Dodaj do ulubionych

depresja popsychotyczna

01.01.05, 16:21
mam ja juz ponad 3 miesiace, jak ktos ma podobnie to napiszcie, biore
Effectin juz 2 miesiace i prawie nic mi nie pomogl, nie wiem czy terapeuta ma
go zmienic czy jak..help
Edytor zaawansowany
  • 01.01.05, 16:40
    Nie wiem co to depresja popsychotyczna (chyba nie mam ;))ale biore juz okolo 2
    miesiace efectin. Bez efektow, tak jak Ty.
    Jaki bierzesz ? ER o przedluzonym dzialaniu, czy "czysty" ? I jaka dawke ?
    Wiesz, o zmianie leku zadecyduje Twoj lekarz, wiec to on powinien wiedziec co
    robic. Duzo osob narzeka na efectin, ze nie dziala, ze dlugo trzeba czekac na
    efekty.

    pozdrawiam,

    planasana
  • 01.01.05, 16:47
    > robic. Duzo osob narzeka na efectin, ze nie dziala, ze dlugo trzeba czekac na
    > efekty.

    Serio??To niedobrze wczoraj dobiero zaczalem go brac zastapic ma seroxat ktory za bardzo sie nie sprawdzil bralem 3 miesiace.
  • 01.01.05, 18:10
    e, nie jest tak. jest chyba podobnie skuteczny, jak inne leki, a może nawet
    nieco skuteczniejszy i dlatego jest często przepisywany, więc wiele osób narzeka.
    --
    reuptake
  • 01.01.05, 17:03
    dzieki za odpowiedz, to mnie pocieszylo, ze nie tylko na mnie nie dziala,
    zasugeruje lekarzowi zmiane leku, teraz biore duza dawke 150 mg o przelduzonym
    dzialaniu, pozdrawiam

  • 01.01.05, 18:24
    Bluelagoon, wlasnie, wlasnie, moja lekarka spotkala sie z kilkoma przypadkami,
    kiedy Efectin przedluzony NIE zadzialal, a ten "czysty" TAK. Cos tu nie gra.

    Koniecznie zadzwon albo biegnij do doktora, nie ma co dluzej sie meczyc.

    pozdrawiam

    planasa
  • 01.01.05, 22:12
    Bluelagoon, to ie jest duża dawka. Przez 6 miesięcy brałam codziennie 112,5 mg
    rano i 150 mg wieczorem Efectinu (razem 262,5 dzienie), pomogło w tym
    znaczeniu, że żyję i to piszę. Sam fakt pisania i zajrzenia na forum świadczy,
    że jest z Wami całkiem dobrze, a te pierdoły jakie wypisuje Anetka z Panną to
    już szczyt zdrowia. Bo sami wiecie, że zaczyna się od próby samobójstwa, potem
    leżysz długo w wacie-szarym świecie. Nie dzieje się nic i nic nie dotyczy. A
    długo potem, jeśli masz szczęscie świat zaczyna trwać dłużej niż twój
    oddech.Obecnie biore Efectin i Edronax a perspektywa wydłużyła mi się do ok.
    tygodnia. A więc duży postęp.
  • 02.01.05, 10:18
    >> potem leżysz długo w wacie-szarym świecie. >>

    ladnie to napisalas...

    Tak dlugo bralas efectin? Az pol roku? No to grozi mi bankructwo, bo biore
    300 mg i nic nie pomaga :(

    Dywagacje niektorych osob na tym forum sa rzeczywiscie chore. Dlatego ja
    wychodze z kina, nie mam sily juz tego czytac.
    Jakbys miala ochote, to napisz do mnie na priva.

    pozdrawiam

    planasana
  • 01.01.05, 17:55
    Musisz powiedzieć lekarzowi, że ci Effectin nie pomaga to na pewno nie będzie
    się upierał i zmieni lek na inny. Nie brałem Effectinu, ale słyszłem, że
    słabiutki i dla początkujących (brat bierze już parę miesięcy) ja skończyłem na
    Seroxacie, też nie czuję się o wiele lepiej, może jestem źle zdiagnozowany.
  • 01.01.05, 18:11
    > Nie brałem Effectinu, ale słyszłem, że
    > słabiutki i dla początkujących (brat bierze już parę miesięcy)

    plotki. co to znaczy "dla początkujących".
    --
    reuptake
  • 01.01.05, 18:22
    subrealism napisał:

    >ja skończyłem na Seroxacie, też nie czuję się o wiele lepiej>

    Bralam przez cztery miesiace i zaczelam sie interesowac wiezowcami i mostami.

    >może jestem źle zdiagnozowany>

    A jaki masz wyrok?
  • 01.01.05, 19:06
    dożywocie?
  • 01.01.05, 19:17
    oh, lucyno, wszak diagnoza jest jak wyrok.
  • 01.01.05, 20:17
    planasana napisała:

    > oh, lucyno, wszak diagnoza jest jak wyrok.

    to może napisz kim chciałabyś być i co robić gdybyś depresji nie miała
    tu większość narzeka, ze ma taki "wyrok" czyli innymi słowy diagnozę, a jak
    diagnoza to i oczywiście leki, ale mało kto napisze śmiało i otwarcie, że po
    prostu ma depresję bo wszystko wokół jest do "dupy" i nie ma ochoty w tej
    powszechnej wielkiej "dupie" być jej jeszcze jednym ekstrementem

    i zapewniam was, że nie ma psychiatry/terapeuty oraz leku który spowoduje, ze
    ta wielka "dupa" wokół was i w was wam się nagle spodoba.

    Mskaiq ma dużo racji, ale też nie do końca
    a gdzie jest racja i lek?
    to już naprawdę sprawa indywidualna jak zrobić aby na tą "dupę świata i własną"
    spojrzeć tak, aby chciało się ją ogladać przynajmniej tyle każdego dnia ile
    potrzeba aby zobaczyć, że świat nie kręci się jednak wokół tej "dupy"
  • 01.01.05, 20:56
    100krotki napisała:

    > mało kto napisze śmiało i otwarcie, że po
    > prostu ma depresję bo wszystko wokół jest do "dupy" i nie ma ochoty w tej
    > powszechnej wielkiej "dupie" być jej jeszcze jednym ekstrementem
    >
    > i zapewniam was, że nie ma psychiatry/terapeuty oraz leku który spowoduje, ze
    > ta wielka "dupa" wokół was i w was wam się nagle spodoba.
    >

    > to już naprawdę sprawa indywidualna jak zrobić aby na tą "dupę świata i
    własną"
    >
    > spojrzeć tak, aby chciało się ją ogladać przynajmniej tyle każdego dnia ile
    > potrzeba aby zobaczyć, że świat nie kręci się jednak wokół tej "dupy"
    Taka Cię wolę...
    Pozdrawiam
    Aneta



  • 01.01.05, 21:10
    aneta10ta napisała:

    > Taka Cię wolę...
    > Pozdrawiam
    > Aneta
    >
    >

    Aneto
    czyżbyś chciała mnie polubić?
    jako osoba świadoma istnienia "dup wszelakich" dookoła mam też i świadomość 9od
    dawna), że nie piszę tu na forum aby jakakolwiek "dupa" zechciała mnie polubić
    gdybym tego chciała, to bym się zachowywała jak wszystkie "dupy" dookoła

    ale coś jeszcze dodam
    coś moim zdaniem ważnego na tym forum
    to właśnie DEPRESJA nauczyła mnie (sama tego chciałam) umiejętności
    rozróżniania "dupy ważnej" od "dupy nieważnej" i nie przypodobywania się żadnej
    z tych "światowych dup" chwilowo tylko ważnych czy też chwilowo tylko
    nieważnych :)
    i pytanie na koniec
    czy ktoś z was spotkał kiedykolwiek tak sam z siebie jakąś "świętą dupę", która
    by nie była z nadania "nieświętych dup" lub była z nadania innych "świętych
    dup"?

    ps
    jak od "zawsze" wolę już oglądać swoją "świętą dupę"- choćby w lustrze lub z
    drugą taką "świętą dupą"-już bez lustra :)
  • 01.01.05, 21:36
    100krotki napisała:

    > czyżbyś chciała mnie polubić?
    Gdybym chciała, miałabym niepomierny kłopot, aby się przed tym powstrzymać.
    Wolałabym więc nie mieć takich pragnień.

    > jako osoba świadoma istnienia "dup wszelakich" dookoła mam też i świadomość
    9od
    >
    > dawna), że nie piszę tu na forum aby jakakolwiek "dupa" zechciała mnie polubić
    > gdybym tego chciała, to bym się zachowywała jak wszystkie "dupy" dookoła
    Nie bądź taka płocha. Twoja kokieteria jest urocza...

    > to właśnie DEPRESJA nauczyła mnie (sama tego chciałam) umiejętności
    > rozróżniania "dupy ważnej" od "dupy nieważnej" i nie przypodobywania się
    żadnej
    >
    > z tych "światowych dup" chwilowo tylko ważnych czy też chwilowo tylko
    > nieważnych :)
    Niezwykle cenna umiejętność.

    > czy ktoś z was spotkał kiedykolwiek tak sam z siebie jakąś "świętą dupę",
    która
    >
    > by nie była z nadania "nieświętych dup" lub była z nadania innych "świętych
    > dup"?
    Tak. Osobiście nadawałam wybranym przez siebie status świętości.
    Aneta
  • 01.01.05, 23:15
    aneta10ta napisała:

    > Tak. Osobiście nadawałam wybranym przez siebie status świętości.
    > Aneta

    a ja w takich przypadkach bywałam już wtedy mniej płochliwa :)
  • 02.01.05, 10:06
    >> że po prostu ma depresję bo wszystko wokół jest do "dupy" i nie ma ochoty w
    tej powszechnej wielkiej "dupie" być jej jeszcze jednym ekstrementem >>

    Ale pojechalas. Chyba masz faze aggressive, czy co. Cos za duzo tej "dupy". Co
    na to Freud ?
    Wiesz, ja nie podpisuje sie pod tym co napisalas, bo nie uwazam, ze swiat jest
    do dupy, tylko co najwyzej ja.

    >>i zapewniam was, że nie ma psychiatry/terapeuty oraz leku który spowoduje, ze
    ta wielka "dupa" wokół was i w was wam się nagle spodoba.>>

    Jest. Mania. Wtedy mi sie podobal moj wlasny tyleczek oraz caly wszechswiat. :)

    planasana
  • 02.01.05, 11:10
    planasana napisała:

    > Jest. Mania. Wtedy mi sie podobal moj wlasny tyleczek oraz caly
    wszechswiat. :)
    >
    > planasana

    no tak, ale my tu jesteśmy od tego żeby uchronić przed wędrówkami od bieguna do
    bieguna :)
    niech już lepiej Jaś Mela sobie wędruje po nich aby je oba zdobyć i być
    szczęśliwym a my wraz z nim :)
  • 02.01.05, 23:00
    100krotki napisała:

    mało kto napisze śmiało i otwarcie, że po
    > prostu ma depresję bo wszystko wokół jest do "dupy" i nie ma ochoty w tej
    > powszechnej wielkiej "dupie" być jej jeszcze jednym ekstrementem
    > i zapewniam was, że nie ma psychiatry/terapeuty oraz leku który spowoduje, ze
    > ta wielka "dupa" wokół was i w was wam się nagle spodoba.
    > Mskaiq ma dużo racji, ale też nie do końca
    > a gdzie jest racja i lek?
    > to już naprawdę sprawa indywidualna jak zrobić aby na tą "dupę świata i własną"
    >
    > spojrzeć tak, aby chciało się ją ogladać przynajmniej tyle każdego dnia ile
    > potrzeba aby zobaczyć, że świat nie kręci się jednak wokół tej "dupy"


    Rozróżniając trzy kategorie dup, czyli dupa jako cel, dupa jako bezcel i dupa
    jako fizyczny aspekt istnienia, należałoby wyeliminować tą pierwszą ,
    zakładając, że cel nie istnieje i pozostaje tylko bezcel. Ustanawiamy następnie
    jako cel, dupę-bezcel i kierujemy w nią dupę-myself. W ten sposób jako cel
    zastępczy ustalamy bezcel ( cokolwiek wątpliwej wartości, ale zato jest to byt
    niezprzeczalny ) Możemy sobie w takim układzie wrzucić na luz i nie wysilać się
    na środki (pieniądze, wykształcenie, trucie konkurencji) dla osiągania celu,
    bo skoro nie istnieje skutek, nie ma przyczyny.
  • 02.01.05, 23:35
    subrealism napisał:

    > Rozróżniając trzy kategorie dup, czyli dupa jako cel, dupa jako bezcel i dupa
    > jako fizyczny aspekt istnienia, należałoby wyeliminować tą pierwszą ,
    > zakładając, że cel nie istnieje i pozostaje tylko bezcel.

    OK-jedna "dupa" z głowy

    >Ustanawiamy następnie
    > jako cel, dupę-bezcel i kierujemy w nią dupę-myself. W ten sposób jako cel
    > zastępczy ustalamy bezcel ( cokolwiek wątpliwej wartości, ale zato jest to byt
    > niezprzeczalny )

    OK-druga "dupa" z głowy

    > Możemy sobie w takim układzie wrzucić na luz i nie wysilać się
    > na środki (pieniądze, wykształcenie, trucie konkurencji) dla osiągania celu,
    > bo skoro nie istnieje skutek, nie ma przyczyny.

    nie OK-trzecia "dupa" jednak potrzebuje przeżyć :)

    najpierw jeden dzień
    cholera-udało się!

    no tak
    ale co zrobić z ...przyczyna-skutek?
    EUREKA!
    jak śpię, to nie jem!

    no tak
    ale ile mogę spać bez jedzenia i picia?

    i tu pojawia się potrzeba ...czwartej "dupy" do pomocy
    tylko w czym ta "czwarta "dupa" ma pomóc i jak?
    i jak długo?

    czy dalej "ciągniemy" temat w tym kierunku?
  • 03.01.05, 00:14
    100krotki napisała:


    > no tak
    > ale ile mogę spać bez jedzenia i picia?

    A do usranej śmierci!
  • 02.01.05, 21:36
    planasana napisała:

    > oh, lucyno, wszak diagnoza jest jak wyrok.

    Depresja, ale bede apelował!
  • 01.01.05, 23:45
    To ja ślepy Leon. Nie mam już depresji.Bo mam motywację do życia. Miaqłem
    bombowego sylwestra i bombowy Nowy Rok. Całuję was wszystkich.Nie smęcie tak
    okrutnie.
  • 02.01.05, 08:51
    Bardzo malo napisalas o Swoich problemach. Piszesz o lekach jakie bierzesz ale
    co chcesz poprawic w Sobie. Mysle ze wiele zyciowych problemow nie da sie
    naprawic lekarstwem. Trzeba zmienic to co wywoluje Twoje problemy.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 02.01.05, 08:56
    mskaiq napisał:

    > Bardzo malo napisalas o Swoich problemach. Piszesz o lekach jakie bierzesz
    ale
    > co chcesz poprawic w Sobie. Mysle ze wiele zyciowych problemow nie da sie
    > naprawic lekarstwem. Trzeba zmienic to co wywoluje Twoje problemy.
    > Serdeczne pozdrowienia.

    Mskaiq
    no i zadziwiłeś mnie jednak :)
    dostrzegając, ze..."Trzeba zmienic to co wywoluje Twoje problemy."
  • 02.01.05, 21:55
    A te problemy wywołane są prawdopodobnie zejściem epizodu psychotycznego. Masz
    Mskaiq jakieś rady w tym względzie?

    --
    Depresja Endogenna(CHAJ)
  • 02.01.05, 22:38
    looserka napisała:

    > A te problemy wywołane są prawdopodobnie zejściem epizodu psychotycznego.

    o jakich problemach piszesz?
    o tych, które wywołały epizod psychotyczny?
    czy o tych, które się pojawiły później?
    czy te, które były wcześniej i przyczyniały się do tego, że osobowość stawała
    się psychotyczna lub poddatna na wystąpienie epizodu psychotycznego?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.