• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja Dodaj do ulubionych

  • 28.04.09, 19:32
    Czy derealizację i depersonalizację można podciągnąć pod anhedonię?
    Zaawansowany formularz
    • 28.04.09, 19:53
      a co za roznica? chcesz miec pewnosc, ze podpadasz pod kryteria diagnostyczne?
      --
      blue skies research rules!
      • 28.04.09, 19:56
        Nie, chcę wiedzieć, czy te trzy to sprawka niedoboru dopaminy
        • 28.04.09, 20:10
          a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to jesli te
          twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3 rzeczy:

          1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery.
          2. nie medykalizuj swoich problemow
          3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne.

          a teraz spacer! najlpeiej dlugi.

          --
          We are the Borg. Resistance is futile
          • 28.04.09, 23:02
            dala.tata napisał:

            > a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to
            jesli te
            > twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3
            rzeczy:
            >
            > 1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery.
            > 2. nie medykalizuj swoich problemow
            > 3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze
            biologiczne.

            Widzę, że dala.tata przejąłeś pałeczkę. Ja też tu kiedyś
            krytykowałem psychiatrię i ze wstydu jeszcze nie mogę dojść do
            siebie, chyba za bardzo chciałem uwierzyć w humanizm i wypociny
            Szasza. Ale zdałem sobie sprawę pod wpływem narastającego
            dyskomfortu, którego nie mogłem załagodzić notabenę w ramach tych
            poglądów, że ten cały humanizm to już tylko barokowe ozdobniki, żeby
            czasem się nie załamała nasza etyka oparta przecież na wolnej woli.
            Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i dlaczego
            więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś odrębne
            kategorie?? Tzn. dlaczego jedne nieprawidłowe działanie mózgu
            nazywamy chorobą a już inne przestępstem??? Bo drugie to efekt
            działania wolnej woli?? Tylko jak to ma działać, jeśli to przeczy
            prawom fizyki?? Jak wolna wola może wpływać na materię i vice
            versa?? Chyba tylko z powodów lingwistycznych i zbytniego
            przywiązania do tradycji chrześcijańskiej nadal funkcjonuje ten
            absurdalny koncept: duszy, wolnej woli a co za tym idzie też: winy,
            kary, odpowiedzialności etc. Czy w ogole ktoś wie co to takiego ta
            odpowiedzialność?? Bertrada której tak bardzo nie lubicie ma rację,
            może upraszcza te zagadnienia zbytnio, ale ona idzie w dobrym
            kierunku.
            A szanowny dala.tatao twój 3ci argument jest nielogiczny, tzw. ad
            ignorantiam i nie tylko z tego powdu jest fałszywy o czym nieco
            dalej napiszę. Ja też popełniałem w przyszłości takie głupie błędy,
            i teraz myślę, że trzeba być ostrożnym w ocenach żeby nie żałować
            poźniej. Kiedyś bym bił brawo a teraz jestem zażenowany jak coś
            takiego czytam.
            Jeśli według ciebie jakieś zachowanie ludzkie nie ma u podstaw
            procesów w mózgu to chyba dala.tata odkryłeś cud, albo się
            oszukujesz najzwyklej na świecie. Ja wolę naturalistyczne
            wyjaśnienie i anhedonia ma na pewno u podstawy procesy mózgowe
            ponieważ wszystko co robimy zależy od mózgu. Nie mamy malutkiego
            człowieczka homunculusa w mózgu, który tym mózgiem steruje, tej
            całej agentury, to tylko artefakt naszego języka. Trzeba uwierzyć
            nauce i przestać uprawiać kiepską filozofię. Z mojego doświadczenia
            mogę powiedzieć, że takie postawy antyredukcjonistyczne i
            materiofobia maja źródło chyba w tym, że ta neurologia odczaruje w
            końcu ten nasz romantyczny wizerunek świata i człowieka jako istoty
            wyjątkowej (wśród) zwierząt, obdarzonego boską wolną wola, której
            nigdy niestety nie miał. Wiem dobrze, że trudno zbudować od początku
            światopogląd i że zawsze łatwiej zignorować coś albo celowo
            zniekształcić byle tylko to do niego pasowało, żeby nie trzeba było
            burzyć całej misternej budowli. Ale w przypadku mnie to zupełnie nie
            zadziałało.
            Pozdrawiam:)




            --
            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
            Bleuler
            • 29.04.09, 02:46
              to jest niezla wolta. autorka watku mowi o dopaminie, a ty chcesz mi dowodzic,
              ze wszystko pochodzi z mozgu. no moze i pochodzi, ale nie o tym jest watek.
              zamiast mi mowic, ze zachowanie ma podloze w mozgu no to opowiedz prosze, co
              takiego w mozgu powoduje anhdonie. ba! jako ze mowisz o zachowaniach, chetnie
              uslysze, dlaczego to traktujesz anhedonie jako zachowanie.

              powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej wiecej tak
              samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem.

              pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co z tego, co
              napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz.

              co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie jest choroba,
              nie chce mi sie o nich gadac.

              --
              Doktorat - nauka - uczelnia
              Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
              • 29.04.09, 15:43
                Otóż nie chcę ci nic wmawiać bo pewnie i tak to olejesz.
                Ale mówiąc, że anhedonia nie ma podstaw biologicznych, bo tego nie
                udowodniono jest po prostu kłamestwem i na to zwróciłem uwagę. Nie
                muszę ci mówić jakie procesy w mózgu za nią odpowiadają, bo nie
                jestem alfa i omegą, zawsze możesz poszukać tych informacji w
                pracach naukowych. I proszę nie zniekształcaj moich wypowiedzi, bo
                napisałem bowiem, że wszystko co robimy ma podstwy w mózgu. Więc nie
                muszę wcale na to pytanie odpowiadać, poza tym co chcesz nim
                udowodnić? Czy nazywamy to zachowaniem czy też nie, to co to zmienia
                o naturze pochodzenia tego zjawiska?? Po co takie przywiązanie do
                słów? Nasz język jest ułomny i to, że kiedyś pisalem iż to ludzie
                mają powiedzmy tą anhedonię a nie mózgi to tak naprawdę nic nie
                zmienia.

                > powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej
                wiecej tak
                > samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem.

                Wcześniej pisałeś, że nie ma podstaw biologicznych. Po prostu sam
                dajesz tym dowód że coś kręcisz. A może podstawy neurobiologiczne to
                już nie są biologiczne??

                > pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co
                z tego, co
                > napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz.

                Po prostu widać w twoich wypowiedziach niechęć do psychiatrii, ale
                ja bym to wolał nazywać to neurologią wyższych zachowań albo
                zwyczajnie neurologią, po cholerę robić zamieszanie z nazwami?? A
                apropo Szasz'a to nie nazywał on siebie antypsychiatrą nigdy, jest
                wiele odmian krytyki psychiatrii nie twierdze żeś z pod Szasza czy
                innego Laing'a. Szasza przytoczyłem w kontekście moich przekonań.

                > co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie
                jest choroba,
                > nie chce mi sie o nich gadac.

                To problem naszego szufladkowania i definicji.
                Może lepiej by było wcale nie używać pojęc typu choroba, leczenie.


                --
                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                Bleuler
                • 29.04.09, 17:12
                  alez ja nic ci nie chce udowodnic. odpowiedziales na twoj post, dowdzac ze sie
                  myle, no to ja odpowiadam ci, ze nie dosc ze znieksztalcasz to, co poweidzialem,
                  to na dodatek to, co mowisz niczego nie wyjasnia.

                  otoz, mozemy przyjac ze nie ma znaczenia czy anhedonie nazwiemy zachowaniem czy
                  nie, mozemy przyjac ze szzcegolnie w jezyku nauki nalezy sie porozumiewac
                  precyzyjnie, czego ty nie robisz. anhedonia nie jest zachowaniem, dlatego tez
                  twoj dowod ze jest biologiczna nie ma sensu. co wiecej, redukowalnosc czlowieka
                  do mozgu, nawet jesli mozliwa, niczego nie wyjasnia.

                  nie masz pojecia o moich checiach czy niecheciach. i mowienie o mojej
                  anty-psychiatrii na podstawie tego 'co widac', jest nieporozumieniem. tak sie
                  sklada, ze ja sie z anty-psychiatrami nie zgadzam.

                  moze lepiej byloby nie uzywac slowa 'choroba' czy 'leczenie', jednak dopoki sa
                  uzywane, to musimy sobie z tym radzic.

                  --
                  We are the Borg. Resistance is futile
                  • 29.04.09, 18:38
                    Anhedonia jest na 100% biologiczna no chyba, że ktoś wierzy, że
                    można coś odczuwać bez udziału mózgu.
                    Psychologia i gadanie o konfliktach wenętrznych, winach, karach
                    intencjach, tragediach, miłości, żalu, złości nic nie wyjaśnia w
                    przeciwieństwie do porządniej nauki o działaniu mózgu. Od tego
                    pierwszego jest sztuka i bynejmniej nie ma ona na celu wyjaśniania
                    czegokolwiek. Prawo to też sztuka dla sztuki.
                    A co do Pana chęci czy niechęci to negował Pan tutaj status
                    schizofrenii jako choroby tak samo jak ja, czy może jako choroby
                    biologicznej (ale to na to samo w sumie wychodzi). A tak się składa,
                    że w psychiatrii panuje obecnie konsensus, że jest to choroba mózgu,
                    nie psychiki bynajmniej. Czyli jak mam Pana traktować? Podawniu
                    leków chyba tez jest Pan przeciwny. Jak Pan traktuje takie procedury
                    jak elektrowstrząsy?? Jeśli dla Pana psychiatria = tylko
                    psychoterapia to zaiste zapewne ma Pan rację.
                    --
                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                    Bleuler
                    • 30.04.09, 10:49
                      to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100 procent o tym
                      ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie wszystko to
                      niewybaczalne.
                      • 30.04.09, 16:32
                        > to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100
                        procent o tym
                        > ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie
                        wszystko to
                        > niewybaczalne

                        Jak to pięknie jak nie ma się nic na obalenie tezy zastosować
                        argumentacje ad hominem. Nie wiem co chcesz tym udowodnić kolego,
                        chyba brak umiejętności dyskutowania a to, że ktoś zmienia poglądy
                        ma się nijak do prawdziwości tezy, że anhedonia jest na 100% efektem
                        pracy mózgu. A to, że niby wiem wszystko to wyssane z palca bzdury.

                        --
                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                        Bleuler
                        • 30.04.09, 17:23
                          juz powyzej zostalo obalone twoje rozumowanie, w zdaniu ze poglady twoje sa tak
                          odkrywcze jak to ze ludzie sa ssakami. tak czlowiek ma mozg bez watpienia i on
                          pracuje, choc czasem sa watpliwosci czy u wszystkich.

                          natomiast forumowa sekcja naukowa porusza sie tutaj bardziej na gruncie bardziej
                          deklaracji dotyczacych filozofi umyslu, niz dzieli sie jakakolwiek wiedza
                          dotyczaca problemow psychicznych i ich zwiazkow ze zmianami organicznymi mozgu.
                          czyzbys chcial udowodnic ze swiat zewnetrzny nie wpywa wogole na mozgownice?
                          jesli tak to pisz o swojej. skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian
                          organicznych a nie funkcjonalnych mozgu?
                          • 30.04.09, 17:59
                            >skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian
                            > organicznych a nie funkcjonalnych mozgu?

                            Podział na zmiany funkcjonalne i organiczne ciebie zwodzi.
                            Czy w epilepsji mamy zmiany organiczne czy funkcjonalne??
                            Czy gastropareza to zmiana organiczna czy funkcjonalna, czy
                            nadciśnienie, arytmia, IBS, BERD, Migrena to zmiany organiczne czy
                            funkcjonalne?
                            Uprawiasz teraz dziele włosów na czworo, bo i tak obojętnie czy
                            nazwiesz coś zmiana organiczną czy funkcjonalną to i tak nadal ma to
                            podstwy biologiczne, trywialne ale temu właśnie zdawał się
                            zaprzeczać dala.tata i nie muszisz mi z ironią pisać jakie to
                            odkrywcze.

                            Ale co do dowodów.

                            www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 30.04.09, 18:11
                              a w czym mnie niby zwodzi? czy wedlug ciebie swiat zewnetrzny nie odzialuje na
                              mozg? czy zwolennik terpii wedlug ciebie nie uznaje istnienia mozgu?
                              matematyka tez ma podstawy biologiczne bo zeby matematycy dokonywali dowodow
                              matematycznych musza oddychac i jesc.

                              a dowod moze pozniej przeczytam
                              • 30.04.09, 18:21
                                Ja nie przeczę, że świat zewnętrzny nie odziałuje na mózg.
                                Nie wiem do czego zmierzasz. Co ma wspólnego świat zewnętrzny z
                                brakiem odczuwania przyjemności??

                                --
                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                Bleuler
                                • 30.04.09, 18:40
                                  do niczego oprocz checi zrozumienia znaczen twojej deklarowanej rewolucji
                                  swiatopogladowych.

                                  roznorakie zwiazki moze miec, tak jak moze wplywac na stan psychiczny. jak sadze
                                  uznajesz chyba jego zwiazek z rzeczywostoscia zewnetrzna, czy tylko mozg monada
                                  jest w tym wzgledzie?
                                  • 30.04.09, 18:50
                                    ide w koncu od kompa, to tak szybko. masz zamilowanie redukcjonistyczne, z
                                    ktorym sie nie zgadzam. chcialbys wszytko do jednej nauki sprowadzic zapewne,
                                    jednej dziedziny poznania, a tak nie jest sa rozne dziedziny wiedzy i
                                    najbardziej rozwinieta neurobiologia nie polknie nauk humanistycznych.
                                    • 30.04.09, 18:55
                                      Walka o terytorium? Nauki humanistyczne też czasem chcą połknąć więcej, niż są w
                                      stanie ugryźć.
                                      --
                                      "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                      zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                      • 30.04.09, 18:59
                                        rozne perspektywy dzialan. na osobnika z nerwica mozemy rzucic ssri, a mozemy go
                                        takze terapeutyzowac.
                                        • 30.04.09, 19:29
                                          Czemu nie terapeutyzujecie już osobników z SM??
                                          --
                                          "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                          są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                          Bleuler
                                  • 30.04.09, 18:52
                                    Nie odpowiedz konkretnie jaki ma związek świat zewnętrzny z
                                    anhedonią?? Od czego zeleży to czy komuś np. picie mleka sprawia
                                    przyjemność a innego wręcz brzydzi?? Od mleka???
                                    --
                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                    Bleuler
                                    • 30.04.09, 18:57
                                      jest elementem depresji, a istnieje cos takiego jak depresja rektywna. byc moze
                                      u kogos moze ona byc wrodzona, wcale tego nie wykluczam, natomiast nie mam
                                      powodow sadzic ze stany tak nazywane nie maja swojego zrodla zewnetrznego
                                      • 30.04.09, 19:08
                                        Tak samo reaktywna jak jest PSE w wyniku migającego światła albo
                                        atak GERD po zjedzeniu pomidorów, czekolady lub kawy. Albo zawał
                                        serca po zwyczajnym wejściu po schodach.
                                        Mylisz normalne reakcje z nieprawidłowymi i ci się błędnie wydaje,
                                        że źródło leży na zewnątrz. Cóż każdego może głowa rozboleć od
                                        migającego światła ale.......no ale...nie każdy od razu dostaje
                                        ataku Grand Mal.
                                        --
                                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                        Bleuler
                                        • 30.04.09, 19:11
                                          czyli mit zelaznego noworodka bertrady
                                          • 30.04.09, 19:12
                                            Co masz na myśli?
                                            --
                                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                            Bleuler
                                            • 30.04.09, 19:14
                                              jakbysmy byli nadludzmi z TAKIMI GENAMI to swiat moglby nam naskoczyc!
                                              • 30.04.09, 19:23
                                                Odporność na stres to cenna rzecz, tak samo cenna jak i brak
                                                anhedonii.
                                                --
                                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                Bleuler
                                                • 30.04.09, 19:29
                                                  rozne drogi moga byc w radzeniu sobie ze stresem

                                                  odpornosc na stres standartowego wieznia jest wieksza niz odpornosc na stres
                                                  standartowego jajoglowego. kwestia wyboru wartosci
                                                  • 30.04.09, 19:39
                                                    Tak jak rózne drogi w radzeniu w sobie z nowotworami od oficjalnych
                                                    jak chemioterapia po przeciery warzwne czy owocowe a czasami i
                                                    różnch takich co leczą nakładaniem rąk. Ale i tak zawsze lepiej ich
                                                    nie mieć.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 30.04.09, 19:46
                                                    Ale odpowiedz Pan wreszcie w jaki sposób ta anhedonia miałaby
                                                    pochodzić z zewnątrz?? Przecież sęk w tym, że owym osobom nie
                                                    sprawia przyjemności to co uznawane jest za przyjemne i to co kiedyś
                                                    sprawiało przyjemność czyli, że w sumie nic nie sprawia im
                                                    przyjemności. I jak Pan to wytłumaczy zjawiskami na zewnątrz??
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 30.04.09, 19:53
                                                    alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np, czy bedac w
                                                    zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli chaplinem z ktorych
                                                    sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z roznego rodzaju
                                                    strat zyciowych.
                                                  • 30.04.09, 20:15

                                                    --> alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np,
                                                    czy bedac w
                                                    > zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli
                                                    chaplinem z ktorych
                                                    > sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z
                                                    roznego rodzaju
                                                    > strat zyciowych


                                                    Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może
                                                    nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
                                                    sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące.
                                                    Anhedonia nie jest specyficzna dla depresji tylko.
                                                    Tobie się wydaje, że depresja to taka po prostu żałoba, sama żałoba
                                                    nie jest depresją a w żałobie anhedonii nie ma. Poza tym żałoba trwa
                                                    na tyle któtko, że nie stwarza problemów. Organizm się adaptuje po
                                                    prostu i nie ma w tym patologii. Chyba celowo mylisz te zjawiska, to
                                                    tak jakbyś twierdził, że zmęczenie po wejściu po schodach to
                                                    dokładnie to samo co zawał po wejścu po tych schodach i że to
                                                    wysiłek jest wszystkiemu winny a nie układ krążenia w fatalnym
                                                    stanie. Możliwe jest, że do gdyby ten ktoś nie wchodził to
                                                    prawdopodobnie zawalu by nie dostał, ale samo wchodzenie po schodach
                                                    czy precyzyjnej umiarkowany wysiłek =/= zawał, tak samo depresja =/=
                                                    przykre przeżycia.


                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 30.04.09, 20:50
                                                    neuro, to jest najbardziej pokretna definicja czegokowliek, a anhedonii
                                                    wszczegolnosci.


                                                    --
                                                    Doktorat - nauka - uczelnia
                                                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                                  • 30.04.09, 21:06
                                                    Jaka pokrętna definicja??
                                                    Tłumaczyłem tylko, że błędne jest porównywanie żałoby i obniżenia
                                                    nastroju w tejże do anhedonii gdzie jest brak W OGÓLE umiejętności
                                                    odczuwania przyjemności.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 02:02
                                                    rzezcywisice to tylko pokretny opis:

                                                    "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może
                                                    nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
                                                    sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "

                                                    choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.

                                                    --
                                                    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                                  • 01.05.09, 05:16
                                                    > rzezcywisice to tylko pokretny opis:
                                                    >
                                                    > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być
                                                    może
                                                    > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
                                                    > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "
                                                    >
                                                    > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.

                                                    No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
                                                    Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
                                                    konec kropka.
                                                    Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 15:36
                                                    to ha bym tylko chcial zapytac jak sie ma ta obecna 'definicja'

                                                    "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności"

                                                    do twojego stwierdzenia, ze:

                                                    "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "

                                                    jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie znam.

                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > > rzezcywisice to tylko pokretny opis:
                                                    > >
                                                    > > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być
                                                    > może
                                                    > > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
                                                    > > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "
                                                    > >
                                                    > > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.
                                                    >
                                                    > No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
                                                    > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
                                                    > konec kropka.
                                                    > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi.
                                                    >


                                                    --
                                                    We are the Borg. Resistance is futile
                                                  • 01.05.09, 19:40
                                                    > "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności"
                                                    >
                                                    > do twojego stwierdzenia, ze:
                                                    >
                                                    > "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko
                                                    idące. "
                                                    >
                                                    > jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie
                                                    znam.

                                                    No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
                                                    > > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
                                                    > > konec kropka.
                                                    > > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie
                                                    stanowi.

                                                    Czytaj Pan uważnie a nie wyrywaj zdania z kontekstu.
                                                    Z samgo braku ochoty na komedie nie wynika wniosek, że ktoś może
                                                    mieć anhedonie i to miałem na myśli pisząc, że to za daleko idące
                                                    stwierdzenie. Dopiero jak faktycznie osoba ma trudności z uzyskaniem
                                                    przyjemności obojętnie za co by się nie zabrała to dopiero wtedy
                                                    możemy w miarę pewnie powiedzieć, że to anhedonia i że przyczyna
                                                    leży w mózgu bo "układ nagrody" po prostu uległ awarii. Więc sama
                                                    niechęć na film =/= nieumiejętnośc, niemożnośc odczuwania
                                                    przjemności.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 23:38
                                                    neuroleptyku, masz talent do unikania odpowiedzi. i tyle ci poweim na to.
                                                    przeczyasz sobie, a potem idziesz w zaparte


                                                    --
                                                    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                                  • 30.04.09, 22:40
                                                    nie powiedzialem ze zaloba jest depresja, ale zachodzi pewne podobienstwo. dalem
                                                    ci ilustracje, bo chyba do tego ze zaloba nie wynika ze straty juz trudno by ci
                                                    bylo kwestionowac. no jak z zalozenia zalozysz ze ahedonia nie moze byc
                                                    egzogenna to co ja ci poradze na twoje zalozenia? i nie powiedzialem takze ze
                                                    dla depresji ahedonia jest typowa.
                                                  • 30.04.09, 23:50
                                                    Czyli twierdziłbyś, że anhedonia to po prostu jest dlatego, że nie
                                                    ma przyjemnych rzeczy na świecie??
                                                    No cóż jeśli tak to odpowiem na to, że nie ma dla tej osoby co ma
                                                    anhedonie przyjemnych rzeczy z powodu wadliwego działania mózgu,
                                                    który uniemożliwa jej odczuwanie przyjemności.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 08:46
                                                    nie twierdzilbym. twierdzilbym ze jest to termin do opisywania pewnego stanu
                                                    psychicznego. i nie nie ma zadnych podstaw zeby go ograniczac jesli chodzi o
                                                    geneze, a zwlaszcza juz tak twardo, ze kazda ahedonia ma tlo organiczne. nie
                                                    jest sklasyfikowany jako choroba.
                                                  • 01.05.09, 09:38
                                                    Jestem ciakaw skąd ten opór??
                                                    Jaka wiedza o nas wynika z teorii psychologicznych?
                                                    To sa tylko surogaty dla naiwnych i trzeba się pogodzić otwarcie, że
                                                    ostatecznie wyjaśnienie naszych zachowań da nam dokładne poznanie
                                                    funkcjonowania naszych mózgów. To co tu prezentujecie razem z
                                                    dala.tatą to jest atak wynikający może z niechęci do ciała, biologii
                                                    organów, i zapewne z sentymentu do wyjaśnień humanistycznych. Po
                                                    prostu nie wiem jaki może mieć inny cel ta dysputa.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 09:48
                                                    opor przed ideologia "naukowa". materialista drogi neuroleptyku to ja bylem
                                                    duzo wczesniej jak ty jeszcze akty strzeliste pisales jak irracjonalny jest sens
                                                    psychiatrii.
                                                  • 01.05.09, 10:12
                                                    Twierdzisz, że te wszystkie badania z użyciem nowoczesnych metod
                                                    obrazowania pracy mózgu to pseudonauka???
                                                    Czy ci badacze tracą tylko czas ???
                                                    Widzisz jednak nie ma spoczęcia na laurach widocznie, skoro jest
                                                    potrzeba takich badań. To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie
                                                    humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte.
                                                    Gdyby dala.tata miał racje to wszyscy którzy by go przeczytali
                                                    stwierdziliby "...O rany badanie mózgu w celu szukania przyczyny
                                                    anhedoinii, schizofrenii to idotyzm, mamy już przecież bardzo dobre
                                                    wytłumaczenia jak to się dzieje..."
                                                    Nie wiem co ciebie odwiodło od dobrego tropu.
                                                    Mnie chyba głownie zawód z powodu słabej jakości leczenia
                                                    psychiatrycznego. Ale nie można ignorować możliwości iż może to się
                                                    zmienić w przyszłości na lepsze, naukowcy pracują przecież ciągle i
                                                    wiedza się poszerza.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 10:54
                                                    po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o ideologi naukowej
                                                    ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy.

                                                    To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie
                                                    > humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte.

                                                    to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie zajmuja nauki
                                                    humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki

                                                    od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo.

                                                    --

                                                    zawal serca bez serca jest niemozliwy
                                                  • 01.05.09, 11:34
                                                    > po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o
                                                    ideologi naukowej
                                                    > ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy.

                                                    Czyżby to mój wymysł, że np. schizofrenia to choroba mózgu??

                                                    > to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie
                                                    zajmuja nauki
                                                    > humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki

                                                    Wygląda na to, że czasami dezinformacją.

                                                    > od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo.

                                                    Zaskoczyłeś mnie.

                                                    Ale nie wiem czemu musimy dalej dyskutować jeśli nic co napisałem
                                                    nie zostało przez ciebie obalone. Schodzimy na tematy poboczne.
                                                    Zaneguj wyniki tych badań co podałem w odnośnikach, tam są konkrety.
                                                    A jeśli twierdzisz, że wnioski z tych badań nie wskazują wcale, że u
                                                    podstawy schizofrenii lub anhedonii są dysfunkcje w obrębie mózgu to
                                                    w takim razie nie mamy o czym gadać, bo nic się tobie nie da
                                                    udowodnić.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 11:37
                                                    Linki odajdziesz nieco niżej w mojej odpowiedzi na post dala.tata

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 12:02
                                                    a co maja badania do tresci dyskusji? chowasz sie za badaniami, bo to ladnie
                                                    wyglada, ze za oredownika prawdy naukowej robisz a przebieg dyskusji dotyczyl
                                                    czegos innego.

                                                    odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa z wyraznie
                                                    zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie mozemy jakies
                                                    badania przeprowadzac? ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznych
                                                    zaburzeniach psychicznych. i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym razem
                                                    mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria diagnostyczne,
                                                    ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz jest to
                                                    odrebna jednostka chorobowa.
                                                  • 01.05.09, 12:54
                                                    Nie ładnie wyglądają tylko można są tam pewne niewygodne dla ciebie
                                                    wnioski. Ja się nie zasłaniam tylko ty unikasz jak ognia konkretów,
                                                    których nie umiesz obalić.

                                                    odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa
                                                    z wyraznie
                                                    > zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie
                                                    mozemy jakies
                                                    > badania przeprowadzac?

                                                    Chcesz robić zemnie idotę? To odpowiedz sobie co te badanie w
                                                    podanym przezemnie linku badało?? Nie badało zjawiska anhedonii
                                                    wcale??

                                                    ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznyc
                                                    > h
                                                    > zaburzeniach psychicznych.

                                                    Jest terminem opisującym konkretny stan a mianowicie niemożliwości
                                                    odczuwania przyjemności a nie stany w liczbie mnogiej.

                                                    i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym raze
                                                    > m
                                                    > mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria
                                                    diagnostyczne,
                                                    > ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz
                                                    jest to
                                                    > odrebna jednostka chorobowa.

                                                    Jakby nie patrzeć nazwa choroby i jej opis to jest tez opis jakiegoś
                                                    stanu.
                                                    Nie wiem do czego zmierzasz ale tak pokrętnie zaczynasz pisać, że
                                                    mam poważne problemy ze zrozumieniem o co tak naprawdę ci chodzi.
                                                    Anhedonia jest traktowana obecnje jako objaw, co nie przeszkadza
                                                    badać jakie patologie ją wywołują.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 13:07
                                                    zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych powodujacych
                                                    ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja pochodzenie
                                                    organiczne. nie jest to wyszczegolniona jednostka chorobowa dotyczaca stanow
                                                    spowodowanych organicznymi zmianami w mozgu. jest to tylko opis objawow.
                                                  • 01.05.09, 13:11
                                                    no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest takiekolwiek slowo
                                                    o genezie ahedoni?
                                                  • 01.05.09, 13:37
                                                    > no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest
                                                    takiekolwiek slow
                                                    > o
                                                    > o genezie ahedoni?

                                                    To oznacza, że nic Pan nie zrozumiał.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 13:33
                                                    zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych
                                                    powodujacych
                                                    > ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja
                                                    pochodzenie
                                                    > organiczne.

                                                    Ale żeś pięknie przywalił kleksa.
                                                    Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić
                                                    trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w
                                                    nieskonczoność. Bo a nóz powiesz, że jutro może znajdzie się
                                                    wyjątkowy przypadek anhedonii gdzie nie bedzie żadnych zmian w
                                                    funkcjii struktur mózgu. Stawiasz zadania praktycznie niewykonalne.
                                                    Zasady zachowania enegii nie da się potwierdzić we wszystkich
                                                    przypadkach bo musielbyśmy badać wszystkie procesy we wszechświecie
                                                    w niskończoność i nigdy byśmy jej nie potwierdzili jeśliby trzymać
                                                    sie Pańskich kaprysów.
                                                    Wiec Pańska logika jest Gowno warta:)
                                                    Poza tym to, że nie ma absolutnej weryfikacji, a tego nikt przy
                                                    zdrowych zmysłach nie wymaga od naukowców poza Panem w takich
                                                    przypadkach, to nie znaczy, że inna teza jest prawdziwa i że te
                                                    niezbadane przypadki to musza wiązać się z tym czym by Pan chciał by
                                                    się wiązały.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 13:44
                                                    > Ale żeś pięknie przywalił kleksa.
                                                    > Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić
                                                    > trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w
                                                    > nieskonczoność.

                                                    alez poszedlem na reke. ale napisales ze jest pokretne i nie rozumiesz.
                                                    wystarczylo ze ahedonia zostanie uznana za jednostke chorobowa, z jasno
                                                    okreslonymi kryteriami, dotyczaca zmian organicznych mozgu i wtedy rozne stany
                                                    podobne nieorganicznym pochodzeniu nie sa uznawane za ahedonie. i zamykam buzie.
                                                    na razie tak nie jest. bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o
                                                    genezie, leczenie jest objawowe.
                                                  • 01.05.09, 14:26
                                                    Kryteria anhedonii są proste jak drut
                                                    Anhedonia zdrowiem nie jest, wiec czy jest objawem czy choroba to
                                                    tak naprawdę guzik kogoś obchodzi, i zupełnie nie zmienia to postaci
                                                    rzeczy co leży u podstaw tejże.
                                                    Przytoczyłem badanie wykazujące iz istotnie mózgi osób z anhedonią
                                                    wykazują nietypowe działanie w pewnych obszarach. A wieć takie które
                                                    tylko potwierdza, że u podstawy anhedonii leży nieprawidłwo
                                                    działający mózg.

                                                    Nie rozumiem co te formalizmy w stylu uznania za jednostkę chorobową
                                                    zminiają, jeśli ludzie chca się z niej leczyć i co to tak naprawdę
                                                    zmienia??

                                                    bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o
                                                    > genezie, leczenie jest objawowe

                                                    Owszem wie niewiele ale wiemy, że to jest efekt jakieś dysfunkcji w
                                                    mózgu a te badanie nam daje obraz jaka bliżej to dysfunkcja może być.
                                                    Gdyby nie wierzono, że tzw. zaburzenia psychiczne nie mają u podstaw
                                                    nieprawidłowości w funkcjoowania mózgu, to nie wykonywanoby tych
                                                    wszytkich badań, które mają na celu ich odkrycie.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 13:10
                                                    Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona
                                                    dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata
                                                    twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne
                                                    co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie
                                                    anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 13:12
                                                    neuroleptyku co to znaczy podstawy? juz byla o tym mowa, czy ktokolwiek
                                                    kwestionowal istnienie mozgu? rozmowa dotyczyla genezy.
                                                  • 01.05.09, 13:32
                                                    moj angielski jest nedzny i dlatego nie chcialo mi sie czytac, ale na ile
                                                    zrozumialem chodzi o rejony mozgu , w ktorych przesadzanie o genezie tych zmian
                                                    jest najbardziej klopotliwe.
                                                  • 01.05.09, 13:57
                                                    Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje
                                                    jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania
                                                    anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to
                                                    co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią
                                                    zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych
                                                    potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne
                                                    obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą
                                                    zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
                                                    efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 14:04
                                                    Być moze też inne obalą
                                                    > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
                                                    > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.

                                                    no przy zalozeniach z zakresu filozofi umyslu bez watpienia , tak jak nic mi nie
                                                    udowodni ze nie jestem centrum wszechswiata.
                                                  • 01.05.09, 14:07
                                                    problem polega na tym ze wogole nie rozumiesz co do ciebie pisze wczesniej
                                                    datala i ja. podekcytowales sie istnieniem mozgu tak jakbys odkryl raptem
                                                    zszokowany ze czlowiek to nie dusza niematerialna.
                                                  • 01.05.09, 14:30
                                                    Dziekuję za wyczerpującą dyskusję, ale ja nie mam nic do dodania.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 14:34
                                                    dobranoc.
                                                  • 01.05.09, 15:46
                                                    GDZIE TO JEST NAPISANE???? kurcze, neuroleptyku, irytuje mnie nieuczciwosc w
                                                    dyskusji. prosze konkretny cytat podac: gdzie jest napisane,

                                                    "jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania anhedonii. "

                                                    gadasz bzdury neuropleptyku i zwyczajnie falszujesz swoje wlasne linki.


                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje
                                                    > jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania
                                                    > anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to
                                                    > co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią
                                                    > zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych
                                                    > potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne
                                                    > obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą
                                                    > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
                                                    > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.


                                                    --
                                                    We are the Borg. Resistance is futile
                                                  • 01.05.09, 15:43
                                                    drogi neuroleptyku, niczego takiego nie obaliles. nie pokazales jeszcze
                                                    niczego, co wskazywaloby na to, ze anhedonia (czy schizofrenia) jest
                                                    biologiczna. badania do kotrych sie odniosles pokazaly jedynie korelaty
                                                    neurofizjologiczne anhedonii (a i to jest waptliwe, jednak zsotawiam to).


                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona
                                                    > dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata
                                                    > twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne
                                                    > co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie
                                                    > anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię.
                                                    >


                                                    --
                                                    blue skies research rules!
                                                  • 01.05.09, 18:58
                                                    Co to znaczy jednie korelaty??
                                                    A co mają odkryć te badania, anapis w mózgu pt. "Ja jestem
                                                    odpowiedzialny za anhedonie"?? Czy jak masz hemiplegię i zrobią ci
                                                    badnie, kóre wykazuje, że masz udar w mózgu to tylko korelata??
                                                    Może ten paraliż to efekt konwersji histerycznej?? Albo inny
                                                    przykład. Czy obecność wirusa Hiv w organizmie i zmniejszona ilość
                                                    limfocytów CD4 to tylko korelaty a nie dowód, że wirus ten powoduje
                                                    AIDS?

                                                    Co z zapisem EEG w epilepsji też tylko korelata??
                                                  • 01.05.09, 23:36
                                                    to znaczy, ze jesli napije sie wina i po jakims czasie zaczne chodizc wezykiem,
                                                    nie znaczy ze to chodzenie wezykiem spowodowalo ze jestem pijany. albo jeszcze
                                                    co innego: jesli otwieram okno zawsze po przejechaniu pociagu, nie znaczy ze to
                                                    otwarcie okna spowodowalo ze pociag przejechal.

                                                    a zatem: to, ze gdy mam anhedonie, obserwuje sie w mnie pewne zjawiska w mozgu,
                                                    wcale nie znaczy ze to te zjawiska spowodowaly, ze mam anhedonie.

                                                    proste? bardzo proste.

                                                    --
                                                    Doktorat - nauka - uczelnia
                                                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                                  • 02.05.09, 01:58
                                                    Napisz jeszcze panie dala.tata , że posiadanie wąsów nie oznacza, że
                                                    powodują one skłonności do totalitaryzmu, bo Hitler i Stalin mieli
                                                    wąsy i totalitaryzm im się podobał.
                                                    Nie wiem jak daleko się posuniesz w idiotyzmach.
                                                    Podajesz klasyczne post hoc ergo propter hoc , ale każdy kto trochę
                                                    myśli wyłapie taki sofizmat i nie uzna takich luźnych związków na
                                                    podstawie samego następstwa.
                                                    Badania nie pozostawiają z ciebie suchej nitki. Badacze ci mogliby
                                                    też badać korelacje smrodliwości baków, czy notowań giełdowych czy
                                                    pierwszych liter w nazwiskach tylko, że nie można by było tego
                                                    potraktować więcej niż jako kiepski żart. Ty zdajesz się tego nie
                                                    rozróżniać, albo rozróżniasz tylko celowo chcesz udowodnić swoją
                                                    racje myśląc, że ja tego nie wyłapię. Miałem już tu nie pisać ale
                                                    zdaję sobie sprawę jak dezinformujesz ludzi, mam cichą nadzieje, że
                                                    rozpoznasz w końcu błąd w rozumowaniu. Ja jestem świadom, że
                                                    popełniałem błędy w przeszłości wypowiadając się tutaj na te tematy.

                                                    Nie umiesz wcale obalić ścisłej zależności tych nieprawidłowości
                                                    funkcyjnych w DLPC z gorszymi wynikami testów a co za tym idzie
                                                    upośledzonymi możliwościami poznawczymi u tych ludzi. Z tego wysuwa
                                                    się prosty wniosek, że upośledzenia poznawcze w schizofrenii są
                                                    wynikiem gorszej aktywacji tego obszaru. Mimo że anomalii w
                                                    schizofrenii jest dużo więcej (ale one związane są z innymi
                                                    aspektami choroby) to jednak większy poziom aktywacji DLPC u grupy
                                                    zdrowych przekłada się na lepsze wyniki. Nie twierdze, że te badanie
                                                    (a) nam wyjaśniają wszystko o schizofrenii tak samo jak i to nt.
                                                    anhedonii, to tylko maciupkie kroczki. Z prostego powodu, że mam
                                                    dostęp tylko do streszczenia trudno przytaczać więcej konkretów na
                                                    temat anhedonii.

                                                    Jeśli te badania pokazują korelacje o tej samej naturze jak twoje
                                                    okno i pociąg, to tak jakbyś powiedział, że te badania są zwykłą
                                                    parodią badań. Możesz jeszcze napisać to milion razy, że nic nie
                                                    udowodniono ale to, że nic nie udowodniono nie znaczy, że teza jest
                                                    nieprawdziwa co więcej te dowody i sam fakt, że takie badania się
                                                    przeprowadza udowadniają, że teza jest prawdziwa i ostateczna
                                                    wiedzę i skuteczne leczenie może nam zapewnić tylko poznanie
                                                    funkcjonowania mózgów ludzi z tzw. "chorobami psychicznymi". Po
                                                    prostu jak możesz coś skutecznie leczyć, kiedy nie wiesz co jest nie
                                                    tak? Jak naprawisz zepsuty telewizor, kiedy nie wiesz gdzie leży
                                                    problem. Otóż mózg to taki super skomplikowany komputer i wiemy, że
                                                    u schizofreników nie działa prawidłowo i to nie ulega dyskusji. No
                                                    chyba, że uznajesz schizofrenię za wariant normy wtedy i przyczyny
                                                    neurologiczne będą też normą, ale jeśli uznajesz ją za chorobę to
                                                    nie może to być niż innego niż choroba mózgu. Wiemy więc, że mózg
                                                    działa nieprawidłowo a priori tyle tylko, że nie wiemy co dokładnie
                                                    pomijając to, że ukończone do tej pory badania już przybliżają nam
                                                    podejrzane obszary. O ile do detalicznego i wyczerpującego
                                                    wytłumaczenia co powoduję ta chorobę jest daleko, to mamy już
                                                    pierwsze punkty zaczepne "pierwsze nieśmiałe wnioski". Ale Pan by to
                                                    zapewne najlepiej wylał to do kibla jak niesmaczną zupę, bo jest Pan
                                                    przekonany, że to otoczenie, zła rodzina, matka schizofreniczna etc
                                                    i cos tam jeszcze jest przyczyną "choroby umysłu" . Tylko jak to
                                                    jest, że wielu ludzi mając "złą" rodzinę, toksyczne otoczenie i
                                                    niemiłe przeżycia jakoś nie ma schizofrenii, depresji, etc??. Baa
                                                    jak to jest, że ludzie żyjący w ubóstwie czy po przejściach bywają
                                                    szczęśliwi i bogaci którym nic nie brakuje i żyli całe życie jak w
                                                    inkubatorze cierpią?? Czy to nie sugeruje gdzie trzeba szukać
                                                    wyjaśnień?? Czy to nie sugeruje gdzie leży istota problemu?? Łatwo
                                                    zwalić winę na otoczenie, ale istotnie przyczyna jest w środku nas
                                                    tyle tylko, że nie w jakieś abstrakcyjnej podświadomości ale pod
                                                    czaszką w jej wnętrzu, w mózgu.
                                                    Pytam się co nam pozostaje jeśli przestaniemy doszukiwać się
                                                    problemów w mózgu? Jakie skuteczne leczenie pański humanizm
                                                    gwarantuje?? Co on nam tak naprawę wyjaśnia?? Panu się wydaje, że
                                                    jest jakaś dobra alternatywa?? tylko jaka?? Bo ja widzę tylko
                                                    uprawianie barokowych form, sztuki dla sztuki, ornamentyka bez
                                                    treści.
                                                    Co jest tym leczeniem anhedonii ? Spacerki na świeżym powietrzu? No
                                                    jakoś nie zadziałały.
                                                    Te starania przypominają mi wmawianie ślepcowi żeby postarał się coś
                                                    zobaczyć i żeby nie przestawał próbować.. "Leczenie może potrwać
                                                    wiele lat". A na zakończenie nieudanego "leczenia' zawsze można
                                                    zwalić winę na pacjenta sklecając typową teorie ad hoc częstą w
                                                    psychoterapii "Nie starał się Pan widocznie dostatecznie'

                                                    Pan zdaje się pisze na temat książki, więc czy jest Pan naprawdę
                                                    święcie przekonany o słuszności swoich tez?? Może i jest to
                                                    intuicyjne doszukiwać się przyczyn tych zaburzeń w otoczeniu, ale ta
                                                    intuicja jak to, że obserwując niebo to Słońce zdaje się okrążać
                                                    Ziemię a nie odwrotnie może wprowadzać nas w błąd. To co wydaje się
                                                    tak oczywiste niestety czasami zawodzi a kolejnym przykładem jest,
                                                    że jeden ze "składników" wody czyli wodór - żywiołu, który jest
                                                    jakby antytezą ognia okazał się być bardzo wybuchowy. Miłej nocy:)

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 02.05.09, 08:11
                                                    jak pan dzielisz sie swoja wiara naukowa to badz pan swiadom ze dzielisz sie
                                                    wiara, a nie wiedza naukowa. nauka ma mozliwosci ustalania zwiazkow przyczynowo
                                                    skutkowych, badania o ahedoni wogole tego nie ustalilo. twoje odpowiedzi to
                                                    tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione, ale duzo rzeczywistych
                                                    zrodlach i intencjach twojej wiedzy.

                                                    a to ze cos ma biologiczna "podstawe" nie oznacza ze ma biologiczna geneze. to
                                                    ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna mozliwosc
                                                    ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy.


                                                    jesli mozg jest komputerem, to to ze musi istec hardwere zeby mogl dzialac jest
                                                    oczywiste, ale uszkodzony tez moze softwere.
                                                  • 02.05.09, 19:56
                                                    Ja nie stwierdziłem, że badanie jakiekolwiek dotyczące tzw. "chorób
                                                    psychicznych" odkryło ostateczną przyczynę, jedynie sugerują one
                                                    jakie obszary są za chorobę, badź pewne aspekty choroby
                                                    odpowiedzialne (to juz kwestia o czym dokładnie rozmawiamy). Być
                                                    może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie daje,
                                                    że to akurat dysfunkcja tych obszarów, bo być może jest to
                                                    bardziej skomplikowane.Niemniej jednak twierdzenie, że nie jest
                                                    to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do udowadniać, że
                                                    jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu jeśli to choroba
                                                    to choroba mózgu bo czego innego??. Nawet uważam, że twierdzenie, że
                                                    nie jest to efekt dysfukcji tych rejonów wymienionych w badaniu jest
                                                    też głupotą bo nie potrafisz obalić tej obserwacji, która na to
                                                    wskazuje. Mozesz tylko powiedzieć, że przydałoby się to potwierdzić
                                                    dalszymi badaniami i zgłebić dalej czemu nie zaprzeczam.
                                                    Tylko
                                                    odkrycie tajemnic funkcjonowania naszej mózgownicy da nam
                                                    wytłumaczenia i możliwość opracowania metody leczenia, która uderzy
                                                    w same sedno problemu. Podawałem przykłady, że szukanie problemów na
                                                    zewnątrz jest błędne i nie wyjaśnia sedna sprawy ani o jotę, a
                                                    miliony psychologów ciągle o tym nawija i nic z tego nie wynika.
                                                    Zapytaj psychologa o wyjaśnienia nt. schizofrenii, depresji, ocd,
                                                    bipolar. Zapewne będzie się silić na wyjaśnienia przy niektórych z
                                                    nich, ale będą to nic nie warte bajeczki.

                                                    to
                                                    > ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna
                                                    mozliwosc
                                                    > ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy.

                                                    To jest własnie sofizmat.
                                                    Poszukiwania mają na celu odkrycie natury dysfunkcji, co jeśli
                                                    zostanie osiągnięte da nam możliwość opracowania metod leczenia.
                                                    Po co leczyć mózg skoro ty wierzysz, że jest u chorych psychiczne
                                                    działający prawidłowo tzn. nie jest chory, a może masz na myśli, że
                                                    te leki mają leczyć psychikę??? Nie są to normalne reakcje na stres
                                                    i trudności życiowe. Badania pokazują, że w tych samych warunkach,
                                                    podczas wykonywaniu tych samych zadań mózgi chorych funkcjonują
                                                    inaczej. Więc anhedonik nie ma wcale możliwości lub ma znacznie
                                                    zmniejszoną fizyczną możliwość odczuwania przyjemnosci i obojętnie
                                                    za jak przyjemne rzeczy by się nie zabierał to przyjemności nie
                                                    odczuje. Te wasze wytłumaczenia to przemycanie bzdur. Jeśli problem
                                                    jest na zewnątrz, to nie leczymy czy szukamy cudownego leku na ból,
                                                    bo kamień uwiera w stopę w bucie, tylko go wyjmujemy. Jeśli dla was
                                                    badania są analogiczne do tego przykładu to się ośmieszacie
                                                    zarzucając mi sofistykę. Otóż w przypadku tzw "chorób psychicznych"
                                                    nie uwiera z zewnątrz tylko od wewnątrz.

                                                    Przytoczyłem faktycznie słowo komputer, ale to nie znaczy, że mózg
                                                    ma podobny podział na software i hardware. Z resztą software to też
                                                    hardware jak się głebiej zastnowić, pity i landy na nośniku cd,
                                                    domeny magnetyczne na dysku twardym, wszystko co wykonuje komputer i
                                                    program dzije się fizycznie. Ten "software" bo tak naprawdę tego bym
                                                    tak nie nazwał o którym Pan wspomina jest efektem wynikającym ze
                                                    struktury mózgu. Nasz mózg to nie PC na którym możesz instalować
                                                    rózne systemy operacyjne i w tym punkcie analogia to komputerów się
                                                    urywa. Nie załadujesz sobie nowego OS bez zmiany architektury
                                                    hardware tak jak to jest możliwe w PC. Nie staniesz więc się z
                                                    depresiaka człowiekiem pełnym życia od samego gadania i rozmyślania,
                                                    to strata czasu i historie ludzi na tym forum i nie tylko tutaj to
                                                    potwierdzają. By taka zmiana była możliwa potrzebna jest zmiana
                                                    architektury, sposobu funkcjonowania naszego mózgu, bliżej nam do
                                                    kalkulatorów niż PC pod względem elastyczności. To jest dobre z
                                                    punktu widzenia naszych interesów, jeśli można by było nami tak
                                                    łatwo manipulować jak tym co robi komputer to byłby problem, natura
                                                    o to zadbała by tak nie było. Psychologów można nazwać takimi
                                                    hakerami, którym się wydaje, że mogą włamać się do tego niby OS
                                                    oczywiście za naszą zgodą i go zmienić i co za tym idzie
                                                    przeprogramować jakby nasze zachowania, ale to działanie skazane na
                                                    porażkę.

                                                    Co do genezy biologiczne wytłumaczenia daja nam nieprównywalnie
                                                    lepsze perspektywy i spójne wytłumaczenia do dołu do góry. W ramach
                                                    tej samej nauki tłumaczone są inne "niepsychiatryczne" choroby mózgu
                                                    i inne choroby w ogóle, także innych zwierząt (bo człowiek
                                                    zwierzeciem jest na pewno) czy organizmów. Idąc nieco śladami
                                                    Bertrady na pytanie dlaczego mózgi chorych działaja tak a nie
                                                    inaczej można doszukiwać się przyczyn w genetyce i istonie badania
                                                    sugerują poważny wpływ genów. Oczywiście bierze się też pod uwagę
                                                    efekt środowiska, ale to nie musi oznaczać od razu wychowania czy
                                                    stresu. Mogą to być biologiczne czynniki środowiskowe, jak przebyte
                                                    choroby itp. Być może te deficyty są wynikiem jakiś zakłuceń w
                                                    następstwie zmian w okresie dojrzewania płciowego. Jest wiele
                                                    niewiadomych. Ale odgrzewanie tych samych kotletów po raz nty i
                                                    pisanie o toksycznych rodzinach przy odrzucaniu biologicznych
                                                    przyczyn i uwarunkowań jest po prostu uporem dla samego bycia
                                                    upartym. Wy nie chcecie by ludziom było lepiej, bo taki układ wam
                                                    odpowiada, wieloletnie cykle psychoterapii i pisanie książek które w
                                                    sumie nie róznia się od Harriego Pottera. Także dlatego, że możecie
                                                    się wykazać swoją pseudo wiedzą. Zależy wam by pacjenci byli
                                                    uwikłani w te bagno kofabulacji do których ich zachęcacie tak
                                                    ochoczo. Stygmatyzacja się nigdy nie skończy jeśli nie przyznamy w
                                                    koncu, że tzw. "choroby psychiczne" to po prostu najzwyczajniej w
                                                    świecie choroby mózgu. Jeśli nadal będa to jakieś dziwne specjalne
                                                    choroby jak "choroby psychiki" co jest nonsensem to nie dziwcie się,
                                                    że dla wieszkosci ludzi to oznacza tyle, że te choroby nie są wcale
                                                    chorobami a schizofrenik będzie stygmatyznowany jako świr a nie
                                                    chory, będzie nadal jak niebezpieczny bandyta.

                                                    Więc nie ulega wątpliwości, że przyczyny zaburzen psychicznych leża
                                                    w mózgu, człowiek to nie jest tabula rasa by środowisko zewnętrzne
                                                    mogło go dowolnie kształtować i wszystko tłumaczyć, w przypadku
                                                    chorób psychicznych można mówić o nich (przyczynach zewnętrznych)
                                                    raczej tylko w formie zdarzeń, które wywołały defekty prowadzace do
                                                    nieprawidłowej pracy mózgu, bo to jakie geny dostajesz zależy od
                                                    tego jakimu ludzmi i z jakimi genami będą rodzice. Wieć geneza
                                                    w jakims tam sensie na pewno zewnętrzna od nas, ale co z tego jak
                                                    genetyczna i biologiczna, czyli nie będąca środowiskową we własciwym
                                                    znaczeniu tego słowa?? Napiszecie, że to rodzice są przyczyną
                                                    schizofrenii?? Chyba nie...Więc wasze zastrzeżenia są nic nie warte.

                                                    Wiem, że będziecie się upierać, że to nic nie dowodzi przyrównując
                                                    to do naiwnch analogii, że nie można z tego wyciągnąć wcale takich
                                                    wniosków jak z tego, że wąsów Hitlera i Stalina nie można wyciągnąć
                                                    wnioskow, że one przyczyniają się do takich poglądów na politykę u
                                                    ich posiadaczy. Tylko jak do licha checie wytłumaczyć sałatę słowną
                                                    w mowie schizofreników, już nie mowię nawet o głupotach, że ktoś
                                                    twierdzi, że ma ptaki w brzuchu, ale mówie tu o "zdaniach" pełnych
                                                    neologiznmów gdzie panuje zupełny chaos?? Jest taka teoria, że
                                                    schizofrenia to rodzaj ubocznego efektu ewolucyjnego rozwoju
                                                    naszego "modułu mowy", czy szerzej intelektu. Wygląda ona całkiem
                                                    obiecująco i jeśli ktoś w nią wierzy, to musi niechybnie zgodzić
                                                    się, że przynajmniej schizofrenia wynika z gorszego funkcjonowania
                                                    mózgu.

                                                    twoje odpowiedzi to
                                                    > tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione,

                                                    Całkowicie nieuzasadnione??
                                                    Pisz co chcesz, ale to nie znaczy, że twoja wypowiedź ma jakikolwiek
                                                    inny sens niż wynikającea z niej chęc żeby mieć rację za wszelką
                                                    cenę.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleu
                                                  • 02.05.09, 23:41
                                                    moj pierwszy post zostal uznany za okropny argument ad hominem :-), po czym ciag
                                                    projekcji neuroleptyka na moja osobe, czyli forumowa farsa. nie mam z czym
                                                    dyskutowac, bo twoje wyznanie wiary jest twoja sprawa. ciag sofizmatow i
                                                    argumetow w duchu ze u was bija murzynow mnie juz nuzy. mam nadzieje ze nie
                                                    dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak usiasc na kiblu.

                                                    no to ze fizyka polyka informatyke to juz mnie przeroslo. dobranoc.
                                                  • 03.05.09, 00:52
                                                    mam nadzieje ze nie
                                                    > dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak
                                                    usiasc na kiblu.

                                                    A to nie umiesz??
                                                    Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 08:39
                                                    > Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno.

                                                    nie odpowiedziales na zaden argument inaczej niz ze jest glupi. powtarzasz
                                                    ciagle to samo. za maska robisz? jak "jeszcze raz powtorzysz" to moc
                                                    przekonywania wzrosnie?
                                                  • 03.05.09, 02:36
                                                    Nuroleptyk napisal
                                                    >Być może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie
                                                    >daje,że to akurat dysfunkcja tych obszarów[/b], bo być może jest
                                                    >to bardziej skomplikowane.[b]Niemniej jednak twierdzenie, że nie
                                                    >jest to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do
                                                    >udowadniać, że jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu
                                                    >jeśli to choroba to choroba mózgu bo czego innego??.
                                                    Badania nie pokazuja choroby mozgu pokazuja tylko ze u osob z
                                                    gleboka depresja/anhedonia zmiejsza sie aktywnosc w medial frontal
                                                    cortex a zwieksza sie aktywnosc w inferior frontal cortex i w
                                                    anterior cingulate, thalamus, putamen i insula.
                                                    Wedlug tego artykulu aktywnosc w putamen and thalamus, jest zwiazana
                                                    ze smutkiem a anterior cingulate moze byc zwiazana z anhedonia.
                                                    Te badania pokazuja tylko jakie regiony mozgu sa zwiazane ze
                                                    smutkiem czy anhedonia. Nie ma tutaj mowy o zadnej chorobie mozgu i
                                                    trudno to kwalifikowac jako dowod ze anhedonia ma podloze
                                                    biologiczne.
                                                    Kiedys tez nie potrafilem odczuwac szczescia bo to bardzo powszechne
                                                    u osob z depresja i schizofrenia. To sie zmienilo, obecnie odczuwam
                                                    radosc i szczescie.
                                                    Pozbylem sie mojej negatywnosci, nieustannej krytyki, zlosci i
                                                    niezadowolenia.
                                                    Wszyscy mamy wolny wybor. To od nas zalezy czy szanujemy innego
                                                    czlowieka, czy tez nie, czy krytykujemy czy nie, czy chcemy sie
                                                    cieszyc zyciem czy je negowac. Kazdy ma wybor i ten wybor decyduje
                                                    kim jestesmy.
                                                    Serdeczne pozdrowienia.
                                                  • 03.05.09, 09:32
                                                    no panie mask, moze tlumaczcie te nazwy, bo ich niezrozumialosc jeszcze kogos
                                                    nabierze co do glebokosci tych badan :-)
                                                  • 03.05.09, 10:25
                                                    1.anterior cingulate - przedni zakręt obręczy
                                                    2.medial frontal cortex - przyśrodkowa kora czołowa
                                                    3.thalamus - wzgórze
                                                    4.putamen - skorupa
                                                    5.insula - wyspa

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 02.05.09, 20:19
                                                    neuroleptyku drogi, na calosc tego postu to odpowiadac mi sie nie chce. powiem
                                                    tylko to: ja nie stawiam zadnych tez. tezy stawiasz ty, a ja ci wykazuje, ze sa
                                                    falszywe. a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od
                                                    ciebie przykre.

                                                    agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales przeciwko
                                                    argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych sie nie da
                                                    obronic.




                                                    --
                                                    We are the Borg. Resistance is futile
                                                  • 03.05.09, 00:40
                                                    Po pierwsze nie jestem drogi.
                                                    Jak to wygodnie jest być sceptykiem..

                                                    >a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od
                                                    > ciebie przykre.

                                                    Ja argumentje bardziej niż Pan i niech Pan nie mówi, że wykazanie
                                                    idotycznych analogii to argument ad hominem. Stosujesz pan argumenty
                                                    ad nauseam

                                                    > agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales
                                                    przeciwko
                                                    > argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych
                                                    sie nie da
                                                    > obronic.

                                                    "bardzo
                                                    teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak
                                                    zupelnie."

                                                    Przypomina Pan sobie??
                                                    Widocznie pora zakończyć ostatecznie ta dyskuje. Tak?

                                                    Może jeszcze coś o schizofrenii, coś co nam wyjaśnia kwestię
                                                    DLPC/DLPFC.

                                                    schizophreniabulletin.oxfordjournals.org/cgi/content/abstract/
                                                    sbn162v1

                                                    Czy nie można z tego wyciągnoć winosku, że przynajmniej za cześć
                                                    objawów w sch. odpowiada dysfunkcja tego obszaru?? To jest stawianie
                                                    tez których nie da się obronic? Zaiste ciekawe dlaczego się nie da
                                                    obronić?
                                                    Niech pan udowodni, że nie da się tezy. że schizofrenia to choroba
                                                    mózgu udowodnić, bo widzę, że Pan uwielbia argumenty ad ignorantiam.
                                                    Nawet jak się uprzeć (a trzeba bardzo mocno), że te badania nie
                                                    udowadniją tej tezy, że np. schizofrenia to choroba mózgu, to nie
                                                    obala to tezy. To jest możliwe tylko w zasadzie kiedy zbadasz cały
                                                    mózg w największym możliwym stopniu detalu i nie znajdziesz tam
                                                    żadnych patologii związanych z objawami sch. Zadanie zaiste na dzień
                                                    dzisiejszy niewykonalne, więc nie obaliłeś Pan tej tezy i nie chrzań
                                                    Pan, że nie da się jej obronić. To rozumowanie z ingnoracji i braku
                                                    wyobraźni jest takie, że jak dzisiejsze metody nie potrafią nic
                                                    wykryć to znaczy, że tego tam nie ma. Bzdura!. Kiedyś nie było
                                                    mikroskopu i jakbyś wtedy powiedział, że zyja w tobie setki milionów
                                                    czy miliardów bakteri a część z tych organizmów może wywoływać
                                                    choroby to by ciebie wyśmiano i poddano ostracyzmowi. Wtedy choroby
                                                    tłumaczono teoriami pod wzgledem glupoty podobnymi do tych
                                                    psychologicznych, które tłumaczą dzisiaj tzw. "choroby psychiczne".
                                                    Prawda jest, że w takim wypadku nie można mówić o prawdziwości czy
                                                    fałszywości tezy, ALE ALE sam fakt, że jeśli sch. to choroba to może
                                                    być to tylko choroba mózgu wskazuje na jej prawdziwośći i tyczy się
                                                    to reszty tzw. chorób psychicznych tak samo. Oczywiście można
                                                    stworzyć pokraczną tezę, że to mogłaby być w zasadzie choroba innego
                                                    organu np. wątroby tylko, że musiałaby ona uszkadzać czy zaburzać w
                                                    efekcie funkcje mózgu a więc w przyczyniać się do choroby mózgu bo
                                                    sama wątroba urojeń na pewno nie wytworzy i nie przekaże do strun
                                                    głosowych komunikatów w stylu "mam ptaki w brzuchu".
                                                    Więc to, że mózg działa nieprawidłowo jest pewne jak w banku i nie
                                                    ma nic nadzwyczajnego w stwierdzeniu, że choroby psychiczne są
                                                    chorobami mózgu. Wieć pańska opinia, że sch. to choroba psychiczna a
                                                    nie mózgu jest nieskończenie bardziej bezsensowna niz ta, że sch. to
                                                    choroba cebulek włosowych.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 08:50
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > Po pierwsze nie jestem drogi.
                                                    > Jak to wygodnie jest być sceptykiem..

                                                    a swiat potrzebuje wiary... sceptycyzm a raczej krytycyzm jest elementem nauki.
                                                    nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga dotyczylo osob w
                                                    depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak
                                                    informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji), tylko wnioski z
                                                    jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze wiedza naukowa
                                                    uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe.
                                                  • 03.05.09, 10:11
                                                    Już widze jak nauka potrzebje tego krytycyzmu w pańskim rozumieniu.

                                                    > nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga
                                                    dotyczylo osob w
                                                    > depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak
                                                    > informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji),
                                                    tylko wnioski
                                                    > z
                                                    > jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze
                                                    wiedza naukow
                                                    > a
                                                    > uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe.

                                                    Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania,
                                                    bo jestem tego ciekaw.
                                                    Jeśli dla Pana te badanie nie sugeruje obszarow w mózgu i natury ich
                                                    dysfunkcji odpowiedzialnych za anhedonie, to może niech Pan napisze
                                                    do badaczy i im zasugeruje, że wcale nie jest pewne, że badali
                                                    mechanizmy anhedonii tylko ogólnie depresji. To że pacjetki nie
                                                    miały samej anhedonii nie znaczy, że badacze nie badali zmian
                                                    będacych podstawą anhednii samej w sobie. Badali jaki mechanizm
                                                    odpowiada za to zjawisko poprzez odpowiedni test zaadresowany
                                                    specjalnie do tego problemu a więc pomijając resztę zjawisk w
                                                    depresji. To co Pan tu wyrabia pisząc to jest nie krytycyzm jako
                                                    element nauki tylko pański kaprys z reszta nie tylko, bo osamotniony
                                                    w takim podejściu to Pan nie jest.

                                                    Mam inne dowody nt. anhedonii tym razem w schizofrenii i jeśli
                                                    poprzednie Pana nie przekonuje to może te.

                                                    jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck
                                                    This study reveals an interesting paradox that is consistent with
                                                    the emotional experiences that characterize schizophrenia: patients
                                                    with schizophrenia appear to have a normal ability to experience
                                                    unpleasant emotions, coupled with an impairment in the ability to
                                                    experience pleasant ones, and the more psychotic they are, the
                                                    greater the acuity of their ability to recognize unpleasantness. At
                                                    the neural level, patients with schizophrenia who subjectively rated
                                                    the unpleasant odor the same as did healthy volunteers failed to
                                                    recruit the subcor tical limbic and paralimbic structures that would
                                                    normally be used for this task. Instead, their normal behavioral
                                                    response was associated with abnormally increased rCBF in a widely
                                                    distributed group of frontal cortical regions. On the other hand,
                                                    these patients had difficulty identifying the positive emotional
                                                    valence of the pleasant odors, despite the fact that they gave
                                                    intensity ratings within the normal range. This behavioral response
                                                    is consistent with the clinical observation that patients with
                                                    schizophrenia frequently experience anhedonia. Thus, this study
                                                    suggests that these patients have a dysfunction in the neural
                                                    circuitry used to assess both extremes of hedonic experience in the
                                                    olfactory domain, in addition to a dysfunction in their ability to
                                                    subjectively experience the pleasurable extreme. Their prefrontal
                                                    brain regions, which would normally be used to recognize pleasurable
                                                    stimuli, appear to be hijacked for the more fundamental and
                                                    evolutionarily necessary task of recognizing unpleasant stimuli, as
                                                    a compensation for the apparent failure of their paralimbic regions
                                                    to recognize unpleasant stimuli as negative or dangerous.

                                                    Czyli w dużym uproszczeniu anhedonia ta wydaje się być
                                                    spowodowana przejęciem obszarów normalnie odpowiedzialnych za
                                                    szacowanie przyjemności czyli obszarów przedczołowych(prefrontal
                                                    brain regins) do ważniejszego zadania rozponawania nieprzyjemnych
                                                    bodzców jako kompensacja dysfunkcji obszarów (paralimbic)
                                                    paralimbicznych normalnie odpowiedzialnych za zadanie rozpoznawania
                                                    nieprzyjemnych bodźców


                                                    Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic
                                                    regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the
                                                    parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well
                                                    as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a
                                                    role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in
                                                    studies of schizophrenia each also has been found to be
                                                    dysfunctional. For example, animal studies have shown that the
                                                    nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive
                                                    responses.50-51 Based primarily on pharmacological evidence, the
                                                    nucleus accumbens has been implicated in neural mechanisms
                                                    underlying schizophrenia.52-53 Furthermore, a dysfunction in the
                                                    hippocampal-amygdalar-accumbens system has been related to patients'
                                                    difficulty in interpreting stimuli based on their affective content
                                                    and the context in which they occur.54

                                                    Wymieniona jest dysfukcja 3 obszarów limbicznych (jądra
                                                    półleżace, wyspa oraz zakręt przyhipokampowy) oraz robaka móżdzku
                                                    odpowiedzialnych w rozpoznawaniu nieprzyjemnych zapachów u pacjentów
                                                    w schizofrenii itd...


                                                    Nie będę wszystkiego tłumaczył, jak zrobiłem gdzieś błąd to dajcie
                                                    znać. Nie zmienia to faktu, że do dowodzi to badanie niezbicie, że
                                                    anhedonia w schizofreni jest wynikiem dysfunkcji mózgu.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 10:29
                                                    zapewne potrzebuje twierdzen wyssanych z palca w pana rozumieniu. bo nauka to ma
                                                    do siebie ze wyssysa z palca.

                                                    > Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania,
                                                    > bo jestem tego ciekaw.

                                                    a czemu mialbym wysuwac jakies wnioski? nie rozumiem tego polecenia. w niczym
                                                    nie wplynelo destruktywnie na stan mojej swiadomosci, ani pozytywnie nie
                                                    poszerzylo wiedzy na temat swiata, otwierajac nowe perspektywy, wiec do wnioskow
                                                    mnie specjalnych nie zmusilo.


                                                    co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu? jestem przekonany ze wszystko znajduje
                                                    odbicie lub jest odbiciem stanu naszej mozgownicy ( piszac symbolicznie
                                                    oczywiscie, bo jak wziasc ksiazki z zakresu przedmiotu to mozna sie zzdziwic jak
                                                    wiele rzeczy ktore intuicyjnie przypisywaloby sie mozgowi nie maja z nim za
                                                    wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do czynienia ze
                                                    przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne.
                                                  • 03.05.09, 11:47
                                                    Nie musi pan nic pisać o co prosze.
                                                    > co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu?

                                                    Niepoprawne działanie mózgu.

                                                    wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do
                                                    czynienia ze
                                                    > przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne.
                                                    Co pan ma na myśli w tym zdaniu?
                                                    Co pan ma na myśli pisząc zmiany funkcjonalne??
                                                    Jakie to są z przykładami??

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 11:55
                                                    na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa.
                                                  • 03.05.09, 19:19
                                                    > na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa.

                                                    Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie
                                                    choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog??
                                                    Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że
                                                    neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba
                                                    psychiczna".


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 20:40
                                                    > Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie
                                                    > choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog??
                                                    > Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że
                                                    > neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba
                                                    > psychiczna".


                                                    zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w imie rzekomej
                                                    "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom hormonow jednych a
                                                    innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi trzeba wyslac
                                                    endokrynologa.
                                                  • 03.05.09, 22:42
                                                    > zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w
                                                    imie rzekomej
                                                    > "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom
                                                    hormonow jednych a
                                                    > innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi
                                                    trzeba wyslac
                                                    > endokrynologa.

                                                    Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
                                                    nie zmienia to faktu, że jest to choroba. Zdajesz się celowo mylić
                                                    normalne zmiany adaptacyjne (te występujące przy zagłodzeniu to juz
                                                    niestety nie są normalne) z tymi patologicznymi. To co obserwuje się
                                                    w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na
                                                    warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego
                                                    działania mózgu.
                                                    Już pisałem, że to nie jest jak umiarkowane przyspieszenie tętna i
                                                    oddechu po wejściu na 4te piętro to raczej jak zawał po tejże
                                                    czynności. Jeśli pierwsza zmiana w organizmie to normalna adaptacja
                                                    to druga to efekt dysfunkcji. Ty zdajesz się twierdzić, że choroby
                                                    psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w
                                                    takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i
                                                    czemu w ogóle to leczyć?? Z samego faktu jak coś nazwiemy chorobą
                                                    (już pomijając ten idiotyczny podział na somatyczne i psychiczne) to
                                                    a priori wiemy, że to zjawisko jest nieprawidłowe. Więc w
                                                    tzw. "chorobach psychicznych" nie mamy do czynienia z reakcjami
                                                    analogicznymi do prawidłowego odruchu źrenicznego na światło, ale
                                                    analogicznymi do objawu Argyll Robertsona, czyli mamy do czynienia
                                                    reakcjami patologicznymi. Brak rozluźnienia LES w Achalazji to nie
                                                    jest normalna reakcja z całej sekwencji reakcji występująch przy
                                                    przełykaniu pokarmu, co skutkuje trudnościami w przełykaniu, już
                                                    pomijając gorszą motoryczność mięśni gładkich przełyku, chociaż
                                                    sekwencyjnie powienienem wymienić to w odwrotniej kolejości, ale to
                                                    nie jest tu istotne.

                                                    Skończ Pan tą sofistykę.


                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 22:57
                                                    > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
                                                    > nie zmienia to faktu, że jest to choroba.

                                                    genetyczna zapewne.

                                                    To co obserwuje się
                                                    > w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na
                                                    > warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego
                                                    > działania mózgu.

                                                    nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem. badanie na ktore sie
                                                    powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam siebie zaczal
                                                    wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica
                                                    nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach stresogennych,
                                                    jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne.

                                                    Ty zdajesz się twierdzić, że choroby
                                                    > psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w
                                                    > takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i
                                                    > czemu w ogóle to leczyć??

                                                    bo adaptacja moze byc niezdrowa.



                                                    buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac sie z moimi
                                                    argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu poza tym ze sie
                                                    z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa nieustannie.
                                                    twoje projekcje sa rozbrajajace.
                                                  • 03.05.09, 23:17
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=94637288&a=94708256
                                                    no po prostu sie wzruszylem, na wspomnienie coz za straszny tekst napisalem.
                                                    jajcarze z was niezle
                                                  • 03.05.09, 23:52
                                                    > > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
                                                    > > nie zmienia to faktu, że jest to choroba.
                                                    >
                                                    > genetyczna zapewne.

                                                    Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
                                                    mózgu czyli o etiologi choroby. Nie wiemy jakie czyniki dokładnie
                                                    powodują np SM. Co nie zmienia faku, że objawy w niej są efektem
                                                    choroby mózgu. Jeśli chodzi o tzw. "choroby psychiczne" to może
                                                    wynikają one z genow, może z zaburzeń w rozwoju, to nie zmienia ani
                                                    o jote faktu, że objawy takie jak anhedonia sa efektem dysfunkcji w
                                                    mózgu. Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale
                                                    to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory.

                                                    >nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem.

                                                    Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta
                                                    pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia.

                                                    Schizophrenia, schizotypal and delusional disorders
                                                    (F20-F29)
                                                    Mood [affective] disorders
                                                    (F30-F39)
                                                    Neurotic, stress-related and somatoform disorders
                                                    (F40-F48)

                                                    > badanie na ktore sie
                                                    > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam
                                                    siebie zaczal
                                                    > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. .

                                                    To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu mamy
                                                    nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi
                                                    choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
                                                    to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

                                                    bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica
                                                    > nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach
                                                    stresogennych,
                                                    > jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne

                                                    Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do
                                                    otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje
                                                    bez wyrażnych powodów ku temu.
                                                    Z resztą nerwica to stara naomenklatura.

                                                    > bo adaptacja moze byc niezdrowa

                                                    to jest jakiś nonsens

                                                    buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac
                                                    sie z moimi
                                                    > argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu
                                                    poza tym ze sie
                                                    > z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa
                                                    nieustannie.
                                                    > twoje projekcje sa rozbrajajace.

                                                    Projekcje to są w kinie w Lublinie.
                                                    Skończ Pan już te pogrążanie się.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 04.05.09, 08:50
                                                    > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
                                                    > mózgu czyli o etiologi choroby

                                                    jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal dala.tata? od
                                                    samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie kwestionuje
                                                    istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

                                                    > Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta
                                                    > pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia.

                                                    no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy uznaje sie za
                                                    choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale bardzo dawno
                                                    temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis specjalista na
                                                    forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich roszczen co do jak
                                                    ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie.

                                                    Nie mówimy teraz o etiologi
                                                    > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
                                                    > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

                                                    tragifarsa!!!!

                                                    > Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do
                                                    > otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje
                                                    > bez wyrażnych powodów ku temu.

                                                    :-)

                                                    > > bo adaptacja moze byc niezdrowa
                                                    >
                                                    > to jest jakiś nonsens

                                                    adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi na zdrowie.

                                                    > Skończ Pan już te pogrążanie się.


                                                    ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i uzywac calej gamy
                                                    postaw obronnych
                                                  • 04.05.09, 19:38
                                                    > > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
                                                    > > mózgu czyli o etiologi choroby
                                                    >
                                                    > jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal
                                                    dala.tata? od
                                                    > samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie
                                                    kwestionuje
                                                    > istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

                                                    Proponuje Panu skończyć te sofizmaty.
                                                    Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej, czy
                                                    wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste.
                                                    Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika
                                                    nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania
                                                    przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję. Stara się Pan w
                                                    swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych,
                                                    równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big
                                                    Bang. Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
                                                    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
                                                    jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w
                                                    ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały
                                                    czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to
                                                    efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie
                                                    nie wynikało nic. Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest
                                                    wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
                                                    na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
                                                    powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
                                                    czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
                                                    temat etiologii.

                                                    Nasza dalsza dyskusja nie ma sensu, przegrałeś ją z kretesem.

                                                    > no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy
                                                    uznaje sie za
                                                    > choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale
                                                    bardzo dawno
                                                    > temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis
                                                    specjalista na
                                                    > forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich
                                                    roszczen co do jak
                                                    > ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie.

                                                    Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden
                                                    argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i
                                                    lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a
                                                    priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty
                                                    zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie
                                                    jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan
                                                    coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego
                                                    z tematem.


                                                    > Nie mówimy teraz o etiologi
                                                    > > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii.
                                                    Teraz
                                                    > > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.
                                                    >
                                                    > tragifarsa!!!!

                                                    No pewnie, że farsa od jakiegoś czasu pisze Pan nie na temat.

                                                    > > > bo adaptacja moze byc niezdrowa
                                                    > >
                                                    > > to jest jakiś nonsens
                                                    >
                                                    > adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi
                                                    na zdrowie.

                                                    Organizm ma ograniczone możliwości adaptacyjne, to o czym Pan pisze
                                                    to warunki do których nie może się zaadoptować, każdy organizm
                                                    potrzebuje energii, 'pożywienia'. Może Pan równie dobrze powiedzieć,
                                                    że śmierć z braku pożywiena to też "adaptacja" ale to będzie czysty
                                                    nonsens.

                                                    > ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i
                                                    uzywac calej gam
                                                    > y
                                                    > postaw obronnych

                                                    Myśle, że jednak ten spór jest zakończony, w tej chwili dyskutujemy
                                                    już nie na temat.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 04.05.09, 20:25
                                                    beloczesz, no ale jesli ci to potrzebne zeby jazn sie nie rozleciala to rob co
                                                    ci potrzebne do zycia.
                                                  • 04.05.09, 20:33
                                                    neuroleptyk, przypatruj eis ju ztej dyskusji i twoja wiara w magiczna sile
                                                    jezyka jest niesamowita. ty myslisz, ze jak cos powtorzysz kilkansascie razy, to
                                                    tak juz bedzie.

                                                    jedna rzecz ktora udowodniles to to, ze

                                                    a. jestes szczelny na argumenty
                                                    b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz.
                                                    c. nie masz pojecia o podstawach metodologii.

                                                    nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal rozstrzygniety.
                                                    gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety, bo stwierdzic ze
                                                    PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na miare nagrody
                                                    Nobla. tego Nobla jescze nie dano i jeszcze dlugi czas nie dadza. Pomijam tez
                                                    takie kwiatki u ciebie jak 'kryteria diagnostyczne anhedonii', ktorych
                                                    oczywiscie nie ma, bo anhedonia nie jest choroba. ale, skoro to forum ma taki
                                                    poziom, moze nadamy kod, co?

                                                    i nie, neuroleptyku, jesli ta dyskusja zostala przegrana z kretesem, to niestety
                                                    przez ciebie i twoje dazenie do tego, zeby udowodnic cos, co na gruncie
                                                    dzisiejszej nauki jest nie do udowodnienia.

                                                    --
                                                    a malinka is for life, not just for Christmas
                                                  • 05.05.09, 00:03
                                                    > a. jestes szczelny na argumenty
                                                    > b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz.
                                                    > c. nie masz pojecia o podstawach metodologii.

                                                    I jestem ze wsi na dodatek....

                                                    nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal
                                                    rozstrzygniety.
                                                    > gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety

                                                    ????

                                                    bo stwierdzic ze
                                                    > PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na
                                                    miare nagrody
                                                    > Nobla. tego

                                                    Raczej odkrycie, że nie wynika ona z dysfunkcji w mózgu byłoby
                                                    jednoznaczne z odkryciem prawdziwego cudu.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 05.05.09, 00:16
                                                    no ale tej dysfunkcji nie wykazales niestety. ty postulujesz jedynie.
                                                    ja ci moge powiedziec ze anhedonia to pasozyty w mozgu. i mniej wiecej tak samo
                                                    potrafie to udowodnic jak i ty.

                                                    no i czekam na te 'kryteria diagnostyczne'.


                                                    --
                                                    blue skies research rules!
                                                  • 04.05.09, 20:41
                                                    "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
                                                    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
                                                    jest w stanie obalić."

                                                    Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτιολογία -
                                                    badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) - nauka badająca
                                                    przyczyny zjawisk, procesów i faktów.



                                                    Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest
                                                    > wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
                                                    > na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
                                                    > powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
                                                    > czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
                                                    > temat etiologii.

                                                    jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec nie mowie
                                                    tego z gory.



                                                    > Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden
                                                    > argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i
                                                    > lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a
                                                    > priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty
                                                    > zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie
                                                    > jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan
                                                    > coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego
                                                    > z tematem.

                                                    nie wiem jaka jest istota zmieniania nazewnictwa. jasno powolalems ie na
                                                    specjaliste w wtym wzgledzie. nie mam pojecia czy podzial wynikal z przekonania
                                                    ze choroby to te bardziej o genezie organicznej, a zaburenia sa funcyjne. a
                                                    teraz uznali ze nie beda sie wiklac i wszystko uznaja zaburzeniem, zeby uciec od
                                                    zle kojarzacego sie slowa choroba psychiczna. a moze rozroznienie na chorobe i
                                                    zaburzenie z innych wzgledow wynikalo, tego nie wiem. w kazdym badz razie
                                                    nerwice nie byly uznawane za choroby. ale dla mnie mozesz sobie uznac. mnie
                                                    naprawde nazwy gucio robia.




                                                  • 04.05.09, 21:12
                                                    > Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτ
                                                    > ;ιολογία -
                                                    > badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) -
                                                    nauka badająca
                                                    > przyczyny zjawisk, procesów i faktów.

                                                    Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu
                                                    przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
                                                    objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.
                                                    Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
                                                    dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
                                                    jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
                                                    definicji nic nie zmienia.
                                                    Ponad to używając słowa etiologia w medycynie mamy na myśli
                                                    przyczyny choroby a nie objawów. Etiologią wszystkiego można
                                                    powiedzieć, że jest Big Bang czy jescze coś co było wcześniej, ale
                                                    takie stwierzenie nie powieksza naszej wiedzy.
                                                    Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego
                                                    bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie
                                                    pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne.
                                                    To i cała reszta tego co piszecie na ten temat razem z dala.tatą to
                                                    wasze kaprysy.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 04.05.09, 21:26
                                                    > Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu
                                                    > przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
                                                    > objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.

                                                    a jest jakas roznica ontologiczna?

                                                    > Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
                                                    > dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
                                                    > jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
                                                    > definicji nic nie zmienia.

                                                    ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia, raz ze
                                                    choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach mozgu tylko
                                                    tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu widzenia widza i
                                                    pana co kurtyne podciaga.


                                                    Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego
                                                    > bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie
                                                    > pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne.

                                                    a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos jeszcze? to wtedy
                                                    dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie wstecz, a jedna
                                                    wstecz to objaw tak?
                                                  • 04.05.09, 23:02
                                                    > a jest jakas roznica ontologiczna?

                                                    Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że
                                                    przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że
                                                    żadnej nowej wiedzy z tego nie ma.
                                                    Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się
                                                    ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja
                                                    nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie
                                                    mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym
                                                    łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny
                                                    wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę.


                                                    ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia,
                                                    raz ze
                                                    > choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach
                                                    mozgu tylko
                                                    > tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu
                                                    widzenia widza i
                                                    > pana co kurtyne podciaga.

                                                    Pisząc o etiologii anhedonii (zaznaczam) w tym poście ( i tylko w
                                                    tym) miałem na myśli w znaczeniu ogólnym tzn. tyle co
                                                    etiologia=przyczyna a nie medycznym i nie wynika z tego, że sugeruję
                                                    tym, że sam objaw to choroba w tym zdaniu. Oczywiście już etiologia
                                                    dyfukncji mózgu użyłem w znaczeniu medycznym.
                                                    Mogłem napisać w sumie "etiologia- w generalnym znaczniu" a przy
                                                    drugim etiologia w znaczeniu medycznym żebyś zrozumiał, bo masz w
                                                    tym problemy. Nie zmienia to faktu, że anhedonię powoduje dysfunkcja
                                                    mózgu. Od jakigoś czasu rozmawiamy już nie na temat i ty zdajesz się
                                                    tego nie zauważać.

                                                    > a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos
                                                    jeszcze? to wted
                                                    > y
                                                    > dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie
                                                    wstecz, a jedna
                                                    > wstecz to objaw tak?

                                                    A może w chorobie Alzheimera jest coś po środku i sam zanik kory
                                                    mózgowej, występowanie blaszek amyloidowych to nie jest bezpośrednia
                                                    przyczyna demencji??
                                                    Nie ma żadnych podstaw ku temu, nie mogę uwierzyć do jakich bzdur
                                                    się możesz jeszcze posunąc.
                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 04.05.09, 23:09
                                                    RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z abstraktow
                                                    ktore czytasz
                                                  • 04.05.09, 23:12
                                                    > RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z
                                                    abstraktow
                                                    > ktore czytasz

                                                    Jeśli tak to mnie oświeć co z nich wynika, już się o to raz pytałem
                                                    ale wykręcaleś się od tego opisu.

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 12:07
                                                    a nie zauwazylem pierwszej czesci. to ze nie musze pisac to ja dobrze wiem drogi
                                                    panie, tylko nie bardzo rozumiem jaki sens ma ta prosba. pan wyciagnal wnioski
                                                    ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja. ja zadnego stosunku do tych badan
                                                    nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z pewnymi
                                                    stanami psychicznymi.
                                                  • 03.05.09, 19:04
                                                    To że Pan idze w zaparte mnie już nie dziwi.
                                                    pan wyciagnal wnioski
                                                    > ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja.

                                                    A to na mocy jakiego prawa??

                                                    ja zadnego stosunku do tych badan
                                                    > nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z
                                                    pewnymi
                                                    > stanami psychicznymi.

                                                    Ignoruje Pan z zadowoleniem całą resztę. Te badanie wcale nie daje
                                                    nam odpowiedzi dlaczego ludzie ze schizofrenią maja trudności w
                                                    odczuwaniu przyjemności, ani troszeczkę???
                                                    W anhedonii wszystko działa prawidłowo w mózgu tak???
                                                    Wszystko co z tego badania wynika to tylko obszary??

                                                    W zaparte Pan idzie doprawdy, ale to tylko szkoda dla Pana.
                                                    Może Pan nie wyciągać z tego w niosków i ignorować. Ignorancja jest
                                                    taka przyjemna, bo chroni nadwątlony faktami światopogląd od
                                                    całkowitej ruiny. I niech Pan nie pisze znowu, że to co Pan robi do
                                                    normalny krytycyzm naukowy, bo sie Pan ośmieszy. I to ja mam
                                                    jakieś "nieuprawnione" wnioski na dodatek?

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 03.05.09, 20:43
                                                    pozwol i wybacz ze jakos sie nie przejme jak neuroleptyk mi stwierdzi ze sie
                                                    osmieszam :-)
                                                  • 01.05.09, 15:38
                                                    moge i chce mowic za siebie. prosze mi nie przypisywac jakichs checi czy
                                                    niecheci. mnie interesuje stan wiedzy naukowej, a ty go przeinaczasz i
                                                    traktujesz z bardzo duza nonszalancja, uslijuac go wcisnac w swe obecne poglady
                                                    czy refleksje. stad jest dyskusja.

                                                    --
                                                    Doktorat - nauka - uczelnia
                                                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                                  • 01.05.09, 20:03
                                                    najepsze jest to ze neuroleptyk zanim przeszedl metamorfoze na miare gustawa
                                                    ktory stal sie konradem, dawal kiedys calkiem sensowny argument, pasujace do tej
                                                    dyskusji ktore dzis chetnie bym mu wkleil gdyby mi sie chcialo szukac.
                                                  • 01.05.09, 20:04
                                                    Cytyję

                                                    "Deficits in the executive control of cognition have
                                                    long been a major research focus in schizophrenia. Functional
                                                    neuroimaging studies have documented relationships
                                                    between impairments in executive control and abnormal
                                                    cortical activation in several regions of the
                                                    prefrontal cortex. An extensive literature has linked impairments
                                                    in strategic processes, such as representing and
                                                    maintaining goals and allocating attentional resources, to
                                                    dysfunction of the dorsolateral prefrontal cortex (1–9). A
                                                    second frontal area reported to show altered activation in
                                                    schizophrenia is the anterior cingulate cortex (10–13) on
                                                    the medial surface of the frontal lobes. This region is posited
                                                    to have a critical role in evaluative functions such as
                                                    self-monitoring of performance (14).
                                                    Although much has
                                                    been learned about relationships between these components
                                                    of executive control and their neural underpinnings,
                                                    many questions remain concerning their respective roles
                                                    in the etiology and course of schizophrenia. The present
                                                    study examined dorsolateral prefrontal cortex and anterior
                                                    cingulate cortex activity in never-medicated first-episode
                                                    schizophrenia patients. We used a novel task designed
                                                    to functionally dissociate the two regions and
                                                    sought whether dysfunction of either or both of these regions
                                                    would be observable at illness onset.
                                                    The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal
                                                    cortex is among the most consistent findings in
                                                    schizophrenia (1, 2, 5–7, 9). Functional magnetic resonance
                                                    imaging (fMRI) studies of first-episode patients
                                                    have shown dorsolateral prefrontal cortex hypoactivation
                                                    (2–4), although hyperactivation has also been reported (8).
                                                    The executive control function of interest in the present
                                                    study was context processing (i.e., the ability to use context
                                                    information to guide task-appropriate behavior),
                                                    which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex
                                                    in healthy subjects (2, 5, 15). Specific context-processing
                                                    deficits have been reported in schizophrenia patients over
                                                    a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy
                                                    first-degree relatives (18). These deficits are associated
                                                    with disorganization symptoms of the illness (4, 7, 17, 19)
                                                    and are accompanied by reduced dorsolateral prefrontal cortex
                                                    activity (2, 4, 5). We therefore predicted hypoactivation
                                                    in the dorsolateral prefrontal cortex would be associated
                                                    with context-processing deficits in this medicationnaive,
                                                    first-episode schizophrenia patient group.
                                                    With regard to
                                                    functional alterations in the anterior cingulate
                                                    cortex, neuroimaging studies in healthy participants
                                                    have suggested that the anterior cingulate cortex is
                                                    responsive to the occurrence of cognitive conflict and signals
                                                    the need for recruitment of control processes to resolve
                                                    conflict (14, 20). Schizophrenia patients show reduced
                                                    error-related anterior cingulate cortex activity and
                                                    less of a performance adjustment after error commission
                                                    (11) or associated with response conflict (20), suggesting
                                                    that an internal monitoring function of the anterior cingulate
                                                    cortex is impaired in schizophrenia.
                                                    To our knowledge,
                                                    anterior cingulate cortex functioning in first-episode
                                                    patients has not been reported, so it is unknown
                                                    whether conflict-related anterior cingulate cortex dysfunction
                                                    is present before possible effects of medication
                                                    or illness chronicity arise.
                                                    Addressing the question of antipsychotic medication effects
                                                    on dorsolateral prefrontal cortex and anterior cingulate
                                                    cortex activity was another goal of the current study.
                                                    Few neuroimaging studies have directly examined changes
                                                    in functional activation due to treatment. In a recent PET
                                                    study, Lahti et al. (21) found that clozapine, but not haloperidol,
                                                    normalized the reduced anterior cingulate cortex
                                                    activation pattern observed after medication withdrawal.
                                                    Honey et al. (22) reported increased activation in the right
                                                    dorsolateral prefrontal cortex and supplementary motor
                                                    area/cingulate gyrus in chronic patients after substitution
                                                    of risperidone for typical antipsychotics. Reviews of second-
                                                    generation atypical antipsychotics agree that they
                                                    may offer modest benefits for impaired cognition in
                                                    schizophrenia (23, 24). If so, one would expect to observe
                                                    corresponding changes between on- and off-medication
                                                    states in functional brain activation. We tested this hypothesis
                                                    in the current study, directly comparing dorsolateral
                                                    prefrontal cortex and anterior cingulate cortex activation
                                                    during the unmedicated state to that after 4 weeks of stabilization
                                                    with second-generation antipsychotic medication."

                                                    --
                                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                                    Bleuler
                                                  • 01.05.09, 23:40
                                                    i znajdziesz jeszcze cala mase takich badan. gdybys przeczytal uwaznie jednak,
                                                    to znow zauwazylbys korelaty a nie zwiazek przyczynowo skutkowy.

                                                    co wiecej, jest cala masa badan, ktore obalaja te tezy. i tyle. nie ma
                                                    konsensusu, a to byla twoja teza.
                                                    --
                                                    blue skies research rules!
                                                  • 02.05.09, 06:33
                                                    Sposob myslenia i zachowania schizofrenika rozni sie od sposobu
                                                    myslenia i zachowania osoby ktora jej nie ma. To co cytujesz tylko
                                                    potwierdza ten inny sposob myslenia czy zachowania ale nie dowodzi
                                                    biologicznosci schizofrenii.
                                                    Na przyklad
                                                    > The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal
                                                    > cortex is among the most consistent findings in
                                                    > schizophrenia (1, 2, 5–7, 9).
                                                    .......
                                                    > study was context processing (i.e., the ability to use context
                                                    > information to guide task-appropriate behavior),
                                                    > which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex
                                                    > in healthy subjects (2, 5, 15). [b]Specific context-processing
                                                    > deficits have been reported in schizophrenia patients over
                                                    > a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy
                                                    > first-degree relatives (18).
                                                    To oznacza tylko u czlowieka bez schizofrenii umiejetnosc uzywania
                                                    contekst informacji aktywuje dorsolateral prefrontal cortex a u
                                                    schizofrenika nie aktywizuje. Wiecej nie aktywizuje rowniez u
                                                    krewnych pierwszego stopnia.
                                                    Dla mnie umiejetnosc uzywania contekst informacji to umiejetnosc
                                                    ktorej trzeba sie nauczyc, jesli schizofrenik zostanie jej nauczony
                                                    i umie wykorzystywac kontekst informacje to wyniki badan moga byc
                                                    zupelnie inne i podwaza to co cytujesz.
                                                    Serdeczne pozdrowienia.


                            • 30.04.09, 20:42
                              a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to to jest dowod
                              na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w mozgu powoduje
                              anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na to, co sie w
                              mozgu dzieje.

                              bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela adrenalina. chcialbys
                              powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny?

                              pomijam juz cala sprawe diagnozy anhedonii, ktora jest notorycznie trudna.


                              --
                              a malinka is for life, not just for Christmas
                              • 30.04.09, 21:37
                                > a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to
                                to jest dowod
                                > na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w
                                mozgu powoduje
                                > anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na
                                to, co sie w
                                > mozgu dzieje.

                                Zmiana w mózgu powoduje anhedonie.
                                Nie ma anhedoni bez odpowiadającej jej procesu w mózgu, wszystko co
                                czujemy i robimy ma podstawy w procesach zachodzących w mózgu.
                                Czyli w skrócie najpierw musi zajść proces w mózgu.

                                > bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela
                                adrenalina. chcialby
                                > s
                                > powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny?

                                Wydzielanie adrenaliny to tylko jeden z procesów całej kaskady jaki
                                towarzyszy temu, bez ciała migdałowatego nie ma czegoś takiego jak
                                strach.
                                Po prostu masz Pan błędne myślenie zakładające, że strach to coś
                                przed procesem w mózgu jak np. światło padające na siatkówkę oka,
                                które dalej jest przekształcane w sygnał biegnący do kory wzrokowej.
                                Zaczynając te boje najpierw odpowiedz dlaczego się przestraszyłeś
                                czegoś w pierwszej kolejności. I uprzedzam nie oczekuję tu
                                odpowiedzi w stylu "dlatego bo to było straszne" tylko wytłumacz
                                dlaczego było coś straszne???



                                --
                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                Bleuler
                                • 01.05.09, 02:07
                                  no to udowodnij ze zmiana w mozgu powoduje anhedonie. mysle ze na tym forum
                                  dojdzie do przelomu psychiatrii. pierwszy raz bedziemy mieli dowod na to, ze
                                  zmiany w mozgu powoduja anhedonie. nie wiem, jak ty, ale ja drze w oczekiwaniu.

                                  nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna. w psychologii
                                  jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem w jednej ze
                                  swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem.

                                  a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach publikacji na ten
                                  temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z antropologii. bardzo
                                  teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak zupelnie.


                                  ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!! KOLEZANKI I
                                  KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!!
                                  --
                                  Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                  • 01.05.09, 04:46
                                    Widze że "kolega" też nie śpi wtedy kiedy ponoć się śpi. Zaczne tak.
                                    Te pańskie krzyczenie o dowody jest zaiste komicznie, jakby Pan nie
                                    był tak zacietrzewiony swoją ideą, to by Pan sprawdził, że istonie
                                    już w tym wątku podawałem link do badań nad zjawiskiem anhedonii.
                                    I nie oczekuje oklasków, bo ja tu niczego nowego nie odkrywam, to
                                    Pan stara się tak to ukazać jakby to miał być przełom, jakbyśmy
                                    odkrywali koło. Otóż nieee. Już w czasach niejakiego Kraeplina było
                                    pewne, że mówienie o tzw. chorobach psychicznych to tylko metafora a
                                    sam Kraeplin wierzył iż w końcu istota patologii będąca u podstawy
                                    tych objawów zwanych przez nas w całości jako schizofrenia tzn.
                                    urojenia, omamy, dezorganizacja etc.. zostanie w koncu odkryta.
                                    Owszem nie wiemy jeszcze o schizofrenii wielu rzeczy, ale mówienie,
                                    że nie jest to związane z patologią w mózgu obojętnie czy jakiego
                                    rodzaju jest po prostu nieprawdą. Np. hipofrontalność/hipoperfuzja w
                                    korze przedczołowej jest anomalią wielokrotnie obserwowaną w wielu
                                    badaniach.

                                    ajp.psychiatryonline.org/cgi/reprint/162/12/2322.pdf

                                    > ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!!
                                    KOLEZANKI I
                                    > KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!!

                                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
                                    Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie
                                    książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi
                                    też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie
                                    nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym
                                    choroby umysłu.


                                    Tak więc za jednym zamachem i schizofrenia i sama anhedonia.


                                    nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna.
                                    w psychologi
                                    > i
                                    > jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem
                                    w jednej ze
                                    > swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem.


                                    Niech Pan mi wytłumaczy tutaj a nie odsyła to książek.
                                    Albo niech Pan poda link.


                                    > a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach
                                    publikacji na ten
                                    > temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z
                                    antropologii. bardzo
                                    > teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak
                                    zupelnie.

                                    Jasne nie mam pojęcia o czym mowię......Zdaje się, że takie słowa
                                    oznaczają jedno. Przegrał Pan ten spór.

                                    --
                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                    Bleuler
                                    • 01.05.09, 15:05
                                      drogi neuroleptyku, napisales to:

                                      "www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
                                      Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie
                                      książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi
                                      też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie
                                      nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym
                                      choroby umysłu."

                                      pomijam juz wycieczki ad hominem (nie tylko w tym fragmencie), ktore
                                      oprotestowales nie tak dawno - warto te protesty stosowac do siebie. co do
                                      samego tekstu: bardzo prosze wskazac, gdzie ten tekst mowi o lancuchu
                                      przyczynowo skutkowym. o ile widze, on mowi o korelatach anhedonii, a z
                                      korelatow do przyczynowosci jest taka droga jak z kina Luna na ksiezyc. a zatem
                                      czekam na dowody - wiem, w zacietrzewieniu, jednak to ty dowodow nie podajesz.

                                      wycofuje sie z linku, bo do swojej nie podam, a po bibliografii szukac mi sie
                                      nie chce.

                                      i niespecjlalnie wiem , co mam wytlumaczyc: ze strach istnieje? mozna sie klocic
                                      o to, co to jest strach, ale nie o to, czy istnieje.

                                      --
                                      a malinka is for life, not just for Christmas
                                      • 01.05.09, 19:15
                                        Nie warto tracić czasu na dysputy bo Pan i tak wszystkiemu zaprzeczy
                                        Jasne te badania nic nie udowadniają, żadnych wniosków... To skąd
                                        się bierze gorsza aktywacja DLPC w czasie testów u chorych na
                                        schizofrenię w porównaniu z grupą kontrolną w korelacji też z
                                        gorszymi wynikami tych testów? Czyli te hypo w DLPC ma się nijak
                                        według ciebie do schizofrenii??
                                        Jeśli tak to na tym koniec.
                                        --
                                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                        Bleuler
                      • 30.04.09, 17:24
                        no rzeczywicsie straszne to. najlepiej siedziec i koniecznie sie trzymac
                        wlasnego zdania.
                        --
                        blue skies research rules!
                    • 30.04.09, 17:22
                      w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!? gdzie?!! poprosze o
                      linka do tej publikacji, ktora to ustalila. to ze leczymy farmakologicznie, nie
                      znaczy ze schi jest choroba mozgu. co wiecej, do konsensusu to juz w ogole nam
                      daleko.

                      co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli wszystko ma
                      podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest biologiczna czyli
                      mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak stwierdzenie ze
                      czlowiek jest bipedem. no jest.

                      co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie tylko
                      psychoterapia; jestem przciwny ECT.


                      --
                      blue skies research rules!
                      • 30.04.09, 18:07
                        > w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!?
                        >gdzie?!! poprosze
                        > o
                        > linka do tej publikacji, ktora to ustalila

                        No chyba nie nerek albo co gorsza psychiki...
                        www.schizophrenia.com/family/sz.overview.htm
                        > co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli
                        wszystko ma
                        > podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest
                        biologiczna czyli
                        > mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak
                        stwierdzenie ze
                        > czlowiek jest bipedem. no jest

                        Więc po co prosisz głupio o dowody??

                        > co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie
                        tylko
                        > psychoterapia; jestem przciwny ECT.

                        A dlaczego jesteś przeciwny ECT??

                        --
                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                        Bleuler
                        • 30.04.09, 18:13
                          z calym szacunkiem, ale strona schizophrenia.com mnie naprawde nie interesuje
                          jako dowod na to, ze psychiatria osiagnela konsensus ze schi to choroba mozgu.
                          poczytaj sobie forum schizofrenia, znajdziesz tam wiele roznych innych 'teorii'
                          schizofrenii, w tym, linka do strony wskazujacej ze schi powoduja male robaczki.

                          moze i glupio pytam, jednak nie sadzielm, ze dowodem na biologicznosc moze byc
                          .... biologicznosc wszystkiego.

                          o ECT bylo na ktoryms z watkow, nie chce mi sie powtarzac tego..

                          --
                          We are the Borg. Resistance is futile
                          • 30.04.09, 18:44

                            Ciebie to nic nie przekona, jak to zatwardziałych sceptyków.
                            Jeśli nie jest chorobą mózgu to czego do dibała ma być?????????
                            Ale niestety dla twoich poglądów zbyt wiele badań wskazuje, że
                            schizofrenia ma u podstawy anomalie w mózgu, nie będe tego
                            wszystkiego cytował bo jest tego tak dużo.
                            Jak wytłumaczysz specyficzną hipofrontalność w schizofrenii, która
                            jest w korelacji z gorszymi wynikami w takich testach jak WCST??
                            Wydaje mi się, że u podstawy twoich poglądów jest myślenie
                            życzeniowe i dlatego ignorujesz to co ci nie pasuje do tego
                            twojego "schizofrenia nie jest chorobą mózgu". Ja też takie myślenie
                            miałem ale, nie miałem w końcu innego wyjścia jak zmienić zdanie po
                            głebszym zapoznaniu się z tematem. Dowiedziałem się z tego jeszcze,
                            że byłem ignorantem. Cóż to boli ale człowiek się uczy całe życie
                            ponoć, jedyne pocieszenie to to, że moje neurony nie działaja aż tak
                            źle jak co niektórych tutaj....

                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 30.04.09, 20:36
                              nie, mnie przekonaja dowody, a nie strony internetowe, tudziez zapewnienia o
                              'wielu publikacjach'. jest wiele publikacji wskazujacych na organicznosc schi,
                              jest wiele publikacji kwestionujacych to i wksazujacych na chorobe umyslu.

                              tak czy owak, twoja teza bylo to, ze jest konsensus ze schi jest choroba mozgu.
                              to jest nieprawda.

                              --
                              a malinka is for life, not just for Christmas
                              • 30.04.09, 21:52
                                Pana nie przekonam bo jest pan zamknięty na argumenty.
                                Jeśli nie jest to choroba mózgu to pytam się czego to jest choroba?
                                Odpowiedz Pan wpierw na to pytanie.
                                To choroba umysłu domyślam się, tak? No pięknie....
                                --
                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                Bleuler
                                • 01.05.09, 02:08
                                  no tak, skoro nie ma argumentow, to ja jestem na nie zamkniety. stawiasz teze:
                                  jest konsensus w psychiatrii. mowie: nie ma, daj dowod. no to mi dajesz jakis
                                  cholera wie jaki website. i co? to jest dowod na konsensus w psychiatrii? no bez
                                  jaj.


                                  --
                                  Doktorat - nauka - uczelnia
                                  Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                  • 01.05.09, 04:59
                                    www.nimh.nih.gov/health/topics/schizophrenia/index.shtml
                                    Może ten??

                                    --
                                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                    Bleuler
                                    • 01.05.09, 15:15
                                      ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje model
                                      medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest konsensus, o
                                      ktorym mwoisz.

                                      zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie kontrowersje.
                                      --
                                      a malinka is for life, not just for Christmas
                                      • 01.05.09, 19:24
                                        > ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje
                                        model
                                        > medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest
                                        konsensus, o
                                        > ktorym mwoisz.
                                        >
                                        > zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie
                                        kontrowersje.

                                        Mam się rozumieć, że to twoja nieomylna biblia gdzie jest cała
                                        prawda. Co tam jest napisane na temat badań obrazowania mózgu takich
                                        jak PET, fMRI, SPECT z wykorzystaniem takich testów jak choćby WCST?

                                        --
                                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                        Bleuler
                                        • 01.05.09, 23:38
                                          nie. to ty stwierdziles, ze jest konsensus. zeby obalic t eteze musze pokazac,
                                          ze sa ludzie, ktorzy sie nie zgadzaja z biologicznoscia schi. pokazalem. a zatem
                                          wykazalem falszywosc tezy.

                                          --
                                          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                • 01.05.09, 10:24
                                  Mnie tez nie przekonales Neurleptyku. Przedstaw dowod na
                                  biologicznosc schizofrenii. Jest wiele osob przekonanych ze jest to
                                  choroba biologiczna, ale przekonanie to nie jest dowod.
                                  Poza tym jest wiele osob pozbylo sie calkowicie schizofrenii, wielu,
                                  szczegolnie tych co slysza glosy potrafi z nia zyc i pracowac.
                                  Serdeczne pozdrowienia.
          • 29.04.09, 12:16
            Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam niedawno z
            krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy miałam dopiero dwa przebłyski
            odczucia przyjemności. Powiedzcie chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza
            coraz więcej takich z czasem przebłysków?
            • 29.04.09, 17:13
              nie potrafie odpowiedziec, czy to dobry znak czy nie, bo to jest pytanie do
              ciebie. nie potrafie okreslic jak wazne jest dla ciebie odczuwanie przyjemnosci
              i co bedzie dalej.

              --
              blue skies research rules!
    • 29.04.09, 12:51
      neuroleptyk napisał:
      >Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i
      >dlaczego więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś
      >odrębne kategorie??
      Masz racje mozg jest takim samym organem jak kazdy innny organ w
      czlowieku. Praca kazdego z organow zalezy od tego co sie mu
      dostarcza.
      Latwo mozna zaklocic dzialanie watraby, zoladka i innych organow
      czlowieka. Wystarczy ze zaczyna sie dostarczac im to co zakloca ich
      prace.
      To samo dotyczy mozgu. Jesli mozg otrzymuje nieustanna negatywnosc,
      krytyke, zlosc, itp to traci zdolnosc odczuwania przyjemnosci.
      Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci
      rowniez.
      Zaczalem to zmieniac, zaczalem dostarczac wszystko co bylo
      pozytywne, pozbawione krytyki, negatywnych uczuc do ludzi czy rzeczy
      wokol mnie. Po pewnym czasie i usilnej pracy nad soba nad moimi
      wartosciami ta zdolnosc do odczuwania przyjemosci i radosci zaczela
      wracac. Pozniej stala sie o wiele silniejsza niz kiedykolwiek przed
      tym.
      Jesli chodzi o wolna wole to wedlug mnie kazdy z nas ja posiada.
      Jest ona oparta o nasza wiedze, nasze zrozumienie, umiejetnosc
      kontrolowania negatywnych i pozytywnych emocji, odrozniania pomiedzy
      roznymi wartosciami, umiejetnoscia wybaczania, itp.
      Te atrybuty sa rozne dla roznych mozgow i to one decyduja o tym czy
      zanika zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 30.04.09, 16:40
        mskaiq napisał:

        > Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci
        > rowniez.

        Do listy wszelkich przypadłości, na które cierpiałeś, dopisuję anhedonię.
        Czy jest coś, na co nie chorowałeś i czego nie zwalczyłeś marchewką i pozytywnym myśleniem?
        A tak na poważnie: jak się poczyta podręczniki psychiatrii, to wykazujesz wszelkie objawy schizofrenii paranoidalnej, nie kontrolowanej lekami i nadajesz się na leczenie w zamkniętym ośrodku. Bardzo wiele za tym przemawia.
        Może jednak zastanów się nad kontaktem z jakimś mądrym psychiatrą, bo zdrowe żywienie i sport to jedno, ale leki i pomoc fachowców to drugie. A z tobą naprawdę nie jest dobrze, sądząc po tym, co piszesz.

        --
        Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
        Pomóż zwierzakom:
        www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
        • 30.04.09, 18:38
          Zaburzenia schizotypowe przebiegają z anhedonia, nawet pasuje, dużo bardziej niż
          schizofrenia. A jaka właściwie była Maskowa diagnoza?
          --
          "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
          zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
        • 01.05.09, 10:30
          Przeczytaj definicje anhedonii Beatrix-kiddo:
          Anhedonia – brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności. Jest
          jednym z kluczowych objawów pomocnych przy diagnozowaniu depresji.
          Występuje również w przypadku schizofrenii oraz niektórych innych
          zaburzeń psychicznych.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • 01.05.09, 10:50
            Ja wiem, co to jest anhedonia.
            I nie o tym pisałam, tylko o tym, że radzę ci kontakt z psychiatrą, bo coraz
            gorzej z tobą.
            --
            Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
            Pomóż zwierzakom:
            www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
    • 30.04.09, 04:49
      caffe.prego
      >Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam
      >niedawno z krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy
      >miałam dopiero dwa przebłyski odczucia przyjemności. Powiedzcie
      >chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza coraz więcej takich z
      >czasem przebłysków?
      Jesli pojawiaja sie przeblyski to dobry znak. Jesli chodzi o
      spacerowanie to pomaga ale ani spacer ani cwiczenia nie sa w stanie
      przywrocic odczuwania przyjemnosci. Podstawa jest Twoja pozytywnosc,
      unikanie negatywnych ocen, krytyki.
      Nauczylem sie nie krytykowac, jesli mam inne zdanie przedstawiam je
      ale nie krytykuje, nie oceniam innych ludzi. Staraj sie rowniez
      cieszyc wszystkim wokol Ciebie nawet jesli nie czujesz do tego
      checi. Im czesciej bedziesz to robil tym wiecej bedzie sie pojawialo
      przeblyskow prwdziewej radosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 30.04.09, 15:45
        dzięki :)
      • 04.05.09, 08:25
        wytłumaczyć, o co chodzi w tej dyskusji.
        Moża ja ciemna, jak tabaka w rogu, ale jakoś nie umiem sobie
        wyobrazić sytuacji, że pod wpływem czynników zewnętrznych przestaję
        nagle odczuwać przyjemność.
        Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było
        czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża?
        Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś
        zaszwankowało.

        I jeszcze dodatkowe pytanie, zupełnie na serio. Czy anhedonia to
        wyłącznie brak odczuwania przyjemności z czegokolwiek, nawet tego,
        co kiedyś sprawiało frajdę, czy dodatkowo to niegdyś fajne sprawy
        mogą budzić niechęć, albo nawet powodować agresję (czyli poprostu
        teraz wk...wia mnie coś, co kiedyś uwielbiałam)
        • 04.05.09, 09:08

          > Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było
          > czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża?

          calkowicie nowa sytuacja zyciowa
          ktora przynosila plusy jak i minusy

          skoro wciaz nie wiesz od czego moglas po urodzeniu sie podlamac, to znaczy, ze
          wyparlas wszelkie minusy, bo nie pasowaly do obrazka, ktory mamusia ryzowala w
          twojej glowie jeszcze jak sama w brzuchu siedzialas

          i poszlo w depresje


          > Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś
          > zaszwankowało.

          tez moglo

          a ta druga opcja fajniejsza, co nie?
          • 04.05.09, 09:21
            To nie kwestia fajności.
            Chodzi mi o to, że inni ludzie w gorszych sytuacjach radzą sobie
            lepiej. A mnie załamuje nawet kupno szamponu do włosów.
            Czyli "walnięta" jestem. Chyba, że dosłownie - mamusia mnie
            upuściła, albo walnęła moją głową niechcący o coś - i to może być
            ten czynnik zewnętrzny.
            • 04.05.09, 10:33
              moge Ci dac namiary na lekarza, który bedzie do Ciebie pasowal jak ulał
            • 04.05.09, 20:32
              aiszka4.
              Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty.
              Anhedonia jest biologiczna i wynika z nieprawidłowego działania
              mózgu. Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach
              radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia, ale nie każdemu jak
              widać.
              Z tego, że ktoś jest w trudnej sytuacji(zupełnie bez miłych zdarzeń)
              nie można wywnioskować, że ma anhedonie. Ta osoba musi mieć styk z
              uznawanymi za przyjemne zdarzeniami, by można było stwierdzić, że to
              niemożność odczuwania przykemności a nie, że ma po prostu kontakt
              tylko z tym co nieprzyjemne. W sytuacji gdzie nie ma takich
              uznawanych za przyjemne zdarzeń nie można wyciągnąć wniosku o
              niemożliwości odczuwania przez osobę przyjemności, to jest sofizmat
              kóry próbują ci wcisnąć. Anhedonia to nie jest brak przyjemności/
              nieprzyjemność z tego co jest nieprzyjemne w życiu, to brak
              przyjemności z
              tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu.


              --
              "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
              są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
              Bleuler
              • 04.05.09, 20:34
                oooo, nie sluchaj, nie sluchaj. to moze nam neurolpetyk poda konkretne 'kryteria
                diagnostyczne' anhedonii. nie to co ty sobie wyobrazasz, tylko to, co mowi nauka.

                czekam na kryteria.
                --
                Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                • 04.05.09, 20:45
                  jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory przeczytal pierwszy
                  raz w zyciu podrecznik do biologi
                  • 04.05.09, 23:17
                    > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory
                    przeczytal pierwszy
                    > raz w zyciu podrecznik do biologi

                    Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie.
                    Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i
                    płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata.
                    --
                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                    Bleuler
                    • 04.05.09, 23:26
                      neuroleptyk napisał:

                      > > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory
                      > przeczytal pierwszy
                      > > raz w zyciu podrecznik do biologi
                      >
                      > Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie.
                      > Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i
                      > płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata.


                      czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-)
                      • 04.05.09, 23:28
                        > czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-)

                        Co jeszcze Pan na mój temat powie ciekawego??
                        --
                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                        Bleuler
                        • 04.05.09, 23:29
                          nie wiecej niz ty na moj powiedziales.
                          • 04.05.09, 23:38
                            >nie wiecej niz ty na moj powiedziales.

                            To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?
                            Jaki dalej ma ta dyskusja sens, jak to tak przebiega?
                            To że odporawiacie sofistykę można wywnioskować z tego co
                            napisaliście tak samo jak to, że wasze poglądy są na tym samym
                            poziomie co te ludzi z Flat Earth Society. Ale to, że ja jestem
                            wioskowy jakiś, że jak jakiś ksiądz..to już lekka przesada.
                            Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.
                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 04.05.09, 23:45
                              > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?

                              > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.

                              przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly matrial dla
                              psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna.
                              • 04.05.09, 23:48
                                > > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?
                                >
                                > > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.
                                >
                                > przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly
                                matrial dla
                                > psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna.

                                Już ciii....
                                --
                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                Bleuler
              • 05.05.09, 09:12
                neuroleptyk napisał:

                > aiszka4.
                > Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty.

                Mimo, że to, co piszesz w samym meritum, trafia do mnie, to jednak
                takie podejście deprecjonuje w/w, jako równorzędnych interlokutorów,
                a i mnie potraktowałeś jako niezbyt bystrą, której trzeba wskazać,
                czyje poglądy są "jedynie słuszne".
                Pewnie nie miałeś złych intencji, ale chyba Cię poniosło.

                >Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach
                > radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia,

                Nie wiem, czy wiele, ale mnie jedno na pewno - jestem do dupy i nic
                nie wskazuje, by miało się to zmienić.


                > Anhedonia (...)
                > to brak
                > przyjemności z
                > tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu.

                >

                Co do tej definicji, to jesteście zgodni i rozumiem, o co chodzi

                Pytałam jeszcze o sytuację, gdy to, co kiedyś sprawiało przyjemność,
                nie tylko jej obecnie nie daje, a wręcz budzi niechęć i sprzeciw.
                Wyższy poziom anhedonii?

                Co do przyczyn - mnie właściwie chyba wszystko jedno - równie
                skomplikowane wydaje mi się "naprawianie" mojej głowy, jak i mojego
                świata zewnętrznego - tylko niech to się wreszcie zmieni. Odliczam
                godziny do wizyty u psych.
                • 05.05.09, 17:07
                  aiszko4:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w tkorym
                  moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem przyjemnosci, a
                  kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.

                  co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie ma zadnych
                  jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest ona choroba.

                  i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz.

                  --
                  a malinka is for life, not just for Christmas
                  • 05.05.09, 18:47
                    dala.tata napisał:

                    >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w
                    > tkorym
                    > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem
                    > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.

                    Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica.
                    >
                    > co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie > ma zadnych jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest > ona choroba.
                    > i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz.
                    >
                    ? Jest objawem chorób, jak świąd, kaszel czy utrata czucia w ręce.
                    --
                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                    • 05.05.09, 19:05
                      >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w
                      > > tkorym
                      > > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem
                      > > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.
                      >
                      > Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica.


                      chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania
                      przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra.
                      jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2
                      tygodniach? a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem
                      ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo?
                      • 05.05.09, 19:18
                        neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a
                        okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie
                        mozgu. byc moze tak jest, byc moze niektorzy moga ze wzgledu na taka
                        wlansa wlasciwosc, moze tez byc tak ze uszkodzenie moze zajsc pod
                        wplywem nalogow, narkomani z dlugim stazem byc maja zniszczony mozg
                        ze nie beda mogli, najrozniejsze jest byc moze. ale mowienie ze
                        kazda ahedonia jest choroba mozgu jest juz naduzyciem. okresla sie
                        tak tylko stan umyslu, ale nie mowi sie nic o jego zrodlach. a to ze
                        znaleziono miejsca w mozgu z nim zwiazane o czym ma swiadczyc? jak
                        czytam ksiazke tez pewne osrodki w mozgu sa z tym zwiazane.
                        wszystkie stany umysly maja jakis korelat zapewne "mozgowy". czy to
                        znaczy ze wszystie patologie wymagaja inzynieri?
                        • 05.05.09, 19:33
                          ochwaty napisał:

                          > neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a
                          > okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie
                          > mozgu.

                          Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież trwałe
                          uszkodzenie. Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez
                          Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie wpływa".

                          --
                          "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                          zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                          • 05.05.09, 20:01
                            > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież
                            trwałe
                            > uszkodzenie

                            ale co ma niby znaczyc termin choroba mozgu? neuroleptyk przeciez
                            napisal ze badanie udawadnia chorobe mozgu. ze to jest przyczyna. a
                            czemu przyczyna a nie tozsamosc?
                          • 05.05.09, 20:19
                            Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez
                            > Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie
                            wpływa".

                            to akurat byla teza moja i mozliwe ze tatki. bertrada jest znana
                            chyba z przeciwnych tez, ze udowodniono na 100 procent ze nie
                            wplywa. a co do przyznawania bertradzie racji, i o tym ze wplyw
                            zewnetrzny jest absurdalny to neuroleptyk pisal caly czas.
                          • 05.05.09, 21:04
                            > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież
                            trwałe
                            > uszkodzenie.

                            a co trwalosci. jesli uszkodzenie jest organiczne jest ono raczej
                            trwale, jak poucza nas obecyny stan nauki. mozg sie nie naprawia w
                            tym wzgledzie. uzasadniaja to ze organ tak skomplikowany raczej by
                            sobie na to nie mogl pozwolic. jest natomiast cos takiego jak
                            plastycznosc mozgu, neurogeneza. a w badaniu mowione bylo o
                            aktynosci pewnych obszarow. dityczylo neuronow.
                            • 05.05.09, 21:07
                              do tego moze to byc funkcjolne zaburzenie. z pewnych wzgledow pewne
                              obszary moga byc "zablokowane". no jest takie powiedzenie o popedzie
                              nieuzywanym ktory zanika. osoba w dlugiej anbstynencji seksualnej
                              tez moze miec problemy z satysfakcja seksualna.
                      • 05.05.09, 19:29
                        > chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania
                        > przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra.
                        > jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2
                        > tygodniach?

                        Pewnie musi być czas, żeby sprawdzić, czy aby faktycznie nie potrafi się
                        odczuwać. Ale o ile diagnozę zostawiłbym psychiatrze, to same objawy już raczej
                        po stronie pacjenta, a czy to się zwie anhedonią, czy "nic mnie nie cieszy,
                        nawet to, co kiedyś sprawiało największą radość", to mniej ważne.

                        >a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem
                        > ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo?

                        A gdzie powiedziane, że to nieodwracalne? Dopiero to, od jak dawna dany objaw
                        występuje, może być kryterium diagnostycznym choroby, a że sama taka diagnoza
                        bez możliwości zweryfikowania jakimiś wiarygodnymi badaniami niewiele warta, to
                        zupełnie inny problem.
                        --
                        "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                        zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                        • 05.05.09, 20:18
                          a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie
                          (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie?
                          --
                          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                          • 06.05.09, 12:20
                            > a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie
                            > (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie?

                            Ma.
                            Jak ktoś tylko leży w łóżku, to wcale nie musi być sparaliżowany, jak nie może
                            wstać, to jest, nawet jeśli wstawać nie chce (zapewniam, że to możliwe i opisane).
                            --
                            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                            • 06.05.09, 14:08
                              nie dalas zadnego argumentu. a prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego
                              sensu. ale OK. zogdzmy sie na niezgadzanie sie.


                              --
                              Doktorat - nauka - uczelnia
                              Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                              • 06.05.09, 14:26
                                dala.tata napisał:

                                > prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego
                                > sensu.

                                Ależ to jedna medycyna. Umysł jest funkcją mózgu, i jak z innymi układami: umysł
                                wpływa na mózg, mózg na umysł. Zasadnicza różnica - mózg jest nieporównywalnie
                                bardziej od innych narządów skomplikowany, a wiedza o nim wciąż niewielka. Ale
                                to nie jest coś niepoznawalnego, tak jak nie ma ducha, który by czuł i myślał
                                po śmierci mózgu. A błędne diagnozy i nieskuteczne leczenie nie wykluczają
                                istnienia choroby.

                                --
                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                • 06.05.09, 16:15
                                  nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy.

                                  ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego?


                                  --
                                  We are the Borg. Resistance is futile
                                  • 06.05.09, 17:04
                                    dala.tata napisał:

                                    > nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy.
                                    >
                                    > ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego?
                                    >
                                    Z tego samego powodu, dla którego ktoś, kto ogłuchł, jest chory, nawet jeśli
                                    głuchota mu nie przeszkadza - bo jego organizm nie jest w stanie funkcjonować
                                    tak, jak zdrowy. Nie ma przymusu leczenia chorób, jeśli o to chodzi, możesz
                                    nawet polubić kaszel, ale zawsze będzie to objaw choroby.
                                    --
                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                    • 06.05.09, 18:17
                                      to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej
                                      obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona
                                      taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac.


                                      --
                                      a malinka is for life, not just for Christmas
                                      • 07.05.09, 12:56
                                        dala.tata napisał:

                                        > to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej
                                        > obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona
                                        > taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac.

                                        No tak, ilość definicji choroby jako takiej, a i choroby psychicznej, jest lekko
                                        przytłaczająca, ale jeśli już o "obowiązującej" mowa, to chyba ICD-10? Względnie
                                        Ustawa o ochronie zdrowia społecznego, wszystko to się i tak zmieni jeszcze nie
                                        raz, wraz z postępem wiedzy, chociaż tak psychoanaliza, jak homeopatia, wciąż
                                        jeszcze się błąka po szpitalach. Może taka być: "W ujęciu medycznym przez
                                        chorobę psychiczną rozumiemy taki stan patologiczny, który charakteryzuje się
                                        jakościowymi i/lub ilościowymi zaburzeniami funkcji poznawczych, motywacyjnych i
                                        emocjonalnych przy uwzględnieniu tego, że norma, w stosunku do której odnosimy
                                        te zaburzenia, jest zmienna, uwarunkowana biologicznie, spolecznie, kulturowo
                                        itp." Jedna z precyzyjniejszych pośród nieprecyzyjnych.
                                        --
                                        "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                        zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                        • 07.05.09, 15:28
                                          definicja ktora podajesz nie stosuje sie do wiekszosci chorob pscyhicznych.

                                          ICD-10 jest w rzeczywistosci mniej eksplicytne co do tego czym jest choroba
                                          psychiczna. DSM-IV jednak bardzo wyraznie pokazuje ze zeby wystapila choorba ona
                                          musi 'przeszkadzac', byc problemem, zaburzac funkcjonowanie.

                                          sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego
                                          ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej.


                                          --
                                          Doktorat - nauka - uczelnia
                                          Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                          • 07.05.09, 16:09
                                            dala.tata napisał:

                                            > sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego
                                            > ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej.
                                            >
                                            Ani choroby w ogóle. Zwykle podręcznik zawiera co najmniej kilka definicji
                                            zdrowia i choroby, psychiczna nie stanowi tu aż takiego wyjątku.


                                            --
                                            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                            • 07.05.09, 17:15
                                              tak i nie. rzezcywiscie nie ma dobrej definicji choroby. natomiast te problemy
                                              sa sczegolnie dotlkiwe w wypadku chorob psychiczynych.

                                              --
                                              a malinka is for life, not just for Christmas
                    • 05.05.09, 20:15
                      no to wykaz i zdefiniuj niemoznosc odczuwania w przeciwienstwie do nieodczuwania.

                      tego drgiego nie do konca zrozumialem, jednak zachecam, uczciwie i bez przekasu,
                      do poczytania teorii medycyny. pacjent nie ma symptomow: pacjenta w krzyzu
                      strzyka, albo mu smutno. to lekarz decyduje co jest symptomem. w wypadku
                      medycyny somatycznej ma cala mase testow. w wypadku psychiatrii nie ma nic.
                      opiera sie na tym, co mowi pacjent.

                      --
                      Doktorat - nauka - uczelnia
                      Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
        • 04.05.09, 10:50
          mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma zadnych kryteriow
          diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba. a jakjo ze
          psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci klinicznej, no to to
          lekarz decyduje kiedy jest anhedonia.

          --
          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
          • 04.05.09, 20:45
            > mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma
            zadnych kryteriow
            > diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba.
            a jakjo ze
            > psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci
            klinicznej, no to t
            > o
            > lekarz decyduje kiedy jest anhedonia.
            >

            Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.
            Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic,
            bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale
            jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu
            pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z
            żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności
            w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista.


            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
            Bleuler
            • 04.05.09, 21:18
              > Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.
              > Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic,
              > bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale
              > jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu
              > pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z
              > żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności
              > w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista.

              no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro podzielimy. juz
              nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak prosto ze
              akcja reakcja. albo nie ma akcji, albo reaktor szwankuje. a moze jest tez tak,
              ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy?
              • 04.05.09, 21:48
                > no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro
                podzielimy.
                Czyli w twoim rozumieniu nie wiemy wcale, czy seks jest przyjemny
                czy nieprzyjemny ? I tak samo nie jest wcale wiadome, że bicie przez
                męża żony jest dla niej nieprzyjemne? Skoro tak trudno podzielić, to
                czemu te badania oparto na bodźcach określonych jako przyjemne i
                nieprzyjemne? To błąd metodologiczny tak? We examined 2 closely
                matched olfactory stimuli that were similarly extreme in intensity
                valence and differed only in hedonic direction (ie, the stimuli were
                either extremely unpleasant or pleasant). This strategy matches the
                PET olfactory tasks on their olfaction component and permits us to
                isolate the extremes of hedonic response to obtain a relatively pure
                measure of regional cerebral blood flow (rCBF) response to pleasant
                and unpleasant olfactory stimuli.


                juz
                > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak
                prosto ze
                > akcja reakcja.

                Napisałem ci wyżej jak.

                a moze jest tez tak,
                > ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy?

                Pewnie, że się ćwiczy. Próbowaleś kiedyś grać na instrumencie
                muzycznym? Koordynacja wymaga wykształcnia się odpowiednich połączeń
                w mózgu i to, że ruszasz palcami ucząc się gry np. na gitarze to nie
                znaczy, że nauka gry na niej polega na ich ćwiczeniu, bo ćwiczysz
                ekonomię ruchów a to jest ćwiczeniem mózgu, pomijając to że
                zapamiętanie na których progach i strunach znajdują się jakie
                dzwieki, flażolety oraz pozcje w których mózna grać gamy/skale to
                też ćwiczenie mózgu. Ciebie to szokuje??

                --
                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                Bleuler
                • 04.05.09, 23:04
                  tak zszokowalo mnie kolosalnie.ty wogole nie rozumiesz co sie do ciebie pisze.
                  juz koncze ten absurd.
                • 04.05.09, 23:26
                  juz
                  > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak
                  prosto ze
                  > akcja reakcja.

                  Napisałem ci wyżej jak.

                  Byś się nie czepiał miałem tu na myśli poprzedni mój post leżacy
                  wyżej a nie to, że wyżej w tym, bo sądze, że móżesz tego użyć w
                  swoich sofizmatach jako dowód, że niby nie wiem o czym piszę.
                  --
                  "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                  są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                  Bleuler
              • 04.05.09, 21:56
                musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie to samo
                • 05.05.09, 08:18
                  nienill napisała:

                  > musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie
                  to samo


                  Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)
                  --
                  Popełniłam
                  • 05.05.09, 09:05
                    > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)

                    a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten absurd. absurd
                    argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane, wpisywal sofizmaty
                    w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y, albo argumentowal
                    insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen lobby
                    psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy czytac w jego
                    myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy ( patrz :
                    etiologia i przyczyna)

                    napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum. dobrze wiem ze
                    neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on piec razy. on
                    mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki umysl.
                    • 05.05.09, 09:08
                      • 05.05.09, 09:17
                        Mi też miło - a właściwie mam to gdzieś, bo mi nic nie jest miłe.

                        Na końcu zdania wstawiłam emotikon /o taki: ;-)/, więc nie wiem,
                        czemu się tak zaperzasz.

                        Serdecznie pozdrawiam ;-)
                    • 06.05.09, 11:08
                      > > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)
                      >
                      > a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten
                      absurd. absurd
                      > argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane,
                      wpisywal sofizmat
                      > y
                      > w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y,
                      albo argumentowa
                      > l
                      > insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen
                      lobby
                      > psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy
                      czytac w jego
                      > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy
                      ( patrz :
                      > etiologia i przyczyna)
                      >
                      > napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum.
                      dobrze wiem ze
                      > neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on
                      piec razy. on
                      > mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki
                      umysl

                      Co się tak unosisz??
                      Udowodniłem kłamstwo w stwierdzenieu dala.tata

                      >>3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze
                      biologiczne.


                      > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy
                      ( patrz :
                      > etiologia i przyczyna)
                      >

                      Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na
                      myśli ale coż.

                      pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia
                      w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby

                      i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii.
                      Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy??



                      --
                      "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                      są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                      Bleuler
                      • 06.05.09, 12:20
                        no to teraz jak emeryci porozmawiajmy sobie o przeszlosci, powspominamy jak to
                        dawniej bylo. nie unosilem sie, trzymalem sie gruntu, aczkolwiek moze sie
                        zapadles w grunt to takie zludzenie bylo.




                        Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na
                        > myśli ale coż.

                        no jak to bylo tlumaczenie, naskok na mnie ze zmieniam temat sofistycznie to ja
                        dziekuje.

                        > w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby
                        >
                        > i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii.
                        > Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy??

                        pisales od poczatku o przyczynie ahedoni. wiec jak sam zauwazyles w definici
                        etiologii, zarzucanie mi sofistyki jest nie na miejscu. pisze wyraznie ze o
                        przyczyny chodzi, a ty slowa przyczyny uzyles. pozniej napisales ze o inny
                        trodzaj przyczyny ci chodzi niz o ten w etiologi. sppytalem jaka jest roznica
                        ontologiczna tych roznych przyczyn. powiedziales ze zasadnicza po czym wbrew
                        zapewnieniu nie wykazales jej i wskazales ze tylko numeryczna. ze od dryugiej
                        przyczyny jest etiologia. a od bezposredniej nie jest etiologia. tylko od
                        przyczyny bezposredniej przyczyny.
                        • 06.05.09, 14:42

                          Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
                          nie zmienia to faktu, że jest to choroba.

                          > genetyczna zapewne.

                          ---------------------------------------------
                          Na temat etiologii choroby zbaczasz
                          ---------------------------------------------

                          1...Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
                          mózgu czyli o etiologi choroby..........
                          .......Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale
                          to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory
                          ----------------------------------------------------------------
                          Celowo to pominąłeś skupiając się tam gdzie mogłeś się do czegoś
                          przyczepić.
                          Po raz pierwszy cie informuje, że nie na temat zaczynasz.
                          ---------------------------------------------------------------------
                          > badanie na ktore sie
                          > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam
                          siebie zaczal
                          > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna.
                          ---------------------------------------------------------------------
                          Nie rozumiem dokładnie co miałeś na myśli pisząc sam z siebie zaczął
                          wadliwie pracować??
                          Czy mózg działający źle z powodu urazu, to już nie jest chory mózg i
                          objawy towarzyszące temu nie są wynikiem tej choroby??
                          Po prostu pełnia zdrowia jeśli "nie popsuł się sam z siebie"?? tak?
                          Kontynuujesz temat etiologii choroby a ja ci przypominam po raz
                          drugi, że nie jest to dyskusja o etiologii choroby
                          ---------------------------------------------------------------------
                          2...To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu
                          mamy
                          nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi
                          choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
                          to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

                          -------------------------------------------------------------------
                          Znowu podkreślam, że to z jakiego powodu powstała ta nieprawidłowość
                          (choroba) wywołująca anhedonię
                          nie jest tematem tej dyskusji.
                          --------------------------------------------------------------------

                          >jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal
                          dala.tata? od
                          >samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie
                          kwestionuje
                          >istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

                          ---------------------------------------------------------------------
                          No dokładnie nie rozmawiamy i przyczynach nieprawidłowości w mózgu
                          ale o przyczynach anhedonii!
                          Czyli ciąg dalszy przeskoku na inny temat!!!!!!!!!
                          Nie wiem tez skąd wytrzasnąłeś to kwestionowanie mózgu??
                          Ja podawałem przykład konkretnej dysfunkcji jako przyczyny
                          anhedonii.
                          ---------------------------------------------------------------------

                          3...Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej,
                          czy
                          wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste.
                          Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika
                          nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania
                          przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję.
                          Stara się Pan w
                          swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych,
                          równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big
                          Bang.

                          ----------------------------------------------------------------
                          Rozzłoszczony twoją sofistyka wynikającej z niezrozumienia meritum
                          dyskusji zacząłem tą łopatologię z Big Bang..
                          Sugeruje nadal cierpliwie (z ledwością) iż rozmowa jest o przyczynie
                          anhedonii a nie przyczynie nieprawidłowości (choroby), która
                          wywołuje anhedonię.
                          ---------------------------------------------------------------

                          4... Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
                          przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
                          jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w
                          ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały
                          czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to
                          efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie
                          nie wynikało nic. 5….Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia
                          jest
                          wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
                          na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
                          powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
                          czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
                          temat etiologii.
                          --------------------------------------------------------------------
                          Wynika z tego jasno, że miałem na myśli twój przeskok z przyczyn
                          objawów do przyczyn nieprawidłowości (etiologia choroby)
                          Jakbym dopisał słowo choroby na koniec tego zdania, to byś się nie
                          mógł niczego przyczepić. Uprawiasz rodzaj "Quote mining" nawet jeśli
                          się uprzeć, że napisałem bzdurę w ostatnim zdaniu, zaprzeczając
                          sobie, to z całej reszty wypowiedzi i nie tylko tej a dłuższego
                          ciągu wynika co miałem naprawdę na myśli. Że po prostu nie
                          rozmawiamy o przyczynie nieprawidłowości(choroby) a o przyczynie
                          anhedonii!! Skasuj ostanie zdanie czy to coś zmienia?? Uważam, że
                          dyskusja jest skończona i nie ma się co tu pieścić nad tą kwestią,
                          Po prostu dyskusja o przyczynie choroby to już materiał na inny
                          temat, bo dyskutowaliśmy o tym czy w ogóle jakaś nieprawidłowość w
                          mózgu (choroba) może powodować anhedonię.
                          --------------------------------------------------------------------
                          • 06.05.09, 14:50

                            "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
                            przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
                            jest w stanie obalić."

                            Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr.
                            αἰτιολογία -
                            badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) -
                            nauka badająca
                            przyczyny zjawisk, procesów i faktów.
                            ---------------------------------------------------------------------
                            Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję,
                            podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na
                            temat etiologii choroby a nie objawu.
                            Nawet rozumiejąc to słowo w najszerszym znaczeniu patrz punkty 1,2,
                            3,4,5 wynika z nich jasno o czym nie jest ta rozmowa
                            Powtórzę jeszcze raz wynika z tego jak wól, że informowałem cię iż
                            zmieniasz temat dyskusji ale ty się przyczepiłeś ostatniego zdania
                            i masz radochę.
                            ---------------------------------------------------------------------


                            Czyli przeskakujesz na
                            temat etiologii.

                            >jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec
                            nie mowie
                            >tego z gory.

                            ---------------------------------------------------------------------
                            -
                            O wilku mowa..... żałosny ten neuroleptyk doprawdy a może ochwaty co
                            nic nie zrozumiał co się do niego pisało od paru wątków i
                            sobie "wycytował" jedno zdanie Brawo.
                            ---------------------------------------------------------------------

                            Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
                            objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.
                            Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
                            dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
                            jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
                            definicji nic nie zmienia.

                            ----------------------------------------------------------
                            Po prostu nie rozmawiamy w tym temacie o etiologii choroby zrozum to
                            wreszcie do diaska!

                            --------------------------------------------------------------
                            >>a jest jakas roznica ontologiczna?

                            Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że
                            przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że
                            żadnej nowej wiedzy z tego nie ma.
                            Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się
                            ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja
                            nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie
                            mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym
                            łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny
                            wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę.

                            ---------------------------------------------------------------------
                            Przyczyny chorób tez mają jakieś przyczyny a te także swoje...itp.
                            itd Temat się rozmydli totalnie, czy to tak trudno zrozumieć??
                            ---------------------------------------------------------------------

                            Ufff długa analiza, ale wynika z niej po prostu, że to wszystko było
                            napisane na marnie, bo to tylko zwracanie uwagi boś pisał już nie na
                            temat od dłuższego czasu.

                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 06.05.09, 19:31
                              czy ty myslisz ze nie mam co robic tylko czytac twoich aktow strzelistych na 5
                              ekranow?

                              >Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję,
                              >podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na
                              >temat etiologii choroby a nie objawu.

                              od poczatku samego dyskusja z mojej strony dotyczyla etiologi. jesli uwazasz ze
                              stan mozgu jest przyczyna ahedonii to dla mnie jest to takie same twierdzenie
                              jak ahedonia jest przyczyna ahedoni. dla mnie to jest zadne odkrycie ze czlowiek
                              jest istota biologiczna i posiada mozg. od samego poczatku dyskutowalem o
                              mozliwym egzogennym pochodzeniu ahedoni. nic z tego dokladnie nie wynika. juz
                              pisalem ze to jest tozsamosc. tak jak na spektaklu, widzowie ogladaja spektakl z
                              jednej strony, a a pan co podnosi kurtyne ten sam spektakl z drugiej, widzi
                              zaplecze teatru, ale spektakl jest ten sam. skan jest innym spojrzeniem, na ten
                              sam fakt ktory usiwadamia sie samemu. jesli natomiast piszesz o przyczynie to
                              juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie
                              pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to
                              zadnego dowodu.
                              • 07.05.09, 13:37
                                ochwaty napisał:

                                jesli natomiast piszesz o przyczynie to
                                > juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie
                                > pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to
                                > zadnego dowodu.

                                Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik, a
                                sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest
                                czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności
                                adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący.
                                Chyba o to Neuroleptykowi chodziło, ale tyle tych dygresji, że się dawno pogubiłem.
                                Wciąż jednak wydaje mi się, że nie mówicie o tym samym, warunki środowiska mają
                                przecież związek z wystąpieniem większości chorób, także np. metabolicznych,
                                choćby bez fenyloalaniny w diecie nie będzie zdiagnozowanej fenyloketonurii,
                                której niektóre objawy utrzymają się jednak także po zmianie diety.
                                --
                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                • 07.05.09, 13:58
                                  > Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik,
                                  > a
                                  > sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest
                                  > czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności


                                  a co to ma do rzeczy, nigdzie nie pisalem ze ahedonia, to stan w chwili w
                                  ktorej nie odczywasz przyjemnosci. jesli wezmiesz obraz miesnia sportowca i
                                  lenia kanapowego, robiacego dokladnie to samo w tej samej chwili, to tez beda
                                  one rozne. tu chodzi o stwierdzenia neuroleptyka i wnioski z badan a nie o to co
                                  bywa z choroba badz nie, o zwiazki przyczynowo skutkowe, ktorych dla mnie nie
                                  ma. i ja stwierdzam tylko ze te badania te badania nie stwierdzaja nic wiecej
                                  niz stwierdzaja, ze stan ahedoni zwiazany jest z aktywnoscia badz brakiem
                                  pewnych rejonow w mozgu. obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz
                                  ty o czym my.
                                  • 07.05.09, 14:00
                                    ostatnie zdanie oznaczalo tylko ze dajesz nowe interpretacje dyskusji.
                                  • 07.05.09, 14:32
                                    ochwaty napisał:

                                    obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz
                                    > ty o czym my.

                                    Możliwe:) Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by
                                    traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej. Jeśli coś
                                    wyrządza szkodę i jest nieprzyjemne - dopiero od tego momentu różnice między
                                    ludźmi mogą zacząć stanowić kryterium diagnostyczne.
                                    Ale dobra, nie wtrącam się już więcej, bo przeczytanie tych wszystkich postów z
                                    punktami, podpunktami i analizami zaczyna mnie przerastać.
                                    --
                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                    • 07.05.09, 14:40
                                      jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w
                                      sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi. ale jak on
                                      stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu, to badanie to, albo ze to przyczyna
                                      ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania.

                                      Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by
                                      > traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej.

                                      ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic
                                      tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos
                                      przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak
                                      odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy
                                      nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac.
                                      • 07.05.09, 14:58
                                        ochwaty napisał:

                                        > jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w
                                        > sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi.

                                        Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od
                                        ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość
                                        dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch
                                        to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych.

                                        > ale jak on
                                        > stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu,
                                        > to badanie to, albo ze to przyczyna
                                        > ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania.

                                        Ale co oznacza słowo "dysfunkcja"?
                                        1. nieprzystosowanie czegoś do pełnienia określonych funkcji;
                                        2. nieprawidłowe funkcjonowanie komórki, tkanki, narządu lub całego organizmu"
                                        Już raczej tu nie ma niczego odkrywczego.

                                        > ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic
                                        > tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos
                                        > przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak
                                        > odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy
                                        > nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac.

                                        Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i
                                        czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu. Choroby diagnozuje się porównując
                                        chorych ze zdrowymi, mimo że zdrowi często bardzo się od siebie różnią. Jednak
                                        można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia
                                        udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec
                                        biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo
                                        choroby u nich nie poszukujemy.
                                        --
                                        "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                        zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                        • 07.05.09, 15:10
                                          > Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od
                                          > ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość
                                          > dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch
                                          > to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych.


                                          a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli
                                          poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna. no to ja od
                                          poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal ksiazke
                                          od biologi,


                                          > Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i
                                          > czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu.

                                          porownbuje to znaczy dalem analogie do twojego pierwszego zdania. "w chwili
                                          badania" czy jak tam ujeles.

                                          Jednak
                                          > można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia
                                          > udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec
                                          > biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo
                                          > choroby u nich nie poszukujemy.

                                          no i badanie neuroleptyka nic nie mowi o przyczynach.



                                          • 07.05.09, 15:51
                                            ochwaty napisał:

                                            > a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli
                                            > poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna.

                                            "Behawioryści postrzegają człowieka jako istotę, której zachowanie w decydującej
                                            mierze zdeterminowane jest przez środowisko. Twierdząc, że zachowanie wyznaczone
                                            jest przez system nagród i kar, proponują swoistą inżynierię behawiorystyczną,
                                            za pomocą której — jak sądzą — można dowolnie manipulować ludzkim zachowaniem."
                                            "Psychoanaliza wychodzi z założenia, że osobowość człowieka rozwija się przez
                                            całe życie, przechodząc różne fazy charakteryzując się różnymi punktami
                                            ciężkości. Na proces formowania się psyche szczególny wpływ mają jednak fazy
                                            wczesnego rozwoju: zaburzenie procesu rozwoju na tym wczesnym etapie może
                                            zadecydować o specyficznym charakterze całej osobowości"
                                            "- Egzystencjalno - humanistyczną - zakłada, iż człowiek jest istotą wolną i
                                            jako posiadacz wolnej woli ma zdolność wyboru oraz przyjmowania
                                            odpowiedzialności za swoje czyny. Według tej koncepcji człowiek sam decyduje o
                                            sobie, w dodatku zupełnie świadomie. Objaw czy zaburzenie rozumiane są jako
                                            trudność, pojawiająca się w momencie osłabienia zdolności do „tworzenia” samego
                                            siebie. W podejściu tym zakłada się, iż każdemu zdarzają się takie chwile
                                            osłabienia, ale jednocześnie że każdy jest na tyle silny, aby sobie z nimi
                                            poradzić."
                                            itp. Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o
                                            możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia
                                            przypominające wykłady Łysenki czy Maska.

                                            > poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal
                                            ksiazke od biologi,

                                            Trochę, albo za neofitę - byłego antypsychiatrę, ale to dużo lepiej niż było.
                                            --
                                            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                            • 07.05.09, 15:56
                                              Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o
                                              > możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia
                                              > przypominające wykłady Łysenki czy Maska.

                                              ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z
                                              matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce?

                                              psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie da
                                              sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz.


                                              ty cos mi sie zdaje dolor ze idziesz tropem pana neuroleptyka jesli chodzi o te
                                              badanie z ahedonia. nie podazaj ta droga!!!!
                                              • 07.05.09, 16:21
                                                ochwaty napisał:

                                                > ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z
                                                > matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce?

                                                Nie i nie wybaczyłbym tego matematyce, gdyby wspominała coś o przyczynie
                                                zachowania. Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim,
                                                albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują. A tak to słyszałem o
                                                narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli i
                                                wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli.
                                                >
                                                > psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie d
                                                > a
                                                > sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz.
                                                >
                                                Kognitywistyka tak stara się oglądać. I dopiero wtedy ma to sens. Zresztą
                                                medycyna "chorób somatycznych" musiała się tego samego nauczyć, żeby być skuteczną.
                                                --
                                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                • 07.05.09, 16:25
                                                  Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim
                                                  > ,
                                                  > albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują.

                                                  i tak robia, zajmuja sie pewna dziedzina, a nie wszystkim

                                                  A tak to słyszałem o
                                                  > narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli
                                                  > i
                                                  > wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli.

                                                  napie... sie w psychoterapie, tylko chcialbym zobaczyc tych wyleczonych
                                                  psychiatrycznie. taka tania nauka, latwo dostepna, i co z tym wyleczeniem?

                                                  > Kognitywistyka tak stara się oglądać

                                                  co sie stara? to chyba najlepszy przyklad na terapie, ze pacjent sie zawzial, a
                                                  tak latwo by mogl wyzdrowiec przeciez.
                                                  • 07.05.09, 16:29
                                                    aga tobie o dziedzine wiedzy chodzi. a wiec drogi panie zadna dziedzina poznania
                                                    ludzkiego nie jest absolutna. z zasady byc nie moze.
                                                  • 07.05.09, 16:35
                                                    Ale powinna się do tego "absolutu" przybliżać na ile jest możliwe. I być weryfikowalna. I uczyć na błędach nie tylko cudzych, ale i własnych.
                                                    Inaczej mamy bajkę o słoniu i ślepcach:
                                                    www.astercity.net/~aniaposz/bajka.html
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 07.05.09, 16:42
                                                    poznanie ludzkie z nie moze byc absolutne z samego faktu wlasnie ze jest
                                                    poznaniem. a to ze wiedza powinna sie powiekszac to naturalne. tylko nie bardzo
                                                    rozumiem, co to ma do szkol terapeutycznych. chyba tyle ze wygodnie robic sobie
                                                    z nich worek do bicia za wszystkie wady nauk i nie anuk i cokolwie sie chce, nie
                                                    widzac przy tym tych samych albo wiekszych bledow, w dziedzinie bardziej
                                                    honorowanej jaak psychiatria nie bardzo rozumiem wyskoku z ta kognitywistyuka,
                                                    jako alternatywna dla szkol terapeutycznych.
                                                  • 07.05.09, 16:51
                                                    i dla tradycyjnej psychiatrii też alternatywą. Bo i tej ostatniej zasługi
                                                    niewielkie a przeszłość nieciekawa, ale przynajmniej tam niektórzy starają się
                                                    czegoś nauczyć.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 07.05.09, 16:57
                                                    a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci?

                                                    nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
                                                    wyklady czy co robic? sugerujesz ze psychoterapeuci wogole z deinicji poza nauka
                                                    egzystuja? no chyba tylko dlatego ze nikt nie daje na to kasy jak napisal tatko.
                                                  • 07.05.09, 17:03
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
                                                    > wyklady czy co robic?

                                                    udawać, że ich nie ma
                                                    i nie wchodzić racjonalnie myślącym w drogę
                                                    spie...ć na biegun
                                                    oddać się rozważaniom teoretycznym

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 07.05.09, 17:15
                                                    tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w
                                                    wrogow ideologicznych
                                                  • 07.05.09, 18:18
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w
                                                    > wrogow ideologicznych

                                                    tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia
                                                    tylko się z nimi pieprzy

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 07.05.09, 22:16
                                                    azulete napisała:

                                                    > ochwaty napisał:
                                                    >
                                                    > > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie
                                                    > ... w
                                                    > > wrogow ideologicznych
                                                    >
                                                    > tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia
                                                    > tylko się z nimi pieprzy

                                                    sa tez postepowe depresiaczki
                                                  • 07.05.09, 17:30
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci?

                                                    Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają.
                                                    Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej
                                                    wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawie
                                                    jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy).
                                                    To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty
                                                    na przesłankach, które się nie potwierdziły.

                                                    > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
                                                    > wyklady czy co robic?

                                                    :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka,
                                                    też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej (pomijając
                                                    tych z anhedonią). Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
                                                    a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,
                                                    śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na
                                                    forum też lepszym sposobem jest.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 07.05.09, 18:17
                                                    dolor napisał:

                                                    > :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka,
                                                    > też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej

                                                    na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół
                                                    dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść
                                                    pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze


                                                    > Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
                                                    > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,

                                                    lepsze placebo niż na dupie siedzenie
                                                    i powiadanie, że się nie wierzy w życie szczęśliwe

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 07.05.09, 22:14
                                                    > na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół
                                                    > dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść
                                                    > pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze

                                                    perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu
                                                    jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna.

                                                  • 08.05.09, 12:53
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu
                                                    jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna.
                                                    >
                                                    Może nawet zacznę jak Mask udzielać porad jak być takim mną.
                                                    (jakby mi coś było, to pewnie przez brak terapii przecież).
                                                    Więc mi nic było i jest właściwie.

                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 07.05.09, 21:40
                                                    > Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają.
                                                    > Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej
                                                    > wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawi
                                                    > e
                                                    > jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy)
                                                    > .
                                                    > To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty
                                                    > na przesłankach, które się nie potwierdziły.

                                                    no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga.

                                                    Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
                                                    > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,
                                                    > śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na
                                                    > forum też lepszym sposobem jest.

                                                    udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no
                                                    ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze.
                                                  • 08.05.09, 12:44
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga.

                                                    trochę więcej to już się zaczyna narcyzm trudny do zniesienia.

                                                    > udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no
                                                    > ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze.

                                                    Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na
                                                    forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innemu
                                                    to nie służy.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 13:51
                                                    > Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na
                                                    > forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innem
                                                    > u
                                                    > to nie służy.

                                                    zapewne tez niczemu nie kinezyterapia jak sie jest sprawnym fizycznie.
                                                  • 08.05.09, 13:54
                                                    a co, za mało jęczę?
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 13:57
                                                    uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o
                                                    terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan
                                                    akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na
                                                    koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w
                                                    roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal.
                                                  • 08.05.09, 14:02
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem.

                                                    panowie znowu napie...ją
                                                    to miłe

                                                    za to, że z kobietami się nie rozmawia
                                                    to ja jeszcze Pana dopadnę

                                                    a terapia.. boję się dziecinady
                                                    przedszkola, albo kolonii letnich

                                                    i tych pie...nych obiadów

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 08.05.09, 14:15
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o
                                                    > terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan
                                                    > akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na
                                                    > koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w
                                                    > roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal.

                                                    Najbardziej z rozmów ze sterapeutyzowanymi, takimi w cztery oczy, z czytamia
                                                    sterapeutyzowanych i o sterapeutyzowanych, też. Nie zamierzam przeczyć, żeś
                                                    wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł
                                                    (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), tylko to ogłaszanie,
                                                    jak to się jest najbardziej cierpiącym nieco wiarygodności szkodzi.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 14:28
                                                    znam takich co nie pomoglo, i takich co pomoglo. roznie bywa ze skutecznoscia,
                                                    tak jak roznie bywa z mozliwosciami kazdej terapi medycznej. i z nakladmi, byc
                                                    moze jest tak ze zeby terapie mialy wieksza skutecznosc potrzeba dluzszego czasu
                                                    i nakladow, wiekszej wiedzy. tak jak wszedzie.

                                                    Nie zamierzam przeczyć, żeś
                                                    > wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł
                                                    > (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), t

                                                    ja wiem dobrze ze bym nie wyszedl, bo nie ma takiej mozliwosci zebym z tego
                                                    wyszedl bez ingerencji zewnetrznej. wiem jak terapia na mnie zadzialala. wiem
                                                    tez na czym polega terapialny efekt placebo, ktorego tez doswiadczylem. umiem
                                                    rozroznic rozne rzeczy. wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej
                                                    uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem.
                                                  • 08.05.09, 14:41
                                                    ochwaty napisał:

                                                    wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej
                                                    > uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem.

                                                    Zrób, jak Ciebie na dobre przywróci do pionu, uwierzę. Z postaci biblijnych
                                                    Niewierny Tomasz to drugi po Piłacie mój ulubieniec.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 14:47
                                                    nie zrobie, bo w tym momencie, to juz nie jest kwestia patologii. ja nie mam
                                                    kasy na dlugoterminowe terapie, zeby polepszac jakosc zycia. potrzebowalem, to
                                                    znaczy nie zrobilbym roznych glupot i nie zmarnowalbym pewnie czasu sporo, teraz
                                                    juz po grzybach. ta terapia tylko ruszyla sprawe, to bylo naintesywniejsze
                                                    doswiadczenie w zyciu, ale nie dociagnela ja dalej choc mogla, potrzebowalem
                                                    glebszej. ja poprostu na swojej skorze wiem na czym moze polegac terapia
                                                    zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek.
                                                  • 08.05.09, 14:59
                                                    Poruszenia to nie dla mnie, trwałe pozbycie się zaburzenia, to by było
                                                    przekonujące. A tak - książkowe porównanie z placebo (Henry Miller tak
                                                    psychoterapeutyzował, plotąc co mu ślina na język, z niezłym ponoć skutkiem) nie
                                                    mniej przekonujące. Uzdrowieni przez różnych bogów i szamanów, ci dopiero
                                                    poruszeni byli.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 15:01
                                                    dolor napisał:

                                                    > Poruszenia to nie dla mnie,

                                                    o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie.

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 08.05.09, 15:08
                                                    azulete napisała:

                                                    > o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie.

                                                    To się gruntowanie nazywa.


                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 15:15
                                                    dolor napisał:

                                                    > To się gruntowanie nazywa.

                                                    raczej przysługa

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 08.05.09, 15:02
                                                    ignorancja jest jednak nieprzekraczalna. dlatego nigdy nie wchodzilem do watkow
                                                    sekcji naukowej, bo wiadomo kto w nich zabieral glos.

                                                  • 08.05.09, 15:07
                                                    Czyli
                                                    "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
                                                    Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie
                                                    uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy
                                                    cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze?
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 08.05.09, 15:22
                                                    Czyli
                                                    > "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
                                                    > Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie
                                                    > uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy
                                                    > cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze?

                                                    przeciez to ty sie czuciem kierujesz. pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas
                                                    wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej
                                                    uczestniczyles. po tym co piszesz juz widze zze nie wiesz prawdopodobnie o nich
                                                    nic, a wiedza jak okazuje sie sprowadza ze znasz ludzi na ktorych nie dzialala,
                                                    i pan eichenberg powiedzial, a freud sto lat temu co innego.
                                                  • 08.05.09, 15:33
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > przeciez to ty sie czuciem kierujesz.

                                                    Pan Dolor nie odczuwa. tylko analizuje.

                                                    > pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas
                                                    > wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej
                                                    > uczestniczyles.

                                                    Pan Dolor uczestniczył w psychopatologii z pewnością
                                                    a Twoje źródła akademickie, zaczynają mnie coraz bardziej frapować

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 08.05.09, 15:03
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > wiem na czym moze polegac terapia
                                                    > zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek.

                                                    szkoda, że nie zechciał się Pan podzielić bardziej opisowo
                                                    bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę
                                                    i wreszcie miał trochę frajdy.
                                                    zobaczył człowieka nie na bani przebywając
                                                    i do tego z większymi usterkami niż Pańskie

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 08.05.09, 15:31
                                                    > bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę
                                                    > i wreszcie miał trochę frajdy

                                                    ewentualne frajdy tylko ograniczyly niestety terapii sens. tam gdzie pomogla
                                                    frajdy nie mialem zadnej. a doswiadczen mistycznych jak przypuszcza pan dolor
                                                    nie mialem, intensywnosc doswiadczen polegala na przyjetej wiedzy pozwalajacej
                                                    mi zrozumiec swoje zachowania, oraz na tym ze moglem przekroczyc bariery,
                                                    ktorych inaczej bym nie mogl przekroczyc. to sa kwestie dotyczace osobowosci. to
                                                    nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu nie
                                                    jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu.
                                                  • 08.05.09, 15:35
                                                    ochwaty napisał:

                                                    > nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu ni
                                                    > e
                                                    > jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu.

                                                    proszę Pana
                                                    bądźmy szczerzy
                                                    próbować pozbyć się zaburzeń możemy
                                                    ale na życie z normalsami - nie ma szans
                                                    chyba, że w okolicach lat 45

                                                    trzeba się za to nauczyć
                                                    bezboleśnie żyć obok
                                                    (masz dziwnego maila. skasuj)

                                                    --
                                                    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
                                                  • 09.05.09, 15:43
                                                    dolor napisał:

                                                    > uwierzę.
                                                    bzdura
                                                    samego siebie oklamujesz piszac cos takiego
                                                  • 09.05.09, 15:34
                                                    pan Dolor bajeczki o sloniu podsuwa
                                                    a sam caly czas pisze jak slepy o kolorach
                                        • 07.05.09, 15:33
                                          ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patologia?
                                          --
                                          a malinka is for life, not just for Christmas
                                          • 07.05.09, 15:35
                                            a co to ma za znaczenie czy jest czy nie jest patologia. patologia jest tez to
                                            ze mlodziez nie umie przebiec kilometra bez zawalu serca.
                                          • 08.05.09, 13:07
                                            dala.tata napisał:

                                            > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patolo
                                            > gia?

                                            Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie.

                                            --
                                            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                            • 08.05.09, 15:57
                                              anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!


                                              dolor napisał:

                                              > dala.tata napisał:
                                              >
                                              > > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest
                                              > patolo
                                              > > gia?
                                              >
                                              > Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie.
                                              >


                                              --
                                              blue skies research rules!
                                              • 08.05.09, 16:34
                                                dala.tata napisał:

                                                > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
                                                >
                                                Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
                                                bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy do
                                                marchewki ust jest brak.
                                                Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
                                                pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanapkę.
                                                --
                                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                • 08.05.09, 18:08
                                                  dolor napisał:

                                                  > dala.tata napisał:
                                                  >
                                                  > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
                                                  > >
                                                  > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
                                                  > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d
                                                  > o
                                                  > marchewki ust jest brak.

                                                  Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie, że odkąd zaczęłam u niego pracować,
                                                  ma najlepiej prowadzone biuro odkąd firma powstała (i nie zatrudnił mnie w
                                                  tydzień, po zarejestrowaniu działalności - żeby nie było wątpliwości).
                                                  A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam.
                                                  I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie
                                                  zmotywowało do czegokolwiek.



                                                  > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
                                                  > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap
                                                  > kę.

                                                  Głodówka to nie to samo. Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica
                                                  polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już
                                                  mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by
                                                  było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na
                                                  braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotykać
                                                  bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to.
                                                  O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście.


                                                  --
                                                  Popełniłam
                                                  • 09.05.09, 11:50
                                                    aiszka4 napisała:


                                                    > Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie (...)
                                                    > A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam
                                                    > I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie
                                                    zmotywowało do czegokolwiek.

                                                    Akurat brak satysfakcji ze znienawidzonej pracy nie jest czymś, po czym
                                                    anhedonię można by rozpoznać.
                                                    >
                                                    >obywających się miesiącami bez
                                                    > > pożywienia inedyków,
                                                    >
                                                    > Głodówka to nie to samo.

                                                    To bardziej na temat stwierdzenia dala.taty, że opisywano ludzi z anhedonią,
                                                    którzy "mieli to w nosie".

                                                    > Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica
                                                    > polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już
                                                    > mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by
                                                    > było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na
                                                    > braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotyka
                                                    > ć
                                                    > bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to.
                                                    > O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście.
                                                    >
                                                    Nie wiem, ale wydaje mi się, że na początku jedzie się jeszcze siłą rozpędu,
                                                    przyzwyczajenie, że zrobienie czegoś daje nagrodę wygasa stopniowo i dopiero
                                                    wtedy narasta apatia. A niechęć czy agresja, chyba raczej konsekwencja "zawodu",
                                                    jaki to sprawia. Ale nie będę mocno bronił tego, co teraz piszę.
                                                    O derealizacji i depersonalizacji jeszcze trudniej coś napisać, też wydaje mi
                                                    się, że to się jakoś łączy, ale trudno się opierać na introspekcji, gdy było się
                                                    półprzytomnym i działało jak automat, w stanie, który u mnie mógłbym tak nazwać,
                                                    miewałem tylko przebłyski świadomości gdy dziwiłem się, co się dzieje. No i po
                                                    prostu kiepsko to pamiętam.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                • 08.05.09, 21:06
                                                  o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie
                                                  onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia.

                                                  dolor napisał:

                                                  > dala.tata napisał:
                                                  >
                                                  > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
                                                  > >
                                                  > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
                                                  > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d
                                                  > o
                                                  > marchewki ust jest brak.
                                                  > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
                                                  > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap
                                                  > kę.



                                                  --
                                                  Doktorat - nauka - uczelnia
                                                  Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                                  • 09.05.09, 12:01
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie
                                                    > onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia.
                                                    >
                                                    Może się mylę, ale wydaje mi się, że "intelektualne docenienie" też wiąże się z
                                                    układem nagrody, czyli przyjemnością i dopaminą. Podejmowanie wysiłku, jakim
                                                    jednak myślenie jest, też jest nagradzane, na tym polega uczucie satysfakcji.
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                  • 09.05.09, 15:33
                                                    mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania.
                                                    wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to
                                                    zupelnie nie mieszalbym.


                                                    --
                                                    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                                  • 11.05.09, 14:56
                                                    > mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania
                                                    > .
                                                    > wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to
                                                    > zupelnie nie mieszalbym.

                                                    Właściwie od początku spekulujemy. Ale jakiego typu badania masz na myśli? I
                                                    czym jest satysfakcja? (według "Słownika Języka Polskiego" to "uczucie
                                                    przyjemności i zadowolenia z czegoś".)
                                                    --
                                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                    Najlepsza depresja pod_szczurem
                                • 07.05.09, 14:09
                                  > adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący.


                                  to sa normatywne okreslenia. zaburzenia osobowosci tez sa przystosowaniem sie do
                                  toksycznych warunkow wczesniejszych, a pozniej sa one dysfunkcyjne. a czemu
                                  dysfunkcja mozgu ? trudna mi rozumiec ten stan inaczej ze organiczne to jest
                                  uszkodzenie ktore powoduje wadliwe funkcje.
            • 05.05.09, 00:13
              neuroleptyk:
              "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.........

              to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos?
              i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne'

              _________
              a malinka is for life, not just for Christmas
              • 05.05.09, 09:35
                dala.tata napisał:

                > neuroleptyk:
                > "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia
                frajdy.........
                >
                > to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos?
                > i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne'
                >
                Nie wiem, czy dobrze interpretuję, ale skoro przychodzę do lekarza i
                mówię, co mi jest, to on diagnozuje: oczywiście, że nic pani nie
                sprawia frajdy, bo się pani popie...ło w mózgu. "Normalni" tak nie
                mają.
                Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które
                to działanie mogłoby przynieść poprawę.
                • 05.05.09, 13:18
                  aiszka4 napisała:

                  > Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które
                  > to działanie mogłoby przynieść poprawę.

                  A może z chorobą (zaburzeniem) umysłu jest tak, jak z chorobą układu trawienia,
                  gdzie wadliwie działa wątroba czy trzustka? Przyczyną może być zła dieta czy
                  zatrucie, ale może też czynnik nie mający z pokarmem nic wspólnego. Właściwa
                  dieta może pomóc, ale rzadko sama wystarczy(no i poradź Eskimosowi, żeby
                  codziennie jadł świeże owoce).
                  A psychiatrzy wciąż jeszcze dysponują wiedzą i środkami niewiele lepszymi niż ci
                  medycy, którzy leczyli wyłącznie spuszczaniem krwi.

                  A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem.
                  --
                  "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                  zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                  • 05.05.09, 15:49
                    > A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem.


                    w trakcie dyskusji juz o rozne rzeczy, ale na poczatku o uzycie
                    slowa "przyczyna", i "choroba mozgu"
                • 05.05.09, 17:16
                  przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a lekarz decyduje.
                  bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu bedzie robic
                  fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma zadnych badan
                  pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia.

                  a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia, bo NIE MOZESZ
                  NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie nie. wiec problem
                  i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym. tylko w
                  polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe.


                  --
                  a malinka is for life, not just for Christmas
                  • 06.05.09, 09:37
                    przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a
                    lekarz decyduje.
                    > bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu
                    bedzie robic
                    > fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma
                    zadnych badan
                    > pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia


                    Wygląda na to, że jesteś kłamcą, albo po prostu nie wiesz co piszesz.

                    jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck
                    To nie jest żadne badanie??
                    Już to raz tu wklejałem...
                    Może ty masz na myśli, że nie ma takich badań w szpitalu?
                    Ale co to ma do rzeczy??

                    a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia,
                    bo NIE MOZESZ
                    > NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie
                    nie. wiec proble
                    > m
                    > i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym.
                    tylko w
                    > polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe.

                    Coś chcesz przekazać, ale zupełnie tego nie rozumiem.
                    anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
                    wiadomo, że jesteś chory. I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z
                    innymi symptomami może wskazywać na chorobę..

                    --
                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                    Bleuler
                    • 06.05.09, 09:45
                      neuroleptyk napisał:

                      > ale zupełnie tego nie rozumiem.
                      to odpusc
                      trzeba byc pokornym w obliczu swoich ograniczen

                      > I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z
                      > innymi symptomami może wskazywać na chorobę..

                      bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty
                      • 06.05.09, 09:52
                        >bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty

                        Przeczytałeś co ja napisałem???
                        Jak masz gorączkę to wcale nie wiadomo, że jesteś chory co??

                        anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
                        wiadomo, że jesteś chory.


                        --
                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                        Bleuler
                        • 06.05.09, 10:24
                          > anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
                          > wiadomo, że jesteś chory.

                          na hipochondrie
                          • 06.05.09, 10:34
                            > na hipochondrie

                            hipochondria to też objaw.

                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 06.05.09, 10:38
                              kopernik tez byla kobieta
                    • 06.05.09, 14:05
                      neuroleptyk, ale nie denerwuj sie. mam ci do powidzienia dwie rzeczy:

                      1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc jeden fragment z
                      tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to dysfunkcja mozgu
                      powoduje anhedonie.

                      2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz
                      anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka
                      chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia.

                      wiecej nie mam ci nic do powiedzenia.


                      --
                      Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                      • 06.05.09, 14:33
                        dala.tata napisał:
                        >
                        > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz
                        > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka
                        > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia.
                        >
                        Nie wiem, czy anhedonia równa się chorobie, ale to, o co prosisz, nie ma
                        większego sensu, bo jeśli dany objaw pojawiałby się wyłącznie u chorych, choć
                        nigdy jako jedyny, już byłby wskaźnikiem choroby, co najwyżej nie byłby objawem
                        patognomicznym, ale takiego zastrzeżenia tu nie było.


                        --
                        "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                        zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                        • 06.05.09, 16:18
                          wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal
                          "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to
                          warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej
                          objawem jest jedynie anhedonia.

                          --
                          Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                          • 06.05.09, 17:21
                            dala.tata napisał:

                            > wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal
                            > "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to
                            > warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej
                            > objawem jest jedynie anhedonia.
                            >
                            Ale dlaczego wynika? Przeciwnie, jeśliby istniała choroba, w której
                            występowałaby wyłącznie anhedonia, to to nie byłby objaw, a sama choroba.
                            W wielu chorobach może występować ten sam objaw, współistniejąc z innymi, choć
                            jednocześnie nigdy nie będzie się on pojawiał u osobnika zdrowego. I będzie
                            świadczył o chorobie, jednej z iluś tam, ale do postawienia precyzyjnej diagnozy
                            nie wystarczy. Prościej już nie potrafię.
                            • 06.05.09, 18:20
                              znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest
                              wielkim problemem. podwyzszony cholesterol jest objawem...podwyzsonego
                              cholesterolu, podwyzszone cisnienie tetnicze jest objawem.....no, czego?
                              nadcisnienia.

                              i zeby nie bylo: zdaje sobie sprawe z tego ze daje przyklady somatyczne. nie
                              stanowi to problemu, bo odwoluje sie do teorii choroby w ogole. na takim
                              poziomie nie rozrozniam jeszcze na takie czy inne choroby.

                              ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w
                              syndromie. sama w sobie nie jest patologia.

                              --
                              blue skies research rules!
                              • 07.05.09, 13:17
                                dala.tata napisał:

                                > znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest
                                > wielkim problemem. (...)
                                > ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w
                                > syndromie. sama w sobie nie jest patologia.

                                No dobra, masz rację, są choroby nazywane od patognomicznego objawu, ale chyba
                                przyznasz, że wiele objawów wyłącznie patologicznych, własnych chorób nie ma?
                                Pierwsze z brzegu: gorączka, kaszel, krwioplucie itp? Jak ktoś pluje krwią, to
                                chyba można powiedzieć, że jest chory, nawet jeśli nie ma odrębnej choroby -
                                krwioplucia?
                                --
                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                • 07.05.09, 15:31
                                  nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch
                                  bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy
                                  goraczke, masz chorobe? itd itd.

                                  nei ma symptomu bez konktekstu.


                                  --
                                  blue skies research rules!
                                  • 08.05.09, 13:03
                                    dala.tata napisał:

                                    > nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch
                                    > bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy
                                    > goraczke, masz chorobe? itd itd.
                                    >
                                    > nei ma symptomu bez konktekstu.
                                    >
                                    Ale co to zmienia?
                                    Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo
                                    smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć,
                                    jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od
                                    objawu nic tu nie zmienia.
                                    A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet
                                    o tym nie wspomina.


                                    --
                                    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                    • 08.05.09, 15:56
                                      tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad choroba, a nad
                                      wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu anhedonia jest niczym. nie mozna
                                      powiedziec, ze ktos niemogacy odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory. i tyle.


                                      dolor napisał:


                                      > >
                                      > Ale co to zmienia?
                                      > Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo
                                      > smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć,
                                      > jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od
                                      > objawu nic tu nie zmienia.
                                      > A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet
                                      > o tym nie wspomina.
                                      >
                                      >


                                      --
                                      a malinka is for life, not just for Christmas
                                      • 08.05.09, 16:27
                                        dala.tata napisał:

                                        > tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad >choroba, a
                                        nad wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu >anhedonia jest niczym. nie
                                        mozna powiedziec, ze ktos niemogacy >odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory.
                                        >
                                        Ja wprawdzie też się już dawno gubię, ale o ile mi wiadomo, dyskutowaliśmy o
                                        konieczności, by objaw chorobowy był jednocześnie chorobą z własnym kodem ICD-10?
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=94637288&wv.x=2&a=94945951
                                        Nadal uważam, że czy istnieje, czy nie istnieje taka choroba, to nie ma
                                        znaczenia dla meritum żadnego znaczenia.
                                        --
                                        "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                        zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                        • 08.05.09, 21:03
                                          hmmmm. to ja juz nie bede odpowiadal, bo jak dla mnie rozmawialismy najpierw o
                                          anhedonii jako koniczenie patologicznej. zeby tak bylo, musialaby byc choroba,
                                          ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia. jako ze nie ma, nie mozna mowic o
                                          pozakontekstowej patologicznosci anhedonii.

                                          nie ma sensu towrzyc swiatow rownoleglych - obracamy sie w bardzo konkternym
                                          systemie pojec.



                                          --
                                          blue skies research rules!
                                          • 09.05.09, 11:56
                                            dala.tata napisał:

                                            musialaby byc choroba,
                                            > ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia.

                                            No więc nie musiała. Jak zaczynałem tu pisać, nie byłem przekonany, kto ma
                                            rację, chodziło mi tylko o niewłaściwy argument. I ten taki jest, do objawów,
                                            które nie mają swojej, charakterystycznej i z kodem ICD-10, można mieć
                                            identyczne zastrzeżenia, jak do typowo i wyłącznie patologicznych objawów, które
                                            zdarzają się w kilku chorobach i nie są niezbędne do ich rozpoznania, do
                                            gorączki i krwioplucia można mieć jedynie takie same zastrzeżenia, jak do
                                            nadciśnienia i hiperlipidemii.

                                            --
                                            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                            • 09.05.09, 15:32
                                              to ja nie do konca rozumiem o co chodzi.

                                              nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu
                                              'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a
                                              zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii. i rozumowanie,
                                              jak najbardziej poprawne jest wlasnie takie: anhedonia nie wystepuje jako
                                              samoistna choroba czy akontekstwoy objaw. to jest rozumowanie cyrkularne - bo
                                              ona nie jest patologiczna dlatego boo mysmy tak postanowili. podobne rozumowanie
                                              mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami.

                                              natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie inny poziom. to
                                              poziom cierpienia. bo bez systemu pscyhopatologii moze byc tylko cierpienie.
                                              anhedonia moze byc zrodlem ceirpeinia, mniejszego wiekszego, nie ma znaczenia.
                                              ale to akurat z patologia nie ma wiele wspolnego. choc czasem, byc moze czesto,
                                              na cierpienie mozna nalozyc siatke nozologiczna, jednak cierpienie i choroba nie
                                              sa tozsame.

                                              --
                                              Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                                              • 11.05.09, 14:10
                                                dala.tata napisał:

                                                > nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu
                                                > 'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a
                                                > zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii.
                                                > mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami.

                                                No tak, tylko z systemu, gdyż są choroby, w których dany objaw występuje, a
                                                nigdy nie występuje u osobników zdrowych.
                                                Patrz: gorączka, krwioplucie. (i nawet gdyby objaw był charakterystyczny dla
                                                choroby z ICD-10, też mógłby być wywołany sztucznie, jak przy hiperlipidemii,
                                                nadciśnieniu). Nadal nic się nie zmienia.

                                                > natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie >inny poziom. to
                                                > poziom cierpienia.

                                                Nie. Owszem, jak sama nazwa wskazuje, patologia gr. páthos - choroba,
                                                cierpienie, ale samo cierpienie to warunek niewystarczający. Jest jeszcze np.
                                                powszechność występowania itd. Zresztą powtarzam, nie o to mi akurat tutaj szło,
                                                tylko o bezzasadność argumentu. A reszta to szczegóły związane najwyżej z
                                                definicją zdrowia, choroby i patologii, zależy np. czy narkomanię uzna się za
                                                zdrowie (jednak powoduje ona "dysfunkcję" mózgu, więc do tego, co napisał
                                                Neuroleptyk, też się odnosi).
                                                --
                                                "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
                                                zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
                                                Najlepsza depresja pod_szczurem
                      • 06.05.09, 16:13
                        1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc
                        jeden fragment z
                        > tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to
                        dysfunkcja mozgu
                        > powoduje anhedonie

                        Które wskazuje.....

                        Thus, this study suggests that these patients have a dysfunction in
                        the neural circuitry used to assess both extremes of hedonic
                        experience in the olfactory domain, in addition to a dysfunction in
                        their ability to subjectively experience the pleasurable extreme.
                        Their prefrontal brain regions, which would normally be used to
                        recognize pleasurable stimuli, appear to be hijacked for the more
                        fundamental and evolutionarily necessary task of recognizing
                        unpleasant stimuli, as a compensation for the apparent failure of
                        their paralimbic regions to recognize unpleasant stimuli as negative
                        or dangerous.

                        Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic
                        regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the
                        parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well
                        as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a
                        role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in
                        studies of schizophrenia each also has been found to be
                        dysfunctional. For example, animal studies have shown that the
                        nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive
                        responses.

                        Oczywiście możesz się przyczepić, że badanie dotyczyło tylko kwestii
                        zapachów, będziesz ciągnął to w nieskończoność, że nic nie
                        udowodniono...Moim zdaniem to nic nie zmienia, bo i tak zawsze jak
                        potwierdzą to inne badania to pewnie poprosisz o badanie PET nt.
                        anhedoni w domenie seksu albo akrobacji;)

                        > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak
                        piszesz: "Jeśli masz
                        > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze
                        pokaz mi taka
                        > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest
                        anhedonia.
                        >
                        > wiecej nie mam ci nic do powiedzenia.

                        Hmmm nie wiem czemu tak prosisz o te dowody i kody, ale jeśli już
                        musisz mieć wszystko z numerkiem to proponuję to.

                        F99 Mental disorder, not otherwise specified
                        Mental illness NOS


                        --
                        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                        są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                        Bleuler
                        • 06.05.09, 16:22
                          1. ja jestem cierpliwy, wiec po raz kolejny: pokaz mi, gdzie oni mowia o
                          lancuchu przyczynowo skutkowym. ja chetnie przyznam, ze anhedonia powoduja
                          dyskunkcje mozgu, jednak z tego dosc daleko pokazac odwrotnosc przyczynowa.

                          2. anhedonia to F99?!?!? ROTFL! czyli jest nazwa choroby: anhedonia, ale my ja
                          klasyfikujemy jako not specified, tak? no dajze chlopie spokoj. rozumiem zatem
                          ze przyznajesz ze nie mozesz pokazac choroby, ktorej jedynym objawem jest
                          anhedonia. mysle ze te czesc dyskusji mozna zamknac.

                          --
                          blue skies research rules!
                          • 06.05.09, 16:39
                            Nie panie dala.tata mam dość wałkowania tematu, żeby Pan dobrze
                            dzisaj spał, to prywatnie przyznam Panu racje. A niech inni
                            czytelnicy już sami ocenią kto ją ma.
                            Tak F99 chciał pan numerka to Pan ma.
                            Anhedonia to nie jest nazwa choroby a objaw:)) Ależ Pan jest
                            figlarny:))
                            Pozdrawiam i pozdrów kolegę.


                            --
                            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                            są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                            Bleuler
                            • 06.05.09, 16:44
                              mam w nosie twoje przyznawanie mi racji.i nie martw sie o moj sen. ale takie
                              wstawki ad hominem dobrze ci ida.

                              rozumiem ze figlarnosc polega na tym, ze neuroleptykowi sie wykazalo ze bzdury
                              gada. no to niech bedzie figlarny.

                              F99..... to jest najelpszy zart w tej rozmowie. paragraf sie zawsze znajdzie nie?

                              --
                              We are the Borg. Resistance is futile
                              • 06.05.09, 16:53
                                A tam to na rozluźnienie tego tam tego...
                                Niech Pan nie bierze wszystkiego tak poważnie:)
                                F99:))
                                --
                                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                                są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                                Bleuler
                        • 06.05.09, 16:31
                          Temat wygląda na wyczerpany....poczekajmy na wiecej dowodów z badań.
                          Wiem jakiej odpowiedzi dala.tata udzieli, że to nic nie udowadnia.
                          niemiej jednak oryginalnie.

                          3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne.

                          Wydaje mi sie to obalone, bo jakiś tam dowód jest...

                          No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka
                          lat..
                          Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej
                          przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy
                          konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa
                          skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
                          humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet.
                          Pozdrawiam.
                          --
                          "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
                          są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
                          Bleuler
                          • 06.05.09, 16:37
                            neuroleptyk, oszczedz kazan, co? gdyby tylko badania nad psychologicznymi
                            terapiami dostawaly fundusze na poziomie 1 procenta funduszy na badania
                            biologiczne, to bbysmy wiedzieli o depresji, schizforenii, anhedonii
                            wielokrotnie wiecej. i tak 'walec badan' biologicznych wygra, ale nie dlatego,
                            ze tak jest lepiej dla pacjentow, tak jest lepiej leczyc, tak jest uzyteczniej.
                            nie, to dlatego ze pieniedzy na takie badania jest wielo-tysiackrotnie wiecej.




                            --
                            blue skies research rules!
                            • 06.05.09, 20:26
                              badania potrzebne, żeby wiedzieć, że skłonność do danej choroby jest uzależniona zarówno od genetyki jak i od wpływu środowiska?
                              przestańcie....
                              genetyka to jak bezwładna masa, a środowisko to jak forma, która kształtuje masę, i tak powstaje "fenomen".
                              Każda funkcja życiowa, łącznie z objawami choroby, to sprzężenie zwrotne żywego organizmu ze środowiskiem, i jedno i drugie jest warunkiem koniecznym do zaistnienia "fenomenu". No ale niektórzy tego nie zrozumieją nawet dzięki wielu wieloletnim badaniom...
                          • 06.05.09, 19:52
                            > No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka
                            > lat..
                            > Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej
                            > przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy
                            > konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa
                            > skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
                            > humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet.



                            marks powiedzial, ze filozofowie roznie odrozniali ludzi od zwierzat, ale sami
                            ludzie zaczeli sie odrozniac odd malp jak zaczeli uzywac narzedzi. pan zaklina
                            rzeczywistosc drogi panie. tak jak oszolomy dietetyczne powoluja sie na mnostwa
                            badan, wedle ktorych weganie powinni pozdychac w chorobach, a ludzie sa juz na
                            tych dietach dekady dlugie i zyja!!!

                            jesli spelnia sie twoje prognozy to tylko w tym sensie, ze rozpracuje sie
                            czlowieka tak, ze wszystko sie bedzie leczyc z punktu widzenia genetyki. wtedy
                            juz pewnie wogole nie bedzie chorob, beda ylko bublowaci ludzie ktorych trzeba
                            poprawic. matrix z pozycji neo, w ktorym lyzka sie wygina i mozna zrobic
                            wszystko. wszystko rozszyfrowane. i wtedy rzeczywiscie humanizm padnie,
                            stworzymy mutantow nadludzi, ktorym swiat nie podskoczy.
                          • 06.05.09, 20:35
                            Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
                            > humanizmie

                            tak jak po tobie sie przejechano? i teraz musisz siedziec i szukac przyczyn
                            swoich chorob? wallec juz odjechal i a przyczyne trzeba znaleasc...byle nie byl
                            ja walec, bo on jest za mocny! teraz sam bedzies zpo stronie walca, to doda ci mocy!
    • 07.05.09, 15:19
      No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń
      kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia
      przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można
      poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi.
      --
      "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
      zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
      • 07.05.09, 15:26
        dolor napisał:

        > No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń
        > kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia
        > przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można
        > poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi.

        no nie rozumiem, to ze intencje badawcze sa inne, ze jedne nakierowane na
        szukanie patologi a inne nie, to znaczy ze jesli uzyje sie tego samego badania
        to same to cos zmienia?
        • 07.05.09, 15:41
          aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli
          w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie nie
          zgadzam.
          • 07.05.09, 15:44
            zepraszam, za nieskladnosc moich wypowiedzi mylenie wyrazen w zdaniach
            niegramatycznosc, ale ja czasem cos skasuje pozniej nie poprawie, na koncu nie
            przeczytam raz jeszcze, ogolna sieczka wychodzi. ale jestem ciezko chory,
            najbardziej na tym forumie.
          • 07.05.09, 16:12
            ochwaty napisał:

            > aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli
            > w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie ni
            > e
            > zgadzam.

            No nie całkiem o to:) Więcej, nie wszystko, co jest chorobą, musi lub może być
            leczone. Choć placebo witaminy c w przeziębieniu niejednemu pomaga.


            --
            "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
            zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
            • 07.05.09, 16:18
              ujelem to rzeczywiscie nie tak. powiem inaczej. zgadzam sie z tym, ze
              zaburzenie, niezalezne od woli pacjanta nie musi byc leczone za pomoca iznynieri
              mozgu
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.