• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

czy leki antydepresyjne pomagaja na lenistwo?

  • 20.05.06, 09:07
    i ogolne zniechecenie wynikle z sytuacji zyciowej i swiadomosci zmarnowanych
    lat. nic sie nie chce, ale nigdy nie chcialo.
    Edytor zaawansowany
    • 20.05.06, 09:08
      inne elementy mojego zywota - niesmialosc, kompleksy, wycofanie, brak
      perspektyw, nuda.
      • 20.05.06, 09:11
        nieprzystosowanie do zycia w spoleczenstwie, niezaradnosc, zycie w
        wyimaginowanym swiecie (czytanie for depresyjnych), wewnetrzne uzalanie sie nad
        soba.
        • 20.05.06, 09:12
          brak rozwoju, swiadomosc wlasnej glupoty i niezdolnosci do tworzenia, pracowania.
          • 20.05.06, 09:13
            niska samoocena, wygorowane ambicje.
            • 20.05.06, 09:22
              rzadkie wychodznie z domu, unikanie ludzi.
              • 21.05.06, 15:59
                ja biore seroxat ale tak rewelacyjnie to tez nie jest. uczyć mi sie nie chce,
                całe dnie przesiaduje w necie; ale ogólnie lęków już nie mam, po prostu inaczej
                trochę patrze na świat i siebie, i dochodzę do wniosku, ze życie nawet jak
                bierze się psychotropy, wcale nie jest piekniejsze, uświadamiam sobie, ze i tak
                nigdy nie będzie we mnie radości życia, chocbym nie wiem czy się naszprycowała,
                bo za dużo przeżyłam przykrych chwil w przeszłości, a o tym raczej nigdy nie
                zapomnę. no chyba, ze byłby jakiś lek wymazujący złe wspomnienia, ale takiego
                chyba jeszcze nie ma.
                tez nic mi się nie chce i zrobiłam się strasznym leniem,nie wiem co dalej ze
                mną bedzie, niby to uspokoiłam się i wyciszyłam bardzo, ale sensu życia wciąż
                nie widzę i najchętniej uciekła bym stąd jak najdalej i zamknęła się w swoim
                własnym świecie.
                pozdrawiam!!!
                • 27.05.06, 21:25
                  ja bralam seroxat przez ponad dwa lata...czy to pomaga na lenistwo?:)chyba
                  nie:)) Ale checi do zycia odzyskalam...znowu zaczely mnie cieszyc rozne rzeczy,
                  znowu zaczelam odczuwac przyjemnosci z moich dawnych pasji:)...ale na to
                  potrzebowalam czasu...teraz co jakis czas biore bioxetin...nie jest tak drogi
                  jak seroxat a rownie skuteczny...
                  ps. seroxat nie jest psychotropem:)
        • 20.05.06, 09:47
          Zycie w wyimaginowanym swiecie, jest niezwykle niebezpieczne, najpierw
          pojawiaja sie urojenia pozniej mozesz uslyszec glosy.
          Jesli chodzi o uzalanie sie nad soba, nigdy tego nie robie, wiem ze taki zal
          jest gorszy i przynosi wiecej szkody niz przypuszczasz.
          Wedlug mnie to zalezy od Ciebie czy bedziesz zyl w wyimaginowanym swiecie czy
          nie, podobnie z z uzalaniem sie nad soba.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • 20.05.06, 10:30
            mskaiq napisał:

            > Zycie w wyimaginowanym swiecie, jest niezwykle niebezpieczne, najpierw
            > pojawiaja sie urojenia pozniej mozesz uslyszec glosy.

            tak jak ty głos rozsądku usłyszałeś. to jest nauczka dla innych
          • 20.05.06, 11:10
            wyimaginowany swiat to dla mnie internet i rozpamietywanie roznych sytuacji.
            a uzalanie sie, jak tu nie miec zalu do siebie jak jestem niedojda i cwokiem i
            to widac i inni mi to mowia.
            • 20.05.06, 11:34
              Internet to nie jest wyimaginowany, sa ludzie ktorzy sie zamykaja w sobie,
              rozmawiaja ze soba, zyja myslami zamiast rzeczywiscia. balem sie ze piszesz o
              takim wyimaginowanym swiecie.
              Piszesz jak sie nie zalic nad soba kiedy jestes niedojda i cwok. Nie jestes, po
              prostu uwierzyles w to, czas zmienic ta wiare.
              Serdeczne pozdrowienia.
          • 27.05.06, 19:16
            mskaiq napisał:

            > Zycie w wyimaginowanym swiecie, jest niezwykle niebezpieczne, najpierw
            > pojawiaja sie urojenia pozniej mozesz uslyszec glosy.


            Ooo, zgadzam się w 100%. Czy juz slyszysz glosy, Mskaiq? Bo to ze masz urojenia,
            to widac z prawie kazdego Twojego postu.
            BTW, zgodnie z moimi przewidywaniami nie odpowiedziales na pytanie, czy milosc
            JEJ jest Twoim marzeniem, czy rzeczywistoscia. Boisz sie smutnej prawdy????
            Widzisz, Antku, mozesz sobie tworzyc dowolne teorie na temat strachu i tego, ze
            ONA nie jest z Toba, bo jest w niej strach. To Twoja sprawa. Gorzej, kiedy
            zaczynasz ten strach wmawiac innym, tylko po to, aby uratowac swoje zludzenia.
            Moze to akurat off topic, ale takie przemyslenia kolacza mi sie po glowie od
            dawna. Chcesz krzywdzic siebie, zyjac w iluzji - Twoj wybor, Twoja sprawa. Ale
            nie krzywdz innych. Nie zasluzyli na to, naprawde.

            > Jesli chodzi o uzalanie sie nad soba, nigdy tego nie robie, wiem ze taki zal
            > jest gorszy i przynosi wiecej szkody niz przypuszczasz.

            Tak, wiemy tu wszyscy, ze jestes idealny i poradziles sobie z kazdym problemem,
            wliczajac depresje poporodowa, lordoze, schizofrenie i chad. I bole morficzne.
            Pozwol jednak ludziom przezywac NORMALNE etapy emocjonalne, jesli mozna Cie
            prosic. Czas jest najlepszym lekarzem.

            > Wedlug mnie to zalezy od Ciebie czy bedziesz zyl w wyimaginowanym swiecie czy
            > nie, podobnie z z uzalaniem sie nad soba.
            > Serdeczne pozdrowienia.


            --
            Pomóż zwierzakom:
            www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
      • 20.05.06, 09:57
        Niesmialosc bierze sie z niskiej oceny Siebie podobnie jak kompleksy i dlatego
        wycofujesz sie.
        Niesmialosc bedzie trwala tak dlugo az uwierzysz ze juz nie jestes, ale to
        wymaga ciaglego udowadniania sobie ze potrafisz, musisz pozbyc sie strachu ze
        jestes gorszy.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • 20.05.06, 11:11
          obiektywnie ktos musi byc gorszy i najgorszy.
          • 20.05.06, 11:20
            Mysle ze nie ma gorszych ani lepszych. To Twoj strach podpowiada Ci ze jestes
            gorszy i dlatego boisz sie ze inni sa lepsi, to nie jest prawda. Kiedy
            przestaniesz wierzyc ze jestes gorszy zniknie problem z samoocena.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • 20.05.06, 11:22
              nie wiem jak zbudowac wiare w siebie.
              • 20.05.06, 11:31
                Musisz udowadniac Sobie ze nie jestes gorszy. Kazdy sukces bedzie przynosil ta
                wiare.
                Beda przychodzily rowniez niepowodzenia ale tym nie mozesz sie przejmowac,
                kazde niepowodzenie oznacza ze popelniles gdzies blad. Trzeba znalesc ten blad
                i pozbyc sie go, wtedy wyjdzie.
                Najwiekszy obwiniamy siebie kiedy cos nie wychodzi, zamiast znalesc przyczyne i
                pozbyc sie jej.
                Serdeczne pozdrowienia.
    • 20.05.06, 09:28
      moim zdaniem nie.
      • 20.05.06, 09:38
        to do konca zycia bede przegrany czy da sie cos zmienic. skoro czuje sie tak od
        zawsze.
        • 20.05.06, 09:43
          a co na to mówią lekarze?
        • 20.05.06, 09:55
          Skoro czujesz się tak od zawsze, to chyba juz tego nie zmienisz. Mozesz sie z
          tym ew.pogodzic. Ja mam identyczne 'symptomy' jak ty i jak sobie to
          uswiadamiam, ze taka po prostu jestem, wtedy zaczyna mi sie cos chciec.
          Ale malutko. Ale zawsze cos.... i tak do przodu.. od lat.
          No, ku.., tak naprawde to chyba nigdy nic mi sie nie chce...
    • 20.05.06, 09:52
      Zwykle utozsamiam lenistwo ze strachem. Jesli chcesz sie pozbyc tego strachu
      musisz zawsze miec ochote, nie mozesz zalowac zmarnowanych lat, masz przed Soba
      wiele lat, mozesz przestac je marnowac.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • 20.05.06, 10:12
      wiesz, w gruncie rzeczy to kwestia zdefiniowania wlasnej sytuacji. to co Ty
      nazywasz lenistwem (plus reszta Twojego syndromu) inni autodiagnozuja sobie
      jako depresje i biegna z tym odkryciem do psychiatry, ktory przepisuje wowczas
      antydepresanty. a jak leki nie pomagaja, to twierdza ze sa lekooporni.
      sprobuj moze psychoterapii na poczatek, gdybys mimo wszystko chcial ten stan
      zmienic. niektorym przynajmniej na pewnien czas pomaga.
      a moze cierpisz na coraz modniejszy zespol chronicznego zmeczenia?

      --
      bambo sie uczłowiecza, sens tkwi w wypłacie, nie w bambomacie
      autor: Sneeper z trzeciego swiata Poppera(Euforyk)
      • 20.05.06, 10:52
        Jeśli chodzi o lenistwo to mam podobnie. Wynika to z nawyków które latami były
        utrwalane. A jak przyszła do tego depresja to jest beznadzieja.
        Moim zdaniem trzeba zmienić nawyki i zacząć spędzać aktywnie czas.
        Ja próbuje choć jeszcze niezbyt mi to wychodzi.
        Ale nie poddaje się !
        Leki wyciągają mnie powoli z wegetacji w jakiej byłem.
        Reszta to chyba praca nad sobą. Tak myślę.
        • 20.05.06, 11:05
          iso1 napisał:

          > Jeśli chodzi o lenistwo to mam podobnie. Wynika to z nawyków które latami były
          > utrwalane. A jak przyszła do tego depresja to jest beznadzieja.
          > Moim zdaniem trzeba zmienić nawyki i zacząć spędzać aktywnie czas.
          > Ja próbuje choć jeszcze niezbyt mi to wychodzi.
          > Ale nie poddaje się !
          > Leki wyciągają mnie powoli z wegetacji w jakiej byłem.
          > Reszta to chyba praca nad sobą. Tak myślę.

          ja ciagle odkladam na jutro poczatek zmian, aktywnosc i walka ze zlymi nawykami.
          u psychiatry bylem, ale leki okazaly sie nietrafione (skutki uboczne byly
          jeszcze gorsze) i mam teraz watpliwosci czy znowu wybrac sie do lekarza. ale nie
          znam zadnego dobrego.
          • 20.05.06, 11:28
            U mnie pierwszy lek też był nietrafiony. Drugi (efectin) chyba tak. Choć nie
            jest jeszcze w miarę normalnie to już o niebo lepiej niż było. Nie możesz się
            zrażać do leków i lekarzy. Z lekami przeciwdepresyjnymi tak niestety jest że
            trzeba się dobrze z nimi wstrzelić. Czasami to trwa. A skutki uboczne ? No cóż.
            Trzeba się do nich przyzwyczaić jeśli się da. Ja też z tym walcze. Np. senność w
            dzień i bezsenność w nocy. Musisz w końcu trafić na dobry lek. Trzymam kciuki
    • 20.05.06, 15:39
      Niektórzy piszą że nie ale to zależy od konkretnej sytuacji. Wg mnie mozna z
      tego wyjść dzięki lekom w 50 %, w 25 % mozna popracować nad soba a ostatnie
      25 % to nasza sytuacjia finansowa, towarzyska, zajęciowa itp czyli np praca.
      Najważniejsze to próbój dobrać dobre leki jeżeli to o czym mówisz ma symptomy
      depresyjne co wiąże się z brakiem np energii i nie daj się zbyć lekarzom i
      psychologom.
      • 21.05.06, 18:19
        Nasunela mi sie pewna mysl,czytajac twoje wypowiedzi,a mianowicie podejrzenie o
        dystymie.Ja niestety czesto tak mialam,ze nic mi sie nie chcialo,zero wiary w
        siebie i kompletny brak energii,pozniej dolaczyla sie ostra depresja,z ktorej
        wychodzilam pare lat i wyszlam.Teraz bywa roznie.Sa dni ,tygodnie,a nawet
        miesiace,ze nie opszcza mnie obnizony nastroj,smutek i nic mi sie nie
        chce,kazda czynnosc jest katorga,nawet przyjemna.Kiedys mialam nieustanne
        poczucie winy,ze jestem taka rozmemlana i do niczego.Teraz juz nie bo wiem,ze
        to przewlekla dystymia,a nie slabosc charakteru.Z dystymia mozna zyc,ale trzeba
        byc czujnym aby nie przeszla w depresje,z ktora juz niestety zyc sie nie da.
        • 22.05.06, 07:38
          a czy dystymia może trochę "odpuszczać" w bezpiecznych sytuacjach społecznych
          czy to bez znaczenia?
    • 27.05.06, 18:54
      witam
      niestety mam podobne problemy
      i niestety musze zaznaczyć ,że łatwo sie mówi -trzeba to albo to ...
      gdyby to było łatwe to nie byłoby takich problemów jak depresja
      pasychoterapia pomaga ale co zrobic jak człowiek chce zmienic swoje zycie
      jednoczesnie niechcą(nie majac siły ,może nie umiejąc nie wiem )
      pozdrawiam i moc dla tych którzy jej nie czuja !!
    • 28.05.06, 12:24
      Czuję się b. podobnie jak Ty i wypowiadające się w tym wątku osoby. Brak chęci
      do robienia czegokolwiek, inercja, brak wiary w to, że może być lepiej. Raczej
      sie spodziewam najgorszego, poniżenia, odtrącenia, pogardy (i to własnie mam,
      bo działa siła sugestii). Wszyscy znajomi dawno zwiali, bo kto lubi towarzystwo
      ludzi depresyjnych (uchodzą za czepliwych, złośliwych, marudnych, smutniakow).
      Może ktoś z Was zechce o tym pogadać na privie? A może jakieś spotkanie? Jakby
      nie było nic bardziej nie jednoczy od wspólnych problemów, może razem jakoś uda
      się je przezwyciężyć.
    • 29.05.06, 01:10
      Na początku, jak zaczęłam brać Sulpiryd, to nabrałam takiego poweru, że aż dziw
      mnie brał. Ale potem mi niestety przeszło, mimo zwiększania dawek, no jak ręką
      odjął ;))
      --
      Oczywiście, że należy mieć otwarty umysł, ale nie tak szeroko, żeby mózg
      wypadał.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.