Dodaj do ulubionych

Tolerancja po polsku

11.04.11, 12:37
Przeczytałem artykuł autorstwa oczywiście nieprawomyślnego Terlikowskiego który spowodował że naprawdę zaczynam zastanawiac się nad tym czy mogę w ogole chodzić po ulicach, bo pewnie niedługo okaże się że osoby o poglądach niezbyt "nowoczesnych" to nie tylko nie maja prawa prezentowac swoich poglądów na uczelniach. Ba - w polityce to przeciez wiadomo że nie mają czego szukać - ale nawet w ogóle nosa z mieszkania nie mogą wychylać, Najwyzej chyłkiem przejść do kościoła.
Artykuł jest tak ciekawy a poglądy p. Środy tak fascynujące ze zamiast linkować zamieszczę go w całości:

Gazeta Wyborcza” zadęła w surmy bojowe i wezwała na pomoc Magdalenę Środę najtęższą publicystyczno-feministyczne armatę, która zmieść ma z powierzchni ziemi Uniwersytet Rzeszowski. I dzielna ta niewiasta oczywiście to zrobiła. – To jest absolutny skandal, zamach na wolność uczelni, łamanie ducha i litery prawa uniwersytetu – zagrzmiała feministka. Cóż takiego się stało? Otóż Uniwersytet udostępnił miejsce na sesję na temat normalnej rodziny.

Chodzi o V europejską konferencję z cyklu Rodzina Polska poza granicami kraju na temat „Ocalić rodzinę – ocalić przyszłość”. Odbędzie się w narodowy Dzień Życia. Ale to nie koniec „zbrodni” organizatorów. Uczestnicy konferencji będą mówić – zapewnia „GW” – „o zagrożeniach dotyczących polskich rodzin na emigracji, nowych, niebezpiecznych dla rodziny rozwiązaniach w polskim prawie, a nawet - jak obiecują - podadzą receptę na szczęśliwe małżeństwo czy o zagrożeniach czyhających na małżeństwa mieszane. Będzie też o bezpłodności jako problemie współczesności i odpowiedzi Kościoła na to – naprotechnologii. W programie konferencji są m.in. takie tematy sesji: "Odkryć Zamysł Boży wobec małżeństwa i rodziny" czy „Kościół w służbie małżeństwa i rodziny". Trudno znaleźć prelegenta, który reprezentowałby inny niż katolicki światopogląd. A prelegenci to albo osoby duchowne, albo świeckie, przeważnie związane z organizacjami i uczelniami katolickimi” – czujnie odkryła „GW”.

Jakby tego było mało za organizację odpowiada Jacek Kotula, który odpowiadał za akcję „Contra in vitro”, a patronat na imprezą ma Radio Maryja i Telewizja Trwam, i arcybiskup Józef Michalik. I to wszystko strasznie obruszyły bojowniczkę z katolicyzmem Magdalenę Środę, który oznajmiła, że to skandal. Jej słowa są tak cenne, że aż pozwolę je sobie zacytować w całości. „To jest absolutny skandal, zamach na wolność uczelni, łamanie ducha i litery prawa uniwersytetu. Dla społeczeństwa obywatelskiego i nowoczesnego państwa niezbędna jest spluralizowana debata. Uniwersytet, to miejsce gdzie się poszukuje prawdy, powinien mieć pluralizm i absolutną neutralność, która oczywiście nie zakłada żadnego wykluczania. Natomiast młodzi ludzie nie dowiedzą się nigdy prawdy, kiedy będą mieli do czynienia z jednostronną ideologią. A w kwestiach rodziny Kościół jest czysto ideologiczny. Kościół ma swoje przestrzenie, gdzie może się przebijać do opinii publicznej ze swoimi jednolitymi opiniami” – oznajmiła Środa.

I mnie jej słowa autentycznie ucieszyły. Od teraz bowiem każda sesja o homoseksualizmie, na której nie będzie reprezentantów opinii, że homoseksualizm nie jest zgodny z normą biologiczną i społeczną, a do tego jest moralnym złem, którego promocja szkodzi społeczeństwu (czyli pogląd większościowy) nie może się odbywać na uniwersytecie. Nie może być bowiem tak, że studenci na uczelni poznają tylko jeden punkt widzenia, i to absolutnie ideologiczny. Podobnie musi być z sesjami genderowymi czy feministycznymi. Od teraz wszystkie panie feministki i inni homo-ideolodzy wypad z uniwersytetu. Jeśli chcecie się promować, to jedynie w zamkniętych klubach gejowskich, może nawet w jakimś dark roomie.

Ale komentowane słowa nie wyczerpują mądrości” profesor Środy. Ona niestety wypowiada się dalej. „Dlaczego władze uniwersytetu się na coś takiego zdecydowały? Albo jest to przejaw państwa wyznaniowego - po prostu jesteśmy państwem wyznaniowym i nie ma co tego dalej kryć, albo - niesłychanego serwilizmu władz uczelni. Najczęściej tak jest, że Kościół nie oddaje swojej przestrzeni na pluralistyczne spotkania, tym bardziej nie jest zrozumiałe dlaczego Uniwersytet, który powinien krzewić pluralizm dopuszcza tego rodzaju ideologiczne konferencje. To chyba jest jednak ta druga odpowiedź: serwilizm władz uczelni, albo tchórzostwo. To ten sam mechanizm, który działał w czasach komunizmu, wówczas także odbywały się zloty ideologiczne. I ta konferencja to też taki zlot ideologiczny” - oznajmia. I znowu pozostaje mieć nadzieję na minimum konsekwencji i uznanie, że od teraz jeśli uniwersytet zdecyduje się na zorganizowanie sesji feministycznej, genderowej czy gejowskiej, to pani Środa oznajmi, że jest to dowód na to, że żyjemy w państwie homoseksualnym…

I wreszcie ostatnia część wypowiedzi Magdaleny Środy jest już strzałem w jej własną stopę. „Sądzę, że to zniechęci do studiowania na tej uczelni, która z pozoru jest uniwersytetem, a tak naprawdę - uczelnią ideologiczną” – oznajmiła profesor. Ja szczerze mówiąc mam wrażenie, że nikt kto miał pomysł, by studiować u Magdaleny Środy już tego nie zrobi. Bo ta pani tylko z pozoru jest profesorem. W rzeczywistości jest zaś ideologiem, a czasem mam wrażenie, że jest agitatorem żywcem przeniesionym z czasów, gdy na topie były Stowarzyszenia Bezbożników.
Tomasz P. Terlikowski

Nic dziwnego że książce wywiadzie papiez Benedykt XVI mówi iż:

"Prawdziwym zagrożeniem, przed jakim stoimy, jest usuwanie tolerancji w imię tolerancji."

Niestety, ale wypowiedzi p. Środy są dokładnym potwierdzeniem słuszności słów papieża. To chyba nie o taką Europę powinno chodzić.
Edytor zaawansowany
  • dakota77 11.04.11, 12:40
    No i?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • jottka 11.04.11, 12:54
    andrzej, w skrócie, bo czasu mam niewiele - terlikowskiemu pomyliły się role uniwersytetu i hyde parku. w tym ostatnim wolno głosić dowolne opinie (z jednym warunkiem - nie wolno obrażać królowej). uniwersytet natomiast jest miejscem debaty naukowej, czyli przedstawiania wyników badań uczonych i dyskusji nad stawianymi przez nich hipotezami. tyle.

    uniwersytet nie jest ani miejscem na prezentowanie dowolnych "opinii", ani też miejscem ustalania dowolnie rozumianej moralności. konferencja nt. homoseksualizmu może się jak najbardziej - wbrew nadziejom terlikowskiego - odbywać na uniwersytecie, o ile nie będzie to objawianie światu, że jest on zły/ dobry/ taki sobie, tylko przedstawianie wyników badań biologicznych, socjologicznych albo i krytycznoliterackich nad zjawiskiem. badania genderowe to poważny nurt w filozofii, historii, literaturze, a fakt, że terlikowski nie wie, o czym mówi, w niczym wartości tego nurtu nie umniejsza.

    w związku z czym o gromach rzucanych na prof. środę nie ma co mówić, bo cały wywód jest fałszywie ustawiony.
  • jottka 11.04.11, 12:58
    a, bo może nie do końca jasno się wyraziłam - proponowana konferencja nie jest debatą naukową, tylko prezentacją jednej opcji ideologicznej, a umieszczenie jej na uniwersytecie dałoby jej właśnie pozór naukowości, na czym zapewne jej zależy. gdyby - hipotetycznie - pojawili się tam ginekolodzy wykazujący, że przedstawianie naprotechnologii jako alternatywy do in vitro jest z gruntu błędne, to moglibyśmy już o jakimś sporze opcji mówić, choć dalej debata by to nie była, tylko raczej wykłady popularnonaukowe.
  • dakota77 11.04.11, 13:01
    Dobrze napisane.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 11.04.11, 13:10
    Tak z ciekawości - dyskusja na wydziale filozoficznym spełnia kryteria dyskusji naukowej?
  • jottka 11.04.11, 13:31
    andrzej, może na spokojnie od innej strony - co wg ciebie jest nauką?
  • mamalgosia 11.04.11, 13:52
    Nie za bardzo rozumiem (oprócz tego, że na panią Środę mam alergię) - na uniwersytecie nie może się odbyć tego typu konferencja? Coś w tym złego?
  • jottka 11.04.11, 14:01
    no tak jak wyżej napisałam - uniwersytet jest miejscem wolnej debaty naukowej, nie prezentacji ukochanej ideologii, od tego są inne trybuny. a tu, o ile mogę doczytać, chodzi właśnie o tę drugą, nie o żywiącą się wieloma możliwymi opcjami dyskusję nad zjawiskiem a czy be.

    konferencja o fenomenie rodziny w rozumieniu dzisiejszych polskich katolików, wiktoriańskich anglikanów, triobriandczyków z czasów malinowskiego mogłaby się jak najbardziej odbyć na wydziale religioznawstwa czy innej etnologii, mógłby się też pojawić ksiądz czy pastor, żeby w rozumieniu swego wyznania uprzystępnić innym swe poglądy, ale nie można na uniwersytecie robić konferencji podporządkowanej ściśle jednej ideologii i uważać to za debatę naukową.

    nie bardzo zresztą rozumiem, czemu taka konferencja nie może się odbyć na jakiejś katolickiej uczelni, przecież jest ich parę w stolicy?
  • jottka 11.04.11, 14:09
    a, nie w stolicy - no ale rzeszów i okolica chyba na brak sal w katolickich instytucjach nie narzeka?
  • ginny22 11.04.11, 14:12
    To, że nie jest naukowa. Co podano wyżej.
  • dakota77 11.04.11, 14:24
    Bo uniwersytet to isntytucja publiczna, ktora uzyczajac sali na taka impreze firmuje ja w oczach odbiorcow swoim autorytetem. Mowi niejako "popieramy to, co sie w naszych murach mowi". Sa przeciez sale nalezace do kosciola, lub zwykle sale konferencyjne do wynajecia, organizatorzy tam powinni byli sie udac.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • verdana 11.04.11, 15:13
    Na uniwersytecie nie powinny się także odbywać wyklady na temat szkodliwosci szczepionek, ktore wywołują autyzm, na temat szkodliwości leczenia i metodzie okadzania jako jedynej słusznej, o tym, ze Chiny powodują tajfuny i zamiecie, aby objąc panowanie nad światem.
    na Uniwersytetach nie powinno być szerzenia ideologii pod plaszczykiem naukowej dyskusji. Owszem, moga być dyskusje scisle naukowe, gdzie występują zwolennicy róznych poglądów - ale nie przekaz czysto ideologiczny.
    A pani Środa ma prawo pisac co chce. Można też protestować przeciw temu co pisze - ale nie, że pisze. Rozumiem, ze idealny kraj, to taki, gdzie nikt nie boi się wyjść ze swoimi poglądami na ulice, pod warunkiem, ze nikt nie ma prawa wyrazać swoich pogladów na pismie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • andrzej585858 11.04.11, 20:56
    Pani Środa ma prawo pisac co jej się zywnie podoba - chciałem zwrócić uwagę tylko i wyłącznie na sposób argumentacji.
    Była już dyskusja odnośnie tego czy teologia jest nauką czy też nie. Pomimo różnych poglądów na ten temat wydziały teologiczne znajdują się na tychże uczelniach - jakby nie patrzeć jednak są to w jakiś sposób wydziały ideologiczne i chyba mają prawo organizować różnego typu dyskusje?
    Dlatego tez z ciekawości zapytałem się czy filozofia jest nauką czy też nie jest? -

    Komentarz p . Środy jest zas tak przesiąknięty ideologią , a już postulat o rezygnowaniu ze studiowania na tej uczelni ponieważ jest to uniwersytet "ideologiczny" - jest co najmniej dziwaczny.

    Swego czasu były protesty wobec organizowanie przez bodajże Muzeum narodowe wystawy sztuki homoseksualnej - gromy sypały się wtedy na protestujących. A to że sztuka jest po prostu sztuką i to że dany twórca jest akurat homoseksualstą nie powinno miec żadnego znaczenia okazuje się poglądem nieaktualnym. Czyzby wartość dzieła była większa ze wzgledu na takie a nie inne preferencje seksualne?
    Takie podejście nie jest przypadkiem podejściem ideologicznym i to dodatkowo wspomaganym z pieniędzy podatników?
    Szkoda że wtedy p. Środa nie protestowała.

    No i jeszcze dodatkowo - kto z dziennikarzy jest świrem, tak z ciekawości czy jest jakiś dziennikarz reprezentujący inne poglądy niż tzw. lewicowo-liberalne który nie jest świrem?
  • mamalgosia 11.04.11, 21:12
    To taki parytet: jak masz do wyboru 9 dobrze pracujących białych i jednego leniwego Murzyna, to powinieneś wybrać Murzyna;) Przecież wiadomo, że homoseksualista z założenia ma więcej do przekazania niż zwykły heteryk;)


    Natomiast nie lubię nagminnych najazdów na Gazetę Wyborczą
  • slotna 11.04.11, 21:28
    > To taki parytet: jak masz do wyboru 9 dobrze pracujących białych i jednego leni
    > wego Murzyna, to powinieneś wybrać Murzyna;) Przecież wiadomo, że homoseksualis
    > ta z założenia ma więcej do przekazania niż zwykły heteryk;)

    Myslisz, ze jak wstawilas emotikonki, to wszyscy wezma ten idiotyczny, zlosliwy tekst za mily zart? Fail.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 11.04.11, 21:26
    > Swego czasu były protesty wobec organizowanie przez bodajże Muzeum narodowe wys
    > tawy sztuki homoseksualnej - gromy sypały się wtedy na protestujących. A to że
    > sztuka jest po prostu sztuką i to że dany twórca jest akurat homoseksualstą nie
    > powinno miec żadnego znaczenia okazuje się poglądem nieaktualnym. Czyzby warto
    > ść dzieła była większa ze wzgledu na takie a nie inne preferencje seksualne?

    Juz cie kiedys pytalam, czy bedziesz protestowal przeciwko wystawom sztuki sakralnej (bo niewazna wiara czy niewiara), sztuki francuskiej, polskiej, bieszczadzkiej, pomorskiej (bo niewazne pochodzenie czy narodowosc autora), sztuki renesansowej, sredniowiecznej, wspolczesnej (bo niewazne, kiedy tworzyl), wystaw prac dzieci, nastolatkow czy seniorow (bo niewazny wiek) etc. etc.? Bo "czyzby wartość dzieła była większa ze wzgledu na takie a nie inne (cokolwiek)"?

    Dodam jeszcze, ze wbrew temu, co ci sie wydaje, kluczem nie byla orientacja seksualna autorow, a tematyka dziel.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • verdana 11.04.11, 22:24
    Teologia jest nauką. Nauka, ze jest jeden dobry model rodziny - nie na wydziale teologii - nie jest nauką. Podobnie jak dowody, ze jest tylko jedna wasciwa religia, POZA wydziałem teologicznym są skandalem. Bo teologia z natury rzeczy jest specyficzną nauką - nauką opartą na jednej ideologii, której podwazyć nie wolno. wszystkie inne nauki działają na odmiennych zasadach, chyba, ze są to nauki marksistowsko-leninowskie.
    Mozna organizować wystawy sztuki homoseksualistów, kobiet, nastolatek, osób malujących ustami albo Żydów pochodzenia irlandzkiego. Protestowanie,z e się organizuje tego typu wystawy jest absurdem - bo jest to wystawa tematyczna. Protesty nie byłyby absurdem, gdyby organizowała je państwowa galeria jako jedyne - czyli wystawiamy li i jedynie sztukę homoseksualistów (albo hetero), pod hasłem, ze jest to jedyna prawdziwa sztuka (tak jak jedyna prawidłowa rodzina).
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mamalgosia 11.04.11, 21:13
    verdana napisała:



    > A pani Środa ma prawo pisac co chce. Można też protestować przeciw temu co pisz
    > e - ale nie, że pisze.
    No ma prawo. Protestowac mi sie nie chce, po kilku próbach wybrałam opcję nieczytania
  • kebbe 11.04.11, 20:16
    Jak nie jestem fanką prof. Środy i uważam, że nierzadko przesadza, to tutaj zgadzam się właściwie ze wszystkim, co napisała. Terlikowski to dla mnie zwyczajny świr, który co gorsza uroił sobie, że ma talent pisarski.
    Jottka i Verdana jak dla mnie wyczerpały temat, zwrócę jeszcze tylko uwagę na "patronat medialny" nad tym wydarzeniem...Następnym razem proponuję podobną imprezę organizować w szkole Ojca Predatora-jaka "uczelnia" taka "konferencja" .
  • marajka 11.04.11, 21:20
    Byłam studentką tej "uczelni". Nie miałabym nic przeciwko zmieceniu jej z powierzchni ziemi;) Na dobre by jej to wyszło.

    > Jakby tego było mało za organizację odpowiada Jacek Kotula, który odpowiadał za
    > akcję „Contra in vitro”, a patronat na imprezą ma Radio Maryja i T
    > elewizja Trwam, i arcybiskup Józef Michalik. I to wszystko strasznie obruszyły
    > bojowniczkę z katolicyzmem Magdalenę Środę, który oznajmiła, że to skandal.

    Nie jestem bojowniczką przeciwko katolicyzmowi. Nie przepadam za panią Środą właśnie dlatego, ze wg niej KRK jest źródłem wszelkich problemów, tak jak niektórzy wszędzie widzą "Ruskich", tak ona widzi katolicyzm (pamiętam wypowiedź, że problemem polskich rodzin jest wzorowanie się na rodzinie Marii i Józefa. To jak zagmatwała tę historię biblijną skreśliło ją w moich oczach, było naciągane i godne raczej Jarkacza), ale zgadzam się taki patronat to skandal. Nie widziałabym nic złego, gdyby patronat miał np. kard. Macharski, śp. bp. Życiński, ks. Boniecki... Ale Michalik? Też mnie to oburza. To nawet nie chodzi o poglądy Kościoła katolickiego, ale poglądy pewnej grupy w tym Kościele. Można się domyślać, co będą tam wygadywać. I odbijanie piłeczki: a jakby tak o homoseksualistach... Jest IMO bez sensuu i nie ma nic do rzeczy.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • doratos 12.04.11, 14:46
    Tolerancja po polsku niestety nie istnieje!Ani w polityce,ani w religii,ani na co dzień wobec innych ludzi.
    Większość myśli,że jego linia postępowania jest wyłącznie słuszna.Ludzie nie chcą słuchać innych,nawet nie dają dojść sobie do słowa,słuchanie jest be,każdy tylko mówi,mówi,mówi!Dlaczego nie możemy żyć,i dać żyć innym?
    Zostawić stare sprawy,i myśleć tylko o tym co tu i teraz?
    Polacy tak lubią grzebać się w przeszłości,że nie widzą teraźniejszości,widzę to nawet tu na tej zabitej dechami wsi!
    Ludzie wywlekają stare sprawy o granice,o studnie,drogi,im kto starszy tym bardziej zacietrzewiony,bo kiedyś tam czyjś ojciec z siekierą gonił po polu i nie dał przejść dzieciom przez pole do szkoły!
    Śmieszne to i do niczego nie potrzebne,bo dziś dzieci jednych i drugich razem w piłkę grają i mają gdzieś stare sprawy.
    Mój syn gra w piłkę z synem sąsiadki,która jest innego wyznania i z synem nauczycielki,ateistki.Może oni stworzą społeczeństwo tolerancyjne,a może dopiero ich dzieci,szkoda że mogę tego już nie zobaczyć.:(:(
  • mamalgosia 12.04.11, 17:40
    doratos napisała:

    syn gra w piłkę z synem sąsiadki,która jest innego wyznania i z synem naucz
    > ycielki,ateistki.

    Myślę, że kontakty z rodziną nauczycielki sa przejawem wielkiej tolerancji:)))
  • dakota77 12.04.11, 17:43
    Sa czyms, co powinno byc oczywiste i normalne. Szkoda, ze u nas tak nie jest.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • verdana 12.04.11, 18:46
    Hm, moje dzieci mają róznych znajomych - świadka Jehowy, ateistów, katolikow, prawoslawnych, gejów, nie mowiąc o facecie z nasilonym ADHD, który ubiera się wyłacznie w przechodzony dres i nie potrafi przestać się ruszać (dzięki niemu córka chadza na najlepsze koncerty to filharmonii, bo to krytyk muzyczny) - tyle, ze nigdy mi nie wpadło do głowy, że to przejaw tolerancji, a nie norma.
    Zaczynam się ponuro zastanawiać , ile osób uwaza, że kontakt jego dziecka z moim synem to przejaw "tolerancji".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mankencja 12.04.11, 19:42
    tak mi się skojarzyło:
    komix.blog.pl/your-friend-is-not-a-fashion-accessory,8164359,n
    --
    kot
  • dakota77 12.04.11, 19:36
    Skoro o tolerancji po polsku dyskutujemy...:

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9422696,Radny_PiS____nie___dla_spotkan_z_gejem__ateista_i.html

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 12.04.11, 19:56
    Bardzo ciekawy pomysł. Naprawdę warty jak najszerszego rozpropagowania.
    Żeby nie było wątpliwości - mówię o projekcie "Żywa biblioteka".

    To, że obecnośc geja wzbudziła tego rodzaju protest, jest w jakis sposób dla mnie zrozumiała. Tak się składa że jeszcze trochę tego ciagłego podkreślania na wszelkie możliwe sposoby - jaka to ciągle wielka krzywda dzieje się dla homoseksualistów - to naprawdę stane się homofobem do czego uczciwie przyznaję się.
    Zwłaszcza jak będzie coraz więcej akcji podobnych do tych opisywanych w watku dotyczącym zakazu wykonywania konkretnego utwory Dire Straits.

    A szkoda, bo projekt jest naprawdę ciekawy.
  • slotna 12.04.11, 20:11
    > To, że obecnośc geja wzbudziła tego rodzaju protest, jest w jakis sposób dla mn
    > ie zrozumiała. Tak się składa że jeszcze trochę tego ciagłego podkreślania na w
    > szelkie możliwe sposoby - jaka to ciągle wielka krzywda dzieje się dla homoseks
    > ualistów - to naprawdę stane się homofobem do czego uczciwie przyznaję się.
    > Zwłaszcza jak będzie coraz więcej akcji podobnych do tych opisywanych w watku d
    > otyczącym zakazu wykonywania konkretnego utwory Dire Straits.

    Wnioskuje z tego, ze nienawidzisz kobiet i brzydzisz sie nimi, ze wstretem odsuwasz sie od ciemnoskorych, ludzi niepelnosprawnych nie tykasz nawet kijem. A doprowadzily cie do tego te wszystkie akcje o tym, jak sa dyskryminowani i jaka krzywda sie im (nie "dla nich") dzieje. Tak?

    Dawno czegos tak obrzydliwego i zaklamanego na tym forum nie napisales.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • verdana 12.04.11, 20:16
    Problem w tym, ze homoseksualiści "mogą sobie byc, byle się ukrywali, nikomu o niczym nie mówili i nie żądali niczego - mają się cieszyć, ze tolerujemy ich w ogóle, nie wsadzamy do więzień".
    Jesli geje nie będą domagać się ostro i zdecydowanie swoich praw, to ich nie dostaną. To chyba oczywiste, bo po co dawać prawa komus, kto siedzi cicho i niczego nie żąda?
    Sufrazystki budzily nie mniejsze zgorszenie. Nie mówiąc już o tak skandalicznych sprawach, jak zrównanie praw dzieci ślubnych i nieslubnych.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • andrzej585858 12.04.11, 20:25
    slotna napisała:

    >
    > Wnioskuje z tego, ze nienawidzisz kobiet i brzydzisz sie nimi, ze wstretem odsu
    > wasz sie od ciemnoskorych, ludzi niepelnosprawnych nie tykasz nawet kijem. A do
    > prowadzily cie do tego te wszystkie akcje o tym, jak sa dyskryminowani i jaka k
    > rzywda sie im (nie "dla nich") dzieje. Tak?

    Większej bzdury dawno nie przeczytałem. chyba nawet nie masz pojęcia o tym co piszesz - zwłaszcza w kontekście osob niepelnosprawnych.
    >
    > Dawno czegos tak obrzydliwego i zaklamanego na tym forum nie napisales.

    Tym bardziej podpisuję się pod tym co napisałem.
    I może z łaski swojej wrócisz do tamtego wątku
    >
  • slotna 12.04.11, 20:33
    > Większej bzdury dawno nie przeczytałem. chyba nawet nie masz pojęcia o tym co p
    > iszesz - zwłaszcza w kontekście osob niepelnosprawnych.

    Andrzeju, ja wnioskuje TYLKO I WYLACZNIE na podstawie tego, co napisales, a co ja zacytowalam. Jesli kampania przeciw homofobii jakims magicznym sposobem sprawia, ze rzekomo bedac do tej pory przyjaznie nastawiony do homoseksualistow nagle stajesz sie homofobem, to analogicznie kampania przeciwko dyskryminacji osob niepelnosprawnych powinna wzbudzic w tobie nieprzyjemne uczucia do osob niepelnosprawnych. Tylko tyle i az tyle.

    > Tym bardziej podpisuję się pod tym co napisałem.

    Och, na zlosc mamie odmroze se uszy.

    > I może z łaski swojej wrócisz do tamtego wątku

    Jakiego tamtego watku?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 14.04.11, 07:11
    slotna napisała:

    >
    > Andrzeju, ja wnioskuje TYLKO I WYLACZNIE na podstawie tego, co napisales, a co
    > ja zacytowalam. Jesli kampania przeciw homofobii jakims magicznym sposobem spra
    > wia, ze rzekomo bedac do tej pory przyjaznie nastawiony do homoseksualistow nag
    > le stajesz sie homofobem, to analogicznie kampania przeciwko dyskryminacji osob
    > niepelnosprawnych powinna wzbudzic w tobie nieprzyjemne uczucia do osob niepel
    > nosprawnych. Tylko tyle i az tyle.

    Nie byłem przyjaźnie nastawiony ani nieprzyjaźnie - byli mi obojętni, Nie jako ludzie - ale obojętne było mi to co robią w łóżku.
    Moją niechęć wzbudza przede wszystkim aktywiści, w rodzaju p. Biedronia .

    Aha i nie przypominam sobie aby dotychczasowe ustawodawstwo w jakikolwiek sposób dyskryminowało kogokolwiek ze wgledu na orientację. No chyba że chodzi o definicję rodziny, ale w tym przypadku stawianie znaku równości pomiedzy wiązkiem hetero a homoseksulanym jest nadużyciem.

    Oczywiście zaraz gromy na mnie posypią się - ale chyba nikt nie podwazy tezy że na razie ewolucja nie poszła na tyle daleko aby w sposób naturalny pojawiło sie w związkach homoseksualnych potomstwo? I owszem jestem z tego powodu jak najbardziej przeciwny prawu do adopcji.
    W związku z powyższym - jezeli moje poglądy pod tym wzgledem są przejawem dyskryminacji i wyczerpują definicje homofoba - oczywiście z punktu widzenia tychże społeczności to tak - jestem homofbem.
    >

    >
    > Och, na zlosc mamie odmroze se uszy.

    Dlaczego na złość? - bardzo spokojnie i zdecydowanie .
    >
    >
    > Jakiego tamtego watku?

    Do tego:

    forum.gazeta.pl/forum/w,99675,122358228,122358228,Dire_Straits_Nie_w_Kanadzie_.html -
    poczynając od pierwszego wpisu który wyrażnie opisuje do jakich absurdów dochodzi w ramach przeciwdziałania dyskryminacji.
    >
  • dakota77 14.04.11, 07:51
    No tak, powinnam byla sie spodziewac, z dobrniemy do tego punktu. Ja nie mam potomstwa, czyli moj zwiazek nie jest ani malzenstwem, ani rodzina. Tylko wiesz, to jest katolicki swiatopoglad, moze byscie ograniczali go so swojej grupy?

    W to, ze jestes homofobem, chyba prawie nikt tu nie watpi.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 14.04.11, 15:29
    dakota77 napisała:

    > No tak, powinnam byla sie spodziewac, z dobrniemy do tego punktu. Ja nie mam po
    > tomstwa, czyli moj zwiazek nie jest ani malzenstwem, ani rodzina. Tylko wiesz,
    > to jest katolicki swiatopoglad, moze byscie ograniczali go so swojej grupy?

    Teraz to ja jestem zaskoczony? A niby dlaczego z tego powodu że nie masz potomstwa Twoj związek nie może byc traktowany jako rodzina a tym bardziej jako małżeństwo?
    Nic mi nie wiadomo aby, jak to określasz - katolicki swiatopogląd - mial pod tym wzgledem wątpliwości.

    >
    > W to, ze jestes homofobem, chyba prawie nikt tu nie watpi.

    Zupełnie słusznie.
    >
  • slotna 14.04.11, 12:12
    > Nie byłem przyjaźnie nastawiony ani nieprzyjaźnie - byli mi obojętni, Nie jako
    > ludzie - ale obojętne było mi to co robią w łóżku.
    > Moją niechęć wzbudza przede wszystkim aktywiści, w rodzaju p. Biedronia .

    Ale napisales, ze ci aktywisci rzekomo powoduja twoja niechec do calej olbrzymiej grupy osob na calym swiecie! Napisales doslownie, ze przez walke przeciw dyskryminacji homoseksualistow stajesz sie homofobem. Gdyby faktycznie cos takiego bylo mozliwe, przy twojej niecheci do Magdaleny Srody, ktora walczy o prawa kobiet, tak jak Biedron walczy o prawa gejow (a smiem twierdzi, ze bardziej aktywnie i czesciej jedzie po bandzie) powinienes stawac sie mizoginem. A ja, majac niepelnosprawna znajoma, ktora walczyla o prawa niepelnosprawnych w sposob absolutnie zenujacy, i ktorej nie znosilam (pomagalam jej mimo wszystko, od razu mowie, nawet zorganizowalam dla niej zbiorke), powinnam uprzedzic sie do wszystkich niepelnosprawnych...

    > Aha i nie przypominam sobie aby dotychczasowe ustawodawstwo w jakikolwiek sposó
    > b dyskryminowało kogokolwiek ze wgledu na orientację. No chyba że chodzi o defi
    > nicję rodziny, ale w tym przypadku stawianie znaku równości pomiedzy wiązkiem h
    > etero a homoseksulanym jest nadużyciem.

    Alez dlaczego? Dlaczego tak sadzisz? Zostawze na boku swoje wlasne przekonania religijne, wiesz przeciez, ze to tylko _twoje_ przekonania_. Dlaczego panstwo ma je brac pod uwage, dykryminujac tym samym rzesze ludzi, ktorzy twych przekonan religijnych bynajmniej nie musza podzielac?

    > Oczywiście zaraz gromy na mnie posypią się - ale chyba nikt nie podwazy tezy że
    > na razie ewolucja nie poszła na tyle daleko aby w sposób naturalny pojawiło si
    > e w związkach homoseksualnych potomstwo? I owszem jestem z tego powodu jak najb
    > ardziej przeciwny prawu do adopcji.

    Zaraz gromy, po prostu to co piszesz jest wyjatkowo idiotyczne - przepraszam za mocne slowo, ale tak naprawde jest i juz ci o tym pisalam, chyba nawet nie raz. Homoseksualisci nie sa automatycznie bezplodni. Pary lesbijek moga miec (i miewaja, nawet w Polsce!) swoje wlasne dzieci i to bez "nienaturalnych sposobow", czyli np. sztucznego zaplodnienia - wystarczy, ze znajda dawce nasienia. Pary gejow rowniez moga miec swoje dzieci, musza tylko znalezc surogatke. I nie jestes w stanie im tego w zaden sposob zabronic. Natomiast gdyby isc twoim tokiem myslenia, nalezaloby zabronic adopcji WSZYSTKIM bezplodnym parom - bo to one nie moga miec swoich dzieci. Ba, parom z ktorych jedna osoba jest bezplodna i ktore korzystaja z banku spermy/ komorek jajowych nalezaloby to rowniez uniemozliwic... Jak widzisz, jest to absurd. Ale brak logiki tego wywodu to tylko jedno. Jest jeszcze cos: odmowa prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne musi opierac sie na tym, co w tym przypadku rzeczywiscie istotne czyli na kwestii dobra dzieci. Nie ma jednak _zadnych_ dowodow na to, ze pary jednoplciowe wychowuja dzieci gorzej niz heteroseksualne, zatem takiego argumentu nie ma. Sa natomiast pary jednoplciowe juz wychowujace wspolnie dzieci. Przy obecnym systemie w wypadku smierci lub choroby rodzica biologicznego dziecko czeka gehenna: oddzielenie od drugiego rodzica, bo w swietle prawa jest on dla dziecka obcy. Pomysl nad tym, prosze.

    > W związku z powyższym - jezeli moje poglądy pod tym wzgledem są przejawem dyskr
    > yminacji i wyczerpują definicje homofoba - oczywiście z punktu widzenia tychże
    > społeczności to tak - jestem homofbem.

    Moim zdaniem wyczerpuja (acz nie jestem gejem, ani nawet lesbijka). Jestes. Nie sadze, by bylo z czego byc dumnym.

    > Dlaczego na złość? - bardzo spokojnie i zdecydowanie .

    Mozna spokojnie i zdecydowanie robic cos na zlosc i ty to wlasnie robisz; to bardzo dziecinne i powiem szczerze, ze osobie na twoim poziomie nie przystoi.

    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,99675,122358228,122358228,Dire_Straits_Nie_w_Kanadzie_.html -
    > poczynając od pierwszego wpisu który wyrażnie opisuje do jakich absurdów dochod
    > zi w ramach przeciwdziałania dyskryminacji.

    Ten watek wyraznie opisuje problem bat_oczira. Umknely ci wpisy paszczakowny, anutka, moje, prawda?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 14.04.11, 15:20
    slotna napisała:


    >
    >
    > Ale napisales, ze ci aktywisci rzekomo powoduja twoja niechec do calej olbrzymi
    > ej grupy osob na calym swiecie! Napisales doslownie, ze przez walke przeciw dys
    > kryminacji homoseksualistow stajesz sie homofobem.

    Owszem i podam ci tylko jeden z, podejrzewam, bardzo wielu przykładów tej swoiście pojętej walki przeciw dyskryminacji - no właśnie, tylko kogo.
    Znane zresztą wydarzenie związane z wyborami Miss USA. pomijam juz sam fakt potrzeby organizowania tego typu konkursów.

    Bohaterką konkursu została ponoć faktycznie najpiękniejsza, choć bez korony, 21-letnia mieszkanka Kalifornii Carrie Prejean. Dodajmy – gorliwa katoliczka. Już kiedy przed wyjściem na scenę dowiedziała się, kto ją będzie publicznie odpytywał, była pewna, że zostanie wystawiona na ciężką próbę. Nie myliła się. Mario Armando Lavandeira miał do niej tylko jedno pytanie: „Czy twoim zdaniem wszystkie amerykańskie stany powinny zalegalizować małżeństwa osób tej samej płci?”. Odpowiedź panny Carrie była delikatna, ale szczera: „Cieszę się, że żyjemy w kraju, w którym każdy może dokonywać wyborów. Ale ja sama uważam, że małżeństwo powinno być zawierane przez mężczyznę i kobietę. Nie chcę nikogo urazić, ale w takim przekonaniu byłam wychowywana i w to wierzę." Landaveirę do tego stopnia to rozsierdziło, że zablokował przyznanie pannie Carrie korony najpiękniejszej. Nazwał ją „tępą suką” i „głupią dziwką”. Zdeklarował, że gdyby jury nie uwzględniło jego protestu, to wtargnąłby na scenę i zdarł koronę z głowy Carrie. Media i organizatorzy konkursu także nie pozostawiły na Carrie suchej nitki, podkreślając jej „brak rozsądku”, bo przez „niepoprawną odpowiedź” straciła tytuł najpiękniejszej. Ona zaś spokojnie tłumaczy, że właśnie dlatego czuje się zwycięzcą, bo nie sprzeniewierzyła się samej sobie i tym wartościom, które uznaje za święte. A obrzucającemu ją wyzwiskami panu Mario Armando Lavandeirze, życzliwie obiecała… modlitwę. Grozi mu najwyżej nawrócenie.
    Jakoś nie widzę żadnego powodu aby żywić pozytywne nastawienie wobec tego typu "walki" przeciwko dyskryminacji.

    Gdyby faktycznie cos takiego
    > bylo mozliwe, przy twojej niecheci do Magdaleny Srody, ktora walczy o prawa ko
    > biet, tak jak Biedron walczy o prawa gejow (a smiem twierdzi, ze bardziej aktyw
    > nie i czesciej jedzie po bandzie) powinienes stawac sie mizoginem. A ja, majac
    > niepelnosprawna znajoma, ktora walczyla o prawa niepelnosprawnych w sposob abso
    > lutnie zenujacy, i ktorej nie znosilam (pomagalam jej mimo wszystko, od razu mo
    > wie, nawet zorganizowalam dla niej zbiorke), powinnam uprzedzic sie do wszystki
    > ch niepelnosprawnych...

    No, niestety - ale lubię kobiety, może nawet za bardzo. O prawa niepelnosprawnych nie muszę walczyć, gdyż całe prawie całe swoje dorosłe życie spędzilem wśród nich, pracując, pomagając, i zaręczam - oni bardzo czesto maja dość tych wszystkich osób które walczą o ich prawa. Oni, nie to złe słowo - my - gdyż też jestem jednym z nich, potrzebujemy czegos calkiem innego niż szumnych haseł - normalnego traktowania, tego co, jak już wspomniałem, nie osiągnie się przez dekrety i zachowania podobne do tego "bojownika" jak w cytowanym powyżej przypadku.
    >

    > Alez dlaczego? Dlaczego tak sadzisz? Zostawze na boku swoje wlasne przekonania
    > religijne, wiesz przeciez, ze to tylko _twoje_ przekonania_. Dlaczego panstwo m
    > a je brac pod uwage, dykryminujac tym samym rzesze ludzi, ktorzy twych przekona
    > n religijnych bynajmniej nie musza podzielac?

    A co mają z tym wspolnego przekonania religijne? Moim zdaniem niewiele. Wlaśnie z tego powodu że prokreacja to nie jest wymysł religijny, a może raczej efekt ewolucji?
    >

    >
    > Zaraz gromy, po prostu to co piszesz jest wyjatkowo idiotyczne - przepraszam za
    > mocne slowo, ale tak naprawde jest i juz ci o tym pisalam, chyba nawet nie raz
    > . Homoseksualisci nie sa automatycznie bezplodni.

    A cóż w tym idiotycznego? Para homoseksualna nie spłodzi potomstwa w swoim związku - to chyba nie podlega dyskusji? I chyba to wlasnie ewolucja tak a nie inaczej nas uksztaltowała - ciekawe dlaczego zasady ewolucji sa dobre kiedy służą jako narzedzie wallki z religią a w tym przypadku jakos milczkiem sa pomijane.


    Pary lesbijek moga miec (i mi
    > ewaja, nawet w Polsce!) swoje wlasne dzieci i to bez "nienaturalnych sposobow",
    > czyli np. sztucznego zaplodnienia - wystarczy, ze znajda dawce nasienia. Pary
    > gejow rowniez moga miec swoje dzieci, musza tylko znalezc surogatke. I nie jest
    > es w stanie im tego w zaden sposob zabronic.

    Oczywiście że nie jestem w stanie zabronić - tylko że sa to metody zastepcze a nie naturalne i stanowią podobny wykręt jak niechęć do uzmysłowienia iż z tego co tak chętnie jest nazywane bądx zygotą bądź bardziej obrazowo galaretą powstanie nie co innego jak człowiek, no ale zygota brzmi tak bardziej technicznie a dziecko lub człowiek to jednak może wywołac niepotrzebne emocje a po co.

    Natomiast gdyby isc twoim tokiem m
    > yslenia, nalezaloby zabronic adopcji WSZYSTKIM bezplodnym parom - bo to one nie
    > moga miec swoich dzieci. Ba, parom z ktorych jedna osoba jest bezplodna i ktor
    > e korzystaja z banku spermy/ komorek jajowych nalezaloby to rowniez uniemozliwi
    > c... Jak widzisz, jest to absurd. Ale brak logiki tego wywodu to tylko jedno.

    Brakiem logiki jest zabronienie prawa do adopcji parom ktore z przyczyn medycznych nie mogą miec w sposob naturalny dzieci

    > Jest jeszcze cos: odmowa prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne musi
    > opierac sie na tym, co w tym przypadku rzeczywiscie istotne czyli na kwestii do
    > bra dzieci. Nie ma jednak _zadnych_ dowodow na to, ze pary jednoplciowe wychowu
    > ja dzieci gorzej niz heteroseksualne, zatem takiego argumentu nie ma. Sa natomi
    > ast pary jednoplciowe juz wychowujace wspolnie dzieci. Przy obecnym systemie w
    > wypadku smierci lub choroby rodzica biologicznego dziecko czeka gehenna: oddzie
    > lenie od drugiego rodzica, bo w swietle prawa jest on dla dziecka obcy. Pomysl
    > nad tym, prosze.

    Adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest niedopuszczalna i nie jest to coś co ma byc empirycznie udowadnialne.

    >
    > Moim zdaniem wyczerpuja (acz nie jestem gejem, ani nawet lesbijka). Jestes. Nie
    > sadze, by bylo z czego byc dumnym.

    To nie jest dla mnie kwestia emocji , dumy lub nie - taki jest po prostu fakt.
    >

    >
    > Mozna spokojnie i zdecydowanie robic cos na zlosc i ty to wlasnie robisz; to ba
    > rdzo dziecinne i powiem szczerze, ze osobie na twoim poziomie nie przystoi.

    Nie szkodzi - widac mój poziom nie jest tak wysoki. Jest on dokładnie okreslony w linkowanym przeze mnie w innym miejscu oswiadczeniu Kongregacji o stosunku Koscioła do homoseksualizmu - idealnie zgodnym z moimi poglądami.
    >

    >
    > Ten watek wyraznie opisuje problem bat_oczira. Umknely ci wpisy paszczakowny, a
    > nutka, moje, prawda?

    Bat_oczir ma problem? No to ja też - owszem sa pewne niuanse tego problemu, ale ogolnie rzecz biorąc zgadzam się z nim. No i żadne wpisy mojej uwadze nie umykają. Chociazby z poczucia obowiązku sa przeze mnie czytane.
    >
  • slotna 14.04.11, 20:30
    > Owszem i podam ci tylko jeden z, podejrzewam, bardzo wielu przykładów tej swoiś
    > cie pojętej walki przeciw dyskryminacji - no właśnie, tylko kogo.

    Oczywiscie homoseksualistow. Laska uwaza, ze owo "przekonanie, w ktorym byla wychowana" powinno stac ponad rowne prawa dla wszystkich. Nazwanie jej suka i dziwka i w ogole caly ten meksyk byl bardzo niesmaczny, ale jakim cudem wplynelo to nie na twoje postrzeganie Lavandeiry, a na postrzeganie calej wielkiej grupy osob, z ktorymi dzieli on tylko orientacje seksualna? Wyobraz sobie, ze ja gardze toba, nienawidze i brzydze sie, bo jestes katolikiem, a jak wiemy niejeden katolik, ba! ksiadz! gwalci dzieci, a organizacja to ukrywa. Mam prawo sie toba brzydzic z tego tytulu? Ano mam. A nie bedzie to czasem aby troche slabe? Ano bedzie. Z tym, ze roznica jest taka, ze ty organizacje popierasz swiadomie i z wyboru, a homoseksualisci swojej orientacji wybrac nie moga, wiec nie bedzie to az tak debilne.

    > Bohaterką konkursu została ponoć faktycznie najpiękniejsza, choć bez korony, 21
    > -letnia mieszkanka Kalifornii Carrie Prejean (...)

    Sam napisales caly ten tekst?

    > Jakoś nie widzę żadnego powodu aby żywić pozytywne nastawienie wobec tego typu
    > "walki" przeciwko dyskryminacji.

    Ja akurat tez nie. Tylko co to ma wspolnego z twoja homofobia? Bo, ze jej nie spowodowalo, to wiemy - kobiety przeciez lubisz, a Sroda takie glupoty gada...

    > No, niestety - ale lubię kobiety, może nawet za bardzo. O prawa niepelnosprawny
    > ch nie muszę walczyć, gdyż całe prawie całe swoje dorosłe życie spędzilem wśród
    > nich, pracując, pomagając, i zaręczam - oni bardzo czesto maja dość tych wszys
    > tkich osób które walczą o ich prawa.

    Heh, jasne. Tak jak twoja pracujaca, glosujaca zona nie znosi feministek.

    Oni, nie to złe słowo - my - gdyż też jest
    > em jednym z nich, potrzebujemy czegos calkiem innego niż szumnych haseł - norm
    > alnego traktowania, tego co, jak już wspomniałem, nie osiągnie się przez dekret
    > y i zachowania podobne do tego "bojownika" jak w cytowanym powyżej przypadku.

    Hasla, demonstracje, artykuly prasowe etc. to droga wlasnie do tego normalnego traktowania. Dekrety nakazujace dostosowywac budynki do potrzeb osob niepelnosprawnych tez glanujesz, bo przeciez kazdy wlasciciel i kazda instytucja powinni tak sami z siebie, z dobroci serduszka?

    > A co mają z tym wspolnego przekonania religijne? Moim zdaniem niewiele. Wlaśnie
    > z tego powodu że prokreacja to nie jest wymysł religijny, a może raczej efekt
    > ewolucji?

    Ale homoseksualisci zasadniczo moga sie rozmnazac. Oczywiscie, z wyjatkiem tych, ktorzy sa bezplodni, ale bezplodni calkiem tak samo bywaja i heteroseksualisci, a im, tym bezplodnym heterykom, prawa do malzenstw i dzieci jakos nie odmawiasz. Rozumiesz absurd swojego argumentowania?

    > A cóż w tym idiotycznego? Para homoseksualna nie spłodzi potomstwa w swoim zwią
    > zku - to chyba nie podlega dyskusji?

    Podlega - pamietaj o postepie medycznym. Byc moze i pary w ktorych oboje partnerow jest nieplodnych rowniez beda mogly splodzic potomostwo w swoich zwiazkach. Na razie jednak ich mozliwosci sa jeszcze slabsze niz par homoseksualnych - nie moga miec nawet dzieci bedacych biologicznymi potomkami _jednego_ z partnerow, a homoseksualisci owszem. Nie chcesz jednak odebrac tym ludziom na tej podstawie praw do malzenstwa i adopcji, a homoseksualistom tak. To sie nie trzyma kupy.

    I chyba to wlasnie ewolucja tak a nie inac
    > zej nas uksztaltowała - ciekawe dlaczego zasady ewolucji sa dobre kiedy służą
    > jako narzedzie wallki z religią a w tym przypadku jakos milczkiem sa pomijane.

    Kiedy "zasady ewolucji" (?) sluza jako narzedzie walki z religia? Przeciez to wlasnie KK posluguje sie tekstami o "prawie naturalnym", jakby nie zauwazajac, ze szpitale, samochody i koloratki na drzewach nie rosna. Ewolucja nie jest idealnym projektantem, jest slepa, jak twoja do niczego niepotrzebna kiszka, ktora tez uksztaltowala ewolucja.

    > Oczywiście że nie jestem w stanie zabronić - tylko że sa to metody zastepcze a
    > nie naturalne

    Twoje pisanie tutaj ze mna zamiast gadania paszcza jest metoda zastepcza, a nie naturalna i co z tego? Niby dlaczego "naturalne" ma byc lepsze od "nienaturalnego"? "Naturalna" smierc w meczarniach ma byc lepsza od "nienaturalnej" operacji w "nienaturalnej" narkozie, "naturalne" zzeranie ciala przez pasozyty ma byc lepsze od "nienaturalnych" srodkow pasozytobojczych, "naturalne" glodowanie na przednowku ma byc lepsze od "nienaturalnego" przechowywania jedzenia w chlodniach i puszkach?

    > i stanowią podobny wykręt

    Nie, Andrzeju, nazywanie czegos wykretem nie ujawni twojego braku rzeczowych argumentow.

    > jak niechęć do uzmysłowienia iż z tego
    > co tak chętnie jest nazywane bądx zygotą bądź bardziej obrazowo galaretą powsta
    > nie nie co innego jak człowiek,

    Nie musi, ale moze powstac, faktycznie - tylko co z tego? Z tego bialego sluzu, ktory czasem musisz spierac z przescieradla tez potencjalnie bylby czlowiek - pytalam cie juz kiedys, czy placzesz z rozpaczy, jak ci sie zdarzy polucja?

    > no ale zygota brzmi tak bardziej technicznie a
    > dziecko lub człowiek to jednak może wywołac niepotrzebne emocje a po co.

    Po to, zeby religianci mieli nad czym szlochac i o czym robic klamliwe filmy?

    > Brakiem logiki jest zabronienie prawa do adopcji parom ktore z przyczyn medyczn
    > ych nie mogą miec w sposob naturalny dzieci

    No wlasnie. A ty dokladnie to robisz: odmawiasz prawa do adopcji parom, ktore z przyczyn medycznych nie moga miec w sposob naturalnych _wspolnych_ dzieci, z tym, ze nie wszystkim, a tylko tym, do ktorych jestes uprzedzony, czyli homoseksualnym.

    > Adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest niedopuszczalna i nie jest to coś
    > co ma byc empirycznie udowadnialne.

    Nie, nie jest niedopuszczalna: jest juz dopuszczalna w wielu krajach, a bedzie ich wiecej mimo twoich protestow. A wiesz dlaczego? Wlasnie dlatego, ze NIE MOZESZ wykazac jakiegokolwiek przeciwwskazania dla takiej adopcji oprocz wlasnego widzimisie. Jesli jakies znajdziesz, prosze ci bardzo, napisz. Niech ja wreszcie poznam chociaz jedno. Jedynym twoim argumentem poki co jest twoja ideologia: nie, bo nie.

    No coz, kto inny moglby glosic, ze biali, heteroseksualni mezczyzni po czterdziestce nie powinni miec prawa do picia piwa i pisywania na forach, poniewaz jest to niedopuszczalne i nie jest to czyms, co ma byc empirycznie udowadnialne... wysmialbys, nie?

    > Nie szkodzi - widac mój poziom nie jest tak wysoki. Jest on dokładnie okreslon
    > y w linkowanym przeze mnie w innym miejscu oswiadczeniu Kongregacji o stosunku
    > Koscioła do homoseksualizmu - idealnie zgodnym z moimi poglądami.

    Twoj poziom jest tam okreslony? Co ty gadasz? Mowie, ze zapieranie sie zadnimi lapami, bez chocby proby zastanowienia sie nad argumentami, tylko po to, zeby zrobic komus na zlosc jest dziecinne i glupie - co ma z tym wspolnego jakas kongregacja?

    > Bat_oczir ma problem? No to ja też - owszem sa pewne niuanse tego problemu, ale
    > ogolnie rzecz biorąc zgadzam się z nim. No i żadne wpisy mojej uwadze nie umyk
    > ają. Chociazby z poczucia obowiązku sa przeze mnie czytane.

    Wiec wiesz, ze czytalam ten watek, wiesz co w nim pisalam, nie rozumiem zatem po co mnie do niego odsylasz.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anutek115 15.04.11, 09:51
    slotna napisała:

    > > Nie szkodzi - widac mój poziom nie jest tak wysoki. Jest on dokładnie okr
    > eslon
    > > y w linkowanym przeze mnie w innym miejscu oswiadczeniu Kongregacji o sto
    > sunku
    > > Koscioła do homoseksualizmu - idealnie zgodnym z moimi poglądami.
    >
    > Twoj poziom jest tam okreslony? Co ty gadasz? Mowie, ze zapieranie sie zadnimi
    > lapami, bez chocby proby zastanowienia sie nad argumentami, tylko po to, zeby z
    > robic komus na zlosc jest dziecinne i glupie - co ma z tym wspolnego jakas kong
    > regacja?
    >
    Och, Slotna, ja juz pytalam Andrzeja, co ma wspólnego Kongregacja Nauki i Wiary ze mną, na przyklad. Nie łudź się, że doczekałam się odpowiedzi. To znaczy, doczekałam sie, teraz "Jest on dokładnie okreslony w linkowanym przeze mnie w innym miejscu oswiadczeniu Kongregacji o stosunku Koscioła do homoseksualizmu - idealnie zgodnym z moimi poglądami."

    No to sie powtorzę. To, ze cos jest zgodne z twoimi pogladami, nie znaczy, że powinno obowiązywac wszystkich. To, że dla ciebie Kongregacja nauki i Wiary stanowi autorytet nie znaczy, że stanowi go dla kogokolwiek innego. Kongregacja Nauki i Wiary moze sobie wydawać oświadczenia i pisać, co jej się zywnie podoba na dowolny temat, ale nie jest to wiążące dla nikogo poza wyznawcami. Równie dobrze mógłby swoje oswiadczenie na temat zwiazków homoseksualnych wydac Polski Zwiazek Kendo - a tak jakby wydał i domagal się, by wszyscy go uznawali, to co byś powiedział, Andrzeju?

    Dlatego, jesli powołujesz się na ustalenia Kongregacji Nauki i Wiary to raczej pisz cos w stylu "Oto co ma do powiedzenia KNiW, a z czym się zgadzam". A nie linkuj tych tekstów jako dowodu na tolerancję KK, bo z lektury wyłazi tolerancja w stylu "Ludzka Pani daje grosz żebrzacej sierocie, pod warunkiem, że sierota będzi żebrać dyskretnie, w określonych godzinach i na obrzeżach miasta. I, nie daj Boże, nie dotknie Ludzkiej Pani, bo Ludzka Pani się brzydzi, ale toleruje, oczywiście, toleruje! Bo jest miłosierna! I szlachetna! I upojona wlasna szlachetnoscią! I niech nikt jej nie mowi, że jest zasciankowa, pozbawiona współczucia i kołtuńska, bo ona wie przeciez lepiej, jaka jest!".

    Aha, dodam jeszcze, że bardzo lubię ten kawałek wyprodukowany przez KNiW ""zupełnie inną rzeczą jest to, że działania, które nie wnoszą znaczącego ani pozytywnego wkładu w rozwój osoby i społeczności, miałyby otrzymać od państwa specyficzne i określone uznanie prawne." Co trzeba miec w glowie, by uznac, że jeśli ludzie zyją w zgodzie i milości, tworząc szczęśliwa parę albo i rodzinę, z wszystkimi przysługujacymi rodzinie przywilejami nie wnoszą nic pozytywnego w rozwoj osoby i społeczności? No tak, to o wiele lepiej i o ile zdrowiej jest dla spolecznosci, jak zyja w niej osoby nieszczęśliwe, ukrywajace sie, obawiajace ujawnienia własnej orientacji, ktorym utrudnia się wejscie w zwiazek! Że nie wspomnę, ile zyskuja na tym pojedyncze osoby!!!

    I to linkuje Andrzej jako zgadzajace się z jego pogladami, ten sam Andrzej, ktory swego czasu udawadniał nam ogniscie na macierzystym, że wygrane mecze przekładaja się na wzrost PKB, bo zadowolona jednostka pracuje wydajniej. Zadowolona z wyniku meczu wplywa bowiem na wzrost PKB, ale zadowolenie ze swego życia jednostki, o ile jest homoseksualna to juz "nie wnosi znaczącego i pozytywnego wkładu", taaa...
  • andrzej585858 16.04.11, 10:42
    slotna napisała:

    >
    > Oczywiscie homoseksualistow. Laska uwaza, ze owo "przekonanie, w ktorym byla wy
    > chowana" powinno stac ponad rowne prawa dla wszystkich.

    I to nazywa się własnie manipulacją. Wyraźnie jest przecież stwierdzone:
    „Cieszę się, że żyjemy w kraju, w którym każdy może dokonywać wyborów. Ale ja sama uważam, że małżeństwo powinno być zawierane przez mężczyznę i kobietę. Nie chcę nikogo urazić, ale w takim przekonaniu byłam wychowywana i w to wierzę."

    Gdzie tutaj jest stwierdzenie że pownno być "ponad"? Mówi " Ja .. uwazam" i dlatego że ma odwagę wyrazić swoje poglądy - stwierdzasz że dyskryminuje homoseksualistów?

    Nazwanie jej suka i dzi
    > wka i w ogole caly ten meksyk byl bardzo niesmaczny, ale jakim cudem wplynelo t
    > o nie na twoje postrzeganie Lavandeiry, a na postrzeganie calej wielkiej grupy
    > osob, z ktorymi dzieli on tylko orientacje seksualna?

    I znowu nadużycie. Gdzie jest mowa o gardzeniu całą grupą? Owszem, zachowania tego typu bojowkarzy sa wyjątkowo niesmaczne i szkodliwe.
    Wyobrax sobie ze mam kolegę geja i jakoś wcale nim nie gardzę, tylko ciekawe dlaczego ma on też podobnie negatywnie odbiera takie zachowania i stwierdził także że własnie podobne zachowania powodują że ludzie negatywnie odnoszą sie do gejów.
    ? Ano b
    > edzie. Z tym, ze roznica jest taka, ze ty organizacje popierasz swiadomie i z w
    > yboru, a homoseksualisci swojej orientacji wybrac nie moga, wiec nie bedzie to
    > az tak debilne.

    Aha - no jasne i wygodne..

    > Heh, jasne. Tak jak twoja pracujaca, glosujaca zona nie znosi feministek.

    Nie pracująca, gwoli scislości - i wcale nie chce pracować, chociaż nie ukrywam że wolałbym zamienić się rolami. Akurat bardzo dobrze czuję sie w roli osoby sprzątającej, gotującej itd.
    >
    >
    > Hasla, demonstracje, artykuly prasowe etc. to droga wlasnie do tego normalnego
    > traktowania. Dekrety nakazujace dostosowywac budynki do potrzeb osob niepelnosp
    > rawnych tez glanujesz, bo przeciez kazdy wlasciciel i kazda instytucja powinni
    > tak sami z siebie, z dobroci serduszka?

    Następna manipulacja. Inwalidztwo i choroba to chyba jednak trochę cos innego niz preferencje seksualne. Stawianie także tutaj znaku równości jest grubą przesadą. No chyba że homoseksualizm będzie traktowany jako choroba, ale chorobą jak mi sie wydaje nie jest?

    >
    > Ale homoseksualisci zasadniczo moga sie rozmnazac.

    Ciekawe jak. Może jednak odniesiesz sie tylko i wyłącznie do niezaprzeczalnego faktu iż efektem stosunku homoseksualnego nie może być ciąża? I że taki fakt jest po prostu w takim związku niemozliwy?
    Oczywiście że moga się rozmnazać, ale nie w bezpośrednio w swoim związku.

    Oczywiscie, z wyjatkiem tych
    > , ktorzy sa bezplodni, ale bezplodni calkiem tak samo bywaja i heteroseksualisc
    > i, a im, tym bezplodnym heterykom, prawa do malzenstw i dzieci jakos nie odmawi
    > asz. Rozumiesz absurd swojego argumentowania?

    Absurdem jest szukanie furtek, coraz to nowych .


    >
    > Nie, Andrzeju, nazywanie czegos wykretem nie ujawni twojego braku rzeczowych ar
    > gumentow.
    >
    > > jak niechęć do uzmysłowienia iż z tego
    > > co tak chętnie jest nazywane bądx zygotą bądź bardziej obrazowo galaretą
    > powsta
    > > nie nie co innego jak człowiek,
    >
    > Nie musi, ale moze powstac, faktycznie - tylko co z tego? Z tego bialego sluzu,
    > ktory czasem musisz spierac z przescieradla tez potencjalnie bylby czlowiek -
    > pytalam cie juz kiedys, czy placzesz z rozpaczy, jak ci sie zdarzy polucja?

    No tak, to jest rzeczywiście argument. Stawianie znaku równości pomiedzy zapłodniona komórką z której powstanie nowe zycie, a spermą. No rzeczywiście to jest jedno i to samo? Tam jest już życie i powstanie nowy człowiek - i to jest koronny argument i jedyny.
    To nie jest potencjalny człowiek - to już jest czlowiek.
    >
    >
    > Po to, zeby religianci mieli nad czym szlochac i o czym robic klamliwe filmy?

    Kłamliwe? To może kłamstwem jest to że z tego jak to nazywasz śluzu - powstanie człowiek? To jest kłamstwem? Ja bym co innego okreslił kłamstwem - nnazywanie przejawem tolerancji zachowań które są jej zaprzeczeniem.

    I owszem, pisalem o tym zresztą wielokrotnie - nie uważam aby kwestia aborcji powinna być regulowana przez prawo panstwowe - ale nie zmienia to faktu iż cała ta pokrętna argumentacja zmierzająca w efekcie do stworzenia neutralniej moralnie oceny aktu aborcji jest właśnie jednym wielkim kłamstwem. Zło - jest złem.
  • slotna 16.04.11, 12:34
    > Gdzie tutaj jest stwierdzenie że pownno być "ponad"? Mówi " Ja .. uwazam" i d
    > latego że ma odwagę wyrazić swoje poglądy - stwierdzasz że dyskryminuje homosek
    > sualistów?

    Tak. Ona zostala wychowana w przekonaniu, ze homoseksualisci nie maja prawa zawierac malzenstw, wiec tak jest ok. Co z tego, ze mowi "ja uwazam"? Przeciez to oczywiste, ze to "ona uwaza", a nie ktokolwiek inny - jak to niby zmienia tresc jej wypowiedzi?

    > I znowu nadużycie. Gdzie jest mowa o gardzeniu całą grupą? Owszem, zachowania
    > tego typu bojowkarzy sa wyjątkowo niesmaczne i szkodliwe.

    "Tak się składa że jeszcze trochę tego ciagłego podkreślania na wszelkie możliwe sposoby - jaka to ciągle wielka krzywda dzieje się dla homoseksualistów - to naprawdę stane się homofobem do czego uczciwie przyznaję się".

    W watku o Dire Straits pisales to samo - generalnie "ja nic do nich nie mam, pod warunkiem, ze siedza cicho, nie widac ich i nic sie nie domagaja".

    > Wyobrax sobie ze mam kolegę geja i jakoś wcale nim nie gardzę, tylko ciekawe dl
    > aczego ma on też podobnie negatywnie odbiera takie zachowania i stwierdził takż
    > e że własnie podobne zachowania powodują że ludzie negatywnie odnoszą sie do ge
    > jów.

    No odnosza sie, czego mamy najlepszy przyklad w twojej osobie. Moim zdaniem dzieje sie tak dlatego, ze - tak jak i ty - szukaja usprawiedliwienia dla swojej homofobii. Oczywiscie jest tez taka opcja, ze ludzie w wiekszosci sa po prostu debilami i jesli jakis przedstawiciel grupy zrobi cos, co im nie odpowiada, zaraz nienawidza calej grupy. No ale nie podejrzewam jednak, zebys po chamskim wulgarnym tekscie jakiejs blondynki, zaczal miec uraz do blondynek i tak dalej, wiec zostaje teza o racjonalizacji homofobii - i to jakiej wygodnej racjonalizacji: "to wszystko wina tych halasliwych pedalow!" ;)

    > Nie pracująca, gwoli scislości - i wcale nie chce pracować, chociaż nie ukrywam
    > że wolałbym zamienić się rolami. Akurat bardzo dobrze czuję sie w roli osoby s
    > przątającej, gotującej itd.

    Bardzo sie ciesze. Rzecz jasna, nie ma zadnego wyksztalcenia, nie ma wlasnych pieniedzy i nie glosuje. Prawda?

    > Następna manipulacja.

    Nastepne pomowienie.

    > Inwalidztwo i choroba to chyba jednak trochę cos innego niz preferencje seksualne.

    Plec i kolor skory to tez co innego niz preferencje seksualne i tez co innego niz inwalidztwo i choroba. Tylko jakie to ma znaczenie dla tego watku dyskusji? Tutaj akurat twierdziles, ze nie nalezy ustawodawstwem zmieniac mentalnosci - ze mentalnosc ma sie zmienic sama z siebie. Nagle sie jednak okazuje, ze niekoniecznie. Jesli jestes inwalida, to przepisy ulatwiajace zycie inwalidow sa ok. Ale nie lubisz homoseksualistow, wiec przepisy ulatwiajace zycie homoseksualistom, sa be. (Na wszelki wypadek zaznacze: nie, nie przepisy wyrozniajace homoseksualistow, tylko takie same jak dla osob hetero).

    > Stawianie także tutaj znaku równości jest grubą przesadą. No chyba że homoseksualizm
    > będzie traktowany jako choroba, ale chorobą jak mi sie wydaje nie jest?

    Dlatego nie stawialam tutaj zadnego znaku rownosci, nie udowodnisz mi tego, zebys sie skichal. Mowa byla o tym, co strescilam wyzej. _To_ jest manipulacja.

    > Ciekawe jak.

    Kpisz czy o droge pytasz? Plodny mezczyzna homoseksualny moze zaplodnic kobiete, a plodna kobieta homoseksualna moze zostac zaplodniona przez mezczyzne. Dziewiec miesiecy, i juz, rozmnozyli sie.

    Może jednak odniesiesz sie tylko i wyłącznie do niezaprzeczalnego
    > faktu iż efektem stosunku homoseksualnego nie może być ciąża? I że taki fakt je
    > st po prostu w takim związku niemozliwy?
    > Oczywiście że moga się rozmnazać, ale nie w bezpośrednio w swoim związku.

    DOKLADNIE TAK SAMO JAK PARY HETEROSEKSUALNE, Z KTORYCH JEDNO BADZ OBOJE PARTNEROW JEST BEZPLODNYCH.

    Wbij to sobie do glowy. Jesli chcesz zabronic adopcji ludziom, ktorzy nie moga rozmnazac sie "bezposrednio w swoim zwiazku", musisz zabronic tej adopcji WSZYSTKIM ludziom, ktorzy nie moga rozmnazac sie bezposrednio w swoim zwiazku, nie tylko tym nielubianym. A zatem rowniez bezplodnym ludziom heteroseksualnym. Rozumiesz? Przeczytaj to dziesiec razy, wez gleboki oddech i dopiero odpisz, bo absolutny szlag mnie trafi, jesli bede musiala napisac to jeszcze raz.

    > Absurdem jest szukanie furtek, coraz to nowych .

    Jakich furtek? I dlaczego szukanie jakichs furtek jest absurdem? Prosze o konkrety.

    > No tak, to jest rzeczywiście argument. Stawianie znaku równości pomiedzy zapło
    > dniona komórką z której powstanie nowe zycie, a spermą.

    A co, gorszy niz stawianie znaku rownosci miedzy zaplodniona komorka, a czlowiekiem? ;)

    No rzeczywiście to jest
    > jedno i to samo? Tam jest już życie i powstanie nowy człowiek - i to jest koro
    > nny argument i jedyny.

    Moim zdaniem roznica jest minimalna - tez jest tam zycie, tez moze powstac nowy czlowiek (a nie "koniecznie powstanie" - zaplodniona komorke czeka po drodze jeszcze wiele przygod, zanim w ogole zmieni sie w plod), mamy potencjal i to wszystko. Natomiast zarowno miedzy plemnikiem a czlowiekiem i zaplodniona komorka, a czlowiekiem, widze duza roznice...

    http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash2/59796_1608127732988_1530041708_31518073_3134214_n.jpg

    > Kłamliwe? To może kłamstwem jest to że z tego jak to nazywasz śluzu - powstanie
    > człowiek? To jest kłamstwem? Ja bym co innego okreslił kłamstwem - nnazywanie
    > przejawem tolerancji zachowań które są jej zaprzeczeniem.

    Jejciu, jak ty sie unosisz. Mowilam o tych szmatlawych produkcjach typu "Niemy krzyk", pelnych bzdurzenia nie majacego nic wspolnego z faktami naukowymi. Nazywaj sobie klamstwem co chcesz, tylko nie zapomnij udowodnic swoich tez. Inaczej to bedzie pomowienie.

    > I owszem, pisalem o tym zresztą wielokrotnie - nie uważam aby kwestia aborcji p
    > owinna być regulowana przez prawo panstwowe - ale nie zmienia to faktu iż cała
    > ta pokrętna argumentacja zmierzająca w efekcie do stworzenia neutralniej moraln
    > ie oceny aktu aborcji jest właśnie jednym wielkim kłamstwem. Zło - jest złem.

    Zlo jest zlem, ale aborcja akurat dla mnie jest zupelnie neutralna moralnie. Zapewne stoje tutaj samotnie na przeciwleglym do twojego biegunie, bo jednak wiekszosc nawet i pro-choice'owcow lubi podkreslac, ze no taaaak, zabieg medyczny, no taaak, nie obojetny dla organizmu. A ja sie pytam, czy dziewiec miesiecy ciazy i porod sa obojetne? ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 16.04.11, 15:36
    slotna napisała:


    >
    > Tak. Ona zostala wychowana w przekonaniu, ze homoseksualisci nie maja prawa zaw
    > ierac malzenstw, wiec tak jest ok. Co z tego, ze mowi "ja uwazam"? Przeciez to
    > oczywiste, ze to "ona uwaza", a nie ktokolwiek inny - jak to niby zmienia tresc
    > jej wypowiedzi?

    Ja też tak uważam. Dlatego też zgadzam sie na etykietkę homofoba - czy w takim razie aby nie byc tak szufladkowanym powinienem zmienic swoje poglądy?
    A to nie jest przypadkiem tez brak tolerancji? Ktoś arbitralnie okresla że osoba sprzeciwiające się uznaniu związkow homoseksualnych za małżeństwa jest homofobem. Naprawdę piekny przykład tolerancji i braku dyskryminacji.

    >
    > W watku o Dire Straits pisales to samo - generalnie "ja nic do nich nie mam, po
    > d warunkiem, ze siedza cicho, nie widac ich i nic sie nie domagaja".

    Jak szybko rozciągasz bezpodstawnie wnioski na całą grupę. Mialem i nadal mam na myśli tych wszystkich aktywistów ktorzy tylko po to aby zaistnieć uprawiają krzykliwa propagande - doszukując się wszedzie przejawqów homofobii, nawet w tekscie piosenki Dire Straits - co jest juz absurdem.

    >
    > No odnosza sie, czego mamy najlepszy przyklad w twojej osobie. Moim zdaniem dzi
    > eje sie tak dlatego, ze - tak jak i ty - szukaja usprawiedliwienia dla swojej h
    > omofobii.

    Alez ja wcale nie szukam? Skąd taki pomysł? Pomijam już fakt iz okreslenie o byciu homofobem jest "prawdziwe" tylko z Twojego punktu widzenia. Moje poglądy w tej kwestii są akurat takie same jak KK - także z Twojego punktu widzenia znanej organizacji homofobicznej jak rozumiem.

    Oczywiscie jest tez taka opcja, ze ludzie w wiekszosci sa po prostu d
    > ebilami i jesli jakis przedstawiciel grupy zrobi cos, co im nie odpowiada, zara
    > z nienawidza calej grupy. No ale nie podejrzewam jednak, zebys po chamskim wulg
    > arnym tekscie jakiejs blondynki, zaczal miec uraz do blondynek i tak dalej, wie
    > c zostaje teza o racjonalizacji homofobii - i to jakiej wygodnej racjonalizacji
    > : "to wszystko wina tych halasliwych pedalow!" ;)

    Alez sobie wymyślasz hipotezy - to ja juz pozostawie Ciebie z Twoimi opcjami, dla mnie tak odległymi jak kwazary co najmniej.
    >
    > Bardzo sie ciesze. Rzecz jasna, nie ma zadnego wyksztalcenia, nie ma wlasnych p
    > ieniedzy i nie glosuje. Prawda?

    Oczywiście że tak, no jakze inaczej?
    .
    >
    > DOKLADNIE TAK SAMO JAK PARY HETEROSEKSUALNE, Z KTORYCH JEDNO BADZ OBOJE PARTNER
    > OW JEST BEZPLODNYCH.
    >
    > Wbij to sobie do glowy. Jesli chcesz zabronic adopcji ludziom, ktorzy nie moga
    > rozmnazac sie "bezposrednio w swoim zwiazku", musisz zabronic tej adopcji WSZYS
    > TKIM ludziom, ktorzy nie moga rozmnazac sie bezposrednio w swoim zwiazku, nie t
    > ylko tym nielubianym. A zatem rowniez bezplodnym ludziom heteroseksualnym. Rozu
    > miesz? Przeczytaj to dziesiec razy, wez gleboki oddech i dopiero odpisz, bo abs
    > olutny szlag mnie trafi, jesli bede musiala napisac to jeszcze raz.

    To sobie wbij także do głowy - ze nie ma mozliwosci zajścia w ciąże w związku homoseksualnym . W przeciwienstwie do związku heteroseksualnego, nawet teoretycznie tam gdzie zarowno kobieta jak i mężczyzna sa bezplodni.
    W zwiazaku homoseksualnym, nawet jeżeli obie strony są płodne - nie ma mozliwości aby wynikiem ich aktu byla ciąża.
    Mnie chyba też szlag trafi jak jeszcze raz będe musial o tym pisać.
    I to jest właśnie ciągłe szukanie furtek, a to sztuczne zaplodnienie, a to inne metody - ale to zawsze są metody zastępcze.
    I dlatego też nie zgodze się aby zaakceptowac adopcję w takich związkach .
    >


    >
    > A co, gorszy niz stawianie znaku rownosci miedzy zaplodniona komorka, a czlowie
    > kiem? ;)

    To akurat jest istne kuriozum . To może jeszcze dowiem się że z zapłodnionej komorki powstanie coś innego niz człowiek?

    >
    > Moim zdaniem roznica jest minimalna - tez jest tam zycie, tez moze powstac nowy
    > czlowiek (a nie "koniecznie powstanie" - zaplodniona komorke czeka po drodze j
    > eszcze wiele przygod, zanim w ogole zmieni sie w plod), mamy potencjal i to wsz
    > ystko. Natomiast zarowno miedzy plemnikiem a czlowiekiem i zaplodniona komorka,
    > a czlowiekiem, widze duza roznice...

    To nie jest minimalna różnica - to jest kosmiczna różnica. To może jeszcze raz jaka jest różnica pomiedzy zapłodnioną komórką z której powstanie człowiek a człowiekiem? W wielkości? - i to ma byc usprawiedliwienie dla aborcji? - dość wątłe jednak


    >
    > Jejciu, jak ty sie unosisz. Mowilam o tych szmatlawych produkcjach typu "Niemy
    > krzyk", pelnych bzdurzenia nie majacego nic wspolnego z faktami naukowymi. Nazy
    > waj sobie klamstwem co chcesz, tylko nie zapomnij udowodnic swoich tez. Inaczej
    > to bedzie pomowienie.

    Nie - no jasne, szkoda tylko że taki fakt naukowy jak to że z zaplodnionej komorki powstaje człowiek umyka uwadze. Bo to nie czlowiek - to tylko potencja.
    >
    >
    > Zlo jest zlem, ale aborcja akurat dla mnie jest zupelnie neutralna moralnie. Za
    > pewne stoje tutaj samotnie na przeciwleglym do twojego biegunie, bo jednak wiek
    > szosc nawet i pro-choice'owcow lubi podkreslac, ze no taaaak, zabieg medyczny,
    > no taaak, nie obojetny dla organizmu. A ja sie pytam, czy dziewiec miesiecy cia
    > zy i porod sa obojetne? ;)

    To może jeszcze powiesz dlaczego istnieje całkiem niemała grupa kobiet które są przeciwne aborcji? i które popierają prawo zakazujące jej stosowania? Może właśnie dlatego że aborcja nie jest neutralna moralnie?
    Pewnie dlatego że nie wiedza co dla nich jest dobre i są oczywiście zindoktrynowane.
    >
  • dakota77 16.04.11, 16:35
    Oczywiscie, ze KK to organizacja homofobiczna.

    Nie rozumiem, czemu piszesz, ze nie mozesz zgodzic sie na adopcje w przypadku par homoseksualnych, bo wynikiem takiego zwiazku nie moze byc ciaza. jakos nie widze tu ciagu przyczynowo-skutkowego. Poza tym tlumaczono ci juz, ze i geje moga miec dzieci w sposob zupelnie naturalny.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 16.04.11, 16:55
    > Nie rozumiem, czemu piszesz, ze nie mozesz zgodzic sie na adopcje w przypadku p
    > ar homoseksualnych, bo wynikiem takiego zwiazku nie moze byc ciaza. jakos nie w
    > idze tu ciagu przyczynowo-skutkowego.

    Ja zalozylam, iz Andrzej opiera sie na przekonaniu, ze skoro "natura tak to urzadzila, to musi byc dobre". Osobiscie nie chce mi sie juz wchodzic w dyskusje "naturalne vs. nienaturalne", zwlaszcza ze moje poprzednie argumenty w tym temacie skwitowal milczeniem. Wolalam skupic sie na kwestii bezplodnosci par hetero.

    Pozdrawiam cieplutko!!!!! ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 16.04.11, 16:40
    > Ja też tak uważam. Dlatego też zgadzam sie na etykietkę homofoba - czy w takim
    > razie aby nie byc tak szufladkowanym powinienem zmienic swoje poglądy?
    > A to nie jest przypadkiem tez brak tolerancji? Ktoś arbitralnie okresla że osob
    > a sprzeciwiające się uznaniu związkow homoseksualnych za małżeństwa jest homofo
    > bem. Naprawdę piekny przykład tolerancji i braku dyskryminacji.

    Taki sam, jak - prawdopodobnie wedlug ciebie - rownie nietolerancyjne i dyskryminujace "arbitralne szufladkowanie" osob o kolorze wlosow od bialego po miodowy jako "blondynow", osob o konserwatywno-nacjonalistycznych pogladach jako "prawicowcow", osob z pewnymi niedyspozycjami jako "niepelnosprawnych" i tak dalej, i tak dalej.

    > Jak szybko rozciągasz bezpodstawnie wnioski na całą grupę.

    Na jaka grupe rzekomo rozciagnelam swoje wnioski? Grupe andrzejow585858 dyskutujacych na potworum musierowiczystowskim??? Pisalam tylko i wylacznie o tobie.

    Mialem i nadal mam n
    > a myśli tych wszystkich aktywistów ktorzy tylko po to aby zaistnieć uprawiają k
    > rzykliwa propagande - doszukując się wszedzie przejawqów homofobii, nawet w tek
    > scie piosenki Dire Straits - co jest juz absurdem.

    Aha. Czyli: aktywisci gejowscy powoduja u ciebie niechec do aktywistow gejowskich; natomiast homofobem jestes, bo tak zostales wychowany. A mowiles, ze to aktywisci gejowscy wywoluja w tobie homofobie... zaraz sie dowiem, ze, jak Ginestra, nigdy nie klamiesz, co? ;)

    > Alez sobie wymyślasz hipotezy - to ja juz pozostawie Ciebie z Twoimi opcjami, d
    > la mnie tak odległymi jak kwazary co najmniej.

    Szkoda, ze nie chcesz dyskutowac uzywajac argumentow.

    > Oczywiście że tak, no jakze inaczej?

    Inaczej moze byc tak, ze wyksztalcenie zdobyla, z konta korzysta, glosuje, ale feministek nie lubi, bo kojarza jej sie z owlosionymi nogami i kastracja biednych misiow.

    > To sobie wbij także do głowy - ze nie ma mozliwosci zajścia w ciąże w związku
    > homoseksualnym .

    Nieprawda. W zwiazku dwoch lesbijek mozliwe sa nawet dwie ciaze naraz.

    W przeciwienstwie do związku heteroseksualnego, nawet teoretyc
    > znie tam gdzie zarowno kobieta jak i mężczyzna sa bezplodni.

    Nieprawda. Jesli sa bezplodni (np. z powodu braku jajnikow lub jader) takiej mozliwosci nie ma.

    > W zwiazaku homoseksualnym, nawet jeżeli obie strony są płodne - nie ma mozliwoś
    > ci aby wynikiem ich aktu byla ciąża.

    Tak samo jak w zwiazku heteroseksualnym, gdzie chocby jedna strona jest bezplodna.

    > Mnie chyba też szlag trafi jak jeszcze raz będe musial o tym pisać.

    Moze dlatego, ze nigdy tego nie przemyslales?

    > I to jest właśnie ciągłe szukanie furtek, a to sztuczne zaplodnienie, a to inne
    > metody - ale to zawsze są metody zastępcze.

    Dokladnie tak samo jak w zwiazkach heteroseksualnych miedzy ludzmi nieplodnymi (sztuczne zaplodnienie, in vitro) badz bezplodnymi (adopcja).

    > I dlatego też nie zgodze się aby zaakceptowac adopcję w takich związkach .

    Hm. Sprobuje strescic twoje rozumowanie z tego watku, a ty powiedz, czy sie nie pomylilam.

    -----

    Teza Andrzeja:

    Homoseksualisci nie powinni miec prawa do adopcji dzieci.

    Argument za teza Andrzeja:

    Homoseksualisci nie powinni miec prawa do adopcji dzieci, poniewaz takie prawo nalezy sie tylko ludziom, ktorzy moga miec wlasne, wspolne dzieci w sposob naturalny.

    -----

    Czy tak wlasnie myslisz? Mam nadzieje, ze dobrze zrozumialam.

    Zatem teraz moj komentarz:

    Takie rozumowanie trafia na dwa podstawowe problemy.

    1. Adopcja zasadniczo jest rozwiazaniem dla osob, ktore nie moga miec dzieci w sposob naturalny (badz wiaze sie to z ryzykiem dla ich zdrowia/ zdrowia potencjalnych dzieci, typu choroby genetyczne). Ograniczenie puli rodzicow adopcyjnych wylacznie do tych, ktorzy moga miec wlasne dzieci, mija sie wiec z jednym z jej podstawowych celow! (drugim jest oczywiscie znalezienie opieki dla niechcianego dziecka)

    2. Takie ograniczenie w sposob znaczacy narusza nie tylko prawa osob homoseksualnych, ale takze bezplodnych osob heteroseksualnych - one rowniez nie moga miec wlasnych, wspolnych
    dzieci.

    Widac jak na dloni, ze ow argument jest slaby jak cos bardzo slabego. Oczywista rzecza jest, ze niemoznosc posiadania wlasnych dzieci powinna byc uznawana za dobry powod do adopcji i wrecz premiowana w kolejce adopcyjnej (oczywiscie z uwzglednieniem calej reszty czynnikow).

    Jesli dodac do tego fakt, ze najwyrazniej nie chcesz odbierac bezplodnym parom heteroseksualnym prawa do adopcji, jasnym staje sie, ze ow argument to slaba proba racjonalizacji scisle homofobicznej restrykcji.

    > To akurat jest istne kuriozum . To może jeszcze dowiem się że z zapłodnionej ko
    > morki powstanie coś innego niz człowiek?

    Oczywiscie. Np. po poronieniu i wydaleniu takiej komorki powstaje z niej pozywka dla bakterii. Moze tez z niej powstac taka malformacja.

    > To nie jest minimalna różnica - to jest kosmiczna różnica.

    Udowodnij. Twoje emo mnie nie wzrusza. Albo chociaz powiedz, w ktorym dokladnie momencie powstaje wedlug ciebie swiete zycie. Czekam na to od... chwila, sprawdze... 26 grudnia zeszlego roku. Nadal nie jestes w stanie odpowiedziec na to pytanie, a bez tego twoje argumenty robia sie malutkie - skoro nie wiesz, kiedy zaczyna sie zycie ludzkie, jak mozesz twierdzic, ze "to jeszcze na pewno nie" a "to juz na pewno tak"?

    To może jeszcze raz
    > jaka jest różnica pomiedzy zapłodnioną komórką z której powstanie człowiek a cz
    > łowiekiem? W wielkości? - i to ma byc usprawiedliwienie dla aborcji? - dość wąt
    > łe jednak

    Taka, jak miedzy kazdym potencjalem a bytem :) Pisalam juz o tym wiele razy, jak sie uprzesz, znajde i skopiuje.

    > Nie - no jasne,

    To, co napisales sugeruje, iz uwazasz, ze "Niemy krzyk" nie jest propagandowym stekiem bzdur. Uwazasz, ze jest dobrym, wiernym faktom filmem dokumentalnym?

    > szkoda tylko że taki fakt naukowy jak to że z zaplodnionej komo
    > rki powstaje człowiek umyka uwadze. Bo to nie czlowiek - to tylko potencja.

    Wlasnie dlatego, ze to nie czlowiek, tylko potencjal, ten fakt nikomu nie umyka :) Mnie tez nie - wiem, ze z zaplodnionej komorki _moze_ powstac czlowiek.

    > To może jeszcze powiesz dlaczego istnieje całkiem niemała grupa kobiet które są
    > przeciwne aborcji? i które popierają prawo zakazujące jej stosowania? Może w
    > łaśnie dlatego że aborcja nie jest neutralna moralnie?

    Tak, wlasnie dlatego - dla nich nie jest neutralna moralnie. Zgadza sie.

    > Pewnie dlatego że nie wiedza co dla nich jest dobre i są oczywiście zindoktryno
    > wane.

    Tak, tak uwazam. Z tym, ze _nie_ uwazam, zeby aborcja byla dla kogokolwiek dobra na zasadzie "hej, zajdzmy w ciaze i usunmy", a to zdajesz sie sugerowac. Z tym sie nie zgadzam.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 16.04.11, 19:28
    slotna napisała:


    >
    > Nieprawda. W zwiazku dwoch lesbijek mozliwe sa nawet dwie ciaze naraz.

    No ręce opadają. Cos takiego jak niechęc do akceptacji oczywistego faktu jest niesamowita.
    Dwie lesbijki mogą byc w ciąży - nawet i jednocześnie - ale nie z sobą.
    Czy to naprawdę tak trudno zaakceptowac ta podstawowa różnicę pomiedzy związkiem kobiety i mężczyzny a związkiem homoseksualnym?
    Dwa plemniki nie zaplodnią się nawzajem podobnie jak dwa jajeczka - naprawdę trzeba az tak dosłownie pisać?

    Nie ma mozliwości ciąży w związku homoseksualnym - gdyż tak jestesmy w wyniku ewolucji stworzeni. I to jest właśnie podstawowy powód dla ktorego nie mogę zgodzić się na równe traktowanie tychże związków.

    Dwie lesbijki mogą być w ciąży, ale nie z sobą - a powstanie nowego zycia z zasady powinno być wynikiem milosci łączącej dwoje ludzi a nie technicznych protez.

    >
    > Dokladnie tak samo jak w zwiazkach heteroseksualnych miedzy ludzmi nieplodnymi
    > (sztuczne zaplodnienie, in vitro -

    sztuczne zapłodnienie nie jest czynem moralnie obojetnym
    Co do reszty - to odniose się później - chociaż i tak jest to nieco bezsensowne.
    Życie nie ma termnów powstania - ono po prostu powstaje i nie mamy prawa - albo inaczej - nikt nie może uzurpowac sobie prawa do decydowania o tym czy może ono ujrzec światło dzienne czy też nie.


  • dakota77 16.04.11, 19:57
    A co cie obchodzi, kto z kim ma dziecko i jak poczete? Jak znajoma zajdzie w ciaze, upewniasz sie, czy aby na pewno z mezem, nie z kochankiem to dziecko? Czy na pewno naturalnie, a nie dzieki in vitro?

    Przepraszam, ale jesli ludzie sie kochaja, jakie ma znaczenie, czy ich ukochane dziecko zostalo poczete w ich wlasnej sypialni, czy do polaczenia komorek doszlo w labortorium. I czy sperma byla meza, czy z banku.

    Wytlumacz prosze jasno i raz na zawsze: czy mozliwosc posiadania dzieci to warunek podstawowy, bys dany zwiazek uznal za wazny?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 16.04.11, 20:01
    > Wytlumacz prosze jasno i raz na zawsze: czy mozliwosc posiadania dzieci to waru
    > nek podstawowy, bys dany zwiazek uznal za wazny?

    Najwyrazniej tak, ale tylko pod warunkiem, ze to zwiazek homoseksualny ;) Bogobojni heterycy sa zwolnieni z tego warunku.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 16.04.11, 20:54
    dakota77 napisała:

    >
    > Wytlumacz prosze jasno i raz na zawsze: czy mozliwosc posiadania dzieci to waru
    > nek podstawowy, bys dany zwiazek uznal za wazny?

    Odpowiem słowami Vaticanum II:

    "To sam Bóg jest twórcą małżenstwa wyposazonego w różne dobra i cele; wszystkie one mają ogromne znaczenie dla przedłużenia rodzaju ludzkiego, rozwoju osobowego i życia wiecznego poszczególnych czlonków członków rodziny oraz dla godności, trwalosci , pokoju i pomyślności samej rodziny i calego rodzaju ludzkiego. Instytucja małżeńska i miłość małżeńska z natury są ukierunkowane na prokreację i wychowanie potomstwa, a to stanowi jakby ukoronowanie powolania małżeńskiego" - KDK 48

    Poza tym małżeństwo nie jest jakimkolwiek związkiem miedzy osobami. Osoby nie są bytami abstrakcyjnymi lecz posiadają okresloną płciowość. Czyny homoseksualne wykluczają bowiem z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej.

    I jeszcze jeden cytat:
    Żadna ideologia nie może pozbawić ludzkiego ducha pewności, że małżeństwo istnieje tylko miedzy dwiema osobami różnej płci, ktore przez wzajemne osobowe oddanie, im właściwe i wyłączne, dążą do jednosci ich osób". - to z dokumentu o projektach dotyczacych legalizacji prawnej miedzy osobami homoseksualnymi.

    Warunkiem ważności związku jest chęć posiadania dzieci, a nie fakt ich posiadania. I to nie ja uznaję dany związek za ważny lub nie - nie posiadam takich uprawnień.
    >
  • dakota77 16.04.11, 21:05
    A ja na przyklad nie odczuwam zadnej checi posiadania dzieci, i moja sprawa.

    Zapominasz o jednym, i to jest to, czego ci na tym forum nie mozemy wytlumaczyc- zalecenia soborowe, zdanie poszczegolnych papiezy i ojcow kosciola dotyczyc cieie i innych wyznawcow katolicyzmu, a nie ogolu spoleczenstwa. Badz laska nie rozciagac ich na innych, bo jak to napisales, nie masz takich uprawnien.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 17.04.11, 19:24
    dakota77 napisała:

    > A ja na przyklad nie odczuwam zadnej checi posiadania dzieci, i moja sprawa.

    Oczywiście że Twoja sprawa, czy ktokolwiek twierdzi inaczej? Masz prawo dokonać takiego wyboru jakiego chcesz.
    >
    > Zapominasz o jednym, i to jest to, czego ci na tym forum nie mozemy wytlumaczyc
    > - zalecenia soborowe, zdanie poszczegolnych papiezy i ojcow kosciola dotyczyc c
    > ieie i innych wyznawcow katolicyzmu, a nie ogolu spoleczenstwa. Badz laska nie
    > rozciagac ich na innych, bo jak to napisales, nie masz takich uprawnien.

    Nie zapominam - ale też nikt nie ma uprawnień aby nazywac mnie homofobem tylko dlatego że moje poglądy są zgodne z nauczaniem Kościoła którego pragnę być członkiem.
    Ciekawe na jakiej podstawie szafuje się takim określeniem i to w imię swoiście pojmowanej tolerancji.
  • slotna 17.04.11, 19:34
    > Ciekawe na jakiej podstawie szafuje się takim określeniem i to w imię swoiście
    > pojmowanej tolerancji.

    To jeszcze nic, rownie bezpodstawnie szafuje sie okresleniami lewaka, prawicowca, anarchisty, liberala... Zgroza i mord na wolnosci slowa! :D

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • kaliope3 17.04.11, 19:50
    ustawodawstwo, do diabła
  • dakota77 17.04.11, 19:52
    Twok kosciol ma homofobiczne poglady, ty mas zhomofobiczne poglady. Nie musimy zachwycac sie ani postawa KK, ani twoja.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 16.04.11, 19:58
    > No ręce opadają. Cos takiego jak niechęc do akceptacji oczywistego faktu jest
    > niesamowita.
    > Dwie lesbijki mogą byc w ciąży - nawet i jednocześnie - ale nie z sobą.

    Tak, nie ze soba. Calkiem jak partnerka bezplodnego mezczyzny moze byc w ciazy, ale nie z nim. W kazdym razie nie jest tak, ze w zwiazku homoseksualnym niemozliwa jest ciaza :)

    > Czy to naprawdę tak trudno zaakceptowac ta podstawowa różnicę pomiedzy związkie
    > m kobiety i mężczyzny a związkiem homoseksualnym?

    A jaka to roznica, przypomnij? Bo mnie sie wydawalo, ze podstawowa roznica jest to, ze w jednym zwiazku mamy pare ludzi roznej plci, a w drugim pare ludzi tej samej plci...

    > Dwa plemniki nie zaplodnią się nawzajem podobnie jak dwa jajeczka - naprawdę tr
    > zeba az tak dosłownie pisać?

    A to jakies wulgaryzmy sa, ze masz problem? No nie zaplodnia sie, zgoda. I co z tego?

    > Nie ma mozliwości ciąży w związku homoseksualnym - gdyż tak jestesmy w wyniku
    > ewolucji stworzeni. I to jest właśnie podstawowy powód dla ktorego nie mogę z
    > godzić się na równe traktowanie tychże związków.

    Jesli powodem, dla ktorego nie mozesz sie zgodzic na rowne traktowanie zwiazkow homoseksualnych (rozumiem, ze chodzi o malzenstwa i adopcje) jest to, ze nie ma w nich "mozliwosci ciazy", musisz konsekwentnie odmowic prawa do malzenstw i adopcji ludziom bezplodnym - poniewaz w ich zwiazkach rowniez nie ma mozliwosci ciazy.


    > Dwie lesbijki mogą być w ciąży, ale nie z sobą - a powstanie nowego zycia z zas
    > ady powinno być wynikiem milosci łączącej dwoje ludzi a nie technicznych protez

    To jest wylacznie twoja subiektywna opinia, a ja ci wcale nie nakazuje zebys postepowal niezgodnie z nia. Chcialabym zobaczyc, jak bedac bezplodnym, usilujesz wyhodowac "owoc milosci", zapewne modlitwa :P

    > sztuczne zapłodnienie nie jest czynem moralnie obojetnym

    No pewnie, az zgroza ogarnia, jak sie pomysli o inseminatorach :D

    > Życie nie ma termnów powstania - ono po prostu powstaje

    A belkot po prostu wisi w powietrzu i czeka na litosc.

    i nie mamy prawa - albo
    > inaczej - nikt nie może uzurpowac sobie prawa do decydowania o tym czy może on
    > o ujrzec światło dzienne czy też nie.

    Bo? Bo ty tak twierdzisz?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 16.04.11, 20:33
    slotna napisała:
    .
    >
    > Tak, nie ze soba. Calkiem jak partnerka bezplodnego mezczyzny moze byc w ciazy,
    > ale nie z nim. W kazdym razie nie jest tak, ze w zwiazku homoseksualnym niemoz
    > liwa jest ciaza :)

    Znowu naciągasz - w związku homoseksualnym ciąża jest niemożliwa - kiedy to w ko ncu do Ciebie dotrze? Tutaj NIGDY nie będzie możliwości zajścia w ciążę? Co ma z tym wspólnego partnerka bezplodnego mężczyzny? Pomijam już fakt że bezpłodność jest uleczalna - przynajmniej teoretycznie, ale jest.

    >
    > A jaka to roznica, przypomnij? Bo mnie sie wydawalo, ze podstawowa roznica jest
    > to, ze w jednym zwiazku mamy pare ludzi roznej plci, a w drugim pare ludzi tej
    > samej plci...

    Podstawowa różnica jest taka że w związku osob róznej płci jest możliwośc prokreacji a w zw iązku osob tej samej plci takiej możliwości po prostu nie ma.

    >
    > A to jakies wulgaryzmy sa, ze masz problem? No nie zaplodnia sie, zgoda. I co z
    > tego?

    Aha - nic z tego, czyli jednak ciążą w sposób natural;ny w związku homoseksualnym jest mozliwa czy też nie jest? Dla mnie wydaje się cały czas że nie jest.


    > Jesli powodem, dla ktorego nie mozesz sie zgodzic na rowne traktowanie zwiazkow
    > homoseksualnych (rozumiem, ze chodzi o malzenstwa i adopcje) jest to, ze nie m
    > a w nich "mozliwosci ciazy", musisz konsekwentnie odmowic prawa do malzenstw i
    > adopcji ludziom bezplodnym - poniewaz w ich zwiazkach rowniez nie ma mozliwosci
    > ciazy.

    A dlaczego mam odmawiać? - chociazby z tego powodu że po pierwsze bezpłodność jest uleczalna - a po drugie, jest to związek zgodny z tym jak ewolucja nas stworzyła - dla mnie istotny jest jeszcze inny argument, no ale Ciebie on nie interesuje jak mniemam.

    > To jest wylacznie twoja subiektywna opinia, a ja ci wcale nie nakazuje zebys po
    > stepowal niezgodnie z nia. Chcialabym zobaczyc, jak bedac bezplodnym, usilujesz
    > wyhodowac "owoc milosci", zapewne modlitwa :P

    A dlaczego nie? Cuda zdarzają się, chociaz mam świadomość że co dla niektóre co bardziej "tolerancyjne" osoby kwitują to pogardliwym sformułowaniem - jak mozna w XXI wieku wierzyć w podobne gusła.

    >
    > A belkot po prostu wisi w powietrzu i czeka na litosc.

    Oczywiście - zwłaszcza jeżeli ten belkot dotyczy tworzenia sztucznych okresleń, tylko po to aby uniknąć stwierdzenia że nawet dla tego potencjalnego człowieka nalezy się szacunek.
    >

    >
    > Bo? Bo ty tak twierdzisz?

    A uważasz że masz prawo do decydowania o cudzym życiu? Na jakiej podstawie?
    >
  • dakota77 16.04.11, 20:47
    Kiedy do ciebie dotrze wreszcie, ze homoseksualna para ma takie same mozliwosci postarania sie o dziecko, jak para hetero? Dawca spermy, bank, adopcja- co tu nie gra? Jaki widzisz problem?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 17.04.11, 19:19
    dakota77 napisała:

    > Kiedy do ciebie dotrze wreszcie, ze homoseksualna para ma takie same mozliwosci
    > postarania sie o dziecko, jak para hetero? Dawca spermy, bank, adopcja- co tu
    > nie gra? Jaki widzisz problem?

    A kiedy do Ciebie dotrze że para homoseksualna nie może mieć dzieci w swoim związku? Że wynikiem aktu seksualnego w takiej porze nigdy nie będzie ciąża?
    Że dawca spermy, bank, adopcja - to nie jest to samo co poczęcie w sposób naturalny?
    >
  • kaliope3 17.04.11, 19:30
    A jakie prawo masz Ty do osądzania właściwości związku po możliwościach posiadania dzieci? Możesz sobie mieć swoją prywatną opinię na ten temat, ale nie możesz oczekiwać że podobny sposób myślenia będzie się przekładał na ustawodastwo w kraju ( jak na razie jeszcze, przynajmniej oficjalnie) nie kościelnym. Czas jest nieubłagany, mam nadzieję, że zmiany w mentalności ludzi zaczną się szybciej niż byś sobie tego życzył.
  • slotna 17.04.11, 19:32
    > A kiedy do Ciebie dotrze że para homoseksualna nie może mieć dzieci w swoim zwi
    > ązku? Że wynikiem aktu seksualnego w takiej porze nigdy nie będzie ciąża?
    > Że dawca spermy, bank, adopcja - to nie jest to samo co poczęcie w sposób natur
    > alny?

    Zgoda, to zle jest, bo nienaturalne, a nienaturalne zawsze jest zle. W pierwszej kolejnosci nalezy wiec bezwzglednie odebrac prawa do malzenstw i adopcji ludziom bezplodnym, a nastepnie wyrzucic komputery, ubrania, samochody i mieszkania, wrocic do jaskin, zywic sie korzonkami i iskac wzajem, bedzie naturalnie i moralnie, jak pambuk przykazal.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 17.04.11, 19:53
    Jeszcze leki, te tez koniecznie trzeba wyrzucic. One sa takie nienaturalne.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 17.04.11, 22:24
    slotna napisała:


    >
    > Zgoda, to zle jest, bo nienaturalne, a nienaturalne zawsze jest zle. W pierwsze
    > j kolejnosci nalezy wiec bezwzglednie odebrac prawa do malzenstw i adopcji ludz
    > iom bezplodnym, a nastepnie wyrzucic komputery, ubrania, samochody i mieszkania
    > , wrocic do jaskin, zywic sie korzonkami i iskac wzajem, bedzie naturalnie i mo
    > ralnie, jak pambuk przykazal.

    Jak pieknie powyższe zdanie brzmi - oto wróg nowoczesności. No i takimi właśnie hasłami szafuje się nie zwazając że jest to ewidentna manipulacja.
    No chyba że dla Ciebie kwestia czym jest człowieczeństwo, czym jest godność człowieka i wartość życia jest tym samym co samochód i komputer.
    Wtedy rzeczywiście - życie ma taką samą wartośc co znoszone ubranie. Wyrzuca się na śmietnik.

    No cóż, mój świat wartości jest nieco inny .
    >
  • dakota77 17.04.11, 22:29
    Hm, dla ciebie godne pochwaly jest jedynie poczecie dziecka w malzenskim lozu. Furda z in vitro, adopcja, bo to nienaturalne. Nie postrzegasz in vitro jako postepu, metody, ktora bezplodnej, marzacej o dziecku parze moze pomoc w posiadaniu wymarzonego dziecka. Ale nie mas znic przeciwko postepowi w innych dziedzinach, tak? Naprawde nie widzisz, o co tu chodzilo, czy tylko udajesz?

    Co ma do tego godnosc czlowieka? Jedyna godnosc, ktora tu widze, to ta, co mzoe ucierpiec na twoich pogladach. Na przyklad godnosc malzenstwa, ktore ucieklo sie do in vitro, i zrobilo widac twoim zdaniem cos nienaturalnego i okropnego.

    Wiesz, moj swiat wartosci jest jak widze inny od twojego, i naprawde tego nie zaluje.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 17.04.11, 22:40
    Adopcję odrzucam? Skąd znowu taki pomysł? Oczywiście, że nie zgadzam sie na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, ale w związku mężczyzny i kobiety? Jak najbardziej .

    Podobnie jak i z in vitro - postęp medycyny na pewno sprawi że ta metoda będzie jak najbardziej godna polecenia. Na razie wzbudza kontrowersje. Małżeństwo ktore uciekło się do metody in vitro na pewno nie zrobiło nic okropnego.
  • dakota77 17.04.11, 22:44
    Nie no, poczekaj, tluczesz nam do glowy, ze pary homoseksualne nie moga miec dzieci. My ci na to, ze jak najbardzoej. Ty nam na to, ze nie w sposob naturalny. Czyli albo a) twoim zdaniem jest cos nienaturalnego w pozyskaniu spermy od dawcy, in vitro czy adopcji, albo b) juz sam nie wiesz, czemu wlasciwie czepasz sie par homo i w czym wlasciwie sie gorsze od par hetero.

    Przemysl to na spokojnie, bo sie mocno placzesz w zeznaniach.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 17.04.11, 22:45
    > Adopcję odrzucam? Skąd znowu taki pomysł? Oczywiście, że nie zgadzam sie na ado
    > pcję dzieci przez pary homoseksualne

    Dlaczego? Juz wiemy, ze nie dlatego, ze nie moga miec wspolnych dzieci (bo zgadzasz sie na adopcje przez bezplodne pary heteroseksualne, ktore tez nie moga miec wspolnych dzieci), a zatem dlaczego? No?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 17.04.11, 22:42
    > Jak pieknie powyższe zdanie brzmi - oto wróg nowoczesności. No i takimi właśnie
    > hasłami szafuje się nie zwazając że jest to ewidentna manipulacja.

    To nie bylo zadne haslo, tylko konkretna, pojedyncza wypowiedz, stworzona przeze mnie na potrzeby tego watku. Pisales np. tak:

    "dawca spermy, bank, adopcja - to nie jest to samo co poczęcie w sposób naturalny"
    "sa to metody zastepcze a nie naturalne i stanowią podobny wykręt (...)"

    Logicznym jest sadzic, ze "naturalne" uwazasz za dobre, w przeciwienstwie do zlego "nienaturalnego". Czy tak jest? Jesli tak, powinienes odrzucic reszte nienaturalnosci ze swego zycia, aby pozostac w zgodzie z soba i swoja moralnoscia. Jesli nie - nie rozumiem, dlaczego uzywales takiego argumentu.

    > No chyba że dla Ciebie kwestia czym jest człowieczeństwo, czym jest godność czł
    > owieka i wartość życia jest tym samym co samochód i komputer.

    "Samochod" i "komputer" to urzadzenia. "Kwestia" natomiast to pojecie abstrakcyjne, oznacza mniej wiecej to, co problem, sprawa, zagadnienie. Zupelnie nie uwazam, zeby jakakolwiek kwestia byla tym samym, co samochod i komputer i nie wiem, skad przyszlo ci cos takiego do glowy.

    > Wtedy rzeczywiście - życie ma taką samą wartośc co znoszone ubranie. Wyrzuca si
    > ę na śmietnik.

    Wtedy to znaczy kiedy? Jesli ktos uwaza, ze kwestia to komputer? Hm, no ja bym powiedziala, ze taka osoba ma problem z jezykiem polskim. Zycie ciezko wyrzucic na smietnik, jako ze w przeciwienstwie do ubrania nie jest rzecza materialna ;)

    > No cóż, mój świat wartości jest nieco inny .

    Nie watpie ;)

    A teraz do meritum: jakie masz argumenty za tym, aby odmawiac parom homoseksualnym prawa do malzenstw i adopcji dzieci?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 18.04.11, 00:08
    Tutaj pan, z ktorym dzielicie swiat wartosci:

    "Dlaczego wy się tak boicie związków partnerskich? Co one wam szkodzą?

    - To byłoby przyznanie przywilejów parom homoseksualnym, a przywileje powinno mieć wyłącznie małżeństwo kobiety i mężczyzny.

    Niby dlaczego?

    - Bo małżeństwo bierze na siebie zobowiązanie wobec społeczeństwa, że będzie się wzajemne wspierać i - jeśli pojawiają się dzieci - wychowa te dzieci. W zamian państwo przyznaje przywileje. U nas są one słabe, ale jednak są. Więc jeśli ktoś nie może wziąć na siebie tych zobowiązań, odpowiedzialności, to nie może mieć przywilejów.

    Nic z tego nie rozumiem.

    - Trudno."

    "Małżeństwo zrównane ma być z konkubinatem i relacjami homoseksualnymi. A w dalszej perspektywie także z zoofilskim związkiem pana z kozą".


    A tu calosc:wyborcza.pl/1,75480,9428970,Polska_ustami_Boga.html?as=7&startsz=x#ixzz1Jox7jnR3



    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 17.04.11, 19:51
    Co sie obchodzi, w jaki sposob poczete zostalo czyjes dziecko? Czy to dziecko pary hetero, czy homo? Jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby sie takimi rzeczami interesowac? Chyba wazne powinno byc to,z e para ma wreszcie wymarzone dziecko?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 17.04.11, 22:33
    dakota77 napisała:

    > Co sie obchodzi, w jaki sposob poczete zostalo czyjes dziecko? Czy to dziecko p
    > ary hetero, czy homo? Jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby sie takimi rzeczami in
    > teresowac? Chyba wazne powinno byc to,z e para ma wreszcie wymarzone dziecko?

    Właśnie chodzi o to aby być człowiekiem a nie maszyną.
  • dakota77 17.04.11, 22:38
    Dziecko z in vitro czyms sie rozni od dziecka poczetego w lozku czy na kuchennym stole? Przegapilam pojawienie sie bionicznych ludzi? Chyba zupelnie nie pojmuje, do czego zmierzasz.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • lezbobimbo 19.04.11, 00:07
    > dakota77 napisała:
    > > Co sie obchodzi, w jaki sposob poczete zostalo czyjes dziecko? Czy to dzi
    > ecko pary hetero, czy homo? Jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby sie takimi rzecz
    > ami interesowac? Chyba wazne powinno byc to,z e para ma wreszcie wymarzone dzie
    > cko?
    andrzej585858 napisał:
    > Właśnie chodzi o to aby być człowiekiem a nie maszyną.

    I powstaly maszyny, i padly ze zdziwienia na rylo, w zgliszcza dymiace po pozorach dyskusji.
    Andrzeju, pobiles oto swoj wlasny rekord. To jest epokowy moment. To jednoczesnie najglupsza, najbardziej nie na temat i najbardziej kuriozalna z Twoich wypowiedzi KIEDYKOLWIEK.
    A wiec uwazasz, ze:
    1) bezczelne i chamskie wtykanie sie w zycie, malzenstwa i dzieci innych ludzi czyni Cie czlowiekiem, a nie maszyna - czyli lepszym i prawdziwszym od takich, co sie nie wtykaja
    2) pary homo sa maszynami, bo nie zachodza w ciaze ze soba, a wiec nie sa prawdziwymi ludzmi
    3) wymarzone dziecko moze byc tylko sporzadzone w lózku i chciane przez rodzicow biologicznych. Zajsc w ciaze gdziekolwiek poza lozem malzenskim to tylko maszyny potrafia. Wiadomo tez, ze tylko od zawarcia malzenstwa ludzie staja sie plodni. Bez malzenstwa, w kosciele oczywiscie, za oplata dla ksiedza, nie ma wszak dzieci i ludzie biora slub tylko i wylacznie, aby sie rozmnozyc. Nie jak maszyny, skadze znowu.
    No i oczywiscie, biologiczne rodzicielstwo i malzenstwo przysluguje wedlug Ciebie tylko prawdziwym ludziom, tj. osobom hetero. Osoby homo moga se chciec a chciec dziecko w cholere, nie pozwolisz im na poród ani adopcje ani nawet na malzenstwo - jako pelen szacunku dla bliznich chrzescijanin doznales wszak objawienia, ze osoby homo sa maszynami.
    A nie plodnymi ludzmi, chcacymi dziecka, ktorych to ludzi stworzyla ewolucja wraz z Twoim bogiem ;-D

    Oczywiscie chromolenie tych niesamowitych bzdur o machinach, zrownaniu malzenstwa z plodnoscia i o sztucznosci medycyny nie przeszkadza Ci wierzyc w niepokalane poczecie czy w dowolne klamstwa antybiologiczne, rodem ze sredniowiecza. Klamstwa utkane usty oszalamiajacych facetów, ktorzy musza zyc w jakze naturalnym CELIBACIE, co sprawia, ze automatycznie sa niezbitymi autorytetami w sprawach rozrodczosci czlowieka, wazniejszymi od jakis tam lekarzy czy samych osob swieckich zainteresowanych seksem, miloscia czy plodnoscia.
    Niechec do maszyn nie przeszkadza Ci tez oczywiscie traktowac kobiet jako maszyn do rodzenia. No tak, nie posiadasz empatii, bo nie Ty musisz rodzic ani wychowywac te wszystkie niechciane dzieci, to nie widzisz nic zlego w zmuszaniu kobiet do tego.

    Tak w ogole, skoro sam jestes osoba niepelnosprawna, to tym bardziej Twoja niechec do maszyn, medycyny i techniki jest niesamowita, jesli nie po prostu poteznie obludna.
    Nie zdajesz sobie sprawy, ilu ludzi by zmarlo, w tym i dzieci, gdyby nie postep medycyny i blogoslawienstwa maszyn szpitalnych, podtrzymujacych zycie? Czy nie rozumiesz jakim blogoslawienstwem dla pacjentow sa maszyny do dializy czy respiratory? Czy udajesz, czy tez naprawde nie wiesz, jakim szczesciem dla niepelnosprawnych pacjentow potrafia byc maszyny takie jak wózki? Jak bardzo maszyny potrafia polepszyc zycie ludzkie, poprawic jakosc zycia?

    Oczywiscie, ze nie zdajesz sobie sprawy z tego, co piszesz, jak zwykle. Sam funkcjonujesz jak bezmyslna maszyna do wklejania przypadkowych cytatow koscielnych. Oczywiscie Tobie wolno korzystac z maszyn jak komputery, rowniez do obrazania calego swiata poza Toba.
    Walniesz sobie piramidalna, trojwymiarowa bzdure i zadowolony. Sa plodni ludzie hetero, sa zue maszyny czyli bezplodne homo-roboty, a posrodku jest znamienity Andrzejek decydujacy o zyciu i szczesciu innych ludzi.

    --
    Pomóz 300 ostatnim <a href="<a href="rys.wwf.pl/"" target="_blank">rys.wwf.pl/"</a> target="_blank"
  • slotna 16.04.11, 21:16
    > Znowu naciągasz - w związku homoseksualnym ciąża jest niemożliwa - kiedy to w k
    > o ncu do Ciebie dotrze? Tutaj NIGDY nie będzie możliwości zajścia w ciążę?

    Alez w zwiazku dwoch lesbijek ciaza jest mozliwa! Juz sie zgodziles, a teraz znowu gadasz, ze nie.

    > Co ma z tym wspólnego partnerka bezplodnego mężczyzny?

    Partnerka bezplodnego mezczyzny moze zajsc w ciaze tylko z innym, plodnym mezczyzna (tak jak partnerka lesbijki moze zajsc w ciaze tylko z plodnym etc.). Od tego sa banki spermy. Z tego, co piszesz, wynika, ze chcialbys odmowic takiej parze prawa do malzenstwa, a partnerowi - adopcji dziecka partnerki.

    > Pomijam już fakt że bezpłodność jest uleczalna - przynajmniej teoretycznie, ale jest.

    Nie, uleczalna jest tylko nieplodnosc. Do tego to leczenie jest przeciez przez ciebie nieakceptowalne jako nienaturalne (ingerencje hormonalne, zabiegi chirurgiczne, in vitro).

    > Podstawowa różnica jest taka że w związku osob róznej płci jest możliwośc prokr
    > eacji a w zw iązku osob tej samej plci takiej możliwości po prostu nie ma.

    W zwiazku osob roznej plci, z ktorych przynajmniej jedna jest bezplodna tez takiej mozliwosci nie ma, zatem nie moze to byc podstawowa roznica.

    > Aha - nic z tego, czyli jednak ciążą w sposób natural;ny w związku homoseksualn
    > ym jest mozliwa czy też nie jest? Dla mnie wydaje się cały czas że nie jest.

    Jest mozliwa: partnerka ze zwiazku lesbijskiego nie musi poddawac sie sztucznej inseminacji, moze odbyc naturalny stosunek z chetnym do tego, plodnym mezczyzna i w ten sposob zajsc w ciaze.

    > A dlaczego mam odmawiać?

    Dlatego, ze inaczej bedziesz niekonsekwentny i wyjdzie na jaw, ze po prostu jestes homofobem, a kwestia dzieci (jakkolwiek i tak irrelewantna) w rzeczywistosci nie ma dla ciebie absolutnie zadnego znaczenia. Osoby bezplodne z definicji nie moga miec dzieci, powinienes wiec zgodnie z tym, co glosisz, odmowic im praw do malzenstwa i adopcji w pierwszej kolejnosci.

    > chociazby z tego powodu że po pierwsze bezpłodność j
    > est uleczalna

    Nie, nie jest. Jak juz pisalam, uleczalna jest tylko nieplodnosc, ale ty leczenia nieplodnosci nie akceptujesz jako nienaturalnego, zatem nie wiem, po co w ogole o tym wspominasz.

    - a po drugie, jest to związek zgodny z tym jak ewolucja nas stwo
    > rzyła

    Zwiazek homoseksualny rowniez jest zgodny z ewolucja - z tym, jak ewolucja stworzyla homoseksualistow.

    > A dlaczego nie? Cuda zdarzają się, chociaz mam świadomość że co dla niektóre co
    > bardziej "tolerancyjne" osoby kwitują to pogardliwym sformułowaniem - jak mozn
    > a w XXI wieku wierzyć w podobne gusła.

    No wlasnie, jak mozna? :) Przeciez to idiotyczne. Ale, ale - skoro wierzysz, ze cuda sie zdarzaja, dlaczego odmawiasz mozliwosci cudu polegajacego na tym, ze zdarzy sie ciaza dwoch osob tej samej plci, hm? ;))

    > Oczywiście - zwłaszcza jeżeli ten belkot dotyczy tworzenia sztucznych okresleń,
    > tylko po to aby uniknąć stwierdzenia że nawet dla tego potencjalnego człowieka
    > nalezy się szacunek.

    Twoje plemniki tez sa potencjalnymi ludzmi, szanuj je. Ba! Kazda twoja komorka jest potencjalnym czlowiekiem (vide: klonowanie)...

    > A uważasz że masz prawo do decydowania o cudzym życiu? Na jakiej podstawie?

    Na podstawie decydowania o moim zyciu - mam tu na mysli sytuacje typu ciaza czy obrona konieczna.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • verdana 19.04.11, 10:16
    Ciąża jest równie niemożliwa w wypadku związku zdrowego męzczyzny z kobietą, której usunieto jajniki, w związku dwojga szesćdziesieciolatków - przy czym problem polega na tym, że jedno z tej pary może mieć dziecko z kim innym, w innym związku. Podobnie jak w przypadku par homoseksualnych. CIĄZA JEST NIEMOŻLIWA.
    Czy zatem takie małżenstwa można nazawać małżeństwem, skoro od razu wiadomo, ze posiadanie potomstwa jest od poczatku wykluczone? Dlaczego zatem w tych warunkach niemozność spłodzenia dziecka z tym konkretnym partnerem w niczym nie przeszkadza, a jest kluczowa w wypadku homoseksualistów?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • piotrek1965 19.04.11, 14:37
    Bo małżeństwo to mąż i żona. Nie dwóch mężów lub dwie żony.
  • verdana 19.04.11, 14:41
    No super. To sie nazywa rozsadna wypowiedź w tej dyskusji.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ginestra 19.04.11, 15:25
    verdana napisała:

    > No super. To sie nazywa rozsadna wypowiedź w tej dyskusji.
    >

    Verdano, jak rozumiem napisałaś to ironicznie. Tymczasem to jest właśnie sedno sprawy.

    Nazwa "małżenstwo" zarezerwowana jest w Polsce dla związku kobiety i mężczyzny. Podobnie jak, mówiąc w uproszczeniu, nazwa "szarlotka" zarezerwowana jest dla wyrobu składającego się z ciasta mącznego i farszu jabłkowego. "Ciasto mączne + ciasto mączne" to nie będzie szarlotka, tak samo jak "farsz jabłkowy + farsz jabłkowy" to też nie będzie szarlotka. Uważam, że można tę nazwę "małżeństwo", jako zarezerwowaną dla kobiety+mężczyzny, uszanować. Związek osób tej samej płci może mieć po prostu inną nazwę, nawet najpiękniejszą, jaką sobie homoseksualiści wymyślą, ale nie powinna to być nazwa "małżeństwo".

    Co do kwestii rodzicielstwa, zamieszaną w dyskusję o związkach homoseksualnych i małżeństwach heteroseksualnych, to uważam, że również można uszanować to, że rodzicami, także adopcyjnymi, powinni być ludzie, którzy poprzez bycie heteroseksualną kobietą i heteroseksualnym mężczyzną mogą odzwierciedlać coś dla gatunku ludzkiego niepodważalnego czyli to, że "rodzice to są ludzie, którzy powołują dziecko do życia". Jeżeli dana konkretna para heteroseksualna jest niepłodna, to i tak mogą oni odzwierciedlić wzorzec rodzicielski dla zaadoptowanego dziecka, ponieważ przekażą im ojcostwo i macierzyństwo, które z samej natury rzeczy jest heteroseksualne. Odzwierciedlenie to jest bardzo ważne dla psychiki i dla rozwoju dziecka. A para homoseksualna, choćby byli to bardzo dobrzy ludzie, nie może tego odzwierciedlić, jakkolwiek byłoby to smutne i tragiczne.
  • slotna 19.04.11, 15:58
    > Nazwa "małżenstwo" zarezerwowana jest w Polsce dla związku kobiety i mężczyzny.
    > Podobnie jak, mówiąc w uproszczeniu, nazwa "szarlotka" zarezerwowana jest dla
    > wyrobu składającego się z ciasta mącznego i farszu jabłkowego.

    A nazwa "parasol" jest zarezerwowana dla wyrobu chroniacego przed sloncem. A nazwa "kobieta" jest zarezerwowana jako obelga wobec osob plci zenskiej. A nazwa "mąż" jest zarezerwowana jako okreslenie czlowieka...

    Btw, w rejonie z ktorego pochodze "szarlotka" to typ ciasta, niekoniecznie z jablkami. Ciasto z jablkami okresla sie mianem "jablecznika"

    > Co do kwestii rodzicielstwa, zamieszaną w dyskusję o związkach homoseksualnych
    > i małżeństwach heteroseksualnych, to uważam, że również można uszanować to, że
    > rodzicami, także adopcyjnymi, powinni być ludzie, którzy poprzez bycie heterose
    > ksualną kobietą i heteroseksualnym mężczyzną mogą odzwierciedlać coś dla gatunk
    > u ludzkiego niepodważalnego czyli to, że "rodzice to są ludzie, którzy powołują
    > dziecko do życia".

    To sa "rodzice biologiczni". "Rodzice adopcyjni", to ludzie, ktorzy wychowuja dziecko kogos innego, opiekuja sie nim, loza na jego utrzymanie etc. Poza tym i w kwestii rodzicow bilologicznych nie szafowalabym "niepodwazalnoscia". Pamietaj o postepie medycznym: klonowanie, dwie mamusie i jeden tatus itp. Mozesz sie kiedys mocno zdziwic ;)

    Jeżeli dana konkretna para heteroseksualna jest niepłodna,
    > to i tak mogą oni odzwierciedlić wzorzec rodzicielski dla zaadoptowanego dzieck
    > a, ponieważ przekażą im ojcostwo i macierzyństwo, które z samej natury rzeczy j
    > est heteroseksualne. Odzwierciedlenie to jest bardzo ważne dla psychiki i dla r
    > ozwoju dziecka. A para homoseksualna, choćby byli to bardzo dobrzy ludzie, nie
    > może tego odzwierciedlić, jakkolwiek byłoby to smutne i tragiczne.

    Nie wiem, skad przypuszczenie, ze pary heteroseksualne odzwierciedlaja jakis konkretny wzorzec "ojcostwa" i "macierzynstwa". Ludzie bardzo sie miedzy soba roznia i rozne pelnia role w swoich zwiazkach. Czy niepracujacy, gotujacy i sprzatajacy tatus, czytajacy bajeczki na dobranoc i wymalowany jak Tim Minchin skrzywdzi dziecko? Czy mamusia-bussineswoman mu w tym dopomoze? Nie wiem tez, skad przekonanie, ze ow wzorzec: dziecko wychowane przez dwoje rodzicow: kobieca matke i meskiego ojca, to cos naturalnego i rzekomo uniwersalnego. Naturalne to nie jest z pewnoscia: z ewolucyjnego punktu widzenia korzysci, jakie odnosi samiec z wychowania raptem kilkorga-kilkanasciora dzieci z jedna partnerka sa mizerne w porownaniu z tym, co moglby osiagnac, gdyby skupil sie na swojej funkcji rozplodowej. Uniwersalne tez nie jest: roznych krajach, w roznych czasach, w roznych grupach spolecznych dzieci byly wychowywane w rozny sposob: przez same matki; przez samych ojcow; do pewnego wieku przez matki, potem przez ojcow; przez platnych opiekunow; grupowo; albo wrecz w raz rodzenstwem i/lub rowiesnikami wychowywaly sie same. Idea "tradycyjnego modelu rodziny" wbrew szumnej nazwie wcale nie jest tradycyjna... Tak czy siak, dowodow zadnych na to, ze dzieci wychowane przez pary homoseksualne moglyby byc zaburzone, oczywiscie nie masz.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 19.04.11, 16:21
    >Uniwersalne tez nie jest: roznych krajach, w roznych czasach, w roznyc
    > h grupach spolecznych dzieci byly wychowywane w rozny sposob: przez same matki;
    > przez samych ojcow; do pewnego wieku przez matki, potem przez ojcow; przez pla
    > tnych opiekunow; grupowo; albo wrecz w raz rodzenstwem i/lub rowiesnikami wycho
    > wywaly sie same.

    Moją matkę i jej brata wychowywała rodzina złożona z ich matki, dwóch niezamężnych sióstr ojca i matki ojca (mieszkających razem). Mojego ojca z kolei wychowywała głównie jego babka (wspomagana przez jego matkę i jej siostrę - które same też wychowywały się bez ojca). Kilka lat po II WŚ brak ojca był to raczej standard niż wyjątek. Jakoś to pokolenie wyżyło i nawet się rozmnożyło.
  • ginestra 19.04.11, 16:55
    paszczakowna1 napisała:

    >
    > Moją matkę i jej brata wychowywała rodzina złożona z ich matki, dwóch niezamężn
    > ych sióstr ojca i matki ojca (mieszkających razem). Mojego ojca z kolei wychowy
    > wała głównie jego babka (wspomagana przez jego matkę i jej siostrę - które same
    > też wychowywały się bez ojca). Kilka lat po II WŚ brak ojca był to raczej stan
    > dard niż wyjątek. Jakoś to pokolenie wyżyło i nawet się rozmnożyło.

    Ja tu chciałam dodać tylko, że jeśli dziecko wychowują osoby heteroseksualne, na przykład mama i jej siostra itp., to te osoby przekażą dziecku to, co jest w nich uwewnętrznione, tj. wzorce heteroseksualne. Czasem ojciec nie żyje, ale jeśli pojawia się w opowieściach i jest dziecku podkreślane, że "ojciec byłby z ciebie dumny" albo "ojciec by tego nie pochwalał", to dziecko uwewnętrznia obraz heteroseksualnego ojca i - choć pozbawione ojca - ma w sobie obraz ojca, który jest mu bardzo potrzebny, aby czuło się całością i wiedziało kim jest, na bardzo głębokim poziomie. Zwykle, jeśli dziecko będące półsierotą wychowuje rodzina wielopokoleniowa, to są tam też osoby typu dziadek czy wujek, heteroseksualne, które też pomagają mu uwewnętrznić w jakiś sposób obraz ojca = mężczyzny heteroseksualnego. A dwa, że to dziecko nie będzie czuło się "znikąd", bo wie, że jego ojciec żył, ale zmarł, wie że jest dzieckiem konkretnych rodziców, którzy byli razem i kochali się i powołali je do życia. A dziecko, które jest wychowywane przez osoby homoseksualne i gdzieś słyszało (albo i nie), że jego matką jest enigmatyczna surogatka-lesbijka albo, że jego ojcem jest gej, który jest w homoseksualnym związku, a po prostu użyczył po koleżeńsku lub za pieniądze swojego nasienia, aby dwie lesbijki mogły mieć dziecko, to to dziecko ma jednak bardzo trudną sytuację pod względem psychicznym, co da o sobie znać na zewnątrz na sto procent, a najpewniej dopiero wtedy, gdy będzie ono dorosłym człowiekiem.
  • lezbobimbo 19.04.11, 17:10
    ginestra napisała:
    A dwa, że to dziecko nie będzie czuło się "znikąd", bo wie, że je
    > go ojciec żył, ale zmarł, wie że jest dzieckiem konkretnych rodziców, którzy by
    > li razem i kochali się i powołali je do życia.

    Skoro sie czujesz w prawie jechac po mnie, moich zwiazkach i wymyslac rzekome krzywdy moim potencjalnym dzieciom, to i ja se nie pozaluje.

    Co opowiadasz swoim dzieciom o swoim rozwiedzionym mezu, ktory wybral inna kobiete niz ich matka?
    Czy jako matka samotna jestes w stanie zapewnic im obraz heteroseksualnego ojca? Czy zamiast zasmiecac fora, nie powinnas codziennie odmalowywac im wzorzec meskosci, aby nie mialy "trudnosci psychicznych"? A moze powinnas szukac nowego faceta, aby dzieciatka mogly sie do woli napatrzec w domu, jak tez sie rozmnazaja heteroseksualisci? Skoro odp. seksualnosc rodziców to wymóg sine qua non, zeby dzieciatka byly zdrowe psychicznie?

    --
    Pomóz 300 ostatnim <a href="<a href="rys.wwf.pl/"" target="_blank">rys.wwf.pl/"</a> target="_blank"
  • piotrek1965 19.04.11, 21:54
    Nawt, jeśli mnie Andrzejek wytnie, to powtórzę: jazgoczesz wyjątkowo po chamsku.
    Skumaj, jeśli zdołasz:
    1. Dzieci Ginestry mają ojca. Był złym mężem -ale skąd wiesz, jakie są relacje jego z dziećmi?
    2. Zestawienie dzieci istniejących z potencjalnymi (coż za kategoria?) -bez komentarza.
    3. Wzorzec męskości -to nie musi być od razu nowy facet -a dziadek, wujek itd.
    4. W normalnych rodzinach nie epatuje się dzieci seksem.
    5. Dlartego takim jak Ty -zakaz adopcji. Jak sobie znajdziesz frajera, który Ciebie zaplodni i zniknie -to pomyśl, co wtedy powiesz swoim potencjalnym (obyś ich nigdy nie miała) dzieciom.
  • slotna 19.04.11, 17:59
    > Ja tu chciałam dodać tylko, że jeśli dziecko wychowują osoby heteroseksualne, n
    > a przykład mama i jej siostra itp., to te osoby przekażą dziecku to, co jest w
    > nich uwewnętrznione, tj. wzorce heteroseksualne.

    Jakie to sa "wzorce heteroseksualne" i jak te osoby je przekazuja? Podniecaja sie w obecnosci przedstawiciela plci przeciwnej i pokazuja dziecku nabrzmiale narzady plciowe?

    Czasem ojciec nie żyje, ale je
    > śli pojawia się w opowieściach i jest dziecku podkreślane, że "ojciec byłby z c
    > iebie dumny" albo "ojciec by tego nie pochwalał", to dziecko uwewnętrznia obraz
    > heteroseksualnego ojca i - choć pozbawione ojca - ma w sobie obraz ojca, który
    > jest mu bardzo potrzebny, aby czuło się całością i wiedziało kim jest, na bard
    > zo głębokim poziomie.

    Skad wiesz, ze dziecku taki obraz jest potrzebny? I dlaczego heteroseksualnego ojca? Co jest zlego w ojcu homoseksualnym? Co, jesli ojciec jest gwalcicielem, pijakiem, albo zgola morderca? Kiedy zabije pierwszego komara, uslyszy "tatus bylby z ciebie dumny"? ;) Co, jesli ojciec po prostu nie chce dziecka znac?

    > Zwykle, jeśli dziecko będące półsierotą wychowuje rodzina
    > wielopokoleniowa, to są tam też osoby typu dziadek czy wujek, heteroseksualne,
    > które też pomagają mu uwewnętrznić w jakiś sposób obraz ojca = mężczyzny heter
    > oseksualnego.

    Skad wiesz, ze zwykle? Paszczakowna pisala o czasach powojennych, w kontekscie czasow niedoboru mezczyzn w ogole. Poza tym byly czasy i okolicznosci, kiedy dzieci wychowywaly faktycznie niemal wylacznie kobiety - nianki, guwernantki. Ojcow prawie nie widywaly. I co, spaczone byly? I dlaczego wizja ojca jako mezczyzny heteroseksualnego ma byc konieczna dla prawidlowego rozwoju? * Moze podasz jakies zrodlo tej rewelacji?

    > A dwa, że to dziecko nie będzie czuło się "znikąd", bo wie, że je
    > go ojciec żył, ale zmarł, wie że jest dzieckiem konkretnych rodziców, którzy by
    > li razem i kochali się i powołali je do życia. A dziecko, które jest wychowywan
    > e przez osoby homoseksualne i gdzieś słyszało (albo i nie), że jego matką jest
    > enigmatyczna surogatka-lesbijka albo, że jego ojcem jest gej, który jest w homo
    > seksualnym związku, a po prostu użyczył po koleżeńsku lub za pieniądze swojego
    > nasienia, aby dwie lesbijki mogły mieć dziecko, to to dziecko ma jednak bardzo
    > trudną sytuację pod względem psychicznym, co da o sobie znać na zewnątrz na sto
    > procent, a najpewniej dopiero wtedy, gdy będzie ono dorosłym człowiekiem.

    Po pierwsze: skad czerpiesz dane, ze brak wiedzy o ktoryms z rodzicow na sto procent musi przyniesc zle skutki? Podajac tak kategoryczne informacje _musisz_ podac ich zrodlo. Po drugie: skad ci przyszlo do glowy, ze dzieci w zwiazkach homoseksualnych koniecznie musza byc glebszej wiedzy o rodzicu biologicznym pozbawione? Nie slyszalas o potrojnym rodzicielstwie?

    I jeszcze raz: dziesiatki tysiecy dzieci sa juz w tym momencie wychowywane przez pary homoseksualne. Nikt nie jest w stanie zabronic lesbijkom i gejom plodzic i wychowywac dzieci - mozna im nie pozwolic na adopcje dzieci z domow dziecka (coz, na te adopcje i tak z wiadomych przyczyn decyduja sie glownie ludzie, ktorzy swoich dzieci miec nie moga), mozna tez nadal wstrzymywac regulacje prawne odnosnie adopcji dzieci partnera, ale jest to dzialanie wylacznie na szkode tych dzieci. Bede to powtarzac, dopoki do was nie dotrze. Homoseksualisci nie sa bezplodni. Nie pozbawiacie ich dzieci. Jedyne, co robicie, to pozbawiacie dzieci homoseksualistow mozliwosci prawnych, jakie przysluguja waszym dzieciom. A wszystko w imie rzekomo chrzescijanskiej ideologii - trudno bowiem przy najlepszych checiach uznac, ze wycieranie sobie ust "dobrem dzieci" jest czyms wiecej, niz tylko owym wycieraniem. Nie ma zadnych danych, mowiacych o zaburzeniach czy problemach dzieci z rodzin LGBT, przeciwnie - sa dane, ktore wyraznie mowia, ze dzieci te zadnych wyjatkowych zaburzen nie przejawiaja (1, 2, 3, 4 itd.) . Calym tym pseudonaukowym gledzeniem o "wzorcach" i "modelach rodziny" mozna sie wiec co najwyzej podetrzec.

    *Pozwole sobie zacytowac po barbarzynsku:

    Gender Identity. (...) All children in this study reported that they were happy with their gender and that they had no wish to be a member of the opposite sex. There was no evidence in any of the studies of gender identity of any difficulties among children of lesbian mothers. No data have been reported in this area for children of gay fathers.

    Gender-Role Behavior. (...) For instance, Kirkpatrick and her colleagues (1981) found no differences between children of lesbian versus heterosexual mothers in toy preferences, activities, interests, or occupational choices.(...)

    More recently, Brewaeys and her colleagues (1997) assessed gender-role behavior among 30, 4- to 8-year-old children who had been conceived via donor insemination by lesbian couples, and compared it to that of 30 same-aged children who had been conceived via donor insemination by heterosexual couples, and to that of 30 same-aged children who had been naturally conceived by heterosexual couples. They used the Pre-School Activities Inventory (Golombok & Rust, 1993), a maternal report questionnaire designed to identify "masculine" and "feminine" behavior among boys and girls within unselected samples of schoolchildren. They found no significant differences between children of lesbian and children of heterosexual parents on preferences for gendered toys, games, and activities (Brewaeys et al., 1997).
  • piotrek1965 19.04.11, 21:28
    Czyli babcia, ciotki -rodzina. Ale żadnego homoseksualisty tam nie było, prawda?
    Bo bylo normalnie.
  • paszczakowna1 16.04.11, 21:29
    > > Dwa plemniki nie zaplodnią się nawzajem podobnie jak dwa jajeczka - napra
    > wdę tr
    > > zeba az tak dosłownie pisać?
    >
    > A to jakies wulgaryzmy sa, ze masz problem? No nie zaplodnia sie, zgoda.

    Ściśle rzecz biorąc, to nie jest takie oczywiste w przypadku jajeczek. Nie w naturze (co prawda partenogeneza prawdopodobnie zachodzi w naturze u ssaków, choć zarodki się nie rozwijają, ale to trochę co innego), ale w laboratorium jak najbardziej.
  • lezbobimbo 18.04.11, 22:52
    andrzej585858 napisał:
    >a powstanie nowego zycia z zasady powinno być wynikiem milosci łączącej dwoje ludzi a nie >technicznych protez

    Uwazaj co Ty w ogole wypisujesz, niedouczona istoto ponoc ludzka. Porownujesz in vitro, inseminacje oraz adopcje do TECHNICZNYCH PROTEZ?

    I odpowiedz mi, bo az plone z ciekawosci - dlaczego w ogole przedstawiasz technike i protezy jako cos negatywnego? Dlaczego technika i postep medycyny to cos gorszego od "metod naturalnych"?
    Dlaczego laboratorium jest wg. Ciebie niemoralne, a seks w bramie po imprezie nie?

    Czy osobom niepelnosprawnym powiedzialbys, ze maja nie uzywac TECHNICZNYCH PROTEZ i sztucznych konczyn, ktore sa takie NIENATURALNE, sztuczne i niemoralne?

    Az sie zaciekawilam, jak nazywasz wpadki. Natchnionym tknieciem paluszka bozego?
    Wiesz, kiedy ludzie uprawiaja seks ze soba, to moga to robic tylko i wylacznie dla odczucia cudownej przyjemnosci, nie dla romantycznej milosci ani dla zajscia w ciaze..

    Jestem tez ciekawa, jakimi jeszcze slowami obrazasz dzieci z adopcji - skoro adoptuja ich rodzice NIEBIOLOGICZNI. Skoro milosc rodzicielska i malzenska moze byc odczuwana tylko przez genitalia wedlug Ciebie.

    > sztuczne zapłodnienie nie jest czynem moralnie obojetnym

    Dlaczego? Na czym polega niemoralnosc sztucznego zaplodnienia?

    Jakim prawem smiesz mowic komus, ze jego dzieci powstaly NIEMORALNIE? Albo ze ich dzieci powstaly za pomoca jakiejs PROTEZY, a wiec nienaturalnie?

    To ma byc ten Twoj rzekomy szacunek do ludzi i ich dzieci? Nawet nie rozumiesz, jak bardzo jestes przykry i obelzywy. Nie dziw sie, ze i ja i inni Twoi rozmowcy tutaj dawno przestali Cie szanowac przez Twoje odrazajace poglady.

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • ewaty 14.04.11, 22:09
    andrzej585858 napisał:

    "No chyba że chodzi o definicję rodziny, ale w tym przypadku stawianie znaku równości pomiedzy wiązkiem hetero a homoseksulanym jest nadużyciem."

    Hm, a jeżeli podeszlibyśmy do tego inaczej, rozważając definicję małżeństwa, jako umowy cywilno- prawnej między dwojgiem ludzi, którzy chcą spędzić ze sobą życie? Chyba nikt nie podważa tezy, że osoby o orientacji homoseksualnej są zdolne do żywienia uczuć do drugiej osoby i budowania silnej więzi emocjonalnej, przeżywania zdrady, czy żałoby, gdy osoby bliskiej zabraknie? Dlaczego dwójka ludzi, mieszkających wspólnie przez 20 lat, mających wspólny majątek, dzielących codzienne obowiązki, nie może zawrzeć umowy, porządkującej to wspólne życie prawnie, dlaczego nie mogą się wspólnie rozliczać podatkowo, dziedziczyć automatycznie po sobie i , ogólnie mieć prawnych praw, które mają osoby heteroseksualne, prowadząc identyczne życie?
    Proszę o wyakazanie, jaką komukolwiek miałoby to przynieść szkodę?

    "Oczywiście zaraz gromy na mnie posypią się - ale chyba nikt nie podwazy tezy że na razie ewolucja nie poszła na tyle daleko aby w sposób naturalny pojawiło sie w związkach homoseksualnych potomstwo? I owszem jestem z tego powodu jak najbardziej przeciwny prawu do adopcji."

    A ja często się nad tym zastanawiam. Bo dostatecznie często bywam w Domach Dziecka. I myślę, że lepiej mieszkać z dwiema fajnymi babami, albo sensownymi facetami (a pary adopcyjne są naprawdę poważnie prześwietlane), niż kiwać się w łóżeczku w bidulu.

    Nie jest tak, że jakieś potężne skrzywienia w dziecku musi wywołać wychowanie przez ludzi tej samej płci- ilu jest ludzi wychowywanych tylko przez mamę i babcię, mamę i jej siostrę, ojca i dziadka?
    Ale skrzywienie może wywołać reakcja społeczna i tego najbardziej bym się bała...
    A z drugiej strony, jeśli wychowanie przez dwie lesbijki ma być złem, to jeśli jedna z dziewczyn w parze urodzi dziecko, to uważasz, że należałoby je im odebrać?

    Swoją drogą, mój chrześniak czasem do mnie i swojej matki woła gromko i skrótowo: "matki, no chodźcie tutaj!". Ciekawe, kiedy jakaś bojówka się za nas zabierze...;)
  • slotna 14.04.11, 22:26
    > Ale skrzywienie może wywołać reakcja społeczna i tego najbardziej bym się bała.

    A jaka jest reakcja spoleczna na dzieci wychowane w sierocincach? No i czy samo wychowanie w domu dziecka nie krzywi? Zreszta argument z czajacych sie homofobow jest dla mnie chyba najbardziej przygnebiajacy ze wszystkich: hej, niech grupa ludzi nie ma prawa do wychowywania dzieci, bo za rogiem stoi Terlikowski z megafonem i zrobi im krzywde. No kurde, to chyba cos nalezy zrobic Terlikowskiemu, a nie tym ludziom, nie?

    I w ogole nie wierze w jakies zmozone dreczenie dzieci par homo, tj. wieksze niz dreczenie dzieci, bo sa grube, rude, zezowate, brzydkie, seplenia albo nie daja sobie rady na wuefie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ewaty 14.04.11, 22:40
    slotna napisała:

    Zreszta argument z czajacych sie homofob
    > ow jest dla mnie chyba najbardziej przygnebiajacy ze wszystkich: hej, niech gru
    > pa ludzi nie ma prawa do wychowywania dzieci, bo za rogiem stoi Terlikowski z m
    > egafonem i zrobi im krzywde. No kurde, to chyba cos nalezy zrobic Terlikowskiem
    > u, a nie tym ludziom, nie?


    Nie, nie, poczekaj, ja nie jestem przeciw adopcji przez pary homoseksualne, ja tylko zastanawiam się, czy argumenty wysuwane na temat: "jakie to zło okrutne by było! " nie są dowodem na to, że najwięcej krzywdy takim dzieciom mogą uczynić obrońcy "zdrowego moralnie kręgosłupa". Zastanawiam się, jak silni musieliby być ludzie wychowujący w parze gejowskiej dziecko, by je przed tym uchronić. Dziecko, które i tak ma przerąbane na starcie życiowym. Choć z drugiej strony, wszyscy rodzice adopcyjni, nie kryjący tego, ze nimi są, muszą się liczyć z dodatkowymi wyzwaniami...
  • slotna 14.04.11, 23:19
    > Nie, nie, poczekaj, ja nie jestem przeciw adopcji przez pary homoseksualne,

    Ale ja wiem o tym :)

    > tylko zastanawiam się, czy argumenty wysuwane na temat: "jakie to zło okrutne b
    > y było! " nie są dowodem na to, że najwięcej krzywdy takim dzieciom mogą uczyni
    > ć obrońcy "zdrowego moralnie kręgosłupa".

    Są.

    Zastanawiam się, jak silni musieliby
    > być ludzie wychowujący w parze gejowskiej dziecko, by je przed tym uchronić. Dz
    > iecko, które i tak ma przerąbane na starcie życiowym. Choć z drugiej strony, ws
    > zyscy rodzice adopcyjni, nie kryjący tego, ze nimi są, muszą się liczyć z dodat
    > kowymi wyzwaniami...

    No oczywiscie, ze tak. Jak rowniez wszyscy rodzice niepelnosprawni, malo zarabiajacy, bez samochodu, pracujacy w malo prestizowych zawodach, brzydcy, bez wyksztalcenia, z fizycznymi deformacjami (ponizanie slabszych); albo przeciwnie wyjatkowo atrakcyjni, bogaci, wyksztalceni, swietnie sytuowani (zawisc, zazdrosc). Generalnie _wyrozniajacy_sie_.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 12.04.11, 21:19
    Tak? Geje mieli tyle samo do powiedzenia o swojej orientacji co czarni o kolorze skory czy niepelnosprawni co do swojego zdrowia. Nie wiem, gdzie widzisz roznice.

    A Slotna zdecydowanie dyskutuje na temat. O polskiej tolerancji, ktorej swoja droga wlasnie wystawiasz swiadectwo.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 12.04.11, 21:27
    Homoseksualisci mieli taki sam wplyw na to, jakiej sa orientacji, jak czarni na kolor skory czy niepesnosprawni na swoa forme fizyczna. Nie wiem, jaka roznice tu widzisz.

    Slotna dysutuje zupelnie na temat- o polskiej tolerancji, ktorej wlasnie wystawiasz swiadectwo.

    Tak swoja droga, wiecznie nas tu gromisz za niewlasciwy jezyk. Naprawde uwazasz, ze napisanie komus, ze pisze bzdury to szczyt uprzejmosci?



    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 14.04.11, 07:29
    dakota77 napisała:


    >
    > Tak swoja droga, wiecznie nas tu gromisz za niewlasciwy jezyk. Naprawde uwazasz
    > , ze napisanie komus, ze pisze bzdury to szczyt uprzejmosci?

    Nie - nie jest to szczyt uprzejmości, ale czasem trzeba jakoś okreslić wnioski które - moim zdaniem - są kompletnie nieprawdziwe.

    Czy natomiast nie mamy wyboru na wybór orientacji? Mam akurat na ten temat , bardzo staroświeckie poglądy i uważam że mamy.

    Polecam ten artykuł:
    www.deon.pl/czytelnia/ksiazki/art,351,czy-homoseksualizm-mozna-leczyc.html
    Poza tym dla mnie w powyższej kwestii miarodajna jest powyższa opinia:

    www.lo34.natan.pl/holegal.html
    Ale pewnie, jak zwykle - to co Kościół ma na ten temat do powiedzenia jest nietolerancyjne itd. itp.
    >
    >
    >
  • anutek115 14.04.11, 09:45
    andrzej585858 napisał:

    > dakota77 napisała:
    >
    >
    > >
    > > Tak swoja droga, wiecznie nas tu gromisz za niewlasciwy jezyk. Naprawde u
    > wazasz
    > > , ze napisanie komus, ze pisze bzdury to szczyt uprzejmosci?
    >
    > Nie - nie jest to szczyt uprzejmości, ale czasem trzeba jakoś okreslić wnioski
    > które - moim zdaniem - są kompletnie nieprawdziwe.
    >
    > Czy natomiast nie mamy wyboru na wybór orientacji? Mam akurat na ten temat , ba
    > rdzo staroświeckie poglądy i uważam że mamy.
    >
    > Polecam ten artykuł:
    > www.deon.pl/czytelnia/ksiazki/art,351,czy-homoseksualizm-mozna-leczyc.html
    > Poza tym dla mnie w powyższej kwestii miarodajna jest powyższa opinia:
    >
    > www.lo34.natan.pl/holegal.html
    > Ale pewnie, jak zwykle - to co Kościół ma na ten temat do powiedzenia jest niet
    > olerancyjne itd. itp.

    Zaraz nietolerancyjne. zakłamane, i owszem. No ratunku: "Tym, którzy w imię tej tolerancji chcą podejmować działania na rzecz przyznania określonych praw osobom homoseksualnym współżyjącym ze sobą, należy przypomnieć, że tolerowanie zła jest czymś zupełnie odmiennym od aprobowania i legalizowania zła. " Przepiękne! Niech sobie ci ohydni zboczeńcy robią, co chcą, przymkniemy na to oko, byle się nie pchali na wizję. Byle nie twierdzili, że coś im sie należy, jakieś prawa, tfu, oblechom jednym, zadnych praw, to juz bowiem nie bylaby tolerancja zła, ale aprobowanie zła! Jako nie-katoliczka nie ogarniam umysłem tego typu rozumowania, i dla mnie na przykład nie ma wielkiej różnicy między, powiedzmy, tolerowaniem antysemityzmu a aprobowaniem antysemityzmu. Ale ja mam umysl za malo subtelny na takie niuanse.

    Potem jest jeszcze weselej: "Każde prawo, ustanowione przez ludzi, ma rację bytu jako prawo na tyle, na ile jest zgodne z naturalnym prawem moralnym, uznawanym przez prawy rozum (recta ratio) i na ile respektuje w szczególności niezbywalne prawa każdej osoby[13]. Ustawodawstwa przychylne związkom homoseksualnym są sprzeczne z prawym rozumem, ponieważ udzielają gwarancji prawnych analogicznych do tych, jakie przysługują instytucji małżeństwa, związkom między dwoma osobami tej samej płci.". Znaczy, respektujemy prawa każdej osoby oprócz tych, co nam nie pasują (w tym wypadku homoseksualistów, ale jakoś nie mam watpliwości, że w innych okolicznościach bedą to inne, nie pasujące nam osoby). I, błagam, prosze mi nie wyjasniać, że chodzi o prawa zgodne z "prawym rozumem" (????), bo ja wiem, że nauka wykładana przez KK nie podlega tym samym obostrzeniom, co nauka wykładana przez świeckich. Dlatego KK może odwolywać się do takich kategorii jak 'prawo moralne", czyli czegoś, czego się nie da zdefiniować, a nam, maluczkim, nie lzia się definicji domagać, albo, co gorsza, podważać zalożenia na "prawie moralnym" oparte.

    "Dla poparcia legalizacji związków homoseksualnych nie można przywoływać zasady szacunku i niedyskryminacji wobec każdej osoby. Czynienie bowiem różnic między osobami, albo odmowa uznania prawnego, czy przyznania pewnego świadczenia społecznego, nie są dopuszczalne tylko wtedy, gdy pozostają w sprzeczności ze sprawiedliwością[16]. Nieprzyznanie statusu społecznego i prawnego małżeństwa formom życia, które nie są i nie mogą być małżeńskimi, nie przeciwstawia się sprawiedliwości, ale przeciwnie, jest przez nią wymagane. " A coż to jest sprawiedliwość? To, co wy uznacie za sprawiedliwość, prawda? Sprawiedliwe jest czynienie krzywdy innym ludziom i odmawianie im realizowania się w zyciu partnerskim, bo tak powiedział KK i koniec dyskusji?

    "zupełnie inną rzeczą jest to, że działania, które nie wnoszą znaczącego ani pozytywnego wkładu w rozwój osoby i społeczności, miałyby otrzymać od państwa specyficzne i określone uznanie prawne." "Związki homoseksualne, natomiast, nie wymagają szczególnej uwagi ze strony ustawodawstwa prawnego, ponieważ nie odgrywają wspomnianej roli dla dobra wspólnego." I tak dalej, i tym podobnie. Cały tekst jest faryzejski do bólu i przepełniony nie dośc, ze pogardą dla ludzi, to jeszcze pychą, ktora jest, zdaje się, grzechem. Ale to mnie nie dziwi i w sumie nie jest istotne.

    A wiesz, Andrzeju, czemu nie jest istotne? Bo dotyczy tego, w co wy, katolicy, wierzycie. Dotyczy waszego kościoła i opinii waszych kościelnych przełożonych. Nie moich. Nie wielu, wielu osób. Mnie Kongregacja Nauki (he, he) i Wiary oraz jej opinie i ustalenia nic a nic nie obchodzą. Byłabym tylko wdzięczna, gdyby swoje poglądy i zastrzezenia rozpowszechniala wsród swoich wiernych a nie próbowała narzucić je wszystkim. Jestes przeciwny małżeństwom homoseksualnym? Super, bądź sobie, nie poslubiaj homoseksualisty. Ale wara ci od innych. Ja się muszę pogodzić, ze w tym kraju krzyże wisza na kazdej scianie w kazdym urzędzie, i że moje dziecko nie ma w szkole etyki, bowiem mamy tak ułomnie skonstruowane prawo, które na to pozwala. A więc ty pogódx się, że w państwie, w którym zyjesz pojawią się ustawy, których nie zaakceptujesz. No, chyba, że uważasz, że ja sie z tym musze pogodzić, bo się buntuję przeciw czemuś, co twoja ulubiona organizacja ma prawo robić, ale ty sie nie musisz pogodzić, bo twoja racja jest twojsza oraz wsparta przez wspomniana organizację, której wszystko wolno.

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • andrzej585858 14.04.11, 15:46
    anutek115 napisała:

    . A więc ty pogódx się, że w państwie, w którym z
    > yjesz pojawią się ustawy, których nie zaakceptujesz. No, chyba, że uważasz, że
    > ja sie z tym musze pogodzić, bo się buntuję przeciw czemuś, co twoja ulubiona o
    > rganizacja ma prawo robić, ale ty sie nie musisz pogodzić, bo twoja racja jest
    > twojsza oraz wsparta przez wspomniana organizację, której wszystko wolno.

    I na tym polega różnica pomiędzy nami - ja nie będę buntował się przeciwko prawu które będzie niezgodne z moim światopoglądem, a raczej z moją wiarą. I nie będe organizował manifestacji ani marszów.
    Ale będę mówił iż jest niezgodne z niedefiniowalnym wedlug Ciebie "prawem moralnym" i oczywiście będę dążył do jego zmiany, ale właśnie poprzez nieustanne przypominanie o tym że najważniejsze są niezbywalne prawa każdej osoby.
    A już naprawdę kuriozalne jest stwierdzenie o rozumieniu sprawiedliwości jako czynieniu krzywdy innym ludziom, poprzez odmowę równoprawnego uznania związków hetero- i homoseksualnych.

    A poza tym żeby to tej mojej jak to określasz "organizacji" było wszystko wolno, ale niestety nie stoją za nią zadne dywizje, ani nawet zdecydowana większośc polityków. Poza tym przecież za 20, góra 40 lat to będzie tylko marginalna sekta.
    Stoi za nią tylko wiara i przykazania oraz obowiązek nazywania zła moralnego złem. A że nie podoba się to wielu ludziom? Od samego początku nie podobało się, co widac już nawet w tekstach listów sw. Pawła.
    Jezeli już wtedy buntowano się przeciwko Ewangelii, to co w tym dziwnego że także i teraz?
    >
  • slotna 14.04.11, 20:45
    > I na tym polega różnica pomiędzy nami - ja nie będę buntował się przeciwko praw
    > u które będzie niezgodne z moim światopoglądem, a raczej z moją wiarą. I nie bę
    > de organizował manifestacji ani marszów.

    O. Nigdy nie brales udzialu w zadnej demonstracji, zadnym marszu za PRLu? Mowiles kolegom, ktorzy udzial brali, zeby sobie odpuscili, bo przeciez prawo jest prawem i nie ma co sie buntowac, a do zmian wystarczy "nieustanne przypominanie o tym że najważniejsze są niezbywalne prawa każdej osoby"? I co oni na to?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 16.04.11, 10:59
    slotna napisala:

    > O. Nigdy nie brales udzialu w zadnej demonstracji, zadnym marszu za PRLu? Mowil
    > es kolegom, ktorzy udzial brali, zeby sobie odpuscili, bo przeciez prawo jest p
    > rawem i nie ma co sie buntowac, a do zmian wystarczy "nieustanne przypominanie
    > o tym że najważniejsze są niezbywalne prawa każdej osoby"? I co oni na to?

    Masz ewidentne zdolności do przeinaczania. Demonstracje w PRL-u odbywały się chyba w diametralnie innych warunkach i z innych powodów - albo mam juz taka sklerozę że nie pamiętam?
    Dzieki tym demontracjom z czasów PRL masz dzisiaj prawo urządzać dowolne manifestacje - nawet najbardziej absurdalne.

    Może inaczej - podaj mi choć jeden przepis prawny obowiązujący obecnie ktory dyskryminuje kogolwiek ze wzgledu na cokolwiek - o właśnie.
    Szacunku i tolerancji nie stworzy się poprzez ustawy - bo to jest kwestia wykraczajaca poza sprawy czysto materialne. Zakazac palenia mozna jak najbardziej i wyegzekwować ten zakaz - też.Ale szacunku do drugiego czlowieka nie zadekretuje się.
  • slotna 16.04.11, 12:33
    > Masz ewidentne zdolności do przeinaczania. Demonstracje w PRL-u odbywały się ch
    > yba w diametralnie innych warunkach i z innych powodów - albo mam juz taka skle
    > rozę że nie pamiętam?

    Odbywaly sie w innych warunkach, zgoda, tylko co z tego? Ale czy naprawde z diametralnie innych powodow? Powodem moim zdaniem bylo to, co i teraz - demonstrantom nie podobala sie zastana rzeczywistosc.

    > Dzieki tym demontracjom z czasów PRL masz dzisiaj prawo urządzać dowolne manife
    > stacje - nawet najbardziej absurdalne.

    A dzieki tym demonstracjom z czasow dzisiejszych homoseksualisc beda mieli prawo brac sluby i adoptowac dzieci, jakkolwiek absurdalne bedzie ci sie to wydawac.

    > Może inaczej - podaj mi choć jeden przepis prawny obowiązujący obecnie ktory dy
    > skryminuje kogolwiek ze wzgledu na cokolwiek - o właśnie.

    Definicja malzenstwa, uregulowania dot. adopcji. O wlasnie.

    > Szacunku i tolerancji nie stworzy się poprzez ustawy - bo to jest kwestia wykra
    > czajaca poza sprawy czysto materialne. Zakazac palenia mozna jak najbardziej i
    > wyegzekwować ten zakaz - też.Ale szacunku do drugiego czlowieka nie zadekretuje
    > się.

    Moim zdaniem szacunek do kobiet i ciemnoskorych jednak zadekretowano - od zmian w prawie sie zaczelo.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginny22 14.04.11, 21:31
    > Stoi za nią tylko wiara i przykazania oraz obowiązek nazywania zła moralnego zł
    > em. A że nie podoba się to wielu ludziom?

    Tak, Andrzeju. Mnie się nie podoba. Bo nie widzę tego moralnego zła tam, gdzie Ty je widzisz.
  • slotna 14.04.11, 12:11
    > Nie - nie jest to szczyt uprzejmości, ale czasem trzeba jakoś okreslić wnioski
    > które - moim zdaniem - są kompletnie nieprawdziwe.

    Andrzej, jeszcze raz. Jedno z dwojga: albo rownie nie znosisz kobiet przez kampanie przeciwko dyskryminacji kobiet i nie cierpisz niepelnosprawnych przez kampanie przeciwko dyskryminacji niepelnosprawnych ALBO sciemniasz o swojej homofobii, bo homofobem byles i dwadziescia lat temu zanim o jakichkolwiek kampaniach ktokolwiek uslyszal. A teraz ci jednak troche wstyd, troche sie lamiesz, wiec szukasz winnych wsrod samych homoseksualistow. No nie jest tak? Wez sie zastanow, blagam. Serio mowie.

    > Czy natomiast nie mamy wyboru na wybór orientacji? Mam akurat na ten temat , ba
    > rdzo staroświeckie poglądy i uważam że mamy.

    Masz tez urocze, staroswieckie poglady, ze ziemia jest plaska, a slonce krazy wokol niej? Bo to ten sam poziom absurdu. Organizacje naukowe mowia NIE, NIE, NIE, SPRAWDZALISMY, NIE DA SIE, KROPKA, a ty mi tu ze staroswieckoscia i linkujesz do ludzi, ktorzy maja takie same uprawnienia do wydawania opinii na ten temat jak np. cech rzeznikow albo zwiazek przedszkolanek polskich.

    > Ale pewnie, jak zwykle - to co Kościół ma na ten temat do powiedzenia jest niet
    > olerancyjne itd. itp.

    Przede wszystkim jest _nieprawdziwe_.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • kajaanna 14.04.11, 18:54
    Andrzeju, to weź i mnie znienawidź, bo przez lata długie (od czasów studiów i działalności w Ogólnopolskiej Radzie Studentów Niepełnosprawnych) walczyłam o równouprawnienie osób wykluczonych ze społeczeństwa przez ich inwalidztwo. Wykluczenie, rozumiesz?
    Niedostępny dla kalek (mówię tylko o ograniczeniu ruchowym) był cały, piękny świat. Bo instytucje, kina, kawiarnie, teatry, biura, chodniki, estakady nad jezdniami, były kiedyś niedostępne dla kulawych.
    Niepełnosprawni byli "niewidoczni", ale tylko dlatego, że wejścia do wind były zbyt wąskie dla wózków, bo windy zatrzymywały się na półpiętrach i tych ostatnich kilka schodów trzeba JAKOŚ pokonać.

    Teraz są podjazdy, krawężniki mają zjazd, wymienia się windy na takie z szerszym wejściem i drzwi do łazienek nie mają już ustawowych 70 centymetrów.
    Byliśmy wtedy takimi Biedroniami, walczącymi o możliwość pełnego bycia w społeczeństwie, a nie obijającymi się między półką a wersalką pół-ludźmi.

    I patrz, jak się zmieniło.
  • dakota77 14.04.11, 19:48
    No masz, jaka bezczelna, bedzie sobie zaslugi przypisywac;-P. Samo sie przeciez zmienilo, dlatego ze niepelnosprawni siedzieli cicho w kacie, zamiast sie ubiegac o swoje prawa, jak to gejostwo bezczelne!;-P

    Sorki, ale ta dyskusja zdazyla mnie porzadnie zniesmaczyc. Jak sie jest zdrowym heterykiem nalezacym do tego do wiekszosci eligijnej to latwo sie dziwic, o co inni robia tyle krzyku, jakich niby praw sie ich pozbawia?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kajaanna 14.04.11, 20:15
    @Dakota:

    :D

    Oj, to-to, właśnie!
    Wszystko to Cywilizacja wygenerowała z głębi siebie. Bez nikogo, kto walczyłby o prawa khę... jakoś innych.

    A było tak fajnie... Nie szwędały się kulawe po świecie, na wózkach po ulicach nie jeździły - oczy zdrowym ludziom rażąc swoim nieszczęściem, nie pchały się ani na studia, ani do roboty dla NORMALNYCH prawników, matematyków czy tłumaczy, tylko sobie szczotki czy inne koszyki pletli i komu to przeszkadzało?

    Oj, zła ta nowoczesna Cywilizacja, zła, bo dopuszcza do głosu jakieś bestarium spokój porządnym ludziom zakłócające.
  • andrzej585858 16.04.11, 09:53
    kajaanna napisała:

    > @Dakota:
    >
    > :D
    >
    > Oj, to-to, właśnie!
    > Wszystko to Cywilizacja wygenerowała z głębi siebie. Bez nikogo, kto walczyłby
    > o prawa khę... jakoś innych.
    >
    > A było tak fajnie... Nie szwędały się kulawe po świecie, na wózkach po ulicach
    > nie jeździły - oczy zdrowym ludziom rażąc swoim nieszczęściem, nie pchały się a
    > ni na studia, ani do roboty dla NORMALNYCH prawników, matematyków czy tłumaczy,
    > tylko sobie szczotki czy inne koszyki pletli i komu to przeszkadzało?
    >
    > Oj, zła ta nowoczesna Cywilizacja, zła, bo dopuszcza do głosu jakieś bestarium
    > spokój porządnym ludziom zakłócające.

    Zamiast komentarza - naprawdę wnioski są wyciagane w zadziwiający sposób, zwłaszcza w kwestii mojego - jakoby - negatywnego stosunku wobec niepełnosprawnych.

    Więc - tak gwoli ścisłości, tak się składa że sam zaliczam się do tej grupy i posiadam grupę inwalidzką, także i moje dziecko jest niepełnosprawne i to w stopniu uniemozliwiającym podjęcie kiedykolwiek pracy.
    Tak więc mówię o tym co jest mi znane z autopsji - i droga Dakoto - nie jestem zdrowym heterykiem - jak to byłaś łaskawa zauważyć. I doskonale wiem jakie problemy niesie za sobą niepełnosprawność, oraz jak wiele osób bardzo zaangażowanych w organizacjach mających pomagać, robi to tylko hasłowo.

    Co nie zmienia faktu że to co dzieje się w związku z tzw. dyskryminacja ze wzgledu na preferencje seksualne nie ma nic wspólnego z problemami osób niepełnosprawnych, a najczęściej poprzez swoja ostentację i nachalnośc wywiera wręcz przeciwny skutek.
  • dakota77 16.04.11, 10:20
    Wiesz co, po przeczytaniu twoich slow o "tzw. dyskryminacji" nie mam wiecej pytan.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 16.04.11, 11:01
    dakota77 napisała:

    > Wiesz co, po przeczytaniu twoich slow o "tzw. dyskryminacji" nie mam wiecej pyt
    > an.

    Całkiem słusznie - zwłaszcza jeżeli byłyby to pytania utrzymane w podobnej stylistyce jak te o o moim stosunku do niepełnosprawnych.
  • lutecja4 17.04.11, 23:27
    "Zamiast komentarza - naprawdę wnioski są wyciagane w zadziwiający sposób, zwłaszcza w kwestii mojego - jakoby - negatywnego stosunku wobec niepełnosprawnych.

    Więc - tak gwoli ścisłości, tak się składa że sam zaliczam się do tej grupy i posiadam grupę inwalidzką, także i moje dziecko jest niepełnosprawne i to w stopniu uniemozliwiającym podjęcie kiedykolwiek pracy.
    Tak więc mówię o tym co jest mi znane z autopsji - i droga Dakoto - nie jestem zdrowym heterykiem - jak to byłaś łaskawa zauważyć. I doskonale wiem jakie problemy niesie za sobą niepełnosprawność, oraz jak wiele osób bardzo zaangażowanych w organizacjach mających pomagać, robi to tylko hasłowo.

    Co nie zmienia faktu że to co dzieje się w związku z tzw. dyskryminacja ze wzgledu na preferencje seksualne nie ma nic wspólnego z problemami osób niepełnosprawnych, a najczęściej poprzez swoja ostentację i nachalnośc wywiera wręcz przeciwny skutek. "
    Andrzeju- logicznie rzecz biorąc, na podstawie wywodów, czemu to tak bardzo nie lubisz homoseksualistów i ich sposobów walki z dyskryminacją naprawdę można wysnuć wniosek, że konsekwentnie nie powinieneś lubić i tolerować innych grup w podobny sposób protestujących i walczących z dyskryminacją ich dotyczącą.
    Albo zmień sposób argumentacji, albo przyznaj się po prostu, że jesteś homofobem, który uważa, że osoby homoseksualne praw żadnych nie powinny mieć.
    Złośliwe dopisanie, że powinni mieć osobne sektory i pulę biletów na meczach jest co najmniej nie na miejscu-bilety takie i sektory mają osoby niepełnosprawne, bowiem dyskryminacja tej właśnie grupy polega na tym, że trzeba im ułatwić wyjście z domów "do ludzi".
    Osoby homoseksualne dyskryminowane są z zupełnie innych powodów niż niepełnosprawne, a to, że Ty tego nie dostrzegasz nie oznacza, że tego nie ma-ważne jest to, co te właśnie osoby dostrzegają i odczuwają, jeśli się czują dyskryminowane, mają prawo o swoje prawa walczyć.
    Z tego, co piszesz jasno wynika, że jeśli Ciebie coś nie dotyczy to albo tego nie ma, albo jest niepoprawne, niewłaściwe czy wręcz złe.
    A każdy walczy, jak umie. Jakie metody walki z dyskryminacji osób homoseksualnych byłyby według Ciebie właściwe, skoro nie pasują Ci aktywiści tacy jak Robert Biedroń?
  • dakota77 17.04.11, 23:53
    No ale Andrzej przeciez uwaza, ze homoseksualisci w zaden sposob nie sa w tym kraju dyskryminowni\, wiec o co maja walczyc? Maja siedziec cicho w domu i cieszyc sie, ze sasiedzi nie przychodza s pochodniami.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • lutecja4 17.04.11, 23:57
    I dlatego mu napisałam, że to nieważne, że on nie dostrzega tej dyskryminacji-ważne, ze widzą ją osoby zainteresowane.
    Łatwo jest ignorować coś, co nas nie dotyczy.
  • piotrek1965 12.04.11, 21:28
    Wnioskuje z tego, ze nienawidzisz kobiet i brzydzisz sie nimi
    Czyli
    _Andrzej jest krypto-gejem?
    Nie ma to jak dialektyka
  • slotna 12.04.11, 22:05
    > Wnioskuje z tego, ze nienawidzisz kobiet i brzydzisz sie nimi
    > Czyli
    > _Andrzej jest krypto-gejem?

    Nie wiem, czy jest czy nie, bo i skad mam to wiedziec; wiem natomiast, ze z pewnoscia nie mozesz tego wywnioskowac z mojej wypowiedzi. Pomylily ci sie chyba pojecia, wiec wyjasnie w prostych slowach: gejami nazywamy mezczyzn o orientacji homoseksualnej. Nie ma to nic wspolnego z nienawiscia do kobiet. Nienawisc do kobiet nazywana jest natomiast mizoginia.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 13.04.11, 13:01
    Ale przecież to się może łączyć. Jedni z obrzydzenia do kobiet są gejami,inni po prostu leją babsztyle, gdy zupa jest za słona.
  • slotna 13.04.11, 20:04
    > Ale przecież to się może łączyć.

    Jasne, obrzydzenie do kobiet moze sie laczyc z wieloma rzeczami: np. z homoseksualizmem, heteroseksualizmem, niebieskimi oczami, czarnymi oczami, upodobaniem do muzyki klasycznej, upodobaniem do muzyki rockowej, nadawaniem sobie nicka z imieniem "Piotrek" albo "Andrzej" i milionem innych. Masz jakies dane dotyczace tego, z czym laczy sie czesciej, czy tak sobie mamlesz?

    > Jedni z obrzydzenia do kobiet są gejami,inni po prostu leją babsztyle, gdy zupa jest za słona.

    Nie sadze, zeby ktokolwiek mogl zostac gejem "z obrzydzenia do kobiet". Jak niby mialby taki mechanizm dzialac? Czyzby owo obrzydzenie mialo z automatu generowac pociag seksualny do mezczyzn? Nie wiem tez jak laczysz to z przemoca domowa.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 13.04.11, 21:16
    Jasne, gejem zostaje się z powodu fascynacji kobietami :-)
    Czyzby owo obrzydzenie mialo z automatu genero
    > wac pociag seksualny do mezczyzn?
    Niekoniecznie- wszak zboczeń jest bardzo dużo. Niektórzy, to nawet znaczki zbierają:-)
  • slotna 13.04.11, 21:25
    > Jasne, gejem zostaje się z powodu fascynacji kobietami :-)

    Zupelnie nie. Gdzie znalazles taka dziwna teorie?

    > Niekoniecznie- wszak zboczeń jest bardzo dużo. Niektórzy, to nawet znaczki zbie
    > rają:-)

    Ani homoseksualizm ani zbieranie znaczkow nie sa zboczeniami. Niemniej ciekawi mnie, skad wziales wniosek, ze sa pochodnymi obrzydzenia do kobiet.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 13.04.11, 22:28
    U Ciebie znalazłem.
    Ze wstrętu -nie, z fascynacji -też nie?
    Dziedziczenie -z wiadomych względów odpada.
    No chyba, że z fascynacji Wyścigiem Pokoju. Szurkowski, Szozda -cudowne dzieci dwóch, nie bójmy się tego slowa, kółek:-)
  • slotna 13.04.11, 23:27
    > U Ciebie znalazłem.

    Klamiesz, a zatem konczymy pogawedke.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 12.04.11, 20:22
    Czyli że co?

    1. Wiesz na pewno (skąd?), że homoseksualiści w Polsce nie są dyskryminowani. Ci, którzy twierdzą, że spotkali się z dyskryminacją, na pewno kłamią, bo nic takiego ich nie spotkało.
    2. Może i są dyskryminowani, ale nie powinni o tym mówić. (Ale to żadna forma dyskryminacji, skądże.)
    3. Nie są dyskryminowani. Cokolwiek im się dzieje, i tak im za dobrze, bo powinni po więzieniach siedzieć.
    4. ?
  • slotna 12.04.11, 20:28
    > 1. Wiesz na pewno (skąd?), że homoseksualiści w Polsce nie są dyskryminowani. C
    > i, którzy twierdzą, że spotkali się z dyskryminacją, na pewno kłamią, bo nic ta
    > kiego ich nie spotkało.
    > 2. Może i są dyskryminowani, ale nie powinni o tym mówić. (Ale to żadna forma d
    > yskryminacji, skądże.)
    > 3. Nie są dyskryminowani. Cokolwiek im się dzieje, i tak im za dobrze, bo powin
    > ni po więzieniach siedzieć.
    > 4. ?

    5. Profit!

    MSPANC


    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 12.04.11, 20:32
    paszczakowna1 napisała:

    > Czyli że co?
    >
    > 1. Wiesz na pewno (skąd?), że homoseksualiści w Polsce nie są dyskryminowani. C
    > i, którzy twierdzą, że spotkali się z dyskryminacją, na pewno kłamią, bo nic ta
    > kiego ich nie spotkało.
    > 2. Może i są dyskryminowani, ale nie powinni o tym mówić. (Ale to żadna forma d
    > yskryminacji, skądże.)
    > 3. Nie są dyskryminowani. Cokolwiek im się dzieje, i tak im za dobrze, bo powin
    > ni po więzieniach siedzieć.
    > 4. ?

    4 - Powinni mieć wydzielony sektor na stadionach w czasie ME oraz specjalna pule biletów - w innym przypadku bedzie to dyskryminacja
  • jottka 12.04.11, 20:39
    no i zasadniczo ten tekst o stadionach w odpowiedzi na pytanie paszczakówny ładnie nam pokazuje, co znaczy chrześcijańska miłość bliźniego w praktyce:)
  • dakota77 12.04.11, 21:15
    No faktycznie, gejom w naszym kraju swietnie sie powodzi. Maja dokladnie takie same prawa jak hetero, co?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 12.04.11, 20:01
    Jest lepiej. 37% Polakow uwaza, ze pary gejow i lesbijek nie powinny miec prawa do uprawiania seksu, 26% sie nad tym zastanawia... Dolaczyc do tego podsumowanie raportu, czyli: "Postawy wobec gejów i lesbijek są trwałe i mocno ugruntowane, czego dowodzi zdecydowanie i konsekwencja, z jaką znacząca grupa respondentów sprzeciwia się przyznaniu im jakichkolwiek praw. Wydaje się, że ani zmiana ustroju, ani wstąpienie do Unii Europejskiej nie zmieniły istotnie nastawienia społeczeństwa" i mozna zwymiotowac z rozpaczy i zalu. Raport z 2008, dodajmy.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • zla.m 12.04.11, 21:39
    Ja wiedziałam, że ludziom przeszkadzają geje i lesbijki w przestrzeni społecznej, wiem, że większości nie podoba się pomysł aby oni/one mogli adoptować... Ale że ponad 1/3 społeczeństwa chce komuś włazić do łóżka i decydować co można a co nie...??? Naprawdę, jestem w szoku. Ciężkim. Może respondenci nie zrozumieli pytania?
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • slotna 12.04.11, 22:10
    > Ja wiedziałam, że ludziom przeszkadzają geje i lesbijki w przestrzeni społeczne
    > j, wiem, że większości nie podoba się pomysł aby oni/one mogli adoptować... Ale
    > że ponad 1/3 społeczeństwa chce komuś włazić do łóżka i decydować co można a c
    > o nie...??? Naprawdę, jestem w szoku. Ciężkim. Może respondenci nie zrozumieli
    > pytania?

    Pytanie brzmialo "CZY, PANA(I) ZDANIEM, PARY GEJÓW I LESBIJEK, CZYLI OSÓB TEJ SAMEJ PŁCI POZOSTAJĄCYCH ZE SOBĄ W INTYMNYM ZWIĄZKU, POWINNY MIEĆ PRAWO
    UPRAWIAĆ STOSUNKI SEKSUALNE?", wiec nie bylo specjalnie skomplikowane. Nie wierze, ze ponad 60% ankietowanych nie zrozumialo tego pytania, i to raz za razem od 2001 roku.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ginny22 12.04.11, 22:17
    Znam te badania, ale ile razy je widzę, to mózg odmawia mi współpracy. Nie rozumiem. Nie rozumiem, jakim cudem 1/3 społeczeństwa robi różnicę, co dwie nieznane im osoby robią ze sobą w łózku.
    Andrzeju, czy ty umiesz to wytłumaczyć?
  • mankencja 12.04.11, 23:58
    sądząc po omawianym już przez nas artykule, istnieją ludzie, którzy uważają, że sfera łóżkowa powinna być regulowana szczegółowymi przepisami.
    --
    kot
  • szprota 13.04.11, 19:45
    Też jestem ciekawa Andrzejowej odpowiedzi.
    Rzuciłam na te badania okiem i z żalem stwierdzam, że nie mogę się przyczepić: pytania zadane prosto, próba porządna, reprezentatywna, ludzie tutaj naprawdę tak myślą.
    Jestem przerażona.
    --
    Szpro testuje
  • slotna 13.04.11, 23:33
    > Też jestem ciekawa Andrzejowej odpowiedzi.

    Ja sie troche boje, wiedzac, ze potrafil wtracic sie do prywatnej rozmowy obcych kobiet, bo mu sie nie podobalo, co mowia...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 14.04.11, 07:33
    slotna napisała:

    >
    > Ja sie troche boje, wiedzac, ze potrafil wtracic sie do prywatnej rozmowy obcyc
    > h kobiet, bo mu sie nie podobalo, co mowia...

    Nie - no jasne, nazywanie dziecka jako - to - nie powinno mnie kompletnie obchodzić.Niestety, ale obchodzi.
    >
  • slotna 14.04.11, 12:41
    > Nie - no jasne, nazywanie dziecka jako - to - nie powinno mnie kompletnie obcho
    > dzić.Niestety, ale obchodzi.

    Slowo "dziecko" jest rodzaju nijakiego, wiec jak najbardziej "to". Ale nie chodzilo wcale o dziecko, tylko o zarodek/plod. I tak, niespecjalnie powinno cie obchodzic, czy ktos zaluje, ze w swoim kraju nie moze usunac ciazy, czy nie - ale jesli nawet cie obchodzi to i tak na pewno nie powinienes wcinac sie w rozmowy obcych osob. Tak samo, jak mozesz uwazac, skoro to dla ciebie takie przyjemne, ze seks homoseksualny to grzech i obraza boska, ale nadal nie powinienes sie wtracac.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 14.04.11, 18:23
    ze seks homoseksualny to grzech i obraza boska,
    To obraza dla hemoroidów:-)
  • andrzej585858 14.04.11, 06:53
    szprota napisała:

    > Też jestem ciekawa Andrzejowej odpowiedzi.
    > Rzuciłam na te badania okiem i z żalem stwierdzam, że nie mogę się przyczepić:
    > pytania zadane prosto, próba porządna, reprezentatywna, ludzie tutaj naprawdę t
    > ak myślą.
    > Jestem przerażona.

    A to ja zacytuję tylko tow. Millera który ustosunkowując się do znanej wypowiedzi połą Węgrzyna, stwierdził iz jego jedyna wina to fakt że powiedział głośno to - co 80% mężczyzn myśli po cichu.Właśnie takie poglądy przekladają się na takie a nie inne wyniki badań.

    Niechęć do mniejszości i brak zrozumienia dla nich była i jest obecna w każdym społeczeństwie. I tego nie ureguluje się przy pomocy żadnych rozwiązań prawnych oraz coraz bardziej hałaśliwych akcji propagandowych. Zwłaszcza że najwazniejszym problemem jest zmiana nastawienia emocjonalnego konkretnych ludzi - a tego nie da się zrobić odgórnymi zarządzeniami.
    Zwłaszcza gdy żądania są coraz bardziej dziwaczne, jaskrawym tego przykładem jest właśnie kwestia tworzenie stowarzyszenia kibiców-gejów, o czym było już w sąsiednim wątku .
  • szprota 14.04.11, 20:52
    Andrzeju, nie mieszaj pojęć.
    Zadano ci pytanie, jak Ty możesz wyjaśnić to, że tyle osób chce zakazać seksu homoseksualnego, a Ty mi tu, że tak, wszyscy tak myślą, bo poseł Węgrzyn i Miller. Ja wiem, że ludzie tak myślą, ja pytam Ciebie, jako rozmówcę konserwatywnego, dlaczego.
    Z czego to wynika, Twoim zdaniem.

    Co do tego, jak zmienić to nastawienie, to znów wyciągasz najbardziej jaskrawy przykład, który także i dla mnie jest strzałem w stopę, bo w budowaniu tolerancji nie chodzi o to, by siadać w osobnych trybunach, tylko o to, by chłopaki mogli sobie przyjść razem na mecz i się uściskać, gdy wygrają nasi bez narażenia się na co najmniej docinki.
    Regulacje prawne zmieniają sposób myślenia. Nasuwa mi się przykład z zakazem palenia w miejscach publicznych: nie minęło wiele czasu od jego wprowadzenia, a w lokalu, w którym można było palić, jednak nie zapaliłam - wychodziłam na zewnątrz. Bo siedziałam przy stoliku z niepalącymi. Wiedziałam wcześniej, że dym przeszkadza, ale wdrukował mi się nawyk wychodzenia na papierosa. I to wdrukowanie nawyku chodzi: o to, żeby taki homofob jeden z drugim dwa razy się zastanowił zanim zacznie opowiadać brednie o sprzeczności z naturą czy moralności.
    --
    Szpro pochwala
  • slotna 14.04.11, 21:19
    > Regulacje prawne zmieniają sposób myślenia. Nasuwa mi się przykład z zakazem pa
    > lenia w miejscach publicznych: nie minęło wiele czasu od jego wprowadzenia, a w
    > lokalu, w którym można było palić, jednak nie zapaliłam - wychodziłam na zewną
    > trz. Bo siedziałam przy stoliku z niepalącymi. Wiedziałam wcześniej, że dym prz
    > eszkadza, ale wdrukował mi się nawyk wychodzenia na papierosa. I to wdrukowanie
    > nawyku chodzi: o to, żeby taki homofob jeden z drugim dwa razy się zastanowił
    > zanim zacznie opowiadać brednie o sprzeczności z naturą czy moralności.

    Po napisaniu tl;dr dla Andrzeja, a w trakcie produkcji obiadu, zaczelam zastanawiac sie wlasnie nad owa kolejnoscia: czy czekac na zmiane mentalnosci i potem zmieniac prawo, czy przeciwnie - zmieniac prawo, zmieniajac tym samym mentalnosc. Jak dla mnie, zdecydowanie to drugie, nawet w kwestiach drobniejszych (typu nie nalezy czekac, az do ludzi dotrze, ze zapiete pasy ratuja zycie, tylko zmuszac, zeby zapinali; ze wynoszenie materialow z pracy to nie zaradnosc, a kradziez, tylko umozliwiac pracodawcom zwolnienie zlodziejaszkow itp).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • szprota 14.04.11, 22:06
    slotna napisała:

    > Po napisaniu tl;dr dla Andrzeja, a w trakcie produkcji obiadu, zaczelam zastanawiac sie wlasnie nad owa kolejnoscia: czy czekac na zmiane mentalnosci i potem zmieniac prawo, czy przeciwnie - zmieniac prawo, zmieniajac tym samym mentalnosc. Jak dla mnie, zdecydowanie to drugie, nawet w kwestiach drobniejszych (typu nie nalezy czekac, az do ludzi dotrze, ze zapiete pasy ratuja zycie, tylko zmuszac, zeby zapinali; ze wynoszenie materialow z pracy to nie zaradnosc, a kradziez, tylko umozliwiac pracodawcom zwolnienie zlodziejaszkow itp).

    Ja w tym względzie nie mam wątpliwości. Naprawdę wolę ten przerażający niektórych terror politycznej poprawności (WTF, toż wystarczy nie dyskryminować w wypowiedziach publicznych żadnych mniejszości, no wielkie mi co) niż takie przyzwolenie na otwarcie homofobiczne zachowania jak teraz.

    --
    Szpro testuje
  • piotrek1965 14.04.11, 22:39
    Po napisaniu tl;dr dla Andrzeja, a w trakcie produkcji obiadu, zaczelam zastanawiac sie wlasnie nad owa kolejnoscia: czy czekac na zmiane mentalnosci i potem zmieniac prawo, czy przeciwnie - zmieniac prawo, zmieniajac tym samym mentalnosc. Jak dla mnie, zdecydowanie to drugie, nawet w kwestiach drobniejszych (typu nie nalezy czekac, az do ludzi dotrze, ze zapiete pasy ratuja zycie, tylko zmuszac, zeby zapinali; ze wynoszenie materialow z pracy to nie zaradnosc, a kradziez, tylko umozliwiac pracodawcom zwolnienie zlodziejaszkow itp).

    To może wreszcie zrozumiałaś, dlaczego należy zakazaywać prawnie aborcji. Właśnie po to, żeby nie podchodzić do tego, jak do wyrywania zęba.

    Zapinanie pasów, lub nie -to prywatna sprawa. Nie zapinając -szkodzę ewentualnie sobie. Nakazywanie to tak, jakby zakazać palenia w ogóle.

  • slotna 14.04.11, 23:18
    > To może wreszcie zrozumiałaś, dlaczego należy zakazaywać prawnie aborcji. Właśn
    > ie po to, żeby nie podchodzić do tego, jak do wyrywania zęba.

    Alez ja rozumiem, dlaczego ci interesujacy ludzie, ktorzy uwazaja aborcje za zbrodnie chca jej zakazania, skad ci przyszlo do glowy cos innego?

    > Zapinanie pasów, lub nie -to prywatna sprawa. Nie zapinając -szkodzę ewentualni
    > e sobie. Nakazywanie to tak, jakby zakazać palenia w ogóle.

    O, nastepny korwinista. Pozdrow bat_oczira :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 14.04.11, 23:29
    żaden korwinista. Ja -zapinam, ale obowiązek to przegięcie.
    Mogą nakazać nosić kalesony -bo zimą można się przeziębić. Albo nakazać nosić dziewczynom staniki, bo biust się niszczy -a ja wolę, jak nie noszą:-)
  • ready4freddy 18.04.11, 13:20
    piotrek1965 napisał:



    > Zapinanie pasów, lub nie -to prywatna sprawa. Nie zapinając -szkodzę ewentualni
    > e sobie. Nakazywanie to tak, jakby zakazać palenia w ogóle.

    wydaje ci sie. twoj nieprzywiazany do fotela kadlub i niewatpliwie twarda glowa moga uszkodzic kogos niewinnego, wypadajac przez przednia szybe z duza predkoscia.

    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • piotrek1965 18.04.11, 13:31
    Co prawda nie słyszałem o takim przypadku, ale teoretycznie jest możliwy, chociaż chyba mało prawdopodobny. Teoretycznie palacz też może podpaliś niechcący dom i giną niewinni ludzie, a jakoś nikt palenia calkowicie nie delegalizuje. A skaczące cycki, bez stanika.....(tu można sobie pofantazjować):-)
  • ready4freddy 18.04.11, 14:35
    ??? palacz szkodzi innym bezposrednio (palenie bierne), zakazy nie maja nic wspolnego z podpalaniem.
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • piotrek1965 18.04.11, 22:00
    pożar może być od tzw. peta. Pali, zaśnie, podpali i tragedia gotowa. To się zdarza częściej, niż uszkodzenie kogoś przez wylatujące z samochodu ciało.
  • zla.m 13.04.11, 00:37
    No ja wiem, przeczytałam cały raport. Tylko szukam jakiegoś wytłumaczenia, bo przerażają mnie te liczby ;-)
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • piotrek1965 13.04.11, 21:21
    Jest lepiej. 37% Polakow uwaza, ze pary gejow i lesbijek nie powinny mie
    > c prawa do uprawiania seksu, 26% sie nad tym zastanawia...
    Pary gej + lesbijka jak najbardziej mogą. Ja tam jestem za.
  • andrzej585858 14.04.11, 07:38
    piotrek1965 napisał:

    > Jest lepiej. 37% Polakow uwaza, ze pary gejow i lesbijek nie powinny mie
    > > c prawa do uprawiania seksu, 26% sie nad tym zastanawia...
    > Pary gej + lesbijka jak najbardziej mogą. Ja tam jestem za.

    Szanowny kolego - już raz zwracałem uwagę na sposób wypowiedzi.
    Poglądy można mieć różne - ale powyższe konstatacje są po prostu wulgarne i jako takie będą usuwane.
    Mam nadzieję że jednak nastąpi zmiana. Ja rozumiem że czasem napisze się o jedno slowo za dużo - ale to powinno występować czasem.
    Natomiast u Ciebie przypadek stał się regułą - a tego na dłuższą metę tolerować , niestety, nie można.
    I naprawdę nie chcialbym ponownie zabierac glosu w tej sprawie.
  • piotrek1965 14.04.11, 22:27
    Szkoda, że jesteś taki wrażliwy tylko w moją stronę. I podaj mi choć jeden wulgaryzm czy wyzwisko, które padło z mojej strony. Ale po katolicku Ci wybaczam, bo rozumisz, Wielkanoc itp. Tylko bądź bardziej Jarkiem niż Olkiem Hallem.
    Pozdrawiam
  • lutecja4 13.04.11, 14:56
    dakota77 napisała:

    > Skoro o tolerancji po polsku dyskutujemy...:
    >
    > rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9422696,Radny_PiS____nie___dla_spotkan_z_gejem__ateista_i.html
    poczytajcie dyskusję, jaka się wywiązała na forum
    forum.gazeta.pl/forum/w,68,124240384,,Komentarz_Wypozyczcie_mi_Adamca_.html?v=2
    --
    http://img503.imageshack.us/img503/5900/pakrowka.gifhttp://www.glitter-graphics.com/images/empty.gif
  • dakota77 13.04.11, 17:59
    Te wypowiedzi sa obrzydliwe, zgroza ogarnia:(

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 13.04.11, 18:41
    I ciag dalszy sprawy:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9428406,Radny_PiS_wygral__Gej_w_Zywej_Bibliotece_nie_w_Resursie.html
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • retro-story 13.04.11, 01:13
    Wlasnie zobaczylam ten obrazekk na kwejku:

    http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/41034-paski-rzadza.jpeg

    --
    Retro-Story
    retro-story.blogspot.com/
  • slotna 13.04.11, 10:28
    Nie wiem, czy ktos tu sie wysmiewal akurat ze wzrostu Kaczynskiego, czyli czegos, na co nie mial on wplywu... hm, wlasciwie nie wiem, czy ktos tu sie w ogole _wysmiewal_ z Kaczynskiego, ale o zasranej kaczofobii slyszymy notorycznie, tylko w bardziej eleganckich slowach, ofkorsik.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • ready4freddy 13.04.11, 10:56
    a ja ten:

    http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/42060-true.png
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • dakota77 13.04.11, 12:59
    Tak, ta grafika jest naprawde swietna.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • anutek115 17.04.11, 20:34
    Dakota77 napisała:
    A ja na przyklad nie odczuwam zadnej checi posiadania dzieci, i moja sprawa.

    To po prostu oznacza, droga Dakoto, że nie jesteś mężatką, a twoj zwiazek nie jest małżeństwem, pogódź sie z tym. Jest nim jednak każdy żyjący w zalegalizowanym zwiazku (a są tacy) homoseksualista oraz każda żyjąca w zalegalizowanym związku (j.wyż.) lesbijka, którzy desperacko i z głębi duszy pragną dziecka. No bo przecież Andrzej napisał:
    "Warunkiem ważności związku jest chęć posiadania dzieci, a nie fakt ich posiadania."

    Czy może istnieją w tym rozumowaniu jakieś logiczne luki (nie śmiem poddawać tu tak bezbożnych myśli, ale może...)???

    Lecz czy mogą istnieć luki w rozumowaniu opartym na czymś tak rzetelnym i nie wymagającym zdefiniowania jak "prawy rozum" oraz "prawo moralne" ;D?

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • andrzej585858 18.04.11, 13:56
    anutek115 napisała:

    > Dakota77 napisała:
    > A ja na przyklad nie odczuwam zadnej checi posiadania dzieci, i moja sprawa.
    >
    > To po prostu oznacza, droga Dakoto, że nie jesteś mężatką, a twoj zwiazek nie j
    > est małżeństwem, pogódź sie z tym.

    Nie ma to jak swobodne wyciąganie wniosków. Oczywiście że jest - skąd w ogóle takie pomysły?

    Jest nim jednak każdy żyjący w zalegalizowan
    > ym zwiazku (a są tacy) homoseksualista oraz każda żyjąca w zalegalizowanym zwią
    > zku (j.wyż.) lesbijka, którzy desperacko i z głębi duszy pragną dziecka. No bo
    > przecież Andrzej napisał:
    > "Warunkiem ważności związku jest chęć posiadania dzieci, a nie[b] fakt[/
    > b] ich posiadania."
    >
    > Czy może istnieją w tym rozumowaniu jakieś logiczne luki (nie śmiem poddawać tu
    > tak bezbożnych myśli, ale może...)???

    Owszem istnieją więc gwoli ścisłości - ciągle zapominam że za kazdym razem powinienem dodawać - tak więc zgodnie z nauczaniem KRK:


    Wykluczenie posiadania potomstwa, aby mogło być przyczyna nieważności małżeństwa, musi być podjęte przez stronę pozytywnym aktem woli. Wykluczenie potomstwa ma miejsce zarówno w sytuacji, gdy ktoś na zawsze odrzuca posiadanie potomstwa, bądź spełnienie tego prawa odkłada w czasie, bądź uzależnia od niepewnej okoliczności.

    A więc w musi to być jasno i dokładnie sprecyzowane przed zawarciem związku małżeńskiego - nie chcę mieć z tobą dzieci, co stawia właśnie pod znakiem zapytania sens istnienia takiego związku.
    Co oczywiście w żadnym przypadku nie ma wpływu na prawne aspekt ważności małżeństwa - jest to jedynie ocena moralna
    >
    > Lecz czy mogą istnieć luki w rozumowaniu opartym na czymś tak rzetelnym i nie w
    > ymagającym zdefiniowania jak "prawy rozum" oraz "prawo moralne" ;D?

    No oczywiście że nie można zdefiniowac czegos takiego jak "prawo moralne" które jest ustalane w zalezności od aktualnie modnych trendów. Jeszcze chwila a prawem będzie to że bedę musiał udowodnić ze nie jestem homofobem, jezeli tego nie zrobię to będe narazony na sankcje prawne - bo takie "prawo moralne" bedzie obowiązywać.
    Oczywiście w ramach wszechobecnej tolerancji.
    >
  • szprota 18.04.11, 19:35

    > Owszem istnieją więc gwoli ścisłości - ciągle zapominam że za kazdym razem powinienem dodawać - tak więc zgodnie z nauczaniem KRK:
    >
    >
    > Wykluczenie posiadania potomstwa, aby mogło być przyczyna nieważności małżeństwa, musi być podjęte przez stronę pozytywnym aktem woli. Wykluczenie potomstwa ma miejsce zarówno w sytuacji, gdy ktoś na zawsze odrzuca posiadanie potomstwa, bądź spełnienie tego prawa odkłada w czasie, bądź uzależnia od niepewnej okoliczności.
    >
    > A więc w musi to być jasno i dokładnie sprecyzowane przed zawarciem związku małżeńskiego - nie chcę mieć z tobą dzieci, co stawia właśnie pod znakiem zapytania sens istnienia takiego związku.
    Czyli: małżeństwo bezdzietne z wyboru jest bez sensu - tak?

    > Co oczywiście w żadnym przypadku nie ma wpływu na prawne aspekt ważności małżeństwa - jest to jedynie ocena moralna.
    ...I niemoralne - tak?
    > >
    > > Lecz czy mogą istnieć luki w rozumowaniu opartym na czymś tak rzetelnym i
    > nie wymagającym zdefiniowania jak "prawy rozum" oraz "prawo moralne" ;D?
    >
    > No oczywiście że nie można zdefiniowac czegos takiego jak "prawo moralne" które jest ustalane w zalezności od aktualnie modnych trendów.

    Albo w zależności od tego, co wyczyta ze starej księgi pan w sukience.

    > Jeszcze chwila a prawem będzie to że bedę musiał udowodnić ze nie jestem homofobem,

    Mam nadzieję, że tak będzie. Ale w Twoim przypadku nie ma co udowadniać: jesteś homofobem i - uwaga! - nie jest to powód do dumy.

    > jezeli tego nie zrobię to będe narazony na sankcje prawne - bo takie "prawo moralne" bedzie obowiązywać.
    Cudzysłów jest absolutnie zbędny.

    > Oczywiście w ramach wszechobecnej tolerancji.
    Oczywiście w ramach demokratycznej ochrony praw mniejszości. Co to jest, że Ty i Tobie podobni zawsze wycieracie sobie gębę tolerancją, gdy okazuje się, że ojej, nie można głosić poglądów godzących w grupy mniejszościowe? No nie można, tak działa demokracja, na tym polega cywilizacja.
    Pocieszę Cię, że w podobny sposób ochronnie działa wobec ludzi starszych lub niepełnosprawnych, do których, z tego, co piszesz, masz trochę bliżej.

    --
    Szpro pochwala
  • slotna 18.04.11, 19:53
    > Pocieszę Cię, że w podobny sposób ochronnie działa wobec ludzi starszych lub ni
    > epełnosprawnych, do których, z tego, co piszesz, masz trochę bliżej.

    Ba, wobec katolikow tez (dyksryminacja ze wzgledu na wyznanie).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 18.04.11, 21:28
    szprota napisała:


    >
    > Mam nadzieję, że tak będzie. Ale w Twoim przypadku nie ma co udowadniać: jesteś
    > homofobem i - uwaga! - nie jest to powód do dumy.

    W takim bądż razie będę należal do tej mniejszości dla której jest to powód do dumy - jeżeli uważasz że sprzeciw wobec prawnego zrównania małżeństw jomoseksualnych z hetersoseksualnymi i sprzeciw wobec adopcji dzieci przez takie związki upowaznia do nazywania kogos homofobem - to tak jestem nim i uwaga - jestem z tego powodu dumny.
    Zwłaszcza że w ten sposób w pelni moge dać świadectwo nauczaniu KRK w tej kwestii.


    >
    > > jezeli tego nie zrobię to będe narazony na sankcje prawne - bo takie "pr
    > awo moralne" bedzie obowiązywać.
    > Cudzysłów jest absolutnie zbędny.

    Nie - on wcale nie jest zbędny, zwłaszcza gdy takie "prawo moralne" jest dowolnie kształtowane.
    >
    > Oczywiście w ramach demokratycznej ochrony praw mniejszości. Co to jest, że Ty
    > i Tobie podobni zawsze wycieracie sobie gębę tolerancją, gdy okazuje się, że oj
    > ej, nie można głosić poglądów godzących w grupy mniejszościowe? No nie można, t
    > ak działa demokracja, na tym polega cywilizacja.

    Wycieramy - bo to nie ma nic wspólnego z tolerancją, zwłaszcza że w ten sposob zabrania się wręcz ludziom wyrażania poglądów innych niż te które uważasz za godzące w grupy mniejszosciowe - to sa właśnie działania nie mające nic wspolnego z demokracją.
    Przypinanie etykiety homofoba i wprowadzanie praw o ktorych wspominalem nie są przejawem demokracji - całe szczęście że powoli nastepuje jednak opamiętanie.

    > Pocieszę Cię, że w podobny sposób ochronnie działa wobec ludzi starszych lub ni
    > epełnosprawnych, do których, z tego, co piszesz, masz trochę bliżej.

    To jest całkiem inna kwestia, chociaz tendencje do stawiania na tym samym poziomie kwestii niepełnosprawności z homoseksualizmem to gruba przesada - no chyba że jest to to samo, ale o ile mi wiadomo to jednak nie.
    >
  • lezbobimbo 18.04.11, 21:59
    andrzej585858 napisał:
    > W takim bądż razie będę należal do tej mniejszości dla której jest to powód do
    dumy

    Chwal sie tym jeszcze, homofobie i mizoginie. Jakbys powiedzial mi to w zywe oczy, to bym splunela Ci pod nogi i reki Ci nigdy nie podala.
    Jestes przykrym, wrednym obludnikiem i to, co wypisujesz jest pelne homofobii oraz przerazajacego belkotu koscielnego. Rozumiesz, dlaczego wzbudzasz taka niechec w Twoich rozmowcach? Nie? Bo byc dumnym ze swej homofobii i mizoginii jest rownie podle co bycie dumnym antysemita czy rasista.

    Odpalantuj sie z laski swojej od malzenstw innych ludzi, zycia innych oraz od adopcji i rozrodczosci. Klamales tutaj w tym watku, ze niby Cie nie obchodzi, co inni robia w lozku. Owszem, obchodzi Cie to na tyle, ze smiesz sie nieproszony narzucac innym ludziom z Twoimi chorymi definicjami, kto kocha prawdziwie, a kto ma prawo do rodzenia czy do adopcji.
    Obudz sie - nikt nie pytal o Twoje obelzywe poglady.
  • piotrek1965 18.04.11, 22:08
    Oczywiście, jak brakuje argumentów uderza bojówka KGB -jak zawsze w imię tolerancji.
    > Odpalantuj sie z laski swojej od malzenstw innych ludzi, zycia innych oraz od a
    > dopcji i rozrodczosci.
    Skumaj -dwóch gości i dwie Pańcie -to nie małżeństwo. A rozrodczość między nimi -tylko w Twojej chorej wyobraźni.
    I nie jazgocz tyle.
  • anutek115 18.04.11, 22:19
    lezbobimbo napisała:

    > andrzej585858 napisał:
    > > W takim bądż razie będę należal do tej mniejszości dla której jest to pow
    > ód do
    > dumy
    >
    > Chwal sie tym jeszcze, homofobie i mizoginie. Jakbys powiedzial mi to w zywe oc
    > zy, to bym splunela Ci pod nogi i reki Ci nigdy nie podala.
    > Jestes przykrym, wrednym obludnikiem i to, co wypisujesz jest pelne homofobii o
    > raz przerazajacego belkotu koscielnego. Rozumiesz, dlaczego wzbudzasz taka niec
    > hec w Twoich rozmowcach? Nie? Bo byc dumnym ze swej homofobii i mizoginii jest
    > rownie podle co bycie dumnym antysemita czy rasista.

    Jakkolwiek wbrew temu, o co bylam niejednokrotnie na tym oraz macierzystym forum podejrzewana nie nalezę do Grupy Bezwzglednie Popierajacej Lezbobimbo (zwanej też Bojówką Bimbo) wcale nie należę do bezkrytycznych wielbicielek stylu (oraz czasem tresci) jej wypowiedzi, i jakkolwiek jest to styl dość odległy od mojego wlasnego, tak tym razem zgadzam się z kazdym jej slowem. Sprawilo mi to nadspodziewaną przykrość, ale tak, zgadzam sie z nią do tego stopnia, że musialam to napisac.

    Oceniasz, szufladkujesz i odmawiasz praw ludziom na podstawie cech, na które nie mieli zadnego wpływu (orientacja seksualna) i ktore nie powinny nikogo obchodzić poza samymi zainteresowanymi (to, co czynia razem w zaciszu wlasnego domu we wlasnym łóżku). Bez wzgledu na to, jakich pokretnych argumentów uzyjesz i na jakie pisma ojcow kosciola sie powolasz, tak, jest to dokladnie to samo co bycie antysemitą i rasistą (oraz chwalenie się tym).

    Założę sie, że gdyby ktos się tu chwalil, że jest antysemita (i daje tym świadectwo nauczania swojego kosciola w dodatku) poczulbys sie oburzony?

    Dziwi mnie więc, że gladko przechodzisz nad naszym oburzeniem okazujac mu lekceważenie tekstami o prawie moralnym zgodnym z obowiazujaca moda oraz o modnej tolerncji, której ulegamy (a która nic z tolerancja nie ma wspólnego, oczywiscie).

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • lezbobimbo 18.04.11, 23:01
    anutek115 napisała:
    > Założę sie, że gdyby ktos się tu chwalil, że jest antysemita (i daje tym świade
    > ctwo nauczania swojego kosciola w dodatku) poczulbys sie oburzony?

    Oczywiscie, ze by sie nie poczul. Andrzej nie posiada ani krztyny empatii ani szacunku dla osob spoza ciasnego kregu jego przedziwnych zainteresowan. Jesli nie jestes nienarodzonym plodem albo zaplutym z nienawisci ksiedzem, to wspolczucia ani zrozumienia od Andrzeja sie nie doczekasz.
    Moze by nawet wkleil ni przypial ni wypial tekst znamienitego B16 o tym, ze nie jest antysemita, bo sie przeciez modli za nawrocenie Zydow (ludzki pan, nieprawdaz)
    Albo wkleilby ktores z tych propisowych, skandalicznych kazan na temat Ruskich, Zydow i prawdziwych Polaków, nie widzac w tym nic zlego, jak zwykle - no bo przeciez to kosciol, swiety poslaniec niebios tak napisal..

    --
    W Polsce zostalo tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • paszczakowna1 19.04.11, 00:13
    Anutku, sprzeciw wobec nadania związkom homoseksualnym praw równym małżeństwom heteroseksualnym tudzież adopcji dzieci (bo Andrzej tyle tylko napisał) jest stanowiskiem, na które godną, usprawiedliwioną i moralną reakcją są bluzgi i perspektywa oplucia w realu? Ja z kolei muszę z przykrością przyznać, że Andrzej z tytułem tego wątku trafił znacznie lepiej, niż przypuszczałam. "Tolerujesz" ulubione poglądy, ale nic, co naprawdę od nich odbiega.

    A tak z ciekawości, czy jakby Andrzej napisał, że jest przeciwny legalizacji poligamii i związków kazirodczych, też mu się należy obrzucenie inwektywami, czy takie poglądy jeszcze wolno mieć? Jak to jest?
  • anutek115 19.04.11, 08:43
    paszczakowna1 napisała:

    > Anutku, sprzeciw wobec nadania związkom homoseksualnym praw równym małżeństwom
    > heteroseksualnym tudzież adopcji dzieci (bo Andrzej tyle tylko napisał) jest st
    > anowiskiem, na które godną, usprawiedliwioną i moralną reakcją są bluzgi i pers
    > pektywa oplucia w realu?

    O nie, nie tylko tyle. Andrzej napisal "W takim bądż razie będę należal do tej mniejszości dla której jest to powód do dumy - jeżeli uważasz że sprzeciw wobec prawnego zrównania małżeństw jomoseksualnych z hetersoseksualnymi i sprzeciw wobec adopcji dzieci przez takie związki upowaznia do nazywania kogos homofobem - to tak jestem nim i uwaga - jestem z tego powodu dumny.
    Zwłaszcza że w ten sposób w pelni moge dać świadectwo nauczaniu KRK w tej kwestii."

    Napisal, o ile ja umiem czytać, że bycie homofobem jest dla niego powodem do dumy, napisał, ze w ten sposób daje swiadectwo nauczaniu swego Koscioła, oraz napisal (nie chce mi się szukac, ale jesli bedziesz nalegala, poswiece czas i znajdę), że jego zdaniem orientacja homoseksualna nie jest niezalezna od woli ludzkiej, ale mozna ja zmienić (co homofobiczne poglady w sposób nadzwyczajny wręcz usprawiedliwia). Bimbo zas nie napisala o opluciu, tylko plunieciu pod nogi (tak, jest to sposób okazania pogardy) i nie podawaniu reki. To raz. Ja zas napisałam, ze zgodzenie sie z tym sprawia mi przykrość (bo istotnie sprawia), ale sie zgadzam, trudno. A nade wszystko zgadzam sie z tym, że bycie dumnym ze swej homofobii homofobem jest równoznaczne np. z byciem dumnym ze swego rasizmu rasistą. Dumnemu ze swego rasizmu rasiscie też bym reki w realu podac nie chciała, dziwilabys sie mi wtedy?

    Ja z kolei muszę z przykrością przyznać, że Andrzej z
    > tytułem tego wątku trafił znacznie lepiej, niż przypuszczałam. "Tolerujesz" ul
    > ubione poglądy, ale nic, co naprawdę od nich odbiega.

    Oczywscie tak byc moze, a nawet, jesli nie jest, oczywiscie wolno ci tak uwazać. Pozwole sobie poczynic tylko uwagę, że nawet tolerując to, co mi pasuje nie wymagam od innych, by żyli zgodnie z moimi przekonaniami. W przeciwieństwie do katolickiego lobby w tym kraju, które ma krzyże wszędzie, religię w szkołach przy zerowej obecności etyki, restrykcyjną ustawę aborcyjną, koscielna oprawe wszystkich mozliwych uroczystości państwowych, i ciagle im malo, mało, mało, a ich ulubionym argumentem jest "najpierw przegłosujecie to, co my chcemy, a potem możemy rozmawiac". Żyje w kraju, w ktorym KK ma ogromny wpływ na moje, nie-katoliczki zycie, ale gdy tylko o tym pisze, albo pisze o tym, co mi się w tym nie podoba spotykam sie z zarzutami, że "toleruję to, co mi wygodne" (to zuuuupelnie inaczej niz Andrzej, co?), ulegam modzie na tolerancję, która z prawdziwa tolerancją nie ma nic wspólnego i kieruje sie prawem moralnym, które sobie definiuje zgodnie z własnym zapotrzebowaniem. Albo nie kieruje sie nim wcale. To znaczy, tfu, tfu, nie toleruje, ale "toleruję" :/.

    > A tak z ciekawości, czy jakby Andrzej napisał, że jest przeciwny legalizacji po
    > ligamii i związków kazirodczych, też mu się należy obrzucenie inwektywami, czy
    > takie poglądy jeszcze wolno mieć? Jak to jest?

    Kazirodztwo zestawiasz z homoseksualizmem??? Według mojej wiedzy, to pierwsze, w całkowitym przeciwieństwie tego drugiego, zajmuje poczesne miejsce w Kodeksie Karnym. Jest zatem przestępstwem. A zatem tak, osoba optująca za dozwoleniem kazirodztwa prawdopodobnie naraziłaby się na obrzucenie inwektywami (albo ostry sprzeciw, bowiem ja, chyba, że coś mi umknęło, raczej nie obrzucam inwektywami), za to osoba pisząca, że potepia kazirodztwo Ameryki by raczej nie odkryła, w inwektywy pod jej adresem zaś mocno wątpię.

    No, chyba, że przypuszczasz, że osoby biorące udział w tej dyskusji po stronie przeciwnej niż Andrzej uległy zgubnej modzie na tolerancję? Albo nie myślą tego, co piszą, nie mają ustalonych przekonań, tylko pyskują dla samej radości dowalania Andrzejowi? Nie byloby to aby ociupinke niesprawiedliwe, by nie rzecz obraźliwe wobec tych osób - i odrobinke zbyt pochlebne dla Andrzeja?

    czy
    > takie poglądy jeszcze wolno mieć? Jak to jest?

    Oczywiscie dowolnym osobom wolno miec takie poglady. A mnie wolno dawac wyraz oburzeniu podobnymi pogladami i nie miec checi podawać ręki osobom, które je gloszą.

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • ginestra 19.04.11, 10:00
    anutek115 napisała:

    >
    > O nie, nie tylko tyle. Andrzej napisał "W takim bądź razie będę należał do tej
    > mniejszości dla której jest to powód do dumy - jeżeli uważasz że sprzeciw wobec
    > prawnego zrównania małżeństw homoseksualnych z heteroseksualnymi i sprzeciw w
    > obec adopcji dzieci przez takie związki upoważnia do nazywania kogos homofobem
    > - to tak jestem nim i uwaga - jestem z tego powodu dumny.
    > Zwłaszcza że w ten sposób w pelni moge dać świadectwo nauczaniu KRK w tej kw
    > estii
    ."
    >
    > Napisal, o ile ja umiem czytać, że bycie homofobem jest dla niego powodem do du
    > my,

    Anutku (i inni).
    Tu zaszła taka sprawa, że Andrzej od początku pisał, że jest przeciwny tylko i wyłącznie temu, aby związki homoseksualne miały status taki sam jak małżeństwa heteroseksualne oraz aby mogły adoptować dzieci. Nie pisał o tym, że ma cokolwiek do gejów i lesbijek jako ludzi. Nie jest więc homofobem.

    Forumowiczki jednakże nazwały go homofobem właśnie za to, że jest przeciwny zrównaniu praw związków homoseksualnych z małżeństwami heteroseksualnymi i adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

    Na to i tylko na to Andrzej odpisał, że jeśli za coś takiego przypinacie mu etykietkę homofoba, to on nie ma nic przeciwko byciu takim homofobem i jest z tego dumny. Było to ironiczne i taki jest sens wypowiedzi Andrzeja - w kontekście wcześniejszych wypowiedzi.

    Wszystko rozbija się zatem o definicję homofoba.

    W popularnym rozumieniu homofob to ktoś, kto nie lubi gejów i lesbijek jako takich i boi się ich. Pierwsza z brzegu definicja internetowa mówi, że "homofobia to postawa społeczna charakteryzująca się uprzedzeniem, nienawiścią i wrogością wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych, dyskryminowaniem ich". Oto link.
    pl.wikipedia.org/wiki/Homofobia
    Jeśli więc ktoś nazywa homofobem osobę, która po prostu nie zgadza się na to, aby związki homoseksualne miały zapisane w ustawodawstwie takie same prawa jak małżeństwa heteroseksualne, i aby mogły adoptować dzieci, popełnia nadużycie. Są bowiem osoby (a taką jest Andrzej - co wnioskuję z tego, co pisze na forum), które nie mają nic do gejów i lesbijek jako ludzi, co więcej, mają przyjaciół i znajomych o tej orientacji i lubią ich, nie mają nic przeciwko temu, aby homoseksualiści legalizowali swoje związki jako związki homoseksualne i otwarcie, publicznie mogli okazywać sobie miłość. Jednocześnie te osoby, o których mówię nie mają w swoim sumieniu zgody na to, aby w prawodawstwie istniał zapis, że związek osób homoseksualnych jest małżeństwem w rozumieniu małżeństwa kobiety i mężczyzny. Uważam, że takie osoby nie są homofobami.

    Jeśli chodzi o meritum, to problem z uznaniem związku gejów albo lesbijek za małżeństwo polega nie na tym, że ktoś coś ma do tych ludzi jako ludzi, ale na tym, że to zrównanie praw otwiera drogę do adopcji dzieci przez takie pary. I tu dobro tych dzieci (adoptowanych czy "majstrowanych", jak ktoś się kiedyś wyraził, przez takie pary), które są zależne od dorosłych i nie mają nic do powiedzenia o swoim losie, jest ważniejsze niż cokolwiek innego, niż na przykład "posiadanie wymarzonego dziecka przez parę homoseksualną". Chodzi o dobro tych dzieci, na głębokim, psychologicznym poziomie. Nie chodzi o to, że te dzieci wyrosną na osoby homoseksualne, bo mogą akurat nie wyrosnąć, ale po prostu, niestety, zabraknie im czegoś bardzo ważnego, jeżeli będą wychowywane przez dwie osoby tej samej płci i to osoby homoseksualne albo jeżeli będą wychowywane w jakimś wielokącie typu "moimi rodzicami są dwaj geje, ale moja mama jest lesbijką w innym związku" albo takim, że matką dziecka jest zastępcza matka, której ono nie widziało na oczy albo nawet widziało, ale nie dano mu szansy dorastać w takim środowisku, że ma tatę i mamę i otrzymuje na głębokim psychologicznym poziomie wzorzec więzi pierwotnej z rodzicami obojga płci i może go uwewnętrznić, co jest mu potrzebne do życia jak powietrze. (Tu pomijam kwestię, że niektórzy heteroseksualni rodzice są złymi rodzicami, alkoholikami itp., bo również homoseksualiści mogą być złymi ludźmi i alkoholikami i chcę podkreślić, że mowa jest tu nie o partykularnych przypadkach, ale o kwestii ogólnej zrównania statusu prawnego związków homoseksualnych z małżeństwami heteroseksualnymi.)

    To jest tylko zarys problemu, nie będę w niego wnikać głębiej. Chciałam po prostu powiedzieć, że to są zagadnienia bardziej złożone, i że niekoniecznie jeśli ktoś jest przeciwny zrównaniu statusów prawnych związków homo- i heteroseksualnych i adopcji dzieci przez homoseksualistów jest homofobem. Uważam, że nie jest.

    Jeśli chodzi o inne rzeczy, które pisał Andrzej, to nie spotkałam się z tym, żeby uważał, że orientacja homoseksualna to coś, co każdy homoseksualista może zmienić na zawołanie.

    Oczywiście Andrzej może sam się wypowiedzieć na ten temat, ja jednakże uważam, na podstawie czytania postów Andrzeja, że te zarzuty, które postawiła Anutek w poprzednim poście są wyssane z palca, a jeśli znajdzie się jakikolwiek cytat z Andrzeja na poparcie tych tez, to będzie on tak samo wykrzywiony jak ten cytat z Anutka, który przytoczyłam na początku, czyli zdradzający niezrozumienie przez Anutka tego, co napisał Andrzej i nie wychwycenie użytej przez niego ironii.

    Oczywiście jeśli Anutek zechce bawić się w wyszukiwanie cytatów z Andrzeja, to nie bronię jej tego, natomiast prosiłabym po prostu o linkowanie również całych wypowiedzi Andrzeja w takich przypadkach.

    Dziękuję wszystkim za uwagę i przeczytanie mojego posta.
  • dakota77 19.04.11, 10:24
    Dzieci par homo " są zależne od dorosłych i nie mają nic do powiedzenia o swoim losie"? Rozumiem, ze w odroznieniu od dzieci par hetero, ktore moga decydowac o swoim losie od momentu, w ktorym polacza sie komorki rodzicow?


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • piotrek1965 19.04.11, 16:30
    Komórki par homo też się mogą łączyć. Tylko z tego nic nie wyniknie. A w wypadku pary gejowskiej -fe, niesmaczne to łączenie:-). Bo na les można chętnie popatrzeć (cyt. za posłem Partii)
  • ginestra 19.04.11, 20:27
    dakota77 napisała:

    > Dzieci par homo " są zależne od dorosłych i nie mają nic do powiedzenia o swoim
    > losie"? Rozumiem, ze w odroznieniu od dzieci par hetero, ktore moga decydowac
    > o swoim losie od momentu, w ktorym polacza sie komorki rodzicow?
    >

    Miałam na myśli dzieci jako takie. Myślę, że to jasno wynika z kontekstu.
  • slotna 19.04.11, 10:31
    > Jeśli chodzi o meritum, to problem z uznaniem związku gejów albo lesbijek za ma
    > I tu dobro tych dzieci (adoptowanych czy "majstrowanych", jak ktoś się kiedyś
    > wyraził, przez takie pary), które są zależne od dorosłych i nie mają nic do pow
    > iedzenia o swoim losie, jest ważniejsze niż cokolwiek innego, niż na przykład "
    > posiadanie wymarzonego dziecka przez parę homoseksualną".

    Bo? Dlaczego zakladasz, ze nalezy zignorowac krzywde homoseksualistow pozbawionych prawa do wychowywania dzieci i skoncentrowac sie wylacznie na (od razu dodam, ze jedynie domniemanej) krzywdzie dziecka?

    Chodzi o dobro tych d
    > zieci, na głębokim, psychologicznym poziomie. Nie chodzi o to, że te dzieci wyr
    > osną na osoby homoseksualne, bo mogą akurat nie wyrosnąć, ale po prostu, nieste
    > ty, zabraknie im czegoś bardzo ważnego, jeżeli będą wychowywane przez dwie osob
    > y tej samej płci i to osoby homoseksualne albo jeżeli będą wychowywane w jakimś
    > wielokącie typu "moimi rodzicami są dwaj geje, ale moja mama jest lesbijką w i
    > nnym związku" albo takim, że matką dziecka jest zastępcza matka, której ono nie
    > widziało na oczy albo nawet widziało, ale nie dano mu szansy dorastać w takim
    > środowisku, że ma tatę i mamę i otrzymuje na głębokim psychologicznym poziomie
    > wzorzec więzi pierwotnej z rodzicami obojga płci i może go uwewnętrznić, co jes
    > t mu potrzebne do życia jak powietrze.

    Ginestro, to jest pseudonaukowe bleblanie bez wartosci. Wymyslilac cos sobie i tak marudzisz. Ja ci moge natomiast udowodnic, ze dzieci wychowywane w zwiazkach homoseksualnych maja sie dobrze - bo dzieci wychowywane sa w zwiazkach homoseksualnych od lat i prowadzi sie badania, sprawdzajac, jak im idzie (przyklad, przyklad).

    Jeszcze dwie uwagi:
    1) podobno jestes po rozwodzie, moze nalezaloby ci odebrac dzieci, bo czegos waznego im zabraknie? (i tu powinien byc dluuugi akapit barwnie opisujacy te wszystkie braki i straszne ich konsekwencje... ale mi sie nie chce :P)

    2) alternatywa dla adopcji przez homoseksualistow jest dla dziecka nie adopcja przez heteroseksualistow, lecz wychowywanie przez homoseksualistow bez formalnej adopcji; jeden z rodzicow, nie daj pambuk, biologiczny, choruje, ma wypadek, umiera - a dziecka, o ktorego dobro rzekomo wam chodzi trafia do sierocinca/ dalszej rodziny/ cholera wie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 19.04.11, 10:40
    > Napisal, o ile ja umiem czytać, że bycie homofobem jest dla niego powodem do du
    > my,

    Napisał zdanie warunkowe. Ja rozumiem, że dumny jest z poglądów wyrażonych następująco: "sprzeciw wobec prawnego zrównania małżeństw homoseksualnych z hetersoseksualnymi i sprzeciw wobec adopcji dzieci przez takie związki" i JEŚLI to jest homofobia, to on jest dumny z homofobii. Poglądy, dodam, zgodne z obecnym stanem prawnym w Polsce i niespecjalnie egzotyczne.

    A o to, czy Andrzej jest homofobem, czy nie, sprzeczać się nie będę, bo jest to dyskusja wypisz wymaluj na poziomie "czy ludzki zarodek jest człowiekiem" (stanowisko w tej sprawie będzie zależeć od przyjętej definicji odpowiednio homofoba i człowieka, więc to nie będzie dyskusja, tylko rozmowa gęsi z prosięciem).

    >"toleruję to, co mi wygodne" (to zuuuupelnie
    > inaczej niz Andrzej, co?),

    A co ma Andrzej do tego? Nie uważam Andrzeja za wzór tolerancji.

    > Kazirodztwo zestawiasz z homoseksualizmem???

    Owszem, zestawiam. Jest zakazane z racji arbitralnych, w dużej mierze związanych z religią, i jest "przestępstwem" bez ofiary. (To jest, w istocie sprawy - w praktyce w Polsce penalizacja kazirodztwa ma łatać niedoskonałości ścigania wykorzystywania seksualnego nieletnich i wymuszania stosunków seksualnych.) Nie widzisz analogii?

    > Kazirodztwo zestawiasz z homoseksualizmem??? Według mojej wiedzy, to pierwsze,
    > w całkowitym przeciwieństwie tego drugiego, zajmuje poczesne miejsce w Kodeksie
    > Karnym. Jest zatem przestępstwem. A zatem tak, osoba optująca za dozwoleniem k
    > azirodztwa prawdopodobnie naraziłaby się na obrzucenie inwektywami (albo ostry
    > sprzeciw, bowiem ja, chyba, że coś mi umknęło, raczej nie obrzucam inwektywami)
    > , za to osoba pisząca, że potepia kazirodztwo Ameryki by raczej nie odkryła, w
    > inwektywy pod jej adresem zaś mocno wątpię.

    Nie nadążam. Co ma Kodeks Karny danego kraju do tego? Czy zatem osoba występującą przeciwko zniesieniu penalizacji homoseksualizmu w krajach, gdzie ona istnieje w Kodeksie Karnym, jest dla ciebie OK czy nie? Mnie tam się zdaje, ze wyraża poglądy znacznie gorsze od Andrzeja, nawet jeśli zgodne z prawodawstwem swojego kraju.

    > No, chyba, że przypuszczasz, że osoby biorące udział w tej dyskusji po stronie
    > przeciwnej niż Andrzej uległy zgubnej modzie na tolerancję? Albo nie myślą tego
    > , co piszą, nie mają ustalonych przekonań, tylko pyskują dla samej radości dowa
    > lania Andrzejowi? Nie byloby to aby ociupinke niesprawiedliwe, by nie rzecz obr
    > aźliwe wobec tych osób - i odrobinke zbyt pochlebne dla Andrzeja?

    Wybacz, ale nic z tego nie rozumiem, co napisałaś. Nic takiego nie przypuszczam. I może ci to umknęło, ale ja też do tych osób należę. Nie podzielam poglądów Andrzeja, ale nie uważam, by przez głoszenie je stawiał się poza ludźmi zasługującymi na podstawowy szacunek.
  • anutek115 19.04.11, 18:57
    paszczakowna1 napisała:

    > > No, chyba, że przypuszczasz, że osoby biorące udział w tej dyskusji po st
    > ronie
    > > przeciwnej niż Andrzej uległy zgubnej modzie na tolerancję? Albo nie myśl
    > ą tego
    > > , co piszą, nie mają ustalonych przekonań, tylko pyskują dla samej radośc
    > i dowa
    > > lania Andrzejowi? Nie byloby to aby ociupinke niesprawiedliwe, by nie rze
    > cz obr
    > > aźliwe wobec tych osób - i odrobinke zbyt pochlebne dla Andrzeja?
    >
    > Wybacz, ale nic z tego nie rozumiem, co napisałaś. Nic takiego nie przypuszczam
    > . I może ci to umknęło, ale ja też do tych osób należę.

    Paszczakowno, przepraszam za napastliwy ton mojego posta, miałam okropna noc i okropny dzien, czuję sie fatalnie, co mnie oczywiscie nie usprawiedliwia... no, moze mam nadzieję, że uspraiwedliwi mnie chociaz troszeczkę :)). Przepraszam. Odniose sie do twojej wypowiedzi moze jutro, jak mi sie poprawi (mam nadzieje), dzis tylko do jednej rzeczy:

    > Nie nadążam. Co ma Kodeks Karny danego kraju do tego? Czy zatem osoba występują
    > cą przeciwko zniesieniu penalizacji homoseksualizmu w krajach, gdzie ona istnie
    > je w Kodeksie Karnym, jest dla ciebie OK czy nie?

    Przyznam, ze pisalam moje wszystkie posty odnosząc sie do dyskryminacji osób homoseksualnych tu i teraz, w Polsce Anno Domini 2011. Nie stawialam sobie za cel omawiania sytuacji gejów na całym swiecie, więc porównywałam zestawienie homoseksualizmu (który nie jest przestepstwem w myśl obowiazujacego w Polsce kodeksu karnego) z kazirodztwem (który przestepstwem jest). I jeśli porownywalam poglady osób dyskryminujacych homoseksualizmu z opiniami osób domagajacych sie ostrzejszych kar dla kazirodców, tez to czyniłam tylko i wyłącznie w odniesieniu do Polski. Nie czuję sie na silach (zwlaszcza dziś, ale ogólnie pewnie tez nie) porownywac sytuacji gejów w różnych krajach.

    Nie podzielam poglądów
    > Andrzeja, ale nie uważam, by przez głoszenie je stawiał się poza ludźmi zasługu
    > jącymi na podstawowy szacunek.


    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • paszczakowna1 19.04.11, 21:48
    > Paszczakowno, przepraszam za napastliwy ton mojego posta,

    Nie ma sprawy. :-)

    Co do kazirodztwa, widzę, że się zupełnie nie dogadałyśmy (zresztą nie dziwota, bo napisałam chyba zbyt skrótowo). Chodziło mi o to:

    Jest sobie zachowanie seksualne, które zasadniczo nikogo nie krzywdzi. Jak się człowiek dobrze zastanowi, państwu nic do tego, co dorosły brat i siostra robią razem pod kołdrą, a penalizacja kazirodztwa jest reliktem czasów, gdy prawo opierano na wskazaniach religijnych (podobnie jak to było - i w wielu krajach jest do tej pory - z penalizacją homoseksualizmu). (Obecnie w Polsce ten zapis w Kodeksie Karnym służy, jak pisałam, głównie jako furtka pozwalająca ukarać delikwenta w przypadkach typu "gwałt nie, bo dziewczyna nie zezna, pedofilia nie, bo ma skończone 15 lat, to wsadzimy ojca przynajmniej za kazirodztwo", ale przyznasz, że to żałosne.) No to mam pytanie - dlaczego człowieka, który chce utrzymania penalizacji kazirodztwa, tolerujesz, a człowieka, który chce utrzymania małżeństwa jako instytucji prawnej obejmującej tylko związki kobiety i mężczyzny, nie?

    Są sobie kultury, w których małżeństwo (heteroseksualne) może obejmować więcej niż jedną kobietę lub więcej niż jednego mężczyznę. Ich przedstawiciele mogą (poniekąd słusznie) argumentować, że europejska norma prawna małżeństwa jako związku 1:1 ich dyskryminuje. Dlaczego człowieka, który chce utrzymania tej normy tolerujesz, a człowieka, który chce utrzymania małżeństwa jako instytucji prawnej obejmującej tylko związki kobiety i mężczyzny, nie?
  • slotna 19.04.11, 09:59
    Oj, zeby tu chodzilo o poglady... Widzisz, Andrzej majac je, jakie ma, naprawde nie musi brac slubu z innym panem. Jego Kosciol naprawde nie musi takich slubow udzielac. Ale przez ten watek przewija sie "nie ma zgody", i tej zgody nie ma dla wszystkich bez wyjatku, nie dla Andrzejow i dla katolikow. Nie ma zgody na malzenstwa, nie ma zgody na dzieci, bo tak. Demonstracje sa glupie, dyskryminacji nie ma, a aktywisci homoseksualni robia homofobow z ludzi poprzednio nastawionych obojetnie. Z homofobii nalezy byc dumnym (jak mozna byc dumnym z uprzedzenia?!).

    Sama mam powoli dosc tej dyskusji - po co pisac, skoro odpowiedzi na argumenty nie moge sie doczekac, za to slysze o rzekomych manipulacjach, szafowaniu haslami i zrownywaniu homoseksualizmu z choroba :/

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • lezbobimbo 19.04.11, 17:01
    paszczakowna1 napisała:
    sprzeciw wobec nadania związkom homoseksualnym praw równym małżeństwom
    > heteroseksualnym tudzież adopcji dzieci (bo Andrzej tyle tylko napisał) jest st
    > anowiskiem, na które godną, usprawiedliwioną i moralną reakcją są bluzgi i pers
    > pektywa oplucia w realu?

    A co, zdziwiona? Wedlug Ciebie jako osoba homoseksualna mam z wdziecznoscia obrzucic Andrzeja kwiatami za jego przepyszne dumania?
    Nie chce opluwac samej osoby Andrzeja w realu (raz, ze to naruszenie, dwa, nie chce marnowac moich szanownych wydzielin na kontakt z jego istota) - chce splunac mu POD nogi (aby nie zwymiotowac na niego - gdyz to konwulsje i nudnosci sa moja pierwotna reakcja na rasizm, ksenofobie, homofobie, mizoginie). Docen moja łaske - moglam wszak pojechac do Rygi.
    I gdzie to w ogole ujrzalas grozbe bluzg w realu? Jakies objawienie Ci zateczowalo na oknie?

    Sprzeciw przeciw malzenstwom homoseksualnym oraz przeciw adopcji dzieci przez pary homo jest homofobia. Nie ma z czego byc dumnym, to powod do wstydu li i jedynie.
    To tak jakby Andrzej sprzeciwial sie malzenstwom miedzy rasami, malzenstwom miedzy wyznawcami roznych religii czy adopcja przez osoby niepelnosprawne. Nie rozumiesz tego? Ze homofobia to podlosc karygodna, równa rasizmowi, ksenofobii, antysemityzmowi i innym wstydliwym fobiom?
    Naprawde nie rozumiesz dlaczego ktos moze odczuwac przykrosc i odraze do Andrzejka, kiedy taki nieproszony zaczyna sie SPRZECIWIAC czyjemus malzenstwu i adoptowaniu dzieci? Kiedy taki nieuk nagle mniema sie w prawie decydowac, co to jest malzenstwo czy rodzicielstwo innych ludzi?
    To tak jakbym byla przeciwko malzenstwom katolickim, bo.. (tu dowolny powod). Albo gdybym byla przeciwna plodzeniu dzieci przez osoby niepelnosprawne, takie jak Andrzej. Bo tak. Bo tez moglabym sobie wycierac gebe "ewolucja" czy ulubionym kosciolem, co to nie uwaza milosci osob niepelnosprawnych za prawdziwa ani takich osób jako godnych plodzenia dzieci

    >"Tolerujesz" ulubione poglądy, ale nic, co naprawdę od nich odbiega.

    Wystaw sobie, ze poglady rasistowskie, ksenofobiczne, mizoginia czy homofobia nie naleza do tolerancji ani demokracji, bo sa, nomen omen, nietolerancyjne i demokracje psuja. Nie mozna miec demokracji, kiedy jakiejs grupie ludzi odmawia sie praw czlowieka ze wzgledu na etnicznosc, orientacje seksualna, kolor wlosów czy wyznanie.
    Tolerancja nie polega na tym, ze Ty albo Andrzej mozecie sobie dowolnie pisac obelzywe i krzywdzace teksty na temat osob homoseksualnych, luteran, Zydow czy kobiet, a reszta ludzi ma z zachwytem Wam przyklaskiwac.
    Tolerancja w demokracji polega na tym, ze to TY i Andrzej macie tolerowac istnienie osób innych od siebie i innych sposobów na zycie.
    Czy Ty wiesz co to tolerancja w ogole? To wyzsza forma obojetnosci. Nie znaczy to, ze musisz kochac osob innych od Ciebie ani nawet z nimi przebywac, jesli ich nie lubisz, ale nie masz sie wtykac w ich zycie. Tylko tyle i az tyle tolerancja od Ciebie wymaga, kapisz?
    Ma Ciebie ani Andrzeja NIC nie obchodzic, kto z kim sie zeni czy wychodzi za maz, czy chce czy nie chce miec dzieci, czy adoptuje, rodzi z in vitro czy z banku spermy. Tak jak mnie nie obchodzi czy Ty w ogóle masz dzieci i z kim i czy aby na pewno z milosci, robione w lozu malzenskim, w laboratorium, czy z wpadki.
    Homoseksualizm to nie przestepstwo i nie szkodzi nikomu, nic Ci wiec do tego jak sie rozmnazaja homoseksualisci i czy aby im wolno.

    > A tak z ciekawości, czy jakby Andrzej napisał, że jest przeciwny legalizacji po
    > ligamii i związków kazirodczych, też mu się należy obrzucenie inwektywami, czy
    > takie poglądy jeszcze wolno mieć? Jak to jest?

    Sorry, ale rzniesz w tej chwili glupa czy usilujesz prowokowac? Zrównujesz zwiazki homoseksualne i adopcje dzieci z kazirodztwem? Dzieki, kuzwa, dzieki. Ja jakos Twojego malzenstwa ani Twego rodzicielstwa nie zrownuje z kazirodztwem czy innymi przestepstwami, a Ty moje tak.
    Gratulacje, nastepna kandydatka, której w realu nie chcialabym znac ani reki podac. Czy wolisz, zebym splunela Ci pod nogi guma Maoam czy zelkiem Haribo?

    --
    nasze Mazury to SIÓDMY SCIEK SWIATA czyli jachty sru, prosto do jezior.
  • paszczakowna1 19.04.11, 21:15
    Bimbo, zastanawiałam się długo, czy w ogóle na to odpowiadać, bo jest to stek bredni, na które doprawdy trudno znaleźć odpowiedź. Rozumiem, że do tematu podchodzisz emocjonalnie, ale weź, najpierw przeczytaj, a później pisz.

    > I gdzie to w ogole ujrzalas grozbe bluzg w realu?

    Nigdzie, a bo co?

    A w sieci, jak rozumiem, bluzgać można, i to, wcale, ale to wcale, nie jest nietolerancja?

    > Wystaw sobie, ze poglady rasistowskie, ksenofobiczne, mizoginia czy homofobia n
    > ie naleza do tolerancji ani demokracji, bo sa, nomen omen, nietolerancyjne i de
    > mokracje psuja

    w połączeniu z

    "Sprzeciw przeciw malzenstwom homoseksualnym oraz przeciw adopcji dzieci przez pary homo jest homofobia."

    tudzież poprzednim:

    "Nie rozumiesz, ze wolnosc slowa ma KONSEKWENCJE? To znaczy, ze jesli bedziesz pisal o innych ludziach to, co Ci sie zywnie podoba, to mozesz za to w koncu zostac ukarany. Najpierw niechecia rozmowcow, jak tu na forum, a w koncu grzywnami i innymi sankcjami prawnymi."

    i następnym:

    > Czy Ty wiesz co to tolerancja w ogole?

    pozwala mi napisać tylko jedno: Nie rozpoznałabyś tolerancji, nawet gdyby podeszła i ugryzła cię w tyłek.

    Prosić o wskazanie, gdzie to ja pisałam "obelzywe i krzywdzace teksty na temat osob homoseksualnych, luteran, Zydow czy kobiet" nawet nie będę, bo i nie ma po co.
  • andrzej585858 19.04.11, 19:15
    anutek115 napisała:

    >
    > Oceniasz, szufladkujesz i odmawiasz praw ludziom na podstawie cech, na które ni
    > e mieli zadnego wpływu (orientacja seksualna) i ktore nie powinny nikogo obchod
    > zić poza samymi zainteresowanymi (to, co czynia razem w zaciszu wlasnego domu w
    > e wlasnym łóżku). Bez wzgledu na to, jakich pokretnych argumentów uzyjesz i na
    > jakie pisma ojcow kosciola sie powolasz, tak, jest to dokladnie to samo co byci
    > e antysemitą i rasistą (oraz chwalenie się tym).

    No cóż, zagalapowalaś się chyba trochę - gdyż to nie jest to samo. I nie potrzebuje używac do tego żadnych pokrętnych argumentów.
    Mowa była tylko i wyłącznie o prawnym zrównaniu związków hetero i homo seksualnych oraz o prawie do adopcji dzieci w tych związkach.
    Nie mówię niczego innego niż mowi na ten temat Kościół - i jeżeli nie wiem na jakiej podstawie uważasz że jest to homofobia - to tak jestem homofobem.
    I jest to dla mnie przykład dowolnego tworzenia "prawa moralnego" na podstawi którego dodatkowo wręcz zmusza się Kosciół i ludzi wierzacych aby postepowali wbrew swojej wierze - gdyż inaczej naraża się na przypięcie etykietki homofoba.
    Nie bez znaczenia jest też fakt że w ten sposob zabrania się członkom KRK którzy tworza prawo do postępowania i głosowania zgodnie z swoim sumieniem, - czy przypadkiem to też nie podlega pod dyskryminację?
    >
    > Założę sie, że gdyby ktos się tu chwalil, że jest antysemita (i daje tym świade
    > ctwo nauczania swojego kosciola w dodatku) poczulbys sie oburzony?

    Chyba to jednak calkiem inna kwestia? Wlaśnie to mnie niezwykle ciekawwi - na jakiej podstawie na jednej półce stawia się kwestie rasizmu, antysemityzmu z preferencjami seksualnymi?
    >
    > Dziwi mnie więc, że gladko przechodzisz nad naszym oburzeniem okazujac mu lekce
    > ważenie tekstami o prawie moralnym zgodnym z obowiazujaca moda oraz o modnej to
    > lerncji, której ulegamy (a która nic z tolerancja nie ma wspólnego, oczywiscie)

    A ma ? nie mogę czuć się dotknięty z tego powodu że ktoś w sposob wulgarny podchodzi do najbardziej świętych dla chrzescijanina symboli - bo też zostane wyśmiany a za to że uwązam iz nie ma podstaw do prawnego zrownania związków homoseksualnych z heteroseksualnymi - sypią się wyzwiska?
    No i jak to się ma do tej tolerancji? Dla mnie jest to jej kompletne zaprzeczenie.
    > .
    >
  • lezbobimbo 18.04.11, 22:06
    andrzej585858 napisał:
    > Wycieramy - bo to nie ma nic wspólnego z tolerancją, zwłaszcza że w ten sposob
    > zabrania się wręcz ludziom wyrażania poglądów innych niż te które uważasz za go
    > dzące w grupy mniejszosciowe

    Co Ty znowu fanzolisz? Znowu nie rozumiesz, co sam wypisujesz.
    Nie, nie mozna tolerowac Twojej nietolerancji dla LGBT, kobiet i innych grup, do ktorych nie masz szczescia nalezec.

    > Przypinanie etykiety homofoba i wprowadzanie praw o ktorych wspominalem nie są
    > przejawem demokracji - całe szczęście że powoli nastepuje jednak opamiętanie

    Oszalales? Demokracja nie daje Ci prawa lzenia i oczerniania grup mniejszosciowych ani dyktowania, jak kto ma sie rozradzac i jak zyc.
    Demokracja chroni grupy mniejszosciowe przed Toba i Tobie podobnymi chamidlami, ktorym wydaje sie, ze demokracja daje im prawo mowienia czegokolwiek o innych.
    Nie rozumiesz, ze wolnosc slowa ma KONSEKWENCJE? To znaczy, ze jesli bedziesz pisal o innych ludziach to, co Ci sie zywnie podoba, to mozesz za to w koncu zostac ukarany. Najpierw niechecia rozmowcow, jak tu na forum, a w koncu grzywnami i innymi sankcjami prawnymi.

    --
    Pomóz 300 ostatnim rys.wwf.pl
  • piotrek1965 18.04.11, 22:10
    Nie jazgocz, babsztylu wściekły, please
  • andrzej585858 19.04.11, 19:01
    lezbobimbo napisała:


    > Demokracja chroni grupy mniejszosciowe przed Toba i Tobie podobnymi chamidlami,
    > ktorym wydaje sie, ze demokracja daje im prawo mowienia czegokolwiek o innych.

    Bardzo słuszne stwierdzenie:
    Pozwolę sobie zacytować tekst z tytułowej strony pewnego tygodnika który okresla się jako antyklerykalny"Fakty i mity" - ostatni numer:

    W krainie moherów - nie do Gujany, nie na Nowa gwinęę - ale właśnie na Krakowskie Przedmieście ruszyła naukowa ekspedycja "FiM". Bo tylko tu żyje ewolucyjna skamielina, endemiczny gatunek ludzi, ktory żywi się białym oplatkiem i czarną nienawiścią" - to tylko najbardziej łagodna próbka tego "postepowego" języka. Co ciekawsze nawet p. prof. Senyszyn na łamch tej jakże otwartej i pisanej tolerancyjnym językiem gazety publikuje swoje teksty.

    Ale oczywiście to nie jest przejaw dyskryminacji, ani nic w ogole - zresztą pieknie wpisujesz się w powyższą poetykę.

    > Nie rozumiesz, ze wolnosc slowa ma KONSEKWENCJE? To znaczy, ze jesli bedziesz p
    > isal o innych ludziach to, co Ci sie zywnie podoba, to mozesz za to w koncu zos
    > tac ukarany. Najpierw niechecia rozmowcow, jak tu na forum, a w koncu grzywnami
    > i innymi sankcjami prawnymi.

    Ciekawe jakie sankcje karne zostaly wysiągnięte wobec amerykanskiego aktywisty gejowskiego który publicznie zwymyślał Bogu ducha winna dziewczynę tylko za to że osmieliła się wurazuć swoje poglądy.
    No, ale jemu wolno - bo przecież walczy o prawa rzekomu uciśnionej mniejszości.

    Aha - jako swoistą ciekawostkę to mogę podac Tobie że w tym zaciekle antyklerykalnym pismie, walczacym a jakże o prawa homoseksualsitów w programowym artykule "Tęczowe rodziny" będącym artykulem prezentującym stanowisko na pewno znanej Tobie organizacji "Kampania Przeciw Homofobii" znajduje się taki ciekawy akapit:

    "Nie twierdzimy, że popieramy bez zastrzeżeń adopcję dzieci przez pary homoseksualne - zwłaszcza męskie".
    Ale pewnie oni też są nietolerancyjni i no własnie - ciekawe co.

    A poza tym - to cóż - plucie tez jakoś historycznie mi się kojarzy, ale jezeli będziesz lepiej z tym się czuć? Nie ma problemu - możemy nawet spotkac się po to abys wyraziła swoje poglądy .
    >
  • slotna 19.04.11, 19:16
    > "Nie twierdzimy, że popieramy bez zastrzeżeń adopcję dzieci przez pary homoseks
    > ualne - zwłaszcza męskie".
    > Ale pewnie oni też są nietolerancyjni i no własnie - ciekawe co.

    Po pierwsze - podkreslone. Po drugie - casus twojej zony, co nie jest feministka. Po trzecie - kto pisal "ajajaj, malzenstwa to furtka dla zbrodni adopcji"? Nie popieram takiego asekuranctwa, ale w kraju, gdzie Andrzejow585858 jednak troche jest, wcale mu sie nie dziwie.

    P.S. Gdzie uzasadnienie wyciecia mojego posta?

    P.S.2 Powtorze zadane wczesniej pytanie: jakie masz argumenty za tym, aby odmawiac parom homoseksualnym prawa do malzenstw i adopcji dzieci?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 19.04.11, 19:32
    slotna napisała:

    >
    > P.S. Gdzie uzasadnienie wyciecia mojego posta?

    Jest tylko jedno - był po prostu obrzydliwy, ale to chyba nie jest argument ktory jest dla Ciebie przekonywujący, więc od razu dodam nie zawaham sie przed wycięciem nastepnych z podobnymi sformulowaniami.
    Zresztą ten wątek także powinienem od momentu gdy Bimbo pozwolila sobie na swoje teksty wyciąć łącznei z wypowiedziami Piotrka, ale już troche za póżno
    >
    > P.S.2 Powtorze zadane wczesniej pytanie: jakie masz argumenty za tym, aby od
    > mawiac parom homoseksualnym prawa do malzenstw i adopcji dzieci?


    Ile razy mam powtarzać że w związku homoseksualnym nie ma mozliwości na prokreację - i naprawdę, przestan podawac przyklady jak może lesbijka zajśc w ciąże i inne tym podobne.
    Akt płciowy w związku homoseksualnym nigdy nie skonczy się ciąża - tak jesteśmy ukształtowani na drodze ewolucji - i jest to dla mnie koronny argument.

    Wszelkie argumenty w tej dziedzinie to tylko przedstawianie protez.
    I wbrew temu co ciągle mi się insynuuje - nie mam ani nic przeciwko homoseksualistów ani nic mnie nie obchodzi co robia pod kołdrą - to jest ich prywatna sprawa.

    >
  • slotna 19.04.11, 20:01
    > Jest tylko jedno - był po prostu obrzydliwy, ale to chyba nie jest argument kto
    > ry jest dla Ciebie przekonywujący, więc od razu dodam nie zawaham sie przed wyc
    > ięciem nastepnych z podobnymi sformulowaniami.

    O rany. Czy ktos, kto zdazyl przeczytac moj post, zanim Andrzej sie pobawil nozyczkami, laskawie mi wytlumaczy, co bylo w nim obrzydliwego? Ja go niestety, mimo mojej prosby, na maila nie dostalam (wyjasnien tez nie), wiec nie moge przeslac pogladowo :/

    > Ile razy mam powtarzać że w związku homoseksualnym nie ma mozliwości na prokrea
    > cję - i naprawdę, przestan podawac przyklady jak może lesbijka zajśc w ciąże i
    > inne tym podobne.

    Dlaczego mam przestac? Przeciez lesbijka (pod warunkiem, ze jest plodna) naprawde moze zajsc w ciaze. Poza tym w zwiazku bezplodnych osob heteroseksualnych tez nie ma mozliwosci prokreacji, a im praw do malzenstw i adopcji nie chce odebrac, zatem nie jest to dobry argument. Za to zaczynam podejrzewac, ze twoj jedyny, bo mimo ze na tym etapie juz naprawde musisz widziec jego absurd, wciaz go powtarzasz, jak katarynka.

    > Akt płciowy w związku homoseksualnym nigdy nie skonczy się ciąża - tak jesteśmy
    > ukształtowani na drodze ewolucji - i jest to dla mnie koronny argument.

    Akt plciowy w zwiazku heteroseksualnym, gdzie przynajmniej jedno z partnerow jest bezplodne rowniez nie skonczy sie ciaza - tak jestesmy uksztaltowani na drodze ewolucji - a jednak nie jest to dla ciebie w tym wypadku argument i nie chcesz bezplodnym parom odbierac praw do malzenstw i adopcji dzieci.

    Zreszta jakie to ma w ogole znaczenie? Adopcja w zamysle jest rozwiazaniem dla osob, ktore nie moga miec wlasnych dzieci. Przyznawanie prawa do niej, tylko tym, ktorzy miec je moga, mija sie nieco z celem, nie sadzisz?

    > Wszelkie argumenty w tej dziedzinie to tylko przedstawianie protez.

    Argument jest jeden podstawowy: nie wolno grupie ludzi odbierac praw, gdy nie ma do tego dobrych powodow. Tutaj takich powodow nie ma, a w kazdym razie ja jeszcze zadnego nie slyszalam. Malzenstwa homoseksualne i adopcja dzieci nie szkodza ani malzenstwom jako takim, ani dzieciom, ani w ogole nikomu.

    > I wbrew temu co ciągle mi się insynuuje - nie mam ani nic przeciwko homoseksual
    > istów ani nic mnie nie obchodzi co robia pod kołdrą - to jest ich prywatna spra
    > wa.

    No chyba jednak cos masz, skoro bez zadnych przyczyn chcesz im odbierac prawa.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • szprota 19.04.11, 20:12

    >
    > Ile razy mam powtarzać że w związku homoseksualnym nie ma mozliwości na prokreację - i naprawdę, przestan podawac przyklady jak może lesbijka zajśc w ciąże i inne tym podobne.
    > Akt płciowy w związku homoseksualnym nigdy nie skonczy się ciąża - tak jesteśmy ukształtowani na drodze ewolucji - i jest to dla mnie koronny argument.

    Możesz sobie to powtarzać, ile chcesz, nikogo tym nie przekonasz (poza może dwoma osobami, o których intelekcie lepiej milczeć). Dopóki do Ciebie nie dotrze, że akt płciowy to nie to samo co prokreacja, że akt miłości homoseksualnej nie różni się niczym od aktu miłości heteryków bezpłodnych, aktu ludzi zabezpieczających się przed ciążą, aktu nie kończącego się wytryskiem w pochwie - będziesz dla mnie homofobem. Zobacz, co robisz: redukujesz potencjalnych rodziców do ich ars amandi. Tak wynika z Twoich wypowiedzi. A przecież wiemy, że choć erotyka jest dla Ciebie ważna, nie zawężasz świadomie ludzi tylko do tego wymiaru.
    w

    >
    > Wszelkie argumenty w tej dziedzinie to tylko przedstawianie protez.
    > I wbrew temu co ciągle mi się insynuuje - nie mam ani nic przeciwko homoseksual
    > istów ani nic mnie nie obchodzi co robia pod kołdrą - to jest ich prywatna spra
    > wa.
    >
    > >


    --
    Szpro pochwala
  • andrzej585858 19.04.11, 20:50
    szprota napisała:
    .
    >
    > Możesz sobie to powtarzać, ile chcesz, nikogo tym nie przekonasz (poza może dwo
    > ma osobami, o których intelekcie lepiej milczeć). Dopóki do Ciebie nie dotrze,
    > że akt płciowy to nie to samo co prokreacja, że akt miłości homoseksualnej nie
    > różni się niczym od aktu miłości heteryków bezpłodnych, aktu ludzi zabezpieczaj
    > ących się przed ciążą, aktu nie kończącego się wytryskiem w pochwie - będziesz
    > dla mnie homofobem. Zobacz, co robisz: redukujesz potencjalnych rodziców do ich
    > ars amandi. Tak wynika z Twoich wypowiedzi. A przecież wiemy, że choć erotyka
    > jest dla Ciebie ważna, nie zawężasz świadomie ludzi tylko do tego wymiaru.
    > w

    Ależ nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Dla mnie najwazniejsze sa powyższe słowa :

    Czystość i homoseksualizm

    2357 Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie , zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" . Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.

    2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. ; Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

    2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.

    I jeżeli to że moje poglądy sa zgodne z tymi które są wyrazone w Katechizmie - to tak jestem homofobem, wraz z całym KRK. - zwłaszcza dlatego że wykluczają z aktu plciowego dar życia - to jest całkiem coś innego niż nieplodność.
  • szprota 19.04.11, 21:45
    "I jeżeli to że moje poglądy sa zgodne z tymi które są wyrazone w Katechizmie - to tak jestem homofobem, wraz z całym KRK. - zwłaszcza dlatego że wykluczają z aktu plciowego dar życia - to jest całkiem coś innego niż nieplodność. "
    Tak, jesteś, wraz z całym KRK. Ja się nie dziwię LGTB, że odchodzą od KRK, ja się dziwię, że jeszcze spotykam katolickich gejów i lesbijki.
    Nie widzę różnicy między "darem życia" a bezpłodnością. Czy niepłodnością, bo Ty plączesz te pojęcia. Efekt jest ten sam: w wyniku seksu nie ma poczęcia.
    --
    Szpro potępia
  • andrzej585858 20.04.11, 07:21
    szprota napisała:

    > "I jeżeli to że moje poglądy sa zgodne z tymi które są wyrazone w Katechizmie -
    > to tak jestem homofobem, wraz z całym KRK. - zwłaszcza dlatego że wykluczają z
    > aktu plciowego dar życia - to jest całkiem coś innego niż nieplodność. "
    > Tak, jesteś, wraz z całym KRK. Ja się nie dziwię LGTB, że odchodzą od KRK, ja s
    > ię dziwię, że jeszcze spotykam katolickich gejów i lesbijki.

    Dziwisz się że sa? Bo widać wiara dla nich to coś o wiele ważniejszego niż inne kwestie.

    Tak przy okazji - to odkryłem że jest choc jeden punkt w którym całkowicie zgadzam się z prezydentem. Nie da się ukryć więc że zgodnie z przekonaniami tutaj wyrażanymi mamy prezydenta - homofoba.
    W związku z powyższym mam nadzieję że nie oddasz już nigdy głosu na partię której przedstawicielem jest tak zdeklarowany homofob?:
    Natomiast Bronisław Komorowski stwierdził: Nie powinno dojść do takich zmian w prawie polskim, które stawiałyby znak równości między związkami homoseksualnymi a małżeństwem. Małżeństwo jest bowiem inwestycją społeczną na przyszłość w przyszłe pokolenia, które będą wypracowywać dla nas emerytury. Inwestycją taką nie jest zaś bez wątpienia homoseksualny konkubinat. Jeśli istnieją bariery prawne, które utrudniają ludziom o odmiennej orientacji seksualnej okazywanie sobie opieki, wsparcia, dziedziczenia, to ja bym te bariery likwidował, bo w tej sprawie musi być równość. Ale nie za cenę utożsamienia par jednopłciowych i małżeństw.

    > Nie widzę różnicy między "darem życia" a bezpłodnością. Czy niepłodnością, bo T
    > y plączesz te pojęcia. Efekt jest ten sam: w wyniku seksu nie ma poczęcia.

    Masz rację - efekt jest ten sam, chociaż akurat niepłodność jest możliwa do wyleczenia. Ale jest to nadal naturalny związek kobiety i mężczyzny.
    Argument o bezpłodności jako argument za przyznaniem praw małżenskich związkom homoseksualnym jest bezzasadny. Pary homoseksualne w 100% nie mają możliwości począć dziecka w swoich związkach - powtórzę jeszcze raz.
  • slotna 20.04.11, 10:45
    > Dziwisz się że sa? Bo widać wiara dla nich to coś o wiele ważniejszego niż inne
    > kwestie.

    Taka slepa wiara, wazniejsza niz cokolwiek innego mnie przeraza. Patrz 9/11.

    > Tak przy okazji - to odkryłem że jest choc jeden punkt w którym całkowicie zgad
    > zam się z prezydentem. Nie da się ukryć więc że zgodnie z przekonaniami tutaj w
    > yrażanymi mamy prezydenta - homofoba.

    Typowy katolik, czemu tu sie dziwic.

    > W związku z powyższym mam nadzieję że nie oddasz już nigdy głosu na partię któr
    > ej przedstawicielem jest tak zdeklarowany homofob?:

    Myslisz, ze Szprota glosowala na PO? Ja jestem czysta, ja nigdy ;)

    > Małżeństwo jest bowiem inwestycją społeczną na przyszłość w pr
    > zyszłe pokolenia, które będą wypracowywać dla nas emerytury.

    Ach, dziecko owoc milosci, ktore produkujemy tylko po to, zeby nas w przyszlosci utrzymalo. Jakie to chrzescijanskie i tradycyjne.

    > Inwestycją taką nie jest zaś bez wątpienia homoseksualny konkubinat.

    Homoseksualny konkubinat, w ktorym sa dzieci jest taka inwestycja, w przeciwienstwie do malzenstwa hetero, w ktorym dzieci nie ma. Generalnie zreszta, jak sie domyslam, nie chodzi o to, zeby dzieci plodzic i dalej nic. Chodzi o to, zeby je wychowac i silne, madre i zdrowe wprowadzic w doroslosc.

    > Masz rację - efekt jest ten sam, chociaż akurat niepłodność jest możliwa do wyl
    > eczenia.

    Bezplodnosc za to nie jest.

    > Ale jest to nadal naturalny związek kobiety i mężczyzny.

    Malzenstwo akurat w przyrodzie nie wystepuje, obawiam sie, trudno je wiec nazwac "naturalnym zwiazkiem". Natomiast zwiazki homoseksualne nie sa mniej naturalne niz hetero - partnerow tez "stworzyla ewolucja", a nie inzyniera genetyczna (nie, zeby naturalne bylo lepsze od nienaturalnego, no ale).

    > Argument o bezpłodności jako argument za przyznaniem praw małżenskich związkom
    > homoseksualnym jest bezzasadny.

    To nie jest argument "za" - to jest zbicie debilnego argumentu "przeciw". Argument "za" to fakt, ze argumentow przeciw, ktore nie bylyby albo durne jak ten o prokreacji albo nie wyplywaly z czystego, nieskazonego mysla, koscielnego ideolo po prostu nie ma - przynajmniej zadnego nie przytoczyles do tej pory. A wiec nie ma zadnego powodu, zeby akurat te grupe ludzi pozbawiac praw.

    Pary homoseksualne w 100% nie mają możliwości
    > począć dziecka w swoich związkach - powtórzę jeszcze raz.

    Powtorze jeszcze raz, ze heteroseksualne pary bezplodne w 100% rowniez nie maja mozliwosci poczac dziecka w swoich zwiazkach. I dodam, ze pary homoseksualne, ktore sa plodne, moga miec dzieci obu partnerow z innymi osobami i MIEWAJA TE DZIECI JUZ TERAZ, NIE CZEKAJAC NA TWOJE LASKAWE POZWOLENIE. Tylko ze teraz, jesli biologiczny rodzic umrze, dziecko moze wyladowac w pogotowiu opiekunczym albo w ogole domu dziecka, zamiast automatycznie zostac z drugim rodzicem - to wina twoja i tobie podobnych.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 20.04.11, 13:39
    Gwoli ścisłości -homoseksualista nie może mieć dzieci, no chyba że padł ofiarą gwałtu. Co innego biseks. Więc mam pytanie, czy biseksowi pozwolić rejestrować dwa związki -z kobietą i facetem, czy nakazać, aby się zdeklarował w jedną czy w drugą stronę?:-)
  • szprota 20.04.11, 18:28
    andrzej585858 napisał:


    > Dziwisz się że sa? Bo widać wiara dla nich to coś o wiele ważniejszego niż inne kwestie.

    No ale KRK to nie sama wiara w boga, ale także wiara w apostolski kościół, który głosi, co głosi. Nie dziwię się, że są wierzący, dziwię się, że trzymają się kościoła rzymskokatolickiego.
    >

    > W związku z powyższym mam nadzieję że nie oddasz już nigdy głosu na partię której przedstawicielem jest tak zdeklarowany homofob?:

    Jakie "już"? Czy deklarowałam poparcie dla PO?! Nie przypominam sobie.
    Wprawdzie będzie to offtop, ale zapisz sobie gdzieś albo zapamiętaj - nie znoszę PO. To partia równie konserwatywna, homofobiczna i seksistowska co PiS, tyle że, co moim zdaniem bardziej niebezpieczne, przebrana w bardziej cywilizowane szatki.

    > Natomiast Bronisław Komorowski stwierdził:
    Piszesz o tym panu od porównywania Dunek do kaszalotów, tym z wąsami, co chadza na polowania? Wiem, że jest głową państwa, ale uważam jego poglądy za wstrętne.
    >
    Pary homoseksualne w 100% nie mają możliwości począć dziecka w swoich związkach - powtórzę jeszcze raz.

    A ja jeszcze raz powtórzę, że to nie ma znaczenia dla ich roli rodzicielskiej. I jeszcze raz powtórzę, że redukowanie ludzi do ich upodobań seksualnych jest głupie. Andrzeju, nie masz absolutnie żadnych argumentów przeciw, możesz sobie powtarzać do upojenia, ale nikogo tym nie przekonasz.


    --
    Szpro potępia
  • ginestra 20.04.11, 19:51
    szprota napisała:

    Andrzeju, nie masz absolutnie żadnych argumentów przeciw, możesz sobie p
    > owtarzać do upojenia, ale nikogo tym nie przekonasz.
    >
    Mnie na przykład Andrzej przekonał.
  • slotna 20.04.11, 20:12
    > Mnie na przykład Andrzej przekonał.

    Do tego, zeby odebrac prawo do adopcji ludziom bezplodnym, bo w ich zwiazku nie ma mozliwosci zajscia w ciaze??? O kurde, co za masakra :/

    (bo do tego, zeby nie pozwalac homoseksualistom adoptowac dzieci, nie trzeba cie bylo przekonywac, o czym wszyscy doskonale wiemy)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • szprota 20.04.11, 20:17
    ginestra napisała:

    > szprota napisała:
    >
    > Andrzeju, nie masz absolutnie żadnych argumentów przeciw, możesz sobie powtarzać do upojenia, ale nikogo tym nie przekonasz.
    > >
    > Mnie na przykład Andrzej przekonał.

    E, Ty byłaś przekonana już wcześniej, przecież pamiętam, że zdarzały nam się już dyskusje na ten temat.

    Poza tym: "Możesz sobie to powtarzać, ile chcesz, nikogo tym nie przekonasz (poza może dwoma osobami, o których intelekcie lepiej milczeć)".

    Pozdrawiam cieplutko.

    --
    Szpro testuje
  • dakota77 18.04.11, 22:10
    W jaki sposob "tendecja do stawiania na tym samym poziomie kwestii niepeslnosprawnosci i homoseksualozimu to gruba przesada"? I niepeslnosprawni, i geje musza jeszcze walczyc o swoje prawa w tym kraju, nie wiem, na czym ma polegac roznica.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • piotrek1965 18.04.11, 22:19
    Bo gej to niepełnosprawny facet?
  • anutek115 18.04.11, 23:05
    'Nie jazgocz, babsztylu wściekły, please"

    Jak rozumiem, Andrzeju, tylko Slotna przekracza na tym forum granice dobrego smaku? Ach, i jeszcze Bimbo, jak moglam zapomniec. Bowiem ulegaja one źle pojetej tolerancji zgodnej z nową modą (gdziezby tam dziewczyny same cos mogly wymyślić przeciez, ślepo za modą, jak to mlode i ploche!).

    Jakos tak mi sie wydaje, że moze tez powinienes ulec tej modzie, chociaz na chwilę, i skoro lubisz bawic sie nozyczkami, wyciął kilka wypowiedzi pana zacytowanego powyzej. Wypowiedzi, ktore nie wnoszą nic do dyskusji, sa za to toporne, ordynarne i prostackie. Chyba, ze cenisz je za nie uleganie zgubnej modzie na tolerancję. W takim razie nie tnij ich, oczywiscie.

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • staua 19.04.11, 01:52
    Piotrek to Krezzz, kontynuuje pod innym nickiem swoje "badania" socjologicznie i dlatego, jak prawdziwy troll, teraz prezentuje odwrotne poglądy (bo wiadomo, że kogoś o takich poglądach ąndrzej nie tknie). Styl pozostał ten sam ("rozumisz" itd.)
    --
    "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
  • andrzej585858 19.04.11, 19:18
    staua napisała:

    > Piotrek to Krezzz, kontynuuje pod innym nickiem swoje "badania" socjologicznie
    > i dlatego, jak prawdziwy troll, teraz prezentuje odwrotne poglądy (bo wiadomo,
    > że kogoś o takich poglądach ąndrzej nie tknie). Styl pozostał ten sam ("rozumis
    > z" itd.)

    Szkoda że nie czytasz uwaznie - gdyż wtedy być zauważyła że już kilkakrotnie zwracalem uwagę dla Piotrka aby powsciągnął swój język, wyciąłem także trochę postów.
    Nie mogę wyrzucić gdyz nie posiadam takich uprawnień, a rzeczywiście nie podoba mi się ten język gdyż jest bardzo podobny do Bimbo tylko że z drugiej strony.
  • staua 19.04.11, 19:28
    Czytam i wiem, że zwracaleś, ale to za mało (nie wiedziałam, ze nie możesz wyrzucić, ale wycinać przecież możesz). I przy okazji przepraszam za literówkę w imieniu (ciężko mi przestawiać się na polską czcionkę i później są takie kwiatki).
    Szkoda zaśmiecania wątku, bo całość ciekawie się czyta, a posty Piotrka odstają od całości (Bimbo to co innego jednak, zwłaszcza w tym wątku, który dotyka ją osobiście bardzo mocno, prawda? A jednak argumentuje, a nie rzuca pojedyncze, obraźliwe zdania)
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • andrzej585858 19.04.11, 19:36
    Ale są odpowedzie na to co Piotrek pisał i wycinanie pojedynczych tylko jego postów spowoduke bałagan.
    Chyba będe musiał zacząć pisac takim samym językiem wtedy gdy coś mnie osobiscie dotknie - zawsze zastanawialem się od kiedy wyzwiska są uznawane za argumenty, ale jest to dla mnie tak fascynujący przykład ktory jest doskonałą ilustracją dla cytowanych juz przeze mnie wielokrotnie słow papieża o fałszywie pojmowanej tolerancji ze warte są pozostawienia.
  • slotna 19.04.11, 22:04
    > Chyba będe musiał zacząć pisac takim samym językiem wtedy gdy coś mnie osobisci
    > e dotknie - zawsze zastanawialem się od kiedy wyzwiska są uznawane za argumenty
    > , ale jest to dla mnie tak fascynujący przykład ktory jest doskonałą ilustracj
    > ą dla cytowanych juz przeze mnie wielokrotnie słow papieża o fałszywie pojmowan
    > ej tolerancji ze warte są pozostawienia.

    Chron mnie Maurycy od takich moderatorow. Nie wytnie bluzgow opcji nielubianej - niech wszyscy widza jakie to swinie, te lesbijki. Trolla bedzie przycinal elegancko i delikatnie, bo jeszcze kto pomysli, ze jakie to swinie, ci konserwatysci. Ale nie wywali, bo znaczek na mail do Dzidki za drogi i lepiej plakac, ze loginu nie ma. Ech...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • krezzzz100 04.05.11, 22:07
    No proszę, kolejna która wali ad personam z braku merytorycznych argumentów. Argumenty Krezzz się nie podobają, więc musi być Piotrkiem)))) Ostatnio stosowała to Lez, która szukała mnie w innej forumowiczce :D
    Co za subtelność rozumowania)))
  • staua 04.05.11, 23:23
    Juz wiemy, ze piotrek to nie ty. Moj blad.
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • slotna 19.04.11, 14:04
    http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash1/181582_132121716858361_100001816009378_200398_4743246_n.jpg

    Hm.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 19.04.11, 19:44
    A ja przeczytałem że "Kampania przeciw Homofobii" podaje ze takich dzieci jest ponad 60 tysięcy.
    Bardzo mnie ciekawi skąd oni biorą te dane? Cos mi się wydaje że mogę podac ze takich dzieci jest tylko pięcioro - no i niech ktos mi teraz udowodni że podaję nieprawdziwe dane.

    A jeżeli już jestesmy przy prasie - to nic mnie nie ubawiło jak w tygodniku okreslającym się jako postepowy, humanistyczny, antyklerykalny znalazlem teksty takich dowcipów że , jak podejrzewam, za ich przytoczenie zostałbym dopiero zwymyslany. Zaręczam że dowcipy Leppera to dowcipy z najwyższej półki przy tych dowcipach.
  • paszczakowna1 19.04.11, 21:23
    > A ja przeczytałem że "Kampania przeciw Homofobii" podaje ze takich dzieci jest
    > ponad 60 tysięcy.
    > Bardzo mnie ciekawi skąd oni biorą te dane?

    Swoją drogą, też bym chciałam wiedzieć. Niby na prawie 40 mln kraj 50-60 tys to nie jest dużo, ale jakoś mi te dane dziwnie przypominają "kilkaset tysięcy" chrześcijan wymordowanych w Egipcie tudzież jakieś abstrakcyjne setki tysięcy ofiar szczepionek wg prof. Majewskiej (choć tu metodykę znamy: bierze się dowolnie wybrane liczby i mnoży przez sto).
  • slotna 19.04.11, 21:42
    Na wiki jest podane 57 tys., ale tez nie wiem dokladnie co i jak, bo mi sie zrodlo nie chce otworzyc. Trzeba do nich napisac z pytaniem. Niemniej nie jest to jakas nieprawdopodobna, szokujaco duza liczba, wiec nie wiem skad porownanie do Majewskiej i Egiptu. A pewne szacunki mozna opracowac na podstawie danych z innych krajow.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 19.04.11, 22:38

    > Na wiki jest podane 57 tys., ale tez nie wiem dokladnie co i jak, bo mi sie zro
    > dlo nie chce otworzyc. Trzeba do nich napisac z pytaniem.

    Której wiki?

    > Niemniej nie jest to
    > jakas nieprawdopodobna, szokujaco duza liczba, wiec nie wiem skad porownanie do
    > Majewskiej i Egiptu.

    Jakoś mi się skojarzyło, dopuszczam że głupio. Jakaś opcja podaje nie wiadomo skąd wzięte duże okrągłe* liczby na poparcie swojej tezy, na tej zasadzie.

    * Ta z wiki jest solidnie nieokrągła, i budzi (totalnie irracjonalne) zaufanie.
  • slotna 19.04.11, 23:55
    > Której wiki?

    Tutaj. Mialam na mysli, ze napisac do KPH.

    > Jakoś mi się skojarzyło, dopuszczam że głupio. Jakaś opcja podaje nie wiadomo s
    > kąd wzięte duże okrągłe* liczby na poparcie swojej tezy, na tej zasadzie.
    >
    > * Ta z wiki jest solidnie nieokrągła, i budzi (totalnie irracjonalne) zaufanie.

    Hihihi ;) Rozumiem.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 19.04.11, 20:46
    Mam jeszcze taka mala uwage. Homoseksualisci, w przeciwienstwie do hetero, na dziecko zawsze musza zdecydowac sie swiadomie. Musza naprawde dziecka chciec, podjac decyzje o sztucznym zaplodnieniu czy znalezc matke zastepcza. Heteroseksualisci natomiast moga po prostu wpasc. Nie chce mi sie teraz szukac statystyk dotyczacych niechcianych ciazy (ktos zna?), ale wystarczy sobie przypomniec te dotyczace ciazy nastolatkow. Bardzo ladnie jest mowic o "owocu milosc" i tak dalej, ale akurat dziecko heterykow moze sie narodzic w konsekwencji pijackiego seksu na imprezie, w konsekwencji seksu nie przepadajacych za soba malzonkow, w konsekwencji zdrady czy po prostu - wprawdzie w zwiazku, ale niechciane, jako skutek braku pomyslunku i odpowiedniego zabezpieczenia.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 28.04.11, 01:59
    Na LB za sprawa skojarzenia z pewnym serialem niechcacy podrzucilam temat zespolu niewrazliwosci na androgeny i ciekawa jestem, co o temacie ujetym w tytule posta powie Andrzej. Skopiuje tutaj wypowiedz Pierwszejlitery (czy ktos ma pojecie jak sie odmienia ten nick? zawsze mnie dobija...), bo wydaje mi sie bardziej adekwatna niz obfita w detale medyczne notka na wikipedii.

    "[Zespol niewrazliwosci na androgeny] dotyczy chromosomalnych mężczyzn (XY), którzy fenotypowo są jak kobiety, czyli jak kobiety wyglądają. Zwykle mają dobrze wykształcone, okrągłe piersi, przy wysokiej i smukłej sylwetce. Nie posiadają jednak ani jajników, ani macicy, tylko nieczynne, męskie jądra ukryte w jamie brzusznej i często nie do końca wykształconą/skróconą pochwę. Przez brak reakcji organizmu na testosteron mają też piękną cerę bez trądziku i gęste włosy na głowie, za to brakuje im owłosienia na ciele, są więc właściwie ideałem kobiecości. Ich wygląd to idealna predyspozycja do zawodu modelki i podobno w tym zawodzie można ich spotkać faktycznie o wiele częściej niż w reszcie populacji, gdzie częstotliwość wynosi 1:62 000. Czują się również jako kobiety, przy porodzie bierze się ich za dziewczynki, prowadzą życie dziewczynki/kobiety i dowiadują się o swoim genetycznym błędzie dopiero, gdy w okresie dojrzewania nie pojawia się miesiączka. Jedynym problemem jest oczywista bezpłodność i konieczność chirurgicznego usunięcia jąder, bo w wysokiej temperaturze jamy brzusznej wykazują one z czasem tendencję do rozwijania nowotworów."

    Czy takie osoby moga adoptowac dzieci? Czy moze zalezy to od tego, z kim sa w zwiazku - z kobieta (w koncu genetycznie sa mezczyznami) czy z mezczyzna (w koncu wygladaja i zachowuja sie jak kobiety)? A moze tutaj tez nalezy zastosowac regulke o tym, ze kto nie moze miec wlasnych dzieci z partnerem, temu nie bedzie dane adoptowac - regulke, ktora ma tylko taki malenki "wyjatek" w postaci par heteroseksualnych?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • staua 28.04.11, 03:33
    Pytasz o stan faktyczny w Polsce, czy o zdanie forumowiczów?
    Bo w USA mogą - Eden Atwood na przykład ma adoptowanego syna.
    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • slotna 28.04.11, 12:16
    Nie no, pytam o zdanie forumowiczow, Andrzeja w szczegolnosci. Moze zle sie wyrazilam, nie czy "moga" tylko czy jego zdaniem "powinny moc". W rzeczywistosci oczywiscie jest jak zwykle, hetero moga, homo nie, ale tutaj sie to hetero i homo fajnie rozmywa dla tych, ktorzy wierza, ze pambuk nas stworzyl kobieta i mezczyzna w okreslonym celu i nie ma zgody na zbezecenstwa ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • piotrek1965 28.04.11, 14:16
    Oczywiście, że takim ludziom nikt dziecka w Polsce nie da. Dlaczego? -bo zdrowie im nie pozwala.
  • gat45 28.04.11, 16:47
    Że co proszę ? Zdrowie im nie pozwala ?????
  • piotrek1965 28.04.11, 16:57
    "[Zespol niewrazliwosci na androgeny] dotyczy chromosomalnych mężczyzn (XY), którzy fenotypowo są jak kobiety, czyli jak kobiety wyglądają. Zwykle mają dobrze wykształcone, okrągłe piersi, przy wysokiej i smukłej sylwetce. Nie posiadają jednak ani jajników, ani macicy, tylko nieczynne, męskie jądra ukryte w jamie brzusznej i często nie do końca wykształconą/skróconą pochwę
    Jądra w środku, do tego pochwa skrócona gratis -okaz zdrowia Twoim zdanem?
    Po prostu chorym nie daje się dzieci. Nie rokują.
  • staua 28.04.11, 17:07
    A w jaki sposób istnienie (lub nie) macicy twoim zdaniem wpływa na zdrowie ogólne (o ile mi wiadomo, mężczyźni jej nie mają)? Zajrzałeś do tego linka o Eden Atwood? Myślę, że mnóstwo ludzi chciałoby być tak zdrowych jak ona.

    Czy osoba po histerektomii też nie może adoptować dziecka? (od razu odpowiem, że może, w Polsce też może)

    >Po prostu chorym nie daje się dzieci. Nie rokują.

    Możesz rozwinąć w sposób mniej trollowaty, a z konkretnymi danymi?

    Wtrącasz się nic nie wnosząc do każdej dyskusji, jak typowy troll, który wyłącznie jątrzy. Jak napisałeś - nie zaczynasz żadnych tematów. Bo nie masz nic do powiedzenia, tylko przyczepiasz się do dyskusji innych.
    Może jestem odosobniona w tej opinii, ale myślę, że twoje posty powinny być wycinane bez czytania.
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • gat45 28.04.11, 17:44
    piotrek1965 napisał:

    > "[...]
    > Po prostu chorym nie daje się dzieci. Nie rokują.

    Maleńka uwaga : dzieci w ogóle się nie "daje". Pomyliło Ci się z mieszkaniami w PRL.

    Teraz ad rem :
    1] Chora ciężarna nie rokuje - aborcja czy sierociniec natychmiast po porodzie ?
    2] Jedno z rodziców już nie tylko nie rokuje, ale wręcz choruje - młode do sierocińca

    Bardzo poważnie podchodzisz do kwestii zdrowotnych. Jakoś nie mogę się zdobyć na pochwałę.
  • gat45 28.04.11, 17:45
    c.d.

    3] tatusiowi w wypadku nogę ucięło - toć to gorsze niż krótka pochwa, taki kikut. Dzieci do sierocińca, ale już !
  • staua 28.04.11, 18:12
    Coś ty, swoje mogą być, bo to Bóg dał. Adoptować tylko nie wolno. Trzeba przejść kompleksowe badania i nie daj Boże, jak coś znajdą. Może od razu obowiązkowo whole genome sequencing, nie wiadomo przecież, co się tam w przyszłości czai.
    Krótka pochwa absolutnie dyskwalifikuje, dziecku będzie lepiej, jak zostanie z jakimikolwiek biologicznymi rodzicami albo w zakładzie prowadzonym najlepiej przez zakonnice.
    Przykłady z ostatnich dni, jakie usprawiedliwienia ludzie znajdują.
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • piotrek1965 28.04.11, 22:54
    Jakoś nie wątpię, ze marzy się niektórym zabieranie dzieci biologicznym rodzicom i oddawanie innym, najlepiej homseksualnym parom. Na razie, chwała Bogu, możecie sobie pomarzyć.
    A teraz, co do adopcji. Procedury adopcyjne są bardzo skomplikowane w Posce. Media nagłośniły przypadek odmowy ustanowienia rodziną zastępczą babci i dziadka, bo za starzy byli (ok.60 lat).
    Jakoś nie słyszałem, żeby pozwolono adoptować dziecko komuś choremu, czy kalekiemu. Co oczywiście, nie oznacza, że osoba zdrowa, z powodu choroby dziecko straci (swoje, czy adoptowane).
    Ponadto tzw. wnętrostwo można z powodzeniem leczyć. Krótką pochwę chyba też.
    "Krótka pochwa absolutnie dyskwalifikuje"
    Powiem, jak męski szowinista- jak masz faceta z krótkim, to pewnie w jego oczach nie dyskwalifikuje. W oczach (chociaż może niekoniecznie oczach) pozostałych to nie wiem, czy dyskwalifikuje, ale może troszkę bulu sprawić (pisownia słowa bul zgodna z rozp. Prezydenta RP w sprawie ortografji:-)
  • staua 28.04.11, 23:00
    OK, po tej odpowiedzi ja też przestaję wchodzić na to forum. Nigdy nie byłam bardzo aktywnym jego uczestnikiem, więc pewnie mała strata, ale nie mam ochoty już czytać postów Piotrka.
    --
    "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
  • slotna 29.04.11, 00:07
    > OK, po tej odpowiedzi ja też przestaję wchodzić na to forum. Nigdy nie byłam ba
    > rdzo aktywnym jego uczestnikiem, więc pewnie mała strata, ale nie mam ochoty ju
    > ż czytać postów Piotrka.

    Buuu... :( Moze nie bylas bardzo aktywna, ale dzieki temu pamietam, co gdzie pisalas i zawsze lubilam czytac twoje posty. Wygas go sobie po prostu, chyba wiekszosc osob tak zrobila. Wiem, ze to glupie, ze administrator najwyrazniej ma nas w rzyci, ale co poradzic :/ Forum ciagle jeszcze jest fajniejsze niz te ogolnogazetowe - moze dlatego wlasnie, ze malo osob karmi dochodzace trolle.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • staua 29.04.11, 00:31
    OK, wygaszę go :-) Bo też byłoby mi przykro nie zaglądać tutaj...
    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • slotna 29.04.11, 00:53
    > OK, wygaszę go :-) Bo też byłoby mi przykro nie zaglądać tutaj...

    Yaaay! ;)

    No, ja sie tylko obawiam, co on tam gledzi w kontekscie ewentualnego narybku. Nowa, fajna osoba wejdzie, zobaczy takiego Piotrka, nieswiadoma, ze stali bywalcy wygasili i olewaja, i ucieknie, skoro posty akceptowane bez slowa. Wzglednie wejdzie podobny mu troll i zaraz sie rozgosci, skoro nie wycinaja. Moze jednak Andrzej sie ruszy?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • staua 29.04.11, 03:49
    Mam nadzieje...
    ja zapomniałam o wygaszaniu (od lat nikogo nie wygasiłam) i dziwiłam się, dlaczego tyle jego obrzydliwych postów pozostaje bez echa.
    Teraz ich nie widze i od razu lepiej - ale jadnak moderator powinien zareagować.

    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • piotrek1965 29.04.11, 07:44
    Trollowaniem było wprowadzenie obrzydliwego przykładu dotyczącego adopcji. Ale to nie ja wprowadziłem. A kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
  • dakota77 29.04.11, 08:02
    Wygas i zostan, prosze:). Ja dawno wygasilam i mam spokoj.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • paszczakowna1 29.04.11, 11:30
    Ja nie wygasilam (na ogol i tak czytam forum niezalogowana), ale po prostu nie zwaracam uwagi (chyba ze niechcacy). Tym niemniej, uwazam, ze Andrzej powinien sie pofatygowac i albo zaządac od Dzidki zabananowania trolla, albo przekazania hasla.
  • staua 29.04.11, 16:41
    Ja musialam wygasić, bo nie zwracać uwagi nie potrafię i w rezultacie mnie to dotyka.
    Może troll zniknie, jak się w końcu zorientuje, że nikt nie odpowiada na jego posty, bo nikt ich nie czyta
    A Andrzej już zniknął...
    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • dakota77 29.04.11, 17:31
    Chyba wszystkie tak uwazamy, oprocz Ginestry, ktora w trollu znalazla sojusznika.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 30.04.11, 10:08
    dakota77 napisała:

    > Chyba wszystkie tak uwazamy, oprocz Ginestry, ktora w trollu znalazla sojusznik

    Nie tylko wszystkie ale i wszyscy. Rzeczywiście nie było mnie kilka dni i dopiero od tego tygodnia mam mozliwość zablokowania dostępu do forum - co akurat w tej chwili uczyniłem.
    Dla mnie też nie odpowiadała stylistyka Piotrka, której jak widzę, nie miał zamiaru zmienić pomimo kilkukrotnych próśb kierowanych pod jego adresem.

    I naprawdę może przestaniecie tak bardzo demonizowac Ginestrę? Widze bowiem że bycie osoba nadmiernie uprzejmą nie jest dobrze widziane.
    > a.
    >
  • jottka 30.04.11, 12:09
    andrzej585858 napisał:

    > I naprawdę może przestaniecie tak bardzo demonizowac Ginestrę? Widze bowiem że bycie osoba nadmiernie uprzejmą nie jest dobrze widziane.


    Kochany Andrzeju! Cieszę się, że mogłam się z Tobą spotkać na tym forum, bo czuję, że wiele ciekawych rzeczy mogłabym Ci przekazać. Wprawdzie Twoje poglądy na stworzenie świata oraz domniemanego istnienia bóstwa są interesujące, no ale na pewno gdybyś dokładnie przemyślał te sprawy (a mogę tu służyć wieloma ciekawymi lekturami!), to zrozumiałbyś, że jesteś w błędzie, bo przecież tak miła i rozsądna osoba jak Ty (bo mogę chyba to powiedzieć, prawda?:) nie może się dłużej okłamywać. A więc na pewno jeśli szczerze się nad sobą zastanowisz, to będziesz mógł odkryć podświadome motywacje Twoich religijnych skłonności, które oczywiście w niczym Ci ujmy nie przynoszą i ja nawet uważam, że to ciekawe jest posłuchać takich ludzi jak Ty, no ale o ileż lepiej byś się czuł, gdybyś wgłębił się w siebie z całą uczciwością, na jaką (o czym jestem przekonana!) Cię stać.



    itepe itede - naprawdę uważasz tego typu elukubracje za "nadmierną uprzejmość"?

    odwróciłam tylko wektor, protekcjonalny i miejscami obraźliwy słowotok dotyczy w tej wersji ciebie i twojego światopoglądu. a właśnie coś takiego czytamy w kółko w postach koleżanki, tyle że pod adresem wszystkich, którzy nie podzielają jej mniemań. a i tak nie nazwałam cię osobą zaburzoną, nie zarzuciłam ci skrywania licznych trupów w szafie (patrz aborcja), które z pewnością motywują twoje fałszywe wybory, no wielu rzeczy ci oszczędziłam. oczekuję więc pochwał i wdzięczności za moją delikatność w uprzytomnieniu ci, o co naprawdę tu idzie.
  • andrzej585858 30.04.11, 13:04
    jottka napisała:


    > odwróciłam tylko wektor, protekcjonalny i miejscami obraźliwy słowotok dotyczy
    > w tej wersji ciebie i twojego światopoglądu. a właśnie coś takiego czytamy w kó
    > łko w postach koleżanki, tyle że pod adresem wszystkich, którzy nie podzielają
    > jej mniemań. a i tak nie nazwałam cię osobą zaburzoną, nie zarzuciłam ci skrywa
    > nia licznych trupów w szafie (patrz aborcja), które z pewnością motywują twoje
    > fałszywe wybory, no wielu rzeczy ci oszczędziłam. oczekuję więc pochwał i wdzię
    > czności za moją delikatność w uprzytomnieniu ci, o co naprawdę tu idzie.

    Przecież ja tego typu wypowiedzi pod swoim adresem czytałem na forum głównym dosyć często, wraz z inwektywami - reakcji podobnie negatywnych jak na to co pisze Ginestra nie widziałem.
    Tylko może - jezeli jest to tak obrazliwe - to czy mam wysnuc jedyny w tym kontekście możliwy wniosek że powinienem wyrzucić Ginestrę?

  • szprota 30.04.11, 13:12
    Od razu wyrzucić to raczej nie, ale na pewno czasem stanowczo dać do zrozumienia, że:
    - analizy, że feministki informują o braku szkodliwości aborcji dlatego, że upychają w tym własne poaborcyjne wyrzuty sumienia
    - sugestie, że ateistyczny światopogląd jest gorszy, bo ateista nie jest z sobą szczery nie chcąc przyznać, że istnieje ponadnaturalny byt
    są obraźliwe i nie powinny mieć miejsca.

    O przekłamywaniu idei terapii alkoholowej (i śmiała teza, że wszyscy leczący się alkoholicy muszą uwierzyć w pozamaterialne) nawet mi się nie chce wspominać.

    Nie od rzeczy byłoby także wyciąć wreszcie w pień posty Piotrka, chociażby w wątku o tolerancji.
    --
    Szpro testuje
  • andrzej585858 30.04.11, 13:58
    szprota napisała:

    > Od razu wyrzucić to raczej nie, ale na pewno czasem stanowczo dać do zrozumieni
    > a, że:
    > - analizy, że feministki informują o braku szkodliwości aborcji dlatego, że upy
    > chają w tym własne poaborcyjne wyrzuty sumienia
    > - sugestie, że ateistyczny światopogląd jest gorszy, bo ateista nie jest z sobą
    > szczery nie chcąc przyznać, że istnieje ponadnaturalny byt
    > są obraźliwe i nie powinny mieć miejsca.

    Jeżeli chodzi o powyższe kwestie nie widzę żadnego problemu. Od siebie dodałbym także iz wskazane byłoby także wykazywanie większego szacunku dla przekonań religijnych okreslenie Chrystusa jako zombie nie jest chyba sformułowaniem zasługującym na obojętne potraktowanie?
    Dla mnie jest to obrażliwe - podobnie jak uwagi typu - jak można w XXI wieku wierzyć w coś tak absurdalnego jak cuda? - w domyśle - co za głupi ludzie. To chyba także jest obrażliwe i nie powinno mieć miejsca?

    Jeżeli jest także i tutaj zrozumienie - to z mojej strony nie widzę absolutnie żadnego problemu.
    Każdy i tak pozostanie przy swoim zdaniu i w ten czy inny sposób będzie je artykułował - ale tutaj pomimo wszystko troche tolerancji dla innych poglądów przyda się

    > Nie od rzeczy byłoby także wyciąć wreszcie w pień posty Piotrka, chociażby w wą
    > tku o tolerancji.

    Należałoby - ale w ślad za nimi trzeba by także wyciąć także i te które odnoszą się do nich. Wydaje mi się że w tej chwili już jest to dośc bezsensowne. Ale jezeli taka jest opinia to to zrobię.
  • onion68 30.04.11, 15:09
    > Dla mnie jest to obrażliwe - podobnie jak uwagi typu - jak można w XXI wieku wi
    > erzyć w coś tak absurdalnego jak cuda? - w domyśle - co za głupi ludzie. To chy
    > ba także jest obrażliwe i nie powinno mieć miejsca?

    Niestety, ulubione przez Ciebie tematy prowadzą do takich konfliktów. Przykład uwagi, którą podałeś, dokładnie oddaje moje przekonanie w tej kwestii na przykład, fora zaś dyskusyjne służą dyskusji i wymianie poglądów.

    Moje poglądy nie podlegają ochronie, dlaczego mają jej podlegać wierzenia? Nigdy nie mogłam tego zrozumieć.

    No chyba że ze względu na bezpieczeństwo własne :(

    Gossip is the new pornography
    W. Allen
  • szprota 30.04.11, 15:14
    Cóż, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy kpiną z nielogiczności chrześcijańskich wierzeń a projekcją insynuacji na ateistów czy zwolenniczki pro-choice, mogę tylko pokiwać głową ze smutkiem. Ale OK, Ty tu rządzisz, jak zacznie mi to za bardzo przeszkadzać, po prostu przestanę tu zaglądać i tyle.


    --
    Szpro pochwala
  • andrzej585858 30.04.11, 17:44
    szprota napisała:

    > Cóż, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy kpiną z nielogiczności chrześcijańskich
    > wierzeń a projekcją insynuacji na ateistów czy zwolenniczki pro-choice, mogę t
    > ylko pokiwać głową ze smutkiem. Ale OK, Ty tu rządzisz, jak zacznie mi to za ba
    > rdzo przeszkadzać, po prostu przestanę tu zaglądać i tyle.

    Dla Ciebie wierzenia chrzescijanskie moga być nielogicznie - dla mnie są logiczne. A czyż ja nie mogę stwierdzić iż twierdzenie o ich nielogiczności jest projekcja insynuacji?
    Może warto wziąść i taką możliwośc pod uwagę i po prostu uszanować?
    >
    >
  • szprota 30.04.11, 17:51
    Wiesz, w przeciwieństwie do projekcji insynuacji nielogiczność da się uzasadnić naukowo. Da się, mówiąc krótko, racjonalnie, dowieść.

    Poza tym "wziąć", nie "wziąść". Oraz nie, nie widzę powodu, dla którego mam szanować WIERZENIE CZY ZJAWISKO. Mogę szanować osobę, o ile uznam, że zasługuje.
    --
    Szpro testuje
  • slotna 30.04.11, 17:58
    > Dla Ciebie wierzenia chrzescijanskie moga być nielogicznie - dla mnie są logicz
    > ne.

    No nie, to tak nie dziala. Cos moze byc dla ciebie ladne, a dla mnie brzydkie, ale logika jest jedna :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 30.04.11, 18:11
    slotna napisała:

    >
    > No nie, to tak nie dziala. Cos moze byc dla ciebie ladne, a dla mnie brzydkie,
    > ale logika jest jedna :)

    Aby nie popadać w rozkręcanie tematu - to może umowmy się że moja logika jest tym co okreslasz jako brak logiki - jednym słowem w mojej logice dwie proste równoległe w pewnym miejscu przecinają się.
    >
  • slotna 30.04.11, 19:32
    > Aby nie popadać w rozkręcanie tematu - to może umowmy się że moja logika jest t
    > ym co okreslasz jako brak logiki - jednym słowem w mojej logice dwie proste ró
    > wnoległe w pewnym miejscu przecinają się.

    Mhm, czyli z pelna swiadomoscia decydujesz sie na zycie w alternatywnym swiecie, nie majacym nic wspolnego z rzeczywistym, przy czym przenosisz elementy tego alternatywnego swiata do realnego, upierajac sie, ze sa tak samo dobre i prawdziwe. Genialne.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 02.05.11, 13:40
    slotna napisała:

    >
    > Mhm, czyli z pelna swiadomoscia decydujesz sie na zycie w alternatywnym swiecie
    > , nie majacym nic wspolnego z rzeczywistym, przy czym przenosisz elementy tego
    > alternatywnego swiata do realnego, upierajac sie, ze sa tak samo dobre i prawdz
    > iwe. Genialne.

    Uwazam tak samo jak i miliony ludzi zyjących zarówno współcześnie jak i w przeszlości. uważasz że zyją w alternatywnym swiecie?
    Dla Ciebie istnieje tylko geometria euklidesowa w której dwie proste nie przecinają się, ale istnieją jeszcze geometrie nie euklidesowe w ktorych jest to możliwe.
    To raczej ty upierasz się że jedyną rzeczywistoscia jest to co empirycznie doświadczalne - tylko że takie założenie też trzeba udowodnić. W innym miejscu tak o tym napisałem:
    Jesli naukowe są tylko takie twierdzenia, ktorych racjonalność mozna zweryfikowac na podstawie empirycznego doświadczenia, to twierdzenie takie mozna by uznać za sensowne tylko wtedy, gdyby ono samo poddawało się eksperymentalnej ocenie. Ale takiego eksperymentu po prostu nie da sie przeprowadzić.

    >
  • jottka 02.05.11, 14:04
    andrzej585858 napisał:

    > Uwazam tak samo jak i miliony ludzi zyjących zarówno współcześnie jak i w przeszlości.


    osobliwy argument - od kiedy ilość decyduje o słuszności twierdzenia a czy be?


    > To raczej ty upierasz się że jedyną rzeczywistoscia jest to co empirycznie doświadczalne - tylko że takie założenie też trzeba udowodnić.

    a na wszelki wypadek wystarczy nie czytać cudzych postów. co do twojego błędnego założenia, ze słotna et consortes domagają się od ciebie w dziedzinach humanistycznych "dowodu empirycznego", już ci kiedyś krótko a treściwie zła.m odpowiedziała. i co z tego? ano nic, bo skoro powtarzasz znowu własne a mylne przekonanie, wyraźnie na darmo się męczyła z wyjaśnieniami.

    poza tym - o ile mogę wnosić - słotna "nie upiera się" przy wyżwspomnianym, tylko po prostu nie widzi potrzeby wprowadzania dodatkowej hipotezy (czyli bóstwa) do oglądu świata. innymi słowy, uzyskuje satysfakcjonujące ją odpowiedzi w świecie a-teistycznym. dlatego też piłka jest po twojej stronie, ty powinieneś udowodnić (tj. przekonać polemistkę), że ta hipoteza (to naddanie) jest niezbędna. i nie na zasadzie "tak czuję"/ "bo tak zawsze było"/ "wszyscy przecież wiemy, że". bo to nie argumenty rzeczowe, tylko apel do emocji.
  • dakota77 02.05.11, 14:25
    You did something because it had always been done, and the explanation was "but we've always done it this way." A million dead people can't have been wrong, can they?

    -- (Terry Pratchett, The Fifth Elephant)
    :)))

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • andrzej585858 02.05.11, 19:08
    jottka napisała:
    >
    >
    > osobliwy argument - od kiedy ilość decyduje o słuszności twierdzenia a czy be?

    Oczywiście że żaden argument, ale jezeli da sie udowodnić że wiara jest nielogiczna to po prostu stwierdzam że miliony ludzi wykazuje się brakiem logiki i tyle, w tym także matematycy.
    >
    >
    > poza tym - o ile mogę wnosić - słotna "nie upiera się" przy wyżwspomnianym, tyl
    > ko po prostu nie widzi potrzeby wprowadzania dodatkowej hipotezy (czyli bóstwa)
    > do oglądu świata. innymi słowy, uzyskuje satysfakcjonujące ją odpowiedzi w świ
    > ecie a-teistycznym. dlatego też piłka jest po twojej stronie, ty powinieneś udo
    > wodnić (tj. przekonać polemistkę), że ta hipoteza (to naddanie) jest niezbędna.
    > i nie na zasadzie "tak czuję"/ "bo tak zawsze było"/ "wszyscy przecież wiemy,
    > że". bo to nie argumenty rzeczowe, tylko apel do emocji.

    Ależ ja nie mam zamiaru udowadniac niczego !! Wiary nie da się udowodnić, ona po prostu jest, a że jest łaską, więc może warto przeczytać chociażby "Wyznania " św. Augustyna? lub jezeli juz uwazamy że nie jest to kompetentna osoba to może chociażby Pascala? - w koncu jakby nie patrzeć wybitnego matematyka.
    Zastanowić się co kazało dla nieżle zapowiadającego się malarza jakim byl poźniejszy brat Albert rzucić wszystko i odnaleźć siebie w służbie dla ubogich?
    Zofia Kossak napisała kiedyś taką książkę: "Szaleńcy Boży" - w niej także można znaleźć próbe odpowiedzi na pytanie dlaczego są ludzie którzy żyją nie szukając hipotez .
  • jottka 03.05.11, 00:24
    andrzej585858 napisał:

    > Oczywiście że żaden argument, ale jezeli da sie udowodnić że wiara jest nielogiczna to po prostu stwierdzam że miliony ludzi wykazuje się brakiem logiki i tyle, w tym także matematycy.


    no ale to nic nowego, że tak powiem - czy w związku z tym wartość twojego argumentu miałaby zasadzać się na tym, że nikt nic nie wie, ale jest nas mnogo?


    > Ależ ja nie mam zamiaru udowadniac niczego !!

    no to dlaczego oczekujesz od słotnej, że będzie ci udowadniać swój światopogląd? co zresztą i tak, nieszczęsna, stara się czynić, godna podziwu wytrwałość:)



    > Zofia Kossak napisała kiedyś taką książkę: "Szaleńcy Boży" - w niej także można znaleźć próbe odpowiedzi na pytanie dlaczego są ludzie którzy żyją nie szukając hipotez.


    z tego, co widzę w wątkach, to rozmówców typu słotna (sorry, słotna, że cię wciągam na sztandar:) nie interesowało, dlaczego ludzie wierzą w istnienie bóstwa, tylko np.

    - dlaczego usiłują przekonać innych, że ci niepodzielający ich przekonań powinni zachowywać się tak a nie inaczej, bo bliżej niesprecyzowane "prawo naturalne" tak każe, na co w charakterze argumentu uzyskali odpowiedź, że przecież owo prawo z samej natury wynika i dziwnym trafem stanowi to, co im się podoba. to tzw. circulus vitiosus, czyli błędne koło w rozumowaniu, mało przekonujące dla polemistów.

    albo

    - dlaczego ich nauczanie religijne należy traktować jak jedną z dyscyplin nauki, choć równocześnie nie wolno do niego stosować wszystkich zasad tej ostatniej, bo tak.

    i mnóstwo innych albo też było, ale nie chce mi się po nocy w wątkach szperać, przyjdzie słotna i załatwi ten problem:)


  • slotna 03.05.11, 01:23
    Spoko, mozesz wciagac :) Chociaz przyznam, ze ostatnio odechciewa mi sie, jak sie ode mnie zada, zebym udowodnila, ze Boga nie ma - no bo ile mozna?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • metwoh2 03.05.11, 13:43
    Typowo bolszewickie podejście. Dlaczego komuchy są tak prymitywne? Zdziwisz się w godzinie śmierci, bardzo się zdziwisz. Trochę za późno to będzie. A w piekle klimy nie ma, za to smoła się już grzeje.
  • slotna 02.05.11, 21:10
    > Uwazam tak samo jak i miliony ludzi zyjących zarówno współcześnie jak i w przes
    > zlości. uważasz że zyją w alternatywnym swiecie?

    Oh, wiesz ilu ludzi kiedys sadzilo, ze ziemia jest plaska?

    > To raczej ty upierasz się że jedyną rzeczywistoscia jest to co empirycznie dośw
    > iadczalne - tylko że takie założenie też trzeba udowodnić.

    Nie, Andrzeju, onus probandi - ty twierdzisz, ze jest cos ponad, ty musisz to udowodnic. Ja nie wprowadzam zadnych nowych bytow.

    > Jesli naukowe są tylko takie twierdzenia, ktorych racjonalność mozna zweryfiko
    > wac na podstawie empirycznego doświadczenia, to twierdzenie takie mozna by uzna
    > ć za sensowne tylko wtedy, gdyby ono samo poddawało się eksperymentalnej ocenie
    > . Ale takiego eksperymentu po prostu nie da sie przeprowadzić.

    Chodzi ci o paradoks klamcy, czy co?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 03.05.11, 18:51
    slotna napisała:

    >
    > Oh, wiesz ilu ludzi kiedys sadzilo, ze ziemia jest plaska?

    Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. Zapytałem sie czy uważasz że miliony ludzi zyje w alternatywnym świecie.

    >
    > Nie, Andrzeju, onus probandi - ty twierdzisz, ze jest cos ponad, ty musisz to u
    > dowodnic. Ja nie wprowadzam zadnych nowych bytow.

    Ja nie wprowadzam. Jak mogę wprowadzić coś co istnieje. A że potrzebujesz dowodów? Dowodem jest chociażby zycie ludzi których nazwiska przytoczyłem. A poza tym no coz piorun na zawołanie nie uderzy aby udowodnić że się mylisz.
    >
    >
    > Chodzi ci o paradoks klamcy, czy co?

    Chodzi mi o to co napisałem. I do tego prosze odnieść się.
    >
  • slotna 03.05.11, 19:52
    > Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.

    Bo...? :D

    > Zapytałem sie czy uważasz że miliony ludzi zyje w alternatywnym świecie.

    Sadze, ze tak. Ba, moze nawet miliardy! Wierza w cuda, wierza w bogow, ponadnaturalne energie i terapie alternatywne. Smutne to miewa konsekwencje i samo w sobie jest bardzo przykre.

    > Ja nie wprowadzam. Jak mogę wprowadzić coś co istnieje.

    Oczywiscie, ze wprowadasz - wprowadzasz element swojego boga do rzeczywistego swiata. Nie udowodniles, ze istnieje, wiec nie mozesz ode mnie wymagac, zebym to wziela na wiare, powolywala sie na, uwzgledniala w moich utylitarystycznych rachunkach etc.

    > A że potrzebujesz dowod
    > ów? Dowodem jest chociażby zycie ludzi których nazwiska przytoczyłem.

    Fakt, ze istnieja i istnieli ludzie, ktorzy wierzyli badz wierza w jakiegos boga nie jest dowodem na jego prawdziwosc bardziej, niz fakt, ze istnieja i istnieli ludzie, ktorzy wierzyli w plaska Ziemie jest dowodem na to, ze Ziemia jest plaska.

    > A poza tym no coz piorun na zawołanie nie uderzy aby udowodnić że się mylisz.

    Nawet na to Pana Boga nie stac? ;)) Trzymajacej sie kupy ksiazki nie umial podyktowac, nie chce sie nijak objawic... kurcze, no slabo.

    > Chodzi mi o to co napisałem. I do tego prosze odnieść się.

    Dalam ci szanse na ewentualne przeredagowanie tej bezsensownej wypowiedzi, nie to nie.

    "Jesli naukowe są tylko takie twierdzenia, ktorych racjonalność mozna zweryfikowac na podstawie empirycznego doświadczenia, to twierdzenie takie mozna by uznać za sensowne tylko wtedy, gdyby ono samo poddawało się eksperymentalnej ocenie. Ale takiego eksperymentu po prostu nie da sie przeprowadzić".

    Belkot. Dlaczego? No coz, nazwales sobie twierdzeniem, co ci wygodnie. Definicja twierdzenia brzmi tak:

    "to sformalizowana wypowiedź sądu, stosowana we wszystkich naukach ścisłych, składająca się z dwóch zbiorów zdań, które łączy relacja implikacji. Pierwszy zbiór zdań określa ściśle warunki dla których dane twierdzenie jest spełnione i nazywa się założeniem twierdzenia, a drugi zbiór zdań jest właściwym sądem, będącym istotną treścią wypowiadanego twierdzenia i zwany jest tezą twierdzenia".

    Wedlug ciebie zdanie "naukowe są tylko takie twierdzenia, ktorych racjonalność mozna zweryfikowac na podstawie empirycznego doświadczenia" samo jest twierdzeniem. Otoz nie, zdanie to jest nieprecyzyjna, acz faktycznie jedna z wielu stosowanych, _definicja_ nauki. Definicja zas, jak sama nazwa wskazuje, definiuje znaczenie i jego zakres i nie trzeba jej nijak dowodzic w drodze empirycznych doswiadczen.

    Zapytalam o paradoks klamcy, bo jesli nie spisales tego zdania z jakiegos artykuly z opoki (czy skad tam czerpiesz inspiracje), to ewidentnie posilkowales sie ta ramotka.

    A tak poza konkursem - jak sie dowodzi "racjonalnosci twierdzen naukowych"?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • andrzej585858 03.05.11, 20:23
    slotna napisała:


    >
    > Bo...? :D

    Bo tak to dzieci raczej robią

    >
    > Sadze, ze tak. Ba, moze nawet miliardy! Wierza w cuda, wierza w bogow, ponadnat
    > uralne energie i terapie alternatywne. Smutne to miewa konsekwencje i samo w so
    > bie jest bardzo przykre.

    Przykre? - nic takiego nie czuję. Mógłby to samo odwrotnie powiedzieć, tylko po co?

    >
    > Oczywiscie, ze wprowadasz - wprowadzasz element swojego boga do rzeczywistego s
    > wiata. Nie udowodniles, ze istnieje, wiec nie mozesz ode mnie wymagac, zebym to
    > wziela na wiare, powolywala sie na, uwzgledniala w moich utylitarystycznych ra
    > chunkach etc.

    Ależ ja wcale tego od Ciebie nie wymagam!!! Dlaczego ateiści uważają że ktoś ich koniecznie chce nawracać? Wcale nie - poza tym wielokrotnie juz pisałem o tym - wiara nie potrzebuje dowodów.
    Naprawdę przeczytaj jednak Augustyna albo bardziej współczesnego Pascala czy też Mertona. Zwłaszcza Mertona ktorego kompletnie nikt nie nawracał.
    I jak mogę wprowadzać coś - co wiem że istnieje? Co czuję bez potrzeby żadnego dowodu?

    >
    > Fakt, ze istnieja i istnieli ludzie, ktorzy wierzyli badz wierza w jakiegos bog
    > a nie jest dowodem na jego prawdziwosc bardziej, niz fakt, ze istnieja i istnie
    > li ludzie, ktorzy wierzyli w plaska Ziemie jest dowodem na to, ze Ziemia jest p
    > laska.

    Tak jakby Bog byłby mierzalny - gdyby taki był to nie bylby Bogiem. Co ma z tym wspolnego fakt że byli i zreszta nadal są ludzie ktorzy wierzą że Ziemia jest płaska? - dalibog nie wiem.

    >
    > Nawet na to Pana Boga nie stac? ;)) Trzymajacej sie kupy ksiazki nie umial pody
    > ktowac, nie chce sie nijak objawic... kurcze, no slabo.

    No widzisz jakoś nie chce na twoje zawołanie tego robić. Pomijam ju tak elementarny fakt ze zadnej książki nie dyktował.
    Swoją drogą zawsze fascynuje mnie wśród osób które uważają się za racjonalistów pokutujące ciągoty do antropomorfizacji Boga - całkiem jak w ST.

    Definicja zas, jak sama nazwa wskazuje, defin
    > iuje znaczenie i jego zakres i nie trzeba jej nijak dowodzic w drodze empiryczn
    > ych doswiadczen.

    I właśnie o to chodziło - a to niby dlaczego nie trzeba dowodzić? To istnienie Boga trzeba dowodzić a tutaj nie trzeba.
    >
    > Zapytalam o paradoks klamcy, bo jesli nie spisales tego zdania z jakiegos artyk
    > uly z opoki (czy skad tam czerpiesz inspiracje), to ewidentnie posilkowales sie
    > ta ramotka.

    Bo ja jestem już dośc zramolały, więc i ramotkami posługuje się.
    >
  • slotna 03.05.11, 20:51
    > Bo tak to dzieci raczej robią

    Byc moze - ale dlaczegoz mialoby mnie to obchodzic? Moje pytanie bylo celne, uderzalo bowiem dokladnie w to, do czego dazyles, czyli "miliony nie moga sie mylic". No, jednak moga :)

    > Przykre? - nic takiego nie czuję. Mógłby to samo odwrotnie powiedzieć, tylko po
    > co?

    Przykre jest dla ciebie, ze ludzie nie wierza w cuda, nie wierza w bogow, ponadnaturalne energie i terapie alternatywne? Dlaczego? Bo przykra konsekwencja wiary w/w sa rozmaite nieszczescia, od rezygnacji z terapii medycznej do porwania samolotu i walniecia w nim w wieze...

    > Ależ ja wcale tego od Ciebie nie wymagam!!! Dlaczego ateiści uważają że ktoś ic
    > h koniecznie chce nawracać? Wcale nie - poza tym wielokrotnie juz pisałem o tym
    > - wiara nie potrzebuje dowodów.

    Nie mowie, ze chcesz nawracac, mowie, ze w rozmowach o rzeczywistosci wymagasz brania pod uwage zalozen dodatkowych, wynikajacych z twojej religii.

    > Naprawdę przeczytaj jednak Augustyna albo bardziej współczesnego Pascala czy t
    > eż Mertona. Zwłaszcza Mertona ktorego kompletnie nikt nie nawracał.

    Ale po co ty mnie odsylasz do jakichs lektur? Sam nie umiesz argumentowac, czy co? A moze chcesz mnie zdenerwowac tym ojcowskim tonem? Nie rozumiem, doprawdy. Pascala masz na mysli tego od prymitywnego zakladu? Dziekuje, postoje.

    > I jak mogę wprowadzać coś - co wiem że istnieje? Co czuję bez potrzeby żadnego
    > dowodu?

    A co mnie obchodzi jak ty czujesz? Mowie, ze wprowadzasz _do_dyskusji_.

    > Tak jakby Bog byłby mierzalny - gdyby taki był to nie bylby Bogiem. Co ma z tym
    > wspolnego fakt że byli i zreszta nadal są ludzie ktorzy wierzą że Ziemia jest
    > płaska? - dalibog nie wiem.

    Heh, serio nie wiesz? To moze, bo ja wiem, skup sie, przespij, czy co. Oczywiscie wyjasnie, znasz ma cierpliwosc.

    Otoz podales przyklady jakichs wierzacych na dowod, ze Bog istnieje. Co oczywiscie jest smieszne i glupie. Ludzie wierzyli w rozmaite rzeczy, np. w plaska Ziemie, co nie jest jednak dowodem na to, ze Ziemia jest plaska.

    > No widzisz jakoś nie chce na twoje zawołanie tego robić.

    W ogole tego nie robi i nigdy nie robil, a przynajmniej nie ma na to zadnych dowodow. Jednak relikwie sie obwozi po swiecie i caluje (a fe, zarazki!)...

    > Pomijam ju tak elementarny fakt ze zadnej książki nie dyktował.

    Eee, to o co chodzi z okresleniem "Slowo Boze"?

    > Swoją drogą zawsze fascynuje mnie wśród osób które uważają się za racjonalistów
    > pokutujące ciągoty do antropomorfizacji Boga - całkiem jak w ST.

    A to trzeba miec raczki, nozki i brode, zeby w jakikolwiek sposob uwiarygodnic swoje rzekome istnienie? Czy tak po prostu chciales dogryzc, bo czemu nie?

    > I właśnie o to chodziło - a to niby dlaczego nie trzeba dowodzić? To istnienie
    > Boga trzeba dowodzić a tutaj nie trzeba.

    :DDD Dlatego ze "nauka" to NAZWA arbitralnie nadana pewnej dziedzinie kultury (ktora charakteryzuje sie tym, ze i tu np. twoja definicja). Jak sobie wyobrazasz dowiedzenie tego? ;) Jak juz sie tak przerzucamy uprzejmosciami, to te dwa zdania brzmia mi w uszach glosem nadasanego pieciolatka: "tu trzeba, a tu nie trzeba :(:(" ;))

    > Bo ja jestem już dośc zramolały, więc i ramotkami posługuje się.

    Nie ma w tym nic zlego przeciez, szkoda tylko, ze przed chwila udawales, ze nie wiesz o co chodzi.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 30.04.11, 15:56
    Od siebie dodałbym
    > także iz wskazane byłoby także wykazywanie większego szacunku dla przekonań re
    > ligijnych okreslenie Chrystusa jako zombie nie jest chyba sformułowaniem zasług
    > ującym na obojętne potraktowanie?

    Szacunek to sie miewa do ludzi, a nie do przekonan. Kogo obraza okreslanie Chrystusa mianem zombie? No i - czyzby nie byl on zombie? Tkwilam w przekonaniu, ze twoim zdaniem umarl, po czym ozyl.

    > Dla mnie jest to obrażliwe - podobnie jak uwagi typu - jak można w XXI wieku wi
    > erzyć w coś tak absurdalnego jak cuda? - w domyśle - co za głupi ludzie. To chy
    > ba także jest obrażliwe i nie powinno mieć miejsca?

    Wiara w cuda _jest_ absurdalna. A jesli naprawde jestes przekonany, ze wiara w absurdy jest glupia i wstydzisz sie tego, to lepiej po prostu przemysl sobie swoje stanowisko. Bo obrazac sie nie ma o co.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • staua 30.04.11, 15:32
    Dzięki za zabanowanie Piotrka!
    Co do Ginestry, mnie te zawoalowane złośliwości bawią raczej (no, czasem oburzają) a taki styl znam bardzo dobrze z wypowiedzi mojej mamy (ateistki ;-)), to cecha charakteru. Z pewnością Ginestra nie jest trollem, myślę, że prezentuje tutaj swoje prawdziwe "ja", a że jest denerwująca... To nie powód do wywalania. Zwracać uwagę jednak jak najbardziej trzeba (za obrażanie innych forumowiczów - tak, jak wszystkim innym).
    --
    "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
  • andrzej585858 30.04.11, 17:39
    Proszę bardzo ! W momencie gdy mogłem i miałem taką możliwość to Piotrek dostał bana.
    Z swojej strony dziękuję za pozostałą część wypowiedzi, cały czas miałem nadzieję ze ktoś cos podobnego napisze.
    Każdy ma jakieś swoje "ja" i zawsze znajdzie się taka osoba dla której będzie to niesłychanie denerwujące "ja"
  • staua 30.04.11, 17:51
    Nie wiem, czy Metwoha zdążysz banować, chyba jego występy na forum MM poprzedzały Twoje tam pojawienie się, ale to było straszne.
    Jako Piotrek chyba bał się do końca rozkręcić,ale te dwa nowe posty pokazują, na co go stać.
    --
    "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
  • andrzej585858 30.04.11, 18:45
    staua napisała:

    > Nie wiem, czy Metwoha zdążysz banować, chyba jego występy na forum MM poprzedza
    > ły Twoje tam pojawienie się, ale to było straszne.
    > Jako Piotrek chyba bał się do końca rozkręcić,ale te dwa nowe posty pokazują, n
    > a co go stać.

    Dopiero teraz przeczytałem te dwa nowe posty. Rzeczywiście pojawił się jak na zawołanie. Ale musze przyznać iż dawno mnie nic tak nie rozbawiło. Do złudzenia przypomina mi to inne wypowiedzi tylko właśnie pisane z całkiem innych pozycji.
    Zostałem wyzwany bardzo ładnie, co prawda nie zostalem opluty - ale za to po trzykroć okrzykniety zdrajcą.

    Ale nic to - damy radę :-)))
  • ginestra 02.05.11, 12:55
    szprota napisała (następujące zarzuty pod moim adresem sugerując, że powinny być podstawą do upomnienia/ ukarania mnie przez moderatora):

    "- analizy, że feministki informują o braku szkodliwości aborcji dlatego, że upychają w tym własne poaborcyjne wyrzuty sumienia
    - sugestie, że ateistyczny światopogląd jest gorszy, bo ateista nie jest z sobą szczery nie chcąc przyznać, że istnieje ponadnaturalny byt
    są obraźliwe i nie powinny mieć miejsca."

    Teraz dopiero doczytałam tę część wypowiedzi w wątku i m.in. te zarzuty.

    Ad. 1 - nie twierdziłam tak, ale poddałam to jako przypuszczenie, jako coś, co może uzasadniać tezy z "Dużej książki o aborcji" oraz jako tylko pewną propozycję widzenia tematu - właśnie do dyskusji. Miałam nadzieję, że dyskutanci zechcą też tę opcję rozważyć, nie zawieszając własnych poglądów, a po prostu zechcą przyjrzeć się też temu punktowi widzenia: "co jeśli to przypuszczenie jest prawdziwe?". Uważam, że nie było to w żadnym razie dla nikogo obraźliwe. Co więcej, nie jest to żaden "szkielet w szafie", bo szkielet w szafie (metaforycznie) to jest jakaś wstydliwa i zła rzecz, której się nie chce ujawniać, a panie autorki oraz moje oponentki na forum nie uważają aborcji za nic złego i nic wstydliwego - a więc nie jest to żaden szkielet. Uważam, że jak najbardziej można takie przypuszczenie wysunąć na podstawie wiedzy o świecie (co wyjaśniłam) i nie jest to obraźliwe. Gdyby to przypuszczenie okazało się prawdziwe, to rzuca ono cień na rzetelność książki. To jest istotne i na to mam prawo ludzi wyczulić - rozmawiając po prostu na forum.
    Dlatego uważam, że niczego złego nie zrobiłam.

    Po drugie: czy możecie ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że nie jest możliwe, że te panie wiedzą o czym piszą z własnego (lub bliskich osób) doświadczenia? Macie taką pewność?
    Ja nie mam. Nie mam też pewności, że wiedzą co piszą z własnego doświadczenia i nigdzie nie pisałam, że tę pewność mam, co więcej, wielokrotnie podkreśliłam, że to jest tylko przypuszczenie, punkt widzenia "co jeśli".

    Ad 2.: Także nie twierdziłam, że "ateistyczny światopogląd jest gorszy", i że "ateista nie jest ze sobą szczery". Wręcz przeciwnie: spytałam obecnych na forum ateistów czy naprawdę uważają, że "świat materialny to jedyne co jest, koniec, kropka". Na ile śledziłam ten wątek, nikt nie napisał właśnie kategorycznie, że tak uważa!
    Ja po prostu podzieliłam się swoim zdaniem - takim, że według mnie żaden człowiek nie ucieknie przed konfrontacją z tym, że jednak świat nie stworzył się sam, i że rzeczywistość materialna to nie jest wszystko. Takie po prostu jest moje zdanie, ale byłam też otwarta na usłyszenie zdania ateistów. Jakoś nie kwapili się z wyrażeniem kategorycznie swoich poglądów, że świat materialny jest jedyny, nie ma nic ponad to, koniec kropka.
    Absolutnie nie pisałam, że ich światopogląd jest gorszy, ani nie obraziłam ich.

    Nikogo i nigdzie nie nazwałam też zaburzonym!

    szprota napisała:
    "O przekłamywaniu idei terapii alkoholowej (i śmiała teza, że wszyscy leczący się alkoholicy muszą uwierzyć w pozamaterialne) nawet mi się nie chce wspominać."

    NICZEGO nie przekłamywałam, napisałam szczerą i stuprocentową prawdę. Chodziłam przez wiele miesięcy na zajęcia związane z uzależnieniem i współuzależnieniem w poradni odwykowej w Warszawie, które prowadzili specjaliści i przeczytałam wiele książek, które podano nam tam do przeczytania. Wiedza ta była mi potrzebna z uwagi na pewien kontekst, choć nie jestem i nie byłam osobą uzależnioną. W tym, co napisałam na forum powołałam się właśnie na tę wiedzę uzyskaną od specjalistów, na świadectwa ludzi, którzy wyszli z uzależnienia od alkoholu dzięki metodzie 12 kroków (bo takich świadectw też usłyszałam bardzo wiele na żywo i o wielu przeczytałam) oraz powołałam się na konkretne książki (podawałam na forum też wielokrotnie autorów i tytuły tych książek, które każdy może przeczytać) oraz podawałam link do strony dda.pl, gdzie jest o tym też wspomniane.

    Nie mam zatem pojęcia dlaczego mnie tak kasujesz i sugerujesz wszystkim, że coś przekłamywałam!

    Mój wniosek z tego, co piszą moje oponentki pod moim adresem jest taki:
    Nie czytacie dokładnie moich postów. Wyławiacie prawdopodobnie jakieś pojedyncze słowa, typu, w wątku o aborcji, słowo "wyrzuty sumienia" i to Wam wystarczy do tego, żeby ukuć tezę: "Ginestra uważa, że każdy kto jest za aborcją ma wyrzuty sumienia, bo się wyskrobał". I potem jest lawina oburzonych postów w klimacie "bana dla Ginestry", przy czym każda z oponentek już nie odnosi się do posta źródłowego (mojego), tylko powtarza jak papuga po innych. A w źródłowym poście było na przykład słowo "być może", "co jeśli" albo "zastanawiam się czy" albo "nie wiem tego na pewno, ale przypuszczam", a tego już nikt nie był łaskaw dostrzec.
    Taki jest smutny wniosek po prostu.

    Uważam, że gdybyście czytały moje posty, to zobaczyłybyście, że nikogo nie obrażam. No, ale wtedy może nie miałybyście powodu do oburzania się i dowalania mi, a to prawdopodobnie coś Wam załatwia. :(

    Nie piszę też w przesłodzony sposób, w jaki mnie tu parodiuje Jottka. Nie rozumiem w ogóle o co Ci Jottko chodzi.

    Na koniec bardzo dziękuję Piotrkowi, który wziął mnie w obronę tu na forum i dostrzegł, że można moje poglądy uszanować, że nie trzeba przypisywać mi, że obrażam ludzi, skoro nie obrażam. Zwrócił też uwagę czytających na to, że osoby dokuczające mi nie są wcale takie w porządku, i że posługują się zagraniami nie fair i wyśmiewaniem. Uważam, że osoby czytające forum dzięki temu czegoś więcej dowiedziały się o świecie i być może będzie to dla nich pomocne w realu. Piotrek pokazał po prostu, że nie musi być tak, że kiedy jakaś grupa znajdzie sobie ofiarę i będzie się nad nią znęcać, to już tak musi zostać, ale pokazał, że ktoś może stanąć też w jej obronie, i że można mieć własne zdanie, a nie sugerować się tym, co mówi większość. Dziękuję Piotrku!

    Nie wiem jakie Piotrek napisał "dwa ostatnie posty", bo są prawdopodobnie wycięte, a przynajmniej ja nie wiem o jakie chodzi. Jednakże większość postów Piotrka, na które ja natknęłam się, była w porządku i nie były one żadną miarą gorsze, niż posty paru innych osób z forum. Tak uważam.

    Jeśli chcecie dopisać się tu, to proszę bardzo, ale ja już nie będę na to odpowiadać.
    Ten wątek porzucam i z mojej strony to już:
    EOT.

  • staua 02.05.11, 15:17
    Co do tego, że nie można mieć pewności, co zrobił ktoś, z kim rozmawiamy, albo czyją książkę czytamy, piosenki słuchamy, oglądamy dzieło sztuki przez niego stworzone - oczywiście, ze nie. Ale to nie powód do insynuacji. Nie jestem pewna, czy kogoś nie zamordowałaś, czy nie zdradzałaś męża, czy twoje dzieci to jego dzieci, czy nie miałaś aborcji, a teraz żałujesz i dlatego jestes jej tak przeciwna, ale nie będę ci tego insynuować ani w żaden sposób sugerować czy snuć przypuszczeń (czy nie wyszło mi zdanie ginestropodobne?).
    Piotrek czyli Metwoh zachowywał się ohydnie i jego posty były obrzydliwe, wulgarne i typowo trollowe - nie rozumiem, jak możesz w ogóle go wspominać w pozytywnym kontekście.
    I jakoś jestem dziwnie przekonana, że osoby odpowiadające na twoje posty czytają je bardzo dokladnie. Jeśli ktos czuje się obrażony, to znaczy, że go obraziłaś (tak samo, jak ty się czujesz obrażona, jak piszesz powyżej, czy to ci się tylko tak zdaje, a nikt cię naprawdę nie obraził? Bo nie da się stosować do siebie innej miary, niż do interlokutora).
    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • ginestra 02.05.11, 16:53
    staua napisała:

    > Co do tego, że nie można mieć pewności, co zrobił ktoś, z kim rozmawiamy, albo
    > czyją książkę czytamy, piosenki słuchamy, oglądamy dzieło sztuki przez niego st
    > worzone - oczywiście, ze nie. Ale to nie powód do insynuacji. Nie jestem pewna,
    > czy kogoś nie zamordowałaś, czy nie zdradzałaś męża, czy twoje dzieci to jego
    > dzieci, czy nie miałaś aborcji, a teraz żałujesz i dlatego jestes jej tak przec
    > iwna, ale nie będę ci tego insynuować ani w żaden sposób sugerować czy snuć prz
    > ypuszczeń (czy nie wyszło mi zdanie ginestropodobne?).

    Odpowiem Ci, Stauo, bo myślę, że ta odpowiedź może też pomóc wyklarować całą sprawę wokół mojej osoby na forum. Otóż, Stauo, możesz mi wszystko insynuować czy sugerować - robią to cały czas różne osoby na forum przypisujące mi nie moje treści i jestem do tego przyzwyczajona.

    Natomiast to, co ja w swoim życiu zrobiłam, a czego nie, nie ma aż takiego znaczenia dla innych ludzi w Polsce. Ja nie napisałam książki, która zachęca kogoś do konkretnego postępowania. Gdybym napisała taką książkę, adresowaną do młodych, nieznających życia dziewczyn, w której przekonywałabym je, żeby nie słuchały moich oponentów, tylko mni