Dodaj do ulubionych

Depresja z powodu bycia prawiczkiem.

19.05.05, 18:20
Mam 28 lat i mam stwierdzoną depresję.Wydaje mi się że moja depresja wzięła
się z tego że nigdy nie miałem dziewczyny nawet z żadną nie uprawiałem
seksu.Czuję się przez to nic nie wartym człowiekiem a zwłaszcza
mężczyzną.Myślę że już jest za późno żeby coś zmienić zresztą to nie jest
takie proste.Mam wrażenie że straciłem przynajmniej 10 lat z życia.Jaka
kobieta by zechciała taką osobę jak ja ? Osoby w moim wieku już mają sporo
doświadczeń z kobietami, mają rodziny, dzieci a ja ? Myślę że leki tu nic nie
pomogą ani psychoterapia bo po prostu chyba nie mam szans na żadną kobietę.Co
powinienem zrobić ? Wydaje mi się że jedynym wyjściem jest samobójstwo ale
niestety chyba nie mam na tyle odwagi ? Powiedzcie szczerze że moje życie
jest już przegrane bo nie widzę za bardzo wyjścia z tej sytuacji.
Edytor zaawansowany
  • mattbel 19.05.05, 19:10
    Jaka
    > kobieta by zechciała taką osobę jak ja ?

    spoko, ja bym chciala:P jak jestem w kims zakochana, to jestem strasznie
    zadrosna, ze ten ktos wczesniej juz kogos mial. grrr moglabym zabic te panne:P

    p.s. ten post wyglada na prowokacje... ale jesli nie to pamietaj, ze przy
    depresji sytuacja wydaje sie bardziej beznadziejna niz jest. i wtedy nie wiadomo
    co jest skutkiem a co przyczyna.
  • rozgoryczony 19.05.05, 23:57
    Niestety nie jest to prowokacja i sam już nie wiem co jest przyczyną a co
    skutkiem.Najgorsze jest to że wydaje mi się że może rzeczywiście jestem wielkim
    zerem skoro widząc osoby które według mnie nie reprezentują sobą ani wyglądem
    więcej ode mnie mają dziewczyny, uprawiają seks, są szczęśliwe.Czy to możliwe
    żeby choroba tak odpychała ode mnie dziewczyny ? Proszę niech ktoś powie że
    taka osoba nie ma szans na normalne życie.W takim stanie żyję już kilkanaście
    lat i nie chce się dalej łudzić.
  • superszczur 19.05.05, 19:14
    sprawę, że na rynku matrymonialnym jesteś cennym towarem. Samobójstwo nie wchodzi w rachubę. Myślę, że po prostu powinieneś się (ale rozsądnie) ożenić. Twoje 28 lat jest doprawdy śmieszne. Klina klinem, jak to mówią, czyli ożeń się. To chyba Oskar Wilde powiedział, ze małzeństwo jest najbardziej rozpustną instytucja pod słońcem.
  • sopelku_dokad_idziesz 19.05.05, 19:35
    A gdzie jest napisane, ze ludzie musza uprawiac seks? Jesli Ci go nie potrzeba,
    to nie rob niczego na sile. A jak bardzo chcesz pozbyc sie prawictwa, to idz do
    jakiejs dyskoteki i wyrwij panne na jedna noc.
    --
    sopleku-dokad-idziesz.eblog.pl
  • grzesiek0000 19.05.05, 20:37
    A ja proponuje wczasy w Tunezji , sa nie drogie a wiele milych przygod
    gwarantowanych ;-)
  • superszczur 19.05.05, 20:38
    podstawowych funkcji człowieka. No, byle regularnie. A kolega cierpi na nieśmiałośc i dalsze rozdęte konsekwencje tejże. Jak mu radzisz, zeby sobie poderwał laskę na dyskotece, to go tylko dołujesz. I po co?.
  • sopelku_dokad_idziesz 19.05.05, 21:43
    Och wybacz moja ignorancje. To niech idzie do burdelu.
    --
    sopleku-dokad-idziesz.eblog.pl
  • superszczur 19.05.05, 22:31
    Upraszczasz.
  • o-ren_ishi 22.05.05, 13:59
    "A kolega cierpi na nieśmiałośc i dalsze rozdęte konsekwencje tejże"

    Bardzo logiczne i bardzo syntetyczne.

    "Jak mu radzisz, zeby sobie poderwał l
    askę na dyskotece, to go tylko dołujesz."

    Jeszcze bardziej logiczne.
    Dobry z pana doradca panie szczur.
  • rzeznia_nr_5 19.05.05, 23:13
    rozgoryczony napisał:

    > Mam 28 lat i mam stwierdzoną depresję.Wydaje mi się że moja depresja wzięła
    > się z tego że nigdy nie miałem dziewczyny nawet z żadną nie uprawiałem
    > seksu.Czuję się przez to nic nie wartym człowiekiem a zwłaszcza
    > mężczyzną.Myślę że już jest za późno żeby coś zmienić zresztą to nie jest
    > takie proste.Mam wrażenie że straciłem przynajmniej 10 lat z życia.Jaka
    > kobieta by zechciała taką osobę jak ja ? Osoby w moim wieku już mają sporo
    > doświadczeń z kobietami, mają rodziny, dzieci a ja ? Myślę że leki tu nic nie
    > pomogą ani psychoterapia bo po prostu chyba nie mam szans na żadną kobietę.Co
    > powinienem zrobić ? Wydaje mi się że jedynym wyjściem jest samobójstwo ale
    > niestety chyba nie mam na tyle odwagi ? Powiedzcie szczerze że moje życie
    > jest już przegrane bo nie widzę za bardzo wyjścia z tej sytuacji.


    Jesteś zatem towarem niszowym i przez to jeszcze bardziej cennym.


    --
    darekk2:Ten nick ,,rzeżnia,, to tak to tak jak byś miał jakiś komleks .. jak
    ludzie co mają sportowy wózek albo jeepa . Zarozumialcu ...
  • antylooo 20.05.05, 00:04
    rozgoryczony napisał:

    Jaka
    > kobieta by zechciała taką osobę jak ja ?

    mezczyzni-18771 tys
    kobiety-19849 tys
    (wg. spisu ludnosci z 17 maja 1995)

    jeszcze sie beda baby zabijac o ciebie..
  • sskkrruuppuull 20.05.05, 05:23
    i uwaga! -jak ktoś wczesniej ciebie nie zabije :)
  • pat34 21.05.05, 09:31
    Rozgoryczony, napisz do mnie: samotny1978@wp.pl
    Miałem podobny problem i udało mi sie go rozwiązać.
    Pozdrawiam
  • rozgoryczony 24.05.05, 12:38
    Czy nikt nie jest w stanie mi powiedzieć prawdy w oczy że nie mam już zadnych
    szans na normalne życie ? Przecież ja wiem że tego wszystkiego już nie da się
    naprawić.Może to wszystko wcale nie wynika z depresji tylko po prostu jestem
    zwykłym zerem od urodzenia i nie powinienem żyć w tym świecie. Przecież to
    chyba nie jest możliwe żeby przez 28 lat żadna dziewczyna nie spojrzała na
    wartościowego człowieka.Na tym forum o depresji wszyscy piszą jak cierpią ale
    oni przynajmniej mają kogoś albo kogoś mieli.Mają swoich partnerów, dzieci.Ja
    nawet nie wiem jak to jest gdy kocha Cię jakaś dziewczyna, nie wiem co to jest
    miłość.Jedynie wiem że rodzice mnie kochają ale nie umieją mi tego okazać i nie
    widzą jak bardzo cierpię.Ja nawet nie mam pracy.Mieszkam razem z rodzicami i
    bardzo niezręcznie się czuję że w tym wieku nic nie osiągnąłem mimo że mógłbym
    w życiu coś osiągnąć gdyby nie ta moja choroba.Jak wy byście się czuli jak
    przez 28 lat nie zaznali byście żadnej miłości. Moim zdaniem oznacza to tylko
    jedno że nie mam już szans na znalezienie miłości bo logicznie rozumując to nie
    jest możliwe.Proszę was powiedzcie mi czy powinienem zaakcptować fakt bycia
    samotnym do końca życia czy też może spróbować odejść z tego świata chociaż to
    też nie jest takie proste bo wierzę w Boga i wiem że człowiek nie powinien sam
    sobie odbierać życia ale z drugiej strony człowiek ma granice wytrzymałości.Ten
    stan nie trwa parę miesięcy, czy lat a przynajmniej kilkanaście jak nie całe
    życie.
  • jioji 24.05.05, 14:02
    rozgoryczony napisał:

    > Czy nikt nie jest w stanie mi powiedzieć prawdy w oczy że nie mam już zadnych
    > szans na normalne życie ?

    Ty czubie ,a skad wiesz jaka jest prawda, skoro masz przesrane zycie? Ludzie
    którzy myslą trzeźwiej od ciebie mówią Ci ,że masz szanse na normalne życie.


    Przecież ja wiem że tego wszystkiego już nie da się
    > naprawić.

    I co Ci z tej wiedzy? Zmień wiedze to życie zmienisz.

    > Może to wszystko wcale nie wynika z depresji tylko po prostu jestem
    > zwykłym zerem od urodzenia i nie powinienem żyć w tym świecie.

    A jak twoje teorie mają sie do religii, którą wyznajesz?

    Przecież to
    > chyba nie jest możliwe żeby przez 28 lat żadna dziewczyna nie spojrzała na
    > wartościowego człowieka.

    Może jeszcze ma na Ciebie wskoczyć w autobusie i zgwałcić? Trzeba wykazać troche
    incjatywy.

    Na tym forum o depresji wszyscy piszą jak cierpią ale
    > oni przynajmniej mają kogoś albo kogoś mieli.Mają swoich partnerów, dzieci.Ja
    > nawet nie wiem jak to jest gdy kocha Cię jakaś dziewczyna, nie wiem co to jest
    > miłość.

    Lepiej cierpieć z braku luksusu, niż z braku podstawowych srodków do życia.

    Jedynie wiem że rodzice mnie kochają ale nie umieją mi tego okazać i nie
    >
    > widzą jak bardzo cierpię.Ja nawet nie mam pracy.Mieszkam razem z rodzicami i
    > bardzo niezręcznie się czuję że w tym wieku nic nie osiągnąłem mimo że mógłbym
    > w życiu coś osiągnąć gdyby nie ta moja choroba.Jak wy byście się czuli jak
    > przez 28 lat nie zaznali byście żadnej miłości. Moim zdaniem oznacza to tylko
    > jedno że nie mam już szans na znalezienie miłości bo logicznie rozumując to nie
    >
    > jest możliwe.

    Logika nie jest twoją najmocniejszą stroną, może spróbuj swoich sił w działaniu?

    Proszę was powiedzcie mi czy powinienem zaakcptować fakt bycia
    > samotnym do końca życia czy też może spróbować odejść z tego świata chociaż to
    > też nie jest takie proste bo wierzę w Boga i wiem że człowiek nie powinien sam
    > sobie odbierać życia ale z drugiej strony człowiek ma granice wytrzymałości.Ten
    >
    > stan nie trwa parę miesięcy, czy lat a przynajmniej kilkanaście jak nie całe
    > życie.

    Synu,cierpisz z samotności, więc ciągnie Cie do ludzi, nie masz schizofrenii,
    dziękuj Bogowi w którego wierzysz, za te hojne dary, zacznij coś robić ,alleluja
    i do przodu
  • izreel 24.05.05, 14:06
    Izreel tez jest wierzaca i izreel tez nigdy nikt nie kochal.
    Izreel wie co czujesz, ale izreel pragnie tez cos powiedziec. Ku Twej i mej
    radosci.

    Pamietaj, ze caly czas mowimy o czasie przeszlym "Nie kochal". To, ze cos nie
    zdarzylo sie w przeszlosci nie oznacza faktu, ze nie zdarzy sie w przyszlosci.
    Nie kochal nas nikt wczoraj, nie kochal przed godzina, a jutro? Moze jutro ktos
    pokocha... Trzeba pamietac i wierzyc, a wiara to i nadzieja.

    Izreel pograzala sie, obwiniala, ale zaraz po tych krancowych stanach
    odczuwania najwiekszego cierpienia nie przychodzila ulga. Bylo jeszcze gorzej.

    Wiec po bo tak zatruwasz sobie dni? Po co jak Izreel ciagle nazywasz siebie
    bezwartosciowym? Czy od tego jest lepiej? Jest jeszcze gorzej.

    "Zadna dziewczyna nie spojrzala na wartosciowego czlowieka". Wartosciowy. Mozna
    byc pieknym i bogatym, mozna miec wszystko. Ale te dobra wcale nie czynia
    czlowieka wartosciowym, sa to dobra nadane z gory, nie nasze. Nasz jest duch,
    ktory w ciele ukryty. W Twoim i moim. I o nim mozna mowic w kategoriach
    wartosci.

    "nie wiem co to jest milosc". Kochasz rodzicow. To jest milosc. Bezcielna, bez
    rzadzy, ale prawdziwa.

    "bo logicznie rozumując to nie jest możliwe".Zycie nie mozna zamknac w
    kategoriach logiki.. Czy logicznie jest, ze gdy X wyjdzie z domu potknie sie o
    kamien i uderzajac o beton twardej ziemi straci zycie. To nie jest logiczne. Bo
    gdyby zycie bylo logiczne odarte byloby z piekna, o ktorym stanowi nielogika,
    abstrakcja. Milosc jest nielogiczna. "Nielogicznie rozumujac to jest mozliwe".

    ".Proszę was powiedzcie mi czy powinienem zaakcptować fakt bycia samotnym do
    końca życia". Widzisz tylko to co przed Toba. A nie widzisz tego co nad Toba.
    Gdybys spojrzal w gore zauwazylbys, ze istnieje wiele drog. Owe drogi sa jak
    lina, po ktorych mozesz sie wspiac.

  • marenta 24.05.05, 14:09
    Rozgoryczony, zajrzyj na jakieś czaty (onet, wp, interia). Spokojna głowa,
    znajdziesz coś dla siebie. Pozdrawiam
  • jioji 24.05.05, 13:42
    > Powiedzcie szczerze że moje życie
    > jest już przegrane bo nie widzę za bardzo wyjścia z tej sytuacji.

    Mówie Ci szczerze, że twoje życie jest przegrane, bo nie widzisz wyjscia z sytuacji

    I na tym polega twój problem, że nie widzisz wyjscia z sytuacji.

    Jak nauczysz koncentrować energie myślową na rozwiązywaniu problemów, a nie
    rozckliwianiem się nad beznadzieją i zamykaniem sobie wyjść z sytuacji, to twoje
    życie bedzie wygrane.
  • rozgoryczony 24.05.05, 14:04
    Łatwo się mówi jak ktoś nie jest w takiej sytuacji jak ja. Jak można nauczyć
    się koncentrować na rozwiązywaniu problemów jak człowiek nie ma motywacji do
    ich rozwiązywania gdyż jest przekonany że samotność jego nie jest przypadkowa i
    do końca życia będzie czuł się wyobcowany ? Chyba pozostaje mi tylko jakoś się
    pogodzić z losem i spróbować jeszcze powalczyć.
  • jioji 24.05.05, 14:19
    Jak można nauczyć
    > się koncentrować na rozwiązywaniu problemów jak człowiek nie ma motywacji do
    > ich rozwiązywania gdyż jest przekonany że samotność jego nie jest przypadkowa i
    >
    > do końca życia będzie czuł się wyobcowany ?

    Zmień przekonanie to motywacji nabierzesz.
  • mattbel 24.05.05, 14:44
    mysle, ze najpierw powinienes zaczac leczyc sie z depresji farmakologicznie.
    potem, jak juz leki zaczna dzialac sprobowac cos osiagnac w zyciu zawodowym. to
    powinno pomoc podbudowac wiare w siebie. a na koniec zaczac szukac sobie
    partnerki. no ale zeby miec na to sile, to najpierw musisz przeleczyc depresje.
  • mattbel 24.05.05, 14:45
    no i jeszcze mozna psychoterapie wlaczyc. mnie na sama mysl o wywnetrzaniu sie
    ciarki przechodza, ale niektorzy nawet sobie chwala.
  • jioji 24.05.05, 14:52
    mattbel napisała:

    > mysle, ze najpierw powinienes zaczac leczyc sie z depresji farmakologicznie.
    > potem, jak juz leki zaczna dzialac sprobowac cos osiagnac w zyciu zawodowym. to
    > powinno pomoc podbudowac wiare w siebie. a na koniec zaczac szukac sobie
    > partnerki. no ale zeby miec na to sile, to najpierw musisz przeleczyc depresje.

    Niech jeszcze pomyśli nad zrobieniem doktoratu i popracuje dwa lata na siłowni
    to zwiększy jego szanse na znalezienie kobiety, do tego niech jeszcze pare lat
    pojezdzi po egzotycznych krainach to bedzie mial o czym opowiadac kobiecie na
    randkach to jego szansa na znalezienie partnerki wzrosnie, dobrze by bylo jakby
    dodatkowo zrobił jeszcze studia medyczne, kobiety lubia lekarzy.

    :D

    PS. Po prostu zacznij spotykać sie z dziewczynami.
  • mattbel 24.05.05, 15:25
    prawde mowiac jak czlowiek spelnia sie w jednaj sferze zycia, to w innych czuje
    sie pewniejszy. 28 letni facet bez pracy, bez wlasnego mieszkania nie bedzie sie
    czul pewnie. a jak nie bedzie sie czul chociaz troche pewny siebie, to szanse na
    kobiete maleja, nie uwazasz?

    przeciez, zeby poszukac sobie pracy nie musi robic od razu pieciu fakultetow i
    jechac w podroz dookola swiata.
  • jioji 24.05.05, 16:04
    Co jest latwiej zdobyć?

    a) kobiete ( polowa ludzkosci)
    b) prace ( 10% bezrobocie)

    nad wyraz wysoko siebie wyceniasz, i może cie zadziwe, ale bezrobotne ziomy z
    bloku tez czasem maja sie do czego przytulic.

    pozna jakas panne i odrazu nabierze ochoty na prace, zeby ja w przyszlosci na
    cos wiecej zaprosic niz lody bambino w warzywniaku
  • marenta 24.05.05, 17:04
    co bylo pierwsze jajko czy kura?
  • mattbel 24.05.05, 18:15
    ty bys naprawde nie czul sie niedowartosciowany bedac niesamodzielnym w tym wieku?
    bo ja bardzo!
  • jioji 24.05.05, 18:41
    Jesteś samodzielna i czujesz sie dowartościowana? To dlaczego na samą myśl, że
    miałabyś siś uzewnetrznić na terapii, ciarki cie przechodzą? Co takiego masz do
    ukrycia? Praca rozwiązala twoj problem samoakceptacji? Mozesz w nieskonczonosc
    wymyslac zajecia dzieku ktorym bedziesz probowac sie dowartosciowywac i horyzont
    samoakceptacji bedzie Ci sie tylko oddalal. Trzeba po prostu zrozumiec, ze
    trzeba sie zaakceptowac bezwarunkowo tu i teraz i zaczac zyc jak inni ludzie, a
    jak nie potrafisz tego zrobic to skorzystac z pomocy terapii, a nie wymyslac
    sobie warunki dzieki ktorym mozna sie zaakceptowac, lub nie spelniajac ich nie
    zaakceptowac siebie. to ze powinien isc do pracy to on wie zapewne najlepiej,
    ale byc moze tez nie bedzie jej szukal tak jak nie szuka dziewczyny bo uwaza ze
    juz za pozno. ciezko sie szuka roboty jesli od tego ma zalezec poczucie wartosci
    siebie, bo przy kazdej odmowie czujesz sie jak smiec.
  • mattbel 24.05.05, 19:04
    ale czemu sie tak denerwujesz? po prostu wyrazilam swoje zdanie. przepraszam
    jesli naruszylam jakies tabu. wydawalo mi sie oczywiste, ze niepowodzenie w
    jednej dziedzinie zycie pociaga niepewnosc siebie i niepowodzenie w innych
    sferach i tak kolo sie zamyka. trzeba pracowac na calym zyciem, a nie nad jednym
    aspektem. MOIM ZDANIEM.
    jesli latwiej jest mu najpierw znalezc dziewczyne, niech najpierw stara sie o
    dziewczyne a potem o prace. jesli latwiej prace, to najpierw prace. kolega
    pisal, ze ma problem glownie z dziewczynami, wiec dlatego poradzilam mu tak nie
    inaczej. moze by sie dowartosciowal, poznal kogos, nie wiem... oczywiscie moze
    tez siedziec w domu i szukac sobie kogos przez internet.
    wbrew temu co myslisz, wiekszosc kobiet ma jednak jakies wymagania pod tym
    wzgledem;) co nie zmienia faktu, ze jakis "ziomow z bloku" tez znalazl sobie
    "extra foczke" i jest zadawolony:)
  • mattbel 24.05.05, 19:07
    "ziomow z bloku"

    mialo byc "ziom z bloku"
    bez odbioru, bo juz zaczynaja nudzic mnie te dywagacje
  • marenta 24.05.05, 19:29
    na dwoje babka wróżyła... albo ojciec jego dziewczyny z trąbą może okazać się
    szefem dobrze prosperującej firmy i go zatrudnić, albo może być też i tak, że
    jego przyszły szef będzie miał córkę z trąbą. O. Pozdrawiam:)
  • mattbel 24.05.05, 19:45
    i tego mu zyczymy:D
  • marenta 24.05.05, 19:51
    marzenia zawsze się spełniają tylko że takiej formie, że ich nie rozpoznajemy:)
    Pozdrawiam
  • jioji 24.05.05, 19:30
    mattbel napisała:

    > ale czemu sie tak denerwujesz? po prostu wyrazilam swoje zdanie.

    Ale czemu projektujesz zdenerwowanie? Denerwuje Cie jak ktos sie z toba niezgadza?

    Niezgodziliem sie z Toba dlatego, bo sama mu narzucasz ten sam sposob chory
    myslenia, jakim on nas tutaj uraczyl w wersji klinicznej(on biadoli ze ma 28 lat
    i jest prawiczkiem i jęczy ze juz do konca zycia bedzie przegrany, ty mu w
    odpowiedzi, ze musi isc do pracy bo to straszne ze nie jest samodzielny, wiec
    powinien czuc sie zerem z tego powodu zapewne). Przeciez to nie o dziedzine
    chodzi zycia w której sie kolega nie realizuje, tylko o to, ze ma kompleksy i
    chore myslenie.

    > wbrew temu co myslisz, wiekszosc kobiet ma jednak jakies wymagania pod tym
    > wzgledem;)

    Wymagania miec moga,ale wszystkie na krolewiczow sie nie zalapia.
  • mattbel 24.05.05, 19:41
    ok przepraszam. nie studiowalam psychologii. moze mam niewlasciwe podejscie.
    chcialam koledze pomoc wybrnac, a nie go zdolowac.


    > Wymagania miec moga,ale wszystkie na krolewiczow sie nie zalapia.
    osoba samodzielna=krolewicz hehe dobre

    ale dzieki ze chociaz mi wytlumaczyles dlaczego na mnie naskoczyles. moze i jest
    troche racji w tym co piszesz.
  • zyrafa46 26.05.05, 11:26
    A jakby tak pomyślec o kims innym niz sobie!!!!???. Pan szanowny wg Ciebie
    jioji ma tak jeszcze długo wysysać soki z Rodzicieli? Kochają go, nie kochają,
    to juz w wieku 28 lat w kwestii pracy nie ma takiego znaczenia. No kurcze,
    przecież to DOROSŁY człowiek. Będzie tak do końca wyciskał nich sosy i płakał
    nad swoim losem? Przeciez oni płacza pewnie nad nim. Nic nie mówią. A co mają
    mówić? Wychowali (ugryzę sie w język i nie nazwę tego po imieniu).
    Mam take chwile (mówie o sobie), że NIC MI SIĘ nie chce. Niskie ciśnienie
    jest jakims wytłumaczeniem, ale nie do końca. Jednak myśl taka, że moge cos
    zmienic na lepsze w moim i pośrednio bliskich życiu dodaje energii i zapału :-).
    To jest MOJ sposób. Każdy ma swoje metody. Pozdrawiam, Żyrafa
  • rozgoryczony 24.05.05, 20:06
    Tak bardzo przestałem wierzyć w to że jakaś dziewczyna może mnie zechcieć, że
    nie wierzę w to nawet, że jakbym miał mnóstwo pieniędzy to i tak żadnej bym nie
    znalazł a nawet jeżeli to ze względu na moje pieniędze.Przecież to jest chyba
    niemożliwe,że człowiek który byłby mieć w stanie jakąś dziewczynę to przez 28
    lat by nie znalazł skoro osoby które traktują dziewczyny jak szmaty mają je.Z
    tego powodu nie zależy mi na pracy bo po co mi pieniądze skoro one i tak mi nic
    nie ułatwią.Po prostu będą one przedłużały moją egzystencję i nadzieję że
    będzie lepiej.Ile lat można żyć taką nadzieją ? W ogóle mam taki strasznie
    wyidealizowany obraz kobiet który niekoniecznie musi być prawdziwy i uważam że
    nie zasługuję na żadną kobietę bo one są bez wad a ja takowe posiadam.Pierwsza
    kobieta która by zwróciła na mnie uwagę mogłaby zrobić ze mną wszystko bo
    byłbym wdzięczny że się jakakolwiek pojawiła. Z tego względu nawet jakbym
    znalazł jakąś to też mogłoby nie rozwiązać problemu bo bałbym się że to nie
    ta.Moje poczucie własnej wartości jest bardzo niskie więc nie chciałbym się
    pomylić.Sami widzicie, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż na
    pierwszy rzut oka się wydaje.
  • mattbel 24.05.05, 20:25
    no faktycznie. troche to pokomplikowales. ale wyszukiwanie problemow to tez
    objaw depresji. to co zaprezentowales teraz to wlasnie depresyjny sposob
    myslenia. mozesz nawet nie wiedziec, ze taki sposob myslenia jest spowodowany
    choroba. koniecznie musisz sie leczyc. byc moze leki wystarcza i sposob myslenia
    sam sie "przestawi". ale wydaje mi sie, ze w Twoim przypadku trzebaby to
    polaczyc z psychoterapia. a moze nawet sama psychoterapie trzeba zastosowac. o
    tym juz musi zadecydowac lekarz.
    potem jeszcze bedziesz mial problem, gdzie te dziewczyne spotkac. tak jak
    pisalam mozesz sprobowac przez internet. nawet sporo par sie tak poznalo.
    Twoje poczucie niskiej wartosci jest bezpodstawne. piszesz calkiem do rzeczy.
    jestes inteligentnym i wrazliwym czlowiekiem. masz tylko troche wypaczony sposob
    myslenia (spojrzenia na siebie)i musisz nad tym popracowac.

    jak bylo z twoimi rodzicami? miales normalna rodzine, ktora moglaby sluzyc za
    przyklad, czy tak nie bardzo?
  • mattbel 24.05.05, 20:31
    tylko nie zniechecaj sie tym, ze leczenie moze potrwac. czas i tak minie, wiec
    lepiej go dobrze wykorzystac.
  • rozgoryczony 24.05.05, 20:46
    Ja już leczyłem się ponad miesiąć seroxatem i niestety nie poczułem za dużo
    różnicy mojego stanu.Byłem po prostu bardziej otumaniony ale myślenie pozostało
    takie same.Bardzo ciężko mi uwierzyć, że jakiekolwiek leki mogą pomóc.Być może
    psychoterapia ale też w to nie za bardzo chce mi się wierzyć.Wydaje mi się że
    mam coś w sobie co odpycha płeć przeciwną.Być może to są jakieś anty-feromony
    więc w tym przypadku żadne leczenie nie pomoże.Po prostu jestem rzadkim
    przypadkiem osoby która nie jest w stanie być zauważona przez jakąkolwiek
    dziewczynę.
  • jioji 24.05.05, 22:07
    Leki to sie bierze troche dlużej, zresztą psychoterapia bardziej ci jest
    potrzebna. I to ty masz zauważać dziewczyny, a nie one ciebie.
  • rozgoryczony 24.05.05, 20:39
    Rodzinę mam raczej normalną ale niestety nie potrafimy ze sobą rozmawiać i
    ukazywać uczuć chociaż wiem że mnie kochają.Najgorsze jest to że oni nie widzą
    że ze mną jest coś nie w porządku.Myślą że nie idę do pracy bo tak mi wygodniej
    a wcale tak nie jest.Zwracają bardziej uwagę na rzeczy przyziemne niż to jak ja
    się czuję i problemy innych osób tak jakby u nas było wszystko w porządku.
    Nigdy się nawet nie zapytali czemu nie mam dziewczyny. Czuję się tak jakby
    uważali że nie każdy musi kogoć mieć. Przecież jak mi rodzice byli w moim wieku
    to ja już miałem 5 lat.
  • marenta 24.05.05, 20:43
    mówię Ci, chłopie, idź na czaty, wejdź na czat z Twojego miasta najlepiej. Tam
    jest każdy sort, kobiety z trzema piersiami, mężczyźni z dwoma penisami, jest w
    czym wybierać
    Masa wystraszonych króliczków, które tylko czekają, aż wyrwie je jakiś ogromny
    krwiożerczy lew
    Znajdz sobie dziewczynę ze swojej półki... nie za dużo lepszą i nie za dużo
    gorszą;) akurat taką, żeby Ci było szkoda nie zaryzykować
    tylko sęk w tym, żebyś rozumiał, że wolisz zaryzykować, licząc się z tym, że
    będzie kaszana niż siedzieć sam w domu, gryząc się swoją sytuacją
    Ale najważniejsze pytanie:
    Po co Ci ten drugi człowiek? Chcesz mu coś udowadniać?
  • rozgoryczony 24.05.05, 20:55
    Drugi człowiek mi jest potrzebny do tego żebym miał dla kogo żyć, żebym
    wiedział, że moje życie ma jakiś sens.Wydaje mi się, że jedyną wartością w
    życiu jest miłość.Chciałbym żeby komuś zależało na tym, że istnieję.Może to i
    głupie ale wtedy moja samoocena byłaby dużo wyższa.Może to by był krok milowy w
    rozwiązaniu moich problemów.Bardzo mnie boli jak wiele osób nie docenia, że
    mają swoje drugie połówki i sposób traktowania dziewczyn przez większość
    mężczyzn.Czy jakbym traktował je jako sposób zaspokojenia rządzy męskich
    miałbym większe szanse ?
  • marenta 24.05.05, 21:06
    ładnie napisane
    PS. Może właśnie za mało ufasz swoim męskim rządzom? :) Zdaj się na testosteron
    i do dzieła! Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • jioji 24.05.05, 22:12
    > Bardzo mnie boli jak wiele osób nie docenia, że
    > mają swoje drugie połówki i sposób traktowania dziewczyn przez większość
    > mężczyzn.Czy jakbym traktował je jako sposób zaspokojenia rządzy męskich
    > miałbym większe szanse ?

    A ty chcesz z dziewczyną w szachy grac?

    Skąd wiesz jak większość mężczyzn traktuje kobiety? Może to zazdrość przez
    Ciebie przemawia?

    Jakby nie patrzeć milość przez ciebie upragniona wynika z płciowości, i
    przeciwstawianie "rządz" i miłości nie jest zbyt zdrowe.
  • jioji 24.05.05, 22:05
    > W ogóle mam taki strasznie
    > wyidealizowany obraz kobiet który niekoniecznie musi być prawdziwy i uważam że
    > nie zasługuję na żadną kobietę bo one są bez wad a ja takowe posiadam.Pierwsza
    > kobieta która by zwróciła na mnie uwagę mogłaby zrobić ze mną wszystko bo
    > byłbym wdzięczny że się jakakolwiek pojawiła.

    Standartowe, po pierwszej bedziesz przebierał jak dziecko w sklepie ze smakołykami.

    Z tego względu nawet jakbym
    > znalazł jakąś to też mogłoby nie rozwiązać problemu bo bałbym się że to nie
    > ta.Moje poczucie własnej wartości jest bardzo niskie więc nie chciałbym się
    > pomylić.

    Myslisz, ze w życiu ma sie tylko jeden strzał? Jak sie pomylisz to bedzie
    następna, żenić się odrazu nie musisz. Wyluzuj troche i umawiaj się z
    dziewczynami jak z koleżankami, co bedzie to bedzie, przebogata jest ludzka
    rzeczywistość.
  • marenta 24.05.05, 17:03
    Nikt mnie nie lubi i jestem sam, bo zamiast nosa trąbę mam.
    Kiedy chciałem na spacer iść, musiałem kocem nakryty być.
    Jeśli chciałbym o szczęściu pomarzyć, muszę znaleźć dziewczynę do pary.
    Aby mnie kochała każdego dnia, musi mieć trąbę taką jak ja.

    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma?

    Zacząłem nawet z jedną pisywać, wysłałem jej do paznokci zmywacz.
    Kiedy na ulicy zobaczyła mnie, ogarnął ją spazmatyczny śmiech.
    Miałem sygnał, że mieszka w Gliwicach dziewczyna, na którą mówią Słonica.
    Moja trąba wpadła w miłe drżenie, chyba wreszcie znajdę ukojenie.

    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma? Ona mi jedna szczęście da.
    Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma?
    Czarno-Czarni - Trąbo twist
  • martwoj 24.05.05, 17:27
    hihihi
  • marenta 25.05.05, 21:32
    Ty albo żadna
    słowa: Staszek Staszewski
    Co tu kryć
    Kocham cię szalenie
    Twoim być
    Jesteś mym marzeniem
    Cudne oczu twe
    Dziwnie męczą mnie
    I na jawie
    I we śnie
    Ah, wiesz
    Że mnie stale kusisz
    Mów, co chcesz
    Moją zostać musisz
    Serce skradłaś mi
    Pełzną w smutku dni
    Więc otwarcie
    Mówię ci
    Twój los na jedną stawiam kartę
    Ty albo żadna, ty albo żadna
    Tak musi być, bo serce mam uparte
    Ty albo żadna, ty albo nikt
    Choć może to twych uczuć nie jest warte
    Że pragnę cię i to mój spokój tli
    Twój los na jedną stawiam kartę
    Ty albo żadna, ty albo nikt
  • azx 24.05.05, 20:29
    forum i w tri miga udowodni mu, ze na te wszystkie specjały ma jeszcze całkiem duże szanse? To będzie pierwszy raz, gdy to forum komus pomoże.
  • mischa1984 24.05.05, 21:17
    rozgoryczony ja jestem sama...:)
  • my_joy_dm 24.05.05, 21:23
    pewnie to żadne pocieszenie ale mam identyczny problem jak Ty.zupełnie jakbym
    czytała o sobie samej.

    Pozdrawiam
  • rozgoryczony 24.05.05, 22:28
    Widzisz mischa1984 ty masz dopiero 21 lat.W tym wieku jeszcze ze mną nie było
    tak najgorzej chociaż nie było dobrze.Wierzyłem że jeszcze mam szansę kogoś
    znaleźć.Dopiero od powiedzmy 25 roku zacząłem się obawiać,że może jednak całe
    życie będę sam a najgorsze nastąpiło rok temu kiedy uświadomiłem sobie, że
    chyba mam depresję i będzie ciężko to wszystko zmienić.Myślę, że ty jednak
    znajdziesz jeszcze swoje szczęście bo jesteś sporo ode mnie młodsza i
    dziewczynom łatwiej jest kogoś znaleźć bo to mężczyzna jest łowcą i dziewczyny
    nawet nie muszą się za bardzo wysilać żeby kogoś mieć.Wystarczy że zaakceptują
    tego kto na nie poluje.Na mnie przecież żadna nie zapoluje.
  • marenta 24.05.05, 22:33
    przesadzasz z tym swoim wiekiem, sporo facetów dopiero po 30stce myśli o
    ustatkowaniu.
    i masz rację, to TY masz zapolować
    pozdrawiam
  • rozgoryczony 24.05.05, 22:47
    Tylko jak tu polować skoro nie wierzysz w powodzenie. Ja już za dużo w swoim
    życiu przegrałem żeby znowu poczuć smak porażki.
  • azx 24.05.05, 22:56
    Bo ponurymi rozmyślaniami niewiele tu zmienisz. To kwestia zmiany pewnych nawyków.
  • marenta 24.05.05, 22:59
    Już Ci to ktoś wyżej pisał. Jesteś _towarem deficytowym_, nikt ci nie schlebia,
    taka jest prawda. Babkom w Twoim wieku i młodszym pali się już grunt pod
    nogami. Mówię poważnie, idz na jakiś czat i zobacz ile jest wolnych babek 25-
    30l które szukają faceta poważnie myślącego o życiu, małżeństwie, dzieciach.
    Masz złe podejście. I trochę wiary w siebie. Pozdrawiam
  • marenta 24.05.05, 23:05
    jesteś taki sam jak reszta, _NORMALNY_, masz normalne, ludzkie potrzeby i
    normalnie je traktuj, dąż do normalności, zamiast się wkręcać. pozdrawiam
  • rozgoryczony 24.05.05, 23:17
    Wiele osób mi to mówi,że sobie wszystko wkręcam, jakbym chciał to byłoby
    wszystko w porządku.Jednak mni osobiście się wydaje, że to chyba jednak nie
    jest prawda skoro psychiatra i psycholog stwierdziły, że stan depresji jest
    wysoki.Z drugiej jednak strony może jakbym znalazł swoje szczęście depresja by
    ustąpiła. Może ktoś się spotkał z podobnym przypadkiem i depresja ustąpiła.
  • marenta 24.05.05, 23:27
    wiadomo, że częściowo samopoczucie wynika z tego co na zewnątrz a częściowo z
    tego co wewnątrz. zdrowiej jest dla człowieka, kiedy jest sam
    swoim "narkotykiem" a nie coś z zewnątrz, wtedy i on jest zdrowszy dla ludzi.
    Trzeba sobie powiedzieć, że i bez tego wszystkiego z zewnątrz umiem być silny i
    sobie poradzę, bo wtedy twoja siła nie jest "uzależniona" od tego co dostajesz
    od losu. Ale ja Ciebie rozumiem, że akceptacja ze strony innych jest potrzebna.
    Pewne rzeczy jednak są nam niezbędne: pokarm, dach nad głową, inni ludzie itd.
    I nic na to nie poradzimy, jesteśmy ludzmi więc i musimy się godzić z ludzkimi
    ograniczeniami. Walcz o to, czego pragniesz, ale siłę czerp z siebie.
    Pozdrawiam.
  • aneta10ta 24.05.05, 23:38
    marenta napisała:

    > sporo facetów dopiero po 30stce myśli o
    > ustatkowaniu.
    Śmiało można dorzucić jeszcze z dyszkę.
    Aneta
  • aneta10ta 24.05.05, 23:37
    rozgoryczony napisał:

    > od powiedzmy 25 roku zacząłem się obawiać,że może jednak całe
    > życie będę sam [...]. Myślę, że ty jednak
    > znajdziesz jeszcze swoje szczęście bo jesteś sporo ode mnie młodsza i
    > dziewczynom łatwiej jest kogoś znaleźć bo to mężczyzna jest łowcą i >
    dziewczyny
    > nawet nie muszą się za bardzo wysilać żeby kogoś mieć.Wystarczy że
    zaakceptują
    > tego kto na nie poluje.Na mnie przecież żadna nie zapoluje.
    Nie trać nadziei. Na szczęście nie wszystkie kobitki siedzą po kątach jak je
    los rozstawił. Sporo rozgląda się bystrym wzrokiem, by wyłonić tego, któremu
    można powiedzieć: facet, ty mi się podobasz. Na pewno słyszałeś o
    równouprawnieniu. Jakaś właśnie Ciebie szuka.
    Aneta
  • juniorboy 24.05.05, 23:39
    jestem w podobnej sytuacji tyle ze mam 2 lata mniej. mam prace ktorej nie lubie
    i zadnej motywacji zeby poszukac innej. leczylem sie na depresje prawie rok i
    sam dalem sobie spokoj bo doszedlem do wniosku ze to nie kwestia lekow tylko
    tego jak mam poukladane w glowie. a mam poukladane nie najlepiej. tez nie bylem
    w zadnym zwiazku mimo ze nie narzekalem nigdy na powodzenie u plci przeciwnej.
    tak sie jakos skladalo ze wybieralem sobie same "obiekty" niedostepne. czesto
    dostaje glebokiego dola i boje sie ze nikt nie bylby w stanie tego wytrzymac.
    zycie a wlasciwie samotnosc sprawia mi niemal fizyczny bol. nie wyobrazam sobie
    siebie za pare lat. mysle ze juz dlugo nie wytrzymam
  • juniorboy 24.05.05, 23:41
    sorry za malo budujacy watek ale tak sie dzisiaj czuje;/ moze jutro napisze cos
    bardziej pozytywnego
  • rozgoryczony 25.05.05, 00:34
    Widzisz ty przynajmniej nie narzekałeś na powodzenie u płci przeciwnej a to
    bardzo podbudowuje chociaż gdybym nie narzekał to pewnie też wybierałbym
    sobie "obiekty" niedostępne. Najgorsze jest to że nie interesują się mną nawet
    dziewczyny które nie są uważane za jakieś piękności mimo, że chyba nie wyglądam
    jakoś najgorzej z tego co da się usłyszeć od moich znajomych w tym
    koleżanek.Być może jednak mówią tak żeby mnie jeszcze bardziej nie dołować.
  • jioji 25.05.05, 11:48
    > Najgorsze jest to że nie interesują się mną nawet
    > dziewczyny które nie są uważane za jakieś piękności



    Rozgoryczony, z ciekawosci pytam, wykonujesz jakieś próby, żeby zwrocić na
    siebie uwage dziewczyny? Jak wygląda w koncu twoja sytuacja?

    1)Umawiasz się w zdeterminowaniu swym z dziewczynami i żadna dajmy na to przez 8
    lat nie odwzajemniła zainteresowania?

    2)czy też takich prób nie podjełeś wogóle i uważasz, że dziewczyna powinna Cie w
    jakis wyrazny sposob zachęcic?
  • rozgoryczony 25.05.05, 12:20
    Próby oczywiście były robione.Robiłem je na różne sposoby ale niestety
    wyczuwam, że co bym nie robił to i tak nie jestem w stanie zainteresować swoją
    osobą żadnej z nich.Nie jestem z natury osobą która lubi użalać się nad
    sobą.Jeżeli mówię, że nie mam żadnych szans to znaczy, że to z czegoś wynika.To
    jest kilkanaście lat obserwacji.Wydaje mi się, że niewiele osób jest mnie w
    stanie zrozumieć na tym forum.Uważam się za całkiem inteligentną osobą i widzę
    że już mój czas się skończył.W moim wieku wieku zaczynać coś co 99% 18 latków
    ma za sobą.Moja duma nie może mi pozwolić na następne upokorzenia.Niech ktoś w
    podobnej sytuacji jak jak podpowie mi czy można z tego wyjść.
  • zyrafa46 25.05.05, 13:24
    Do rozgoryczonego: Kogoś innego tu szukałam, Ciebie znalazłam. Przełamałam
    swoją leniwość i przeczytałam wszystkie posty. Tak sobie pomyslałam: Nic nie
    piszesz o swoich pasjach, zainteresowaniach, nie pracujesz, czyli Rodzice
    karmią z przeproszeniem starego konia. Najpierw moze bym sie zastanowiła (mówie
    o sobie bo nie chce Ci zrobic przykrości, chcę tylko rzucic troche światła na
    Twoją drogę)czy stanowię "ciekawy, interesujący "kąsek" dla mojego przyszłego
    partnera życiowego. Czytając TYLKO TO CO NAPISAŁEŚ - tym kąskiem nie jesteś.
    Rodzice nic nie mówia o dziewczynie, bo może są delikatni. Przecież oni i tak
    dziewczyny Ci nie sprowadzą. Natomiast też pewnie widzą, że nie pracujesz.
    Mówią Ci to? Nie? Może im to pasuje. Uważaj!!! Są tacy Rodzice, zwłaszcza mamy,
    którzy chcieliby miec zawsze małego syneczka/córeczkę przy sobie. Wtedy Twoje
    pójście do pracy, Twoja choćby bliższa koleżanka - jest dla nich zagrożeniem.
    Zagrożeniem, że opuścisz dom. To nie jest prawidłowa postawa. Jednak bywa
    taka :-(. Cos takiego jakby nowego moze napisałam, ale to mi się rzuciło w oczy
    po przeczytaniu całego ciurka postów. Pozdrawiam Cie serdecznie. Aaaa, powiem
    cos od siebie. Długo nie miałam chłopaka. Wstydziłam sie pokazac choc odrobinę
    kokieterii. Wszystkie miały kogos a ja na maturę(bal) poszłam z "pożyczonym".
    Mama zawsze mówiła: nie siedź w domu. Jeździec na białym koniu do ciebie nie
    przyjedzie. Wyszłam. Mam wspaniałego męża i dzieci. Za mąż wyszłam mając 30
    lat. Można. Leć kochany do pracy. Do ciekawej pracy (ciekawy postulat he he).
    Żyj!!!!! Na takiego narzekajacego, zdechłego (no i co z tego, że młodzieńca),
    to bym nawet nie spojrzała. NO TAK!!!! A co!!! Pozdrawiam Cie serdecznie. Ten
    list oderwał mnie od własnych zajęć. Już lecę. Żyrafa
  • rozgoryczony 25.05.05, 14:10
    Żyrafa46 też bym tak napisał komuś jak ty jakbym go nie znał.Chodzi jednak o
    to, że ja straciłem wszystkie pasje, zainteresowania bo doszedłem do wniosku,
    że to wszystko ne ma sensu bez miłości.Obserwuję ludzi dookoła i widzę jak
    osoby które nigdy nic sobą nie reprezentowały mogą mieć kogoś.Zresztą sam się
    zakochałem w osobie która nic sobą nie reprezentuje oprócz tego że jest bardzo
    ładna.Czyli widzisz można kogoś pokochać bezinteresownie.Jeszcze jedna sprawa
    ty chyba nie wiesz co to jest depresja.W tej depresji żyję kilkanaście lat i
    dopiero od roku zacząłem się użalać.Uważam, że niejedna osoba już dawno by
    zwariowała.
  • mattbel 25.05.05, 16:00
    .W tej depresji żyję kilkanaście lat i
    > dopiero od roku zacząłem się użalać.

    i jeszcze sie dziwisz? to depresja odbiera zainteresowania, odpycha od Ciebie
    ludzi. Jak sie przeleczysz i bedziesz bardziej pewny siebie wyluzowany, to
    zaraz bedziesz mial wieksze szanse. wystarczy, ze masz skrzywiona mine,
    depresyjny wyraz twarzy i dlatego dziewczyny moga uciekac. nie mowiac juz o tym
    jak depresja wplywa na wyglad... szara ziemista zmeczona twarz, oklapniete
    wlosy, zgarbione plecy. niestety ktos chory na ciezka depresje wlasnie tak
    wyglada. wiem po sobie. mam endogenna depresje i przez wiele lat bardzo
    cierpialam i sie nie leczylam, bo myslalam, ze to jest spowodowane moja
    sytuacja. jednak kiedy zaczal sie najgorszy koszmar, musialam zaczac sie
    leczyc. i okazalo sie ze psychotropy dzialaja, a sytucja sie klaruje i zaczynam
    dostrzegac wyjscie. teraz co prawda depresja mi nawrocila, ale juz w
    lagodniejszej formie. moj psychiatra powiedzial, ze ta depresja bedzie
    nawracac i bedzie trzeba ja przeleczyc co jakis czas.
  • rozgoryczony 25.05.05, 16:18
    Ja się nie dziwię tylko nie widzę za bardzo wyjścia z sytuacji i denerwuje mnie
    jak taka żyrafa będzie mi mówiła że muszę kogoś czymś zainteresować.Wydaje mi
    się, że miłość bywa też bezinteresowna co mogę stwierdzić na podstawie moich
    obserwacji.Zresztą wiele osób z depresją ma swoich partnerów.Dlaczego więc ja
    nie mogę nikogo znaleźć ? Może to by pomogło w mojej walce z depresją ? Jestem
    osobą co miała wiele pasji, która nie lubi stać w miejscu i interesuje się
    wieloma rzeczami ale choroba mi odebrała wszystko.Nawet nie mogę powiedzieć o
    niej moim rodzicom po pierwsze dlatego, że poczułbym się słabym człowiekiem a
    po drugie nie zrozumieliby mnie. Nie mam w nikim oparcia. W tym cały jest mój
    problem.Nigdy w życiu nie chciałem i nie będę chciał żeby ktoś się litował nade
    mną więc niech ta żyrafa mi nie wmawia, że użalam się nad sobą.Chciałbym żeby
    ktoś mądrzejszy ode mnie spróbował mi podpowiedzieć czy jest jakieś wyjście z
    tej sytuacji najlepiej bez leków i psychoterapii.
  • marenta 25.05.05, 16:29
    a może....?
    Plus i minus to jedyne co widzę
    Plus i minus to jedyne co słyszę
    Plus i minus to jedyne czym żyje...
    Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem
    Idę tam, idę sam w tą czarną chwile
    Tyle myśli w sekund tyle
    To wątpliwe żebym czegokolwiek bał dziś sie cokolwiek
    Ja to wszystko pie.. wiesz
    I szkole, stres, strach, kur.. mać
    Czas sie bać, nadszedł czas, sprawdź to, sprawdź!
    Plus i minus to jak jakiś pierd..... wyrok
    Sądu mego czas, pytanie: musze zginąć?
    Boże, doktorze, może pomoże ktokolwiek
    Który z was mi odpowie, kto?
    Czy to jest kara za mych grzechów sto
    tysiąc czy milion (milion)
    Ch.. wie ile tego było
    Ale strzał, ile ja bym dał, mieć znów chciał
    Problemy codziennego dnia
    Całymi dniami siedzę, oglądam telewizje
    Ile, ile ja bym dał byle o tym nie myśleć lecz...

    Plus i minus to jedyne co widzę
    Plus i minus to jedyne co słyszę
    Plus i minus to jedyne czym żyje
    Plus i minus to jedyne, jedyne jest!
    Plus i minus, plus i minus, plus i minus
    Czy to plus czy to minus był
    Plus i minus, plus i minus
    Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem!
    Czy grzeje doktorku?
    Nie, w żyłe nie daje, Damarihuane pale,
    Ścierwa tez nie wale
    Pytania, odpowiedzi, to jest jak spowiedź , ja
    Ja już nie mogę, tak bardzo sie boje
    I modle
    I cokolwiek...
    I biegnę i gonie życie swoje!
    O nie, nie!
    Nie zabijaj teraz mnie!
    Wiesz, że plus to oznacza dla mnie śmierć!
    Czy ty kumasz doktorku, że to jest moje życie:
    Kobieta, zabawa, Kaliber i trawa
    I kumple i moi ludzie, taka jest prawda marna ta!
    O właśnie tak
    Ja jestem Magik I z 44
    Kaliber I ciągle żyć chce
    Gdy pomyśle, że to mam, że to mogę mięć, mięć
    Ile ja bym dał byle o tym nie myśleć!
    Lecz...
    Plus i minus to jedyne co widzę (jedyne, jedyne)
    Plus i minus to jedyne co słyszę
    Plus i minus to jedyne czym żyje
    Plus i minus to jedyne, jedyne jest! Plus i minus,
    Plus i minus, plus i minus
    Czy to plus czy to minus był
    Plus i minus, plus i minus...
    O Boże daj żeby to był minus!
    Odliczam te dni, gdy czekam na wyrok
    Jak mam dalej żyć? Może dowiem sie dziś?
    I - drynd - telefon dzwoni i jak co dzień
    Może tym razem wreszcie sie dowiem!
    Dziś nadszedł ten dzień, dziś nadszedł dzień
    Może będzie mym najlepszym dniem, a może nie
    Dziś nadszedł ten dzień, dziś nadszedł dzień
    Może będzie mym najgorszym dniem, a może nie
    Mój mózg płata mi figle gdy ja myślę, że to plus
    Jezus! Jestem na miejscu już!
    O Boże mój, tylko nie mów mi, że ja jestem
    tchórzem!
    O Boże, na szczęście to był minus
    Boże, na szczęście to był minus!
    Plus i minus - ja już tego nie widzę, nie!
    Plus i minus - ja już tego nie słyszę, nie!
    Plus i minus - ja już tym nie żyje, nie!
    To wcale nie jest już jedyne! (jedyne, jedyne)
    Dziękuje Ci, Boże, dziękuje!
    Kaliber44
  • marenta 25.05.05, 16:47
    na maksa
  • mattbel 25.05.05, 20:27
    > najlepiej bez leków i psychoterapii.

    heh no jak chcesz... jesli naprawde masz depresje, to w koncu sam sie
    przekonasz, ze bez tego nie da rady. to moze zajac jeszcze kilka lat... a moze
    samo przejdzie. podobno czasami przechodzi. niestety nie u mnie. powodzenia
  • zyrafa46 26.05.05, 09:15
    Ten post dopiero teraz przeczytałam. To mam taka propozycję: Potraktuj DOBRZE
    swoich rodziców. Skąd wiesz, że Cię nie zrozumieją. Może martwia się o Ciebie.
    Przecież muszą widziec, że jest coś nie tak. Myślisz, że nie myślą o Tobie?
    Masz ich. Liczę, że nie są tacy jak rodzice dziewczyny obok, z innego wątku..:-(
    Dziś jest święto Twojej Mamy. Na dziś zapomnij o sobie. Zrób cos dla niej. Nie
    lubisz Mamy? (no w koncu taka wersję też muszę założyć) To nic. JEST MAMĄ.
    Takie zdiwienie, że synek o niej pamięta może dużo zrobić. Pozdrawiam Cię
    serdecznie, Żyrafa
  • rozgoryczony 25.05.05, 15:40
    Słuchaj Żyrafa ja właśnie nie siedzę w domu.Staram się spotykać z jak
    największą ilością dziewczyn.Przy nich nie narzekam, staram się pokazać jako
    szczęśliwy człowiek.Jestem bardzo miły dla nich ale widzę, że nie mam żadnych
    szans u nich mimo, że potrafię rozmawiać prawie na każdy temat. Nawet
    specjalnie obniżam sobie poprzeczkę i próbuję wyrwać panienkę raczej nie za
    bystrą.Może powinienem startować dziewczyn lepszego kalibru albo może one
    myślą, że jestem zbyt pewny siebie co oczywiście jest żartem bo moja samoocena
    jest bliska zeru ale często jest tak że osoby takie jak ja próbują swoje lęki
    kryć pod maską pewności siebie. Chodzi o to że już jestem przegrany na samym
    starcie mimo, że dana dziewczyna jeszcze mnie nie zna.
  • zyrafa46 26.05.05, 09:45
    Posłuchaj rozgoryczony. Przeczytaj moje posty (na szcęście jest ich niewiele).
    Do tego co już napisałam dodaję następną KONKRETNĄ no może nie radę ale
    taki "sprytny sposób". Nie udawaj. Nie oceniaj tak źle dziewczyn. Nawet te z
    malutkimi móżczkami wyczuwają, że coś nie gra. Że mają przed soba inną osobę
    niż się ona pokazuje. Nie musisz im mówić, tym "mniejszym", że postrzegasz tę
    małość. One i tak to wyczuwają (nieświadomie). I się odsuwają. Traktuj ludzi
    (wszystkich) tak jak sam byś chciał byc traktowany. Powtarzam: nie zgrywaj
    twardziela, każda to widzi. Tylko nie każda Ci to powie. Nie powie. BĄDŹ SOBĄ.
    I przepraszam, że jestem upierdliwa - zajmij się pracą. Poznasz jakąś fajną
    dziewczynę, no może się zakochasz i co jej zaproponujesz? jeśli będzie chciała
    być z Tobą. Powiesz jej, że Tatuś i Mamusia (twoi, może jej) będą was
    utrzymywać...Jak zaczniesz zachowywać się I BYĆ odpowiedzialnym mężczyzną, a w
    tym wieku to juz przystoi, twoja samoocena wzrośnie. sam zobaczysz, dalej samo
    jak z płatka poleci. Dzis jest święto Twojej Mamy. Zapomnij choć dziś o sobie.
    NIe każdy ma mamę. Pozdrawiam Cię serdecznie, Żyrafa
  • o-ren_ishi 30.05.05, 20:59

    "Na takiego narzekajacego, zdechłego (no i co z tego, że młodzieńca),
    to bym nawet nie spojrzała"

    Gdybyś rzuciła butem w ledwo żyjącego psa, którego przed paroma minutami
    potrącił mikrobus to z pewnością osiągnełabyś identyczny efekt. Gratuluje
    empatii i umięjetności wczuwania się w systuację drugiej osoby.
  • o-ren_ishi 30.05.05, 21:00
  • jioji 25.05.05, 13:36
    >Nie jestem z natury osobą która lubi użalać się nad sobą.

    Niezły tekst :D, takiego lamentu nad soba jaki tu pokazałes dawno na tym forum
    nie było.

    > Jeżeli mówię, że nie mam żadnych szans to znaczy, że to z czegoś wynika

    z tendencji do użalania się.
  • zyrafa46 25.05.05, 14:33
    A co z pracą? Co z rodzicami? Nic nie piszesz. Dlaczego?
    Ja też kiedys kochałam kogos kto mnie nie zauważał. Mocno kochałam. Gdy
    zauważyłam, że on rywalizuje z (no byłym w tej sytuacji) przyjacielem o
    dziewczynę (nie mnie, oczywiście) - zacisnęłam mocno paluchy, żeby mu się
    udało. Mi się nie udało go mieć to chciałam by on wygrał "bój" o dziewczynę.
    Warta była zachodu. Ciekawy, fajny człowiek. Nie pomyliłam sie wtedy. Ona nadal
    jest b. fajna.
    Więc co z ta pracą? Jak Rodzice to widzą, że nie pracujesz? Znają powody?
    Pytają? ...........?
  • aneta10ta 25.05.05, 14:41
    Wiesz, co to bezrobocie? W Polsce obejmuje przede wszystkim młodych ludzi.
    Aneta
  • zyrafa46 25.05.05, 14:48
    Przeciez napisałam, że przeczytałam WSZYSTKIE posty. W jednym z nich napisał,
    ze nie pracuje, bo to by tylko przedłuzyło jego męki. Jakos tak. Wiem, co sie
    dzieje na rynku, zaznaczyłam to przeciez. Jednak on nic nie napisał o TRUDNOŚCI
    W ZNALEZIENIU pracy.
  • arnick_a 25.05.05, 15:13
    Przecież to oczywiste, że jak szukał to się zmęczył, walcząc z trudnościami, a
    szukanie i nieznalezienie to już istna męka.
    Aneta
  • aneta10ta 25.05.05, 15:17
    A tak w ogóle to skąd Ci wzięło, że wszyscy muszą pracować? Takie spędzanie
    wolnego czasu nie każdemu służy.
    Aneta
  • aneta10ta 25.05.05, 14:33
    rozgoryczony napisał:

    > Próby oczywiście były robione.Robiłem je na różne sposoby ale niestety
    > wyczuwam, że co bym nie robił to i tak nie jestem w stanie zainteresować
    swoją
    > osobą żadnej z nich.
    Żadna ze zbioru dotychczas poznanych dziewczyn nie wykazała należytego
    zainteresowania Twoją osobą. Nie świadczy to jednak, że w zbiorze dotąd
    niezapoznanych takowego elementu nie ma. Liczebność dziewiczego zbioru w
    porównaniu ze zbiorem skonsumowanym pozwala mieć nadzieję i wiarę, że w pewnym
    momencie odnajdziesz pożądany element.
    > Uważam się za całkiem inteligentną osobą i widzę
    > że już mój czas się skończył.
    Nie strasz..
    > W moim wieku wieku zaczynać coś co 99% 18 latków
    > ma za sobą.Moja duma nie może mi pozwolić na następne upokorzenia.
    A co tu mają do rzeczy duma z upokorzeniem?
    Aneta
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:02
    Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą.Może dziewczyny wyczuwają, że nie mam
    żadnego doświadczenia z płcią i przeciwną i dlatego nie chcą mieć do czynienia
    z takim niedoświadczonym pacjentem.W związku z tym mam pytanie czy może
    powinienem iść do agencji albo spróbować znaleźć jakąś dziewczynę na jedną
    noc.Może wtedy wzrosła by moja pewność i dziewczyny by zaczęły mnie zauważać.
  • aneta10ta 25.05.05, 18:06
    rozgoryczony napisał:

    > mam pytanie czy może
    > powinienem iść do agencji albo spróbować znaleźć jakąś dziewczynę na jedną
    > noc.Może wtedy wzrosła by moja pewność i dziewczyny by zaczęły mnie zauważać.
    Jeśli czujesz, że to mogłoby Ci pomóc, pędź do panienek.
    Arni
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:17
    O to chodzi, że jakbym dokładnie wiedział co czuję to być może bym nie miał
    depresji.Z tą agencją to jednak chyba by mi nie pomogło.Mogłoby pogrążyć moją
    depresję bo trzeba być niezłym frajerem, żeby płacić za coś co można mieć za
    darmo.Najlepszym rozwiązaniem chyba będzie poszukać pierwszej lepszej
    dziewczyny która zrobi to ze mną za darmo bez emocjonalnej otoczki.
  • marenta 25.05.05, 18:19
    nie pękaj, jak chcesz może "Depresja" zrzute zrobi:)
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:24
    Nie jeszcze na dziwkę mnie stać tylko wolałbym kogoś kto to zrobi ze mną za
    darmo niekoniecznie z miłości.Być może to jest istota mojego problemu chociaż
    wydaje mi się że niestety tylko to.
  • marenta 25.05.05, 18:26
    no spoko na czacie jest wiele znudzonych mężatek, chcących np. zemścić się za
    zdrady męża, powiedz jej prawdę.
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:35
    Marenta mimo, że mi nie jest do śmiechu twoje wypowiedzi wywołują uśmiech na
    mojej twarzy.Ty chyba nie masz depresji.Naprawdę myślisz, że to wszystko jest
    takie proste ?
  • marenta 25.05.05, 18:38
    jak się znowu zaczniesz wkręcać to wyjmę łopatę jak boga kocham
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:49
    Powiedz mi tak szczerze Marenta czy nie uważasz, że taki gość jak ja to
    frajer ? Widziałaś kiedyś osobę w moim wieku która by nigdy tego nie robiła ?
    Żebym ja chociaż był jakiś paskudny czy co.
  • marenta 25.05.05, 18:58
    sęk w tym, że nikt nie wie jaki jesteś
    ocenia cię tylko po wrażeniu
    zmienią się Twoje uczucia, to i inaczej będą o tobie myśleć

    a co do dziewczyn
    to masz rację mogą wyczuwać słabość
    czasem celowo wpuszczamy gościa w maliny, żeby sprawidzć, czy jest silny, czy
    sobie poradzi

    dlatego baby babami, ale niezależnie naucz się radzić sobie sam ze sobą
    ja też dopiero wyłażę ze swojego gówna i staram się cieszyć że jest w ogóle COŚ
    nowego, a oceniać zaczynam powolutku;)
    pozdrawiam
  • rozgoryczony 25.05.05, 19:23
    Widzę, że mnie jednak trochę rozumiesz.Wydaje mi się, że całkiem mądrze mówisz
    ale niestety depresja zabija racjonalne myślenie i nie wszystko jest w stanie
    do mnie dotrzeć.Choćbym nie wiem jak rozumował zawsze wydaje mi się, że mogę
    się mylić.Chciałbym żeby wszystko było albo białe albo czarne a tu zawsze te
    dylematy, ciągłe wybory.Normalni ludzie nie tracą czasu nad rozważaniami o
    błahych sprawach.
  • marenta 25.05.05, 19:45
    widzisz sęk w tym, że każdy mówi od Ciebie _swoimi słowami_, a ile książek leży
    zakurzonych
    ale to ty sam musisz znaleźć słowa do siebie, sam musisz zmienić znak z "-"
    na "+", chcieć się odbić od "dna",albo raczej na "+/-", wypośrodkować,
    uszanować tę średniość zamiast max
    są większe dramaty i są mniejsze
    ale to wszystko mieści się w przedziale ludzkich problemów i jest do
    zaakceptowania, wyjścia z tego

    {dla mnie te odbicia od dna to argument dla siebie samej _na zawsze_: tak,
    jestem silna, sama sobie radzę, znam się lepiej niż wy, nie mieliście wtedy
    racji, im wyżej się wtedy odbiłam tym teraz większa duma. Ale to tylko słowa,
    moje słowa.}

    Pozdrawiam
  • rozgoryczony 25.05.05, 19:54
    Nie wiem czy dobrze myślę ale kluczową sprawą jest teraz przelecieć jakąś
    panienkę bo tak naprawdę głównie o tym teraz myślę.Jeżeli to nie pomoże trzeba
    szukać innych rozwiązań.Muszę w końcu poczuć kobietę i stać się
    mężczyzną.Przecież chyba tylko kobiety są najważniejsze dla nas osobników płci
    męskiej poniekąd.
  • marenta 25.05.05, 20:07
    masz kompleks to się go pozbądź
  • aneta10ta 25.05.05, 22:12
    Z glana go i z łopata!
  • marenta 25.05.05, 20:25
    widzisz ja miałam kompleks, że nie umiem reagować agresją na agresję, nie umiem
    wyjąć łopaty do bicia w odpowiedniej chwili, najprościej
    ludzie mi tutaj pisali, zaakceptuj się i broń się, jeśli czujesz taką potrzebę
    ale ja nie umiałam się bronić (potrzebowałam nauki, wiedzy "z zewnątrz")
    tak jak i ty, mówiłam, OK akceptacja też, rozumiem, ale nauczcie mnie uderzać
    łopatą
    i nauczyli
    chociaż powtarzali, że agresja to nie rozwiązanie
    niby to rozumiałam i rozumiem
    ale dopiero jak uderzyłam łopatą zrozumiałam
    że agresja to nic dobrego
    że akceptacja jest najważniejsza

    dlatego powiem ci, że rozumiem, że chcesz baby
    ale jak już ją zaliczysz to i tak wróci do Ciebie to słowo

    samoakceptacja

    cokolwiek się dzieje

    pozdrawiam
  • aneta10ta 25.05.05, 22:10
    Męczyło mnie przez dłuższy czas, z kim właściwie powinieneś utracić klejnot
    cnoty. Stanęło mi na tym, że to powinna być dziewczyna zaangażowana uczuciowo w
    to, co jest do zrobienia, czego życzyłabym również i Tobie. Byłbyś bardziej
    wyluzowany niż z obcą osobą i faktycznie mógłbyś się spodziewać daleko
    posuniętej wyrozumiałości.
    Aneta
  • marenta 25.05.05, 23:41
    no niestety matka odpada
  • aneta10ta 25.05.05, 21:54
    Depresyjni śmieją się co najmniej tak samo często jak inni ludzie, choć może z
    różnych powodów.
    Aneta
  • paradiso29 27.05.05, 12:03
    Złota myśl
  • aneta10ta 27.05.05, 18:21
    Niektórzy twierdzą, że jestem 10ta.
    Aneta
  • marenta 25.05.05, 18:35
    tylko się kurna nie zakochuj bo mi też przyjadą dzioba obić
  • zyrafa46 26.05.05, 08:22

    > Nie jeszcze na dziwkę mnie stać
    .....To znaczy Twoich rodziców stać...
  • zyrafa46 26.05.05, 08:24
    Ten post wdał sie TU niechcący. Miał byc w innym miejscu. Ale i tak chyba
    wiadomo o co chodzi :-(
  • rozgoryczony 26.05.05, 10:13
    To, że nie mam stałej pracy wcale nie oznacza, że nic nie zarabiam. Otóż staram
    się chwytać każdego możliwego uczciwego sposobu zarobienia pieniędzy a, że
    mieszkam w Warszawie to możliwości jest dosyć dużo. Nie są to duże pieniądze
    ale zawsze te kilkaset złotych miesięcznie zarobię na jakieś własne
    przyjemności których nie za dużo mam jeżeli w ogóle jakieś są.Od rodziców
    pieniędzy w ogóle nie biorę.Jedynie rodzice zapewniają mi nocleg i jedzenie,
    którego za dużo nie jem bo nie mam ochoty.Ubrania kupuję oczywiście za swoje bo
    moi rodzice nie są zbyt majętni.Pewnie myślałaś, że jestem "bananowym"
    dzieckiem któremu z dobrobytu się w głowie poprzewracało.Znam wiele takich
    osób.Ja taki nie jestem.Gdybyś mnie znała lepiej wiedziałabyś,że jeżeli ja nad
    czymś się użalam to znaczy, że rzeczywiście sytuacja jest ciężka.Widzę Żyrafa
    na Twoim przykładzie, że późne kontakty z płcią przeciwną i wyjście z mąż nie
    wpłynęło na Ciebie najlepiej.Jesteś zgorzkniałą kobietą, która straciła swoje
    najlepsze lata i udaje teraz przed sobą, że wszystko jest w porządku.Jesteś
    bardzo zawistna względem mnie.Już zapomniałaś jak to jest ciężko żyć tyle lat w
    samotności ? Ja wiem, że już straciłem swoje najlepsze lata i tego nie da się
    nadrobić.Nawet jak znajdę w końcu drugą połówkę moja przeszłość będzie miała
    toksyczny wpływ na mój związek.Dlatego właśnie zastanawiam się czy nie lepiej
    skończyć z sobą i nigdy w życiu nie zepsuć nikomu życia tak jak prawdopodobnie
    ty zepsujesz swojemu mężowi i dzieciom.A skąd u Ciebie depresja jak wszystko
    jest w porządku ?
  • zyrafa46 26.05.05, 13:25
    No nie, miałam jechać na działkę za 15 minut, zobacz, jaka pogoda. ale tego Ci
    nie popuszczę!!!. Główna moja myślą było to, byś był szczęśliwy!!! ZROZUMIAŁEŚ?
    Nie jestem zgorzkniała. Czassem nie lubię siebie, to prawda. No to walczę z
    sobą o siebie. Tobie kochany życze tego samego. Och, jak bardzo chciałabym wlac
    w Twoja głowę swój optymizm. Zamiast jechac na działkę, piszę tu do Ciebie. Mąż
    chodzi wkoło, czeka na mnie. Mieliśmy wyjechać za 15 minu. Zobaczyłam jednak
    Twoje pisanie. Nie popuszczę. Kurcze pieczone. Zobacz, jaka pogoda. Masz rower?
    Jedz. Przywież Rodzicom pachnący bukiet jakiegoś polnego badziewia. Wyjdż z
    domu!!!!! Juz natycmiast. A żesz zostaw tego kompa!!!!! Wyjdż na to piękne
    słońce!!!!!! Żyjesz!!!!!! Pozytywnie mnie zdenerwowałeś swoim postem.
    Przeczytałam tylko ten. Reszte przeczytam po powrocie. Kocham Cię Bracie,
    kocham życie. WYJDŻ Z DOMU. Wszyscy wyjdzcie!!!!!! LUdzieeee!!!! Ten mi tu
    kracze, że w najgorszym upale będziemy jechać (rowerem). no ale jak tu nic nie
    napisać!!!!!!!!!!!!!!Też mieszkam w stolicy. Widze to samo za oknem!!!!!!!
    ZOSTAW KOCHANY TO FORUM DO WIECZORA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!leć na
    słońce.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Żyrafa
  • marenta 25.05.05, 18:25
    gdzies chyba w holandii? dziwki zapisuje się chorym na receptę a państwo
    sponsoruje
  • rozgoryczony 25.05.05, 18:27
    Chyba muszę zmienić obywatelstwo ;)
  • aneta10ta 25.05.05, 19:10
    rozgoryczony napisał:

    > O to chodzi, że jakbym dokładnie wiedział co czuję to być może bym nie miał
    > depresji.Z tą agencją to jednak chyba by mi nie pomogło.Mogłoby pogrążyć moją
    > depresję bo trzeba być niezłym frajerem, żeby płacić za coś co można mieć za
    > darmo.Najlepszym rozwiązaniem chyba będzie poszukać pierwszej lepszej
    > dziewczyny która zrobi to ze mną za darmo bez emocjonalnej otoczki.
    Bardzo trudno będzie znależć kogoś takiego, może mężatka lub wdowa.
    Aneta
  • rozgoryczony 25.05.05, 19:27
    Dlaczego tak uważasz ? Myślisz, że nie ma takich ?
  • aneta10ta 25.05.05, 22:14
    Są, ale bardzo nieliczne.
    Aneta
  • aneta10ta 25.05.05, 22:16
    Łatwiej nadziejesz się gdzieś na kochliwą. Tych jest nieprzebrane mrowie. W
    zasadzie tak są urządzone.
    Aneta
  • paradiso29 27.05.05, 12:02
    Ty naprawdę pozjadałaś wszystkie rozumy w tej materii. Nieciekawym dlaczego ale
    solidaryzuję się w stwierdzeniach.

    Pozdrawiam majowo
  • aneta10ta 27.05.05, 13:29
    Wszelki duch Pana Boga chwali!
    Aneta
    ------------------------------
    Ja mam to już za sobą..
  • paradiso29 27.05.05, 13:46
    aneta10ta napisała:

    > Wszelki duch Pana Boga chwali!

    Na wieki wieków

    > Aneta
    > ------------------------------
    > Ja mam to już za sobą.

    kreujesz się na przewodniczkę dusz (?)

    Miło Cię widzieć

    Sezon narciarski puścił lodem i chyba więcej daje Ci czasu, dopinguję więc

    Pozdrawiam
  • aneta10ta 27.05.05, 18:20
    paradiso29 napisał:

    > aneta10ta napisała:
    >
    > > Wszelki duch Pana Boga chwali!
    >
    > Na wieki wieków
    Ale nie do tego stopnia..
    > > ------------------------------
    > > Ja mam to już za sobą.
    >
    > kreujesz się na przewodniczkę dusz (?)
    Panie Boże, odpuść.. Samam do końca szlaku nie przetarła, tuszę.
    Pozdrawiam
    Aneta
  • paradiso29 30.05.05, 09:30
    aneta10ta napisała:

    > paradiso29 napisał:
    >
    > > aneta10ta napisała:
    > >
    > > > Wszelki duch Pana Boga chwali!
    > >
    > > Na wieki wieków
    > Ale nie do tego stopnia..
    > > > ------------------------------
    > > > Ja mam to już za sobą.
    > >
    > > kreujesz się na przewodniczkę dusz (?)
    > Panie Boże, odpuść.. Samam do końca szlaku nie przetarła, tuszę.

    Chyba dopuść ? A szlak trafi Cię sam, nie ma co nacierać. Tusza może jedynie
    stanowić źródło dodatkowych odcisków.

    Fajki namysłu palisz wciąż czy zrzekłaś się na rzecz słodkich fatamorgan ?

    > Pozdrawiam

    Serdecznie
    M.

    > Aneta
  • aneta10ta 30.05.05, 10:57
    paradiso29 napisał:
    aneta10ta napisała:

    > > > kreujesz się na przewodniczkę dusz (?)
    > > Panie Boże, odpuść.. Samam do końca szlaku nie przetarła, tuszę.
    >
    > Chyba dopuść ?
    Odpuść grzech wiedzy, że jako u mnie tako i u drugich.
    A szlak trafi Cię sam, nie ma co nacierać.
    Na markowego szlaka trzeba zapracować w pocie czoła. Akurat co do nacierania
    może i masz rację...
    > Tusza może jedynie
    > stanowić źródło dodatkowych odcisków.
    Tuszę, że cóś-jakóś da się z tym uczynić.
    > Fajki namysłu palisz wciąż czy zrzekłaś się na rzecz słodkich fatamorgan ?
    Pcham, kuźwa, taczki obłędu. Byron nawiał.
    Aneta
  • jioji 25.05.05, 20:36
    > rozgoryczony napisał:
    >
    > > O to chodzi, że jakbym dokładnie wiedział co czuję to być może bym nie mi
    > ał
    > > depresji.Z tą agencją to jednak chyba by mi nie pomogło.Mogłoby pogrążyć
    > moją
    > > depresję bo trzeba być niezłym frajerem, żeby płacić za coś co można mieć
    > za
    > > darmo.Najlepszym rozwiązaniem chyba będzie poszukać pierwszej lepszej
    > > dziewczyny która zrobi to ze mną za darmo bez emocjonalnej otoczki.


    Ha ha, najpierw rozgoryczony mowi, ze idealizuje kobiety, a teraz obudziła sie w
    nim dusza księgowego i kombinuje jak nie stracic kasy. Bo to frajer co placi
    skoro darmo daja :-)

    Ha ha, najpierw rozgoryczony chce milosci, a teraz pierwszej lepszej dziewczyny
    ktora zrobi to z nim bez emocjonalnej otoczki.
  • jioji 25.05.05, 20:42
    Panie rozgoryczony, masz pan kompleksy i je lecz najpierw, instumentalnie
    traktujesz siebie, w gruncie rzeczy tak samo kobiety, i pewnie dlatego ci nie
    daja bo to wyczuwaja.
  • rozgoryczony 26.05.05, 01:07
    Kobiety zawsze starałem się traktować z należytym szacunkiem ale zauważyłem ,
    że czasami lepiej je traktować instrumentalnie.Wiem tylko jedno, że niezależnie
    jakbym je traktował, czy miałbym kompleksy czy nie raczej nie mam szans na
    żadną.Po prostu jestem typem który ma w sobie jakiś gen odpychający kobiety bo
    nie sądze, że to jest spowodowane podejściem do nich.
  • cadiz 26.05.05, 13:45
    rozgoryczony napisał:

    > Po prostu jestem typem który ma w sobie jakiś gen odpychający kobiety

    no to się nic nie da zrobić

    skończ Pan te dysertacje
    i zjedz marchewkę
  • jioji 26.05.05, 14:10
    rozgoryczony napisał:

    > Kobiety zawsze starałem się traktować z należytym szacunkiem ale zauważyłem ,
    > że czasami lepiej je traktować instrumentalnie.Wiem tylko jedno, że niezależnie
    >
    > jakbym je traktował, czy miałbym kompleksy czy nie raczej nie mam szans na
    > żadną.

    Problem jest przedewszystkim w twoich kompleksach i w tym, ze kombinujesz jak
    kon pod góre. Pierwsze co musisz zrobić, tto z nimi sie uporać i siebie
    zaakceptować.

    Opcja normalna : spotykasz się z kobietą i czasem wychodzi czasem nie, nie ma
    tak ze nie wychodzi nigdy.

    wszystkie twoje biadolenia, i rozważania na temat, dlaczego nie możesz mieć
    kobiety : bo jestes prawiczkiem, bo masz jakies geny odpychajace kobiety, bo
    pewnie musisz kombinować z prostytutką, wszystko to spowodowane jest lękiem i
    kompleksami. I to ten lęk jest powodem, ze nie masz kobiety a nie to ze jezstes
    prawiczkiem w wieku 28 lat. I to wlasnie odsuwa cie od opcji normalnej. Musisz
    przedewszystkim wyleczyc sie z kompleksow zaakceptowac siebie i pokonać lęk.
  • marenta 26.05.05, 14:39
    i trza zaakceptować fakt, że z kimkolwiek to zrobisz 1 raz będą czerwone uszy,
    wliczyć to w koszta, dlatego zastanów się jeszcze nad tą prostytutką, to czysty
    układ; kiedyś gdy podział na porządne i nieporządne był wyraźniejszy, to ojciec
    upijał na sztywno syna i sponsorował mu pierwszą kobitę
    pozdrawiam
  • cadiz 26.05.05, 19:23
    marenta napisała:

    > kiedyś gdy podział na porządne i nieporządne był wyraźniejszy, to ojciec
    > upijał na sztywno syna i sponsorował mu pierwszą kobitę

    teraz powinien się tym zająć NFZ
    - sfrustrowany seksualnie obywatel -
    nie będzie należycie powiększał PKB
  • rozgoryczony 26.05.05, 16:14
    Otóż to masz rację.Muszę się uporać z kompleksami i zaakceptować siebie.Właśnie
    tu koło się zamyka.Nie sądzisz, że jakby jakaś kobieta mnie pokochała takiego
    jakim jestem to i kompleksy by zniknęły ?
  • cadiz 26.05.05, 16:18
    rozgoryczony napisał:

    > Nie sądzisz, że jakby jakaś kobieta mnie pokochała takiego
    > jakim jestem to i kompleksy by zniknęły ?


    boże, chroń kobiety
  • rozgoryczony 26.05.05, 16:35
    Czyli cadiz uważasz, że nie ma dla mnie ratunku ?Chcesz kobiety chronić przede
    mną.Wracamy do punktu wyjścia czyli, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie
    bo nie zasługuję na kobietę.Pewnie uważasz też, że mężczyzna powinien być
    twardy , trzymać kobietę krótko i jak potrzeba pożądnie jej przyłożyć a nie być
    taki mięczak jak ja, który ubzdurał sobie, że kobieta to najdoskonalsza istota
    na świecie i nie godzien nawet jej nóg całować.
  • jioji 26.05.05, 16:52
    .Pewnie uważasz też, że mężczyzna powinien być
    > twardy , trzymać kobietę krótko i jak potrzeba pożądnie jej przyłożyć a nie być
    >
    > taki mięczak jak ja, który ubzdurał sobie, że kobieta to najdoskonalsza istota
    > na świecie i nie godzien nawet jej nóg całować.

    zeby cie glowa od idealizmu i twoich dychotomii nie rozbolala.

    1) myslisz ze czlowiek ktora opcje woli :

    a)jest ubostwiany i idealizowany przez partnera/partnerke( wtedy w istocie nie
    jest kochany, co wiecej pewnie musi doganiac ten ideal jaki partner pokochal)

    b)jest akceptowany przez partnerke takim jaki jest calkowicie.

    2) nie zastanawiaj sie moze lepiej jakich facetow wola kobiety, bo jak widac
    twoja refleksja nad tym tylko kompleksami twoimi sie karmi. Moze masz poczucie
    nizszosci bo sobie jakis "ideal faceta " uroiles , jakim facet byc powinien i
    czujesz sie gorszy bo go nie spelniasz.
  • jioji 26.05.05, 17:17
    cadiz napisała:

    > rozgoryczony napisał:
    >
    > > Nie sądzisz, że jakby jakaś kobieta mnie pokochała takiego
    > > jakim jestem to i kompleksy by zniknęły ?
    >
    >
    > boże, chroń kobiety

    u kobiet rozumowanie rozgoryczonego, że miłość wyzwoli je z kompleksow, i to
    brak milosci, powoduje, ze jest zle, jest spotykane, czesciej niz u mezczyzn
    chyba :-)

    a więc :

    boże, chroń mężczyzn
  • cadiz 26.05.05, 19:27
    jioji napisał:

    > boże, chroń mężczyzn

    a chroń -
    najlepiej zamknij ich w jakimś ciepłym
    cichym i bezpiecznym miejscu
  • uzus 26.05.05, 21:03
    cadiz napisała:

    > jioji napisał:
    >
    > > boże, chroń mężczyzn
    >
    > a chroń -
    > najlepiej zamknij ich w jakimś ciepłym
    > cichym i bezpiecznym miejscu
    Nie róbta z chłopów ulęgołek!
    Uzus
  • jioji 26.05.05, 16:38
    rozgoryczony napisał:

    > Otóż to masz rację.Muszę się uporać z kompleksami i zaakceptować siebie.Właśnie
    >
    > tu koło się zamyka.Nie sądzisz, że jakby jakaś kobieta mnie pokochała takiego
    > jakim jestem to i kompleksy by zniknęły ?

    Kolo ci sie zamyka bo znow myslisz w chory sposob. Musisz zaakceptowac siebie.
    Kropka!!! a pozniej zaczac zmieniac swoje zycie tak jak chcesz. Bledne kola to
    wlasnie choroba myslenia.
  • cadiz 26.05.05, 13:43

    widzę, że temat Pana bardzo poruszył, drogi jioji
    niełatwo być prawiczkiem, kiedy nadciąga lato ...


    jioji napisał:

    > Panie rozgoryczony (...), instumentalnie traktujesz siebie

    powinien Pan zostać psychoanalitykiem



    > i pewnie dlatego ci niedaja

    a Panu dają?
    - i co Panu dają?
  • jioji 26.05.05, 14:20
    cadiz napisała:

    >
    > widzę, że temat Pana bardzo poruszył, drogi jioji
    > niełatwo być prawiczkiem, kiedy nadciąga lato ...
    >
    >
    > jioji napisał:
    >
    > > Panie rozgoryczony (...), instumentalnie traktujesz siebie
    >
    > powinien Pan zostać psychoanalitykiem

    a Pani komentatorem zycia


    >
    > > i pewnie dlatego ci niedaja
    >
    > a Panu dają?
    > - i co Panu dają?

    najczesciej w kość ;-)
  • lucyna_n 26.05.05, 17:27
    jak ja lubie wszystkie Twoje wcielenia:)

  • cadiz 26.05.05, 19:23
    a ja nie
  • rozgoryczony 26.05.05, 01:10
    Ja nie mówię, że tak chcę tylko zastanawiam się nad różnymi możliwymi wyjściami.
  • lucyna_n 26.05.05, 17:18
    no takiego dusigrosza to jeszcze nie widzialam:))
    no jak mozna jak nie mozna? Panie Rozgoryczony prosze sie w koncu zdecydowac na jedna opcje.

    Labidzisz jak stara baba, ale nie traç ducha, trafi Ci sie jeszcze jaka panna, tylko wyleź z tej skorupy .
    Na "biednego misia" to można nieźle laski rwać. (podobno)



  • lucyna_n 26.05.05, 17:20
    ale mnie przerzucilo w watku, wpis dotyczy postu o tym ze tylko frajer placi za to co moze dostac za
    darmola.
  • marenta 26.05.05, 17:28
    a niektóre to się dopiero właśnie w swym dziele zakochują, jak Pigmalion w
    Galatei, traktują to jako swoją sex->misję
  • lucyna_n 26.05.05, 17:51
    kobiety to straszne dziwolągi;))

  • aneta10ta 26.05.05, 18:30
    Dlatego staram się nimi nie zajmować, chyba że któraś makolągwa sama się
    naprasza.
    Aneta
  • zyrafa46 27.05.05, 17:14
    makolągwa, czy żyrafa? ;-))
  • aneta10ta 27.05.05, 18:26
    Żyrafa to bliżej nie oznaczona jednostka chorobowa. Forum szeroko otwiera
    ramiona dla wszystkich upośledzonych.
    Aneta
  • zyrafa46 27.05.05, 22:51
    nno ssamma nie wwwiem. Jednostka to brzmi nieco strasznie. W KUPIE RAŹNIEJ Hej
    że ha. Teraz wszyscy rozbiegna się w popłochu przed bliżej nie oznaczoną
    jednostka chorobową :-(
  • aneta10ta 27.05.05, 22:53
    nieoznaczona
  • marenta 25.05.05, 18:18
    hehe
    burdele, łopaty itd. itd. sodoma z gomorą
  • zyrafa46 26.05.05, 08:55
    Jakby Ci Rodzice papu do michy i dachu nad głowa nie dali, to inne zmartwienia
    moze łatwiej pomogły by Ci wyjść z Twoich kłopotów. Rodziće pracują a malutki
    syneczek płacze bo ZABAWKI nie ma. Właśnie tak chcę powiedzieć (po przeczytaniu
    nastepnej porcji postów). Powinieneś byc zadowolony, że kręcisz się koło
    rozsądnych dziewczyn. Żyrafa



    Jeśli jesteś rozsądny - odczytasz mój post (patrz wyżej) jako coś co warto
    choćby przemyśleć. Każde słowo. Przed Tobą całe życie. Masz je w SWOICH rękach.
    Wlazłeś w jakieś dziwne krzaki. To rozejrzyj sie wkoło. Słońce świeci dla
    wszystkich. Zobaczysz to jak podniesiesz wyżej głowę. Siedzisz w tych krzakach
    a dalej tyle szerokich dróg jest. Jak popatrzysz troche z góry na krzaki, w
    które wlazłeś to się zaczniesz domyślać dlaczego JEST jak jest. (BYŁO - tego Ci
    życzę serdecznie)
  • rozgoryczony 26.05.05, 10:31
    Jakby rodzice mi nie dali michy i dachu nad głową to przynajmniej miałbym
    czyste sumienie odejść z tego świata bo już nie miałbym zupełnie dla kogo
    żyć.Może właśnie tak powinni zrobić.Teraz jedynie od popełnienia samobójstwa
    trzymają mnie dwie rzeczy: moja rodzina i wiara w Boga.Jakby rodzina mnie
    odrzuciła to myślę, że nie miałbym wyjścia.Rok temu mój kolega też popełnił
    samobójstwo.Z początku myślałem, że źle zrobił ale im więcej czasu upłynęło
    zacząłem rozumieć, że są momenty w życiu człowieka kiedy próg bólu się
    kończy.Jest tak jak ktoś mądry powiedział, że samobójstwo nie jest nigdy
    kwestią wyboru, następuje wtedy gdy cierpienie przekracza siły do walki z
    nim.Zresztą ja chyba jestem obciążony genetycznie depresją więc ciężka sprawa
    jest z jej wyleczeniem.Moja babcia też popełniła samobójstwo.Nigdy się o niej w
    domu nie mówiło.Być może ciężkie przeżycia mojego ojca też miały wpływ na to
    jaki teraz jestem.Ty Żyrafa myślisz bardzo stereotypowo.Powiem Ci, że gdyby nie
    moja choroba to myślałbym chyba tak samo.Ja przez te lata nauczyłem się trochę
    pokory.Chciałbym żeby problem było to że dostaję michę i dach nad głową.Na
    pewno to nie tu leży problem.Zrozum to kobieto.
  • zyrafa46 26.05.05, 13:31
    Mam wolny rower, jestem, jak Ty z Warszawy. Jedziemy razem????? No żesz nie
    wgapiaj sie w ten komputer. Odpisz szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czekam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zyrafa
  • rozgoryczony 26.05.05, 13:38
    Dzięki za zaproszenie ale niestety nie mogę go przyjąć.Może kiedy
    indziej.Zresztą niedługo jadę z kumplami na jeziorko Czerniakowskie.Jednak w
    porządku jesteś osobą.Pozdrawiam.
  • zyrafa46 26.05.05, 13:54
    Dobra, dobra, ja nie jestem ważna. Jedż nad to jezioro. Z kumplami to pewnie
    bedzie Ci głupio (jestem praktyczna) dużą wiąchę. Ale jakby tak cokolwiek
    zielonego, chocby malutką trwkę MAMIE z wyprawy....Obydwoje by sie
    ucieszyli :-)))))))) Wiesz !!!!!!jak?!!!!!!!!!A ile Tobie to da radości!!!!!!
    Sam zobaczysz. Pa pa pa Lecę już
  • rozgoryczony 26.05.05, 10:43
    Nie jestem przekonany czy do końca kręcę się wokół rozsądnych dziewczyn.W sumie
    jeżeli dziewczyna mówi, że może mnie "ru.." byle mi pieniądze dawał mimo
    chociaż wstydzi się go albo inna mam chłopaka banana będę z niego ciągnęła ile
    mogę to chyba są rozsądne bo idą tylko na kasę.Kolejna dziewczyna została
    wykorzystana przez gościa.Następnie ten gość opowiadał wszystkim o niej jaka to
    szmata, jak mu obciągała i tak dalej i ona się o tym dowiedziała i zamiast
    zerwać z gościem jakikolwiek kontakt to ona zaczęła gadać, że ktoś jakieś
    plotki puszcza a do niego nic nie ma.Inne wcale nie są lepsze.
  • aspolecznie 26.05.05, 11:12
    rozgoryczony napisał:

    > Nie jestem przekonany czy do końca kręcę się wokół rozsądnych dziewczyn.

    "Mam 28 lat i mam stwierdzoną depresję.Wydaje mi się że moja depresja wzięła
    się z tego że nigdy nie miałem dziewczyny nawet z żadną nie uprawiałem
    seksu.Czuję się przez to nic nie wartym człowiekiem "

    kiedyś byłam nie "rozsądną" dziewczyną i ulitowałam się nad
    takim "prawiczkiem", aby nie popadł w depresję, bo koledzy....itd.
    chłopak "prawiczek' był mi nawet w sercu bliski.
    skończyło się w końcu tak, że to ja po latach popadłam w depresję.
    chciałbyś "ofiary" z dziewczyny za swoją inicjację seksualną?
    chyba jednak twoja depresja przyszła w samą porę, aby taka "ofiara" z niewinnej
    panienki się nie dokonała.
  • rozgoryczony 26.05.05, 11:44
    O takie wypowiedzi mi właśnie chodzi.Dokładnie to samo czuję.Nie ma już dla
    mnie ratunku choćby nie wiem co. Nie chcę nikomu zniszczyć życia.Całe życie
    starałem się tak żyć aby nikogo nie krzywdzić mimo że to się obracało przeciwko
    mnie.Myślę że to mi się udało oprócz moich rodziców.W moje urodziny kończę tą
    pie..ną farsę.
  • mattbel 26.05.05, 12:03
    no wiesz... leczenie depresji za pomoca kobiety to z zalozenia dlupi pomysl.
    najpierw musisz sam sobie z soba poradzic, a nie obciazac tym wszystkim kobiete.
    dziwny jestes... twierdzisz ze od lat chorujesz na depresje, a tylko raz sie
    leczyles i to tylko przez miesiac. branie takiego leku przez miesiac to tylko
    szarpanie organizmu i moze tylko zaszkodzic. no ale coz... nikt Ci na sile
    lopata do glowy nie nalozy. Jak chcesz ze saba konczyc, nawet nie probujac sie
    leczyc to Twoj wybor. Nie wiem dlaczego ale ani mnie to wzrusza ani nie
    przeraza. Ale pewnie dlatego, ze to Twoj wybor, a nie koniecznosc.
  • rozgoryczony 26.05.05, 12:36
    Nie rozumiem co takiego on Ci zrobił, że popadłaś w depresję ?
  • aspolecznie 26.05.05, 14:35
    rozgoryczony napisał:

    > Nie rozumiem co takiego on Ci zrobił, że popadłaś w depresję ?

    co mi zrobił?
    został moim mężem, choć do tej roli nigdy nie dorósł
    wygląda mi na to, że Ty także bardziej obawiasz się bycia "prawiczkiem" niż
    popracować nad sobą, żeby któraś dziewczyna spojrzała na Ciebie jak na
    partnera "do wszystkiego" a nie tylko jak na "samca" do "rozprawiczania"
    testosteronu
  • rozgoryczony 26.05.05, 16:10
    Uważasz, że nie dorósł do roli męża bo był prawiczkiem ? Czyli jakby nie był
    prawiczkiem to wszystko by się dobrze potoczyło ? Przecież dość dobrze mógłby
    mieć setki dziewczyn przed Tobą a i tak by nie nadawał się do roli męża.Chodzi
    mi o to, że prawdopodobnie jakbym nie był prawiczkiem to znaczyłoby, że mam
    szansę u kobiet i prawdopodobnie moja samoocena byłaby wyższa.Jakby samoocena
    byłaby w miarę wysoka wtedy mógłbym się skupić na innych ważnych aspektach
    życia na przykład pracy.Nie rozumiem po co wychodziłaś za niego za mąż.Przecież
    można przed ślubem się zorientować z kim ma się do czynienia.Ja nigdy nie
    zgodziłbym się na ślub wiedząc, że nie jestem do tego gotowy.Nie chciałbym
    zniszczysz życia kobiecie czując, że nie podołam. Ty podajesz powód że wam się
    nie udaje przez to, że był prawiczkiem.
  • aspolecznie 26.05.05, 17:14
    rozgoryczony napisał:

    > Uważasz, że nie dorósł do roli męża bo był prawiczkiem ?

    czy ty sobie kpisz ze mnie?
    czy może chcesz kpić z każdego krytycznego głosu na twój problem?
    zadałeś konkretne pytanie o związek mojej depresji z tym co napisałam wcześniej
    a z mojej odpowiedzi to już sobie jakieś kpiny urządzasz.
    mnie twoja kpina nie przeszkadza.
    chyba ani przez chwilę nie mogłeś pomyśleć, że "prawiczkiem" jest się nadal
    nawet po spełnionej nocy poślubnej.


    >Czyli jakby nie był
    > prawiczkiem to wszystko by się dobrze potoczyło ? Przecież dość dobrze mógłby
    > mieć setki dziewczyn przed Tobą a i tak by nie nadawał się do roli męża.

    oczywiście że tak.
    chciałam tobie jednak dać do zrozumienia, że wypowiadam się na temat mi nie obcy

    >Chodzi
    > mi o to, że prawdopodobnie jakbym nie był prawiczkiem to znaczyłoby, że mam
    > szansę u kobiet i prawdopodobnie moja samoocena byłaby wyższa.Jakby samoocena
    > byłaby w miarę wysoka wtedy mógłbym się skupić na innych ważnych aspektach
    > życia na przykład pracy.Nie rozumiem po co wychodziłaś za niego za
    mąż.Przecież
    >
    > można przed ślubem się zorientować z kim ma się do czynienia.Ja nigdy nie
    > zgodziłbym się na ślub wiedząc, że nie jestem do tego gotowy.Nie chciałbym
    > zniszczysz życia kobiecie czując, że nie podołam. Ty podajesz powód że wam
    się
    > nie udaje przez to, że był prawiczkiem.

    :)))))
    cóż za skrótowe wnioskowanie!
    równie dobrze mógłyś tak wnioskować, gdybym napisała, że nam się nie udało, bo
    ja byłam dziewicą.
    przecież przy udanej inicjacji seksualnej mężczyzna przestaje być "prawiczkiem"
    a kobieta "dziewicą" i doszukiwanie się TYLKO w tym pierwszym akcie
    jakichkolwiek przesłanek na długie i udane życie małżeńskie jest chyba
    dziecinadą, choć TEN PIERWSZY raz na pewno ma znaczenie a raczej ma znaczenie w
    jakich okolicznościach i z kim "ten pierwszy raz" ma miejsce.
    nie jestem "wszystkie kobiety", ale nie wydaje mi się, aby "wszystkie kobiety"
    na 28 letniego "prawiczka" patrzyły twoimi oczami, czyli, ze jest to powód do
    popadania w depresję z racji mniejszych szans na udane życie erotyczne kiedy
    spotka się już odpowiednią kobietę nie tylko do celów "upustu" produkcji
    testosteronu.
  • rozgoryczony 26.05.05, 17:39
    Troszkę może źle Cię zrozumiałem i źle ubrałem w słowa to Co chciałem Ci
    powiedzieć.Na pewno nie chcę lub nie chciałem kpić z nikogo a tym bardziej z
    Ciebie.Ja jestem nastawiony bardzo przyjaźnie do ludzi a zwłaszcza takich co
    mówią prawdę w oczy choćby była najtrudniejszą do przełknięcia.Przepraszam
    jeżeli Cię uraziłem i nie rozumiem jak mogłaś pomyśleć, że mógłbym nie
    wiedzieć, że po pierwszym razie mężczyzna nie jest już prawiczkiem.Pozdrawiam
    Cię ciepło.
  • aneta10ta 26.05.05, 18:33
    rozgoryczony napisał:

    > Ja jestem nastawiony bardzo przyjaźnie do ludzi a zwłaszcza takich co
    > mówią prawdę w oczy choćby była najtrudniejszą do przełknięcia.

    Jakie zdanie na temat współczesnych dziewczyn ma Twoja mamusia?
    Aneta
  • mattbel 26.05.05, 11:38
    o zesz ty... w jakim Ty sie towarzychu obracasz!
    moze po prostu tam nie pasujesz i dlatego nie wychodzi? probowales z kims na
    nieco wyzszym poziomie?
  • rozgoryczony 26.05.05, 11:55
    I w tym cały jest problem.Obracam się w takim towarzystwie bo mam depresję i
    moje poczucie własnej wartości jest niskie.Względem tych osób przynajmniej
    czuję jeszcze w miarę dobrze chociaż wiadomo czuję się od nich gorszy.Kiedyś
    studiowałem nawet trochę na Politechnice i wiem dobrze jaka duża różnica w
    sposobie myślenia dzieli tamte osoby od tych z którymi się obecnie
    zadaję.Myślę, że brakuje mi właśnie takich ludzi inteligetnych z którymi się
    kiedyś przyjaźniłem.
  • mattbel 26.05.05, 12:04
    to nie koncz ze soba, tylko poszukaj znajomosci przez internet
  • rozgoryczony 26.05.05, 12:13
    Jakbym był w stanie kogoś szukać to znaczyłoby, że ze mną nie jest aż tak
    źle.Wiemy dobrze i Ty i ja, że strasznie mam w tej głowie namieszane i trzeba
    zmienić myślenie a to nie taka prosta sprawa.Jeżeli ja sam siebie nie
    zaakceptuję to dlaczego ktoś inny ma to zrobić ? Chciałbym wierzyć w miłość
    bezinteresowną ale taką chyba jedynie Bóg jest w stanie nas obdarować.
  • mattbel 26.05.05, 12:21
    no wlasnie. to forum jest chyba za slabe na Twoje problemy. to forum moze troche
    pomoc ale nie zastapi psychiatry i dobrego psychologa.
  • rozgoryczony 26.05.05, 12:31
    Wiem o tym tylko jest jeden problem jak znaleźć dobrego psychiatrę i
    psychologa ? Wiem, że moja psychika jest tak bardzo skomplikowana, że ciężko
    będzie znaleźć lekarzy którzy będą w stanie z nią powalczyć, zwłaszcza, że ja
    sceptycznie jestem do tego nastawiony.Uważam, że chyba jedynie jeżeli
    ktokolwiek jest w stanie mi pomóc to tylko ja sam ale niestety nie wiem
    jak.Zresztą żeby leczenie było dobre to też potrzeba sporych nakładów
    finansowych których niestety za dużo nie posiadam.
  • aspolecznie 26.05.05, 14:41
    rozgoryczony napisał:

    > Wiem o tym tylko jest jeden problem jak znaleźć dobrego psychiatrę i
    > psychologa ? Wiem, że moja psychika jest tak bardzo skomplikowana, że ciężko
    > będzie znaleźć lekarzy którzy będą w stanie z nią powalczyć, zwłaszcza, że ja
    > sceptycznie jestem do tego nastawiony.Uważam, że chyba jedynie jeżeli
    > ktokolwiek jest w stanie mi pomóc to tylko ja sam ale niestety nie wiem
    > jak.

    zacznij myśleć głową o nie swoimi jajami (sorki za dosadność)
    "dziewictwo" męskie w wieku 28 lat to nie tragedia ani nieszczęście
    celibat księży wymaga od nich jeszcze większych ofiar-bo na całe życie
    a Ty przecież przy nich już jesteś szczęściarzem
    droga do rozkoszy ciała stoi przed Tobą otworem....byłeby nie byle jakim :)
  • lucyna_n 26.05.05, 17:34
    zaraz Ci Rozgoryczony napisze ze ksiadz to ma przynajmniej gosposie, a on nic nie ma buuuuu

    ide sie pochlastac, jakos nie moge wytrzymac "pressingu na defenzora" w tym wątku.
  • rozgoryczony 26.05.05, 17:43
    Lucyna Ciebie to śmieszy ? A jakbyś ty nie była tknięta powiedzmy do 25 roku to
    czy byś nie zwariowała ?
  • lucyna_n 26.05.05, 17:49
    Zdecydowanie nie:)
    naprawde komiczny pomysł, przecież od tego sie nie wariuje.

    Nie śmieszy mnie Twoj problem, ale sposob w jaki argumentujesz tym ktorzy chca Ci tu cos poradzic, z
    gory odrzuciles wszystkie argumenty , wlasciwie to nic Ci nie pasuje. Jak ten spragniony na pustyni co
    napilby sie wody ale pod warubkiem ze bylaby z sokiem.
  • rozgoryczony 26.05.05, 17:59
    Przecież wiesz dobrze, że nie ma w życiu nic przyjemniejszego od seksu z
    kobietą, w twoim przypadku z mężczyzną. Tak ten świat jest skonstruowany.Nawet
    czytałem kiedyś jak jakiś psycholog poradził gościowy co był w podobnej
    sytuacji jak ja żeby poszedł do agencji.Ja chyba za długo czekam na tą chwilę
    żeby teraz iść na łatwiznę.
  • lucyna_n 26.05.05, 18:16
    Nie idz na łatwiznę, ale też może nie demonizuj tego wszystkiego. Natura sama Cie poprowadzi, tylko
    musisz zmienić optykę. Jak będziesz słuchał depresyjnych myśli to utkwisz w tym błędnym kole i cala
    sprawa będzie Ci sie z roku na rok wydawala coraz bardziej kosmiczna.
    Na początek proponuje przestać koncentrować sie na wieku, jesteś mlodym czlowiekiem a nie
    stetryczałym dziadkiem i bez przesady, może to będzie później niż średnia wynosi, ale co z tego?
    Gdybyś był kobieta tobyś miał prawo sie denerwowac ze zegar biologiczny zaraz zacznie szybciej tykac
    i nie zdazysz miec dzieci np, ale Tobie przeciez ten problem nie przeszkadza. Zmien coś w swoim
    życiu, może faktycznie te znajome dziewczyny , z opisu jakies takie z lekka prymitywne i dlatego nie
    czujesz z nimi filingu. Myśle że warto czasem poczekac, po prostu warto. Byle nie czekać biernie.
    Idzie lato, to taki czas kiedy łatwiej znaleźć drugą połowe, czas na wakacyjną miłość, a kto wie, może i
    nie tylko wakacyjną?
  • rozgoryczony 26.05.05, 18:30
    Zastanawia mnie też jedna rzecz czy jest szansa żebym wyszedł z tego bez leków ?
  • marenta 26.05.05, 18:32
    będzie większa jak sam sobie nie będziesz podstawiał nogi
  • rozgoryczony 26.05.05, 18:46
    Czyli leki nie są mi potrzebne ?Wydaje mi się, że lek nie rozwiąże moich
    problemów.Zresztą skoro Seroxat nie zadziałał przez 34 dni to coś musi
    znaczyć.W takim razie po co pani psychiatra przepisała mi ten lek ?
  • aneta10ta 26.05.05, 18:53
    lucyna_n napisała:

    > Gdybyś był kobieta tobyś miał prawo sie denerwowac ze zegar biologiczny zaraz
    z
    > acznie szybciej tykac
    > i nie zdazysz miec dzieci
    Kurna, aż tak szybko to się zaczyna?
    Aneta
  • marenta 26.05.05, 18:29
    dla przeciętnej kobiety ważniejsze jest poczucie bliskości niż seks, a jakość
    drugiego wynika gł.z jakości pierwszego
    jak nie chcesz iść na łatwiznę się zastanów dlaczego nie umiesz nawiązać z
    kobietami bliskości, skąd ten mur
    może brak dystansu do sytuacji, odstraszasz je swoim wszystko albo nic, plus
    czy minus, "jak-mnie-odrzucisz-to-się-zabiję" może tego braku luzu się boją
    dlaczego ciągle nazywasz siebie frajerem?
    pozdrawiam


  • rozgoryczony 26.05.05, 18:39
    Pewnie właśnie chodzi o ten brak luzu.Chciałbym wiedzieć zawsze dokładnie co
    dana kobieta o mnie myśli i od razu wkręcam sobie, że pewnie źle.Przez taką
    postawę kobieta nawet jakby była przychylnie do mnie nastawiona zmienia opcję
    na negatywną.Ja po prostu z góry zakładam, że żadna kobieta nie może chcieć ze
    mną mieć cokolwiek do czynienia.
  • marenta 26.05.05, 18:56
    a wiesz dlaczego nie czujesz tego luzu?
    to ładne, że nie idziesz na łatwiznę, ale jeśli rzeczywiście nie chcesz na nią
    iść, to żeby być w tym do końca prawdziwym, to musisz zaakceptować drugą stronę
    medalu:
    Akceptuję swój celibat, do końca życia -albo- mniej ortodoksyjna wersja: do
    30stki - potem idę na dziwki. I przełknij to, cokolwiek się dzieje.
  • aspolecznie 26.05.05, 20:33
    marenta napisała:

    > a wiesz dlaczego nie czujesz tego luzu?
    > to ładne, że nie idziesz na łatwiznę, ale jeśli rzeczywiście nie chcesz na
    nią
    > iść, to żeby być w tym do końca prawdziwym, to musisz zaakceptować drugą
    stronę
    >
    > medalu:
    > Akceptuję swój celibat, do końca życia -albo- mniej ortodoksyjna wersja: do
    > 30stki - potem idę na dziwki. I przełknij to, cokolwiek się dzieje.

    po czytaniu całodziennego celibatu rozgoryczonego miałam już ochotę napisać
    prawie dokładnie to samo tylko jeszcze mniej ortodoksyjnie i zaproponować
    rozgoryczonemu (słusznie zresztą, bo kto normalny wytrzymałby bez seksu do 28
    roku i nie popadł od tego albo w depresję albo w dewocję) aby jednak wybrał się
    do agencji towarzyskiej, a potem to on już będzie kozak.
    sama jestem ciekawa, czy tej depresji swojej nabawił się od wstrzemieźliwości
    przed "niegodnymi" do utraty jego "prawiczkowej" natury panienkami
  • marenta 26.05.05, 20:44
    ja myślę, że to dobry chłopak, tylko zakompleksiony, byle dresiarz jest
    bardziej pewny siebie, bo zagląda babkom gdzie indziej niż w oczy
    Rozgoryczony, więcej wiary w siebie, w ludzi, w... miłość...
    nie uzależniaj samoakceptacji od tego czy ktoś cię kocha czy nie bo to ślepa
    uliczka, później przyjdziesz tu płakać, że masz depresje bo jakaś Cię rzuciła
    siebie zacznij kochać od teraz a zobaczysz, że i babki spojrzą na Ciebie
    łaskawszym wzrokiem
  • aspolecznie 26.05.05, 21:04
    marenta napisała:

    > ja myślę, że to dobry chłopak, tylko zakompleksiony, byle dresiarz jest
    > bardziej pewny siebie, bo zagląda babkom gdzie indziej niż w oczy
    > Rozgoryczony, więcej wiary w siebie, w ludzi, w... miłość...

    a mnie jeszcze zastanawia czy jego ojciec wie o problemie swojego syna?
    a matka?
    może już o tym było?
    nie czytałam pierwszej setki
    rozumiem jednak, że z tego powodu można popaść w depresję
    nie rozumiem natomiast dlaczego lekarz w takiej sytuacji zapisał leki
    antydepresyjne.
    bo jeśli ten nasz młody mężczyzna ma "chęć" i oraz wszelkie warunki by swoją
    ochotę "fizyczną" zrealizować,to jaką rolę mają spełnić antydepresanty
    farmaceutyczne?
    przecież depresja wiąże się z obniżeniem libido a "nasz" rozgoryczony na brak
    libido nie narzeka jedynie narzeka na brak odpowiedniej "panienki".
    pewnie rzeczywiście jest mocno zakompleksiony
  • lucyna_n 26.05.05, 21:11
    po seroxacie podobno libido spada drastycznie, moze lekarz na ten efekt wlasnie liczyl?
    nie, no tak po prawdzie pewnie uznal ze to fobia spoleczna, na to tez sie zapisuje SSRI i podobne, bo
    antydepresanty to nie sa leki scisle i tylko na depresje stosowane, taka szara masc, pomaga na
    wszystko (albo na nic).
    Mi tam tez Rozgoryczony na depresyjnego nie wyglada, za duzo ma chlopak energii.
    Sfrustrowany troche i niepotrzebnie sie tak nakręcił, ale depresja, niee, to chyba nie jest depresja.
  • aspolecznie 26.05.05, 21:35
    lucyna_n napisała:

    > Mi tam tez Rozgoryczony na depresyjnego nie wyglada, za duzo ma chlopak
    energii
    > .
    > Sfrustrowany troche i niepotrzebnie sie tak nakręcił, ale depresja, niee, to
    ch
    > yba nie jest depresja.

    wygląda na to, że obecnie wystarczy nie spełniać pewnych "standardów" oczekiwań
    społecznych i tym się dołować i już mamy...potencjalnego kandydata na
    depresjonata, którym zajmie się przeszkolona kadra specjalistów i tylko kwestią
    czasu jest kiedy z potencjalnego kandydata będzie pełnoobjawowy pacjent
    zasilający fundusze firm farmaceutycznych oraz kursów "jak podnieść swoją
    wartość na rynku"
  • rozgoryczony 27.05.05, 15:53
    Właśnie o to chodzi, że potrzebna jest mi jakaś fajna dziewczyna.Nie rozumiem
    dlaczego uważacie, że z tego powodu nie można popaść w depresję.Przecież
    wiadomo powszechnie ile przyjemności potrafi dać kobieta ;)
  • zyrafa46 27.05.05, 17:02
    Kobieta TO NIE JEST NARZĘDZIE do robienia przyjemności. To sobie w końcu
    uświadom!!!! A jakby tak troche mniej egoizmu? Zmień może troche myślenie, a
    będziesz miał wianuszek fajnych koleżanek. Potem coś się wyklaruje...
    A co Ty myślisz, że one takie durne są, że nie widzą, że kolejność działań
    zmieniasz? My kobiety nie jesteśmy cukierkami. Jasne???????!!!!!!!!
    "Wiadomo powszechnie.....", że czytac sie nie chce już Twojego pisania.
    Zakompleksiony EGOISTA, koniec świata. Przemyśl sobie swoje życie. Czas
    zmienic. Czas. A może Rodzice nie pokazali Ci miłości? Może nie umiesz kochac?
    To sie zdarza. I to jest gorsze niz kochac i nie byc kochanym. Zawsze sie tego
    bałam. Ci co kochają, wiedza, że żyją, jeśli na dodatek ze wzajemnością - to
    jest ro piękne życie. Jednak jedzenie cukierków bez dawania cukierków - smutek
    wielki. Pozdrawiam Cie serdecznie, Żyrafa
  • lucyna_n 27.05.05, 17:03
    kup sobie lizaka, też będzie przyjemnie, Ciekawe czy jak rodzice nie chcieli Ci kupic jakiejs wymarzonej
    zabawki to tez w depresje wpadales.

    nie no takie kwasy tu piszesz ze szok.
    "wiadomo powszechnie"
    tak - w telewizji pokazali a uczeni podchwycili..

    a wiesz ile taka kobieta potrafi problemów stwarzac? i ile jej trzeba z siebie dac i to nie tylko fizycznie?
    To dopiero wpedza facetow w depresje.
    to nie tamagoczi ani lalka tylko żywa istota, chociaz Tobie tak trudno w to uwierzyć.

    aaa nie chce mi sie klikać, czlowiek sobie z geby cholewe zrobi a Ty i tak dalej apiać swoje.

    Jeśliś jest prowokacją to muszę przyznać że stanowisz niezłą odskocznie od prawdziwych problemów.
  • zyrafa46 27.05.05, 17:11
    Alesmy sie zgrały :-(((((Nie wiadomo , śmiać się czy płakać. OJ płakac. A moze
    on TU chce znaleźć sobie jakąś? Włos mi sie jeży, gdy to czytam, co 28 pisze.
    Zmykam. Szybkim chyba galopkiem. Żyrafa
  • lucyna_n 27.05.05, 17:51
    Mnie tam już wszystko jedno, nie mojej babci buraczki,
    nie chce nic zmienić to niech nie zmienia,

    do autora watku- jechał pana sęk panie Marudny.

    ale cos w tym jest, nas tez w jeden dzien do siebie zniechecil, nawet nie musialysmy ogladac fizis zeby
    wiać.
  • aneta10ta 27.05.05, 18:41
    lucyna_n napisała:

    > ale cos w tym jest, nas tez w jeden dzien do siebie zniechecil, nawet nie
    musia
    > lysmy ogladac fizis zeby
    > wiać.
    Beze mnie, nie jestem taka płocha. Psychoanaliza otwiera oczy na to, co dla
    nich niewidoczne.
    Aneta

  • aneta10ta 27.05.05, 18:35
    lucyna_n napisała:

    > a wiesz ile taka kobieta potrafi problemów stwarzac? i ile jej trzeba z
    siebie
    > dac i to nie tylko fizycznie?
    > To dopiero wpedza facetow w depresje.
    Tere fere ku ku... Widziałam wepchniętego w deprechę przez kobitkę, ale Bóg mi
    świadkiem, przy najlepszej woli trudno było w tymże dopatrzeć się faceta.
    _Depresje_ w psychiatryku to przeraźliwy babiniec. Nie idealizuj.
    Aneta
    ------------------------------------
    Wolałaby ... od On niż ... od niego.
  • jioji 27.05.05, 19:07
    > Jeśliś jest prowokacją to muszę przyznać że stanowisz niezłą odskocznie od praw
    > dziwych problemów.

    wiadomo powszechnie, ze prawdziwe problemy to te co mamy my sami, a blahe to te
    co maja inni.

    a tak wogole, to oburzone panie ktorym nie podoba sie instrumentalne traktowanie
    kobiet przez mezczyzn, moze powyzywaja sie na tych co je instrumentalnie
    traktuja( badz tez moze traktowac niechca :-) ) a nie na biednym rozgoryczonym
    ktory jeszcze zadnej wykorzystac nie zdazyl dla swej przyjemnosci.
  • lucyna_n 31.05.05, 10:27
    jasna sprawa, moje problemy to jedyne prawdziwe problemy, problemy innych to zawsze w jakiejs
    mierze abstrakcja. W problemy sercowe i podobne nigdy nie umialam sie zbyt dobrze wczuc ,
    jakkolwiek Bog mi swiadkiem staralam sie podniesc kolege na duchu, ale za ciezki jak na moje sily.

    Skad Ci przyszlo do glowy ze jestem oburzona? Ironii pan nie wyczul?

    Co do wyżywania sie, to akurat nie ja z tym problemem tu przyszlam, chyba ze chodzilo o wyzywanie,
    wyzywam jak diabli, piekle sie niemilosiernie nad kazdym chlopem ktorego jak to Ania opisala zwabie
    do swojej jamy,
    a nie, pomylilo mi sie, ja zwabiam żony, najpierw je rozwiódłszy, po to żeby pić z nimi kawe w mojej
    jamie, czy jakoś tak? W miedzyczasie zaniedbuje dziecko, urzadzam burdy pijackie z mężem
    alkoholikiem i zażywam here, a to juz Suchy wykoncypował.

    Coraz bardziej klaruje mi sie mój obraz wewnetrzny na tej terapii rupowej,
    w ludziach podobno jak w lustrze:)
  • lucyna_n 31.05.05, 10:29
    grupowej,
    jeszcze pisać nie umiem, to po lekach.
  • rozgoryczony 28.05.05, 09:55
    Niestety chciałbym, żeby to była prowokacja z mojej strony ale tak nie jest.
  • mattbel 27.05.05, 19:43
    > Właśnie o to chodzi, że potrzebna jest mi jakaś fajna dziewczyna.Nie rozumiem
    > dlaczego uważacie, że z tego powodu nie można popaść w depresję.Przecież
    > wiadomo powszechnie ile przyjemności potrafi dać kobieta ;)

    z tego tekstu wylania mi sie obraz czlowieka niedojrzalego emocjonalnie.
    to chyba odstrasza od Ciebie najmocniej. ktos taki nie nadaje sie na partnera. i
    nie wydaje mi sie, zebys potrzebowal partnera, bo caly czas piszesz tylko o
    seksie. jak nie chcesz za to placic, to wejdz na czat, moze kogos znajdziesz...
  • aneta10ta 27.05.05, 19:51
    Rozmawiać o sexie a sexić to absolutnie różne zajęcia.
    Aneta
  • zyrafa46 26.05.05, 21:49
    Marenta, popieram Cię. NIe przeczytałam wszystkich postów, bo mi sie chce jeść
    po wyprawie na działkę. Dawno nie byliśmy. Rozgoryczony nie bądź taki
    rozgoryczony. czy przywiozłes wiąchę Mamie??????? No jeśli nie, to źle. Dziś j
    est Jej święto. Pewnie nie jest rozgoryczona. Oj te mamy już takie są. ALE
    GDYBY dostAła jakiś listek - no to pewnie rada by była. No co, źle myślę? Ja
    dostałam SMS-a od synka bo się do domu nie dodzwonił. Jasne, byliśmy na działce.
    Dziś jest dzień Mamy. O Niej pomyśl. Dziś o niej. A jutro pomyślisz o sobie:
    umiem z kobietami. Jestem dobrym kochanym, wspaniałym facetem. Wiem co zrobic,
    by sprawic radość najważniejszej kobiecie w moim życiu(patrząc chronologicznie)
    Jak sie zakochasz to moze Mama bedzie najważniejsza ale inaczej. Ja chyba
    jestem jakas dziwna myśląc(patrz dalej) ale moze dlatego, że kobiety są inne. O
    współżyciu to jest chyba mowa dopiero jak jest uczucie. Jakies takie duże
    uczucie. No bo sobie myślę, ze sex to nie sport. To ma być piękne a nie
    jednorazowe z (przepraszam) byle kim. Zrób tak abys lubił siebie. Chyba jestem
    nudna, ale powtórze: czy Mama dostała jakaś roślinke albo choc buziaka w polik?
    Chyba sie wycofam. Zaczynam przynudzać. Żyrafa
  • aneta10ta 26.05.05, 23:09
    zyrafa46 napisała:

    > Chyba jestem
    > nudna, ale powtórze: czy Mama dostała jakaś roślinke albo choc buziaka w
    > polik?
    Z całą pewnością.
    > Cyba się wycofam.
    Dobry pomysł.
    Aneta
  • aneta10ta 26.05.05, 18:51
    rozgoryczony napisał:

    > Przecież wiesz dobrze,
    > że nie ma w życiu nic przyjemniejszego od seksu z
    > kobietą, w twoim przypadku z mężczyzną.
    Ona może i wie, ale skąd u Ciebie takie przeświadczenie?
    > Tak ten świat jest skonstruowany.
    Nie powiedziałabym, aby opierał się o proste przeżycie przyjemności, ale też
    nie umiałabym z pełnym przekonaniem powiedzieć o co.
    > Nawet
    > czytałem kiedyś jak jakiś psycholog poradził gościowy co był w podobnej
    > sytuacji jak ja żeby poszedł do agencji.Ja chyba za długo czekam na tą chwilę
    > żeby teraz iść na łatwiznę.
    Nie sądzę, aby to była taka łatwizna. Dziewczynki z niejednego pieca chleb
    jadły, a i poczucie humoru muszą mieć niezgorsze. Upierałałabym się przy
    wariancie z panienką, co to zajrzy Ci w oczy i zobaczy w nich złote iskierki, a
    potem już nie będzie mogła spuścić wzroku.
    Aneta
    ---------------------------------------------
    Prawda elekcyjna wybierana jest demokratycznie.
    Prawda objawiona narzucana jest odgórnie.
  • rozgoryczony 26.05.05, 19:07
    Przeświadczenie mam takie, że nie ma nic przyjemniejszego od seksu z kobietą bo
    nawet widok nagiej kobiety działa na mnie tak podniecająco, jak żadna inna
    rzecz której doświadczyłem w życiu.Zresztą jak zwykła masturbacja kiedy
    wyobrażam sobie jakąś piękność sprawia mi taką przyjemność to logiczne jest, że
    jakbym z nią mógł uprawiać seks to byłbym w siódmym niebie.Tak poza tym
    przecież wszyscy wiemy, że mam rację.To jest jedna z nielicznych rzeczy do
    których mam 100% pewność mimo, że jej nie doznałem.Oczywiście, że wolę wariant
    z panienką co to zajrzy mi w oczy ,zobaczy w nich złote iskierki, a
    potem już nie będzie mogła spuścić wzroku.
  • aneta10ta 26.05.05, 18:37
    A niby skąd miałaby to wiedzieć?
    Aneta
    --------------------
    Empiria weryfikantem prawdy urojonej.
  • sskkrruuppuull 27.05.05, 08:59
    DEAD OR A LIVE IN IN LOS ANGELES music by Archangelo Correlli
  • rzeznia_nr_5 27.05.05, 14:53
    Spróbuj gościu tutaj,może coś powalczysz:


    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23020&t=1117198342920
    --
    darekk2:Ten nick ,,rzeżnia,, to tak to tak jak byś miał jakiś komleks .. jak
    ludzie co mają sportowy wózek albo jeepa . Zarozumialcu ...
  • aneta10ta 27.05.05, 18:45
    Ciekawy forum.
    Aneta
    -----------------
    Idź do klasztoru!
  • zyrafa46 27.05.05, 21:02
    CiekawE forum. Przepraszam, ze to piszę. Nie dniewasz sie Anetko? Żyrafa
  • lucyna_n 27.05.05, 22:10
    ooo pani poprawna jezykowo!
    ja tez wole forme ten forum, i te forumy:)) jest milsze niz fora(stwora)
  • zyrafa46 27.05.05, 22:57
    Tysz racja. Jako N.J.C. jestem skłonna poprzeć. Choc lubię stFORKI. Kto chce
    małego kotka? Już nawet nie pytam (lepiej nie, bo nie wiadomo co bym sie
    dowiedziała) o duże żyrafy.
  • aneta10ta 27.05.05, 22:18
    Nie dniewam się. Na co dzień przedywam wśród chorych.
    Anedka
  • aneta10ta 27.05.05, 18:43
    Corelli, i owszem, ale zapewne nie ten.
    Aneta
  • azx 27.05.05, 17:01
    trzymaj!
  • jioji 27.05.05, 19:01
    Najbardziej popularny wątek w tym roku.
  • aneta10ta 27.05.05, 19:28
    Wiadomo dlaczego.
    Aneta
  • zyrafa46 27.05.05, 21:04
    Do klasztoru wcale nie tak łatwo. Kazdego nie biorą.
  • aneta10ta 27.05.05, 22:08
    Złego diabli nie biorą?
    Aneta
  • zyrafa46 27.05.05, 23:00
    Zły, diabli, klasztor, no super. To już jest wyższa wyższość. Tej plątaniny mój
    mały móżdżek nie rozwiąże. Buuu
  • rozgoryczony 28.05.05, 09:50
    Sami widzicie, że moja sytuacja nie jest najlepsza.Po prostu jestem nie zdolnym
    do funkcjonowania w społeczeństwie człowiekiem.Nawet przez forum potrafię
    zniechęcić do siebie wszystkie osoby.Jedynym wyjściem jest odejść z tego świata
    ale niestety chyba tego też nie dam rady.Taki ze mnie frajer.Trzeba liczyć, że
    może jakiś wypadek losowy ulży mym cierpieniom.
  • aneta10ta 28.05.05, 10:59
    rozgoryczony napisał:

    >Nawet przez forum potrafię
    > zniechęcić do siebie wszystkie osoby.
    Interesujące urojenia wielkościowe.
    Pozdrawiam
    Aneta
  • zyrafa46 28.05.05, 11:49
    28, napisz, prosze cos o swoich rodzicach. Chodzi mi o relacje <- i -> między
    Wami.
    Jeszcze jedno, naszych uwag nie traktuj jak docinki. One nie są docinkami w
    gruncie rzeczy. gdybys je potraktował powaznie, przemyślał sobie, może
    okazałyby sie sterem. Czy zauważyłes, ze jesteśmy kobietami?????? kto zna
    lepiej kobiety?? A przecież do kobiet(y?) nie znasz drogi. Myśl. Warto.
    Żyrafa
  • jioji 28.05.05, 12:44
    zyrafa46 napisała:

    > Jeszcze jedno, naszych uwag nie traktuj jak docinki. One nie są docinkami w
    > gruncie rzeczy. gdybys je potraktował powaznie, przemyślał sobie, może
    > okazałyby sie sterem. Czy zauważyłes, ze jesteśmy kobietami?????? kto zna
    > lepiej kobiety?? A przecież do kobiet(y?) nie znasz drogi. Myśl. Warto.
    > Żyrafa

    Co do tego czy cos na tym forum jest docinkom, czy tez rada , to można sie dlugo
    zastanawiac. Sa panie kobietami, ale kobietami ktore maja depresje, czyzby
    znerwicowane panie i depresyjne z tego forum mialy jak jeden maz udane relacje z
    mężczyznami? Jakos problemy psychologiczne chyba czesto sie rozmijaja z udanym
    zyciem seksualnym. Droge do kobiet to niech on sam znajdzie jak zacznie sie
    leczyc, a nie sluchajac pań z forum "depresja" ktorych rady tez pewnie podszyte
    sa tym i owym.
  • aneta10ta 28.05.05, 13:10
    jioji napisał:

    > Sa panie kobietami, ale kobietami ktore maja depresje, czyzby
    > znerwicowane panie i depresyjne z tego forum mialy jak jeden maz udane
    relacje
    > z
    > mężczyznami?
    Jak raz nie jeden mąż jest na świecie.
    > Droge do kobiet to niech on sam znajdzie jak zacznie sie
    > leczyc, a nie sluchajac pań z forum "depresja" ktorych rady tez pewnie
    podszyte
    > sa tym i owym.
    Co stanowi to, a co owo? Która z nas podszyta tym, a która owym?
    Jakby co, ja tam się nie paliłam, żeby go prowadzić za rękę.
    Aneta
  • lucyna_n 28.05.05, 13:12
    aneta10ta napisała:


    > Co stanowi to, a co owo? Która z nas podszyta tym, a która owym?
    > Jakby co, ja tam się nie paliłam, żeby go prowadzić za rękę.

    idealnie asertywne
  • mattbel 28.05.05, 13:26
    hehe ciekawe co jioji robi na tym forum. depresyjny pan dajacy rady na temat
    kobiet innemu depresyjnemu panu. czyzby depresyjny/znerwicowany pan z tego forum
    mial udane relacje z kobietami?
  • jioji 28.05.05, 13:32
    mattbel napisała:

    > hehe ciekawe co jioji robi na tym forum. depresyjny pan dajacy rady na temat
    > kobiet innemu depresyjnemu panu. czyzby depresyjny/znerwicowany pan z tego foru
    > m
    > mial udane relacje z kobietami?

    No wlasnie nie mam, ale wiem co to jest chore myślenie. I wiem ze ani seks z
    kompleksow nie wyzwala, a o milosc normalna trudno jak sie ma kompleksy. Albo
    masz kompleksy i masz wszedzie pod gorke, ale wreszcie cos zrobisz z kompleksami
    i masz łatwiej. I żadne dobre rady tutaj nic nie dadza w stylu jak zdobyc
    kobiete, tylko trzeba sobie ze soba dac rade.
  • aneta10ta 28.05.05, 13:40
    mattbel napisała:

    > czyzby depresyjny/znerwicowany pan z tego foru
    > m
    > mial udane relacje z kobietami?
    Może się tak składać, że sfera życia sexualnego psychola pozostała jako jedyna
    niezaburzona .. . Zew matki-natury. Pamiętacie, jak w Amarcordzie sfixowany
    wujek wlazłszy na drzewo, darł się : Kobieeety!
    Aneta

  • mattbel 28.05.05, 14:09
    Aneta, rozwalilas mnie tym tekstem. Sie poplakalam ze smiechu, jak to
    przeczytalam. znaczy, ze chyba depresja moja nie jest taka ciezka, skoro jeszcze
    mnie cos bawi:P
    filmu nie widzialam.
  • aneta10ta 28.05.05, 22:07
    mattbel napisała:

    > Aneta, rozwalilas mnie tym tekstem. Sie poplakalam ze smiechu, jak to
    > przeczytalam. znaczy, ze chyba depresja moja nie jest taka ciezka, skoro
    jeszcz
    > e
    > mnie cos bawi:P
    Depresja nie niweczy także poczucia humoru, choć często manifestuje się ono w
    dość oryginalnych formach.
    Aneta
  • lucyna_n 28.05.05, 13:11
    gadasz pan jak o0oo
  • zyrafa46 28.05.05, 19:57
    Co to jest oOoo ? Chyba jestem jakas dziwna, że tego nie wiem. :-(
  • lucyna_n 28.05.05, 20:18
    Nie jestes dziwna tylko nowa, a o0oo to kto a nie co.
  • zyrafa46 28.05.05, 20:29
    Nadal nie wiem. Czy powinnam sie wstydzic?
  • zyrafa46 28.05.05, 21:15
    Kto to? Czy powinnam sie wstydzić, że o to pytam. Pytam. Zyrafa
  • aneta10ta 28.05.05, 22:11
    Powinnaś odczuwać wstyd uogólniony.
    Aneta
  • zyrafa46 28.05.05, 23:18
    czy mogę choc nogi z tego wyłączyć? Bidusie, z żylakami
  • zyrafa46 28.05.05, 23:19
    No to załamka
  • aneta10ta 28.05.05, 23:38
    Wstyd to uczucie. Załamka będzie wtedy, gdy się przekształci w wyuczoną
    postawę, sterowaną powstałym kompleksem. Ale od tego masz mnie.
    Aneta
  • zyrafa46 29.05.05, 11:30
    No i super ;-)Jestem pocieszona
  • aneta10ta 28.05.05, 23:33
    Wyciągnij je sobie.
    Aneta
  • lucyna_n 29.05.05, 09:14
    to chwalebne porownanie, ale bylo skierowane do jioji.
  • zyrafa46 28.05.05, 19:53
    Kiedys mój kolega został "pogoniony " przez dziewczynę. Poprosił inną
    dziewczynę o poradę. Porada była dobra. Przyznał, ze pobłądził. Wszystko
    naprawił. od wielu lat są małżeństwem (z ta pierwsza oczywiscie). (ja byłam ta
    druga dziewczyną). Żyrafa
  • azx 29.05.05, 08:54
  • lucyna_n 29.05.05, 09:13
    bywały wątki bardziej nośne, ale ten też ma pewne szanse.
  • aneta10ta 29.05.05, 19:10
    Onegdaj już bywało.
    Aneta
  • rozgoryczony 29.05.05, 09:59
    Łudziłem się, że może to forum chociaż w minimalny sposób jest w stanie mi
    jakoś pomóc widzę, że to jest niemożliwe.Dowiedziałem się tylko rzeczy, które
    tak naprawdę wiem ale nie umiem tego zmienić.Niektóre osoby zachowują się tak
    jakby nie wiedzieli co to jest depresja i myślą, że to wszystko przez kompleksy
    i jakbym poradził sobie z kompleksami to by było wszystko w porządku.Tylko jak
    się pozbyć kompleksów kiedy nie ma w Tobie motywacji do życia.Myślę, że mój
    stan tylko się pogorszył chociaż nie bardzo da się bardziej.Mimo wszystko
    dziękuję, że chcieliście odpisywać na słowa takiego wariata jak ja.Najgorsze
    jest to, że nie umiałem do końca przekazać tego co czuję słowami.Stąd kilka
    razy trochę źle się zrozumieliśmy.Z tym seksem to nie jest do końca tak, że
    zależy mi tylko na seksie z kobietą.Jakbym miał kobietę nigdy w życiu nie
    żądałbym od niej żeby mi się oddała.Czekałem tyle lat i poczekam jeszcze trochę
    chociaż wiem, ze nie mam na co.Nie dziwię się dziewczynom, że nie mam u nich
    szans.Ja nawet nie mam szans u siebie.Pozdrawiam wszystkich ciepło i jadę nad
    jeziorko może dam radę popływać bo bardzo to kiedyś lubiłem.
  • mattbel 29.05.05, 11:37
    >.Czekałem tyle lat i poczekam jeszcze trochę
    chociaż wiem, ze nie mam na co.

    a wiesz, co to jest samospełniająca_się_przepowiednia
    moze zaserwuj se ksiazke "potęga podswiadomosci".


    i dlaczego nie chcesz leczyc depresji? (jesli na prawde ja masz)
  • zyrafa46 29.05.05, 13:10
    "Potęga podśwaiadomości"? Jestem ZA!!!!!!!
    Żyrafa
  • rozgoryczony 29.05.05, 17:37
    Uważasz, że nie mam depresji ? Jeżeli tak to nie chciałbym wiedzieć jak wygląda
    depresja.
  • mattbel 29.05.05, 18:34
    chyba sam uwazasz, ze nie masz depresji, skoro nie leczysz sie. zreszta nie bede
    juz pisac, bo Tobie i tak nie pasuje zadna opcja.
  • rozgoryczony 29.05.05, 17:42
    Rzeczywiście może dlatego nie mogę dziewczyny bo moja podświadomość mówi mi, że
    nie zasługuję na żadną i rzeczywiście żadna mnie nie chce.Żebym miał pewność,
    że jest taka duża moc podświadomości to bym zaczął rozumieć skąd mam takie
    problemy chociaż nie znałbym przyczyny.
  • mattbel 29.05.05, 18:37
    podswiadomosc spelnia Twoje zyczenie/rozkazy. a ze nie wie, co jest dobre, a co
    zle, to wypelni kazdy rozkaz. jak caly czas powtarzasz, ze jestes beznadzijeny i
    wszystkich do siebie zniechecasz, to tak sie dzieje. tyle ode mnie. reszte
    znajdziesz w odpowiedniej literaturze, jesli bedziesz chcial.
  • rozgoryczony 29.05.05, 19:02
    A może na siłę powinienem wmawiać sobie jaki to jestem idealny chociaż wiem
    dobrze, że tak nie jest i od razu dziewczyny tak pomyślą ? Myślę, że to jest
    jednak duże uproszczenie i w moim przypadku to się nie sprawdzi.Jeżeli chodzi o
    leczenie to chciałbym się leczyć a niekoniecznie wydaje mi się leki tu mogą
    pomóc.Potrzebna mi jest dobra psychoterapia a z nią jest lekko bo po pierwsze
    sporo kosztuje a druga sprawa nie lubię się wyzewnętrzniać przed nikim.
  • lucyna_n 29.05.05, 19:08
    wlasnie to robisz przed spora grupa obcych osob, u psychoterapeuty pojdzie Ci jak z platka.
  • rozgoryczony 29.05.05, 19:37
    Tutaj jest zupełnie co innego.U psychoterapeuty byłoby bardzo ciężko bo nie
    sądzę, że nie patrzyłby on na mnie jak na jakiegoś dziwaka.Zresztą nawet nikt z
    moich znajomych nie wie, że jestem prawiczkiem.Nawet pewnie nikt tego nie
    podejrzewa.
  • mattbel 29.05.05, 19:20
    przeciez caly czas wmawiasz sobie, ze jestes beznadziejny i sie sprawdza.
    dlaczego by nie mialo dzialac w druga strone?
  • aneta10ta 29.05.05, 19:36
    rozgoryczony napisał:

    > A może na siłę powinienem wmawiać sobie jaki to jestem idealny chociaż wiem
    > dobrze, że tak nie jest i od razu dziewczyny tak pomyślą ?
    Automatycznie roztoczysz wokół siebie taką właśnie aurę. Naturalnie, że
    dziewczyny uznają Cię za zarozumialca. Któraś zapewne podejmie trud zalezienia
    Ci za skórę na tyle głęboko, żeby zobaczyć, kto tam naprawdę siedzi. Pokrętna
    to droga.
    Aneta

  • mattbel 29.05.05, 19:46
    no tak. jesli zamiast sobie powtarzac, ze zasluguje na kobiete i na pewno ja
    znajdzie, bedzie sobie wmawial, ze jest idealny i piekny, to pewnie uznaja go za
    narcyza. do wszystkiego potrzeba troche rozumu. nawet do afirmacji...
  • aneta10ta 29.05.05, 19:58
    mattbel napisała:

    > do wszystkiego potrzeba troche rozumu. nawet do afirmacji...
    Do afirmacji szczególnie.
    Aneta
  • rozgoryczony 30.05.05, 10:40
    Aneta uważasz, że nie mam rozumu ? Pewnie masz rację, tylko zastanawia mnie
    jeden fakt dlaczego większość moich znajomych uważają mnie za osobą
    inteligentną.Myślisz, że oni nie mówią tego szczerze ? To też jest dla mnie
    problem bo wydaje mi się, że to nie są szczere słowa z ich strony dlatego
    często ich zniechęcam do siebie próbując ich zmusić do powiedzenia prawdy o
    mnie.Jestem bardzo nieufny wobec wszystkich.Jeżeli chodzi o to afirmację to nie
    sądzę żeby rozum akurat był potrzebny.Zauważyłem u wielu swoich znajomych, że
    im mniej mają oleju w głowie według mojej subiektywnej oceny to zdanie mają o
    sobie bardzo wysokie, przynajmniej tak to pokazują a o innych oczywiście mają
    jak najgorsze.Nie chciałbym być jednak taki jak oni ale chciałbym chociaż nie
    czuć się gorszy od każdego.Ja czuję się gorszy nawet od pierwszego "lumpa" bo
    nie potrafiłbym żyć tak jak on.Taki lump ma większą chęć życia ode mnie, to
    mnie strasznie przeraża.Strasznie czuć się najgorszym człowiekiem na ziemi
    chociaż moja podświadomość mówi, że chyba tak nie jest ale jednak jest ona
    silniejsza ode mnie.
  • jioji 30.05.05, 11:26
    rozgoryczony napisał:

    > Aneta uważasz, że nie mam rozumu ? Pewnie masz rację, tylko zastanawia mnie
    > jeden fakt dlaczego większość moich znajomych uważają mnie za osobą
    > inteligentną.

    coż po inteligencji, jesli rozum ograniczony?
  • rozgoryczony 30.05.05, 11:56
    Czasami myślę, że jakbym był kompletnym tumanem to byłbym szczęśliwy.
  • aneta10ta 30.05.05, 23:19
    Mogłabym wskazać kilkoro osobników na potwierdzenie, że to możliwe.
    Aneta
  • aneta10ta 30.05.05, 23:17
    rozgoryczony napisał:

    > Aneta uważasz, że nie mam rozumu ?
    Nigdzie nie rzuciłam takiego stwierdzenia.
    > zastanawia mnie
    > jeden fakt dlaczego większość moich znajomych uważają mnie za osobą
    > inteligentną.Myślisz, że oni nie mówią tego szczerze ?
    rzeczywiście mogą Cię tak postrzegać.
    > To też jest dla mnie
    > problem bo wydaje mi się, że to nie są szczere słowa z ich strony dlatego
    > często ich zniechęcam do siebie próbując ich zmusić do powiedzenia prawdy o
    > mnie.
    Nie mozesz wymagać, a nawet oczekiwać, żeby ludzie mówili to, co chcesz
    usłyszeć.
    > Jeżeli chodzi o to afirmację to nie
    > sądzę żeby rozum akurat był potrzebny.Zauważyłem u wielu swoich znajomych, że
    > im mniej mają oleju w głowie według mojej subiektywnej oceny to zdanie mają o
    > sobie bardzo wysokie, przynajmniej tak to pokazują a o innych oczywiście mają
    > jak najgorsze.
    Pewnie bezrozumnie klepali afirmacje, stąd tak teraz mają.
    Nie chciałbym być jednak taki jak oni ale chciałbym chociaż nie
    > Strasznie czuć się najgorszym człowiekiem na ziemi
    Nie masz ku temu powodów. Podświadomości narzucaj świadome afirmacje.
    Aneta
  • jioji 29.05.05, 19:47
    rozgoryczony napisał:

    > A może na siłę powinienem wmawiać sobie jaki to jestem idealny chociaż wiem
    > dobrze, że tak nie jest i od razu dziewczyny tak pomyślą ?

    lepiej sobie moze wmawiaj ze nie musisz byc idealny.

    > Potrzebna mi jest dobra psychoterapia a z nią jest lekko bo po pierwsze
    > sporo kosztuje a druga sprawa nie lubię się wyzewnętrzniać przed nikim

    1) sa tez panstwowi psycholodzy
    2) jedzenie i spanie gwarantuje ci rodzina, to co ty robisz z kilkoma setkami
    miesiecznie ktore masz na wlasne wydatki? przeciez na kobiety ich nie wydajesz.
    depresje masz wiec pewnie tez nie na inne rozrywki.
    3)uzewnetrznianie nie jest dla twojej przyjemnosci tylko poprawy twojej
    sytuacji. czas zeby jakis psychoterapeuta wytrzebil z ciebie troche idealizmu.
  • aneta10ta 29.05.05, 19:29
    mattbel napisała:

    > podswiadomosc spelnia Twoje zyczenie/rozkazy. a ze nie wie, co jest dobre, a
    co
    > zle, to wypelni kazdy rozkaz. jak caly czas powtarzasz, ze jestes
    beznadzijeny
    > i
    > wszystkich do siebie zniechecasz, to tak sie dzieje.
    Jeśli uporczywie będę mantrować, że jestem śliczna i zgrabna niczym Barbi, to
    przy najbliższych zakupach zestroję się na clowna.
    Aneta
  • aneta10ta 29.05.05, 19:22
    rozgoryczony napisał:

    > Łudziłem się, że może to forum chociaż w minimalny sposób jest w stanie mi
    > jakoś pomóc widzę, że to jest niemożliwe.Dowiedziałem się tylko rzeczy, które
    > tak naprawdę wiem ale nie umiem tego zmienić.
    Weź się w garść, Stary!
    > Mimo wszystko
    > dziękuję, że chcieliście odpisywać na słowa takiego wariata jak ja.
    Dzięki. Nie takich ten Forum nosił.
    > Najgorsze
    > jest to, że nie umiałem do końca przekazać tego co czuję słowami.Stąd kilka
    > razy trochę źle się zrozumieliśmy.
    Normalka.
    > Nie dziwię się dziewczynom, że nie mam u nich
    > szans.Ja nawet nie mam szans u siebie.
    Przyjdzie dzień, że sam siebie zapytasz: co ona we mnie widziała? I dopowiesz:
    szkoda, że nie była ślepa.
    Pozdrawiam
    Aneta
  • menopauzalna 29.05.05, 19:59
    i tak mu nie pomozecie, on potrzebuje lekow i psychoterapii. robi problemy z
    wszystkiego wlasnie z powodu choroby. btw piekny watek, dobijcie do trzeciej
    setki.
  • mattbel 29.05.05, 20:12
    wlasnie tak samo uwazam. niestety jemu tego nie wytlumaczysz. na dodatek czesto
    leki obnizaja libido i pomysl jaka to dopiero by byla tragedia dla
    rozgoryczonego i jaka hanba!
  • rozgoryczony 29.05.05, 22:24
    Na dodatek uważam, że może to do końca nie jest depresja a może fobia społeczna
    połączona z nerwicą natręctw.Jak to odróżnić ? Może mi ktoś to powie ?
  • mattbel 29.05.05, 22:33
    ewidentnie sobie jaja robisz.
    a co za roznica, co to jest. leczy sie tak samo.
  • aneta10ta 29.05.05, 22:43
    Psychia udzieli Ci kompetentnych i wyczerpujacych info.
    Aneta
  • jioji 29.05.05, 23:45
    rozgoryczony napisał:

    > Na dodatek uważam, że może to do końca nie jest depresja a może fobia społeczna
    >
    > połączona z nerwicą natręctw.Jak to odróżnić ? Może mi ktoś to powie ?


    Kazdy uważa, że ma depresje, ale taką markową to ma chyba nie tak wielu, ludzie
    uzalajacy sie na depresje z reguły mają nerwice, zaburzenia osobowości, i
    ewentualnie mniejsze lub większe obniżenie nastroju z nich wynikające.
  • lucyna_n 31.05.05, 10:33
    Z czasem też jestem o tym coraz bardziej przekonana.
  • azx 30.05.05, 21:16
  • rozgoryczony 30.05.05, 23:45
    Chciałbym w końcu dostać odpowiedź od osoby która miała podobną sytuację i
    udało się jej wyjść z niej zwycięsko.Na pewno nie zależy mi na ilości
    wątków.Wszystkie odpowiedzi są dla mnie bardzo cenne ale mam nadzieję, że
    trafię na taką która może da mi jakąś wskazówkę lub nadzieję, że jeszcze nie
    wszystko stracone.
  • aneta10ta 31.05.05, 00:06
    Pośród nas znajduje się sporo żyjących w stadłach małżeńskich i wychowujących
    potomstwo. To się przytrafia ludziom baaardzo często.
    Pozdrawiam
    Aneta
  • zyrafa46 31.05.05, 00:11
    a komu by sie chciało nawet dotknąć klawiatury gdyby było wszystko stracone? Mi
    nie. Jestem wyjatkowym leniuchem. Teraz w nocy, na ucho, jak nikt nie słyszy Ci
    to powiem. Wszystkie wazne dla Ciebie, istotne posty przepisz na kartce.
    Uwaznie, od najwazniejszego do najbłahszego (jasne, że to będzie subiektywne).
    mocno sie zastanów co i w jakiej kolejności zapiszesz. Czasem trzeba będzie coś
    napisac nawet wbrew temu co by sie chciało (jesteśmy tylko ludźmi). A potem
    wybierz sobie jakiś jeden (tylko jeden) punkcik z tej listy i - zacznij
    realizować. Powoli, spokojnie ale jak czołg. Czołgi sa najczęściej ciężkie i w
    zasadzie bez kierowcy czy tam operatora (kurcze, jestem baba, nie musze tego
    wiedzieć - jak się ten czołgista nazywa)) NIE MOŻNA ZMIENIĆ KIERUNKU ich jazdy.
    To by było na tyle, Żyrafa
  • aneta10ta 31.05.05, 08:15
    zyrafa46 napisała:

    > Czołgi sa najczęściej ciężkie i w
    > zasadzie bez kierowcy czy tam operatora (kurcze, jestem baba, nie musze tego
    > wiedzieć - jak się ten czołgista nazywa)) NIE MOŻNA ZMIENIĆ KIERUNKU ich
    jazdy.
    Taki czołg to ma dopiero przesrane. Już taka jest jego natura, że jak się
    okopie, za cholerę nie przepchniesz.
    Aneta
  • ria2 31.05.05, 00:52
    Hej!

    Domagasz się odpowiedzi, a przecież nie ma jakiejś konkretnej rady.
    Zachowaj spokój, o ile możesz, hehe ;-).
    Bo najgorsze co może być, to napalony, śliniący się (ble) niedoświadczony, obcy
    facet. Zwiewam od takich ;).
    Nie nastawiaj się od razu na seks. Po prostu wyjdź gdzieś, poobserwuj i spróbuj
    porozmawiać. A ten seks to sobie na deser zostaw, ok?!
    Ria

  • zyrafa46 31.05.05, 01:54
    też lubię deserek. Po obiadku.
  • aneta10ta 31.05.05, 08:22
    Mnie do życia wystarczyłyby wyłącznie deserki. Zawarte w nich kalorie są takie
    smaczne.
    Aneta
  • aneta10ta 31.05.05, 08:17
    ria2 napisał:

    > Bo najgorsze co może być, to napalony, śliniący się (ble) niedoświadczony,
    obcy
    >
    > facet.
    Znam setki paskudniejszych rzeczy.
    Aneta
  • rozgoryczony 31.05.05, 10:35
    Tak naprawdę ten seks jest dla mnie ważny ale nie najważniejszy.Jakbym
    wiedział, że jakaś dziewczyna byłaby chętna to ze mną zrobić dlatego, że coś do
    mnie czuję to mógłbym czekać na tą chwilę nawet kilka lat.
  • zyrafa46 31.05.05, 11:35
    Najpierw czołg. Jak nauczysz sie go obsługiwac, sam nie zauważysz, że siedzisz
    w rakiecie, I TO NIE SAM. Powodzenia, Żyrafa
  • aneta10ta 31.05.05, 12:32
    Żyro ... co kto lubi. Niejedna przedkłada komandosa ponad zawiadowcę czołgu.
    Aneta
  • aneta10ta 31.05.05, 12:27
    Spokojna głowa! Kobitki mają właśnie w tę stronę przegięte. Nie ma nic, zanim
    nie wykrzusisz _kocham cię_.
    Aneta
  • zaspokojony 31.05.05, 12:48
    Ja sie ozeniłem i od tego czasu to co miało byc nieosiagalnym zakazanym owocem stało sie obowiazkiem i rutyna.
  • martyna14 31.05.05, 12:20

    Twoje niskie poczucie wartosci przebija i jest widoczne w Twoicj relacjach
    z kobeitami. Dodatkowo podswiadomie wysylasz sygnaly, ze jestes nic nie warty
    dlatego nie masz powodzenia u kobiet. Potrzebujesz terapii i lekow zdecyduj sie
    i daj sobie rok czasu nie oczekuj szybnkich efektow czasami zmiany w nas samych
    widac tylko z perspektywy.
    Sprobuj odnowic zaintersowania na poczatku wykonywal bedziesz je mechanicznie
    ale z czasem powoli odzyskasz zainteresowanie.
  • aneta10ta 31.05.05, 12:35
    martyna14 napisała:

    > Sprobuj odnowic zaintersowania na poczatku wykonywal bedziesz je
    mechanicznie
    > ale z czasem powoli odzyskasz zainteresowanie.
    Kogoś mi przypominasz.
    Aneta
  • martyna14 31.05.05, 12:39
    Moze Twojego psychiatre> hihi Ale wlasnie przeczytalam to co napisalam
    jeszccze raz i widze, ze to bylo takie maslo maslane ale ja nie spalam od 30
    godzin wiec to dlatego. Chodzilo mi o to, zeby rozgoryczony odnowil swoje
    pasje , ktore na poczatku nie bede go ciekawic i nawet bedzie sie do nich
    zmuszal ale czesto tak jest, ze najgorszy jest moment aby wyjsc z domu,
    przelamac sie i po godzinie spedzonej np na chodzeniu po gorach okazuje sie
    czujemy sie lepiej jestesmy naladowani pozytywana energia .
  • aneta10ta 31.05.05, 18:41
    martyna14 napisała:

    > Chodzilo mi o to, zeby rozgoryczony odnowil swoje
    > pasje , ktore na poczatku nie bede go ciekawic i nawet bedzie sie do nich
    > zmuszal ale czesto tak jest, ze najgorszy jest moment aby wyjsc z domu,
    > przelamac sie i po godzinie spedzonej np na chodzeniu po gorach okazuje sie
    > czujemy sie lepiej jestesmy naladowani pozytywana energia .
    Jakby dwa nicki, a jeden człowiek. A jeśli jeden nick, a kilku Forumowiczów?
    Tedy płacz, zgrzytanie zębów i sromota po wiek wieków.
    Aneta
  • rozgoryczony 31.05.05, 18:31
    Niestety poczucie własnej wartości mam zerowe i wiem o tym.Czy każdy powinien
    mieć wysokie poczucie własnej wartości ? Może mam właśnie prawdziwe poczucie
    własnej wartości.Co mam oszukiwać siebie, że jest inaczej ? Sam już nie wiem co
    myśleć.
  • aneta10ta 31.05.05, 18:46
    rozgoryczony napisał:

    > Czy każdy powinien
    > mieć wysokie poczucie własnej wartości ?
    Tylko ten, kto ma swoją wartość.
    > nie wiem co
    > myśleć.
    Nie szukaj intelektualnej podniety na siłę. Jeśli Ci się uda wyzbyć nawyku
    myślenia, będziesz szczęśliwszym człowiekiem.
    Aneta
  • martyna14 31.05.05, 19:50
    Nikt nic nie powinien ale wysokie poczucie wartosci jest bardzo przydatne
    powiedzialabym niezbedne w zyciu. Co to znaczy prawdziwe poczucie wlasnej
    wartosci? Uwazasz, ze wszystkie nasze uczucia sa niezmienne i trwaja
    niezmiennie przez cale zycie. Osobowosc, emocje, psychika caly czas sie zmienia
    na podstawie doswiadczen, przemyslen itp Tak samo jak inni mozesz ja rozwinac i
    udoskonalic nie znaczy to ,ze bedzie ono falszywe . Czlowiek to nie posag,
    ktore jest niezmienne a wrecz przeciwnie zywe stworzenie , ktore go umysl,
    psychika i duchowosc zmienia sie i ewuuluje.
  • azx 31.05.05, 12:44
  • martyna14 31.05.05, 12:44

    Wydaje mi sie, ze Ty sie za bardzo upierasz przy tym pomysle, ze Twoja
    depresja jest wynikiem bycia prawiczkiem. Sam napisales , ze masz sklonnosci
    genetyczne do depresji wiec moze nawet teraz bedac w zwiazku z kobieta i tak
    bylbys z depresji. Twoj problem mogl poglebic depresje ale to, ze ja masz
    spowodowane moglo byc genami. Ale Ty upierasz sie , ze nie mozesz sie lepiej
    poczuc dopoki nie znajdziesz kobiety a moze gdybys byl nawet prawiczkiem a nie
    mial zklonnosci depresyjnych albo byc sie lepiej inaczej spojrzalbys na swoje
    problemy. Depresja zabija perspektywe dystans poczucie wartosci jakbys sie z
    niej wyleczyl latwiej by Ci bylo rozwiazac problem braku kobiety.
    Powodzenia
  • rozgoryczony 31.05.05, 18:24
    To co ja napisałem niekoniecznie musi być prawdą ale takie mam
    przypuszczenia.Prawdopodobnie gdybym miał kobietę problemy moje by nie zniknęły
    ale miałbym przynajmniej dla kogo walczyć z tą chorobą.Moi rodzice nawet nie
    zdają sobie sprawy z mojej choroby i to też pogłębia mój stan.Nawet byłoby mi
    wstyd przed nimi się przyznać, zresztą by nawet mi nie uwierzyli.Łudzę się
    jednak, że prawdziwa miłość potrafi zdziałać wiele.