• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy istnieje "klasyczna" depresja? Dodaj do ulubionych

  • 15.01.09, 21:29
    Pytam o to, bo w innym poście był wpis koleżanki bertrady (poniżej).

    A ja sobie myślę, że wszystkie przypadki są złożone i co do przyczyn
    i co do przebiegu.
    Trudno znaleźć czystą depresję endogenną, czy egzogenną
    (sytuacyjną).
    No może wynikającą czy to z choroby, czy brania jakichś leków dałoby
    się jednoznacznie z tymi przyczynami związać, Ale często przyczyny
    są wymieszane i niejednoznaczne. Czasem lekarze mówią, że to "endo"
    ale był czynnik wyzwalający - np. ciężka choroba(już w takim
    stwierdzeniu jest chyba sprzeczność).
    Co do przebiegu, to są też nasilenia, momenty lepsze lub gorsze,
    czasem pora dnia gra rolę. Czasem coś da się zrobić, a czasem nic.
    Zresztą nie wiem, czy ktoś z Was był w takim stanie, że "ani be, ani
    me, ani kukuryku"?
    Ja takie momenty miałem, ale mogłem się postarać (co prawda z
    trudem) tak zachowywać, żeby nikt nie poznał, że coś mi jest, choć
    był taki miesiąc, że chowałem się przed ludźmi.
    Z kolei "doły" to coś normalnego, a choroba to chyba taki stan,
    który wywraca Ci życie, zmienia je, nie jesteś w stanie pracować czy
    uczyć się, cierpisz, to chyba ten moment ... Nie chcesz żyć ...

    Pozdrawiam D

    Autor: bertrada☺ 11.01.09, 19:48 Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz cytując Odpowiedz

    > 1.zaburzenie lekowo- depresyjne, a nie stany. tak to sie nazywa.

    Nie, chodziło mi o stan lękowo-depresyjny, w który okresowo może
    popadać osoba z zaburzeniami osobowości albo z jakimikolwiek innymi
    problemami psychicznym albo neurologicznymi. Zaburzenia lękowo-
    depresyjne to oddzielna jednostka chorobowa.
    W szkolnej lekturce "Nad Niemnem" jest genialny opis takiej właśnie
    osoby, która ma jakieś poważne zaburzenia osobowości
    (najprawdopodobniej) i od czasu do czasu, zwłaszcza jak ktoś zaczyna
    od niej czegokolwiek wymagać, to dostaje globusa. A tak to zajmuje
    się przyjmowaniem gości, czytywaniem romansów itp. Z tym problemów
    nie ma. A klasyczna depresja charakteryzuje się właśnie tym, że
    człowiek nie ma na nic ochoty ani siły. Ani na obowiązki ani na
    przyjemności. Bo jakby chcieć klasyfikować depresję na podstawie
    tylko tego objawu, że ktoś nie radzi sobie z obowiązkami i w związku
    z tym łapie jakiegoś doła, to u większości osób można by ją
    zdiagnozować.
    Zaawansowany formularz
    • 16.01.09, 02:14
      zaburzenie o ktorym byla mowa, to zaburznie nerwicowe.
      "klasyczna" depresja, jesli dobrze rozumiem pytanie, nalezy do
      schorzen okreslanych zaburzeniem nastroju. ale tych jest tez sporo.
      co do endo i egzo troche "wyszly z mody". poszukam Ci jakiejs
      rzeczowej lektury jutro wieczorem i podesle.
      --
      "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
      duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
      stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
      Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
    • 16.01.09, 10:39
      Dla mnie depresja endogenna to depresja gdzie zmienia sposb
      myslenia. Zwykle osoba ktora ja ma przestaje wierzyc ze moze wyjsc z
      depresji i akceptuje ja jako cos czego sie da zmienic.
      Zmienia sie rowniez sposob myslenia, prawie zawsze jest negatywny,
      kazda dobra rzecz zostaje wyjasniana negatywnie. Nie ma nic
      radosnego, kazde dobro jest zlem bo nie ma dobrych ludzi, nie ma
      bezinteresownego dzialania, wszystko jest bez sensu. Taka osoba zyje
      w swiecie smutku dlatego dawniej ta depresja byla nazywana
      melancholia.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • 16.01.09, 14:23
      Kiedyś mi psycholżka powiedziała, że w zasadzie to powinno się to nazywać zespół depresyjny, zaspół lękowy czy nawet zespół depresyjno lękowy. Bo w zasadzie nie jest to konkretna jednostka chorobowa z konkretnymi objawami, tylko zespół różnych objawów, które mogą a nie muszą pojawić się w różnym nasileniu. I z której strony na to nie patrzeć, to coś w tym jest.
      --
      Moderatorzy pod prysznicem - najnowsze fotki ;)
    • 16.01.09, 14:47
      d1963 napisał:

      Ale często przyczyny
      > są wymieszane i niejednoznaczne. Czasem lekarze mówią, że
      to "endo"
      > ale był czynnik wyzwalający - np. ciężka choroba(już w takim
      > stwierdzeniu jest chyba sprzeczność).
      > Co do przebiegu, to są też nasilenia, momenty lepsze lub gorsze,
      > czasem pora dnia gra rolę. Czasem coś da się zrobić, a czasem nic.
      > Zresztą nie wiem, czy ktoś z Was był w takim stanie, że "ani be,
      ani
      > me, ani kukuryku"?

      U żoby były nasilenia. Od bezczynnego leżenia w łóżku, jak
      wspomniałem nie jedzenia do lepszego samopoczucia wieczorem gdy była
      w stanie wstać. Obecnie wydaje sie być we wspomnianym stanie "ani
      be, ani me" Psychiatra po rozmowie z żoną przekazała terapeucie, że
      musi szukać przyczyn depresji żony w przeszłości. Wynikało to z
      rozmów jakie przeprowadziły. Czynnika który mógł obecnie wywołać
      depresję nie było. I jak to sie ma do jej obecnego stanu? Jeśli
      przyczna leży w psychice dlaczego żona z dnia na dzień sie oddala?
      • 16.01.09, 15:03
        Co za różnica jaka jest przyczyna. Leczy się tak samo. To tak jak ze złamaną nogą. Okoliczności złamania nie mają większego wpływu na lecznie. Analizowanie dlaczego do tego doszło nie przyspieszy terapii. Może ewentualnie pomóc zapobiec wdepnięciu w podobną sytuację w przyszłości.

        A co do szukania przyczyn w przeszłości, to najczęściej jest tak, że wcale nie traumatyczne przeżycia były powodem depresji, tylko zaburzenia psychiczne były powodem wdepnięcia w jakąś konfliktową sytuację albo spowodowały, że chory postrzegał zwyczajne, neutralne wydarzenia jako traumatyczne. Zauważ, że jednego zgwałci pułk wojska a potem jeszcze zderzy się z rozpędzoną lokomotywą i nie dozna żadnej traumy. Otrzepie się i pójdzie opowiadać innym anegdotki o swoim zyciu pełnym przygód. A inny dostanie załamania nerwowego, bo ktoś się na niego krzywo popatrzył. To wszystko zależy od osobowości danego człowieka i jego odporności na stres.

        No i ja bym na waszym miejscu zmieniła lekarza. Najwyraźniej nie potrafi dobrać leku i jak nie udało mu się przeforsować elektrowstrząsów to wymyślił sobie ciężkie przeżycia z przeszłości. Normalne jest, że człowiek w depresji widzi w czarnych kolorach swoje życie, zarówno przeszłość, przyszłość i teraźniejszość.
        --
        69 i pół (Protest FK)
        • 16.01.09, 21:09
          tak chyba jest ... są ludzie o wyjątkowych zdolnościach
          adaptacyjnych lub inna wersja: wszyscy je mamy, ale z czasem lub
          wyniku różnych procesów "niewłaściwego" przeżywania różnych sytuacji
          te zdolności nam spadają
          I wtedy wystarczy jeden kapral na przepustce w ciemnej ulicy i po
          nas ...

          PS. Bertrado!
          Czy Ty jesteś od "tej" Bertrady = Berty o wielkich stopach?
          Czy to ze względu na Twój nr butów?
          D

          Pozdr D
          • 17.01.09, 17:16
            > PS. Bertrado!
            > Czy Ty jesteś od "tej" Bertrady = Berty o wielkich stopach?
            > Czy to ze względu na Twój nr butów?

            Tak, to jest ta Bertrada, ale nie ze względu na rozmiar butów. Ona nie tylko ze
            względu na stopy przeszła do historii. ;P
            --
            Tu pogadasz z kosmitą z Roswell
            • 17.01.09, 20:54
              Myślałem, że ze względu na "dużą nogę" przyjęłaś jej imię jako swój
              nick.
              No, może chcesz być (jesteś?) matką "Karola Wielkiego".
              Niestety więcej o niej nie wiem.
              Pozdr D
              • 18.01.09, 16:26
                Karola Wielkiego też nie mam zamiaru rodzić. Ciężko jest być matką
                nadpobudliwego seksualnie debila. ;))

                Bertrada de Laon najprawdopodobniej w imieniu swojego syna a wcześniej zapewne
                męża, rządziła całą Europą, dlatego jest to ciekawa postać. A czy faktycznie
                miała duze stopy, czy to tylko wymysł nieprzychylnych jej osób, to trudno
                powiedzieć. Chociaż zawsze można rozkopać jej grób i sprawdzić. ;D

                A nick mam taki a nie inny, bo nie jest prosto znaleźć coś wolnego na gazecie.
                Po prostu, chciałam coś napisać i musiałam się zalogować. No i bertrada przyszła
                mi do głowy i była wolna. Jakby mi chociaż przez myśl przeszło, że napiszę
                więcej niż 2-3 posty, to wymyśliłabym coś ciekawszego. ;P
                --
                69 i pół (Protest FK)
                • 18.01.09, 17:43
                  Można się trochę od Ciebie nauczyć.

                  Nie doceniałem Bertrady, myślałem, że to "tylko" żona Pepina i matka
                  Karola Wlk, a jeśli ona "trzymała w ręku sznurki", to ten nick jest
                  (mimo przypadkowego wyboru - jak twierdzisz) jak najbardziej dla
                  Ciebie odpowiedni i bardzo ciekawy!

                  A Karol Wlk jest najczęściej przedstawiany pozytywnie - że imperium
                  powiększył, ileś wypraw wygrał, mecenas, kodyfikator, itd.

                  O (nad)pobudliwym seksulanie debilu nie czytałem.

                  Ale co to znaczy "nad"? Przypadkowa wizyta na niektórych forach
                  uzmysławia mi (czego nie wiedziałem), że toczyłem pustelniczy i
                  ascetyczny żywot i to co 15-20 lat temu było zdecydowanie "nad"
                  teraz chyba jest w stanach średnich normy.

                  Pozdrawiam D
                  • 18.01.09, 18:08
                    Karol Wielki prawdopodobnie nawet czytać i pisać nie potrafił. Natomiast miał
                    kilka żon (oczywiście nie na raz) i niezliczoną liczbę kochanek i nieślubnych
                    dzieci. I to całe towarzystwo mieszkało pod wspólnym dachem karolowego zamczyska
                    i oczywiście głównym zajęciem gawiedzi były niekończące się imprezy. Jednej
                    pannie zaledwie udało się zachować cnotę i było to tak sensacyjnym wydarzeniem,
                    że aż miejscowy bard napisał o niej poemat. ;D

                    Karolek najprawdopodobniej był zwykłą marionetką w rękach albo jakiegoś mnicha
                    albo swojej matki. Sądząc po tym jak wpływowa była to kobieta i tym, że Karol
                    trzymał za mordę nawet papieża, to większe prawdopodobieństwo jest, że sznurki
                    trzymała Bertrada. Zwłaszcza, że wpływy miała już za kadencji Pepina. ;))
                    --
                    Moderatorzy pod prysznicem - najnowsze fotki ;)
                    • 18.01.09, 18:13
                      :D
                      --
                      "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
                      duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
                      stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
                      Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
                    • 18.01.09, 18:27
                      Gdzie to czytałaś? Byłem 2 lata temu w Akwizgranie, dlatego
                      przypomniałem sobie trochę informacji o Karolu, a w znanych mi (co
                      prawda podręcznikowych) przekazach przypisuje mu się tyle rzeczy
                      pozytywnych, że przydomek Wielki nie budzi zastrzeżeń.
                      A tu okazuje się, że to Wielki K... a nie Karol

                      PS.
                      Moja córka jest w I klasie liceum i jak mi donosiła - w niektórych
                      gimnazjach, o liceach nie wspominając, panna cnotliwa wzbudza
                      nielada sensację, więc na tym tle dwór Karolka na jakiś wyjątkowy
                      nie wygląda ...
                      Ale to chyba temat na inne forum: (Nad)pobudliwość seksulana?

                      Pozdr D
                      • 19.01.09, 14:08
                        Historia nie jest moim hobby. Po prostu kiedyś wpadła mi do rąk książka o
                        Karolingach jakiegoś znanego francuskiego historyka (nazwiska nie pamiętam) i
                        tam były opisane różne ciekawostki z życia wczesnośredniowiecznych monarchów. ;D

                        A na jakie forum to pasuje ten temat, to nie mam pojęcia, Snajper zdecyduje jak
                        będzie ciął oftopica. Ja bym stawiała na "(brak) seks(u) w małżeństwie." ;D
                        --
                        Moderatorzy pod prysznicem - najnowsze fotki ;)
                        • 19.01.09, 19:17
                          wpadła Ci w ręce. Szczerze jestem pod wrażeniem.

                          W taki razie domyślam się już dlaczego Karol nazwany
                          został "Wielkim", a tatuś Pepin "Małym".

                          *A na jakie forum to pasuje ten temat, to nie mam pojęcia, Snajper
                          zdecyduje jak będzie ciął oftopica. Ja bym stawiała na "(brak) seks
                          (u) w małżeństwie." ;
                          - Dlaczego akurat w małżeństwie?
                          To o czym pisałem akurat dotyczy pokolenia mojej córki czyli
                          nastolatków. Ale oni sobie jakoś radzą, a ja nie proponuję takiego
                          wątku. Na pewno nie w tym forum.

                          *Proponowałem natomiast chyba znanemu Ci Maruderowi podjęcie tematu
                          ("Seks na modłę holenderską w terapii depresji"), i to tylko "pół
                          żartem", ale też "pół serio", bo w depresji już na 100% serio, to
                          całkiem realny problem i dotyka on zarówno małżeństwa jak i związki
                          pozamałżeńskie. Coś o tym wiem. A inni też w różnej formie to
                          zgłaszają ("antydepresanty, a libido").

                          Ale się chłopak wykpił i nie podjął zadania.

                          Czekamy zatem na odważnego pioniera (-rkę).
                          I myślę, że Snajper przepuści.
                          Pozdr D

                          PS. A co jest Twoim hobby? D
        • 16.01.09, 22:57
          bertrada napisała:

          > A co do szukania przyczyn w przeszłości, to najczęściej jest tak, że wcale nie
          > traumatyczne przeżycia były powodem depresji, tylko zaburzenia psychiczne były
          > powodem wdepnięcia w jakąś konfliktową sytuację albo spowodowały, że chory post
          > rzegał zwyczajne, neutralne wydarzenia jako traumatyczne.

          Czy molestowanie córki przez ojca lub zgwałcenie kobiety jest spowodowane ich
          zaburzeniami psychicznymi czy też ich zaburzenia psychiczne powodują, że one te
          zwyczajne, neutralne wydarzenia widzą jako traumatyczne ?

          S.
          --
          Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
          nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
          Forum o Nasza-klasa.pl
          • 17.01.09, 17:34
            Gwałt, molestowanie, pobicie, dzieciństwo w obozie koncentracyjnym, łagrach itp,
            niewątpliwie ma negatywny wpływ na psychikę i przyszłe życie człowieka. I z całą
            pewnością są to wydarzenia kompletnie niezależne od ofiary. Ale mimo wszystko,
            to jak bardzo te przeżycia skrzywią psychikę delikwenta, zależy w głównej mierze
            od osobowości. Jeden stanie się śliniącą się rośliną a drugi zrobi karierę na
            publikacji wspomnień.

            I tego typu przypadki to margines. Niewielki ułamek procenta społeczeństwa
            doświadcza tak traumatycznych przeżyć. Natomiast więcej niż ułamek procenta ma
            jakieś psychiczne problemy i szuka ich przyczyn w tzw trudnym dzieciństwie, np
            nadopiekuńczości, toksyczności, zaniedbaniu, braku czułości, agresji otoczenie
            itp. I mnie chodzi o to, że mało kto ma tyle szczęścia, żeby urodzić się w
            całkiem normalnej, prawidłowej i książkowej rodzinie, która jest wstanie wyjść
            na przeciw wszelkim dziecięcym problemom, w której wszyscy są mili i głaszczą
            się po główkach.
            I jakoś większości osób te niedoskonałe rodziny nie doprowadzają do szaleństwa.
            Większość osób jest wstanie postawić swoim rodzinom jakieś nieprzekraczalne
            granice, odciąć pępowine i pozwolić sobie na luksus olewania tych wszystkich
            osób, które są irytujące i których zachowanie może być szkodliwe. I jeszcze raz
            powtarzam, nie mówię tu o przestępstwach na które jest paragraf, tylko o
            zwykłych upierdliwych, wrednych ludziach, którzy faktycznie mogą dać się
            porządnie we znaki osobom od nich uzależnionym.
            --
            69 i pół (Protest FK)
            • 17.01.09, 21:01
              Bert, porazilas mnie swoim wywodem.
              jak to czasem mowia i pisza: bez komentarza.

              --
              "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
              duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
              stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
              Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
              • 18.01.09, 17:59
                Zamiast się porażać i z góry negatywnie się nastawiać do wszystkiego co mówię,
                to pomyśl logicznie i racjonalnie na temat tego co pisałam.

                Nikt nigdy i nigdzie nie zaprzeczał i raczej nie zaprzeczy, że ludzie z
                jakimikolwiek zaburzeniami psychicznymi są irytujący i kłopotliwi dla otoczenia.
                I to otoczenie zazwyczaj nie jest w stanie zrozumieć istoty chorób psychicznych
                ani nawet domyślić się, że pewne zachowania mogą być spowodowane chorobą. A w
                dodatku mało kto potrafi trzymać nerwy na wodzy i powstrzymać się od jakiś mniej
                lub bardziej agresywnych, czy krzywdzących zachowań względem osoby chorej. I nie
                ma żadnego znaczenia czy chory jest dorosłym czy dzieckiem. Dlatego twierdzę, że
                w pewnym sensie osoby z zaburzeniami psychicznymi same często ładują się w
                traumatyczne dla nich sytuacje. Oczywiście nie robią tego świadomie i
                specjalnie, ale robią i potem ponoszą tego skutki w postaci wrogości otoczenia,
                pretensji rodziny, itp.

                A większość osób z zaburzeniami psychicznymi jest jeszcze nadwrażliwa i nawet
                zwykłe codzienne konflikty, na które zdrowi ludzie w ogóle nie zwracają uwagi,
                postrzega jako traumatyczne przeżycie.
                No i jak dodamy do siebie te dwie rzeczy, to mamy obraz gnębionego przez życie
                człowieka.
                --
                Tu pogadasz z kosmitą z Roswell
                • 18.01.09, 18:05
                  nie Bert, nie to mnie porazilo.
                  Twoje przyklady z wywodu mnie porazily. ich brak w rzeczywistosci.
                  ja rozumiem, ze chcesz mocno, zeby zwrocic uwage, ale...
                  ja sie jeszcze do Ciebie negatywnie nie nastawilam :) to Ty sobie
                  wmawiasz :)

                  --
                  "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
                  duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
                  stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
                  Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
                  • 18.01.09, 18:12
                    Ale ten przykład to była zwykła przenośnia. Oczywiście, że totalnie abstrakcyjna
                    i absurdalna, ale tylko przenosnia, która miała na celu zobrazować, to co miałam
                    na myśli. Z całą pewnością takie coś ma swoją nazwę i pewnie jakiś polonista
                    mógłby na ten temat nieco więcej powiedzieć. ;D
                    --
                    Moderatorzy pod prysznicem - najnowsze fotki ;)
                    • 18.01.09, 18:15
                      tak. mnie juz przeszlo. jestes oswiecona jednak :)
                      rano jeszcze mialam watpliwosci :) tak naprawde do teraz nie mialam
                      zdania.
                      --
                      "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
                      duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
                      stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
                      Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
                      • 18.01.09, 18:38
                        no nie. sklamalam troche:). pelne watpliwosci- jakies tam mialam,
                        ale odwoluje...

                        --
                        "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
                        duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
                        stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
                        Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
                      • 18.01.09, 18:43
                        inteligentna Bojowa Bertrada,
                        wymarzona kandydatka na liderkę ruchu społecznego lub politycznego.

                        Nieudawany szacunek, nawet przy różnicy poglądów ...

                        Pozdr D
                        • 18.01.09, 18:44
                          czapka z glowy :) serio.
                          --
                          "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
                          duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
                          stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
                          Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
                          • 18.01.09, 19:11
                            mnie kontrowersyjne stwierdzenia lub inne poglądy nie rażą, wprost
                            przeciwnie, mobilizują ..

                            ciekawie się gada

                            Pozdr D
      • 16.01.09, 20:13
        Nie wiem. Pamiętaj, że stwierdzenie, że przyczyna jej depresji leży
        gdzieś w jej psychice i to w odległej przeszłości jest trudna do
        zweryfikowania.

        Psychiatria ewoluuje, poglądy nt. depresji i jej przyczyn też.
        Teraz zdaje się uważa się, że przyczyny moga być złożone i czasem
        trudno je jednoznacznie uchwycić. Dla uczonych to dobry wykręt.
        Ciągle jednak znaleźć można pogląd, że depresja może nastąpić
        samoistnie, bez wyraźnej przyczyny.

        W innym poście podałem Ci linki (tu je powtórzę):
        ppn.ipin.edu.pl/archiwum/2005/3/t14n3_7.pdf
        www.depresja.webpark.pl/lecz2.html
        www.viamedica.pl/gazety/gazetaR/darmowy_pdf.phtml?
        indeks=1&indeks_art=6

        W jednym znajdziesz przypadek chorego, u którego zastosowano
        elektrowstrząsy. No i "ciekwą" wykładnię przyczyn jego depresji:
        depresja endogenna (a więc wynikające "gdzieś z niego"), a nowotwór
        trzustki, to "tylko" czynnik wyzwalający. Dowód: wyleczyli go
        elektrowstrząsami - doszedł do "normy", a potem choroba nowotworowa
        się pogłębiła, a on "psychiatrycznie" był ok.

        Tak to sobie można dywagować, prawda?

        Życzę Tobie i Żonie - właściwej terapii, no i żeby Żona wróciła ...

        No i wykazuj cierpliwość, bo to choroba nie do opowiedzenia

        Pozdr D

      • 16.01.09, 20:36
        Ja takich momentów bezruchu trochę miałem, ale dom wymuszał na mnie
        jakąś aktywność i np. o 14.00 wychodziłem z piżamy.

        Widać, różnie to przebiega ...

        Nie leżałem w szpitalu, tam chory jest pozostawiony sobie, więc jak
        ma się zaktywizować (zwłaszcza, że to dla niego b. trudne)?

        Myślę, że jeśli stan jest taki, że chory może być w domu, to lepiej,
        żeby był w domu, ale wtedy otoczenie musi rozumieć na czym ta
        choroba polega.

        No, ale elektrowstrząsów ambulatoryjnie chyba nie robią ...

        Pozdr D
    • 16.01.09, 17:15
      Depresja endogenna jest nazywana rowniez depresja biologiczna. Jej nie wywoluja
      czynniki zewnetrzne. To jest depresja bardzo zlozona. natomiast depresja
      egzogenna czasem zaliczana jest do depresji klasycznych. Zwykle to jest depresja
      jednobiegunowa, gdzie psychoterapia humanistyczna zdaje rezultat....
      --
      moj blog - egzystencjalistka
    • 16.01.09, 20:54
      Pewnie, że może być tak, jak pisze koleżanka Bertrada, że ktoś ma
      słabszą psychikę, nie radzi sobie ze stresem, itd. i popada w
      depresję.
      Ale są też przypadki ludzi dobrze sobie radzących
      i "zrównoważonych", których "ścina" w krótkim czasie.
      I co? Tylko "chemia" mózgu szwankuje?
      W moim przypadku - psychiatrzy drążą przyczyny, bo to ma być
      podstawa terapii, która ma mnie nauczyć innego przeżywania tychże
      przyczyn. Leki dostaję swoją drogą.
      Problem w tym, że co do przyczyn "zdania uczonych są podzielone".
      To, co według mnie jest przyczyną (szumy uszne - pisk w głowie), nie
      za bardzo pasuje terapeucie(-tom, bo z niejednym próbowałem), który
      szuka gdzieś dalej ...
      Bądź mądry i pisz wiersze!
      Moja obserwacja jest taka. Może być przyczyna "wyzwalająca", która
      powoduje np. długotrwały stres, napięcie, lęk i zdolności
      adaptacyjne/odporność pomału "pękają", "chemia" mózgu szwankuje i
      jest deprecha. Taki rozwój wypadków był u mnie.
      A może być "grom z jasnego nieba" bez wyraźnej przyczyny.
      Trochę jak z innymi chorobami. Można palić i mieć raka płuc (ryzyko
      znaczne), palić i nie mieć tej choroby, a można nie palić, prowadzić
      zdrowy tryb życia i na nią zachorować, bo komórki "same" się
      zmutowały.
      Pozdrawiam D
      • 16.01.09, 21:35
        jesli chcesz dostac kawalek lektury, do dyskusji wyslij wiadomosc,
        odpowiem na zwrotce :) bo wysylane do Ciebie wiadomosci, jak
        bumerang :)
        --
        "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na
        duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko
        stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?"
        Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą"
      • 17.01.09, 17:29
        Widzę, że dużo piszesz na forum i pewnie gdzieś to napisałeś, ale teraz nie znajdę.
        Zwróciłam uwagę na Twoje objawy:
        >szumy uszne - pisk w głowie
        Czy diagnozowałeś się pod kątem wykluczenia choroby Meniere'a? Moja przyjaciółka
        dokładnie tak jak Ty opisuje swoje dolegliwości, a u niej rozpoznano właśnie tę
        chorobę.
        • 17.01.09, 20:59
          Nie, to nie "Meniere" - przyczyna niejasana, wg mnie po lekach.
          Pozdr D
    • 17.01.09, 00:13
      d1963 napisał:
      >Pewnie, że może być tak, jak pisze koleżanka Bertrada, że ktoś ma
      >słabszą psychikę, nie radzi sobie ze stresem, itd. i popada w
      >depresję.
      >Ale są też przypadki ludzi dobrze sobie radzących
      >i "zrównoważonych", których "ścina" w krótkim czasie.
      >I co? Tylko "chemia" mózgu szwankuje?
      Kiedy pojawily sie moje problemy moja psychika okazala sie o wiele
      za slaba aby poradzic sobie z tymi problemami.
      W wyniku tego pojawila sie schizofrenia i depresja.
      Wszystko co zrobilem to nauczylem sie radzic z tym co sie pojawia u
      mnie. Nauczylem sie radzic sobie ze strachem, zalem i zloscia,
      nauczylem sie nie poddawac.
      Pojawialy sie czesto mysli "nie moge", "nie dam rady" ale wtedy
      powtarzalem sobie ze tylko ja moge siebie zniszczyc. Wystarczy
      powiedziec sobie nie moge, ze choroba jest silniejsza ode mnie i
      wtedy zaczyna sie lawinowy proces wycofywania sie i depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 18.01.09, 12:36
        Na pewno siła woli i "samouzdrawianie", chęć walki ma olbrzymie
        znaczenie i pomaga.
        Ale niektóre stany depresyjne są tak silne, że chory nie ma szans
        sam się aktywizować i musi być pod opieką - leczenie
        farmakologiczne, może terapia, czasem nawet szpital i bardziej
        drastyczne metody. \
        Ale zgadzam się, że jeśli "otwiera się okienko" - jest lepszy
        moment - to warto go wykorzystać i podjąć jakąś aktwyność (na miarę
        możliwości!), która zbliża do "normalności".
        Stawianie sobie (lub przez otoczenie) poprzeczek zbyt wysoko może
        szkodzić i pogłębiać stan depresyjny.
        Pozdr D
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.