Dodaj do ulubionych

Ludzie pomóżcie

21.01.08, 20:38
Nie wiem od czego zacząć. Mam żonę, dzieci, pracę, mieszkanie.
Problem polega na tzw. "stanach depresyjnych" dopadających a
właściwie odpuszczających ze zmienną częstotliwością i nasileniem.
Cierpią na tym nie tylko kontakty ale również rodzina. Zażywam
Efectin ale nie dość że to nie zawsze pomaga to często zapominam o
zażywaniu. Jakoś nie udało mi się trafić na dobrego psychologa albo
nie byłem w stanie z tej pomocy skorzystać. Czy jest ktoś w podobnej
sytuacji? Jak myślicie czy coś się da z tym zrobić?
Edytor zaawansowany
  • nienill 21.01.08, 21:07
    ...i nagle cale forum umarlo :D
    lol
  • iso1 21.01.08, 21:41
    Drogi kolego.
    W zasadzie to sam sobie odpowiedziałeś na pytanie.
    Piszesz że nie bierzesz systematycznie leków. To błąd. To podstawa.
    Piszesz że albo nie trafiłeś na dobrego psychiatrę albo nie umiałeś skorzystać z
    jego pomocy. Zaufaj lekarzowi. Bardzo częsty błąd jaki depresyjni popełniają to
    niecierpliwość i chęć szybkiego wyzdrowienia. Z tego powodu zmieniają lekarzy
    jak rękawiczki. Tak samo często zmieniają leki. Jeśli uważasz że lekarz jest do
    d... to zmień go.
    Tak jak na początku napisałem widać że logicznie myślisz i w zasadzie sam
    odpowiedziałeś sobie na swoje wątpliwości.
    Będzie dobrze.


    Do nienill:
    A jaka to różnica facet czy kobieta ?
    Masz jakiś problem z facetami ?

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • nienill 21.01.08, 22:09
    iso1 napisał:

    > Do nienill:
    > A jaka to różnica facet czy kobieta ?
    > Masz jakiś problem z facetami ?
    W zasadzie to sam sobie odpowiedziałeś na pytanie :D

    nie, nie mam "jakichs problemow z facetami". dla mnie rownie dobrze
    mogloby tam byc "czlowiek", "nieszczesliwa istota ludzka", "bliźni w
    potrzebie"...
    po prostu tak mi sie napisalo (niestety z literowkami).
    ale skoro zwrociles na to az tak duza uwage, to masz temat na
    rozmowe z terapeuta.

    hihi
  • abasia471 21.01.08, 22:22
    Zgadzam się z Iso. Nie panikuj, tylko szukaj najlepszej dla siebie
    pomocy a na pewno będzie dobrze. Powodzenia.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • xx76 22.01.08, 19:22
    Orientujecie się czy Efectin jest dobry na tego typu przypadek czyli
    stany depresyjne?
    Pozdrawiam.
  • iso1 22.01.08, 20:22
    Efectin jest jednym z wielu leków na stany depresyjne.
    Tylko lekarz który dobrze zna twoje problemy może odpowiedzieć na pytanie czy
    efectin jest dobry.
    Na tym forum nie ma lekarzy więc nikt ci nie poradzi.
    Jest to lek bardzo popularny ostatnimi czasy.
    Dużo lekarzy go przepisuje.

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • abasia471 22.01.08, 22:01
    Zdaj się na lekarza niech on dobierze lek. Ja brałam Efectin i efekt
    był taki, że czułam się gorzej zamiatst lepiej, ale znam parę osób,
    które bardzo go chwaliły.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • xx76 23.01.08, 19:43
    Wiem że nie jesteś lekarzem ale mimo wszystko mam prośbę czy możesz
    coś więcej napisać o tym jak na Ciebie działał Efectin, jaki lek
    brałaś później i czy coś to poprawiło.
    Mam wrażenie że Efectin działa tylko pobudzająco podczas gdy dokucza
    mi bardziej natłok negatywnych myśli, zmęczenie, przejmowanie się
    różnymi drobiazgami. Za tydzień idę do lekarza i chciałbym wcześniej
    poznać opinię innych osób. Lekarz ten ma multum pacjentów i napewno
    nie będzie się zbyt długo zastanawiał co przepisać, niewiele ponad
    pomaga/nie pomaga a porównania nie mam.
    Pozdrawiam.
  • xx76 21.01.08, 22:22
    Faktycznie chyba czy facet czy nie to raczej sprawa drugorzędna i
    pewnie się oboje z tym zgadzacie bo problem jest w pewnym
    sensie "ponadpłciowy".
    W każdym razie naprawdę najważniejsze że odpisaliście.
    Problem jest również tego typu że zdarza mi się zapominać różne
    rzeczy w tym niestety również zażywania leków. Może ma to jakiś
    związek z deprechą bo wcześniej nie było aż tak źle a może mam teraz
    więcej obowiązków - nie wiem. Z psychologiem też tak było że jak po
    raz trzeci zapomniałem przyjść na spotkanie to już nie miałem odwagi
    tłumaczyć się po raz kolejny. Dwaj wcześniejsi psychologowie byli w
    pewnym sensie niezbyt mili w rozmowie.
  • iso1 21.01.08, 22:27
    Hmm...
    Jeśli masz aż takie problemy z pamięcią to sprawa chyba jest poważna.
    Ja tak miałem w najgorszym momencie depresji.
    Braki pamięci i koncentracji to częsty objaw w depresji
    Idź koniecznie do lekarza.

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • nienill 21.01.08, 22:31
    iso1 napisał:

    > Idź koniecznie do lekarza.
    a co bedzie jesli o tym zapomni????
  • abasia471 21.01.08, 22:51
    > a co bedzie jesli o tym zapomni????

    Niech sobie zapisze.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • xx76 21.01.08, 23:10
    Zapomni to będzie to co teraz czyli tragedia, zresztą wpisanie 2x
    alarmu do komórki powinno wystarczyć.
    Gorzej jak nie zapomni ale nie będzie poprawy.
    A Wy czym się leczyliście? Może trzeba innego lekarstwa??
  • lucyna_n 23.01.08, 19:54
    lekarstwa usuną fizyczne objawy, jak się trafi na dobry dla siebie
    lek, czasem jest to trudne. Natomiast musisz się przyjrzeć co
    wywołuje te stany, od czego Ci się pogarsza, od czego poprawia,
    zweryfikować może tempo życia, zmienić coś, rozumiesz, trochę jak
    zrobić generalne porządki w pokoju, wywalić z życia to co jest
    gratem i nie tonąć w stertach śmieci. Ty sam wiesz najlepiej co Cię
    gryzie i od czego się to wszystko zaczęło. Pomyśl, podejmij
    wyzwanie, kto wie, efekty mogą być lepsze niż po efektinie:)
    a leki swoją drogą bierz, jeżeli nie odczuwasz zbyt przykrych
    skutkow ubocnych, ale regularnie, bo one nie dają od razu efektow,
    trzeba cierpliwie łykać kilka miesięcy, a jak się poprawi to jeszcze
    kilka, bo to trochę jak z antybiotykiem, albo brać serię jak na
    opakowaniu każą, albo lepiej wcale nie tykać.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • xx76 23.01.08, 22:32
    Nie za bardzo wiem co miałbym zmienić. Tobie się udało w ten sposób?
    Co zmieniłaś?
  • mskaiq 23.01.08, 09:29
    Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
    Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
    kogos.
    Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany depresyjne
    znikna. Sprobuj rowniez uprawiac jakis sport, bieg, rower, itp.
    Najlepiej rob to codziennie, bardzo Ci pomoze.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • xx76 23.01.08, 19:48
    > Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
    > Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
    > kogos. Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany
    > depresyjne znikna.
    Nie bardzo mi przychodzi coś konkretnego do głowy.
    Zawsze miałem jakieś problemy w kontaktach międzyludzkich ale to
    chyba nie jest rozwiązanie problemu.
  • lucyna_n 23.01.08, 19:58
    pomyśl raczej o tym czy nie masz za dużo na glowie, czy śpisz, jesz,
    masz czas na relaks, odpoczynek, pooddychanie świeżym powietrzem,
    czy czy tryb życia jaki prowadzisz bilansuje się, czy energia jaką
    wydatkujesz nie przerasta Twoich możiwości odbudowania jej.
    Depresja to jak wyladowany akumulator, wiadomo że w autku można
    kupić nowy a w życiu raz rozładujesz do końca, to już musisz ciągnąć
    na reanimowanym szajsie.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • angery 23.01.08, 20:11
    a co w tych kontaktach szwankowało ?
  • xx76 23.01.08, 22:24
    Chyba to że są wyjątkowo słabe, bardzo łatwo się zrywają z powodu
    nawet drobnej różnicy zdań.
  • demole 24.01.08, 05:36
    wolalbym cale zycie sie onanizowac i pic wodke

    piszesz cos lucyna o energii "
    ta wasza terapia,na lekach
    ......wez akumulator samochodowy i zewrzyj + do minusa,
    jak szybko braknie pradu
    --
    jestem wolnym czlowiekiem
    ">zycie ze smierci</a>
  • xx76 24.01.08, 19:31
    Uważam że jak ma się stany depresyjne to wiąże się z tym smutek,
    brak pewności siebie i część ludzi to wykorzystuje, nie szanuje
    takiego pracownika a nawet zachowuje się trochę chamsko. Choćby się
    było dobrym pracownikiem to wiele osób będzie się naśmiewać bardziej
    lub mniej skrycie.
    A Wy jakie macie doświadczenie w pracy??
    Pozdrawiam.
  • mskaiq 25.01.08, 09:14
    Z tego co napisales wynika ze przyczyna Twoich stanow depresyjnych
    moze byc praca. To co sie dzieje w pracy przynosi stany depresyjne.
    Mysle ze czujesz sie pokrzywdzony w pracy bo wiesz ze jestes dobrym
    pracownikiem a uwazasz ze ludzie sie nasmiewaja z Ciebie.
    Czesto nikt sie z nas nie nasmiewa ale podejrzewamy ze tak sie
    dzieje. Podejrzliwosc bierze sie ze strachu i czesto przynosi
    urojenia ze ktos sie z nas smieje albo dziala przeciwko nam.
    Na czym opierasz SWoje podejrzenia.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • demole 25.01.08, 09:20
    witam wszystkich,
    pies sika na swoja przyszla wlasnosc
    przepraszam ze nie na miejscu
    --
    z czego wyjdziemy,tym zamkniemy
  • abasia471 25.01.08, 12:59
    Mask, przestań wciskać chłopu dziecko w brzuch. Jeżeli nie
    zauważyłeś, to w przeciwieństwie do ciebie autor wątku nie ma urojeń
    a jedynie problemy.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • xx76 25.01.08, 20:18
    Wiesz, czasem usłyszę jakąś kąśliwą uwagę lub kilka albo rozmowę na
    swój temat i tak to odbieram. Może faktycznie nie jest to jakieś
    celowe wyśmiewanie ale przyjemne też nie jest.
    Pozdrawiam
  • angery 25.01.08, 20:24
    kąśliwe uwagi na swój temat nie są złudzeniem,
    i można je olewać
  • xx76 25.01.08, 20:42
    Skoro mimochodem zeszło na temat pracy mam pytanie czy zdarza się
    Wam odczucie zmęczenia po 7-8 godzinach pracy? Chyba większość osób
    tak nie ma.
    Pozdrawiam
  • ginger43 30.01.08, 08:48
    mskaiq napisał:

    > Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
    > Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
    > kogos.
    > Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany
    depresyjne
    > znikna. Sprobuj rowniez uprawiac jakis sport, bieg, rower, itp.
    > Najlepiej rob to codziennie, bardzo Ci pomoze.
    > Serdeczne pozdrowienia.

    Święta prawda, tylko jeśli wiadomo jaka jest przyczyna, a nie umiemy
    jej zlikwidować, to co wtedy? Niby proste - określenie problemu, to
    połowa sukcesu, a co z drugą? Co z tego, że wiem co jest nie tak,
    jeśli nie umiem tego rozwikłać... To powoduje chyba jeszcze większy
    stres, niż w momencie, gdy nie miałam takiej jasności sytuacji.
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • xx76 01.02.08, 19:06
    Witam,
    Czy może zmasz ową "połowę sukcesu"? co jest przyczyną?
    Pozdrawiam.
  • ginger43 02.02.08, 15:43
    Praktycznie ostani rok skłaniał mnie do wielu przemyśleń, które
    doprowadziły mnie do tego, że uświadomiłam sobie różne ważne dla
    mnie sprawy. Teraz jestem świadoma tego co czuję, tego co mnie
    uwiera, tego "na czym stoję". Niestety to jest dopiero połowa
    drogi... wiedzieć co to trochę za mało, teraz trzeba coś z tym
    zrobić, i tu pojawia się problem. Nie wszystko zależy ode mnie, a
    właściwie niewiele. Próby, które podejmowałam spełzały na niczym i
    to doprowadziło mnie do początków depresji. Widząc, że daję się
    ściągać w dół, zdecydowałam się na wizytę u lekarza. Od jutra
    zaczynam brać jakieś prochy (łagodne) i mam nadzieję, że pozwoli mi
    to nabrać trochę dystansu, który jest potrzebny do racjonalengo
    myślenia, a co dalej... zobaczymy.
    Jak widzisz druga połowa sukcesu cały czas przede mną i mam
    nadzieję, że go osiągnę :)
    Pozdrawiam
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • xx76 08.02.08, 00:54
    Pozostaje życzyć powodzenia!
  • ginger43 09.02.08, 08:05
    A dziękuję bardzo. Łatwo nie będzie, bo to co jest do zmienienia w
    minimalnym stopniu zależy ode mnie, poza tym z różnych względów jest
    prawie niemożliwe do zmiany. Pozostaje mi walka o zmianę tego co się
    da, ale przede wszystkim nabranie dystansu i pogodzenie się z
    faktami. Na razie ostre cięcia, które też mogłyby być wyjściem z
    sytuacji odrzucam - to ostateczność i moim zdaniem byłoby to
    wpadnięcie z deszczu pod rynnę.
    Pozdarawiam weekendowo, mgliście - ale chyba zaraz słoneczko zaświeci
    Gini :)
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • zoltanek 25.01.08, 17:21
    zaakceptuj
    jesteś za stary na zabawe w leki, psychologów i inne duperele.
    musisz na nowo obudzić w sobie łowcę, człowieka silnego i wolnego,
    nie uciekającego od bólu i pewnego zwycięstwa.
    możesz osiągnąć to na wiele sposobów: zdradzając żonę z piękną
    dziewczyną, stawiając grube pieniądze w kasynie, zakładając nowy
    interes, wyjeżdzajac w samotną podróż....... z pewniością w każdej z
    prób możesz przegrać i zaryć o dno. warto zaryzykować, jesteś
    przecież mistyrzem!
  • xx76 25.01.08, 20:28
    Witam.
    Trochę się dziwię temu co napisałeś. Skąd te pomysły?
    Wiesz, nie jestem hazardzistą a to co piszesz daje większą szansę na
    przegraną niż wygraną.
    Pozdrawiam.
  • xx76 26.01.08, 22:54
    Tak sobie pomyślałem że to co piszesz nie jest wcale takie złe tylko
    że raczej dla kogoś "stanu wolnego". Oczywiście kasyno odrzucam.
    Pozdrawiam.
  • iso1 26.01.08, 23:35
    Nie bierz na poważnie wszystkiego co tu ludzie piszą.
    Wielu pisze tutaj aby zabić nudę.
    Często też pisze dla jaj.

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • schodziarz 26.01.08, 23:38
    tak powiedz mu jak ma myslec, bo dorosly facet sam nie moze
  • xx76 28.01.08, 20:13
    Dzięki za informację.
    Pozdrawiam.
  • xx76 28.01.08, 20:18
    W końcu Forum to miejsce na wymianę doświadczeń i informacji.
    Pozdrawiam.
  • asie3 28.01.08, 21:36
    Ja siebie sama wyciagnelam z depresji, wiec moze Ci pomoge. To forum mi w tym pomoglo, chciaz strasznie duzo tu nazw lekow i dziwnych postow. Dlugo nie bede pisac, bo nie kazdy chce sluchac, wiec w punktach.

    1. ludzie nie sa tacy jakimi sa genetycznie, czlowiek ksztaltuje sie pod wplywem doswiadczen, pod wplywem zdobytych doswiadczen aktywuja sie geny (tzn. ze nie ma ludzi nerwowych, agresywnych, cichych, niesmialych genetycznie)
    2. najwiekszy wplyw maja na nas pierwsze doswiadczenia, w tym czasie najblizsze otoczenie to rodzice, dziadkowie, niania
    3. jesli sie ma szczesliwych rodzicow zbiera sie pozytywne doswiadczenia, ma sie pozytywne nastawienie do innych, nie ma sie depresji, anoreksji, alkoholizmu, nerwicy, zadnych innych zaburzen
    4. jesli ma sie rodzicow, ktorzy sami z soba sobie nie radza, zbiera sie negatywne doswiadczenia
    5. wszystko czego potrzebuje dziecko to milosc, opieka, czas (nie potrzebuje drogich zabawek, szkodzi mu krzyk i klapsy)
    6. zeby wiedziec jak moze czuc sie uderzone 1o kilogramowe dziecko, mozna sobie wyobrazic jak 100 kilogramowego tate bije olbrzym wazacy tone. problemem nie musi byc przemoc fizyczna, moze byc niezadowolenie rodzica, krytykowanie, nie poswiecanie uwagi, nie okazywanie milosci.
    7. trudno sie przyznac, ze od rodzicow nie otrzymalismy tego co chcielismy, zyjemy w swiecie stereotypow, rodzice maja racje, rodzicow trzeba szanowac, rodzicow trzeba kochac, wiele ram, ktore nie pozwalaja nam byc soba. trudno tez pokazac w swiecie, ktorym od malego tlumione sa te podstawowe uczucia, ze sie je ma (szczegolnie mezczyznom)
    8. jestesmy juz dorosli i od rodzicow mozna sie odciac
    9. akceptacji, ktorej nie dostalilismy od rodzicow szukamy u innych ludzi. zamiast zamknac oczy i pomyslec czego naprawde chcemy, pytamy o zdanie innych ludzi, rodzine, rodzicow
    10. kazdy ma w sobie wewnetrzne dziecko, czyli swoja emocjonalna strone. dobrze jest zaczac to dziecko rozumiec, najlatwiej kiedy cos nas zlosci zastanowic sie co tak na prawde zlosci, wtedy najlepiej jest sie z nim porozumiec. oczywiscie nie w chwili zlosci, tylko potem. zeby to sie moglo dziac trzeba zwolnic tempa, odlozyc robote i zaczac zastanawiac sie nad soba w sensie co czuje, co mna kieruje.
    11. nikt nie pokocha dziecka, ktore masz w sobie tak jak Ty sam. jak je w sobie zobaczysz, zaakceptujesz, pokochasz, zaspokoisz swoja potrzebe kochania i bycia kochanym zarazem
    12. poprawia sie Twoje stosunki z innymi ludzmi, rozumiejac siebie bedziesz lepiej rozumial innych, a poza tym Twoja opinia bedzie dla Ciebie najwazniejsza, jesli zrobisz cos w zgodzie z soba, bedziesz wiedzial, ze tak jest ok i nawet jesli ktos ma inne zdanie trudno.
    13. jest masa poradnikow mowiaca zrob to zrob tamto, ale zrozumienie siebie i akceptacja to klucz, rozwiazanie problemu niesmialosci, cichego glosu, wszystkiego.
    14. wychodzenie z depresji nie trwa chwile, trwa dlugo, ale kazdego dnia jest coraz lepiej i lepiej, a kiedy jet trudno dobrze jest pamietac ile juz sie dokonalo i zle chwile wykorzystywac do rozumienia siebie i akceptacji, to daje sile.
  • xx76 29.01.08, 22:04
    Cześć,
    Napisałaś wiele interesujących informacji i nawet trudno byłoby z
    tym polemizować. Zastanawiam się tylko jak to przełożyć na rzeczy
    praktyczne. Piszesz że jest ważne aby zrozumieć siebie - zastanawiam
    się co to tak naprawdę daje. Zastanawiam się również jak uchronić
    dzieci przed tym wszystkim; przecież sama piszesz że negatywne
    doświadczenia zbiera się od rodziców którzy sobie nie radzą.
    Czy możesz napisać coś więcej np. jak długo się leczyłaś, czy
    wprowadziłaś jakieś istotne zmiany w swoim życiu, jaka jest Twoja
    sytuacja rodzinna, czy korzystałaś z pomocy psychologa, czy
    stosowałaś jakieś leki, czy nie zdarzają się pogorszenia nastroju
    itp. Sorki że tak banalnie odpisuję ale nie wiem jak się zabrać za
    rozwiązanie problemu.
    Pozdrawiam
  • xx76 01.02.08, 19:28
    Czy Tobie udało się tego całkiem pozbyć czy jesteś "w trakcie
    wychodzenia"?
    Pozdrawiam.
  • doli83 29.01.08, 03:00
    Wiesz, ja mam dopiero 24 l i nie mam męża, ale czuje sie jakbym miała juz ze 40
    lat, a najgorsze jest to ze mój partner, za którego chiałam wyjść uważa mnie za
    nieudacznika, codziennie słysze że do niczego sie nie nadaje i że moje lenistwo
    śmierdzi, a ja naprawde nie jestem leniem, ja nie mam siły, boję się,
    wszystkiego.....ja bym chciała tak wiele zrobić ale nie potrafie, bo nie wierze
    że sie uda:( i zaczynam uciekać w alkohol:( który rano przemija i czuję się
    jeszcze gorzej:((
  • asie3 29.01.08, 08:45
    Nie musisz z nim byc. Przeczytaj ksiazke "Chce byc kochana tak jak
    chce" Katarzyny Miller. jest w empiku.
  • demole 29.01.08, 23:21
    niektore leki pomagaja,
    inne pomagaja,ale na dluzsza mete poprawa jest niezadowalajaca

    niektore leki sa niemila niespodzianka ( akumulator )

    <Oczywiście kasyno odrzucam.
    --
    <a href="HTTP://lajt.onet.pl/czytelnia/3709,ksiazka.html
    ">zycie ze smierci</a>
  • xx76 09.02.08, 22:25
    Może to trochę późno i nie wiem czy przeczytasz ale chyba jesteście
    na etapie kiedy najłatwiej się rozejść. Pomyśl o ile trudniej byłoby
    po ślubie, weselu, wspólnym mieszkaniu na kredyt nie mówiąc już o
    sytuacji gdybyście mieli dziecko. Z drugiej strony nie znam
    sytuacji. Co teraz robisz - studiujesz, pracujesz??
    Oczywiście nic nie sugeruję ale tak się nasuwa że teraz byłoby to
    prostsze.
  • xx76 02.02.08, 15:00
    Jeśli komuś udało się pozbyć depresji to bardzo prosze o informację
    w jaki sposób się to udało, jaki czas był potrzebny i na ile efekt
    jest trwały.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • abasia471 02.02.08, 15:33
    xx76 napisał:
    > Jeśli komuś udało się pozbyć depresji to bardzo prosze o
    informację w jaki sposób się to udało,

    Mnie się udało częściowo, bo nie mam już takiej depresji jak kiedyś,
    ale męczą mnie czasami stany depresyjne. Nie jestem jednak
    najlepszym przykładem, bo moje problemy są uwarunkowane, również
    uszkodzeniem fizycznym, które zaburza biochemię mózgu. Z ostrą
    depresją walczyłam kilka lat. Stany depresyjne pewnie będę miała do
    końca życia.

    > w jaki sposób się to udało, jaki czas był potrzebny i na ile efekt
    > jest trwały.

    Brałam leki, chodziłam na psychoterapię, przepracowałam swoje
    emocje, pogodziłam się z tym czego nie mogę zmienić, godzę się, że
    życie czasami boli, wyszłam do ludzi, pracuję nad swoim rozwojem
    duchowym, jak ognia unikam biadolenia i stawiania pytań, dlaczego
    mam trudniej niż inni. Założenie, że mam, to, co mam i muszę z tym
    żyć, pozwala mi, mimo wszystko, patrzeć na swoje życie z dużą dozą
    optymizmu.
    Gotowej recepty nikt ci nie da, no chyba, że Mask, bo każdy na swój
    ból musi znaleźć odpowiedni dla siebie lek. Czytaj, co piszą inni,
    analizuj, porównuj i wybieraj to, co może ci pomóc. Jest sporo
    literatury, która może być inspiracją, ale jednak najbardziej
    sprawdza się praca z dobrym psychologiem. Może być trudno a nawet
    nieprzyjemnie, ale naprawdę warto trochę się wysilić, życie przed
    tobą.

    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • asie3 03.02.08, 18:57
    Sorry, ze tak dlugo. Nie widzialam Twoich pytan.

    Wyszlam z depresji bez lekow i bez psychologow. Wg mojej wiedzy wiekszosc terapeutow potrafi wyciagnac na chwile, czasem wpychaja jeszcze bardziej (niestety). Wystarczy, ze Ci powiedza no to teraz "wybacz" i mozesz zrobic wbrew sobie cos co jeszcze poglebi depresje. Nie chcialam brac zadnych lekow, balam sie, ze szkodza, nie pomoga, ze przestana pomagac jak sie je przestanie brac. Widzialam, ze jakas przyczyna takich stanow musi byc we mnie i w tym co czuje. Z depresji nie wychodzi sie z dnia na dzien, ale kazdego dnia jest duzo lepiej i w czasie nawrotu warto pamietac ile sie juz osiagnelo. Poza tym, kiedy sie rozumie co sie tak naparwde czuje latwiej jest siebie zrozumiec i przelozyc te mysli na lepszy tor. Wtedy nawrot depresji po przejsciu wzmacnia jeszcze bardziej. Najwazniejsze jest chyba to, ze czlowiek w depresji bardzo cierpi, z jednej strony chce umrzec, z drugiej bardzo chce zyc. Dlugo czekalam na "cud", jakas radykalna zmiane w zyciu, ktora nigdy nie nadchodzi. Ta zmiana jest w czlowieku, trzeba sie tylko uwolnic od wszystkich stereotypow, norm, nakazow. Jesli cos czuje to czuje i mam do tego prawo. Nikt mi nie powie, ze na przyklad ojca trzeba lubic. A takie przymusy to glowne zrodlo frustracji. Nie lubilam ojca, a nialam do tego prawa, do tego czulam sie winna, balam sie kary za to. Kiedy juz sie zna swoje uczucia nie sa one takie straszne. W koncu wiemy co nami tak miota, mozna sie w koncu wyzlosliwic we wlasciwym kierunku i kiedy to nastepuje jest duzo lepiej. Jestesmy juz dorosli, od rodzicow mozna sie odciac. Nie sa zadowoleni to ich sprawa.

    Jak uchronic dzieci - pamietac zawsze i wszedzie, ze to sa ludzie, nie obywatele drugiej kategorii, tylko pierwszej. Male osobki, ktore ksztaltuja siebie, swoj swiat i swoj charakter. Malo kto sie z dzieckiem liczy, bo jest bezbronne. Latwiej powiedziec masz robic to i tamto i koniec. Nawet dzis w sklepie widzialam jak mama mowila do coreczki patrzac jej prosto w oczy "przestan plakac w tej chwili. nie obejmuj mnie, tylko przestan plakac, bo Cie tutaj zostawie" Bardzo powszechne i normalne, prawda? A teraz niech ta matka sobie wyobrazi, ze jest mala bezbronna dziewczynka i jej matka tak z nia rozmawia. Niestety wszyscy to akceptuja. Zreszta jestem pewna, ze tak wlasnie matka z ta kobieta rozmawiala. Sama kiedys myslalam, ze bede robic tak samo, to sa metody, ktore najlepiej znamy. Jak czlowiekiem miotaja emocje, ktore biora sie nie wiadomo skad, nigdy sie nie zastanawia jak wplywa na innych, ale jak czlowiek wie co sam czuje i dlaczego, latwiej ich zrozumiec. Latwiej sie az tak bardzo nie przejmowac, kiedy wiesz ze kazdy ma swoje zycie i swoje problemy.

    Istotna zmiany w moim życiu to czytanie i myslenie o sobie. Wczesniej przed tym uciekalam. Teraz niewazne, ze prasowanie lezy i czeka najwazniejsze to zajac sie soba. I jest to z korzyscia dla wszystkich, bo potem z ludzmi zyje sie lepiej.

    Male rzeczy ciesza. Prasuje i mysle "ale ladnie umiem prasowac", a kiedys "co ja jestem matka polka" ;-) i nie dlatego, ze gdzies jest napisane, zeby sie cieszyc drobiazgami, ta radosc z wszystkiego jest naturalna.

    Moim zdaniem jestes na dobrej drodze. Szukasz wyjscia i na pewno swoje wyjscie znajdziesz. Powodzenia! Gdybys o cos jeszcze zapytac to napisz. Ja wiem jak zle jest w depresji i nie chce, zeby ludzie tak sie czuli. Dziwie sie, ze to jak wyjsc z depresji nie jest wiadome, powszechnie dostepne, nie wyskakuje po wpisaniu www.depresja.pl Tyle ludzi cierpi, a to nie jest takie trudne. Chyba dlatego, ze trudno przelamac tabu, przyznac "no niestety rodzice, robicie krzywde dzieciom". I ludziom jest trudno przyznac, ze cos co wszyscy powszechnie akceptuja, moze bolec, ale prawda jest taka, ze boli. Tylka jak juz ta prawde sie zna, boli o wiekle mniej. Good luck!
  • demole 03.02.08, 19:01
    przepraszam ze marudze,
    al unispeaker nie dziala,
    tez nie moge z tego wyjsc,
    bardzo ciekawy tekst ale brak energii zeby wszystko czytac
    --
    <a href="HTTP://lajt.onet.pl/czytelnia/3709,ksiazka.html
    ">zycie ze smierci</a>
  • demole 03.02.08, 19:04
    nie masz poczucia totalnego MANKA,
    albo tylko udajesz ze nie masz
    --
  • asie3 03.02.08, 19:23
    no niestety, zeby wyjsc trzeba chciec, trzeba chciec sie pozastanawiac nad wszystkim co sie dzieje dlaczego, dlaczego, dlaczego. rodzicom tez jest latwiej strzelic w ucho niz sie wysilac i wyjasniac dlaczego zabawa gniazdkiem jest zabroniona. zeby bylo lepiej trzeba chciec. najlatwiej cos zrozumiec przez pytanie o zle emocje, co mnie wkurza i dlaczego tak jest. a zeby sprawdzic czego sie tak na prawde chce, co bardzo dziwne, najlepiej zapytac czy nie jest wrecz odwrotnie niz akurat nam sie wydaje. tak zostalismy "wychowani", zablokowani, ze juz bez pomocy rodzicow i otoczenia zaprzeczamy sobie zanim nakrzycza.
  • xx76 04.02.08, 09:09
    Nie rozumiem co masz na myśli: którego tekstu nie jesteś w stanie
    przeczytać, o jaki unispeaker i poczucie chodzi.
    Jak narazie mamy 2 posty od osób które wyszły z tego bagna i są one
    tak bardzo wartościowe że nawet nie jestem w stanie tego opisać.
    Jak ktoś wchodzi na forum "depresja" to chyba po to żeby z tego
    wyjść a nie zdołować jeszcze bardziej a tu same posty w
    rodzaju "efekty uboczne po....", "czuje się tak źle", "psychiatra w
    miejscowości...", "depresja i cośtam", "jak z tym żyć" itp.
  • iso1 04.02.08, 09:19
    Nie mogę się z tobą zgodzić.
    Piszą tu głównie ludzie chorzy mający właśnie doła, obniżony nastrój, czujący
    się źle, mający skutki uboczne po lekach, szukający dobrego lekarza.
    Pozytywnych postów nie znajdziesz tu wiele bo ludzie którzy z tego wyszli już
    zapomnieli o depresji i nie mają czasu na dzielenie się swoimi doświadczeniami
    na tym forum. Bardzo żałuję bo uważam że to byłoby największe wsparcie dla
    chorych ale co zrobić. Takie życie.

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • ginger43 04.02.08, 09:28
    Wiesz co zauważyłam, że nawet jak się pisze coś pozytywnego, próbuje
    odrwórcić czyjąś uwagę na chwilę od jego smutku, to i tak nikt tego
    nie łapie. Wiem, że jak człowiek wpada w czarną dziurę, to wołami go
    stamtąd trudno wyciągnąć, ale takie samonapędzanie się jest straszne
    i prowadzi donikąd. Czasami wystarczy na siłę podłapać jakiś żart, a
    okazuje się, że dalej jakoś pójdzie samo...
    Zaraz się dowiem, że piszę jak Mask :DDD
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • iso1 04.02.08, 09:37
    Rozumiem twój punkt widzenia.
    Tylko widzisz, moim zdaniem kontakty internetowe nie zastąpią kontaktów z ludźmi
    w realu. Nic nie zastąpi kontaktu z ludźmi pozytywnie zakręconymi i
    optymistycznie nastawionymi do życia.
    A dzisiejsze czasy to czasy wirtualnej rzeczywistości. Niestety.
    Samotność i to jeszcze w depresji jest bardzo trudna. Cieżko wyjść z choroby.
    Wiem to z własnego doświadczenia.

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • angery 04.02.08, 10:56

    wspólne biadolenie i wymienianie objawów jest substytutem więzi,gdy
    nie ma o czym mówić,i najlepiej jest mieć modne choroby,tak jak mod-
    ny ciuch czy samochód.Modna depresja,modne leki,modne dolegliwości.
  • xx76 04.02.08, 11:25
    Chyba żartujesz - próbowałeś kiedyś tak umacniać więzi?
    Chyba większa szansa byłaby na pogadanie jak z tego wyjść pod
    przykrywką "spotkania ze znajomym przy piwie"
  • angery 04.02.08, 11:47
    nie probowalem,bo potrafię robić to inaczej,inni zapewne nie
  • xx76 04.02.08, 11:08
    Faktycznie sama nazwa forum "Depresja" jest już odrobinę dołująca
    bo "Wychodzenie z depresji" byłoby znacznie bardziej optymistyczne.
    Niestety rozumiem też ludzi którzy z tego wyszli i nawet nie chcą
    wchodzić na forum "Depresja" poniekąd unikając przyznawania się że
    coś z nimi było/jest "nie tak". Łatwo wyobrazić sobie obawę przed
    reakcją znajomych a nawet rodziny tym bardziej że sam ją mam.
    Z kolei trudno osiągnąć sukces bez kontaktów z ludźmi którzy ten
    sukces osiągnęli czyli po naszemu wyjść z tego bez kontaków z ludźmi
    którzy z tego wyszli. Poniekąd błędne koło a po części nie bo chyba
    niektórzy są na tyle mądrzy i "pozytywnie nastawieni do innych" że
    napiszą choć już mogliby tu wogóle nie zaglądać.
    Co do kontaktów z ludźmi przypuszczalnie dla większości piszących
    tutaj stanowi to pewien problem bo inaczej by ich tu chyba nie było.
    Obawiam się że możemy być z przeróżnych zakątków kraju ale jeśli
    przypadkiem jest ktoś z ogólnie rzecz biorąc rejonu krakowskiego to
    chętnie bym się spotkał.
    Pozdrawiam.
  • ginger43 04.02.08, 13:05
    iso1 napisał:

    > Tylko widzisz, moim zdaniem kontakty internetowe nie zastąpią
    >kontaktów z ludźm i w realu. Nic nie zastąpi kontaktu z ludźmi
    >pozytywnie zakręconymi i optymistycznie nastawionymi do życia.

    W 100% się z Tobą zgadzam. Mam dość duże grono znajomych, ale
    ostatnio jakoś nie mam ochoty z nikim się kontatkować. Chyba
    dlatego, że znana jestem z tego właśnie zakręcenia i energii, a tu
    nagle - słyszę: "ojej, co się z tobą stało, nie poznaję cię" jakoś
    mnie to denerwuje, przecież każdy może mieć gorszy okres w życiu. To
    jest tak, jak ty masz sto pomysłów na minutę i chęć do życia,
    śmiejesz się, to wszyscy do ciebie lgną, a jak tobie potrzeba kogoś,
    żeby wzbudził w tobie chęć do działania, to okazuje się, że nie masz
    na kogo liczyć :(

    > A dzisiejsze czasy to czasy wirtualnej rzeczywistości.
    Jestem na forum dopiero od pół roku, ale znam już sporo osób w
    realu. Generalnie jeżeli mi się z kimś dobrze komunikuje, jestem za
    spotkaniem w realu, żeby nie budować sobie niepotrzebnie
    wyidealizowanej wizji danej osoby. Jak dotąd wizja witrualna nie
    rozjechała mi się z tą w realu. To chyba też w dużym stopniu zależy
    od tego jakie oczekiwania stawiamy danej osobie, najlepiej nie
    wymyślać sobie żadnych i przyjmować ludzi, takimi, jakimi są.

    Niestety.
    > Samotność i to jeszcze w depresji jest bardzo trudna. Cieżko wyjść
    z choroby.
    Wiem, ja teraz jestem na takim etapie, że czuję się jak dziecko, o
    ile normalnie jestem niezależna i nie do utrzymania na smyczy, to
    teraz wymagam tego, żeby ktoś mnie wziął krótko za twarz i mówił jak
    dziecku co ma zobić, bo inaczej się nie mogę zebrać w sobie.

    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • iso1 04.02.08, 13:09
    święte słowa !

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • xx76 04.02.08, 10:10
    Cześć,
    Faktycznie trudno znaleźć konkretne pytanie w tym wątku bo na
    początku wogóle nie wiedziałem czego chcieć od tego forum.
    Miałem do tej pory kontakt z w zasadzie 3 psychologami z czego z
    pierwszego nic konkretnego nie wyniknęło (generalnie skończyło się
    to na stwierdzeniu że skoro znalazłem pracę to już nie powinienem
    korzystać z przychodni dla studentów a tak na marginesie mogę
    powiedzieć że jeśli chodzi o tą pracę to pomoc psychologa była
    jeszcze bardziej potrzebna). Drugi stwierdził że potrzebna jest
    niewiadomo jak długa i potwornie ciężka terapia. Przy okazji pani
    psycholog upokorzyła mnie przy rodzinie a należy jeszcze do tego
    dodać że przyjmowała prywatnie więc taka terapia musiałaby być
    kosztowną inwestycją. Trzeci psycholog w zasadzie potwierdził
    drugiego tzn. najpierw pisałem test, później usłyszałem o koniecznej
    długiej terapi, byłem na dwóch spotkaniach na których odpowiadałem
    na pytania w rodzaju "co mnie najbardziej trapi w tym momencie"
    jednak był to raczej monolog bez sugestii jak problemy rozwiązać.
    Z pewnością umiejętność kreatywnej rozmowy nie mam zbytnio
    rozwiniętą ale nie udało mi się usłyszeć od psychologa nic w
    rodzaju "no to powiedz jakie masz problemy a ja ci spróbuję coś
    doradzić według tego co przypuszczam że byłoby najlepiej zrobić"
    Sorki za ten przydługi i niezbyt interesujący tekst ale właściwie
    chciałem zapytać czy uwasz że sama zmiana sposobu myślenia wystarczy.
  • pawel-63 04.02.08, 10:33
    jest taki przedwojenny dowcip o chorym na depresje czlowieku,
    ktory przychodzi do starego i madrego lekarza.
    Lekarz go bada i mowi tak - sam Pan decyduje, czy jest
    zdrowy czy chory. Albo sie pan masturbuje i ma umeczony mozg albo
    nie i jest pan po kilku miesiacach zdrowy.
    Upokorzony pacjent cudownie zdrowieje i nie wydaje majatku
    na bezsensowne i kosztowne "kuracje".

    Taki byl poglad na depresje przed wojna - ale hitler madrych lekarzy
    wymordowal - zostali tylko oszusci, ktorzy prowadza "kosztowne terapie".
  • iso1 04.02.08, 10:51
    Ty masz chyba jakąś obsesje w sprawach masturbacji.
    To że masturbujesz się na okrągło i jest to twój problem nie znaczy że wszyscy
    inni robią to samo.
    Nie zajmuj się też wymyślaniem dowcipów bo nie masz do tego smykałki

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • xx76 04.02.08, 11:16
    W pierwszym momencie też tak zrozumiałem dowcip ale jak to z wieloma
    rzeczami bywa możliwa jest i inna interpretacja: że do pacjenta
    należy decyzja czy chce być chory czy nie czyli czy zacznie robić to
    co uważa za słuszne czy będzie tkwił w starych przyzwyczajeniach i
    się tym dołować. Tak czy inaczej może Paweł wyjaśni jak rozumie ten
    dowcip (please).
    Pozdrawiam.
  • iso1 04.02.08, 11:25
    Prawdą jest że etyka lekarzy i terapeutów w Polsce woła o pomstę do nieba.
    Na początku leczenia depresji - 2 lata temu chodziłem 4 miesiące (2 razy w
    tygodniu) prywatnie do terapeutki która nic nie mówiła.
    Spotkania polegały na tym że ona czekała że ja będę o czymś mówił. Ona nic nie
    mówiła. Ja też. I tak mijała godzina, spotkania. Totalny bezsens. Jak dziś sobie
    wspomnę o tym to jest to dla mnie jakaś abstrakcja. W ubiegłym roku trafiłem na
    terapeutkę (terapia DDA) która była początkująca. Na końcu dowiedziałem się że
    jeszcze nie jest terapeutką ale dopiero kończy kurs. Częściej miała szkolenia
    niż spotkania ze mną.Przy kryzysie-nawrocie depresji jaki mnie dopadł we
    wrześniu kiedy czułem się tragicznie dawała mi rady w stylu: nie pij za dużo
    herbaty zielonej to będziesz mniej nerwowy. Po tej radzie zakończyłem przygodę z
    tą panią. To w ramach państwowej służby zdrowia. Za tydzień zaczynam z nowym
    terapeutą. Ponoć doświadczonym.
    Moja była żona chodziła w ubiegłym roku prywatnie do terapeuty.
    Była zadowolona ale w pewnym momencie gość zaczął przedłużać spotkania i robić z
    terapii spotkanie towarzyskie.
    Na koniec zaczął proponować spotkania przy kawie i przyjaźń.
    Ja dużo czytałem o psychoterapii i szczęka mi opadła jak to usłyszałem bo to
    niezgodne z zasadami psychoterapii i etyką terapeuty. Zasugerowałem jej aby
    poczytała o zasadach psychoterapii.
    Zrobiła to i doszła do wniosku że gość się do niej po prostu próbuje
    "przywalić". Szybko go "olała" ale sku..el zmarnował jej 7 miesięcy bo po tym
    zdarzeniu zamknęła się w sobie. Od 2 miesięcy chodzi do terapeutki.
    Co do lekarzy to 2 lata temu zaufałem jednemu, bardzo znanemu w Polsce
    lekarzowi.Wyciągnął mnie z największego bagna (chorób somatycznych). Ale później
    po odstawieniu leków zostawił mnie samemu sobie. Efektem tego był szybki nawrót
    depresji-po 4 miesiącach. Inna lekarka sugerowała że powinienem brać leki
    zapobiegające nawrotowi depresji. Ja jednak zaufałem swojemu konowałowi a nie
    jej. I to był błąd. Źle to sie dla mnie skończyło. Straciłem prawie 8 miesięcy.
    Pomijam fakt że gdy się źle czułem to nie miał dla mnie czasu i nie było
    możliwości wcześniejszego spotkania niż te które było ustalone. Na jednym
    spotkaniu był "po kielichu" i zdarzało mu się "ucinać komara".
    Idę niedługo do nowego lekarza ale boję się znów zaufać.
    I jak po takich doświadczeniach z lekarzami i terapeutami człowiek chory może
    znaleźć siłę na pozytywne myślenie i dalszą walkę z chorobą ?

    Odpowiadając jednak na to co napisałeś to niestety muszę cię zmartwić. Psycholog
    i terapeuta nie dadzą ci żadnych rad w stylu jak masz problemy rozwiązać. Ich
    zadaniem ma być pomóc ci znaleźć problem i nakierować cię na sposób rozwiązania
    tego problemu. Takie są zasady.

    Sorki za ten przydługi post




    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • angery 04.02.08, 11:41
    takie niedyskretne pytanie,ty latami leczysz się z depresji,żona też
    a poza tym to wogóle żyjecie,jecie,śpicie i chodzicie do jakiejś ro-
    boty,czy tak leżycie na podłodze w smutku oczekując na kolejną wizy-
    tę u terapeuty,doktora i na na tabletkę ??
  • iso1 04.02.08, 11:49
    leżymy i czekamy
    nie jemy i nie śpimy
    nie chodzimy do roboty
    myślę że zaspokoiłem twoją ciekawość

    a tak nawiasem mówiąc pie..nie bez sensu jakoś mnie nie zachęca do dyskusji z
    tobą

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • angery 04.02.08, 11:55
    ja nie dyskutuję
  • xx76 04.02.08, 12:12
    Dzięki Iso za informacje. Coś z tymi "terapiami" chyba nie do końca
    w porządku bo nic sensownego z tych spotkań nie wynika. Myślę jednak
    że "pomoc w znalezieniu problemu i nakierowanie na sposób
    rozwiązania" jest właśnie tym czego potrzeba choć juz
    samo "nakierowanie na sposób rozwiązania" trochę dziwnie brzmi bo
    czemu nie "pomoc/porady w rozwiązaniu prolemu".
    Myślę że sie niepotrzebnie spięliście z angerym choć ten ostatni też
    mógł trochę delikatniej zadać pytanie. Przy okazji miałem sprawdzić
    tylko czy coś się nowego nie pojawiło na forum a już jest po 12-tej.
  • angery 04.02.08, 12:28
    już pora na obiad
  • czarna_wolga 05.02.08, 16:34
    Na jednym
    > spotkaniu był "po kielichu" i zdarzało mu się "ucinać komara".
    hehe za takie przyjemnosci placic 120 zeta dlatego ja wole chodzic
    do panstwowego lekarza i leczyc się na wlasną renke moj doctor juz
    się nauczył i przy każdej wizycie grzecznie pyta czy ma przepisac
    leki i jakie chce
  • iso1 05.02.08, 17:19
    Wiesz dobrze że to nie chodzi o lekarza który będzie tyko od przepisywania
    recept. Przy takim nastawieniu nie ma szans na wyzdrowienie. A może tego jeszcze
    nie wiesz ?

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • czarna_wolga 05.02.08, 18:19
    > Wiesz dobrze że to nie chodzi o lekarza który będzie tyko od
    przepisywania
    > recept. Przy takim nastawieniu nie ma szans na wyzdrowienie. A
    może tego jeszcz
    > e
    > nie wiesz ?

    Nie wiem nie wiem chodzi o takiego ktory mocno przytuli do piersi
    oraz pocieszy dobrym słowem. A na koniec wezmie stowe.
    Jak mam infekcje to ide po recepte (nawet sami sie czasami pytają
    jaki antybiotyk mi prezpisać) wiec jak mam depresje to tez ide po
    recepte.
    W diagnostyce psychiatrycznej całe leczenie polega na robieniu
    wywiadu z pacjentem, jakiś głupkowatych testow typu wiscad, testy
    osobowosci inteligencji czasem badanie eeg (najczesciej w padaczce)
    w ciezszych przypadkach rowniez stosowana jest w razie podejrzenia
    guza mozgu tomografia komputerowa ewentualnie na wywiadzie z rodzina
    pacjenta lub obserwacji na oddziale. Podział chorob jest prosty na 3
    glowne galezie wraz z odmianami:depresja, nerwica lub psychoza,
    zaburzenia osobowosci oraz wszelakie mieszanki. Dobor lekow tez jest
    prosty daje sie i czeka na to czy skutkuje w neuroleptykach wybor
    jest prosty jest ok 4 lekow podstawowego rzutu ktore szybko dzialaja
    wiec mozna wykluczyc skutecznosc terapii. W nerwicy stosuje sie snri
    + jakies uspokajacze benzo lub inne do 6 tygodni lub doraznie, oraz
    neuro ale za podstawowy rzut uznaje sie psychoterapie jak w
    zaburzeniach osobowosci. Depresja to ponad 10 roznych substancji
    czynnych z roznych grup ktora posiada kilka roznych odpowiednikow.
    Tutaj wybór jest bardziej zlozony gdyz na efekty kazdej substancj
    trzeba czekac od 1 do 6 tygodni tak że nigdy nie wiadomo ktory lek
    moze byc bardziej skuteczny dla danej osoby choc slyszalem o
    pacjentach kliniki na ktorych zadna substancja nie dawala rezultatu.
    Każdy lekarz ma swoją wizje leczenia tak że na te same objawy moze z
    czystym sercem przepisac inny lek z podobnej grupy lub inaczej
    zdjagnozowac pacjenta jest to tzw moje widzimisie. Z resztą ludzie
    latami chodzą do swoich doctorow i jakos nie widac konca czyzby byli
    nieskuteczni czy raczej nie ma szans na wyzdrowienie.

    Wracając do głównego wątku że lekarz sugeruje się wywiadem z
    pacjentem, pacjent juz zostal zdjagnozowany tak samo przez kilku
    lekarzy i zazywal juz prawie wszystkie leki i substancje (wraz z
    tymi nielegalnymi) tzn wie jak jego organizm reaguje i toleruje lub
    tez nie pewne zwiazki chemiczne zawarte w pigulach rola lekarza
    sprowadza sie do wypisania recepty. Z resztą oni sami malo wiedzą za
    dzialanie wiekszosci lekarstw w tej dziedzinie dzialanie pojmowane
    jest pod nazwa "uwaza się" "może byc związane" czyli to takie
    wrozenie z fusow.

    Czy to takie trudne do zrozumienia trzeba byc juz skonczonym
    kretynem zeby tego nie zrozumieć.
    Tyzes iso zaufal swojemu i sam widzisz jak na tym wyszleś.
  • demole 05.02.08, 18:27
    chodzi o takie leczenie ktore jest gorsze niz sam choroba

    o takie leczenie dla osoby niekoniecznie chorej
    chodzi o okaleczanie,
    nie o leczenie

    zabojstwo jest bardziej naturalna rzecza,
    zabojstwo bardziej od Boga pochodzi,
    zabojstwo w sposob naturalny wystepuje w przyrodzie
    --
  • demole 05.02.08, 18:31
    oczywiscie,ze diabel tkwi w szczegolach,nawet wiem w jakich szczegolach diable jeden
  • iso1 05.02.08, 18:50
    W przeciwieństwie do ciebie nie poddaję się.
    Walczę

    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • mskaiq 04.02.08, 12:00
    Pozbylem sie depresji i nie wroci bo pozbylem sie wszystkiego co
    wywoluje stany depresyjne.
    Przede wszystkim odpowiedz Sobie na pytanie co przynosi Twoje stany
    depresyjne. Stany depresyjne przynosza negatywne uczucia strach,
    zlosc, zal albo mysli. Bardzi czesto myslimy negtywnie nie zadajac
    sobie sprawy, czesto akceptujemy negatywnosc jako cos pozytywnego np
    krytyke.
    Jesli zaczniesz obserwowac Siebie wtedy mozesz pozbyc sie Swoich
    problemow. Bardzo przydalyby Ci sie regularne cwiczenia fizyczne,
    takie jak rower, bieg, plywanie, itp.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • xx76 04.02.08, 12:19
    Czy mógłbyś napisać troszkę dokładniej co masz na myśli
    poprzez "pozbylem sie WSZYSTKIEGO CO WYWOŁUJE STANY DEPRESYJNE"
    Czy była to jakaś sytuacja rodzinna albo zawodowa albo bezczynność
    albo jakiś sposób myślenia albo sposób porozumiewania się. Wiem że
    to co piszę brzmi głupio ale najpierw chciałem dowiedzieć się jak
    inni z tego wyszli bo dotychczasowe próby przyniosły efekt dość
    mierny.
  • ginger43 04.02.08, 12:54
    Generalnie jestem za pozytywnym myśleniem i praca nad sobą, ale samo
    uświadomienie sobie co jest powodem stanów depresyjnych nie zawsze
    wystarczy. Ja przez ostatni rok przeanalizowałam wiele rzeczy, uczuć
    w moim życiu i uświadomiłam sobie wiele spraw. Nazwałam po imieniu
    co czuję, co mnie uwiera i co? Doprowadziło mnie to do depresji,
    walka z wiatrakami, niemożność przeprowadzenia zmian, bo one w
    niewielkim stopniu zależą ode mnie.
    Stosuję ćwiczenia fizyczne, rower, basen - też wiem, że to pomaga,
    ale to jest takie zagłuszanie tego co w środku. Wiem zaraz powiesz
    miłość jest lekarstem i też się z tym zgodzę, ale to nie jest tak,
    że idziesz do apteki i ją kupujesz, chyba że znasz taka...
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • asie3 05.02.08, 14:52
    xx76, nie trzeba sie przejmowac co jest tu napisane, rozni ludzie
    szukaja roznych informacji. Ty jestes na dobrej drodze do wyjscia.
    poczytaj sobie Psychologie spoleczna, Toksycznych rodzicow, ksiazki
    Alice Miller, Terapie wewnetrznego dziecka. terapeuci tak jak Ci
    mowilam moga jeszcze pogorszyc sprawe. wg Alice Miller nasze
    stosunki z ludzmi sa odzwierciedleniem tego czego brakowalo u
    rodzicow. czasem terapeuta/psycholog moze pogorszyc sprawe, bo sam
    ma nieuporzadkowana sprawe z rodzicami. tylko ludzie, ktorzy przez
    to przeszli i zrozumieli maja empatie.
  • demole 05.02.08, 17:22
    no ale tych rodzicow to musial ktos podczadzic,
    przeciez niemozliwe zeby tak sami z siebie truli
    --
    ".....niektore na temat unii.."
  • asie3 06.02.08, 13:37
    "no ale tych rodzicow to musial ktos podczadzic,
    przeciez niemozliwe zeby tak sami z siebie truli"

    tych rodzicow stworzyli ich rodzice itd.
  • xx76 07.02.08, 23:58
    No właśnie Asie, co przczytać na początek wiesz, najlepiej niezbyt
    pompatycznego ale żeby miało wiele mądrości przy nie koniecznie
    wielu stronach. Czasu wolnego to ostatnio nie mam za wiele to
    narazie 1 pozycja by wystarczyła.
  • asie3 09.02.08, 22:51
    no to jak ma byc tak zupelnie "latwo" to nic nie czytaj tylko wolny czas poswiec na myslenie o tym co Cie denerwuje i dlaczego. pozwol sobie na zlosc we wlasciwym kierunku. ja mialam dosyc latwa sprawe, bo wszystko moglam powiazac z rodzicami. np. wiem juz, ze jak ktos mnie nie slucha to dlatego mnie to denerwuje, ze moj ojciec nigdy mnie nie sluchal. denerwowalo, bo jak sobie to uswiadomilaam przestalo. a kiedys psulo humor na pol dnia i za cholere nie moglam zrozumiec dlaczego taka glupia rzecz tak mnie wkurza. jak sie dobrze przekieruje zlosc to minie. wysylam Ci jedna ksiazke na maila.
  • angery 09.02.08, 22:53
    zostaw ojca,jeżeli jesteś duża,nie jest ci do niczego potrzebny
  • asie3 09.02.08, 23:06
    no juz teraz to wiem
  • xx76 10.02.08, 22:47
    Wielkie dzięki za książkę! Może też czegoś się dowiem.
  • mskaiq 06.02.08, 10:07
    Mysle ze jedna z glownych przyczyn pojawiania sie stanow
    depresyjnych jest brak umiejetnosci kontrolowania uczuc takich jak
    strach, zal albo zlosc. Te uczucia wywoluja automatyczne pojawianie
    sie negatywne mysli ktore powoduja rozrastanie sie sie stanow
    depresyjnych.
    Kiedy spotykasz ludzi czy to w pracy czy poza nia to czesto jestes
    narazony na ich negatywnosc. Ta negatywnosc moze wywolywac w Tobie
    poczucie zagrozenia, a to przynosi strach. Otoczenie moze rowniez
    wywolac zlosc albo zal ktory zwiazany jest z krzywda.
    Nastepnym przykladem moze byc nerwica ktorej stany somatyczne
    przynosza strach.
    Jescze inna przyczyna strachu sa niezalatwione i zalegle sprawy
    ktore odkladamy na pozniej.
    Rowniez ludzie noga byc przyczyna strachu a takze wszystkie zle
    doswiadczenia przez ktore przeszlismy.
    Wiele naszych stanow depresyjnych bierze sie z nieszczesliwych
    wypadkow. Te wywoluja w nas wiele zalu. Zal powoduje ze cierpienie
    staje sie trudne do zniesienia, przynosi mysli samobojcze i
    depresje.
    Niepowodzenia zwykle przynosza niska samoocene ktora pozniej
    przeksztalca sie w nienawisc do siebie.
    Bardzo wiele negatywnosci tworza mysli. Moga pojawiac sie wyrzuty
    sumienia, poczucie winy. Zmieniaja nastroj na negatywny i przynosza
    stany depresyjne.
    Pojawia sie rowniez podejrzliwosc ktora rodzi strach albo zazdrosc
    ktora rodzi nienawisc.
    Po za tym krytyka, bardzo zniecheca, odbiera barwe rzeczom ktore sa
    wokol nas i wtedy staja sie malo wazne i nie przynosza radosci,
    promuja beznadziejnosc.
    Jeszcze inna kategoria jest bezczynnosc. Bezczynnosc przynosi wiele
    negatywnych mysli o wszystkim i w wyniku tego stajemy sie
    negatywni.
    Brak codziennych cwiczen fizycznych, zle odrzywianie, bez warzyw i
    owocow powoduje ze stajemy sie toksyczni, latwiej ulegamy strachowi,
    zalowi czy zlosci.
    Podalem Ci kilka przyczyn, jest ich bardzo wiele, mam nadzieje ze
    moze Ci pomoc to co napisalem.
    Serdeczne pozdrowienia.


    Ginger43 napiala
    >Generalnie jestem za pozytywnym myśleniem i praca nad sobą, ale
    >samo uświadomienie sobie co jest powodem stanów depresyjnych nie
    >zawsze wystarczy.
    Nigdy nie wystarczy ale jest bardzo wazne aby wiedziec co przynosi
    stany depresyjne.
    Jest wiele spraw ktore nie zaleza od nas i nie mozna ich zmienic.
    Mozesz jednak zmienic siebie aby nie reagowac na te zewnetrzne
    sprawy negatywnie bo Twoje negatywne reakcje przynosza depresje u
    Ciebie.
    Dla mnie nie istnieja zewnetrzne warunki ktore wywolalyby we mnie
    zal, zlosc, strach albo nienawisc. Nazywano mnie kiedys na tym forum
    cyborgiem ale to nie chodzi o sile tu chodzi o milosc.
    Jest wszedzie Gingero43, gdziekolwiek nie jestem przynosi mi usmiech
    i radosc. Czasem jest to usmiech czlowieka, czasem deszcz, czsem
    plaza, kwiaty, drzewa. Zrobiono mi wiela razy wiele zla ale zawsze
    wybaczylem, zawsze wybieralem milosc ponad zlosc, rewanz, zle
    myslenie o czlowieku.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • rain.dog 06.02.08, 10:19
    mskaiq napisał:

    > Dla mnie nie istnieja zewnetrzne warunki ktore wywolalyby we mnie
    > zal, zlosc, strach albo nienawisc. Nazywano mnie kiedys na tym
    forum
    > cyborgiem ale to nie chodzi o sile tu chodzi o milosc.

    Nie nazywano pana "cyborgiem" z powodu "siły":DDD, ale ze względu na
    całkowite wypranie z emocji i automatyzm myślowy, capisce?
  • krwawe_motylki 06.02.08, 10:26
    mask wogole nie jest kontaktowy, jego kontaktowosc jest jak u cyborga. na dana
    mu odpowiedz, nie odpowie, tylko powtorzy swoje. wogole kontaktu nie zalapuje.
    zauwazylem ze lapie kontakt tylko z postami w ktorych sa slowa ktorych on
    uzywa, wtedy przyklasnie lub zaprzeczy, napisze "Piszesz, ze". ale gdy pisane
    jest nie jego jezykiem, nie umie sie odniesc. cokolwiek sie napisze umie tylko
    powtorzyc swoje.
  • iso1 06.02.08, 11:01
    nie sposób nie zgodzić się z tobą

    tak na marginesie czym ty się zajmujesz zawodowo maskaiq ?
    pracujesz ? jesteś na rencie ?


    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • rain.dog 06.02.08, 11:07
    Mskaiq pracuje jako informatyk.
    Jako specjalista stworzył i wgrał sobie na dysk wewnętrzny unikalny
    program Mskaiq 1.0
    zapomniał tylko o update
  • xx76 08.02.08, 00:50
    Nie jestem na forum zbyt długo i rozeznanie też mam bardzo słabe ale
    chyba troszkę przesadzacie. Mask po prostu stara się myśleć
    pozytywnie i obawiam się że to wszystkich nas czeka (tzn. zmiana
    myślenia) o ile tylko zamierzamy wyjść z depresji.
  • pillow7 08.02.08, 01:34
    strategia wg. wielebnego maska?albo depa forever.? weż , nie strasz :\
  • xx76 08.02.08, 09:31
    OK, popatrzyłem na posty Maska w innych wątkach i faktycznie
    powtarzanie tego samego niewiele wnosi ale ta teoria dotycząca
    strachu na pewno ma jakieś podstawy których nie znamy i które może
    warto byłoby poznać. Abasia (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
    f=99&w=75305046&a=75310341) podała adres strony
    www.akohard.kk.e-wro.pl/Ksiazka_html/strach.html
    (www.akohard.kk.e-wro.pl/) gdzie podobna myśl zdaje się być
    trochę bardziej rozwinięta. Niezależnie od formy może to ma jakiś
    sens. Ciekawe na czym Mask się opiera
  • pillow7 08.02.08, 22:55
    xx76 napisał:
    Niezależnie od formy może to ma jakiś
    > sens. Ciekawe na czym Mask się opiera

    Jak znajdziesz w tym sens to będziesz go miał :P proste.
    Ty naprawdę myślałeś ,że ktoś tu gotowce na talerzu podaje?
    Każdy plecie swój koszyczek i ciebie to nie ominie-taki lajf.
    Im prędzej to do ciebie dotrze tym lepiej.
  • kontrreformacja 06.02.08, 14:06
    > Nie nazywano pana "cyborgiem" z powodu "siły":DDD, ale ze względu
    na
    > całkowite wypranie z emocji i automatyzm myślowy, capisce?

    I ze wzgledu na taki brak "czynnika ludzkiego". Nigdy np. nie
    zdarzyło się maskowi napisać "Boli mnie dzisiaj głowa i nie mam siły
    po raz setny wam tego tłumaczyć". Albo "Mam dziś świetny humor, bo
    kupiłem sobie rózowy krawat". "Gdyby mnie zdradziła dziewczyna, to
    bym pomyślał..." Nie. wszystko, co pisze to takie operacje na
    defincjach, opisywanie tylko jakis niejasnych abstraktów, tak jakby
    autor nigdy stopami zniemi nie dotknął tylko unosił się kilka metrów
    nad nią.

    Podobno kiedyś było inaczej. Muszę się wreszcie zapuścić na
    wycieczkę wgłąb archiwum.
    --
    Depresja i nerwica
  • lucyna_n 06.02.08, 14:08
    zmieniając nieco
    - bo kto nie był człowiekiem ni razu ten człowiekowi nic nie pomoże -
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • xx76 08.02.08, 00:38
    Cześć,
    Z Twoich wypowiedzi wnioskuję że zmiana sposobu myślenia jest
    zupełnie konieczna i wystarczająca do pozbycia się stanów
    depresyjnych zaś do stwierdzenia co jeszcze szwankuje najlepiej
    obserwować siebie - czy dokładnie to miałeś na myśli?
    Czy uważasz że wszystkie negatywne uczucia biorą się z poczucia
    zagrożenia?
    Pozdrawiam.
  • xx76 08.02.08, 01:04
    Narazie Abasia i Mask pisali że z tego wyszli (już mniejsza z tym
    czy całkiem czy w większej części). Czy ktoś jeszcze może się tym
    pochwalić ??
  • lucyna_n 08.02.08, 10:35
    ktoś kto z "tego" wyszedl nie siedzi na tym forum
    co do sposobów wyjścia z depresji to jest milion stron na ktorych
    znajdziesz wszelkie teoretyczne informacje na ten temat, wysil się
    trochę i poszukaj zamiast tak jęczeć ciągle.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • xx76 08.02.08, 22:22
    Nie chodzi o milion stron ale o tą jedyną słuszną i prawdziwą.
  • demole 08.02.08, 22:59
    ja proponuje jesli chce byc sroga ,zeby ukarala mnie za to za co nie bylem
    karany a co caly czas robie,
    bo cale zycie bylem karany za rozne rzeczy ktorych w sumie nie bylem winny,

    i tak zdarto ze mnie cala skore,
    ale to co mam na sumieniu nigdy przypuszczam nie bylo ukarane

    w mysl zasady:
    pozwalaja zyc tym ktorzy nie powinni zyc,
    a zabijaja tych ktorzy nie powinni umierac
    a to wszystko dla kromki chleba i garsci kaszy,

    oryginal jest w ksiedze ezechiela

    --
  • demole 08.02.08, 23:03
    medytacja nad "TAJEMNIA CZARNEJ WOLGI "
    jest swietna alternatywa dla Ksiegi Ezechiela


    --
    zamiast Harrego
  • xx76 09.02.08, 22:28
    A tak swoją drogą jeśli to takie proste to co tutaj jeszcze robisz :?
    Pozdrawiam.
  • xx76 12.02.08, 23:05
    pigułki? psycholog? sport? zainteresowania? mądre książki? czekanie
    aż samo przejdzie? znajomi? rodzina??
  • iso1 13.02.08, 08:57
    Pewnie wszystko. Psychologa zamieniłbym jednak na psychoterapeutę.
    Ale samo na pewno nie przejdzie


    --
    zawsze Cię kochałem Mamo !
  • xx76 14.02.08, 23:46
  • nienill 14.02.08, 23:48
    spie..j
  • demole 15.02.08, 00:53
    najfajniejsze zyczenia jakie slyszalem,klasyka depresji ;-)
    --
    ?...przecwicze se na tym kaktusie ;-!
  • pillow7 15.02.08, 01:05
    aj, było mi nie wchodzić na ten wątek , zaś monitor do wytarcia ;(
  • xx76 15.02.08, 08:37
    Wiesz Nienil, bardzo mi przykro że poczułeś się urażony ale naprawdę
    nie miałem na myśli żadej złośliwości...
    Pozdrawiam :))
  • dorrita79 15.02.08, 19:18
    wiekszosc terapii jest oparta na psychoanalizie, czyli na tym ze pacjent mowi, a
    terapeuta slucha, co najwzyej zada jakies naprowadzajace pytanie. To zadaniem
    pacjenta jest mowic i w swych przemysleniach odkrywac coraz to nowsze rzeczy
    (mnie to zupelnie nie odpowiada). Zrozumienie pewnych rzeczy nie zawsze
    prowadzic do zmiany (z wlasnej autopsji).
    Natomiast sa inne terapie np w kierunku GESTALT czy POZNAWCZO-BEHAWIORALNA,
    gdzie terapeuta prowadzi zywy dialog z pacjentem, czasem cos doradzi, wzkaze,
    czy da jakies zadanie do wykonania - i ta forma mnie duzo bardziej odpowiada.
    Dawno temu chodzilam na analityczna (nie z powodu depresji) i to dosc dlugo, i
    oprocz z tego ze wiele rzeczy sobie uswiadomilam nic wiecej specjalnie nie
    wyniklo. Nadal reagowalam tak jak reagowalam. Dopiero gdy poszlam na gestalt, to
    ona mnie w ciagu roku postawila na nogi. Obecnie mam depresje zwiazana z ogromna
    trauma i żałoba i chodze na behawioralno-poznawcza. I to dzieki niej wciaz
    chodze po tej ziemi. Mam swietnego terapeute, ktory doskonale mnie rozumie i
    czuje, czasem wlasnie postawi jakies zadania do wykonania i do ktorego moge
    zadzwonic o kazdej porze dnia i nocy. Prowadze z nim zywy dialog. Czasami jest
    tak ze to on wiecej mowi, bo ja np nie mam sil na mowienie. Do tego niestety od
    tygodnia biore leki bo juz sie zrobilo bardzo zle i one sa jakas dla mnie
    nadzieja. Natomiast mimo wszystko uwazam ze dla mnie terapia jest nieodzwona i
    pomaga mi sie trzymac na powierzchni. I chce wierzyc ze terapia + farmakologia
    na nowo postawi mnie na nogi. Pozdrawiam
  • kontrreformacja 15.02.08, 19:30
    Dorrita,
    Napisz coś więcej jesli możesz, o tym jak taka terapia behawioralna
    wygląda. Tzn. daj jakiś przykład problemu, z którym przychodzisz i
    tego, co terapeuta radzi, jakie zadania daje. Opis "teoretyczny"
    jest bardzo ciekawy, ale trudno mi sobie wyobrazić, jak to w
    praktyce wygląda. Skąd np. wiadomo, że rady terapeuty są słuszne?

    Ja chodzę od 1,5 roku na terapię analityczną. Jestem zadowolona z
    efektów, choć faktycznie łatwiej jest coś zrozumieć niż wprowadzać
    zmiany w życie. Dlatego zaciekawiło mnie, to co piszesz.
    Pozdrawiam :)
    --
    Depresja i nerwica
  • xx76 27.02.08, 21:52
    prosimy
  • xx76 16.02.08, 09:43
    Cześć,
    Dobrze że się wogóle dowiedzieliśmy że "terapia" nie musi być
    prowadzona w tak beznadziejny sposób. Z drugiej strony nie wiem kto
    podjąłby się tego i czy w przychodni do której chodzę jest to
    realne. Czy mogłabyś napisać czym się różni GESTALT od POZNAWCZO-
    BEHAWIORALNEJ? Przydałoby się wiedzieć troszkę więcej.
    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka