Bezsilnosc i brak checi do zycia Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam wszystkich...ciesze sie, ze znalazlam to forum, bo po
    przeczytaniu kilku watkow uswiadomilam sobie, ze nie tylko ja mam
    problemy z depresja.
    Zycie nigdy mnie nie rozpieszczalo, poczawszy od dziecinstwa,
    ktorego nie wspominam z usmiechem na twarzy, poprzez ciezki okres
    studiow, przepleciony z brakiem wsparcia i odrzuceniem ze strony
    najblizszych, do teraz kiedy do tego dolaczyla samotnosc, brak
    pewnosci siebie i zupelna niechec do zycia.
    Na pozor wydaje sie, ze powinnam byc szczesliwa, bo mam wspanialego
    meza i dwoje cudownych dzieci, ale jednak czuje, ze moje zycie
    gasnie. Mam brak poczucia wlasnej wartosci, czuje sie strasznie
    samotnie, nie potrafie sie zorganizowac, lepiej mi jest jesli sie
    izoluje od innych, chce mi sie plakac i krzyczec z bezsilnosci.
    Wszystko zaczelo sie, gdy wyjechalismy z mezem i synkiem do Anglii,
    bo do tego zmusila nas sytuacja zyciowa. Mialo byc tak
    pieknie...przeciez tam czekala praca i lepsza perspektywa do zycia.
    I owszem tak bylo na poczatku, potem urodzila sie coreczka i bylo
    pieknie. Az nagle ja zagubilam sie w zyciu. Brakuje mi bliskich, nie
    umiem zyc z dala od rodziny, choc nie mam tu na mysli moich
    rodzicow. U nich tez nie jest dobrze...mama jest bardzo chora od
    wielu, wielu lat (choroba depresyjna), a tata nie umie sobie z tym
    poradzic, do tego stopnia, ze ich malenstwo sie rozpada. Mama
    zupelnie mnie odrzucila, nie chce kontaktu, ktorego ja tak bardzo
    potrzebuje. Wiem, ze to jest spowodowane u niej choroba psychiczna i
    powinnam ja zrozumiec, ale ja sama tez potrzebuje wsparcia.
    Zalamalam sie zupelnie, zreszta to trwa juz od 2 lat. Tesknie za
    swoimi bliskimi,za przyjaciolmi, za swoboda komunikowania sie z
    innymi w swoim ojczystym jezyku, mam wrazenie, ze sie marnuje, nie
    umiem znalezc sie w innym swiecie, jakim jest Anglia, a maz nie chce
    wracac do Polski. Ja mam skonczone studia, ale wiem, ze nie podejme
    pracy w zawodzie (teraz nie pracuje, bo zajmuje sie wychowywaniem
    dzieci). Pojawila sie u mnie choroba depresyjna, od niedawna zazywam
    leki przeciwdepresyjne, ale nadal nie radze sobie z codziennoscia.
    Nie wiem jak przekonac meza do powrotu, bo jesli nadal tak bedzie
    wygladalo moje zycie, to ja tego nie wytrzymam. Tescie mysla, ze
    jestesmy tacy szczesliwi, bo przeciez lepiej nam sie zyje. A ja tak
    nie czuje. Moje zycie stracilo sens, jestem przygnebiona i smutna.
    Gdy o tym rozmawialam z tesciowa, to ona mowi "wez sie w
    garsc...ludzie maja gorsze problemy". I co ja mam myslec...wszystko
    jest beznadziejne...
    • Cześć, ja też jestem w UK. Rozumiem twój problem. Brak kontaktów ze
      znajomymi jest bardzo często problemem dla Polaków za granicą. A
      nowi znajomi nie zawsze odpowiadają.
      Myślę, że powinnaś częściej wychodzić z domu i zaangażować się w
      jakieś lokalne sprawy, na pewno w okolicy są jakieś festyny i
      imprezy, gdzie znalazłabyś przyjazną duszę. A z polskimi znajomymi
      to dobrze rozmawiać przez Skype'a czy GG.
      Za niedługo leki zaczną działać, więc jeszcze trochę musisz
      poczekać.
      --
      Duplikat - smutne forum - unikalne forum, gdzie nie ma cięcia wątków jak
      popadnie, a admin jest milutki i puszysty...

      Najwięcej fluoksetyny mają polskie dziewczyny...!
    • Masz wszystko a czujesz ze zycie gasnie. Przyczyna jest brak radosci
      i milosci w Tobie. Gasisz ja nieustannie Sama. Nie chcesz sie
      cieszyc tym co masz.
      Piszesz ze nie umiesz zyc bez rodziny, przeciesz Twoja rodzina jest
      z Toba. Ty tesknisz za rodzina ktora zostala w Polsce. Tesknota to
      zal ktory przynosi wiele epizodow depresyjnych.
      Przyjaciol, mozesz znalesc wszedzie. Tez mieszkam za granica, kiedys
      rowniez wierzylem ze nie mam swobody komunikowania sie i dlatego
      unikalem kontaktow w jezyku angielskim.
      Pozniej to zmienilem, przestalem sie bac kontaktow po angielsku i
      znalazlem wielu przyjaciol. Pewnie ze latwiejszy jest kontakt po
      Polsku ale z czasem komunikowanie sie po angielsku staje sie coraz
      latwiejsze.
      Najwazniejsze jest abys zaczela cieszyc sie tym co masz, nie
      odrzucaj tego, nie tesknij za tym czego nie mozesz miec i co wcale
      nie jest takie jest istotne w zyciu.
      To co jest istotne jest obok Ciebie, mozesz pozbyc sie Swojej
      depresji prawie natychmiast jesli zrozumiesz i zaczniesz sie cieszyc
      Twoim Mezem i dziecmi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mskaiq napisał:
        > Masz wszystko a czujesz ze zycie gasnie.
        Mskaiq, czasami piszesz całkiem logicznie, a czasami jakby Ci
        odbiło. Czy samo "posiadanie" ma zapewnić człowiekowi szczęście??
        Czy mając i rodzinę, i dobra materialne nie można popaść w
        depresję?? I w końcu, nie znamy do końca życia autorki, żeby lekką
        ręką pisać, że właściwie to sama jest sobie winna. W sumie idąc
        takim tokiem rozumowania, każda osoba z depresją jest tak samo
        winna, bo SAMA sobie nie daje rady, SAMA stwarza problemy gdzie ich
        czasami nie ma...
        Pozdrawiam
        • Posiadanie rodziny nie zapewnia szczescia. Szczescie zapewnia milosc
          do rodziny. Kiedy jest milosc wtedy nie ma depresji, bo milosc to
          radosc a ta wyklucza zly i obnizony nastroj.
          Im bardziej aktywna jest ta milosc, im wiecej czasu spedzamy z
          dziecmi, mezem tym mniej miejsca na depresje i zly nastroj.
          Jesli nie przekazujemy najblizszej rodzinie milosci, kiedy zamiast
          tego tesknimy za przyjaciolmi i rodzina w Polsce wtedy pojawiaja sie
          stres, bol, uczucie samotnosci i depresja.
          Jesli chodzi o depresje to zawsze isytnieje przyczyna depresji
          czesto jest wiele przyczyn. Przyczyna depresji moze byc alkohol,
          samotnosc, nieszczesliwa milosc, strach, tesknota, zal, zlosc i
          wiele innych.
          Pozbywanie sie depresji to pozbycie sie przyczyn ktore ja wywoluja.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • Oczywiście masz rację, ale pozbycie się depresji nie jest tak
            prostym i łatwym sposobem jak daje się odczuć z Twoich wypowiedzi.
            Wynika z nich, jakoby prostym sposobem można było sobie z tym
            poradzić. Gdyby to było takie proste, psycholodzy i psychiatrzy nie
            mieli by co robić (poza skrajnie ciężkimi przypadkami). "Zacznij
            cieszyć się", "nie odrzucaj" to oczywista oczywistość - ale tylko
            dla osoby z obniżonym nastrojem lub w ogóle zdrowej, albo dla okresu
            chandry. A jak jest u autorki wątku - tego nie wiemy.
            Zresztą to samo podtrzymuję i w oderwaniu od tego wątku.
          • Niesposob w jednym poscie przedstawic swojego zyciorysu, ale
            zapewniam, ze nie brakuje mi milosci. Mam jej w sobie bardzo duzo,
            kocham swoja rodzine i nie wyobrazam sobie zycia bez meza i dzieci.
            Oddalam im swoja cala milosc jaka posiadam, ale jednak nie jestem
            szczesliwa. Zycie na emigracji niesie ze soba wiele wyrzeczen. Kazdy
            z nas teskni za poczuciem przynaleznosci, możliwoscia powrotu do
            kochanej osoby, ziemi czy domu. Niestety wiekszosc z nas nie
            moze,nie chce, wrocic tam, dokad nasze serce i dusza tesknia. Brak
            jakiejkolwiek przynaleznosci powoduje, iz czlowiek staje sie nijaki.
            Moj maz znalazl swoje miejsce w zyciu, znalazl dobra prace i
            rozwija sie zawodowo...ja niestety czuje sie wiezniem wlasnego losu.
            Anglia to inny swiat, inna mentalnosc ludzi, mieszanka kulturowa,to
            kraj zlego gustu i braku samooceny.Tesknie bardzo za Polska.Tu nigdy
            nie bede sie czula w pelni swobodnie, podstawowym problemem jest
            nieprzekraczalna bariera kulturowa. Moze moje dzieci, jesli dam im
            tu dorosnac, beda sie czuly dobrze. Ale nie ja. W Polsce mamy swoja
            historie, sztuke, filmy, piosenkarzy, aktorow - polskie klimaty. A
            Anglicy tu maja swoje i my ich wystarczajaco nie rozumiemy - a wtedy
            krytykowac poprzez ignorancje, nawet niezamierzona, jest latwo.
            Mysle, ze aby nasiaknac ta kultura angielska i ja zrozumiec trzeba
            po prostu tu sie wychowac.
            • Ja rowniez jestem emigrantem, moje dzieci wychowaly sie w Australii.
              Tez tesknilem, ale zauwazylem ze tesknota niszczy mi moje zycie,
              pozbawia mnie radosci bycia tam gdzie jestem, nie potrafie sie
              cieszyc tym co mam tzn dziecmi i zyciem w tym pieknym kraju w ktorym
              jestem.
              Piszesz ze kochasz dzieci. Milosc to radosc, a Ty nie masz radosci.
              Twoja milosc do dzieci niszczy tesknota, staje sie wazniejsza niz
              dzieci, dom i rodzina.
              Czasem jest dobrze wrocic do kraju, pomieszkac, w taki sposob
              rozwiejesz wiele zludzen ktorymi zyjesz. Sama sie przekonasz czy
              naprawde masz do kogo wrocic tutaj ?
              Serdeczne pozdrowienia.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.