Dodaj do ulubionych

Już nie umiem cieszyć się życiem... :(

24.02.08, 21:27
Mimo że jestem młoda a w życiu czeka mnie jeszcze pewnie wiele wspaniałych
chwil...
Od kilku lat cierpię na nerwicę, zepsułam sobie zdrowie, boję się gdziekolwiek
ruszyć z domu i strasznie cierpię zamartwiając się każdym kolejnym dniem.
Ludzie mówią (nawet lekarz ostatnio) czym ja się martwię, mam super rodzinę,
kochanego chłopaka, wkrótce planujemy ślub a ja nie umiem odpowiedzieć na to
pytanie...
Przeszłam wiele okropnych badań, okazało się że nabawiłam się wrzodów, od roku
jadę na lekach a dalej cierpię. Codziennie mam okropne mdłości, biegunki i
nikt nie wie co mi jest...
Najgorsze jest to że nikt mnie nie rozumie:(
Edytor zaawansowany
  • aurelia_aurita 24.02.08, 21:35
    nerwica to paskudne choróbsko.
    ja wprawdzie jej nie mam, ale doświadczyłam paru pojedynczych objawów
    nerwicowych i już dziękuję za więcej... a to zamartwianie się wszystkim też znam
    - z ostatnich miesięcy.
    tu na forum wiele osób zmaga się z podobnymi objawami.
    i często jest tak, że bardzo pomocne okazują się antydepresanty. byłaś u psychiatry?

    --
    "Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać." Woody
    Allen
  • next-zabcia 24.02.08, 21:56
    aurelia_aurita napisała:
    byłaś u psychiatry?

    Nie byłam... Wiesz, moja rodzina twierdzi że jak pójdę do psychiatry to wszyscy
    znajomi się dowiedzą i będą myśleć że mam coś z głową nie tak.
    Byłam za to u wielu lekarzy i wielu z nich twierdzi że te moje objawy mam na tle
    nerwowym.
    Najgorsze że doprowadziłam sie do takiego stanu że nie mogę się nigdzie wybrać
    sama bo zaraz myślę że np. zacznie mnie boleć brzuch czy będę miała biegunkę czy
    coś podobnego i tak się dzieje.
    Teraz martwię się każdym dniem, boję się wyjść do sklepu, do kina, całymi dniami
    siedzę w domu i się męczę.
  • lucyna_n 24.02.08, 22:12
    masz zamiar zostać męczennicą w imię ciemnogrodu?
    Jesteś dororsła czy Twoja rodzina musi wiedzieć że leczysz się u
    psychiatry?
    Masz do wyboru spieprzyć sobie życie, albo podjąć próbę wyleczenia.
    Twoje życie , Twój wybór, nikt tego za Ciebie nie zrobi a samo nie
    minie.
    Co na Twoje dolegliwości mowi Twój narzeczony, jemu też jest to
    obojętne?

    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • next-zabcia 24.02.08, 22:23
    Nie, jemu to nie obojętne on sie bardzo o mnie martwi. Mówi że może nie trzeba
    od razu do psychiatry jechać, może najpierw do psychologa...
    A wy jak myślicie?
  • lubba 24.02.08, 22:32
    co myślimy, myślimy że trzeba zacząć działać, choć nie można
    zarzucić że niczego nie robisz w sprawie swojego zdrowia, wręcz
    przeciwnie, badania leki, snucie się od lekarza do lekarza,
    dlaczego ten scenariusz się nieustannie powtarza i dlaczego nie mogę
    szczerze i bez cienia wątpliwości napisać że nalepiej pomoże Ci
    psychiatra,
    ale Twoje problemy to z dużym prawdopodobieństwem działka tej
    medycznej specjalizacji
  • next-zabcia 24.02.08, 22:43
    Wiecie w ciągu tego roku byłam u 9 różnych lekarzy i to kilkakrotnie, robili mi
    przeróżne badania a nawet operację bo myśleli że to główny powód moich problemów
    i co... dalej jest tak samo. Codziennie mnie mdli z tej nerwicy, mam czasem
    takie dziwne drgawki jak się czymś zdenerwuję lub się czegoś boję.
    Mam czasem wrażenie że siedzą we mnie wszystkie możliwe choroby. Siedzę na necie
    i czytam i wiecie co? wszystkie pasują do mnie i moich objawów :) Codziennie inna...
    Doszło do tego że panicznie boję się nawet swojego ślubu, czasem myślę że do
    tego czasu się nerwowo wykończę.
    Myślicie że psycholog może mi pomóc? Czy lepiej udać się do psychiatry?
  • lubba 24.02.08, 22:51
    może do obu i sama sprawdzisz?
    moim zdaniem najlepsze byłoby 2 w 1 z przewagą psychitry,
    psycholodzy sa zbyt zabobonii w sprawie farmakoterapii, zresztą nie
    mają możliwości z niej korzystać

    i pozytyw da się z tego wyść , do wesela się zagoi i może być
    zupełnie kwitnąco inna sprawa czy potem będzie się jeszcze wchodzić,
    ale nte razy są już nudnawe nie te emocje co za pierwszym, ale co ja
    o tych entych razach wszysto przez to forum
  • kontrreformacja 25.02.08, 14:51
    > Doszło do tego że panicznie boję się nawet swojego ślubu, czasem
    myślę że do
    > tego czasu się nerwowo wykończę.

    A kiedy ten ślub planujecie?

    Powiedz, jeszcze, czy mieszkasz sama, z chłopakiem, czy z rodzicami?

    I jak się czujesz, kiedy myślisz o tym, że zaczniesz nowe życie
    jako żona?

    Tak sobie pomyslałam (mogę się mylić), że jest w twoich objawach
    taki element, że boisz się być sama. Tzn. że w efekcie objawów,
    chcesz, żeby ktoś cię pilnował, opiekował się tobą, bo możesz dostać
    mdłosci albo drgawek. Może za bardzo sugeruję się moimi własnymi
    doświadczeniami, ale to może być sygnał, że nie jesteś jeszcze
    gotowa na "dorosłosć", samodzielne życie, odpowiedzialność za
    siebie. Ślub cię trochę przeraża, ale nie wiesz, jak z tego wybrnąć
    i stąd "ucieczka" w chorobę. Bo przeciez kochasz chłopaka. Trochę
    się zabawiam w psychoanalityka i pzepraszam, jesli piszę bzdury.

    --
    Depresja i nerwica
  • next-zabcia 25.02.08, 15:43
    Ślub planujemy za kilka miesięcy a w tym że napisałam że panicznie boję się
    swojego ślubu chodziło mi o to że się źle poczuję bo ciągle boli mnie brzuch lub
    żołądek i nie wytrzymam do końca mszy itd.
    Wszystkie te moje problemy się zaczęły jak skończyłam szkołę, przestałam widywać
    się z ludźmi i zaczęłam się zastanawiać co będzie jutro.
    Nie mam żadnych wątpliwości co do mojego ślubu, może trochę przeraża mnie wizja
    zamieszkania u męża a to spory kawałek od domu rodzinnego, nie znajomi ludzie,
    nowe środowisko...
  • kontrreformacja 25.02.08, 14:39
    > Ludzie mówią (nawet lekarz ostatnio) czym ja się martwię, mam
    super rodzinę,
    > kochanego chłopaka, wkrótce planujemy ślub a ja nie umiem
    odpowiedzieć na to
    > pytanie...

    Przestań słuchać ludzi. Najgorsze w tej chorobie jest to, że traci
    się kontakt ze swoimi uczuciami. Tzn. jest lęk i niepokój i poza tym
    nic. Mnie też bardzo długo wydawało się, że ja się martwię bez
    sensu, że przecież moje życie jest takie super. Inny by się cieszył.

    Potraktuj swoje niepokoje poważnie. (wiem, że brzmi to jak dość
    szalony pomysł). Zastanów się, kiedy dolegliwości się nasilają,
    kiedy słabną. Czym się martwisz i dlaczego. Nie daj sobie zamknąć
    ust, tym, że ludzie mówią, że powinnaś być zadowolona. To twoje
    życie, nie ich i musisz sama wiedzieć, czego chcesz.

    Często jest tak, że mam w sobie dużo sprzecznych uczuć. Np. kocham
    mojego męża, ale wkurza mnie czasami. Ślub bardzo przeżyłam. Lęki mi
    się nasiliły. Oczywiście nie widziałam związku ze ślubem, bo
    przecież kocham go i wątpliwości mogłyby zepsuć moją wizję idealnego
    związku. A przecież ślub jest też bardzo stresujący. Możesz się
    niepokoić utratą wolności, ciężarem zobowiązania, "dorosłoscią".
    Masz prawo do lęku z tego powodu i wcale nie oznacza on, że chłopaka
    nie kochasz.
    Oczywiście powody złego samopoczucia mogą być inne, ale z mojego
    doświadczenia wynika, że takie objawy świadczą, że TOBIE coś się w
    twoim życiu nie podoba. Choć obiektywnie może być super. Pomyśl o
    tym.

    Psychiatra i psycholog - jak najbardziej mogą pomóc. To żaden wstyd
    korzystać z ich pomocy.
    --
    Depresja i nerwica
  • mala_ta 25.02.08, 20:23
    Mnie namawiała moja pani psycholog na konsultacje u psychiatry bo uważała, że w
    moim przypadku niezbędna jest farmakoterapia. Strasznie się bałam pójść do
    psychiatry ale nie dawałam sobie już rady i przełamałam się i poszłam. Teraz nie
    żałuję tej decyzji chociaż mam problemy z doborem leku ale mam nadzieję, że
    obecny lek będzie tym dobrym i mi pomoże.
  • donella 25.02.08, 22:01
    Ty weź się w garść i wal do psychiatry! Zobaczysz, że Ci pomoże.
    Psychiatra, to lekarz taki sam jak n.p. okulista.
    Żabka, rób co możesz w Swojej sprawie. Twoje życie, jest w Twoich
    rękach. Nie uważaj tego co napisałam za truizm, chociaż
    tzw.doświadczenia i "swój rozum" mam Odpisz jutro.
    donella
  • mskaiq 26.02.08, 11:03
    Nerwica ma podloze psychologiczne. Pojawiaja sie odczucia somatyczne
    ktore wywoluja strach. Im wiecej myslisz o odczuciach somatycznych
    tym wiekszy strach.
    Strach powoduje wrzody, biegunki i mdlosci.
    Jesdli chcesz sie pozbyc nerwicy musisz przestac sie bac odczuc
    somatycznych. Mozesz zrobic badania i przekonac sie ze Twoje
    odczucia somatyczne nie maja zadnych podstaw.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • adavvv 26.02.08, 11:49
    Ale jak się przestać bać, mskaiq.
    uściski
  • abasia471 26.02.08, 13:44
    Next-zabcia, jak najszybciej powinnaś pójść do psychiatry i
    psychologa. Nie rozumiem twojej rodziny, która woli, żebyś rujnowała
    sobie zdrowie, bo pójście do psychiatry to ujma. Takich ludzi trzeba
    by leczyć, bo takie podejście to dopiero wariactwo. Nie zapętlaj się
    w domysłach, nie doszukuj się kolejnych chorób, nie czytaj w
    Internecie o chorobach, tylko idź się leczyć.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • next-zabcia 26.02.08, 15:48
    Dziękuję wam kochane za wsparcie. Wiem że muszę iść do lekarza i wiem że to
    nieuniknione. Z każdym dniem jest ze mną coraz gorzej, jestem taka niespokojna w
    środku... Dziś prawie całą noc nie spałam bo rano szykował mi się wyjazd.
    Zasnęłam o 3 rano po tabletce uspokajającej :(
    Jest dokładnie tak jak piszecie badania nic nie wykazują, dziś zrobiłam kolejne,
    wydałam kolejne pieniądze i tak na pewno wyjdą ok.
    Ale powiedzcie tak szczerze czy słyszałyście o takim przypadku jak ja? Że rok
    się męczę i każdego dnia mam te same objawy?
  • rain.dog 26.02.08, 16:40
    > Strach powoduje wrzody, biegunki i mdlosci.

    strach nie powoduje wrzodów
    wrzody wywołuje bakteria helicobacter pylori
  • next-zabcia 26.02.08, 17:56
    rain.dog napisała:

    > > Strach powoduje wrzody, biegunki i mdlosci.
    >
    > strach nie powoduje wrzodów
    > wrzody wywołuje bakteria helicobacter pylori


    Ooo nie zgodzę się z tobą!
    Dwukrotnie miałam badanie na obecność HP z krwi i podczas gastroskopii, wynik
    ujemny.
  • abasia471 26.02.08, 18:59
    Z tego, co wiem, stres bardzo ujemnie odbija się na przewodzie
    pokarmowym, bo powoduje zaburzenia czynnościowe. Jest taki lek o
    nazwie Sulpiryd, który jest wykorzystywany w leczeniu zarówno przez
    psychiatrów jak i gastrologów. Dziwi mnie to, że lekarze nie
    zaordynowali ci do tej pory tego medykamentu. Twój przypadek wcale
    nie jest taki odosobniony jak ci się wydaje. Powinnaś jak
    najszybciej trafić do dobrego psychiatry, który wyciszy negatywne
    skutki napięcia nerwowego i do psychologa, który pomoże ci oswoić
    się z problemami.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • koalaa8 27.02.08, 04:01
    >Nie umiem cieszyć się życiem... :(
    Również nie umiałam... w życiu widziałam same negatywności.
    Biegunki, mdłości pojawiały się u mnie pod wpływem strachu, wszystkiego
    panicznie się bałam, bo byłam sama ze swoimi problemami.
    Szukałam pomocy, nadaremnie, aż wreszcie pojawił się ktoś kto potrafi kochać,
    pokazał mi tych samych rzeczy piękno, że można się cieszyć życiem, kochać ludzi,
    świat, czerpać radość z życia że jestem.
    pozdrawiam
  • lucyna_n 27.02.08, 11:23
    i ten sam ktoś wmowił Ci schizofrenię ...
    zachowujesz się jak ofiara sekty

    w zasadzie jesteś powodem dla ktorych zaczynam mieć o M. jak
    najgorsze mniemanie, do niedawna myślalam że to po prostu uparty
    dziad-wszystko-zjadł, co chce dobrze, ale wychodzi źle.
    No, ale ... jeżeli on jest w stanie wykonać takie rzetelne
    sekciarskie pranie mózgu, to zmienia postać rzeczy.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • oxygen1000 27.02.08, 12:31
    do tego Koalaa8 piszesz po nocach, czyżbyś funkcjonowała w godzinach
    Maska
    popieram Lucynę
  • lucyna_n 27.02.08, 13:02
    Nick wskazuje na to że Koala żyje w kraju gdzie słoneczko wschodzi i
    zachodzi o o innej porze niż w Polsce.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • rain.dog 27.02.08, 13:10
    Ale, co dziwne, oboje z Maskiem mieli identyczne omamy (nb. rzadko
    pojawiające się w schizofrenii - uczucie, że jest się bitym,
    ciągniętym za włosy). Psychoza indukowana, czy co?
  • abasia471 27.02.08, 21:39
    Ciekawa jestem, jak Masku drogi tłumaczy sobie te krytyczne wpisy.
    Podejrzewam, że tak: Wybaczcie im, bo nie wiedzą co czynią.
    A może bardziej sekciarsko: Wypędzany demon depresji odzywa się w
    forumowiczach i prześladuje pozytywnego bohatera tego forum(czytaj
    maskaig), dlatego należy odciąć się od rozumu i zawierzyć mnie -
    mistrzowi. Mask dobrze wybrał, wie co należy czuć i myśleć, a cała
    reszta błądzi tkwiąc w negatywności.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • koalaa8 28.02.08, 04:51
    Lucyna napisała :
    >i ten sam ktoś wmowił Ci schizofrenię ...
    >zachowujesz się jak ofiara sekty

    O schizofrenii dowiedziałam się od lekarza psychiatry i nie jestem ofiarą żadnej
    sekty.

    Do Abasi, spróbuj patrzeć na drugiego człowieka jak na przyjaciela, odejdzie
    złość, wówczas nie działasz przeciwko sobie.
    Krytykując drugiego człowieka działasz przeciwko sobie, wydaje mi się że nie
    zdajesz sobie z tego sprawy.
    >Mask dobrze wybrał, wie co należy czuć i myśleć, a cała
    > reszta błądzi tkwiąc w negatywności.
    Nie cała reszta, ja np szukam radości w życiu, mam plany które chciałabym
    realizować....
    pozdrawiam
  • oxygen1000 28.02.08, 09:08
    Po pierwsze Koallo nie spisz po nocach, więc nie wiem jak
    funkcjonujesz w dzień,po drugie naśladując Maska daleko nie
    zajdziesz, nie jedną osobę tak wyprowadził.
  • rain.dog 28.02.08, 09:10
    koalaa8 napisała:
    nie jestem ofiarą żadne
    > j
    > sekty.
    >

    każda zmanipulowana ofiara tak mówi

    > Do Abasi, spróbuj patrzeć na drugiego człowieka jak na
    przyjaciela, odejdzie
    > złość, wówczas nie działasz przeciwko sobie.
    > Krytykując drugiego człowieka działasz przeciwko sobie, wydaje mi
    się że nie
    > zdajesz sobie z tego sprawy.

    Koala, spróbuj zacząć myśleć samodzielnie i nie pisać kalkami z
    Mskaiqa tylko własnymi słowami - będzie przyjemniej i
    bardziej...wiarygodnie?
  • abasia471 28.02.08, 14:07
    Koala, ja jestem bardzo przyjacielskim człowiekiem i lubię ludzi,
    tylko mam uczulenie na głupotę, świętoszkowatość, hipokryzję i
    życzeniowe myślenie. Czy ty masz własne poglądy, czy tylko
    przedrukowujesz myślenie swojego mistrza? Coś wydaje mi się, że
    jednak to drugie.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • luka.s1 29.02.08, 14:44
    Ja się zgadzam z mskaiq całkowicie. Wpadłaś żabciu w błędny krąg
    nerwicy, boisz się mdłości i biegunki i ten strach (i tylko ten
    strach) powoduje, że faktycznie dostajesz mdłości itd, a to z kolei
    sprawia, że jeszcze bardziej się boisz co nasila fizyczne objawy i
    tak wkoło. Jeśli przestaniesz się bać objawów to one znikną, ale nie
    jest to takie proste, przydałaby się pomoc np. psychoterapeuty
    poznawczo-behawioralnego. Wg. mnie leczenie nerwicy, czy depresji
    tylko tabletkami przypomina leczenie zęba panadolem, niby pomaga, a
    tak na prawde tylko maskuje problem.
  • next-zabcia 29.02.08, 21:41
    Tak też mi się wydaje że sama się nakręcam ale to już taki chyba charakter i cóż
    zrobić... Bardzo bym chciała przestać się bać ale nie potrafie i chyba sama
    sobie z tym nie poradzę. Od kilku dni jest nawet dobrze, ale chyba i tak wizyta
    u specjalisty nieunikniona.
    Mi też się wydaje że same lekarstwa mi nie pomogą bo ja muszę się przed kimś
    wygadać, przed kimś takim kto mnie zrozumie. Dużo mi dają takie rozmowy na
    forum, cieszę się że są tacy ludzie jak wy. Dziękuję :*
  • mskaiq 29.02.08, 08:56
    Lucynka napisala
    >i ten sam ktoś wmowił Ci schizofrenię ...zachowujesz się jak ofiara
    >sekty
    Skad wiesz Lucynko ze ktos wmowil Koali schizofrenie? Czy
    dowiedzialas sie tego od lekarza Koali albo od Koali ?
    Mysle ze trzeba sie trzymac faktow a zadna z osob ktore pisza o
    Koali i o mnie nie ma zadnych podstaw do tego co pisza.
    Nie wiedza nic wiecej ani o Koali ani o moim zyciu niz Ty ani to co
    zostalo napisane na tym forum.
    Wszystkie informacje to wymysl grupy ludzi ktorzy pisza rozmaite
    historie o mnie i Koali, czesto na prywatne poczty.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 29.02.08, 23:01
    > Mysle ze trzeba sie trzymac faktow a zadna z osob ktore pisza o
    > Koali i o mnie nie ma zadnych podstaw do tego co pisza.
    > Nie wiedza nic wiecej ani o Koali ani o moim zyciu niz Ty ani to co
    > zostalo napisane na tym forum.


    A ty jak piszesz o innych skad mozesz wiedziec wiecej niz ktos co ktos inny
    napisze? jakie masz podstawy do swojej pisaniny o innych?

    > Wszystkie informacje to wymysl grupy ludzi ktorzy pisza rozmaite
    > historie o mnie i Koali, czesto na prywatne poczty.

    ukladu ktory spiskuje za plecami
  • rain.dog 01.03.08, 10:28
    mskaiq napisał:

    > Mysle ze trzeba sie trzymac faktow a zadna z osob ktore pisza o
    > Koali i o mnie nie ma zadnych podstaw do tego co pisza.
    > Nie wiedza nic wiecej ani o Koali ani o moim zyciu niz Ty ani to
    co
    > zostalo napisane na tym forum.


    Wiesz co? Na Twoim miejscu nie byłabym tego taka pewna, bo świat
    jest naprawdę mały, mniejszy niż Ci się wydaje, mniejszy jeszcze niż
    anonimowość w internecie, a Ty na dodatek swego czasu beztrosko
    rzucałeś na forum swoim imieniem i nazwiskiem.


    > Wszystkie informacje to wymysl grupy ludzi ktorzy pisza rozmaite
    > historie o mnie i Koali, czesto na prywatne poczty.

    Ciekawe kto i do kogo te historie pisze - ja nie dostałam ani
    jednej, natomiast w ubiegłym roku przyszły do mnie maile od jakiegoś
    bardzo koalo-podobnego nicka, w których autorka(autor?) usilował
    wyciągnąć ode mnie co ja wiem o Masku i jego "terapeutycznych
    kwalifikacjach":)
  • lucyna_n 01.03.08, 11:10
    na prywatne poczty to zdaje się Masku Ty chętnie pisujesz. Co rusz
    pojawia się jakaś osoba ktorej intensywnie na priva swoje prawdy
    forsowałeś.
    a co do Koali i Ciebie nie trzeba czytać nic więcj niż Twoje posty i
    jej posty, podobieństwa są tak wyraźne, dobór słow, te same
    argumenty, po prostu jak ktoś tu napisał - kalka. Wmawiaj głupszym
    od siebie że to tylko przypadek i że na priv się z nią nie
    kontaktujesz, i swoich prawd nie wciskasz jej do głowy.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 01.03.08, 14:42
    a Ty na dodatek swego czasu beztrosko
    > rzucałeś na forum swoim imieniem i nazwiskiem.

    pamietam ten post. jakby nakrecic autobiopgrafie maska, ten post bylby pierwsza
    scena, jeszcze przed napisami.

    cyborg mask tlumaczy kim jest, jak go zdefiniowali. tlumaczy msk , tlumaczy ai.
    i na koncu mowi : skad sie wzielo q, nie wiem. film bym nazwal "w poszukiwaniu q"
  • mskaiq 02.03.08, 00:40
    Ja nadal podaje moje nazwisko i imie, podaje rowniez gdzie zyje i
    moj bezposredni adres internetowy. Nie wstydze sie niczego i nie mam
    nic do ukrycia. Twierdzenie ze naleze do sekty jest nieprawdziwe i
    dlatego wiem ze ktos kto rozpowszechnia nieprawdziwe twierdzenia.

    Na jakiej podstawie Lucynko piszesz ze naleze do sekty? Poza tym na
    jakiej podstawie piszesz ze ktos Koali wmowil schizofrenie ?
    Czy masz jakis dowod na poparcie tego co piszesz, czy sprawdzilas to
    z Koali lekarzem albo sprawdzilas w Australii ze naleze do sekty.
    Nie odpowiedzialas na to pytanie.
    Poza tym na forum bylo wiele rozmaitych podejrzen odnosnie mnie,
    nawet takie ze Koala i ja to jedna osoba. Okazalo sie ze jest to
    nieprawda po tym jak gazeta wyborcza sprawdzila ze te dwa niki pisza
    z dwoch roznych miejsc. Wiem o tym bo gazeta pytala czy zgadzam sie
    na takie sprawdzenie.
    Jesli chodzi o posty to otrzymalem ich wiele. Zwykle zawieraly
    nieprawdziwe informacje a Koali. Koala otrzymala rowniez wiele
    postow zawierajacych pelno nieprawdziwych informacji o mnie.
    Jesli chodzi o pisanie na prywatna poczte do innych ludzi to 90%
    korespondencji do mnie jest inicjowana przez innych. Rain.dog jest
    jedna z takich osob, napisala do mnie pierwsza.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • lucyna_n 02.03.08, 11:35
    nie napisalam że należysz do sekty tylko że Koala zachowuje się
    jakby do niej należała, a Ty robisz ludziom iście sekciarskie pranie
    mózgu, co zresztą jest prawdą.
    Co do lekarza Koali to przecież pisze ciągle że sama z tego wyszła
    bez leków i lekarzy, to o jakim lekarzu mówisz?
    Ludzie inicjują do Ciebie maile bo piszesz jakbyś był co najmniej
    wykwalifikowanym terapeutą i początkowo mają wrażenie że wiesz co
    mówisz, więc piszą,a Ty wtedy "złapawszy ofiarę na haczyk"
    kontynuujesz swe wiekopomne dzieło mącenia ludziom w glowach ,
    wbijania w poczucie winy, wmawiania że sami mogą wyjść z każdej
    choroby, bredzenia (bo to już nie gadanie) o wybieraniu
    "negatywności" itd. Nie wiem co jeszcze,bo to co wiem wiem z postow
    osób które Ci uwierzyły, a potem z wielkim trudem leczyly dodatkowe
    rany, i ponosiły konsekwencję odwleczenia w czasie leczenia.
    Twoimi dobrymi chęciami piekło jest wybrukwane Masku.
    Wiem że nie powinno sie tak bezpośrednio i ostro komuś pisać, ale
    delikatne aluzje czy polemiki z choćby najbardziej wiarygodnymi i
    sensownymi argumentami od kilku lat calkowicie ignorujesz, i
    wykręcasz wciąż kota ogonem.
    Przestań się stawiać w roli terapeuty, jak jesteś zdrowy to zajmij
    się swoim życiem, jak jesteś chory to pisz z pozycji osoby chorej, a
    nie Boga Wszechmogącego.
    i wsadź sobie w ... kieszeń te "serdeczne pozdrowienia"

    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • rain.dog 02.03.08, 11:51
    Mskaiq wszystkim dobrze doradzi i każdego podbuduje psychicznie,
    zwłaszcza chorego na schizofrenię:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33197&w=76427793
    akurat na tamtym forum powinni cię dawno już zabanować
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 12:16
    a to niby czemu, schizofrenicy to nie przedszkolani, wkurza mnie ten paternalizm
    twoj wobec tamteo forum jak trist wobec sneepera.
  • abasia471 02.03.08, 13:13
    Glupio_ze_psu_podbieram,_zarcie trafnie zdefiniował postawę Maska,
    paternalizm to jest to, co Mask ćwiczy na skołowanych depresyjnych.
    Przekonuje delikwenta, że jest wszechmocny, bo pokonał wszystkie
    choroby, wszechwiedzący a słuchanie go, to najlepsza droga do
    samouleczenia. Lucyna też świetnie wyłożyła, co i jak. Ciekawa
    jestem czy Mask, choć na chwilę zastanowi się nad jej racjami, ale
    doświadczenie każe mi w to wątpić. Wydaje mi się, że Mask nie
    podejmie rzuconej rękawicy, zniknie na chwilę a potem znowu będzie
    zbawiał świat na swoją modłę.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • nienill 02.03.08, 13:38
    abasia471 napisała:

    Ciekawa
    > jestem czy Mask, choć na chwilę zastanowi się nad jej racjami, ale
    > doświadczenie każe mi w to wątpić. Wydaje mi się, że Mask nie
    > podejmie rzuconej rękawicy, zniknie na chwilę a potem znowu będzie
    > zbawiał świat na swoją modłę.
    łaaał... czyli doswiadczenie czasami jednak przydaje sie w zyciu. a
    juz myslalam, ze ty uprawiasz te krucjate, bo naprawde wierzysz, ze
    mask sie zmieni..... uffff.....


    potrafie zrozumiec, ze pan E. probuje dyskutowac z maskiem, bo po
    prostu znalazl sobie takie hobby i tyle.
    nie potrafie zrozumiec, dlaczego taka... hmm... powazna,
    doswiadczona, zrownowazona, poukladana (bo za taka sie uwazasz, a
    nikt z forum nie moze powiedziec, ze zna cie lepiej niz ty sama)
    osoba, ktora odnalazla (dzieki terapii) spokoj i ukojenie tak bardzo
    angazuje sie emocjonalnie w tego rodzaju glupie pyskowki.
    po co ci to, absolutnie zdrowa kobieto?

    nie musisz odpowiadac, nie o to mi chodzi. tak sobie tylko to
    napisalam, bo tyle razy paplałas o zaklamaniu, wyparciu i swoim
    niesamowitym zdrowiu psychicznym oraz o tym, ze do maska nic nie
    dociera, ze az mi sie przelalo...
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 13:48
    skoro juz panna osiagnela swoje przeznaczenie, to dobnbrze. to nie pani wojna.
    ale prosze nie patrzec z wyzszoscia szwajcara na barbarzyncow walczacych.
  • nienill 02.03.08, 13:57
    glupio_ze_psu_podbieram_zarcie napisał:

    > skoro juz panna osiagnela swoje przeznaczenie, to dobnbrze.
    jasssneee.... obraz sie na mnie smiertelnie i wypominaj mi to teraz
    do konca zycia

    a moze tym razem to ja napisze, zebys sie nie przejmowal, bo to
    tylko moj borderlajn i wszystko bedzie ok????


    to nie pani wojna.
    > ale prosze nie patrzec z wyzszoscia szwajcara na barbarzyncow
    walczacych.
    to nie bylo do ciebie tylko do baski, wiec udaje, ze nie wiem do
    czego pijesz.
  • abasia471 02.03.08, 14:45
    nienill napisala
    >prostu znalazl sobie takie hobby i tyle.

    A nie przyszło ci do głowy, że ja również mam powód - hobbistycznie
    traktowana walka z samozwańczym mentorem.

    >nie potrafie zrozumiec, dlaczego taka... hmm... powazna
    doswiadczona, zrownowazona, >poukladana (bo za taka sie uwazasz, a
    >nikt z forum nie moze powiedziec, ze zna cie lepiej niz ty sama)
    >osoba, ktora odnalazla (dzieki terapii) spokoj i ukojenie tak
    bardzo
    >angazuje sie emocjonalnie w tego rodzaju glupie pyskowki.

    Odpuść sobie, naprawdę nie musisz mnie rozumieć, szczególnie, że mi
    nie zależy na twoim zrozumieniu. Uspokoję cię tylko, że nie jestem
    zaangażowana emocjonalnie w te polemiki, więc absolutnie sobie nie
    szkodzę, jeżeli to by cię martwiło.

    >po co ci to, absolutnie zdrowa kobieto?

    Sama się zastanawiam. Może po to, żebyś miała okazję się
    uzłośliwiać. Podoba ci się taki powód?

    >nie musisz odpowiadac, nie o to mi chodzi. tak sobie tylko to
    >napisalam,

    Przyjmij, że ja też sobie tak tylko piszę.

    >swoim niesamowitym zdrowiu psychicznym

    O, tu już konfabulujesz koleżanko, bo nigdy tak nie pisałam, ale jak
    chcesz możesz uważać mnie za niesamowicie zdrową, nie mam nic
    przeciwko temu.




    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 13:44
    uwazam ze forum schizofrenia ma calkiem prezny odzial anty maskowy. sa sprytni.
    uwazam ze dawanie im oslony antymaskowej jest nie na miejscu, gdyz wlasnie tam
    pan mask moze poniesc spore straty. a nic tak dobrze nie leczy narcyza jak
    kleska. my tu na forumie, mamy baske, ktora jest naszym bulteirerem na maska. a
    tak musimy sie wspierac posilkami ze schizofrenii.
  • tristezza 02.03.08, 18:13
    schizofrenicy to nie przedszkolani, wkurza mnie ten paternaliz
    > m
    > twoj wobec tamteo forum jak trist wobec sneepera.

    no i niech Pana wkurza dalej, nie ma problemu. ale jesli nie chce
    Pan zrozumiec, ze facet niemal nie wychodzacy z psychozy, z
    kilkunastoma pobytami w szpitalu na koncie zasluguje na wieksza
    wyrozumialosc, niz pozostali bywalcy FD, to jednak troche sie dziwie


  • tristezza 02.03.08, 18:25
    wrocilam wlasnie z kina i jestem pod wrazeniem sceny finalowej
    filmu "katyn" moze wiec bede nieco patetyczna. powiem krotko: jak
    dla mnie stworzyliscie tu wirtualny pluton egzekucyjny. zawsze
    nalezalam do grona krytykow Maska, ale nie moge nie napisac, ze to
    stadne wdeptanie czlowieka w bloto przeczytalam ze sporym
    zazenowaniem.
    trudno nie zauwazyc, ze kontakt z rzeczywistscia Pana Maska nie jest
    perfekcyjny. to powinno jednak mitygowac choc troche krwawe
    instynkty szanowanych przeze mnie oponentow tej barwnej postaci

  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 18:42
    > stadne wdeptanie czlowieka w bloto przeczytalam ze sporym
    > zazenowaniem.

    a gdzie tu w bloto wdeptuja. chcial linka, i wmawial ze nienawiscia kieruja sie
    ci co pisza ze czegos nie pisal, to dostal. chce sobie robic dobrze kosztem
    czyims to ja sobie porobie dobrze kosztem jego. nie lubie jak sie ze mnie robi
    wariata. za duzo robiono.
  • tristezza 02.03.08, 18:50
    wolalam Pana wystepy solowe niz druzynowe
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 19:00
    przybral pan mask role pasterza owieczek, to sila rzeczy zostaje sam jeden, a
    owieczek jest wiele.
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 19:23
    nieladnie sie zachowalem, nie tak jak powinienem. ale on prowokuje swoim
    zachowaniem do tego, do tego zeby odbic pileczke. jak nie ma wspolczucia dla
    siebie, powinien go dostac wiecej od innych, ale prowokuje swoim pisaniem o
    innych wmawianiem im roznych rzeczy, zeby nie dostac go wcale.
  • glupio_ze_psu_podbieram_zarcie 02.03.08, 19:27
    ten paternalizm w stosunku do sneepera to nie wyrozumialosc, tylko traktowanie
    go z gory. a on nie zasluguje na to, jest calkiem trzezwy. i kontaktowy. a mask
    wogole. chyba zaczyna zalugiwac na pateralizm.
  • tristezza 02.03.08, 19:59
    nie traktuje wcale Sneepera z gory. jest autorem wielu niezrownanych
    wywodow i bon motow, za ktore go bardzo lubie i cenie. wprawdzie
    zupelnie mi nie po drodze z roznymi jego pogladami, ale nigdy mi nie
    przyszlo do glowy, zeby rozpoczac z nim polemike

    a atakowanie Maska w imieniu jakichs jego domniemanych ofiar tez
    mozna nazwac paternalizmem. tyle ze ta ostatnia uwaga nie dotyczy
    Pana tylko kol.druzynowej
  • abasia471 02.03.08, 21:32
    Miałam jednak rację, że Tristezza jest tchórzliwą hipokrytką i
    najchętniej wrzuca ludziom przez ogródek. Jej ubolewanie nad Maskiem
    i podziw dla Snepera są jednego gatunku - wyższościowa mania przez
    nią przemawia.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • rain.dog 02.03.08, 12:05
    mskaiq napisał:

    > Ja nadal podaje moje nazwisko i imie, podaje rowniez gdzie zyje i
    > moj bezposredni adres internetowy. Nie wstydze sie niczego i nie
    mam
    > nic do ukrycia.

    Tym bardziej nie powinienes się dziwić, że ktoś może wiedzieć o
    Tobie więcej niż tylko to, co napisałes na forum. Prawda?
  • mskaiq 03.03.08, 10:04
    Nie mam nic do ukrycia Rain.dog. Nie mozna sie o mnie dowiedziec
    niczego innego niz pisalem.
    Jesli ktos wie o mnie wiecej to moze wie gdzie obecnie pracuje ? To
    chyba bardzo proste pytanie.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • rain.dog 03.03.08, 11:54
    Nie mozna sie o mnie dowiedziec
    > niczego innego niz pisalem.


    wiesz, dziwny jesteś. Podajesz publicznie swoje imie, nazwisko,
    móiwsz gdzie mieszkasz itp. A nie mieszkasz na pustyni - znają Cie
    różni ludzie, znajomi, rodzina, oni też znają innych ludzi a oni
    kolejnych...w Polsce, w Australii...
    ja plotek nie rozsiewam i nie mam zamiaru - ani na forum ani w
    prywatnej poczcie. ale Twoje złudzenia, że nikt nie może wiedzieć o
    Tobie nic ponadto, co piszesz, są naiwne.Świat jest mały, powtarzam.
  • abasia471 03.03.08, 12:20
    Wiesz dobrze, że publicznie nikt nie poda nicków tych osób, bo to
    nieetyczne i dlatego tak się domagasz dowodów. Ja znam dwie takie
    osoby. Jedna z nich była częstym gościem tego forum, wymieniałyśmy
    prywatną korespondencję, ale ostatnio nie bywa tu i nie wiem, co się
    z nią dzieje. Z drugą dziewczyną utrzymuję kontakt do dziś. Moje
    ataki na ciebie są podyktowane znajomością ich historii i dodatkowym
    cierpieniem jakie im zafundowałeś. Mógłbyś naprawdę wykazać się
    większą uczciwością i przynajmniej nie zapierać się swoich czynów.
    Nie stać cię na to? Spróbuj wybrać pozytywnie, pamiętaj kłamstwo
    przynosi negatywność, negatywność to choroba a ty wybierasz zdrowie -
    to mój apel do ciebie, napisany w twoim stylu.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • mskaiq 03.03.08, 09:53
    Na tym forum bylem niejednokrotnie oskarzony o to ze naleze do
    sekty. Ciesze sie ze nie uwazasz ze naleze do sekty le na jakiej
    podstawie piszesz o tym ze robie komus sekciarskie pranie mozgu. Czy
    napisala Ci o tym Koala? Mysle ze nie wiesz o czym rozmawiam z Koala
    i nikt tego nie wie wiec skad bierze sie stwierdzenie ze robie
    sekciarskie pranie mozgu?

    Na jakiej podstawie piszesz ze ktos wmowil Koali schizofrenię. Koala
    miala stwierdzona schizofrenie trzykrotnie przez trzech roznych
    lekarzy. Prawda jest ze nie bierze lekow ale radzi sobie swietnie.
    Decyzje o nie braniu lekow podjela wiele lat temu, bez mojego
    wplywu.
    Ostatnio rozpoczela prace, wychowuje dziecko i jest wspaniala matka.
    Nadal pojawiaja sie u niej zludzenia a takze glosy ale zludzenia nie
    wywoluja juz wiecej paniki i strachu na granicy dzialan
    samobojczych. Wie ze sa to zludzenia i coraz mniej sie ich boi,
    podobnie jak glosow.
    Radzi sobie coraz lepiej ze strachem, zalem i zloscia. Jest
    pozytywna, odzyskala radosc zycia i jego sens.

    Piszesz ze lapie ofiare na haczyk i kontynuje dzielo macenia ludziom
    w glowie. Nie lapie na nikogo na haczyk, kiedys pisalas do mnie wiec
    wiesz jak pisze. Przedstawiam moj punkt widzenia podobnie jak Ty
    przedstawiasz Swoj. Jedni sie z nim zgadzaja inni nie. Poza tym nie
    przedstawiam sie nigdzie ze jestem terapeta, czy znasz jakis post
    gdzie to zrobilem?

    Napisalas
    >Nie wiem co jeszcze,bo to co wiem wiem z postow osób które Ci
    >uwierzyły, a potem z wielkim trudem leczyly dodatkowe rany, i
    >ponosiły konsekwencję odwleczenia w czasie leczenia.
    Czy mozesz napisac jakie osoby leczyly dodatkowe rany i jakie to
    byly rany.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • rain.dog 03.03.08, 12:32
    > Czy mozesz napisac jakie osoby leczyly dodatkowe rany i jakie to
    > byly rany.

    Sam wiesz, więc po co prowokujesz. Te osoby same o tym kiedyś mówiły
    na forum.
  • tristezza 03.03.08, 14:42
    droga Rain.dog, ja tez znam jedna z tych osob: bardzo inteligentna,
    wyksztalcona z silna maskofobia. na zakrecie zyciowym nawiazala
    kontakt z Maskiem i po dluzszej znajomosci wirtualnej uznala, ze
    dala sie wkrecic. bardzo ja lubie, ale na jej miejscu mialabym
    pretensje do siebie, a nie do Mistrza, bo przeciez jaki jest kon
    kazdy widzi.

    druga z tych osob to legenda forum, ktorej podobno Mask sporo kiedys
    pomogl w sprawach zyciowych

    dziwie Ci sie, ze w towarzystwie kol.bulterierki chce Ci sie tak
    sekowac tego pana. on najwyrazniej sam potrzebuje pomocy
  • tristezza 03.03.08, 15:39
    i jeszcze jedno: jesli Ty rowniez korespondowalas z Maskiem, to moze
    napisz, czy Ty tez uwazasz sie za osobe pokrzywdzona i co Ci zlego
    zrobil, o ile zrobil

    te wszystkie insynuacje o praniu mozgow i sektach sa troche
    smieszne, a troche straszne. moim zdaniem kazdemu wolno prac swoj
    mozg tam gdzie mu to najlepiej pasuje: u psychoterapeuty z licencja
    badz bez, u psychiatry mniej lub bardziej niekompetentnego, metoda
    chalupnicza itd. nikt na nikim tego prania sila nie wymusza, Mask o
    ile mi wiadomo tez nie zmusza nikogo do korespondencji
  • lucyna_n 03.03.08, 16:07
    z czystej przekory stanęłaś po stronie Maska, czy naprawdę nie
    widzisz nic złego w tym co on pisze?
    oprocz ofiar wymienionych bylo kilka innych, swego czasu sie dość
    naodpowiadalam na maile i porostowalam te banialuki.
    Jednakowoż postanowilam Maskowi w drogę nie wchodzić, bo mimo
    wszystko wydawal mi się poczciwy, ale duet Mask-Koala jednak zapalił
    czerwone światełko. Póki tam sobie o tych pompkach pisal to jeszcze,
    ale teraz brnie w rady awykonalne a co tu dużo mowić jest dla wielu
    osob bardzo sugestywny i wydaje się czlowiekiem rozumiejącym
    problem. Mam nadzieję że tylko depresyjnie czarnowidzę, ale jakoś
    niepodoba mi się to wszystko. Wcale nie chcę naskakiwać na Maska,
    wiele razy go zresztą bronilam .Chcialabym jednak żeby choć trochę
    zrozumiał, żeby powiększył wiedzę na temat depresji, a wtedy jego
    cierpliwość moglaby być wielu osobom pomocna, teraz to raczej
    przypomina starczy upór. Musiałby jednak odlożyć na bok dumę i
    uznać że w wielu sprawach nie miał racji, albo miał ją tylko
    częściowo. Ponieważ nie wydaje mi się żeby to było możliwe, ja
    kończę temat, bo zwyczajnie nie mam takiej cierpliwości i nie
    potrafię milon razy przytaczać tych samych argumentow ubieranych w
    jak najjaśniejszą formę , gdy ktoś dalej głupa rżnie.
    Gorzej niż troll.

    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • tristezza 03.03.08, 17:00
    byc moze jest w tym jakis element przekory, ale na pewno nie jest to
    przekora w stanie czystym. ja tez wielkorotnie zartowalam sobie z
    Maska i nie czuje sie wobec niego calkiem w porzadku. moim zdaniem
    to jest tak: Mask odcial sie calkowicie od wlasnych emocji, ale
    oczywiscie nie zdaje sobie z tego sprawy. jest kompletnie anaukowy,
    pamietam jak mnie kiedys zaskoczylo, ze on nie rozumial znaczenia
    slowa remisja. i chociaz na temat depresji czy schizofrenii wie
    naprawde niewiele nie przeszkadza mu to czuc sie ekspertem. w sumie
    uprawia cos w rodzaju medycyny niekonwencjonalnej. wszelkie polemiki
    z nim sa kompletnie jalowe, bo on jest impregnowany na argumenty.
    robi jednak na mnie wrazenie przyzwoitego czlowieka, ktoremu wydaje
    sie, ze spelnia misje pomagajac ludziom chorym czy zagubionym.
    wiekszosc z nas jego posty smiesza lub irytuja, ale od czasu do
    czasu ktos sie jego radami czuje usatysfakcjonowany. czy komus
    szkodzi nie wiem, w koncu wszelkie rady przyjmujemy na wlasna
    odpowiedzialnosc. nie wykluczam jednak, ze mogl komus pomoc, w
    kazdym razie na forum wielokrotnie mu dziekowano za wypowiedzi.
    a teraz sedno moich watpliwosci: podobnie jak sporo ludzi z tego
    forum przegryzlam sie w zyciu przez rozne podreczniki psychiatrii i
    psychologii. chyba nikomu z nas specjalnie to nie pomoglo. Mask
    biega natomiast po plazy, zdrowo sie odzywia i czuje sie czlowiekiem
    spelnionym. nie wiem, moze taki rodzaj lobotomii w sferze emocji
    jest jakims sposobem przystosowania? nie kazdemu to pasuje, ale
    jesli komus pasuje, to czy trzeba koniecznie go wyprowadzac z bledu?
    jedni czytaja prousta inni harlequiny, podejrzewam, ze ci drudzy sa
    szczesliwsi. jesli adepci nauk Maska potrafia tak jak on powiedziec:
    ilez to radosci tak sobie biec bez problemow, to czy nalezy ich
    przed tym chronic?


  • lucyna_n 03.03.08, 17:37
    w ogólności też tak to widzę, ale...
    chronić by trzeba, a przynajmniej ja się głupio poczuwam do tego,
    przed:
    - trwaniem dalej w toksycznych związkach, (większość maili do mnie
    na ten temat)
    - poczuciem winy wobec innych że się nie poświęca np będąć z osobą
    która Cię poniża, lub mieszkając z ojcem alkoholikiem, nie podjąć
    misji ratowania nieszczęsnego, choćby kosztem wlasnego życia.
    - poczuciem winy że się samemu nie potrafi wyjść z depresji nie ma
    się siły np biegać czy w inny sposób uaktywniać, albo przełamać
    fobii, a przecież wystarczy chcieć.
    - odstawieniem lekarstw bez konsultacji z lekarzem "bo one tylko
    szkodzą, nic nie dają"
    - wmawianiem że choroby i zaburzenia psychiczne są spowodowane
    świadomym wyborem "negatywności"

    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • rain.dog 03.03.08, 18:33
    Tristezzo, masz złe dni jak widzę. Bywa.
    Co do mnie, to nie szukałam w Masku terapeuty ani oczekiwałam
    pomocy, rany boskie, skąd Ci to do głowy wpadło? Na początku
    czytając go uznałam, że to facet strasznie zakręcony w sobie, który
    wpadł kiedyś w ciężki kryzys życiowy i musiał jakoś na nowo sobie tą
    rzeczywistośc stworzyć, a fora internetowe i "pomagactwo" na nich
    jest dla niego taką podtrzymującą autoterapią. Napisałam do Maska na
    temat schizofrenii, bo wydało mi się, że nie wie o czym pisze i może
    by poczytał o tej chorobie. I po kilku mailach wymiękłam i dałam
    sobie spokoj.
    I podpisuję się pod Lucyną. Gdyby Mask pisał tylko o tym, że jest
    spełniony, bo biega po plaży nad oceanem, zdrowo się odżywia i jest
    pozytywny, to nie byłoby w ogóle tematu.
    I chyba nie zawsze do końca jest tak, że każdy może sobie wybrać,
    kogo kupi a kogo nie - tutaj, jak i do terapeutów, trafiaja nie
    tylko starzy depresyjni wyjadacze, ale ludzie z nagle potrzaskaną
    psychiką, świeży i zieleni, czyli idealne obiekty do
    psychomanipulacji. I potrafią łyknąc cokolwiek, co chcieliby akurat
    usłyszeć. Dlatego uprawiam, krytykowany(może i słusznie) paternalizm
    wobec forum schizofrenia - bo ci chorzy wydają się najbardziej
    bezbronni, najbardziej podatni na zranienie.
    A jedna z "ofiar" Maska pisała, że gdy chciała zakończyć tę jego
    wirtualną terapię, dostała maile grożące, że bez niego sobie nie
    poradzi i jeszcze ciekawsze historie. Nie będę pisała za kogoś -
    jesli zechce, sama sie odezwie.
  • tristezza 04.03.08, 10:52
    Rain.dog nie mam jakichs szczegolnych dni, mam tylko watpliwosci, a
    ten zmasowany atak z watkami sekt, privow, ofiar itd. wydal mi sie
    niesmaczny. Mask napisal, ze korespondowalas z nim, a Ty sie w ogole
    do tego nie ustosunkowalas, co wydalo mi sie dziwne. nie typowalabym
    Cie na klientke Maska, po prostu zaskoczyl mnie fakt, ze sie do
    niego zwracalas poza forum.
    co do tych domniemanych ofiar: nie wiem, to wszystko sa wiadomosci z
    drugiej reki, nie kupujacy negatywnosci Mask, ktory grozi....jakos
    mi sie to szczegolnie prawdopodobne nie wydaje, ale co ja tam wiem
  • pszczole 03.03.08, 18:56
    - odstawieniem lekarstw bez konsultacji z lekarzem "bo one tylko
    > szkodzą, nic nie dają"

    tego nie pisal

    > - wmawianiem że choroby i zaburzenia psychiczne są spowodowane
    > świadomym wyborem "negatywności"

    ten element nauki maska bardzo mi sie podoba. mask pisze jedna sluszna rzecz,
    wrecz kluczowa dla wielu problemow : nie oceniać. i jednoczesnie wszystko co
    pisze jest zaprzeczeniem tego. ocenia emocje, wymysla negatywnosci,
    pozytywnosci, cale jego pisarstwo sprowadza sie do oceny.
  • lucyna_n 03.03.08, 19:14
    pisał, pisał, dawno bo dawno ale argumentował przeciw lekom , także w
    leczeniu schizofrenii
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • tristezza 04.03.08, 10:38
    rozumiem Lucy Twoje szlachetne intencje i wlasciwie tez sie z Toba z
    grubsza zgadzam. podziwialam zawsze Twoja powsciagliwosc w
    recenzowaniu nauk Maska, najwyrazniej tamy puscily. wydaje mi sie
    jednak, ze to wszystko nie jest takie jednoznaczne i w sumie cholera
    wie, czy on naprawde jest taki szkodliwy, a kto inny pomocny. nie
    chce mi sie rozpisywac, ale wezmy Twoj pierwszy przyklad trwania w
    toksycznych zwiazkach. jasne, ze na zdrowy rozum w takich zwiazkach
    trwac nie nalezy, ale przeciez z wielu powodow czesto wcale nie jest
    latwo sie z nich wywiklac. ludzie pisza dramatyczne posty w chwili
    desperacji, my radzimy rzuc to w diably i uciekaj jak najdalej, ale
    przeciez te osoby najczesciej nie sa zdolne z powodow
    psychologicznych czy/i ekonomicznych do takich radykalnych
    rozwiazan. takie rady tez moga byc szkodliwe, jesli sa dla kogos
    niekwykonalne. a Mask radzi cos, co czesto moze byc bardziej na
    miare mozliwosci osoby w kryzysie. kogos bardziej zdoluje, ale kogos
    uspokoi i troche pokrzepi.
    co do odsylania kazdego czlowieka z objawami depresji do lekarza,
    tez mam watpliwosci. podejrzewam, ze czesc osob, ktore prosza o rade
    zostaje wkrecona w kariere pacjenta psychiatrycznego zupelnie
    niepotrzebnie, ze te osoby poradzilyby tez sobie bez lekow. nie wiem
    Lucy jak Ty, jestes ode mnie przeciez znacznie mlodsza, ale
    ja im dluzej zyje na tym swiecie, tym mam wiecej watpliwosci
  • dolor 03.03.08, 17:38
    A jednak efekty są, Mask zaczął używać wyszukiwarki, kto wie, czym się to skończy...
    --
    <a href="www.kulturapogrzebu.com.pl/" target="_blank">kultura/a>
  • pszczole 03.03.08, 18:58
    noblem. oto powstaje sztuczna inteligencja. scisle zaprogramowana maszyna,
    zaczyna sama wyszukiwac informacje.
  • pszczole 03.03.08, 18:51
    uwazam ze gdyby maska nie bylo na forum, nalezaloby go wymyslic. jest idealny.
  • pszczole 03.03.08, 23:22
    nie uwazam, ze czytajacy harlekiny sa bardziej szczesliwsi od czytajacych
    prousta. jakos czytelniczki harlekinow bardziej mi sie kojarza ze zmeczonymi
    kobietami w pociagach podmiejskich wracajacymi do domu. a prousta to czytaja
    dzieci z dobrych domow, glosujacych na unie wolnosci, co na wakacje jezdza, do
    kawiarni z bracia studencka uczeszczaja, i maja fjuczer w oczach.
  • pszczole 03.03.08, 23:51
    >a teraz sedno moich watpliwosci: podobnie jak sporo ludzi z tego
    >forum przegryzlam sie w zyciu przez rozne podreczniki psychiatrii i
    >psychologii. chyba nikomu z nas specjalnie to nie pomoglo. Mask
    >biega natomiast po plazy, zdrowo sie odzywia i czuje sie czlowiekiem
    >spelnionym. nie wiem, moze taki rodzaj lobotomii w sferze emocji
    >jest jakims sposobem przystosowania? nie kazdemu to pasuje, ale
    >jesli komus pasuje, to czy trzeba koniecznie go wyprowadzac z bledu?
    >jedni czytaja prousta inni harlequiny, podejrzewam, ze ci drudzy sa
    >szczesliwsi. jesli adepci nauk Maska potrafia tak jak on powiedziec:
    >ilez to radosci tak sobie biec bez problemow, to czy nalezy ich
    >przed tym chronic?


    to nie chodzi o ochrone kogos, przeciez nikt nie pisze zeby dac mu bana. tu
    chodzi o ochrone siebie. problem z panem maskiem jest taki, ze ma zmanipulowana
    swiadomosc, ktora manipuluje. dlatego budzi sprzeciw. powiem szczerze mi nigdy
    nie bylo po drodze z roznymi krytykami maska na forum, te spory o endogenna,
    leki, ze depresja to choroba ktora leczy lekarz, to nie moje spory, rzekomo
    endogennych to tu pewnie na parcach jednej reki policzyc mozna. mnie zawsze
    razily raczej jego sposob pisania, kwestie psychologiczne, ktore nierzadko ci
    sami ludzie ktorzy sie spierali sie z nim o leki, sami jakos takze uznawali je
    za swoje.
  • pszczole 03.03.08, 23:59
    mask jest idealnym obiektem do przeniesienia. bez tego rzekomo terapii nie ma. i
    dlatego on naprawde pomaga, choc pewnie nie tak jakby chcial.
  • pszczole 04.03.08, 00:11
    w gazecie pisalo o wyborach w USA. amerykanski kandydat republikanow, mowil z
    duma jak walczyl w wietnamie za kraj, byl ranny, i mial pretensje ze jego
    rowiesnicy w tym czasie palili trawe, sluchali rocka i kopulowali. i jakis
    milosnik demokratow napisal mu po prostu : no coz stary, po prostu obstawiles
    zlego konia, zly wybor.

    podobnie widze to jak mask jest glanowany. zapewne ma szlachetne intencje, ale
    po prostu wybral zle wartosci.

    nie chce rozmawiac, to ludzie mu obsmarowuja tylek i pisza o nim w trzeciej
    osobie. chce byc samotnym sprawiedliwym w dzunglii depresji to jest. po prostu
    bardzo ciezko sie pomylil.
  • kontrreformacja 04.03.08, 00:14
    Dla mnie najbardziej denerwujące jest to jego "ignorowanie
    negatywności". Matka mnie tego całe życie uczyła. Od kiedy pamiętam,
    było: nie płacz, uśmiechnij się, przestań się mazać, nie przesadzaj,
    tak nie można, trzeba być silnym, nie dasz sobie rady w życiu, jak
    taka będziesz itd. Krótko mówiąć wybierz pozytywność. To mnie bardzo
    bardzo głęboko rani. Bo kiedy ktoś mówi, że mu źle, to wypada
    zapytać: dlaczego. I nie ma zanaczenia, czy to jest depresja, czy
    inne smutki. Dlatego rady maska to dla mnie podobna sytuacja, gdyby
    ktoś zapłakany przyszedł i powiedział, że ukochana osoba mu umarła,
    a on na to "pobiegaj po plaży, nie poddawaj się żalowi". Nie, tak
    nie można. Cudze uczucia trzeba choć trochę szanować.

    Często na tym forum wraca temat przesadnego reagowania, nadmiernego,
    nieracjonalnego smutku. Ja coraz częsciej skłaniam się do tego, że
    to wszystko jest bardzo adekwatne i nieprzesadzone cierpienie. Że
    ludziom się naprawdę krzywda dzieje. Osobista, indywidualna krzywda.
    Bardzo często ciągnąca się latami, zaczynająca się od rodziców,
    którzy nie kochali.

    Chyba nie trzymam się tematu. Trudno. Późno już.
    --
    Depresja i nerwica
  • pszczole 04.03.08, 00:22
    > Dla mnie najbardziej denerwujące jest to jego "ignorowanie
    > negatywności"

    to taki lęk przed diabłem. wiecznym cierpieniem. a mozna sprawdzic ze diabla nie
    ma. emocje nie trwaja wiecznie, sa i mijaja. jesli sie bedzie ich unikalo to
    bedzie sie uppychalo w sobie jak ogorki w sloiku i kisilo. wtedy rzeczywiscie
    tworzy sie pieklo.
  • kontrreformacja 04.03.08, 00:28
    > to taki lęk przed diabłem. wiecznym cierpieniem.

    No bo to tak trochę jest. jakby skoczyć w przepaść. I łudzić się, że
    się to przeżyje. Żeby sprawdzić, że tego diabła nie ma to trzeba
    naprawdę zaryzykować. Pamietam po jakiejś terapii wyszłam od
    kobiety, wsiadłam do samochodu i ryczałam, długo, cholernie długo.
    Potem jechałam samochodem, tez płacząc i był taki moment, że bałam
    się potwornie, że nie przestanę, że po co mi było wracanie do tego.
    W takiej chwili, jakby Mask wyskoczył ze swoimi radami, to może bym
    i posłuchała.

    To jest jedyna rzecz, której nie rozumiem, jak to się dzieje, że nie
    hamowane emocje znikają, wyczerpują się.
    --
    Depresja i nerwica
  • pszczole 04.03.08, 00:35
    > To jest jedyna rzecz, której nie rozumiem, jak to się dzieje, że nie
    > hamowane emocje znikają, wyczerpują się.

    no bo taka ich natura. hamowane tez chyba nie tyle trwaja, co skutki hamowania
    odciskaja sie na trwajacej wiecznie osobowosci.
  • pszczole 04.03.08, 00:38
    a wogole kontreformacjo mialas juz stad wypad robic. szczerze mowiac, nie tylko
    chora nie jestes, ale na moj gust nawet wzorcem zdrowia psychicznego jak cie
    widzialem, rzadkim we wszechswiecie. wiec wypad z foruma!!!! to wolny forum dla
    swirow.
  • kontrreformacja 04.03.08, 00:41
    Jak ja cię widziałam to też na chorego nie wyglądałeś.

    Nie ważne. To wredne i podłe co piszesz. Obrażam się.
    --
    Depresja i nerwica
  • pszczole 04.03.08, 00:45
    mam oficjalne F60 i to 3
  • aurelia_aurita 04.03.08, 00:47
    tak sobie was czytam, zerkając raz poraz sponad Bastionu Kinga.
    jaka miła pogawędka :)

    ps. kontrrr, chyba będę miała do Ciebie sprawę...

    --
    "Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać." Woody
    Allen
  • kontrreformacja 04.03.08, 00:53
    > ps. kontrrr, chyba będę miała do Ciebie sprawę...

    Hmmm? :)



    --
    Depresja i nerwica
  • aurelia_aurita 04.03.08, 01:01
    masz maila - z mojego gmailowego adresu (ale to ja, ta sama, po prostu nie chce
    mi się konfigurować nowych ustawień z gazety.pl do programu pocztowego :)

    --
    "Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać." Woody
    Allen
  • kontrreformacja 04.03.08, 00:49
    Faktycznie, chyba sobie coś ubzdurałam. Wszystko to wina lenistwa i
    bzsensownego rozmyślania na własny temat. Jestem zdrowa jestem
    zdrowa jestem zdrowa. Tylko lubię się z chorymi zadawać, bo to mi
    poprawia samoocenę. Całkiem sensowne.
    --
    Depresja i nerwica
  • dolor 04.03.08, 13:11
    kontrreformacja napisała:

    > Jak ja cię widziałam to też na chorego nie wyglądałeś.
    >
    > Nie ważne. To wredne i podłe co piszesz. Obrażam się.

    Oj, poszły w ruch najgorsze epitety typu: "ty zdrowy człowieku", też bym nie zniósł.


    --
    kultura
  • kontrreformacja 04.03.08, 13:17
    > Oj, poszły w ruch najgorsze epitety typu: "ty zdrowy człowieku",
    też bym nie zn
    > iósł.

    A właściwie dlaczego to jest takie obraźliwe?
    Nie rozumiem tego.
    Obarażam się dlatego, bo wydaje mi się, że on to specjalnie robi, ma
    jakiś talet do wbijania mi szpili w newralgiczne miejsca.

    Nie wiem, chyba zawsze uważałam tych zdrowych i normalnych za
    niewrażliwych idiotów i dlatego mam teraz problem.
    --
    Depresja i nerwica
  • dolor 04.03.08, 13:31
    Właśnie, większość nas tu tak reaguje, ciekawe czemu, przecież chyba nie wszyscy
    zdrowi są niewrażliwymi idiotami (choć żaden przykład do głowy nie przychodzi).
    Na domiar złego jak tu się ktoś ogłasza zdrowym, to w najlepszym wypadku ma
    poważne problemy z tożsamością i obsesję na punkcie masturbacji.
    kultura
  • dolor 04.03.08, 13:35
    Może chodzi o utożsamienie się z grupą i poczucie odrzucenia, gdy do innych grup
    nie bardzo się pasuje?
    --
    kultura/
  • kontrreformacja 04.03.08, 13:44
    > Może chodzi o utożsamienie się z grupą i poczucie odrzucenia, gdy
    do innych grup nie bardzo się pasuje?

    Chyba masz rację. To mnie boli. W sumie to proste: moje dużurne
    uczucie, które czyha na mnie na każdym kroku. Że nigdzie nie pasuję.

    Idę się pogrążyć w rozpaczy.


    --
    Depresja i nerwica
  • abasia471 04.03.08, 13:57
    kontrreformacja napisała:
    > Chyba masz rację. To mnie boli. W sumie to proste: moje dużurne
    > uczucie, które czyha na mnie na każdym kroku. Że nigdzie nie
    pasuję.

    Moim zdaniem nie masz racji, bo stanowczo pasujesz - do ludzi
    mądrych i wcale ci nie słodzę.





    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • kontrreformacja 04.03.08, 20:34
    dzięki Abasiu za słowa otuchy ;)

    Ja mam jakąś obsesję w temacie odrzucenia. Niewyczerpane pokłady
    takiego uczucia siedzą we mnie i wystarczy niewiele, żeby mnie
    wdeptać w ziemię.
    --
    Depresja i nerwica
  • dolor 04.03.08, 13:58
    Ile się człek napogrąża, żeby móc się gdzieś poczuć swojsko.
    --
    wpad na foruma!!!!
  • abasia471 04.03.08, 13:54
    Faktycznie nazwanie kogoś zdrowym ma na tym forum ma pejoratywne
    zabarwienie. Ostatnio Tristezza wmawiała mi, że ogłaszam wszem i
    wobec, że jestem zdrowa a ja przez przekorę nie zaprzeczałam,
    chociaż pewności, co do swojego zdrowia, nie mam. Kurcze to trudny
    wybór: afirmować zdrowie czy robić za wariata - do pierwszego brak
    podstaw, do drugiego - średni zaszczyt i bądź tu mądry człowieku.
    Jedno jest bezsprzeczne, człowiek, który przeszedł przez chorobę ma
    szansę być wrażliwszy na innych o ile nie obca mu empatia.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • tristezza 04.03.08, 11:09
    > a wogole kontreformacjo mialas juz stad wypad robic

    Panie E. niechze Pan wreszcie przestanie robic za zawiadowce ruchu i
    te wypady z foruma nakazywac

    jesli Kontrreformacja jest zdrowa to tym lepiej, chociaz to akurat
    uwazam tutaj za sprawe drugorzedna. najwazniejsze, ze spokojnie i
    kompetentnie potrafi ludziom rozne watpliwosci wyjasnic. jak pisze o
    psychoterapii to jest wiarygodna, bo sama przez nia przechodzi.

    nawiasem mowiac uwazam, ze na forum powinna byc jakas rotacja, a
    tacy wieloletni rezydenci jak Pan czy ja powinni byc stad eksmitowani
  • mskaiq 04.03.08, 02:39
    Zawsze stajemy przed wyborem Kontreformacjo. Ktos mnie opieprzyl,
    wyzwal. Co mam zrobic, odpowiedziec tak zeby poczul, zrobic to samo
    co ta osoba czy zachowac spokoj. Przeciez nie lubimy takiego
    zachowania u tej osoby, wiec nie kopiujmy tego.
    Utrata kontroli nad soba zwykle oznacza wywolanie u siebie stanu
    depresyjnego.
    Jest ponury dzien, czy mam byc ponurym rowniez czy odnalesc usmiech
    ale nie sztuczny a prawdziwy. Zawsze wybieram usmiech, nauczylem sie
    usmiechac radosnie, nie sztucznie.
    Mam problem, nie moge wynajac mieszkania. Czy mam o tym myslec i
    zadreczac sie negatywnymi myslami o pieniadzach ktore sa mi
    potrzebne czy tez dawac ogloszenia i czekac az ktos sie odezwie i
    wierzyc ze ktos sie odezwie.
    Kiedy wierze ze sie odezwie wtedy przestaje sie bac. Wiara jest
    jednym z najlepszych sposobow na strach.
    Nasze zycie nieustannie jest wyborem pomiedzy negatywnoscia i
    pesymizmem a radoscia i pozytywnoscia.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • luka.s1 04.03.08, 09:13
    > Mam problem, nie moge wynajac mieszkania. Czy mam o tym myslec i
    > zadreczac sie negatywnymi myslami o pieniadzach ktore sa mi
    > potrzebne czy tez dawac ogloszenia i czekac az ktos sie odezwie i
    > wierzyc ze ktos sie odezwie.
    > Kiedy wierze ze sie odezwie wtedy przestaje sie bac. Wiara jest
    > jednym z najlepszych sposobow na strach.
    > Nasze zycie nieustannie jest wyborem pomiedzy negatywnoscia i
    > pesymizmem a radoscia i pozytywnoscia.


    mskaiq a nie boisz się rozczarowania? Wierzysz w coś, a to się nie
    spełnia, co wtedy? Może od pesymizmu i optymizmu lepszy jest zdrowy
    realizm, np możesz mieć nadzieję, że ktoś mieszkanie wynajmie, ale
    przygotować się też psychicznie na to, że tak sie nie
    stanie,poszukać innego źródła dochodu tak na wszelki wypadek?
  • nagly_atak_endomorfin 04.03.08, 10:35
    > Nasze zycie nieustannie jest wyborem pomiedzy negatywnoscia i
    > pesymizmem a radoscia i pozytywnoscia.

    nie nasze, tylko tych rozszczepionych.
  • lucyna_n 04.03.08, 11:38
    hahahahahahaha
    nie mogę:))))))))))))))))
    caly forum sobie flaki powypruwał, argumenty za i przeciw na łby
    pozrzucał, niektórzy nawet o wlasne dzieciństwo zahaczyli, google
    przeszukane, a tu nic się nie zmieniło:)))))))))))))))))))))))
    buźka Panie Mask, serdeczna buźka!!!!
    i pozdrowienia
    ps
    Euforyk, jesteś zmienny jak ta chorągiewa, ale wybaczam Ci to za
    opis jak czołgasz się za tą kompanią ostrzyżonych:)

    czółencjo dla wszystkich zaangażowanych, bo gorącym albo zimnym
    trzeba być.
    Odmeldowuję się z tematu Maska:)
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • abasia471 04.03.08, 12:19
    Mask chyba naprawdę jest wielki, skoro rozśmieszył nawet Lucynę -
    okazuje się, że wszystko w życiu jest potrzebne nawet ośli upór.
    Miejmy nadzieję, że może jednak ta pyskówka się przydała i Masku
    częściej będzie korzystał z wyszukiwarki. Gadaniem o Masku strasznie
    zmajoryzowaliśmy wątek next-zabci a ponieważ też się do tego
    przyczyniłam przypominam o co chodziło:

    >Mimo że jestem młoda a w życiu czeka mnie jeszcze pewnie wiele
    wspaniałych chwil...Od kilku lat cierpię na nerwicę, zepsułam sobie
    >zdrowie, boję się gdziekolwiek ruszyć z domu i strasznie cierpię
    >zamartwiając się każdym kolejnym dniem. Ludzie mówią (nawet lekarz
    >ostatnio) czym ja się martwię, mam super rodzinę,
    >kochanego chłopaka, wkrótce planujemy ślub a ja nie umiem
    >odpowiedzieć na to pytanie...
    >Przeszłam wiele okropnych badań, okazało się że nabawiłam się
    >wrzodów, od roku jadę na lekach a dalej cierpię. Codziennie mam
    >okropne mdłości, biegunki i
    >nikt nie wie co mi jest...


    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • kontrreformacja 04.03.08, 12:42
    > Zawsze stajemy przed wyborem Kontreformacjo. Ktos mnie opieprzyl,
    > wyzwal. Co mam zrobic, odpowiedziec tak zeby poczul, zrobic to
    samo
    > co ta osoba czy zachowac spokoj. Przeciez nie lubimy takiego
    > zachowania u tej osoby, wiec nie kopiujmy tego.

    Na poziomie uczuć, wyboru nie ma. Ktoś cię opieprzył, jest ci
    przykro. jesteś zły na niego. Albo wiesz, że miał rację i jest ci
    wstyd. Sytuacja jest niemiła i uczucia do niej adekwatne: smutek,
    złość, wstyd.
    Z tych uczuć można sobie "wyczytać", co chcesz w tej sytuacji
    zrobić. Wcale nie znaczy, że masz "stracić kontrolę" i wyzywać.
    Możesz np. unikać tej osoby na przyszłość, albo nawet uśmiechnąć się
    do niej (mimo że w środku czujesz złość). Ale jeśli nie czujesz ani
    złości, ani przykrości, ani żalu to czym właściwie różni się ta
    sytuacja od tego, jakby cię nie wyzwał. Emocjonalnie - niczym.

    Co więcej, u mnie, takie odcięcie się od złości i żalu powodowało
    odcięcie od radości, szczęścia. Uczucia zazwyczaj blokuje się w
    całosci. Owszem, da się żyć, całkiem spokojnie, ale to jest życie
    bez smaku. Nie mówiąc o tym, ile wysiłku wymaga takie zamknięce w
    głowie szufladki, gdzie ta złosc, czy coś innego siedzi.

    Z resztą ty chyba wyobrażasz sobie to uczucie bardzo złowieszczo, a
    to wcale nie jest "negatywność". Np. w rozmowie, kiedy się z kimś
    nie zgadzasz, ten impuls, żeby powiedzieć "nieprawda" też ma w sobie
    ziarno złości, sprzeciwu. Złość jest własnie wyrazem niezgody, tego,
    że czuje się potrzebę zmiany, choćby na tak prostym poziomie, jak
    wyrażanie opinii.

    > Utrata kontroli nad soba zwykle oznacza wywolanie u siebie stanu
    > depresyjnego.

    Cóz, ja uważam dokładnie odwrotnie. Czym mocniej zaciska się szczęki
    i próbuje się "postawić na nogi", tym mocniej łapie bezruch,
    bezwład, bezsens. Po co żyć, skoro nie można wyrażać prawdy o sobie.
    Problem polega na tym, że od dziecka wbija się nam, że ta prawda
    jest niewłaściwa, że nie wolno płakać, sprzeciwiać, walczyć o sibie,
    że tzreba myśleć o innych, usmiechac się i nie sprawiać kłopotów.
    Niestety do takiego chóru wychowawców ty też dołączasz.

    > Zawsze wybieram usmiech, nauczylem sie
    > usmiechac radosnie, nie sztucznie.

    Szczerego uśmiechu nie trzeba się uczyć.


    > Mam problem, nie moge wynajac mieszkania. Czy mam o tym myslec i
    > zadreczac sie negatywnymi myslami o pieniadzach ktore sa mi
    > potrzebne czy tez dawac ogloszenia i czekac az ktos sie odezwie i
    > wierzyc ze ktos sie odezwie.

    Nie chodzi tu o żadne zadręczanie się. Chodzi o to, że dostrzegasz
    problem i dlatego własnie wieszasz ogłoszenia. Po jakimś czasei,
    kiedy nikt na nie nie odpowie (mimo twojego optymizmu) zauważasz, że
    jest problem i szukasz w inny sposób. Niepokój, który masz w sobie w
    związku z mieszkaniem, sprawi, że podczas rozmowy z kolegą,
    wspomnisz o tym, że szukasz itd.

    Nie jest ci przykro, że większość tak tu z tobą zawzięcie
    dyskutuje? Nie niepokoi cię to, że twoja pomoc wywołuje irytację?
    Na prawdę jesteś na 100% pewny, że twoje rady są słuszne?

    Też cię pozdrawiam, uparty z ciebie dyskutant :)

    --
    Depresja i nerwica
  • abasia471 04.03.08, 12:50
    Kontrreformacjo, pięknie to wyłożyłaś, nic dodać nic ująć.
    Serdecznie pozdrawiam.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • mskaiq 05.03.08, 09:42
    To prawda ze pojawiaja sie zle uczucia i zlosc. Mialem wiele
    problemow z tymi uczuciami.
    Dzisiaj patrze na to inaczej, wiem ze osoba ktora atakuje traci
    kontrole nad soba, zle uczucia, strach, zal sa silniejsze. W tym
    wszystkim zabwne bywa to ze to osoba ktora potrafi wyzwac i obrazac
    czuje sie najbardziej obrazona.
    Napisalas ze kiedy zatrzymujesz zlosc wtedy znika milosc. Mysle ze
    to dlatego ze jak zatrzynujesz zlosc ona ciagle jeszcze jest. Ja
    zwykle prowokuje radosc i szczescie, wystarczy ze pomysle o czyms
    bardzo pieknym i radosnym.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • oxygen1000 05.03.08, 09:58
    Dokładnie jak Koalaa pieprzysz, ona też pisze że szuka szczęścia w
    życiu ze schizofrenią, gdzie zamiast się leczyć, adoruje się
    wynikami w sporcie, ciekawe ? Nie trzeba być lekarzem żeby zobaczyć
    jak wasza schizofrenia jest udawana.
  • perfidny_atak_zimy 05.03.08, 13:09
    > Dzisiaj patrze na to inaczej, wiem ze osoba ktora atakuje traci
    > kontrole nad soba, zle uczucia, strach, zal sa silniejsze. W tym
    > wszystkim zabwne bywa to ze to osoba ktora potrafi wyzwac i obrazac
    > czuje sie najbardziej obrazona.


    czy ty wogole rozumiesz co ludzie pisza do ciebie? czy ty wogole wiesz gdzie
    jestes? na forum depresja, czy na forum dobre maniery? mam wrazenie ze ty nie
    rozumiesz tekstow pisanych, w watku o odddechu zes przeczytal calkowicie co
    innego niz tam napisane bylo.
  • perfidny_atak_zimy 05.03.08, 13:13
    obrazilem cie bo traktowalem cie jak czlowieka, ale moge cie traktowac tak jak
    ty traktujesz siebie i innych.
  • perfidny_atak_zimy 05.03.08, 13:17
    nie widzisz ze w tobie nie ma cienia komunikacji z drugim czlowiekiem, calkowite
    totalitarne myslenie, nie ma ludzi, jak autysta zyjesz w swiecie rzeczy.
  • abasia471 05.03.08, 16:20
    kontrreformacja napisa
    >Ja mam jakąś obsesję w temacie odrzucenia. Niewyczerpane pokłady
    >takiego uczucia siedzą we mnie i wystarczy niewiele, żeby mnie
    >wdeptać w ziemię.

    Przyjmij, że masz swoje miejsce w gronie ludzi rozumnych, wrażliwych
    i tego się trzymaj. Coś ci opowiem. Moja córka ma przyjaciółkę,
    mądrą i wrażliwą dziewczynę, którą byle pętak potrafi sprowadzić do
    takiego parteru, że trzeba ją wykopywać spod ziemi. Ta dziewczyna
    miała z pozoru normalny dom, ale była chowana przez autokratyczną
    matkę, która miłość rozumiała jako ocenianie i wymaganie a
    okazywanie uczuć było jakimś nietaktem. Skutek takiego wychowania
    był taki, że przyjaciółka mojej córki kompletnie nie umie reagować
    na krytykę, nawet tę, stanowczo niezasłużoną i nie umie wyegzekwować
    prawa do bycia taką, jaką jest. Moja córka jest z zawodu
    psychologiem i chociaż nie zajmuje się terapią próbuje pomagać, bo
    przyjaciółka nie ma odwagi skorzystać z profesjonalnej pomocy, ale
    niestety jak na razie bez większego powodzenia. Garb, przylepiony
    przez akuratną mamuśkę, która uważała, że córka powinna być jej
    kalką, ciągnie dziewczynę do ziemi. Ja myślę, że wszystko wynikło ze
    smutnego faktu, że mało wrażliwym rodzicom trafiło się wrażliwe
    dziecko a ci pierwsi, nie rozumiejąc, próbowali przykroić dziecko do
    swojej miary i tym je krzywdzili. Najgorsze jest to, że rodzice
    przyjaciółki mojej córki nie wyciągnęli żadnych wniosków i swoją
    córkę traktują jak babę dziwo, która nie wie czego chce i dlatego
    jest nieszczęśliwa. Kontrreformacjo niestety nie ty jedna cierpisz z
    powodu swojej wrażliwości, ale jesteś na tyle mądra, że wcześniej
    czy później coś z tym zrobisz. A może ulegniesz nurtowi odnowy i w
    brew swojemu nickowi skutecznie się zreformujesz otwierając drogę
    szczęściu – tego ci życzę.
    --
    Poczucie humoru i cierpliwość to wielbłądy, na których przebędę
    wszystkie pustynie.
  • demole 05.03.08, 16:27
    to sporo szczescia,
    ja mam 44 lata i bylem 20 lat w psychiatryku,leczony
    uratowala mnie glupota i niechlujnosc,
    ci madrzejsi i przyzwoitsi przewaznie wygineli

    starali sie pokornie przyjmowac to co na nich spada a potem nie mogli protestowac
    --
    ?...przecwicze se na tym kaktusie ;-!
  • kati1973 07.03.08, 09:29
    pójdx do psychiatry lub do psychologa, obojetnie tylko rob, samo
    powiedzenie komus jak sie czujesz, samo mowienie, wysluchanie przez
    kogos, kto potraktuje Twoje problemy powaznie spowoduje, ze
    poczujesz sie lepiej, Same leki nie wystarcza, potrzeba jest Tobie
    potrzeba akceptacji i wysluchania problemu. Jesli bedziesz siedziala
    w domu to objawy beda bardziej sie jeszcze nasilac. Leki sa
    potrzebne i wspomagajace, ale Tobie moim zdanie bardziej potrzebna
    jest psychoterapia przez wykwalifikowana i kompetetna osobe Nie idz
    do przypadkowej osoby, moze wybierz kogos z listy
    jesli sie wstydzisz reakcji rodziny, nie mow o tym
    Jesli boisz sie, ze nie dojedziesz wez taksowke, jakies srodki
    higieniczne sa takie dla osob starszych, tyle przejedziesz, a tam na
    pewno jest WC
    Nie siedz w domu bo niszczysz sobie zycie, sama z tym problemem
    sobie nie radzisz, nie bedzie lepiej, bedzie gorzej
    pozdrawiam K
    --
    justkati.blox.pl/html
    30stka
    problemy w małżeństwie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka