rola psychiatry a psychologa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Napiszcie jaką rolę w leczeniu depresji pełni psychiatra a jaką psycholog, czy
    psychiatra też prowadzi psychoterapię czy tylko zapisuje leki?

    Moja psychiatra na drugiej wizycie dała mi skierowanie do psychologa, bo
    stwierdziła,że powinnam z kimś takim porozmawiać. Jednak psycholog (młoda
    Pani)przyznała się, że nie bardzo wie "jak się ma za mnie zabrać" i kazała
    przyjść innym razem. Poza tym pyta czego od niej oczekuję.
    Zastanawiam się więc czy nie zmienić lekarza.
    • to pytanie "czego pani ode mnie oczekuje" zawsze mnie kladlo na plecy...
      co czlowiek roztrzesiony, ktory przychodzi i resztka sil skomle o pomoc......ma
      odpowiedziec ??

      to pytanie to zapewne czesc ich terapii, punkt wyjscia w jakim stanie przychodzi
      delikwent i na jakim poziomie jest jego walka o siebie...
      nie wiem...

      moją drugą psychoterapie grupową 3 miesieczną (nfz) prowadzila lekarz
      psychiatra....wiec tak sobie mysle ze roznia sie tylko tym ze psychiatra ma
      dodatkowo mozliwosc wypisania lekow
      • zwrot rozwalający i rzeczywiście niezwykle konsekwentnie stosowany, zawsze
        zwala mnie z nóg podobnie jak kiedyś pytanie "po co pani przyjechała" jak
        pojawilam się z bólami w zaawansowanej mocno ciąży w środku nocy na porodówce.
        oni tak zapytują każdego z głupia frant, nie wiem czy bawi ich konsternacja
        pacjenta czy jak?
        --
        nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
        • nie nalezy porownywac takiego pytania w psychoterapii i w medycynie somatycznej.
          to jest zupelnie co innego.
          --
          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
          • moim zdaniem tak stawiane pytanie na wstępie jest po prostu idiotyczne
            --
            nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
            • jak napisalem, mysle, ze nie masz racji. akceptuje, ze jesli terapeuta widzi, ze
              klient go nie rozumie i mysli ze jest atakowany, nalezy powiedziec mniej wiecej
              to, co ja powiezdialem.

              pamietaj, ze nie idziesz do terapeuty po to, zeby pogadac. idziesz w konkretnym
              celu, ktory im jasniej sprecyzujesz, tym lepiej bedzie dla ciebie.

              wyobraz sobie, ze masz depresje i idziesz do terapeuty. czy terapeuta ma
              zalozyc, ze wie o co ci chodzi i poprawiac ci nastroj? czy moze lepiej by bylo,
              zeby pracowal z toba nad tym, zebys mogla pracowac, bo tobie lwasnie na tym
              zalezy. a jesli to drugie, to skad terapeuta ma to wiedziec?


              --
              We are the Borg. Resistance is futile
            • czy ja wiem... pytanie durne, ale pewnie jest taka grupa osob, ktora powie, ze
              chce odmlodniec o 20 lat, urosnac do 175cm, schudnac do 50 kilo i zmienic kolog
              wlosow na blond
              wiec od reki mozna odsiac
      • powiem ci dwie rzeczy babeczko:

        a. mylisz psychoterapie z psychologia - one nie maja z soba prawie nic wspolnego.

        b. pytanie 'czego pani ode mnie oczekuje' jest bardzo dobrym pytaniem i nauczyc
        sie go powinni rowniez psychiatrzy. jak sie zastanaowisz nad tym troche, to
        mylse ze dojdziesz do wniosku ze 1. terpaueta daje tobie szanse na okreslenie
        celow twych wizyt, 2. nie narzuca ich tobie wedle wlasnego widzimisie, 3. daje
        ci rowniez szanse na to, zebys sama sie zastanowila czego tak ogolnie chcesz w
        zyciu, w terapii itd itd. 4. mozna rowniez powiedziec, ze nawet w roztrzesieniu
        pytanie to pozwala ci przez chwile zapomniec o rztrzesieniu.

        widzisz to?

        --
        a malinka is for life, not just for Christmas
        • widać jesteś z kasty psychologów bo widzisz sens tego czego żaden przeciętny
          pacjent nei widzi. ale to oczywiście wina pacjenta że tego nei widzi.
          --
          nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
          • nie jestem psychologiem, ani psychoterapeua. nie, to nie jest wina pacjenta (a
            wlasciwie klienta). przed chwila o tym napisalem w poscie. nie zakladaj jednak
            ze nikt tego nie widzi - to ze ty nie widzisz, nie znaczy ze tak jest zawsze. co
            wiecje, jesli nie widzisz, to moze warto zapytac o co chodzi.

            naotmiast akurat dorbze zrobi klientowi, jesli nie bedzie zakladal ze
            psychoterpeuta jest po to zeby mu dowalic.i zamiast sie jezyc, moze molgby sie
            zastanowic, co sie do niego mowi.


            --
            Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
            • > naotmiast akurat dorbze zrobi klientowi, jesli nie bedzie zakladal ze
              > psychoterpeuta jest po to zeby mu dowalic.i zamiast sie jezyc, moze molgby sie
              > zastanowic, co sie do niego mowi.

              jeszcze lepiej jak bedzie zdrowy na wstepie.
        • pytanie nie jest dobre dla idei samo w sobie, tylko jesli mierzyc jakas wartosc
          to z punktu widzenia intersu pacjenta. jak widac powyzej niektorych pacjentow
          rozlozylo to pytanie i korzysci zadnych z niego nie wyniesli, tak wiec pytanie
          jest do dupy. no chyba ze pacjenci nie dorosli do terapii
          • pirwam napisał:

            > no chyba ze pacjenci nie dorosli do terapii
            filozofia elki tak by podpowiadala

            ale gabinet psychiatryczny to ogolnie chore meijsce,
            wiec to pytanie az tak bardzo od przyjetej normy nie odbiega
            • kolega tu podkresla za psychologami, pokroju pana santorskiego slowo klient. a
              wiadomo ze klient nasz pan, i pytamy sie o oczekiwania. a nader czesto bywa ze
              jest to jednak niestety pacjent.pytanie czego pan/pani oczekujesz jest
              konfrontacyjne. a jesli przychodzi do psychologa osoba zalezna, symbiotyczna,
              bierna, to moze byc tak jak wyzej ze nie ma jak na nie odpowiedziec. na wstepie
              jednak potrzebna jest wieksza aktywnosc psychologa a nie pacjenta i rola
              psychologa jest zlapanie kontaktu a nie zadawanie jakze dobrych pytan. no bo
              czego ma oczekiwac? od psychiatry pigulki, a od psychologa? ze przelamie mi pani
              lek, ale przeciez wiadomo ze sam musze, wiec jednak rzeczywiscie bez sensu moja
              wizyta. ze mi pani zastapi rodzine, albo ibroni mnie przed swiatem? albo jak
              jest zamkniety i musi miec czas zeby sie oswoic, a trafia sie najczesciej tam w
              sytuacjach kryzysowych. zwerbalizowanie oczekiwan moze na wstepie doprowadzic do
              logicznego wniosku, ze trzeba zwiewac od psychologa bo nie ma sensu.
              • ego ma oczekiwac osoba w depresji, ktora niczego nie oczekuje? czego ma
                oczekiwac ktos, ktremu swiat nie odpowiedzial na zadne oczekiwanie?
                • przychodzi klient od ktorego miano tylko oczekiwania, a nie spelniano zadnych
                  jego i jego oczekiwania byly karane i dostaje pytanie czego pan oczekuje? klient
                  nasz pan? a przeciez naderczesto to wlasnie terapeuta odgrywa role pana, czyli
                  soby wyzej, autorytetu jak rodzic, w terapi a klient sytuowany jest nizej, na
                  tym przeniesieniu przeciez terapia bazuje.

                  • a wczesniej sam napisales, ze najlepiej zeby ten pacjent zdrowy byl

                    wiec co? zalezni z definicji odpadaja?
                    • to bylo ironiczne, do zdania kolegi dala.
                      • pirwam napisał:

                        > to bylo ironiczne, do zdania kolegi dala.
                        wiem, ze ironicznie

                        czyli co? symbiotyczni wypad?
                        zawsze moga przemilczec, nic sie nie stanie

                        pirwam napisał:

                        > przychodzi klient od ktorego miano tylko oczekiwania, a nie spelniano zadnych
                        > jego i jego oczekiwania byly karane i dostaje pytanie czego pan oczekuje? klien
                        > t
                        > nasz pan? a przeciez naderczesto to wlasnie terapeuta odgrywa role pana, czyli
                        > soby wyzej, autorytetu jak rodzic, w terapi a klient sytuowany jest nizej, na
                        > tym przeniesieniu przeciez terapia bazuje.

                        wiec co?
                  • poworownywac psychoterapeute do sprzeawcy miesa nie ma sensu. natomiast owo
                    'kilent nasz pan' ja rozumiem wlasnie jako prawo klienat do ustalenia celow
                    psychoterapii. ja mysle ze wiele osob nie zdaje sobie sprawy z tego, ze bez
                    swojego wlasnego zaangazowania niewiele mozna osiagnac. psychoterpeuta to nie
                    uzdrowiciel.

                    a slowo 'klient' przyjmuje sie dzis powszechnie wlasnie dlatego, zeby usunac owe
                    implikacje medycznosci czy lekarskosci psychoterapii.i ja mysle ze to ma sens.

                    pirwam napisał:

                    > przychodzi klient od ktorego miano tylko oczekiwania, a nie spelniano zadnych
                    > jego i jego oczekiwania byly karane i dostaje pytanie czego pan oczekuje? klien
                    > t
                    > nasz pan? a przeciez naderczesto to wlasnie terapeuta odgrywa role pana, czyli
                    > soby wyzej, autorytetu jak rodzic, w terapi a klient sytuowany jest nizej, na
                    > tym przeniesieniu przeciez terapia bazuje.


                    --
                    Doktorat - nauka - uczelnia
                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                    • wyjasniony byl sens tego porownania. a jakie to maja byc cele? pan mnie
                      przygotuje psychicznie do skoku na mamuciej? terapie zaburzen psychicznych ktore
                      zorientowane sa na trening najczesciej koncza sie na pudrowaniu syfa.
                      • nie i najprawdopodobniej nie nauczy cie tez mandarynskiego w 3 dnni. i jesli
                        takie masz oczekiwania, to psychoterpeuta powie ci ze nie moze ich spelnic.
                        proste i jasne. nie widze problemu.

                        ostatniego zdania niespecjalnie rozumiem.
                        --
                        blue skies research rules!
                      • pirwam napisał:

                        > wyjasniony byl sens tego porownania. a jakie to maja byc cele? pan mnie
                        > przygotuje psychicznie do skoku na mamuciej?
                        - chce sobie radzic z codziennymi problemami
                        - chce ufac samemu sobie
                        - chce wiedziec czego tak naprawde najbardziej sie boje
                        - chce rozumiec, dlaczego w pewnych momentacj zachowuje sie tak a nie inaczej
                        - chce wiedziec co jest dla mnie wazne i jakie rzeczy moga mnie uczynic szczesliwa
                        - chce wiedzic na co mnie stac w zyciu. ktore cele sa realne i warte wysilku, a
                        ktore calkowicie poza moim zasiegiem

                        jeszcze troche mozna by dopisac
                        a to nie jest puder

                        terapie zaburzen psychicznych ktor
                        > e
                        > zorientowane sa na trening najczesciej koncza sie na pudrowaniu syfa.
                • pirwam napisał:

                  > ego ma oczekiwac osoba w depresji, ktora niczego nie oczekuje? czego ma
                  > oczekiwac ktos, ktremu swiat nie odpowiedzial na zadne oczekiwanie?
                  sam fakt przejscia przez prog gabinetu oznacza, ze czegos sie jednak oczekuje
                  a ze problemy z werbalizacja sie pojawiaja, to inna sprawa

                  od tego ten pokoj, zeby problemami go zapelniac i sie z nimi mocowac
                  • poprawy sytuacji oczekuje. ale tak naprawde te oczekiwania sa z na wstepie
                    nieokreslone jak psychiolog mialby to zrobic, albo latwo moga byc uznane za
                    irracjonalne jak pisalem wyzej. a jesli np, czlowiek jest zamkniety w sobie i
                    wstydzi sie powiedziec o swoich problemach?

                    a ze problemy z werbalizacja sie pojawiaja, to inna sprawa
                    >

                    no wlasnie nie koniecznie inna.
              • pirwam napisał:

                > pytanie czego pan/pani oczekujesz jest
                > konfrontacyjne. a jesli przychodzi do psychologa osoba zalezna, symbiotyczna,
                > bierna, to moze byc tak jak wyzej ze nie ma jak na nie odpowiedziec.
                wiec w jakims zakresie od razu widac z jaka jednostka mamy do czynienia
                a to chyba dobre
                szybka, efektywna diagnoza

                na wstepie
                > jednak potrzebna jest wieksza aktywnosc psychologa a nie pacjenta i rola
                > psychologa jest zlapanie kontaktu a nie zadawanie jakze dobrych pytan.
                :)
                no to sie psycholog zawsze ladnie przedstawia ;p
                i nawet reke pierwszy wyciaga
                i nawet pierwsze pytanie zada....
                slicznie jest

                a swoja droga mnie zagielo nawet pytanie "z jakim problemem pani przychodzi"
                wiec jak panie na odpowiedniego osobnika, to kazde pytanie do bani

                no bo
                > czego ma oczekiwac? od psychiatry pigulki, a od psychologa? ze przelamie mi pan
                > i
                > lek, ale przeciez wiadomo ze sam musze, wiec jednak rzeczywiscie bez sensu moja
                > wizyta. ze mi pani zastapi rodzine, albo ibroni mnie przed swiatem?
                wiec mozna powiedziec, ze oczekuje sie zmniejszenia poziomu leku
                a jak sie to stanie i kto za to odpowiada, to juz inna sprawa

                albo jak
                > jest zamkniety i musi miec czas zeby sie oswoic,
                oj nie przesadzaj
                jesli tam cisza ma nie byc znosna i "normalna", to ja nie wiem gdzie ma byc

                zwerbalizowanie oczekiwan moze na wstepie doprowadzic d
                > o
                > logicznego wniosku, ze trzeba zwiewac od psychologa bo nie ma sensu.
                jak ma zamiar uciec to zawsze powod sobie znajdzie

                • ogolnie uwazam, ze pytanie jest do bani
                  ale nie rozumiem poruszenia, skoro cala sytuacja gabinetowa jest na takim samym
                  poziomie
                • ogolnie latwo sobie pisac z pozycji osoby ktora juz byla na terapii jak ty.
                  tylko moze sobie odswiez pamiec i napisz to z pozycji osoby ktora pierwszy raz
                  zetknela sie z uzdrowicielami.
                  • pirwam napisał:

                    a jesli np, czlowiek jest zamkniety w sobie i
                    > wstydzi sie powiedziec o swoich problemach?
                    to jest wlasnie taki jak ja

                    > ogolnie latwo sobie pisac z pozycji osoby ktora juz byla na terapii jak ty.
                    > tylko moze sobie odswiez pamiec i napisz to z pozycji osoby ktora pierwszy raz
                    > zetknela sie z uzdrowicielami.
                    pisze to wlasnie z pozycji takiej osoby
                    ktora to przeszla i zyje

                    a na samym poczatku nic nie mialam
                    ani forum, ani ksiazek, ani zadnej dobrej duszy obok

                    i jakos ciagnelam na wlasnej....determinacji? ufnosci? naiwnosci? ciekawosci?
                    wierze(tfu! tfu!)?


                    dopiero wizja grupowej mnie zaciela i Ty mi wtedy pisales, ze mam nie robic
                    afery tylko isc i sie niczym nie przejmowac
          • juz o tym napisalem: dlatego warto wytlumaczyc idee tego pytania, a nie tylko
            rzucac je samo. mysle, ze gdyby je wytlumaczyc, reakcje moglyby byc inne.
            natomiast, ktos, kto nie wie, po co idzie do psychoterapeuty, pewnie powinien
            sie zastanowic nad tym, czy warto chodzic. w odrzonieniu od psychiatrii,
            psychoterapia to zdecydowanie droga dwukierunkowa i bez zaangazowania klienta
            niewiele mozna osiaganc.

            pirwam napisał:

            > pytanie nie jest dobre dla idei samo w sobie, tylko jesli mierzyc jakas wartosc
            > to z punktu widzenia intersu pacjenta. jak widac powyzej niektorych pacjentow
            > rozlozylo to pytanie i korzysci zadnych z niego nie wyniesli, tak wiec pytanie
            > jest do dupy. no chyba ze pacjenci nie dorosli do terapii


            --
            We are the Borg. Resistance is futile
            • juz na marginesie, nieraz wiecej "bez zangazowania" niz z nastawieniem mocnym na
              "przepracowanie". to pamietam ze swojej grupowej krotkiej, porownujac swoja
              sytuacje i panienki ktora bardzo chciala przepracowywac.
              • to zalezy od tego jak rozumiemy 'zaangazowanie'. mnie idzie o to, ze klient musi
                byc aktywnym uczestnikiem sesji - psychoterapetua nie powie ci 'jak zyc' ani jak
                zrobic 'zeby wszystko bylo dobrze'.
                --
                a malinka is for life, not just for Christmas
              • pirwam napisał:

                > juz na marginesie, nieraz wiecej "bez zangazowania" niz z nastawieniem mocnym n
                > a
                > "przepracowanie". to pamietam ze swojej grupowej krotkiej, porownujac swoja
                > sytuacje i panienki ktora bardzo chciala przepracowywac.

                zgadzam sie

                to tez sama widzialam


                ludzie zbyt mocno napaleni bardziej sie wypalaja, niz biegna do przodu, choc w
                zalozeniach licza na to drugie



                ale widzialam tez jak mozna lazic i nie robic nic

                wiec jak zwykle najlepiej w bezpiecznym srodku
            • toteż ja podkreślam po raz kolejny, zadawanie takiego pytania bez wstępu i na
              samym starcie jest bez sensu.
              --
              nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam

            • > natomiast, ktos, kto nie wie, po co idzie do psychoterapeuty, pewnie powinien
              > sie zastanowic nad tym, czy warto chodzic.
              nie zgadzam sie


              przecietni ludzie pojecie o psychologii maja bliskie zeru

              wiedza wiekszosci z nich sprowadza sie do tego, ze jesli ma sie problemy, to
              idzie sie do psychologa, i tyle - jak to ladnie telewizja sniadaniowa za kazdym
              razem powtarza

              do psychologa ida bo chca, zeby "bylo lepiej"

              a taka odpowiedz malo wnosi do terapii

              sens pytania tkwi w tym, ze pytanie moze sie do czlowieka przykleic i za jakis
              czas doprowadzic do bardzo waznych wnioskow

              w odrzonieniu od psychiatrii,
              > psychoterapia to zdecydowanie droga dwukierunkowa i bez zaangazowania klienta
              > niewiele mozna osiaganc.

              psychoterapia opiera sie takze na wiezi, ktora rodzi sie miedzy pacjentem a
              terapeuta

              a do tego trzeba czasu

              tak samo jak do uswiadomienia sobie roznych innych rzeczy, takze tych zwiazanych
              zaangazowaniem pacjenta
        • dala.tata napisał:

          > b. pytanie 'czego pani ode mnie oczekuje' jest bardzo dobrym
          pytaniem i nauczyc sie go powinni rowniez psychiatrzy.

          zajebiste pytanie, naprawdę...

          > jak sie zastanaowisz nad tym troche, to mylse ze dojdziesz do
          wniosku ze 1. terpaueta daje tobie szanse na okreslenie celow twych
          wizyt

          cel mojej pierwszej wizyty był przeze mnie zupełnie nieokreślony; w
          środku we mnie szalały dzikie zwierzęta, byłam na totalnym
          wykończeniu i wyłam o pomoc jak wilk do księżyca; przychodzi się po
          pomoc, to jest cel każdej wizyty

          , 2. nie narzuca ich tobie wedle wlasnego widzimisie, 3. daje
          > ci rowniez szanse na to, zebys sama sie zastanowila czego tak
          ogolnie chcesz w zyciu, w terapii itd itd.

          czy 'umrzeć' to dobra odpowiedź w takim przypadku?

          4. mozna rowniez powiedziec, ze nawet w roztrzesieniu
          > pytanie to pozwala ci przez chwile zapomniec o rztrzesieniu.

          w jakim roztrzęsieniu? jak z jakiegoś powodu jestem roztrzęsiona to
          biorę tabletki uspokajające. Jakby każdy kto jest
          czymś 'roztrzęsiony' latał do shrinka, to terminy byłyby na 2012 rok
          • babetchka napisala ze w roztrzesieniu nie wie co ma odpowiedziec, i uzykala
            odpowiedz, zeby zobaczyla ze pytanie to ma wlasnie jej pomoc od roztrzesienia
            uwage odwrocic.
          • jesli cel twojej wizyty jest nieokreslony, to nalezy go okreslic. chyba ze
            uwazasz ze placenie psychoterapeucie w celu nieokreslonnym jest dobrym pomyslem.

            nie mozna przyjsc 'po pomoc'. bo psychoterapeuta nie jest aniolkiem i
            jasnowidzem i nie wie, jak ma ci pomoc. co wiecej, skoro idziesz po pomoc, to
            uwazasz, ze ta osoba jest w stanie ci pomoc, moze jednak warto zatem zaufac jej,
            rowniez co do tego pytania. najwyrazniej nie wiesz lepiej, skoro idziesz do
            niego po te pomoc.

            wreszcie, jesli sie tobie pytanie nie podoba, to idz do takiego
            psychotereapeuty, ktory ci go nie zada. bedzie to najprawdopodobniej
            psychoterapeuta, ktory nie wie co robi lub jest niedoszkolony, jednak wybor jest
            twoj.


            --
            blue skies research rules!
            • wreszcie, jesli sie tobie pytanie nie podoba, to idz do takiego
              > psychotereapeuty, ktory ci go nie zada. bedzie to najprawdopodobniej
              > psychoterapeuta, ktory nie wie co robi lub jest niedoszkolony, jednak wybor jes
              > t
              > twoj.

              bo terapeuta nie zada idiotycznego pytanie ktore tata uwaza za madre, to znaczy
              ze jest niewyszkolony? sam nie masz bladego pojecia o czym mowisz, przebiegach
              tepapi i powodow dla ktorych tam sie znajduja ludzie. tak to mozesz sobie isc na
              kurs asertywnosci i komunikacji w biznesie. cele ogolne sa znane polepszenie
              funkcjonowania, wyjscie z deopresji itd itp i co ma z tego wynikac? natomiast
              oczekiwania pacjenta zaburzonego, a rzeczywisty charakter terapii, co mozna od
              niej uzyskac, sa wrecz przeciwstawne nieraz.
              • wyobrazmy sobie sytuacje, ze rozwalil sie telewizor i wzywa sie pana do naprawy.
                pan przychodzi i mowi sie mu ze zepsuty telewizor, a on sie pyta : no ale czego
                pan odemnie oczekuje?

                taki wlasnie sens ma pytanie psychologa.

                • nie, jak wiekszosc analogii, ta jest rowniez do kitu. bo psychoterapia to nie
                  naprawa telewizora, a problemy klienta to nie zepsuty telewizor. ale, z
                  pewnoscia wymyslisz jeszcze kilkanasice fajnych i blyskotliwych analogii, z
                  ktorych na dodatek bedziesz bardzo dumny i zadowolony. powodzenia!


                  --
                  We are the Borg. Resistance is futile
                  • nie bo nie. czyli pracownik naukowy w akcji.
                    • ciekaw jestem wogole jak ty sobie wyobrazasz wizyte u terepeuty. co to znaczy
                      cel jest nieokreslony? ze przychodzi i w zasadzie nie wie po co moze obrazki na
                      scianie obejrzec, a moze zapytac o godzine, ale nie wie zapomnial? na wstepie
                      kazy mowi z jakimi problemami przychodzi. a stawianie pytania o oczekiwania jest
                      wlasnie pytaniem pana od naprawy telewizorow. to jest juz dzialka warsztatu
                      terapeuty a nie pacjenta.
                      • no to co z tego, ze mowi, z jakimi problemami? niech se mowi ile chce.

                        powiedzmy: przychodzi do terapeuty klient, ktory slyszy glosy, jak w
                        schizofrenii. i mowi: to jest moj problem: slysze glosy. wedlug tego, co mowisz,
                        to zalatwia sprawe.

                        a ja mysle ze nie: otoz oczekiwania klienta wobec glosow moga byc bardzo rozne:
                        np. moze oczekiwac, ze znikna; moze tez oczekiwac, ze nauczy sie z nimi zyc;
                        moze tez oczekiwac, ze bedzie umial im 'odmawiac'. itd itd. bez okreslonia owych
                        oczekiwan, terapeuta nie wie, co ma robic.

                        a co do poprzedniego postu: rozumiem, ze 'pracownik naukowy w akcji' to mialo
                        byc obrazliwe, negatywnie oceniajace itd. nie robi to na mnie wiekszego
                        wrazenia, natomiast, skoro tak piszesz, to znaczy ze brakuje ci arguemtnow i
                        musisz sie wspomagac wycieczkami osobistymi. nie chce mi sie tak rozmawiac: ta
                        rozmowa nie jest tak ciekawa, zeby sie wystawiac na tego typu teksty. z mojej
                        strony koniec i oswiadczenie; ty wiesz lepiej, jestes maderzejszy, lepszy i ty
                        dokladnie wiesz, jkai jest sens terapii. ja nie. uzlylo ci? EOT.

                        --
                        Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                        • > powiedzmy: przychodzi do terapeuty klient, ktory slyszy glosy, jak w
                          > schizofrenii. i mowi: to jest moj problem: slysze glosy. wedlug tego, co mowisz
                          > ,
                          > to zalatwia sprawe.
                          >
                          > a ja mysle ze nie: otoz oczekiwania klienta wobec glosow moga byc bardzo rozne:
                          > np. moze oczekiwac, ze znikna; moze tez oczekiwac, ze nauczy sie z nimi zyc;
                          > moze tez oczekiwac, ze bedzie umial im 'odmawiac'. itd itd. bez okreslonia owyc
                          > h
                          > oczekiwan, terapeuta nie wie, co ma robic.

                          buhaha, z pewnoscia ma mozliwosci do roznych manewrow wzgledem glosow, oprocz
                          zmiany opisow. problem to znaczy problem, i zawiera juz pewna przeszkode, a nie
                          stwierdzenie faktu jeno. terapeuta mowi czy jest kompetentny do pomocy w tej
                          sprawie.



                          > a co do poprzedniego postu: rozumiem, ze 'pracownik naukowy w akcji' to mialo
                          > byc obrazliwe, negatywnie oceniajace itd. nie robi to na mnie wiekszego
                          > wrazenia, natomiast, skoro tak piszesz, to znaczy ze brakuje ci arguemtnow i
                          > musisz sie wspomagac wycieczkami osobistymi. nie chce mi sie tak rozmawiac: ta
                          > rozmowa nie jest tak ciekawa, zeby sie wystawiac na tego typu teksty. z mojej
                          > strony koniec i oswiadczenie; ty wiesz lepiej, jestes maderzejszy, lepszy i ty
                          > dokladnie wiesz, jkai jest sens terapii. ja nie. uzlylo ci? EOT.

                          zrobilem to po twoim wpisie, wyzej odnosnie mojej anologii miszczu.
              • hehe, fajna wolta, ale tylko na pierwszy rzut oka. to nie ja uwazam je za
                sluszne. tak uwazaja psychoterapeuci, nie tylko dlatego ze to uzyteczne, ale i
                dlatego ze to etyczne. a z kolei zrodla tego nalezy szukac w brytyjskiej
                psychiatrii interwencyjnej z lat 70tych.

                na ten idiotyczny przytyk o asertywnosci w biznesie nie odpowiem, bo jest
                idiotyczny. nie mam zadnych watpliwosci, ze ty wiesz od mnie gore wiecej i ja
                sie nie powienienm w ogole odzywac. jednak tak sobie cos pieprze bez ladu i skladu.



                --
                We are the Borg. Resistance is futile
                • jednak tak sobie cos pieprze bez ladu i skl
                  > adu.

                  zgadza sie
                  • i patrz ile osob, z forum depresja, tych ktore terapie dotycza, nic nie wyniosly
                    z tego pytania. proba niereprezantywna? zapewne. ale ze calkowity margines
                    disorderow tu sie zebral? niesadze
                    • i na koniec: z tych kllku glosow (5 sie zebralo?) wynika, ze pytanie jest do
                      kitu, czy ze nikt nie wytlumaczyl im, o co w nim chodzi.

                      z mojej strony EOT: absolutnie rozlozyles mnie na lopatki. jestes swietny

                      --
                      Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                      • dala.tata napisał:

                        wynika, ze pytanie jest do
                        > kitu, czy ze nikt nie wytlumaczyl im, o co w nim chodzi.
                        :)

                        "a teraz bedziemy sobie siedziec, ja bede sluchala, a pani bedzie puszczala
                        wodze fantazji. jak sie pojawi u pani jakas fantazja dotyczaca mojej osoby, to
                        prosze to natychmiast powiedziec. to jest bardzo wazne, bo swiadczy o ogolnym
                        stosunku pani do calej ludzkosci. jesli bedzie mnie pani postrzegala jako kogos
                        madrzejszego, opiekuna, wybawce, to tez prosze o tym powiedziec, bo to oznacza,
                        ze wykazuje pani postawe zaleznosciowa. dlatego ja o sobie nic mowil nie bede,
                        nigdy, przenigdy, zeby mogla pani latwiej przypisywac mi rozne cechy. a wiec
                        zaczynamy! prosze o wolne skojarzenia!!! juz!!"
              • natomiast
                > oczekiwania pacjenta zaburzonego, a rzeczywisty charakter terapii, co mozna od
                > niej uzyskac, sa wrecz przeciwstawne nieraz.
                :)
                hihi
            • nie wiem na jakiej planecie zyjesz, Dala

              bo to juz nawet australia nie jest
            • dala.tata napisał:

              > jesli cel twojej wizyty jest nieokreslony, to nalezy go okreslic.
              chyba ze uwazasz ze placenie psychoterapeucie w celu nieokreslonnym
              jest dobrym pomyslem

              człowieku, piszesz na forum depresja, jak depresyjny idzie pierwszy
              raz do lekarza, to nawet cel jego życia jest nieokreślony, jeżeli w
              ogóle jeszcze chce mu się żyć

              >
              > nie mozna przyjsc 'po pomoc'. bo psychoterapeuta nie jest
              aniolkiem i jasnowidzem i nie wie, jak ma ci pomoc.

              spoko, to ja sobie najpierw sama zdiagnozuję co mi jest, wymyślę co
              może mi pomóc, opracuję formy tej pomocy, czas trwania terapii, i
              dokładny jej przebieg, a potem pójdę zapłacić psychoterapeucie żeby
              powiedział, czy dobrze wymyśliłam

              co wiecej, skoro idziesz po pomoc, to
              > uwazasz, ze ta osoba jest w stanie ci pomoc, moze jednak warto
              zatem zaufac jej
              > ,
              > rowniez co do tego pytania. najwyrazniej nie wiesz lepiej, skoro
              idziesz do
              > niego po te pomoc.
              >
              > wreszcie, jesli sie tobie pytanie nie podoba, to idz do takiego
              > psychotereapeuty, ktory ci go nie zada. bedzie to
              najprawdopodobniej
              > psychoterapeuta, ktory nie wie co robi lub jest niedoszkolony,
              jednak wybor jes
              > t
              > twoj.
              >
              >
              • na koniec jeszcze co do rozroznienia klienta i pacjenta. tata napisal o
                usunieciu medycznych implikacji. oczywiscie takie intencje sa u psychologow, ze
                wzgledu na zla slawe zaburzen psychicznych. chory na glowe brzmi strasznie. no
                ale nie bez powodu uzylem slowa pacjent. psycholog to nie tylko firma uslugowa
                dla klientow. owszem jesli jesli przychodzi klient, klient ma SWIADOME
                oczekiwania. mam cel pan mi masz ten cel pomoc zrealizowac. cel ma to do siebie
                ze jest swiadomy. sprowadza sie to do treningow pewnie jakis, poradnictwa i co
                tam sobie powymyslaja. pisalem o mamuciej ze wzgledy na przyklad na role
                psychologa sportowego.

                sytuacja zaburzonego psychicznie jest jednak odmienna. tu bylo mowione o
                etycznosci takiego pytania, nie tylko uzytecznosci. jak najbardziej podmiotowosc
                uber ales, tylko ze czy dawanie narkomanowi dzialki, ktory podmiotowo wyraza
                takie checi jest dbaniem o jego podmiotowosc? jakis czas temu byla tu rozmowa na
                forum o tym ze chory nie chce wyzdrowiec. powody zglaszania sie na terapie wcale
                nie musza wynikac z decyzji o pozbyciu sie problemow, tylko moze byc to forma
                ucieczki od problemow, chec zeby w kryzysowej sytuacji ktos sie zaopiekowa,
                wsparl, chodzi o rozne formy kompensaty. tak naprawde zaburzony nie wie jaka
                jest droga do wyjscia z zaburzenia i nie zna celu terapi. jego swiadomosc jest
                ograniczona przez zaburzenie. i jest on pacjentem, bo rola terapeuty nie jest
                podtrzymywanie go wjego zaburzeniu, i podmiotowych dazeniach, tylko rozszerzenie
                pola jego swiadomosci, co wiaze sie z oporem, i jest akurat droga przeciwna niz
                pacjent poczatkowo moglby sobie wyobrazac. i to niekoniecznie musi dotyczyc
                psychoanalizy. w kazdej terapii w ktorej zaklada sie ze problemy wynikaja ze
                struktury osobowosci i do niej trzeba sie dobrac. a to osobowosc wyznacza cele.
                wiec te cele dziala w trakcie terapii ulegaja zmianie. i wtym sensie jest on
                pacjentem, ze terapeuta zasadniczo ingeruje w jego osobowosc a nie tylko jest
                trenerem asystujacym mu przy realizacji jego celow wstepnie zalozonych.
                • no prosze, nowy watek rozmowy.pare drobnostek:

                  1. mylisz psychologa z psychoterpetua: inne funkcje, inne kompetencje i
                  umiejetnosci.
                  2. 'zaburzony psychicznie' jest cudny.
                  3. jakiekowliek sa cele udania sie do psychoterapeuty, wlasnie dlatego ze to
                  wizyta u psychoterapeuty, a nie wspolne piwo, okreslenie celowpacjenta jest
                  kluczowe. co wiecej, ustalenie celow terapii pojawia sie rowniez w psychiatrii.
                  pytanie 'czego oczekujesz' jest kluczowe dla klienta, pacjenta jak i dla ludzi,
                  do kotrych po pomoc przychodza.

                  nie dosc ze tego uczy psychoterapia, to, co wanizjesze, tego zaczyna uczyc
                  psychiatria. choc, jak powiedzialem, nurt psychiatrii interwencyjnej w latach
                  70tych bardzo ciekawie zreszta pokazal idee (skonczylo sie to zle dla psychiatrow).

                  4. twoje wynurzenia o zalozeniach 'kazdej terapii' co do osobowosci sa tak
                  dalece bzdurne (bardzo mi przykro), ze nie da sie z nimi dyskutowac.

                  i to tak na koniec milej wymiany.




                  --
                  blue skies research rules!
                  • juz to pisales, na tyle cie tylko stac pracowniku naukowy? jakos mnie to nie dziwi.

                    • alez cie zabolal ten pracownik naukowy. to ja ci powiem wiecej: prof.dr hab. :-)
                      full wypas :-)

                      i proponuje sie nauczyc dyskutowac, bo ta odpowiedz tylko wskazuje, ze sie
                      bardzo irytujesz. a po co? tak se gadamy na forum, nie? :-)

                      --
                      a malinka is for life, not just for Christmas
                      • na razie to ty glownie projektujesz w tym watku panie profesorze. twoje reakcje
                        sa dosc zastanawiajace jak raptem na jakis moj post insynuacje dotyczace mojego
                        stanu emocjonalnego wyskakuja. ja odbilem pileczke.
                        • w pyskowke nie bede sie wdawal: proponuje jednak, bys przeczytal swoj pierwszy
                          post w podowiedzi na moj wyzej. 'tylko na to cie stac' - to jest co przepraszam?
                          argrument? teza? riposta? nie, to jest zwykly atak ad hominem. zamiast odniesc
                          sie do meritum wolisz sie podwazyc auotra postu, dokladnie jak zrobiles z
                          neuroleptykiem w sasiednim watku.

                          to taka strategia, nie? najpierw podwazyc, cos zainsynuowac, odrobinke popluc, a
                          potem w wielkiej chwale napisac nastepnego posta. na dobrze przygotowany grunt.
                          nie podoba mi sie to i wlasnie dlatego nie odpwoiadam na reszte twoich wypowiedzi.


                          pirwam napisał:

                          > na razie to ty glownie projektujesz w tym watku panie profesorze. twoje reakcje
                          > sa dosc zastanawiajace jak raptem na jakis moj post insynuacje dotyczace mojego
                          > stanu emocjonalnego wyskakuja. ja odbilem pileczke.


                          --
                          blue skies research rules!
                  • 4. twoje wynurzenia o zalozeniach 'kazdej terapii' co do osobowosci sa tak
                    > dalece bzdurne (bardzo mi przykro), ze nie da sie z nimi dyskutowac.
                    >

                    bo nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie jak i wielu innych i glownie takie
                    teksty umiesz sadzic na forum, jak to ignoranci z przerosnietym ego maja w
                    zwyczaju.

                    napisalem o zalozeniach tylko i wylacznie z punktu widzenia tego o czym zaczelem
                    pisac : rozroznienie pacjenta i klienta i dlaczego uznalem ze to raczej pacjent
                    a nie klient. aktywnosc psychologa jest w tym przypadku o wiele wieksza, jest
                    okreslone cos takiego jak patologia, i nie mamy takiego relatywizmu ze dowolnie
                    w glowie bedzie terapeuta mogl zmieniac jak w przykladzie z glosami wedle
                    zyczenia pacjenta, a terapie maja ciezki przebieg w innym kierynku ida niz
                    mogloby sie wydawac pacjentowi. nie pisalem natomiast o zalozeniach
                    terapeutycznych roznego rodzaju terapii.



                    3. jakiekowliek sa cele udania sie do psychoterapeuty,

                    cele podania podaje kazdy na wstepie w pierwszych zdaniach. kolejne pytanie o
                    oczekiwania jest juz czyms innym i tez pamietam ze mi dziunia na terapi w pewnym
                    momencie wyskoczyla i tlko oczy otworzylem ze zduienia i nie wiedzialem co
                    powiedzic. po czym nawet jak cos wydumalem, nic w tym wzgledzie nie uczyniono.
                    pytanie ma glowny cel zepchnac z siebie odpowiedzialnosc.
    • to sa zuplenie rozne role, choc ta druga poza szpitalem jest w rzeczywistosci
      dosc niejasna. lekarz psychiatra leczy, glownie za pomoca farmakologii i jest
      odpowiedzialny wlasnie za to. psycholog w szpitalu wspomaga lekarza psychiatre,
      glownie za pomoca tzw. opisu stanu psychicznego pacjenta, robienia przeroznych
      testow psychologicznych, na ktorych oparta jest diagnoza psychologiczna (ktore,
      co ciekawe, jest dosc nierelwantna, bo nie ma na nia miejsca w sluzbie zdrowia).

      poza szpitalem rola psychologa jest wlasciwie niejasna. nie moze leczyc, nie
      moze prowadzic psychoterapii (bardzo wazne jest to, zeby nie mylic roli
      psychologa i psychoterapeuty). i sprowadza sie do pogadania, porady w sprawach
      nieklinicznych - typu niegrzeczne dziecko.

      i jeszcze raz: psychoterapeuta nie musi byc psychologiem, moze byc inzynierem.
      pscyoterpeuta to kots kto skonczyl studium psychoterpeutyczne i ma certyfikat.
      sa oczywiscie psychoogowie psychoterpeuci, jak i psychiatrzy. ale ich tego sie
      nie uczy.


      --
      We are the Borg. Resistance is futile
      • To pytanie jest wazne ...ale stresujace..zadnych z moich roznych
        odpowiedzi na to pytanie nie wplynela na przebieg leczenia.Zawsze
        byly ignorowane.Zarowno w terapii jak i u psychiatry.

        Kiedys w trakcie ciezkiej choroby somatycznej odpowiedzialam na to
        pytanie , ze chce umiec umrzec ,umiec w spokoju popelnic
        samobojstwo by nie umierac w meczarniach. Przeciez by sie tego nie
        domyslila terapeutka!

        A dla tych co nie wiedza co powiedziec radze by odwrocili kota
        ogonem i i zasugerowali by sama terapeutka okreslila zakres
        dysfunkcji w sferze emocji,mysli ,zachowania i poradzila jak to
        zmienic.

        • Mam podobne zdanie do Dala. i Tleno. Przeszłam kilka terapii. Bulwersujące
          większość pacjentów pytanie zawsze padało, początkowo też mnie irytowało,
          ponieważ miałam wiele problemów których nie umiałam ani nazwać ani rozwiązać.
          Chciałam szybko cudownej poprawy, a tak się nie da. W medycynie somatycznej
          niepytany pacjent mówi od razu np." kolano mnie boli" na ból daje się tabletkę ,
          naprawia albo wycina chory organ itp.Za pomocą badań sprawdza się co i dlaczego
          szwankuje.Efekt przychodzi z reguły dość szybko.
          Do psychologa, terapeuty przychodzi się z problemami, których w wyniku badań
          krwi,prześwietlenia itp. nie nazwiesz. Nieświadomy własnych problemów delikwent
          coś tam odpowie i lekarz od duszy ma pierwszy wynik.
          Jestem orędownikiem terapii, bo bardzo mi pomogły. Rozwiązałam wiele problemów,
          narobiłam się przy tym co niemiara.
          Teraz też coś mnie uwiera, pójdę do terapeuty i od progu jak somatyk będę
          krzyczała "to i to mnie boli i chcę to wyleczyć".
          • a ja nigdy nie chciałam cudownego uzdrowienia, chcialam żeby ktoś mi pomógł
            ruszyć z dołu w ktory zarylam czterema kołami, i nigdy nie oczekiwalam że
            dziunia zrobi pstryk a ja będę zdrowa, ale przekonałam się że nawet najmniejsze
            oczekiwania wobec psychologa to całkowity absurd. Gdzieś podobno są
            psychoterapeuci, psychologowie co coś potrafią mądrego człowiekowi powiedzieć,
            wskazać światełko w tunelu ale to chyba jednak bajki są.
            --
            nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
          • lekarz od duszy ....
            oni naprawdę nie zasługują na takie górne miano
            na to zasługuje przyjaciel co to trwa przy Tobie i zawsze rękę poda, albo
            współmałżonek trwający w dobrej i zlej doli i miłujący, a nie jakiś kolo co
            poszedł na studia swoje kompleksy leczyć i głodne kawałki wkleja za sporą kasę.
            --
            nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
            • Uogólniasz Lucyna bo miałaś kiepskie doświadczenia. Ja z pierwszej dobrej
              terapii zrezygnowałam, bo wkurzyło mnie niesłusznie jedno z pytań
              terapeuty.Straciłam 2 lata. Potem było bardzo źle, poszłam bez żadnych nadziei
              bo mnie zmusili. Pierwszego dnia wiedziałam, że trafiłam w odpowiednie miejsce.
              Tam uratowali mi i moim dzieciom życie, byłam o krok od rozszerzonego
              samobójstwa ( tzn. ja z dziećmi-tak się robi w wielkiej rozpaczy w głębokiej
              depresji). Byłam tam 4 lata i było to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Po
              terapii osiągnęłam w życiu b. wiele i wiele zmieniłam. Potem z pojedynczymi
              problemami chodziłam do terapeutów. Różni byli. I dobrzy i tacy z którymi nie
              nawiązałam dobrego kontaktu, wtedy po 3 spotkaniach rezygnowałam. Fakt, że
              najważniejszy jest pierwszy.Jeśli będzie dobry, masz szansę nauczyć się
              pracować w terapii i sobie pomóc. Gdybyś mieszkała w Wawie poleciłaby Ci
              odpowiednich. Acha , moim zdaniem psycholog to nie dla nas. Nam potrzebny jest
              psychoterapeuta, który może, ale nie musi być psychologiem.I nie każda terapia
              jest płatna. Można poszukać bezpłatnej. Ale teraz znaleźć bezpłatnego, dobrego
              terapeutę jest trudno. To fakt.
        • > To pytanie jest wazne ...ale stresujace..zadnych z moich roznych
          > odpowiedzi na to pytanie nie wplynela na przebieg leczenia.Zawsze
          > byly ignorowane.Zarowno w terapii jak i u psychiatry.

          i to jest wlasnie najlepsze. mowisz psychiatrom o celach a ci wrecz z zalozenia
          uznaja sie za autorytety ktore wiedza czego mi trzeba lepiej odemnie, wszystko
          co powiem to bajdurzenia wariata. to samo pani psycholog kliniczna. a tam gdzie
          rzeczywiscie jakas przynajmniej czesc pomocy dostalem nitk mnie na wstepie o
          oczekiwania nie pytal, bylem po prostu pacjentem na terapii choc tez raz pytanie
          takie wpadlo, ale wynikalo z bezradnosci terapeutki ktora nie wiedziala co
          powiedziec.
        • to jest najwazniejsze w calej tej dyskusji! nawiasem mowiac, niedawne badania
          Healthcare Commission w UK wskazaly, ze dobrze ponad polowa (jak ktos chce, moeg
          poszukac ile) pacjentow w leczeniu psychiatrycznym uwaza, ze nie ma wplywu na
          przebieg leczenia, na jego cele. to sa zastraszajace dane. najciekawsze jest to
          przy tym, ze zdecydowana wiekszosc uwaza ze psychiatrzy ich pilnie i z uwaga
          wysluchuja.

          --
          a malinka is for life, not just for Christmas
          • A majac wplyw na lecznie -trafiajac na psychiatre przytakujacego
            lub takiego, ktory cala odpowiedzialnosc zrzuca na pacjenta- ilu
            sie przejechalo?

            Czesto mialam wplyw na dobór leku i jego dawke i nie gwarantowalo
            to dobrego samopoczucia po za poczuciem ze moja autonomia zostala
            uszanowana.


            Nie tylko w psychiatrii lamie sie prawo do wolnego wyboru pacjenta
            co do leczenia -kto ma wplyw jaki lek zastosuje lekarz w szpitalu?
            Czesto zeby sie o tym dowiedziec trzeba specjalnie pytac lekarza
            i znosic jego miny i uwagi o naszej nieufnosci. Nie uzyska sie
            rowniez informacji na temat metod alternatywnych leczenia.

            Spotkalam sie z taka opinia psychiatry " Pacjenci chca sie tylko
            wygadac ,ponarzekac,chca zeby ich wysluchac ,ze sie zle czuja - to
            nie znaczy zeby im leki zmieniac".
            • no straszne z pacjentami co chca sie wygadac....

              mnie nie chodzi tylko o farmakoterapie. to idzie o calosciowy plan terapii,
              lekarstwa to tylko czesc. neistety mysle ze w polskiej rzeczywistosci to jeszcze
              never-neverland.


              --
              a malinka is for life, not just for Christmas
              • To ciekawe-calosciowy plan?
                A w jakich krajach?
                Gdzie wariatom zyje sie najlepiej?:)
                Czy finansowany jest taki program przez panstwo /czy jest zalezny
                od ubezpieczenia pacjenta?

                Z tego co domyslam sie, ze masz na mysli wnioskuje, ze takowy
                calosciowy plan pomocy opisywala Arnhild Lauveng-norweska ex chora
                psychicznie.(Niemniej i tam za rente nie mozna przezyc)

                Nie chce powiedziec ,ze w Polsce tylko raz do roku odbywa sie pod
                patronatem firmy farmaceutycznej ,przy udziale naiwnych
                spolecznikow dzien schizofrenika("otwartych drzwi") i tyle...Cos
                jednak wykwitlo zeby poprawic funkcjonowanie chorych-
                skocz.pl/pomocnadlon

                • nie iwem czy zyej sie lepiej. calosciowy plan: czyli to, co chcmey zeby pacjent
                  uzyskal dzieki terapii. to przyklad, ktory dawalem wczesniej: czy bardziej ci
                  zalezy na nastorju, czy bardziej na podjeciu pracy. czy podejmujemy farmakologie
                  czy psychoterapie. takie programy powstaja, niedawno slyszlaem o nim na
                  konferencji psychiatrycznej - wprowadzaja go w USA i pierwsze wskazowki
                  pozwalaja myslec, ze dziala lepiej.

                  w UK teoretycznie tak powinno byc, jednak procedury leczenia sa dosc sztywne i
                  pacjent nie ma na nie za duzego wplywu. w UK sluzba zdrowia i psychoterapia jest
                  za darmo. na psychoterapie, zaleznie od miejsca zamieszkania, trzeba czasem
                  czekac w kolejce.


                  --
                  blue skies research rules!
                  • według Twoich idealistycznych opisow to jak pojść do fryzjera, mówisz co chcesz
                    i masz. a to tak pięknie nie wygląda, po prawdzie to wcale nei wygląda.
                    --
                    nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
                    • nigdy nie powiedizalem ze wlasnie tak zawsze jest. jednak to wlasnei dazenie do
                      idealu powinno byc celem opieki psychiatrycznej.

                      wedle ciebie, skoro nie jest jak w ideale, nalezy usiasc, zaplakac i narzekac?
                      wedlug mnie to nie ma sensu i przypominanie jak powinno byc, a jak jest, jest
                      bardzo wazne. tylko bo wiem w ten sposob jestesmy w stanie poprawiac system.



                      --
                      Doktorat - nauka - uczelnia
                      Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
    • do renaq wracając do pytania z tytułu wątku:

      psychiatra: lekarz medycyny który po medycynie uczył się 5
      lat psychiatrii (specjalizacja) i zdał państ egzamin; rozpoznaje
      choroby i zaburzenia psychiczne (zgodnie z wytycznymi zebranymi w
      spisie o nazwie ICD10);
      psychiatra zaleca leczenie lekami (zapisuje recepty) i /lub
      psychoterapię;

      psychoterapeuta osoba po wyzszych studiach (np psychologia,
      pedagogika, pielęgniarstwo, filozofia, medycyna) ktora potem zrobiła
      specjalne szkolenie i zdala egzamin na certyfikat psychoterapeuty;
      szkolenie trwa zwykle kilka lat, spis certyfikowanych
      psychoterapeutów na www;
      uwaga: psychoterapeuci szkolą sie w różnych tzw. szkołach, np.
      dynamicznej, systemowej, eriksonowskiej, poznawczej...


      uwaga: psychoterapia służy do leczenia psychoterapią zaburzeń i
      chorób psychicznych, wtedy najczęściej leczy się tam pacjenta;
      ale psychoterapeuta pomaga też w rozwoju osobistym, nauczeniu sobie
      radzenia w jakichś sytuacjach (np. stresu, zależności służbowej,
      relacji z partnerem, konfliktu z rodzicami, kłopoty wychowawcze z
      nastolatkiem itp itd) wtedy często powie że ma klienta;

      psycholog osoba po wyższych studiach psychologicznych; po
      zakończeniu studiów może podjąć szkolenie (trwa kilka lat) w
      psychoterapii;
      w gabinecie /poradni możesz spotkać psychologa, który się właśnie
      szkoli na psychoterapeutę lub już zdał certyfikat;

      ale też może tam być psycholog, który nie jest wyszkolony na
      psychoterapeutę ani nie szkoli się;

      psycholog to tez osoba ktora np. robi testy w firmie poszukującej
      pracownikow do bankow, korporacji itp; lub osoba pracująca w
      reklamie; lub w szkole; lub jest kuratorem sądowym;

      leki może zapisac tylko i wyłącznie osoba która jest
      lekarzem!!


      czyli: może być psychiatra współpracujący z innym psychoterapeutą
      albo "2 w 1" czyli psychiatra który wykształcił sie też na
      psychoterapeutę;

      psycholog może nie mieć pojęcia (tzn. wyszkolenia) o psychoterapii!!

      słowo terapeuta moze oznaczać cokolwiek, nawet masażystę,
      wszak to też terapia, tyle że manualna....zależy od kontekstu;
      róznej maści terapeuci nie są wyszkolonymi psychoterapeutami;

      a i nie zdziw się jakbyś spotkała "3 w 1" bo są też w Polsce osoby
      które skończyły dwa fakultety (tj medycyna + psychologia)potem
      zrobili certyfikat z psychoterapii i specjalizację z psychiatrii:))
      choć słyszałam o takich...kilku w skali kraju:))

      mam nadzieję, ze wyjaśniłam; przepraszam że wyszło długawo;

      pzd
    • dala.tata 04.05.09, 10:46 Odpowiedz
      > nie iwem czy zyej sie lepiej. calosciowy plan: czyli to, co
      chcmey zeby pacjent
      uzyskal dzieki terapii. to przyklad, ktory dawalem wczesniej: czy
      bardziej ci
      zalezy na nastorju, czy bardziej na podjeciu pracy. czy podejmujemy
      farmakologie
      czy psychoterapie. takie programy powstaja, niedawno slyszlaem o
      nim na
      konferencji psychiatrycznej - wprowadzaja go w USA i pierwsze
      wskazowki
      pozwalaja myslec, ze dziala lepiej.

      w UK teoretycznie tak powinno byc, jednak procedury leczenia sa
      dosc sztywne i
      pacjent nie ma na nie za duzego wplywu. w UK sluzba zdrowia i
      psychoterapia jest
      za darmo. na psychoterapie, zaleznie od miejsca zamieszkania,
      trzeba czasem
      czekac w kolejce. <


      Raczej usa zaslynelo z tego ,ze nie przetrzymywalo chorych
      psychicznie w szpitalach do smierci tak jak to bylo w
      Polsce (bo nie dali by sobie rady).Gro bezdomnych tam to ludzie z
      zaburzeniami psychicznymi,ktorymi panstwo sie nie interesowalo.

      Zarowno przetrzymywanie w szpitalach jak i wypuszczanie chorych na
      ulice (by nie obciazac podatnikow)jest zla strategia i jesli
      tylko do tego co opisales mial by sie ograniczac plan pomcy takim
      ludziom to bardzo malo.

      Czesto ubezwlasnowolnieni ,bez srodkow do zycia,odtraceni przez
      rodzine,bez umiejetnosci i zaradnosci spolecznej , potrzebuja
      czegos wiecej niz mozliwosci decyzji w kwesti wyboru terapii czy
      rodzaju pracy .

      Mysle ,ze opinia o sztywnosci procedur psychiatrycznych wobec
      pacjentow ,bierze sie m.in.z tego,ze w odroznieniu od innych panstw
      w tym usa ,nie ma u nas tylu prywatnych(czy wspieranych przez
      panstwo) osrodkow o zroznicowanych podejsciach teoretycznych do
      chorob psychicznych i eksperymentalnych formach/programach leczenia.

      Ale o czym tu pisac jesli nawet leki psychotropowe (zwlaszcza
      nierefundowane ale i refundowane) ze wzgledu na cene nie sa
      wykupywane przez chorych.

      • Czy nie trzeba by czasem wprowadzic programu terapeutycznego juz w
        szkole? Zanim czlowiek sie pogubi i zwarjuje.(procentowo najwiecej
        wystepuje problemow psychicznych w okresie dojzewania-
        schiz,depresje,nerwice,zaburzenia osobowosci)

        To w USa wprowadzono eksperymentalne szkolenia dzieci w szkolach w
        zakresie relacji interpersonalnych,radzenia sobie z
        konfliktami ,gniewem i innymi emocjami,ograniczajac w ten sposob
        ilosc zaburzen psych.,konfliktow z prawem w porownaniu z grupami
        kontrolnymi.

        Smutne jest to ,ze szkolenia te nie staly sie
        popularne ..zaniechano ich.

        Jeszcze lepiej jak by wprowadzic do domow z malymi dziecmi super
        nianie a po tem psychoterapeutow do szkoly,moze w tedy oferujacy
        proszki psychiatra nie byl by potrzebny.

        • ja bym jednak byl bardzo przeciw medykalizacji i psychologizacji calego zycia.
          zdeycdowana wiekszosc ludzi lepiej lub gorzej ale sobie radzi. mysle ze lepiej
          wydawac pieniadze na porzadna pomoc tym, kotrzy sobie nie radza.


          --
          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.


          • Widze ten problem w ten sposob ,ze lepiej zawczasu dzialac niz
            potem zalowac.

            Na odre i inne chroby zakazne szczepi się zawczasu ,zanim nastapi
            zarażenie i choroba .Jakos to nie jest uważane za marnowanie
            pieniedzy.

            I tak podobnie jest z psychoedukacja ,zdobyte w mlodosci
            umiejetnosci interpersonalne , procentuja na cale lata. Ta
            edukacja jest niezbędna w przeciwienstwie do wykutych formułek z
            np.fizyki-one nie czynia zycia szczesliwszym,lepszym i
            latwiejszym.

            Zle schematy myslenia czy zachowania maja swój poczatek w
            dziecinstwie i na ten okres zycia warto zwrocic szczegolna uwage ,
            a nie” pomagac / leczyc”w tedy gdy jest juz na to za późno, lub w
            biernej obojetnosci liczyc na to ,ze kazdy sobie jakos poradzi.






            • Wedlug mnie depresja bierze sie z braku umiejetnosci radzenia ze
              soba, zyciem i z innymi ludzmi.
              Psychoterapia powinna uczyc, pokazywac co robi sie zle i co wynika z
              z naszych zlych dzialan.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • Rozne sa depresje i poglady co do powodow zaburzen.

                Uprosciles zlozony problem ,ktory byl, jest i bedzie walkowany na
                tonach paieru przez pokolenia.

                Zadania psychoterapii moga byc bardzo rozne,a nie tylko
                pokazywanie "co robi sie zle".Nie jest to uzaleznione tylko od
                orientacji teoretycznej psychoterapeuty ,ale od indywidualnych
                problemow i potrzeb pacjenta.
            • tak, ale moze lepiej nie wychodzic z domu co? bo sa wypadki. moze lepiej nie jsc
              nic surowego, lepiej myc rece po kazdym uscisku; lepiej.......

              nie dajmy sie zwariowac co?


              --
              a malinka is for life, not just for Christmas
przejdź do: 1-100 101-114
(101-114)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.