Dodaj do ulubionych

Chcę przestać płakać!

22.02.07, 07:25
Szalenie krępujące , zwłaszcza w pracy, na przystanku, w autobusie , na
ulicy....płaczę.
Łzy płyną potokami, zawsze w kościele, często w domu.
Od ponad roku nie było takiego dnia, abym nie płakała.
Czekam na słońce i okulary , które zamaskują depresję.
Nie mam już sił do samej siebie.....
Edytor zaawansowany
  • comsui 22.02.07, 09:34
    Cześć. Witaj. Bierzesz leki? Znam ten płacz wszędzie i bardzo krępujący. Teraz
    co najwyżej w miejscach publicznych popłynie jedna łza, gdy mi ostro smutno. W
    kinie się nie krępuję :-) Idź, proszę, do lekarza...Nie katuj siebie, bo płacz
    bardzo wykańcza organizm (wypłukuje potas). Trzymaj się ciepło.
  • tristezza 22.02.07, 09:40
    comsui napisał:

    >.Nie katuj siebie, bo płacz
    > bardzo wykańcza organizm (wypłukuje potas).

    nieprawda. placz wcale nie wykancza. jakis uczony napisal, ze jak czlowiek nie
    placze lzami, to wtedy placza jego organy. czyli nastepuje somatyzacja smutku i
    pojawiaja sie dolegliwosci psychosomatyczne. poza tym w glebokiej depresji oczy
    sa suche.
    co oczywiscie nie znaczy, ze autorka watku nie powinna pojsc do lekarza


    --
    staraj sie aby psy, ktore wieszasz na ludziach byly rasowe
  • comsui 22.02.07, 09:49
    Nie wiem.

    To znaczy wiem tyle, że płacz, duży i częsty powoduje straszne wyczerpanie
    organizmu. Ktoś fajnie napisał - człowiek czuje się jak szmaciana lalka. Miękki,
    leje się przez ręce. I to by się zgadzało z moimi odczuciami. Plus ból głowy.
    Podobnie nie chce płakać autorka wątku. O braku łez też wiem. I o ich
    dobroczynności - oczyszczanie organizmu - też. Chodzi o płacz ciągły, stały...
  • tristezza 22.02.07, 09:59
    Chodzi o płacz ciągły, stały...

    chodzilo mi tylko o to, zeby nie demonizowac placzu
    no pewnie, ze jak sie placze na okraglo, to organizm ma prawo byc wyczerpany
    --
    staraj sie aby psy, ktore wieszasz na ludziach byly rasowe
  • mskaiq 22.02.07, 11:22
    Placz bierze sie z zalu. Mozna oduczyc sie plakania ale to wymaga nieustannego
    kontrolowania Swoich emocji. Musisz starac sie byc pozytywna caly czas. Musisz
    regularnie cwiczyc, bez tego nie bedziesz kontrolowala Swojego ciala.
    Lzy potrafia rowniez plynac bez przyczyny. Kiedy plyna musisz to ignorowac, z
    czasem przestana sie pojawiac ale to wymaga wiele wysilku i determinacji.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • kontrreformacja 22.02.07, 14:27
    Masqaig, kontrolowanie emocji w moim przypadku skończylo się bardzo źle. Zawsze
    byłam mistrzem samokontroli, nie dopuszczałam do siebie żalu, gniewu, złości,
    wydawało mi się, ze tych uczuć nie ma we mnie wcale. Były za to niespodziewane
    i niewyjaśnione napady płaczu, w nocy zgrzytanie zębami przez sen, aż do
    szczękościsku, problemy z koncentracją, w końcu depresja. Dopiero teraz uczę
    się, że te negatywne emocje są normalne i ludzkie i trzeba umieć sobie z nimi
    radzić, a nie zamiatać je pod dywan. Łzy nigdy nie płyną bez przyczyny.
  • kontrreformacja 22.02.07, 14:21
    Znam to. Na szczeście problem już załatwiony (dzięki terapii).
    Nie wiem, czy masz tak samo, ale u mnie to było dziwne, bo ten płacz był
    taki "pusty" w sensie, że był uwolnieniem od napięcia, ale nie stały za nim
    żadne uświadomione emocje. Mówiąc prosto: płakałam, łzy mi ciekły ciurkiem, ale
    jednocześnie mogłam żartować na ten temat: "ale ze mnie wariatka, znowu ryczę"
    itd. Płacz brał się jakby z nikąd, nie wiadomo dlaczego. Na terapii pomału
    dochodziłam do opdowiedzi, dlaczego płaczę, co czuję, skąd ten żal, skąd
    smutek. Teraz płaczę od czasu do czasu, tylko w domu lub na terapii, ale wiem
    dlaczego płaczę. To jest bardzo ważne, bo jak rozumiesz swoje emocje to możesz
    zacząć pracować nad sobą i nad swoim życiem.
  • thisistheend 22.02.07, 14:33
    Ja wiem, dlaczego płaczę......

    Dzięki wszystkim za wypowiedzi i chętnie poczytam jeszcze o Waszych
    doświadczeniach z niekontrolowanym płaczem.
    Dużo się uczę ,dzięki Wam:)
  • sylwia.g21 22.02.07, 18:56
    a ja bym chciała popłakać...ale już nawet płakać nie mogę
    to dużo gorsze
  • comsui 22.02.07, 21:30
    Dlaczego płaczesz?
  • thisistheend 23.02.07, 07:37
    Dlaczego płaczę?
    Z żalu za utraconym człowiekiem i szczęściem, jakie wniósł w moje życie.
    Z rozpaczy za przegranym życiem, bo jakaś cześć mnie umarła wraz z jego odejściem.
    Z poczucia krzywdy, bo ten człowiek nie ustaje w swoich wysiłkach, aby mnie
    zniszczyć całkowicie.
    Ze świadomości, że już nigdy, nikomu tak nie zaufam, nie pokocham a więc i nie
    odzyskam dawnej radości życia.
    Coś się skończyło bezpowrotnie a ja od roku nie mogę pozbierać swojego życia i
    już tego nie zrobię.
  • koalaa8 23.02.07, 07:38
    Lepiej nie płakać i nie zmuszaj się do płaczu, przynosi wiele szkody. Ja mam
    większość swojego życia przepłakanego, płakałam na dobę nawet 20 godzin, w dzień
    i w nocy, teraz już tyle nie płaczę, staram się kontrolować siebie. Kiedyś w
    jednym z postów mskaiq przeczytałam bardzo ważne słowa :

    "Nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac we mnie zal, wiem ze moj zal jest
    wiekszym zlem niz krzywda. Kiedy to zrozumialem przestalem sie bac krzywdy, to
    moj zal kreuje krzywde, podnosi ja do rozmiarow trudnych do zniesienia." autor
    mskaiq

    Jesli chcesz zmienic swoje zachowanie to zmienisz, wazne jest chciec, reszta
    pojawi sie z czasem.

    pozdrawiam
  • looserka 23.02.07, 16:13
    Czemu dobrze jest czasem popłakać:

    portalwiedzy.onet.pl/4868,11124,1369153,czasopisma.html

    --
    Nic nie zmienilo sie w moim mozgu, jest taki sam jak byl. Jesli uwazasz ze
    depresja to sprawa organiczna to wyjscie z depresji bez zmiany mozgu na zdrowy
    byloby sprawa niemozliwa.(...)Do zmiany siebie nie jest potrzebna zmiana mozgu
    (autor: Mskaiq)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka