Dodaj do ulubionych

elektrowstrzasy-co sadzicie?

01.11.08, 06:28
czy wylecza z nerwicy?
Edytor zaawansowany
  • elzbieta007 01.11.08, 06:50
    To już raczej krzesło elektryczne. Na pewno będzie skuteczniejsze:)

    Skąd ten pomysł? Z pewnością: nie.

  • mskaiq 01.11.08, 10:04
    Nerwica ma podloze psychologiczne, tego nie da sie usunac
    elektrowstrzasami. Trzeba sie nauczyc nie bac odczuc somatycznych
    ktore sa najczestsza przyczyna nerwicy.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • lucyna_n 01.11.08, 17:15
    sądzę że nie.
    chyba że to nerwica natręctw, to podobno wszczepiają teraz elektrody do mozgu i
    w ten sposób leczą nawet najcięższe przypadki.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • syfek17 01.11.08, 18:07
    za wyjątkiem Łajki i Chellengera
  • awanturka 02.11.08, 10:55
    Z tego co wiem to elektrowstrząsami leczy się ciężkie postacie depresji oraz schizofrenię (szczególnie postać katatoniczną). O leczeniu nerwicy elektrowstrząsami nie słyszałam, a wydaje mi się, ze wiem na temat elektrowstrząsów dość dużo.
  • syfek17 04.11.08, 21:23
    elektrowstrząsy to antyki
    teraz tego jest coraz mniej
    sześcioraczki pobite przez pseudorodziców...
    najmłodszy zostaje w domu
  • kicipers 07.01.09, 16:47
    Moja mama miała elektrowstrząsy i śpiączki atropinowe na nerwicę
    natręctw (była w stanie masakrycznym). Pomogły jej wyjsc z tego
    stanu, ale do dzisiaj bierze leki na nerwice natręctw.
  • liczby-11 07.01.09, 17:22
    Elektrowstrzasy stosuje sie w zaburzeniach osrodkowego ukladu nerwowego....
    Nerwica jest zaburzeniem czynnosciowym....Wszystkie nerwice skutecznie leczy sie
    psychoterapia....czasem dlugotrwala.
  • mich.z 09.01.09, 06:56
    teraz ale dziewczyny zapodałyście? elektrowstrząsy przy nerwicy
    natręctw? pierszwe słyszę. ciężkie depresje i schizy tak ale nerwice.
    no co wy...
  • kicipers 12.01.09, 17:10
    Nie miałabym najmniejszego sensu okłamywać innych pisząc, ze matka
    przeszła przez elektrowstrząsy. Tak jak pisałam wczesniej miała
    robione elektrowstrząsy oraz śpiączki atropinowe w szpitalu w
    Gdańsku w roku 1991. Była w stanie bardzo złym. Zresztą całe swoje
    dzieciństwo miałam spaprane jej chorobą, a dzisiaj sama walczę z
    depresją i 3 letnią psychoterapią na nerwicę lękową. Matka miała
    stwierdzony zespół anankastyczny z oblutomanią (czyli nerwica
    natręctw objawiająca sie powtarzajacą czynnoscia -myciem rąk).Była
    kilkanascie razy hospitalizowana. Przechodziła w młodosci
    psychoterapie. Jak widac wyjątkowo odporna koieta na leczenie. Po
    szpitalu w Gdansku stan uległ prawie całkowitej poprawie. Pamietam
    ten dzień dobrze. Inna matka, usmiechnieta, z apetytem. Dzisiaj
    bierze leki, ale w sumie mało regularnie i czasem łapia ją doly. No
    ale nie ma tego co kiedyś było...to tyle :)
    pozdrawiam
  • kicipers 12.01.09, 17:14
    Jesli chodzi o nerwice to z całą pewnościa leczy sie psychoterapią,
    wiem, bo sama przechodze i moja ciezka praca sprawiła, że
    poukładałam sobie wiele spraw w zyciu. Aczkolwiek dosc czesto
    psychoterapia wspomagana moze byc lekami przeciwdepresyjnymi.
    Nerwica natręctw nalezy do najcięższych postaci nerwic i jest bardzo
    ciezka do wyleczenia.
  • awanturka 14.01.09, 20:37
    Elektrowstrząsy przy nerwicy natręctw są jak najbardziej stosowane. W tym przypadku (tzn. nerwicy natręctw) "nerwica" to nazwa zwyczajowa uwarunkowana historycznie z tym co obecnie rozumie się przez nerwicę to schorzenie nie ma wiele wspólnego. I bardzo często psychoterapia nie wystarcza, stosuje się leki i właśnie elektrowstrząsy.
  • lucyna_n 15.01.09, 08:59
    ciężka nerwica natręctw to koszmar na ziemi, to nie jest lekka choroba.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • dala.tata 12.01.09, 17:38
    pare lat temu szereg luminarzy psychologii i psychiatrii brytyjskiej wystapilo
    do rzadu UK o zakaz ECT. Uznali te terapie za nieludzka.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 14.01.09, 20:33
    Nieludzka to jest ciężka lekooporna depresja bez nadzei na poprawę. jestem po 11 elektrowstrząsach i wiem, że uratowały mi zycie. Nie rozumiem czemu metoda ratująca życie, będąca jedynym ratunkiem dla ludzi takich jak ja miałaby być nieludzka.
  • awanturka 14.01.09, 20:38
    A gwoli ścisłości welektrowstrząsów miałam 14, a nie jak napisałam przez pomyłkę 11.
  • dala.tata 15.01.09, 00:11
    nie komentowalem tego stanowiska. ciesze sie ze pomoglo, choc w lekoodpornosc
    zupelnie nie wierze.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • awanturka 15.01.09, 00:56
    dala.tata napisał:

    > nie komentowalem tego stanowiska. ciesze sie ze pomoglo, choc w lekoodpornosc
    > zupelnie nie wierze.

    Uwierzyłbyś gdybyś przez przeszło 4,5 roku przetestował na sobie wszystkie antydepresanty (dokładnie wszystkie!) w dawkach nawet przekraczających te , które są podawane jako maksymalne w załaczonych ulotkach i nie przyniosłoby to żadnego skutku.
    >
  • dala.tata 15.01.09, 21:37
    niestety to nie jest zaden arguemnt. lekoodpornosc to kategoria rezydualna. jak
    nie wiemy co zrobic, to szukamy nowej kategorii. to taka sciema na to, zeby nie
    przyznac sie ze nie mam zielonego pojecia co zrobic. antydepresanty to nie jest
    ani jedyna, ani nawet najlepsza metoda leczeniia. nie ma zadnych powodow, zeby
    tworzyc lekoodpornosc, anie tworzyc psychoterapioodpornosc.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 15.01.09, 22:40
    dala.tata napisał:

    > niestety to nie jest zaden arguemnt. lekoodpornosc to kategoria rezydualna. jak
    > nie wiemy co zrobic, to szukamy nowej kategorii. to taka sciema na to, zeby nie
    > przyznac sie ze nie mam zielonego pojecia co zrobic. antydepresanty to nie jest
    > ani jedyna, ani nawet najlepsza metoda leczeniia. nie ma zadnych powodow, zeby
    > tworzyc lekoodpornosc, anie tworzyc psychoterapioodpornosc.
  • awanturka 15.01.09, 22:45
    Wydaje się, że spór toczy się jedynie o nazwę. Jeżeli na jakiejś osobie przetestowano wszystkie znane antydepresanty podając je dostatecznie długo i w maksymalnych dawkach i nie odniosło to zadnego skutku to mówi się o lekooporności. Czyżby spór był o to czy ma sens nazywania tego w ten sposób? Dla mnie wszysko jedno jak co się nazywa, grunt, że wszyscy wiedzą co pod tą nazwą się kryje. I nie zamierzam spierać się o słowa.
  • dala.tata 16.01.09, 00:03
    alez oczywiscie ze ten spor nie jest o nazwe. spor jest o fundamenty terapii
    psychiatrycznej. o to czy widzimy chorobe psychiczna jako cos biologicznego czy
    jako cos psychologicznego. nie ma bardziej fundamentalnego sporu w psychiatrii.

    i nie, to wcale nie jest wszystko jedno jak sie co nazywa. bardzo nie wszystko
    jedno.

    a na temat 'osoby' czyli ciebie i twojego leczenia zupelnie nie chce sie wypowiadac.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 16.01.09, 11:18
    To jest postawienie sprawy na głowie a nie fundamentalny spór. Taki spór był prowadzony do lat osiemdziesiątych. Dzisiaj o takie sprawy już nikt się nie spiera. Człowiek jest jednością psychofizyczną i tylko patrząc na niego w ten sposób można zrozumieć depresję.


    dala.tata napisał:

    > alez oczywiscie ze ten spor nie jest o nazwe. spor jest o fundamenty terapii
    > psychiatrycznej. o to czy widzimy chorobe psychiczna jako cos biologicznego czy
    > jako cos psychologicznego. nie ma bardziej fundamentalnego sporu w psychiatrii.
    >
    >
    > i nie, to wcale nie jest wszystko jedno jak sie co nazywa. bardzo nie wszystko
    > jedno.
    >
    > a na temat 'osoby' czyli ciebie i twojego leczenia zupelnie nie chce sie wypowi
    > adac.
  • dala.tata 16.01.09, 12:16
    z calym szacunkiem, ale to bzdury. dzisiaj spor jest zywy nadal.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • awanturka 16.01.09, 20:22
    Podaj jakąś aktualną literaturę na ten temat. Bardzo chętnie poczytam (a czytam dużo). Jakoś nie potrafię nic znaleść nowego o tym sporze ani nic nowego w nurcie psychiatrii humanistycznej jakichś liczących się autorów. Ale może źle szukam.

    Nie odbierz mojej prośby jako ironizowania (przyszło mi do głowy, że mozesz ją tak odebrać). jestem otwarta na wszystkie poglądy i bardzo, bardzo chętnie na ten temat poczytam. Proszę o tytuły i autorów.

    Pozdrawiam - bzdurka-awanturka ;)
  • dala.tata 16.01.09, 22:32
    nie znam niczego po polsku jednak. jesli chcesz pare rzeczy po angielsku,
    chetnie podam.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 17.01.09, 08:43
    Bardzo proszę. Mój angielski jest raczej słaby, ale myślę, że coś zrozumiem. A można to znaleść w internecie?
  • dala.tata 17.01.09, 11:35
    niestety, nie wiem czy mozna je znalezc w internecie, fragmentami pewnie tak.
    ciekawe ksiazki to:

    Bentall, Models of madness
    Gillett, The mind and its discontents
    Boyle, Schizophrenia
    Horwitz & Wakefield, The Loss of Sadness
    Bracken & Thomas, Postpsychiatry

    jak trzeba wiecej, mow!

    polecam tez strony Critical Psychiatry, tam jest naprawde duzo ciekawych rzeczy.

    www.uea.ac.uk/~wp276/psychiatryanti.htm


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 17.01.09, 12:30
    bardzo dziękuję. jak będę miała trochę czasu zajrzę na stronę internetową. Książek pewnie nie zdobędę :(
  • dala.tata 17.01.09, 13:18
    nie ma za co.

    wiesz, te wszystkie ksiazki sa do kupienia na internecie. to kwestia tylko ile
    forsy mozesz czy chcesz wydac. polecalbym szczegolnie Postpsychiatry, to ksiazka
    napisana przez 2 praktykujacych psychiatrow, ktorzy sa niezadowoleni z tego, jak
    psychiatria leczy ludzi.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • awanturka 17.01.09, 16:21
    Ja też jestem niezadowolona.... Ale nikt nie pokazał mi jakiegoś alternatywnego do farmakoterapii i psychoterapii sposobu leczenia. Psychoterapia okazała się kompletnie nieskuteczna, leki skuteczne w bardzo niezadawalającym stopniu, jedynie elektrowstrząsy dały wyraźną poprawę (pewnie tylko na jakiś czas, ale jednak. Co jeszcze można zrobić?



    dala.tata napisał:

    > nie ma za co.
    >
    > wiesz, te wszystkie ksiazki sa do kupienia na internecie. to kwestia tylko ile
    > forsy mozesz czy chcesz wydac. polecalbym szczegolnie Postpsychiatry, to ksiazk
    > a
    > napisana przez 2 praktykujacych psychiatrow, ktorzy sa niezadowoleni z tego, ja
    > k
    > psychiatria leczy ludzi.
  • awanturka 17.01.09, 16:25
    No jaka jest alternatywa?! Jeżeli nie ma to ja już wolę bardzo, bardzo, bardzo niedoskonałą psychiatrię od nie robienia niczego (gdyby nie robiono nic nie było by mnie juz dawno na tym świecie - jestem tego pewna).

    No a z książkami to nie wiem jak będzie bo z pieniędzmi raczej u mnie krucho (jestem na rencie).
  • dala.tata 17.01.09, 17:59
    ja bardzo nie chce przelozyc naszej dyskusji na poziom: jak mam/ masz. mamy sie
    leczyc, konkretna osoba awanturka, dala.tata czy jeszcze ktos inny.
    rozmawialismy ogolnie o psychiatrii i w ten sposob odpowiadalem.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • awanturka 17.01.09, 18:20
    Może moje posty rzeczywiście mają wydźwięk zbyt osobisty (tak to już jest, że osobiste doświadczenia wpływają na nasze poglądy i chyba nigdy nie będzie inaczej). Ale schodząc na płaszczyznę "bezosobową" jeszcze raz pytam - jaka jest alternatywa wobec tego co oferuje współczesna psychiatria? (na stronce, którą podałeś, a którą zdążyłam już pobieżnie przeglądnąć znajduję głównie totalną krytykę współczesnej psychiatrii, z którą w sporej części się zgadzam + trochę innego spojrzenia na naturę chorób psychicznych, ale żadnej alternatywy dla tego co proponuje współczesna psychiatria tzn. farmakotrapii oraz psychoterapii).
  • dala.tata 17.01.09, 19:50
    ja mysle ze nie ma alternatywy wobec psychiatrii. psychiatrie trzeba zmieniac,
    pracowac nad nia. anty-psychiatria nie ma sensu o tyle, ze nie daje zadnych
    odpoweidzi.

    powiem tak. ostatnio na konferencji slyszalem psychiatre ktore wporwadzal u
    siebie nowy system opeiki polegajacym na uzgadnianiu z pacjentem tego czego
    pacjent chce od lekarza i terapii i jak ma to wygladac. a zatem, dla przykladu,
    jelsi pacjent ma depresje, ale jego najwiekszym problemem jest niemoznosc pracy,
    to wysilki terpeutow ida w kierunku umozliwienia pracy, a nie w kierunku
    podniesienia nastroju.

    ja to upraszczam, jednak podobalo mi sie.
    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • awanturka 18.01.09, 11:15
    Ależ to jest powszechnie stosowana praktyka! (no chyba że się trafi na jakiegoś nawiedzonego terepeutę zacięciu psychoanalitycznym). Nie wyobrażam sobie inaczej!
  • mskaiq 13.01.09, 08:18
    >Co dzieje się w mózgu pacjenta poddanego elektrowstrząsom?
    >Psychiatra Lee Coleman mówi: zmiany, jakie widzi się podczas
    >stosowania wstrząsów elektrycznych, są identyczne ze skutkami
    >każdego silnego uszkodzenia mózgu, takiego, jakie może na przykład
    >wywołać uderzenie młotkiem w głowę (…) Ponieważ ani mózg, ani
    >elektryczność nie zmieniły się od lat trzydziestych, wynik jest
    >stale ten sam: uszkodzenie mózgu (…) Mózg przez jakiś czas
    >pozostaje uszkodzony, a zatem pacjent nie wie, ani nie pamięta, co
    >go martwi. Niestety, kiedy zaczyna dochodzić do siebie problemy
    >zwykle wracają, ponieważ elektryczność nie zrobiłanic w celu ich
    >rozwiązania.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=89663839
    Serdeczne pozdrowienia.
  • tlenoterapia 13.01.09, 22:11
    Popytaj o leki na padaczke i (chad) -te stosuje sie stale a maja
    wlasciwosci przeciw lękowe zbawienne w nerwicy...ale nie piszesz o
    jaka nerwice chodzi?
    A elektrowstrzasy to bym w tylek psychiatrom wsadzila.
  • maz_ojciec 14.01.09, 12:56
    Przy odporności na leki to chyba jedyna droga ratunku.
    Ktoś z Was przeszedł przez nie? Czy problemy wracają jak pisała
    osoba wyżej? Wiadomo trzeba rozpocząć też terapię, ale samo wrócenie
    do żywych.Psychatra żony twierdzi, że przy odporności na leki to
    jedyna opcja. Czy można je wykonać bez zgody pacjenta? Po
    ubeznowłasnowolnieniu?
  • awanturka 14.01.09, 20:40
    Przeszłam, to zbawienna metoda w ciężkiej lekoopornej depresji. Nie przesadzę pisząc, że uratowała mi życie w sensie dosłownym.
  • d1963 14.01.09, 20:52
    Kiedy przyszła poprawa? Czy miałaś zaburzenia pamięci?
    Jak długo poprawa się utrzymuje (czy jest to "normalność")?
    Czy po elektro... brałaś/bierzesz jakieś leki?
    Pozdr D
  • awanturka 14.01.09, 23:07
    Poprawa przyszła nagle po 11 elektrowstrząsach. O 10.00 mówiłam lekarzowi o intensywnych myslach samobójczych i płakałam a o 10.20 przyszłam powiedzieć, że już nie mam depresji! Zastosowano potem jeszcze 3 elektrowstrząsy dla utrwalenia efektu. Niekiedy, mimo utrzymującej się poprawy stosuje się co pół roku tzw. elektrowstrząsy przypominające (u mnie tego nie zastosowano). Zaniki pamięci miałam, ale nie takie by przeszkadzały mi w codziennym życiu, literatura podaje, że mogą utrzymywać się do pół roku. Mnie minęły całkowicie po dopiero 7 miesiącach.

    Oczywiście biorę leki (zresztą już od dwudziestu kilku lat!) przy mojej chorobie (CHAD) trudno oczekiwać całkowitego wyleczenia, ale jak będę się po tym czuła normalnie pół roku, rok a może trochę więcej to już będzie bardzo, bardzo wiele... Nawrót depresji kiedyś będzie.. co do tego nie mam złudzeń :(

    Wejdź na forum CHAD i wrzuć w wyszukiwarkę "elektrowstrząsy" to przeczytasz więcej o moich doświadczeniach z elektrowstrząsami.
  • neuroleptyk 15.01.09, 12:03
    > Przy odporności na leki to chyba jedyna droga ratunku.
    > Ktoś z Was przeszedł przez nie? Czy problemy wracają jak pisała
    > osoba wyżej? Wiadomo trzeba rozpocząć też terapię, ale samo
    wrócenie
    > do żywych.Psychatra żony twierdzi, że przy odporności na leki to
    > jedyna opcja. Czy można je wykonać bez zgody pacjenta? Po
    > ubeznowłasnowolnieniu?

    Ratunku od czego? Od choroby czy od zabicia się?
    Próbowali kolorowe tabletki z mąki i cukru pt. nowy lek z usa?
    Co ciekawe po badanich Kirsha można wywnioskować, że leki zostały
    wprowadzone na rynek ze wzgledu na lekooporność na nie u pacjentów w
    próbach klinicznych. ETC wbrew woli nic nie zagwarantuje, no może
    tylko to, że żona będzie pana mniej lubić, być może zapomni też kim
    pan jest.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • awanturka 15.01.09, 20:11
    Od zabicia się. I uzyskałam okresową remisję (czyli stan pozornego zdrowia. Na chorobę afektywną będę chora już zawsze... Tego wyleczyć się nie da (przynajmniej taki jest na dziś stan wiedzy medycznej - co okaże się kiedyś, nie wiem).
  • d1963 14.01.09, 17:26
    Elektrowstrząsy? To trudna decyzja - najciekwasze informacje, jakie
    znalazłem są pod tymi trzema linkami, poniżej. Jest też przypadek
    terapii elektrowstrząsami pacjenta z depresją wywołaną chorobą
    nowotworową.

    Najlepsze byłyby elektowstrząsy dwuczołowe (zamiast dwuskroniowych),
    ale takie w Polsce niedawno jeszcze nie były robione.

    Największe ryzyko, to zaburzenia pamięci, ale po czasie wszystko
    powinno(?) wrócić do normy.

    Jeśli ryzyko samobójstwa jest duże, to chyba warto spróbować tej
    metody. Zwykle potem daje się pacjentowi antydepresanty.

    Pozdr D

    ppn.ipin.edu.pl/archiwum/2005/3/t14n3_7.pdf
    www.depresja.webpark.pl/lecz2.html
    www.viamedica.pl/gazety/gazetaR/darmowy_pdf.phtml?
    indeks=1&indeks_art=6


  • mskaiq 15.01.09, 02:24
    Awanturka napisala
    >Poprawa przyszła nagle po 11 elektrowstrząsach. O 10.00 mówiłam
    >lekarzowi o intensywnych myslach samobójczych i płakałam a o 10.20
    >przyszłam powiedzieć, że już nie mam depresji! Zastosowano potem
    >jeszcze 3 elektrowstrząsy dla utrwalenia efektu. Niekiedy, mimo
    >utrzymującej się poprawy stosuje się co pół roku tzw.
    >elektrowstrząsy przypominające (u mnie tego nie zastosowano).
    >Zaniki pamięci miałam, ale nie takie by przeszkadzały mi w
    >codziennym życiu, literatura podaje, że mogą utrzymywać się do pół
    >roku. Mnie minęły całkowicie po dopiero 7 miesiącach.
    Przeciez nadal masz depresje Awanturko. Elektrowstrzasy moga
    spowodowac ze traci sie pamiec o problemach ktore wywoluja placz,
    mysli samobojcze i wtedy stajemy sie obojetni.
    Pamiec po jakims czasie wraca, czesto stare problemy traca
    aktualnosc ale pojawiaja sie nowe ktorych nie umiemy rozwiazac albo
    nie potrafimy ich zaakceptowac albo pogodzic sie z nimi. To wywoluje
    epizody depresyjne. Mozna poddac sie elelekrowstrzasom ponownie albo
    wziac leki aby zapomiec o nich ale one wroca albo pojawia sie nowe.
    Serdeczne pozdrowienia.
    Mysle ze lepiej nauczyc sie
  • lucyna_n 15.01.09, 09:01
    mskaiq napisał:

    >
    > Serdeczne pozdrowienia.
    > Mysle ze lepiej nauczyc sie

    serdecznie pozdrawiać?


    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • awanturka 15.01.09, 11:36
    Mnie minęły całkowicie po dopiero 7 miesiącach.
    > Przeciez nadal masz depresje Awanturko. Elektrowstrzasy moga
    > spowodowac ze traci sie pamiec o problemach ktore wywoluja placz,
    > mysli samobojcze i wtedy stajemy sie obojetni.
    > Pamiec po jakims czasie wraca, czesto stare problemy traca
    > aktualnosc ale pojawiaja sie nowe ktorych nie umiemy rozwiazac albo
    > nie potrafimy ich zaakceptowac albo pogodzic sie z nimi. To wywoluje
    > epizody depresyjne. Mozna poddac sie elelekrowstrzasom ponownie albo
    > wziac leki aby zapomiec o nich ale one wroca albo pojawia sie nowe.
    > Serdeczne pozdrowienia.
    > Mysle ze lepiej nauczyc sie

    Ja w czasie depresji nie płaczę, a tak wogóle to nie mam większych problemów poza samą chorobą. W tej chwili czuję się dobrze ale wiem, że depresja kiedyś wróci (oby poprawa trwała jak najdłuzej!) tak jak wracała już wiele razy.

    A tak w ogóle to kilka słów o mnie - mam kochającego męża, kilku naprawdę bliskich przyjaciół (niewielu), dobre relacje z ludźmi, do niedawna miałam pracę, którą kochałam (straciłam ją z powodu depresji). To tyle. I gdzie tu te problemy.
  • awanturka 15.01.09, 12:02
    A tak w ogóle to poczytaj sobie moje posty napisane w odpowiedzi na Twój post (link poniżej) jeżeli do tej pory tego nie zrobiłeś. Byłabym wdzięczna za ustosunkowanie się do tego co piszę (czasem mam wrażenie, ze jak coś jest niezgodne z Twoją wizją to tego nie zauwazasz albo zbywasz milczeniem).

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=89507868&a=89780154
  • lucyna_n 15.01.09, 13:03
    to nie Twoje wrażenie, to fakt.
    nie marnuj dobrego samopoczucia na maska, szkoda z takim trudem zdobytej remisji.
    --
    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
  • mskaiq 15.01.09, 13:54
    Nie mialem czasu przeczytac Twojej odpowiedzi na moj post. Bardzo
    chetnie odpisalbym na kazdy post do mnie ale jest to niemozliwe,
    zbyt wiele postow jest do odpisania a za malo czasu na to. Odpisze
    Ci na ten post jutro.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • mskaiq 15.01.09, 13:48
    Napisalas ze plakalas Awanturko i powtorzylem to za Toba. Piszesz ze
    czujesz sie dobrze i nie masz depresji ale napisalas rowniez ze nie
    dawno stracilas prace przez depresje.
    Poza tym strata pracy przynosi wiele negatywnych mysli, wplywa na
    samopoczucie, bywa przyczyna niskiej samooceny, itp.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • loserka 15.01.09, 14:30
    Żeby dowieść swojej tezy można nawet wbijać kogoś na siłę w dołek, którego
    aktualnie nie ma. To smutne.

    --
    Pod Szczurem
  • awanturka 15.01.09, 20:03
    Nie martw się. Nie dam się wpędzić w dołek, na to jestem za mądra!

    Wyrazy sympatii! awanturka
  • awanturka 15.01.09, 20:02
    Straciłam pracę 3 lata temu, od 8 miesięcy nie mam depresji. Jestem na rencie bo uznali, ze z czestymi nawrotami nie jestem zdolna do pracy. Znalazlam sobie inne zajęcie, które mnie satysfakcjonuje, daje trochę pieniędzy a co najważniejsze mogę z niego w kazdej chwili w przypadku depresji z niego zrezygnować a potem do niego wrócić. Niskiej samooceny nie mam, bo nie straciłam przecież pracy bo jestem głupia, nieudolna, leniwa, nieobowiązkowa itd. tylko przez ciężką chorobę. Właściwie to mam wysoką samoocenę, bo żyć z taką chorobą i radzić sobie jako tako (na miarę swoich ograniczonych przez chorobę możliwości, oczywiście) to nie lada wyczyn.

  • awanturka 15.01.09, 20:50
    Maskaiq napisał:

    > Elektrowstrzasy moga
    > spowodowac ze traci sie pamiec o problemach ktore wywoluja placz,
    > mysli samobojcze i wtedy st Elektrowstrzasy moga
    > spowodowac ze traci sie pamiec o problemach ktore wywoluja placz,
    > mysli samobojcze i wtedy stajemy sie obojetni.ajemy sie obojetni.

    Nie wiem czy tak to wygląda u wszystkich (nie znalazłam w literaturze satysfakcjonującego opisu jak wyglądają zaniki pamięci po elektrowstrząsach), ale mogę napisać jak to wyglądało u mnie. Zapomniałam: swojego numeru telefonu, numeru domu w jakim pod jakim mieszkają moi rodzice, dnia tygodnia w jakim zawsze odwiedzała mnie w szpitalu moja przyjaciółka, nazwy miejscowości w której kilka lat z rzędu spędzałam urlop itp. O zadnym zapominaniu o problemach nie może być mowy! Myśli o problemach(najczęściej pozornych) znikają bo znika depresja.
  • maz_ojciec 16.01.09, 12:11
    awanturka napisała:
    Zapomniałam: swojego numeru telefonu, numeru do
    > mu w jakim pod jakim mieszkają moi rodzice, dnia tygodnia w jakim
    zawsze odwied
    > zała mnie w szpitalu moja przyjaciółka, nazwy miejscowości w
    której kilka lat z
    > rzędu spędzałam urlop itp. O zadnym zapominaniu o problemach nie
    może być mowy
    > ! Myśli o problemach(najczęściej pozornych) znikają bo znika
    depresja.

    czyli zapomnieniu uległy mało istotne fakty. Nie ma mowy o
    zapomnieniu jakiegos fragmentu życia czy osób. No i kwestia, że
    pamięć z czasem wraca to też bardzo ważne.
    Jak często wykonywane były te elektrowstrząsy? Jak długo przebywała
    Pani w szpitalu?
    Z rozmowy z psychiatrą wnioskuję, że problemy są głębsze i mocno
    dotyczą również psychiki. A więc nie jak Pani pisze, że sa to
    problemy pozorne.
  • awanturka 16.01.09, 22:03
    W takim stanie jak pańskiej zony trudno rozstrzygnąć jakie problemy są problemami psychicznymi a jakie wytworem choroby. Z zanikami pamięci jest różnie. Nie stwierdzono u nikogo trwałych zaników pamięci, ale u części osób są one głębsze niż były u mnie. Bezpośrednio po elektrowstrząsach zdarza się (kilka godzin po), że ludzie nawet nie pamiętają jak się nazywają, nie poznają najbliższych. Ale to zdarza się rzadko i przemija.

    Literatura tematu podaje, że zaburzenia pamięci nie utrzymywały się u nikogo dłużej niż pół roku.

    O elektrowstrząsach pisałam sporo na forum CHAD, proszę wrzucić na tym forum wq wyszukiwarkę "elektrowstrząsy" i poczytać moje posty. Zresztą aktualnie temat znowu został na tym forum i można tam spotkać osoby, które przeszły ten zabieg.

    Podaję linka na forum CHAD:

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15184
  • mskaiq 18.01.09, 00:30
    >Straciłam pracę 3 lata temu, od 8 miesięcy nie mam depresji. Jestem
    >na rencie bo uznali, ze z czestymi nawrotami nie jestem zdolna do
    >pracy. Znalazlam sobie inne zajęcie, które mnie satysfakcjonuje,
    >daje trochę pieniędzy a co najważniejsze mogę z niego w kazdej
    >chwili w przypadku depresji z niego zrezygnować a potem do niego
    >wrócić. Niskiej samooceny nie mam, bo nie straciłam przecież pracy
    >bo jestem głupia, nieudolna, leniwa, nieobowiązkowa itd. tylko
    >przez ciężką chorobę. Właściwie to mam wysoką samoocenę, bo żyć z
    >taką chorobą i radzić sobie jako tako (na miarę swoich
    >ograniczonych przez chorobę możliwości, oczywiście) to nie lada
    >wyczyn.
    Napisalas rowniez Awanturko ze nie dasz sie wpedzic w dolek. Ja tez
    nie dam sie juz wpedzic w dolek i mysle ze na tym polega trzymanie
    siebie z daleka od depresji.
    U mnie bylo wiele problemow, czasem zdawalo sie ze nie istnieje ich
    rozwiazanie. Na szczescie bylem juz na tyle madry ze nie pozwolilem
    aby te problemy wywolaly epizody depresyjne ktore nakrecane moga
    zmienic sie w depresje.
    Twoje obecne zycie nie zawiera problemow ktore moglyby wywolywac
    depresje, kontrolujesz Swoje zycie. Duzo rozumiesz i umiesz sie juz
    bronic przed tym wsystkim co przynosi depresje. Mysle ze masz wiele
    powodow aby byc z Siebie dumna.
    Czy probowalas kiedys zastanowic sie nad tym dlaczego stracilas
    prace, jakie dzialania spowodowaly ze ja stracilas? Kiedy mi cos sie
    nie udaje zawsze probuje rozumiec co zrobilem zle. Zawsze dobrze
    wiedziec aby w przyszlosci uniknac bledu.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • tadzionalepa 11.10.09, 15:48
    zgadzam sie z MSkaiqiem , Trzeba przeanalizowac to co sie zepsulo
    samemu. Niechetnie sie przyznaje do elektrowstrzasow ale mi tez
    kiedys pomogly, choc mialem wlasnie nieciekawy zanik pamieci. Po tym
    zostaly przerwane. Ale efekt koncowy byl wspanialy, czulem sie
    wreszcie odprezony i bez zadnego leku.
    Teraz juz jednak wiem ze musze sam ze soba walczyc.
    pozdrawiam
  • jak_z_tego_sie 12.08.19, 10:25
    "tadzionalepa" czy zaglądasz jeszcze na to forum? Czy mógłbyś podzielić się swoim doświadczeniem z elektrowstrząsów i jak z perspektywy lat oceniasz ten zabieg i jego ewentualne skutki uboczne pozytywne i negatywne? Jak funkcjonujesz po tylu latach od EW?
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka