimnastykować, być prymusem na studiach, wyrywać
    zajebiste panienki, zarabiać wystarczająco dużo, żeby mieć na życie i kobiety...
    Mogę to wszystko robić - ale to nie da mi nawet namiastki szczęścia, uśmiechu,
    spełnienia, etc...
    I wtym właśnie, zacny człowieku, jest mój problem...

    A myśli... cóż... potrafię się "nakręcić" na jakiś czas, myśleć pozytywnie,
    cieszyć się że ptak nasrał właśnie na mnie, potrafię wmówić sobie dowolny stan,
    ale tylko na krótką metę...
  • 03.12.04, 17:34
    > Mogę zdrowo się odżywiać, gimnastykować, być prymusem na studiach, wyrywać
    > zajebiste panienki, zarabiać wystarczająco dużo, żeby mieć na życie i
    kobiety..
    > .
    > Mogę to wszystko robić - ale to nie da mi nawet namiastki szczęścia,
    uśmiechu,
    > spełnienia, etc...

    i nie dziwota - w w/w działalności trudno sens istnienia znaleźć
    to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?

    czyżby ofiara atakującej zewsząd idei konsumpcjonizmu?
  • 03.12.04, 19:10
    > i nie dziwota - w w/w działalności trudno sens istnienia znaleźć
    > to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?
    >
    > czyżby ofiara atakującej zewsząd idei konsumpcjonizmu?

    Zajebista odpowiedź, naprawdę, genialna!!
    Szkoda że nic nie wniosła...

    Już, odpisałem, teraz możesz łąskawie odpowiedzieć na zadane przez siebie
    pytanie:
    "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
  • 03.12.04, 19:17
    uważam, że pytanie wcale nie jest głupie..

    --
    "gdybym mógł tak raz na zawsze chwycić
    w me dłonie lekkość dnia
    zrzucić czarny długi cień
    nieskończenie długi cień..."
  • 03.12.04, 19:48
    nevada_blue napisała:
    > uważam, że pytanie wcale nie jest głupie..

    Ja też tak uważam, ale nie wniosło niczego, było tylko zbesztaniem mnie (nota
    bene bez wzięcia pod uwagę co miałem na myśli).
    A skoro już Szanowna Looserka się z czymś nie zgadza, to może przy okazji
    napisać dlaczego i co - jej zdaniem - można z tym zrobić...
  • 03.12.04, 19:58
    nie beształam Cię :)
    nie sądziłam, że w ten sposób możesz to odebrać
    uważam wręcz, że to dobry znak iż dostrzegasz jałowość takiego życia
    "szukajcie znajdziecie" - to też serio
  • 03.12.04, 19:25
    przepustnosc napisał:

    > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
    Wku..ać innych albo się wku..ać.
  • 03.12.04, 19:56
    aneta10ta napisała:
    > > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    > > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
    > Wku..ać innych albo się wku..ać.

    Dokładnie. I to w dodatku bezpodstawnie, nieprawdaż?
    Przykro mi, tak samo jak zawsze mnie wku*wiał spam, tak i niekonstruktywna
    krytyka doprowadza mnie do szewskiej pasji.
  • 03.12.04, 21:40
    przepustnosc napisał:

    > aneta10ta napisała:
    > > > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    > > > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
    > > Wku..ać innych albo się wku..ać.
    >
    > Dokładnie. I to w dodatku bezpodstawnie, nieprawdaż?
    Jeśli dochodzi do aktu wku..enia, zawsze są tego co najmniej subiektywne
    podstawy.

    > Przykro mi, tak samo jak zawsze mnie wku*wiał spam, tak i niekonstruktywna
    > krytyka doprowadza mnie do szewskiej pasji.
    Odczuwasz przykrość w momencie przeżywania gwałtownych emocji? Wziąwszy pod
    uwagę ciąg Twoich postów, dostrzegam tu wyraźną niekonsekwencję, oczywiście
    nie jest żadnym zarzutem. Pewnikiem Cię nie zrozumiałam.
    Aneta
  • 03.12.04, 21:53
    aneta10ta napisała:

    > Odczuwasz przykrość w momencie przeżywania gwałtownych emocji? Wziąwszy pod
    > uwagę ciąg Twoich postów, dostrzegam tu wyraźną niekonsekwencję, oczywiście
    > nie jest żadnym zarzutem. Pewnikiem Cię nie zrozumiałam.

    Pewnikiem.
  • 03.12.04, 22:08
    zapewne
  • 03.12.04, 19:54
    przepustnosc napisał:

    > Już, odpisałem, teraz możesz łąskawie odpowiedzieć na zadane przez siebie
    > pytanie:
    > "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    > Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?

    Gdybym chciała być złośliwa, to bym spytała - "a dlaczego akurat to zdanie tak
    bardzo Cię zdenerwowało?" :P
    a bardziej serio:
    odpowiedzi na to pytanie nie da Ci żaden guru, choćby i na śmierć się zagadał,
    bo to będzie jedynie j e g o wizja życia, nie Twoja.
    odpowiedzi niestety musisz szukać Ty sam - w sobie i, może przede wszystkim,
    wokół siebie.
  • 03.12.04, 20:05
    looserka napisała:

    >> "to naprawdę wszystko, co można robić w życiu?"
    >> Powiedz nam, powiedz, co jeszcze?
    >
    > Gdybym chciała być złośliwa, to bym spytała - "a dlaczego akurat to zdanie
    > tak bardzo Cię zdenerwowało?" :P

    A ja bym odpowiedział, że było wytknięciem czegoś palcem, niczym więcej.
    I właśnie dlatego.
    Inaczej ma się sprawa z tym co następuje:

    > a bardziej serio:
    > odpowiedzi na to pytanie nie da Ci żaden guru, choćby i na śmierć się
    > zagadał, bo to będzie jedynie j e g o wizja życia, nie Twoja.
    > odpowiedzi niestety musisz szukać Ty sam - w sobie i, może przede wszystkim,
    > wokół siebie.

    Oczywsiście że tak. Podobnie jak nikt Cię nie nauczy jeździć na rowerze.
    Musisz wsiąść i jechać. Upadniesz, zaczynasz od nowa. Jasne.
    A jednak jest dużo lepiej kiedy ktoś jest z Tobą, pomaga Ci, choć nie możesz
    powiedzieć że przekazuje Ci swoją wiedzę...
    I tak samo tutaj, ja nie szuka kogoś kto da mi wszelkich odpowiedzi, kto powie
    mi kim jestem i jak mam żyć - szukam kogoś kto nauczy mnie szukać tego w sobie
    i wokół siebie, jak trafnie zauważyłaś...

    Zgadzam się w pełni że to ja muszę znaleźć odpowiedzi - w sobie i wokół siebie.
    Ale niekoniecznie sam...
  • 03.12.04, 20:10
    Rozumiem
    ale szukaj takich ludzi w życiu realnym, nie w necie. Tu nie znajdziesz tego,
    czego ( czy raczej kogo) poszukujesz.
  • 03.12.04, 20:25
    looserka napisała:
    > szukaj takich ludzi w życiu realnym, nie w necie. Tu nie znajdziesz tego,
    > czego ( czy raczej kogo) poszukujesz.

    Dlaczego nie?
    Już nawet nie mówię o tym że tu jest mój dom, tutaj żyję i tutaj odnalazłem
    wiele niesamowitych osób, i sieć jest dla mnie jak najabrdziej realna.
    Ale dlaczego nie mialbym tutaj szukać, skoro tutaj jestem, skoro sieć mam pod
    ręką, a przeciez szukam - czemu nie szukać wszędzie?
  • 03.12.04, 20:31
    > Dlaczego nie?
    > Już nawet nie mówię o tym że tu jest mój dom, tutaj żyję i tutaj odnalazłem
    > wiele niesamowitych osób, i sieć jest dla mnie jak najabrdziej realna.
    > Ale dlaczego nie mialbym tutaj szukać, skoro tutaj jestem, skoro sieć mam pod
    > ręką, a przeciez szukam - czemu nie szukać wszędzie?



    bo internet to nie realny świat
    to sztucznie swtorzona wirtualna przestrzeń
    bo życie jest gdzie indziej
    ludzie też

  • 03.12.04, 21:02
    looserka napisała:
    > bo internet to nie realny świat
    > to sztucznie swtorzona wirtualna przestrzeń
    > bo życie jest gdzie indziej
    > ludzie też

    1. internet to narzędzie przekazywania informacji
    2. ludzie są w internecie
    3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj mieszkam..
    4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
  • 03.12.04, 21:21
    przepustnosc napisał:

    > 1. internet to narzędzie przekazywania informacji

    Zgadza się. Ale serio - chcesz w internecie poszukiwać sensu życia?

    > 2. ludzie są w internecie
    Wirtualne kontakty nigdy nie zastąpią realnego obcowania z ludźmi. Padło tu
    pytanie, czy masz przyjaciół, w swoim realnym życiu, poza siecią. Zignorowałeś
    je, mówiąc, że to nie ma nic do rzeczy. Moim zdaniem ma. I to bardzo duzo.

    > 3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj
    mieszkam..

    Net to całe Twoje życie??? Nie chce mi się wierzyć...

    > 4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
    patrz pkt.3
  • 03.12.04, 21:36
    looserka napisała:

    > > 1. internet to narzędzie przekazywania informacji
    > Zgadza się. Ale serio - chcesz w internecie poszukiwać sensu życia?

    Chcę go szukać w moim życiu, internet i ludzie to części mojego życia, forum to
    ludzie w internecie.
    Znalazłem Ciebie w internecie i rozmawiamy o sensie życia....

    > > 2. ludzie są w internecie
    > Wirtualne kontakty nigdy nie zastąpią realnego obcowania z ludźmi. Padło tu
    > pytanie, czy masz przyjaciół, w swoim realnym życiu, poza siecią.
    > Zignorowałeś je, mówiąc, że to nie ma nic do rzeczy. Moim zdaniem ma.
    > I to bardzo duzo.

    "Przyjaciel" to wielkie słowo. Jedną osobę mogę tak określić.
    Dodaj do tego czwórkę dobrych znajomych.
    I piętnastkę po prostu znajomuch.
    (no i skończyły się palce)
    Oprócz tego oczywiście masa ludzi-cieni, na uczelni, imprezie, cokolwiek, ale
    nie o nich było ptanie...
    Tak, utrzymuję kontakty poza siecią, choć i tu sieć jest chyba głównym kanałem
    komunikacji.

    > > 3. zaczyna się szukać wokół siebie, najpierw najbliżej... a ja tutaj
    > mieszkam..
    >
    > Net to całe Twoje życie??? Nie chce mi się wierzyć...

    Nie całe.
    (szkoda że uczelnia nie działa przez sieć)
    Ale jest istotnym elementem mojego życia.
    Więcej konkretów tu nie napiszę, jakby cś to na priv.

    > > 4. zuepłnie szczerze - nie mam pojęcia gdzie indziej szukać...
    > patrz pkt.3

    Na uczelni, na ulicy, w sklepie, na imprezie ze znajomymi - tam nie znajdę tego
    czego szukam. A tylko tam bywam. Tam i tu, u siebie.
  • 03.12.04, 21:49
    Tu masz nie mniejsze szanse niż w realu.
    Aneta
  • 03.12.04, 21:57
    aneta10ta napisała:
    > Tu masz nie mniejsze szanse niż w realu.

    Cóż za subtelnie zawoaluowana aluzja i zarazm jakże pomocna uwaga.
    Dziękuję!
  • 03.12.04, 22:03
    przepustnosc napisał:

    > Cóż za subtelnie zawoaluowana aluzja i zarazm jakże pomocna uwaga.
    Tak długo czekałam ... . Aż tu nagle zjawiłeś się TY ... .

    > Dziękuję!
    Nareszcie!
    Aneta
  • 03.12.04, 21:47
    przepustnosc napisał:

    > nie szuka kogoś kto da mi wszelkich odpowiedzi, kto powie
    > mi kim jestem i jak mam żyć - szukam kogoś kto nauczy mnie szukać tego w
    sobie
    > i wokół siebie, jak trafnie zauważyłaś...
    >
    > Zgadzam się w pełni że to ja muszę znaleźć odpowiedzi - w sobie i wokół
    siebie.
    >
    > Ale niekoniecznie sam...
    A mnie sie wydaje, że zadufanie w sobie uniemożliwia Ci skorzystanie z takiej
    pomocy, jaka Ci się marzy. PSYCHO i własne zaangażowanie, ale tak na full,
    powinno stanowić dla Ciebie sensowną drogę.
    Aneta
  • 03.12.04, 21:51
    aneta10ta napisała:
    > A mnie sie wydaje, że zadufanie w sobie uniemożliwia Ci skorzystanie z takiej
    > pomocy, jaka Ci się marzy. PSYCHO i własne zaangażowanie, ale tak na full,
    > powinno stanowić dla Ciebie sensowną drogę.

    dziękuję za dobre chęci
  • 03.12.04, 22:07
    przepustnosc napisał:

    > dziękuję za dobre chęci
    Na podstawie czego wnosisz, że 1. mam chęci; 2. są one dobre?
    Jeśli już jednak tak je oceniasz, to jak sądzisz, dla kogo?
    Aneta
  • 03.12.04, 18:39
    Czytał tutaj ktoś "Niepokoje wychowanka Toerlessa" R. Musila?
  • 04.12.04, 02:06
    > Czytał tutaj ktoś "Niepokoje wychowanka Toerlessa" R. Musila?

    owszem.

  • 04.12.04, 08:49
    _Człowiek bez właściwości_ mało stosowny?
  • 04.12.04, 10:34
    Akurat mnie sam się narzuca Toerless, gdy słyszę o poszukiwaniu sensu, drogi,
    dojrzałości. Ta scena, w której siedzi z kolegą w kawiarni o zmierzchu, i mówi
    o wypełniającej go tęsknocie nie wiadomo za czym... Ja tak czuję i przemawia to
    do mnie.

  • 04.12.04, 11:29
    speen, jaskółczy niepokój. Nawet taki Dekalog, aliści... .
    Cóż.. każdy jest jakiś.
    Aneta
  • 04.12.04, 09:22
    przepustnosc napisał:

    > Witam.
    > Właśnie napisałem bardzo długi post i skasowałem go, kiedy się zorientowałem
    > że zostało mi jeszcze parę lat życia do opisania. A miało być krótko.
    > Więc teraz po krótce.
    >

    a które lata życia zajęły tobie "najwięcej miejsca"? w opisie?
    poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka pewną
    prowokację do wypowiedzi dla innych
    ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
  • 04.12.04, 09:41
    100krotki napisała:

    > mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka pewną
    >
    > prowokację do wypowiedzi dla innych
    > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
    Podobała mi się alegoria z kośćmi. Od siebie dodałabym, że prastarą kość
    dinozaura można wykorzystać jako poręczne narzędzie do walnięcia Adama między
    uszy.
    Pozdrawiam
    Aneta
  • 04.12.04, 10:36
    aneta10ta napisała:

    > Podobała mi się alegoria z kośćmi. Od siebie dodałabym, że prastarą kość
    > dinozaura można wykorzystać jako poręczne narzędzie do walnięcia Adama
    między
    > uszy.
    > Pozdrawiam
    > Aneta

    Anoto
    i zeby nie było nieporozumień
    "kość z kości twojej"...a krew to już wolę sobie sama przetaczać swoimi zwojami
    i swoją pompą :)

    masz gdzież pod ręką, taką kość dinozaura?
    niejednemu mam ochotę walnąć między...żebra :)
  • 04.12.04, 11:30
    I żeby mi nie było, że muszę mieć ostatnie słowo.
    Aneta
  • 04.12.04, 12:14
    100krotki napisała:

    > a które lata życia zajęły tobie "najwięcej miejsca"? w opisie?

    najwięcej 1999-2000
    ogólnie opis tyczyłs ię lat 1998-2004
    ze krótką charakterystyką lat wcześniejszych

    > poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka
    > pewną prowokację do wypowiedzi dla innych
    > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)

    nie rozumim po co mialbym to robić, ale nie, było to szczere tak jak tylko
    potrafię... po prostu potrzebuję pomocy...
  • 04.12.04, 13:54
    przepustnosc napisał:

    > najwięcej 1999-2000
    > ogólnie opis tyczyłs ię lat 1998-2004

    moje "przełomowe" lata :)

    > ze krótką charakterystyką lat wcześniejszych
    >
    > > poza tym podejrzewam , a raczej mam pewność, że ten wątek otworzyłeś jaka
    > > pewną prowokację do wypowiedzi dla innych
    > > ja swoim zwyczajem z "prowokacji" skorzystałam po swojemu :)
    >
    > nie rozumim po co mialbym to robić, ale nie, było to szczere tak jak tylko
    > potrafię... po prostu potrzebuję pomocy...

    potrafisz być szczery?
    szczery dla siebie?
    szczery patrząc tylko w punkt na scianie?
    albo na karteczce
    taki jeden mały punkcik
    nie żadel esflores dla psychiatrów i psychologów do odczytu
    tylko taki ogonek jak jota
    potrafisz na taki punkcok spojrzeć?
    bez wszelakich uprzeczeń co on tam robi?
    ten punkcik oczywiscie
    jak już to potrafisz, to pogadamy sobie dalej o ...tym sensie czy bezsensie
    rannego otworzenia powiek :)
  • 04.12.04, 22:10
    100krotki napisała:

    > potrafisz być szczery?
    > szczery dla siebie?
    > szczery patrząc tylko w punkt na scianie?
    > albo na karteczce
    > [..]
    > jak już to potrafisz, to pogadamy sobie dalej o ...tym sensie czy bezsensie
    > rannego otworzenia powiek :)

    nie mogę mieć pewności, przecież gdybym nie potrafił być szczery sam ze sobą,
    to mógłbym siebie oszukać... a z pewnością uwierzyłbym sobie że jednak jestem
    szczery...

    a tak serio:
    tak, potrafię, choć nie wiem czy potrafiłbym bym do samego końca szczery z
    kimkolwiek innym...
    przez "do samego końca szczery" rozumiem bycie bez zahamowań w rozmowienie,
    mówienie szczerze o wszystkim... jeśli nei jestem do samego końca szczery, nie
    mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie z kimś kogo szanuję i
    komu ufam...
  • 04.12.04, 22:16
    przepustnosc napisał:

    > nie
    > mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie z kimś kogo szanuję i
    > komu ufam...

    czyli...
    brakuje tobie jeszcze odwagi

    no
    a życie bez odwagi to rzeczywiście nie ma za dużego sensu
    ma tyle sensu ile starcza mu odwagi...na życie z sensem :)
  • 04.12.04, 23:44
    100krotki napisała:

    >> nie mówię wszystkiego, ale szczery jestem zawsze w rozmowie
    >> z kimś kogo szanuję i komu ufam...
    > czyli...
    > brakuje tobie jeszcze odwagi
    > no a życie bez odwagi to rzeczywiście nie ma za dużego sensu
    > ma tyle sensu ile starcza mu odwagi...na życie z sensem :)

    chyba się nie zrozumieliśmy...
    imho to normalne że nie mówi się wszystkiego, że są rzeczy o których nie wie
    nikt poza Tobą, i są takie o których wie jedna czy dwie osoby...
    i to właśnie miałem na myśli...

    czy brakuje mi odwagi?
    czasem, czasem mam jej za nadto, trudno mi ocenić...

    swoją drogą, przyznam że nie do końca zrozumiałem "odwagę do życia z sensem"..
  • 04.12.04, 13:19
    > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
    > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
    > oddychania.

    www.artofliving.org
    te ich kursy to potega.wiem bo bylem
  • 04.12.04, 13:22
    abyss0 napisał:

    > > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
    > > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
    > > oddychania.
    >
    > www.artofliving.org
    > te ich kursy to potega.wiem bo bylem

    A to tych kursach wylądowałeś tutaj .......



  • 04.12.04, 14:39
    > A to tych kursach wylądowałeś tutaj .......

    tak myslisz?
  • 04.12.04, 14:00
    abyss0 napisał:

    > > 5. Nie szukam w tym momencie psychoteraputy, psychiatry, kliniki. Szukam
    > > pomocy, szukam lekarza dusz, nauczyciela życia, przewodnika po sensie
    > > oddychania

    Abyss, dlaczego szukasz sensu istnienia na zewnątrz? Poszukaj lepiej wewnątrz,
    w sobie. Niewątpliwie odkrycie to będzie trwalsze i odporniejsze na wszelkie
    niekorzystne zmiany życiowe.
    Pozdrowienia.
  • 04.12.04, 14:19
    Aneto

    Kiedy rosla we mnie depresja, zaprzeczalem wszystkiemu co rozsadne. Zanim
    zabralem sie za cwiczenia fizyczne i zdrowa diete slyszalem ze powinienem to
    zrobic wiele razy. Za kazdym razem odrzucalem te sugestie ale za kazdym razem
    wracaly do mnie.
    W koncu rozpoczalem, nichetnie i z watpliwosciami, pozniej coraz bardziej
    serio, az w koncu zrozumialem ze bez tego nie pozbede sie depresji.
    Ile razy slyszalem to zanim rozpoczalem cwiczenia i diete, gdzies pewnie 100
    razy a moze wiecej.
    Dlatego nie dziwia mnie watpliwosci innych, mialem je rowniez, wiem jak wazne
    jest o tym mowic, potrzebny jest czas aby uslyszec a jeszcze wiecej czsu aby
    zaakceptowac.

    Nie wiem jaki to byl pasztet Aneto ale jesli przeszlo bokiem to dobrze, jesli
    przeszlo to dlatego ze Ty Sama uniknac tego pasztetu to bardzo wielkie
    osiagniecie.
    My bardzo czesto wysmazamy pasztet dla siebie, pchamy sie tam gdzie bedziemy
    zranieni przez mysli, czesto tak gleboko ze jestesmy do niczego przez pare dni
    a czasem jeszcze gorzej.
    Tego trzeba unikac, jest wiele mysli ktorym nie pozwalam dzialac we mnie.
    Jedna z najgorszych jest zal nad soba, tego rodzaju mysli prowadza wprost do
    piekla. Ile przynosza bolu i cierpienia, wystarczy popatrzec na siebie kiedy te
    mysli sa w nas.
    Czesto probujemy zabic milosc, nie mozna tego zrobic bo jestesmy miloscia,
    pozbycie sie jej oznacza gleboka depresje.
    Tych zlych mysli jest bardzo wiele, trzeba rozumiec ktore sa przeciwko nam a
    ktore przynosza radosc i ulge.

    Przepustnosc

    Dlaczego przestales sie zajmowac bioenergia i magia ? Ja zrozumialem czym sa i
    ich impakt na moje zycie i mnie samego.
    Piszesz ze potrafisz poradzic sobie w kazdej sytuacji, wierze ze tak jest,
    sprobuj jednak poradzic sobie z brakiem radosci i satysfakcji.
    Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto szukac
    jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.

    Serdeczne pozdrowienia.

  • 04.12.04, 15:11
    mskaiq napisał:


    > Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto
    szukac
    >
    > jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.
    >
    > Serdeczne pozdrowienia.
    >
    no
    nie przesadzaj
    jaką czujesz radość i satysfakcję na cudzym pogrzebie?
    i komu wtedy okazujesz miłość?
    jak?
  • 04.12.04, 20:07
    100krotki napisała:

    > mskaiq napisał:
    >
    >
    > > Radosc i satysfakcja zwiazane sa z miloscia, to jej pochodne. Moze warto
    > szukac
    > >
    > > jej w Sobie i wokol. Im wiecej jej w Tobie tym wiecej sensu.
    > >
    > nie przesadzaj
    > jaką czujesz radość i satysfakcję na cudzym pogrzebie?
    Nie Mask.. leży w trumience. To chyba spory powód do radości?

    > i komu wtedy okazujesz miłość?
    > jak?
    Służąc opieką, pomocą, światłą radą osieroconym żywym.
    Aneta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.