Dodaj do ulubionych

Walka z dopalaczami

05.10.10, 10:02
Cóż, mam mieszane uczucia. bardzo mieszane. Dopalacze sprzedawano legalnie - jak można zatem oskarżać teraz tych, co je sprzedawali? Nie wiem, na jakiej zasadzie zamykano sklepy, ale sam Tusk twierdzi, ze działano "na pograniczu prawa" - czytaj - niezgodnie z prawem.
Dura lex sed lex. Nie mopżna lamac prawa nawet w dobrej sprawie, bo jesli rzad ma decydować, kiedy może prawa nie przestrzegać - to na walce z e złem się nigdy nie kończy.
Mam wrazenie, ze mamy do czynienia z kampanią przedwyborczą i odbieraniem PiS-owi tych wyborców, którzy uwazają,z ę prawo nie musi byc przestrzeganie, jeśli racja jest po naszej stronie. Usmieję się setnie, jak ten sq... , wasciciel sieci, wygra procesy i będą mu odszkodowania płacić.
--
Mops i kot

img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
Edytor zaawansowany
  • jottka 05.10.10, 10:21
    verdana napisała:

    > Cóż, mam mieszane uczucia. bardzo mieszane. Dopalacze sprzedawano legalnie - jak można zatem oskarżać teraz tych, co je sprzedawali?


    zdaje się, że oskarżenia dotyczą sprzedaży tych dopalaczy, w których znaleziono ślady substancji zakazanych, nie sprzedaży jako takiej. ale to podobna historia jak z łapaniem ala capone - nie dało się go dopaść za rzeczywiste zbrodnie, to przyskrzyniono go na unikaniu płacenia podatków. poza tym część sklepów pozamykano nie decyzją rządu, tylko samorządów poszczególnych miast.
  • slotna 05.10.10, 10:27
    Cala afera wywoluje we mnie poczucie duzego niesmaku. Ciekawa jestem jak to sie skonczy, podejrzewam, ze nijak, beda sie tak gonic do konca swiata. A pamietacie te szykany z poczatku? Te specjalne kontrole "a nuz cos znajdziemy"?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jota-40 05.10.10, 13:28
    Mam w domu dwóch nastolatków i - niestety - pomimo moich praworządnych zamiłowań zgodzę się na każdą akcję, która ten szajs wypleni/zlikwiduje/ograniczy. Przykro mi. Uważam tylko, że dużo za późno to się dzieje. Nie bardzo rozumiem, jakim cudem pozwalano na ten proceder do tej pory. Powszechnie wiadomo, że narkotyki są drogie tylko i wyłącznie dlatego, że trudno dostępne i zakazane, ergo ich rozprowadzanie wiąże się z dużym ryzykiem. Natomiast te wszystkie g...niane dopalacze tanie są jak barszcz i w związku z tym dostępne dla każdego. Torebeczka pseudo gandzi z kilkoma solidnymi porcjami kosztuje pięć zeta.
    Rozmawiam z synami - starszy twierdzi, że w zasadzie na każdej imprezie widzi ludzi traktujących się tym badziewiem. Młodszy, jako rozrywkowy i emocjonalnie rozchwiany gimnazjalista jest szczególnie narażony. Odkąd wiem o dopalaczach, czyli od około dwóch lat - żyję jak na rozżarzonych węglach.
    Mam nadzieję, że solidnie pokombinują i znajdą sposób, żeby to świństwo zdelegalizować ;((.
  • paszczakowna1 05.10.10, 15:14
    > Mam w domu dwóch nastolatków i - niestety - pomimo moich praworządnych zamiłowa
    > ń zgodzę się na każdą akcję, która ten szajs wypleni/zlikwiduje/ograniczy.

    Akcja taka jest, bardzo prosta - pójść wreszcie po rozum do głowy i zalegalizować marihuanę, LSD i ewentualnie haszysz. Są to substancje, których działanie na organizm ludzki jest doskonale zbadane: są w niewielkim stopniu uzależniające (z nikotyną nie ma porównania) i nikt po nich nie ląduje w szpitalu (z wyjątkiem bardzo rzadkich przypadków alergii). Nawet młodzież nie są na tyle głupia, by ćpać świństwa, po których można zejść, mając legalną i bezpieczną alternatywę. Nie ma rady, ludzie widać tego potrzebują, i zawsze coś sobie wynajdą - powinni mieć rzecz bezpieczną, sprzedawaną pod kontrolą od 18-tu lat, i jeszcze państwo by na akcyzie zarobiło.

    A tak - zakaz sprzedaży kolejnych substancji skutkuje tylko tym, że sprzedaje się coraz inne, coraz mniej zbadane i o potencjalnie coraz większej toksyczności. Oczywiście bez żadnych badań - przecież to substancje kolekcjonerskie, he he, nie do spożycia. A ludzi z paroma gramami marihuany wsadza się do więzień. I będzie się w to brnęło, bo jaki polityk zechce legalizować miękkie narkotyki? Ukrzyżowaliby go.
  • ready4freddy 05.10.10, 16:12
    zaraz, ale czy jednym z argumentow za dopalaczami nie bylo to, ze w przeciwienstwie do pokatnie fabrykowanych narkotykow sa produkowane niemal jak lekarstwa, bo legalnie i pod kontrola? :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • iwoniaw 05.10.10, 16:41
    Heh, nie wiem jakie to dokładnie substancje te "dopalacze", ale przekonana jestem, że nie tylko w aptece, lecz w spożywczo-chemicznym zwykłym można bez problemu kupić sobie składniki na coś, co na pewno może spektakularnie zaszkodzić. Zakazywanie sprzedaży kolejnych substancji prowadzi tylko do tego, że kolejny owoc zakazany kusi, a skutki są znane od zarania ludzkości ;-)

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • jottka 05.10.10, 16:53
    no jednakowoż w aptece nie sprzedadzą ci psychotropów, bo masz takie akurat życzenie:) a zestawienie mieszanki wybuchowej z sody i serka homo pewnej wiedzy na wejściu wymaga, to jednak co innego niż łatwy i tani dostęp do nieznanego składu halucynogenów dla nieletnich.

    bo o te nastolatki tak naprawdę idzie, jak dorosły człowiek ma życzenie zejść w podskokach, to ja mu przeszkadzać nie będę
  • verdana 05.10.10, 17:36
    Syrop tussipect, lekarstwa na katar z pseudoefedryną, leki na kaszel z kodeiną, aviomarin - bez recepty, brac i wybierać. Na kazde zyczenie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • iwoniaw 05.10.10, 19:37
    Już od paru lat na leczenie kaszlu nie mogę dostać, bo w hurtowniach farmaceutycznych ponoć nie ma. Tabletki są. Syrop ponoć (tzn. wg pani z apteki) i tak wykupywali hurtowo studenci...

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • verdana 05.10.10, 19:41
    Tabletki podobno też można, tylko nie takie smaczne:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • tygrys2112 06.10.10, 13:43
    Lol, a co jest nie tak z tym tussipectem? jako dziecko uwielbiałam pić ten syrop.
  • mama_kotula 06.10.10, 23:52
    tygrys2112 napisała:

    > Lol, a co jest nie tak z tym tussipectem? jako dziecko uwielbiałam pić ten syro
    > p.

    Tussipect jest bodaj na bazie efedryny, bardzo dobry srodek na odchudzanie - stosowany przez panienki pro-ana. Bardzo miło likwiduje głód, równie miło ryje głowę i rozwala serce.


    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • slotna 07.10.10, 00:29
    Cirrus jest lepszy, ma 120 mg pseudoefedryny, jedna tabletka to tyle co 4 tussipecty. Odkrylam przypadkiem, moj byly mial chroniczny katar i czasem robil sie nerwowy ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mama_kotula 07.10.10, 12:25
    I też hamuje łaknienie? Hm :>

    --
    To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył. Miron Białoszewski.
  • slotna 07.10.10, 12:34
    A na pewno chodzi o hamowanie laknienia? Kiedy odchudzalam sie jako nastolatka w internecie bylo pelno informacji o tussipekcie ale jako o skladniku - jednym z trzech - do sporzadzenia ponoc przyspieszajacego spalanie preparatu ECA. Pozostale dwa skladniki to byla kofeina i aspiryna. Wiem, ze kapsulki o takim skladzie byly w sprzedazy w sklepach dla pakerow i byly poza moim zasiegiem cenowym. O, prosze:
    www.ehow.com/how_2053762_build-eca-weightloss-stack.html
    Ale faktycznie: pamietam, jak kiedys bylam przeziebiona i zmotoryzowany kolega kupil mi przez pomylke gripex w tabletkach zamiast saszetek. Wzielam go nieswiadoma, ze w przeciwienstwie do saszetek jest z efedryna i zapomnialam zjesc obiad w pracy, za to wypalilam w cholere papierosow - czulam sie bardzo zdenerwowana. Nie wiem jak to mozna brac, zeby sie uczyc do egzaminow, moze i powoduje bezsennosc, ale skoro telepie mnie po normalnej dawce, to nie wyobrazam sobie, ze moglabym cokolwiek zapamietac po zwiekszonej.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 05.10.10, 20:32
    verdana napisała:

    > Syrop tussipect, lekarstwa na katar z pseudoefedryną, leki na kaszel z kodeiną,
    > aviomarin - bez recepty, brac i wybierać. Na kazde zyczenie.

    tak a propos: jesli wybieracie sie przypadkiem do Emiratow (nie mowie, ze zaraz do Sharjah, ale chocby do Dubaju), radze zostawic w domu syropy z kodeina i generalnie zrobic przeglad lekow z podrecznej apteczki vs. oficjalny spis ichniejszy. te nasze syropy bez recepty bywaja tam na liscie substancji zakazanych, a ze sprawe traktuja dosc serio...
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • paszczakowna1 06.10.10, 00:11
    > bo legalnie i pod kontrola? :)

    Legalnie? Tak, w ramach obowiązującego prawa. Pod kontrolą? Jaką kontrolą? Jaka instytucja kontroluje produkcję dopalaczy? Pierwsze słyszę.

    I kupujący nie wie, co kupuje i jakie to może mieć skutki. Bo nie ma informacji ani na produkcie, ani sprzedający nie wie, co naprawdę sprzedaje.
  • ready4freddy 06.10.10, 13:52
    paszczakowna1 napisała:

    > > bo legalnie i pod kontrola? :)
    >
    > Legalnie? Tak, w ramach obowiązującego prawa. Pod kontrolą? Jaką kontrolą? Jaka
    > instytucja kontroluje produkcję dopalaczy? Pierwsze słyszę.
    >
    > I kupujący nie wie, co kupuje i jakie to może mieć skutki. Bo nie ma informacji
    > ani na produkcie, ani sprzedający nie wie, co naprawdę sprzedaje.

    no wiec pewnie zadna nie kontroluje, ale kiedy zaczela sie mowa o dopalaczach, jednym z argumentow jaki zdarzylo mi sie kilka razy przeczytac byla wlasnie ta kontrola. rozumiem, ze taka sama, jak np. w przypadku rozpuszczalnych kompleksow witamin czy czegos podobnego, ktos to przeciez w koncu kontroluje. nie twierdze, ze taka kontrola jest, natomiast teoretycznie moglaby byc, w koncu to legalny produkt.
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • paszczakowna1 06.10.10, 14:12
    > no wiec pewnie zadna nie kontroluje, ale kiedy zaczela sie mowa o dopalaczach,
    > jednym z argumentow jaki zdarzylo mi sie kilka razy przeczytac byla wlasnie ta
    > kontrola. rozumiem, ze taka sama, jak np. w przypadku rozpuszczalnych komplekso
    > w witamin czy czegos podobnego, ktos to przeciez w koncu kontroluje. nie twierd
    > ze, ze taka kontrola jest, natomiast teoretycznie moglaby byc, w koncu to legal
    > ny produkt.

    Fajnie by było, ale niestety, to zupełnie nie tak wygląda. (W Polsce przynajmniej.) Suplementy diety, a nawet, tfu, "leki homeopatyczne" muszą mieć odpowiednie badania na ich nieszkodliwość (nie na działanie terapeutyczne, ale to inny temat), podobnie jak wszelkie inne produkty przeznaczone do spożycia. W Polsce sklepiki z napisem "Dopalacze" oficjalnie nie sprzedają niczego przeznaczonego do spożycia - tylko do celów kolekcjonerskich. A nie ma norm prawnych ani instytucji kontrolujących działanie spożytych przedmiotów kolekcjonerskich na organizm ludzki.
  • nessie-jp 05.10.10, 17:41
    Marihuanę zalegalizować natychmiast, haszysz -- być może, ale LSD jednak nie. LSD generuje dość poważne zaburzenia psychotyczne, to nie jest narkotyk (czyli według definicji: środek nasenno-uspokajająco-umilający) i obawiałabym się, że zalegalizowanie akurat tego środka psychotropowego mogłoby doprowadzić do kilku tragedii deprecjonujących samą ideę legalnych narkotyków.

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • verdana 05.10.10, 18:22
    Córka byla gorąćą zwolenniczką legalizacji marihuany, zanim nie pojechała do Amsterdamu. Marihuana była na kazdej imprezie, po alkoholu. Co za duzo, stwierdziła, to niezdrowo. W Polsce też jest oczywiście, ale nie zawsze, nie w takiej ilosci, nie zawsze uda się dostać i nikt tak nachalnie nie namawia do palenia.
    Ja też byłam za legalizacją, ale trochę mnie przekonała.
    Czyli - jestem za zniesieniem penalizacji palenia, ale nie za legalizacja . To nie to samo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nessie-jp 05.10.10, 18:52
    verdana napisała:

    > Córka byla gorąćą zwolenniczką legalizacji marihuany, zanim nie pojechała do Am
    > sterdamu. Marihuana była na kazdej imprezie, po alkoholu

    Z przekąsem zapytam -- a przeciwniczką legalizacji alkoholu też ją to uczyniło?

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • verdana 05.10.10, 19:21
    Nie. Ale rzeczywiscie, nie widzi - zadziwiajace - nic dobrego w tym, by swobodnie mozna było kupić kolejną odurzajacą substancję. Po co?
    Nie wystarczy brak penalizacji, po co zachęcać?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nessie-jp 05.10.10, 19:37
    erdana napisała:

    > Nie. Ale rzeczywiscie, nie widzi - zadziwiajace - nic
    > dobrego w tym, by swobodn
    > ie mozna było kupić kolejną odurzajacą substancję. Po co?

    Z tego samego zasadniczo powodu, co legalny obrót alkoholem -- po to, żeby można było:

    a) kontrolować czystość produktu (mniej zatruć)
    b) wyeliminować przestępczość zorganizowaną związaną z produkcją, przemytem i dystrybują, wraz ze związanymi z tymi koszmarnymi patologiami
    c) czerpać środki do budżetu państwa, z których potem się leczy osoby poszkodowane wskutek zażywania (teraz są leczeni z pieniędzy innych obywateli)


    > Nie wystarczy brak penalizacji, po co zachęcać?

    To samo dotyczy przecież alkoholu i papierosów. I cukru. I jeśli chodzi o papierosy (i coraz częściej -- biały cukier) to prowadzone są jak najbardziej akcje ZNIEchęcające, i dobrze. Ale delegalizacja papierosów, a tym bardziej cukru, nic dobrego by nie przyniosła.

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • verdana 05.10.10, 19:46
    Ale równocześnie bez porownania więcej uzytkowników.
    To trochę tak jak z alkoholem. Jest oczywiste, ze piją go młodzi poniżej 18 lat, wszyscy to wiedzą. I jednak, mimo to nie ma nacisków, aby obnizyć wiek, gdy można alkohol kupic, choć tez byłoby latwiej - nie pili by byle czego, nie kupowaliby od starszych kolegów.
    Wiele osób nie pali, bo to zakazane, a moze nawet - trudnej dostepne. Teoretycznie dilerzy są wszedzie, praktycznie wiele mlodych ludzi nie zna dilerów, albo nie ma ochoty palic substancji nielegalnych, niesprawdzonych i zakazanych. Mam watpliwosci, czy ulatwianie tego jest drogą we własciwą stronę.
    Nielegalność JEST akcją zniechecającą i dobrze. Oczywiscie sadzanie za posiadanie skreta jest chorym absurdem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • slotna 05.10.10, 20:04
    > Ale równocześnie bez porownania więcej uzytkowników.

    Jestes tego pewna? Jesli tak, to wiesz czy palacze przypadkiem np. nie pija mniej alkoholu?

    > To trochę tak jak z alkoholem. Jest oczywiste, ze piją go młodzi poniżej 18 lat
    > , wszyscy to wiedzą. I jednak, mimo to nie ma nacisków, aby obnizyć wiek, gdy m
    > ożna alkohol kupic, choć tez byłoby latwiej - nie pili by byle czego, nie kupow
    > aliby od starszych kolegów.

    Hm, co to znaczy byle czego? Nie kojarze zadnych melin z bimbrem z czasow <18. Owszem, alkohol kupowalo sie w znajomych sklepach "dla rodzicow", wzglednie przy pomocy starszych kolegow, ale "byle co"? Not. Dilerow wiedzialam gdzie znalezc od kiedy z czarnej dziury przeprowadzilam sie na blokowisko i zaczelam sie socjalizowac, czyli gdzies od pietnastego roku zycia, gandzie zaczelam palic znacznie pozniej. Ale gdybym chciala - droga wolna.

    > Wiele osób nie pali, bo to zakazane, a moze nawet - trudnej dostepne. Teoretycz
    > nie dilerzy są wszedzie, praktycznie wiele mlodych ludzi nie zna dilerów, albo
    > nie ma ochoty palic substancji nielegalnych, niesprawdzonych i zakazanych. Mam
    > watpliwosci, czy ulatwianie tego jest drogą we własciwą stronę.

    Nie zgadzam sie. Skoro nie szukasz marihuany, moze ci sie wydawac, ze trudno ja znalezc, ale zapewniam, ze to nieprawda. Dilerowi, ktory i tak dziala nielegalnie, jest dokladnie wszystko jedno czy sprzeda nieletniemu czy nie. Dystrybutor legalnej marihuany musi sie pilnowac.

    > Nielegalność JEST akcją zniechecającą i dobrze.

    Nie sadze. Zakazany owoc, te sprawy. Marihuana jest powszechna i latwo dostepna, tyle, ze jej jakosci nie ma kto zagwarantowac.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • verdana 05.10.10, 20:17
    Ale własnie sporo osób nie szuka - nie szuka, bo jej się nie chce.
    gdyby byla dostępna, to szukać nie trzeba, wystarczy wejść i kupić.
    Sporo znajomej mlodziezy nie pali, bo nie ma ochoty na wchodzenie w konflikt z prawem. Bedzie legalna - zapalą. Nie widzę żadnej dobrej strony ulatwiania ludziom kolejnego nalogu, serio.
    A zakazane narkotykli zostaną i tak. Argumenty ich legalizacji są takie same, jak marihuany.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dakota77 05.10.10, 20:27
    Ja bym powiedziala, ze sporo osob nie szuka, bo nie chce. Nie widza potrzeby w bawienie sie narkotykami, i tak samo by ich nie szukaly, gdyby mozna je bylo latwo i legalnie kupic, bo po co?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 05.10.10, 20:33
    > Ale własnie sporo osób nie szuka - nie szuka, bo jej się nie chce.
    > gdyby byla dostępna, to szukać nie trzeba, wystarczy wejść i kupić.

    Nie, jesli sa niepelnoletni - wtedy musza szukac starszych, ktorzy pojda i im kupia. Uwazasz, ze szukanie to jakis wybitnie czaso- i pracochlonny proces? Jestes na imprezie, probujesz gandzi, podoba sie, ktos ci troche odsprzedaje i daje nr telefonu do dilera. Jesli dla kogos (rozmawiamy o nastolatkach, nie zabieganych matkach dzieciom, rozumiem?) umowienie sie jest taka przeszkoda, zeby zrezygnowac z ciekawostki, to imo palic po prostu nie chce i sklep tu nic nie zmieni - ostatecznie i tak trzeba wydac forse, a jeszcze sasiadka przyuwazy.

    Sporo znajomej mlodziezy nie pali, bo nie ma ochoty na wchodzenie w konflikt z
    > prawem. Bedzie legalna - zapalą. Nie widzę żadnej dobrej strony ulatwiania lud
    > ziom kolejnego nalogu, serio.

    Sama powiedzialas, ze jestes za depenalizacja, wiec gdzie ten konflikt mialby byc? Po prostu zamiast sprawdzonego towaru, beda palic bogwico. Jeszcze jedno - ja tez tak mowilam doroslym. Bo to brzmialo rozsadnie, prawda?

    > A zakazane narkotykli zostaną i tak. Argumenty ich legalizacji są takie same, j
    > ak marihuany.

    O rly? Na przyklad takie "Są to substancje, których działanie na organizm ludzki jest doskonale zbadane: są w niewielkim stopniu uzależniające (z nikotyną nie ma porównania) i nikt po nich nie ląduje w szpitalu (z wyjątkiem bardzo rzadkich przypadków alergii)"? Nie podejrzewam.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jota-40 05.10.10, 21:02
    Polecam lekturę Staszewskiego z ostatniego "Dużego formatu":

    wyborcza.pl/1,76842,8444017,Dopalacze__czujesz_oddech_smierci.html
    ... owszem, można kupić klej i wąchać - trudno jest zakazać sprzedaży kleju. Jednak to odrobinę co innego. Zwłaszcza w kontekście penalizacji posiadania trawy, której to (penalizacji) jestem zdecydowanie przeciwna i mam nadzieję, że zostanie zniesiona.
    Co do legalizacji - mam mieszane uczucia. Owszem, Verdana ma rację - po co rozszerzać możliwości i udostępniać młodzieży etc, etc. Ostatnio przeczytałam gdzieś, ile osób na całym świecie umiera rocznie przez alkohol i papierosy - to są miliony. Nie zacytuję dokładnej liczby, ale przewyższa ona wielokrotnie liczbę zgonów, spowodowanych narkotykami. Czy w związku z tym należy wprowadzić prohibicję?
    Sama zastanawiam się nad moją bardzo emocjonalną reakcją wobec dopalaczy. Dlaczego fakt, iż moi synowie mogliby zajrać ziele lub wypić kieliszek wódki budzi we mnie mniejszy sprzeciw? Może dlatego, że bezustannie docierają do mnie informacje na temat coraz liczniejszych zejść śmiertelnych z powodu "Gumisiów" czy innego tego typu g...a. I chyba jednak częściej to występuje, niż zapijanie się na śmierć piwem.
  • nessie-jp 05.10.10, 21:14
    > Może dlatego, że bezustannie docierają do mnie inform
    > acje na temat coraz liczniejszych zejść śmiertelnych z powodu "Gumisiów" czy in
    > nego tego typu g...a.

    Medialny, modny temat.


    > I chyba jednak częściej to występuje, niż zapijanie się n
    > a śmierć piwem.

    Porównujesz pomarańcze z muzyką Szopena. "Dopalaczem" na poziomie piwa jest teina lub teobromina. O ilu zejściach śmiertelnych z powodu kakao czytałaś ostatnio?

    Media lubują się w nagłaśnianiu (często bardzo nierzetelnym) modnych tematów. Piszesz, że niewielu ludzi zapija się na śmierć -- a wręcz przeciwnie! Liczba zgonów spowodowanych alkoholem jest nieporównanie większa, niż tych spowodowanych dopalaczami. Tylko że kogo dzisiaj obchodzą umierający pijacy? Ewentualnie czasem jakiś pismak coś skrobnie, gdy ktoś po pijaku kogoś przejedzie albo zarąbie siekierą... No, a te straszne dopalacze! Wystarczy samo słowo "dopalacze" w nagłówku, żeby artykuł od razu zrobił się ciekawy!

    Jeśli rzeczywiście nękają cię obawy o dzieci, to powinnaś być jak najbardziej za uregulowaniem prawnym i pełną legalizacją rynku takich środków. Właśnie po to, żeby nie można było sprzedawać potencjalnie niebezpiecznych mieszanek, żeby była kampania edukacyjna, czego z czym nie można łączyć, żeby młody człowiek sięgając po dopalacze wiedział, co się będzie z jego organizmem działo.

    --
    If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
  • ready4freddy 06.10.10, 21:02
    nessie-jp napisała:



    > Jeśli rzeczywiście nękają cię obawy o dzieci, to powinnaś być jak najbardziej z
    > a uregulowaniem prawnym i pełną legalizacją rynku takich środków. Właśnie po to
    > , żeby nie można było sprzedawać potencjalnie niebezpiecznych mieszanek, żeby b
    > yła kampania edukacyjna, czego z czym nie można łączyć, żeby młody człowiek się
    > gając po dopalacze wiedział, co się będzie z jego organizmem działo.
    >

    a, co mi tam, spytam: jestes za czy przeciw kontroli dostepu do broni palnej?
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • slotna 05.10.10, 22:10
    > Sama zastanawiam się nad moją bardzo emocjonalną reakcją wobec dopalaczy. Dlacz
    > ego fakt, iż moi synowie mogliby zajrać ziele lub wypić kieliszek wódki budzi w
    > e mnie mniejszy sprzeciw? Może dlatego, że bezustannie docierają do mnie inform
    > acje na temat coraz liczniejszych zejść śmiertelnych z powodu "Gumisiów" czy in
    > nego tego typu g...a. I chyba jednak częściej to występuje, niż zapijanie się n
    > a śmierć piwem.

    Heurystyka dostepnosci, nessie ma racje. Zobacz, wystarczy wpisac w google nastolatek + alkohol:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7700652,Czworka_pijanych_nastolatkow_w_maluchu__piaty_na_dachu_.html
    www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nastolatka-z-bytomia-zmarla-z-wychlodzenia-byla-zatruta,nId,183948
    wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,15-latek-zmarl-podczas-zakrapianej-imprezy,wid,11828589,wiadomosc.html?ticaid=1b025
    www.karasmierci.info.pl/Brutalnie_zabili_zeby_uczcic_osiemnastke_kolegi_2009.htm
    Dopalacze sa bardziej nosne medialnie. Poza tym zakotwiczylas sie na nich, kiedy slyszysz o wypadku po alkoholu, metaforycznie wzruszasz ramionami, kiedy slyszysz o dopalaczach robisz "oh no! znowu!". Tak jak z wypadkami samochodowymi - w wiadomosciach czesto podaja ile osob zinelo w ostatnim kwartale/ polroczu/ roku, ale dopiero gdy trafia sie dwa wypadki autobusowe pod rzad, przy drugim myslisz "co za czarna passa, ile tych ofiar smiertlenych jeszcze bedzie?".

    Oraz:
    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,21-latek-zmarl-przez-dopalacze-Rusza-sledztwo,wid,12371671,wiadomosc.html "Lokalne media sugerowały, że zmarł on po zażyciu dopalaczy. - I w tej sprawie zlecona została sekcja zwłok. Wstępne wyniki nie dały jednak podstaw do określenia przyczyny zgonu" - ale alarm juz byl
    www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/265706,Mezczyzna-nie-zmarl-z-powodu-dopalaczy - jak wyzej, wyrok medialny wydano. Etc. etc.

    Nie stresuj sie tak :))



    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ratyzbona 05.10.10, 22:22
    Wydaje mi się jednak że nie ma co porównywać alkoholu i dopalaczy czy narkotyków. Można wypić trochę wódki do upojenia ale nie upicia, można napić się wina i spokojnie wypić piwo dla relaksu. Alkohol oczywiście jest sposobem upajania się ale sposobem dużo bardziej ucywilizowanym i dawkowalnym. Tymczasem pali się czy wącha wyłącznie dla odmiennych stanów świadomości. I to nie jest jedno albo drugie - alkohol albo dopalacze czy trawka to jest najpierw jedno potem drugie- i to już jest moim zdaniem za dużo.Oczywiście wypalenie skręta czy wypicie pewnej liczby alkoholu ma taki sam wpływ na świadomość ale może lepiej byśmy odurzali się tylko na jeden sposób. Zwłaszcza że o szkodliwości używek nikt nie ma wątpliwości - dlaczego więc państwo walczące z jednej strony z nikotyną która świadomości nie zmienia miało by pozwalać na lekkie narkotyki które świadomość zmieniają? Nie należę do osób które uważają że miękkie narkotyki to prosta droga do twardych i że jeden skręt zaprowadzi do nakromaństwa. Należę jednak do osób które uważają że odurzanie się nie jest niczym zdrowym i nawet ktoś powinien nam to utrudniać. I tyle
    --
    zpopk.blox.pl/html
  • nessie-jp 05.10.10, 22:32
    ratyzbona napisała:

    > Wydaje mi się jednak że nie ma co porównywać alkoholu i dopalaczy czy narkotykó
    > w.

    Chwila. Alkohol JEST narkotykiem. I to mocno uzależniającym, bardzo toksycznym i powodującym dość poważne psychozy.


    > Można wypić trochę wódki do upojenia ale nie upicia, można napić się wina i
    > spokojnie wypić piwo dla relaksu.

    Albo wypalić skręta dla relaksu, albo chlapnąć sobie Tussipectu dla ożywienia. Człowiek dorosły i rozsądny umie pić tak, żeby się nie porzygać, palić tak, żeby nie wpadać na ściany i pobudzić się tak, żeby nie dostać zawału serca. Dzieciaki trzeba tego nauczyć. Nie nauczy się, zamiatając problem pod dywan.


    > Alkohol oczywiście jest sposobem upajania się
    > ale sposobem dużo bardziej ucywilizowanym i dawkowalnym.

    O, tak, szczególnie na młodzieżowych imprezach!

    Nie ma żadnej różnicy między cywilizowanym i rozsądnym piciem alkoholu a cywilizowanym i rozsądnym korzystaniem z dopalaczy czy marihuany. Jedno i drugie wymaga dwóch rzeczy: kultury i obycia. Ani tej kultury, ani tego obycia się nie uzyska, jeśli nie nauczy się jej od starszych (tak to niestety działa i do tej pory jeszcze innego modelu dziedziczenia cywilizacji i kultury nie wynaleziono, chociaż dzieciakom bardzo się to nie podoba).

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • ready4freddy 06.10.10, 08:53
    nessie-jp napisała:

    > ratyzbona napisała:
    >
    > > Wydaje mi się jednak że nie ma co porównywać alkoholu i dopalaczy czy nar
    > kotykó
    > > w.
    >
    > Chwila. Alkohol JEST narkotykiem. I to mocno uzależniającym, bardzo toksycznym
    > i powodującym dość poważne psychozy.

    jedno z dwoch: albo nigdy nie palilas papierosow, albo nie do konca rozumiesz "mocno uzalezniajacy" :)

    >
    >
    > > Można wypić trochę wódki do upojenia ale nie upicia, można napić się wina
    > i
    > > spokojnie wypić piwo dla relaksu.
    >
    > Albo wypalić skręta dla relaksu, albo chlapnąć sobie Tussipectu dla ożywienia.
    > Człowiek dorosły i rozsądny umie pić tak, żeby się nie porzygać, palić tak, żeb
    > y nie wpadać na ściany i pobudzić się tak, żeby nie dostać zawału serca. Dzieci
    > aki trzeba tego nauczyć. Nie nauczy się, zamiatając problem pod dywan.
    >

    to porownanie takie troche z... no mniejsza o to, skad, ale my tu, panie, kultura srodziemnomorska, z winem do obiadu, albo i srodkowoeuropejska, z piwem do kolacji... widac gdzies jest tez kultura z tussipectem do sniadania :O tak czy siak porownanie jest dosc dziwne: tussipect w malych dawkach jest wylacznie syropem na kaszel, a jesli ktos przyjmuje w duzych, to automatycznie spelnia warunek "pije, zeby sie odurzyc" - tu akurat nie ma stanow posrednich, tzn. wiecej niz na kaszel, ale mniej niz dawka dajaca kopa... tzn. tak mi sie na rozum wydaje, tussipect pijalem dawno temu na kaszel wlasne.

    >
    > > Alkohol oczywiście jest sposobem upajania się
    > > ale sposobem dużo bardziej ucywilizowanym i dawkowalnym.
    >
    > O, tak, szczególnie na młodzieżowych imprezach!
    >
    > Nie ma żadnej różnicy między cywilizowanym i rozsądnym piciem alkoholu a cywili
    > zowanym i rozsądnym korzystaniem z dopalaczy czy marihuany. Jedno i drugie wyma
    > ga dwóch rzeczy: kultury i obycia. Ani tej kultury, ani tego obycia się nie uzy
    > ska, jeśli nie nauczy się jej od starszych (tak to niestety działa i do tej por
    > y jeszcze innego modelu dziedziczenia cywilizacji i kultury nie wynaleziono, ch
    > ociaż dzieciakom bardzo się to nie podoba).

    chyba mi cos umknelo i gdzies jada sie czekoladki z dopalaczami, lody z dopalaczami, miesko pieczone w dopalaczach... tak, to dokladnie to samo, co alkohol, a kto sie nie zgadza, ten niekumaty hipokryta :) jak mialoby wygladac to dziedziczenie?

    >
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • nessie-jp 06.10.10, 15:31
    > > Chwila. Alkohol JEST narkotykiem. I to mocno uzależniającym, bardzo toksy
    > cznym
    > > i powodującym dość poważne psychozy.
    >
    > jedno z dwoch: albo nigdy nie palilas papierosow, albo nie do konca rozumiesz "
    > mocno uzalezniajacy" :)

    Zupełnie nie rozumiem -- gdzie ja pisałam cokolwiek o papierosach?


    > to porownanie takie troche z... no mniejsza o to, skad, ale my tu, panie, kultu
    > ra srodziemnomorska, z winem do obiadu, albo i srodkowoeuropejska, z piwem do k
    > olacji...

    O czym ty w ogóle mówisz?

    --
    If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
  • ready4freddy 06.10.10, 15:59
    nessie-jp napisała:

    > > > Chwila. Alkohol JEST narkotykiem. I to mocno uzależniającym, bardzo
    > toksy
    > > cznym
    > > > i powodującym dość poważne psychozy.
    > >
    > > jedno z dwoch: albo nigdy nie palilas papierosow, albo nie do konca rozum
    > iesz "
    > > mocno uzalezniajacy" :)
    >
    > Zupełnie nie rozumiem -- gdzie ja pisałam cokolwiek o papierosach?

    ok, sprobuje powoli i wyraznie. nigdzie. natomiast twierdzisz, ze alkohol jest "silnie uzalezniajacy". silnie uzalezniajace to sa papierosy, nie alkohol.

    >
    >
    > > to porownanie takie troche z... no mniejsza o to, skad, ale my tu, panie,
    > kultu
    > > ra srodziemnomorska, z winem do obiadu, albo i srodkowoeuropejska, z piwe
    > m do k
    > > olacji...
    >
    > O czym ty w ogóle mówisz?
    >

    ironizuje na temat twojego pogladu, ze alkohol to taki sam narkotyk/uzywka jak dopalacze czy tussipect. co zreszta wyjasnilem nieco dalej.

    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • nessie-jp 06.10.10, 18:06
    > ok, sprobuje powoli i wyraznie. nigdzie. natomiast twierdzisz, ze alkohol jest
    > "silnie uzalezniajacy". silnie uzalezniajace to sa papierosy, nie alkohol.

    Ale ja nie rozmawiam o papierosach. Komentowałam alkohol, który jest NARKOTYKIEM. Papierosy nie są, zresztą ja nic nie pisałam o papierosach, bo rozmawiałam o alkoholu.

    Nie wiem, czy w tym jest nadal coś niezrozumiałego dla ciebie? Moja wypowiedź dotyczyła alkoholu, nie papierosów. Dlatego nie musisz pisać, że papierosy są białe i podłużne, a alkohol przezroczysty i mokry, ponieważ ja nie dyskutuję o papierosach.

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • ready4freddy 06.10.10, 20:59
    OK, czyli jeszcze raz, powoli: alkohol (twoim zdaniem) jest narkotykiem, natomiast wspomniana przeze mnie w kontekscie dyskusji "co jest, a co nie jest narkotykiem" nikotyna (dla ulatwienia: substancja zawarta w papierosach) nie jest (znow twoim zdaniem) narkotykiem? to chyba sobie rzeczywiscie nie porozmawiamy na ten skadinad ciekawy temat. tym niemniej dziekuje za poswiecony czas!
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • nessie-jp 07.10.10, 00:26
    ready4freddy napisał:

    > OK, czyli jeszcze raz, powoli: alkohol (twoim zdaniem) jest narkotykiem, natomi
    > ast wspomniana przeze mnie w kontekscie dyskusji "co jest, a co nie jest narkot
    > ykiem" nikotyna (dla ulatwienia: substancja zawarta w papierosach) nie jest (zn
    > ow twoim zdaniem) narkotykiem?

    Nie porozmawiamy sobie, dopóki nie sprawdzisz definicji narkotyku.

    Podpowiedź: nie każdy środek psychoaktywny jest narkotykiem. Nie każdy środek uzależniający jest narkotykiem.

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • slotna 07.10.10, 00:36
    > Nie porozmawiamy sobie, dopóki nie sprawdzisz definicji narkotyku.
    >
    > Podpowiedź: nie każdy środek psychoaktywny jest narkotykiem. Nie każdy środek u
    > zależniający jest narkotykiem.

    Zabij mnie, ale bylam przekonana, ze tak sie je wlasnie definiuje: albo uzaleznia, albo ryje beret (albo jedno i drugie). A to, ze zwyczajowo papierosow sie nie nazywa narkotykami, to inna sprawa.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 07.10.10, 10:05
    nie tylko Ty i ja tak myslimy: nicotine is an addictive drug

    a przy okazji wypowiedz w temacie, szkoda tylko ze ostatnio gral na imprezie sponsorowanej przez dopalacze (bo np. OSTR w Sosnowcu zrobil afere z tego powodu, organizator zalatwil bez wiedzy artystow sponsoring jakiegos dopal-szopu :)

    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • slotna 05.10.10, 22:34
    > Wydaje mi się jednak że nie ma co porównywać alkoholu i dopalaczy czy narkotykó
    > w. Można wypić trochę wódki do upojenia ale nie upicia, można napić się wina i
    > spokojnie wypić piwo dla relaksu.

    Aha, mozna tez spalic blanta dla relaksu.

    Alkohol oczywiście jest sposobem upajania się
    > ale sposobem dużo bardziej ucywilizowanym i dawkowalnym.

    Bo??? Zdefiniuj "ucywilizowany" i "dawkowalny". Podpowiem: Jerofiejew byl cywilizowany i wiedzial jak dawkowac ;)

    Tymczasem pali się cz
    > y wącha wyłącznie dla odmiennych stanów świadomości.

    Nieprawda.

    I to nie jest jedno albo
    > drugie - alkohol albo dopalacze czy trawka to jest najpierw jedno potem drugie-
    > i to już jest moim zdaniem za dużo

    Jejku, kto cie tak oklamal?

    Oczywiście wypalenie skręta czy wypicie pew
    > nej liczby alkoholu ma taki sam wpływ na świadomość ale może lepiej byśmy odurz
    > ali się tylko na jeden sposób.

    Bo?

    Zwłaszcza że o szkodliwości używek nikt nie ma w
    > ątpliwości - dlaczego więc państwo walczące z jednej strony z nikotyną która św
    > iadomości nie zmienia miało by pozwalać na lekkie narkotyki które świadomość zm
    > ieniają?

    Ciekawe to. Panstwo walczy z nikotyna - czyli obciaza palacych akcyza, wymaga opakowan ostrzegajacych o szkodliwosci palenia, nie zezwala na sprzedawanie nikotyny nieletnim, nie pozwala reklamowac. Kto ci powiedzial, ze z marihuana mialo by byc inaczej? To primo, secundo papierosy powoduja raka i choroby serca, marihuana nie; nikotyna bardzo silnie i szybko uzaleznia fizycznie, THC nie.

    Nie należę do osób które uważają że miękkie narkotyki to prosta droga
    > do twardych i że jeden skręt zaprowadzi do nakromaństwa.

    To slowo to narkomania.

    Należę jednak do osób
    > które uważają że odurzanie się nie jest niczym zdrowym i nawet ktoś powinien na
    > m to utrudniać. I tyle

    Jaka jest twoja konkluzja? Alkohol zostawiamy, bo to stara dobra slowianska tradycja, gandzia tylko jesli panstwo zdejmie akcyze z fajek?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 06.10.10, 08:59
    slotna napisała:

    >
    > Tymczasem pali się cz
    > > y wącha wyłącznie dla odmiennych stanów świadomości.
    >
    > Nieprawda.

    no to juz zalezy, co sie rozumie przez odmienny stan swiadomosci - uczucie relaksu po stresujacym dniu tez jest takowym :)))

    >
    > I to nie jest jedno albo
    > > drugie - alkohol albo dopalacze czy trawka to jest najpierw jedno potem d
    > rugie-
    > > i to już jest moim zdaniem za dużo
    >
    > Jejku, kto cie tak oklamal?

    no dobra, to jest naduzycie, ale tak z drugiej strony to czy sa jakies badania, ktore np. zestawialyby ile osob przeszlo z piwa na denaturat, a ile z ziola na aluminium? od razu mowie, ze nie mam pojecia, czy sa, wiec sie nie wypowiadam :)

    > Ciekawe to. Panstwo walczy z nikotyna - czyli obciaza palacych akcyza, wymaga o
    > pakowan ostrzegajacych o szkodliwosci palenia, nie zezwala na sprzedawanie niko
    > tyny nieletnim, nie pozwala reklamowac. Kto ci powiedzial, ze z marihuana mialo
    > by byc inaczej? To primo, secundo papierosy powoduja raka i choroby serca, mar
    > ihuana nie; nikotyna bardzo silnie i szybko uzaleznia fizycznie, THC nie.

    z tym uzaleznianiem to nie wiem (tzn. nikotyna faktycznie bardzo silnie uzaleznia fizycznie, dodatkowo jest uzaleznienie psychiczne od calego "rytualu"), natomiast na ten brak komplikacji przy paleniu blantow bym nie liczyl, dym wdychasz, ergo - swinstwa sie dostaja. pewnie, ze mniej, bo kto by wypalil poltorej paczki blantow dziennie, chyba tylko na Jamajce :D no i jesli to rzeczywiscie samo ziolo, to odpadaja problemy z dodatkami chemicznymi obecnymi w papierosach, ale problem jednak istnieje.


    >
    > Jaka jest twoja konkluzja? Alkohol zostawiamy, bo to stara dobra slowianska tra
    > dycja, gandzia tylko jesli panstwo zdejmie akcyze z fajek?

    dlaczego slowianska??? alko bylo duzo przed Slowianami, tak jak najpierw byl Biskupin, a potem biskupi :)))




    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • slotna 06.10.10, 13:18
    > no to juz zalezy, co sie rozumie przez odmienny stan swiadomosci - uczucie rela
    > ksu po stresujacym dniu tez jest takowym :)))

    Mozna tak przyjac i alkohol sie jak najbardziej lapie, wiec mamy nieprawde no 1. Nieprawda no 2, pisalam znacznie wczesniej, ze ja sobie buchne i lulu, prawda? :) Kto powiedzial, ze jara sie wylacznie dla odlotow.

    > no dobra, to jest naduzycie, ale tak z drugiej strony to czy sa jakies badania,
    > ktore np. zestawialyby ile osob przeszlo z piwa na denaturat, a ile z ziola na
    > aluminium? od razu mowie, ze nie mam pojecia, czy sa, wiec sie nie wypowiadam
    > :)

    Ale to nie tak! To bylo raczej "ile osob przeszlo z piwa na ziolo, a z denaturatu na aluminium w czasie jednej imprezy" :)

    nato
    > miast na ten brak komplikacji przy paleniu blantow bym nie liczyl, dym wdychasz
    > , ergo - swinstwa sie dostaja. pewnie, ze mniej, bo kto by wypalil poltorej pac
    > zki blantow dziennie, chyba tylko na Jamajce :D no i jesli to rzeczywiscie samo
    > ziolo, to odpadaja problemy z dodatkami chemicznymi obecnymi w papierosach, al
    > e problem jednak istnieje.

    W papierosach masz klej i papier, w lufce nie. Poza tym ja wolalabym nie palic - ciasteczko lub budyn zupelnie mi wystarczy. Moja mamusia np. nie moze palic wcale, chociaz szlugi jara jak smok, bo kaszle pozniej przez tydzien, jedzonko byloby dla niej jak znalazl ;)


    > dlaczego slowianska??? alko bylo duzo przed Slowianami, tak jak najpierw byl Bi
    > skupin, a potem biskupi :)))

    Podpowiedzialam tylko przedmowczyni linie obrony :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 06.10.10, 13:49
    slotna napisała:

    >
    > Ale to nie tak! To bylo raczej "ile osob przeszlo z piwa na ziolo, a z denatura
    > tu na aluminium w czasie jednej imprezy" :)

    ilu i dlaczego, pewnie just for the lulz :) ale nie, mnie chodzilo o teorie, ze lagodniejsze narkotyki prowadza wprost do ciezkich, i polemike z tym, ze przeciez niekoniecznie piwo to droga do mocniejszych alkoholi, czy w ogole to jakos zbadano, czy to tylko legenda miejska/madrosc ludowa.

    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • tygrys2112 06.10.10, 16:59
    Niebepieceństwo marihuany polega na tym, że o ile w przypadku mniejszych ilości może poprawiać nastrój i relaksować - bopodwyższa poziom serotoniny, o tyle przy dużych dawkach poziom serotoniny się obniża, co może prowadzić do depresji.
    Poza tym, jeśli organizm pod wpływem czegoś wyzwala nagle więcej serotoniny, po pewnym czasie jej poziom opada i nastrój się pogarsza.
  • croyance 06.10.10, 17:56
    Ja nie wiem, czy kawa nie ma mocniejszego dzialania psychoaktywnego, niz marihuana ;-)
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • slotna 06.10.10, 19:35
    > Poza tym, jeśli organizm pod wpływem czegoś wyzwala nagle więcej serotoniny, po
    > pewnym czasie jej poziom opada i nastrój się pogarsza.

    Zakazac czekolady! One! ;))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • tygrys2112 06.10.10, 20:34
    Czekolada nie działa tak silnie jak marihuana. Poza tym ile jesteś w stanie zjeść czekolady? A ile ludzie mogą wypalić marihuany?
    Inne używki i słodycze wyzwalają endorfiny, ale marihuanę badano pod kątem antydepresyjnym nawet - rozważali zastosowanie jej w lekarstwach. Tylko wtedy bajka byłaby o tyle inna, że środki byłyby dostępne na receptę, a więc jej ilość byłaby pod kontrolą.
  • slotna 06.10.10, 20:52
    > Czekolada nie działa tak silnie jak marihuana. Poza tym ile jesteś w stanie zje
    > ść czekolady? A ile ludzie mogą wypalić marihuany?

    A jak liczyc, na gramy? Czekolady moge pol kilo, jak dobrze pojdzie, marihuany jakies 100 razy mniej.

    > Inne używki i słodycze wyzwalają endorfiny, ale marihuanę badano pod kątem anty
    > depresyjnym nawet - rozważali zastosowanie jej w lekarstwach.

    A czekolady nie badano pod katem antydepresyjnym? A seksu?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 06.10.10, 21:00
    slotna napisała:

    > A czekolady nie badano pod katem antydepresyjnym? A seksu?
    >

    zaraz "nie badano"... a napis na autobusach w jednym z polskich miast, "zjazd po szczycie", to pies? :)

    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • slotna 06.10.10, 21:57
    > zaraz "nie badano"... a napis na autobusach w jednym z polskich miast, "zjazd p
    > o szczycie", to pies? :)

    :)))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • tygrys2112 06.10.10, 21:13
    O nalałam, nie endorfiny jednak a kanabinoidy
    hyperreal.info/marihuana_obosieczny_miecz_na_depresje#axzz11bj4hWLY
  • slotna 06.10.10, 22:00
    > O nalałam, nie endorfiny jednak a kanabinoidy
    >
    rel="nofollow">hyperreal.info/marihuana_obosieczny_miecz_na_depresje#axzz11bj4hWLY

    Wniosek: nie nalezy przeginac, jak ze wszystkim. Tym bardziej postuluje ciasteczka konopne, mrrr :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 10.10.10, 19:50
    http://www.moronail.net/images/stories/dg_pictures/1009/1DC8B41B84F9-1.jpg
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • croyance 06.10.10, 17:51
    Cos w tym jednakowoz jest. Jako nastolatka mialam silne ciagoty narkotykowe i w nalog nie wpadlam tylko dlatego, ze tak cholernie trudno bylo cokolwiek zalatwic. Trudno zostac narkomanem, jak na amfe sie czeka 2 tygodnie :-/ Za duzo zachodu :-/ Ale teraz sa inne czasy, dilerzy na kazdej dyskotece, kazdy ma inne ceny, targowac sie mozna ...
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • turzyca 16.10.10, 21:10
    > Wiele osób nie pali, bo to zakazane, a moze nawet - trudnej dostepne. Teoretycz
    > nie dilerzy są wszedzie, praktycznie wiele mlodych ludzi nie zna dilerów,

    Mam propozycje - zrob swoim studentom anonimowe ankiety. I sprawdz, ilu z nich zna dilera, a ilu nie zna, bo nie chce znac. I ilu nie zna, a chcialoby. I moze np. ile osob daloby rade, zalatwic porcje marihuany w ciagu godziny.

    Ja wiem, ze gdybym w liceum nagle zapragnela popatrzec na zycie inaczej, to zorganizowanie porcji maryski byloby latwiejsze niz zorganizowanie porcji wodki. Bo sklepy z licencja, jak wiadomo, sa oddalone od szkol o co najmniej 100 metrow. A narkotyki byly w szkole. Nie wiem, czy ktos ode mnie z klasy dilowal, ale wiem, ze dilerzy wsrod uczniow byli i dotarcie do wlasciwych osob zajeloby mi 5 minut, w ciagu przerwy zdazylabym spokojnie znalezc dilera, zalatwic towar i jeszcze go zuzytkowac. Na studiach - podobnie. W akademikach sa wrecz pokoje, ktore pelnia role dawnej meliny - przez cala dobe na okraglo mozesz kupic papierosy i alkohol, a jak zaopatrujacy sie postara to i inne rzeczy. Papierosy i alkohol niekoniecznie z banderolami. I gwarantuje Ci, ze towar schodzi jak swieze buleczki. A w sumie ludzie nie moga miec pewnosci, czy np. ukrainska wodka nie jest zatruta alkoholem metylowym.

    A tak koniec koncow - czy ktos kupi alkohol, narkotyki, papierosy czy nie, to juz jest tylko kwestia jego wlasnej decyzji. I ludzi trzeba nauczyc, jak sobie z okreslonymi stanami radzic bez uciekania sie do latwiejszych metod.
    --
    24 kilo klonow.
  • croyance 06.10.10, 17:49
    A swoja droga, mnie tez wizyta w Amsterdamie wyleczyla raz na zawsze z marihuany ;-D Po nastoletnich latach pokatnego kupowania, rzucilam sie z takim entuzjazmem na kofiszopy, ze totalnie sie zatrulam, dostalam wysypki, i teraz - a bylo to juz kilka lat temu - sam zapach doprowadza mnie do wymiotow. He.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • croyance 06.10.10, 17:43
    W Amsterdamie formalnie tez jest jedynie brak penalizacji, oficjalnie rzecz biorac marihuana tez nie jest tak calkiem legalna.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • andrzej585858 15.10.10, 23:02
    jota-40 napisała:

    > Mam nadzieję, że solidnie pokombinują i znajdą sposób, żeby to świństwo zdelega
    > lizować ;((.

    Podpisuję się pod powyższym zdaniem wszystkimi kończynami.
  • slotna 05.10.10, 22:40
    Poniewaz temat skrecil, jak sie mozna bylo spodziewac, pozwole sobie wrzucic komentarz muzyczny ;)

    www.youtube.com/watch?v=bCbDF-OPDX4
    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jota-40 05.10.10, 23:06
    Nessie, pisałam wyraźnie, że mam świadomość, iż sporo osób schodzi po alkoholu i papierosach, nie tylko po dopalaczach.
    Fakt medialny? Może. Różnica jest taka, że do tej pory chyba bardziej pilnowano tego, żeby nie sprzedawać piwa małolatom, niż tego, żeby nie kupowali oni dopalaczy. A są to legalne narkotyki - w dodatku nie stare, "poczciwe", co to wiadomo, jak odtruwać - to czysta, żywa chemia, szajs, totalna trucizna. Przy przedawkowaniu można tylko czekać, czy pacjent da radę, czy może raczej nie.

    "Porównujesz pomarańcze z muzyką Szopena. "Dopalaczem" na poziomie piwa jest tei
    > na lub teobromina. O ilu zejściach śmiertelnych z powodu kakao czytałaś ostatnio?"

    Porównuję dostępność używek oszałamiających. Czym różnią się dopalacze od amfy czy heroiny?... i czy jesteś zatem równie wyrozumiała wobec legalnego dostępu gimnazjalistów do tychże?

  • nessie-jp 05.10.10, 23:40
    Joto, ale niepotrzebnie się na mnie wkurzasz.

    Alkohol JEST silnym środkiem odurzającym i powoduje bardzo wiele śmierci. Amfetamina JEST silnym środkiem pobudzającym i psychotropowym i powoduje wiele śmierci. Tylko że nie ma sensu wrzucać do jednego worka WSZYSTKICH dopalaczy, w tym amfetaminy, efedryny, ich pochodnych itp. i przeciwstawiać ich temu łagodnemu, zdrowemu i poczciwemu alkoholowi.

    Jestem zwolenniczką uregulowania rynku dopalaczy, legalizacji i uregulowania rynku narkotyków, walki z przestępczością (w tym gospodarczą) związaną z handlem tymi produktami, dbaniem o czystość ich składu.

    Pomyśl -- gdyby alkohol był nielegalny, ile osób umierałoby z powodu zatrucia metanolem?

    --
    If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
  • jota-40 06.10.10, 00:00
    OK, nie ukrywałam od początku, że temat kręci mnie mocno subiektywnie ;).
    Dbanie o czystość składu - otóż to. Gdyby chociaż tyle.
  • ding_yun 07.10.10, 09:55
    Jest tylko jeden argument, który przemawia za zalegalizowaniem dopalaczy - nałożenie na nie podatku i czerpanie w ten sposób zysków do kasy państwa. I leczenie za te pieniądze tych, którzy na oddziałach toksykologii wylądowali na własne życzenie. Jakoś nie mam ochoty, żeby odbywało się to za moje pieniądze i mam w głębokim poważaniu w ten sposób pojmowaną solidarność społeczną.

    Zalegalizowanie dopalaczy nie zmniejszy ich spożycia, ani nie uczyni go bezpieczniejszym. Powód? Zalegalizowane zostałyby zapewne tylko niektóre dopalacze. Ci, którzy je biorą, lubią eksperymenty ryzykowne, zabawę na pograniczu prawa, poczucie, że robią coś "oryginalniejszego" niż zwykłe picie wódy. Tak czy inaczej nadal będą zażywać te dopalacze, które są niedozwolone, a pokątna produkcja tego gówna i tak się nie skończy. Na bazie substancji dozwolonych będzie można tworzyć coraz to nowe mieszanki. Jeśli legalizować, to wyłącznie ze względu na pieniądze, bo innych społecznych korzyści to nie przyniesie.
  • paszczakowna1 07.10.10, 12:20
    Ale co masz na myśli pisząc "zalegalizowanie dopalaczy"? Substancje sprzedawane obecnie w sklepach, o których toczy się dyskusja sprzedawane są legalnie - nie są na liście substancji zakazanych, a sprzedający umieszczają zastrzeżenie, że nie są przeznaczone do spożycia. Można je oczywiście tam wpisać, ale wtedy pojawią się tych sklepach nowe substancje psychoaktywne, prawdopodobnie znacznie gorzej wpływające na organizm ludzki. Substancji psychoaktywnych jest cała masa, pełne są ich apteki, lasy i łąki, nie sposób wszystkich zakazać.

    Ja proponuję legalny obrót kilkoma substancjami, co do których jest pewność, że ich negatywny wpływ na organizm ludzki jest minimalny (przebadane są przez kilkadziesiąt lat pod każdym mozliwym kątem, lepiej niż niejeden lek).

    > Ci
    > , którzy je biorą, lubią eksperymenty ryzykowne, zabawę na pograniczu prawa, po
    > czucie, że robią coś "oryginalniejszego" niż zwykłe picie wódy. Tak czy inaczej
    > nadal będą zażywać te dopalacze, które są niedozwolone, a pokątna produkcja te
    > go gówna i tak się nie skończy.

    Bardzo wątpię w istnienie oryginałów (w każdym razie nie w znacznym procencie w społeczeństwie), którzy mieliby ochotę spędzić noc w ubikacji z ciężką biegunką, a na taką reakcję mają sporą szansę.
  • croyance 07.10.10, 14:10
    Jest taka ksiazka Bena Eltona 'High Society', w ktorej eksploatowany jest pomysl, by zalegalizowac wszystkie narkotyki. Polecam.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • aganoreg 08.10.10, 12:54
    Sejm przegłosował zmiany w przepisach pozwalające na skuteczną walkę z dopalaczami. Rządowy projekt wprowadza przepisy, które zakazują wytwarzania i wprowadzania do obrotu na terenie Polski jakichkolwiek substancji (niezależnie od ich stanu fizycznego i źródła pochodzenia, w tym roślin, grzybów oraz ich części - red.) lub produktów, które mogą być używane jak środki odurzające lub substancje psychotropowe, czyli tzw. środków zastępczych.

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8481271,Sejm_przyjal_ustawe_ws__zwalczania_dopalaczy.html
  • iwoniaw 08.10.10, 14:29
    ją wprowadzenie w życie przepisów
    Cytat zakazują wytwarzania i wprowadza
    > nia do obrotu na terenie Polski jakichkolwiek substancji (niezależnie od ich st
    > anu fizycznego i źródła pochodzenia, w tym roślin, grzybów oraz ich części - re
    > d.) lub produktów, które mogą być używane jak środki odurzające lub substancje
    > psychotropowe

    skoro już z tego wątku widać, że substancji takich jest od groma, niekoniecznie z założenia spożywczych. A w internecie to i przepis na bombę można znaleźć, a nie głupie przepisy "kulinarne" jak mieć odmienne stany świadomości na bazie składników ze spożywczego...

    Generalnie mi to lotto, bo nigdy skłonności do eksperymentów spożywczo-narkotycznych nie miałam, więc nawet totalne prohibicja nie dotknie mnie osobiście. Natomiast współczuję serdecznie wszystkim, którzy wierzą, że cokolwiek poza edukacją może w profilaktyce narkotykowej pomóc.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • croyance 08.10.10, 14:31
    O, to kawy nie bedzie juz mozna kupic? :-P
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • slotna 08.10.10, 19:56
    croyance napisała:

    > O, to kawy nie bedzie juz mozna kupic? :-P

    Oj cicho, zrobimy majatek na przemycaniu kleju z wysp ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • onion68 08.10.10, 20:00
    > omiast współczuję serdecznie wszystkim, którzy wierzą, że cokolwiek poza edukac
    > ją może w profilaktyce narkotykowej pomóc.

    Podpisuję się pod zdaniem Iwoniaw, choć co najmniej jedno z moich dzieci jest w "ryzykownym" wieku.
    Tak, zakazać papierosów, alkoholu, komputerów i internetu (bo się małolaty uzależniają), chipsów, telewizji, samochodów i motorów, założyć wszystkim do lat 18 pasy cnoty. Rzeczywistość jest pełna niebezpieczeństw i po prostu każdy musi się nauczyć w niej poruszać i z nimi radzić.
    Cała ta obecna krucjata rządu i sejmu budzi we mnie tak dojmujące uczucie zażenowania, że porównywalne chyba tylko z tym w czasie histerii smoleńskiej. Jak państwo chce promować przestrzeganie prawa, skoro samo go nie przestrzega?

    --
    ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
  • rozdzial43 08.10.10, 21:09
    >Natomiast współczuję serdecznie wszystkim, którzy wierzą, że cokolwiek poza edukac
    > ją może w profilaktyce narkotykowej pomóc.
    >

    Ale z drugiej strony jest jednak trochę prawdy w powiedzeniu, że okazja czyni złodzieja.

    Poza tym wcale nie wierzę w powszechną zdolność do przyswojenia założeń edukacyjnych profilaktyki antynarkotykowej. IMHO jest duża grupa ludzi, dla których najskuteczniejszym rozwiązaniem będzie prosty i toporny komunikat: narkotyki i dopalacze są złe, szkodzą na zdrowiu, mogą prowadzić do przedwczesnej śmierci. I dlatego są zabronione, a ich posiadanie, zażywanie itd. jest karalne. Kropka.
  • paszczakowna1 11.10.10, 13:50
    >narkotyki i do
    > palacze są złe, szkodzą na zdrowiu, mogą prowadzić do przedwczesnej śmierci.

    Tyle tylko, że to nieprawda. Są narkotyki, które zdrowiu praktycznie nie szkodzą (tj. szkodzą porównywalnie np. z sacharozą). I wciskanie ludziom kitu prowadzi do zrozumiałej skądinąd konkluzji: skoro kłamią o marihuanie, to kłamią pewnie i o heroinie.

    >I
    > dlatego są zabronione, a ich posiadanie, zażywanie itd. jest karalne. Kropka.

    A alkohol i produkty zawierające nikotynę są dozwolone, bo?
  • iwoniaw 11.10.10, 23:45
    "czy papierosy i wóda to nie to samo draństwo? Nie, bo tutaj monopol ma państwo" - tak jakoś to szło? ;-)

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • turzyca 16.10.10, 21:38
    > Ale z drugiej strony jest jednak trochę prawdy w powiedzeniu, że okazja czyni z
    > łodzieja.

    Dlaczego na Bornholmie mozna zostawic nieprzypiety rower z zawartoscia koszyka i wrociwszy do niego po godzinie znalezc i rower i koszyk? Gdzie ci wszyscy zlodzieje, ktorych czyni okazja? W tym powiedzeniu jest ignorowanie, ze nie kazdy ukradnie tylko dlatego, ze moze.
    I nie kazdy tylko dlatego, ze moze, zapije klopoty. I nie kazdy sie ujara, zeby sie wyluzowac. I nie kazdy rozladuje stres papierosem. Substancje oddzialowujac na psychike sa uzywane dlatego, ze wydaja sie latwiejszym wyjsciem niz samodzielne poradzenie sobie z danym problemem. A nie dlatego ze sa latwo dostepne. I utrudnianie dostepu nie przeszkadza w uzaleznianiu sie. Mnie w Finlandii odleglosc do sklepu z alkoholem zniechecila do tego, zeby wypic kieliszek wina do kolacji, bo tluc sie kolejka blisko 3 kwadranse, to doprawdy skorka za wyprawke. Ale jakbym byla alkoholikiem? To bym pewnie na piechote do tego sklepu zasuwala, mimo mrozu i ostrego wiatru. No i Finlandia ma te restrykcje, niebotyczne ceny, ale prawie nie prowadzi programow uczacych innych rozwiazan i ma problem alkoholowy. A w mojej lodowce od dobrego roku stoi butelka wodki i jakos zadne z nas nie wypilo jej, bo chcialo sie rozluznic, odstresowac czy po prostu moc usnac. A ostatni rok mielismy ostro hardkorowy, problemy ze snem mielismy obydwoje, kieliszek czy dwa moglyby sie wydawac latwiejszym rozwiazaniem niz te wszystkie sztuki, ktore wyczynialismy.
    --
    24 kilo klonow.
  • paszczakowna1 11.10.10, 14:29
    To wsadzą handlujacych rozpuszczalnikami organicznymi i srodkami czystosci? Odurzyc sie mozna jak nic.
  • slotna 02.06.11, 13:28
    Przegraliśmy wojnę z narkotykami, trzeba je zalegalizować - raport światowej komisji

    "Przywódcy polityczni i osoby publiczne powinny mieć odwagę, aby wyrazić publicznie to, co wielu z nich przyznaje prywatnie: że dowody pokazują, iż represyjne strategie nie rozwiążą problemu narkotyków oraz że wojna z narkotykami nie została i nie może być wygrana" - głosi raport.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 02.06.11, 15:07
    Jasne że wojna z narkotykami nie będzie nigdy wygrana jeżeli producenci sa często ochraniania przez władze.

    Zamiast komentarza do raportu zacytuję fragment wypowiedzi Benedykta XVI poswięconej temu problemowi:

    "Bardzo wielu biskupów, przede wszystkim z Ameryki Łacinskiej, mowi mi, że tam gdzie przebiegają trasy uprawy i handlu narkotykami - a są to duże części tych krajów - wydaje się jakby jakaś zła bestia opanowywała kraj i niszczyła ludzi. Myślę, że ten narkotykowy wąż handlu i uzależnień obejmujący ziemię jest taką siłą, o której nie zawsze mamy odpowiednie wyobrażenie. Niszczy młodzież, niszczy rodziny, prowadzi do przemocy i zagraża przyszłości całych krajów.

    To także jest jedna z tych rzeczy, za którą odpowiedzialny jest Zachód. To Zachód potrzebuje narkotyków i przez to tworzy zaplecze, które musi mu ich dostarczyć, co w koncu prowadzi do wyczerpania i zniszczenia wykorzystywanych kkrajów. To na Zachodzie powstała taka zachłanność na szczęście, której nie można zaspokoić tym, co istnieje. Ucieka więc w rajskie królestwo szatana, jeśli tam można powiedzieć, i niszczy ludzi wokół siebie."

    Bo przecież najważniejsze jest to aby było miło, wesoło i przyjemnie i każdy środek temu służący jest mile widziany.
    Tak więc po co walczyć z producentami, z handlarzami - lepiej zalegalizować i niech ludzie bezkarnie korzystają z uroków życia.

  • slotna 02.06.11, 15:33
    > To także jest jedna z tych rzeczy, za którą odpowiedzialny jest Zachód. To Zach
    > ód potrzebuje narkotyków i przez to tworzy zaplecze, które musi mu ich dostarcz
    > yć, co w koncu prowadzi do wyczerpania i zniszczenia wykorzystywanych kkrajów.
    > To na Zachodzie powstała taka zachłanność na szczęście, której nie można zaspok
    > oić tym, co istnieje. Ucieka więc w rajskie królestwo szatana, jeśli tam można
    > powiedzieć, i niszczy ludzi wokół siebie.

    O rany, autor tego tekstu IQ ma chyba ponizej poziomu gruntu. Co za bzdura. Narkotyki sa znane na calym swiecie i od poczatku ludzkosci. Zachod odpowiedzialny, dobre sobie. Za statystyki porownujace poziom spozycia alkoholu w Polsce i dajmy na to Szwecji, tez jest Zachod odpowiedzialny? No nie moge, co za koles.

    > Bo przecież najważniejsze jest to aby było miło, wesoło i przyjemnie i każdy śr
    > odek temu służący jest mile widziany.

    Moze warto najpierw przeczytac artykul, ktory sie komentuje?

    "Najnowszy raport Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej przekonuje, że trwająca od dekady "globalna wojna z narkotykami nie powiodła się, co pociągnęło dewastujące konsekwencje dla społeczeństw i jednostek na całym świecie". 24-stronicowy dokument ma być opublikowany w czwartek."

    "Autorzy raportu uważają, że rządy zamiast walczyć z konsumentami narkotyków, "którzy nie szkodzą innym", powinny rozważyć zakończenie karania za używanie narkotyków i wypróbować inne modele prawne, które uderzą w zorganizowane grupy przestępcze i pomogą ludziom uzależnionym."

    > Tak więc po co walczyć z producentami, z handlarzami - lepiej zalegalizować i n
    > iech ludzie bezkarnie korzystają z uroków życia.

    Przeczytaj artykul. Nie jest dlugi. Clue brzmi: po co walczyc z producentami i handlarzami, jesli nie przynosi to absolutnie zadnych skutkow. Trzeba wymyslic nowa strategie, cos, co faktycznie zmniejszy problem.

    P.S. Hej, to nie ty czasem pisales, ze lubisz sobie wypic pare piw w srodku nocy, sluchajac piesni alkoholika? Jezus cos mowil o rzucaniu kamieniem, zdaje sie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 03.06.11, 10:24
    slotna napisała:


    >
    > O rany, autor tego tekstu IQ ma chyba ponizej poziomu gruntu. Co za bzdura. Nar
    > kotyki sa znane na calym swiecie i od poczatku ludzkosci. Zachod odpowiedzialny
    > , dobre sobie. Za statystyki porownujace poziom spozycia alkoholu w Polsce i da
    > jmy na to Szwecji, tez jest Zachod odpowiedzialny? No nie moge, co za koles.

    Jak widzę masz wszelkie kwalifikacje do oceniania poziomu inteligencji papieża - czegoś takiego to chyba jeszcze nikt nie wymyslił.
    Też bym proponował uważnie przeczytać cytowany tekst .

    >
    > Przeczytaj artykul. Nie jest dlugi. Clue brzmi: po co walczyc z producentami i
    > handlarzami, jesli nie przynosi to absolutnie zadnych skutkow. Trzeba wymyslic
    > nowa strategie, cos, co faktycznie zmniejszy problem.

    Jasne - ta nowa strategia to zalegallizowanie upraw i legalna sprzedaż. Co mozna wtedy nowego wymyśleć? - bo to że w zyciu wazniejsze są inne kwestie niż uleganie własnym słabościom to bodajże nawet Kościół od wieków mówi? - a także inne religie?- no ale po co słuchac absurdów - trzeba wymyślać nowe strategie?
    >
    > P.S. Hej, to nie ty czasem pisales, ze lubisz sobie wypic pare piw w srodku noc
    > y, sluchajac piesni alkoholika? Jezus cos mowil o rzucaniu kamieniem, zdaje sie

    To jeszcze przypomnę że Jezus pobłogosławił nawet wino i nie stwierdził że jest złe? Tylko nie wiem co ma z tym wspólnego Riedl?
    > .
    >
  • slotna 03.06.11, 12:57
    > Jak widzę masz wszelkie kwalifikacje do oceniania poziomu inteligencji papieża
    > - czegoś takiego to chyba jeszcze nikt nie wymyslił.
    > Też bym proponował uważnie przeczytać cytowany tekst .

    A na jakiej podstawie stwierdzasz, ze nie przeczytalam? Popelnilam jakis blad? Ja uznalam, ze nie przeczytales artykulu, bo jasno z twojej wypowiedzi wynikalo, ze nie masz zielonego pojecia, co w nim jest.

    Tekst zacytowany przez ciebie jest idiotyczny - narkotyki byly w kazdej kulturze, od zawsze, Zachod nie ma nic do rzeczy. No i co za roznica czy napisal to papiez, piekarz czy polityk? Papiez ma taki specjalnie skonstruowany mozg, ze nie da mu sie zmierzyc IQ klasycznym testem (skoro nikt jeszcze nie wymyslil, jak ocenic jego poziom inteligencji)? Heh.

    > Jasne - ta nowa strategia to zalegallizowanie upraw i legalna sprzedaż. Co mozn
    > a wtedy nowego wymyśleć?

    Jesli legalna sprzedaz pomoze ograniczyc smierc i nieszczescie, to znaczy, ze dziala; jesli nie pomoze, albo zaszkodzi, trzeba bedzie wymyslic cos lepszego.

    > - bo to że w zyciu wazniejsze są inne kwestie niż uleg
    > anie własnym słabościom to bodajże nawet Kościół od wieków mówi? - a także inne
    > religie?- no ale po co słuchac absurdów - trzeba wymyślać nowe strategie?

    Kosciol mowi, ze trzeba zostawic narkomanow, zeby sobie ulegali swoim slabosciom, a zajac sie wazniejszymi rzeczami??? Czy tez chodzi ci o to, ze Kosciol mowi "nie bierzcie narkotykow", a ludzie rechocza "cha cha, jaki absurd" i nadal biora? Ale dlaczego w takim razie "wazniejsze sa inne kwestie niz uleganie wlasnym slabosciom" - jesli inne kwestie sa wazniejsze, to znaczy, ze uleganie wlasnym slabosciom jest mniej wazne, a zatem moge troche olac, to ze ulegam, i dac sobie na ten przyklad w zyle...

    Andrzej, naprawde, wez sie w garsc i sprobuj opanowac ten rozszalaly styl, bo wiekszosc czasu przeznaczonego na odpisanie spedzam probujac w ogole cie zrozumiec.

    No i posluchaj: DOTYCHCZAS STOSOWANE SPOSOBY WALKI Z NARKOTYKAMI NIE PRZYNIOSLY REZULTATOW. Przeczytaj to kilka razy, niech do ciebie dotrze. To punkt pierwszy. Jak powiesz, ze rozumiesz, mozemy przejsc do punktu drugiego, tj. porozmawiac o tym, jakie skutki czasem przynosi zakazanie pewnych rzeczy - mozemy zaczac od prohibicji w Stanach, a potem przejsc do karteli narkotykowych. Ale najpierw zrozum punkt 1.

    > To jeszcze przypomnę że Jezus pobłogosławił nawet wino i nie stwierdził że jest
    > złe? Tylko nie wiem co ma z tym wspólnego Riedl?

    Riedl naduzywal alko i bodajze heroiny, smiesznie mi myslec o tym, ze sluchasz go, pijac kolejne piwo (ktore jest dobre, bo Jezus poblogoslawil wino, w przeciwienstwie do innych nawet mniej uzalezniajacych czy wyniszczajacych uzywek, ktorych kolegow nie poblogoslawil...), piszac teksty typu przecież najważniejsze jest to aby było miło, wesoło i przyjemnie i każdy środek temu służący jest mile widziany albo lepiej zalegalizować i niech ludzie bezkarnie korzystają z uroków życia.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 03.06.11, 23:06
    http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/196812_147842228613581_104666796264458_317680_3450039_n.jpg

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.