Dodaj do ulubionych

Depresja to choroba nieuleczalna

17.02.08, 20:06
w jakimś procencie przypadków? Co o tym zdaniu sądzicie? Może warto
to założyć i "przyzwyczaić się" do depresji jak np. do cukrzycy.
Edytor zaawansowany
  • 17.02.08, 20:58
    To nie jest żadna rewelacja to factum stwierdzenie, przykładowo
    badania wykazują że SSRI dają poprawę w 60 % przypadkow nawet tym
    niektorzy to pomoglo muszą to zażywać latami.
    --
    ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
  • 17.02.08, 21:07
    poporodowa jest wyleczalna, do reszty trza się przyzwyczaić
    --
    czasami człowiek przytuliłby się nawet do jeża
  • 17.02.08, 21:22
    Należy dodać terapię iłatwiej jest wyjść na jakiś czas.
  • 18.02.08, 08:36
    Kazda depresja jest wyleczalna ale trzeba usunac przyczyny ktore ja
    wywoluja.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 18.02.08, 11:06
    Nie wiem czy jest do końca wyleczalna ale z własnego doświadczenia
    moge powiedziec ,że w dużej mierze podleczalna i to z dość dobrym
    skutkiem pod warunkiem ze regularnie zażywa się leki i wcale pod
    żadną postacia nie pije sie alkoholu.Ja choruje już blisko dwa lata
    ale jest o niebo lepiej niz było na początku choroby.I z tymi
    pozostałymi objawami da sie juz w miare normalnie zyć i
    funkcjonować.Dla ciekawych napisze jaki lek zażywam; to jest polski
    antydepresant "Venlectine" w dawce 75 mg rano i 37,5
    wieczorem.Serdecznie wszystkich pozdrawiam i zyczę poprawy stanu
    zdrowia.
  • 18.02.08, 11:16
    Mam takie samo wrażenie jak Stanisław. Na pewno jest podleczalna. Po
    terapii mozna żyć i to nawet całkiem dobrze. Trzeba jednak mieć
    świadomość, że ona zawsze może wrócić. jesli się jednak potrafi
    rozpoznać symptomy zbliżania się jej i jeśli się ma lekarza, któremu
    się ufa, to da się nad tym panowac. pozdrowienia
  • 18.02.08, 11:36
    Depresja wraca kiedy nasz nastroj staje sie negatywny i nie
    potrafimy tego zmienic.
    Jest wiele przyczyn ktore wywoluja zmiane nastroju na negatywny. Na
    przyklad strach, zlosc, krytyczne opinie innych ludzi o nas,
    nierozwiazane problemy, niska samoocena, wyrzuty sumienia,
    nienawisc, itp.
    Kiedy jest w nas wiele milosci wtedy stany depresyjne pojawiaja sie
    rzadko i sa slabe.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • 18.02.08, 16:31
    tylko co zrobić jesli nie da się rozwiązać tych nierozwiązanych problemów?
    --
    czasami człowiek przytuliłby się nawet do jeża
  • 18.02.08, 19:59
    > tylko co zrobić jesli nie da się rozwiązać tych nierozwiązanych
    > problemów?

    Nie wiem, czy tak jest w każdym wypadku, ale mnie - po kilku latach
    nieustannego samoudręczenia pytaniem "dlaczego ja?" - ulgę
    niespodziewanie przyniosła świadomość, że pewne rzeczy trzeba po
    prostu przyjąć do wiadomości. Nie muszę się na nie godzić (bo tego
    nadal nie potrafię), ale dla własnego dobra powinnam nauczyć się z
    nimi żyć, skoro ich usunięcie nie leży w moim zasięgu. Zrozumiałam
    to i jest mi lepiej. Skłamałabym, gdybym napisała, że przestałam
    cierpieć; jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, smutek
    wpisany jest immanentnie w moje życie. Jest częścią mojego losu. Ale
    tylko częścią. Bo życie posiada przecież wiele wymiarów, barw, form,
    smaków... I zaczęłam wierzyć, że natura obdarzyła mnie wystarczającą
    ilością wyobraźni, by te różne niuanse wyłapywać i się nimi cieszyć.
    To właśnie postanowiłam nazywać szczęściem, skoro odmówiono mi
    innego, konwencjonalnego.

    W związku z powyższymi luźnymi refleksjami pragnę wyrazić głęboką
    dezaprobatę dla tytułu wątku. Depresja JEST uleczalna. A każdy
    psychiczny ból można przynajmniej złagodzić, jeśli jego całkowita
    eliminacja nie leży w naszej mocy.

    To wszystko brzmi chyba jak monolog nawiedzonej, proszę o
    wyrozumiałość... ;)
  • 18.02.08, 23:16
    ładnie to napisałaś , mnie się podobało
    jak zwykle zresztą
    uściski od Lucy:)
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • 19.02.08, 01:57
    Cos w tym jest co pisze another-story. Ja w zasadzie moge napisac,
    ze jestem szczesliwa, spelniona kobieta .... z depresja i stanami
    lekowymi (te cale szczescie dzieki lekom rzadziej mnie nekaja). Ja w
    zasadzie pogodzilam sie z tym, ze taka jestem i musze odnalezc
    siebie w tym odnalezc. Nie walcze, nie roztrzasam dlaczego ja sie z
    tym musze meczyc (ktos musi, padlo na mnie - trudno), tylko staram
    sie szukac pozytywnych stron swojego zycia, nawet jezeli czasem
    jedyne na co sie moge zdobyc, to to, ze "inni maja gorzej".

    A genialnie prosta rade dana tu przez mskaiq:
    > Kazda depresja jest wyleczalna ale trzeba usunac przyczyny
    > ktore ja wywoluja.
    moge tylko skomentowac w nastepujacy sposob:
    Tak, trzeba sobie wydrylowac mozg.
    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
  • 19.02.08, 02:38
    Another_story napisala
    >Nie muszę się na nie godzić (bo tego nadal nie potrafię), ale dla
    >własnego dobra powinnam nauczyć się z nimi żyć, skoro ich usunięcie
    >nie leży w moim zasięgu. Zrozumiałam to i jest mi lepiej.
    >Skłamałabym, gdybym napisała, że przestałam cierpieć; jakkolwiek
    >patetycznie by to nie zabrzmiało, smutek wpisany jest immanentnie w
    >moje życie. Jest częścią mojego losu. Ale tylko częścią. Bo życie
    >posiada przecież wiele wymiarów, barw, form, smaków... I zaczęłam
    >wierzyć, że natura obdarzyła mnie wystarczającą ilością wyobraźni,
    >by te różne niuanse wyłapywać i się nimi cieszyć.
    >To właśnie postanowiłam nazywać szczęściem, skoro odmówiono mi
    >innego, konwencjonalnego.
    Jest wiele rzeczy z ktorymi musze sie pogodzic chocby smierc, to co
    czesto przynosi zycie i jest niezalezne ode mnie.
    To bardzo czesto staje sie przyczyna zlego samopoczucia, ale ja do
    tego nie dopuszczam. Moje samopoczucie nalezy do mnie i jesli
    pozwale komus albo czemus zmieniac je jak chce to bardzo szybko
    staje sie depresyjny.
    Nie kupuje negatywnosci z zewnatrz, bo jest to kupowanie stanu
    depresyjnego. Zalatwiam rowniez wszystkie sprawy ktore zaleza ode
    mnie, wtedy pozbywam sie poczucia winy.
    Staram sie rowniez kontrolowac moje uczucia, wiem ze jestem
    szczesliwy kiedy jest wiele milosci w mnie. Wiem ze moge byc
    depresyjny jesli pozbede sie tej milosci i zaakceptuje zlosc,
    strach, zal, nienawisc, itp.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 19.02.08, 18:24
    Moim zdaniem nie kazda depresja jest wyleczalna.
    Tak sadze,

    --
    ?...przecwicze se na tym kaktusie ;-!
  • 19.02.08, 18:35
    jedynie tiki,
    i nieciekawe nawyki,
    niecaly rok i by nie bylo sladu,

    co ciekawe idac do szpitala tikow nie mialem od dawna,od bardzo dawna,
    po clopixolu tiki wrocily
    i nie tylko

    trudno
    --
    ?...przecwicze se na tym kaktusie ;-!
  • 20.02.08, 13:12
    depresja jest uleczalna - tylko trzeba zaczac w koncu jesc wolowine i salate i
    przestac trzepac mozg masturbacja.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.