Depresja to choroba nieuleczalna Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • w jakimś procencie przypadków? Co o tym zdaniu sądzicie? Może warto
    to założyć i "przyzwyczaić się" do depresji jak np. do cukrzycy.
    • To nie jest żadna rewelacja to factum stwierdzenie, przykładowo
      badania wykazują że SSRI dają poprawę w 60 % przypadkow nawet tym
      niektorzy to pomoglo muszą to zażywać latami.
      --
      ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
    • poporodowa jest wyleczalna, do reszty trza się przyzwyczaić
      --
      czasami człowiek przytuliłby się nawet do jeża
    • Kazda depresja jest wyleczalna ale trzeba usunac przyczyny ktore ja
      wywoluja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Nie wiem czy jest do końca wyleczalna ale z własnego doświadczenia
        moge powiedziec ,że w dużej mierze podleczalna i to z dość dobrym
        skutkiem pod warunkiem ze regularnie zażywa się leki i wcale pod
        żadną postacia nie pije sie alkoholu.Ja choruje już blisko dwa lata
        ale jest o niebo lepiej niz było na początku choroby.I z tymi
        pozostałymi objawami da sie juz w miare normalnie zyć i
        funkcjonować.Dla ciekawych napisze jaki lek zażywam; to jest polski
        antydepresant "Venlectine" w dawce 75 mg rano i 37,5
        wieczorem.Serdecznie wszystkich pozdrawiam i zyczę poprawy stanu
        zdrowia.
        • Mam takie samo wrażenie jak Stanisław. Na pewno jest podleczalna. Po
          terapii mozna żyć i to nawet całkiem dobrze. Trzeba jednak mieć
          świadomość, że ona zawsze może wrócić. jesli się jednak potrafi
          rozpoznać symptomy zbliżania się jej i jeśli się ma lekarza, któremu
          się ufa, to da się nad tym panowac. pozdrowienia
          • Depresja wraca kiedy nasz nastroj staje sie negatywny i nie
            potrafimy tego zmienic.
            Jest wiele przyczyn ktore wywoluja zmiane nastroju na negatywny. Na
            przyklad strach, zlosc, krytyczne opinie innych ludzi o nas,
            nierozwiazane problemy, niska samoocena, wyrzuty sumienia,
            nienawisc, itp.
            Kiedy jest w nas wiele milosci wtedy stany depresyjne pojawiaja sie
            rzadko i sa slabe.
            Serdeczne pozdrowienia.

            • tylko co zrobić jesli nie da się rozwiązać tych nierozwiązanych problemów?
              --
              czasami człowiek przytuliłby się nawet do jeża
              • > tylko co zrobić jesli nie da się rozwiązać tych nierozwiązanych
                > problemów?

                Nie wiem, czy tak jest w każdym wypadku, ale mnie - po kilku latach
                nieustannego samoudręczenia pytaniem "dlaczego ja?" - ulgę
                niespodziewanie przyniosła świadomość, że pewne rzeczy trzeba po
                prostu przyjąć do wiadomości. Nie muszę się na nie godzić (bo tego
                nadal nie potrafię), ale dla własnego dobra powinnam nauczyć się z
                nimi żyć, skoro ich usunięcie nie leży w moim zasięgu. Zrozumiałam
                to i jest mi lepiej. Skłamałabym, gdybym napisała, że przestałam
                cierpieć; jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, smutek
                wpisany jest immanentnie w moje życie. Jest częścią mojego losu. Ale
                tylko częścią. Bo życie posiada przecież wiele wymiarów, barw, form,
                smaków... I zaczęłam wierzyć, że natura obdarzyła mnie wystarczającą
                ilością wyobraźni, by te różne niuanse wyłapywać i się nimi cieszyć.
                To właśnie postanowiłam nazywać szczęściem, skoro odmówiono mi
                innego, konwencjonalnego.

                W związku z powyższymi luźnymi refleksjami pragnę wyrazić głęboką
                dezaprobatę dla tytułu wątku. Depresja JEST uleczalna. A każdy
                psychiczny ból można przynajmniej złagodzić, jeśli jego całkowita
                eliminacja nie leży w naszej mocy.

                To wszystko brzmi chyba jak monolog nawiedzonej, proszę o
                wyrozumiałość... ;)
                • ładnie to napisałaś , mnie się podobało
                  jak zwykle zresztą
                  uściski od Lucy:)
                  --
                  nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
                • Cos w tym jest co pisze another-story. Ja w zasadzie moge napisac,
                  ze jestem szczesliwa, spelniona kobieta .... z depresja i stanami
                  lekowymi (te cale szczescie dzieki lekom rzadziej mnie nekaja). Ja w
                  zasadzie pogodzilam sie z tym, ze taka jestem i musze odnalezc
                  siebie w tym odnalezc. Nie walcze, nie roztrzasam dlaczego ja sie z
                  tym musze meczyc (ktos musi, padlo na mnie - trudno), tylko staram
                  sie szukac pozytywnych stron swojego zycia, nawet jezeli czasem
                  jedyne na co sie moge zdobyc, to to, ze "inni maja gorzej".

                  A genialnie prosta rade dana tu przez mskaiq:
                  > Kazda depresja jest wyleczalna ale trzeba usunac przyczyny
                  > ktore ja wywoluja.
                  moge tylko skomentowac w nastepujacy sposob:
                  Tak, trzeba sobie wydrylowac mozg.
                  --
                  "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
    • Another_story napisala
      >Nie muszę się na nie godzić (bo tego nadal nie potrafię), ale dla
      >własnego dobra powinnam nauczyć się z nimi żyć, skoro ich usunięcie
      >nie leży w moim zasięgu. Zrozumiałam to i jest mi lepiej.
      >Skłamałabym, gdybym napisała, że przestałam cierpieć; jakkolwiek
      >patetycznie by to nie zabrzmiało, smutek wpisany jest immanentnie w
      >moje życie. Jest częścią mojego losu. Ale tylko częścią. Bo życie
      >posiada przecież wiele wymiarów, barw, form, smaków... I zaczęłam
      >wierzyć, że natura obdarzyła mnie wystarczającą ilością wyobraźni,
      >by te różne niuanse wyłapywać i się nimi cieszyć.
      >To właśnie postanowiłam nazywać szczęściem, skoro odmówiono mi
      >innego, konwencjonalnego.
      Jest wiele rzeczy z ktorymi musze sie pogodzic chocby smierc, to co
      czesto przynosi zycie i jest niezalezne ode mnie.
      To bardzo czesto staje sie przyczyna zlego samopoczucia, ale ja do
      tego nie dopuszczam. Moje samopoczucie nalezy do mnie i jesli
      pozwale komus albo czemus zmieniac je jak chce to bardzo szybko
      staje sie depresyjny.
      Nie kupuje negatywnosci z zewnatrz, bo jest to kupowanie stanu
      depresyjnego. Zalatwiam rowniez wszystkie sprawy ktore zaleza ode
      mnie, wtedy pozbywam sie poczucia winy.
      Staram sie rowniez kontrolowac moje uczucia, wiem ze jestem
      szczesliwy kiedy jest wiele milosci w mnie. Wiem ze moge byc
      depresyjny jesli pozbede sie tej milosci i zaakceptuje zlosc,
      strach, zal, nienawisc, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • depresja jest uleczalna - tylko trzeba zaczac w koncu jesc wolowine i salate i
      przestac trzepac mozg masturbacja.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.