Dodaj do ulubionych

Czy można wyjść z depresji bez leków?

08.03.07, 20:29
Mam uraz do zażywania leków. Wydaje mi się, że mi po nich będzie mi się
działo coś złego - nudności, zawroty głowy, bóle brzucha (bo tak często
faktycznie było). Jestem w depresji...tak stwierdził lekarz. Boję się brać
leków, które mi przepisał. I tu jest moje pytanie - czy można wyjść z
depresji bez brania środków farmakologicznych? Czy może są jakieś inne
artelnatywne sposoby. Proszę o porady

Igaa
Edytor zaawansowany
  • socker1 08.03.07, 21:15
    mi się wydaje tak naprawde, ze leki pomagają, ale chyba od nich głównie nie
    zalezy czy wyjdzie się z depresji. Ale wiesz ja mam wlasny problem a kazdy ma
    jakies inne powody do depresji. Musiałabyś opisac swoj problem...
  • igaa2 09.03.07, 08:54
    Historia mojej depresji jest następująca. Chciałam się rozwiść z mężem, ale on
    o tym nie chciał słyszeć. Widział, że nie może mnie na siłę zatrzymać przy
    sobie i postanowił zadziałać ostro. Miał znajomą lekarkę pierwszego kontaktu,
    powiedział jej, że się ze mną coś niedobrego dzieje, że się znęcam nad dziećmi
    i że chce aby mu dała skierowanie do psychiatrykla dla mnie i dała mu.
    Przyjechało pogotowie i nie miałam wyjścia, zabrano mnie. Trafiłam na paskudny
    oddział, siedziałam tam kilka miesięcy, było tam potwornie. Najgorszemu wrogowi
    tego nie życzę. Tam stopniowo popadałam w depresję. Kiedy już stamtąd wyszłam
    byłam w bardzo ciężkiej depresji. W domu było nieciekawie więc bardzo powoli z
    niej wychodziłam. O rozwodzie już nie wspominam, bo boję się tam trafić z
    powrotem. Moje życie to istna wegetacja. Całym szczęściem są tylko moje dzieci.
    Zastanawiam się więc, czy z takiej depresji mogę się sama podnieść
    Igaa
  • cassis 09.03.07, 10:07
    igaa2 napisała:

    > Przyjechało pogotowie i nie miałam wyjścia, zabrano mnie. Trafiłam na
    paskudny
    > oddział, siedziałam tam kilka miesięcy, było tam potwornie. Najgorszemu
    wrogowi
    >
    > tego nie życzę. Tam stopniowo popadałam w depresję. Kiedy już stamtąd wyszłam
    > byłam w bardzo ciężkiej depresji. W domu było nieciekawie więc bardzo powoli
    z
    > niej wychodziłam. O rozwodzie już nie wspominam, bo boję się tam trafić z
    > powrotem. Moje życie to istna wegetacja. Całym szczęściem są tylko moje
    dzieci.


    Ale jak to - trzymali Cię tam kilka miesięcy bez widocznego powodu, bo takie
    było widzimisię Twojego męża??? dla mnie to niepojęte...
  • igaa2 09.03.07, 15:18
    trzymali tam mnie ot tak sobie. Z odziału na którym byłam siedzi się miniumum 6
    tygodni - była tam paskudna ordynatorka. przez te 6 tygodni zapadałam się w
    stan depresyjny. Dostawałam jakies leki, nie wiem jakie, po których czułam się
    katastrofalnie. Jak mówiłam lekarce że sie źle czuje to mówiła, że tak ma być.
    Czułam się coraz gorzej no i mnie trzymali całe 6 miesięcy. Wyszłamstamtąd w
    stanie krytczynym z rozchwianym układem nerwowym i silną depresją. Nie mówiłam
    o tym nikomu, że tak jest. Musiałam się stamtąd wyrwać. to jest już rok jak
    mnie tam nie ma a ja się wciąż bardzo boję, że on mnie tam znowu wyśle jak mu
    sie coś w moim postępowaniu niespodoba. Udaje wiec dobrą żonę. W sercu go
    nienawidzę. Moje życie to koszmar. Nawet myślałam o samobójstwie, ale fakt, że
    jestem wierząca i boję sie piekłą powstrzymał mnie od tego - chyba jakimś cudem.
    W kazdym razie nikomu nie życzę psychiatryka, a zwłaszcza takiego oddziału jak
    ja trafiłam.

    Iga
  • koala1212 09.03.07, 15:44
    wiem ze sie latwo mowi, ale powinnas za wszelka cene odejsc od meza. Nie
    rozmawiaj z nim o tym, ale zorganizuj sobie jakies miejsce ucieczki i wyprowadz
    sie kiedy on bedzie w pracy. Nie mozesz wrocic do rodzicow? Jezu, no musi byc
    jakies miejsce, gdzie moglabys uciec, ale to trzeba zorganizowac. Na dzieci
    powinnas dostac alimenty, ale nie mow o tym poki co nic mezowi, tylko
    zorganizuj ucieczke. Uciekaj od tego czlowieka, bo Cie zniszczy!
  • igaa2 09.03.07, 18:15
    myślałam o ucieczce, ale to nie jest dla mnie wyjście bo on mnie uprzedził i
    powiedział kiedyś, że jak coś dalej będe kombinować to i tak mi nie odda
    dzieci. byłam w psychiatryku, powie sądowi, że jestem chora psychicznie i mi
    ich nie dadzą. W rodzicach niestety nie mam oparcia, wyznają zasadę: jak sobie
    pościeliłaś tak śpisz. POza tym nie rozumieją mojego stanu depresyjnego, nie
    mają pojęcia jak nie można wtedy nic robić, nic się nie chce. Wymyślają mnie,
    że za długo śpię. Ojciec raz mnie nawt pobił. Nie mam wyjści w obecnej
    sytuacji. Muszę wegetować. I czekać na śmierć, niekoniecznie swoją

    Iga
  • koala1212 09.03.07, 18:41
    > myślałam o ucieczce, ale to nie jest dla mnie wyjście bo on mnie uprzedził i
    > powiedział kiedyś, że jak coś dalej będe kombinować to i tak mi nie odda
    > dzieci.

    On moze tak mowic, a sady i tak zawsze daja dzieci kobietom. Jest nawet taka
    grupa ojcow, ktorzy walcza z sadami o prawo wychowywania swoich dzieci, oni
    podaja liczby, opisuja sytuacje. Poszukaj ich strony, a zorientujesz sie, ze
    nawet matki, ktore dzieci nie chca i tak je dostaja. Twoj pobyt w szpitalu w
    zadnym razie Cie nie przekresla. Akurat na Twoja korzysc dziala to, ze sady
    bezrefleksyjnie przyznaja prawa matce. To nie ma znaczenia, ze bylas w
    szpitalu, tylko musisz uciec z domu i poszukac jednak jakiejs pracy. Sprobuj z
    rodzicami, oni nie musza Cie rozumiec, naprawde. Moga byc niemili i wymyslac
    Ci, ze jestes leniwa. To nie ma znaczenia, jesli tylko moze Ci pomoc wrocic do
    normy. Sprobuj poszukac jakiejkolwiek pracy. Wtedy tez rodzice nie beda sie
    czepiac, a kiedy dostaniesz alimenty na dzieci (sprawy niby sa rozpatrywane
    najszybciej jak mozna, a i tak zwykle trwaja 5 miesiacy, ale kiedy juz bedziesz
    miala kase, moze uda Ci sie cos wynajac).
    Rozumiem, ze jestes w ciezkiej sytuacji, ale musisz z nia cos zorbic. Przede
    wszystkim pomysl o dzieciach. Fundujesz im traumatyczne dziecinstwo.
  • koala1212 09.03.07, 19:48
    zaczelam od konca. Przepraszam.
    Przede wszystkim powinnas pojsc do terapeuty. Sa rozne instytucje, gdzie mozna
    miec bezplatna terapie, sa takze grupy wsparcia dla maltretowanych kobiet. Na
    pewno znajdziesz miejsca, gdzie bedzie Ci mogla pomoc kompetentna osoba.
  • igaa2 09.03.07, 20:24
    Mąż (nie wiem czy powinnam go jeszcze tak nazywać) zobaczył kiedyś jak szukałam
    w necie strony dla kobiet maltretowanych. Chwycił za słuchawkę i nastraszył
    mnie że dzwoni po karetkę, że się ze mną coś dzieje i żeby mnie zabrali do
    psychiatryka.Boję się bardzo. Nie chcę tam wrócić. Poza tym wozi mnie do
    psychiatry (muszę tam jeździć) i opowiada tam o mnie różne powymyślane rzeczy.
    Ja mówię lekarzowi coś innego, a potem gdy mąż sam rozmawia z lekarzem mówi co
    innego o mnie. Nie wiem czemu, ale lekarz wierzy jemu nie mnie. Chciałm pójść
    do innego lekarza, ale mąż nie zgodził się bo twierdzi, że ten jest dobry.
    Nawet nie mam gdzie pójść i się nikomu wyżalić. Nie wiem jakim sposobem wyszłam
    z ciężkiej depresji po tym szpitalu - to była depresja fizyczna i werbalna (nie
    mogłam nic mówić) i bardzo się boję, że mogę znów w taką popaść (teraz mam stan
    lekki). Moją nadzieją są dzieci.

    Iga
  • koala1212 11.03.07, 18:30
    Mąż (nie wiem czy powinnam go jeszcze tak nazywać) zobaczył kiedyś jak szukałam
    >
    > w necie strony dla kobiet maltretowanych.


    Igo, ja nie jestem w stanie zrozumiec Twojej sytuacji, ale prosze, jakims
    sposobem poszukaj takich stron. Przeciez maz wychodzi do pracy, jak boisz sie z
    domu (ze moze znajdzie w historii) to idz do kafejki. Nie masz kasy na kafejke,
    to ukradnij mezowi kilka zlotych. Prosze, poszukaj fachowej pomocy. Nie
    rezygnuj. Skup wszystkie sily, zeby trafic do takiej instytucji.
  • igaa2 12.03.07, 15:25
    Tak wiem, będę z tego amoku starała się jakoś uwolnić. Choć czuję, że cokolwiek
    zrobię, to "on" każdemu powie, że moje działanie spowodowane jest chorobą
    psychiczną i byłam już w psychiatryku. Tak bardzo boję się tam wrócić. Tam jest
    gorzej niż w więzieniu. niedość, że jest się jest zamkniętym to w dodatku
    faszerują całą stosą leków i zastrzyków, po których bolał mnie żołądek, miałam
    problemy wzrokowe i traciłam równowagę. I w dodatku było tak bardzo zimno.
    Czy ja naprawdę mam wyjście? na to teraz nie znam odpowiedzi.

    Iga
  • miriam11 12.03.07, 15:56
    Przerażające jest to co piszesz.
    Pierwsze co przychodzi mi do głowy - kiedy nie będzie go w domu - zadzwoń na
    Niebieską Linię 0801 120 002 pon - sob: 10:00-22:00, nd i św: 10:00-16:00.
    to jest dla ofiar przemocy w rodzinie
    tam powiedz dokładnie o tym co on wyrabia
    może ostatecznym wyjściem będzie ucieczka do jakiegoś hostelu pod jego nieobecność
    Tam powinni doradzić fachowo, kroki prawne itd.
    Błagam ratuj się
    --
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • igaa2 12.03.07, 19:01
    myślałam już o niebieskiej linii, nawet kiedyś zadzwoniłam, ale nikt nie
    odbierał. Drugi raz już nie spróbowałam dzwonić. Muszę wszystko dobrze
    przemyśleć. On mi nigdy nie odda dzieci, a bez nich dopóki są małe życie straci
    już całkowicie sens i nie podźwignę się w żaden sposób z tej mojej depresji. Na
    szęście teraz jest lekka, jak była ciężka to nie byłam w stanie nic robić, a co
    dopiero siedzieć przy kompie.

    Iga
  • miriam11 12.03.07, 19:25
    Igaa, dzwoń na niebieską do skutku!
    A uciekaj oczywiście z dziećmi!!!!
    Proszę - zadzwoń tam. Próbuj, no przecież kiedyś się uda dodzwonić!!!
    --
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • ollaboga77 12.03.07, 19:10
    No Iga musi z tej chorej sytuacji wyjść !

    Znacie kogoś kto by jej pomogł? w sumie w necie jest od groma info ale tu
    potrzeba kogoś kto zna realnie !!!

    --
    ===========================
    *** www.wegetarianie.pl ***
    ~~~ www.miau.pl ~~~
  • ollaboga77 12.03.07, 19:08
    Iga jakim cudem bez Twojej zgody zamknieli Cie w szpitalu mi powiedz?

    A męża to masz sku..syna i to do ^n !

    Leki nie sa groźne czasem są jedyną możliowsci. Poza tym u Ciebie chyba jest
    depresja reaktywna po ktorej szybko się wychodzi i trwale zdepy (szybko to
    pojecie wzgledne no ale masz duze szanse)



    ===========================
    *** www.wegetarianie.pl ***
    ~~~ www.miau.pl ~~~
  • igaa2 12.03.07, 21:48
    z tego co wiem to "on" poszedł do lekarki pierwszego kontaktu, nie wiem co jej
    tam naopowiadał, a ona dała mu skierowanie do psychiatryka. Przyjechało
    pogotowie i nie miałam wyjścia, musiałam z nimi jechać. Tam osoba, która mnie
    przyjmowała zadzwoniła do "niego" ("on" nie pojechał tylko jego
    ciotka).Słyszałam, jak przyjmująca mówiła do niego, że musi mieć jakieś
    podstawy, żeby mnie przyjąć. Po chwili usłyszałam: "czyli szarpała dzieci".
    Nazmyślał, że coś złego robiłam moim dzieciom. No i tak dostałam się do
    szpitala. to co tam się dzieje to jest koszmar. I tak jak pisałam tam popadłam
    w depresję.
  • jmj 08.03.07, 22:03
    wszystko zalezy od twego stanu.
    w glebokiej depresji zalecanym rozwiazaniem sa leki i psychoterapia, w slabszych
    moze wystarczyc psychoterapia. daje ona lepsze wyniki przy nartotach depresji.
    :)
    jmj
  • rumburok 08.03.07, 23:47
    sprobuj elektrowstrzasow w ktoryms z psychiatrykow, jesli nie chcesz brac lekow.
  • mr.zetka 09.03.07, 09:19
    Niby nowoczesne leki nie uzależniają, ale jak się zacznie... to wtopa na lata,
    a często i do końca życia.
  • lucyna_n 09.03.07, 10:03
    ale wlaśnie że nie
    znam co najmniej 5 osób które brały ładnie antydepresanty (różne) i po kilku miesiącach wyszły z
    conajmniej kiepskiego stanu i po kolejnych kilku miesiącach stopniowo lek odstawiły i żyją szczęśliwie
    do dziś, wspominając depresję jak zły sen, żyjąc normalnie, aktywnie.
    To forum pod tym względem robi na człowieku mylne wrażenie, przecież tutaj przewinęły się setki
    osób, a ilu z nich wyzdrowiało nie wiemy, bo jak wyzdrowieli to na bank ich odrzuca od tego bagna.
    Stali bywalcy to dość nieliczna garstka tych co mają tendecje do nawrotow , a leki tolerują kiepsko, albo
    są lekooporni, co w całej rzeszy depresyjnych stanowi chyba kilka procent.
    Zresztą prawdziwie ciężko chorzy to raczej tu nie klikają, bo siedzą w szpitalu, albo wogóle nie mieliby
    siły tutaj pisać. Tutaj to takie niedobitki:)

    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • koala1212 09.03.07, 12:50
    > znam co najmniej 5 osób które brały ładnie antydepresanty (różne) i po kilku
    mi
    > esiącach wyszły z
    > conajmniej kiepskiego stanu i po kolejnych kilku miesiącach stopniowo lek
    odsta
    > wiły i żyją szczęśliwie

    Ja jestem taka osoba. Na poczatku bralam silne leki i duzo. Po dwoch latach
    przeszlam na lagodniejsze, a po 6 latach przestalam brac w ogole i daje sobie
    rade. Nie moge powiedziec, ze zyje szczesliwie (bo nie zyje szczesliwie), ale
    mam w roku tylko kilka dwu-, trzytygodniowych stanow depresyjnych i jestem z
    tego powodu bardzo zadowolona. Poza tym mam jeszcze strasznie negatywe
    spojrzenie na zycie, jestem wybuchowa, dreczy mnie bezsennosc i jedna obsesja
    (z tym zaczynam pracowac na terapii). Obserwujac jednak moje leczenie, przez te
    7 lat mam dobre postepy i jestem pewna, ze przez nastepne 3 lata, dojde do
    stanu niezlej jak na mnie rownowagi.
    Uwazam, ze w trudnym stanie leki sa konieczne. Przede wszystkim pozwalaja ukoic
    bol i zabrac sie za leczenie (moim zdaniem prawdziwym leczeniem jest
    psychoterapia, tylko trzeba tafic na odpowiednia osobe). Pamietam, ze 7 lat
    temu bez lekow w zadnym razie nie dalabym rady przezyc tej choroby. Po trzech
    latach chorowania poszlam na psychoterapie i wiem, ze dzieki psychoterapii,
    zrobilam olbrzymi krok do przodu (oczywisie nie udalo sie od razu, przeszlam az
    5 terapeutow zanim trafilam na odpowiednia osobe. Niestety po roku terapie
    musialam przerwac, bo moja terapeutka wyjechala, teraz zaczynam nastepna).




    Z mojego doswiadczenia: zeby wyjsc z depresji trzeba koniecznie przejsc
    psychoterapie. Leki sa konieczne lub nie, w zaleznosci od tego, jak gelboko
    jestesmy w tej chorobie.
  • lucyna_n 09.03.07, 09:56
    ja tam wolę ból brzucha niż depresję
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • mskaiq 09.03.07, 12:26
    Z depresji mozna wyjsc bez lekow. Warunek to zrozumienie co wywoluje u Ciebie
    depresje i zlikwidowanie tego co ja wywoluje.
    Przyczyna depresji ma zawsze ma podloze psychologiczne.
    Piszesz ze boisz sie brac lekow. Strach to jedna z przyczyn depresji. Wiele
    osob radzi sobie ze strachem biorac wlasnie leki. Wierzac lekom potrafisz
    przetrwac strach.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • aidka 09.03.07, 16:25
    Mskaiq Kochany...
    depresja nie zawsze jest "psychologiczna"

    ja osobiście
    prócz psychogennych przyczyn mych stanów
    mam też powody endogenne
    i na dodatek
    po dwóch urazach głowy ze wstrząsem mózgu
    niestety
    przyczyny organiczne

    a strach , czy raczej, bezpostaciowy lęk, nie jest, naprawdę, przyczyną, lecz
    skutkiem depresji
    a
    w zasadzie
    pojawia się raem z nią

    wyjść z depresji bez leków...?
    można
    ale
    wg mnie
    to zależy od siły depresji
    jej objawów
    otoczenia /zrozumienie i wsparcie bliskich osób/

    pozdr.
    a.
  • lenka286 10.03.07, 09:08
    O rany tak nie można żyć.
    Spróbuj poszukać jakiegoś dobrego psychologa i opowiedz mu wszystko po kolei.
    Wierzę że trafisz na sumiennego człowieka, który pomoże ci wyrwać się z tego
    piekła.Nic nie mów o tym mężowi.Dalej graj swoją rolę-do czasu...
    Nie daj mu pretekstu aby cię zamknął znowu.
    To jest nie do pojęcia jak można zniszczyć człowieka.
    Jak pójdziesz do tego psychologa bądź normalna tzn. nie pokaż po sobie tej
    depresji.Chcemy przecież aby ci uwierzył, a nie wziął za wariatkę, którą
    przecież nie jesteś.
    Każdy na twoim miejscu popadłby w depresję, ale musisz z całych sił podnieść
    się z tego i wygrać.
    Ciężko jest uwierzyć, że nie masz nikogo kto by cię wsparł w tych trudnych
    chwilach.
    Wierzę, że wszystko ci się ułoży, trzymaj się ciepło pa pa
  • ollaboga77 12.03.07, 19:25
    Iga do diabła TY musisz znależc osobę która Ci pomoże!! -- odbierze meila!
    Musisz odzyskac godnosc ! A Jego Twojego, kata powinnni mu sie dobrac do
    tyłka...

    Wybacz ale tak gdzie dzieje się krzywda ludzka jestem bezwględna i
    nieustępliwa!!


    odbierz koniecznie ode mnie meila!
    ===========================
    *** www.wegetarianie.pl ***
    ~~~ www.miau.pl ~~~
  • jokker55 12.03.07, 21:59
    Ola,ty chcesz dobrać się do tyłka,chcesz być nieustępliwa i bezwględna.Wtedy
    miękniesz i stajesz się spobiegliwa.
  • ollaboga77 14.03.07, 21:03
    jokker55 napisał:

    > Ola,ty chcesz dobrać się do tyłka,chcesz być nieustępliwa i bezwględna.Wtedy
    > miękniesz i stajesz się spobiegliwa.

    A co TY joker wiesz i po co sypiessz takmi textami?
    --
    ===========================
    *** www.wegetarianie.pl ***
    ~~~ www.miau.pl ~~~
  • kotopodobna2 13.03.07, 10:43
    Można.


    --
    Vanitas vanitatum et omnia vanitas.....
  • taisy 14.03.07, 11:39
    czy ja moge umiescic Twoj watek na innych forach, moze tam znajdziesz bardziej
    konkretna pomoc, kogos kto sie toba zajmie i ci rzeczywiscie pomoze?

    Twoja historia kompletnie mnie zagiela, czegos tak potwornego juz dawno nie
    czytalam. Wybacz ale twojego meza powinni zamknac w wiezieniu i zgubic klucz do
    drzwi!
  • taisy 14.03.07, 11:43
    Jaki to lekarz wydaje prawo o zamknieciu kogos w psychiatryku. Takie prawo i
    zmuszenie do elczenia musi przejsc przez sad. Sady wydaja takie prawa, a nie
    lekarze.
  • igaa2 14.03.07, 20:55
    Do mnie też to nie dociera, że sie tak stało, jest to ponad moje wyobrażenie. I
    powiem szczerze, że nie jestem jakims wyjątkiem. W szpitalu nasłuchałam się
    różnych historii ludzkich. Jak nas takie rzeczy nie dotyczą to nie mamy pojęcia
    co się za różnymi ścianami dzieje.

    Na jakich forach chciałabyś umieścić ten post? Powiem też szczerze, że nie
    wierzę, że ktoś realnie mógłby mi pomóc. Boję się wszystkiego, przestałam ufać
    ludziom. Tu gdzie jestem mam swój dom, swój jakby nie było ogródek, moje
    dzieci, mojego kota i psa, oraz fizyczne ciepło, którego mi tak bardzo w
    szpitalu brakowało. Wychodzę małymi kroczkami z depresji - tego najbardziej
    teraz pragnę. Jakiekolwiek nerwowe sytuacje teraz mogłyby mnie znów pogrążyć, a
    do tego za nic nie mogę dopuścić. No i mam dostęp do komputera z czego sie
    bardzo cieszę, tego mi nikt na szczęście nie zabrania. Przez to nie czuje się
    samotna.
    Dobre słowo dużo dla mnie znaczy. Dziękuję
    Iga
  • taisy 14.03.07, 21:18
    Widzisz, współczuję Tobie bardzo. Z nie kazdej depresji można wyjsc bez leków.
    Powodów dla których depresja powstaje jest mnóstwo. Depresję mozna dostać ze
    stresu, nadmiaru pracy, powodów zaburzeń hormonalnych i 1000 innych. W twoich
    okolicznosciach to sytuacja zwiazana z mezem sprawiła, ze dostałas tę depresję.

    Chciałam Ci pomoc ale wyobrazam sobie ze spokoj jest dla ciebie tym co jestw
    tej chwili najcenniejsze.
    Trzymaj się./Pozdrawiam.
  • men1972 14.03.07, 21:25
    igaa2 napisała:

    > Mam uraz do zażywania leków. Wydaje mi się, że mi po nich będzie mi się
    > działo coś złego - nudności, zawroty głowy, bóle brzucha (bo tak często
    > faktycznie było). Jestem w depresji...tak stwierdził lekarz. Boję się brać
    > leków, które mi przepisał. I tu jest moje pytanie - czy można wyjść z
    > depresji bez brania środków farmakologicznych? Czy może są jakieś inne
    > artelnatywne sposoby. Proszę o porady
    >
    > Igaa

    Tak. Można wyjśc bez leków !!!

    Ale pod warunkiem, ze jest to depresja tzw: jednobiegunowa, bo jeżeli jeżeli
    jest dwubiegunowa to leczy się ją farmakologicznie litem.

    A wracając do Twojego pytania.

    To jednym ze znanych medycynie sposobów leczenia depresji nie farmakologicznie
    jest tzw: terapia kognitywna.

    Jest ona bardzo skuteczna - wyleczalnośc sięga 80%, ale ma nie stety wady.

    Największą z wad terapii kognitywnej jest jej niedostępność dla przeciętnego
    człowieka.

    Dlaczego? Bo skutecznie przeprowadzona terapia kognitywna wymaga około 20 - 25
    godzinnych sesii, w czasie których zmieniasz swój styl myślenia o nie pomyślnych
    wydarzeniach na bardziej optymistyczny.

    Z tego co jest mi wiadomo, nie masz co liczyć na taką 25 godzinna indywidualna
    terapię w oparciu o kontrakt z NFZ-tem.

    Musiała byś skorzystać z prywatnego gabinetu, a to jak wiadomo kosztuje, i to
    nie mało........

    Pozdrawiam Cię, i życzę powodzenia.

    --
    Nie jest zniewagą, coś co jest prawdą. Podstawa prawna:
    ( Art.213 & 1. Kodeksu Karnego ).
  • igaa2 15.03.07, 16:18
    lekarz mi nie powiedział jaki rodzaj depresji mam: czy jednobiegunowa, czy
    dwubiegunowa. Czy ja mogę w jakiś sposób rozpoznać sama co to za depresja?

    Iga
  • men1972 15.03.07, 20:49
    igaa2 napisała:

    > lekarz mi nie powiedział jaki rodzaj depresji mam: czy jednobiegunowa, czy
    > dwubiegunowa. Czy ja mogę w jakiś sposób rozpoznać sama co to za depresja?
    >
    > Iga

    Do Iga

    Zapytujesz czy sama mozesz rozpoznać jaki rodzaj masz depresji?

    Odpowiadam: Tak, mozesz sama. Ale mogę w tym ci pomóc. Na podstawie tego co tu
    napisałaś, mogę postawić djagnozę w ciemno - masz depresję jednobiegunową, ale
    niestety bardzo, ale to bardzo głeboką.

    Gdybys teraz wypełniła sobie test na samopoczucie ( jest w tej ksiązce Martina
    Seligmana ) to stawiam tezę, że osiągneła byś w tej chwili maxima.

    Pozdrawiam cię. I pozostaje mi napisać czymaj się!
    --
    Nie jest zniewagą, coś co jest prawdą. Podstawa prawna:
    ( Art.213 & 1. Kodeksu Karnego ).
  • dariex 15.03.07, 21:50
    Jestem po prostu w szoku, po tym co przeczytalam o Tobie. Twoj maz musial miec
    znajomosci, ze trzymali Cie 6 miesiecy bez Twojej zgody, chyba, ze nie
    probowalas wyjsc na wlasne zyczenie. Jesli chodzi o depresje dwubiegunowa to
    charakteryzuje sie ona tym, ze wystepuja na zmiane stany przygnębienia, dołku
    przeplatane ze stanami wzmozonej aktywnosci,zapalu do zycia tzw. manie lub
    hipomanie. Jezeli nie masz takich wahan to masz depresje jednobiegunowa. Mysle
    jednak ze powinnas zrobic wszystko co mozliwe zeby uciec od meza. W takiej
    sytacji, w ktorej jestes teraz ciezko Ci bedzie wyzdrowiec, ale trzymam kciuki,
    ja tez lecze sie na depresje od ponad roku, a pierwszy epizod mialam w wieku 15
    lat
    Zycze powodzenia
  • igaa2 16.03.07, 15:38
    Nie miał znajomości tam. W szpitalu tam gdzie byłam, na oddział, który trafiłam
    nie wychodzi się wcześniej ze szpitala niż po 6 tygodniach. W tym czasie
    wpadłam w tak wielka depresję, że nie mogłam się podnieść z łóżka. Nie wiem
    nawet jakim sposobem się tam myłam i cokolwiek robiłam koło siebie. Poza tym
    byłam faszerowana różnymi lekami i zastrzykami, po czym też czułam się
    fatalnie. Ordynatorka orzekała, że mój stan jest zły i nie mogę wyjść ze
    szpitala.
    Na własną prośbę absolutnie nie chciano mnie wypuścić.
    Wróciłam do domu, byłam dalej w ciężkim stanie. Stan był tak ciężki (już o tym
    pisałam), że miałam drgawki, nie sypiałam prawie wogóle. I co było dla mnie
    fatalne, nie mogłam mówić. Jakbym straciła możność mówienia.Odstawiłam po
    kryjomu wszystkie leki. Bardzo, bardzo wolno dochodziłam do siebie. W
    porównaniu z tym w jakim stanie wyszłam, teraz jest dobrze. Mogę mówić, nie mam
    drgawek, śpię nocami, chce mi sie posiedzieć przy komputerze, zrobię w domu
    sporo rzeczy (jeszcze nie wszystko). Nawet się już czasem uśmiecham. Najgorszy
    jest lęk przed powrotem tam. Nie wiem czy to kiedykolwiek się zmieni.
    W każdym razie szukam alternatywnych metod wyjścia z depresji bo i tak sama,
    bez leków osiągnęłam duży sukces.
    Iga
  • men1972 14.03.07, 21:39
    igaa2 napisała:

    > Mam uraz do zażywania leków. Wydaje mi się, że mi po nich będzie mi się
    > działo coś złego - nudności, zawroty głowy, bóle brzucha (bo tak często
    > faktycznie było). Jestem w depresji...tak stwierdził lekarz. Boję się brać
    > leków, które mi przepisał. I tu jest moje pytanie - czy można wyjść z
    > depresji bez brania środków farmakologicznych? Czy może są jakieś inne
    > artelnatywne sposoby. Proszę o porady
    >
    > Igaa

    A gdyby któraś z Was chciała poznać szczegółowe metody terapii kognitywnej to
    polecam ksiązkę pt: Optymizmu mozna się nauczyć. Autor. Martin Seligman

    --
    Nie jest zniewagą, coś co jest prawdą. Podstawa prawna:
    ( Art.213 & 1. Kodeksu Karnego ).
  • ognista123 15.03.07, 17:46
    Powinnas isc na policje i zlozyc oskarzenie na meza za wpieprzenie cie do
    psychiatrka bezpodstawnie..wlasciwie to wziac adwokata i zalozyc sprawe( ale na
    to potrzeba kasy)>.Za granica cis takiego by nie przeszlo, ale w polsce
    wszystko jest mozliwe. Trzymaj sie, pamietaj ze jego sila jest to ze ciebie
    zastraszyl i teraz moze ci wmowic kazde bagno. Miej swoje argumenty i swoje
    zdanie.

    "STRACH JEST WIEKSZYM ZLEM NIZ SAMO ZLO."
  • sneeper_1 16.03.07, 10:45
    twójmąż zapewne nie posiada świadecta leczenia psychiatrycznego , swojego
    przeleczenia, nie twojego,
    fakt, że on, oraz prawnik, albo lekarz są osobami zdrowymi psychicznie wcale z
    leczenia psychiatrycznego ich nie zwalnia, a dlaczego -potem sie o tym dowie

    co ciekawe fakt zażywania pewnych dawek neuroleptykow
    albio niezazywania jest łatwo wykrywalny nawet po latach

    najbardziej smieszyła mnie moja rodzina
    mama poprosiła internistę o antydepresant i łykała go z powodu bulów głowy tylko
    dlatego,zeby mi udowodnic ,że nie boi sie psychotropów

    antydepresant to jest odtrutka na przedawkowany neuroleptyk
    a nie neuroleptyk który powinna zażywać
    --
    wszyscy zdrowi ludzie którzy nigdy się nie leczyli wymagają resocjalizacji
    zaczynając od starszych na wyższych stanowiskach którzy sprawowali władzę
    /desocjalizacji
  • igaa2 16.03.07, 15:47
    Ja postaram sie tą książkę dostać. Dziękuję
    Iga
  • sneeper_1 16.03.07, 16:03
    a ja sie postaram żebyś nie mogła sie z niej niczego nauczyć

    --
    wszyscy zdrowi ludzie którzy nigdy się nie leczyli wymagają resocjalizacji
    zaczynając od starszych na wyższych stanowiskach którzy sprawowali władzę
  • grzesiu_us 17.03.07, 09:16
    wczoraj miałem drobny wypadek samochodowy, widze mroczki,
    czy to ma związek z tym ze ojciec jest projektantem i naduzywał
    cyrkla i kątownika ,

  • taisy 17.03.07, 16:33
    opisujacej podbne wydazrenia. Az się nie chce wierzyć jednak w takie bagno
    zamieszanych jest około 12000 ludzi rocznie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka