Dodaj do ulubionych

Antyreligijne żarty

04.02.11, 23:16
Na głównym forum ze sprawozdania ze spotkania skręciło na dyskusję o odbiorze antyreligijnych żartów. Według niektórych dyskutantów żart z religii może być porównany do żartu z grupy etnicznej czy narodowościowej; żart antyreligijny = żart antysemicki.
Według mnie to grube nadużycie: nie widzę nic zdrożnego w kpinie z nielogiczności niektórych chrześcijańskich memów, natomiast widzę skandaliczny brak wrażliwości w szyderstwie z np. Zagłady. Ale jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie.
--
Daj SuSa!
Edytor zaawansowany
  • onion68 04.02.11, 23:26
    Nie widzę powodu, dla którego czyjeś wierzenia mają polegać ochronie przed swobodną opinią, żartem lub krytyką, chyba że byłyby to względy bezpieczeństwa ;)
    Uważam, że jeśli wiara jest silna, to krytyka jej niestraszna, a już żarty na pewno.

    --
    ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
  • kaliope3 05.02.11, 00:42
    Dla mnie osobiście występuje w tym konkretnym przypadku gigantyczny błąd w założeniu. Mam szacunek do wszelkich religii i nigdy z osób je wyznających nie drwiłam, ani nie mam zamiaru tego robić. To że jednej, konkretnej osobie w tym przypadku powiało tu lżeniem jej wrażliwych uczuć religijnych nijak się do tego nie ma. Powstał problem, bo ktoś uznał, że użyto złego określenia.Ufff, gdybym nie była na co dzień w takim stężeniu otoczona sztucznym i pełnym hipokryzji katolicyzmem polskim wyzierającym z każdej możliwej strony, pomyślałabym, że ktoś tu oszalał. Biorąc jednak pod uwagę jak się rzeczy mają, można jedynie pokiwać głową ze znudzeniem i niesmakiem.
  • ding_yun 05.02.11, 00:54
    Drwin nie lubię. Szeroko pojęte żarty religijne w większości tak, i to bardzo. Zwłaszcza z Bogiem w roli głównej, zdzwionym naszą interpretacją jego nauk :P
  • meg_mag 05.02.11, 11:16
    o, to tak, jak ja :)
    --
    przysiądę Ci na kołdrze i w żagle z prześcieradła otulę Twoje sny:)
  • nessie-jp 05.02.11, 17:26
    > Zwłaszcza z Bogiem w roli głównej, zdzwionym naszą interpretacją jego nauk :P

    O, właśnie! Ja też uwielbiam takie żarty.

    Guareschi, "Pamiętniki Adama i Ewy" (miałam wersję połączoną z cudnymi historyjkami obrazkowymi francuskiego rysownika) -- to wszystko są w pewnym sensie żarty z religii i wiary. Ale jeśli kogoś to razi to pardon -- ten ktoś ma ze sobą gigantyczny problem.

  • paszczakowna1 05.02.11, 23:38
    > Zwłaszcza z Bogiem w roli głównej, zdzwionym naszą interpretacją jego nauk :P

    Ale to są raczej żarty religijne niż antyreligijne. ;-)


  • krezzzz100 05.02.11, 09:44
    Wszystko zależy od intencji i wykonania. Żarty dyskryminujące, wzywające do przemocy itp są zwyczajnie przestępstwem. Żarty krytyczne- nie. Krytyczne to np. operujące na nielogicznościach, hipokryzji czy innych podobnych kluczach. Jak najbardziej -zalecane.

    Osobną kategorią są żarty..niesmaczne, nieprzyzwoite. Nie chodzi mi tu o nadużycia typu: obleśność.. Chodzi o to, że w określonym kręgu pewne żarty są nie do przyjęcia. Dla mnie takimi żartami są żarty z Szoa. A to ze względu na niesłychaność tego...zjawiska. Niemniej widzę, ze dla nowego pokolenia i to tabu pęka, i także i to pękanie rozumiem.
    Dla innych są to żarty ze śmierci czy religii. Ale to według mnie nadużycie- takie uważanie, acz każdemu wolna, nieprawdaż))). Dla mnie te ostatnie jak najbardziej są do przyjęcia.

    Zatem- tylko żarty przemocowe i dyskryminujące oraz żarty z Szoa są dla mnie nie do przyjęcia.
  • melmire 05.02.11, 10:39
    Mysle ze da sie latwo rozroznic zarty z religii, od zartow z faktu wymordowania tysiecy ludzi. Zaglada nie jest czescia religii, a faktem historycznym, przy czym opowiadajacy kawaly zapominaja, ze w tych samych miejscach i w ten sam sposob zabijano osoby innych wiar (tudziez niewiar). Wiec jezeli juz ludzi nie rusza ze Zydow mordowali (hahahaha,jakie zabawne) to niech pomysla ze w tych krematoriach z dymem szli takze ich (lepsi, bo polscy z dziada pradziada, nieprawdaz) przodkowie.

    dla rozluznienia:

    http://29.media.tumblr.com/tumblr_lf2jfvsxUj1qzewk6o1_500.png
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • rozdzial43 05.02.11, 12:06
    IMHO żaden z przytoczonych przez Was żartów w wątku sprawozdawczym z balu na Szkolnej nie był ani gruby, ani antyreligijny. Zwykłe lajtowe dowcipaski, niektóre (kółko rybackie) bardzo zabawne.

    Tyle że nieporozumienie w wątku sprawozdawczym nie wynikło wcale z tego, że ktoś poczuł się dotknięty grubością dowcipu, tylko ze sformułowania Szproty, która wirtualnie różowa z przejęcia zrelacjonowała z emfazą, że świetnie się bawiono przy użyciu grubych antyreligijnych żartów, które to z kolei silne nacechowanie słów miało podkreślić, jakie to niepokorne, ZUE, a tym samym wyjątkowe są uczestniczki spotkania.

    Z kolei Ginestra - w przekonaniu, że uczestniczy w publicznym forum, którego formuła polega na tym, że KAŻDY ma prawo odnieść się do KAŻDEJ wypowiedzi (w granicach regulaminu i netykiety) - które to przekonanie ja w pełni podzielam - odniosła się do tej części wypowiedzi, która ją zaniepokoiła, nie odnosząc się w ogóle do konkretnych dowcipów (których jeszcze nie znała).

    Tymczasem - jak się okazało z reakcji administratorki - w tym akurat wątku prawo do publicznej wypowiedzi było ograniczone, a wątek miał charakter półprywatny, co z kolei nie dziwi wobec jego przedmiotu - czyli prywatnego spotkania.

    I w sumie tego nie wyczuła Ginestra, co nie zmienia faktu, że najbardziej zaskakującą i niepokojącą mnie wypowiedzią w tej rozmowie była groźba bana na publicznym jednak forum.
  • ginny22 05.02.11, 14:24
    > Tyle że nieporozumienie w wątku sprawozdawczym nie wynikło wcale z tego, że kto
    > ś poczuł się dotknięty grubością dowcipu, tylko ze sformułowania Szproty, która
    > wirtualnie różowa z przejęcia zrelacjonowała z emfazą, że świetnie się bawiono
    > przy użyciu grubych antyreligijnych żartów, które to z kolei silne nacechowani
    > e słów miało podkreślić, jakie to niepokorne, ZUE, a tym samym wyjątkowe są ucz
    > estniczki spotkania.

    Nie. To była hiperbola, taki środek artystyczego wyrazu. Jakby Szpota napisała, że nie widziała nas sto lat, to też by to coś psychoanalitycznego oznaczało?
  • szprota 06.02.11, 10:11
    Cytat...ze sformułowania Szproty, która wirtualnie różowa z przejęcia zrelacjonowała z emfazą, że świetnie się bawiono przy użyciu grubych antyreligijnych żartów, które to z kolei silne nacechowanie słów miało podkreślić, jakie to niepokorne, ZUE, a tym samym wyjątkowe są uczestniczki spotkania.

    A jak coś się nie doczyta, to się dopowie (nie żebym była zdziwiona takim zachowaniem w wykonaniu Rozdział, która jak może wejść na mój temat, to zawsze skwapliwie skorzysta):
    CytatThe_Dzidka: Poruszano mnóstwo tematów, tylko nie każdy był w stanie wszystko usłyszeć. Ale obgadano Forum, obgadano MM, obgadano Gabrysię i Milę. Potem poleciały bluźniercze kawały ;)
    CytatSzprota: Było jeszcze sporo grubych antyreligijnych żartów oraz pokrótce przedyskutowany gust względem facetów (i mam nadzieję, że mnie i Spendorii nigdy nie wpadnie w oko ten sam!) oraz mały kącik gadżeciar pt. Dakota i Szpro mają najlepsze telefony świata i mogą z nich komciować na fejsie!!!111one!
    Rzeczywiście, w dzidę intensywna emfaza i koncentracja wyłącznie na grubości antyreligijnych dowcipów. Ale tak to jest, kiedy czyta się (skądinąd: gratuluję samozaparcia) tylko posty Ginestry.

    Że się powtórzę: kwestia tego, ze wspomniano o nich parokrotnie wynika z faktu, iż mocno zdominowały rozmowę przy stole - ciekawam, czy gdyby rozmowa skoncentrowała się na stanikach, ktoś by się tu zatroskał (pozdrawiam!), ze mogłybyśmy zostać odebrane jako puste lalki, co gadają tylko o cyckach i ciuchach (nie żeby mnie, prosta babę z matura, to martwiło).

    W temacie (i znów się powtórzę): mam opory przed poszanowaniem czyjejś religijności - nie bardzo ogarniam, czemu mam szanować wypowiedzi o jakimś nieistniejącym bycie z czołobitnością i powagą, skoro dla mnie to nielogiczne. Minimalnie mogę się powstrzymać w realu wobec osoby, którą cenie i szanuje z innych powodów, ale nie wymagajcie ode mnie, bym obcego nicka na forum gładziła po główce, tak, Twoje bóstwo istnieje i na pewno ma mnóstwo do powiedzenia o tym, co i z kim robię pod kołdrą.
    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • kindzie 05.02.11, 15:41
    rozdzial43 napisała:

    > IMHO żaden z przytoczonych przez Was żartów w wątku sprawozdawczym z balu na Sz
    > kolnej nie był ani gruby, ani antyreligijny. Zwykłe lajtowe dowcipaski, niektór
    > e (kółko rybackie) bardzo zabawne.

    Dla mnie bezkonkurencyjnie najśmieszniejszym z przytoczonych dowcipów jest ten o Maurycym. Inna rzecz, że (ech, człowiek żyje już tak długo i wszystko już słyszał i widział) nawet on ma już swoje lata.

    Tak tylko piszę, sama nie wiem po co.
  • lezbobimbo 05.02.11, 14:10
    Ginestra po prostu wali nieprzyzwoicie z grubej rury, czyli jak zwykle sobie usteczka wyciera antysemityzmem, druga wojna swiatowa itp tragediami i zbrodniami ludzkosci. Kompletny brak umiaru, nie rozumiem jak w ogole mozna tak funkcjonowac. Chyba chodzi o to, ze zyjac w ultrakatolickim kraju, gdzie jej religia jest wartoscia nadrzedna, Ginestra tak bardzo chce sie w koncu poczuc przesladowana przez kogos...
    Smianie sie z Maurycego i kólka rybackiego to jest OCH TAKIE KRZYWDZACE, zupelnie jak Holocaust. Nawet samo napisanie "antyreligijne zarty" albo smianie sie z absurdow religii (ktora jest w koncu wyborem) to przeciez dokladnie to samo co czystka etniczna czy smianie sie z tragedii.
    Jesli byloby to mozliwe, to najchetniej pozwalabym nasza cukrowa wrozke wrazliwosci za bezczeszczenie pamieci ofiar. Zero przyzwoitosci w tej pyszalkowatej kobiecie.
    Ciekawe, jak nazywa sie taka religia polegajaca na bezczelnosci (n.p. pouczanie doroslych osob co do spotkan, na które jej nikt nie zapraszal i nikt jej nie chcial widziec, ciekawe dlaczego) i obrazaniu sie za chocby najniewinniejsze zarty, w zadnym wypadku nie nawolujace do nienawisci czy czystek rasowo-etnicznych.

    --
    A w to mi graj. Graj jest gdzies miedzy okiem a dupa (c) Zy Only Bimbosiostra
  • marajka 05.02.11, 16:05
    Lubię takie żarty o ile nikogo nie obrażają, tylko wytykają przywary religii i wyznań, o takie np.:


    Podczas ekumenicznego spotkania prowadzący obrady wykrzyknął nagle: Budynek się pali!

    Metodyści zebrali się w rogu sali i zaczęli się modlić.

    Baptyści zaczęli krzyczeć: “Gdzie jest woda?”

    Kwakrowie dziękowali Bogu za błogosławieństwo, jakie niesie ogień.

    Luteranie wywiesili na drzwiach kartkę, oświadczając, że ogień jest złem.

    Rzymscy katolicy puścili w obieg tacę, aby pokryć powstałe szkody.

    Żydzi narysowali symbole na drzwiach, mając nadzieję, że ogień ich minie.

    Kongrecjonaliści krzyczeli: “Niech każdy ratuje siebie´.”

    Fundamentaliści oznajmili “To sąd Boży!”

    Episkopalianie uformowali procesję i wyszli.

    Scjentologowie stwierdzili, że ognia nie ma.

    Prezbiterianie wyznaczyli przewodniczącego, który powołał komitet, mający zająć się sprawą i opracować raport końcowy.


    A prowadzący obrady wziął gaśnicę i ugasił ogień.


    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • dakota77 05.02.11, 16:13
    Ladne:)

    To starenkie, ale bardzo lubie, wiec wklejam:)

    Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek. Całe dziesiątki rudych stworzonek zamieszkały w murach kościołów.
    Członkowie pierwszej parafii uznali to za wolę Boga i wiewiórki zostały.
    W drugiej parafii delikatnie wyłapano wszystkie i wywieziono do lasu, lecz po trzech dniach wróciły.
    Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie: wiewiórki zostały ochrzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tej pory widuje się je w kościele tylko na Wielkanoc i w Boże Narodzenie.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kindzie 05.02.11, 16:30
    dakota77 napisała:

    > Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek (...)

    Ale fajny. Śmieszny, a przy tym taki, hmm, dobroduszny.
  • nessie-jp 05.02.11, 17:30
    > Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie: wiewiórki zostały och
    > rzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tej pory widuje się je w koście
    > le tylko na Wielkanoc i w Boże Narodzenie.

    Cudne :)

    Czuję się absolutną wiewiórką.
  • onion68 05.02.11, 18:13
    > Cudne :)
    >
    > Czuję się absolutną wiewiórk

    Świetne :)

    --
    ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
  • kolczykizoldy 05.02.11, 19:36
    > A prowadzący obrady wziął gaśnicę i ugasił ogień.

    Byl ateista? ;)
  • krezzzz100 05.02.11, 16:58
    A ja Wam powiem, że się tu bawimy w zamydlanie sprawy. Bo jak na dłoni widać, że chodzi o fronty, które się wytworzyły- nie tylko na tym forum-ale w całym kraju, a po części i Europie. Jesteśmy wszyscy w momencie przesilenia ideowego, i nawet to drobne form nie jest wolne od odprysków tegoż przesilenia, bo i czemu miałoby być.

    Można oczywiście rzecz zakopywać po dywan, można próbować się z nią obchodzić jak z jajkiem, czyli "po salonowemu" (znowuż zakopywać po dywan), można uznać, że niech inni to za nas załatwią, a jak załatwią to się wpiszemy w nowy porządek. No różne rzeczy można- można też i o tym poważniej pogadać. Nieśmiało przypomnę, że sama próbowałam w wątku o dwu narracjach.
    Jak się nie pogada, to będzie to wybijało podskórnie: sarkazmem, agresją w stronę "przeciwnika", czepliwością- no wiecie, tym wszystkim, co ostatnio kwitnie w związku z tym przesileniem. Nawet dowcipy stają się już podejrzane)))) No przecież to symptom...

    Ginestra, Andrzej są przeciwnikami rodzącej się nowej narracji. Jest parę osób z jej forpoczty ( w tym ja). Jest też zapewne paru obserwatorów samego procesu przesilenia (w tym też ja). I paru prowokatorów- no dobra, inicjatorów rozmowy o tym (w tym też ja)))).

    To może jednak warto przestać chować się za swoimi pozycjami, gadać na okrągło, tylko zacząć o rzeczy samej?
  • ding_yun 05.02.11, 18:11
    Ale mówiąc "nowa narracja" masz na mysli w ogóle nowy, nie stworzony jeszcze sposób myślenia i mówienia o religii? I to masz na myśli mówiąc o "przeniesieniu ideowym"? Czy narodziny nowego systemu społecznego, opartego na świeccej etyce?
  • krezzzz100 05.02.11, 18:48
    Jedno i drugie. Nowość polega na tym, że dominacja ideologii religijnej jest już przeszłością, i że weszliśmy w okres dominacji systemu świeckiego. To się już wykonało, ale walka ideowa jeszcze nie wygasła (o czym niżej).

    Oczywiście, religia będzie szukała swojego miejsca, co czyni Benedykt, który żegluje w kierunku małej, wypróbowanej trzódki (chyba już o tym pisałam). To zarazem miejsce na przewartościowanie myślenia i mówienia o religii.

    Stare nie chce się "poddać", bo nie wszyscy udziałowcy starego potrafią przyjąć do wiadomości zachodzące procesy (większość). A Ci, którzy to już przyjęli do wiadomości (np. Benedykt), chcą wynegocjować jak najkorzystniejsze warunki. To jest to przesilenie- już ze znanym wynikiem, ale nie wykonane jeszcze w zakresie dyskusji. Co widać na tym forum także.
  • ding_yun 05.02.11, 20:27
    Założę nowy wątek za pozwoleniem. To ciekawa dyskusja być może.
  • andrzej585858 06.02.11, 15:24
    krezzzz100 napisała:

    >
    > Stare nie chce się "poddać", bo nie wszyscy udziałowcy starego potrafią przyjąć
    > do wiadomości zachodzące procesy (większość). A Ci, którzy to już przyjęli do
    > wiadomości (np. Benedykt), chcą wynegocjować jak najkorzystniejsze warunki. To
    > jest to przesilenie- już ze znanym wynikiem, ale nie wykonane jeszcze w zakresi
    > e dyskusji. Co widać na tym forum także.

    Co jak co, ale postrzeganie wiary jako ideologii oraz Kościoła jako partii poltycznej jest frapującym zjawiskiem. A z kim i jakie to najkorzystniejsze warunki chce papiez wynegocjować?
    Pomijam już fakt iż zmierzch chrześcijaństwa wieszczony był niejednokrotnie - swoją drogą ciekawe dlaczego chrześcijaństwa a zwłaszcza katolicyzmu?
    To, że masowość nie będzie wyróżnikiem przynależności do Kościoła jest charakterystyczne dla okresów przejściowych - po prostu ci dla których wiara była tylko ornamentem łatwo ulegaja pokusie odrzucenia religii - no bo przecież co będzie ktos mi dyktowal jak mam żyć i jak mam postępowac w życiu - żadna nowość.

    Natomiast co innego jest przykre - właśnie to co określę jako brak tolerancji w wykonaniu osób nieustannie o tej tolerancji mówiących.
    Określenie "blużnierczy żart" jest jednoznaczne i wcale nie dziwi mnie taka a nie inna reakcja na powyższe sormulowanie 0 jest ono po prostu niesmaczne. Wyciąganie argumentów o tym że nie ma się prawa komentowac bo nie było się na spotkaniu, a zwłaszcza w ogole kuriozalny, w kontekście otwartego forum - że nikt tam ciebie nie zapraszał - jest nieładne.
    Może od razu ustalić że informacja o spotkaniu na owartym forum dotyczy tylko wybranych osób?

    Podobny problem miałem właśnie z uporczywym pisaniem Bóg z małej litery - zawsze wydawało mi się że w tej kwestii wiara lub jej brak nie jest czymś istotnym. Argumentem powinien być słownik i szacunek dla rozmówcy. Ale od momentu gdy dowiedzialem się że slownik jest taki bo zasady w nim obowiązujące zostaly stworzone przez wierzących - a więc mnie jako osobę światłą nie obowiązują - to po prostu machnąłem ręką.
    Tolerancji dla ludzi dla ktorych jest to istotne nie da się nauczyć odgornymi decyzjami. Stwierdzilem za to z przykrością iż przyswoiłem sobie niektóre złe cechy obowiązujące na forum - kto inaczej myśli - dac mu bana, a najlepiej wyrzucić. Pomimo tego że nikomu nie ubliża, i nie wyśmiewa.

    Popisywanie się swoją antyreligijnością, jest tym samym co popisywanie się ostentacyjna pobożnością. I tylko zastanawia mnie dlaczego w takim razie o. dyrektor jest tak żle widziany? - tak samo mało ma w sobie tolerancji i tez najchętniej wyrzuciłby z Koscioła inaczej myślących.

    Czym innym są żarty religijne, a czym innym blużniercze - z premedytacją obrażające i ośmieszajce to co dla osób wierzących jest największą świętością. To, że dla kogos religia to absurd i zbiór mitów i guseł wcale nie upowaznia do wyśmiewania się z ludzi w to wierzących. Dla mnie ateizm jest absurdem, ale jakos nie mam chęci wyśmiewac się z ludzi niewierzących.
  • dakota77 06.02.11, 15:30
    Co jest nieladnego w stwierdzeniu, ze jesli sie nie bylo na spotkaniu, nie powinno sie komentowac? To prawda, i tyle, nawet jesli ciebie i Ginestre w oczy kole. Nie bylo was, znacie jedynie opis, zreszta nie, teraz widzieliscie i przyklady "bluznierczych" dowcipow. Ale nie, to nie wasze zachowanie jest tu niekulturalne, tak? Nie wasze przekonanie o waszej moralnej wyzszosci, wasze przekonanie, ze mozecie pouczac innych ex catedra, bo jestescie tacy cudowni i lepsi od tej opowiadajacej dowcipy- i to jakie? takie, jakby o holokauscie byly! halastry. Ble. Nie wiecie, a potepiacie. Bo macie prawo, tak? Szkoda, ze sami sobie je przyznaliscie.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 06.02.11, 16:38
    dakota77 napisała:

    > Co jest nieladnego w stwierdzeniu, ze jesli sie nie bylo na spotkaniu, nie powi
    > nno sie komentowac?

    Czy ktoś komentuje spotkanie? Przecież chodzi tylko i wyłącznie o użycie sformułowania "Blużniercze dowcipy" - reakcja byłaby taka sama gdyby powyższe sformułowanie pojawiło się w jakimkolwiek innym opisie. Co ma do tego samo spotkanie? - nie ma pojęcia.

    To prawda, i tyle, nawet jesli ciebie i Ginestre w oczy kol
    > e. Nie bylo was, znacie jedynie opis, zreszta nie, teraz widzieliscie i przykla
    > dy "bluznierczych" dowcipow.

    Owszem, przyklady dowciów sa jak najbardziej do przyjęcia i na pewno nie kwalifikują sie do kategorii "bluźniercze" - W takim bądź razie po co używać takiego opisu?

    Ale nie, to nie wasze zachowanie jest tu niekultur
    > alne, tak? Nie wasze przekonanie o waszej moralnej wyzszosci, wasze przekonanie
    > , ze mozecie pouczac innych ex catedra, bo jestescie tacy cudowni i lepsi od te
    > j opowiadajacej dowcipy- i to jakie? takie, jakby o holokauscie byly! halastry.
    > Ble. Nie wiecie, a potepiacie. Bo macie prawo, tak? Szkoda, ze sami sobie je p
    > rzyznaliscie.

    A w ktorym to miejscu pouczam i ustawiam sie na jakimś wyższym stopniu rozwoju? Jakoś własnej cudowności kompletnie nie mogę poczuć, woni fiołków także nie wydaje - chociaz akurat wykapałem się :-))

    Zwracam jedynie uwagę na to, że to co dla kogoś jest normą dla kogoś innego niekoniecznie. A używanie jako argumentu - groxby wyrzucenia z forum - tylko dlatego że komuś nie podoba się takie a nie inne określenie - Toż to prawie wypowiedź godna prezesa !!!
    >
  • ginny22 06.02.11, 17:15
    > Owszem, przyklady dowciów sa jak najbardziej do przyjęcia i na pewno nie kwalif
    > ikują sie do kategorii "bluźniercze" - W takim bądź razie po co używać takiego
    > opisu?

    Napisano to jakieś milion razy, a ty nadal nie wiesz... Hiperbola. Emfaza. Przymrużone oko. I poczucie (jak widać, złudne), że rozmówcy nie są pełni złej woli i zrozumieją.
  • andrzej585858 06.02.11, 17:23
    ginny22 napisała:

    >
    > Napisano to jakieś milion razy, a ty nadal nie wiesz... Hiperbola. Emfaza. Przy
    > mrużone oko. I poczucie (jak widać, złudne), że rozmówcy nie są pełni złej woli
    > i zrozumieją.

    Dla mnie akurat niespecjalnie przeszkadza takie sformułowanie - inna sprawa że zawsze można posłużyć się podobnym tłumaczeniem.

    Wtrącilem się w powyższą dyskusję tylko dlatego że Ginestrze oberwało się za to jakoby komentowała spotkanie - podczas gdy był to tylko komentarz do powyższego sformułowania.
    Wyciągnięto przy tym wszystkie armaty łącznie z groźbą usunięcia z forum.

    Jest w tym jakiś sens? Ja za bardzo nie widzę. Po prostu wykorzystano okazję aby dokopać osobie niezbyt lubianej przez kilka osób
    i faktycznie nie ma sensu dalsze rozważanie bo i tak nadal wersja o niestosowności komentowania spotkania na którym nie było się będzie nadal obowiązującą.
  • slotna 06.02.11, 15:44
    Dla mnie ateizm jest absurdem, ale jakos n
    > ie mam chęci wyśmiewac się z ludzi niewierzących.

    Dawaj, dawaj, dawaj! Proooosze, powysmiewaj sie z tego absurdu, umieram z ciekawosci :D Chyba, ze nie masz nastroju na zarty, to chociaz rozwin temat na powaznie:

    Co jest absurdalnego w ateizmie?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 06.02.11, 15:47
    O, przegapilam te wypowiedz. Ja tez chce wiedziec, co jest absurdalnego w ateizmie. I dlaczego Andrzej uwaza, ze moze sie tak lekcewazaco o tym wypwiadac, podczas gdy ateiscie nie wolno zartowac z religii. Bo jak zazartuje, to go od antysemitow zwyzaja;-P

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • nessie-jp 06.02.11, 16:33
    > Dla mnie ateizm jest absurdem, ale jakos n
    > ie mam chęci wyśmiewac się z ludzi niewierzących.

    Ja tylko chciałam dodać do tego co napisała Słotna, że... no wybacz, ale to, że ty jesteś strasznie ponury i nie potrafisz się śmiać z czegoś, nie oznacza, że inni nie mogą. Nie każdy podchodzi do życia z taką dętą powagą i z wyżyn przekonania o cudzej ułomności.

    Ja na przykład bardzo chętnie się pośmieję z kawałów o ateizmie.

  • andrzej585858 06.02.11, 16:58
    nessie-jp napisała:
    .
    >
    > Ja tylko chciałam dodać do tego co napisała Słotna, że... no wybacz, ale to, że
    > ty jesteś strasznie ponury i nie potrafisz się śmiać z czegoś, nie oznacza, że
    > inni nie mogą. Nie każdy podchodzi do życia z taką dętą powagą i z wyżyn przek
    > onania o cudzej ułomności.

    I jak mam nie lubić tego forum? Zwłaszcza gdy czytam takie opinie o sobie. A moja Mama cały czas mi powtarza - kiedy synu spowazniejesz? Musze to wydrukowac i pokazać jako dowód na to jaki to jestem ponury.

    Owszem nie potrafię śmiać się właśnie z cudzych ułomności, zwłaszcza dlatego że przez 30 lat mam do czynienia z ludzkimi ułomnościami i to czasem z najbardziej poważnymi -
    >
    > Ja na przykład bardzo chętnie się pośmieję z kawałów o ateizmie.

    A ateizmie jak o ateizmie - ale o ateistach proszę bardzo:

    "Spotyka się dwóch ateistów. Jeden pyta się drugiego: - Co tam u ciebie? - Byłem w kościele. - I co? Jak tam było? - Jedno wielkie oszustwo!!! Wszyscy śpiewają, wszyscy robią zrzutkę a pije tylko jeden!!"

    A ten to tak na przyszłość.

    "Ateista umiera, ale wbrew jego przewidywaniom po drugiej stronie nie było wielkiej nicości, tylko od razu poszedł do piekła. U wrót piekieł przywitała go piękna, długonoga, blond diablica. Wzięła go pod rękę i oprowadza go po piekle.
    - Tu będziesz mieszkał- mówi i wprowadza go do wspaniałego apartamentu wyłożonego najlepszymi marmurami. Wszędzie najnowszy sprzęt elektroniczny, zestaw kina domowego i 3000 filmów do wyboru, komputer z darmowym dostępem do netu, barek z najlepszymi alkoholami, basen, wielka łazienka, tor rowerowy, kominek... wszystkie te luksusy aż biją go po oczach.
    -To jest piekło?
    -Tak
    -Ależ tu jest...cudownie- ateista biega w te i we w te rozglądając się po apartamencie. W końcu wygląda przez okno a tam: ludzie smażący się żywcem w płomieniach, kotły pełne smoły, rogate diabły z widłami zadające ludziom najgorsze tortury jakie można sobie wyobrazić. Ateista z przerażeniem pyta się diablicy
    -A... a... a to co takiego???
    -To? Aaa... to chrześcijanie coś sobie ubzdurali.
    >
  • slotna 06.02.11, 17:02
    > Owszem nie potrafię śmiać się właśnie z cudzych ułomności, zwłaszcza dlatego że
    > przez 30 lat mam do czynienia z ludzkimi ułomnościami i to czasem z najbardzie
    > j poważnymi -

    Yyy, co ty wlasnie nazwales ulomnoscia?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 06.02.11, 17:05
    Ateizm ulomnoscia? Bycie wierzacym ulomnoscia? Pogubilam sie...


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 06.02.11, 17:17
    dakota77 napisała:

    > Ateizm ulomnoscia? Bycie wierzacym ulomnoscia? Pogubilam sie...

    Widzę właśnie - to może przypomnę?

    Nessie napisała:
    ". Nie każdy podchodzi do życia z taką dętą powagą i z wyżyn przekonania o cudzej ułomności. "

    To była odpowiedż odnośnie stwierdzenia o moim przekonaniu o cudzej ułomności którą piętnuję z dętą powagą z wyżyn własnej doskonałości.
    Więc stwierdzam że takowego przekonania nie posiadam właśnie z tego powodu iż mam na co dzień do czynienia z ludzkimi ulomnościami różnego rodzaju.

    Co nie zmienia mojego przekonania że ateizm jest absurdem. Na tej samej zasadzie jak dla innych osob wszelka wiara jest absurdem i tyle.
    >
    >
  • slotna 06.02.11, 17:23
    > To była odpowiedż odnośnie stwierdzenia o moim przekonaniu o cudzej ułomności k
    > tórą piętnuję z dętą powagą z wyżyn własnej doskonałości.
    > Więc stwierdzam że takowego przekonania nie posiadam właśnie z tego powodu iż m
    > am na co dzień do czynienia z ludzkimi ulomnościami różnego rodzaju.

    Zgubilam sie po raz kolejny. Jestes przekonany, ze ludzie nie maja ulomnosci, poniewaz stykasz sie z nimi na co dzien? Na pewno to chciales napisac?

    > Co nie zmienia mojego przekonania że ateizm jest absurdem. Na tej samej zasadzi
    > e jak dla innych osob wszelka wiara jest absurdem i tyle.

    No to powiedz wreszczie jaka to zasada!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 06.02.11, 17:23
    > Zgubilam sie po raz kolejny. Jestes przekonany, ze ludzie nie maja ulomnosci, p
    > oniewaz stykasz sie z nimi na co dzien? Na pewno to chciales napisac?

    Z nimi - tymi ulomnosciami w sensie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 06.02.11, 17:26
    > Zgubilam sie po raz kolejny. Jestes przekonany, ze ludzie nie maja ulomnosci, p
    > oniewaz stykasz sie z nimi na co dzien? Na pewno to chciales napisac?

    Nie nie, Andrzej wie o CUDZYCH ułomnościach, no bo przecież się styka. Andrzej jest natomiast przedziwnie przekonany, że ON tych ułomności nie prezentuje...

    To właśnie nazywam dętą powagą i przekonaniem o CUDZEJ (nacisk na CUDZĄ) ułomności przy jednoczesnym założeniu, że jest się moralnym, umysłowym i idelogogicznym biegunem wskazującym zawsze niezłomnie właściwy kierunek.

    Zeby umieć się z siebie śmiać, trzeba najpierw nauczyć się zleźć z piedestału i popatrzeć na siebie cudzymi oczami.

  • andrzej585858 06.02.11, 17:36
    nessie-jp napisała:


    >
    > Nie nie, Andrzej wie o CUDZYCH ułomnościach, no bo przecież się styka. Andrzej
    > jest natomiast przedziwnie przekonany, że ON tych ułomności nie prezentuje...

    No tak - nie ma to jak własna interpretacja - jakbym byl przekonany o tym że nie posiadam tych ułomności to nie byłbym człowiekiem wierzącym - nie widzisz w tym sprzeczności?
    >
    > To właśnie nazywam dętą powagą i przekonaniem o CUDZEJ (nacisk na CUDZĄ) ułomno
    > ści przy jednoczesnym założeniu, że jest się moralnym, umysłowym i idelogogicz
    > nym biegunem wskazującym zawsze niezłomnie właściwy kierunek.

    A w ktory miejscu wskazałem ten jedynie słuszny kierunek? Ciągle czegoś ciekawego dowiaduje się.
    >
    > Zeby umieć się z siebie śmiać, trzeba najpierw nauczyć się zleźć z piedestału i
    > popatrzeć na siebie cudzymi oczami.
    >
  • andrzej585858 06.02.11, 17:31
    slotna napisała:

    >
    > Zgubilam sie po raz kolejny. Jestes przekonany, ze ludzie nie maja ulomnosci, p
    > oniewaz stykasz sie z nimi na co dzien? Na pewno to chciales napisac?

    Ano zgubiłaś się - jeszcze raz - ludzie mają jak najbardziej ułomności, zarówno fizyczne jak i psychiczne. I z takimi ludźmi mam do czynienia na co dzień gdyż pracuję wśród inwalidów. Z tego też powodu nie mam poczucia wyższości zwłaszcza wobec ludzi z ułomnościami a taka cecha została mi przypisana.
    >
    >
    > No to powiedz wreszczie jaka to zasada!

    A na jakiej zasadzie uważasz że wszelka religia jest absurdem?
    >
  • slotna 06.02.11, 17:37
    > Ano zgubiłaś się - jeszcze raz - ludzie mają jak najbardziej ułomności, zarówno
    > fizyczne jak i psychiczne. I z takimi ludźmi mam do czynienia na co dzień gdyż
    > pracuję wśród inwalidów. Z tego też powodu nie mam poczucia wyższości zwłaszcz
    > a wobec ludzi z ułomnościami a taka cecha została mi przypisana.

    A, poczucia wyzszosci nie masz, a nie przekonania o ulomnosci. Ok.

    > A na jakiej zasadzie uważasz że wszelka religia jest absurdem?

    Uuu, to ja tak uwazam? I czekaj, religia? A nie "wiara"? Bo poprzednio byla wiara. Nie wykrecaj kota ogonem, tylko dawaj, dawaj! ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 07.02.11, 05:26
    > A, poczucia wyzszosci nie masz, a nie przekonania o ulomnosci. Ok.

    No no, jeszcze chwilę forum popracuje wychowawczo i może Andrzej nie tylko odżegna się od protekcjonalnego poczucia wyższości, ale jeszcze zdoła dostrzec swoją ułomność!

    Ja tam jestem człowiekiem i jestem ułomna. I potrafię się śmiać z tego i z własnych niedostatków, bo śmiech jest najdoskonalszą obroną przed megalomanią i zgorzknieniem. Dlatego bardzo podejrzliwie podchodzę do ludków, którzy deklarują brak poczucia humoru.

  • ginny22 06.02.11, 17:17
    Oho. Ateizm jest ułomnością, czy tak?
    A dowcipy spoko, pierwszego nie znałam.
  • ananke666 11.02.11, 11:21
    andrzej585858 napisał:
    > A ateizmie jak o ateizmie - ale o ateistach proszę bardzo:
    > "Spotyka się dwóch ateistów. Jeden pyta się drugiego...
    > "Ateista umiera, ale wbrew jego przewidywaniom...

    Andrzej, ale to nie są kawały o ateistach, tylko o chrześcijanach.


    --
    Tupecik
  • ananke666 11.02.11, 11:31
    - Co może zrobić ateista poproszony o odmówienie modlitwy?
    - Odmówić i nie odmówić albo nie odmówić i odmówić.

    Polska - początek lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dowódca wojskowy tłumaczy szeregowym, że Boga nie ma.
    - Widzicie ten las?
    - Widzimy.
    - Widzicie te pola?
    - Widzimy.
    - A widzieliście kiedyś Boga?
    - Nie.
    - To znaczy, że Bóg nie istnieje - mówi zadowolony dowódca - bo istnieje tylko to, co widać!
    Nagle z szeregu odezwał się głos:
    - A czy obywatel dowódca widział kiedyś swój rozum?

    Średnio śmieszne, ale przynajmniej na temat. Dowcip o X jest wtedy o X, kiedy ośmiesza X. A nie tylko wtedy, kiedy X w nim występuje.
    --
    Tupecik
  • ananke666 11.02.11, 12:33
    Jako przykład dodam jeszcze jeden z moich ulubionych, okropnie brodaty dowcip o papudze.

    Facet miał papugę. Papuga uwielbiała dzwonić na międzynarodowe numery i nabijała wielkie rachunki. Po pierwszym facet powiedział do papugi:
    - Jak jeszcze raz zadzwonisz na międzynarodowy, pióra ci z kupra powyrywam!
    Papuga zadzwoniła oczywiście, facet oskubał jej kuper i ostrzegł:
    - Jak jeszcze raz zadzwonisz na międzynarodowy, to cię przybiję do ściany!
    Papuga dzwoniła, facet wściekł się i rzeczywiście przybił ją do ściany.
    Papuga wisi i rozgląda się dookoła. Z lewej nic ciekawego. Z prawej wisi jakiś facet na krzyżu. Papuga pyta:
    - Ty, ile już tak wisisz?
    - Dwa tysiące lat...
    - Kurwa, gdzieś ty dzwonił!...

    Jak widać, występuje w kawale Jezus. Jednak dalej jest to dowcip o papudze, a nie o Jezusie.
    --
    Tupecik
  • ginny22 06.02.11, 17:13
    Ja jeszcze bym dodała, że między "opowiadaniem żartów o..." a "wyśmiewaniem się z..." jest istna przepaść.
  • andrzej585858 06.02.11, 17:25
    ginny22 napisała:

    > Ja jeszcze bym dodała, że między "opowiadaniem żartów o..." a "wyśmiewaniem się
    > z..." jest istna przepaść.

    Otóż to - podobnie jak pomiędzy sformułowaniem dowcip religijny a bluźnierczy.
  • ginny22 06.02.11, 17:40
    Nie pisz "otóż to", skoro chwilę wcześniej opowiadanie dowcipów było dla ciebie wyśmiewaniem się, bo się robisz cokolwiek niespójny ;)
  • krezzzz100 06.02.11, 15:50
    Po pierwsze, topic jest chyba kontynuowany gdzie indziej, więc może tam się przeniesiemy?


    Zrezygnuj z tego obronnego tonu Andrzeju. Raz możem pogadać inaczej, roboczo, co?

    Nie wieszczę zmierzchu chrześcijaństwa, tylko inne jego umocowanie na mapie ideowej świata- nie czytasz uważnie. Pisałam o małej, wypróbowanej trzódce, która śni się Benedyktowi. I to jest prawda.
    Idzie w kierunku niemasowym- o to, jest właśnie ta wymierność.

    Ideologia rozumiana jest tu szeroko. Chrześcijaństwo jest ideologią- po prostu.

    Ten topic nie dotyczy pisowni ani żartów.

    Przenieśmy się obok.
  • jottka 06.02.11, 15:55
    krezzzz100 napisała:

    > Ideologia rozumiana jest tu szeroko. Chrześcijaństwo jest ideologią- po prostu.


    uuuu, krezzz, jesteś niedoinformowana:) pamiętam, jak to wespół w zespół cytowaliśmy andrzejowi definicje słownikowe, co oznacza trudne słowo "ideologia", ale nie ma przebacz. wg andrzeja religia ideologią być nie może, bo słowo to rozumie wyłącznie jako obelgę, tak jak jest ono używane w, ekhm, dyskusjach politycznych. i kuniec:)

  • krezzzz100 06.02.11, 15:58
    No, zauważyłam.
    Ale może go przekonam :-)
    Andrzeju, ideologia to zespół idei.
  • dakota77 06.02.11, 16:17
    Fajnie, ze jeszcze ( jako jedynej) chce ci sie probowac, ale nie, nie przekonasz;)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • krezzzz100 06.02.11, 16:51
    Dobra, poddaję się ;-)
  • andrzej585858 06.02.11, 17:10
    jottka napisała:

    >
    > uuuu, krezzz, jesteś niedoinformowana:) pamiętam, jak to wespół w zespół cytowa
    > liśmy andrzejowi definicje słownikowe, co oznacza trudne słowo "ideologia", ale
    > nie ma przebacz. wg andrzeja religia ideologią być nie może, bo słowo to rozum
    > ie wyłącznie jako obelgę, tak jak jest ono używane w, ekhm, dyskusjach politycz
    > nych. i kuniec:)

    Jaką obelgę? - gdzie ja cos takiego napisałem? - naprawdę momentami to ręce opadają.
    Religia nie jest dla mnie ideologią - owszem występuje pojęcie ideologii religijnej rozumianej jako system poglądów, wartości i norm uzasadniających cele, dążenia i dizałania członków społeczności religijnych - ale to nie jest tożsame z religią.
    Religia zaś to realna i osobowa relacja pomiędzy człowiekiem - rozumianym jako osobowy byt i Absolutem - transcendentnym i osobowym, od którego to Absolutu człowiek jest zależny w istnieniu i działaniu i który jako Dobro Najwyższe jest ostatecznym celem ludzkiego życia.
    Owszem jest to jedna z wielu istniejących definicji religii, ale w przypadku chrześcijaństwa oddająca jak najbardziej istotę wiary.


    >
  • doratos 07.02.11, 14:25
    Andrzeju to jest tak,że jak byś nie tłumaczył to ateisty nie przekonasz,że Bóg istnieje i na odwrót,
    co byś nie powiedział przeciwniczki wiedzą swoje!
    A ja nigdy nie zauważyłam żebyś był ponury czy skostniały,przeciwnie uważam,że masz poczucie humoru,wielokrotnie to było widać,
    Z żartami jest tak jak w tym przysłowiu,,Z żartami jak z solą,nie przesadź bo bolą"
    i trzeba się umieć nieraz powstrzymać od nich,żeby kogoś nie skrzywdzić.
    Tu na tym forum jest tyle poglądów ile osób,i łączy tylko jedno-książki MM.
    Trudno żeby nie było jakichś zgrzytów!
    I te groźby o wywalenie z forum,nie są wcale potrzebne,że Ginestra ma inne poglądy,i skłonność do przewlekłych wypowiedzi to może kogoś drażnić,ale do trolla jej daleko!
    Są tu osoby,które powinny dostać bana właśnie za to jak się odnoszą do Ginestry czy Andrzeja,ale tak się nie stało.
    Wogóle bardzo często wątki kończą się właśnie takimi kłótniami i groźbami!
    Nie męczy was to??
  • krezzzz100 07.02.11, 16:43
    > Wogóle bardzo często wątki kończą się właśnie takimi kłótniami i groźbami!
    > Nie męczy was to??

    Mnie nie tyle męczy, ile interesuje.
  • slotna 07.02.11, 21:48
    > Andrzeju to jest tak,że jak byś nie tłumaczył to ateisty nie przekonasz,że Bóg
    > istnieje i na odwrót,
    > co byś nie powiedział przeciwniczki wiedzą swoje!

    Po pierwsze: Andrzej poki co jeszcze nie probowal przekonywac, ze Bog istnieje. Ja przynajmniej nie pamietam takiej dyskusji z jego udzialem. Co najwyzej kilkukrotnie - blednie - twierdzil, iz ateisci sa dogmatystami z wiara o takiej samej sile, lecz przeciwnym kierunku.

    Po drugie: oczywiscie, ze konwersja zarowno w jedna (nawrocenie) jak i w druga (utrata wiary) strone jest mozliwa, ba! jest mozliwa nawet w strone trzecia (zmiana wiary), wiec nie wiem, skad tekst, ze "to jest tak". Wcale nie jest.

    Po trzecie: nie "przeciwniczki" z laski swojej, ok? Niektore oraz - uwaga, uwaga - niektorzy: dyskutanci i dyskutantki, forumowiczki i forumowicze, rozmowczynie i rozmowcy, interlokutorki i interlokutorzy... Tyle adekwatnych okreslen.

    Po czwarte: "co byś nie powiedział przeciwniczki wiedzą swoje" sugeruje, iz Andrzej jako jedyny dyskutuje na argumenty, cala reszta natomiast (zapewne ze slachetnym wyjatkiem Ginestry), po prostu chrzani, co im slina na jezyk przyniesie, nie zwracajac na owe argumenty uwagi. Takie twierdzenie, aby nie bylo obrazliwe, wymaga - niespodzianka! - argumentow. Slucham.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jhbsk 05.02.11, 19:46
    Ja po prostu lubię dobre żarty. Niezależnie od tego czy są anty czy pro czemuś tam.
    --
    JS
  • nessie-jp 05.02.11, 20:18
    Swoją drogą, jeden z moich ulubionych dowcipów ANTYreligijnych to ten o totolotku. Stary, z długą siwą brodą, opowiadany w odniesieniu do wyznawców wszelkich chyba religii, ale jakże celny...
  • marajka 05.02.11, 23:50
    A ja nie znam:(
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • nessie-jp 05.02.11, 23:58
    marajka napisała:

    > A ja nie znam:(

    Tego o totolotku? No tego z Kowalskim/Ichakiem/Muhammadem/przedstawicielem dowolnego innego wyznania?

    Pewnie spalę, ale leciało tak:

    Kowalski, jako człowiek bardzo religijny, codzienie modlił się i modlił do Boga:

    "Panie Boże, Panie Boże, spraw, żebym jutro wygrał w totolotka!"

    Ale nie wygrywał i nie wygrywał. Nie zrażony tym modlił się jeszcze żarliwiej, dwa razy dziennie:

    "Panie Boże, ja bardzo proszę, pozwól, żebym jutro wygrał w totolotka"

    I tak w koło Macieju. Aż wreszcie Bóg nie wytrzymał i huknął:

    -- Kowalski, no dajże mi szansę i KUP W KOŃCU LOS!


  • marajka 06.02.11, 00:31
    Tak, tego nie znałam:)
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • krezzzz100 06.02.11, 08:05
    Się dołożę do starych, ale jarych (Mleczko):

    img128.imageshack.us/img128/516/winokobietyspiew.jpg
  • krezzzz100 06.02.11, 10:32
    I jeszcze to ( tyż Mleczko):
    obroncykrzyza.pl/2010/09/23/krzyzowa-impresja-andrzeja-mleczki/
    Poczekam na wykładnię Ginestry- czy Mleczko jest obrazoburcą? Wszak kpi i tzw. "krwi Chrystusa" i krzyża!
  • paszczakowna1 07.02.11, 15:04
    Czy ja wiem, czy on ANTYreligijny. Raczej ilustracja "Bóg pomaga tym, co sami sobie pomagają" (i licznych mutacji tegoż).
  • nessie-jp 07.02.11, 17:41
    paszczakowna1 napisała:

    > Czy ja wiem, czy on ANTYreligijny. Raczej ilustracja "Bóg pomaga tym, co sami s
    > obie pomagają" (i licznych mutacji tegoż).

    No właśnie -- przecież nie jest to dowcip skierowany przeciwko wierze czy przeciwko Bogu, tylko przeciwko religii. Czyli rytuałom i rytualikom, postawie "wymodlę sobie" itp. Dlatego śmieszy. Przynajmniej mnie. I w dodatku nie jest koniecznie skierowany przeciwko konkretnej religii, ośmiesza każdy zabobon i każde myślenie życzeniowe, moje także.

  • slotna 06.02.11, 17:25
    Ej, sluchajcie, a jakie to sa bluzniercze zarty? Te "nie ok"?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • truscaveczka 08.02.11, 11:01
    Bym opowiedziała, ale boję się, że co wrażliwsi czytacze najpierw zemdleją, a potem polecą po nożyczki ;)
    --
    http://img.userbars.pl/92/18245.jpg
    Jasne, że Linuks jest przyjazny dla użytkownika. Po prostu starannie dobiera przyjaciół.
  • ginestra 07.02.11, 13:59
    Przeczytałam wybiórczo ten wątek. Chciałam odnieść się do tych wypowiedzi, które dotyczyły mojej osoby.

    Dziękuję Rozdziałowi i Andrzejowi.

    Rozdział bardzo dobrze uchwyciła to, o co mi chodziło: uważałam (i nadal uważam) forum za forum publiczne, na którym (bez łamania netykiety) można wypowiedzieć się na temat każdego wpisu i zadać pytanie autorowi wpisu (to właśnie zrobiłam, bez łamania netykiety, w wątku "Bal na Szkolnej"). To właśnie zrobiłam.

    Uważam, że rzeczone spotkanie w żadnym razie nie było spotkaniem prywatnym. Informacja o tym gdzie i kiedy się odbędzie, i że wszyscy forumowicze są na nie zaproszeni, pojawiła się publicznie - na publicznym forum.
    Oto ta informacja:

    "29 stycznia 2011 roku, o godzinie 17-tej, w knajpie "Kresowa Hawira" w Warszawie przy ulicy Szkolnej 2 (rzut moherowym beretem od Metra Świętokrzyska) odbędzie się spontaniczne spotkanie osobnic oraz osobników z tego foruma :)
    Bardzo proszę o informacje, kto jest zainteresowany, do niedzieli włącznie, ponieważ knajpka cieszy się gargantuiczną popularnością i musimy duuużo wcześniej zarezerwować stół.
    Gdyby ktoś planował przybyć, ale później, to też niech się wpisuje.
    Ludzie, okazja! Okazja, myszujemy i ujelicamy w przyszłą sobotę! "

    Nie było tam napisane "na spontaniczne spotkanie zapraszamy wszystkich prócz Ginestry".

    Ponadto, relacja z tego spotkania (przeznaczonego dla wszystkich) ukazała się na publicznym forum także z przeznaczeniem dla wszystkich, żeby o niej przeczytali. Wszystkich: a więc także dla mnie oraz dla setek ludzi, którzy to forum czytają, choć na nim nie piszą ani nie chodzą na spotkania. Chyba to jest oczywiste.

    Teraz, gdy sprawa została omówiona na wszystkie strony, a przykłady żartów podane, wszystko zapewne wygląda nieco inaczej niż na początku, ale chcę zwrócić uwagę na to, że moja pierwsza wypowiedź pojawiła się wtedy, kiedy nie było tych wszystkich dalszych wiadomości, a były konkretne niepokojące mnie wypowiedzi wyrażone otwartym tekstem.

    Myślę, że miałam prawo uprzejmie zapytać czy osoby piszące nie widzą w przyznawaniu się do pewnych rzeczy dysonansu. To było właśnie moje pytanie. Na to pytanie nie otrzymałam normalnej odpowiedzi, natomiast otrzymałam (w tym od Moderatorek i Adminki) stek pomówień i gróźb, a także zostałam wyzwana od trolli i wszyscy zostali zachęceni do ignorowania mnie i uważania za kogoś gorszego.

    Myślę, że to nie ja złamałam netykietę, ale właśnie te osoby pokazały prawdziwy popis łamania netykiety.

    Bardzo dobrze, że on tam nadal jest i każdy może go zobaczyć (o ile moderatorki nie zaczną teraz pośpiesznie usuwać swoich postów) i wyciągnąć własne wnioski.
  • jottka 07.02.11, 14:04
    chciałam zapytać, czy to tylko mnie nagle zaczyna bluźnierstwo w dowolnej formie i kształcie pociągać, czy też to szersza przypadłość? no bo skąd u mnie nagle ta przemożna ochota na bluzgi?

  • verdana 07.02.11, 14:36
    Cóż, BYŁo to spotkanie prywatne. Dla uczestnikow forum. Nie dla kazdego z ulicy.
    Owszem, bylas zaprosdzona, nie przyszłaś. Ale uznałaś, ze wolno ci oceniać to, co działo sie na spotkaniu, na ktorym Cię nie bylo - bo powinnismy liczyć się z Twoją wrażliwością, nawet gdy Cię nie ma.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ginestra 07.02.11, 16:02
    verdana napisała:

    > uznałaś, ze wolno ci oceniać to,
    > co działo sie na spotkaniu, na ktorym Cię nie bylo

    Nie Verdano.
    Nie uznałam, że wolno i nie oceniałam tego, co działo się na spotkaniu, na którym mnie nie było.

    Poprosiłam tylko o wyjaśnienie dlaczego coś zostało napisane w relacji. Nie było dla mnie jasne z jakich motywów to zostało napisane - więc spytałam. Uważam, że wolno mi było to zrobić, jako forumowiczce.

    Nie wiem czy masz jakieś kłopoty z pamięcią Verdano czy co się dzieje, że już któryś raz mi to samo zarzucasz, a ja to samo spokojnie Ci wyjaśniam.

    NIE komentowałam tego, ŻE opowiadałyście takie żarty, tylko odniosłam się do opowiadania o tym. Chciałam wiedzieć co chcecie przez to powiedzieć ludziom na forum.

    Proszę o zaprzestanie pomawiania mnie o rzeczy, których nie zrobiłam.
  • ginestra 07.02.11, 16:40
    Pozwólcie, że doprecyzuję:
    Nie mam problemu z tym, że ktoś opowiada antyreligijne żarty w swoim prywatnym czasie i nie przy mnie. To, że ja nie lubię żartów "anty" (czyli deprecjonujących kogoś itp.), w odróżnieniu od zwykłych dowcipów religijnych, to jedno, a to, że nie mam z tym problemu, że ktoś może je lubić (bo ludzie są różni), to drugie.

    Gdy napisałam swojego pierwszego posta na forum głównym chodziło mi o to co osoby piszące tę relację chcą przez to zakomunikować innym. Zapytałam o to. Uważam, że było możliwe odpowiedzieć mi normalnie.
    Mam nadzieję, że już wszystko wyjaśnione.
  • dakota77 07.02.11, 16:54
    Cytat 1:
    Jeden tylko wątek tych opowieści budzi we mnie mieszane uczucia. Otóż zdania typu: "było jeszcze sporo grubych antyreligijnych żartów" brzmią dla mnie dokładnie tak, jakbyście napisały: "było jeszcze sporo grubych antysemickich żartów". To jest ten sam poziom. To, że fajnie się Wam żartowało, to super, tylko dziwne jest dla mnie chwalenie się tym u osób, które uważają się za kulturalne, wykształcone itp.


    Cytat 2:
    Na spotkaniach, na których byłam kiedyś (na ostatnim parę lat temu) nie było takich żartów, więc po prostu w tym sprawozdaniu widzę pewną zmianę i piszę o tym, żeby może ta zmiana nie poszła dalej w niewłaściwą stronę, bo pewne rzeczy trudniej jest zauważyć będąc w grupie, a łatwiej z zewnątrz.

    Naprawde nie masz problemu w tym, ze ktos opwoiada antyreligijne zarty w prywatnym czasie i nie przy tobie? I tak, jasne ty, tylko probowalas wyjasnic, o co nam chodzilo, wcale nie podawalas w watpliwosc naszych manier ( wbrew temu, co widac z cytatu1), ani nie przestrzegalas przed zmianami, ktore rzekomo ida w niewlasciwa strone. Twoim zdaniem niewlasciwa. Bo moim zdaniem tam jest diagnoza, ze sa zmiany, sa zle i mamy je ukrocic. Czyli jednak pouczenie.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • the_dzidka 10.02.11, 20:28
    > jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie.<

    Ja natomiast jestem BARDZO ciekawa, jak Wam się spodoba poniższy żarcik:

    bzdury.pl/demot/125/zjedalnie

    Mnie się szalenie podoba :D :D :D




    --
    Dzidka
  • nessie-jp 10.02.11, 20:33
    the_dzidka napisała:

    > > jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie.<
    >
    > Ja natomiast jestem BARDZO ciekawa, jak Wam się spodoba poniższy żarcik:
    >
    > bzdury.pl/demot/125/zjedalnie
    >
    > Mnie się szalenie podoba :D :D :D

    Moim zdaniem -- świetna kpina z koszmarnego kiczu sztukosakralnego, jaki nas otacza.

    A przy okazji sympatyczne i w tej swojej złośliwości przewrotnie głębokie, bo ukazuje Jezusa radosnego, cieszącego się światem jak dziecko, odczarowanego z tej wiecznej męki i okrwawienia. Pokazuje, że smutny i kiczowaty symbol można obrócić do góry nogami i otrzymać obraz szczęśliwego Boga.

    Zjeżdżalnie!

    Super.
  • dakota77 10.02.11, 20:59
    Przepraszam, ze nie dodam nic nowego, ale Szprota powiedziala wszystko:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • szprota 10.02.11, 21:04
    Kiedy ja jeszcze nic nie powiedziałam! To Ness skomentowała, ale mogę się pod nią podpisać :)
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • spendoria 10.02.11, 22:01
    Zjeżdżalnia :)))
  • rozdzial43 11.02.11, 20:54
    Dakota napisała:
    Przepraszam, ze nie dodam nic nowego, ale Szprota powiedziala wszystko:)

    Szprota napisała:

    > Kiedy ja jeszcze nic nie powiedziałam! To Ness skomentowała, ale mogę się pod
    > nią podpisać :)

    Ufff, dobrze się dowiedzieć, że nie tylko mnie się mylicie. Kilka, a jakoby tylko jedna była ;))
  • rozdzial43 11.02.11, 20:47
    the_dzidka napisała:

    > Ja natomiast jestem BARDZO ciekawa, jak Wam się spodoba poniższy żarcik:
    > Mnie się szalenie podoba :D :D :D

    A mnie się wcale nie podoba i jakoś mnie nie śmieszy. Wcale mnie też nie bulwersuje, ale jednak trochę zniesmacza.

    O ile się orientuję (poprawcie mnie jeśli się mylę) krzyż jest dla wierzących chrześcijan symbolem cierpienia, poświęcenia i męki Boga i człowieka. I chociaż z tego cierpienia wynika dla wierzących w ostatecznym rozrachunku wielka radość i szczęście (zbawienie), to robienie wesołego miasteczka z cudzego cierpienia jest niesmaczne i wcale mnie nie zdziwi, jeśli ktoś wierzący poczuje się dotknięty.

  • lezbobimbo 11.02.11, 21:07
    rozdzial43 napisała:
    > A mnie się wcale nie podoba i jakoś mnie nie śmieszy. Wcale mnie też nie bulwer
    > suje, ale jednak trochę zniesmacza.

    Jakie to nieuzyte, nawet chwili na zjezdzalni (bądz na leżaczku) Jezusowi odmawia.

    > O ile się orientuję (poprawcie mnie jeśli się mylę) krzyż jest dla wierzących c
    > chrześcijan symbolem cierpienia, poświęcenia i męki Boga i człowieka.

    Ponoc wg. chrzescijan Jezus jest bogiem, nic sie wiec nie nacierpial. Tez mi ofiara, jak sie jest niesmiertelnym i nadprzyrodzonym.

    <to robienie wesołego miasteczka z cudzego cierpienia jest niesmaczne i wcale mnie nie <zdziwi, jeśli ktoś wierzący poczuje się dotknięty.

    Ale samemu Jezusowi sie to podoba, widac jaki wesoly, lapki do góry trzyma, pelnia szczescia.
    Dziwna to religia, gdzie wyznawcy czuja sie dotknieci sugestia, ze ich bóg mogl chociaz przez chwile NIE cierpiec, tylko sobie pozjezdzac.

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)
  • the_dzidka 14.02.11, 08:51
    > Ponoc wg. chrzescijan Jezus jest bogiem, nic sie wiec nie nacierpial. Tez mi of
    > iara, jak sie jest niesmiertelnym i nadprzyrodzonym.

    O własnie, trafiłaś w sedno. Tak samo jak sformułowanie, że "Jezus pokonał śmierć". Wielka mi sztuka, skoro jest bogiem wszechmogącym!
    Ale o nielogicznościach, delikatnie mówiąc, religii można by tomy napisac. W sumie to mnie akurat nie dziwi; te wierzenia obrastały w dodatkowe "informacje" przez setki lat, to nic dziwnego, że taki jest efekt końcowy. Bardziej dziwi mnie, że ludzie inteligentni i rozumni tego nie dostrzegają.

    --
    Dzidka
  • ginestra 14.02.11, 09:25
    the_dzidka napisała:

    > > Ponoc wg. chrzescijan Jezus jest bogiem, nic sie wiec nie nacierpial. Tez
    > mi of
    > > iara, jak sie jest niesmiertelnym i nadprzyrodzonym.

    >
    > O własnie, trafiłaś w sedno. Tak samo jak sformułowanie, że "Jezus pokonał śmie
    > rć". Wielka mi sztuka, skoro jest bogiem wszechmogącym!
    > Ale o nielogicznościach, delikatnie mówiąc, religii można by tomy napisac.

    Dzidko, Jezus był prawdziwie człowiekiem i cierpiał podczas swojej męki przed ukrzyżowaniem, podczas ukrzyżowania i podczas trzygodzinnego umierania na krzyżu dokładnie tak, jak każdy człowiek, któremu by to robiono, a do tego nieskończenie więcej cierpiał duchowo. Nawet gdyby nie umieć sobie wyobrazić jak bardzo cierpiał duchowo, to fizyczne cierpienia, uważam, każdy może sobie bez większego trudu wyobrazić.
    Jezus był (i jest) Bogiem, ale jednocześnie był człowiekiem, takim samym jak my, tylko nie popełniającym nic złego. Czuł więc to wszystko, co czułby torturowany w ten sposób człowiek.

    Pisanie w takim lekceważącym tonie o czyjejś religii uważam za co najmniej niekulturalne. Jeśli się pewnych spraw dotyczących nie wyznawanej przez siebie religii nie rozumie, to warto je albo pogłębić i starać się zrozumieć (jeśli się chce wypowiadać na ten temat) albo po prostu lepiej nic nie pisać.


  • dakota77 14.02.11, 09:29
    Ginestro, chcialabym zobaczyc w koncu twoj post, w ktorym nie bedziesz kogos wychowywac. Cos ostatnio poczulas sie uprawniona, by kazdemu tlumaczyc, czym jes kultura.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • the_dzidka 14.02.11, 09:39
    Spóźniłas się ze swoimi naukami o dobre trzydzieści lat. Teraz, jeżeli mam ochotę poczytac o ludowych wierzeniach i mitologii, biorę sobie z półki Parandowskiego.
    A, i jak napisała Dakota, zanim dalej będziesz uczyć ludzi kultury, sama jej sobie odrobinę przyswój, bo dobrym przykładem absolutnie świecić nie możesz.

    --
    Dzidka
  • ginestra 14.02.11, 17:09
    the_dzidka napisała:

    > Spóźniłas się ze swoimi naukami o dobre trzydzieści lat. Teraz, jeżeli mam ocho
    > tę poczytac o ludowych wierzeniach i mitologii, biorę sobie z półki Parandowski
    > ego.
    > A, i jak napisała Dakota, zanim dalej będziesz uczyć ludzi kultury, sama jej so
    > bie odrobinę przyswój, bo dobrym przykładem absolutnie świecić nie możesz.

    Nie, nie spóźniłam się. Po prostu zareagowałam na Twój wpis, który dopiero co się pojawił. Nie mam zamiaru Cię nawracać, a po prostu odniosłam się do wpisu, który w lekceważący sposób mówił o Kimś dla mnie ważnym i popierał wcześniejszą wypowiedź Lezbobimbo, jeszcze bardziej przykrą.

    Co do kultury, to ja zachowuję się kulturalnie na forum - nawet wobec tych, którzy są wobec mnie niekulturalni. Raczej chybiłaś z tą oceną mnie.

    Co do wpisu Dakoty "chciałabym choć raz zobaczyć Twój wpis Ginestro, który nikogo nie poucza" - ależ proszę bardzo jest na forum mnóstwo moich wpisów na różne tematy. Choćby i w wątkach obok.

    Co do "pouczania", to nie jest tak, że ja lubię kogoś "pouczać", tylko po prostu reaguję na pewne zachowania, które w kogoś, moim zdaniem, godzą albo są dla mnie niepokojące jakoś. Czuję wtedy, że nie mam wyjścia. Gdybym nie zareagowała, to byłoby tak, że to popieram. Jest, poza tym, różnica pomiędzy stanem kiedy np. wisi na forum obrażający kogoś post i nikt nie zareagował, a stanem kiedy choć jedna osoba zareagowała. Tak uważam i dlatego, moim zdaniem, trzeba reagować.
    Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru codziennie przeglądać wszystkich wpisów i na wszystkie niestosowne wpisy reagować, ale kiedy już się na jakiś natknę przypadkiem, to reaguję, a przynajmniej staram się.

    Myślę, że te posty o Jezusie nie były wcale neutralne i liczące się z uczuciami ludzi wierzących.

  • slotna 14.02.11, 11:24
    > Czuł więc to wszystko, co czułby torturowany w ten sposób człowiek.

    Widocznie to lubil, po coz innego by sie w to bawil? Jako Bog mogl przeciez WSZYSTKO - zmienic sie w czlowieka, zeby siebie samego przeblagac swoim cierpieniem, to naprawde niezla perwersja.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • kaliope3 14.02.11, 11:30
    Powolny był okrutnym wymaganiom ojca swego. Bardzo przyjazna człowiekowi, miła i utrzymująca w dobrym nastroju to religia. Całe to potworne cierpienie wyłącznie z miłości do nas, grzeszników, obyśmy nie zapomnieli tego aż do ostatniego namaszczenia, amen.
  • lezbobimbo 14.02.11, 13:52
    Kocham Cie za ten post, Kaliopo-antylopo moja :)))))) Mrau! Nie ma to jak wzbudzanie poczucia winy i dreczenie psychiczne, wszystko tak z milosci.. :D

    kaliope3 napisała:
    > Powolny był okrutnym wymaganiom ojca swego. Bardzo przyjazna człowiekowi, miła
    > i utrzymująca w dobrym nastroju to religia. Całe to potworne cierpienie wyłączn
    > ie z miłości do nas, grzeszników, obyśmy nie zapomnieli tego aż do ostatniego n
    > amaszczenia, amen.

    Hyhyhyhy cos jak Gabunia swieta poznanska, tak Dzielnie Cierpiaca za grzechy Pyziaka, za jego stalowe oczy... czy Ty widzisz, córko grzesznika, jak Twa swieta matka cierpi przez niego? Jak Twa matka cierpi przez Ciebie, bo masz takie same klamliwe oczy? Czy Ty widzisz ten ogrom poswiecenia, te lzy tak odwaznie przelykane przez 20 lat? :D
    Pewnie w gumowej kamienicy tez nie trzymaja zdjec, gdy Gaba jest wesola na jakiejs zjezdzalni. MUSI wlec na sobie ten krwawiacy krzyz ohydnego rozwodu, musi cierpiec i koniec!

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • kaliope3 14.02.11, 15:03
    Albowiem cierpienie jedynie szlachetną jest rzeczą na tym łez padole ( zwłaszcza jak cierpią określone grupy ludzkie, którym to grupom inne, wyższego rzędu jednostki, cierpliwie to cierpienie tłumaczą i zachęcają do dalszego cierpienia w chwale, niesubordynowanym osobnikom wróżąc cierpienie jeszcze większe na wypadek chęci rezygnacji z cierpienia oczywistego). Ciepmy więc bracia i siostry ( siostry zwłaszcza cierpmy na rzecz braci naszych) bo zbawienie nasze nas nie minie ( w życiu następnym cierpienie nasze będzie miało odcień błękitu i będzie słodkie niczym wino z Kany Galilejskiej).

    Wstydu Ty nie masz rozwiązłe Bimbo, tak na forum uczucia wyznawać. Nie godzi się i jest w sprzeczności z moją głęboką filozofią cierpienia której się z rozkoszą poddaję.
  • lezbobimbo 14.02.11, 15:46
    kaliope3 napisała:
    > Wstydu Ty nie masz rozwiązłe Bimbo, tak na forum uczucia wyznawać. Nie godzi si
    > ę i jest w sprzeczności z moją głęboką filozofią cierpienia której się z rozko
    > szą poddaję.

    HA, odczuwasz rozkosz i to gleboka, Ty perwero filozoficzna! A mialo byc wyrzeczenie!
    Chcesz, to Cie w ramach Luperkalii dzisiejszych chlostne rózeczka, tak z milosci?

    --
    W Polsce zostalo tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • ginestra 14.02.11, 17:13
    @ Slotna, Kaliope, Lezbobimbo

    Myślę, że naprawdę nie rozumiecie na czym polega chrześcijaństwo. W chrześcijaństwie nie chodzi o jakąś gloryfikację cierpienia bynajmniej. Radziłabym się dowiedzieć więcej o tym, o czym się wypowiadacie albo nie wypowiadać się.

    To wasze ironizowanie i wyśmiewanie się jest naprawdę przykre.
  • kaliope3 14.02.11, 18:07
    > @ Slotna, Kaliope, Lezbobimbo
    >
    > Myślę, że naprawdę nie rozumiecie na czym polega chrześcijaństwo. W chrześcijań
    > stwie nie chodzi o jakąś gloryfikację cierpienia bynajmniej. Radziłabym się dow
    > iedzieć więcej o tym, o czym się wypowiadacie albo nie wypowiadać się.
    >
    > To wasze ironizowanie i wyśmiewanie się jest naprawdę przykre.

    Ah, jak zwykle nie rozumiemy w przeciwieństwie do Ciebie? Ty, zdaje się, rozumiesz i masz monopol na wszelkie kwestie związane z wiarą jakąkolwiek ponieważ uważasz się za gorliwą katoliczkę? Jak na pewno dobrze się orientujesz, grzech pychy jest jednym z zacnych grzechów głównych i takie uwagi z Twojej strony wydają mi się naprawdę bardzo przykre. Ponadto celowo użyłaś terminu : "chrześcijaństwo" żeby podkreślić ogrom swojej wiedzy w temacie i jednocześnie uwypuklić naszą prymitywną ignorancję. Ja, wyobraź sobie, nie przepadam za jednym akurat wyznaniem, którego jesteś tak gorliwą głosicielką i nie napisałam absolutnie nic, co uprawniało by Cię do takiego zadufania w sobie i takiej krytyki Inna sprawa że mnie Twoja krytyka ani ziębi, ani grzeje, ale wiesz, dorastałam w rodzinie ultra katolickiej, spod znaku KIKu ( niestety) i na bazie swoich wieloletnich obserwacji tych ludzi wiem, że Twoje skargi na temat urażonych uczuć religijnych choćby w tym przypadku zostałyby skwitowane mocno ironicznie. Gorliwość z jaką Ginestro rzucasz się pouczać i krytykować innyc w imię obrony swoich wartości chrześcijańskich jest bardzo faryzeuszowska moim zdaniem.
  • ginestra 14.02.11, 18:37
    kaliope3 napisała:

    > Ah, jak zwykle nie rozumiemy w przeciwieństwie do Ciebie? Ty, zdaje się, rozumi
    > esz i masz monopol na wszelkie kwestie związane z wiarą jakąkolwiek ponieważ uw
    > ażasz się za gorliwą katoliczkę?

    Nic bardziej mylnego. Nigdzie czegoś takiego nie napisałam.
  • lezbobimbo 14.02.11, 18:23
    ginestra napisała:
    > @ Slotna, Kaliope, Lezbobimbo
    > Myślę, że naprawdę nie rozumiecie na czym polega chrześcijaństwo.
    > To wasze ironizowanie i wyśmiewanie się jest naprawdę przykre.

    Mysle, ze nawet Jezus by sie nie obrazal az tak bardzo o byle drobnostki jak rozzaleni samozwancy w jego imieniu.
    Jakas bardzo nieuzyta i przykra z Ciebie jest Ginestro chrzescijanka, skoro nie podoba Ci sie smiech i radosc bliznich. Wolalabys, aby Twoi blizni bezustannie odczuwali przykrosc i ronili krysztalowe lezki cierpienia, tak jak Ty?
    Widze, ze praktykujesz swoja osobna religie - ginestrianstwo. Ginestrianstwo polega na obrazaniu sie o lagodne dowcipy, tak jakby byly ciezkim przestepstwem. Nie, wlasciwie na obrazaniu sie o wszystko i zywieniu ciezkiej urazy nawet przez pojedyncze, potoczne slowa. Nie moze to byc chrzescijanstwo, bo ta religia ponoc bazuje na jakims dziwnym wybaczaniu.

    A tymczasem..
    Za kazdym razem, gdy smiejesz sie z Jezusa na zjezdzalni, Buka zabija Hatifnata. Pomyslcie o Hatifnatach! Te biedne, drzace, elektryczne wyladowania..

    --
    Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje, bowiem Ona nas zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
  • kaliope3 14.02.11, 18:32
    Swoją drogą nigdy nie rozumiałam fascynacji Hatifnatami, jakieś nazby odjechane i naładowane dla mnie były. Co innego takie na przykład Homki, z " Kto przygarnie Maciupka". To byli goście!
  • nessie-jp 14.02.11, 18:41
    > Swoją drogą nigdy nie rozumiałam fascynacji Hatifnatami, jakieś nazby odjechane
    > i naładowane dla mnie były.

    Naładowane! :D :D :D

    Jak byłam mała i zobaczyłam schematyczny obrazek aniołka, to się go bałam, bo myślałam, że to Hatifnat, tylko taki wypuczony po bokach (skrzydełka).


  • kaliope3 14.02.11, 18:51
    Wyobraziłam sobie stado wypuczonych i naładowanych aniołków sunących somnambulicznie przed siebie i to nie jest przyjemna wizja:)))To ja już wolę Hatifnaty. A jakby tak w kościołach, na sklepieniu, zamiast putt, cherubinów i przyciężkawych aniołków były takie właśnie Hatifnaty z tymi niewidzącymi oczyma to może i reszta wyglądałaby ciekawiej?
  • szprota 14.02.11, 12:34
    Pisanie w takim lekceważącym tonie o czyims ateizmie uważam za co najmniej niekulturalne. Jeśli się pewnych spraw dotyczących ateizmu nie rozumie, to warto je albo pogłębić i starać się zrozumieć (jeśli się chce wypowiadać na ten temat) albo po prostu lepiej nic nie pisać.
    --
    Daj SuSa!
  • slotna 11.02.11, 21:17
    > O ile się orientuję (poprawcie mnie jeśli się mylę) krzyż jest dla wierzących c
    > hrześcijan symbolem cierpienia, poświęcenia i męki Boga i człowieka. I chociaż
    > z tego cierpienia wynika dla wierzących w ostatecznym rozrachunku wielka radość
    > i szczęście (zbawienie), to robienie wesołego miasteczka z cudzego cierpienia
    > jest niesmaczne

    Z cudzego cierpienia? To jednak nie z _symbolu_?

    i wcale mnie nie zdziwi, jeśli ktoś wierzący poczuje się dotkni
    > ęty.

    A to i mnie tez, jako ze zawsze jakis wierzacy poczuje sie czyms dotkniety.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 11.02.11, 22:59
    > Z cudzego cierpienia? To jednak nie z _symbolu_?

    Ja chciałam ponownie podkreślić, że ten Jezus nie cierpi.

    Ten Jezus właśnie jest radosny i szczęśliwy i dobrze się bawi, co na pewno potwornie obraża uczucia religijne wielu wierzących. Bo Jezus ma cierpieć i basta, nie wolno, żeby nie cierpiał! Brak cierpienia u Jezusa jest obrazą dla każdego prawdziwego wierzącego.

    Zapomnieliście już, prawdziwie wierzący, że krzyż był symbolem UCISKU i PRZEMOCY wobec chrześcijan i wobec Jezusa też? I że przerobienie go na zjeżdżalnię to zagranie na nosie DRĘCZYCIELOM Jezusa?

    > A to i mnie tez, jako ze zawsze jakis wierzacy poczuje sie czyms dotkniety.

    Oczywiście, przecież po to się ma uczucia religijne. Służą one li i jedynie do obrażania -- żadnej innej funkcji nie pełnią.
  • lezbobimbo 11.02.11, 21:01
    E tam, maly skos na tej zjezdzalni, osla łączka po prostu.. zero ryzyka.. Jestem zawiedziona nieco, myslalam, ze Jezus to wiekszy ryzykant, skoro po wodzie chodzil.
    To nie zjezdzalnia zadna, tylko leżak!
    Ale Jezus wyglada bardzo kozacko i rockendrolowo, na lezaczku mu do twarzy!

    --
    Czy zeruje na nieszczesliwych biustach kolezanek czy tez jestem rozsadna? (c) Klymenystra
  • ginestra 11.02.11, 21:13
    Zgadzam się z Rozdziałem. Mnie też nie podoba się ten dowcip.

    Lezbobimbo, trudno się odnieść do tego, co piszesz, bo nie wiadomo czy celowo udajesz kogoś maksymalnie infantylnego i nie wiedzącego nic o Jezusie i jego męce czy naprawdę kimś takim jesteś.

    Dlatego nie odniosę się do tego, co napisałaś.
  • lezbobimbo 11.02.11, 21:32
    ginestra napisała:
    > Dlatego nie odniosę się do tego, co napisałaś.

    Za pozno, juz sie odnioslas, usilujac oznajmic, ze na pewno sie nie odniesiesz :D :D :D

    < nie wiedzącego nic o Jezusie i jego męce czy naprawdę kimś takim jesteś.

    Specjalnie dla Ciebie powtorze: Jezus jest Twoim bogiem, wierzysz, ze jest nadprzyrodzony i niesmiertelny, wiec jego meka nie mogla byc prawdziwa. Zadne wyrzeczenie dla wszechmogacego supermena sobie troche pozwisac, jak sie 3 dni potem wstanie, otrzepie, a nawet pozwoli Tomkowi wtykac paluszki w rane i wroci do nieba ze swoim niesmiertelnym cialem sobie tam królowac.
    Jakby byl smiertelny i jego cialo rzeczywiscie cierpialo, to by zostalo na Ziemi jako ludzkie, a nie sobie odlecialo.

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • ginestra 11.02.11, 21:45
    lezbobimbo napisała:

    > ginestra napisała:
    > > Dlatego nie odniosę się do tego, co napisałaś.
    >
    > Za pozno, juz sie odnioslas, usilujac oznajmic, ze na pewno sie nie odniesiesz
    > :D :D :D
    >
    Nie, nie odniosłam się do treści tego, co napisałaś, czyli do Twoich wywodów o istocie boskości Jezusa i o jego męce. Po prostu to, co piszesz jest albo jakąś dziwną prowokacją albo czymś po prostu mocno niezdrowym. Dyskusji z tymi "argumentami" nie zamierzam prowadzić.
  • lezbobimbo 11.02.11, 21:56
    ginestra napisała:
    > Nie, nie odniosłam się do treści tego, co napisałaś, czyli do Twoich wywodów o
    > istocie boskości Jezusa i o jego męce.

    Czytasz mnie nadal dokladnie, skad bowiem wiedzialabys o tresci tego co napisalam? A odnosisz sie, oceniajac, ze moje wywody sa chore :)

    < Dyskusji z tymi "argumentami" nie zamierzam prowadzić.

    Bo wiesz, ze Cie zagielam, prawda? Dyskusje tym samym zwyciezylam. Jezus byl bogiem, a wiec jego boskie cialo nie cierpialo i sobie odlecialo. Mozemy isc z nim na zjezdzalnie.

    --
    A w to mi graj. Graj jest gdzies miedzy okiem a dupa (c) Zy Only Bimbosiostra
  • ginestra 11.02.11, 22:50
    ezbobimbo napisała:

    > ginestra napisała:
    > > Nie, nie odniosłam się do treści tego, co napisałaś, czyli do Twoich wywo
    > dów o
    > > istocie boskości Jezusa i o jego męce.
    >
    > Czytasz mnie nadal dokladnie, skad bowiem wiedzialabys o tresci tego co napisal
    > am? A odnosisz sie, oceniajac, ze moje wywody sa chore :)

    Owszem, czytam dokładnie. Wywody wydają mi się albo prowokacyjne albo niezdrowe, dlatego nie będę do nich się odnosić i wyjaśniać męki Jezusa ze swojego punktu widzenia itp.


    > < Dyskusji z tymi "argumentami" nie zamierzam prowadzić.
    >
    > Bo wiesz, ze Cie zagielam, prawda? Dyskusje tym samym zwyciezylam. Jezus byl bo
    > giem, a wiec jego boskie cialo nie cierpialo i sobie odlecialo. Mozemy isc z ni
    > m na zjezdzalnie.

    Nie, nie wydaje mi się, że mnie zagięłaś. Nie napisałaś niczego, na co bym nie mogła odpowiedzieć (na temat Jezusa), ale nie chcę odpowiadać.

    Ale jak wolisz uważać, że "zwyciężyłaś", to OK - uważaj sobie co chcesz.
  • doratos 14.02.11, 16:38
    Ginestro zrozum wreszcie,że o to właśnie chodzi lezbobimbo,o prowokację,wiedząc jak bardzo jesteś wierząca,i jak mocno wrażliwa na punkcie religii katolickiej,bardzo łatwo można Cię sprowokować,nie psuj sobie krwi dziewczyno!
    Mnie osobiście ten demotywator ani nie rozśmieszył ani nie obraził(może byłoby śmieszniejsze gdyby Jezus zjeżdżał bez krzyża?),po prostu obrazu mojego Boga,którego noszę w sercu nic nie ośmieszy!
    Jeśli ktoś głęboko wierzy,to żadne śmiechy i bluźnierstwa tej wiary nie zachwieją!Howgh!!
  • dakota77 14.02.11, 16:55
    A czemu ten demotywator mialby osmieszac Boga? Jesli cokolwiek wysmiewa, to kicz sakralny. Ludzie, wyluzujcie nieco, bo za chwile bedziecie tu zadac rozpalenia stosow dla wszystkich, co mysla inaczej niz wy.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • paszczakowna1 14.02.11, 19:09
    > A czemu ten demotywator mialby osmieszac Boga? Jesli cokolwiek wysmiewa, to kic
    > z sakralny.

    Dokładnie. Komuś się wyjątkowo pokręcona forma krucyfiksu skojarzyła ze zjeżdżalnią. Co w tym złego?

    Obrażający się o to przypominają mi jako żywo proboszcza w mojej byłej parafii, który, usłyszawszy przypadkiem, że jego świeżo wybudowany dom parafialny wygląda jak powiększony romański wychodek w Malborku, uznał to za przejaw komunistycznej walki z Kościołem. A on miał przynajmniej na swoje usprawiedliwienie ojcowską dumę z owego wychodka.
  • jota-40 14.02.11, 19:40
    No, w tej sytuacji rozumiem, że mój ukochany "Żywot Briana" jest już całkowicie wyklęty!...

    www.youtube.com/watch?v=snFYdP5nK3g
  • szprota 14.02.11, 19:42
    jota-40 napisała:

    > No, w tej sytuacji rozumiem, że mój ukochany "Żywot Briana" jest już całkowicie
    > wyklęty!...
    >
    > www.youtube.com/watch?v=snFYdP5nK3g

    No daj spokój, ludzie radośnie śpiewający na krzyżu, że gorsze rzeczy dzieją się na morzu? :P (swoją drogą - tyle lat, a ja nadal pamiętam każde słowo "Always look...", ech!)


    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • nessie-jp 14.02.11, 19:59
    > Dokładnie. Komuś się wyjątkowo pokręcona forma krucyfiksu skojarzyła ze zjeżdża
    > lnią. Co w tym złego?

    Właśnie, ja odnoszę wrażenie, że oburzeni tym dopiskiem "zjeżdżalnia" nie zauważyli, że samo zdjęcie przedstawia autentyczny krucyfiks, który niczego nie miał ośmieszać. Tylko że ośmiesza przez samą swoją brzydotę i kiczowatość. Ktoś, kto pod zdjęciem tego bardzo złego pomniczka dopisał kąśliwie "Zjeżdżalnia" po prostu zakpił sobie z zaślepienia czy nieudolności złego artysty. A w dodatku wydobył niejako to, co artysta chciał pokazać, ale nie umiał: Jezusa radosnego i triumfującego nad symbolem przemocy (krzyżem).

  • ananke666 15.02.11, 13:30
    dakota77 napisała:

    > A czemu ten demotywator mialby osmieszac Boga? Jesli cokolwiek wysmiewa, to kic
    > z sakralny.

    Myślę tak samo.
    Uważam przy tym, że do sztuki sakralnej powinno się podchodzić w sposób szczególny, uprawiać ją z właściwą starannością i szacunkiem. Tu nie ma miejsca na dadaizmy, kubizmy, abstrakcjonizmy itd. Takie cosie jak to paskudztwo zwyczajnie mnie drażnią i świadczą o braku szacunku twórcy oraz tego, kto kicz wystawił na widok publiczny. I mówię to jako ateista.
    W pierwszej chwili w ogóle myślałam, że krucyfiks jest uszkodzony, przewrócony przez wiatr czy coś w tym stylu. Jeśli nie, tym gorzej dla twórcy, którego rozpasana wyobraźnia poniosła na wyżyny kiczu i przełęcze Bullshit Mountains.*

    *Przypominam, że Jezus z krzyża nie zeskoczył, tylko został cudzymi, żywymi rękami zdjęty i złożony do grobu. Nie dość, że brzydkie toto, to niebiblijne. I czyje uczucia religijne powinny być urażone samowolnymi zmianami Pisma? Nie chrześcijańskie aby?
    --
    Tupecik
  • paszczakowna1 15.02.11, 13:58
    > *Przypominam, że Jezus z krzyża nie zeskoczył,

    Nie sądzę, by to twórca mial na myśli, choć cięzko powiedzieć na 100%. Podejrzewam, ze miało to być przedstawienie Jezusa obejmującego z krzyża ludzkość (takie się w ikonografii zdarza) i pewnie by było, gdyby ten krzyż wisiał, a nie leżał podparty stertą żwiru pod kątem 30 stopni. Ja w pierwszej chwili pomyślałam, że to plac budowy i zgorszyłam się, ze w taki bałagan krzyż wnieśli.
  • ginestra 14.02.11, 18:36
    Doratos,
    tak, masz rację. Będę się starała nie ulegać prowokacjom...

    Mnie z tym reagowaniem to chodzi nie tyle o to, że demotywator na przykład ośmiesza mój obraz Boga, tylko, że po prostu mam poczucie, że nie powinno się pozwalać na wyśmiewanie się z symboli wiary (swojej czy czyjejś), a tu dodatkowo z przedstawienia cierpiącego Jezusa.

    Z tym reagowaniem to jest pewnie też i indywidualna sprawa, bo na niektóre dowcipy bym zareagowała, a na inne pewnie nie, jeśli by mi się wydały subiektywnie niewinne.

    Co do tego konkretnego demotywatora, to ja rozumiem kontekst: widać, że nawiązuje raczej do przypadkowego kształtu w jaki ułożył się ten krzyż z rzeźbą Jezusa (pewnie podczas renowacji) i na to właśnie śmieszne (zgadzam się, że śmieszne) skojarzenie zwrócił uwagę autor zdjęcia i podpisu. A więc na pewno nie jest to jakiś najgorszy bluźnierczy obrazek i, co ważne, nie powstał on od początku z zamiarem ośmieszania kogokolwiek. Mnie jednak on nie podoba się i uważam, że nawet jeśli ktoś zrobił zdjęcie i skojarzyło mu się ze zjeżdżalnią, to nie powinien był tego rozpowszechniać, bo to rozpowszechnianie, z podpisem, już jest w pewnym sensie wyśmiewaniem się z krzyża i z męki Jezusa. Nie sposób, żeby nie było wyśmiewaniem się, skoro nic nie poradzi się na to, że tematem zdjęcia (i śmiechu) jest właśnie krzyż i Jezus.

    Jak wspomniałam, to jest indywidualna sprawa, ale mnie się wydaje, że motywy takie jak krzyż i cierpiący Jezus nie powinny być tematem dowcipów.


  • slotna 11.02.11, 23:00
    > Zgadzam się z Rozdziałem. Mnie też nie podoba się ten dowcip.

    To jeszcze powiedz, czym takim sie on rozni od tych, ktore byly wczesniej wymienione, a ktore w swej laskawosci uznalas za akceptowalne. W koncu byly o Jezusie, ktory umarl na krzyzu. Albo o chrzesciajanach, ktorzy wierza w Jezusa, ktory umarl na krzyzu. Albo o ateistach, ktorzy nie wierza w Jezusa, ktory umarl na krzyzu...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • croyance 11.02.11, 04:23
    Hm, mysle, ze wszystko zalezy od kontekstu i intencji.

    Inaczej brzmi zart o Jezusie opowiedziany przy ognisku podczas oazowego spotkania, inaczej ten sam zart opowiedziany z intencja dyskryminacji jedynego w towarzystwie chrzescijanina, a jeszcze inaczej na pogrzebie dziecka np.

    Inaczej brzmi zart antysemicki opowiedziany przez Zyda, w gronie innych Zydow, niz ten sam opowiedziany przez np. ksiedza z ambony, czy polityka na wiecu.

    Inaczej jeszcze brzmi zart z Shoah opowiedziany przez chichoczacych gimnazjalistow, ktorzy kompletnie nie zdaja sobie sprawy z tego, co mowia, niz przez siedzacych w obozie wiezniow, ktorzy zartowaniem probowali oswoic niepojete dramaty, ktore sie wokol nich dzialy. A jeszcze inaczej, gdy opowiada je prezydent Iranu.

    Chyba Wajda wspominal kiedys, ze podczas krecenia filmu/dokumentu o Auschwitz rozmawial duzo z bylymi wiezniami, i po kilku dniach czul sie doslownie chory i wlosy stawaly mu deba na glowie, wlasnie z powodu ich zartow. Ci biedni ludzie, ktorzy przezyli pieklo, uzywali zartow jako coping mechanism, i dla Wajdy bylo to nie do zniesienia. Mowil, ze dla kogos, kto obozu nie przezyl, bylo to po prostu niemozliwe do sluchania.

    Mysle, ze faktycznie Zaglada, a nielogicznosci 'chrzescijanskich memow' to inny kaliber, ale nawet w przypadku tych drugich waga zalezec bedzie jednak od kontekstu. Jestem w stanie wyobrazic sobie sytuacje, w ktorej takie niewinny zart z memow moze byc wysoce obrazliwy (np. opowiedziany przez ambasadora Pakistanu na spotkaniu dotyczacych przesladowan chrzescijan etc. etc. etc.).


    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 11.02.11, 12:33
    croyance napisała:

    > Hm, mysle, ze wszystko zalezy od kontekstu i intencji.

    Croyance, zgadzam się z Twoim postem powyżej, tj. z tymi przykładami i ze spostrzeżeniem, że kontekst i intencja odgrywają dużą rolę w ocenie czy dany dowcip jest obraźliwy dla kogoś czy nie.

    Jednakże, tak dosłownie, z tym zacytowanym przed chwilą zdaniem-tezą ("mysle, ze wszystko zalezy od kontekstu i intencji") zgodziłabym się, ale nie całkiem. Żeby się zgodzić, to słowa "wszystko zależy" zastąpiłabym słowami "wiele zależy", ponieważ (moim zdaniem) istnieją też dowcipy, które są obraźliwe dla uczuć odbiorców wyznających daną religię niezależnie od kontekstu i intencji (np. widziałam kiedyś dowcip rysunkowy, który przedstawiał scenkę z życia seksualnego Maryi - miała ona w tej scenie typowe dla przedstawień maryjnych nakrycie głowy itp.).

    Moim zdaniem tego typu dowcipy nie zmieniają swojej wymowy w żadnym kontekście, w jakim można by je umieścić i nie przychodzi mi do głowy kto mógłby je opowiadać (jak ci byli więźniowie Auschwitz), żeby dla tych osób tego rodzaju dowcipy były jakoś pomocne czy neutralne.

    Zasadniczo jednak, co do większości dowcipów, takich niewinnych, właśnie dotyczących po prostu "memów" (aż z ciekawości poczytałam co to są "memy"), tak jak o tym opowiadasz, zgadzam się.
    Pozdrawiam
  • nessie-jp 11.02.11, 18:20
    > Inaczej brzmi zart o Jezusie opowiedziany przy ognisku podczas oazowego spotkan
    > ia, inaczej ten sam zart opowiedziany z intencja dyskryminacji jedynego w towar
    > zystwie chrzescijanina, a jeszcze inaczej na pogrzebie dziecka np.

    Dlatego uważam, że nie ma sensu szukać kontekstów odległych -- skupmy się na tym tutejszym i teraźniejszym, czyli "oficjalne 95%" katolików, ateiści w drobniutkiej mniejszości, inne religie też, dominacja katolicyzmu w życiu publicznym.

    W takich warunkach chyba dowcipy antyreligijne są jak najbardziej zrozumiałe?

  • croyance 14.02.11, 05:13
    W takim kontekscie, o jakim piszesz, takie dowcipy sa jak najbardziej zrozumiale i dziwne by bylo, gdyby sie nie pojawialy. Zreszta mysle, ze 'antyreligijne' to za duzo powiedziane: nie wiem, co mialoby byc anty-religijnego w dowcipie o kolku rybackim, czy Jezusie chodzacym po wodzie, albo Maryi i winie np.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • doratos 14.02.11, 16:45
    Dokładnie tak croyance,wszystko zależy od intencji opowiadającego dowcip i komu go opowiada!!
    Na tym powinniśmy poprzestać!
  • paszczakowna1 20.02.11, 18:44
    > Inaczej jeszcze brzmi zart z Shoah opowiedziany przez chichoczacych gimnazjalis
    > tow, ktorzy kompletnie nie zdaja sobie sprawy z tego, co mowia, niz przez siedz
    > acych w obozie wiezniow, ktorzy zartowaniem probowali oswoic niepojete dramaty,
    > ktore sie wokol nich dzialy.

    Ale tu bym też jednak uważała. Wiem, że od czasu do czasu mamy panikę medialną pt: OMG, po wizycie w muzeum w Auschwitz uczniowie opowiadali sobie dowcipy. Tyle że właśnie człowiek jest tak skonstruowany, że na strach i niepojętą grozę może reagować śmiechem. I może to świadczyć właśnie nie o braku wrażliwości, ale wręcz przeciwnie.
  • slotna 14.02.11, 17:21
    Do tej pory nawet moze i _troche_ rozumialam te nieszczesne uczucia religijne i ich rzekoma obraze, ale po reakcji na Jezuska na zjezdzalni odpadlam. To niewinny, fajny zarcik, nie do rechotu, ale do usmiechniecia sie - ale tez moze obrazic. Znakomicie.

    Dlaczego zatem mozna bezkarnie obrazac moje poglady polityczne, zlosliwie, podle i z premedytacja? Dlaczego mozna wysmiewac moje przekonania filozoficzne, dlaczego mozna drzec lacha z ateizmu? Niech mi to kto wytlumaczy.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • croyance 15.02.11, 11:28
    A ja wlasnie nie bardzo rozumiem (pamietacie pewnie sprawe Nieznalskiej i szopki w mediach). Mam wrazenie, ze niektorzy wrecz na sile upatruja obrazy tam, gdzie jej nie ma. Co jest ANTY-religijnego w dowcipie o Jezusie na zjezdzalni? Wg mnie ciagle uzywanie terminu 'obrazy uczuc religijnych' doprowadzone zostalo do absurdu i stanowi jakis rodzaj totalnego braku pokory.

    Ja rozumiem, ze komus moze byc przykro, jesli ktos inny celowo, ze zla intencja, swiadomie, robi sobie posmiewisko z czegos, co dla tej pierwszej osoby jest wazne. No ale co z tego, w sumie? Czy katolik ma przede wszystkim bronic swojego, jak pisal Anthony de Mello, chrzescijanskiego ego? Sa kraje, w ktorych ludzie naprawde cierpia za przekonania, ryzykuja zyciem, a tu nagle rozpieszczony polski katolik ciagnie do sadu Nieznalska, bo osmielila sie zasugerowac, ze Jezus mial genitalia *facepalm*. Troche wedlug mnie ludzie stracili proporcje, i poprzewracalo sie im w doopach. Chcialabym tez zobaczyc tych, co krzycza o obrazie uczuc (uczuc! ICH uczuc, znaczy, a nie np. czci Marii Panny, czy co tam), jak trzymaja taki sam front w obliczu prawdziwych przesladowan. Chcialabym zobaczyc babcie spod krzyza w Iranie np.



    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 15.02.11, 14:20
    Croyance,

    co do Nieznalskiej, to wcale nie chodziło o to, że zasugerowała, że Jezus miał genitalia, ale przecież zrobiła instalację, w której przedstawiła krzyż, a na nim po prostu penisa, zamiast postaci Jezusa.
    Mnie wydaje się, że to jednak jest obraźliwe, obiektywnie, jeśli się zna znaczenie tego symbolu, jakim jest dla chrześcijan krzyż.

    Moim zdaniem, prześladowanie chrześcijan za to, że po prostu chcą wyznawać swoją wiarę typu chodzić do kościoła, nosić krzyżyk itp., które odbywa się w sposób krwawy w jednych krajach, wcale nie stoi w sprzeczności z tym, żeby na przykład, w innym kraju, zaoponować przeciw znieważaniu symboli religijnych. To są, moim zdaniem, dwie różne rzeczy.

    Jeśli chodzi o ten demotywator ze zjeżdżalnią, to ja nie określiłabym go jako anty-religijny, bo widać, że to nie jest obrazek specjalnie tak zmontowany, aby krzyż i Jezusa ośmieszyć, a po prostu, ten przypadkowy kształt jaki przybrał krzyż i rzeźba Jezusa podczas renowacji tego zabytku komuś się śmiesznie skojarzył ze zjeżdżalnią. Dlatego ja nie uważam, że to jest jakiś straszliwie bluźnierczy demotywator, niemniej mnie osobiście nie podoba się on i uważam, że co do zasady nie powinno się rozpowszechniać dowcipów, których tematem jest ukrzyżowanie Jezusa, bo jest to temat zbyt poważny, aby był przedmiotem śmiechu.

    Co do tego Twojego zdania na temat ludzi, którzy np. uważają instalację Nieznalskiej za obrażającą uczucia, cytuję: "Troche wedlug mnie ludzie stracili proporcje, i poprzewracalo sie im w doopach." (koniec cytatu), to chciałam powiedzieć, że może bardziej zrozumiałabyś co tymi ludźmi powoduje, gdybyś wyobraziła sobie, że ktoś znieważa kogoś, kto dla Ciebie jest ważny i kochany przez Ciebie (nie wiem, bo nie znam Cię blisko, ale może gdyby ktoś zrobił instalację przedstawiającą, na przykład, Twoją mamę nagą i mającą gdzieś, nie wiem, na przykład w ustach, żeby było bardziej szokująco, wetkniętego ogromnego penisa, to może by Ci się to wydało obraźliwe jakoś). Tak mniej więcej czują się ludzie, dla których krzyż z cierpiącym Jezusem obrazuje kogoś najbliższego na świecie i właśnie ten krzyż jest przedmiotem takich zabiegów, jak u Nieznalskiej.

    Ja tych ludzi jak najbardziej rozumiem. Nie oni zaczęli, nie oni znieważyli kogoś drogiego Nieznalskiej, ale Nieznalska zrobiła to im (na przykład mnie) - choć nie dali jej przecież żadnego powodu (ja na przykład nie znam Nieznalskiej i nic nie miałam do niej i do drogich jej osób, nie znieważałam ich, a ona znieważyła Kogoś drogiego mnie).

    Podobnie, doskonale zrozumiałabym na przykład buddystów, gdyby ktoś zrobił instalację, w której użyłby przedstawienia Buddy i coś mu obraźliwego doczepił czy inne rzeczy zrobił z jego wizerunkiem. Nie mogłabym zrozumieć dlaczego ten człowiek to buddystom robi. Kim trzeba być, żeby, bez powodu, wziąć czyjś symbol religijny i go znieważyć i jeszcze dziwić się, że protestują. Chyba dziwne by było, gdyby nie protestowali. :(

    Pisałaś o "braku pokory" ludzi, którzy protestują, gdy się znieważa ich najświętsze symbole.
    Czy pokorą, czymś dobrym, byłoby więc pozwalanie na to, żeby ktoś je znieważał? Czy nie jest elementarnym prawem człowieka, żeby nikt nie znieważał jego najświętszych symboli? Czy rozmaici "artyści" nie mogą tego uszanować?
    Uważam, że to jest jakoś postawione na głowie, co piszesz: artyści znieważający symbole (= krzywdzący innych) są w porządku, a ci, którzy chcą na to nie pozwalać są nie w porządku?
  • lezbobimbo 15.02.11, 16:05
    ginestra napisała:
    > co do Nieznalskiej, to wcale nie chodziło o to, że zasugerowała, że Jezus miał
    > genitalia, ale przecież zrobiła instalację, w której przedstawiła krzyż, a na n
    > im po prostu penisa, zamiast postaci Jezusa.

    W instalacji Nieznalskiej byl krzyz RÓWNORAMIENNY. Krzyze, kolka czy gwiazdki to symbole uzywane przez ludzkosc od epoki kamiennej.
    Ja piernicze, jakim trzeba byc nadetym swirem, zeby myslec, ze na kazdym symbolu krzyza wisial Jezus.. Sfiksowani krucyfiksem normalnie.
    Nie rozumiem tez, dlaczego za pokazanie genitaliów postaci na krzyzu ma ktokolwiek isc do wiezienia i na przymusowe roboty spoleczne. To nie byl dowcip nawet ani szydzenie z chrzescijanstwa tylko POWAZNA instalacja na temat kultu ciala w naszej kulturze. Nazywalo sie toto Pasja, byl krzyz rownoramienny z genitaliami i obok telewizor z cwiczacym na silowni facetem. Trzeba byc kompletnie podrapano na glowa popaprancem, zeby gdzies w tej instalacji zobaczyc obraze swoich delikatnych uczuc religijnych. I tacy wlasnie szalency wtracili Nieznalska do wiezienia, a taka szalona Ginestra obraza sie tutaj na forum o krzyz.

    Co do tego czy genitalia obrazaja uczucia krzyza - przed chwila utrzymywalas, ze Jezus byl czlowiekiem - jak myslisz, co zaslania ta skromna przepaska na kazdym realistycznym przedstawieniu jego kazni? Nie meskie genitalia na przyklad?

    > Podobnie, doskonale zrozumiałabym na przykład buddystów, gdyby ktoś zrobił inst
    > alację, w której użyłby przedstawienia Buddy i coś mu obraźliwego doczepił czy
    > inne rzeczy zrobił z jego wizerunkiem. Nie mogłabym zrozumieć dlaczego ten czło
    > wiek to buddystom robi. Kim trzeba być, żeby, bez powodu, wziąć czyjś symbol re
    > ligijny

    Zero masz pojecia o buddyzmie. Buddysci nie czcza Buddy ani zadnego fragmentu czy symbolu jego zycia jako symbolu religijnego. Nie modla sie do Buddy ani nie traktuja go jako nietykalnego bóstwa.
    Zreszta nie czcza zadnego przedmiotu tak jak Ty sam krzyz, aby sie obrazac o jego zniewazenie. A jakby ktos penisa doczepil posagowi Buddy czy mlynkowi do mantrowania, to by sie po prostu rozesmieli. W tym problem z buddystami, ze fanatycznie nie czcza samych symboli religijnych jak fundamentalistyczni chrzescijanie, ale tego nie zrozumiesz.
    Ty nawet Jezusa nie wyznajesz tylko krzyz, sam przedmiot. Myslisz, ze krzyz sie obrazi o przyczepianie do niego genitaliów albo o porownywanie do zjezdzalni. Biedny, biedny krzyzyk, tak srodze obrazany i przesladowany nieruchomy przedmiot.

    >ale może gdyby ktoś zrobił instalację przedstawiającą, na przykład, Twoją mamę nagą i >mającą gdzieś, nie wiem, na przykład w > ustach, żeby było bardziej szokująco, wetkniętego >ogromnego

    Mama Croyance to zywa, istniejaca osoba, a nie przedmiot kultu religijnego. Mama Croyance nie jest krzyzem. Nie mozesz indetyfikowac zywych osób z przedmiotem. To, ze mozna obrazic zywe osoby rozpowszechniajac pornosy bez ich zgody, nie znaczy ze masz sie obrazac i wymyslac zranione uczucia krzyza PRZEDMIOTU.

    --
    Można, ale ja nie lubię muminczych resztek kalających herbatę. Wolę z chrzęstem odgryzać nóżki. (c) mmmaupa
  • croyance 16.02.11, 06:08
    Gdyby ktos wywiesil gdzies kompromitujacy czy obsmiewajacy moja mame wizerunek, byloby mi przykro Z POWODU MAMY i jej samopoczucia, a nie z powodu MOICH URAZONYCH UCZUC jako CORKI.

    A instalacja Nieznalskiej faktycznie ani religijna, ani obrazliwa.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • paszczakowna1 16.02.11, 09:22
    >I tacy wlasnie szalency wtracili Nieznalska do wi
    > ezienia, a taka szalona Ginestra obraza sie tutaj na forum o krzyz.

    Nikt nigdy nie wtrącił Nieznalskiej do więzienia.
  • croyance 16.02.11, 06:10
    'Pisałaś o "braku pokory" ludzi, którzy protestują, gdy się znieważa ich najświętsze symbole.'

    Ale ci ludzie nie krzycza o zniewazaniu ich najswietszych symboli, tylko o obrazie ICH religijnych uczuc.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 16.02.11, 09:04
    Croyance,

    moim zdaniem to się łączy: obrażanie czyichś najświętszych symboli (1) powoduje ból u ludzi wyznających tę wiarę z tego powodu, że ktoś obraża Boga (czy Matkę Bożą czy Jezusa), a ludzie wierzący nie mają najmniejszych wątpliwości, że Bóg (Matka Boża czy Jezus) z tego powodu cierpią, a jednocześnie (2) powoduje ból osobisty u tych osób, bo ktoś znieważył najświętsze dla nich symbole. Ich uczucia też są obrażane, bo ktoś w ten sposób dokucza także im. Uważam, że nie ma nic budzącego zdziwnienie w tym, że rzeczy takie jak instalacja Nieznalskiej obrażają uczucia innych ludzi. To nie jest wymysł tych ludzi, tylko naprawdę ktoś celowo narusza ich dobro. Tym dobrem jest, jak uważam, prawo do tego, aby nikt nie znieważał symboli religijnych drugiej osoby. Czy zgadzasz się z tym ostatnim zdaniem?


    Co do przykładu z użyciem osoby Twojej mamy w obraźliwej instalacji, to jak pisałam, nie znam Cię na tyle, żeby wiedzieć, że ten akurat przykład pomoże Ci wyobrazić sobie co czuje człowiek wierzący i kochający Jezusa widząc instalację Nieznalskiej (nie wiem co czujesz do mamy, przyjęłam pewne założenia tylko, ale to już zależy od Ciebie jaką inną osobę ewentualnie zechcesz podstawić do tego przykładu - może męża? może jakieś dziecko z rodziny?).

    Napisałaś, że taka instalacja nie uraziłaby Twoich własnych uczuć, a jedynie przykra byłaby myśl o tym co musi czuć mama widząc taką instalację
    . Czyli już wyobraziłaś sobie połowę tego uczucia, którego doświadczają ludzie wierzący, świadomi tego, że istnieje taka instalacja i jest wywieszona na widok publiczny.

    Do rozważania drugiej połowy tego uczucia może pomoże Ci przykład, że jest taka sama instalacja o Twojej mamie (lub innej kochanej osobie), z tym, że ta osoba (odpukać) nie żyje. Wtedy już jesteś bliżej wyobrażenia sobie uczuć, które przeżywają osoby wierzące, gdy ktoś znieważa ich najświętsze symbole: tu już nie chodzi o mamę czy inną osobę żywą, co ona czuje, ale chodzi o to co czujesz Ty. To raz. A dwa, chodzi o to czy wierzysz, że ta osoba, choć już nie żyje na ziemi, coś nadal czuje i jest jej przykro w związku z tym, w jaki sposób ktoś ją przedstawia na wystawie i jak wobec takiego znieważania osoby nie żyjącej już na ziemi zareagujesz. A trzy, czy uważasz, że w ogóle to czy ktoś żyje na ziemi czy w zaświatach ma jakieś znaczenie, jeśli chodzi o publiczne znieważanie tej osoby poprzez "artystyczne" instalacje?

    Ten przykład z bliską Ci osobą miał pomóc Ci w wyobrażeniu sobie tego, co czują ludzie wierzący kiedy ktoś znieważa np. Jezusa i krzyż. Jeśli jednak mimo wszystko nie będziesz umiała sobie tego wyobrazić, to mam pytanie: czy mimo wszystko, nawet nie umiejąc sobie tego wyobrazić, potrafisz zrozumieć to, że ktoś inny cierpi, jeśli się najświętsze dla niego symbole znieważa? I że cierpi ten Ktoś, kogo wyraża ten symbol? I czy uważasz, że w porządku jest znieważać czyjeś symbole, a ten kto protestuje przeciw znieważaniu ich jest mało pokorny albo zawraca dooopę czy coś? (Nie pamiętam dosłownie jak to brzmiało, co pisałaś).

    Nie musisz na forum odpowiadać na te pytania, a na przykład, prosiłabym, odpowiedz tylko sobie samej.

    Jak wspomniałam, odwołałam się do wyobraźni, ale to jest tak naprawdę drugorzędna sprawa. Myślę, że nawet jak ktoś nie umie sobie tego wyobrazić, to nie powinien mieć trudności z przyjęciem do wiadomości, że nie wolno znieważać symboli czyjejś wiary.
  • croyance 16.02.11, 09:35
    Jak to, 'Bog i Matka Boza cierpia'? Czy myslisz, ze Bog - Stworca Wszechswiata - cierpi, bo ktos opowiedzial o nim dowcip? Sugerujesz, ze Bog jest malostkowy? Ze na powaznie PRZEJMUJE SIE czyms takim, cos na zasadzie doroslego, ktory sie obrazil, bo mu dziecko powiedzialo, ze ma kwadratowa glowe? Albo ze mu na forum onetu ktos napisal, ze jest głópi i ma wszy? Zartujesz?

    Obrazanie waznych dla kogos symboli - nie tylko religijnych - jest nieeleganckie i zwyczajnie nie wypada (nie mowie tu o zartach z Holocaustu, bo to w ogole inna kategoria wagowa). Ale cierpienie? Urazone uczucia? Bog obrazony? Jezusowi jest przykro, bo znalazl sie na wystawie?

    Kiedys zdarzylo mi sie, ze ktos napisal bardzo obrazliwy tekst na temat mojej rodziny w autobusie. No i co z tego? Nie bylo mi wcale jakos szczegolnie przykro, bo nie bede sie przejmowala przeciez kazda negatywna opinia. Naprawde Ciebie dotyka WSZYSTKO, co o Tobie ludzie mowia? Mnie 6-letnia bratanica powiedziala, ze mam zolte zeby: powinnam sie obrazic? Nie sadzisz, ze dystans miedzy nami, a Bogiem jest nieco wiekszy niz miedzy mna, a moja bratanica?

    Zreszta: czy to nie Jezus powiedzial, ze blogoslawieni sa ci, ktorzy cierpia przesladowania z powodu Jego imienia? Czy mowil cos o ciaganiu ludzi do sadu za 'obrazanie uczuc'?







    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 16.02.11, 14:44
    croyance napisała:

    > Jak to, 'Bog i Matka Boza cierpia'? Czy myslisz, ze Bog - Stworca Wszechswiata
    > - cierpi, bo ktos opowiedzial o nim dowcip? Sugerujesz, ze Bog jest malostkowy?
    > Ze na powaznie PRZEJMUJE SIE czyms takim, cos na zasadzie doroslego, ktory sie
    > obrazil, bo mu dziecko powiedzialo, ze ma kwadratowa glowe? Albo ze mu na foru
    > m onetu ktos napisal, ze jest głópi i ma wszy? Zartujesz?

    Nie, nie żartuję.
    Ja (i nie tylko ja) wierzę w to, że Bóg, Jezus, Matka Boża to są żywe osoby, które mają uczucia, a ponadto są Kimś więcej niż zwykłymi osobami. Nie nakazuję w to wierzyć Tobie, piszę od siebie.
    Co do jakichś "dowodów" na to, to w wielu objawieniach i świadectwach mistyków (raz jeszcze powtórzę: nie musisz w nie wierzyć) Jezus czy Maryja wprost mówili o tym, że bardzo cierpią z powodu zniewag doznawanych od ludzi. Było to powiedziane bardzo wyraźnie.

    Jeśli chodzi o mnie, to ja nie potrzebuję tych dowodów i tych objawień, żeby móc sobie wyobrazić co czuje ktoś kto kocha kogoś bezgranicznie i opiekuje się nim i obdarza samym dobrem i jest wdzięczny za najdrobniejsze dobre gesty wynikające z dobrej woli tego ukochanego, kiedy ten ukochany wyśmiewa się z niego, szydzi albo pozwala na to albo widzi te cierpienia i niejako mówi mu: "stary, coś ty taki małostkowy". Myślę, że to jest wielkie cierpienie.

    Nie mam natomiast zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Powiedziałam po prostu swoje zdanie na ten temat.

    >
    > Kiedys zdarzylo mi sie, ze ktos napisal bardzo obrazliwy tekst na temat mojej r
    > odziny w autobusie. No i co z tego? Nie bylo mi wcale jakos szczegolnie przykro.

    Croyance, to indywidualna sprawa. Każdy inaczej odczuwa i postrzega sprawy.
    Ja odniosłam się po prostu do Twojej wypowiedzi, która wyrażała się mocno niefajnie o ludziach, dla których problemem jest to, że ktoś znieważa święte dla nich symbole.
    Powiedziałam tylko, że ja bym się o nich tak nie wyrażała, bo ja ich rozumiem.

    Uważam, że ta sprawa jest niezależna od tego czy ja się obrażę na to, że ktoś mi powie (jak w podanym przez Ciebie przykładzie z życia), że "mam żółte zęby". Mogę się obrazić albo mogę się nie obrazić kiedy chodzi o mnie i to nie ma nic do rzeczy, jeśli chodzi o obrażanie symboli czyjejkolwiek wiary. Co do obrażania symboli i świętych osób czyjejś wiary to swoje zdanie wyraziłam jasno w tym wątku.

    Nie zmuszam nikogo do mienia tego samego zdania, ale czułam się w obowiązku zareagować.
    Sama pisałaś, Croyance, w wątku obok, że warto reagować na przejawy zła w małej skali, bo niereagowanie na nie może torować drogę do tego, że zrobi się z nich zło w dużej skali.
    Pozdrawiam



  • slotna 16.02.11, 17:04
    > Nie, nie żartuję.
    > Ja (i nie tylko ja) wierzę w to, że Bóg, Jezus, Matka Boża to są żywe osoby, kt
    > óre mają uczucia, a ponadto są Kimś więcej niż zwykłymi osobami. Nie nakazuję w
    > to wierzyć Tobie, piszę od siebie.
    > Co do jakichś "dowodów" na to, to w wielu objawieniach i świadectwach mistyków
    > (raz jeszcze powtórzę: nie musisz w nie wierzyć) Jezus czy Maryja wprost mówili
    > o tym, że bardzo cierpią z powodu zniewag doznawanych od ludzi. Było to powied
    > ziane bardzo wyraźnie.

    No wlasnie. Ty sobie w to wierzysz, a ja nie - ja jestem przekonana, ze sa to wylacznie twory ludzkiej wyobrazni i w zwiazku z tym nie mam zadnego powodu, zeby starac sie nie urazic uczuc tych NIEISTNIEJACYCH tworow. Rozumiesz? Nie staram sie rowniez nie urazac uczuc Zeusa czy Harry'ego Pottera, z tych samych powodow. Nie zamierzam tez, wierzac w Niewidzialnego Rozowego Jednorozca pozywac tworcow zabawek My Little Pony za profanacje ;)

    > Jeśli chodzi o mnie, to ja nie potrzebuję tych dowodów i tych objawień, żeby mó
    > c sobie wyobrazić co czuje ktoś kto kocha kogoś bezgranicznie i opiekuje się ni
    > m i obdarza samym dobrem i jest wdzięczny za najdrobniejsze dobre gesty wynikaj
    > ące z dobrej woli tego ukochanego, kiedy ten ukochany wyśmiewa się z niego, szy
    > dzi albo pozwala na to albo widzi te cierpienia i niejako mówi mu: "stary, coś
    > ty taki małostkowy". Myślę, że to jest wielkie cierpienie.

    Mysle, ze trzeba bylo sie bardziej postarac przy dziele stworzenia ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginestra 16.02.11, 17:23
    slotna napisała:

    > No wlasnie. Ty sobie w to wierzysz, a ja nie - ja jestem przekonana, ze sa to w
    > ylacznie twory ludzkiej wyobrazni i w zwiazku z tym nie mam zadnego powodu, zeb
    > y starac sie nie urazic uczuc tych NIEISTNIEJACYCH tworow. Rozumiesz? Nie stara
    > m sie rowniez nie urazac uczuc Zeusa czy Harry'ego Pottera, z tych samych powod
    > ow. Nie zamierzam tez, wierzac w Niewidzialnego Rozowego Jednorozca pozywac two
    > rcow zabawek My Little Pony za profanacje ;)

    Jak wspominałam wiele razy, nie narzucam nikomu w co ma wierzyć a w co nie. Jeśli nie wierzysz w Boga, tak jak wierzą wyznawcy chrześcijaństwa, buddyzmu, islamu czy innych religii, to ja nie mam z tym żadnego problemu i nie mam zamiaru przekonywać Cię, że coś istnieje, skoro według Ciebie nie istnieje.

    Mam tylko nadzieję, że będziesz potrafiła (Ty oraz inni, bo nie chodzi tu tylko o Ciebie) uszanować to, że dla innych ludzi pewne rzeczy czy osoby są święte i nie będziesz obrażała tych rzeczy czy tych osób, które dla kogoś są święte. Tylko tyle.

    Coś wspominałaś o obrażaniu ateistów za ich ateizm. Nie wiem jak inni forumowicze, ale ja ani na tym forum ani w moim otoczeniu ani w mediach nie spotkałam się z przejawami obrażania ateistów. Gdybym się spotkała - na pewno zaoponowałabym. Ze swojej strony mogę Cię zapewnić, że ja szanuję wiarę lub brak wiary innych ludzi i nie wyśmiewam się z tego w co wierzą (lub w co nie wierzą). Chciałabym po prostu, aby inni nie wyśmiewali się też z tego, w co ja wierzę.

    Uważam, że poszanowanie czyjejś wiary nie powinno absolutnie być niczym trudnym dla ludzi, zwłaszcza wykształconych, artystów itp.

    Jakkolwiek na tym forum nie spotkałam się z przejawami obrażania ateistów, tak spotkałam się, owszem, i to wiele razy, z obrażaniem chrześcijan, wyśmiewaniem ich i tego w co wierzą oraz z przyzwoleniem na to. Myślę, że to powinno Ciebie i innych jakoś chociażby zastanowić.
  • slotna 16.02.11, 19:43
    > Jak wspominałam wiele razy, nie narzucam nikomu w co ma wierzyć a w co nie. Jeś
    > li nie wierzysz w Boga, tak jak wierzą wyznawcy chrześcijaństwa, buddyzmu, isla
    > mu czy innych religii, to ja nie mam z tym żadnego problemu i nie mam zamiaru p
    > rzekonywać Cię, że coś istnieje, skoro według Ciebie nie istnieje.

    Wspaniale. A co to ma wspolnego z tematem watku?

    > Mam tylko nadzieję, że będziesz potrafiła (Ty oraz inni, bo nie chodzi tu tylko
    > o Ciebie) uszanować to, że dla innych ludzi pewne rzeczy czy osoby są święte i
    > nie będziesz obrażała tych rzeczy czy tych osób, które dla kogoś są święte. Ty
    > lko tyle.

    Ale dlaczego ma mnie obchodzic, ze cos jest dla ciebie swiete (czyli w domysle: nie do dyskusji)? Mnie sie nie podoba, ze ktos mi probuje zamknac usta w ten sposob. Poza tym swietosc to niebywale subiektywna etykietka. Jak juz wspomnialam, uczucia takiego Orzechowskiego obrazalo okreslenie swietego, jak mniemam, Rydzyka mianem diabla :D

    > Coś wspominałaś o obrażaniu ateistów za ich ateizm. Nie wiem jak inni forumowic
    > ze, ale ja ani na tym forum ani w moim otoczeniu ani w mediach nie spotkałam si
    > ę z przejawami obrażania ateistów. Gdybym się spotkała - na pewno zaoponowałaby
    > m.

    Fundamentalizm i dogmatyzm to sa w moim odczuciu wystarczajaco obrazliwe oskarzenia. Chcesz wyjsc poza forum? Bardz slusznie, poniewaz ja w swoim poscie nie powiedzialam, ze ktos obraza ateistow na tym forum, co latwo mozna sprawdzic, albowiem moj post jest do wgladu ;)

    "ale jestescie banda ateistow i swin (...) Polecam film: Prymas tysiaclecia!! a slepia wam sie same otworza, zwierzeta ludzkie!!!"

    "ateiści jesteście żenujacy wredni , obłudni opamiętajcie się ale wy nie jażycie czym jest krzyż święty !"

    "Brzydza mnie ludzie, obnoszacy sie ze swym ateizmem. Mowia cos o gnozie lub jej braku, glebi egzystencji lub jej plytkosci. Z reguly kryje sie za tym plytkosci intelektualna i brak wyobrazni."

    "To bardzo smutne być ateistą. Smutne i beznadziejne. (...) Tak samo jak każdy narkoman, który po spożyciu swojej codziennej dawki czuje się dobrze, tak i ateiści brodząc w kłamstwie i nie znając nic innego są pozornie szczęśliwi - ale właśnie tylko do śmierci. "

    "Ja bym tych ateistów,... kęsim, kęsim. Obrok im w dupach buja."

    "Jak oni już zniszczą te chrześcijaństwo, to w miejsce próżni, bo ateiści przeważnie nie umieją wychować więcej niż 1 dziecko, wejdą muzułmanie i wymordują ich, jak w Holandii, Francji i w zamachach w UK. Ekstremistyczni ateiści postanowili wykonać destrukcję swoją i niektórych naiwnych chrześcijan, którzy nie umieją w porę dostrzec relatywistycznej, destrukcyjnej kultury śmierci."

    "Chciałby usłyszeć, jakimi to spójnymi zasadami kierują się ateiści, żeby powiedzieć o sobie, że są porządnymi ludźmi. Bo "porządnośc" trzeba oceniać względem jakiegoś wzorca, a nie na piękne oczy. A więc jakim wzorcem sie kierują, Dekalogiem, Kartą Praw Człowieka ONZ, Konstytucją ZSRR, a może Kartą Praw Podstawowych UE, satanistyczną biblią, Torą lub czym innym."

    "Większość dzisiejszych ateistów, feministek i całego tego lewackiego chłamu przejdzie na islam. Zarówno ze strachu i chęci trzymania z silniejszymi jak i z orgiastycznej ochoty dowalenia resztkom katolicyzmu."

    "I to też trzeba powtarzać głośno - każdy kto jest ateistą i za aborcją ten jest totalitarystą mówiąc wprost."

    Zrodlo: oczywiscie glownie Fronda, przyznaje sie do lenistwa ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginestra 17.02.11, 00:23
    slotna napisała:

    > Ale dlaczego ma mnie obchodzic, ze cos jest dla ciebie swiete (czyli w domysle:
    > nie do dyskusji)?

    Nie chodzi o to, że "nie do dyskusji", tylko "nie do znieważania". A dlaczego ma Cię obchodzić to, że coś dla kogoś jest święte (np. dla chrześcijan Jezus, dla buddystów Budda)? Jeśli tego się nie dowiedziałaś w rodzinie ani w szkole, to ja też nie będę Ci tłumaczyć.


    > Mnie sie nie podoba, ze ktos mi probuje zamknac usta w ten s
    > posob.

    Nikt Ci nie próbuje zamknąć ust. Po prostu chodzi o to, żeby nie znieważać i tyle. A rozmawiać o tym, co jest święte dla ludzi wyznających taką czy inną wiarę - proszę bardzo, byle z szacunkiem.

    > Poza tym swietosc to niebywale subiektywna etykietka.

    Nie. To jakie osoby i jakie symbole są święte dla wyznawców danej wiary jest ogólnie dostępne. Wystarczy choćby do Wikipedii zajrzeć czy czegoś podobnego, żeby wiedzieć, a podejrzewam, że i tak wiesz co jest święte dla, na przykład, chrześcijan.

    Co do tych tekstów o ateistach - ja w ogóle nigdy nie wchodzę na Frondę, więc nie zetknęłam się z nimi (pisałam o tym, że raz weszłam z powodu linku do filmiku, który ktoś z tego forum mi przesłał, ale na tym koniec).
    Szkoda, że takie przykre rzeczy tam wypisują, współczuję, ale wydaje mi się (na podstawie moich doświadczeń), że poza takimi "niszowymi" środowiskami jak Fronda, to ogólnie w otoczeniu nie uświadczy się takich komentarzy. Np. na Facebooku spotykam masę obraźliwych tekstów o katolikach, o Kościele itp., a o ateistach żadnego. Podobnie w autobusach, wśród znajomych czy chociażby na tym forum - obrażanie czyjejś wiary chrześcijańskiej jest obecne, a obrażanie ateistów nie. Bardzo dobrze, że nie ma obrażania ateistów. Oby nie było też obrażania chrześcijan, katolików czy świętych osób i symboli.
  • slotna 17.02.11, 01:04
    > Nie chodzi o to, że "nie do dyskusji", tylko "nie do znieważania".

    Aha, a zniewazyc moge jak? Halo? Jak cie obraza Jezusek na zjezdzalni, to nie obrazi cie stwierdzenie, ze biblijny Bog jest ekstremalnie zla postacia?

    A dlaczego m
    > a Cię obchodzić to, że coś dla kogoś jest święte (np. dla chrześcijan Jezus, dl
    > a buddystów Budda)?

    Nigdy nie slyszalam o tym, zeby Budda byl swiety, najwyzej oswiecony.

    > Jeśli tego się nie dowiedziałaś w rodzinie ani w szkole, to ja też nie będę Ci tłumaczyć.

    Jesli nie masz dobrych argumentow, to oczywiscie, ze nie bedziesz.

    > Nikt Ci nie próbuje zamknąć ust. Po prostu chodzi o to, żeby nie znieważać i ty
    > le. A rozmawiać o tym, co jest święte dla ludzi wyznających taką czy inną wiarę
    > - proszę bardzo, byle z szacunkiem.

    Chcialabym zobaczyc jak z szacunkiem rozmawiasz o, dajmy na to, wolowinie.

    > Nie. To jakie osoby i jakie symbole są święte dla wyznawców danej wiary jest og
    > ólnie dostępne. Wystarczy choćby do Wikipedii zajrzeć czy czegoś podobnego, żeb
    > y wiedzieć, a podejrzewam, że i tak wiesz co jest święte dla, na przykład, chrz
    > eścijan.

    Wystarczy zajrzec do Plotka czy czegos podobnego, zeby dowiedziec sie, jakie sa ukochane kolory Dody, ale to nie znaczy, ze jej wybor w tej kwestii nie byl subiektywny. Jedno z drugim po prostu nie ma nic wspolnego.

    > Co do tych tekstów o ateistach - ja w ogóle nigdy nie wchodzę na Frondę, więc n
    > ie zetknęłam się z nimi (pisałam o tym, że raz weszłam z powodu linku do filmik
    > u, który ktoś z tego forum mi przesłał, ale na tym koniec).

    Ale juz sobie poczytalas i nigdy wiecej nie bedziesz mogla powiedziec, ze sie z tym nie spotkalas.

    > Szkoda, że takie przykre rzeczy tam wypisują, współczuję, ale wydaje mi się (na
    > podstawie moich doświadczeń), że poza takimi "niszowymi" środowiskami jak Fron
    > da, to ogólnie w otoczeniu nie uświadczy się takich komentarzy. Np. na Facebook
    > u spotykam masę obraźliwych tekstów o katolikach, o Kościele itp., a o ateistac
    > h żadnego.

    To bardzo interesujace, co piszesz, bo wedle moich doswiadczen z facebookiem, widzi sie na nim wylacznie posty swoich znajomych i ewentualnie komentarze ich z kolei znajomych. Moze czas zweryfikowac kregi towarzyskie? Ja sobie np. przycielam kolesia, ktory po raz pietnasty publikowal zalosny bzdet typu "ateizm to wiara w nieistnienie Boga, cha cha".

    Podobnie w autobusach, wśród znajomych czy chociażby na tym forum -
    > obrażanie czyjejś wiary chrześcijańskiej jest obecne,

    W autobusach? Znaczy co, kierowca zamiast zapowiedziec przystanek, krzyczy cos wulgarnego o Matce Boskiej?

    > a obrażanie ateistów nie.
    > Bardzo dobrze, że nie ma obrażania ateistów.

    Alez ja ci przed chwila podalam przyklady na obrazanie ateistow! :DDD Rany, nooo.... To, ze nikt nie rechocze akurat ze swietych symboli i idiotycznych dogmatow to tylko rezultat tego, ze ateisci nie maja swietych symboli i idiotycznych dogmatow (Andrzej co prawda probowal przeforsowac wersje, ze maja, ale jeszcze zadnego nie sprecyzowal, moze nad tym pracuje i wtedy sie okaze ;)).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 17.02.11, 01:59
    > W autobusach? Znaczy co, kierowca zamiast zapowiedziec przystanek, krzyczy cos
    > wulgarnego o Matce Boskiej?

    No jak to! A ten krzyżyk nad miejscem dla osób starszych i chorych? Przecież jest bez Jezuska! I w ogóle -- jak można, żeby to było miejsce dla chorych, skoro jest nad nim krzyżyk. To oczywiste, że to powinno być miejsce dla Jezusa i nikt nie powinien na nim siadać.

    I tak codziennie w autobusach obrażane są uczucia religijne za pomocą pośladków dotykających miejsca z krzyżykiem.

    Straszne, straszne...

    (A co straszne? A to, do jakiego absurdu prowadzą histerie na tle uczuć religijnych. Jezus chyba autentycznie cierpi na myśl o tym, jak sobie nim buzię wycierają i do jakich absurdów się posuwają biedni religijnie wiecznieurażeni.)
  • croyance 17.02.11, 04:39
    Jak czytam te teksty (Fronda), to az oczy przecieram i dziekuje wszystkim swietym, ze jestem daleko od Polski. Arogancja, pycha, egoizm i lenistwo umyslowe: wszystko tam jest!
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • slotna 17.02.11, 11:26
    Tylko, ze chyba 4 pierwsze nie byly z Frondy, tylko komentarzy na wp i gdzies tam jeszcze, pod artykulami. Ale lenistwo przewazylo ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ananke666 17.02.11, 12:51
    Ja wielokrotnie spotkałam się z obrażaniem ateistów i ateizmu. Że są bezduszni, że są pozbawieni moralności i wyższych uczuć, które zagwarantować może tylko religijna podstawa, że ich tak zwana etyka jest gówno warta, bo nie wypływa bezpośrednio od Boga. I tak dalej. Poza tym oczywiście mnóstwo niecenzuralnych obelg.
    --
    Tupecik
  • slotna 17.02.11, 13:03
    No na zywo, to ja tez sie spotkalam nie raz - w szkole, to wiadomo (przerwy przerwami, ale w LO na _lekcji_ jezyka polskiego, gdy na jakies tam pytanie o zrodlo czegos, odpowiedzialam, ze po to mam mozg, zeby myslec, kolega do mnie rzucil tekstem "to ateisci maja mozg?" - i nic...), gdy studiowalam w Lublinie (najpierw mieszkalam z dwiema bardzo wierzacymi dziewczynami z KULu; wytrzymalam dwa miesiace, pamietam, jak kiedys chcialam sobie obejrzec cos tam w tv, a leciala transmisja z jakiejs mszy papieskiej; spytalam kiedy sie konczy, bo bedzie film, a dostalam odpowiedz typu "antychryscie, tak ci papiez przeszkadza?"). No ale na to nie mam papierow, wiadomo.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • krezzzz100 18.02.11, 14:07
    Moja ulubiona obelga to stwierdzenie, że ateiści to istoty "ontologicznie złe"...Samo nasze jestestwo jest podlejszego gatunku.
  • nessie-jp 16.02.11, 17:58
    > Mysle, ze trzeba bylo sie bardziej postarac przy dziele stworzenia ;)

    A przede wszystkim darować sobie tworzenie Poczucia Humoru :)

    Ciekawe, co jest większą obelgą dla Jezusa:

    - że ktoś lepi prymitywny, źle wykonany, brzydki, ośmieszający posążek Jezusa i każe przed nim klękać

    - że ktoś się z tego posążku wyśmiewa

  • croyance 17.02.11, 04:30
    To, co piszesz, jest dla mnie - jesli juz o obrazaniu mowimy - profanacja. Bog jawi sie w Twojej wizji jako malostkowy, obrazalski czlowieczek, ktorym mozemy manipulowac. W dodatku jest glupszy od przecietnego rodzica, ktory rozumie, ze dziecko robi rozne rzeczy z nieswiadomosci i nie bierze ich zaraz personalnie do siebie (rodzic kazdego 'ja sie na swiat nie prosilem' nastolatka wydaje sie wiec bardziej cierpliwy i rozumiejacy, niz Twoj Bog).

    Jesli jeszcze bys napisala, ze Bog cierpi z powodu bledow ludzi, bo ich kocha i przykro mu patrzec, jak Jego dzieci bladza po bezdrozach, robia sobie krzywde, utrudniaja sobie zycie. Ale Bog, ktory czuje sie obrazony? Bo ktos cos powiedzial O NIM?

    Juz pisalam na tym forum: ja wierze, ze Boga nasze grzechy wcale nie dotykaja. Dal nam wskazowki, zeby to NAM bylo latwiej, a jesli nie bierzemy ich pod uwage, to MY bedziemy zle sie czuli. Dawalam przyklad z dieta: jesli ktos sie nie stosuje do zalecen zdrowej diety, to bedzie mial problemy zdrowotne i nadwage, co bedzie nie KARA, ale KONSEKWENCJA jego wyborow. Jesli Bog wskazuje komus winde, a czlowiek upiera sie isc po schodach, to Bog nie obraza sie, ze czlowiek go nie slucha. Moze co najwyzej westchnac, bo chcialby czlowiekowi ulatwic zycie: ale tymi schodami i tak sie do Niego dojdzie, najwyzej nieco pozniej.

    Bog opisywany jest jako Inny, Byt, ktorego drogi nie sa naszymi drogami. Jest tym, ktory Jest, i ktorego nie zmącą byle pokrzykiwania. Taki obraz Boga, jaki Ty wysnulas w swoim poscie, jest mi zupelnie obcy.

    I tak, nie rozumiem ludzi, ktorzy w wlasnym braku pokory dbaja przesadnie o swoje urazone uczucia. Jest w tym cos fatalnie nieprzyjemnego i egocentrycznego. Sa, owszem, sytuacje skrajne, przesladowania, kiedy ludzie bronia waznych dla siebie symboli. Ale rzucanie sie z powodu zartow i szukanie dziury w calym jest sianiem zamętu i prowokowaniem konfliktu, ktore uwazam za niechrzescijanskie.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • croyance 17.02.11, 04:35
    Napisalam niechrzescijanskie, bo mysle tu o obrazonych katolikach: ale kazdy, bez wzgledu na wiare czy przekonania, ktory az tak przejmuje sie wlasnym image'm i jest az tak delikatnych uczuc, jest dla mnie niezrozumialy. Jesli jednak ju zo chrzescijanstwie mowimy: kiedys bylo dla ludzi odwaznych, ktorzy czesto tracili przez nie zycie. Teraz wszyscy sie wydelikacili i byle co moze ich, och, urazic! Jak ludzie, ktorych uczucia cierpia przez byle zart, chca w swoim zyciu nasladowac Jezusa, ktory dal sie totalnie ponizyc, wysmiac i zabic?
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • croyance 17.02.11, 09:46
    Dodatek: jestem w stanie zrozumiec, ze Bog mogl uniesc sie gniewem, powiedziec 'dosc tego!' i zeslac potop. To ma przynajmniej jakas tradycje biblijna.
    Ale Bog obrazony? :-O
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 17.02.11, 10:34
    croyance napisała:

    > Dodatek: jestem w stanie zrozumiec, ze Bog mogl uniesc sie gniewem, powiedziec
    > 'dosc tego!' i zeslac potop. To ma przynajmniej jakas tradycje biblijna.
    > Ale Bog obrazony? :-O

    Croyance, nie wiem jak inni, ale ja nie pisałam o Bogu obrażonym, który się sadzi i zsyła kary, tylko o Bogu, który cierpi.

    Być może nie przekonają Cię argumenty o tym, że Jezus czy Matka Boża objawili się wielu ludziom i mówili jasno o tym, że bardzo cierpią z powodu zniewag zadawanych przez ludzi. Nie mam z tym problemu, jeśli nie przekonają, natomiast są to jedyne "dane", które mogę tu przekazać jako jakieś konkrety.

    Otóż Jezus i Maryja w bardzo wielu objawieniach mówili, że cierpią z powodu zniewag doznawanych od ludzi i prosili o modlitwę tych, którzy są na to cierpienie wrażliwi, w celu zadośćuczynienia za ludzi, którzy ich znieważają. Prosili o ofiarowywanie w tej intencji modlitw, mszy świętych, postu, a także niekiedy o ustanowienie specjalnego święta (np. w objawieniach Małgorzaty Alacoque Jezus poprosił tę siostrę zakonną o to, aby starała się o ustanowienie święta Najświętszego Serca Jezusa w tym celu, aby ludzie oddawali cześć Najświętszemu Sercu Jezusa wynagradzając niejako za zniewagi, których to Serce doznaje od innych). Nie chodzi o to, że udzielny, obrażony Jezus chce hołdów w zamian za to, że ktoś go znieważał, tylko sednem tej prośby o oddawanie czci Najświętszemu Sercu Jezusa jest właśnie wielkie cierpienie Jezusa z tego powodu, że ludzie poważają się na coś, na co nie powinni się nigdy poważać: na znieważanie Jezusa i Jego miłości. Jezus wie, że ci ludzie będą kiedyś tego bardzo gorzko żałować, gdy umrą i gdy staną przed Nim, ale nie będą mogli wrócić czasu i odwrócić skutków tego, co robili i tego jak tym znieważaniem wpływali na innych ludzi, jak wiele zła spowodowali itp. Jezus jest miłosierny, ale nie można też z tego miłosierdzia robić sobie kpin (np. świadomie Go znieważać i myśleć, że to nie będzie miało żadnych konsekwencji, bo po Nim to musi spływać jak po kaczce). Jezus strasznie cierpi będąc znieważanym i jest dla Niego naprawdę ulgą, jeśli ktokolwiek pocieszy Go (po prostu po ludzku, tak jakby ktoś pocieszał cierpiącego człowieka) i podejmie modlitwy czy posty w intencji zadośćuczynienia za te czyny dokonywane przez innych, a jeśli sam dokonywał tych czynów, to będzie żałował i przeprosi Jezusa i będzie starał się zadośćuczynić Mu.

    O swoim cierpieniu z powodu zniewag doznawanych od ludzi mówili Jezus i Maryja m.in. w objawieniach Małgorzaty Marii Alacoque, w objawieniach fatimskich oraz w objawieniach siostry Faustyny Kowalskiej.

    Nie wiem na sto procent, ale wydaje mi się, że ten motyw jest stałym motywem wszystkich uznanych objawień.

    Croyance, szanuję Twoje zdanie. Nie zamierzam Cię przekonywać, a po prostu uzasadniłam swoje zdanie, którym się podzieliłam wcześniej. Jeśli komuś to, co piszę, przyda się, to dobrze, jak nie, to nie.

    Niezależnie od tego czy ktoś wierzy w objawienia i w to, że Jezus cierpi, gdy się znieważa Jego samego, Jego Matkę albo Jego mękę i Jego miłość do ludzi posuniętą do oddania za nich życia w straszliwych cierpieniach na krzyżu, to uważam, że zwyczajna kultura wymaga, aby nie znieważać świętych osób i symboli czyjejś wiary i uszanować je oraz uszanować tych ludzi, dla których to są święte osoby i symbole.

  • the_dzidka 18.02.11, 11:07
    > Otóż Jezus i Maryja w bardzo wielu objawieniach mówili, że cierpią z powodu zni
    > ewag doznawanych od ludzi

    > (np. w objawieniach Małgorzaty Alacoque Jezus po
    > prosił tę siostrę zakonną o to, aby starała się o ustanowienie święta Najświęts
    > zego Serca Jezusa w tym celu, aby ludzie oddawali cześć Najświętszemu Sercu Jez
    > usa wynagradzając niejako za zniewagi, których to Serce doznaje od innych).

    *facepalm*
    Nie, ja nie wierzę, że to widzę! (że zacytuję Adamczaka Manuela)

    --
    Dzidka
  • paszczakowna1 18.02.11, 13:05
    No i sama widzisz, Ginestro, dlaczego teologia nie jest nauką...
  • croyance 18.02.11, 14:11
    Ja tez *facepalm*.

    A co do objawien, to w ogole inna historia. Matka Boska, ktora fatyguje sie na ziemie nie po to, zeby powiedziec cos waznego, ale zeby kazac zbudowac kapliczke w szczerym polu jakos mnie nie przekonuje, ze tak to eufemistycznie ujme.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • the_dzidka 18.02.11, 14:45
    Wiesz, kiedys pofatygowała się, żeby doradzić, co robić, żeby na świecie nie było zła, wojen i głodu. A mianowicie - odmawiać codziennie różaniec.
    Coś mi te wszystkie żądania i prośby MB pachną raczej wiejskim proboszczem...

    --
    Dzidka
  • nessie-jp 18.02.11, 17:43
    > > zego Serca Jezusa w tym celu, aby ludzie oddawali cześć Najświętszemu Ser
    > cu Jez
    > > usa wynagradzając niejako za zniewagi, których to Serce doznaje od innych
    > ).
    >
    > *facepalm*
    > Nie, ja nie wierzę, że to widzę! (że zacytuję Adamczaka Manuela)


    Hehehe, a mnie interesuje to wynagradzanie NIEJAKO. To znaczy, że w jaki sposób, skoro "niejako"? Wynagradza, ale nie wynagradza?

    Przerażające jest, w jaki sposób religijność ludowo-emocjonalna sprowadza BOGA do poziomu pięciolatka obrażonego, bo się koledzy śmiali w przedszkolu i trzeba mu Specjalne Święto urządzić, żeby mu to wynagrodzić. Niejako.

    Wiecie, ja na miejscu Boga bardziej bym się obrażała o to permanentne upupianie i sprowadzanie do poziomu głupiego dziecka, jakie uprawia Ginestra, o te ohydne i poniżające pomniczki, o to przypisywanie JEMU najpłytszych i najniższych uczuć ludzkich -- niż o niewinny przecież dowcip o zjeżdżalni.

    Ja uważam, że Jezus był fajny i dość rozumny chłopak, bardzo silny psychicznie, zdecydowany i odważny. I że ktoś, kto jako człowiek zdecydował się umrzeć za swoje przekonania, na pewno nie ma takiego krwawiącego i wiecznieurażonego serduszka, żeby mu trzeba było specjalny torcik przynosić raz w roku na osłodę. Niejako.


  • ginestra 18.02.11, 18:43
    nessie-jp napisała:

    >>
    > Hehehe, a mnie interesuje to wynagradzanie NIEJAKO. To znaczy, że w jaki sposób
    > , skoro "niejako"? Wynagradza, ale nie wynagradza?

    Już wyjaśniam. Słowa "niejako" bez jakiejś specjalnej intencji, a tylko po prostu pisząc na szybko, użyłam jako synonimu zwrotu "w pewien sposób". Chodziło mi o to, że prawdziwe i dosłowne zadośćuczynienie za zniewagi, których Jezus doznał od jakiejś osoby nastąpiłoby wtedy, gdyby to ta osoba dokonała tego zadośćuczynienia, a jeśli jeśli ta osoba nie ma na to ochoty, to "w pewnym sensie" to samo zadośćuczynienie może dokonać się za sprawą innych, którzy podejmą w tej intencji modlitwy, adorację czy posty czy ofiarują Komunię św.

    Mam nadzieję, że teraz już nie jest to niejasne.


    > Przerażające jest, w jaki sposób religijność ludowo-emocjonalna sprowadza BOGA
    > do poziomu pięciolatka obrażonego, bo się koledzy śmiali w przedszkolu i trzeba
    > mu Specjalne Święto urządzić, żeby mu to wynagrodzić. Niejako.
    >
    > Wiecie, ja na miejscu Boga bardziej bym się obrażała o to permanentne upupia
    > nie i sprowadzanie do poziomu głupiego dziecka
    , jakie uprawia Ginestra, o t
    > e ohydne i poniżające pomniczki, o to przypisywanie JEMU najpłytszych i najniżs
    > zych uczuć ludzkich -- niż o niewinny przecież dowcip o zjeżdżalni.
    >
    > Ja uważam, że Jezus był fajny i dość rozumny chłopak, bardzo silny psychicznie,
    > zdecydowany i odważny. I że ktoś, kto jako człowiek zdecydował się umrzeć za s
    > woje przekonania, na pewno nie ma takiego krwawiącego i wiecznieurażonego serdu
    > szka, żeby mu trzeba było specjalny torcik przynosić raz w roku na osłodę. Niej
    > ako.
    >
    >


    Nie bardzo rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Czy uważasz, że np. osoby takie jak Małgorzata Maria Alacoque czy Helena (później: siostra Faustyna) Kowalska czy ojciec Pio czy inni mistycy nie istnieli i byli wymysłem ludu czy też, że ich życie inaczej wyglądało (czyli ktoś kłamie, że ich życie tak wyglądalo jak wyglądało?). Czy może uważasz, że nie mieli tych objawień albo opowiadali ludziom same kłamstwa i nikt się nie zorientował? A co z cudami i stygmatami, które niektórzy mistycy mieli? Zwracam uwagę, że to nie było tak, że dana osoba umarła, a potem ktoś opowiedział, że miała objawienia (mógł nakłamać), ale te osoby miały konkretny życiorys i stykały się z ludźmi i te objawienia oraz cuda zdarzały się w trakcie tego czasu, kiedy miały te osoby kontakt z innymi ludźmi, były na różne sposoby badane i rożne były koleje losu tych objawień.

    I teraz, nie wiem czy sugerujesz, że te osoby wymyśliły sobie treść tych objawień?

    Nikt nie musi oczywiście wierzyć w te objawienia, ale formułowanie na forum takich tez jak powyżej (np. że to ja, czyli Ginestra, "sprowadzam Boga do poziomu głupiego dziecka", ponieważ napisałam, że cierpi, gdy się Go znieważa) powinno być, jak sądzę, jakoś umotywowane.

    Tą tezą chcesz chyba wyrazić to, że to ja wymyśliłam sobie objawienia Małgorzaty Marii Alacoque i forsuję własną fantazję, że Jezus cierpi kiedy jest znieważany i chciał, aby ogłoszono dla Niego święto. Czy to chcesz przez to powiedzieć?

    To poddaję do refleksji przed oddaleniem się na weekend.
    Wklejam też najprostsze linki do Wikipedii o tych świętych:

    pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82gorzata_Maria_Alacoque
    pl.wikipedia.org/wiki/Faustyna_Kowalska
    pl.wikipedia.org/wiki/Pio_z_Pietrelciny



  • croyance 20.02.11, 14:03
    Ginestro, mylisz pojecia. Mistycy to nie ksiegowi. Pasja osoby kochajacej to nie to samo co malostkowosc kogos wyliczajacego, ze jak mu to, a on mi tamto etc.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 20.02.11, 19:10
    croyance napisała:

    > Ginestro, mylisz pojecia. Mistycy to nie ksiegowi. Pasja osoby kochajacej to ni
    > e to samo co malostkowosc kogos wyliczajacego, ze jak mu to, a on mi tamto etc.
    >

    Croyance, nie skupiałam się na tym, że mistycy kochali Jezusa, ale na tym, że przytoczyli co do słowa to, co im osobiście powiedział Jezus, czyli to, że cierpi, kiedy jest znieważany i prosi o to, aby ustanowić święto w intencji wynagradzającej za te zniewagi.

    Czy Go będziesz uważać za za to za małostkowego, to już wyłącznie Twoja sprawa.

    A więc ja niczego nie pomyliłam i nie wymyśliłam sobie Małgorzaty Marii Alacoque ani tego, co ona podawała, że jej powiedział Jezus. Możesz nie wierzyć w jej objawienia, ani w objawienia fatimskie, ani w objawienia siostry Faustyny ani w inne, możesz sobie myśleć, że te osoby, które podawały, że mają objawienia, kłamały, ale proszę Ciebie i innych o nie wmawianie forumowiczom, że to ja coś wymyśliłam.
  • croyance 21.02.11, 06:09
    Pomiedzy 'klamac' a 'mowic, jak rzeczywiscie bylo' jest jeszcze cala gama. Wcale nie wydaje mi sie, ze Faustyna klamie, albo celowo mowi nieprawde. Natomiast w prawdziwosc jej objawien nie wierze.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • ginestra 21.02.11, 09:57
    croyance napisała:

    > Pomiedzy 'klamac' a 'mowic, jak rzeczywiscie bylo' jest jeszcze cala gama. Wcal
    > e nie wydaje mi sie, ze Faustyna klamie, albo celowo mowi nieprawde. Natomiast
    > w prawdziwosc jej objawien nie wierze

    Croyance,
    z całym szacunkiem, nie wiem co chcesz powiedzieć w tym zdaniu. Tym bardziej, że nie chodzi o jedną świętą siostrę Faustynę, tylko o wiele objawień, na przestrzeni dziesiątek lat, w których pojawiała się informacja podawana jako z pierwszej ręki, że Jezus i Matka Boża cierpią kiedy ich się znieważa. Czy te wszystkie objawienia należy zangegować?

    Mnie w tym wątku najbardziej chodzi o to, że zostałam wyśmiana (przez parę osób) za to, że przypisuję Jezusowi mentalność głupka, pięcioletniego dziecka, kogoś za mało wyluzowanego itp., gdy tymczasem powołałam się przecież na źródła, jakimi są objawienia, uznane zresztą przez Kościół i przez papieży (również Jana Pawła II).

    Nie rozumiem zatem dlaczego zostałam tak potraktowana i dlaczego wyśmiano moje uprzejme apele o to, aby uszanować czyjąś wiarę i nie żartować z tematów smutnych i szczególnie uświęconych dla wyznawców danej wiary (takich jak cierpienie i śmierć Jezusa na krzyżu), przy czym tu bardziej nawet odnosiłam się do instalacji Nieznalskiej, która celowo została tak skonstruowana, aby znieważyć Jezusa, niż do demotywatora (choć i on nie podoba mi się właśnie za śmianie się z poważnego i najświętszego dla chrześcijan tematu).
  • dakota77 21.02.11, 10:02
    Kicz sakralny waznym i najswietszym tematem dla chrzescijan? Z tego wysmiewal sie demotywator, nie z Chrystusa i krzyza.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • galenera 21.02.11, 11:52
    ginestra napisała:
    > szej ręki, że Jezus i Matka Boża cierpią kiedy ich się znieważa. Czy te wszystk
    > ie objawienia należy zangegować?
    Co to znaczy znieważać? /wydaje mi się, że w rozumieniu religijnym obraża się, znieważa się Boga grzesząc a nie żartując czy wypowiadając o nim takie czy inne opinie i we wszystkich objawieniach chodzi po prostu o nawrócenie.

    > śmierć Jezusa na krzyżu), przy czym tu bardziej nawet odnosiłam się do instala
    > cji Nieznalskiej, która celowo została tak skonstruowana, aby znieważyć Jezusa,
    > niż do demotywatora (choć i on nie podoba mi się właśnie za śmianie się z powa
    > żnego i najświętszego dla chrześcijan tematu).
    Skąd wiesz, że Nieznalska celowo skonstruowała swoją instalację, aby znieważyć Jezusa? Myślę, że użyła krzyża jako uniwersalnego znaku cierpienia, męskich genitaliów by pokazać kto cierpi i co tam jeszcze było jakieś filmy z siłowni - narzucanego przez kulturę stylu życia. W każdym razie przekaz można odczytać, że kultura sprawia, że mężczyźni cierpią.




    w
  • slotna 21.02.11, 12:46
    > z całym szacunkiem, nie wiem co chcesz powiedzieć w tym zdaniu. Tym bardziej,
    > że nie chodzi o jedną świętą siostrę Faustynę, tylko o wiele objawień, na przes
    > trzeni dziesiątek lat, w których pojawiała się informacja podawana jako z pierw
    > szej ręki, że Jezus i Matka Boża cierpią kiedy ich się znieważa. Czy te wszystk
    > ie objawienia należy zangegować?

    Nie klamali, szczerze wierzyli, ze widza, co widza, ale to nie byla rzeczywistosc, tylko urojenia. Widzialas "Piekny umysl"? ;)

    > przy czym tu bardziej nawet odnosiłam się do instala
    > cji Nieznalskiej, która celowo została tak skonstruowana, aby znieważyć Jezusa

    Przypominam, iz "sąd uznał prawomocnym wyrokiem, że nie ma dowodów przemawiającym za tym, że artystka miała na celu obrażanie innych osób. Dorotę Nieznalską uznano za niewinną".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • krezzzz100 21.02.11, 17:15
    To się nazywa fantazmat, że się wtrącę...Fikcjonalne scenariusze "tłumaczące" rzeczywistość, a właściwie kłopoty z rzeczywistością.
  • ginestra 21.02.11, 19:57
    slotna napisała:

    >
    > Przypominam, iz "sąd uznał prawomocnym wyrokiem, że nie ma dowodów przemawiając
    > ym za tym, że artystka miała na celu obrażanie innych osób. Dorotę Nieznalską u
    > znano za niewinną".

    Niezależnie od wyroku sądu myślę, że tu na forum nikt nie będzie miał wątpliwości, że autorka instalacji musiała wiedzieć, że robiąc takie "dzieło sztuki" spowoduje protesty ludzi, dla których krzyż jest świętością. Czy ktoś z Was sądzi, że nie wiedziała? (Jeśli tak, zwracam honor). Myślę jednak, że nikt nie będzie tak uważał, bo musiałoby to oznaczać, że Dorota Nieznalska urodziła się wczoraj.

    I te protesty, przewidywalnie, pojawiły się.
    Sednem naszej dyskusji w tym wycinku wątku jest (w moim odczuciu) to czy jest możliwe tych ludzi protestujących zrozumieć i czy oni naprawdę zasługują na dezaprobatę za to, że zaprotestowali. Czy mieli prawo poczuć się urażeni czy nie? Czy są to po prostu głupie oszołomy, które bez powodu zaczęły protestować, czy może faktycznie ktoś naruszył ich dobro?

    Wyraziłam swoją opinię (że ja tych ludzi rozumiem) i usłyszałam Wasze opinie.
    Na tym zakończę, bo nie mam zamiaru nikogo przekonywać.

    Co do objawień, to, z całym szacunkiem, ale choroba psychiczna tych ludzi nie jest wcale adekwatnym wyjaśnieniem objawień (choć na pewno wygodnym), bo wiele badań tej tezie przeczy. Te osoby były badane na różne sposoby i wykluczono ich chorobę. Co więcej, objawieniom towarzyszyły jak najbardziej rzeczywiste zjawiska, potwierdzane przez wielu świadków, których to zjawisk nikt nie uroił sobie ani nie sfałszował. Mnie one mówią o tym, że świat nadprzyrodzony jak najbardziej istnieje i manifestuje się na różne sposoby w świecie "rzeczywistym", jakim go znamy, i że osoby takie jak Jezus czy Matka Boża chciały dać po prostu ludziom ewidentne, materialne znaki, że te objawienia są prawdziwe (podobnie jak Jezus, żyjąc na ziemi czynił różne cuda, tak i za pośrednictwem tych mistyków zdarzały się cuda i różnego rodzaju inne zjawiska, np. stygmaty, bilokacja itp.). Kościół najpierw nie chciał tych objawień uznać, odnosił się z rezerwą albo wręcz wrogością do nich, ale z czasem zrozumiał, że one były prawdziwe. Zostało to bardzo dokładnie zbadane. Papież Jan Paweł II kanonizował s. Faustynę i o. Pio, a przecież nie był oszołomem.
    To są moje argumenty, ale oczywiście rozumiem, że nie do każdego przemawiają. Nie mam z tym problemów.

    Pisałam teraz tak dużo o tym po prostu dlatego, że zostałam wyśmiana, że przypisuję Jezusowi mentalność głupka, a tak naprawdę powołałam się na objawienia i słowa samego Jezusa.
    Pozdrawiam i chyba już tu nie będę zaglądać.
  • dakota77 21.02.11, 20:10
    To nie jest tak, ze autorka nie zdawala sobie sprawy, ze jej instalacja wywola prostety. Al eiwesz, na tym polega sztuka. Nie na tym, ze idzie sie pod prad i pokazuje innym rzeczy, krore muza sie podobac. Rzecz w tym, zeby dawac ludziom do myslenia.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 21.02.11, 20:30
    > Niezależnie od wyroku sądu myślę, że tu na forum nikt nie będzie miał wątpliwoś
    > ci, że autorka instalacji musiała wiedzieć, że robiąc takie "dzieło sztuki" spo
    > woduje protesty ludzi, dla których krzyż jest świętością.

    Dlaczego "niezaleznie od wyroku"? Uwazasz sie za lepsza wyrocznie niz niezawisly sad polski? ;)

    > Sednem naszej dyskusji w tym wycinku wątku jest (w moim odczuciu) to czy jest m
    > ożliwe tych ludzi protestujących zrozumieć i czy oni naprawdę zasługują na deza
    > probatę za to, że zaprotestowali. Czy mieli prawo poczuć się urażeni czy nie? C
    > zy są to po prostu głupie oszołomy, które bez powodu zaczęły protestować, czy m
    > oże faktycznie ktoś naruszył ich dobro?

    Ja uwazam, ze kazdy ma prawo do tego, zeby poczuc sie urazonym i rownoczesnie uwazam, ze zachlanne korzystanie z tego prawa jest przejawem masochizmu.

    > Co do objawień, to, z całym szacunkiem, ale choroba psychiczna tych ludzi nie j
    > est wcale adekwatnym wyjaśnieniem objawień (choć na pewno wygodnym), bo wiele b
    > adań tej tezie przeczy. Te osoby były badane na różne sposoby i wykluczono ich
    > chorobę. Co więcej, objawieniom towarzyszyły jak najbardziej rzeczywiste zjawis
    > ka, potwierdzane przez wielu świadków, których to zjawisk nikt nie uroił sobie
    > ani nie sfałszował.

    Napisz o jakichs konkretach i zobaczymy, czy masz racje.

    Papież Jan Paweł II kanonizował s. Faustynę i o. Pio,
    > a przecież nie był oszołomem.

    Ej no, funkcja papieza jest sprawowanie wladzy nad grupa osob, ktore wierza w cos BEZ DOWODU :D

    > To są moje argumenty, ale oczywiście rozumiem, że nie do każdego przemawiają. N
    > ie mam z tym problemów.

    Ale kiedy to nie sa argumenty, tylko opis tego, w co wierzysz.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 21.02.11, 20:47
    > Ja uwazam, ze kazdy ma prawo do tego, zeby poczuc sie urazonym i rownoczesnie u
    > wazam, ze zachlanne korzystanie z tego prawa jest przejawem masochizmu.

    Zgadzam się z tym, szczególnie z częścią pierwszą. Każdy ma prawo jak najbardziej czuć się urażony dowolnym dziełem sztuki, instalacją, książką, reklamą, wypowiedzią publiczną czy prywatną, nawet dowcipem. KAZDY ma do tego prawo.

    Ja np. bardzo często jestem urażona wypowiedziami polityków, w tym hierarchów KrK.

    Z drugiej strony, każdy ma też obowiązek znaleźć sobie skuteczny mechanizm radzenia sobie z tym poczuciem urazy. Jesteśmy dorośli. Nie mamy komfortu obrażania się jak dzieci i lecenia z językiem do pani, że Kowalski powiedział brzydkie słowo. Musimy nauczyć się ignorować Kowalskiego albo... mu wybaczać.

    I tutaj dochodzę do sedna.

    Bo nie jestem w stanie zrozumieć, jak to jest, że osoba, która CODZIENNIE, potwarzam, CODZIENNIE wypowiada na serio do swojego Boga słowa "i przebacz nam nasze winy jako i my przebaczamy naszym winowajcom" tak naprawdę nie jest w stanie przebaczyć nawet najdrobniejszej urazy.

    Jak to jest, że taki podły ateusz czy agnostyk zgoła umieją wybaczyć, a katolik -- nie umie? Katolik musi nie tylko iść do sądu, nie tylko napisać kąśliwy artykuł, nie tylko domagać się dostosowania przepisów prawnych świeckiego państwa do swoich uraz, ale jeszcze musi się wyżalić na forum, że ciągle go obrażają...

    No obrażają -- i co z tego? Nie umiecie sobie powiedzieć "Może nie wiedzą, co czynią?"



    --
    (...) w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
    Na jednego mieszkanca jeden kapłan przypadał,
    Jeden kapłan na jednego mieszkańca...
  • lezbobimbo 21.02.11, 20:48
    ginestra napisała:
    > Niezależnie od wyroku sądu myślę, że tu na forum nikt nie będzie miał wątpliwoś
    > ci, że autorka instalacji musiała wiedzieć, że robiąc takie "dzieło sztuki" spo
    > woduje protesty ludzi, dla których krzyż jest świętością. Czy ktoś z Was sądzi,
    > że nie wiedziała? (Jeśli tak, zwracam honor).

    To dalej, zwracaj mi honor :)))))))) Like a woman!*
    Nikt normalny nie byl w stanie przewidziec, ze w Polsce w XXI wieku ktos bedzie widzial swietosc w krzyzu równoramiennym oraz stawial przed swieckim sądem za religie - i obrazanie kogos, kto ponoc umarl pi razy drzwi 2000 lat temu. Cholerne, teokratyczne bezprawie i jedno wielkie sredniowiecze. A jak ktos widzi swietosc w genitaliach, to co? Moze on sie obrazi za przesladowanie jego swietosci? Hindusi nadal czcza lingamy Shivy czy kogo tam.

    *oglafdżołk
    --
    Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje, bowiem Ona nas zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
  • nessie-jp 22.02.11, 01:00
    > Nikt normalny nie byl w stanie przewidziec, ze w Polsce w XXI wieku ktos bedzie
    > widzial swietosc w krzyzu równoramiennym oraz stawial przed swieckim sądem za
    > religie

    Przede wszystkim, powiedzmy sobie jasno -- nikt nie mógł przewidzieć dyktatury ciemniaków, którym słowo "metonimia" kojarzy się ze wstydliwą chorobą.

    Cała ta żenująca sprawa z Nieznalską wynikła przecież z faktu, że jakiś nieszczęsny niedouczony odbiorca nie zrozumiał, DLACZEGO akurat genitalia i DLACZEGO akurat na krzyżu. I nie było obok niego nikogo, kto by mu to wytłumaczył.

  • paszczakowna1 22.02.11, 08:38
    > Cała ta żenująca sprawa z Nieznalską wynikła przecież z faktu, że jakiś nieszcz
    > ęsny niedouczony odbiorca nie zrozumiał, DLACZEGO akurat genitalia i DLACZEGO a
    > kurat na krzyżu.

    Niezupełnie, wynikła z tego, że bodaj TVN zrobiła sensacyjny reportaż "OMG, genitalia na krzyżu!!!!!!". Ci skarżący o obrazę uczuć w ogóle w realu instalacji Nieznalskiej nie widzieli. Mam wrażenie, że jakby pogrzebać w takich idiotycznych sprawach, zawsze coś w tym stylu wyjdzie.
  • krezzzz100 22.02.11, 09:06
    Jasnym jest, że takie akcje medialne były, są i będą, i że to jest wzmacniacz. Ale to nadal nie usprawiedliwia instytucji, że wykorzystuje to działanie mediów. A to w imieniu instytucji zostało wniesione oskarżenie, a nie w imieniu mediów.
  • meg_mag 22.02.11, 11:50
    paszczakowna1 napisała:

    > Ci skarżący o obrazę uczuć w ogóle w realu instalacji
    > Nieznalskiej nie widzieli. Mam wrażenie, że jakby pogrzebać w takich idiotyczny
    > ch sprawach, zawsze coś w tym stylu wyjdzie.

    ano. pamietam, jak polegly pod Smolenskiem Gosiewski strasznie sie obrazal w tv na ekranizacje "Kodu da Vinci" i lekko podpuszczony wprost powiedzial: "nie widzialem, ale wiem", a potem dalej nawijal, ze on takich rzeczy ogladal nie bedzie, bo one na pewno obrazaja, ale protestowac musi, etc.


    --
    przysiądę Ci na kołdrze i w żagle z prześcieradła otulę Twoje sny:)
  • paszczakowna1 22.02.11, 13:52
    "Nie widziałem, ale wiem" to jeden aspekt (baaardzo powszechny). Drugi, to, IMO, fakt że sporo z tych afer jest rozpoczynanych i nakręcanych przez media, które później mają używanie - a to się użalą nad obrażonymi uczuciami, a to zjadą oszołomów, a to się użalą nad zjechanymi oszołomami, a to... Do wyboru, do koloru, a interes się kręci.
  • slotna 22.02.11, 12:48
    A czy KK sprawdza rowniez doniesienia takie jak to: "Do 78-letniej kobiety stojącej na przystanku autobusowym, podszedł w sobotę 35-letni mężczyzna. Delikatnie przeciął jej skórę w okolicy ucha i powiedział, że Bóg tak chciał - relacjonuje Zbigniew Pedrycz, rzecznik świętokrzyskiej policji"?

    Albo kiedy ktos morduje dziecko, bo Bog kazal? Ostatecznie nie bylby to piewszy raz, kiedy komus ten wlasnie Bog kazal zabic wlasne dziecko, prawda?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 21.02.11, 20:27
    > Nie klamali, szczerze wierzyli, ze widza, co widza, ale to nie byla rzeczywisto
    > sc, tylko urojenia.

    Zresztą, żeby być fair, sam Kościół Katolicki od dłuższego czasu stara się jak najmniej tych "cudownych urojeń", że tak powiem, nostryfikować. No, popierać, ogłaszać jako faktyczne objawienie. Wielu (większość?) teologów chyba doskonale zdaje sobie sprawę, że takie urojenia świetnie przemawiają do tzw. religijności ludowej, choćby nawet nie miały cienia oparcia w Biblii i teologii katolickiej. I jednocześnie, ku swojemu utrapieniu, zdają sobie sprawę, że bardzo trudno z tym walczyć, bo ludzie chętniej uwierzą, że pani Kasi z Jabłonny pokazała się na drzewie Matka Boska i kazała dać na kapliczkę, niż w to, że Bóg jest bytem transcendentnym i kapliczki trzeba mu wystawiać we własnej duszy, a nie na podwórku.


    --
    (...) w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
    Na jednego mieszkanca jeden kapłan przypadał,
    Jeden kapłan na jednego mieszkańca...
  • paszczakowna1 22.02.11, 13:26
    > Zresztą, żeby być fair, sam Kościół Katolicki od dłuższego czasu stara się jak
    > najmniej tych "cudownych urojeń", że tak powiem, nostryfikować. No, popierać, o
    > głaszać jako faktyczne objawienie.

    Ponadto katolik NIE MA obowiązku wierzenia w tzw. "objawienia prywatne" (tj. inne niż opisane w Piśmie Św) - tak, nawet te "oficjalnie uznane". Dlatego argument, że Jezus coś tam mówił siostrze Faustynie (pomijając już to, że wątpię, by mówił, że go dowcipy z udziałem krzyża obrażają) byłby wątły nawet wtedy, gdyby był użyty w gronie czysto katolickim.
  • krezzzz100 21.02.11, 17:20
    Ona fantazjuje. Snuje możliwe fantastyczne obrazy usensowiające trudną/złożoną/słabo objaśnialną rzeczywistość. To usensowienie jest jej potrzebne, i tak bardzo/mocno/długo/wyraziście je snuje, że aż sama w nie w końcu wierzy, i nazywa je "prawdą" (prawda was wyzwoli, prawda objaśni rzeczywistość). W tym sensie nie jest to klasyczne kłamstwo, albowiem kłamstwo musi być intencjonalne.
    Klasyczne (intencjonalne kłamstwo) to w ogóle drobna rzecz ilościowo pośród zjawisk "mijania się z rzeczywistością".
  • lezbobimbo 16.02.11, 18:14
    croyance napisała:
    > Jak to, 'Bog i Matka Boza cierpia'? Czy myslisz, ze Bog - Stworca Wszechswiata
    > - cierpi, bo ktos opowiedzial o nim dowcip? Sugerujesz, ze Bog jest malostkowy?
    > Ze na powaznie PRZEJMUJE SIE czyms takim, cos na zasadzie doroslego, ktory sie
    > obrazil, bo mu dziecko powiedzialo, ze ma kwadratowa glowe? Albo ze mu na foru
    > m onetu ktos napisal, ze jest głópi i ma wszy? Zartujesz? (...) Ale cierpienie? Urazone uczucia? Bog obrazony? Jezusowi
    > jest przykro, bo znalazl sie na wystawie?

    Tak wlasnie, Croyance - nie wiedzialas, ze Ginestra sie mieni oficjalna, prasowa rzeczniczka krzyza, Jezusa, Marii i innych swoich bogów?
    Na Ginestry przykladzie widzimy dokladnie, ze to czlowiek tworzy boga na swe podobienstwo, a nie odwrotnie. Ginestra jest malostkowa, maloduszna, histerycznie sie obraza o nieszkodliwe pierdoly czy dowcipy, oraz ma jakis pruderyjny stosunek do genitaliów ludzkich - a wiec w jej wyobrazni Jezus tez jest malostkowy i zywi uraze do ludzi za genitalia, Maria tez sie obraza o to samo co ona, a krzyz tez cierpi. Ona to WIE i odczuwa, bo wziela na siebie ten ciezki obowiazek obrazania sie i cierpienia za swoich bogów tu na ziemi.
    Malo tego, teraz zaczela jeszcze obrazac sie w imieniu ludzi zmarlych w ogole - wreszcie dowiedzielismy sie, co sie dzieje w zyciu pozagrobowym! Zmarli tez sie obrazaja za doczesne genitalia, tak samo jak krzyz Ginestry! Co za zadziwiajacy zbieg okolicznosci, doprawdy.

    A pomyslec, ze w innych religiach genitalia ludzkie byly lub sa nadal swiete, a ich wizerunki przynosily szczescie i dobrobyt.. dopiero to slynne judeochrzescijanstwo zaczelo pruderie promowac, ze genitalia, cialo ludzkie i seks sa obrazliwe i grzeszne jak przestepstwo.

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • slotna 16.02.11, 10:55
    moim zdaniem to się łączy: obrażanie czyichś najświętszych symboli (1) powoduje
    > ból u ludzi wyznających tę wiarę z tego powodu, że ktoś obraża Boga (czy Matkę
    > Bożą czy Jezusa), a ludzie wierzący nie mają najmniejszych wątpliwości, że Bóg
    > (Matka Boża czy Jezus) z tego powodu cierpią, a jednocześnie (2) powoduje ból
    > osobisty u tych osób, bo ktoś znieważył najświętsze dla nich symb
    > ole. Ich uczucia też są obrażane, bo ktoś w ten sposób dokucza także im.

    Hyhyhy, zaraz mi sie przypomina Orzechowski i jego uczucia religijne urazone nazwaniem Rydzyka Belzebubem z Torunia: "Według byłego wiceministra edukacji, Palikot znieważył nie tylko o. Rydzyka, ale także "Kościół Katolicki, którego Ojciec jest kapłanem".

    Gdybym wierzyla w chrzescijanskiego, wszechmogacego, nieskonczenie dobrego Boga i rownoczesnie wierzyla, ze on cierpi z powodu tego, ze fiutek sobie podynda czasem na krzyzu w muzeum, a moim obowiazkiem jest sie za niego o to oburzac, to wiecie co? Chyba bym zwariowala...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginestra 15.02.11, 14:23
    slotna napisała:

    >
    > Dlaczego zatem mozna bezkarnie obrazac moje poglady polityczne, zlosliwie, podl
    > e i z premedytacja? Dlaczego mozna wysmiewac moje przekonania filozoficzne, dla
    > czego mozna drzec lacha z ateizmu? Niech mi to kto wytlumaczy.
    >
    Slotna, ja osobiście uważam, że nie powinno się wyśmiewać Twoich, ani niczyich przekonań filozoficznych czy religijnych itp.
  • doratos 15.02.11, 14:55
    Slotna a kto się tu na tym forum wyśmiewał z Twoich poglądów politycznych,filozoficznych albo darł lacha z ateizmu?I w jakim wątku?
  • slotna 15.02.11, 21:11
    > Slotna, ja osobiście uważam, że nie powinno się wyśmiewać Twoich, ani ni
    > czyich przekonań filozoficznych czy religijnych itp.

    A polityczne wedlug ciebie mozna czy nie mozna i dlaczego? A dlaczego filozoficznych i religijnych nie mozna?

    Ja napisalam, ze mozna, bo owszem, wolno - ot, paragrafu nie ma na Andrzeja, ktory pisze zlodziejskim SLD i fundamentalistycznym, groznym, nietolerancyjnym ateizmie. Wzglednie rzuca taki uroczy tekscik: "Gospodarka? nieistotne, najważniejszy cel i zadanie ktore stoi przed lewicą to państwo świeckie - jednym słowem niedługo to nawet sportowcom nie będzie wolno przeżegnać się w trakcie zawodów, co często czynią , i to o zgrozo w trakcie zawodów transmitowanych przez telewizję publiczną!! - bo przecież jest to niezgodne z idea państwa świeckiego" - jak to nie jest darcie lacha, to sorry, nie wiem co to jest.

    Tylko ze ja bardzo bym nie chciala, zeby taki paragraf byl...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mamalgosia 18.02.11, 19:56
    Żart żartowi nierówny. Można czasem się pośmiać z wielu spraw, czasem są na tematy religijne też.
    Ale nie jest dobrym żart, który kogoś rani. Można w ten sposób żartowac, tylko po co?
  • slotna 18.02.11, 20:10
    > Żart żartowi nierówny. Można czasem się pośmiać z wielu spraw, czasem są na tem
    > aty religijne też.
    > Ale nie jest dobrym żart, który kogoś rani. Można w ten sposób żartowac, tylko
    > po co?

    Zeby sie posmiac. Zart jest imo niedobry wtedy, gdy jest niesmieszny. A zranic, jak juz wykazalismy w tym watku, mozna byka trawka. Czlowiek by zwariowal, gdyby mial sie non stop przejmowac tym, co sobie kto inny ubrda.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mamalgosia 18.02.11, 21:50
    Ja jednak staram się (z różnym skutkiem) wczuć w drugą osobę. Jesli jestem w stanie przewidzieć, że kogoś coś zaboli, to choćby nie wiem jak mnie coś śmieszyło, to wolę zmilczeć. Inna rzecz, że często tego wyczucia nie mam:(

    Opowiadanie czegoś, co wiem, że sprawi komuś przykrość tylko dlatego żeby sie samemu pośmiać uważam za zwyczajnie okrutne
  • nessie-jp 18.02.11, 21:51
    mamalgosia napisała:

    > Ja jednak staram się (z różnym skutkiem) wczuć w drugą osobę.

    Krzyż nie jest osobą.

    Pomniczek nie jest osobą.

    Kiczowate dzieło sztuki nie jest osobą.



  • mamalgosia 19.02.11, 12:25
    Nowotwór też nie jest osobą
  • nessie-jp 19.02.11, 21:31
    mamalgosia napisała:

    > Nowotwór też nie jest osobą

    A przytoczysz jakiś dowcip o nowotworze, który jest taki strasznie obelżywy?

    A może czułabyś się straszliwie urażona, gdyby ktoś zrobił instalację o nowotworze, ozdabiając go wizerunkiem genitaliów? Albo łyżeczki? Albo zjeżdżalni?

    Ponadto twoja postawa podlizywania się rasistom jest obrzydliwa i konformistyczna. No, ale to akurat nie dziwi, ty chyba cenisz nade wszystko błogie samozadowolenie.

  • slotna 19.02.11, 23:55
    > Ponadto twoja postawa podlizywania się rasistom jest obrzydliwa i konformistycz
    > na. No, ale to akurat nie dziwi, ty chyba cenisz nade wszystko błogie samozadow
    > olenie.

    No coz, celne pytanie zadalam po prostu.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 20.02.11, 00:36
    > No coz, celne pytanie zadalam po prostu.

    A ja mam wrażenie, żeście się z Mamałgosią nie zrozumiały (mam wrażenie, że chodziło jej o to, że albo jesteśmy przygotowane na pyskówkę z rasistą, albo nie prowokujemy - i tak, wiem, że nie taki był cel twojego pytania). Skąd zresztą tu rasiści, raki i potworniaki, jak rany, jak ten wątek zostawiałam, to było o dowcipach religijnych.
  • slotna 20.02.11, 01:02
    > A ja mam wrażenie, żeście się z Mamałgosią nie zrozumiały (mam wrażenie, że cho
    > dziło jej o to, że albo jesteśmy przygotowane na pyskówkę z rasistą, albo nie p
    > rowokujemy - i tak, wiem, że nie taki był cel twojego pytania).

    Moze i masz racje. Zatem przeformulowac i zadac jeszcze raz? ;)

    Skąd zresztą tu
    > rasiści, raki i potworniaki, jak rany, jak ten wątek zostawiałam, to było o do
    > wcipach religijnych.

    No przeciez to offtopy musierowiczystowskie. Same najgorsze instynkta.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 20.02.11, 01:05
    > No coz, celne pytanie zadalam po prostu.

    Ale to było do tej, co ci odpowiedziała, nie do ciebie! Też uważam, że pytanie było celne, a odpowiedź niestety bardzo zła.
  • slotna 20.02.11, 01:27
    > Ale to było do tej, co ci odpowiedziała, nie do ciebie! Też uważam, że pytanie
    > było celne, a odpowiedź niestety bardzo zła.

    Wiem, wiem. Ale Paszczakowna moze miec racje, a ja nie uwazam uniakania flejmow IRL za straszliwie naganne.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • nessie-jp 20.02.11, 02:20
    > Wiem, wiem. Ale Paszczakowna moze miec racje, a ja nie uwazam uniakania flejmow
    > IRL za straszliwie naganne.

    No, ale rozmowa toczyła się o oszczędzaniu cudzych uczuć, a nie o unikaniu dostania w ucho od łysego skina. Ja się staram po prostu od rozmaitych fobów i innych frondowych łysków trzymać z daleka, to oczywiste. Ale nie jest dla mnie oczywiste, że należy oszczędzać uczucia rasisty, nie opowiadając przy nim o Nat King Cole'u albo jeszcze gorzej, o Jamesie Baldwinie.


  • slotna 20.02.11, 13:16
    > No, ale rozmowa toczyła się o oszczędzaniu cudzych uczuć, a nie o unikan
    > iu dostania w ucho od łysego skina. Ja się staram po prostu od rozmaitych fobów
    > i innych frondowych łysków trzymać z daleka, to oczywiste. Ale nie jest dla mn
    > ie oczywiste, że należy oszczędzać uczucia rasisty, nie opowiadając przy nim o
    > Nat King Cole'u albo jeszcze gorzej, o Jamesie Baldwinie.

    Jasne, tylko pytanie czy ona tak to zrozumiala. Nie wiem, po calym dniu flejmowania non stop, mialam napad lagodnosci wczoraj w nocy, ommm!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mamalgosia 20.02.11, 15:29
    nessie-jp napisała:

    > mamalgosia napisała:
    >
    > > Nowotwór też nie jest osobą
    >
    > A przytoczysz jakiś dowcip o nowotworze, który jest taki strasznie obelżywy?
    Nie. Ale w towarzystwie osoby cierpiącej na chorobę nowotworową nie opowiedziałabym żadnego dowcipu na ten temat, nawet gdyby obiektywnie był śmieszny.



    >
    > Ponadto twoja postawa podlizywania się rasistom jest obrzydliwa i konformistycz
    > na. No, ale to akurat nie dziwi, ty chyba cenisz nade wszystko błogie samozadow
    > olenie.

    Twoja uwaga jest obraźliwa, ale chybiona
    >
  • lezbobimbo 20.02.11, 15:32
    mamalgosia napisała:
    <Ale w towarzystwie osoby cierpiącej na chorobę nowotworową nie opowiedział
    > abym żadnego dowcipu na ten temat, nawet gdyby obiektywnie był śmieszny.

    Porownujesz bolace serce jezusowe do nowotwora, czy to raczej osoby wierzace cierpia na religijnosc jak nowotwór i nie mozna sie z tej choroby wysmiewac? :)))))

    --
    Można, ale ja nie lubię muminczych resztek kalających herbatę. Wolę z chrzęstem odgryzać nóżki. (c) mmmaupa
  • mamalgosia 20.02.11, 15:39
    Próbuję tylko powiedzieć, że dobrze się bawić można neikoniecznie przez śmianie się z tego, co dla innych jest bolesne
  • szprota 20.02.11, 17:37
    mamalgosia napisała:

    > Próbuję tylko powiedzieć, że dobrze się bawić można neikoniecznie przez śmianie się z tego, co dla innych jest bolesne

    Na tym poziomie ogólności pełna zgoda, ale nadal nie ogarniam, czemu bolesnym ma być dla religijnych żart z figury Jezusa na zjeżdżalni.
    --
    Daj SuSa!
  • lezbobimbo 20.02.11, 19:40
    mamalgosia napisała:
    > Próbuję tylko powiedzieć, że dobrze się bawić można neikoniecznie przez śmianie
    > się z tego, co dla innych jest bolesne

    Twoja wiara albo Twój bóg sa dla Ciebie bolesnymi, nietykalnymi tematami, jak choroba nowotworowa bez nadziei na poprawe? To nader dziwna i smutna ta wiara..

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)
  • lezbobimbo 20.02.11, 00:02
    mamalgosia napisała:
    > Nowotwór też nie jest osobą

    ??????? Co tu chcialas wyrazic?
    Jesli Twój bóg nie jest nowotworem, to jest osobą i wtedy sie obraza o zarty? :D

    --
    nasze Mazury to SIÓDMY SCIEK SWIATA czyli jachty sru, prosto do jezior.
  • slotna 20.02.11, 00:06
    > ??????? Co tu chcialas wyrazic?
    > Jesli Twój bóg nie jest nowotworem, to jest osobą i wtedy sie obraza o zarty? :D

    Ja myslalam, ze zgubilam jakis watek, ale juz nie mialam sily na szukanie tego w drzewku, wiec wyobrazilam sobie, ze chodzi o twory typu potworniaka itp....

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jota-40 20.02.11, 00:22
    "> Zastanawia mnie też fakt dlaczego mamy tu przewagę wątków religijno-politycznych,chyba miało być jeszcze bodajże o seksie,o sporcie?Zafiksowali się wszyscy czy co?

    Tak, części z nas religia i polityka zastępuje seks i sport ;) "

    Kwiiik!!...
  • slotna 18.02.11, 22:45
    > Opowiadanie czegoś, co wiem, że sprawi komuś przykrość tylko dlatego żeby sie s
    > amemu pośmiać uważam za zwyczajnie okrutne

    Aha. Czyli jesli wiesz, ze ktos w twoim towarzystwie jest rasista czy homofobem, nie opowiesz w jego obecnosci zabawnej, milej historyjki o madrym czarnoskorym czy uroczym geju, poniewaz moze im to sprawic przykrosc?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mamalgosia 19.02.11, 12:24
    Akurat nic mi nie wiadomo o takich osobach w moim towarzystwie.
    Ale gdybym wiedziała, że ktoś ma takie poglądy, to albo bym tematu nie poruszała w ogóle (zalezy jakie byłyby okoliczności, nie rozmawiałąbym o rasizmie podczas przypadkowego spotkania, po pytaniu: "no, jak leci?"), albo na poważnie
  • slotna 19.02.11, 14:41
    www.tvn24.pl/-1,1693280,0,1,uczniowie-parodiowali-papieza-pojda-siedziec,wiadomosc.html
    "Uczniowie szkoły im. Jana Pawła II w Jastrzębiu Zdroju umieścili w internecie film, na którym jeden z nich przebrany za papieża, stoi na samochodzie i parodiuje jego gesty. Policja bada, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. Za obrazę uczuć religijnych grożą dwa lata więzienia."

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 19.02.11, 14:47
    A tu filmik: www.youtube.com/watch?v=fFx4B_xhV6U

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mamalgosia 19.02.11, 17:00
    Ciekawan jestem, czy fakt, iż uczęszczają do szkoły imienia JPII miał tu jakieś znaczenie.

    Przyznam, że moich uczuć akurat to nie obraża, choć nie uważam, żeby ten dowcip miał smak. Ale włożyli w to kawał pracy.
    I czy nikt nei zareagował na zakłócenia w ruchu drogowym? Z ciekawości pytam
  • doratos 19.02.11, 23:20
    Uczniom głupie pomysły przychodzą do głowy niezależnie od tego jakie imię nosi ich szkoła!

    Moich uczuć religijnych akurat takie akcje nie obrażają,tak jak dowcipy,czy prowokacje artystyczne!
    Myślę,że obraziłoby mnie stwierdzenie,jesteś głupia bo wierzysz,i tym podobne!
    Zastanawia mnie też fakt dlaczego mamy tu przewagę wątków religijno-politycznych,chyba miało być jeszcze bodajże o seksie,o sporcie?Zafiksowali się wszyscy czy co?
  • szprota 19.02.11, 23:54
    doratos napisała:

    > Zastanawia mnie też fakt dlaczego mamy tu przewagę wątków religijno-politycznych,chyba miało być jeszcze bodajże o seksie,o sporcie?Zafiksowali się wszyscy czy co?
    Tak, części z nas religia i polityka zastępuje seks i sport ;)

    --
    Daj SuSa!
  • krezzzz100 20.02.11, 17:26
    Pisałam swego czasu o pewnym przesileniu)))) Czyżby to forum na to wskazywało?
  • szprota 20.02.11, 17:35
    krezzzz100 napisała:

    > Pisałam swego czasu o pewnym przesileniu)))) Czyżby to forum na to wskazywało?

    Co to jest przesilenie))))?
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • krezzzz100 20.02.11, 17:55
    Owo wzmocnienie spraw religijnych i jednoczesnej krytyki tych spraw. Widoczne także na tym forum. Ale przeca nie tylko tu.
  • szprota 20.02.11, 18:32
    krezzzz100 napisała:

    > Owo wzmocnienie spraw religijnych i jednoczesnej krytyki tych spraw. Widoczne także na tym forum. Ale przeca nie tylko tu.

    A konkretnie? (oraz nadal nie rozumiem, po co ten nawias po słowie przesilenie)
    Znaczy, że co, zaczyna się dyskutować na temat obecności religii w naszem życiu codziennem? No to forum jest od takich dyskusji, więc trudno, żeby nie. Nie podniecałabym się jednak, że ów, jakie to słowo? aha! dyskurs wejdzie do mejnstrimu.
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • krezzzz100 20.02.11, 18:51
    Nie, Szproto, konkretnie nie będzie, bo już było. W innym wątku. Teraz tylko przypomniałam o tym, że było. A przypomniałam w odniesieniu do wpisu traktującego o tym, że to forum miało być niby o sporcie i polityce, a jest o religii, i to w nieoczekiwanym stopniu jest (o religii).

    Pozwolisz, że nawiasy i słownictwo będę stosowała niezależnie od tego, czy jesteś w stanie to zrozumieć czy też nie (z naciskiem na to ostatnie)?
    .
  • szprota 20.02.11, 19:00
    krezzzz100 napisała:

    > Nie, Szproto, konkretnie nie będzie, bo już było. W innym wątku. Teraz tylko przypomniałam o tym, że było. A przypomniałam w odniesieniu do wpisu traktującego o tym, że to forum miało być niby o sporcie i polityce, a jest o religii, i to w nieoczekiwanym stopniu jest (o religii).

    Rozumiem, pani profesor, siadam, pała.
    Albo nie, jeszcze wstanę na chwilę i przypomnę, że forum to powstało dlatego, że na głównym nie było miejsca na namiętne dyskusje, które powstawały głównie, gdy zahaczało się o religię i politykę. Zatem jest rzeczą oczywistą, że właśnie ta tematyka zdominuje to forum i nadal nie ma wiele wspólnego z tym, z czym się dyskutuje w środkach bardziej masowego przekazu.
    >
    > Pozwolisz, że nawiasy i słownictwo będę stosowała niezależnie od tego, czy jesteś w stanie to zrozumieć czy też nie (z naciskiem na to ostatnie)?
    Błędy ortograficzne również? Stosuj sobie, stosuj, ale nie obiecuję, że będzie Cię rozumiał ktokolwiek. Mnie w każdym razie te rozhasane nawiasy, które nie wiem, czym mają być - uśmieszkiem, odpowiednikiem chichotu? - utrudniają rozumienie. A ze słownictwem chyba sobie poradzę, w razie czego poproszę o pomoc bardziej wykształcone koleżanki z tego forum.

    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • dakota77 20.02.11, 19:07
    Andrzeju, ten watek jest swiezy, chyba nie powiesz, ze za pozno na reakcje? Naprawde nie uwazasz, ze dla dobra atmosfery tego forum pora napisac Krezzz pare slow prawdy?


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • krezzzz100 20.02.11, 19:29
    Ale czemu mnie? Nie wolno mi się odnosić do postów joty-40 czy co?
  • rozdzial43 20.02.11, 19:43
    dakota77 napisała:

    > Andrzeju, ten watek jest swiezy, chyba nie powiesz, ze za pozno na reakcje? Nap
    > rawde nie uwazasz, ze dla dobra atmosfery tego forum pora napisac Krezzz pare s
    > low prawdy?
    >

    Jakiej prawdy? Że Dakota i spółka nie lubią jak Krezzzz pisze? Przecież ona to wie. Dlaczego miałby jej coś obwieszczać sam moderator. Gdzie naruszyła regulamin? A netykietę?
  • krezzzz100 20.02.11, 19:48
    Dzięki, Rozdziale :-)
    Już przestałam wnikać w te zależności forumowe. Niech sobie gadają.
  • krezzzz100 20.02.11, 19:16
    Ty chyba naprawdę masz jakieś kompleksy związane z wykształceniem i rozumieniem. Współczuję, naprawdę :-((((( Niemniej, nie mieszaj mnie do swoich kompleksów.

    Odpowiedziałam na ten post:

    “jota-40 20.02.11, 00:22 Odpowiedz
    "> Zastanawia mnie też fakt dlaczego mamy tu przewagę wątków religijno-politycznych,chyba miało być jeszcze bodajże o seksie,o sporcie?Zafiksowali się wszyscy czy co?

    Tak, części z nas religia i polityka zastępuje seks i sport ;) "

    Kwiiik!!...”

    Wysil, Szproto, rozumienie, potrafisz.

    Moje nawiasy są inwencją własną)))) Zapewne domyślasz się, co oznaczają.
  • szprota 20.02.11, 19:33
    krezzzz100 napisała:

    > Ty chyba naprawdę masz jakieś kompleksy związane z wykształceniem i rozumieniem
    > . Współczuję, naprawdę :-((((( Niemniej, nie mieszaj mnie do swoich kompleksów.

    A teraz to Ty się skoncentruj, bo nie będę powtarzać: jeśli będę potrzebować diagnozy, udam się do specjalisty. Domorosłe diagnozy osoby, którą waham się nazwać forumowiczką, bo póki co niespecjalnie dowiodła, że umie dyskutować, kompletnie mnie nie interesują. Zrozumiałaś? Jeśli nie, przeczytaj jeszcze raz, wydrukuj sobie i powieś nad łóżkiem.
    Do rzeczonego wydruku dołącz sobie definicję ironii, może Ci się przydać, jeśli uznam za stosowne podjąć z Tobą jakąś dyskusję. To, że nie szpikuję każdej wypowiedzi gimbusowymi uśmieszkami, nie oznacza, że jej nie używam.
    >
    > Odpowiedziałam na ten post:
    >
    > “jota-40 20.02.11, 00:22 Odpowiedz
    > "> Zastanawia mnie też fakt dlaczego mamy tu przewagę wątków religijno-poli
    > tycznych,chyba miało być jeszcze bodajże o seksie,o sporcie?Zafiksowali się wsz
    > yscy czy co?
    >
    > Tak, części z nas religia i polityka zastępuje seks i sport ;) "
    >
    > Kwiiik!!...”
    >
    > Wysil, Szproto, rozumienie, potrafisz.

    Oh noes, przy niedzieli, jak możesz mi to robić. No, niech Ci będzie: dalej Ty stwierdziłaś, że obserwujesz jakieś przesilenie, o którym rozwodziłaś się w innym wątku, a które (z tego, co zrozumiałam, a jak Ci tu już niejednokrotnie wspomniano, nie jest to łatwym zadaniem) polega na tym, że o roli religii w życiu publicznym zaczyna się rozmawiać coraz więcej. Wnoszę z powyższego, że obecność tego tematu na tym forum traktujesz jako dowód na poparcie swojego życzeniowego myślenia. Moim zdaniem to chybiona teza i w kolejnych postach starałam Ci się to udowodnić.
    >
    > Moje nawiasy są inwencją własną)))) Zapewne domyślasz się, co oznaczają.

    Przykro mi, ale nie. Nie znam słów kończących się zamkniętym nawiasem ani emotek składających się tylko z nawiasów.
    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • krezzzz100 20.02.11, 19:36
    No to powinnaś zrozumieć i cudzą ironię )))) A jakoś masz z tym kłopoty.
  • szprota 20.02.11, 19:44
    krezzzz100 napisała:

    > No to powinnaś zrozumieć i cudzą ironię )))) A jakoś masz z tym kłopoty.

    No, jakoś mam. Zadziwiające, że tylko w Twoim przypadku. Jakieś pomysły?
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • krezzzz100 20.02.11, 19:49
    Widać naprawdę nie rozumiesz. Zdarza się. Może Ci przejdzie, tylko nie ustawaj w staraniach.
  • szprota 20.02.11, 19:54
    krezzzz100 napisała:

    > Widać naprawdę nie rozumiesz. Zdarza się. Może Ci przejdzie, tylko nie ustawaj w staraniach.

    A, tak. Innym pomysłem jest: ogarnij się i zacznij pisać po polsku, nie przejmując się atencją Rozdział, bo ona przyklaśnie każdemu, wobec kogo ma nadzieję, że ją wreszcie polubi.
    Może Ci wówczas przejdą te nagłe ataki nawiasów, tylko nie ustawaj w staraniach, bo widać czasem z Twoich postów, że chcesz coś przekazać i nawet jesteś ciekawa opinii.
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • rozdzial43 20.02.11, 20:00
    szprota napisała:

    > A, tak. Innym pomysłem jest: ogarnij się i zacznij pisać po polsku, nie przejmu
    > jąc się atencją Rozdział, bo ona przyklaśnie każdemu, wobec kogo ma nadzieję, ż
    > e ją wreszcie polubi.


    Krezzzz, polubisz mnie, naprawdę polubisz??
    Wiesz, bo Szprota mnie nie lubi, i Bimba i inni...buuu, no to może chociaż Ty krezzzz, co?...

    :D :D
  • szprota 20.02.11, 20:03
    rozdzial43 napisała:

    > Krezzzz, polubisz mnie, naprawdę polubisz??
    > Wiesz, bo Szprota mnie nie lubi, i Bimba i inni...buuu, no to może chociaż Ty krezzzz, co?...
    >
    > :D :D
    Ech, kurde, żebyś Ty zawsze tak pisała, to kto wie, kto wie ;)

    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • krezzzz100 20.02.11, 20:06
    Nie muszę Cię "polubiać", albowiem polubiłam Cię już po naszej pierwszej rozmowie :-) Bośmy się ścięły, ale to nie wpłynęło na Twój obiektywizm. To jednak postawa mniejszościowa na tym forum. Przeważa słabe rozumienie czytanego tekstu.

    O rety, co za forum :D Aż ciekawe))))
  • kaliope3 20.02.11, 20:02
    Uwaga, wejście bojówki. Krezz, jak na osobę o tak wysokim mniemaniu na temat własnego intelektu i formatu używasz przygnębiająco niskich złośliwości.Kurcze, naiwnie sądziłam że jak kto wykształcony i z pretensjami to trochę bardziej na swoją godność osobistą zważa.Ale ja naiwna bojówka jestem, w ogóle się odzywać nie powinnam przecież.
  • krezzzz100 20.02.11, 20:09
    Ależ czemu? Nec Hercules contra plures, nieprawdaż?
    Nie odbieraj mi prawa do obrony. I odrobiny radości przy tym))))
  • kaliope3 20.02.11, 20:27
    krezzzz100 napisała:

    > Ależ czemu? Nec Hercules contra plures, nieprawdaż?
    > Nie odbieraj mi prawa do obrony. I odrobiny radości przy tym))))

    No, w Twoim przypadku to właściwie lepsze by było Nemo profeta in patria sua, ale tego do wiadomości raczej nie uda Ci się przyjąć.No trudno.
  • krezzzz100 20.02.11, 20:39
    Prawda, prawda, w całej rozciągłości prawda :-) Alem pełna ufności, że moje proroctwa przyjęte jednak będą. Czas i edukacja robią swoje. Nawet Szprota w końcu zrozumie znaczenie moich nawiasików))))
  • aganoreg 20.02.11, 20:53
    krezzzz100 napisała:

    > Prawda, prawda, w całej rozciągłości prawda :-) Alem pełna ufności, że moje pro
    > roctwa przyjęte jednak będą. Czas i edukacja robią swoje. Nawet Szprota w końcu
    > zrozumie znaczenie moich nawiasików))))

    Może i Aganoreg zrozumie, mimo żałośnie ścisłego umysłu? Domyślam się, ze skoro, jak wszem i wobec trąbisz, za nic masz zasady gramatyki i ortografii, to i powszechnie rozpoznawalne emoty są dla ciebie za mało cool. Ucierpiałoby twoje ego, gdybyś porozumiewała się na forum wspólnym językiem? A tak to mamy bełkot, którego ty sama zdaje się nie ogarniasz. Ale o tym już ci chyba wszyscy, poza moderatorem, napisali.
  • krezzzz100 20.02.11, 21:00
    Tak :-) Ucierpiałoby))) Liczę na Waszą domyślność :-)
    Trudne jest życie proroka, ale nie narzekam. Cierpliwa jestem :-)

    Wszyscy to nie)))

    Ciekawi mnie, dlaczego owi domniemani "wszyscy" odnoszą się do moich wypowiedzi, skoro takie nieciekawe))) Nerwowi jacyś, czy co...
  • dakota77 20.02.11, 21:04
    Wszyscy napisali, i w sumie nie ma co juz dodac. Czekam tylko na cien reakcji ze strony moderatora. Moze sie doczekam.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • krezzzz100 20.02.11, 21:11
    Wiesz, ja też czekam. Kiedy Cię uwali za mobbing forumowy)))Jakoś to lubisz. Na pocieszenie- to chyba ulubiona rozrywka dla wielu na tym forum, zatem nie jesteś sama. Musiałby wielu "skarcić". To pewnie się nie zdecyduje.
    Jak stada kur...gdaczą personalnie i gdaczą, jedna przez drugą. W kurzej kupie siła, no nie? Że też Wam nie wstyd, tak się zbiegać gromadami.

    Przypomina mi to Patałachów z Narnii- taki śmieszny ludek: "Tak jest, szefie", "Załatw ją, szefie", "Jak Ty to mądrze powiedziałeś, Szefie", "Też tak sądzimy, Szefie".
  • aganoreg 20.02.11, 21:15
    Widze, ze nie ogarniasz, wiec ci wytłumaczę.

    Na tym forum pisują DOROŚLI ludzie. Kazdy ma swoj rozum. Nie jestesmy zbiorowym organizmem. Oczywiscie tobie wygodniej udawac, ze to zmowa, a nie obiektywna ocena.
  • krezzzz100 20.02.11, 21:23
    Hm..pozwolisz, że pozostanę przy swoich wnioskach.
    Nie traktuję Was jak zbiorowy organizm, jest tu kilka rozsądnych ludzi. A flekowanie potrafię rozpoznać, no co robić.
    Z tym, że mnie to bawi, czasem nudzi, czasem denerwuje, czasem interesuje, generalnie zaś- zlew. Nie męcz się, "dorosła" kobieto, bo tylko zanieczyszczasz wątek.
  • szprota 20.02.11, 21:30
    krezzzz100 napisała:

    > Nie męcz się, "dorosła" kobieto, bo tylko zanieczyszczasz wątek.

    Jak widzę, zwrócenie przez kilka osób uwagi na to, że piszesz niezrozumiale, bez cienia chęci dostosowania się do powszechnie przyjętych zasad pisowni i formułowania myśli jest dla Ciebie flekowaniem i zanieczyszczaniem wątku? Wątek założyłam ja, moderatorem też nie Ty jesteś, nie Tobie, panienko, mówić, kto tu śmieci. Dawno tak bucerskiego zachowania nie widziałam, a widziałam sporo.

    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • krezzzz100 20.02.11, 21:43
    No co Ty nie powiesz? Jakoś zaśmiecałaś personalnie moje watki, zamiast dokładać się do tematu.
    Zwrócę Ci uwagę, że nie rozumiesz meritum, i się wnerwiasz. A po co? Lepiej weź głęboki oddech, pomyśl, i dojdź do wniosku, że meritum istnieje. Niezależnie od Twojego nierozumienia.
    A co do czyjegoś stylu- nie musisz go akceptować. TWA też nie musi. Mi to lotto. Nie stosuj mobbingu, a będzie fest.

    No dobra, Szprota, już dość. Wieczór idzie, a ja jeszcze mam robotę. Śpij spokojnie :-)
  • szprota 20.02.11, 21:54
    Och, panienko, bo gdy zahaczałam o meritum, dowiadywałam się, że nie rozumiem. I już. I że niepotrzebnie się denerwuję, bo jak się bardzo postaram, to je zrozumiem (pomijam fakt, że do np. czytelnictwa dopisałam się merytorycznie, ale może, bo ja wiem, ze zbyt małą ilością pseudoemotek, żebyś umiała się odnieść). Przykro mi, ale to nie tak działa na forach, może byłaś dotychczas na takich, gdzie się nie dyskutowało - tutaj, jeśli dyskutant nie rozumie, trzeba się postarać i mu wytłumaczyć. Serio, serio. A jeśli się tego nie przyjmuje do wiadomości, to trzeba przyjąć na klatę, że forum dyskusyjne to nie Twoje medium. Mikroblog lub blog, maybe, nie forum. Inaczej, no niestety, będziesz mieć status rzepa na psim ogonie, co to nic nie wniesie, nie pomoże, nie przeszkodzi, co najwyżej będzie irytować. Rzepy wprawdzie dotychczas nie bełkotały, ale może wyewoluowały.

    --
    Daj SuSa!
  • krezzzz100 20.02.11, 22:27
    Bądź łaskawa nie zwracać się do mnie panienko, bo być może mogłabym być Twoja matką.
    Nie moja wina, że czegoś nie rozumiesz. Możesz to zakomunikować spokojnie, przyjąć spokojną odpowiedź, a taka była z mojej strony, i dać spokój, jak dalej nie rozumiesz.
    Piszę w języku polskim, wystarczająco zrozumiale. Jak ktoś ma zrozumieć, zrozumie. Inni może dojrzeją. Nie ma obowiązku urawniłowki, czyli pisania pod najsłabszych, by nie czuli się broń panie pokrzywdzeni, więc spasuj z tym domaganiem się łatwizny. To nie szkoła, gdzie trzeba pisać pod kogoś.
    Uważam, że forum stać na coś więcej, niż tylko gdakanie.
  • szprota 20.02.11, 23:00
    krezzzz100 napisała:

    > Bądź łaskawa nie zwracać się do mnie panienko, bo być może mogłabym być Twoja matką.

    Odmawiam Twojej prośbie, moja panno.

    > Nie moja wina, że czegoś nie rozumiesz.

    Twoja. Piszesz niezrozumiale. Używasz nieosadzonego w potocznym metajęzyka ze styku branż, w których nikt nie ma obowiązku poruszać się z taką swobodą, z jaką Ty się kreujesz, że się poruszasz.

    > Możesz to zakomunikować spokojnie, przyjąć spokojną odpowiedź, a taka była z mojej strony, i dać spokój, jak dalej nie rozumiesz. Piszę w języku polskim, wystarczająco zrozumiale. Jak ktoś ma zrozumieć, zrozumie.
    Bzdura. Właśnie o to chodzi, że piszesz w jakimś przedziwnym żargonie, z błędami, niechlujnie i niezrozumiale, co mówiono Ci już nieraz, a na co bucersko odpowiadałaś, że tego nie zmienisz. Doszło do tego, że rozumieją (bądź udają, że zrozumieją, by wesprzeć Twoje kółko samopomocy egotycznej) Cię dwie-trzy osoby. Zważywszy, że na tym forum jest Cię pełno, mam prawo domagać się, byś pisała po ludzku, bo robi się z niego śmietnik.

    > Inni może dojrzeją. Nie ma obowiązku urawniłowki, czyli pisania pod najsłabszych, by nie czuli się broń panie pokrzywdzeni, więc spasuj z tym domaganiem się łatwizny. To nie szkoła, gdzie trzeba pisać pod kogoś.
    Och, zdziwiłabyś się (tak, widzę tę szpileczkę w słowie "najsłabsi", mam nadzieję, że po takim fapfapaniu własnym intelektem to był satysfakcjonujący orgazm). Trzeba pisać tak, by pojęła Cię jak największa ilość forumowiczów, nawet jeśli to wymaga wyjęcia kija z dupska i zejścia z wyimaginowanego piedestału. Dopóki się do tego nie dostosujesz, będziesz przeze mnie tytułowana panienką, bo zachowujesz się właśnie tak, jak niedorosła panienka, która sądzi, że dyktuje jakieś warunki całemu światu (to się uśmiałam).

    > Uważam, że forum stać na coś więcej, niż tylko gdakanie.
    Och, stać. Stać na trzymanie się swojego bełkotu jak pijany płotu.

    Dobra, wiem, że rozflejmiłam wątek ponad miarę, wybacz, Andrzeju, ale arogancja tej panienki mnie wyprowadziła dziś z równowagi. Nie wiem, czy coś do niej dotrze, raczej wątpię, widać, że to młode, płoche, liche i cokolwiek durnowate.
    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • rozdzial43 20.02.11, 21:23
    krezzzz100 napisała:

    > Wiesz, ja też czekam. Kiedy Cię uwali za mobbing forumowy)))Jakoś to lubisz. Na
    > pocieszenie- to chyba ulubiona rozrywka dla wielu na tym forum, zatem nie jest
    > eś sama. Musiałby wielu "skarcić". To pewnie się nie zdecyduje.
    > Jak stada kur...gdaczą personalnie i gdaczą, jedna przez drugą. W kurzej kupie
    > siła, no nie? Że też Wam nie wstyd, tak się zbiegać gromadami.
    >
    > Przypomina mi to Patałachów z Narnii- taki śmieszny ludek: "Tak jest, sz
    > efie", "Załatw ją, szefie", "Jak Ty to mądrze powiedziałeś, Szefie", "Też tak s
    > ądzimy, Szefie".

    Wiesz co, Krezzzz. Jak Ty to mądrze powiedziałaś Szefie. Chyba jednak naprawdę Cię polubiam, bo drugi raz widzę nieoczekiwaną zupełnie (straciłam już nadzieję, chlip) zbieżność oglądu wraz ze zbieżnością poziomu jego dyskursywnego uogólnienia ;)

    Ale mobbingu z Tobą uprawiać nie będę!! No, chyba, że tak od czasu do czasu po kieliszeczku tak dla towarzystwa. Ostrzegam też, że nie chadzam na kompromisy moralne w celu sympatii koleżanek. I nie gotuję. Ale parzę świetną kawę, chociaż w tym lokalu to nie będzie może akurat moja karta przetargowa.
  • krezzzz100 20.02.11, 21:37
    Rozdział, wiem, że nie idziesz na kompromisy :-) Jako i ja. Kawę strzelim kiedy w jakimś lokalu :-)
    Mobbing tez mnie nie interesuje. Tako se pogwarzam, bo koleżanki domagają się pieszczot...
  • lezbobimbo 20.02.11, 21:53
    krezzzz100 napisała:
    > Wiesz, ja też czekam. Kiedy Cię uwali za mobbing forumowy
    > Jak stada kur...gdaczą personalnie i gdaczą, jedna przez drugą > Jak stada kur...gdaczą <personalnie i gdaczą, jedna przez drugą. (...)

    To ma byc ten caly Twój dyskurs i najwyzszych lotów retoryka? Żalisz sie w ponizajacy sposób, bo az tak nie umiesz sobie dac rady z wieksza iloscia rozmówców niz jeden?

    <Że też Wam nie wstyd, tak się zbiegać

    Owszem, troche wstyd z Tobą gadac. Strata czasu jednak. Czlowiek tu oczekuje ciekawej, jenteligentnej dyskusji z Toba, a placzesz nagle o mobbingu i kurach i patalachach. Co za dialog! Znowu Cie zwykla rozmowa na zwyklym forum przerosla. A takas ponoc wyksztalcona i dojrzalosci pelna.

    --
    nasze Mazury to SIÓDMY SCIEK SWIATA czyli jachty sru, prosto do jezior.
  • krezzzz100 20.02.11, 20:12
    Eeeeee tam, nie mam zamiaru się ogarniać. Lubię swoją inwencję twórczą)))) Jak widać, nie jest ona całkiem niekomunikatywna, skoro nawet Ty zrozumiałaś, że o coś mi jednak chodzi. A że nie zrozumiałaś, o co...się zdarza. Bez nerw to przyjmuj))))
  • szprota 20.02.11, 20:39
    krezzzz100 napisała:

    > Eeeeee tam, nie mam zamiaru się ogarniać. Lubię swoją inwencję twórczą)))) Jak widać, nie jest ona całkiem niekomunikatywna, skoro nawet Ty zrozumiałaś, że o coś mi jednak chodzi. A że nie zrozumiałaś, o co...się zdarza. Bez nerw to przyjmuj))))

    Wiesz Ty co? Jak masz zamiar się nade mną i moim brakiem zrozumienia (poor, poor Szpro, nie ogarnia) z taką matczyną troską pochylać, to mam pomysł: spotkajmy się w realu i włóż duży dekolt. Wtedy to pochylanie się sprawi mi prawdziwą przyjemność. Bo póki co czuję się, like, OMG, I don't even, i muszę odwracać wzrok z zażenowaniem, a to przykre.

    --
    http://blip.pl/images/widgets/tracking-widget-160.png
  • lezbobimbo 20.02.11, 20:24
    krezzzz100 napisała:
    <A przypomniałam w odniesieniu do wpisu traktującego o tym, że to forum miało być niby o sporcie i polityce, a jest o religii, i to> w nieoczekiwanym stopniu jest (o religii).

    Krezzz, ryli i kopali, to Ty tu jestes nowa na forumie i to Ty jeszcze sie nie orientujesz o czym ma tu byc..
    W nieoczekiwanym stopniu! Jesli religia tutaj dla Ciebie jest nieoczekiwana, to wezta slipia w troki i przeczytaj forumowa stopke, az raczysz zauwazyc WSZYSTKIE tematy jakie sa tutaj mozliwe.
    Jesli chcesz gadac o czyms innym, to droga przeciez wolna i swobodna jak lopot skrzydel nad stepem. Zalóz dowolny temat o sporcie czy o polityce. Tymczasem sama zakladalas tematy o papieskiej teologii i przelomach oraz odpisywalas naczelnemu fundamentaliscie, to czego sie spodziewalas?

    --
    Czy zeruje na nieszczesliwych biustach kolezanek czy tez jestem rozsadna? (c) Klymenystra
  • krezzzz100 20.02.11, 20:42
    Ależ mi ta tematyka odpowiada! Jak najbardziej odpowiada)))) Jestem przeszczęśliwa, że ta tematyka itd....Seryjo :-)
    A naczelny fundamentalista jest moim ulubionym interlokutorem. Nie zauważyłaś?)))
    Czekam aż mi odpowie a'propos 3Q
  • nessie-jp 20.02.11, 21:41
    Ale tak bez jaj.

    O co tobie właściwie chodzi? Dyskutować nie chcesz, bo nie. Obserwować nie chcesz, bo jakbyś chciała, tobyś obserwowała, a nie pyszczyła. Wiedzy zdobywać nie chcesz, dzielić się wiedzą też nie. Nie chcesz się uczyć używać forum dyskusyjnego, nie chcesz wymieniać rzeczowych argumentów, nie chcesz dyskutować o powieściach Musierowicz, nie chcesz pisać zrozumiale, nie chcesz nic.

    To czego ty tu właściwie szukasz? Ale tak serio, bez urazy i bez wygłupów oraz trzydziestu nawiasów.

  • dakota77 20.02.11, 21:43
    Czyli ty tez Krezzz z forum wyrzucasz?:P. Dla mnie tez cala sprawa jest jednak wielka zagadka. Czekam tylko, kiedy moderacja zauwazy, ze to juz od dawna nudne i malo smieszne.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • krezzzz100 20.02.11, 21:47
    Jest Was już TRZY :D Szukajcie dalej))) Zważcie tylko na to, że im Was więcej, o kurki, tym bardziej ułamkowa staje się Wasza wartość)))
  • nessie-jp 20.02.11, 21:54
    krezzzz100 napisała:

    > Jest Was już TRZY :D Szukajcie dalej)))

    Jeśli nie jesteś w stanie odpowiedzieć na moje pytania, to może uda ci się chociaż wyjaśnić jedno -- co to jest to ))) ? Jakaś dziwna interpunkcja? Zaciął ci się nawias otwarty? (

    Nawias otwarty stawiamy na początku fragmentu, który chcemy potraktować jak wtrącenie. Na końcu tego fragmentu stawiamy jeden nawias zamknięty.

    (O, właśnie tak).


    Tak sobie myślę, że może twoje problemy z komunikacją w Internecie wynikają z braku doświadczenia i dbałości o interpukcję i stylistykę? Warto poćwiczyć, mówię to bez złośliwości. Każdy popełnia błędy, ale człowiek mądry potrafi się na nich uczyć.

  • krezzzz100 22.02.11, 13:22
    Tak sobie myślę, że Twoje niezrozumienie czyichś emotikonów wynika z nie przyjęcia do wiadomości, że język ma właściwości kreacyjne. Jest procesowy. W moich emotikonach powinnaś się połapać już dawno, zwłaszcza że nie jest ich wiele- właściwie jeden))))
    Ja, gdy spotykam się z neologizmem, unikalną struktura gramatyczną czy unikalną metaforą, nie płaczę z tego powodu. Staram się złapać sens tego. Z reguły mi się udaje.
    Tobie też może się udać. Człowiek mądry potrafi przyznać, że nie w czyimś nowatorskim użyciu języka jest jego kłopot, ale w nim samym.
  • szprota 22.02.11, 13:54
    krezzzz100 napisała:

    > Tak sobie myślę, że Twoje niezrozumienie czyichś emotikonów wynika z nie przyję
    > cia do wiadomości, że język ma właściwości kreacyjne. Jest procesowy. W moich e
    > motikonach powinnaś się połapać już dawno, zwłaszcza że nie jest ich wiele- wła
    > ściwie jeden))))
    > Ja, gdy spotykam się z neologizmem, unikalną struktura gramatyczną czy unikalną
    > metaforą, nie płaczę z tego powodu. Staram się złapać sens tego. Z reguły mi s
    > ię udaje.
    > Tobie też może się udać. Człowiek mądry potrafi przyznać, że nie w czyimś nowat
    > orskim użyciu języka jest jego kłopot, ale w nim samym.

    Ty jeszcze na ten temat? Myslalam, ze interwencja moderatora zakonczyla kwestie, ja przynajmniej uznalam, ze skoro gospodarz tego forum siega po nozyczki, czas zamilknac. Ale skoro juz koniecznie musisz krecic chochola z nieprzyjmowania do wiadomosci neologizmow przeze mnie, to raz zatancze: powazam slowotworstwo, gdy tworzacy wykazuje sie istotna kreatywnoscia i jednoczesnie znajomoscia kanonu, z ktorym flirtuje tworzac wariacje. Mysle, ze z czasem sie tego nauczysz, bo masz sporo checi.
    EOT. Andrzeju, mam prosbe, w razie gdyby Krezzz podejmowala temat, proponuje ciac.

    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... ? Onion68
  • krezzzz100 22.02.11, 16:08
    Ty jeszcze na ten temat? Myślałam, że dawno już sobie odpuściłaś, zwłaszcza że nie na Twoje, ale Nessie pytanie odpowiedziałam))) Nie rozumiem, dlaczego zabraniasz jej prowadzić rozmowę ze mną? Odpowiedziałam na jej pytanie. Co Ciebie to interesuje?
  • szprota 22.02.11, 17:12
    krezzzz100 napisała:

    > Ty jeszcze na ten temat? Myślałam, że dawno już sobie odpuściłaś, zwłaszcza że
    > nie na Twoje, ale Nessie pytanie odpowiedziałam))) Nie rozumiem, dlaczego zabra
    > niasz jej prowadzić rozmowę ze mną? Odpowiedziałam na jej pytanie. Co Ciebie to
    > interesuje?

    Tak to jest, jak sie nie cytuje wypowiedzi, do ktorej odnosi sie post. Niemniej: wymiana postow miedzy Toba a Ness toczy sie, chyba tego nie zauwazylas, na forum publicznym. Kazdy ma prawo komentowac. Gospodarz nie zabronil wypowiadac sie konkretnej osobie, lecz ucial temat. Ale jedna panienka jak widze nie potrafi tego pojac , wiec ktos lepiej znajacy zasady korzystania z forum postanowil ja upomniec. Bez nadziei zreszta, ze cokolwiek dotrze.
    --
    Daj SuSa!
  • krezzzz100 22.02.11, 22:56
    Szprota, toć to Ty się zdziwiłaś, że biorę udział w rozmowie na publicznym forum, hehehehe)))) To o co ci lotto? Pomyśl trochę, jak już się chcesz czepnąć, to nie tak, by sobie tym czepnięciem w gębę dać :D
    O, tu się zdziwiłaś)))) :

    szprota 22.02.11, 13:54 Odpowiedz

    Ty jeszcze na ten temat? Myslalam, ze interwencja moderatora zakonczyla kwestie, ja przynajmniej uznalam, ze skoro gospodarz tego forum siega po nozyczki, czas zamilknac. Ale skoro juz koniecznie musisz krecic chochola z nieprzyjmowania do wiadomosci neologizmow przeze mnie, to raz zatancze: powazam slowotworstwo, gdy tworzacy wykazuje sie istotna kreatywnoscia i jednoczesnie znajomoscia kanonu, z ktorym flirtuje tworzac wariacje. Mysle, ze z czasem sie tego nauczysz, bo masz sporo checi.
    EOT. Andrzeju, mam prosbe, w razie gdyby Krezzz podejmowala temat, proponuje ciac.
  • nessie-jp 22.02.11, 23:27
    > Niemniej
    > : wymiana postow miedzy Toba a Ness toczy sie, chyba tego nie zauwazylas, na fo
    > rum publicznym.

    Jeszcze dla uzupełnienia ja dodam, że zasadniczo to już się NIE toczy, ponieważ ja ze swojej strony powiedziałam wszystko, co Krezz miałam do powiedzenia i uważam temat za zamknięty. Nie pomogły żartobliwe uwagi, nie pomogły otwarte pytania, nie pomogły prośby -- szkoda czasu i pikseli na ciągnięcie sprawy.


    --
    (...) w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
    Na jednego mieszkanca jeden kapłan przypadał,
    Jeden kapłan na jednego mieszkańca...
  • szprota 22.02.11, 23:43
    nessie-jp napisała:
    >
    > Jeszcze dla uzupełnienia ja dodam, że zasadniczo to już się NIE toczy, ponieważ
    > ja ze swojej strony powiedziałam wszystko, co Krezz miałam do powiedzenia i uw
    > ażam temat za zamknięty. Nie pomogły żartobliwe uwagi, nie pomogły otwarte pyta
    > nia, nie pomogły prośby -- szkoda czasu i pikseli na ciągnięcie sprawy.
    >
    >
    Masz rację. Po prawdzie faktycznie myślałam, że Krezzz pisze do mnie, bo ustawiam posty od najnowszego, dlatego pilnuję cytowania postów. Tak czy siak, nie ma co drążyć tematu.

    --
    Na refleksję zasługują wszak święci, staniki i nasienie... © Onion68
  • andrzej585858 20.02.11, 22:31
    dakota77 napisała:

    > Czyli ty tez Krezzz z forum wyrzucasz?:P. Dla mnie tez cala sprawa jest jednak
    > wielka zagadka. Czekam tylko, kiedy moderacja zauwazy, ze to juz od dawna nudne
    > i malo smieszne.
    >
    Ano zauważyła - akurat skończyłem czytać ten wątek chociaz prawdę mówiąc wolałbym przeczytać spokojnie artykuły niejakiego p. Polaka które mi krezzz poleciła.

    I co z tym wszystkim zrobić? Właściwie to nić -- dla mnie to starcie dobrego mniemania o sobie z grupową niechęcią. Ale akurat nessie zadając swoje pytania postawiła trafna diagnozę - więc może trochę zejdź z tego piedestału bo stwierdzenie typu:
    "więcej w zależności od powagi odpowiedzi" jest tylko inną wersją Bimbowych wulgaryzmów.

    Traktowanie rozmówców z pobłażliwą wyższością i pomimo zwracanych uwag nie podjęcie chocby próby zmiany stylu swoich wypowiedzi jest nieeleganckie. Nie będę już wspominał o stronie gramatycznej, gdyż sam robie straszne błędy ale przynajmniej staram się grzecznie przyjmowac uwagi jeżeli takowe są.

    Poza tym, mimo że jestem tylko fundamentalista i zwykły chłopek-roztropek to tez zaczynam miec powazne wątpliwości czy aby czasem masz świadomośc tego co piszesz - .
    Z wieloma osobami tutaj piszącymi nie zgadzam się w bardzo wielu sprawach, ale tym razem maja dużo racji w swoich uwagach.

    I polecałbym jednak na powaznie przeczytac pytania zadane przez Nessie i spróbowac na nie poważnie odpowiedzieć.
    Czasem warto troche dostosowac się do ogółu. INaczej niestety trzeba liczyć się z tym że forum bedzie niemiłe po prostu.

  • krezzzz100 20.02.11, 22:50
    Cóż, jeżeli porównujesz mnie z Lez, to uważaj, bo od niej dostaniesz...co za nieelegancja.
    To co napisałeś, sensu nie ma. Ani powyższe porównanie, ani cała reszta.
    Grupowa niechęć świadczy tylko o grupie. Kury, powiadam, kury w kurniku...
    Polecam dalsze czytanie artykułów Polaka i dbanie o własne błędy. Ja się moimi zamierzam rozkoszować))) jako i moim stylem.
    Nie rozumiesz mnie, nie rozumiesz Polaka, nie rozumiesz Obirka, tylko koleżanki, które Cię od fundamentalistów wyzywają, rozumiesz. Co za towarzycho)))
  • andrzej585858 20.02.11, 23:40
    krezzzz100 napisała:

    > Cóż, jeżeli porównujesz mnie z Lez, to uważaj, bo od niej dostaniesz...co za ni
    > eelegancja.
    > To co napisałeś, sensu nie ma. Ani powyższe porównanie, ani cała reszta.
    > Grupowa niechęć świadczy tylko o grupie. Kury, powiadam, kury w kurniku...
    > Polecam dalsze czytanie artykułów Polaka i dbanie o własne błędy. Ja się moimi
    > zamierzam rozkoszować))) jako i moim stylem.
    > Nie rozumiesz mnie, nie rozumiesz Polaka, nie rozumiesz Obirka, tylko koleżanki
    > , które Cię od fundamentalistów wyzywają, rozumiesz. Co za towarzycho)))

    Problem z Tobą jest własnie podobny do problemu z Bimbo - to z czym sie nie zgadzasz nie ma sensu - sens mają tylko moje własne poglądy.

    A towarzycho jest jakie jest i masz rację bardziej w tym przypadku rozumiem koleżanki - jezeli mogę tak powiedzieć - nawet wyzywające mnie od fundamentalistów. Może dlatego że poza tym mozna z nimi rozmawiać
    I jeszcze raz proponuję przeczytać to co Nessie napisałai spróbowac odpowiedzieć na zadane pytania.

    Towarzystwo zaś nie wszystkim musi odpowiadać.
  • krezzzz100 21.02.11, 17:13
    Ale wpadłeś))) Z kimś, kto ma własne poglądy, i potrafi je uargumentować, jest kłopot? A niby dlaczego? Bo ten ktoś nie uznaje sensu poglądów, za którymi nie stoi przekonywująca argumentacja?
    Właśnie określiłeś swoją postawę- ignorancką. Dooobre))))

    Les, masz poglądy i to jest Twoje ZUO! Słyszysz???))))

    Poza tym, że Lez ma poglądy, i ja mam poglądy, i że czasem są to poglądy zbieżne, nie widzę innych zbieżności między nią a mną. Co i ja i mnie zapewne cieszy :-)
  • andrzej585858 21.02.11, 21:36
    krezzzz100 napisała:

    > Ale wpadłeś))) Z kimś, kto ma własne poglądy, i potrafi je uargumentować, jest
    > kłopot? A niby dlaczego? Bo ten ktoś nie uznaje sensu poglądów, za którymi nie
    > stoi przekonywująca argumentacja?
    > Właśnie określiłeś swoją postawę- ignorancką. Dooobre))))

    Mogę byc i ignorantem - na tym forum gorsze rzeczy już słyszałem.
    Natomiast jeżeli nie rozumiesz że problemem nie są poglądy, lecz megalomanska postawa połączona z ignorowaniem próśb to akurat Twój problem.

    I jeszcze raz proponuję przeczytać to co napisała Nessie.
    >

  • krezzzz100 22.02.11, 08:06
    A ja Ci radzę czytać ze zrozumieniem. I wyciągać uczciwe wnioski co do własnej osoby, p. takie, że lekceważysz prośby do siebie kierowane. Co z tym Polakiem?
  • krezzzz100 20.02.11, 22:01
    Ufna jestem, to Ci odpowiem bez jaj.

    Dyskutuję, mam sporo do powiedzenia, i mówię. O powieściach Musierowicz też dyskutuję.
    Widzę zaś niewybredne TWA z usztywnioną stylistyką i ograniczeniem poznawczym. I alergią na nowe.
    Najgorsze jest to TWA. To najpodlejszy sort w działaniu. Mnie by było wstyd. Serio.
    zawsze odpowiadałam na pytania. Pisałam, że tego, o czym piszę, prościej powiedzieć się nie da. Bo się nie da. I co? Flek.
    No to se tańcujemy.

    A czego szukam? Potraficie tak świetnie sflekować Musierowicz- trafnie i dość wnikliwie. Rozgryzacie jej osobiste fantazmaty. To sądziłam, że potraficie odnosić się i bardziej ogólnych kwestii. Także do własnych fantazmatów: społecznych, politycznych. No i zonk- od własnych już wara. Lepiej- cudze. Powieściowe- bezpieczne? Ale pani Musierowicz żyje naprawdę. I Wy tez żyjecie naprawdę. I macie własne narracje. Jak tylko Wam je wskazać, skaczecie jak oparzone.
    Konkludując- liczyłam na inny poziom refleksji. Ale nie zamierzam rezygnować. To jest też ciekawe- ta odmowa analizy własnych narracji i fantazmatów.

    Tyle z grubsza. Więcej w zależności od powagi odpowiedzi.
  • nessie-jp 20.02.11, 22:24
    > Dyskutuję, mam sporo do powiedzenia, i mówię. O powieściach Musierowicz też dys
    > kutuję.

    Bo wiesz, jakoś rzadko widuję cię na forum głównym.


    > Dyskutuję, mam sporo do powiedzenia, i mówię.

    Mówisz. Mówisz. Mówisz. Ale to nie znaczy, że dyskutujesz, ani też (niestety), że masz dużo do powiedzenia.

    Wodolejstwo to jest taka choroba studentów i doktorantów nasiąkniętych starymi akademickimi zasadami, że na każdy, najbanalniejszy temat trzeba napisać "minimum 2500 słów czcionka Times New Roman 12 punktów odstępy 1,5 wiersza" i koniecznie zacytować trzy źródła.

    Po skończeniu studiów się z tego wyrasta i myślę, że ty też wyrośniesz.


    > Pisałam, że tego, o czym piszę, prościej powied
    > zieć się nie da.

    To jest -- wybacz -- ułomność twoja, nie nasza. Człowiek mądry i mający solidną wiedzę potrafi każde zjawisko opisać tak, że będzie ono zrozumiałe dla innych. Potrafił to Einstein, być może nauczysz się i ty.

    Ponownie widzę tutaj paskudną naleciałość uczelnianą: święte przekonanie, że jeśli coś jest powiedziane zawile, to musi być bardzo mądre. To jest plaga rozmaitych akademickich tekstów, które są o niczym, ale trują o tym niczym przez całe ryzy papieru, żeby autora zacytowano te X razy potrzebne do habilitacji, no i żeby koniecznie mądrze brzmiało.

    Naprawdę wielkie umysły i ludzie, którzy naprawdę wiele umieją, nie mają takiego problemu z wykładaniem swojej wiedzy. Przede wszystkim zaś nie czują się zagrożeni, jeśli ktoś próbuje wysondować, czy oni aby wiedzą, o czym mówią i o w tym wszystkim chodzi, ale tak naprawdę, jeśli można wiedzieć (<-- cytat).


    Proponuję ci, żebyś zaczęła rozmowy na interesujący cię temat od prostego akapitu wstępnego, w którym zdefiniujesz temat, który chcesz poruszyć (twoje tworzywo) oraz zdefiniujesz pojęcia, którymi będziesz się posługiwać (twoje narzędzia).

    W następnej części wypunktuj poszczególne swoje tezy, a potem omów kolejno każdą z nich, przytaczając argumenty. Prostymi zdaniami, bez dziwacznej, piętrowej składni, bez dziwacznych nawiasów: po polsku (angielsku, francusku, jeśli po polsku nie czujesz się w danej dziedzinie pewnie).

    My ci wtedy odpowiemy kontrargumentami na poszczególne argumenty, również koncentrując się na zrozumiałości i przejrzystości tekstu.
  • krezzzz100 20.02.11, 22:32
    No cóż, nawet nie jestem zawiedziona, Nessie. Twoją odpowiedzią I Tobą samą.
    To ja decyduję, ile i gdzie piszę. Z ilości i miejsca pisania nikt nie będzie mnie rozliczał. Także "z łatwości" pisania. Kompleksy kolejnej osoby, tym razem kompleksy akademickie, też mnie nie interesują.
    Einsteinowi zarzucano zawiłośc języka, tak że dziękuję za komplement.
    Tobie też już dobrej nocy.
  • lezbobimbo 20.02.11, 08:00
    Raaaa! Przynaszam oto herezje, szykujcie wiezienie Waszych uczuc. Ciekawe, czy serce jezusowe sie obrazi..

    Pare dni temu moje przyjaciolki kociary i moi zaczelysmy rozmawiac o liniejacym kotecku.. i ani sie spostrzeglysmy, jak zaczelysmy przekrecac nazwiska i porzekadla tak, aby w każdym znalazly sie kocie kłaczki. W temacie watku wymyslilysmy jak nastepuje:
    - Hieraklit z Kłakezu - Franciszek z Kłaksyżu - Kłacław z Szamotuł - kłak gorejący - Kłakarzyna ze Sieny - lulajże Kłakuniu - kłak się rodzi, moc truchleje - a słowo kłakiem sie stalo i mieszkalo miedzy nami - oraz Maria Kłakdalena, która mnie ÓMARLA i zniszczyla najbardziej z calego zestawu!

    hyhyhy ;)))))))
    --
    Czy zeruje na nieszczesliwych biustach kolezanek czy tez jestem rozsadna? (c) Klymenystra

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.