Dodaj do ulubionych

Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja

28.04.09, 19:32
Czy derealizację i depersonalizację można podciągnąć pod anhedonię?
Edytor zaawansowany
  • 28.04.09, 19:53
    a co za roznica? chcesz miec pewnosc, ze podpadasz pod kryteria diagnostyczne?
    --
    blue skies research rules!
  • 28.04.09, 19:56
    Nie, chcę wiedzieć, czy te trzy to sprawka niedoboru dopaminy
  • 28.04.09, 20:10
    a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to jesli te
    twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3 rzeczy:

    1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery.
    2. nie medykalizuj swoich problemow
    3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne.

    a teraz spacer! najlpeiej dlugi.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 28.04.09, 23:02
    dala.tata napisał:

    > a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to
    jesli te
    > twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3
    rzeczy:
    >
    > 1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery.
    > 2. nie medykalizuj swoich problemow
    > 3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze
    biologiczne.

    Widzę, że dala.tata przejąłeś pałeczkę. Ja też tu kiedyś
    krytykowałem psychiatrię i ze wstydu jeszcze nie mogę dojść do
    siebie, chyba za bardzo chciałem uwierzyć w humanizm i wypociny
    Szasza. Ale zdałem sobie sprawę pod wpływem narastającego
    dyskomfortu, którego nie mogłem załagodzić notabenę w ramach tych
    poglądów, że ten cały humanizm to już tylko barokowe ozdobniki, żeby
    czasem się nie załamała nasza etyka oparta przecież na wolnej woli.
    Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i dlaczego
    więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś odrębne
    kategorie?? Tzn. dlaczego jedne nieprawidłowe działanie mózgu
    nazywamy chorobą a już inne przestępstem??? Bo drugie to efekt
    działania wolnej woli?? Tylko jak to ma działać, jeśli to przeczy
    prawom fizyki?? Jak wolna wola może wpływać na materię i vice
    versa?? Chyba tylko z powodów lingwistycznych i zbytniego
    przywiązania do tradycji chrześcijańskiej nadal funkcjonuje ten
    absurdalny koncept: duszy, wolnej woli a co za tym idzie też: winy,
    kary, odpowiedzialności etc. Czy w ogole ktoś wie co to takiego ta
    odpowiedzialność?? Bertrada której tak bardzo nie lubicie ma rację,
    może upraszcza te zagadnienia zbytnio, ale ona idzie w dobrym
    kierunku.
    A szanowny dala.tatao twój 3ci argument jest nielogiczny, tzw. ad
    ignorantiam i nie tylko z tego powdu jest fałszywy o czym nieco
    dalej napiszę. Ja też popełniałem w przyszłości takie głupie błędy,
    i teraz myślę, że trzeba być ostrożnym w ocenach żeby nie żałować
    poźniej. Kiedyś bym bił brawo a teraz jestem zażenowany jak coś
    takiego czytam.
    Jeśli według ciebie jakieś zachowanie ludzkie nie ma u podstaw
    procesów w mózgu to chyba dala.tata odkryłeś cud, albo się
    oszukujesz najzwyklej na świecie. Ja wolę naturalistyczne
    wyjaśnienie i anhedonia ma na pewno u podstawy procesy mózgowe
    ponieważ wszystko co robimy zależy od mózgu. Nie mamy malutkiego
    człowieczka homunculusa w mózgu, który tym mózgiem steruje, tej
    całej agentury, to tylko artefakt naszego języka. Trzeba uwierzyć
    nauce i przestać uprawiać kiepską filozofię. Z mojego doświadczenia
    mogę powiedzieć, że takie postawy antyredukcjonistyczne i
    materiofobia maja źródło chyba w tym, że ta neurologia odczaruje w
    końcu ten nasz romantyczny wizerunek świata i człowieka jako istoty
    wyjątkowej (wśród) zwierząt, obdarzonego boską wolną wola, której
    nigdy niestety nie miał. Wiem dobrze, że trudno zbudować od początku
    światopogląd i że zawsze łatwiej zignorować coś albo celowo
    zniekształcić byle tylko to do niego pasowało, żeby nie trzeba było
    burzyć całej misternej budowli. Ale w przypadku mnie to zupełnie nie
    zadziałało.
    Pozdrawiam:)




    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 29.04.09, 02:46
    to jest niezla wolta. autorka watku mowi o dopaminie, a ty chcesz mi dowodzic,
    ze wszystko pochodzi z mozgu. no moze i pochodzi, ale nie o tym jest watek.
    zamiast mi mowic, ze zachowanie ma podloze w mozgu no to opowiedz prosze, co
    takiego w mozgu powoduje anhdonie. ba! jako ze mowisz o zachowaniach, chetnie
    uslysze, dlaczego to traktujesz anhedonie jako zachowanie.

    powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej wiecej tak
    samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem.

    pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co z tego, co
    napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz.

    co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie jest choroba,
    nie chce mi sie o nich gadac.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 29.04.09, 15:43
    Otóż nie chcę ci nic wmawiać bo pewnie i tak to olejesz.
    Ale mówiąc, że anhedonia nie ma podstaw biologicznych, bo tego nie
    udowodniono jest po prostu kłamestwem i na to zwróciłem uwagę. Nie
    muszę ci mówić jakie procesy w mózgu za nią odpowiadają, bo nie
    jestem alfa i omegą, zawsze możesz poszukać tych informacji w
    pracach naukowych. I proszę nie zniekształcaj moich wypowiedzi, bo
    napisałem bowiem, że wszystko co robimy ma podstwy w mózgu. Więc nie
    muszę wcale na to pytanie odpowiadać, poza tym co chcesz nim
    udowodnić? Czy nazywamy to zachowaniem czy też nie, to co to zmienia
    o naturze pochodzenia tego zjawiska?? Po co takie przywiązanie do
    słów? Nasz język jest ułomny i to, że kiedyś pisalem iż to ludzie
    mają powiedzmy tą anhedonię a nie mózgi to tak naprawdę nic nie
    zmienia.

    > powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej
    wiecej tak
    > samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem.

    Wcześniej pisałeś, że nie ma podstaw biologicznych. Po prostu sam
    dajesz tym dowód że coś kręcisz. A może podstawy neurobiologiczne to
    już nie są biologiczne??

    > pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co
    z tego, co
    > napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz.

    Po prostu widać w twoich wypowiedziach niechęć do psychiatrii, ale
    ja bym to wolał nazywać to neurologią wyższych zachowań albo
    zwyczajnie neurologią, po cholerę robić zamieszanie z nazwami?? A
    apropo Szasz'a to nie nazywał on siebie antypsychiatrą nigdy, jest
    wiele odmian krytyki psychiatrii nie twierdze żeś z pod Szasza czy
    innego Laing'a. Szasza przytoczyłem w kontekście moich przekonań.

    > co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie
    jest choroba,
    > nie chce mi sie o nich gadac.

    To problem naszego szufladkowania i definicji.
    Może lepiej by było wcale nie używać pojęc typu choroba, leczenie.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 29.04.09, 17:12
    alez ja nic ci nie chce udowodnic. odpowiedziales na twoj post, dowdzac ze sie
    myle, no to ja odpowiadam ci, ze nie dosc ze znieksztalcasz to, co poweidzialem,
    to na dodatek to, co mowisz niczego nie wyjasnia.

    otoz, mozemy przyjac ze nie ma znaczenia czy anhedonie nazwiemy zachowaniem czy
    nie, mozemy przyjac ze szzcegolnie w jezyku nauki nalezy sie porozumiewac
    precyzyjnie, czego ty nie robisz. anhedonia nie jest zachowaniem, dlatego tez
    twoj dowod ze jest biologiczna nie ma sensu. co wiecej, redukowalnosc czlowieka
    do mozgu, nawet jesli mozliwa, niczego nie wyjasnia.

    nie masz pojecia o moich checiach czy niecheciach. i mowienie o mojej
    anty-psychiatrii na podstawie tego 'co widac', jest nieporozumieniem. tak sie
    sklada, ze ja sie z anty-psychiatrami nie zgadzam.

    moze lepiej byloby nie uzywac slowa 'choroba' czy 'leczenie', jednak dopoki sa
    uzywane, to musimy sobie z tym radzic.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 29.04.09, 18:38
    Anhedonia jest na 100% biologiczna no chyba, że ktoś wierzy, że
    można coś odczuwać bez udziału mózgu.
    Psychologia i gadanie o konfliktach wenętrznych, winach, karach
    intencjach, tragediach, miłości, żalu, złości nic nie wyjaśnia w
    przeciwieństwie do porządniej nauki o działaniu mózgu. Od tego
    pierwszego jest sztuka i bynejmniej nie ma ona na celu wyjaśniania
    czegokolwiek. Prawo to też sztuka dla sztuki.
    A co do Pana chęci czy niechęci to negował Pan tutaj status
    schizofrenii jako choroby tak samo jak ja, czy może jako choroby
    biologicznej (ale to na to samo w sumie wychodzi). A tak się składa,
    że w psychiatrii panuje obecnie konsensus, że jest to choroba mózgu,
    nie psychiki bynajmniej. Czyli jak mam Pana traktować? Podawniu
    leków chyba tez jest Pan przeciwny. Jak Pan traktuje takie procedury
    jak elektrowstrząsy?? Jeśli dla Pana psychiatria = tylko
    psychoterapia to zaiste zapewne ma Pan rację.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 10:49
    to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100 procent o tym
    ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie wszystko to
    niewybaczalne.
  • 30.04.09, 16:32
    > to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100
    procent o tym
    > ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie
    wszystko to
    > niewybaczalne

    Jak to pięknie jak nie ma się nic na obalenie tezy zastosować
    argumentacje ad hominem. Nie wiem co chcesz tym udowodnić kolego,
    chyba brak umiejętności dyskutowania a to, że ktoś zmienia poglądy
    ma się nijak do prawdziwości tezy, że anhedonia jest na 100% efektem
    pracy mózgu. A to, że niby wiem wszystko to wyssane z palca bzdury.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 17:23
    juz powyzej zostalo obalone twoje rozumowanie, w zdaniu ze poglady twoje sa tak
    odkrywcze jak to ze ludzie sa ssakami. tak czlowiek ma mozg bez watpienia i on
    pracuje, choc czasem sa watpliwosci czy u wszystkich.

    natomiast forumowa sekcja naukowa porusza sie tutaj bardziej na gruncie bardziej
    deklaracji dotyczacych filozofi umyslu, niz dzieli sie jakakolwiek wiedza
    dotyczaca problemow psychicznych i ich zwiazkow ze zmianami organicznymi mozgu.
    czyzbys chcial udowodnic ze swiat zewnetrzny nie wpywa wogole na mozgownice?
    jesli tak to pisz o swojej. skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian
    organicznych a nie funkcjonalnych mozgu?
  • 30.04.09, 17:59
    >skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian
    > organicznych a nie funkcjonalnych mozgu?

    Podział na zmiany funkcjonalne i organiczne ciebie zwodzi.
    Czy w epilepsji mamy zmiany organiczne czy funkcjonalne??
    Czy gastropareza to zmiana organiczna czy funkcjonalna, czy
    nadciśnienie, arytmia, IBS, BERD, Migrena to zmiany organiczne czy
    funkcjonalne?
    Uprawiasz teraz dziele włosów na czworo, bo i tak obojętnie czy
    nazwiesz coś zmiana organiczną czy funkcjonalną to i tak nadal ma to
    podstwy biologiczne, trywialne ale temu właśnie zdawał się
    zaprzeczać dala.tata i nie muszisz mi z ironią pisać jakie to
    odkrywcze.

    Ale co do dowodów.

    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 18:11
    a w czym mnie niby zwodzi? czy wedlug ciebie swiat zewnetrzny nie odzialuje na
    mozg? czy zwolennik terpii wedlug ciebie nie uznaje istnienia mozgu?
    matematyka tez ma podstawy biologiczne bo zeby matematycy dokonywali dowodow
    matematycznych musza oddychac i jesc.

    a dowod moze pozniej przeczytam
  • 30.04.09, 18:21
    Ja nie przeczę, że świat zewnętrzny nie odziałuje na mózg.
    Nie wiem do czego zmierzasz. Co ma wspólnego świat zewnętrzny z
    brakiem odczuwania przyjemności??

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 18:40
    do niczego oprocz checi zrozumienia znaczen twojej deklarowanej rewolucji
    swiatopogladowych.

    roznorakie zwiazki moze miec, tak jak moze wplywac na stan psychiczny. jak sadze
    uznajesz chyba jego zwiazek z rzeczywostoscia zewnetrzna, czy tylko mozg monada
    jest w tym wzgledzie?
  • 30.04.09, 18:50
    ide w koncu od kompa, to tak szybko. masz zamilowanie redukcjonistyczne, z
    ktorym sie nie zgadzam. chcialbys wszytko do jednej nauki sprowadzic zapewne,
    jednej dziedziny poznania, a tak nie jest sa rozne dziedziny wiedzy i
    najbardziej rozwinieta neurobiologia nie polknie nauk humanistycznych.
  • 30.04.09, 18:55
    Walka o terytorium? Nauki humanistyczne też czasem chcą połknąć więcej, niż są w
    stanie ugryźć.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 30.04.09, 18:59
    rozne perspektywy dzialan. na osobnika z nerwica mozemy rzucic ssri, a mozemy go
    takze terapeutyzowac.
  • 30.04.09, 19:29
    Czemu nie terapeutyzujecie już osobników z SM??
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 18:52
    Nie odpowiedz konkretnie jaki ma związek świat zewnętrzny z
    anhedonią?? Od czego zeleży to czy komuś np. picie mleka sprawia
    przyjemność a innego wręcz brzydzi?? Od mleka???
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 18:57
    jest elementem depresji, a istnieje cos takiego jak depresja rektywna. byc moze
    u kogos moze ona byc wrodzona, wcale tego nie wykluczam, natomiast nie mam
    powodow sadzic ze stany tak nazywane nie maja swojego zrodla zewnetrznego
  • 30.04.09, 19:08
    Tak samo reaktywna jak jest PSE w wyniku migającego światła albo
    atak GERD po zjedzeniu pomidorów, czekolady lub kawy. Albo zawał
    serca po zwyczajnym wejściu po schodach.
    Mylisz normalne reakcje z nieprawidłowymi i ci się błędnie wydaje,
    że źródło leży na zewnątrz. Cóż każdego może głowa rozboleć od
    migającego światła ale.......no ale...nie każdy od razu dostaje
    ataku Grand Mal.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 19:11
    czyli mit zelaznego noworodka bertrady
  • 30.04.09, 19:12
    Co masz na myśli?
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 19:14
    jakbysmy byli nadludzmi z TAKIMI GENAMI to swiat moglby nam naskoczyc!
  • 30.04.09, 19:23
    Odporność na stres to cenna rzecz, tak samo cenna jak i brak
    anhedonii.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 19:29
    rozne drogi moga byc w radzeniu sobie ze stresem

    odpornosc na stres standartowego wieznia jest wieksza niz odpornosc na stres
    standartowego jajoglowego. kwestia wyboru wartosci
  • 30.04.09, 19:39
    Tak jak rózne drogi w radzeniu w sobie z nowotworami od oficjalnych
    jak chemioterapia po przeciery warzwne czy owocowe a czasami i
    różnch takich co leczą nakładaniem rąk. Ale i tak zawsze lepiej ich
    nie mieć.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 19:46
    Ale odpowiedz Pan wreszcie w jaki sposób ta anhedonia miałaby
    pochodzić z zewnątrz?? Przecież sęk w tym, że owym osobom nie
    sprawia przyjemności to co uznawane jest za przyjemne i to co kiedyś
    sprawiało przyjemność czyli, że w sumie nic nie sprawia im
    przyjemności. I jak Pan to wytłumaczy zjawiskami na zewnątrz??
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 19:53
    alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np, czy bedac w
    zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli chaplinem z ktorych
    sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z roznego rodzaju
    strat zyciowych.
  • 30.04.09, 20:15

    --> alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np,
    czy bedac w
    > zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli
    chaplinem z ktorych
    > sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z
    roznego rodzaju
    > strat zyciowych


    Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może
    nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
    sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące.
    Anhedonia nie jest specyficzna dla depresji tylko.
    Tobie się wydaje, że depresja to taka po prostu żałoba, sama żałoba
    nie jest depresją a w żałobie anhedonii nie ma. Poza tym żałoba trwa
    na tyle któtko, że nie stwarza problemów. Organizm się adaptuje po
    prostu i nie ma w tym patologii. Chyba celowo mylisz te zjawiska, to
    tak jakbyś twierdził, że zmęczenie po wejściu po schodach to
    dokładnie to samo co zawał po wejścu po tych schodach i że to
    wysiłek jest wszystkiemu winny a nie układ krążenia w fatalnym
    stanie. Możliwe jest, że do gdyby ten ktoś nie wchodził to
    prawdopodobnie zawalu by nie dostał, ale samo wchodzenie po schodach
    czy precyzyjnej umiarkowany wysiłek =/= zawał, tak samo depresja =/=
    przykre przeżycia.


    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 20:50
    neuro, to jest najbardziej pokretna definicja czegokowliek, a anhedonii
    wszczegolnosci.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 30.04.09, 21:06
    Jaka pokrętna definicja??
    Tłumaczyłem tylko, że błędne jest porównywanie żałoby i obniżenia
    nastroju w tejże do anhedonii gdzie jest brak W OGÓLE umiejętności
    odczuwania przyjemności.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 02:02
    rzezcywisice to tylko pokretny opis:

    "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może
    nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
    sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "

    choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 01.05.09, 05:16
    > rzezcywisice to tylko pokretny opis:
    >
    > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być
    może
    > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
    > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "
    >
    > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.

    No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
    Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
    konec kropka.
    Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 15:36
    to ha bym tylko chcial zapytac jak sie ma ta obecna 'definicja'

    "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności"

    do twojego stwierdzenia, ze:

    "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "

    jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie znam.

    neuroleptyk napisał:

    > > rzezcywisice to tylko pokretny opis:
    > >
    > > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być
    > może
    > > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie
    > > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. "
    > >
    > > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu.
    >
    > No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
    > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
    > konec kropka.
    > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi.
    >


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 01.05.09, 19:40
    > "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności"
    >
    > do twojego stwierdzenia, ze:
    >
    > "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko
    idące. "
    >
    > jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie
    znam.

    No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma.
    > > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności
    > > konec kropka.
    > > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie
    stanowi.

    Czytaj Pan uważnie a nie wyrywaj zdania z kontekstu.
    Z samgo braku ochoty na komedie nie wynika wniosek, że ktoś może
    mieć anhedonie i to miałem na myśli pisząc, że to za daleko idące
    stwierdzenie. Dopiero jak faktycznie osoba ma trudności z uzyskaniem
    przyjemności obojętnie za co by się nie zabrała to dopiero wtedy
    możemy w miarę pewnie powiedzieć, że to anhedonia i że przyczyna
    leży w mózgu bo "układ nagrody" po prostu uległ awarii. Więc sama
    niechęć na film =/= nieumiejętnośc, niemożnośc odczuwania
    przjemności.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 23:38
    neuroleptyku, masz talent do unikania odpowiedzi. i tyle ci poweim na to.
    przeczyasz sobie, a potem idziesz w zaparte


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 30.04.09, 22:40
    nie powiedzialem ze zaloba jest depresja, ale zachodzi pewne podobienstwo. dalem
    ci ilustracje, bo chyba do tego ze zaloba nie wynika ze straty juz trudno by ci
    bylo kwestionowac. no jak z zalozenia zalozysz ze ahedonia nie moze byc
    egzogenna to co ja ci poradze na twoje zalozenia? i nie powiedzialem takze ze
    dla depresji ahedonia jest typowa.
  • 30.04.09, 23:50
    Czyli twierdziłbyś, że anhedonia to po prostu jest dlatego, że nie
    ma przyjemnych rzeczy na świecie??
    No cóż jeśli tak to odpowiem na to, że nie ma dla tej osoby co ma
    anhedonie przyjemnych rzeczy z powodu wadliwego działania mózgu,
    który uniemożliwa jej odczuwanie przyjemności.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 08:46
    nie twierdzilbym. twierdzilbym ze jest to termin do opisywania pewnego stanu
    psychicznego. i nie nie ma zadnych podstaw zeby go ograniczac jesli chodzi o
    geneze, a zwlaszcza juz tak twardo, ze kazda ahedonia ma tlo organiczne. nie
    jest sklasyfikowany jako choroba.
  • 01.05.09, 09:38
    Jestem ciakaw skąd ten opór??
    Jaka wiedza o nas wynika z teorii psychologicznych?
    To sa tylko surogaty dla naiwnych i trzeba się pogodzić otwarcie, że
    ostatecznie wyjaśnienie naszych zachowań da nam dokładne poznanie
    funkcjonowania naszych mózgów. To co tu prezentujecie razem z
    dala.tatą to jest atak wynikający może z niechęci do ciała, biologii
    organów, i zapewne z sentymentu do wyjaśnień humanistycznych. Po
    prostu nie wiem jaki może mieć inny cel ta dysputa.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 09:48
    opor przed ideologia "naukowa". materialista drogi neuroleptyku to ja bylem
    duzo wczesniej jak ty jeszcze akty strzeliste pisales jak irracjonalny jest sens
    psychiatrii.
  • 01.05.09, 10:12
    Twierdzisz, że te wszystkie badania z użyciem nowoczesnych metod
    obrazowania pracy mózgu to pseudonauka???
    Czy ci badacze tracą tylko czas ???
    Widzisz jednak nie ma spoczęcia na laurach widocznie, skoro jest
    potrzeba takich badań. To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie
    humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte.
    Gdyby dala.tata miał racje to wszyscy którzy by go przeczytali
    stwierdziliby "...O rany badanie mózgu w celu szukania przyczyny
    anhedoinii, schizofrenii to idotyzm, mamy już przecież bardzo dobre
    wytłumaczenia jak to się dzieje..."
    Nie wiem co ciebie odwiodło od dobrego tropu.
    Mnie chyba głownie zawód z powodu słabej jakości leczenia
    psychiatrycznego. Ale nie można ignorować możliwości iż może to się
    zmienić w przyszłości na lepsze, naukowcy pracują przecież ciągle i
    wiedza się poszerza.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 10:54
    po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o ideologi naukowej
    ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy.

    To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie
    > humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte.

    to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie zajmuja nauki
    humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki

    od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo.

    --

    zawal serca bez serca jest niemozliwy
  • 01.05.09, 11:34
    > po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o
    ideologi naukowej
    > ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy.

    Czyżby to mój wymysł, że np. schizofrenia to choroba mózgu??

    > to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie
    zajmuja nauki
    > humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki

    Wygląda na to, że czasami dezinformacją.

    > od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo.

    Zaskoczyłeś mnie.

    Ale nie wiem czemu musimy dalej dyskutować jeśli nic co napisałem
    nie zostało przez ciebie obalone. Schodzimy na tematy poboczne.
    Zaneguj wyniki tych badań co podałem w odnośnikach, tam są konkrety.
    A jeśli twierdzisz, że wnioski z tych badań nie wskazują wcale, że u
    podstawy schizofrenii lub anhedonii są dysfunkcje w obrębie mózgu to
    w takim razie nie mamy o czym gadać, bo nic się tobie nie da
    udowodnić.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 11:37
    Linki odajdziesz nieco niżej w mojej odpowiedzi na post dala.tata

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 12:02
    a co maja badania do tresci dyskusji? chowasz sie za badaniami, bo to ladnie
    wyglada, ze za oredownika prawdy naukowej robisz a przebieg dyskusji dotyczyl
    czegos innego.

    odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa z wyraznie
    zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie mozemy jakies
    badania przeprowadzac? ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznych
    zaburzeniach psychicznych. i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym razem
    mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria diagnostyczne,
    ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz jest to
    odrebna jednostka chorobowa.
  • 01.05.09, 12:54
    Nie ładnie wyglądają tylko można są tam pewne niewygodne dla ciebie
    wnioski. Ja się nie zasłaniam tylko ty unikasz jak ognia konkretów,
    których nie umiesz obalić.

    odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa
    z wyraznie
    > zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie
    mozemy jakies
    > badania przeprowadzac?

    Chcesz robić zemnie idotę? To odpowiedz sobie co te badanie w
    podanym przezemnie linku badało?? Nie badało zjawiska anhedonii
    wcale??

    ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznyc
    > h
    > zaburzeniach psychicznych.

    Jest terminem opisującym konkretny stan a mianowicie niemożliwości
    odczuwania przyjemności a nie stany w liczbie mnogiej.

    i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym raze
    > m
    > mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria
    diagnostyczne,
    > ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz
    jest to
    > odrebna jednostka chorobowa.

    Jakby nie patrzeć nazwa choroby i jej opis to jest tez opis jakiegoś
    stanu.
    Nie wiem do czego zmierzasz ale tak pokrętnie zaczynasz pisać, że
    mam poważne problemy ze zrozumieniem o co tak naprawdę ci chodzi.
    Anhedonia jest traktowana obecnje jako objaw, co nie przeszkadza
    badać jakie patologie ją wywołują.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 13:07
    zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych powodujacych
    ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja pochodzenie
    organiczne. nie jest to wyszczegolniona jednostka chorobowa dotyczaca stanow
    spowodowanych organicznymi zmianami w mozgu. jest to tylko opis objawow.
  • 01.05.09, 13:11
    no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest takiekolwiek slowo
    o genezie ahedoni?
  • 01.05.09, 13:37
    > no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest
    takiekolwiek slow
    > o
    > o genezie ahedoni?

    To oznacza, że nic Pan nie zrozumiał.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 13:33
    zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych
    powodujacych
    > ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja
    pochodzenie
    > organiczne.

    Ale żeś pięknie przywalił kleksa.
    Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić
    trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w
    nieskonczoność. Bo a nóz powiesz, że jutro może znajdzie się
    wyjątkowy przypadek anhedonii gdzie nie bedzie żadnych zmian w
    funkcjii struktur mózgu. Stawiasz zadania praktycznie niewykonalne.
    Zasady zachowania enegii nie da się potwierdzić we wszystkich
    przypadkach bo musielbyśmy badać wszystkie procesy we wszechświecie
    w niskończoność i nigdy byśmy jej nie potwierdzili jeśliby trzymać
    sie Pańskich kaprysów.
    Wiec Pańska logika jest Gowno warta:)
    Poza tym to, że nie ma absolutnej weryfikacji, a tego nikt przy
    zdrowych zmysłach nie wymaga od naukowców poza Panem w takich
    przypadkach, to nie znaczy, że inna teza jest prawdziwa i że te
    niezbadane przypadki to musza wiązać się z tym czym by Pan chciał by
    się wiązały.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 13:44
    > Ale żeś pięknie przywalił kleksa.
    > Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić
    > trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w
    > nieskonczoność.

    alez poszedlem na reke. ale napisales ze jest pokretne i nie rozumiesz.
    wystarczylo ze ahedonia zostanie uznana za jednostke chorobowa, z jasno
    okreslonymi kryteriami, dotyczaca zmian organicznych mozgu i wtedy rozne stany
    podobne nieorganicznym pochodzeniu nie sa uznawane za ahedonie. i zamykam buzie.
    na razie tak nie jest. bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o
    genezie, leczenie jest objawowe.
  • 01.05.09, 14:26
    Kryteria anhedonii są proste jak drut
    Anhedonia zdrowiem nie jest, wiec czy jest objawem czy choroba to
    tak naprawdę guzik kogoś obchodzi, i zupełnie nie zmienia to postaci
    rzeczy co leży u podstaw tejże.
    Przytoczyłem badanie wykazujące iz istotnie mózgi osób z anhedonią
    wykazują nietypowe działanie w pewnych obszarach. A wieć takie które
    tylko potwierdza, że u podstawy anhedonii leży nieprawidłwo
    działający mózg.

    Nie rozumiem co te formalizmy w stylu uznania za jednostkę chorobową
    zminiają, jeśli ludzie chca się z niej leczyć i co to tak naprawdę
    zmienia??

    bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o
    > genezie, leczenie jest objawowe

    Owszem wie niewiele ale wiemy, że to jest efekt jakieś dysfunkcji w
    mózgu a te badanie nam daje obraz jaka bliżej to dysfunkcja może być.
    Gdyby nie wierzono, że tzw. zaburzenia psychiczne nie mają u podstaw
    nieprawidłowości w funkcjoowania mózgu, to nie wykonywanoby tych
    wszytkich badań, które mają na celu ich odkrycie.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 13:10
    Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona
    dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata
    twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne
    co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie
    anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 13:12
    neuroleptyku co to znaczy podstawy? juz byla o tym mowa, czy ktokolwiek
    kwestionowal istnienie mozgu? rozmowa dotyczyla genezy.
  • 01.05.09, 13:32
    moj angielski jest nedzny i dlatego nie chcialo mi sie czytac, ale na ile
    zrozumialem chodzi o rejony mozgu , w ktorych przesadzanie o genezie tych zmian
    jest najbardziej klopotliwe.
  • 01.05.09, 13:57
    Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje
    jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania
    anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to
    co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią
    zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych
    potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne
    obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą
    zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
    efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 14:04
    Być moze też inne obalą
    > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
    > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.

    no przy zalozeniach z zakresu filozofi umyslu bez watpienia , tak jak nic mi nie
    udowodni ze nie jestem centrum wszechswiata.
  • 01.05.09, 14:07
    problem polega na tym ze wogole nie rozumiesz co do ciebie pisze wczesniej
    datala i ja. podekcytowales sie istnieniem mozgu tak jakbys odkryl raptem
    zszokowany ze czlowiek to nie dusza niematerialna.
  • 01.05.09, 14:30
    Dziekuję za wyczerpującą dyskusję, ale ja nie mam nic do dodania.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 14:34
    dobranoc.
  • 01.05.09, 15:46
    GDZIE TO JEST NAPISANE???? kurcze, neuroleptyku, irytuje mnie nieuczciwosc w
    dyskusji. prosze konkretny cytat podac: gdzie jest napisane,

    "jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania anhedonii. "

    gadasz bzdury neuropleptyku i zwyczajnie falszujesz swoje wlasne linki.


    neuroleptyk napisał:

    > Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje
    > jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania
    > anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to
    > co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią
    > zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych
    > potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne
    > obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą
    > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to
    > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 01.05.09, 15:43
    drogi neuroleptyku, niczego takiego nie obaliles. nie pokazales jeszcze
    niczego, co wskazywaloby na to, ze anhedonia (czy schizofrenia) jest
    biologiczna. badania do kotrych sie odniosles pokazaly jedynie korelaty
    neurofizjologiczne anhedonii (a i to jest waptliwe, jednak zsotawiam to).


    neuroleptyk napisał:

    > Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona
    > dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata
    > twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne
    > co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie
    > anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię.
    >


    --
    blue skies research rules!
  • 01.05.09, 18:58
    Co to znaczy jednie korelaty??
    A co mają odkryć te badania, anapis w mózgu pt. "Ja jestem
    odpowiedzialny za anhedonie"?? Czy jak masz hemiplegię i zrobią ci
    badnie, kóre wykazuje, że masz udar w mózgu to tylko korelata??
    Może ten paraliż to efekt konwersji histerycznej?? Albo inny
    przykład. Czy obecność wirusa Hiv w organizmie i zmniejszona ilość
    limfocytów CD4 to tylko korelaty a nie dowód, że wirus ten powoduje
    AIDS?

    Co z zapisem EEG w epilepsji też tylko korelata??
  • 01.05.09, 23:36
    to znaczy, ze jesli napije sie wina i po jakims czasie zaczne chodizc wezykiem,
    nie znaczy ze to chodzenie wezykiem spowodowalo ze jestem pijany. albo jeszcze
    co innego: jesli otwieram okno zawsze po przejechaniu pociagu, nie znaczy ze to
    otwarcie okna spowodowalo ze pociag przejechal.

    a zatem: to, ze gdy mam anhedonie, obserwuje sie w mnie pewne zjawiska w mozgu,
    wcale nie znaczy ze to te zjawiska spowodowaly, ze mam anhedonie.

    proste? bardzo proste.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 02.05.09, 01:58
    Napisz jeszcze panie dala.tata , że posiadanie wąsów nie oznacza, że
    powodują one skłonności do totalitaryzmu, bo Hitler i Stalin mieli
    wąsy i totalitaryzm im się podobał.
    Nie wiem jak daleko się posuniesz w idiotyzmach.
    Podajesz klasyczne post hoc ergo propter hoc , ale każdy kto trochę
    myśli wyłapie taki sofizmat i nie uzna takich luźnych związków na
    podstawie samego następstwa.
    Badania nie pozostawiają z ciebie suchej nitki. Badacze ci mogliby
    też badać korelacje smrodliwości baków, czy notowań giełdowych czy
    pierwszych liter w nazwiskach tylko, że nie można by było tego
    potraktować więcej niż jako kiepski żart. Ty zdajesz się tego nie
    rozróżniać, albo rozróżniasz tylko celowo chcesz udowodnić swoją
    racje myśląc, że ja tego nie wyłapię. Miałem już tu nie pisać ale
    zdaję sobie sprawę jak dezinformujesz ludzi, mam cichą nadzieje, że
    rozpoznasz w końcu błąd w rozumowaniu. Ja jestem świadom, że
    popełniałem błędy w przeszłości wypowiadając się tutaj na te tematy.

    Nie umiesz wcale obalić ścisłej zależności tych nieprawidłowości
    funkcyjnych w DLPC z gorszymi wynikami testów a co za tym idzie
    upośledzonymi możliwościami poznawczymi u tych ludzi. Z tego wysuwa
    się prosty wniosek, że upośledzenia poznawcze w schizofrenii są
    wynikiem gorszej aktywacji tego obszaru. Mimo że anomalii w
    schizofrenii jest dużo więcej (ale one związane są z innymi
    aspektami choroby) to jednak większy poziom aktywacji DLPC u grupy
    zdrowych przekłada się na lepsze wyniki. Nie twierdze, że te badanie
    (a) nam wyjaśniają wszystko o schizofrenii tak samo jak i to nt.
    anhedonii, to tylko maciupkie kroczki. Z prostego powodu, że mam
    dostęp tylko do streszczenia trudno przytaczać więcej konkretów na
    temat anhedonii.

    Jeśli te badania pokazują korelacje o tej samej naturze jak twoje
    okno i pociąg, to tak jakbyś powiedział, że te badania są zwykłą
    parodią badań. Możesz jeszcze napisać to milion razy, że nic nie
    udowodniono ale to, że nic nie udowodniono nie znaczy, że teza jest
    nieprawdziwa co więcej te dowody i sam fakt, że takie badania się
    przeprowadza udowadniają, że teza jest prawdziwa i ostateczna
    wiedzę i skuteczne leczenie może nam zapewnić tylko poznanie
    funkcjonowania mózgów ludzi z tzw. "chorobami psychicznymi". Po
    prostu jak możesz coś skutecznie leczyć, kiedy nie wiesz co jest nie
    tak? Jak naprawisz zepsuty telewizor, kiedy nie wiesz gdzie leży
    problem. Otóż mózg to taki super skomplikowany komputer i wiemy, że
    u schizofreników nie działa prawidłowo i to nie ulega dyskusji. No
    chyba, że uznajesz schizofrenię za wariant normy wtedy i przyczyny
    neurologiczne będą też normą, ale jeśli uznajesz ją za chorobę to
    nie może to być niż innego niż choroba mózgu. Wiemy więc, że mózg
    działa nieprawidłowo a priori tyle tylko, że nie wiemy co dokładnie
    pomijając to, że ukończone do tej pory badania już przybliżają nam
    podejrzane obszary. O ile do detalicznego i wyczerpującego
    wytłumaczenia co powoduję ta chorobę jest daleko, to mamy już
    pierwsze punkty zaczepne "pierwsze nieśmiałe wnioski". Ale Pan by to
    zapewne najlepiej wylał to do kibla jak niesmaczną zupę, bo jest Pan
    przekonany, że to otoczenie, zła rodzina, matka schizofreniczna etc
    i cos tam jeszcze jest przyczyną "choroby umysłu" . Tylko jak to
    jest, że wielu ludzi mając "złą" rodzinę, toksyczne otoczenie i
    niemiłe przeżycia jakoś nie ma schizofrenii, depresji, etc??. Baa
    jak to jest, że ludzie żyjący w ubóstwie czy po przejściach bywają
    szczęśliwi i bogaci którym nic nie brakuje i żyli całe życie jak w
    inkubatorze cierpią?? Czy to nie sugeruje gdzie trzeba szukać
    wyjaśnień?? Czy to nie sugeruje gdzie leży istota problemu?? Łatwo
    zwalić winę na otoczenie, ale istotnie przyczyna jest w środku nas
    tyle tylko, że nie w jakieś abstrakcyjnej podświadomości ale pod
    czaszką w jej wnętrzu, w mózgu.
    Pytam się co nam pozostaje jeśli przestaniemy doszukiwać się
    problemów w mózgu? Jakie skuteczne leczenie pański humanizm
    gwarantuje?? Co on nam tak naprawę wyjaśnia?? Panu się wydaje, że
    jest jakaś dobra alternatywa?? tylko jaka?? Bo ja widzę tylko
    uprawianie barokowych form, sztuki dla sztuki, ornamentyka bez
    treści.
    Co jest tym leczeniem anhedonii ? Spacerki na świeżym powietrzu? No
    jakoś nie zadziałały.
    Te starania przypominają mi wmawianie ślepcowi żeby postarał się coś
    zobaczyć i żeby nie przestawał próbować.. "Leczenie może potrwać
    wiele lat". A na zakończenie nieudanego "leczenia' zawsze można
    zwalić winę na pacjenta sklecając typową teorie ad hoc częstą w
    psychoterapii "Nie starał się Pan widocznie dostatecznie'

    Pan zdaje się pisze na temat książki, więc czy jest Pan naprawdę
    święcie przekonany o słuszności swoich tez?? Może i jest to
    intuicyjne doszukiwać się przyczyn tych zaburzeń w otoczeniu, ale ta
    intuicja jak to, że obserwując niebo to Słońce zdaje się okrążać
    Ziemię a nie odwrotnie może wprowadzać nas w błąd. To co wydaje się
    tak oczywiste niestety czasami zawodzi a kolejnym przykładem jest,
    że jeden ze "składników" wody czyli wodór - żywiołu, który jest
    jakby antytezą ognia okazał się być bardzo wybuchowy. Miłej nocy:)

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 02.05.09, 08:11
    jak pan dzielisz sie swoja wiara naukowa to badz pan swiadom ze dzielisz sie
    wiara, a nie wiedza naukowa. nauka ma mozliwosci ustalania zwiazkow przyczynowo
    skutkowych, badania o ahedoni wogole tego nie ustalilo. twoje odpowiedzi to
    tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione, ale duzo rzeczywistych
    zrodlach i intencjach twojej wiedzy.

    a to ze cos ma biologiczna "podstawe" nie oznacza ze ma biologiczna geneze. to
    ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna mozliwosc
    ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy.


    jesli mozg jest komputerem, to to ze musi istec hardwere zeby mogl dzialac jest
    oczywiste, ale uszkodzony tez moze softwere.
  • 02.05.09, 19:56
    Ja nie stwierdziłem, że badanie jakiekolwiek dotyczące tzw. "chorób
    psychicznych" odkryło ostateczną przyczynę, jedynie sugerują one
    jakie obszary są za chorobę, badź pewne aspekty choroby
    odpowiedzialne (to juz kwestia o czym dokładnie rozmawiamy). Być
    może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie daje,
    że to akurat dysfunkcja tych obszarów, bo być może jest to
    bardziej skomplikowane.Niemniej jednak twierdzenie, że nie jest
    to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do udowadniać, że
    jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu jeśli to choroba
    to choroba mózgu bo czego innego??. Nawet uważam, że twierdzenie, że
    nie jest to efekt dysfukcji tych rejonów wymienionych w badaniu jest
    też głupotą bo nie potrafisz obalić tej obserwacji, która na to
    wskazuje. Mozesz tylko powiedzieć, że przydałoby się to potwierdzić
    dalszymi badaniami i zgłebić dalej czemu nie zaprzeczam.
    Tylko
    odkrycie tajemnic funkcjonowania naszej mózgownicy da nam
    wytłumaczenia i możliwość opracowania metody leczenia, która uderzy
    w same sedno problemu. Podawałem przykłady, że szukanie problemów na
    zewnątrz jest błędne i nie wyjaśnia sedna sprawy ani o jotę, a
    miliony psychologów ciągle o tym nawija i nic z tego nie wynika.
    Zapytaj psychologa o wyjaśnienia nt. schizofrenii, depresji, ocd,
    bipolar. Zapewne będzie się silić na wyjaśnienia przy niektórych z
    nich, ale będą to nic nie warte bajeczki.

    to
    > ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna
    mozliwosc
    > ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy.

    To jest własnie sofizmat.
    Poszukiwania mają na celu odkrycie natury dysfunkcji, co jeśli
    zostanie osiągnięte da nam możliwość opracowania metod leczenia.
    Po co leczyć mózg skoro ty wierzysz, że jest u chorych psychiczne
    działający prawidłowo tzn. nie jest chory, a może masz na myśli, że
    te leki mają leczyć psychikę??? Nie są to normalne reakcje na stres
    i trudności życiowe. Badania pokazują, że w tych samych warunkach,
    podczas wykonywaniu tych samych zadań mózgi chorych funkcjonują
    inaczej. Więc anhedonik nie ma wcale możliwości lub ma znacznie
    zmniejszoną fizyczną możliwość odczuwania przyjemnosci i obojętnie
    za jak przyjemne rzeczy by się nie zabierał to przyjemności nie
    odczuje. Te wasze wytłumaczenia to przemycanie bzdur. Jeśli problem
    jest na zewnątrz, to nie leczymy czy szukamy cudownego leku na ból,
    bo kamień uwiera w stopę w bucie, tylko go wyjmujemy. Jeśli dla was
    badania są analogiczne do tego przykładu to się ośmieszacie
    zarzucając mi sofistykę. Otóż w przypadku tzw "chorób psychicznych"
    nie uwiera z zewnątrz tylko od wewnątrz.

    Przytoczyłem faktycznie słowo komputer, ale to nie znaczy, że mózg
    ma podobny podział na software i hardware. Z resztą software to też
    hardware jak się głebiej zastnowić, pity i landy na nośniku cd,
    domeny magnetyczne na dysku twardym, wszystko co wykonuje komputer i
    program dzije się fizycznie. Ten "software" bo tak naprawdę tego bym
    tak nie nazwał o którym Pan wspomina jest efektem wynikającym ze
    struktury mózgu. Nasz mózg to nie PC na którym możesz instalować
    rózne systemy operacyjne i w tym punkcie analogia to komputerów się
    urywa. Nie załadujesz sobie nowego OS bez zmiany architektury
    hardware tak jak to jest możliwe w PC. Nie staniesz więc się z
    depresiaka człowiekiem pełnym życia od samego gadania i rozmyślania,
    to strata czasu i historie ludzi na tym forum i nie tylko tutaj to
    potwierdzają. By taka zmiana była możliwa potrzebna jest zmiana
    architektury, sposobu funkcjonowania naszego mózgu, bliżej nam do
    kalkulatorów niż PC pod względem elastyczności. To jest dobre z
    punktu widzenia naszych interesów, jeśli można by było nami tak
    łatwo manipulować jak tym co robi komputer to byłby problem, natura
    o to zadbała by tak nie było. Psychologów można nazwać takimi
    hakerami, którym się wydaje, że mogą włamać się do tego niby OS
    oczywiście za naszą zgodą i go zmienić i co za tym idzie
    przeprogramować jakby nasze zachowania, ale to działanie skazane na
    porażkę.

    Co do genezy biologiczne wytłumaczenia daja nam nieprównywalnie
    lepsze perspektywy i spójne wytłumaczenia do dołu do góry. W ramach
    tej samej nauki tłumaczone są inne "niepsychiatryczne" choroby mózgu
    i inne choroby w ogóle, także innych zwierząt (bo człowiek
    zwierzeciem jest na pewno) czy organizmów. Idąc nieco śladami
    Bertrady na pytanie dlaczego mózgi chorych działaja tak a nie
    inaczej można doszukiwać się przyczyn w genetyce i istonie badania
    sugerują poważny wpływ genów. Oczywiście bierze się też pod uwagę
    efekt środowiska, ale to nie musi oznaczać od razu wychowania czy
    stresu. Mogą to być biologiczne czynniki środowiskowe, jak przebyte
    choroby itp. Być może te deficyty są wynikiem jakiś zakłuceń w
    następstwie zmian w okresie dojrzewania płciowego. Jest wiele
    niewiadomych. Ale odgrzewanie tych samych kotletów po raz nty i
    pisanie o toksycznych rodzinach przy odrzucaniu biologicznych
    przyczyn i uwarunkowań jest po prostu uporem dla samego bycia
    upartym. Wy nie chcecie by ludziom było lepiej, bo taki układ wam
    odpowiada, wieloletnie cykle psychoterapii i pisanie książek które w
    sumie nie róznia się od Harriego Pottera. Także dlatego, że możecie
    się wykazać swoją pseudo wiedzą. Zależy wam by pacjenci byli
    uwikłani w te bagno kofabulacji do których ich zachęcacie tak
    ochoczo. Stygmatyzacja się nigdy nie skończy jeśli nie przyznamy w
    koncu, że tzw. "choroby psychiczne" to po prostu najzwyczajniej w
    świecie choroby mózgu. Jeśli nadal będa to jakieś dziwne specjalne
    choroby jak "choroby psychiki" co jest nonsensem to nie dziwcie się,
    że dla wieszkosci ludzi to oznacza tyle, że te choroby nie są wcale
    chorobami a schizofrenik będzie stygmatyznowany jako świr a nie
    chory, będzie nadal jak niebezpieczny bandyta.

    Więc nie ulega wątpliwości, że przyczyny zaburzen psychicznych leża
    w mózgu, człowiek to nie jest tabula rasa by środowisko zewnętrzne
    mogło go dowolnie kształtować i wszystko tłumaczyć, w przypadku
    chorób psychicznych można mówić o nich (przyczynach zewnętrznych)
    raczej tylko w formie zdarzeń, które wywołały defekty prowadzace do
    nieprawidłowej pracy mózgu, bo to jakie geny dostajesz zależy od
    tego jakimu ludzmi i z jakimi genami będą rodzice. Wieć geneza
    w jakims tam sensie na pewno zewnętrzna od nas, ale co z tego jak
    genetyczna i biologiczna, czyli nie będąca środowiskową we własciwym
    znaczeniu tego słowa?? Napiszecie, że to rodzice są przyczyną
    schizofrenii?? Chyba nie...Więc wasze zastrzeżenia są nic nie warte.

    Wiem, że będziecie się upierać, że to nic nie dowodzi przyrównując
    to do naiwnch analogii, że nie można z tego wyciągnąć wcale takich
    wniosków jak z tego, że wąsów Hitlera i Stalina nie można wyciągnąć
    wnioskow, że one przyczyniają się do takich poglądów na politykę u
    ich posiadaczy. Tylko jak do licha checie wytłumaczyć sałatę słowną
    w mowie schizofreników, już nie mowię nawet o głupotach, że ktoś
    twierdzi, że ma ptaki w brzuchu, ale mówie tu o "zdaniach" pełnych
    neologiznmów gdzie panuje zupełny chaos?? Jest taka teoria, że
    schizofrenia to rodzaj ubocznego efektu ewolucyjnego rozwoju
    naszego "modułu mowy", czy szerzej intelektu. Wygląda ona całkiem
    obiecująco i jeśli ktoś w nią wierzy, to musi niechybnie zgodzić
    się, że przynajmniej schizofrenia wynika z gorszego funkcjonowania
    mózgu.

    twoje odpowiedzi to
    > tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione,

    Całkowicie nieuzasadnione??
    Pisz co chcesz, ale to nie znaczy, że twoja wypowiedź ma jakikolwiek
    inny sens niż wynikającea z niej chęc żeby mieć rację za wszelką
    cenę.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleu
  • 02.05.09, 23:41
    moj pierwszy post zostal uznany za okropny argument ad hominem :-), po czym ciag
    projekcji neuroleptyka na moja osobe, czyli forumowa farsa. nie mam z czym
    dyskutowac, bo twoje wyznanie wiary jest twoja sprawa. ciag sofizmatow i
    argumetow w duchu ze u was bija murzynow mnie juz nuzy. mam nadzieje ze nie
    dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak usiasc na kiblu.

    no to ze fizyka polyka informatyke to juz mnie przeroslo. dobranoc.
  • 03.05.09, 00:52
    mam nadzieje ze nie
    > dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak
    usiasc na kiblu.

    A to nie umiesz??
    Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 08:39
    > Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno.

    nie odpowiedziales na zaden argument inaczej niz ze jest glupi. powtarzasz
    ciagle to samo. za maska robisz? jak "jeszcze raz powtorzysz" to moc
    przekonywania wzrosnie?
  • 03.05.09, 02:36
    Nuroleptyk napisal
    >Być może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie
    >daje,że to akurat dysfunkcja tych obszarów[/b], bo być może jest
    >to bardziej skomplikowane.[b]Niemniej jednak twierdzenie, że nie
    >jest to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do
    >udowadniać, że jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu
    >jeśli to choroba to choroba mózgu bo czego innego??.
    Badania nie pokazuja choroby mozgu pokazuja tylko ze u osob z
    gleboka depresja/anhedonia zmiejsza sie aktywnosc w medial frontal
    cortex a zwieksza sie aktywnosc w inferior frontal cortex i w
    anterior cingulate, thalamus, putamen i insula.
    Wedlug tego artykulu aktywnosc w putamen and thalamus, jest zwiazana
    ze smutkiem a anterior cingulate moze byc zwiazana z anhedonia.
    Te badania pokazuja tylko jakie regiony mozgu sa zwiazane ze
    smutkiem czy anhedonia. Nie ma tutaj mowy o zadnej chorobie mozgu i
    trudno to kwalifikowac jako dowod ze anhedonia ma podloze
    biologiczne.
    Kiedys tez nie potrafilem odczuwac szczescia bo to bardzo powszechne
    u osob z depresja i schizofrenia. To sie zmienilo, obecnie odczuwam
    radosc i szczescie.
    Pozbylem sie mojej negatywnosci, nieustannej krytyki, zlosci i
    niezadowolenia.
    Wszyscy mamy wolny wybor. To od nas zalezy czy szanujemy innego
    czlowieka, czy tez nie, czy krytykujemy czy nie, czy chcemy sie
    cieszyc zyciem czy je negowac. Kazdy ma wybor i ten wybor decyduje
    kim jestesmy.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 03.05.09, 09:32
    no panie mask, moze tlumaczcie te nazwy, bo ich niezrozumialosc jeszcze kogos
    nabierze co do glebokosci tych badan :-)
  • 03.05.09, 10:25
    1.anterior cingulate - przedni zakręt obręczy
    2.medial frontal cortex - przyśrodkowa kora czołowa
    3.thalamus - wzgórze
    4.putamen - skorupa
    5.insula - wyspa

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 02.05.09, 20:19
    neuroleptyku drogi, na calosc tego postu to odpowiadac mi sie nie chce. powiem
    tylko to: ja nie stawiam zadnych tez. tezy stawiasz ty, a ja ci wykazuje, ze sa
    falszywe. a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od
    ciebie przykre.

    agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales przeciwko
    argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych sie nie da
    obronic.




    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 03.05.09, 00:40
    Po pierwsze nie jestem drogi.
    Jak to wygodnie jest być sceptykiem..

    >a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od
    > ciebie przykre.

    Ja argumentje bardziej niż Pan i niech Pan nie mówi, że wykazanie
    idotycznych analogii to argument ad hominem. Stosujesz pan argumenty
    ad nauseam

    > agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales
    przeciwko
    > argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych
    sie nie da
    > obronic.

    "bardzo
    teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak
    zupelnie."

    Przypomina Pan sobie??
    Widocznie pora zakończyć ostatecznie ta dyskuje. Tak?

    Może jeszcze coś o schizofrenii, coś co nam wyjaśnia kwestię
    DLPC/DLPFC.

    schizophreniabulletin.oxfordjournals.org/cgi/content/abstract/
    sbn162v1

    Czy nie można z tego wyciągnoć winosku, że przynajmniej za cześć
    objawów w sch. odpowiada dysfunkcja tego obszaru?? To jest stawianie
    tez których nie da się obronic? Zaiste ciekawe dlaczego się nie da
    obronić?
    Niech pan udowodni, że nie da się tezy. że schizofrenia to choroba
    mózgu udowodnić, bo widzę, że Pan uwielbia argumenty ad ignorantiam.
    Nawet jak się uprzeć (a trzeba bardzo mocno), że te badania nie
    udowadniją tej tezy, że np. schizofrenia to choroba mózgu, to nie
    obala to tezy. To jest możliwe tylko w zasadzie kiedy zbadasz cały
    mózg w największym możliwym stopniu detalu i nie znajdziesz tam
    żadnych patologii związanych z objawami sch. Zadanie zaiste na dzień
    dzisiejszy niewykonalne, więc nie obaliłeś Pan tej tezy i nie chrzań
    Pan, że nie da się jej obronić. To rozumowanie z ingnoracji i braku
    wyobraźni jest takie, że jak dzisiejsze metody nie potrafią nic
    wykryć to znaczy, że tego tam nie ma. Bzdura!. Kiedyś nie było
    mikroskopu i jakbyś wtedy powiedział, że zyja w tobie setki milionów
    czy miliardów bakteri a część z tych organizmów może wywoływać
    choroby to by ciebie wyśmiano i poddano ostracyzmowi. Wtedy choroby
    tłumaczono teoriami pod wzgledem glupoty podobnymi do tych
    psychologicznych, które tłumaczą dzisiaj tzw. "choroby psychiczne".
    Prawda jest, że w takim wypadku nie można mówić o prawdziwości czy
    fałszywości tezy, ALE ALE sam fakt, że jeśli sch. to choroba to może
    być to tylko choroba mózgu wskazuje na jej prawdziwośći i tyczy się
    to reszty tzw. chorób psychicznych tak samo. Oczywiście można
    stworzyć pokraczną tezę, że to mogłaby być w zasadzie choroba innego
    organu np. wątroby tylko, że musiałaby ona uszkadzać czy zaburzać w
    efekcie funkcje mózgu a więc w przyczyniać się do choroby mózgu bo
    sama wątroba urojeń na pewno nie wytworzy i nie przekaże do strun
    głosowych komunikatów w stylu "mam ptaki w brzuchu".
    Więc to, że mózg działa nieprawidłowo jest pewne jak w banku i nie
    ma nic nadzwyczajnego w stwierdzeniu, że choroby psychiczne są
    chorobami mózgu. Wieć pańska opinia, że sch. to choroba psychiczna a
    nie mózgu jest nieskończenie bardziej bezsensowna niz ta, że sch. to
    choroba cebulek włosowych.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 08:50
    neuroleptyk napisał:

    > Po pierwsze nie jestem drogi.
    > Jak to wygodnie jest być sceptykiem..

    a swiat potrzebuje wiary... sceptycyzm a raczej krytycyzm jest elementem nauki.
    nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga dotyczylo osob w
    depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak
    informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji), tylko wnioski z
    jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze wiedza naukowa
    uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe.
  • 03.05.09, 10:11
    Już widze jak nauka potrzebje tego krytycyzmu w pańskim rozumieniu.

    > nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga
    dotyczylo osob w
    > depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak
    > informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji),
    tylko wnioski
    > z
    > jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze
    wiedza naukow
    > a
    > uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe.

    Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania,
    bo jestem tego ciekaw.
    Jeśli dla Pana te badanie nie sugeruje obszarow w mózgu i natury ich
    dysfunkcji odpowiedzialnych za anhedonie, to może niech Pan napisze
    do badaczy i im zasugeruje, że wcale nie jest pewne, że badali
    mechanizmy anhedonii tylko ogólnie depresji. To że pacjetki nie
    miały samej anhedonii nie znaczy, że badacze nie badali zmian
    będacych podstawą anhednii samej w sobie. Badali jaki mechanizm
    odpowiada za to zjawisko poprzez odpowiedni test zaadresowany
    specjalnie do tego problemu a więc pomijając resztę zjawisk w
    depresji. To co Pan tu wyrabia pisząc to jest nie krytycyzm jako
    element nauki tylko pański kaprys z reszta nie tylko, bo osamotniony
    w takim podejściu to Pan nie jest.

    Mam inne dowody nt. anhedonii tym razem w schizofrenii i jeśli
    poprzednie Pana nie przekonuje to może te.

    jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck
    This study reveals an interesting paradox that is consistent with
    the emotional experiences that characterize schizophrenia: patients
    with schizophrenia appear to have a normal ability to experience
    unpleasant emotions, coupled with an impairment in the ability to
    experience pleasant ones, and the more psychotic they are, the
    greater the acuity of their ability to recognize unpleasantness. At
    the neural level, patients with schizophrenia who subjectively rated
    the unpleasant odor the same as did healthy volunteers failed to
    recruit the subcor tical limbic and paralimbic structures that would
    normally be used for this task. Instead, their normal behavioral
    response was associated with abnormally increased rCBF in a widely
    distributed group of frontal cortical regions. On the other hand,
    these patients had difficulty identifying the positive emotional
    valence of the pleasant odors, despite the fact that they gave
    intensity ratings within the normal range. This behavioral response
    is consistent with the clinical observation that patients with
    schizophrenia frequently experience anhedonia. Thus, this study
    suggests that these patients have a dysfunction in the neural
    circuitry used to assess both extremes of hedonic experience in the
    olfactory domain, in addition to a dysfunction in their ability to
    subjectively experience the pleasurable extreme. Their prefrontal
    brain regions, which would normally be used to recognize pleasurable
    stimuli, appear to be hijacked for the more fundamental and
    evolutionarily necessary task of recognizing unpleasant stimuli, as
    a compensation for the apparent failure of their paralimbic regions
    to recognize unpleasant stimuli as negative or dangerous.

    Czyli w dużym uproszczeniu anhedonia ta wydaje się być
    spowodowana przejęciem obszarów normalnie odpowiedzialnych za
    szacowanie przyjemności czyli obszarów przedczołowych(prefrontal
    brain regins) do ważniejszego zadania rozponawania nieprzyjemnych
    bodzców jako kompensacja dysfunkcji obszarów (paralimbic)
    paralimbicznych normalnie odpowiedzialnych za zadanie rozpoznawania
    nieprzyjemnych bodźców


    Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic
    regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the
    parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well
    as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a
    role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in
    studies of schizophrenia each also has been found to be
    dysfunctional. For example, animal studies have shown that the
    nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive
    responses.50-51 Based primarily on pharmacological evidence, the
    nucleus accumbens has been implicated in neural mechanisms
    underlying schizophrenia.52-53 Furthermore, a dysfunction in the
    hippocampal-amygdalar-accumbens system has been related to patients'
    difficulty in interpreting stimuli based on their affective content
    and the context in which they occur.54

    Wymieniona jest dysfukcja 3 obszarów limbicznych (jądra
    półleżace, wyspa oraz zakręt przyhipokampowy) oraz robaka móżdzku
    odpowiedzialnych w rozpoznawaniu nieprzyjemnych zapachów u pacjentów
    w schizofrenii itd...


    Nie będę wszystkiego tłumaczył, jak zrobiłem gdzieś błąd to dajcie
    znać. Nie zmienia to faktu, że do dowodzi to badanie niezbicie, że
    anhedonia w schizofreni jest wynikiem dysfunkcji mózgu.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 10:29
    zapewne potrzebuje twierdzen wyssanych z palca w pana rozumieniu. bo nauka to ma
    do siebie ze wyssysa z palca.

    > Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania,
    > bo jestem tego ciekaw.

    a czemu mialbym wysuwac jakies wnioski? nie rozumiem tego polecenia. w niczym
    nie wplynelo destruktywnie na stan mojej swiadomosci, ani pozytywnie nie
    poszerzylo wiedzy na temat swiata, otwierajac nowe perspektywy, wiec do wnioskow
    mnie specjalnych nie zmusilo.


    co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu? jestem przekonany ze wszystko znajduje
    odbicie lub jest odbiciem stanu naszej mozgownicy ( piszac symbolicznie
    oczywiscie, bo jak wziasc ksiazki z zakresu przedmiotu to mozna sie zzdziwic jak
    wiele rzeczy ktore intuicyjnie przypisywaloby sie mozgowi nie maja z nim za
    wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do czynienia ze
    przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne.
  • 03.05.09, 11:47
    Nie musi pan nic pisać o co prosze.
    > co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu?

    Niepoprawne działanie mózgu.

    wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do
    czynienia ze
    > przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne.
    Co pan ma na myśli w tym zdaniu?
    Co pan ma na myśli pisząc zmiany funkcjonalne??
    Jakie to są z przykładami??

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 11:55
    na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa.
  • 03.05.09, 19:19
    > na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa.

    Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie
    choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog??
    Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że
    neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba
    psychiczna".


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 20:40
    > Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie
    > choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog??
    > Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że
    > neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba
    > psychiczna".


    zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w imie rzekomej
    "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom hormonow jednych a
    innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi trzeba wyslac
    endokrynologa.
  • 03.05.09, 22:42
    > zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w
    imie rzekomej
    > "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom
    hormonow jednych a
    > innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi
    trzeba wyslac
    > endokrynologa.

    Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
    nie zmienia to faktu, że jest to choroba. Zdajesz się celowo mylić
    normalne zmiany adaptacyjne (te występujące przy zagłodzeniu to juz
    niestety nie są normalne) z tymi patologicznymi. To co obserwuje się
    w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na
    warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego
    działania mózgu.
    Już pisałem, że to nie jest jak umiarkowane przyspieszenie tętna i
    oddechu po wejściu na 4te piętro to raczej jak zawał po tejże
    czynności. Jeśli pierwsza zmiana w organizmie to normalna adaptacja
    to druga to efekt dysfunkcji. Ty zdajesz się twierdzić, że choroby
    psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w
    takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i
    czemu w ogóle to leczyć?? Z samego faktu jak coś nazwiemy chorobą
    (już pomijając ten idiotyczny podział na somatyczne i psychiczne) to
    a priori wiemy, że to zjawisko jest nieprawidłowe. Więc w
    tzw. "chorobach psychicznych" nie mamy do czynienia z reakcjami
    analogicznymi do prawidłowego odruchu źrenicznego na światło, ale
    analogicznymi do objawu Argyll Robertsona, czyli mamy do czynienia
    reakcjami patologicznymi. Brak rozluźnienia LES w Achalazji to nie
    jest normalna reakcja z całej sekwencji reakcji występująch przy
    przełykaniu pokarmu, co skutkuje trudnościami w przełykaniu, już
    pomijając gorszą motoryczność mięśni gładkich przełyku, chociaż
    sekwencyjnie powienienem wymienić to w odwrotniej kolejości, ale to
    nie jest tu istotne.

    Skończ Pan tą sofistykę.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 22:57
    > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
    > nie zmienia to faktu, że jest to choroba.

    genetyczna zapewne.

    To co obserwuje się
    > w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na
    > warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego
    > działania mózgu.

    nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem. badanie na ktore sie
    powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam siebie zaczal
    wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica
    nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach stresogennych,
    jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne.

    Ty zdajesz się twierdzić, że choroby
    > psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w
    > takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i
    > czemu w ogóle to leczyć??

    bo adaptacja moze byc niezdrowa.



    buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac sie z moimi
    argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu poza tym ze sie
    z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa nieustannie.
    twoje projekcje sa rozbrajajace.
  • 03.05.09, 23:52
    > > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
    > > nie zmienia to faktu, że jest to choroba.
    >
    > genetyczna zapewne.

    Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
    mózgu czyli o etiologi choroby. Nie wiemy jakie czyniki dokładnie
    powodują np SM. Co nie zmienia faku, że objawy w niej są efektem
    choroby mózgu. Jeśli chodzi o tzw. "choroby psychiczne" to może
    wynikają one z genow, może z zaburzeń w rozwoju, to nie zmienia ani
    o jote faktu, że objawy takie jak anhedonia sa efektem dysfunkcji w
    mózgu. Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale
    to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory.

    >nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem.

    Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta
    pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia.

    Schizophrenia, schizotypal and delusional disorders
    (F20-F29)
    Mood [affective] disorders
    (F30-F39)
    Neurotic, stress-related and somatoform disorders
    (F40-F48)

    > badanie na ktore sie
    > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam
    siebie zaczal
    > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. .

    To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu mamy
    nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi
    choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
    to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

    bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica
    > nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach
    stresogennych,
    > jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne

    Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do
    otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje
    bez wyrażnych powodów ku temu.
    Z resztą nerwica to stara naomenklatura.

    > bo adaptacja moze byc niezdrowa

    to jest jakiś nonsens

    buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac
    sie z moimi
    > argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu
    poza tym ze sie
    > z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa
    nieustannie.
    > twoje projekcje sa rozbrajajace.

    Projekcje to są w kinie w Lublinie.
    Skończ Pan już te pogrążanie się.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 08:50
    > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
    > mózgu czyli o etiologi choroby

    jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal dala.tata? od
    samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie kwestionuje
    istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

    > Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta
    > pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia.

    no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy uznaje sie za
    choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale bardzo dawno
    temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis specjalista na
    forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich roszczen co do jak
    ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie.

    Nie mówimy teraz o etiologi
    > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
    > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

    tragifarsa!!!!

    > Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do
    > otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje
    > bez wyrażnych powodów ku temu.

    :-)

    > > bo adaptacja moze byc niezdrowa
    >
    > to jest jakiś nonsens

    adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi na zdrowie.

    > Skończ Pan już te pogrążanie się.


    ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i uzywac calej gamy
    postaw obronnych
  • 04.05.09, 19:38
    > > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
    > > mózgu czyli o etiologi choroby
    >
    > jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal
    dala.tata? od
    > samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie
    kwestionuje
    > istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

    Proponuje Panu skończyć te sofizmaty.
    Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej, czy
    wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste.
    Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika
    nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania
    przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję. Stara się Pan w
    swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych,
    równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big
    Bang. Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
    jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w
    ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały
    czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to
    efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie
    nie wynikało nic. Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest
    wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
    na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
    powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
    czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
    temat etiologii.

    Nasza dalsza dyskusja nie ma sensu, przegrałeś ją z kretesem.

    > no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy
    uznaje sie za
    > choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale
    bardzo dawno
    > temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis
    specjalista na
    > forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich
    roszczen co do jak
    > ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie.

    Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden
    argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i
    lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a
    priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty
    zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie
    jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan
    coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego
    z tematem.


    > Nie mówimy teraz o etiologi
    > > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii.
    Teraz
    > > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.
    >
    > tragifarsa!!!!

    No pewnie, że farsa od jakiegoś czasu pisze Pan nie na temat.

    > > > bo adaptacja moze byc niezdrowa
    > >
    > > to jest jakiś nonsens
    >
    > adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi
    na zdrowie.

    Organizm ma ograniczone możliwości adaptacyjne, to o czym Pan pisze
    to warunki do których nie może się zaadoptować, każdy organizm
    potrzebuje energii, 'pożywienia'. Może Pan równie dobrze powiedzieć,
    że śmierć z braku pożywiena to też "adaptacja" ale to będzie czysty
    nonsens.

    > ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i
    uzywac calej gam
    > y
    > postaw obronnych

    Myśle, że jednak ten spór jest zakończony, w tej chwili dyskutujemy
    już nie na temat.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 20:25
    beloczesz, no ale jesli ci to potrzebne zeby jazn sie nie rozleciala to rob co
    ci potrzebne do zycia.
  • 04.05.09, 20:33
    neuroleptyk, przypatruj eis ju ztej dyskusji i twoja wiara w magiczna sile
    jezyka jest niesamowita. ty myslisz, ze jak cos powtorzysz kilkansascie razy, to
    tak juz bedzie.

    jedna rzecz ktora udowodniles to to, ze

    a. jestes szczelny na argumenty
    b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz.
    c. nie masz pojecia o podstawach metodologii.

    nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal rozstrzygniety.
    gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety, bo stwierdzic ze
    PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na miare nagrody
    Nobla. tego Nobla jescze nie dano i jeszcze dlugi czas nie dadza. Pomijam tez
    takie kwiatki u ciebie jak 'kryteria diagnostyczne anhedonii', ktorych
    oczywiscie nie ma, bo anhedonia nie jest choroba. ale, skoro to forum ma taki
    poziom, moze nadamy kod, co?

    i nie, neuroleptyku, jesli ta dyskusja zostala przegrana z kretesem, to niestety
    przez ciebie i twoje dazenie do tego, zeby udowodnic cos, co na gruncie
    dzisiejszej nauki jest nie do udowodnienia.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 05.05.09, 00:03
    > a. jestes szczelny na argumenty
    > b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz.
    > c. nie masz pojecia o podstawach metodologii.

    I jestem ze wsi na dodatek....

    nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal
    rozstrzygniety.
    > gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety

    ????

    bo stwierdzic ze
    > PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na
    miare nagrody
    > Nobla. tego

    Raczej odkrycie, że nie wynika ona z dysfunkcji w mózgu byłoby
    jednoznaczne z odkryciem prawdziwego cudu.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 05.05.09, 00:16
    no ale tej dysfunkcji nie wykazales niestety. ty postulujesz jedynie.
    ja ci moge powiedziec ze anhedonia to pasozyty w mozgu. i mniej wiecej tak samo
    potrafie to udowodnic jak i ty.

    no i czekam na te 'kryteria diagnostyczne'.


    --
    blue skies research rules!
  • 04.05.09, 20:41
    "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
    jest w stanie obalić."

    Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτιολογία -
    badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) - nauka badająca
    przyczyny zjawisk, procesów i faktów.



    Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest
    > wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
    > na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
    > powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
    > czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
    > temat etiologii.

    jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec nie mowie
    tego z gory.



    > Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden
    > argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i
    > lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a
    > priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty
    > zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie
    > jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan
    > coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego
    > z tematem.

    nie wiem jaka jest istota zmieniania nazewnictwa. jasno powolalems ie na
    specjaliste w wtym wzgledzie. nie mam pojecia czy podzial wynikal z przekonania
    ze choroby to te bardziej o genezie organicznej, a zaburenia sa funcyjne. a
    teraz uznali ze nie beda sie wiklac i wszystko uznaja zaburzeniem, zeby uciec od
    zle kojarzacego sie slowa choroba psychiczna. a moze rozroznienie na chorobe i
    zaburzenie z innych wzgledow wynikalo, tego nie wiem. w kazdym badz razie
    nerwice nie byly uznawane za choroby. ale dla mnie mozesz sobie uznac. mnie
    naprawde nazwy gucio robia.




  • 04.05.09, 21:12
    > Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτ
    > ;ιολογία -
    > badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) -
    nauka badająca
    > przyczyny zjawisk, procesów i faktów.

    Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu
    przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
    objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.
    Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
    dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
    jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
    definicji nic nie zmienia.
    Ponad to używając słowa etiologia w medycynie mamy na myśli
    przyczyny choroby a nie objawów. Etiologią wszystkiego można
    powiedzieć, że jest Big Bang czy jescze coś co było wcześniej, ale
    takie stwierzenie nie powieksza naszej wiedzy.
    Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego
    bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie
    pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne.
    To i cała reszta tego co piszecie na ten temat razem z dala.tatą to
    wasze kaprysy.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 21:26
    > Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu
    > przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
    > objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.

    a jest jakas roznica ontologiczna?

    > Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
    > dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
    > jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
    > definicji nic nie zmienia.

    ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia, raz ze
    choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach mozgu tylko
    tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu widzenia widza i
    pana co kurtyne podciaga.


    Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego
    > bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie
    > pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne.

    a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos jeszcze? to wtedy
    dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie wstecz, a jedna
    wstecz to objaw tak?
  • 04.05.09, 23:02
    > a jest jakas roznica ontologiczna?

    Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że
    przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że
    żadnej nowej wiedzy z tego nie ma.
    Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się
    ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja
    nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie
    mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym
    łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny
    wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę.


    ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia,
    raz ze
    > choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach
    mozgu tylko
    > tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu
    widzenia widza i
    > pana co kurtyne podciaga.

    Pisząc o etiologii anhedonii (zaznaczam) w tym poście ( i tylko w
    tym) miałem na myśli w znaczeniu ogólnym tzn. tyle co
    etiologia=przyczyna a nie medycznym i nie wynika z tego, że sugeruję
    tym, że sam objaw to choroba w tym zdaniu. Oczywiście już etiologia
    dyfukncji mózgu użyłem w znaczeniu medycznym.
    Mogłem napisać w sumie "etiologia- w generalnym znaczniu" a przy
    drugim etiologia w znaczeniu medycznym żebyś zrozumiał, bo masz w
    tym problemy. Nie zmienia to faktu, że anhedonię powoduje dysfunkcja
    mózgu. Od jakigoś czasu rozmawiamy już nie na temat i ty zdajesz się
    tego nie zauważać.

    > a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos
    jeszcze? to wted
    > y
    > dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie
    wstecz, a jedna
    > wstecz to objaw tak?

    A może w chorobie Alzheimera jest coś po środku i sam zanik kory
    mózgowej, występowanie blaszek amyloidowych to nie jest bezpośrednia
    przyczyna demencji??
    Nie ma żadnych podstaw ku temu, nie mogę uwierzyć do jakich bzdur
    się możesz jeszcze posunąc.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 23:09
    RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z abstraktow
    ktore czytasz
  • 04.05.09, 23:12
    > RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z
    abstraktow
    > ktore czytasz

    Jeśli tak to mnie oświeć co z nich wynika, już się o to raz pytałem
    ale wykręcaleś się od tego opisu.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 12:07
    a nie zauwazylem pierwszej czesci. to ze nie musze pisac to ja dobrze wiem drogi
    panie, tylko nie bardzo rozumiem jaki sens ma ta prosba. pan wyciagnal wnioski
    ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja. ja zadnego stosunku do tych badan
    nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z pewnymi
    stanami psychicznymi.
  • 03.05.09, 19:04
    To że Pan idze w zaparte mnie już nie dziwi.
    pan wyciagnal wnioski
    > ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja.

    A to na mocy jakiego prawa??

    ja zadnego stosunku do tych badan
    > nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z
    pewnymi
    > stanami psychicznymi.

    Ignoruje Pan z zadowoleniem całą resztę. Te badanie wcale nie daje
    nam odpowiedzi dlaczego ludzie ze schizofrenią maja trudności w
    odczuwaniu przyjemności, ani troszeczkę???
    W anhedonii wszystko działa prawidłowo w mózgu tak???
    Wszystko co z tego badania wynika to tylko obszary??

    W zaparte Pan idzie doprawdy, ale to tylko szkoda dla Pana.
    Może Pan nie wyciągać z tego w niosków i ignorować. Ignorancja jest
    taka przyjemna, bo chroni nadwątlony faktami światopogląd od
    całkowitej ruiny. I niech Pan nie pisze znowu, że to co Pan robi do
    normalny krytycyzm naukowy, bo sie Pan ośmieszy. I to ja mam
    jakieś "nieuprawnione" wnioski na dodatek?

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 03.05.09, 20:43
    pozwol i wybacz ze jakos sie nie przejme jak neuroleptyk mi stwierdzi ze sie
    osmieszam :-)
  • 01.05.09, 15:38
    moge i chce mowic za siebie. prosze mi nie przypisywac jakichs checi czy
    niecheci. mnie interesuje stan wiedzy naukowej, a ty go przeinaczasz i
    traktujesz z bardzo duza nonszalancja, uslijuac go wcisnac w swe obecne poglady
    czy refleksje. stad jest dyskusja.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 01.05.09, 20:03
    najepsze jest to ze neuroleptyk zanim przeszedl metamorfoze na miare gustawa
    ktory stal sie konradem, dawal kiedys calkiem sensowny argument, pasujace do tej
    dyskusji ktore dzis chetnie bym mu wkleil gdyby mi sie chcialo szukac.
  • 01.05.09, 20:04
    Cytyję

    "Deficits in the executive control of cognition have
    long been a major research focus in schizophrenia. Functional
    neuroimaging studies have documented relationships
    between impairments in executive control and abnormal
    cortical activation in several regions of the
    prefrontal cortex. An extensive literature has linked impairments
    in strategic processes, such as representing and
    maintaining goals and allocating attentional resources, to
    dysfunction of the dorsolateral prefrontal cortex (1–9). A
    second frontal area reported to show altered activation in
    schizophrenia is the anterior cingulate cortex (10–13) on
    the medial surface of the frontal lobes. This region is posited
    to have a critical role in evaluative functions such as
    self-monitoring of performance (14).
    Although much has
    been learned about relationships between these components
    of executive control and their neural underpinnings,
    many questions remain concerning their respective roles
    in the etiology and course of schizophrenia. The present
    study examined dorsolateral prefrontal cortex and anterior
    cingulate cortex activity in never-medicated first-episode
    schizophrenia patients. We used a novel task designed
    to functionally dissociate the two regions and
    sought whether dysfunction of either or both of these regions
    would be observable at illness onset.
    The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal
    cortex is among the most consistent findings in
    schizophrenia (1, 2, 5–7, 9). Functional magnetic resonance
    imaging (fMRI) studies of first-episode patients
    have shown dorsolateral prefrontal cortex hypoactivation
    (2–4), although hyperactivation has also been reported (8).
    The executive control function of interest in the present
    study was context processing (i.e., the ability to use context
    information to guide task-appropriate behavior),
    which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex
    in healthy subjects (2, 5, 15). Specific context-processing
    deficits have been reported in schizophrenia patients over
    a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy
    first-degree relatives (18). These deficits are associated
    with disorganization symptoms of the illness (4, 7, 17, 19)
    and are accompanied by reduced dorsolateral prefrontal cortex
    activity (2, 4, 5). We therefore predicted hypoactivation
    in the dorsolateral prefrontal cortex would be associated
    with context-processing deficits in this medicationnaive,
    first-episode schizophrenia patient group.
    With regard to
    functional alterations in the anterior cingulate
    cortex, neuroimaging studies in healthy participants
    have suggested that the anterior cingulate cortex is
    responsive to the occurrence of cognitive conflict and signals
    the need for recruitment of control processes to resolve
    conflict (14, 20). Schizophrenia patients show reduced
    error-related anterior cingulate cortex activity and
    less of a performance adjustment after error commission
    (11) or associated with response conflict (20), suggesting
    that an internal monitoring function of the anterior cingulate
    cortex is impaired in schizophrenia.
    To our knowledge,
    anterior cingulate cortex functioning in first-episode
    patients has not been reported, so it is unknown
    whether conflict-related anterior cingulate cortex dysfunction
    is present before possible effects of medication
    or illness chronicity arise.
    Addressing the question of antipsychotic medication effects
    on dorsolateral prefrontal cortex and anterior cingulate
    cortex activity was another goal of the current study.
    Few neuroimaging studies have directly examined changes
    in functional activation due to treatment. In a recent PET
    study, Lahti et al. (21) found that clozapine, but not haloperidol,
    normalized the reduced anterior cingulate cortex
    activation pattern observed after medication withdrawal.
    Honey et al. (22) reported increased activation in the right
    dorsolateral prefrontal cortex and supplementary motor
    area/cingulate gyrus in chronic patients after substitution
    of risperidone for typical antipsychotics. Reviews of second-
    generation atypical antipsychotics agree that they
    may offer modest benefits for impaired cognition in
    schizophrenia (23, 24). If so, one would expect to observe
    corresponding changes between on- and off-medication
    states in functional brain activation. We tested this hypothesis
    in the current study, directly comparing dorsolateral
    prefrontal cortex and anterior cingulate cortex activation
    during the unmedicated state to that after 4 weeks of stabilization
    with second-generation antipsychotic medication."

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 23:40
    i znajdziesz jeszcze cala mase takich badan. gdybys przeczytal uwaznie jednak,
    to znow zauwazylbys korelaty a nie zwiazek przyczynowo skutkowy.

    co wiecej, jest cala masa badan, ktore obalaja te tezy. i tyle. nie ma
    konsensusu, a to byla twoja teza.
    --
    blue skies research rules!
  • 02.05.09, 06:33
    Sposob myslenia i zachowania schizofrenika rozni sie od sposobu
    myslenia i zachowania osoby ktora jej nie ma. To co cytujesz tylko
    potwierdza ten inny sposob myslenia czy zachowania ale nie dowodzi
    biologicznosci schizofrenii.
    Na przyklad
    > The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal
    > cortex is among the most consistent findings in
    > schizophrenia (1, 2, 5–7, 9).
    .......
    > study was context processing (i.e., the ability to use context
    > information to guide task-appropriate behavior),
    > which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex
    > in healthy subjects (2, 5, 15). [b]Specific context-processing
    > deficits have been reported in schizophrenia patients over
    > a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy
    > first-degree relatives (18).
    To oznacza tylko u czlowieka bez schizofrenii umiejetnosc uzywania
    contekst informacji aktywuje dorsolateral prefrontal cortex a u
    schizofrenika nie aktywizuje. Wiecej nie aktywizuje rowniez u
    krewnych pierwszego stopnia.
    Dla mnie umiejetnosc uzywania contekst informacji to umiejetnosc
    ktorej trzeba sie nauczyc, jesli schizofrenik zostanie jej nauczony
    i umie wykorzystywac kontekst informacje to wyniki badan moga byc
    zupelnie inne i podwaza to co cytujesz.
    Serdeczne pozdrowienia.


  • 30.04.09, 20:42
    a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to to jest dowod
    na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w mozgu powoduje
    anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na to, co sie w
    mozgu dzieje.

    bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela adrenalina. chcialbys
    powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny?

    pomijam juz cala sprawe diagnozy anhedonii, ktora jest notorycznie trudna.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 30.04.09, 21:37
    > a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to
    to jest dowod
    > na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w
    mozgu powoduje
    > anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na
    to, co sie w
    > mozgu dzieje.

    Zmiana w mózgu powoduje anhedonie.
    Nie ma anhedoni bez odpowiadającej jej procesu w mózgu, wszystko co
    czujemy i robimy ma podstawy w procesach zachodzących w mózgu.
    Czyli w skrócie najpierw musi zajść proces w mózgu.

    > bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela
    adrenalina. chcialby
    > s
    > powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny?

    Wydzielanie adrenaliny to tylko jeden z procesów całej kaskady jaki
    towarzyszy temu, bez ciała migdałowatego nie ma czegoś takiego jak
    strach.
    Po prostu masz Pan błędne myślenie zakładające, że strach to coś
    przed procesem w mózgu jak np. światło padające na siatkówkę oka,
    które dalej jest przekształcane w sygnał biegnący do kory wzrokowej.
    Zaczynając te boje najpierw odpowiedz dlaczego się przestraszyłeś
    czegoś w pierwszej kolejności. I uprzedzam nie oczekuję tu
    odpowiedzi w stylu "dlatego bo to było straszne" tylko wytłumacz
    dlaczego było coś straszne???



    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 02:07
    no to udowodnij ze zmiana w mozgu powoduje anhedonie. mysle ze na tym forum
    dojdzie do przelomu psychiatrii. pierwszy raz bedziemy mieli dowod na to, ze
    zmiany w mozgu powoduja anhedonie. nie wiem, jak ty, ale ja drze w oczekiwaniu.

    nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna. w psychologii
    jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem w jednej ze
    swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem.

    a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach publikacji na ten
    temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z antropologii. bardzo
    teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak zupelnie.


    ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!! KOLEZANKI I
    KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!!
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 01.05.09, 04:46
    Widze że "kolega" też nie śpi wtedy kiedy ponoć się śpi. Zaczne tak.
    Te pańskie krzyczenie o dowody jest zaiste komicznie, jakby Pan nie
    był tak zacietrzewiony swoją ideą, to by Pan sprawdził, że istonie
    już w tym wątku podawałem link do badań nad zjawiskiem anhedonii.
    I nie oczekuje oklasków, bo ja tu niczego nowego nie odkrywam, to
    Pan stara się tak to ukazać jakby to miał być przełom, jakbyśmy
    odkrywali koło. Otóż nieee. Już w czasach niejakiego Kraeplina było
    pewne, że mówienie o tzw. chorobach psychicznych to tylko metafora a
    sam Kraeplin wierzył iż w końcu istota patologii będąca u podstawy
    tych objawów zwanych przez nas w całości jako schizofrenia tzn.
    urojenia, omamy, dezorganizacja etc.. zostanie w koncu odkryta.
    Owszem nie wiemy jeszcze o schizofrenii wielu rzeczy, ale mówienie,
    że nie jest to związane z patologią w mózgu obojętnie czy jakiego
    rodzaju jest po prostu nieprawdą. Np. hipofrontalność/hipoperfuzja w
    korze przedczołowej jest anomalią wielokrotnie obserwowaną w wielu
    badaniach.

    ajp.psychiatryonline.org/cgi/reprint/162/12/2322.pdf

    > ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!!
    KOLEZANKI I
    > KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!!

    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
    Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie
    książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi
    też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie
    nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym
    choroby umysłu.


    Tak więc za jednym zamachem i schizofrenia i sama anhedonia.


    nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna.
    w psychologi
    > i
    > jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem
    w jednej ze
    > swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem.


    Niech Pan mi wytłumaczy tutaj a nie odsyła to książek.
    Albo niech Pan poda link.


    > a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach
    publikacji na ten
    > temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z
    antropologii. bardzo
    > teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak
    zupelnie.

    Jasne nie mam pojęcia o czym mowię......Zdaje się, że takie słowa
    oznaczają jedno. Przegrał Pan ten spór.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 15:05
    drogi neuroleptyku, napisales to:

    "www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724
    Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie
    książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi
    też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie
    nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym
    choroby umysłu."

    pomijam juz wycieczki ad hominem (nie tylko w tym fragmencie), ktore
    oprotestowales nie tak dawno - warto te protesty stosowac do siebie. co do
    samego tekstu: bardzo prosze wskazac, gdzie ten tekst mowi o lancuchu
    przyczynowo skutkowym. o ile widze, on mowi o korelatach anhedonii, a z
    korelatow do przyczynowosci jest taka droga jak z kina Luna na ksiezyc. a zatem
    czekam na dowody - wiem, w zacietrzewieniu, jednak to ty dowodow nie podajesz.

    wycofuje sie z linku, bo do swojej nie podam, a po bibliografii szukac mi sie
    nie chce.

    i niespecjlalnie wiem , co mam wytlumaczyc: ze strach istnieje? mozna sie klocic
    o to, co to jest strach, ale nie o to, czy istnieje.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 01.05.09, 19:15
    Nie warto tracić czasu na dysputy bo Pan i tak wszystkiemu zaprzeczy
    Jasne te badania nic nie udowadniają, żadnych wniosków... To skąd
    się bierze gorsza aktywacja DLPC w czasie testów u chorych na
    schizofrenię w porównaniu z grupą kontrolną w korelacji też z
    gorszymi wynikami tych testów? Czyli te hypo w DLPC ma się nijak
    według ciebie do schizofrenii??
    Jeśli tak to na tym koniec.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 17:24
    no rzeczywicsie straszne to. najlepiej siedziec i koniecznie sie trzymac
    wlasnego zdania.
    --
    blue skies research rules!
  • 30.04.09, 17:22
    w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!? gdzie?!! poprosze o
    linka do tej publikacji, ktora to ustalila. to ze leczymy farmakologicznie, nie
    znaczy ze schi jest choroba mozgu. co wiecej, do konsensusu to juz w ogole nam
    daleko.

    co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli wszystko ma
    podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest biologiczna czyli
    mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak stwierdzenie ze
    czlowiek jest bipedem. no jest.

    co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie tylko
    psychoterapia; jestem przciwny ECT.


    --
    blue skies research rules!
  • 30.04.09, 18:07
    > w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!?
    >gdzie?!! poprosze
    > o
    > linka do tej publikacji, ktora to ustalila

    No chyba nie nerek albo co gorsza psychiki...
    www.schizophrenia.com/family/sz.overview.htm
    > co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli
    wszystko ma
    > podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest
    biologiczna czyli
    > mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak
    stwierdzenie ze
    > czlowiek jest bipedem. no jest

    Więc po co prosisz głupio o dowody??

    > co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie
    tylko
    > psychoterapia; jestem przciwny ECT.

    A dlaczego jesteś przeciwny ECT??

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 18:13
    z calym szacunkiem, ale strona schizophrenia.com mnie naprawde nie interesuje
    jako dowod na to, ze psychiatria osiagnela konsensus ze schi to choroba mozgu.
    poczytaj sobie forum schizofrenia, znajdziesz tam wiele roznych innych 'teorii'
    schizofrenii, w tym, linka do strony wskazujacej ze schi powoduja male robaczki.

    moze i glupio pytam, jednak nie sadzielm, ze dowodem na biologicznosc moze byc
    .... biologicznosc wszystkiego.

    o ECT bylo na ktoryms z watkow, nie chce mi sie powtarzac tego..

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 30.04.09, 18:44

    Ciebie to nic nie przekona, jak to zatwardziałych sceptyków.
    Jeśli nie jest chorobą mózgu to czego do dibała ma być?????????
    Ale niestety dla twoich poglądów zbyt wiele badań wskazuje, że
    schizofrenia ma u podstawy anomalie w mózgu, nie będe tego
    wszystkiego cytował bo jest tego tak dużo.
    Jak wytłumaczysz specyficzną hipofrontalność w schizofrenii, która
    jest w korelacji z gorszymi wynikami w takich testach jak WCST??
    Wydaje mi się, że u podstawy twoich poglądów jest myślenie
    życzeniowe i dlatego ignorujesz to co ci nie pasuje do tego
    twojego "schizofrenia nie jest chorobą mózgu". Ja też takie myślenie
    miałem ale, nie miałem w końcu innego wyjścia jak zmienić zdanie po
    głebszym zapoznaniu się z tematem. Dowiedziałem się z tego jeszcze,
    że byłem ignorantem. Cóż to boli ale człowiek się uczy całe życie
    ponoć, jedyne pocieszenie to to, że moje neurony nie działaja aż tak
    źle jak co niektórych tutaj....

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 30.04.09, 20:36
    nie, mnie przekonaja dowody, a nie strony internetowe, tudziez zapewnienia o
    'wielu publikacjach'. jest wiele publikacji wskazujacych na organicznosc schi,
    jest wiele publikacji kwestionujacych to i wksazujacych na chorobe umyslu.

    tak czy owak, twoja teza bylo to, ze jest konsensus ze schi jest choroba mozgu.
    to jest nieprawda.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 30.04.09, 21:52
    Pana nie przekonam bo jest pan zamknięty na argumenty.
    Jeśli nie jest to choroba mózgu to pytam się czego to jest choroba?
    Odpowiedz Pan wpierw na to pytanie.
    To choroba umysłu domyślam się, tak? No pięknie....
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 02:08
    no tak, skoro nie ma argumentow, to ja jestem na nie zamkniety. stawiasz teze:
    jest konsensus w psychiatrii. mowie: nie ma, daj dowod. no to mi dajesz jakis
    cholera wie jaki website. i co? to jest dowod na konsensus w psychiatrii? no bez
    jaj.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 01.05.09, 15:15
    ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje model
    medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest konsensus, o
    ktorym mwoisz.

    zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie kontrowersje.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 01.05.09, 19:24
    > ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje
    model
    > medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest
    konsensus, o
    > ktorym mwoisz.
    >
    > zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie
    kontrowersje.

    Mam się rozumieć, że to twoja nieomylna biblia gdzie jest cała
    prawda. Co tam jest napisane na temat badań obrazowania mózgu takich
    jak PET, fMRI, SPECT z wykorzystaniem takich testów jak choćby WCST?

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 01.05.09, 23:38
    nie. to ty stwierdziles, ze jest konsensus. zeby obalic t eteze musze pokazac,
    ze sa ludzie, ktorzy sie nie zgadzaja z biologicznoscia schi. pokazalem. a zatem
    wykazalem falszywosc tezy.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 01.05.09, 10:24
    Mnie tez nie przekonales Neurleptyku. Przedstaw dowod na
    biologicznosc schizofrenii. Jest wiele osob przekonanych ze jest to
    choroba biologiczna, ale przekonanie to nie jest dowod.
    Poza tym jest wiele osob pozbylo sie calkowicie schizofrenii, wielu,
    szczegolnie tych co slysza glosy potrafi z nia zyc i pracowac.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 29.04.09, 12:16
    Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam niedawno z
    krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy miałam dopiero dwa przebłyski
    odczucia przyjemności. Powiedzcie chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza
    coraz więcej takich z czasem przebłysków?
  • 29.04.09, 17:13
    nie potrafie odpowiedziec, czy to dobry znak czy nie, bo to jest pytanie do
    ciebie. nie potrafie okreslic jak wazne jest dla ciebie odczuwanie przyjemnosci
    i co bedzie dalej.

    --
    blue skies research rules!
  • 29.04.09, 12:51
    neuroleptyk napisał:
    >Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i
    >dlaczego więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś
    >odrębne kategorie??
    Masz racje mozg jest takim samym organem jak kazdy innny organ w
    czlowieku. Praca kazdego z organow zalezy od tego co sie mu
    dostarcza.
    Latwo mozna zaklocic dzialanie watraby, zoladka i innych organow
    czlowieka. Wystarczy ze zaczyna sie dostarczac im to co zakloca ich
    prace.
    To samo dotyczy mozgu. Jesli mozg otrzymuje nieustanna negatywnosc,
    krytyke, zlosc, itp to traci zdolnosc odczuwania przyjemnosci.
    Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci
    rowniez.
    Zaczalem to zmieniac, zaczalem dostarczac wszystko co bylo
    pozytywne, pozbawione krytyki, negatywnych uczuc do ludzi czy rzeczy
    wokol mnie. Po pewnym czasie i usilnej pracy nad soba nad moimi
    wartosciami ta zdolnosc do odczuwania przyjemosci i radosci zaczela
    wracac. Pozniej stala sie o wiele silniejsza niz kiedykolwiek przed
    tym.
    Jesli chodzi o wolna wole to wedlug mnie kazdy z nas ja posiada.
    Jest ona oparta o nasza wiedze, nasze zrozumienie, umiejetnosc
    kontrolowania negatywnych i pozytywnych emocji, odrozniania pomiedzy
    roznymi wartosciami, umiejetnoscia wybaczania, itp.
    Te atrybuty sa rozne dla roznych mozgow i to one decyduja o tym czy
    zanika zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 30.04.09, 16:40
    mskaiq napisał:

    > Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci
    > rowniez.

    Do listy wszelkich przypadłości, na które cierpiałeś, dopisuję anhedonię.
    Czy jest coś, na co nie chorowałeś i czego nie zwalczyłeś marchewką i pozytywnym myśleniem?
    A tak na poważnie: jak się poczyta podręczniki psychiatrii, to wykazujesz wszelkie objawy schizofrenii paranoidalnej, nie kontrolowanej lekami i nadajesz się na leczenie w zamkniętym ośrodku. Bardzo wiele za tym przemawia.
    Może jednak zastanów się nad kontaktem z jakimś mądrym psychiatrą, bo zdrowe żywienie i sport to jedno, ale leki i pomoc fachowców to drugie. A z tobą naprawdę nie jest dobrze, sądząc po tym, co piszesz.

    --
    Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • 30.04.09, 18:38
    Zaburzenia schizotypowe przebiegają z anhedonia, nawet pasuje, dużo bardziej niż
    schizofrenia. A jaka właściwie była Maskowa diagnoza?
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 01.05.09, 10:30
    Przeczytaj definicje anhedonii Beatrix-kiddo:
    Anhedonia – brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności. Jest
    jednym z kluczowych objawów pomocnych przy diagnozowaniu depresji.
    Występuje również w przypadku schizofrenii oraz niektórych innych
    zaburzeń psychicznych.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 30.04.09, 04:49
    caffe.prego
    >Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam
    >niedawno z krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy
    >miałam dopiero dwa przebłyski odczucia przyjemności. Powiedzcie
    >chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza coraz więcej takich z
    >czasem przebłysków?
    Jesli pojawiaja sie przeblyski to dobry znak. Jesli chodzi o
    spacerowanie to pomaga ale ani spacer ani cwiczenia nie sa w stanie
    przywrocic odczuwania przyjemnosci. Podstawa jest Twoja pozytywnosc,
    unikanie negatywnych ocen, krytyki.
    Nauczylem sie nie krytykowac, jesli mam inne zdanie przedstawiam je
    ale nie krytykuje, nie oceniam innych ludzi. Staraj sie rowniez
    cieszyc wszystkim wokol Ciebie nawet jesli nie czujesz do tego
    checi. Im czesciej bedziesz to robil tym wiecej bedzie sie pojawialo
    przeblyskow prwdziewej radosci.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 30.04.09, 15:45
    dzięki :)
  • 04.05.09, 08:25
    wytłumaczyć, o co chodzi w tej dyskusji.
    Moża ja ciemna, jak tabaka w rogu, ale jakoś nie umiem sobie
    wyobrazić sytuacji, że pod wpływem czynników zewnętrznych przestaję
    nagle odczuwać przyjemność.
    Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było
    czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża?
    Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś
    zaszwankowało.

    I jeszcze dodatkowe pytanie, zupełnie na serio. Czy anhedonia to
    wyłącznie brak odczuwania przyjemności z czegokolwiek, nawet tego,
    co kiedyś sprawiało frajdę, czy dodatkowo to niegdyś fajne sprawy
    mogą budzić niechęć, albo nawet powodować agresję (czyli poprostu
    teraz wk...wia mnie coś, co kiedyś uwielbiałam)
  • 04.05.09, 09:08

    > Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było
    > czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża?

    calkowicie nowa sytuacja zyciowa
    ktora przynosila plusy jak i minusy

    skoro wciaz nie wiesz od czego moglas po urodzeniu sie podlamac, to znaczy, ze
    wyparlas wszelkie minusy, bo nie pasowaly do obrazka, ktory mamusia ryzowala w
    twojej glowie jeszcze jak sama w brzuchu siedzialas

    i poszlo w depresje


    > Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś
    > zaszwankowało.

    tez moglo

    a ta druga opcja fajniejsza, co nie?
  • 04.05.09, 09:21
    To nie kwestia fajności.
    Chodzi mi o to, że inni ludzie w gorszych sytuacjach radzą sobie
    lepiej. A mnie załamuje nawet kupno szamponu do włosów.
    Czyli "walnięta" jestem. Chyba, że dosłownie - mamusia mnie
    upuściła, albo walnęła moją głową niechcący o coś - i to może być
    ten czynnik zewnętrzny.
  • 04.05.09, 10:33
    moge Ci dac namiary na lekarza, który bedzie do Ciebie pasowal jak ulał
  • 04.05.09, 20:32
    aiszka4.
    Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty.
    Anhedonia jest biologiczna i wynika z nieprawidłowego działania
    mózgu. Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach
    radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia, ale nie każdemu jak
    widać.
    Z tego, że ktoś jest w trudnej sytuacji(zupełnie bez miłych zdarzeń)
    nie można wywnioskować, że ma anhedonie. Ta osoba musi mieć styk z
    uznawanymi za przyjemne zdarzeniami, by można było stwierdzić, że to
    niemożność odczuwania przykemności a nie, że ma po prostu kontakt
    tylko z tym co nieprzyjemne. W sytuacji gdzie nie ma takich
    uznawanych za przyjemne zdarzeń nie można wyciągnąć wniosku o
    niemożliwości odczuwania przez osobę przyjemności, to jest sofizmat
    kóry próbują ci wcisnąć. Anhedonia to nie jest brak przyjemności/
    nieprzyjemność z tego co jest nieprzyjemne w życiu, to brak
    przyjemności z
    tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 20:34
    oooo, nie sluchaj, nie sluchaj. to moze nam neurolpetyk poda konkretne 'kryteria
    diagnostyczne' anhedonii. nie to co ty sobie wyobrazasz, tylko to, co mowi nauka.

    czekam na kryteria.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 04.05.09, 20:45
    jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory przeczytal pierwszy
    raz w zyciu podrecznik do biologi
  • 04.05.09, 23:17
    > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory
    przeczytal pierwszy
    > raz w zyciu podrecznik do biologi

    Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie.
    Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i
    płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 23:26
    neuroleptyk napisał:

    > > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory
    > przeczytal pierwszy
    > > raz w zyciu podrecznik do biologi
    >
    > Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie.
    > Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i
    > płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata.


    czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-)
  • 04.05.09, 23:28
    > czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-)

    Co jeszcze Pan na mój temat powie ciekawego??
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 23:29
    nie wiecej niz ty na moj powiedziales.
  • 04.05.09, 23:38
    >nie wiecej niz ty na moj powiedziales.

    To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?
    Jaki dalej ma ta dyskusja sens, jak to tak przebiega?
    To że odporawiacie sofistykę można wywnioskować z tego co
    napisaliście tak samo jak to, że wasze poglądy są na tym samym
    poziomie co te ludzi z Flat Earth Society. Ale to, że ja jestem
    wioskowy jakiś, że jak jakiś ksiądz..to już lekka przesada.
    Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 23:45
    > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?

    > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.

    przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly matrial dla
    psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna.
  • 04.05.09, 23:48
    > > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ?
    >
    > > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił.
    >
    > przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly
    matrial dla
    > psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna.

    Już ciii....
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 05.05.09, 09:12
    neuroleptyk napisał:

    > aiszka4.
    > Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty.

    Mimo, że to, co piszesz w samym meritum, trafia do mnie, to jednak
    takie podejście deprecjonuje w/w, jako równorzędnych interlokutorów,
    a i mnie potraktowałeś jako niezbyt bystrą, której trzeba wskazać,
    czyje poglądy są "jedynie słuszne".
    Pewnie nie miałeś złych intencji, ale chyba Cię poniosło.

    >Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach
    > radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia,

    Nie wiem, czy wiele, ale mnie jedno na pewno - jestem do dupy i nic
    nie wskazuje, by miało się to zmienić.


    > Anhedonia (...)
    > to brak
    > przyjemności z
    > tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu.

    >

    Co do tej definicji, to jesteście zgodni i rozumiem, o co chodzi

    Pytałam jeszcze o sytuację, gdy to, co kiedyś sprawiało przyjemność,
    nie tylko jej obecnie nie daje, a wręcz budzi niechęć i sprzeciw.
    Wyższy poziom anhedonii?

    Co do przyczyn - mnie właściwie chyba wszystko jedno - równie
    skomplikowane wydaje mi się "naprawianie" mojej głowy, jak i mojego
    świata zewnętrznego - tylko niech to się wreszcie zmieni. Odliczam
    godziny do wizyty u psych.
  • 05.05.09, 17:07
    aiszko4:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w tkorym
    moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem przyjemnosci, a
    kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.

    co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie ma zadnych
    jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest ona choroba.

    i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 05.05.09, 18:47
    dala.tata napisał:

    >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w
    > tkorym
    > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem
    > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.

    Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica.
    >
    > co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie > ma zadnych jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest > ona choroba.
    > i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz.
    >
    ? Jest objawem chorób, jak świąd, kaszel czy utrata czucia w ręce.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 05.05.09, 19:05
    >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w
    > > tkorym
    > > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem
    > > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'.
    >
    > Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica.


    chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania
    przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra.
    jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2
    tygodniach? a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem
    ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo?
  • 05.05.09, 19:18
    neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a
    okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie
    mozgu. byc moze tak jest, byc moze niektorzy moga ze wzgledu na taka
    wlansa wlasciwosc, moze tez byc tak ze uszkodzenie moze zajsc pod
    wplywem nalogow, narkomani z dlugim stazem byc maja zniszczony mozg
    ze nie beda mogli, najrozniejsze jest byc moze. ale mowienie ze
    kazda ahedonia jest choroba mozgu jest juz naduzyciem. okresla sie
    tak tylko stan umyslu, ale nie mowi sie nic o jego zrodlach. a to ze
    znaleziono miejsca w mozgu z nim zwiazane o czym ma swiadczyc? jak
    czytam ksiazke tez pewne osrodki w mozgu sa z tym zwiazane.
    wszystkie stany umysly maja jakis korelat zapewne "mozgowy". czy to
    znaczy ze wszystie patologie wymagaja inzynieri?
  • 05.05.09, 19:33
    ochwaty napisał:

    > neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a
    > okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie
    > mozgu.

    Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież trwałe
    uszkodzenie. Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez
    Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie wpływa".

    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 05.05.09, 20:01
    > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież
    trwałe
    > uszkodzenie

    ale co ma niby znaczyc termin choroba mozgu? neuroleptyk przeciez
    napisal ze badanie udawadnia chorobe mozgu. ze to jest przyczyna. a
    czemu przyczyna a nie tozsamosc?
  • 05.05.09, 20:19
    Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez
    > Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie
    wpływa".

    to akurat byla teza moja i mozliwe ze tatki. bertrada jest znana
    chyba z przeciwnych tez, ze udowodniono na 100 procent ze nie
    wplywa. a co do przyznawania bertradzie racji, i o tym ze wplyw
    zewnetrzny jest absurdalny to neuroleptyk pisal caly czas.
  • 05.05.09, 21:04
    > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież
    trwałe
    > uszkodzenie.

    a co trwalosci. jesli uszkodzenie jest organiczne jest ono raczej
    trwale, jak poucza nas obecyny stan nauki. mozg sie nie naprawia w
    tym wzgledzie. uzasadniaja to ze organ tak skomplikowany raczej by
    sobie na to nie mogl pozwolic. jest natomiast cos takiego jak
    plastycznosc mozgu, neurogeneza. a w badaniu mowione bylo o
    aktynosci pewnych obszarow. dityczylo neuronow.
  • 05.05.09, 21:07
    do tego moze to byc funkcjolne zaburzenie. z pewnych wzgledow pewne
    obszary moga byc "zablokowane". no jest takie powiedzenie o popedzie
    nieuzywanym ktory zanika. osoba w dlugiej anbstynencji seksualnej
    tez moze miec problemy z satysfakcja seksualna.
  • 05.05.09, 19:29
    > chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania
    > przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra.
    > jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2
    > tygodniach?

    Pewnie musi być czas, żeby sprawdzić, czy aby faktycznie nie potrafi się
    odczuwać. Ale o ile diagnozę zostawiłbym psychiatrze, to same objawy już raczej
    po stronie pacjenta, a czy to się zwie anhedonią, czy "nic mnie nie cieszy,
    nawet to, co kiedyś sprawiało największą radość", to mniej ważne.

    >a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem
    > ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo?

    A gdzie powiedziane, że to nieodwracalne? Dopiero to, od jak dawna dany objaw
    występuje, może być kryterium diagnostycznym choroby, a że sama taka diagnoza
    bez możliwości zweryfikowania jakimiś wiarygodnymi badaniami niewiele warta, to
    zupełnie inny problem.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 05.05.09, 20:18
    a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie
    (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie?
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 06.05.09, 12:20
    > a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie
    > (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie?

    Ma.
    Jak ktoś tylko leży w łóżku, to wcale nie musi być sparaliżowany, jak nie może
    wstać, to jest, nawet jeśli wstawać nie chce (zapewniam, że to możliwe i opisane).
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 06.05.09, 14:08
    nie dalas zadnego argumentu. a prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego
    sensu. ale OK. zogdzmy sie na niezgadzanie sie.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 06.05.09, 14:26
    dala.tata napisał:

    > prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego
    > sensu.

    Ależ to jedna medycyna. Umysł jest funkcją mózgu, i jak z innymi układami: umysł
    wpływa na mózg, mózg na umysł. Zasadnicza różnica - mózg jest nieporównywalnie
    bardziej od innych narządów skomplikowany, a wiedza o nim wciąż niewielka. Ale
    to nie jest coś niepoznawalnego, tak jak nie ma ducha, który by czuł i myślał
    po śmierci mózgu. A błędne diagnozy i nieskuteczne leczenie nie wykluczają
    istnienia choroby.

    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 06.05.09, 16:15
    nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy.

    ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego?


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 06.05.09, 17:04
    dala.tata napisał:

    > nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy.
    >
    > ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego?
    >
    Z tego samego powodu, dla którego ktoś, kto ogłuchł, jest chory, nawet jeśli
    głuchota mu nie przeszkadza - bo jego organizm nie jest w stanie funkcjonować
    tak, jak zdrowy. Nie ma przymusu leczenia chorób, jeśli o to chodzi, możesz
    nawet polubić kaszel, ale zawsze będzie to objaw choroby.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 06.05.09, 18:17
    to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej
    obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona
    taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 07.05.09, 12:56
    dala.tata napisał:

    > to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej
    > obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona
    > taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac.

    No tak, ilość definicji choroby jako takiej, a i choroby psychicznej, jest lekko
    przytłaczająca, ale jeśli już o "obowiązującej" mowa, to chyba ICD-10? Względnie
    Ustawa o ochronie zdrowia społecznego, wszystko to się i tak zmieni jeszcze nie
    raz, wraz z postępem wiedzy, chociaż tak psychoanaliza, jak homeopatia, wciąż
    jeszcze się błąka po szpitalach. Może taka być: "W ujęciu medycznym przez
    chorobę psychiczną rozumiemy taki stan patologiczny, który charakteryzuje się
    jakościowymi i/lub ilościowymi zaburzeniami funkcji poznawczych, motywacyjnych i
    emocjonalnych przy uwzględnieniu tego, że norma, w stosunku do której odnosimy
    te zaburzenia, jest zmienna, uwarunkowana biologicznie, spolecznie, kulturowo
    itp." Jedna z precyzyjniejszych pośród nieprecyzyjnych.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 15:28
    definicja ktora podajesz nie stosuje sie do wiekszosci chorob pscyhicznych.

    ICD-10 jest w rzeczywistosci mniej eksplicytne co do tego czym jest choroba
    psychiczna. DSM-IV jednak bardzo wyraznie pokazuje ze zeby wystapila choorba ona
    musi 'przeszkadzac', byc problemem, zaburzac funkcjonowanie.

    sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego
    ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 07.05.09, 16:09
    dala.tata napisał:

    > sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego
    > ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej.
    >
    Ani choroby w ogóle. Zwykle podręcznik zawiera co najmniej kilka definicji
    zdrowia i choroby, psychiczna nie stanowi tu aż takiego wyjątku.


    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 17:15
    tak i nie. rzezcywiscie nie ma dobrej definicji choroby. natomiast te problemy
    sa sczegolnie dotlkiwe w wypadku chorob psychiczynych.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 05.05.09, 20:15
    no to wykaz i zdefiniuj niemoznosc odczuwania w przeciwienstwie do nieodczuwania.

    tego drgiego nie do konca zrozumialem, jednak zachecam, uczciwie i bez przekasu,
    do poczytania teorii medycyny. pacjent nie ma symptomow: pacjenta w krzyzu
    strzyka, albo mu smutno. to lekarz decyduje co jest symptomem. w wypadku
    medycyny somatycznej ma cala mase testow. w wypadku psychiatrii nie ma nic.
    opiera sie na tym, co mowi pacjent.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 04.05.09, 10:50
    mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma zadnych kryteriow
    diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba. a jakjo ze
    psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci klinicznej, no to to
    lekarz decyduje kiedy jest anhedonia.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 04.05.09, 20:45
    > mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma
    zadnych kryteriow
    > diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba.
    a jakjo ze
    > psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci
    klinicznej, no to t
    > o
    > lekarz decyduje kiedy jest anhedonia.
    >

    Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.
    Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic,
    bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale
    jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu
    pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z
    żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności
    w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista.


    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 21:18
    > Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.
    > Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic,
    > bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale
    > jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu
    > pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z
    > żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności
    > w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista.

    no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro podzielimy. juz
    nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak prosto ze
    akcja reakcja. albo nie ma akcji, albo reaktor szwankuje. a moze jest tez tak,
    ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy?
  • 04.05.09, 21:48
    > no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro
    podzielimy.
    Czyli w twoim rozumieniu nie wiemy wcale, czy seks jest przyjemny
    czy nieprzyjemny ? I tak samo nie jest wcale wiadome, że bicie przez
    męża żony jest dla niej nieprzyjemne? Skoro tak trudno podzielić, to
    czemu te badania oparto na bodźcach określonych jako przyjemne i
    nieprzyjemne? To błąd metodologiczny tak? We examined 2 closely
    matched olfactory stimuli that were similarly extreme in intensity
    valence and differed only in hedonic direction (ie, the stimuli were
    either extremely unpleasant or pleasant). This strategy matches the
    PET olfactory tasks on their olfaction component and permits us to
    isolate the extremes of hedonic response to obtain a relatively pure
    measure of regional cerebral blood flow (rCBF) response to pleasant
    and unpleasant olfactory stimuli.


    juz
    > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak
    prosto ze
    > akcja reakcja.

    Napisałem ci wyżej jak.

    a moze jest tez tak,
    > ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy?

    Pewnie, że się ćwiczy. Próbowaleś kiedyś grać na instrumencie
    muzycznym? Koordynacja wymaga wykształcnia się odpowiednich połączeń
    w mózgu i to, że ruszasz palcami ucząc się gry np. na gitarze to nie
    znaczy, że nauka gry na niej polega na ich ćwiczeniu, bo ćwiczysz
    ekonomię ruchów a to jest ćwiczeniem mózgu, pomijając to że
    zapamiętanie na których progach i strunach znajdują się jakie
    dzwieki, flażolety oraz pozcje w których mózna grać gamy/skale to
    też ćwiczenie mózgu. Ciebie to szokuje??

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 23:04
    tak zszokowalo mnie kolosalnie.ty wogole nie rozumiesz co sie do ciebie pisze.
    juz koncze ten absurd.
  • 04.05.09, 23:26
    juz
    > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak
    prosto ze
    > akcja reakcja.

    Napisałem ci wyżej jak.

    Byś się nie czepiał miałem tu na myśli poprzedni mój post leżacy
    wyżej a nie to, że wyżej w tym, bo sądze, że móżesz tego użyć w
    swoich sofizmatach jako dowód, że niby nie wiem o czym piszę.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 04.05.09, 21:56
    musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie to samo
  • 05.05.09, 08:18
    nienill napisała:

    > musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie
    to samo


    Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)
    --
    Popełniłam
  • 05.05.09, 09:05
    > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)

    a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten absurd. absurd
    argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane, wpisywal sofizmaty
    w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y, albo argumentowal
    insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen lobby
    psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy czytac w jego
    myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy ( patrz :
    etiologia i przyczyna)

    napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum. dobrze wiem ze
    neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on piec razy. on
    mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki umysl.
  • 05.05.09, 09:08
  • 05.05.09, 09:17
    Mi też miło - a właściwie mam to gdzieś, bo mi nic nie jest miłe.

    Na końcu zdania wstawiłam emotikon /o taki: ;-)/, więc nie wiem,
    czemu się tak zaperzasz.

    Serdecznie pozdrawiam ;-)
  • 06.05.09, 11:08
    > > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-)
    >
    > a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten
    absurd. absurd
    > argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane,
    wpisywal sofizmat
    > y
    > w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y,
    albo argumentowa
    > l
    > insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen
    lobby
    > psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy
    czytac w jego
    > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy
    ( patrz :
    > etiologia i przyczyna)
    >
    > napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum.
    dobrze wiem ze
    > neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on
    piec razy. on
    > mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki
    umysl

    Co się tak unosisz??
    Udowodniłem kłamstwo w stwierdzenieu dala.tata

    >>3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze
    biologiczne.


    > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy
    ( patrz :
    > etiologia i przyczyna)
    >

    Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na
    myśli ale coż.

    pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia
    w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby

    i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii.
    Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy??



    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 12:20
    no to teraz jak emeryci porozmawiajmy sobie o przeszlosci, powspominamy jak to
    dawniej bylo. nie unosilem sie, trzymalem sie gruntu, aczkolwiek moze sie
    zapadles w grunt to takie zludzenie bylo.




    Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na
    > myśli ale coż.

    no jak to bylo tlumaczenie, naskok na mnie ze zmieniam temat sofistycznie to ja
    dziekuje.

    > w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby
    >
    > i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii.
    > Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy??

    pisales od poczatku o przyczynie ahedoni. wiec jak sam zauwazyles w definici
    etiologii, zarzucanie mi sofistyki jest nie na miejscu. pisze wyraznie ze o
    przyczyny chodzi, a ty slowa przyczyny uzyles. pozniej napisales ze o inny
    trodzaj przyczyny ci chodzi niz o ten w etiologi. sppytalem jaka jest roznica
    ontologiczna tych roznych przyczyn. powiedziales ze zasadnicza po czym wbrew
    zapewnieniu nie wykazales jej i wskazales ze tylko numeryczna. ze od dryugiej
    przyczyny jest etiologia. a od bezposredniej nie jest etiologia. tylko od
    przyczyny bezposredniej przyczyny.
  • 06.05.09, 14:42

    Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to
    nie zmienia to faktu, że jest to choroba.

    > genetyczna zapewne.

    ---------------------------------------------
    Na temat etiologii choroby zbaczasz
    ---------------------------------------------

    1...Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w
    mózgu czyli o etiologi choroby..........
    .......Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale
    to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory
    ----------------------------------------------------------------
    Celowo to pominąłeś skupiając się tam gdzie mogłeś się do czegoś
    przyczepić.
    Po raz pierwszy cie informuje, że nie na temat zaczynasz.
    ---------------------------------------------------------------------
    > badanie na ktore sie
    > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam
    siebie zaczal
    > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna.
    ---------------------------------------------------------------------
    Nie rozumiem dokładnie co miałeś na myśli pisząc sam z siebie zaczął
    wadliwie pracować??
    Czy mózg działający źle z powodu urazu, to już nie jest chory mózg i
    objawy towarzyszące temu nie są wynikiem tej choroby??
    Po prostu pełnia zdrowia jeśli "nie popsuł się sam z siebie"?? tak?
    Kontynuujesz temat etiologii choroby a ja ci przypominam po raz
    drugi, że nie jest to dyskusja o etiologii choroby
    ---------------------------------------------------------------------
    2...To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu
    mamy
    nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi
    choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz
    to wychodzi dopiero twoja niekompetencja.

    -------------------------------------------------------------------
    Znowu podkreślam, że to z jakiego powodu powstała ta nieprawidłowość
    (choroba) wywołująca anhedonię
    nie jest tematem tej dyskusji.
    --------------------------------------------------------------------

    >jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal
    dala.tata? od
    >samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie
    kwestionuje
    >istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan!

    ---------------------------------------------------------------------
    No dokładnie nie rozmawiamy i przyczynach nieprawidłowości w mózgu
    ale o przyczynach anhedonii!
    Czyli ciąg dalszy przeskoku na inny temat!!!!!!!!!
    Nie wiem tez skąd wytrzasnąłeś to kwestionowanie mózgu??
    Ja podawałem przykład konkretnej dysfunkcji jako przyczyny
    anhedonii.
    ---------------------------------------------------------------------

    3...Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej,
    czy
    wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste.
    Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika
    nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania
    przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję.
    Stara się Pan w
    swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych,
    równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big
    Bang.

    ----------------------------------------------------------------
    Rozzłoszczony twoją sofistyka wynikającej z niezrozumienia meritum
    dyskusji zacząłem tą łopatologię z Big Bang..
    Sugeruje nadal cierpliwie (z ledwością) iż rozmowa jest o przyczynie
    anhedonii a nie przyczynie nieprawidłowości (choroby), która
    wywołuje anhedonię.
    ---------------------------------------------------------------

    4... Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
    jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w
    ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały
    czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to
    efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie
    nie wynikało nic. 5….Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia
    jest
    wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz
    na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go
    powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz
    czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na
    temat etiologii.
    --------------------------------------------------------------------
    Wynika z tego jasno, że miałem na myśli twój przeskok z przyczyn
    objawów do przyczyn nieprawidłowości (etiologia choroby)
    Jakbym dopisał słowo choroby na koniec tego zdania, to byś się nie
    mógł niczego przyczepić. Uprawiasz rodzaj "Quote mining" nawet jeśli
    się uprzeć, że napisałem bzdurę w ostatnim zdaniu, zaprzeczając
    sobie, to z całej reszty wypowiedzi i nie tylko tej a dłuższego
    ciągu wynika co miałem naprawdę na myśli. Że po prostu nie
    rozmawiamy o przyczynie nieprawidłowości(choroby) a o przyczynie
    anhedonii!! Skasuj ostanie zdanie czy to coś zmienia?? Uważam, że
    dyskusja jest skończona i nie ma się co tu pieścić nad tą kwestią,
    Po prostu dyskusja o przyczynie choroby to już materiał na inny
    temat, bo dyskutowaliśmy o tym czy w ogóle jakaś nieprawidłowość w
    mózgu (choroba) może powodować anhedonię.
    --------------------------------------------------------------------
  • 06.05.09, 14:50

    "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc
    przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie
    jest w stanie obalić."

    Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr.
    αἰτιολογία -
    badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) -
    nauka badająca
    przyczyny zjawisk, procesów i faktów.
    ---------------------------------------------------------------------
    Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję,
    podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na
    temat etiologii choroby a nie objawu.
    Nawet rozumiejąc to słowo w najszerszym znaczeniu patrz punkty 1,2,
    3,4,5 wynika z nich jasno o czym nie jest ta rozmowa
    Powtórzę jeszcze raz wynika z tego jak wól, że informowałem cię iż
    zmieniasz temat dyskusji ale ty się przyczepiłeś ostatniego zdania
    i masz radochę.
    ---------------------------------------------------------------------


    Czyli przeskakujesz na
    temat etiologii.

    >jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec
    nie mowie
    >tego z gory.

    ---------------------------------------------------------------------
    -
    O wilku mowa..... żałosny ten neuroleptyk doprawdy a może ochwaty co
    nic nie zrozumiał co się do niego pisało od paru wątków i
    sobie "wycytował" jedno zdanie Brawo.
    ---------------------------------------------------------------------

    Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje
    objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać.
    Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej
    dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co
    jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu
    definicji nic nie zmienia.

    ----------------------------------------------------------
    Po prostu nie rozmawiamy w tym temacie o etiologii choroby zrozum to
    wreszcie do diaska!

    --------------------------------------------------------------
    >>a jest jakas roznica ontologiczna?

    Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że
    przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że
    żadnej nowej wiedzy z tego nie ma.
    Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się
    ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja
    nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie
    mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym
    łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny
    wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę.

    ---------------------------------------------------------------------
    Przyczyny chorób tez mają jakieś przyczyny a te także swoje...itp.
    itd Temat się rozmydli totalnie, czy to tak trudno zrozumieć??
    ---------------------------------------------------------------------

    Ufff długa analiza, ale wynika z niej po prostu, że to wszystko było
    napisane na marnie, bo to tylko zwracanie uwagi boś pisał już nie na
    temat od dłuższego czasu.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 19:31
    czy ty myslisz ze nie mam co robic tylko czytac twoich aktow strzelistych na 5
    ekranow?

    >Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję,
    >podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na
    >temat etiologii choroby a nie objawu.

    od poczatku samego dyskusja z mojej strony dotyczyla etiologi. jesli uwazasz ze
    stan mozgu jest przyczyna ahedonii to dla mnie jest to takie same twierdzenie
    jak ahedonia jest przyczyna ahedoni. dla mnie to jest zadne odkrycie ze czlowiek
    jest istota biologiczna i posiada mozg. od samego poczatku dyskutowalem o
    mozliwym egzogennym pochodzeniu ahedoni. nic z tego dokladnie nie wynika. juz
    pisalem ze to jest tozsamosc. tak jak na spektaklu, widzowie ogladaja spektakl z
    jednej strony, a a pan co podnosi kurtyne ten sam spektakl z drugiej, widzi
    zaplecze teatru, ale spektakl jest ten sam. skan jest innym spojrzeniem, na ten
    sam fakt ktory usiwadamia sie samemu. jesli natomiast piszesz o przyczynie to
    juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie
    pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to
    zadnego dowodu.
  • 07.05.09, 13:37
    ochwaty napisał:

    jesli natomiast piszesz o przyczynie to
    > juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie
    > pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to
    > zadnego dowodu.

    Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik, a
    sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest
    czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności
    adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący.
    Chyba o to Neuroleptykowi chodziło, ale tyle tych dygresji, że się dawno pogubiłem.
    Wciąż jednak wydaje mi się, że nie mówicie o tym samym, warunki środowiska mają
    przecież związek z wystąpieniem większości chorób, także np. metabolicznych,
    choćby bez fenyloalaniny w diecie nie będzie zdiagnozowanej fenyloketonurii,
    której niektóre objawy utrzymają się jednak także po zmianie diety.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 13:58
    > Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik,
    > a
    > sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest
    > czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności


    a co to ma do rzeczy, nigdzie nie pisalem ze ahedonia, to stan w chwili w
    ktorej nie odczywasz przyjemnosci. jesli wezmiesz obraz miesnia sportowca i
    lenia kanapowego, robiacego dokladnie to samo w tej samej chwili, to tez beda
    one rozne. tu chodzi o stwierdzenia neuroleptyka i wnioski z badan a nie o to co
    bywa z choroba badz nie, o zwiazki przyczynowo skutkowe, ktorych dla mnie nie
    ma. i ja stwierdzam tylko ze te badania te badania nie stwierdzaja nic wiecej
    niz stwierdzaja, ze stan ahedoni zwiazany jest z aktywnoscia badz brakiem
    pewnych rejonow w mozgu. obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz
    ty o czym my.
  • 07.05.09, 14:00
    ostatnie zdanie oznaczalo tylko ze dajesz nowe interpretacje dyskusji.
  • 07.05.09, 14:32
    ochwaty napisał:

    obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz
    > ty o czym my.

    Możliwe:) Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by
    traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej. Jeśli coś
    wyrządza szkodę i jest nieprzyjemne - dopiero od tego momentu różnice między
    ludźmi mogą zacząć stanowić kryterium diagnostyczne.
    Ale dobra, nie wtrącam się już więcej, bo przeczytanie tych wszystkich postów z
    punktami, podpunktami i analizami zaczyna mnie przerastać.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 14:40
    jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w
    sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi. ale jak on
    stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu, to badanie to, albo ze to przyczyna
    ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania.

    Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by
    > traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej.

    ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic
    tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos
    przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak
    odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy
    nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac.
  • 07.05.09, 14:58
    ochwaty napisał:

    > jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w
    > sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi.

    Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od
    ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość
    dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch
    to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych.

    > ale jak on
    > stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu,
    > to badanie to, albo ze to przyczyna
    > ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania.

    Ale co oznacza słowo "dysfunkcja"?
    1. nieprzystosowanie czegoś do pełnienia określonych funkcji;
    2. nieprawidłowe funkcjonowanie komórki, tkanki, narządu lub całego organizmu"
    Już raczej tu nie ma niczego odkrywczego.

    > ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic
    > tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos
    > przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak
    > odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy
    > nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac.

    Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i
    czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu. Choroby diagnozuje się porównując
    chorych ze zdrowymi, mimo że zdrowi często bardzo się od siebie różnią. Jednak
    można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia
    udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec
    biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo
    choroby u nich nie poszukujemy.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 15:10
    > Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od
    > ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość
    > dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch
    > to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych.


    a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli
    poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna. no to ja od
    poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal ksiazke
    od biologi,


    > Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i
    > czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu.

    porownbuje to znaczy dalem analogie do twojego pierwszego zdania. "w chwili
    badania" czy jak tam ujeles.

    Jednak
    > można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia
    > udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec
    > biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo
    > choroby u nich nie poszukujemy.

    no i badanie neuroleptyka nic nie mowi o przyczynach.



  • 07.05.09, 15:51
    ochwaty napisał:

    > a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli
    > poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna.

    "Behawioryści postrzegają człowieka jako istotę, której zachowanie w decydującej
    mierze zdeterminowane jest przez środowisko. Twierdząc, że zachowanie wyznaczone
    jest przez system nagród i kar, proponują swoistą inżynierię behawiorystyczną,
    za pomocą której — jak sądzą — można dowolnie manipulować ludzkim zachowaniem."
    "Psychoanaliza wychodzi z założenia, że osobowość człowieka rozwija się przez
    całe życie, przechodząc różne fazy charakteryzując się różnymi punktami
    ciężkości. Na proces formowania się psyche szczególny wpływ mają jednak fazy
    wczesnego rozwoju: zaburzenie procesu rozwoju na tym wczesnym etapie może
    zadecydować o specyficznym charakterze całej osobowości"
    "- Egzystencjalno - humanistyczną - zakłada, iż człowiek jest istotą wolną i
    jako posiadacz wolnej woli ma zdolność wyboru oraz przyjmowania
    odpowiedzialności za swoje czyny. Według tej koncepcji człowiek sam decyduje o
    sobie, w dodatku zupełnie świadomie. Objaw czy zaburzenie rozumiane są jako
    trudność, pojawiająca się w momencie osłabienia zdolności do „tworzenia” samego
    siebie. W podejściu tym zakłada się, iż każdemu zdarzają się takie chwile
    osłabienia, ale jednocześnie że każdy jest na tyle silny, aby sobie z nimi
    poradzić."
    itp. Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o
    możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia
    przypominające wykłady Łysenki czy Maska.

    > poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal
    ksiazke od biologi,

    Trochę, albo za neofitę - byłego antypsychiatrę, ale to dużo lepiej niż było.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 15:56
    Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o
    > możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia
    > przypominające wykłady Łysenki czy Maska.

    ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z
    matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce?

    psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie da
    sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz.


    ty cos mi sie zdaje dolor ze idziesz tropem pana neuroleptyka jesli chodzi o te
    badanie z ahedonia. nie podazaj ta droga!!!!
  • 07.05.09, 16:21
    ochwaty napisał:

    > ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z
    > matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce?

    Nie i nie wybaczyłbym tego matematyce, gdyby wspominała coś o przyczynie
    zachowania. Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim,
    albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują. A tak to słyszałem o
    narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli i
    wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli.
    >
    > psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie d
    > a
    > sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz.
    >
    Kognitywistyka tak stara się oglądać. I dopiero wtedy ma to sens. Zresztą
    medycyna "chorób somatycznych" musiała się tego samego nauczyć, żeby być skuteczną.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 16:25
    Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim
    > ,
    > albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują.

    i tak robia, zajmuja sie pewna dziedzina, a nie wszystkim

    A tak to słyszałem o
    > narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli
    > i
    > wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli.

    napie... sie w psychoterapie, tylko chcialbym zobaczyc tych wyleczonych
    psychiatrycznie. taka tania nauka, latwo dostepna, i co z tym wyleczeniem?

    > Kognitywistyka tak stara się oglądać

    co sie stara? to chyba najlepszy przyklad na terapie, ze pacjent sie zawzial, a
    tak latwo by mogl wyzdrowiec przeciez.
  • 07.05.09, 16:29
    aga tobie o dziedzine wiedzy chodzi. a wiec drogi panie zadna dziedzina poznania
    ludzkiego nie jest absolutna. z zasady byc nie moze.
  • 07.05.09, 16:35
    Ale powinna się do tego "absolutu" przybliżać na ile jest możliwe. I być weryfikowalna. I uczyć na błędach nie tylko cudzych, ale i własnych.
    Inaczej mamy bajkę o słoniu i ślepcach:
    www.astercity.net/~aniaposz/bajka.html
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 16:42
    poznanie ludzkie z nie moze byc absolutne z samego faktu wlasnie ze jest
    poznaniem. a to ze wiedza powinna sie powiekszac to naturalne. tylko nie bardzo
    rozumiem, co to ma do szkol terapeutycznych. chyba tyle ze wygodnie robic sobie
    z nich worek do bicia za wszystkie wady nauk i nie anuk i cokolwie sie chce, nie
    widzac przy tym tych samych albo wiekszych bledow, w dziedzinie bardziej
    honorowanej jaak psychiatria nie bardzo rozumiem wyskoku z ta kognitywistyuka,
    jako alternatywna dla szkol terapeutycznych.
  • 07.05.09, 16:51
    i dla tradycyjnej psychiatrii też alternatywą. Bo i tej ostatniej zasługi
    niewielkie a przeszłość nieciekawa, ale przynajmniej tam niektórzy starają się
    czegoś nauczyć.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 16:57
    a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci?

    nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
    wyklady czy co robic? sugerujesz ze psychoterapeuci wogole z deinicji poza nauka
    egzystuja? no chyba tylko dlatego ze nikt nie daje na to kasy jak napisal tatko.
  • 07.05.09, 17:03
    ochwaty napisał:

    > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
    > wyklady czy co robic?

    udawać, że ich nie ma
    i nie wchodzić racjonalnie myślącym w drogę
    spie...ć na biegun
    oddać się rozważaniom teoretycznym

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 07.05.09, 17:15
    tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w
    wrogow ideologicznych
  • 07.05.09, 18:18
    ochwaty napisał:

    > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w
    > wrogow ideologicznych

    tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia
    tylko się z nimi pieprzy

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 07.05.09, 22:16
    azulete napisała:

    > ochwaty napisał:
    >
    > > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie
    > ... w
    > > wrogow ideologicznych
    >
    > tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia
    > tylko się z nimi pieprzy

    sa tez postepowe depresiaczki
  • 07.05.09, 17:30
    ochwaty napisał:

    > a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci?

    Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają.
    Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej
    wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawie
    jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy).
    To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty
    na przesłankach, które się nie potwierdziły.

    > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na
    > wyklady czy co robic?

    :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka,
    też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej (pomijając
    tych z anhedonią). Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
    a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,
    śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na
    forum też lepszym sposobem jest.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 18:17
    dolor napisał:

    > :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka,
    > też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej

    na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół
    dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść
    pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze


    > Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
    > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,

    lepsze placebo niż na dupie siedzenie
    i powiadanie, że się nie wierzy w życie szczęśliwe

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 07.05.09, 22:14
    > na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół
    > dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść
    > pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze

    perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu
    jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna.

  • 08.05.09, 12:53
    ochwaty napisał:

    > perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu
    jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna.
    >
    Może nawet zacznę jak Mask udzielać porad jak być takim mną.
    (jakby mi coś było, to pewnie przez brak terapii przecież).
    Więc mi nic było i jest właściwie.

    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 21:40
    > Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają.
    > Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej
    > wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawi
    > e
    > jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy)
    > .
    > To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty
    > na przesłankach, które się nie potwierdziły.

    no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga.

    Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię,
    > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo,
    > śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na
    > forum też lepszym sposobem jest.

    udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no
    ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze.
  • 08.05.09, 12:44
    ochwaty napisał:

    > no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga.

    trochę więcej to już się zaczyna narcyzm trudny do zniesienia.

    > udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no
    > ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze.

    Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na
    forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innemu
    to nie służy.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 13:51
    > Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na
    > forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innem
    > u
    > to nie służy.

    zapewne tez niczemu nie kinezyterapia jak sie jest sprawnym fizycznie.
  • 08.05.09, 13:54
    a co, za mało jęczę?
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 13:57
    uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o
    terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan
    akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na
    koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w
    roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal.
  • 08.05.09, 14:02
    ochwaty napisał:

    > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem.

    panowie znowu napie...ją
    to miłe

    za to, że z kobietami się nie rozmawia
    to ja jeszcze Pana dopadnę

    a terapia.. boję się dziecinady
    przedszkola, albo kolonii letnich

    i tych pie...nych obiadów

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 08.05.09, 14:15
    ochwaty napisał:

    > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o
    > terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan
    > akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na
    > koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w
    > roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal.

    Najbardziej z rozmów ze sterapeutyzowanymi, takimi w cztery oczy, z czytamia
    sterapeutyzowanych i o sterapeutyzowanych, też. Nie zamierzam przeczyć, żeś
    wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł
    (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), tylko to ogłaszanie,
    jak to się jest najbardziej cierpiącym nieco wiarygodności szkodzi.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 14:28
    znam takich co nie pomoglo, i takich co pomoglo. roznie bywa ze skutecznoscia,
    tak jak roznie bywa z mozliwosciami kazdej terapi medycznej. i z nakladmi, byc
    moze jest tak ze zeby terapie mialy wieksza skutecznosc potrzeba dluzszego czasu
    i nakladow, wiekszej wiedzy. tak jak wszedzie.

    Nie zamierzam przeczyć, żeś
    > wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł
    > (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), t

    ja wiem dobrze ze bym nie wyszedl, bo nie ma takiej mozliwosci zebym z tego
    wyszedl bez ingerencji zewnetrznej. wiem jak terapia na mnie zadzialala. wiem
    tez na czym polega terapialny efekt placebo, ktorego tez doswiadczylem. umiem
    rozroznic rozne rzeczy. wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej
    uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem.
  • 08.05.09, 14:41
    ochwaty napisał:

    wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej
    > uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem.

    Zrób, jak Ciebie na dobre przywróci do pionu, uwierzę. Z postaci biblijnych
    Niewierny Tomasz to drugi po Piłacie mój ulubieniec.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 14:47
    nie zrobie, bo w tym momencie, to juz nie jest kwestia patologii. ja nie mam
    kasy na dlugoterminowe terapie, zeby polepszac jakosc zycia. potrzebowalem, to
    znaczy nie zrobilbym roznych glupot i nie zmarnowalbym pewnie czasu sporo, teraz
    juz po grzybach. ta terapia tylko ruszyla sprawe, to bylo naintesywniejsze
    doswiadczenie w zyciu, ale nie dociagnela ja dalej choc mogla, potrzebowalem
    glebszej. ja poprostu na swojej skorze wiem na czym moze polegac terapia
    zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek.
  • 08.05.09, 14:59
    Poruszenia to nie dla mnie, trwałe pozbycie się zaburzenia, to by było
    przekonujące. A tak - książkowe porównanie z placebo (Henry Miller tak
    psychoterapeutyzował, plotąc co mu ślina na język, z niezłym ponoć skutkiem) nie
    mniej przekonujące. Uzdrowieni przez różnych bogów i szamanów, ci dopiero
    poruszeni byli.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 15:01
    dolor napisał:

    > Poruszenia to nie dla mnie,

    o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie.

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 08.05.09, 15:08
    azulete napisała:

    > o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie.

    To się gruntowanie nazywa.


    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 15:15
    dolor napisał:

    > To się gruntowanie nazywa.

    raczej przysługa

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 08.05.09, 15:02
    ignorancja jest jednak nieprzekraczalna. dlatego nigdy nie wchodzilem do watkow
    sekcji naukowej, bo wiadomo kto w nich zabieral glos.

  • 08.05.09, 15:07
    Czyli
    "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie
    uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy
    cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze?
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 15:22
    Czyli
    > "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    > Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie
    > uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy
    > cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze?

    przeciez to ty sie czuciem kierujesz. pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas
    wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej
    uczestniczyles. po tym co piszesz juz widze zze nie wiesz prawdopodobnie o nich
    nic, a wiedza jak okazuje sie sprowadza ze znasz ludzi na ktorych nie dzialala,
    i pan eichenberg powiedzial, a freud sto lat temu co innego.
  • 08.05.09, 15:33
    ochwaty napisał:

    > przeciez to ty sie czuciem kierujesz.

    Pan Dolor nie odczuwa. tylko analizuje.

    > pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas
    > wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej
    > uczestniczyles.

    Pan Dolor uczestniczył w psychopatologii z pewnością
    a Twoje źródła akademickie, zaczynają mnie coraz bardziej frapować

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 08.05.09, 15:03
    ochwaty napisał:

    > wiem na czym moze polegac terapia
    > zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek.

    szkoda, że nie zechciał się Pan podzielić bardziej opisowo
    bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę
    i wreszcie miał trochę frajdy.
    zobaczył człowieka nie na bani przebywając
    i do tego z większymi usterkami niż Pańskie

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 08.05.09, 15:31
    > bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę
    > i wreszcie miał trochę frajdy

    ewentualne frajdy tylko ograniczyly niestety terapii sens. tam gdzie pomogla
    frajdy nie mialem zadnej. a doswiadczen mistycznych jak przypuszcza pan dolor
    nie mialem, intensywnosc doswiadczen polegala na przyjetej wiedzy pozwalajacej
    mi zrozumiec swoje zachowania, oraz na tym ze moglem przekroczyc bariery,
    ktorych inaczej bym nie mogl przekroczyc. to sa kwestie dotyczace osobowosci. to
    nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu nie
    jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu.
  • 08.05.09, 15:35
    ochwaty napisał:

    > nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu ni
    > e
    > jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu.

    proszę Pana
    bądźmy szczerzy
    próbować pozbyć się zaburzeń możemy
    ale na życie z normalsami - nie ma szans
    chyba, że w okolicach lat 45

    trzeba się za to nauczyć
    bezboleśnie żyć obok
    (masz dziwnego maila. skasuj)

    --
    motyle, bańki mydlane i ludzie tego rodzaju
  • 09.05.09, 15:43
    dolor napisał:

    > uwierzę.
    bzdura
    samego siebie oklamujesz piszac cos takiego
  • 09.05.09, 15:34
    pan Dolor bajeczki o sloniu podsuwa
    a sam caly czas pisze jak slepy o kolorach
  • 07.05.09, 15:33
    ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patologia?
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 07.05.09, 15:35
    a co to ma za znaczenie czy jest czy nie jest patologia. patologia jest tez to
    ze mlodziez nie umie przebiec kilometra bez zawalu serca.
  • 08.05.09, 13:07
    dala.tata napisał:

    > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patolo
    > gia?

    Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie.

    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 15:57
    anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!


    dolor napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest
    > patolo
    > > gia?
    >
    > Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie.
    >


    --
    blue skies research rules!
  • 08.05.09, 16:34
    dala.tata napisał:

    > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
    >
    Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
    bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy do
    marchewki ust jest brak.
    Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
    pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanapkę.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 18:08
    dolor napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
    > >
    > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
    > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d
    > o
    > marchewki ust jest brak.

    Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie, że odkąd zaczęłam u niego pracować,
    ma najlepiej prowadzone biuro odkąd firma powstała (i nie zatrudnił mnie w
    tydzień, po zarejestrowaniu działalności - żeby nie było wątpliwości).
    A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam.
    I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie
    zmotywowało do czegokolwiek.



    > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
    > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap
    > kę.

    Głodówka to nie to samo. Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica
    polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już
    mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by
    było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na
    braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotykać
    bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to.
    O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście.


    --
    Popełniłam
  • 09.05.09, 11:50
    aiszka4 napisała:


    > Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie (...)
    > A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam
    > I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie
    zmotywowało do czegokolwiek.

    Akurat brak satysfakcji ze znienawidzonej pracy nie jest czymś, po czym
    anhedonię można by rozpoznać.
    >
    >obywających się miesiącami bez
    > > pożywienia inedyków,
    >
    > Głodówka to nie to samo.

    To bardziej na temat stwierdzenia dala.taty, że opisywano ludzi z anhedonią,
    którzy "mieli to w nosie".

    > Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica
    > polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już
    > mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by
    > było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na
    > braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotyka
    > ć
    > bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to.
    > O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście.
    >
    Nie wiem, ale wydaje mi się, że na początku jedzie się jeszcze siłą rozpędu,
    przyzwyczajenie, że zrobienie czegoś daje nagrodę wygasa stopniowo i dopiero
    wtedy narasta apatia. A niechęć czy agresja, chyba raczej konsekwencja "zawodu",
    jaki to sprawia. Ale nie będę mocno bronił tego, co teraz piszę.
    O derealizacji i depersonalizacji jeszcze trudniej coś napisać, też wydaje mi
    się, że to się jakoś łączy, ale trudno się opierać na introspekcji, gdy było się
    półprzytomnym i działało jak automat, w stanie, który u mnie mógłbym tak nazwać,
    miewałem tylko przebłyski świadomości gdy dziwiłem się, co się dzieje. No i po
    prostu kiepsko to pamiętam.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 21:06
    o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie
    onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia.

    dolor napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze!
    > >
    > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości
    > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d
    > o
    > marchewki ust jest brak.
    > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez
    > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap
    > kę.



    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 09.05.09, 12:01
    dala.tata napisał:

    > o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie
    > onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia.
    >
    Może się mylę, ale wydaje mi się, że "intelektualne docenienie" też wiąże się z
    układem nagrody, czyli przyjemnością i dopaminą. Podejmowanie wysiłku, jakim
    jednak myślenie jest, też jest nagradzane, na tym polega uczucie satysfakcji.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 09.05.09, 15:33
    mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania.
    wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to
    zupelnie nie mieszalbym.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 11.05.09, 14:56
    > mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania
    > .
    > wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to
    > zupelnie nie mieszalbym.

    Właściwie od początku spekulujemy. Ale jakiego typu badania masz na myśli? I
    czym jest satysfakcja? (według "Słownika Języka Polskiego" to "uczucie
    przyjemności i zadowolenia z czegoś".)
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
    Najlepsza depresja pod_szczurem
  • 07.05.09, 14:09
    > adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący.


    to sa normatywne okreslenia. zaburzenia osobowosci tez sa przystosowaniem sie do
    toksycznych warunkow wczesniejszych, a pozniej sa one dysfunkcyjne. a czemu
    dysfunkcja mozgu ? trudna mi rozumiec ten stan inaczej ze organiczne to jest
    uszkodzenie ktore powoduje wadliwe funkcje.
  • 05.05.09, 00:13
    neuroleptyk:
    "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy.........

    to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos?
    i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne'

    _________
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 05.05.09, 09:35
    dala.tata napisał:

    > neuroleptyk:
    > "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia
    frajdy.........
    >
    > to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos?
    > i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne'
    >
    Nie wiem, czy dobrze interpretuję, ale skoro przychodzę do lekarza i
    mówię, co mi jest, to on diagnozuje: oczywiście, że nic pani nie
    sprawia frajdy, bo się pani popie...ło w mózgu. "Normalni" tak nie
    mają.
    Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które
    to działanie mogłoby przynieść poprawę.
  • 05.05.09, 13:18
    aiszka4 napisała:

    > Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które
    > to działanie mogłoby przynieść poprawę.

    A może z chorobą (zaburzeniem) umysłu jest tak, jak z chorobą układu trawienia,
    gdzie wadliwie działa wątroba czy trzustka? Przyczyną może być zła dieta czy
    zatrucie, ale może też czynnik nie mający z pokarmem nic wspólnego. Właściwa
    dieta może pomóc, ale rzadko sama wystarczy(no i poradź Eskimosowi, żeby
    codziennie jadł świeże owoce).
    A psychiatrzy wciąż jeszcze dysponują wiedzą i środkami niewiele lepszymi niż ci
    medycy, którzy leczyli wyłącznie spuszczaniem krwi.

    A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 05.05.09, 15:49
    > A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem.


    w trakcie dyskusji juz o rozne rzeczy, ale na poczatku o uzycie
    slowa "przyczyna", i "choroba mozgu"
  • 05.05.09, 17:16
    przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a lekarz decyduje.
    bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu bedzie robic
    fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma zadnych badan
    pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia.

    a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia, bo NIE MOZESZ
    NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie nie. wiec problem
    i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym. tylko w
    polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 06.05.09, 09:37
    przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a
    lekarz decyduje.
    > bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu
    bedzie robic
    > fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma
    zadnych badan
    > pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia


    Wygląda na to, że jesteś kłamcą, albo po prostu nie wiesz co piszesz.

    jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck
    To nie jest żadne badanie??
    Już to raz tu wklejałem...
    Może ty masz na myśli, że nie ma takich badań w szpitalu?
    Ale co to ma do rzeczy??

    a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia,
    bo NIE MOZESZ
    > NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie
    nie. wiec proble
    > m
    > i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym.
    tylko w
    > polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe.

    Coś chcesz przekazać, ale zupełnie tego nie rozumiem.
    anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
    wiadomo, że jesteś chory. I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z
    innymi symptomami może wskazywać na chorobę..

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 09:45
    neuroleptyk napisał:

    > ale zupełnie tego nie rozumiem.
    to odpusc
    trzeba byc pokornym w obliczu swoich ograniczen

    > I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z
    > innymi symptomami może wskazywać na chorobę..

    bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty
  • 06.05.09, 09:52
    >bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty

    Przeczytałeś co ja napisałem???
    Jak masz gorączkę to wcale nie wiadomo, że jesteś chory co??

    anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
    wiadomo, że jesteś chory.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 10:24
    > anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to
    > wiadomo, że jesteś chory.

    na hipochondrie
  • 06.05.09, 10:34
    > na hipochondrie

    hipochondria to też objaw.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 10:38
    kopernik tez byla kobieta
  • 06.05.09, 14:05
    neuroleptyk, ale nie denerwuj sie. mam ci do powidzienia dwie rzeczy:

    1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc jeden fragment z
    tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to dysfunkcja mozgu
    powoduje anhedonie.

    2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz
    anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka
    chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia.

    wiecej nie mam ci nic do powiedzenia.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 06.05.09, 14:33
    dala.tata napisał:
    >
    > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz
    > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka
    > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia.
    >
    Nie wiem, czy anhedonia równa się chorobie, ale to, o co prosisz, nie ma
    większego sensu, bo jeśli dany objaw pojawiałby się wyłącznie u chorych, choć
    nigdy jako jedyny, już byłby wskaźnikiem choroby, co najwyżej nie byłby objawem
    patognomicznym, ale takiego zastrzeżenia tu nie było.


    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 06.05.09, 16:18
    wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal
    "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to
    warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej
    objawem jest jedynie anhedonia.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 06.05.09, 17:21
    dala.tata napisał:

    > wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal
    > "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to
    > warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej
    > objawem jest jedynie anhedonia.
    >
    Ale dlaczego wynika? Przeciwnie, jeśliby istniała choroba, w której
    występowałaby wyłącznie anhedonia, to to nie byłby objaw, a sama choroba.
    W wielu chorobach może występować ten sam objaw, współistniejąc z innymi, choć
    jednocześnie nigdy nie będzie się on pojawiał u osobnika zdrowego. I będzie
    świadczył o chorobie, jednej z iluś tam, ale do postawienia precyzyjnej diagnozy
    nie wystarczy. Prościej już nie potrafię.
  • 06.05.09, 18:20
    znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest
    wielkim problemem. podwyzszony cholesterol jest objawem...podwyzsonego
    cholesterolu, podwyzszone cisnienie tetnicze jest objawem.....no, czego?
    nadcisnienia.

    i zeby nie bylo: zdaje sobie sprawe z tego ze daje przyklady somatyczne. nie
    stanowi to problemu, bo odwoluje sie do teorii choroby w ogole. na takim
    poziomie nie rozrozniam jeszcze na takie czy inne choroby.

    ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w
    syndromie. sama w sobie nie jest patologia.

    --
    blue skies research rules!
  • 07.05.09, 13:17
    dala.tata napisał:

    > znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest
    > wielkim problemem. (...)
    > ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w
    > syndromie. sama w sobie nie jest patologia.

    No dobra, masz rację, są choroby nazywane od patognomicznego objawu, ale chyba
    przyznasz, że wiele objawów wyłącznie patologicznych, własnych chorób nie ma?
    Pierwsze z brzegu: gorączka, kaszel, krwioplucie itp? Jak ktoś pluje krwią, to
    chyba można powiedzieć, że jest chory, nawet jeśli nie ma odrębnej choroby -
    krwioplucia?
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 15:31
    nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch
    bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy
    goraczke, masz chorobe? itd itd.

    nei ma symptomu bez konktekstu.


    --
    blue skies research rules!
  • 08.05.09, 13:03
    dala.tata napisał:

    > nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch
    > bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy
    > goraczke, masz chorobe? itd itd.
    >
    > nei ma symptomu bez konktekstu.
    >
    Ale co to zmienia?
    Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo
    smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć,
    jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od
    objawu nic tu nie zmienia.
    A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet
    o tym nie wspomina.


    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 15:56
    tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad choroba, a nad
    wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu anhedonia jest niczym. nie mozna
    powiedziec, ze ktos niemogacy odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory. i tyle.


    dolor napisał:


    > >
    > Ale co to zmienia?
    > Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo
    > smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć,
    > jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od
    > objawu nic tu nie zmienia.
    > A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet
    > o tym nie wspomina.
    >
    >


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • 08.05.09, 16:27
    dala.tata napisał:

    > tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad >choroba, a
    nad wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu >anhedonia jest niczym. nie
    mozna powiedziec, ze ktos niemogacy >odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory.
    >
    Ja wprawdzie też się już dawno gubię, ale o ile mi wiadomo, dyskutowaliśmy o
    konieczności, by objaw chorobowy był jednocześnie chorobą z własnym kodem ICD-10?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=94637288&wv.x=2&a=94945951
    Nadal uważam, że czy istnieje, czy nie istnieje taka choroba, to nie ma
    znaczenia dla meritum żadnego znaczenia.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 08.05.09, 21:03
    hmmmm. to ja juz nie bede odpowiadal, bo jak dla mnie rozmawialismy najpierw o
    anhedonii jako koniczenie patologicznej. zeby tak bylo, musialaby byc choroba,
    ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia. jako ze nie ma, nie mozna mowic o
    pozakontekstowej patologicznosci anhedonii.

    nie ma sensu towrzyc swiatow rownoleglych - obracamy sie w bardzo konkternym
    systemie pojec.



    --
    blue skies research rules!
  • 09.05.09, 11:56
    dala.tata napisał:

    musialaby byc choroba,
    > ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia.

    No więc nie musiała. Jak zaczynałem tu pisać, nie byłem przekonany, kto ma
    rację, chodziło mi tylko o niewłaściwy argument. I ten taki jest, do objawów,
    które nie mają swojej, charakterystycznej i z kodem ICD-10, można mieć
    identyczne zastrzeżenia, jak do typowo i wyłącznie patologicznych objawów, które
    zdarzają się w kilku chorobach i nie są niezbędne do ich rozpoznania, do
    gorączki i krwioplucia można mieć jedynie takie same zastrzeżenia, jak do
    nadciśnienia i hiperlipidemii.

    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 09.05.09, 15:32
    to ja nie do konca rozumiem o co chodzi.

    nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu
    'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a
    zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii. i rozumowanie,
    jak najbardziej poprawne jest wlasnie takie: anhedonia nie wystepuje jako
    samoistna choroba czy akontekstwoy objaw. to jest rozumowanie cyrkularne - bo
    ona nie jest patologiczna dlatego boo mysmy tak postanowili. podobne rozumowanie
    mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami.

    natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie inny poziom. to
    poziom cierpienia. bo bez systemu pscyhopatologii moze byc tylko cierpienie.
    anhedonia moze byc zrodlem ceirpeinia, mniejszego wiekszego, nie ma znaczenia.
    ale to akurat z patologia nie ma wiele wspolnego. choc czasem, byc moze czesto,
    na cierpienie mozna nalozyc siatke nozologiczna, jednak cierpienie i choroba nie
    sa tozsame.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • 11.05.09, 14:10
    dala.tata napisał:

    > nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu
    > 'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a
    > zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii.
    > mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami.

    No tak, tylko z systemu, gdyż są choroby, w których dany objaw występuje, a
    nigdy nie występuje u osobników zdrowych.
    Patrz: gorączka, krwioplucie. (i nawet gdyby objaw był charakterystyczny dla
    choroby z ICD-10, też mógłby być wywołany sztucznie, jak przy hiperlipidemii,
    nadciśnieniu). Nadal nic się nie zmienia.

    > natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie >inny poziom. to
    > poziom cierpienia.

    Nie. Owszem, jak sama nazwa wskazuje, patologia gr. páthos - choroba,
    cierpienie, ale samo cierpienie to warunek niewystarczający. Jest jeszcze np.
    powszechność występowania itd. Zresztą powtarzam, nie o to mi akurat tutaj szło,
    tylko o bezzasadność argumentu. A reszta to szczegóły związane najwyżej z
    definicją zdrowia, choroby i patologii, zależy np. czy narkomanię uzna się za
    zdrowie (jednak powoduje ona "dysfunkcję" mózgu, więc do tego, co napisał
    Neuroleptyk, też się odnosi).
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
    Najlepsza depresja pod_szczurem
  • 06.05.09, 16:13
    1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc
    jeden fragment z
    > tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to
    dysfunkcja mozgu
    > powoduje anhedonie

    Które wskazuje.....

    Thus, this study suggests that these patients have a dysfunction in
    the neural circuitry used to assess both extremes of hedonic
    experience in the olfactory domain, in addition to a dysfunction in
    their ability to subjectively experience the pleasurable extreme.
    Their prefrontal brain regions, which would normally be used to
    recognize pleasurable stimuli, appear to be hijacked for the more
    fundamental and evolutionarily necessary task of recognizing
    unpleasant stimuli, as a compensation for the apparent failure of
    their paralimbic regions to recognize unpleasant stimuli as negative
    or dangerous.

    Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic
    regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the
    parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well
    as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a
    role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in
    studies of schizophrenia each also has been found to be
    dysfunctional. For example, animal studies have shown that the
    nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive
    responses.

    Oczywiście możesz się przyczepić, że badanie dotyczyło tylko kwestii
    zapachów, będziesz ciągnął to w nieskończoność, że nic nie
    udowodniono...Moim zdaniem to nic nie zmienia, bo i tak zawsze jak
    potwierdzą to inne badania to pewnie poprosisz o badanie PET nt.
    anhedoni w domenie seksu albo akrobacji;)

    > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak
    piszesz: "Jeśli masz
    > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze
    pokaz mi taka
    > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest
    anhedonia.
    >
    > wiecej nie mam ci nic do powiedzenia.

    Hmmm nie wiem czemu tak prosisz o te dowody i kody, ale jeśli już
    musisz mieć wszystko z numerkiem to proponuję to.

    F99 Mental disorder, not otherwise specified
    Mental illness NOS


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 16:22
    1. ja jestem cierpliwy, wiec po raz kolejny: pokaz mi, gdzie oni mowia o
    lancuchu przyczynowo skutkowym. ja chetnie przyznam, ze anhedonia powoduja
    dyskunkcje mozgu, jednak z tego dosc daleko pokazac odwrotnosc przyczynowa.

    2. anhedonia to F99?!?!? ROTFL! czyli jest nazwa choroby: anhedonia, ale my ja
    klasyfikujemy jako not specified, tak? no dajze chlopie spokoj. rozumiem zatem
    ze przyznajesz ze nie mozesz pokazac choroby, ktorej jedynym objawem jest
    anhedonia. mysle ze te czesc dyskusji mozna zamknac.

    --
    blue skies research rules!
  • 06.05.09, 16:39
    Nie panie dala.tata mam dość wałkowania tematu, żeby Pan dobrze
    dzisaj spał, to prywatnie przyznam Panu racje. A niech inni
    czytelnicy już sami ocenią kto ją ma.
    Tak F99 chciał pan numerka to Pan ma.
    Anhedonia to nie jest nazwa choroby a objaw:)) Ależ Pan jest
    figlarny:))
    Pozdrawiam i pozdrów kolegę.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 16:44
    mam w nosie twoje przyznawanie mi racji.i nie martw sie o moj sen. ale takie
    wstawki ad hominem dobrze ci ida.

    rozumiem ze figlarnosc polega na tym, ze neuroleptykowi sie wykazalo ze bzdury
    gada. no to niech bedzie figlarny.

    F99..... to jest najelpszy zart w tej rozmowie. paragraf sie zawsze znajdzie nie?

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 06.05.09, 16:53
    A tam to na rozluźnienie tego tam tego...
    Niech Pan nie bierze wszystkiego tak poważnie:)
    F99:))
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 16:31
    Temat wygląda na wyczerpany....poczekajmy na wiecej dowodów z badań.
    Wiem jakiej odpowiedzi dala.tata udzieli, że to nic nie udowadnia.
    niemiej jednak oryginalnie.

    3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne.

    Wydaje mi sie to obalone, bo jakiś tam dowód jest...

    No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka
    lat..
    Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej
    przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy
    konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa
    skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
    humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet.
    Pozdrawiam.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości
    są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene
    Bleuler
  • 06.05.09, 16:37
    neuroleptyk, oszczedz kazan, co? gdyby tylko badania nad psychologicznymi
    terapiami dostawaly fundusze na poziomie 1 procenta funduszy na badania
    biologiczne, to bbysmy wiedzieli o depresji, schizforenii, anhedonii
    wielokrotnie wiecej. i tak 'walec badan' biologicznych wygra, ale nie dlatego,
    ze tak jest lepiej dla pacjentow, tak jest lepiej leczyc, tak jest uzyteczniej.
    nie, to dlatego ze pieniedzy na takie badania jest wielo-tysiackrotnie wiecej.




    --
    blue skies research rules!
  • 06.05.09, 20:26
    badania potrzebne, żeby wiedzieć, że skłonność do danej choroby jest uzależniona zarówno od genetyki jak i od wpływu środowiska?
    przestańcie....
    genetyka to jak bezwładna masa, a środowisko to jak forma, która kształtuje masę, i tak powstaje "fenomen".
    Każda funkcja życiowa, łącznie z objawami choroby, to sprzężenie zwrotne żywego organizmu ze środowiskiem, i jedno i drugie jest warunkiem koniecznym do zaistnienia "fenomenu". No ale niektórzy tego nie zrozumieją nawet dzięki wielu wieloletnim badaniom...
  • 06.05.09, 19:52
    > No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka
    > lat..
    > Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej
    > przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy
    > konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa
    > skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
    > humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet.



    marks powiedzial, ze filozofowie roznie odrozniali ludzi od zwierzat, ale sami
    ludzie zaczeli sie odrozniac odd malp jak zaczeli uzywac narzedzi. pan zaklina
    rzeczywistosc drogi panie. tak jak oszolomy dietetyczne powoluja sie na mnostwa
    badan, wedle ktorych weganie powinni pozdychac w chorobach, a ludzie sa juz na
    tych dietach dekady dlugie i zyja!!!

    jesli spelnia sie twoje prognozy to tylko w tym sensie, ze rozpracuje sie
    czlowieka tak, ze wszystko sie bedzie leczyc z punktu widzenia genetyki. wtedy
    juz pewnie wogole nie bedzie chorob, beda ylko bublowaci ludzie ktorych trzeba
    poprawic. matrix z pozycji neo, w ktorym lyzka sie wygina i mozna zrobic
    wszystko. wszystko rozszyfrowane. i wtedy rzeczywiscie humanizm padnie,
    stworzymy mutantow nadludzi, ktorym swiat nie podskoczy.
  • 06.05.09, 20:35
    Ten walec badań po prostu przejedzie po całym
    > humanizmie

    tak jak po tobie sie przejechano? i teraz musisz siedziec i szukac przyczyn
    swoich chorob? wallec juz odjechal i a przyczyne trzeba znaleasc...byle nie byl
    ja walec, bo on jest za mocny! teraz sam bedzies zpo stronie walca, to doda ci mocy!
  • 07.05.09, 15:19
    No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń
    kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia
    przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można
    poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi.
    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)
  • 07.05.09, 15:26
    dolor napisał:

    > No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń
    > kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia
    > przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można
    > poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi.

    no nie rozumiem, to ze intencje badawcze sa inne, ze jedne nakierowane na
    szukanie patologi a inne nie, to znaczy ze jesli uzyje sie tego samego badania
    to same to cos zmienia?
  • 07.05.09, 15:41
    aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli
    w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie nie
    zgadzam.
  • 07.05.09, 15:44
    zepraszam, za nieskladnosc moich wypowiedzi mylenie wyrazen w zdaniach
    niegramatycznosc, ale ja czasem cos skasuje pozniej nie poprawie, na koncu nie
    przeczytam raz jeszcze, ogolna sieczka wychodzi. ale jestem ciezko chory,
    najbardziej na tym forumie.
  • 07.05.09, 16:12
    ochwaty napisał:

    > aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli
    > w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie ni
    > e
    > zgadzam.

    No nie całkiem o to:) Więcej, nie wszystko, co jest chorobą, musi lub może być
    leczone. Choć placebo witaminy c w przeziębieniu niejednemu pomaga.


    --
    "Niektóre błędy są jednocześnie proste i ogromne. Najgorsze błędy, jakie
    zdarzyło mi się popełniać, wynikały z poczciwego optymizmu" (Baxter)