Dodaj do ulubionych

Zia przestała pisać!

24.01.11, 11:32
buuu, co ja teraz pocznę... zanudzę się na śmierć. nie mówiąc o tym, że moja znajomość spraw ą ę z wyższych sfer stanie w miejscu.

cóż, właściwie jej się nie dziwię. może tylko temu, że otrzeźwienie przyszło tak późno.


--
Spacerowiczka
Edytor zaawansowany
  • ding_yun 24.01.11, 11:58
    Nieeee!! co za straszna wiadomosc. Tak się w ten spektakl wciągnęłam ostatnio :(
  • p.aulinka 24.01.11, 20:49
    NIE!!! jak to?!?!?
    NIEEEE!!!!!!
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • the_dzidka 24.01.11, 12:29
    Mówicie panny o tej straszliwej bridezilli?

    --
    Dzidka
  • nikadaw1 24.01.11, 12:36
    jep
    --
    Spacerowiczka
  • the_dzidka 24.01.11, 14:35
    Czyzby narzeczony nie wytrzymał? (Broń Borze jej tego nie życzę!) Wczoraj chyba oglądałam taki filmik, w którym szczęśliwa narzeczona dostaje takiego fioła na tle slubu, że doprowadza to do zerwania zareczyn :) Podobnie jak w całkiem zabawnej książce z kretyńsko przetłumaczonym tytułem "Dziennik szalonej narzeczonej".
    Ale że zia sobie odpuściła informowanie sp[ołeczeństwa o pińcet dziewięćdziesiątej ósmej i pół odmianie koloru różowego? Chyba naprawdę koniec świata się zbliża.

    --
    Dzidka
  • nioszka 24.01.11, 15:49
    Kto to jest Zia?
  • the_dzidka 24.01.11, 17:23
    Kandydatka na Małżonkę, która z forum Ślub-Wesele (czy jakoś tak) urządziła sobie sposób na życie, zasypując towarzystwo dokładnymi opisami planów swojego wesela, zdjęciami planowanych bukeitów, sukienek druhen, swoich strojów, kościołów branych pod uwagę i domów weselnych jak wyżej. Detalicznie! Zdjęcia tortów i CIASTEK też były. Jeszcze w zyciu nie widziałam takiego podejścia. Jest oczywiście zrozumiałe, że chciałaby, żeby ten dzień był super i jak z bajki, ale trudno powstrzymać się od myśli, że skoro aż tak się stara, to pewnie coś gruchnie i będzie kicha, zgodnie z prawami Murphy'ego.

    --
    Dzidka
  • dakota77 24.01.11, 18:35
    Ee, z opisu sadzac, ze odbiega to jakos znaczaco od normy zachowan na forach slubno-weselnych:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 24.01.11, 18:35
    Nie odbiega, mialo byc.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ding_yun 24.01.11, 18:41
    Odbiega, naprawde odbiega IMHO. Dzidka nie opisała nawet 20% tego fenomenu :P
  • truscaveczka 08.02.11, 11:04
    Ani nawet 10% :D
    --
    http://img.userbars.pl/92/18245.jpg
    Jasne, że Linuks jest przyjazny dla użytkownika. Po prostu starannie dobiera przyjaciół.
  • ateh7 24.01.11, 18:49
    A gdzie owa Zia się manifestuje, gdzie ją można poczytac?
  • the_dzidka 24.01.11, 19:29
    forum.gazeta.pl/forum/w,619,106960275,,Rozne_koncepcje_czyli_Zia86_wychodzi_za_maz_.html?v=2
    --
    Dzidka
  • rozdzial43 24.01.11, 19:37
    Poduszeczka na obrączki mnie rozwaliła.
    I mówicie, że wyszła już za ten mąż, do kroćset?
  • the_dzidka 24.01.11, 19:39
    Nie, ma być ten ślub w lipcu tego roku...

    --
    Dzidka
  • ewaty 25.01.11, 20:46
    Rany kota, czytam te cudowności, zamiast foty na sesję do szkoły robić, będę się uczyć od jutra, dobra?
  • pieranka 24.01.11, 16:31
    Lomatko! I jak tu żyć?
    Czy zdążyła tłumnie pojechać do tej Hiszpy po sukienkę?
  • ateh7 24.01.11, 18:48
    Pokornie proszę o objaśnienie mi, kim do ciężkiej cholery jest Zia? Wygląda na to, ze wszyscy ją tu znają, oprócz mnie :(
  • p.aulinka 24.01.11, 20:53
    Tego się nie da opisac
    10 watków po 3000 postów na forum slub i wesele plus watki na "Kafeterii" plus na "We dwoje" plus.... wszedzie

    plus opisy pierwszego seksu (w watkach o przygotowaniu do slubiu miedzy pralinka a obrączka :) żeby nie było ;)) , wycieczki do Barcelony na przymiarkę sukni wraz z 14 osobowa ekipa 7 kolezanek i 7 stylistek to pikus !:):):) [ cytat " bilety do Barcelony to niewielki koszt t w budżecie"-
    - ale ja Zia kocham miłością niezmierna i nie wierzę że się obraziła!
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • slotna 24.01.11, 23:31
    Przeczytalam chyba ze 3 jej watki na Slub i wesele (ale w duzych odstepach czasu) i jakis na forum Kuchnia. Wspaniala kobieta! :D

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginny22 25.01.11, 00:45
    Jest dla nas nadzieja! Ma nie pisać tylko w tym tygodniu ;) To chyba kara dla foruma za to, że nie łyknął jej gadek o powodach odwołania poprawin.
    Wątek Zii uwielbiam dziko. Szalenie edukacyjny. Wcześniej nie wiedziałam, że do porzadnego ślubu i wesela są potrzebne sejfdedejty, trailery przedślubne, sesje narzeczeńskie, kupowanie druhnom biżuterii od Tiffany'ego i sprowadzanie makaroników z Paryża. I że można żyć tylko ślubem przez dwa lata.
  • ding_yun 25.01.11, 01:22
    Ja w ogóle nie wiedziałam, że można mieć na ślubie kolory przewodnie. Wydawało mi się, że kolor przewodni znaczy tyle, że akcenty dekoracyjne na sali będą utrzymane w jakimś jednym kolorze. A tu się okazuje, że to jakaś amatorszczyzna, trzeba dopasowywać kolor wstążki na sukience pierwszej druhny do koloru kremu na babeczkach. Te makaroniki sprowadzane w dzień ślubu samolotem z Paryża to też był hit :) Chociaż nie przebijał wyprawy do Barcelony po suknię ślubną w kilkanaście osób, tylko ten pomysł już zdaje się upadł. A makaroniki nadal żywe. W ogóle tak bardzo rozwinęłam się w temacie, że moja koleżanka, która planuje właśnie swoje wesele, jest przerażona jak niewiele wie w porównaniu do mnie :P
  • nessie-jp 25.01.11, 03:17
    Słuchajcie, ja wszystko rozumiem, ale co to u licha ciężkiego i złośliweego są te MAKARONIKI? I dlaczego z Paryża?

    (Ciśnie się na usta stare powiedzenie, że i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu, a z Zii makaronika...)
  • ginny22 25.01.11, 10:14
    Ciasteczka takie, jakby bezy z dodatkiem masy migdałowej. Kolorowe i urocze.
    A z Paryża, bo najlepsze makaroniki są na placu Pigalle. Czy tam gdzieś, w każdym razie - w Paryżu. Rozpatrywane były jeszcze belgijskie czekoladki, ale chyba za łatwo je dostać ;)
  • dakota77 25.01.11, 10:48
    To sa jedne z moich ulubionych ciastek. A z Paryza? Zapewne wszystko, co stamtad pochodzi, dla sprowadzajacej musialo byc trendy i z klasa;-)

    pl.wikipedia.org/wiki/Makaroniki
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • nessie-jp 25.01.11, 15:19
    Czytam tę wiki i piszą tak:

    "Makaroniki, początkowo stanowiące pokarm biedaków, z czasem zyskały uznanie wśród zamożniejszych grup ludności, "

    No proszę, a tu takie zadęcie -- z Paryża pokarm biedaków :))

    Swoją drogą, spróbuję je upiec przy okazji faworków (zawsze zostają mi białka i zawsze robiłam kokosanki, tym razem można spróbować makaroniki).
  • mankencja 26.01.11, 09:19
    jak sie robi kokosanki?
    --
    kot
  • ready4freddy 26.01.11, 13:51
    z tym pokarmem biedakow to chyba wymysl polskiej wiki :) we wloskiej wersji, podobnie jak w angielskiej i - jesli wierzyc przekladowi googlowemu - francuskiej nie ma o tym slowa. natomiast w tej wloskiej podkreslaja, ze jest to ciastko bardzo trudne do wykonania i jest zmora i frustracja poczatkujacych cukiernikow, bo wymaga wiedzy, doswiadczenia i odpowiednich narzedzi, aby bylo wlasnie takie, jak ma byc - gladkie z zewnatrz, porowate i lekkie w srodku, i tak dalej. moze dlatego az z Paryza, bo tam najlepsze?
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • aganoreg 26.01.11, 16:40
    Nie jadlam tych z Paryza, ale Luxemburgerli szwajcarskie sa pyszne, zwlaszcza grand cru...
  • nessie-jp 26.01.11, 17:27
    ready4freddy napisał:

    > z tym pokarmem biedakow to chyba wymysl polskiej wiki :) we wloskiej wersji, po
    > dobnie jak w angielskiej i - jesli wierzyc przekladowi googlowemu - francuskiej
    > nie ma o tym slowa.

    Przypuszczam, że mogło chodzić o to, że na pańskie stoły trafiały żółtka, a biedniejszym (służbie) zostawały białka i coś trzeba było z nich zrobić :) Kiedyś jajka były jednak znacznie droższym towarem, niż teraz, nie wiem nawet, czy nie droższym niż migdały i orzechy (tam, gdzie te migdały rosną i gdzie jest ich obfitość).



  • ginestra 25.01.11, 09:14
    Myślę, że, z pewnego punktu widzenia, byłoby dobrym pomysłem, gdyby Zia przestała pisać na forach i dzielić się za darmo swoją wiedzą, tylko uporządkowała ją, dokształciła się i została doradcą ślubnym albo redaktorką pisma o tej tematyce i zarabiała na tym.
    Myślę, że ma w tym kierunku ewidentnie zdolności i pasję. A jakby się w tym rozkręciła, to już widzę z jakim zaangażowaniem doradzałaby tym parom - klientom.
    Myślę, że z tego jej "amatorskiego zapału" mogłoby wyjść coś bardzo profesjonalnego i fajnego. :)
  • ginny22 25.01.11, 10:17
    Słowo-klucz to tutaj "dokształciła się". I to w wielu dziedzinach, łącznie z psychologią i socjologią. Na razie jak na profesjonalistką za bardzo się zachłystuje wszystkim, co słodkie i/lub amerykańskie.
    No i musiałaby też załapać, że fajne wesele da się zrobić za niewielką część tej kwoty, którą ma ona - i że to jest wyzwaniem, a nie kupowanie rzeczy najdroższych.
  • verdana 25.01.11, 11:39
    Nie, ona nigdy nie byłaby dobrym doradcą. Doradca nie może być takim oszolomem, ma mieć rozsadną wizję, umieć machnąć ręka na pewne niedoróbki i brak perfekcji, no i nie moze , nawet ze ślubu robić centrum zycia na rok czy dwa.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • krezzzz100 25.01.11, 13:02
    Ja mam dylemata..., bo:
    1. jakoś mnie razi, że ją obmawiamy,
    2. sama ją czytam niekiedy z urzeczeniem, albowiem pochodzę z drugiego bieguna: bez gości, przyjęcia, świadków, obrączek, nawet ciuchów nowych nie mieliśmy (ale ulubione już tak).

    I tak się jej przyglądam jako zjawisku i jednocześnie krępuję (ją obgadywać). Jestem niescalona, ot co...
  • verdana 25.01.11, 14:02
    Dla mnie każdy produkujacy się w ten sposob w nexcie nadaje się do obgadywania bez wyrzutów sumienia. Pisanie takich szczegółów o sobie swiadczy o tym, ze dziewczyna nie ma oporów przed tym, aby kazdy mogł oceniać jej życie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • paszczakowna1 25.01.11, 14:07
    Powinna ją też cieszyć popularność. W życiu nie weszłam na żaden jej wątek, a proszę, nawet ja słyszałam o niej.
  • ready4freddy 25.01.11, 16:47
    ja tez, dzieki temu watkowi :) strasznie zakrecone to musi byc, ale brzmi znacznie pozytywniej, niz lansowany przez, uwaga, GazetaPraca, na przyklad kariery do nasladowania niejaki Kominek :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • krezzzz100 25.01.11, 14:23
    Wszystko prawda. Niemniej, niezależnie od prezentowanej przez nią naiwności, pisane jest to w jakimś tam zaufaniu do...netu? ludzi w necie? Coś takiego...No, ma dziwne hobby "weselno-ślubne", ale...
    Bardziej ciekawe dla mnie jest samo zjawisko tych pomp rodem z Dynastii ...

    Ja nie krytykuję, ja się dzielę swoimi sprzecznymi odczuciami :-)
  • ginestra 25.01.11, 14:51
    We mnie osoby z pasją i taką radością życia, jaką przejawia Zia budzą sympatię.

    Nie podoba mi się kategoryczne stwierdzenie, że "nigdy nie będzie dobrą konsultantką", bo kto ma prawo mówić w tym przypadku: nigdy?

    Naiwny entuzjazm neofity wcale nie znaczy, że dana osoba z czasem nie dowie się więcej o danej dziedzinie i nie ochłonie w tym entuzjazmie na tyle, żeby bardziej merytorycznie się nią zajmować, choć wciąż z pasją.

    A w tym zaangażowaniu i zamiłowaniu artystycznym, uważam, że kryje się wiele talentów, które można rozwijać. Do tego, jeśli dziewczynie sprawia przyjemność tworzenie pięknej oprawy dla wydarzenia takim jak ślub (a może i dla innych wydarzeń), to już mamy prócz talentów pewien kierunek.

    Nie wiem oczywiście czy dziewczyna ten kierunek obierze zawodowo, ale najwyraźniej jest osobą niepospolitą i otwartą na innych (to pisanie!), a więc w pracy z ludźmi i doradzaniu im na pewno by się odnalazła. Zauważyłam, że ona w miarę dobrze znosi krytykę i nie zraża się, tylko pisze dalej, co uważa. To świadczy o silnej osobowości.
    Nie wiem jak Wy, ale w każdym razie ja ją polubiłam i życzę jej powodzenia.
  • verdana 25.01.11, 15:32
    Nie nalezy mylić entuzjazmu z obsesją. jej entuzjazm dotyczy jej samej - entuzjastyczne usiluje mieć najbardziej wypasiony slub w historii ludzkosci. Szczyt egocentryzmu.
    Nie sądze, aby interesował ją inny slub - ona jest zainteresowana sobą i tylko soba.
    Fakt, jest niepospolicie glupia, poswiecajac dwa lata życia jednej uroczystosci i nie rozumiejąc, że na forum nie nalezy zwierzac sie ze wszystkiego.
    Ona dobrze znosi krytyke, ponieważ uwaza sie za nieomylna, w związku z tym nie zwraca uwagi na opinie reszty świata. Doskonały materiał na kogoś, kto ma świadczyć usługi i dostosować się do cudzych wymagań.
    Ona nie osiągnie powiodzenia, ponieważ absolutnie nie myśli o małżenstwie, tylko o ślubie. dzień po slubie okaze się,z e jej życie nie ma sensu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • lacitadelle 25.01.11, 15:58
    > Ona nie osiągnie powiodzenia, ponieważ absolutnie nie myśli o małżenstwie, tylk
    > o o ślubie. dzień po slubie okaze się,z e jej życie nie ma sensu.

    To już moim zdaniem zdecydowanie zbyt daleko idące wnioski.
  • rozdzial43 25.01.11, 16:43
    > Ona nie osiągnie powiodzenia, ponieważ absolutnie nie myśli o małżenstwie, tylk
    > o o ślubie. dzień po slubie okaze się,z e jej życie nie ma sensu.

    Może się tak zdarzyć. Ale może być i tak, że po ślubie zacznie celebrować podróż poślubną, następnie oczekiwania na pierwszego dzidziusia, potem przeniesie się na forum o ciąży (full możliwości), potem e matka niemowlaka (jest coś takiego?) - znów możliwości nieograniczone: ubranka, spożycie mleka, kupy w barcelońskie pieluszki z Paryża ;), wreszcie zajmie się edukacją przedszkolną, wczesnoszkolną, ho ho ho, ile tu pola do śmiałych inicjatyw, kolorów przewodnich i makaroników urodzinowych.
  • mankencja 26.01.11, 00:07
    > Ona nie osiągnie powiodzenia, ponieważ absolutnie nie myśli o małżenstwie, tylk
    > o o ślubie. dzień po slubie okaze się,z e jej życie nie ma sensu.

    co ty, po ślubie będzie przez kolejne trzy lata urządzać mieszkanie, potem starać się o dziecko, celebrować ciążę... zawsze sobie cos znajdzie
    --
    kot
  • p.aulinka 25.01.11, 22:42
    Nie podobać ci się może, co nie zmienia faktu że NIGDY nie będzie :)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • crises 30.01.11, 19:55
    >Nie podoba mi się kategoryczne stwierdzenie, że "nigdy nie będzie dobrą konsultantką", bo kto
    >ma prawo mówić w tym przypadku: nigdy?

    Ja mam wrażenie, że ona to nigdy niczym nie będzie. To klasyczna przedstawicielka tego pokolenia, które ostatnio oglądam z coraz bardziej nieskrywanym obrzydzeniem na rozmowach o pracę: Wyższa Szkoła Lansu i Grillowania za pieniądze rodziców, zero obowiązków, zero problemów finansowych, mocne oderwanie od życia, zero konkretnych umiejętności, a aspiracje i wymagania z kosmosu.

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • lacitadelle 25.01.11, 15:57
    > Wszystko prawda. Niemniej, niezależnie od prezentowanej przez nią naiwności, pi
    > sane jest to w jakimś tam zaufaniu do...netu? ludzi w necie? Coś takiego...

    Wiesz co, im szybciej się tej naiwności pozbędzie, tym lepiej dla niej.
  • krezzzz100 25.01.11, 16:33
    Niby tak. Mnie też niepokoi ta jej formułą bytności na forum. Ale jakoś dziwnie mi pobrzmiewa to, że sobie zrobiono z niej zaoczne pośmiewisko. Nie lepiej jej to powiedzieć wprost? Wprawdzie, jak jej to napisałam na tamtym forum, to adminki wykasowały, ale teraz już nie kasują (chyba). No, jakoś to napadanie na nią zaoczne coś mi małospołecznościowo jadą. O to mi lotto...
  • krezzzz100 25.01.11, 16:34
    ..małospołecznościowo JEDZIE (nie- jadą)...
  • ding_yun 25.01.11, 17:08
    Ja kilka razy pisałam, co sądzę na ten temat, ale niewykluczone, że też było to wykasowane, nie sprawdzałam. Powiem tak: jeśli ktoś na forum pisze o swoich poglądach, mam prawo skrytykować jego poglądy. Jeśli ktoś pisze o szczegółach ze swojego prywatnego życia, mam prawo skrytykować jego podejście do tych szczegółów i do wywlekania ich na forum. Wyśmiewanie się z tego, jak brzydki jest narzeczony zia (standard na forum ślubnym) uważam za coś poniżej pasa. Komentowanie poczynań okołoślubnych i życiowych, których detale mogą poznać absolutnie wszyscy zainteresowani jest IMHO w porządku. Ja tam do tej dziewczyny nie czuję ani sympatii, ani antypatii bo jej nie znam. Natomiast razi mnie jedna jej cecha, ale może dlatego, że mam na tym punkcie lekkiego fioła: razi mnie jej stosunek do pieniędzy. Nie to, ile wydaje, bo to jej sprawa. Ale to w jaki sposób pisze o wydatkach rzędu kilkunasty tysięcy złotych - na przykład kilkuosobowa wycieczka do Barcelony na weekend, to dla niej "żadne pieniądze". Dwupokojowe mieszkanie w Warszawie na Mokotowie (to jest jedna z lepszych dzielnic w stolicy, dobrze skomunikowana, niedaleko centrum, z linią metra) to jest szczyt skromności, coś przejściowego, zanim nie kupią sobie z narzeczonym dwupoziomowego apartamentu lub domu pod miastem. A nie mówi tego dojrzała kobieta mająca za sobą kilka lat pracy. Mówi to dziewczyna niewiele starsza ode mnie, na tym samym etapie studiów, która nigdy nie pracowała. Takie podejście do pieniędzy bardzo negatywnie wpływa na mój odbiór tej osoby.
  • krezzzz100 25.01.11, 17:18
    Napiszę raz jeszcze, by chyba nie jestem komunikatywna :-( Wszystko to prawda. Ale nie podoba mi się wyśmiewanie się z niej poza jej plecami. Co innego wejść z nią w rozmowę, a co innego za plecami sobie jaja robić.
    Net się robi jakby...mały. Za mały. Za bardzo maglowy. Może i ona dziwna jest. Ale te jaja z niej też mi nieładnie trącą.

    Dobra, kończę...
  • the_dzidka 25.01.11, 18:32
    Nie postrzegam tego jako wyśmiewanie się. To tak, jakby pisać, że permanentnie wyśmiewamy się z MM za jej plecami, bo te nasze dyskusje nie są prowadzone na jej stronie. No dobra, czasami sobie kpimy, ale przecież nie z premedytacją za jej plecami, to jest nasze forum, i tu nam wygodnie.
    Zia na wszelkie uwagi jest doskonale impregnowana, co widac w "jej" wątkach.
    Po trzecie natomiast, to wszystko, o czym tu piszemy, pojawiło się już w wątkach na forum ślubnym, i to w kilku wątkach, co doprowadzało do szewskiej pasji niektórych użytkowników - że bicie piany, że roztrząsanie tego wszystkiego po stokroć, a potem płacz, że co, już wątek ma 2500 postów i się dopisac nie można? No więc dlaczego mamy nie pisać tutaj? Zawsze można poinformować Zię, że zdobyła kolejną flankę Internetu :) Tylko że niczego odkrywczego tutaj nie ma, więc i tak jej to nie zainteresuje.


    --
    Dzidka
  • ginestra 25.01.11, 19:21
    Ja myślę, że to, o czym mówi Krezzzz odnosi się nie tyle do faktu, że w ogóle się o Zii mówi, pisze, za jej plecami, tylko do takiego aspektu, że Zia pisze w sposób niezwykle ufny i wskazujący na to, że tym pisaniem i wklejaniem obrazków i dzieleniem się osobistymi przeżyciami ona chce jakby wzbogacić życie tych czytających, żeby to im było milej, a także, chce żeby współuczestniczyli w jej radości. Ta otwartość i radość dzielenia się własnym światem jest po prostu bardzo wyraźna (przynajmniej dla mnie - czytałam trochę jej wpisów i bloga).
    I w tym kontekście, myślę, że łatwo doznać takiego uczucia, że może akurat ją warto by było "oszczędzić" przy komentowaniu (tak upraszczająco porównując, nie ciężarem gatunkowym sformułowania, ale jego "nastrojem" to można to wyrazić tak, że kasować Zię to jak "zabić drozda").

    Natomiast, z drugiej strony, świat nie jest przecież super przyjazny i Zia powinna w jakiś sposób zdać sobie z tego sprawę, chronić siebie i nie podawać tylu szczegółów i nie otwierać się przed ludźmi aż tak z tym swoim światem, bo ludzie są różni, a nie ma przecież osób całkowicie impregnowanych na rozmaite przytyki, więc na pewno jakieś koszty moralne Zia też ponosi, choć nie okazuje tego. Owszem, czytając widać, że ona się nie zraża, ale to nie znaczy, że w ogóle jej nie dotykają w głębi serca różne komentarze. Może ktoś z jej otoczenia przekona ją do tego, żeby nie była aż tak otwarta (a może już przekonał, skoro - jak pisze Nika - "Zia przestała pisać").

    Co do tych pieniędzy jeszcze, to ja nie wiem czy czasem Zia nie pisze na zasadzie "pomarzyć zawsze można" i po prostu może wyobraża sobie, że to sprowadzi z Paryża, a to z Hiszpanii, a w tym lokalu będzie wesele, a takie mieszkanie sobie kupią itp. Może większość rzeczy po prostu zmyśla (a niektóre są prawdziwe i je zrealizuje).

    Nie wiem, ale dla mnie jakaś fajna energia bije od Zii, a jej wpisy o tych kolorach, kwiatach, dekoracjach i tortach bardzo ubarwiają szarą rzeczywistość. Dla mnie ona jest jak właśnie ten drozd czy inny kolorowy ptaszek.
  • verdana 25.01.11, 20:03
    Wzbogacić? opisując ile ma pieniedzy i jak je wydaje?
    IMO ona raczej chce pokazać, jak ubogie jest zycie tych, co nie pojadą po suknię slubną do Barcelony i jaka ona jest wspaniała, ze ją na to stać. Otwarcie dzieci się tym, o ile jest lepsza, zamożniejsza i bardziej zorganizowana od innych panien mlodych. Dla mnie jej posty - o ile w ogóle nie jest to kreacja internetowa , mają pognębic inne mlode dziewczyny, pokazując im, ze ich wesele , slub i przyszłe życie to jakaś nędza i w ogóle smutek i żal.
    Od niej bije skoncentrowany egozentryzm, nie energia.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • the_dzidka 26.01.11, 12:38
    > Nie wiem, ale dla mnie jakaś fajna energia bije od Zii, a jej wpisy o tych kolo
    > rach, kwiatach, dekoracjach i tortach bardzo ubarwiają szarą rzeczywistość. Dla
    > mnie ona jest jak właśnie ten drozd czy inny kolorowy ptaszek.

    Ty, Ginestro, w jasnych barwach opisałabyś nawet Kubę Rozpruwacza.
    "Od postaci Kuby bije dla mnie taka jakaś pasja, przekonanie o słuszności tego co robi. I nawet jak się pomyśli o jego ofiarach, to można się domyślić, że on tak fajnie, bez rutyniarstwa, z zaangażowaniem, ciach - przez brzuch od lewa do prawa. A jaki się musiał czuć spełniony, gdy nawijał dymiące flaki na patyk! Podziwiam ludzi z pasją i mam dla nich dużo szacunku, przecież tak znamiennie ubarwiają naszą szarą rzeczywistość"
    :-P

    --
    Dzidka
  • ginestra 26.01.11, 15:04
    the_dzidka napisała:


    > Ty, Ginestro, w jasnych barwach opisałabyś nawet Kubę Rozpruwacza.
    > "Od postaci Kuby bije dla mnie taka jakaś pasja, przekonanie o słuszności tego
    > co robi. I nawet jak się pomyśli o jego ofiarach, to można się domyślić, że on
    > tak fajnie, bez rutyniarstwa, z zaangażowaniem, ciach - przez brzuch od lewa do
    > prawa. A jaki się musiał czuć spełniony, gdy nawijał dymiące flaki na patyk! P
    > odziwiam ludzi z pasją i mam dla nich dużo szacunku, przecież tak znamiennie ub
    > arwiają naszą szarą rzeczywistość"
    > :-P

    Nie Dzidko. Nie napisałabym tak o kimś, kto morduje albo krzywdzi.

    Moja (subiektywna) ocena pisania na forum i na blogu przez Zię i wklejania przez nią obrazków była pozytywna, ponieważ nie widzę, żeby była osobą, która kogoś krzywdzi. Przeciwnie, uważam ją za osobę nieszkodliwą, z której pisania przebija chęć kontaktu z ludźmi i dzielenia się z nimi fajnymi pomysłami i przeżyciami.

    Nie przeczytałam absolutnie wszystkich jej wpisów, ale przeczytałam ich sporo i w żadnym z wpisów, które przeczytałam nie natknęłam się na coś co krzywdzi: na przykład na dogadywanie komuś, wyśmiewanie, złośliwość.

    A więc mój obraz Zii jest pozytywny, a zapewniam, że obraz osoby, która krzywdzi nie byłby dla mnie pozytywny i nie pisałabym o kimś takim pochlebnie.
  • krezzzz100 25.01.11, 19:59
    No dobra, poddaję się. Przecam i tak w tej sprawie ambiwaletna...Niech już wyjdzie za mąż, albo się za magisterkę weźmie, czy co...
  • ding_yun 25.01.11, 20:22
    E, aż tak złych intencji jak Verdana bym się nie doszukiwała, mnie to bardziej wygląda na zupełną niedojrzałość i skrajną niefrasobliwość. Pewnie traktowałabym zia z wyrozumiałością i nawet pewną internetową sympatią dla jej zaangażowania, gdyby nie te wstawki o marności dóbr takich jak zagraniczne wycieczki albo własne mieszkanie w stolicy, które są dla wielu ludzi niedostępne. Ale może jestem naiwna.
  • nioszka 25.01.11, 20:39
    Chyba zacznę się przedzierać przez te dwutysięczniki, szczególnie jeśli będę cierpiała na bezsenność :)
    Owszem, cieszą oko te wszystkie kolorowe obrazeczki, pomysły i plany i tu trzeba Zia (Zii- czy to się odmienia?) przyznać, że ma zapał w szukaniu tego wszystkiego i wklejaniu (po x razy zresztą). Ja nie odbieram wątku tutaj jako jej szczególne obgadywanie. Po dość pobieżnej lekturze kilku jej wątków (vol. zalinkowany przez Dzidkę oraz bodaj 5 i 6) widać przecież, że tam są też głosy negatywne. Większość jednak mam wrażenie traktuje tę całą akcję z przymrużeniem oka, bawiąc jakby się nią, doradzając też, owszem, ale nie sądzę, by Zia byłaby w stanie to wszystko zrealizować.

    A materialny wymiar jej ślubu i przygotowań to dla mnie też zupełnie inny aspekt. I podobnie jak Ding-Yun to mnie też razi. Ja wiem, kto bogatemu zabroni (ale ona klasa średnia jest, tak czytałam, a pieniądze po babci czy coś), niemniej sądzę, że wydawanie takiej kupy kasy na coś tak przemijającego jak kilkanaście godzin z może i najważniejszego, ale przecież nie jedynego, dnia życia to gruba przesada.
  • nioszka 25.01.11, 21:12
    Jednak nie przestaje! Jest vol. 7 :D
  • ding_yun 25.01.11, 21:15
    Nie, Nioszko, mnie nie razi, że Zia wydaje masę pieniędzy na swój ślub, może wydawać na co chce. Mnie razi, że ona o poważnych wydatkach i dużych sumach wypowiada się, jakby dotyczyło to kupowania chleba.
  • nioszka 25.01.11, 21:27
    Taak, może trochę skróciłam myśl, ale też o to mi chodziło :)
  • slotna 25.01.11, 23:04
    Jeden z tych watkow, ktore przegladalam, tyczyl chyba wieczoru panienskiego (a moze na to za wczesnie bylo, nie wiem, jakies przyjecie dla druhen moze) i ze zdjec wynikalo, ze faktycznie byl zorganizowany, jak pisala, ze bedzie: z bukietami w odpowiednich kolorach, dekoracjami, wstazeczkami etc.

    Co do kasy, jesli dla niej przykladowe mieszkanie nie jest znaczacym wydatkiem, to raczej nie widze powodu, dla ktorego mialaby pisac co innego w swoich wlasnych watkach. Z nich samych wynika, ze pieniadze nie stanowia dla niej absolutnie zadnego problemu, wiec jesli chodzi o zwracanie uwagi na uczucia mniej zamoznych czytelnikow, w ogole zupelnie powinna z nich zrezygnowac.

    Nie mam tez najmniejszych wyrzutow czy watpliwosci w kwestii pisania o niej tutaj.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ding_yun 25.01.11, 23:37
    slotna napisała:


    > Co do kasy, jesli dla niej przykladowe mieszkanie nie jest znaczacym wydatkiem,
    > to raczej nie widze powodu, dla ktorego mialaby pisac co innego w swoich wlasn
    > ych watkach. Z nich samych wynika, ze pieniadze nie stanowia dla niej absolutni
    > e zadnego problemu, wiec jesli chodzi o zwracanie uwagi na uczucia mniej zamozn
    > ych czytelnikow, w ogole zupelnie powinna z nich zrezygnowac.
    >

    Ale nie o to zupełnie chodzi. Nie chodzi o przyznawanie "dla mnie mieszkanie w dobrej dzielnicy w stolicy nie jest wielkim wydatkiem" czy też "fundnięcie wypadu za granicę sobie i kilku osobom to rzecz, której w ogóle nie muszę uwzględniać w budżecie". Nie podoba mi się tylko postrzeganie i przedstawianie tego, jako rzeczy ogólnodostępnych dla każdego człowieka w Polsce, zupełnie normalnych. Każdy jest przeczulony na punkcie jakiś postaw życiowych, ja jestem przeczulona właśnie na punkcie oderwanego od rzeczywistości podejścia do pieniędzy. Obnoszenie się z kasą wzbudza u mnie co najwyżej uśmiech politowania. Kompletna nieświadomość dotycząca tego ile wart jest pieniądz już mnie trochę razi.
  • slotna 26.01.11, 00:12
    Nie podoba mi się tylko postrzeganie i przedstawianie tego, jak
    > o rzeczy ogólnodostępnych dla każdego człowieka w Polsce, zupełnie normalnych.
    > Każdy jest przeczulony na punkcie jakiś postaw życiowych, ja jestem przeczulona
    > właśnie na punkcie oderwanego od rzeczywistości podejścia do pieniędzy. Obnosz
    > enie się z kasą wzbudza u mnie co najwyżej uśmiech politowania. Kompletna nieśw
    > iadomość dotycząca tego ile wart jest pieniądz już mnie trochę razi.

    Musialabys mi zatem podac przyklady, kiedy tak robila, bo sama pamietam informacje, ze jej budzet nie jest nieograniczony i na rozne rzeczy jednak nie moze sobie pozwolic (np. przy sesji zdeciowej o tym pisala).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ding_yun 26.01.11, 12:16
    Podawalam przyklady wyzej. Jeden byl zwiazany z wyjazdem po sukienke slubna do Barcelony w kilkanascie osob. Byly jakies zawirowania z tym wyjazdem, mial byc odowolany, ale Zia twierdzila, ze nie z powodow finansowych, bo taki wyjazd to sa zadne pieniadze. Nie ze dla niej nie stanowi on problemu, tylko ze ogolnie nie jest to droga impreza. Druga sprawa to kupno mieszkania na Mokotowie (przejsciowego gniazdka przed zakupieniem apratamentu czy domu pod miastem) jako przyklad skromnosci i niewygorowanych pragnien. Nie ma nic zlego ani w wyjezdzie ani w mieszkaniu, ale gdy ktos mowi o tym w taki sposob, czuje pewien niesmak. I zeby zejsc juz z Zia, dodam ze takie zachowanie razi mnie ogolnie u wielu osob, Zia nie jest tutaj jakos specjalnie jaskrawa. Po prostu jestem na tym punkcie bardziej czula niz ogol populacji.
  • ginestra 26.01.11, 16:07
    Co do pisania przez Zię na temat jej pieniędzy i wystawności ślubu, to mnie się to wydaje nadal, jeśli nie fantazjowaniem (niewinnym i bez wyższości, bo nie widzę w jej sformułowaniach wyższości), to takim jakby "połączeniem rzeczywistości z magicznością". Trochę rzeczywistości w tym pewnie jest, owszem, ale jest to (tak myślę) przepojone fantazją.

    Myślę, że doskonale zrozumieją to, co mam na myśli osoby, które czytały książkę "Sekret". :) Wprawdzie w książce jest mowa o tym, żeby raczej dla siebie, w swojej prywatności, wizualizować marzenia i jakby wręcz "zawiesić realizm" i żyć tymi marzeniami tak, jakby były one już na tę chwilę prawdziwe, ale kto powiedział, że nie można tego robić w necie?
    Ja myślę, że takie ogłaszanie światu jeszcze bardziej wzmacnia przekaz do podświadomości i do wszechświata, jeśli osoba pisząca, podczas pisania właśnie, doskonale wierzy, że tak jest, nawet jeśli w istocie tak nie jest (w książce był przykład, w którym osoba będąca w długach, gdy przychodziły rachunki do zapłacenia, to przepisywała te kwoty na kartkę, dopisywała do każdej kwoty 4 zera i słowo "Dziękuję!", bo wyobrażała sobie, że to nie są rachunki do zapłacenia, tylko gigantyczne wpływy do jej budżetu; w świetle tych "wpływów do budżetu" rachunki wydawały się nagle śmiesznie niskie, a osoba czuła się bogata i to realnie bogata, tak jakby to było naprawdę. To realne poczucie było kluczem do tego, ze faktycznie tak się stało w rzeczywistości). Kluczem jest ta realistyczna wyobraźnia negująca stan faktyczny i prawdziwa wiara i optymizm.

    Być może Zia właśnie tak robi. :)

    Ktoś, kto nie przeczytał całkowicie (bo przekartkowanie nie liczy się) "Sekretu", to nie będzie niestety wiedział, o czym mówię.

    Albo, druga możliwość, Zię po prostu cieszy pisanie bez ograniczeń realistycznych, dla samej własnej, bezinteresownej przyjemności (a nie tyle chce, żeby to się spełniło).

    Z takiej perspektywy, ja nie odbieram tego pisania o tym co ile kosztuje, i jak mało, jako wywyższania się, tym bardziej, że nie widziałam śladu wyższości w sformułowaniach wobec rozmówców ze strony Zii.

    W pełni rozumiem natomiast indywidualną wrażliwość na pewne sprawy. Ja też mam taką podwyższoną wrażliwość na różne rzeczy. To bardzo indywidualna sprawa i rozumiem Cię Ding-yun.
    Pozdrawiam!
  • slotna 26.01.11, 21:50
    Myslalam raczej o linku i/lub cytatach. Ciekawa jestem, jak ja, nie bedac przerwazliwiona, bym to odebrala.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ding_yun 26.01.11, 23:38
    A nie, to wybacz, znalezienie takich pojedyczych tekstow wsrod paru tysiecy postow traktujacych o tym samym to dla mnie zbyt wiele, nawet wyszukiwarka chyba niewiele tu pomoze. Nie jest to kwestia, która aż tak mnie zaprząta, żebym za wszelkę cenę chciała dowieść, że mam rację :)
  • slotna 27.01.11, 00:19
    Spoko, po prostu ja to odbieralam inaczej, a ze pradopodobnie czytalam jej o wiele mniej niz ty, bylam ciekawa, bo moze jednak ja masz. Te racje.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • turzyca 25.01.11, 22:20
    krezzzz100 napisała:

    > Niby tak. Mnie też niepokoi ta jej formułą bytności na forum.

    Mnie tez. Z Zia sie spotkalam na etapie jej pierwszego watku, moze w poczatkach drugiego. I mialam wtedy wrazenie, ze to taka sama dzialalnosc jak malowanie najpiekniejszej sukni slubnej przez dziesieciolatki. Fajnie jest slodko marzyc o niebieskich migdalach. Wprawdzie w tym wieku to juz troche dziwny sposob spedzania czasu, ale z drugiej strony sama akurat znalam wszystkie modele stanikow dostepne w pelnej rozmiarowce. Kazdy ma prawo do swojego hobby.
    A teraz mi jakos nieswojo, bo to weszlo w inna faze. I pal szesc, gdyby weszlo w inna faze ale w ocenzurowanej formie z zamazanymi danymi osobowymi, co jest dosc powszechna praktyka. Ale zupelnym przypadkiem dowiedzialam sie za duzo. Fakt, moja wina, moglam zamknac oczy i nie doczytywac STD do konca. Ale mimo wszystko czuje sie jakby mi ktos dal album rodzinny ze zdjeciami dziecka wlacznie z procesem tworzenia tegoz potomka.
    --
    24 kilo klonow.
  • p.aulinka 25.01.11, 22:40
    Zia obu form - czyli doradctwa i bycia redaktorem - próbowała (lub próbuje)
    Ale ... nie bedzie dobrym doradcą ślubnym bo sama nie umie sobie doradzić i łapie 1000 skrok za ogon , nie ma gustu i zachwycą się kazda tandetą , bardzo szybko zmienia zdanie (nawet na najlżejsze słowo krytyki) lub tez bezsensownie upiera się przy swoim widzimisię (kompletny brak konsekwencji) i jest bardzo nie zorganizowana i nie znająca realów :)

    A bycie "redaktorką" - no cóż, tu by ja czekała bardzo duża i ciężka praca - musiała by było się nauczyć wstawiać przecinki, stosować poprawne formy gramatyczne i np zaprzestać pisania "tą suknię" .

    Ja sądzę, że bycie na forum jest idealna formą egzystencji zia :)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • p.aulinka 25.01.11, 22:44
    Zia zaczęła pisać - jeeeeeaaaaa!:)

    ps. co do "obgadywania" to wszystko co teraz piszemy było przemielone setki razy w jej wątkach. na zia nie robi to wrażenia (i słusznie :)) tak więc nie sadzę żeby się przejęła .
    Spokojnie można jej ten watek podlinkować :)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • pani.filifionka 26.01.11, 15:15
    Aż chyba przejrzę tę twórczość. Wydaje mi się, że dziewczyna jest poza wszystkim bardzo nieostrożna. Na podstawie tego, co piszecie, wydaje mi się, że podała tyle informacji, że łatwo można ją zidentyfikować. To chyba nie jest szczególnie mądre - trąbić na całą Polskę, że posiada się taki majątek, iż dobra stanowiące dla wielu ludzi w tym kraju luksus, to dla niej nic znaczącego?
  • nioszka 26.01.11, 15:43
    Oczywiście, że łatwo można zidentyfikować i ją i narzeczonego. Mnie przeraziło, że może być kogoś tyle w necie, wpisałam dziś z ciekawości do gugla zia86 i naprawdę poraża to, jak tym jej ślubem jest zawalony net. Zero prywatności, no ale może po prostu jej to odpowiada...
  • filifionka-listopadowa 26.01.11, 21:31
    nioszka napisała:

    > Oczywiście, że łatwo można zidentyfikować i ją i narzeczonego. Mnie przeraziło,
    > że może być kogoś tyle w necie, wpisałam dziś z ciekawości do gugla zia86 i na
    > prawdę poraża to, jak tym jej ślubem jest zawalony net. Zero prywatności, no al
    > e może po prostu jej to odpowiada...

    To mnie trochę przeraża- to szastanie danymi osobowymi na prawo i lewo. Na zalinkowanych stronach można znaleźć ich zaproszenia ślubne, bez zamazanych imion i nazwisk, trailer śluby gdzie Zia opowiada ich historię. Cokolwiek w życiu będzie robić, nawet jeśli się otrząśnie i zrozumie, że to nie był najlepszy pomysł, z Internetu wymazać tego już nie jest. Przy wpisywaniu jej imienia, Google sugeruje mi nazwisko.
    --
    Powiedziała Rebeka Dew umykając do kuchni, zanim do siedzących przy stole zdążyła dotrzeć treść jej słów.
  • p.aulinka 26.01.11, 23:27
    Oczywiście że można ! Zia podała kiedys radośnie na forum "Ślub i wesele" link do głosowania na coś w stylu "najfajniejsza panna młoda" gdzie oprócz zdjęcia sa pełne dane - łącznie z nazwiskiem :)
    Ja np. wiem jak ona ma na nazwisko ba! wiem jak na nazwisko ma narzeczony (a przysięgam nie ryłam po necie nawet minuty ! wszystko na tacy podane ...)

    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • ginny22 26.01.11, 23:33
    Dokładnie - nazwiska jej i narzeczonego, skąd pochodzi, gdzie studiuje, jak wyglądał jej pierwszy raz oraz poprzednie związki, jakie ma relacje z rodzicami i jak spędza Wigilię. Zia pisze o sobie WSZYSTKO. Dla mnie to przerażające w sumie.
  • hankam 29.01.11, 23:22
    Czytalam kiedyś ten wątek. Z mieszaniną niechęci i fascynacji. Zia to monstrum, co by nie mówić.
    Faktycznie, Zię można wyszukać w kilkanaście sekund. Zdziwilo mnie, że nie jest blondynką.
    Ale, ale, wiecie, że słownik, ten co podkresla blędy, gdy piszę, zna słowo "Zia"? ; )
  • hankam 29.01.11, 23:27
    Ale wiecie, tam jest dużo ladnych zdjęć. Pierniczki są takie slodkie. Sądzę, że na każdym powinno być napisane Zia.
  • doratos 30.01.11, 01:21
    Mój Boże jakby to fajnie było mieć tylko takie problemy jak ta sikorka:)
  • slotna 30.01.11, 20:07
    Myslalam, ze przesadzacie z tymi danymi osobowymi, ze trzeba by przynajmniej troche poszperac, zeby to znalezc - ale faktycznie. Sekunda w guglu i mam wszystko, lacznie z danymi narzeczonego. Ciekawe, swoja droga, co on o tym mysli.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • onion68 30.01.11, 20:22
    A mnie się wydaje, że wszystko (przede wszystkim łatwość odnalezienia danych tych osób - czy ktoś wie, że one rzeczywiście istnieją?) przemawia za tym, iż jest to kreacja internetowa. No ludzie, można być lekkomyślnym, można być oderwanym, ale przecież nie do tego stopnia.
    Ponadto, stare pieniądze nie chwalą się ;)
    Mnie jakoś nigdy Zia nie wciągnęła, nawet nie miałam ochoty zaglądać po tym, jak mi ją pokazano :)
    --
    Mogłabym robić nie wiadomo co, ale nic nie robię. Jak to przyjemnie robić to, na co ma się ochotę.
  • slotna 30.01.11, 20:36
    > A mnie się wydaje, że wszystko (przede wszystkim łatwość odnalezienia danych t
    > ych osób - czy ktoś wie, że one rzeczywiście istnieją?) przemawia za tym, iż je
    > st to kreacja internetowa. No ludzie, można być lekkomyślnym, można być oderwan
    > ym, ale przecież nie do tego stopnia.

    No co ty, mozna byc oderwanym i znacznie bardziej :) Sprawdz sobie ich na facebooku. Nawet mam wspolnego znajomego z tym chlopakiem. Poza tym po tak dlugim czasie ktos by ich na pewno zdemaskowal.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • lacitadelle 07.02.11, 21:05
    to jest zdecydowanie najbardziej przerażający aspekt jej działalności - obawiam się, że dziewczyna mocno pożałuje i nawet jakby się teraz opamietała, będzie za późno. Mam kolegę, który za młodych czasów stworzył w necie pewien dziwny projekt, o którym z kolei napisał pewien serwis. Kilka lat później znajomy skończył studia i zaczęły się problemy ze znalezieniem pracy, bo jak się okazało pracodawcy wpisywali jego dane w wyszukiwarkę i jako pierwszy był link do tego artykułu (stronę z projektem usunął dużo wcześniej). Był w redakcji serwisu i dosłownie błagał o usunięcie artykułu, ale został wyśmiany.
  • slotna 07.02.11, 21:27
    A moze nie bedzie musiala pracowac ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • lacitadelle 07.02.11, 21:36
    może nie będzie :) ale różnie się może ułożyć i gdyby się okazało, że jednak trzeba, to będzie ciężko. Poza tym praca to tylko przykład - może jej zależeć kiedyś na czymś innym, czego nie można kupić. No i w każdym nowym środowisku, do którego ona i narzeczony będą chcieli dołączyć, będą już znani i z góry ocenieni. Wiadomo nie od dziś, że ' sława' ma swoje ciemne strony, a w przypadku zia brakuje mi jakichkolwiek jasnych.
  • pieranka 07.02.11, 21:50
    ale ludzie juz to Zii mowili wielokroc, zeby sie pohamowala ze swoimi opowiesciami, ze pracodawcy sprawdzaja w necie pracownikow.
    I ze co zobacza? Nie chodzi o dwuletnie zadecie slubno-weselne bliskie manii, ile szastanie danymi prywatnymi po necie. I to przyszla prawniczka.
    Brr, ja na miejscu pracodawcy wialabym jak najdalej.
    W najnowszym watku ktos skomentowal zdanie Zia, ze bierze slub, bo sie tak kochaja, ze chca to wykrzyczec swiatu i "przysiegac przed najwzazniejszymi dla nas wartosciami", w taki sposób: "....Powiedziała sama tak siebie nazywająca agnostyczka, posiadająca narzeczonego ateistę z zakusami satanistycznymi. [slub bedzie w kosciele. Starannie wybranym - komentarz by pieranka]
    Haha dobre sobie, czyli wszystko po staremu - farsa trwa. "
    Voila, namierzeni jak sitting ducks.
    Nie chodzi mi o to, jakie sa ich poglady, ale o to, ze Zia na forum slubnym wypaplala kazdemu, kto (nie) chcial sluchac, rozne prywatne sprawy o sobie i o narzeczonym, co zostanie to na zawsze w necie.
    Pal szesc ja sama, moze sobie gledzic na swoj temat co chce, jesli cierpi na logorrhee, ale o trzeciej osobie (narzeczonym)?! Prawnik??!! Bogini bron przed takim pracownikiem!
  • paszczakowna1 08.02.11, 11:14
    >ateistę z zakusami satanistycznymi.

    To musi być nadzwyczaj osobliwe zwierzę...
  • slotna 08.02.11, 12:09
    > To musi być nadzwyczaj osobliwe zwierzę...

    Albo fan metalu ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • truscaveczka 10.02.11, 09:27
    Toż miałam pisać :D Ewentualnie ja.Choć fanką metalu jestem mniejszą, niż mój chłop ;)
    --
    "You can have EITHER freedom of speech or quality of conversation." [O.S. Card]
  • paszczakowna1 10.02.11, 10:12
    No racja. Sama pamiętam, jak na polskiej wikipedii udało się w końcu, po ciężkich bojach (argument: "nie klasyfikujemy według religii, chyba że duchowny" nie działał), usunąć kategorię "Sataniści". Każdy satanista z wyjątkiem kilku kapłanów Kościoła Szatana (którzy powędrowali do własnej kategorii) okazał się mianowicie muzykiem metalowym.
  • crises 08.02.11, 11:42
    A ja patrząc na całokształt mam wrażenie, że przy ewentualnej rozmowie o pracę to będzie jej najmniejszy problem.

    Jakichś 90% wannabe pracowników prezentuje się tak dennie, że nie trzeba ich nawet eliminować guglając za ich dokonaniami w sieci.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • mankencja 29.03.11, 13:36
    > A mnie się wydaje, że wszystko (przede wszystkim łatwość odnalezienia danych t
    > ych osób - czy ktoś wie, że one rzeczywiście istnieją?)

    ja wiem. wystepuja w ujotowym usosie jako byli studenci. (tak, wiem, po cholere ja ich tam w ogole szukalam:))
    --
    kot
  • hankam 04.02.11, 19:22
    Zia jest naprawdę inspirująca.

    Wczoraj, usilując zasnąć, zaczęlam się zastanawiać, jak się odmienia Zię przez przypadki.

    Największy problem mam z dopelniaczem i celownikiem liczby mnogiej.
    Kto, co? Zia, Zie
    Kogo, czego? Zii, Zij
    Komu, czemu? Zii, Zijom (trochę jak żmijom), czy raczej Ziom
    Kogo, co? Zię, Zie
    Kim, czym? Zią, Ziami
    O kim, o czym? o Zii, Ziach
    Wołacz: Zio!, Zie!

    Ta liczba mnoga mnie męczy. Jak to powinno być?
  • ginny22 05.02.11, 14:25
    Ja bym pisała "Zii" i "Ziom" ;)
  • meg_mag 05.02.11, 14:59
    a nie tak, jak buzia np?
    --
    przysiądę Ci na kołdrze i w żagle z prześcieradła otulę Twoje sny:)
  • hankam 05.02.11, 21:31
    Czyli
    Mianownik buzie, Zie
    Dopełniacz buź, Ź
    Celownik buziom, Ziom
    Biernik buzie, Zie
    Miejscownik buziach, Ziach
    Narzędnik buziami, Ziami
    ...
    Dopelniacz jest dziwny.
  • ready4freddy 08.02.11, 12:29
    jeszcze trzebaby dojsc, czy to jest "zia" jak "ziac" (ogniem), czy "dz-ija", z wloskiego "zia" czyli "ciotka" :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • dakota77 08.02.11, 12:32
    Ciekawe, czy brala pod uwage inne jezyki, jak wymyslala nicka:). Ciotka, dobre:)))

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • mamalilki 09.02.11, 21:53
    Pojęcia nie miałam, że są wieszaki ślubne... Tyle mnie ominęło. Zię czytałam kilka razy, też uważam, że kiedyś pożałuje (nie ona jedna) braku prywatności. Gorzej, że potem takie osoby czynią publicznym życie swoich dzieci.
  • nessie-jp 09.02.11, 23:45
    ready4freddy napisał:

    > jeszcze trzebaby dojsc, czy to jest "zia" jak "ziac" (ogniem), czy "dz-ija", z
    > wloskiego "zia" czyli "ciotka" :)

    Tangencjonalnie nie na temat: wspominałam kiedyś, jak mnie rozkładają polskie dziewczątka zakładające sobie nicki "Anuś" w systemach, w których nie ma polskich liter? I obnoszące się z tymi nickami na anglojęzycznych forach?

  • p.aulinka 16.04.11, 17:28
    hankam napisała:
    (...)
    > Celownik buziom, Ziom
    (...)

    No zaraz, zaraz skąd nagle liczba mnoga?
    Buź i Ziź ?:):):)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • p.aulinka 16.04.11, 17:29
    nie tfu!
    Celownik - Buzi i Zii
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • nessie-jp 09.02.11, 23:44
    Oj no. Bo to przecież jest sZyja, tylko nie przez SZ, a przez Z i z udziwnionom pisowniom, żeby ładnie wyglądało.

    Czyli jak Zyja, to i Zyjom, Zyje. Zyjami.

  • hankam 11.02.11, 20:52
    Skąd wiesz, że Szyja?
  • ginny22 17.03.11, 13:22
    Jakby ktoś chciał sobie poczytać o Zii - dziś w "Dużym formacie" jest reportaż o niej, cokolwiek tendencyjny ;)
  • pieranka 29.03.11, 11:54
    Zia bierze ślub bez ślubu!
  • ginestra 29.03.11, 13:01
    Jak to rozumieć?
  • nioszka 29.03.11, 13:25
    Zamiast hucznie od miesięcy zapowiadanego ślubu kościelnego (a właściwie, przysięgi w kościele, bo bez pełnej Mszy) odbędzie się ślub humanistyczny.
    Tzn. tak było ileśset postów temu, kiedy czytałam. Tempo tworzenia wpisów tam nieco mnie przerasta :)
  • ding_yun 29.03.11, 14:25
    Pojawiły się też podejrzenia, że Zia jednak wcale nie zrezygnowała ze ślubu kościelnego, tylko udaje, aby nie musieć się tłumaczyć z tego, że dwoje w zasadzie niewierzących osób bierze ślub kościelny.
    Swoją drogą nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak ślub humanistyczny. Nie bardzo rozumiem jego sens, ale widać jest zapotrzebowanie.
  • klymenystra 29.03.11, 14:49
    Osoby, które traktują ślub jako rite de passage, mają potrzebę ceremonii - jest to dosyc pierwotne. A u nas ma się do wyboru albo ceremonię kościelną, z piękną oprawą, albo suchy USC. Ślub humanistyczny jest moim zdaniem fajną alternatywą dla tego drugiego.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • ginny22 29.03.11, 14:56
    Tylko ma jedną małą wadę - nie jest się po nim małżeństwem.
  • nioszka 29.03.11, 15:09
    No ale przecież złożą sobie wzajemnie przysięgę tak jak zawsze marzyli, na co im tam konsekwencje prawne ;P
  • klymenystra 29.03.11, 15:25
    No nie, na taki ślub można zaprosic urzędnika z USC, albo wziąc najpierw ślub w USC, a potem uroczystośc humanistyczna.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • nioszka 29.03.11, 15:58
    Można, pod warunkiem, że na wybraną od trzech lat datę da się urzędnika wcisnąć.
    Co trzy miesiące przed ponoć nie jest łatwe, ale panie konsultantki wszystko podobno ładnie załatwiły. Miejsce na sam ślub h. znaczy, bo czy urzędnika to nie wiem, nie doczytałam:)
  • dakota77 29.03.11, 16:35
    Ale przeciez slub w USC mozna rozbudowac- wziac go w jakims palacyku, ogrodzie, niech przygrywa chocby i cala orkiestra. Suknie mozna miec rownie strojna co przy koscielnym. Jak komus bardzo zalezy na oprawie, mozna pokombinowac.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • pieranka 29.03.11, 16:54
    Ale nie na 3 miesiace przed data slubu! Przygotowywanego od trzech lat. Bo wlasnie im sie odmienilo w polowie marca, ze jednak nie nadaja sie do slubu katolickiego.
    Agnostyk i (a)teistka.
    Probowali znalezc USC na swoja date, nie udalo sie (sic!), wiec wymyslili, ze biora slub humanistyczny, o ktorym wczesniej nie wspominali.
    Bo wszystko juz porezerwowanie, zaliczki poplacone. Iwogle.
    A cywilny faktyczny kiedys tam.
  • dakota77 30.03.11, 06:19
    Jak ja sie ciesze, ze nie urzadzalam takich cyrkow rozlozonych na trzy lata:). Wszystko zaczelismy organizowac na trzy miesiace przed zalozonym terminem, i spokojnie znalazl sie i termin w urzedzie, i w ulubionej restauracji:)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ding_yun 29.03.11, 20:43
    klymenystra napisała:

    > Osoby, które traktują ślub jako rite de passage, mają potrzebę ceremonii - jest
    > to dosyc pierwotne. A u nas ma się do wyboru albo ceremonię kościelną, z piękn
    > ą oprawą, albo suchy USC. Ślub humanistyczny jest moim zdaniem fajną alternatyw
    > ą dla tego drugiego.

    Ja widzę ślub humanistyczny bardziej jako uzupełnienie ślubu cywilnego, a nie alternatywę dla niego. Rozumiem samą potrzebę jakiegoś "obrzędu" związanego z tak ważnym wydarzeniem w życiu jakim jest ślub, ale nie bardzo rozumiem potrzebę samego rytuału za którym w zasadzie nic nie idzie. Ślub cywilny ma określone skutki prawne, ślub kościelny ma (albo raczej powinien mieć) swój wpływ na życie osób, które go zawierają. Nawet jeśli mówimy o rytuałach z dawnych czasów to pewnie w większości kultur również wiązały się one z określonymi zmianami, na przykład przeniesieniem się kobiety z domu rodzinnego do domu męża. W momencie kiedy dwoje ludzi mieszka już jakiś czas ze sobą i decyduje się wziąć ślub humanistyczny to nie widzę za bardzo, co on zmienia w ich sytuacji. Jeśli ktoś ma potrzebę takiej ceremonii to w porządku, nic mi do tego, ale osobiście nie jestem w stanie zobaczyć w niej głębszego sensu. Widzę rytuał, nie widzę przejścia.
  • klymenystra 30.03.11, 10:08
    Pierwszy raz spotykam się z tym, co robi Zia, czyli slub humanistyczny bez cywilnego. Dla mnie to też jest bez sensu.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • dakota77 30.03.11, 10:46
    W ten sposon musa urzadzic dwa sluby. lepiej byloby wziac cywilny i zadbac o rozbudowanie jego oprawy.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 30.03.11, 10:46
    "W ten sposob musza", przepraszam za literowki:)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ding_yun 30.03.11, 12:24
    Nie jestem wlasnie pewna jak to wyglada z tym rozbudowaniem slubu cywilnego w praktyce. Z tego co wiem, urzednicy nadal sa dosc odporni na nowinki i przeforsowac wlasna oryginalna oprawe nie jest tak latwo, nie mowiac juz o slubie w plenerze.
    W ramach ciekawostki podaje link do filmiku z pierwszego w Polsce slub humanistycznego. www.youtube.com/watch?v=TsrvY7bOExw

    Po obejrzeniu go moje uczucia nadal sa zmieszane :)
  • dakota77 30.03.11, 13:41
    No ale biala suknie z welonem mozna zalozyc, jak komus zalezy, zaprosic kwartet smyczkowy, zalatwic sobie slub poza urzedem- w jakims palacu na przyklad. Na pewno wiele zalezy od konkretnego urzedu i urzednika, ale przeciez mozna wziac slub w ciekawym miejscu.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • zla.m 31.03.11, 21:04
    Może o to chodzi - kolejny ślub, kolejne suknie, kolejne motylki :P

    Trochę ją podczytuje, za głowę się łapię i nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Trochę zazdroszczę - tych możliwości, swobody wyboru.

    Ale muszę przyznać, że jedno w niej podziwiam - spokój z jakim przyjmuje wszystkie uwagi, krytyczne komentarze, połajanki, złośliwości domorosłe analizy jej psychiki itp. No, chyba że to robi rzeczywiście zawodowo i całość jest kreacją

    PS
    Mąż się nie chce zgodzić na powtórkę ślubu, tym razem z motywem przewodnim, monogramem na dywanie i wieszakami ślubnymi. Nawet tort dla pana młodego go nie przekonuje. Chyba napiszę pozew ;-))
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • dakota77 31.03.11, 21:45
    Ja probuje mezowi sprzedac koncept odnowienia przysiegi na 10-lecie na Karaibach, ale jakos szczegolnie zapalony nie jest;-P

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ginny22 29.03.11, 14:26
    Oraz nie będzie szumnie zapowiadanej sukni od Very Wang.
  • nioszka 29.03.11, 14:44
    No, ale Ceci póki co jest ;)
    Ja się obawiam, że do magicznej daty lipcowej to się jeszcze więcej rzeczy sypnie...
    Albo po prostu się okaże, co wiele forumek podejrzewa, że ta cała akcja to jedna wielka lipa, eksperyment czy coś w tym stylu...
  • meg_mag 29.03.11, 15:28
    a moze panna powaznie zakladala, ze calym tym szumem natrzepie kasu na blogu reklamami? - a teraz sie okazalo, ze ceremonia sie sama nie sfinansuje i trzeba sie wycofywac chylkiem?
    --
    przysiądę Ci na kołdrze i w żagle z prześcieradła otulę Twoje sny:)
  • ateh7 10.04.11, 14:36
    No przecież pewnie urodzi dzidziusia! A w czasie, gdy dzidziuś będzie sobie rósł i przemieni się w dziecko, Zia będzie obmyślała przyjęcie komunijne! Co prawda czasu będzie niewiele, bo tylko 8 lat, ale Zia to dzielna dziewczyna, na pewno da sobie radę :)

    1teatime.blog.onet.pl/Ile-teraz-na-Komunie,2,ID424894657,n
    www.komunie.com/przyjecie-komunijne.htm
  • grotkaa 15.04.11, 14:01
    LUDZIE DRODZY
    czy do waszych mózgów dociera, że oceniacie i rozkminiacie życie zupełnie dla was obcej osoby, o ktorej nic nie wiecie? I nie wiecie jak i co będzie ze śluben, po ślubie, tylko sobie wymyślacie jakieś chore scenariusze. O co wam w zasadzie chodzi?
    Bo weszłam na forum wpisałam "zia" żeby zobaczyć czy coś nowego napisała, a tu patrze, analiza jak odmieniać jej NICK, co robi po ślubie, i ocena ślubu humanistycznego- mimo, że nie do końca wiecie jak to w jej przypadku ma wyglądać.
    Ok, każdy ma prawo do swojej opinii ale opinia "nie widze sensu w takiej ceremonii" to jedno, a ocena osoby to II...
    MACIE SWOJE ŻYCIE!?
  • dakota77 15.04.11, 14:17
    Zia ma prawo opisywac przez iles lat swoje przygotowania do slubu, my mamy prawo analizowac jej wpisy. Ty masz prawo wpadac na to forum z pretensjami, jakkolwiek tak samo my mozemy zadac ci pytanie, czy masz jakies zycie ( caps odpuszcze, nie bede krzyczec, to wbrew netykecie). Nie szkoda ci nerwow?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 15.04.11, 14:19
    > LUDZIE DRODZY

    Czesc, czesto tu przychodzisz?

    > czy do waszych mózgów dociera, że oceniacie i rozkminiacie życie zupełnie dla w
    > as obcej osoby,

    Oczywiscie. Ba, doskonale wiemy, ze wlasnie to robimy: oceniamy i rozkminiamy zycie obcej dla nas osoby.

    > o ktorej nic nie wiecie?

    O nie, o niej akurat wiemy mnostwo - smiem twierdzic, ze wiecej niz o sobie (mowie o piszacych w tym watku) nawzajem. Znamy jej imie, nazwisko, imie i nazwisko jej narzeczonego, wiek obojga, wyksztalcenie, nazwiska znajomych; ulubiona muzyke, smaki, kolory, kroje kiecek i bielizny; widzielismy dziesiatki ich zdjec etc.

    > I nie wiecie jak i co będzie ze śluben, po ślubie, tylko sobie wymyślacie jakieś chore
    > scenariusze.

    Dlaczego "chore"? Powiedzialabym, ze raczej normalne.

    > O co wam w zasadzie chodzi?

    A tak sobie gadamy, dziwujemy sie i plotkujemy.

    > Bo weszłam na forum wpisałam "zia" żeby zobaczyć czy coś nowego napisała,

    Czytasz o prywatnych sprawach obcej osoby, o ktorej nic nie wiesz??!!!1111oneone

    a tu
    > patrze, analiza jak odmieniać jej NICK,

    A nawet nick.

    > co robi po ślubie,

    Co zrobi po slubie. W przyszlosci. _Po_ slubie.

    i ocena ślubu humani
    > stycznego- mimo, że nie do końca wiecie jak to w jej przypadku ma wyglądać.

    Pewnie dlatego nie ocenialismy przebiegu jej slubu humanistycznego, tylko pisalismy o takim slubie ogolnie, zastanawiajac sie nad jego sensem lub tego sensu brakiem.

    > Ok, każdy ma prawo do swojej opinii ale opinia "nie widze sensu w takiej ceremo
    > nii" to jedno, a ocena osoby to II...

    Ocena osobi to "ii"??? Co to znaczy?

    > MACIE SWOJE ŻYCIE!?

    MAMY!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • grotkaa 15.04.11, 15:39
    Powiem, szczerze, podobała mi się Twoja odp:) w jakiś sposób zabawna.
    Trafiłam tu bo akurat miałam chwilkę i chciałam wiedzieć, czy coś nowego w planach.
    A co do
    > > Bo weszłam na forum wpisałam "zia" żeby zobaczyć czy coś nowego napisała,
    >
    > Czytasz o prywatnych sprawach obcej osoby, o ktorej nic nie wiesz??!!!

    To akurat nie w tym przypadku:) znam ich osobiście od wielu lat, wpisałam "zia" w wyszukiwarce, żeby zobaczyć czy pisała coś nowego. Wcześniej nigdy nie byłam na tym forum akurat:)


    > > Ok, każdy ma prawo do swojej opinii ale opinia "nie widze sensu w takiej
    > ceremo
    > > nii" to jedno, a ocena osoby to II...
    >
    > Ocena osobi to "ii"??? Co to znaczy?

    "II" znaczy "drugie"

    I w moim poście nie koniecznie mówiłam o Tobie, bo ty raczej faktycznie wyrażasz luźne opinie, jak np. Ale przeciez slub w USC mozna rozbudowac- wziac go w jakims palacyku, ogrodzie, niech przygrywa chocby i cala orkiestra. Suknie mozna miec rownie strojna co przy koscielnym. Jak komus bardzo zalezy na oprawie, mozna pokombinowac.

    Ale zauważyłam, że często ludzie czytają jakiś wpis po czym strasznie krytykują. Wiadomo, że nie trzeba się ze wszystkim zgadzać i można mieć inne poglądy, ja sama mam zupełnie inne niż MŁODZI ;) ale nie wiem po co np. krytykować to, że ktoś ma ochotę urządzić ślub/wesele po swojemu. Tak jak pisałam zupełnie inny wydźwięk ma "moim zdaniem to głupota" niż dajmy na to "głupia jesteś, że ci sie to podoba" :)
    o to mi chodziło:)
    pozdrawiam

  • grotkaa 15.04.11, 15:42
    Przepraszam, przypadkiem zacytowałam tu inną osobę, to był przypadek, ale tak jak mówię, nie koniecznie moj wpis kierowałam bezpośrednio do Ciebie. więc reszta się zgadza
  • slotna 15.04.11, 16:28
    > Powiem, szczerze, podobała mi się Twoja odp:) w jakiś sposób zabawna.

    Ciesze sie :)

    > Trafiłam tu bo akurat miałam chwilkę i chciałam wiedzieć, czy coś nowego w plan
    > ach.

    Rozumiem. I myslisz, ze to grzecznie tak w nieznanym miejscu zaczac od caps locka i krytyki rozmowcow? (ktorych nie znasz i nic o nich nie wiesz, nieprawdaz...)

    > To akurat nie w tym przypadku:) znam ich osobiście od wielu lat, wpisałam "zia"
    > w wyszukiwarce, żeby zobaczyć czy pisała coś nowego. Wcześniej nigdy nie byłam
    > na tym forum akurat:)

    Jeszcze gorzej! Sledzisz kolezanke w internetsach! :D

    > "II" znaczy "drugie"

    E tam, "ii" to "ii" :P

    > Ale zauważyłam, że często ludzie czytają jakiś wpis po czym strasznie krytykują

    No jasne, ze krytykuja, jesli im sie nie podoba.

    > . Wiadomo, że nie trzeba się ze wszystkim zgadzać i można mieć inne poglądy, ja
    > sama mam zupełnie inne niż MŁODZI ;) ale nie wiem po co np. krytykować to, że
    > ktoś ma ochotę urządzić ślub/wesele po swojemu.

    Nie sadze, zeby ktos tu krytykowal fakt, ze Zia chce urzadzic slub po swojemu (a kto nie chce?). Generalny wydzwiek tego watku to _zdziwienie_. Skad ma na to czas, pieniadze, jak jej sie chce, czemu ciagle zmienia plany, co na to jej narzeczony, dlaczego zupelnie nie dba o swoja prywatnosc etc.

    Tak jak pisałam zupełnie inny w
    > ydźwięk ma "moim zdaniem to głupota" niż dajmy na to "głupia jesteś, że ci sie
    > to podoba" :)

    Racja, ma to inny wydzwiek. Tylko nie wiem, czy ktos tu pisal, ze jest glupia - przeciwnie, padaly glosy, ze zasluguje na szacun za swoja cierpliwosc, znoszenie zlosliwych komentarzy, wytrwalosc itp. A ze szastanie danymi osobowymi na prawo i lewo jest glupie? Albo slub koscielny w wykonaniu ateistow? No jest to glupie, co tu kryc.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ding_yun 15.04.11, 19:30
    Grotka, czy ja dobrze zrozumiałam, że od lat znasz Zia i jej narzeczonego? Omg znasz takich celebrytów omg!!!

    Żart.

    Człowiek ma określoną pulę czasu, którą dzieli pomiędzy pracę i obowiązki a wypoczynek. Wiem oczywiście, że internet roi się od jednostek, które wolny czas spędzają wyłącznie niebanalnie i twórczo. Ja jednak do tak wybitnych osób się nie zaliczam, a może mam po prostu bardziej wyczerpującą pracę niż większość z nich. W każdym razie są takie momenty w moim życiu kiedy mam ochotę nie robić po prostu nic. Nicnierobienie może przybrać najróżniejsze formy. Dla mnie formą rozrywki nie wymagającej uruchomienia ani jednej szarej komorki jest zaglądanie do wątku Zia. On mnie śmieszy, bawi, przestrasza, stawia moje życie i moje problemy w zupełnie innym świetle. Jest moją formą odmóżdżenia, a jednocześnie stanowi fascynujący fenomen socjologiczny, którego również jestem częścią. Wiem o tym i nie przeszkadza mi to.

    Ty wpadając na nieznane Ci niewielkie forum i zupełnie po chamsku rzucając się na piszące tu na mnóstwo innych tematów osoby robisz dokładnie to samo - interesujesz się życiem nieznanych Ci ludzi. Tylko zdajesz się nie być tego do końca świadoma i możesz pławić się w uroczym przekonaniu bycia och-takim-lepszym.

    To jest forum o szerokiej, ale jednak jakoś określonej tematyce i pewnym poziomie. Jeśli masz ochotę pisać tu z nami na inne tematy i włączyć się na określonych zasadach w życie forum, zapraszamy. Jeśli masz ochotę wywoływać tylko pyskówki - bez odbioru i adieu.
  • verdana 15.04.11, 21:01
    Myslę, ze gdyby Zia wiedziała, ze nikt nie komentuje jej wpisów i się nad nimi nie zastanawia - to by się załamała.
    Ekshibicjonista, ktorego nikt nie zauwaza, nie ma zadnej radosci, jak sądzę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ateh7 15.04.11, 21:09
    Też mnie się tak wydaje. I ja naprawdę się przez moment zastanawiałam, co też Zia może robic, gdy już te długoletnie i rozbudowane przygotowania do ślubu się skończą. No bo coś przecież wymyśli! Może będzie o tym tez pisac dlugie wątki?

    Ej, a może tak w dniu ślubu Zii zrobimy spotkanie? I wzniesiemy na czesc państwa młodych krzepki toast? Zróbmy tak, zróbmy! Tym razem nad morzem, co? :)
  • truscaveczka 18.04.11, 20:13
    Będzie się przygotowywać do zajścia w ciążę:
    forum.gazeta.pl/forum/f,586,W_oczekiwaniu.html
    Zajdzie w ciążę:
    forum.gazeta.pl/forum/f,585,Ciaza_i_porod.html
    Urodzi:
    forum.gazeta.pl/forum/f,572,Niemowle.html
    Dziecko podrośnie:
    forum.gazeta.pl/forum/f,566,Male_dziecko.html
    Zajdzie w ciążę:
    forum.gazeta.pl/forum/f,585,Ciaza_i_porod.html
    Urodzi:
    forum.gazeta.pl/forum/f,572,Niemowle.html
    Dziecko podrośnie:
    forum.gazeta.pl/forum/f,566,Male_dziecko.html
    Dzieci podrosną bardziej:
    forum.gazeta.pl/forum/f,46,Starsze_dziecko.html
    i tak dalej...
    --
    I feel so gay in a melancholic way that it might as well be spring...
  • ding_yun 07.05.11, 12:20
    W najnowszym wątku Zia jest prawdziwa perełka dla dziewczyn, które zajmują się analizowaniem twórczości wszelakiej znalezionej w internecie...
  • pieranka 08.05.11, 10:45
    Łomatkojedyno!
    Brak mi słów, chyba Zia zużyła wszystkie.
  • p.aulinka 16.04.11, 17:30
    grotkaa a skąd ty wiesz czy ja Zii nie znam ? Hę?:)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • ateh7 16.04.11, 19:57
    Każdy z nas moze znac Zię :)
  • slotna 12.09.11, 04:09
    I po weselu.

    http://www.obslugaimprez.com/galeria/image.raw?type=img&id=783

    Jakby to ladnie... hm...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 12.09.11, 05:34
    I o cos takiego bylo tyle krzyku przez dwa lata?:)))


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • hankam 12.09.11, 09:46
    Wiesz, każdy motyl był według indywidualnego projektu i ręcznie wycinany.
    --
    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
  • mama_kotula 12.09.11, 15:16
    hankam napisała:
    > Wiesz, każdy motyl był według indywidualnego projektu i ręcznie wycinany.

    Dwa lata cięli. Nożycami do strzyżenia owiec.

    A słynne makaroniki widziały, hę? Z Paryżewa? fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bh/qb/exdt/OE9CFJ7SBV6MpGzbnB.jpg wzięli byli i popękali w samolocie...

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
  • slotna 12.09.11, 15:36
    dakota77 napisała:

    > I o cos takiego bylo tyle krzyku przez dwa lata?:)))

    No. Z jednej strony mam obrzydliwa, podla satysfakcje, sama nie wiem czemu, chyba z wrodzonej zlosliwosci, bo Zia mnie raczej bawila, a nie irytowala. Z drugiej, jest mi troche smutno. To byla telenowela, bajka! A zakonczenie zalosne :/

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 12.09.11, 15:36
    dakota77 napisała:

    > I o cos takiego bylo tyle krzyku przez dwa lata?:)))

    No. Z jednej strony mam obrzydliwa, podla satysfakcje, sama nie wiem czemu, chyba z wrodzonej zlosliwosci, bo Zia mnie raczej bawila, a nie irytowala. Z drugiej, jest mi troche smutno. To byla telenowela, bajka! A zakonczenie zalosne :/

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • pavvka 12.09.11, 17:19
    Nie żeby mnie toto zachwycało, ale na innych zdjęciach nie wygląda aż tak źle.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • slotna 12.09.11, 19:03
    > Nie żeby mnie toto zachwycało, ale na innych zdjęciach nie wygląda [i]aż tak [/
    > i]źle.

    Na innych zdjeciach sa detale. Tutaj widac calosc: wygniecione obrusy przypominajace przescieradla i rozniace sie odcieniem, okropny dywan, balagan ogolny i tak dalej.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • onion68 12.09.11, 20:08
    A ja się utwierdzam, że to była jakaś gra i podpucha.
    --
    Gossip is the new pornography
    W. Allen
  • zia86 13.09.11, 15:19
    Każdy ma prawo do swojej opinii, ale niech będzie to opinia na podstawie pełnego obrazu a nie jednego zdjęcia z przygotowań sali. ;)
    Tutaj można zobaczyć cały materiał i wtedy można coś oceniać dopiero - Klik
    Bo to trochę tak jakby recenzje napisać po przeczytaniu jednej strony z książki i to jeszcze wyrwanej ze środka. ;)
    --
    Nasz motylkowy ślub - relacja i zdjęcia :)
    Nasza prezentacja ze ślubu i wesela! :)
    Nasze wieczorki :)
  • ananke666 13.09.11, 19:51
    zia86 napisała:

    > Każdy ma prawo do swojej opinii, ale niech będzie to opinia na podstawie pełneg
    > o obrazu a nie jednego zdjęcia z przygotowań sali. ;)
    > Tutaj można zobaczyć cały materiał i wtedy można coś oceniać dopiero - htt> p://www.youtube.com/watch?v=efSFR02kAkA
    > Bo to trochę tak jakby recenzje napisać po przeczytaniu jednej strony z książki
    > i to jeszcze wyrwanej ze środka. ;)


    Hm... Raczej nie. Masz piękne ślubne zdjęcia, ale... no cóż, na artystycznych zdjęciach nawet skarpetki na podłodze mogą wyglądać uroczo. Takie podkręcanie rzeczywistości. Nie wypowiadam się, Twojego ślubu nie widziałam, natomiast pamiętam cudze, zdecydowanie ładniejsze na fotkach :)
    --
    Tupecik
  • pavvka 14.09.11, 13:54
    Ja obejrzałem więcej zdjęć przed skomentowaniem tutaj. I tak jak już napisałem, zdjęcie wklejone przez Słotną było wyjątkowo niekorzystne, ale po przejrzeniu galerii mam jakieś wyobrażenie jak to naprawdę wyglądało, i IMO efekt był niewspółmierny do reklamy. Może po prostu Zia rozbudziła zbyt duże oczekiwania?
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • ananke666 14.09.11, 15:33
    Najbardziej w tym całym interesie podoba mi się pan młody. Święta cierpliwość i dużo miłości, tylko to mogło sprawić, że wytrzymał. Najpierw parę lat ględzenia, a potem różowe i niebieskie motylki - nie każdy mężczyzna to zniesie. Mówię wam, Mikołaj rządzi.
    --
    Tupecik
  • ananke666 14.09.11, 15:31
    > Na innych zdjeciach sa detale. Tutaj widac calosc: wygniecione obrusy przypomin
    > ajace przescieradla i rozniace sie odcieniem, okropny dywan, balagan ogolny i t
    > ak dalej.

    E, nie musiało wcale tak wyglądać w rzeczywistości. Obrusy pewnie jednakowe, tylko światło z jednej strony dzienne a z drugiej sztuczne, co do wygniecenia, to kilka razy fotografowałam ubrania po dziecku i normalne, ładne ciuszki wyglądały jak ścierki, dzięki czemu musiałam to robić drugi i trzeci raz, itd. Nie tak źle, jak na tym zdjęciu, ale też nie tak pięknie, jak na tych wystudiowanych ślubnych. Bo one nieźle podbijają walory estetyczne fotografowanych rzeczy :)
    --
    Tupecik
  • slotna 14.09.11, 21:17
    > Nie tak
    > źle, jak na tym zdjęciu, ale też nie tak pięknie, jak na tych wystudiowanych ś
    > lubnych. Bo one nieźle podbijają walory estetyczne fotografowanych rzeczy :)

    Gorzej, ze nie do konca. Nie rozumiem jak profesjonalny fotograf moze wyslac klientowi cos takiego:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bh/qb/exdt/eK4f6zta2p0DTMa7aB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bh/qb/exdt/i3okpny8tw8amtZ9PB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bh/qb/exdt/MpudZ8ee5sTDayNDAB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bh/qb/exdt/i8OBVvYJ8GQREHCZEB.jpg

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ananke666 14.09.11, 23:56
    Może to takie eeee... założenie artystyczne.
    --
    Tupecik
  • mankencja 12.09.11, 17:42
    pierwsze skojarzenie:sala szkolna przystrojona na dyskotekę walentynkową klasy 6b
    --
    kot
  • staua 12.09.11, 18:36
    Och... Zderzenie marzen z rzeczywistoscia.
    Troche inaczej jednak ta sala wyglada niz to:

    http://wgrajfoto.pl/pokazfoto/img1209/413a1.jpg

    Jakos (Schadenfreude) czuje sie teraz lepiej, bo moj slub (jeden z nich, ten z rodzina meza) byl okropny i wspominam go jako estetyczna traume, ale nie wygladal wcale gorzej, jak sie okazuje, a wlozylam w jego przygotowanie (oprocz kupna strojow dla nas dwojga) zero wysilku, przyjechalam na gotowe.

    --
    "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
  • staua 12.09.11, 18:40
    Bukiecik mieli ladny...
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • verdana 13.09.11, 22:56
    Smutne - tyle pracy, a ślub jak slub. Widziałam znacznie efektowniejsze, przygotowywane naprędce. Tyle czasu stracic, aby otrzymac przeciętny banał...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ewaty 14.09.11, 21:08
    Ciekawe, ile zapłacili za ten materiał w internecie, totalna, elektronicznie waląca o oczach, beznadzieja, a producenci biorą za to tysiące..
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
    Czas i tak upłynie.
  • meduza7 19.09.11, 09:04
    Cóż, dla Pracowni Wspomnień to zdecydowanie antyreklama... ja w każdym razie, po obejrzeniu relacji, nie zdecydowałabym się na zdjęcia od nich. Zniekształcenia, dziwaczne perspektywy, ogólny bałagan w kadrze, no, thanks.
    --
    kura z biura
    Niezatapialna Armada - analizy
    Niezatapialna Armada - forum
  • kajaanna 07.10.11, 22:40
    Znów zaczęła, tym razem urządza przyjęcia:

    forum.gazeta.pl/forum/w,77,129479581,129479581,Halloweenowe_menu_straszne_jedzenie.html
  • ding_yun 08.10.11, 11:26
    Tęskniłam jednak za tym niepowtarzalnym klimatem...
  • hankam 09.10.11, 19:02
    I Zia to wszystko sama zrobi?
    ; )
    --
    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
  • p.aulinka 12.10.11, 20:59
    SUPER! BRAKOWAŁO MI !!!!!
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • p.aulinka 12.10.11, 21:02
    Ej, no
    mumie sa the best :)

    http://d30opm7hsgivgh.cloudfront.net/upload/31337748_Jkh3dFbz_c.jpg
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • fiore_del_deserto 12.10.11, 21:26
    P.aulinko,
    dobrze, że tu zaglądasz, bo na Facebooku chyba usunęłaś konto albo zmieniłaś dane.
    Bardzo proszę wyślij mi pocztą moją książkę. Kontakt do mnie znasz.
    Możesz także do mnie napisać na privie na gazetowej poczcie, to ewentualnie podam znów adres. Z góry dziękuję.
    Ginestra

    P.S. Administratora bardzo przepraszam za prywatę, ale to forum wydało mi się jedyną możliwością kontaktu z P.aulinką. :(
  • szprota 12.10.11, 22:32
    Myślałam, że Ginestra ma bana na to forum i ban obejmuje wszystkie nicki.
    --
    Szpro potępia
  • p.aulinka 12.10.11, 23:25
    Jaka książkę?
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • p.aulinka 12.10.11, 23:26
    Bo mam duuużo nieoddanych.
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • fiore_del_deserto 12.10.11, 23:42
    P.aulinko,
    napisz na privie, na ginestra@gazeta.pl albo przypomnij sobie jaką książkę. Dzięki za odzew i mam nadzieję, że doprowadzi to do załatwienia sprawy.

    Pozdrawiam,
    Ginestra

    PS. Nie komentuję Waszych tematów na forum, czyli "nie piszę" z Wami. :) Jakoś nie mam nawet na to ochoty. :))))
  • klymenystra 13.10.11, 08:42
    "Nie piszę z Wami" powiedziała Ginestra, zwracając się do Nas.
    Och, pisz dalej, absurd z rana jak śmietana!
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • andrzej585858 13.10.11, 09:53
    klymenystra napisała:

    > "Nie piszę z Wami" powiedziała Ginestra, zwracając się do Nas.
    > Och, pisz dalej, absurd z rana jak śmietana!

    Absurdem jest nieustanna chęć obśmiania nielubianej osoby. Ginestra napisała w jednej konkretnej sprawie i koniec tematu.
  • p.aulinka 16.10.11, 12:53
    Andzzreju , bardzo prosze o niewycinanie bardzo WAZNEJ dla Ginestry informacji że nie bede z nia pisac na priv i musi podac nazwe tej ksiazki tu na forum. Inaczej nie ma szans zebym jej oddala bo nie pamietam tytulu a bardzo chce te ksiazke Ginestrze oddac :):):):)
    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • andrzej585858 16.10.11, 13:04
    p.aulinka napisała:

    > Andzzreju , bardzo prosze o niewycinanie bardzo WAZNEJ dla Ginestry informacji
    > że [u]nie bede z nia pisac na priv i musi podac nazwe tej ksiazki tu na forum[/
    > u]. Inaczej nie ma szans zebym jej oddala bo nie pamietam tytulu a bardzo chce
    > te ksiazke Ginestrze oddac :):):):)

    Tym razem zostawię ale naprawdę to tez juz zaczyna ocierac się o absurd - to jest taki wielki problem odpisac na priv zwlaszcza jeżeli rzeczywiście chce oddac się książkę?
    Owszem ten temat nie powinien w ogole pojawić się ale przyjąłem że nie było innej możliwości skontaktowania się.
    A okazuje sie wymiana niepotrzebnych postów dalej nastepuję.
    Koniec tematu - wszelkie nastepne posty będą kasowane.
  • gonia28b 04.12.11, 20:57
    a co ja mam począć????
    nie załapałam się na żaden jej post w ogóle! żaden! :(
    a tak głośno wszędzie na forach wszelakiej maści o legendarnej Zii. Legenda normalnie... :D
    --
    Moje MNIEJ inteligentne Dziecko: ze mną i z Tatusiem
  • ginny22 04.12.11, 23:34
    Wszak w internecie nic nie ginie ;) A na forum Kuchnia jest nawet jej nowy wątek, o mikołajkach.
  • mmoni 17.01.12, 20:19
    Tym razem cywilnie
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.