Dodaj do ulubionych

Jak katolicyzm nie wpływa na życie niekatolika

21.04.11, 14:42
Moje dziecko chodzi do przedszkolnej zerówki z pełnym wyżywieniem. Czytam ja sobie rozpiskę obiadów na ten tydzień i co widzę?
W Wielki Piątek na śniadanie jest chleb z dżemem, na obiad zupa jarzynowa na maśle* i makaron z serem, na podwieczorek bułka z masłem* i jabłka.
*masło jest pojęciem względnym, widziałam parę razy, że to margaryna.

Ponieważ post nie obowiązuje dzieci do bodajże 14 roku życia robienie takiego jadłospisu w przedszkolu jest bez sensu. Ale nawet gdyby obowiązywał, moje dziecko, niejedzące dżemu i makaronu z serem (mięsożerczyni i wielki konsument warzyw), będzie jutro w przedszkolu siedzieć o, pardon le mot, suchym pysku. To znaczy siedziałoby, ale chyba jej nie puszczę. Szkoda, ale jakoś nie uśmiecha mi się głodowanie córki w przedszkolu - a nie widzę powodu, żeby musiała powstrzymywać się od jedzenia z jakiejkolwiek przyczyny, samodyscypliny w niej aż nadto.
--
Homoseksualizm występuje u 450 gatunków, homofobia u jednego. I co tu jest nienaturalne?
Edytor zaawansowany
  • 21.04.11, 14:51
    Truscaveczko,

    nie bardzo rozumiem w jakim celu założyłaś tego posta.
  • 21.04.11, 14:59
    Truskaweczko a zmuszał ktoś do zerówki przedszkolnej, w szkole nie miałabyś problemu od dziś dzieci są w domu, jest to dla pracujących rodziców dużo większy kłopot niż jadłospis w przedszkolu.
    Zostawiłabym dziecię w domu na Twoim miejscu choć ze swoim bym się w to nie bawiła.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
  • 21.04.11, 16:00
    Do bycia ateistką, też jej nikt nie zmuszał... Ja nie mam nic przeciwko temu, że w piątki w stołówce zazwyczaj nie ma mięsa (choć często jest wybór), wiem, że jeśli połowa chętnych by nie kupiła, to się stołówce nie opłaca. Postu w zerówce nie rozumiem, ale pewnie protestowaliby rodzice katoliccy, których też nikt do świeckiego przedszkola nie zmuszał. Przełknęłabym to, albo zrobiła córce bułę z szynką.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • 21.04.11, 16:16
    Cytat
    Postu w zerówce nie rozumiem, ale pewnie protestowaliby rodzice katoliccy, których też nikt do świeckiego przedszkola nie zmuszał.


    Rodzice katoliccy zapewne są świadomi tego, że małych dzieci post nie obowiązuje, prawda? :)

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • 21.04.11, 16:20
    Ok, niech będzie post.
    Śniadanie: pieczywo z pastą z twarożku ze szczypiorkiem
    Obiad: zupa cebulowa z grzankami, ryba z warzywami, ryż
    Podwieczorek: tosty, sałatka owocowa*
    Postnie i zdrowo, prawda? Da się to pogodzić?

    *Wszystko to są dania, które występowały w przedszkolnym jadłospisie już nieraz.
    --
    "You can have EITHER freedom of speech or quality of conversation." [O.S. Card]
  • 21.04.11, 16:35
    Toteż ten wielkopiątkowy jadłospis jakoś mi wygląda nie tyle na chęć dochowania postu, co na "pani kucharka ma przed świętami tyle roboty w domu, że nie ma już siły na pracę zawodową", z postem jako przykrywką oficjalną. Bułki z dżemem i makaron z serem, brr...
  • 21.04.11, 17:49
    Fuj, nie? Jako wegetarianka i tak poszczę cały czas :P Ale dziecko zadowoliłoby się warzywami, czy rybą, a nie pseudodaniami jak z mroków PRL-owskiego baru mlecznego.
    --
    http://img857.imageshack.us/img857/5927/bmomzc5.gif
  • 21.04.11, 17:56
    a ja myślę, że to ma związek z liczbą dzieci w przedszkolu. Gdy są ferie z reguły dzieci bywa mniej niż połowa, często wtedy kuchnia pracuje na pół gwizdka
  • 21.04.11, 20:08
    Zgadzam się. To jest takie "menu z produktów trwałych". Często w ogóle produkty dostarczane do przedszkoli mają krótki termin ważności, bo tak jest taniej. Zamówienia są składane z wyprzedzeniem, a przedszkole jest rozliczane z ilości faktycznie wydanych posiłków, a nie zapisanych dzieci. Zamawianie mięsa czy świeżych warzyw do stołówki na wielki Piątek jest ryzykowne, bo jeśli przyjdzie połowa dzieciaków, nadmiar produktów trzeba będzie wyrzucić, do wtorku nie wytrzymają. Ryba w ogóle jest droga, a zamówioną nadwyżkę trudniej wykorzystać do przygotowania posiłków nastepnego dnia (mięso można zużyć w zupie, ser do naleśników, owoce do kompotu). Nie sądzę, żeby mialo to związek z nakazami religijnymi, które w końcu nie dotyczą dzieci przedszkolnych, tylko z szukaniem oszczędności gdzie tylko się da.
  • 23.04.11, 23:49
    Pewnie masz rację, ale co za sztuka zrobić kilka dni wcześniej zapisy, które dziecko w Wielki Piątek będzie?
  • 25.04.11, 09:07
    Powiem więcej, ilość porcji obiadowych jest przygotowywana na podstawie listy obecności, jedynie śniadanie niesie ze sobą jakieś ryzyko ilościowe, ale panie chyba wiedzą, jakie ilości dzieci co roku w Wielki Piątek się zjawiają i są zdolne do prognozy.
    --
    http://img857.imageshack.us/img857/5927/bmomzc5.gif
  • 21.04.11, 16:18
    Moleslaw, moje dziecko, mając cztery lata z kawałkiem, zostało awansowane do zerówki przedszkolnej (miała chodzić do starszaków). Dowiedziałam się o tym 2 września, kiedy dziecko już chodziło do nowej grupy, będąc rok/półtora młodszą od koleżanek i kolegów. Tak więc owszem, zostałam w pewnym sensie zmuszona. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, Olga po starszakach kończonych w tym roku poszłaby do zerówki 5-godzinnej (szkolne i przedszkolne nie do końca są trafnym określeniem, w moim mieście wszystkie są przedszkolne, ale część ma zajęcia w salach w szkole wynajmowanych - te są 5-godzinne właśnie.)
    Zostawienie jej w domu nie jest kłopotem dla mnie, ale utratą zajęć edukacyjnych, i tak sporo opuściła w tym roku.
    I nadal nie wiem, czemu przedszkole właśnie tak ustaliło kwestię jadłospisu - wychodzi na to, że został on dopasowany do 6 z 8 nauczycielek plus osoby z obsługi (jedna nauczycielka jest w ciąży i jej post nie obowiązuje - i jedna jest ŚJ).
    --
    "Z jego zachowania wnoszę, że stanowi on niemal doskonały desygnat słowa ćwok." [S. Niesiołowski]
  • 21.04.11, 16:06
    ginestra napisała:

    > Truscaveczko,
    >
    > nie bardzo rozumiem w jakim celu założyłaś tego posta.

    W celu pokazania, w jaki sposób teoretycznie świecka instytucja poddaje się zwyczajom katolickim - nota bene błędnie, jak już zauważyła Truscaveczka, ponieważ post dzieci do 14 roku życia nie obowiązuje.
    Temat postu jest, uwaga, trudne słowa - ironicznym zaprzeczeniem, które tak naprawdę zaprzeczeniem nie jest.
    Oraz, też bym się zdenerwowała, że świecka instytucja każe mojemu dziecku pościć.

    Argumenty "trzeba było zapisać do szkolnej zerówki" są imho śmieszne, z serii "gdyby babcia miała wąsy".


    --
    I am weird, but I am not strange!
  • 21.04.11, 16:23
    mama_kotula napisała:

    > Argumenty "trzeba było zapisać do szkolnej zerówki" są imho śmieszne, z serii "
    > gdyby babcia miała wąsy".
    >
    Nie wspominając juz o tym, że w szkolnej stołówce w szkole mojego dziecka w piątki tez obowiazuje post. Mojego dziecka to nie dotyczy, gdyz a) nie jada obiadow w szkole, i b) jest wegetarianinem i problemem bylyby raczej pozostałe cztery dni szkolnego tygodnia, pisze o tym jednak by wskazać, że zapisanie do dowolnej placówki w naszym świeckim państwie nie zapewnia ateiscie niczego.

    Nawiasem mowiąc tekst Marajki "Do bycia ateistką, też jej nikt nie zmuszał... " sprawił, że zaniemówilam na chwile. Ach, a tych wszystkich malych katolików to o zdanie przedtem pytano? Sa katolikami z wyboru? Bo jesli nie o to chodziło, że skoro córka Truscaveczki różni się od innych dzieci wskutek fanaberii rodziców to naprawde nie rozumiem, o co. I po co ten tekst w ogóle padł.

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • 22.04.11, 16:16
    > Nawiasem mowiąc tekst Marajki "Do bycia ateistką, też jej nikt nie zmuszał... "
    > sprawił, że zaniemówilam na chwile

    To była IRONIA. Jakbyś nie wyrywała mojej wypowiedzi z kontekstu, to byś nie zaniemówiła. Tak samo zresztą piszę o dzieciach katolickich, no nie? Że nikt ich nie zmusza do państwowych placówek.

    Bo jesli nie o to chodziło,
    > że skoro córka Truscaveczki różni się od innych dzieci wskutek fanaberii rodzic
    > ów to naprawde nie rozumiem, o co. I po co ten tekst w ogóle padł.

    Przeczytaj post na który odpowiadam! Mój post też przeczytaj w całości, bo tego co napisałam o katolickich dzieciach, to już się nie czepiasz... Równie dobrze ja mogłabym się przyczepić do tego, że nazywasz ateizm fanaberią:P(moje dziecko też się będzie od innych, katolickich różniło i nie na wskutek mojej fanaberii, a moich przekonań religijnych)

    Jeśli to trudne dla Ciebie, by zrozumieć mój post, to powiem po co padł ten tekst. Powyżej napisano, że nikt Truskaveczki nie zmuszał do posyłania córki do przedszkolnej zerówki. Ten tekst jest tak głupi, że równie dobrze można napisać, że do ateizmu nikt jej nie zmusza. Tak samo jak nikt nie zmusza dzieci katolickich do państwowych przedszkoli. Po prostu wkurzają mnie teksty o "zmuszaniu" tak częste na różnych forach.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • 22.04.11, 19:16
    marajka napisała:

    To była IRONIA. Jakbyś nie wyrywała mojej wypowiedzi z kontekstu, to byś nie za
    > niemówiła.

    Tylko cytując ją wyrwałam ją z kontekstu, a twój wpis przeczytałam w całości. Zawsze czytam w calości wpisy, do których się odnoszę. Często kilkukrotnie. Powolutku. I sylabizując. Jako ta prosta kobieta, dla której zrozumienie twojego postu było za trudne. ale bardzo, bardzo dziękuję za wyjaśnienia (chociaż też nie jestem pewna, czy dobrze wszystko zrozumiałam, ten druczek taki maluśki, a zdania długie....).

    Pozdrawiam cieplutko i świątecznie :)!

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • 21.04.11, 17:57
    Nie no, post to co innego:) Mówimy tutaj tylko o wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych
  • 21.04.11, 18:15
    Mamałgosiu, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych można również załatwić takim jadłospisem, jak zaproponowany wyżej. Zdrowym i pełnowartościowym. A ten wygląda jak zwykła nadgorliwość.
    --
    Homoseksualizm występuje u 450 gatunków, homofobia u jednego. I co tu jest nienaturalne?
  • 21.04.11, 18:40
    Jak już napisałam powyżej (lub poniżej, nie pamiętam) - myślę, że może to wynikać z faktu, że w tym dniu przyjdzie mało dzieci i nie pracują w kuchni normalnie. U mojego Starszego w szkole w takie "dziwne" dni (bez związku ze świętami religijnymi) bywa bułka z ... chlebem.
  • 21.04.11, 18:40
    Jak już napisałam powyżej (lub poniżej, nie pamiętam) - myślę, że może to wynikać z faktu, że w tym dniu przyjdzie mało dzieci i nie pracują w kuchni normalnie. U mojego Starszego w szkole w takie "dziwne" dni (bez związku ze świętami religijnymi) bywa bułka z ... chlebem.

    NO, ale pomidora mogliby dac:)
  • 21.04.11, 17:28
    Ironię tego tytułu zauważyłam jak najbardziej.
    Tytuł w zestawieniu z treścią posta był jednak niejasny.

    Przecież to, że w jakimś jednym przedszkolu panie wymyśliły na jutro mało urozmaicony jadłospis, to jest to lokalna sprawa i tyle. Na pewno nie powinna być powodem do napisania takiego dramatycznego posta i tego ironicznego tytułu i pomawiania katolików o utrudnianie życia niekatolikom. Jest to coś w rodzaju "kto chce uderzyć, ten kij znajdzie". :(

    Z drugiej strony, nie rozumiem naprawdę o co kopie kruszyć. Nawet jeśli ten jadłospis na ten jeden dzień jest mało urozmaicony, to na pewno dziecko nie umrze na nim z głodu, tym bardziej, że po powrocie do domu mama może dziecko wręcz nafaszerować mięsem, jeśli sobie tego życzy.

    Nie jest ponadto wcale pewne, że dziecko nic nie zje tego dnia w przedszkolu "bo nie lubi" i trzeba robić dramat i nie wypuszczać go do przedszkola, bo nawet jeśli w domu dostaje tylko to, co lubi i na tę chwilę wydaje się, że coś takiego jak bułka z masłem albo makaron z serem "kłuje je w zęby", to nie jest wcale powiedziane, że jak przyjdzie co do czego to nie będzie tego makaronu jeść, aż mu się uszy trzęsą - jak się zmęczy na podwórku albo po prostu może mu to posmakować. Poza tym dziecko dostanie przed makaronem jeszcze gęstą, pożywną i zapewne smaczną zupę z warzyw.

    Co do Wielkiego Piątku, to dzieci są zwolnione z postu, owszem, ale na pewno nic się nie stanie dzieciom, jeśli tego dnia (zwłaszcza te dzieci, których rodzice mieli wolę zapisać je na religię i wychowywać w wierze oraz przeczytali cały Nowy Testament - jak właśnie zrobiła Truscaveczka) będą miały jakoś pokazane przez dorosłych, że to jest jedyny taki dzień w roku, w którym jest trochę skromniej i trochę smutniej - w takim zewnętrznym przejawie jakim jest właśnie "niezwykły" post, nie taki jak w każdy piątek, ale jedyny taki w roku. A przecież i tak nikt im nie każe jeść suchego chleba i wody tego dnia, nie przesadzajmy.

    Moim osobistym zdaniem, owszem, nic złego, gdyby na obiad dzieci dostały wtedy rybę, ale jeśli panie w tym akurat przedszkolu akurat tak wymyśliły, że nie ryba, tylko zupa jarzynowa i makaron z serem, to nie ma, uważam, o co kopii kruszyć, bo krzywdy na pewno dzieci nie będą miały - tym bardziej, jeśli codziennie jedzą pyszności (w przedszkolu i w domu). Ja na przykład uważam, że w życiu wcale nie jest tak, że jedzenie jest najważniejsze i zawsze musi się dostać to, co się lubi, a jak nie ma ulubionych potraw, to trzeba zostać w domu, jakby najważniejszą sprawą życiową było jedzenie.
    Mnie osobiście to naprawdę zadziwia. Uważam, że ważną rzeczą jest też pokazywanie dzieciom pewnej prawdy o życiu, w którym nie zawsze musi być super różowo i syto i w ogóle.
    Nie mówię o skrajnościach, ale trochę urozmaicenia, że jeden raz jest skromniejsze jedzenie, choć nadal smaczne, na pewno nie zrobi krzywdy dziecku.

    PS.Zresztą na pewno Twoja córeczka zrozumie o co chodzi z tym dniem, bo nie wątpię, że zabierzesz ją na nabożeństwo w Wielki Piątek (skoro zapisałaś ją na religię i czytałaś Nowy Testament i w ogóle). Dziwię się tylko w tym kontekście dlaczego zakładasz takie posty i tak je dziwnie tytułujesz.
  • 21.04.11, 17:36
    Hm, a dlaczego niekatolickie dzieci w liceum mojego syna nie miały normalnych lekcji w środę? Tylko "jajeczko", w ktorym niektóre z różnych przyczyn nie uczestniczyły - i do domu?
    Dlaczego te dzieci nie mają zajęć - bo rekolekcje, bo przed świętami itd?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 21.04.11, 17:51
    Ano właśnie - to, że jest religia w szkole/zerówce, to jedno, ale że przepadają dni nauki szkolnej - to coś zupełnie innego. W szkole mojego zaprzyjaźnionego licealisty lekcje były w miarę normalnie - zaczynały się o 9:30, po porannej porcji rekolekcji, co wydaje mi się normalniejsze od trzech dni bez szkoły - co zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci jest problemem.
    --
    I feel so gay in a melancholic way that it might as well be spring...
  • 21.04.11, 17:54
    I wiesz, moje dziecko wie, co to post, ale nie rozumiem, dlaczego miałoby jeść niezdrowy kit w imię - nadgorliwości?
    --
    "You can have EITHER freedom of speech or quality of conversation." [O.S. Card]
  • 22.04.11, 16:22
    > Hm, a dlaczego niekatolickie dzieci w liceum mojego syna nie miały normalnych l
    > ekcji w środę? Tylko "jajeczko", w ktorym niektóre z różnych przyczyn nie uczes
    > tniczyły - i do domu?

    Raczej "niechrześcijańskie" dzieci... Jajeczko to miły zwyczaj, nie tylko katolicki. Pożyczyć sobie dobrze mogą zresztą nie tylko chrześcijanie.

    > Dlaczego te dzieci nie mają zajęć - bo rekolekcje, bo przed świętami itd?

    Nie porównywałabym spotkania towarzyskiego, nawet powiązanego ze Świętami, z rekolekcjami, które już z żadną tradycją świecką pogodzić się nie dadzą i są skierowane tylko do katolików.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • 22.04.11, 21:52
    Są skierowane do katolików, ale np. w liceum, gdzie uczę, rekolekcje były w trakcie lekcji. Czyli - nauczyciele z uczniami furda do kościółka, jak uczeń zwolniony z religii, to paszoł do sali nr. 19, tam siedziała jedna nauczycielka jako opieka. Nikt nie spytał nas, nauczycieli, czy aby nasz światopogląd jest zgodny z założeniami, które każą nam chodzic na rekolekcje... :// A godziny lekcyjne oczywiście przepadają.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 23.04.11, 10:55
    > Są skierowane do katolików, ale np. w liceum, gdzie uczę, rekolekcje były w tra
    > kcie lekcji.

    No o tym mówię. Na rekolekcje katolickie nie pójdzie protestant, prawosławny, buddysta, Żyd ani niewierzący. Ale na jajeczko, czemu nie, ono nie ma jakiegoś ściśle religijnego charakteru. Tradycja.

    U mojej znajomej było wolne na uczelni z okazji święta Paschy. Tak, tak. W Polsce, na państwowym uniwerku;)
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • 23.04.11, 20:01
    Jajeczko tak, spoko, tylko czemu ksiądz nas przy okazji błogosławił?
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 24.04.11, 12:37
    > Jajeczko tak, spoko, tylko czemu ksiądz nas przy okazji błogosławił?

    No to już niefajnie. Ja bym poprosiła o "swojego" księdza. Ciekawe jak by dyrekcja zareagowała...
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • 24.04.11, 13:17
    Koleżanka kiedyś próbowała walczyc przeciw wiecznym modlitwom i błogosławieństwom księdza przy każdej okazji oraz przeciw krzyżom w klasach, ale nic to nie dało :(
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 23.04.11, 11:06
    To przeczytaj sobie rozporządzenie MEN dotyczące rekolekcji.
    1. W tych dniach nie ma zajęć lekcyjnych.
    2. Opiekę sprawują tylko katecheci.
    Więc może, zamiast wyżalać się na forum wypada postawić się dyrowi?
  • 21.04.11, 18:58
    Cytat
    Przecież to, że w jakimś jednym przedszkolu panie wymyśliły na jutro mało urozmaicony jadłospis, to jest to lokalna sprawa i tyle. Na pewno nie powinna być powodem do napisania takiego dramatycznego posta i tego ironicznego tytułu i pomawiania katolików o utrudnianie życia niekatolikom. Jest to coś w rodzaju "kto chce uderzyć, ten kij znajdzie". :(


    Ochhh, znowu ci biedni, kijem prześladowani katolicy. Masowo. A kultywowanie tradycji katolickich w świeckim przedszkolu to sprawa jednostkowa, lokalna, wyłącznie w przedszkolu do którego chodzi dziecko Truscaveczki i w ogóle po cholerę kruszyć kopię o to, a Truscaveczka to już w ogóle ma złe intencje i śmierdzi, mimo, że przeczytała Nowy Testament.

    Ankieta: kto się spotkał z taką sprawą "jednostkową" i "lokalną", palec pod budkę. Już mam 2, swój i Trus, plus mogę dołożyć parę wątków z forum Małe Dziecko, gdzie rozważana była sprawa podawania przedszkolakom w dni postne obiadów w stylu ziemniaki + śledź.

    Zastanawia mnie, dlaczego jak się słowem piśnie o tym, że katolicyzm wpływa na życie niekatolików to od razu sprawa lokalna, jednostkowa, co komu szkodzi zjeść raz makaron z serem a w ogole to się czepiasz i prześladujesz. Za to w temacie dowolnych grup świeckich (feministki, ekologowie, nauczyciele, lekarze...) uogólnianie jest jak najmilej widziane i ci, płaczący nad prześladowaniem, nie widzą w tym nic złego.


    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • 23.04.11, 11:10
    W czym problem w ogóle? Podejrzewam, że gdyby wegetarianie domagali ssię dnia bezmięsa, to byłabyś za, a jak katolicy chcą tego samego w piątek, to jest źle. Po prostu decyduje większoś w takich sprawach, chyba, że będzie możliwość wyboru różnych dań.
    Pamiętam, że 20 lat temu pojawiła się Wódka Koszerna. Jakoś nie miałem oporu, aby ją pijać, pejsy też mi od niej nie wyrosły. Troszkę tolerancji.
  • 23.04.11, 21:45
    Cytat
    W czym problem w ogóle? Podejrzewam, że gdyby wegetarianie domagali się dnia bez mięsa, to byłabyś za, a jak katolicy chcą tego samego w piątek, to jest źle.


    Źle podejrzewasz. Nie lubię jakiegokolwiek "domagania się".

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • 23.04.11, 22:35
    A co złego jest w kultywowaniu "tradycji katolickich" (takich więcej polsko-katolickich, bo wśród katolików nikt jak Polacy się postami nie przejmował*) w świeckim przedszkolu w formie bezmięsnego piątku? Że nie dają mięsa - nic złego, wręcz przeciwnie (zakładając, że przy dobrych wiatrach dziecko dowie się, że ryby są jadalne). Że w piątek? A odpoczywamy w niedzielę, to też takie straszne?

    Truscaveczka narzeka zresztą (i IMHO słusznie) na niezdrowe jedzenie, nie na tradycje. Czy ja źle zrozumiałam, i tobie też chodzi o karmienie odpadkami z dżemem, a nie o bezmięsne piątki w ogóle?

    * "Mazur woli człowieka zabić, niż post złamać" - mało to może chwalebna tradycja (i wiele mówi o głębi katolicyzmu w Polsce), ale tradycja. (Być może rozpaczliwa obrona organizmu przed niedoborem ryb w diecie.)
  • 24.04.11, 07:58
    Cytat> A co złego jest w kultywowaniu "tradycji katolickich" (takich więcej polsko-kat
    > olickich, bo wśród katolików nikt jak Polacy się postami nie przejmował*) w świ
    > eckim przedszkolu w formie bezmięsnego piątku?


    Paszczakówna, na rany bohu - zaraz napiszesz "a co komu szkodzi..." a ja wtedy odgryzę sobie głowę i ją zjem.

    O karmienie dzieci byle czym też mi chodzi. Nie mam nic przeciwko bezmięsnym piątkom (poniedziałkom, środom czy niedzielom), niemniej nie mogę się oprzeć poczuciu, że akurat opisany przypadek jest ukłonem w stronę Wielkiego Piątku. I akurat to mi się średnio podoba.

    Jeszcze jedna rzecz - mi zdecydowanie większość takich rzeczy jest doskonale obojętna, o ile nie uderza bezpośrednio we mnie. I niech będzie, że napiszę herezję, ale lata mi czy w świeckiej placówce na ścianie wisi krzyż, Cthulhu czy szczątki Tupolewa, ale nie lata mi już, że na obiad w szkolnej stołówce z okazji Środy Popielcowej są ziemniaki ze śledziem i moje dziecko od drugiego śniadania do wpół do piątej łazi głodne (oczywiście, zaraz ktoś napisze - a co mu zaszkodzi, jak jeden dzień pochodzi głodne). Jest mi obojętne, czy dziecko moje w szkole wysłucha rekolekcji katolickich, żydowskich, buddystycznych, ale nie jest mi obojętne, że moje dziecko dostaje 5 minusów za zachowanie na Mszy Świętej, na której nie miało obowiązku być i o której nie miałam pojęcia, a na którą szkoła zaprowadziła dzieciątka po zakończeniu rekolekcji. I tak dalej.



    --
    I am weird, but I am not strange!
  • 24.04.11, 12:30
    ale nie jest mi
    > obojętne, że moje dziecko dostaje 5 minusów za zachowanie na Mszy Świętej, na
    > której nie miało obowiązku być.
    Ja wychowywałem dzieci tak, aby zachowywały się właściwie w każdym miejscu.
  • 24.04.11, 13:34
    piotrek1965 napisał:
    > ale nie jest mi
    > > obojętne, że moje dziecko dostaje 5 minusów za zachowanie na Mszy Świętej
    > , na której nie miało obowiązku być.

    > Ja wychowywałem dzieci tak, aby zachowywały się właściwie w każdym miejscu.

    Tak. Szczególnie po dwóch godzinach rekolekcji na mszy, której nie rozumieją (ergo, się nudzą). Jeśli tak, to ja im współczuję - to roboty, a nie dzieci.

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • 24.04.11, 13:42
    Plus, dzieciątko dostało o 2 minusy więcej, ponieważ dostało głupawki narobiło siary przed księdzem! na mszy! zgroza, jaka to ujma dla elytarnej szkoły. Co innego na swoim terenie, w szkole.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • 24.04.11, 14:05
    Nie karm trolla, Kota.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 24.04.11, 14:59
    klymenystra napisała:

    > Nie karm trolla, Kota.

    E tam, ja tylko tak przy święcie dokarmiam :D

    --
    I am weird, but I am not strange.
  • 24.04.11, 15:10
    Jakby tak umarł przy Wielkiej Nocy, to może i pod ofiarę walki dobra ze złem dałoby się go podciągnąc :)
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 24.04.11, 22:36
    Jakoś nie wierzę w msze trwające dwie godziny. U mnie jakoś trwa 45 monut. Nie wiem, w jakim wieku masz dzieci. Jest oczywistą głupota branie maluchów na mszę, jeżeli biegają tylko i przeszkadzają innym. Ale dzieci szkolne, juz przyjęte do I Komunii (a to jest w kl. II), jakoś powinny wiedzieć, jak nalezy zachowac się, by nie narobić siary. Pytanie, czy bywają w kościele przynajmniej w niedzielę? Bo może zwyczajnie nie nauczone tego przez rodziców.
    Co do zrozumienia -na ogół rekolekcje dla dzieci są dostosowane do ich poziomu. Ale nie wiem, nie byłem, chociaż nie sądzę, że Ty akurat byłaś z dzieckiem, skoro było ze szkołą.
  • 25.04.11, 08:53
    W ramach karmienia trolla: otóż, żuczku, msza trwała 45 minut, ale, jak wspomniałam wyżej, była PO rekolekcjach, które trwały 2h.
    Co do dostosowania - nie ma szans, aby dostosować cokolwiek jednocześnie dla dziecka lat 6 (zerówka) i dziecka lat 12 (szósta klasa). A tak sie odbywały rekolekcje - brała w nich udział cała szkoła, od klasy 0 do 6. Siłą rzeczy ktoś się musiał nudzić.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • 25.04.11, 11:16
    A dlaczego jak ktoś nie trzyma linii od razu jest u was trollem? Z resztą mam to gdzieś. Skoro brakuje argumentów, zawsze inwektywy je zastępują. To pokazuje słabość, również intelektualą. A życzenie śmierci -jakie to typowe dla tego wrażliwego środowiska.
    To gdzie odbywaly się rekolekcje? Nie w kościele? Generalnie powinno się zaczynać od mszy, inne atrakcje później.
  • 25.04.11, 11:59
    Bejbe, nie chodzi o trzymanie linii, a o sztuczne podsycanie dyskusji, co zresztą w każdym wątku uprawiasz. Ale to nieważne w tej chwili.
    Ad rem - rekolekcje i msza nie odbywały się w kościele, odbywały się w sali katechetycznej przy szkole. I również uważam, że powinno się zaczynać od mszy, jak widać, ksiądz uważał inaczej.
    Niemniej a) nie zostałam poinformowana o tym, że w szkole odbędzie się Msza Święta, b) nie wyrażałam NIGDZIE zgody na uczestnictwo mojego dziecka w nabożeństwie jakimkolwiek - zgoda na uczestnictwo w lekcjach religii NIE jest tożsama ze zgodą na uczestnictwo w obrzędach religijnych typu msza.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • 25.04.11, 15:43
    Czy ja zainicjowałem jakąkolwiek dyskusję. Dołączam się jedynie. Ale to niewazne w tej chwili:-).
    Naprawdę nie wiedziałaś, co jest w programie rekolekcji? Wychowawczzyni nie podała dzieciom?
    zgoda na uczestnictwo w lekcjach religii NIE jest tożsama ze
    > zgodą na uczestnictwo w obrzędach religijnych typu msza.
    A zgoda na chodzenie do szkoły jest tożsama ze zgodą na chodzenie na lekcje? A nie jest to oczywista oczywistość czasami?
  • 25.04.11, 18:39
    Cytat
    A zgoda na chodzenie do szkoły jest tożsama ze zgodą na chodzenie na lekcje?


    Oczywiście że jest. Tak samo jak zgoda na uczestnictwo w lekcjach religii jest zgodą na uczestnictwo w LEKCJACH RELIGII. Czy Msza Święta jest LEKCJĄ?

    Cytat
    Naprawdę nie wiedziałaś, co jest w programie rekolekcji? Wychowawczzyni nie podała dzieciom?


    Wychowawczyni powiadomiła tylko o tym, że odbędą się rekolekcje. O ile dwa pierwsze dni rekolekcji przebiegły bez zarzutu i były ciekawe dla dzieci, o tyle - z tego co wiem - w trzeci dzień ksiądz zwracał sie głównie do dzieci starszych (5-6-klasa) i było to nudne i mało zrozumiałe dla 6-7-8-latków.

    --
    I am weird, but I am not strange.
  • 25.04.11, 18:45
    Przy czym nauczycielka sama przyznała, że mogła po prostu wyprowadzić dzieci, które dostawały głupawki i małpiego rozumu - celem ochłonięcia. Uprzedzam komentarze: tak, nauczycielka miała taką możliwość bez szkody dla reszty klasy; w sali katechetycznej byli WSZYSCY nauczyciele ze szkoły + dyrektor, pozostawienie 6 dzieci (reszta klasy) pod opieką innego nauczyciela mogło być, zgodnie z relacją nauczycielki, bez problemu przeprowadzone. Niemniej na to nie wpadła, jak twierdzi "to by zrobiło zamieszanie" o.O

    No. Więc aby nie robić zamieszania przez pół minuty podczas wyprowadzania uchachanego towarzystwa, lepiej pozwolić towarzystwu robić 10 razy większe zamieszanie przez kolejne 10 minut - a potem wstawić kilka minusów. A co. Należy się, gówniarzom, co świętości nie szanują.

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • 25.04.11, 23:52
    Podczas rekolekcj na ogól jest msza. A wychowawczyni po prostu nie opanowała klasy. Jak juz pisałem wcześniej -dziwię się, ze poszła z nimi. U nas chodzą tylko katecheci z dziećmi do kościoła. Zgodnie z rozp. MEN
  • 24.04.11, 21:16
    > Paszczakówna, na rany bohu - zaraz napiszesz "a co komu szkodzi..." a ja wtedy
    > odgryzę sobie głowę i ją zjem.

    No bo ryby w piątek naprawdę nikomu nie szkodzą (IMO oczywiście), ani w warstwie symbolicznej, ani dietetycznej. Nie dotyczy to natomiast śledzi z ziemniakami (mało które dziecko będzie w stanie to zjeść, choć oczywiście różnych ekscentryków ziemia nosi), ani tym bardziej wycinania numeru z minusami za zachowanie na Mszy Świętej w opisanej sytuacji (a już zwłaszcza, że zdaje się chodzi o dziecko z zespołem Aspergera). W obu przypadkach, szkody są namacalne.
  • 24.04.11, 21:24
    Nie dotyczy to natomiast śledzi z ziemniakami
    > (mało które dziecko będzie w stanie to zjeść, choć oczywiście różnych ekscentr
    > yków ziemia nosi),

    O, jestem ekscentrykiem. Sledzie w smietanie do ziemniaczkow byly jedna z niewielu przedszkolnych potraw, jakie pochlanialam z przyjemnoscia. W przeciwienstwie do takiego np. gulaszu z pocietej w kostke podeszwy, ktora pracowicie przezuwana zmieniala sie w ustach w wate, potrawki z rozgotowanej skory i kosci kurczaka albo jajka w koszmarnym sosie chrzanowym (chrzan lubie, ale ten sos go nie przypominal).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • 25.04.11, 09:05
    O, ja byłam gorącą fanką jajka w sosie tatarskim plus ziemniaczki. Zjadałam zwykle kilka porcji, bo inne dzieci tego tknąć nie chciały ;)
    --
    Homoseksualizm występuje u 450 gatunków, homofobia u jednego. I co tu jest nienaturalne?
  • 24.04.11, 22:38
    Z tym się zgodzę. Szkoda,że kucharki tego śledzia nie usmażą.
    Śledzik w śmietanie pasuje do gorzałki, bo lubi pływać. I wtedy zaczyna smakować dopiero:-)
  • 21.04.11, 17:55
    W szkole i przedszkolu moich dzieci bezmięsne są również poniedziałki
  • 21.04.11, 18:18
    Sprawdziłam, jak jest z tym postem dokładnie.
    Wielki Piątek to post ścisły –polega na powstrzymaniu się od spożywania mięsa i ograniczeniu posiłków. Obowiązuje wszystkich pełnoletnich do ukończenia 60 roku życia.
    Zwykły piątek - wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych – obowiązująca w Polsce, polega na powstrzymaniu się od spożycia pokarmów mięsnych (ale np. w pierwszy piątek po Wielkanocy wstrzemięźliwość ta nie obowiązuje), dla wszystkich w wieku powyżej 14 roku życia do końca życia.

    Nadal nie widzę powodu, by dzieci zachowywały post ścisły.
    --
    Lepsza boobelka od butelki.
  • 21.04.11, 18:37
    truscaveczka napisała:

    >
    >
    > Nadal nie widzę powodu, by dzieci zachowywały post ścisły.

    Chyba nikt tu nie widzi takiego powodu?
  • 21.04.11, 18:52
    No, sama czytałaś: przecież to im nie zaszkodzi :P

    --
    Szpro potępia
  • 21.04.11, 23:25
    W Irlandii jest zakaz sprzedazy alkoholu w Wielki Piatek. Bylam przed godzina w Tesco, ludzie kupowali napoje wyskokowe na zgrzewki - co roku tak. Dziwne, ze steki mozna dostac...

    Aborcji tez nie ma, ale to nie szkodzi, bo jak kto potrzebuje, leci do Anglii - nawet mnie, niezamozna emigrantke, byloby na to bez problemu stac. "Wyjazd do Anglii" to wrecz potoczny synonim aborcji. Uwielbiam katolicka hipokryzje.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • 22.04.11, 21:47
    Jedzenie jest, według mnie, najlepszym symbolem tego, jak większosc dominuje mniejszości. Z jednej strony postne menu w wielu placówkach, z drugiej - trudno uświadczyc na tzw. mieście cokolwiek wege (koleżanka jest wege, więc wiem. Informacji na temat tego, czy ser jest na podpuszczce zwierzęcej nie uświadczysz), cokolwiek mało przetworzonego i bez cukru - te dwie rzeczy akurat tyczą się mnie. Ja od jednego kebaba nie umrę, ale ciekawe, co robią cukrzycy, którzy nie powinni jeśc niczego o wysokim IG. Panuje u nas "kultura" tłustego żarcia o nikłej ilości warzyw, za to tonącego w białej mące i cukrze...
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 23.04.11, 14:08
    Uważam to, o czym piszesz za duży problem.
    Może w Warszawie, czy Krakowie jest ok, ale we wszystkich Pobierowach i Zakopcach najłatwiej dostać frytki albo ciężkie, "tradycyjne" dania. Dla mnie to naprawdę problem, bo oprócz tego, że nie chcę sie tak odżywiać ze względów zdrowotnych, to po prostu takiego jedzenia nie lubię. Żeby znaleźć coś zdrowego trzeba się nieźle naszukać, nachodzić i potem jeszcze słono zapłacić
  • 23.04.11, 15:27
    Tak działa niewidzialna ręka rynku. Nastawia się na klienta, który dominuje ilościowo.
  • 23.04.11, 19:59
    Jestem z Krakowa i nie jest wcale łatwo :(
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • 24.04.11, 03:36
    Wege jak wege, ale ja jestem na diecie bezglutenowej. Chociaz w Anglii pod tym wzgleden jest faktycznie bardzo ok, tak ostatnio popadlam w totalna egzaltacje i radosc: jestem obecnie w Nowej Zelandii, Wellington, ktore jest chyba najbardziej gluten free friendly miastem na kuli ziemskiej. Kazde menu ma przy stosowych potrawach znaczek GF, w KAZDEJ pizzerii mozna zamowic pizze na bezglutenowej bazie, nawet w burgerowniach maja bezglutenowe burgery. I nie mowie tu o jakichs veganskich miejscach ekologicznych czy organic, ale totalnie mainstreamowych kafejkach, piekarniach, malych sklepikach i sieciach pizzerii. A to male miasto, i w sumie nie wiem jeszcze, dlaczego tak tu przyjaznie pod tym wzgledem :-) Natomiast moja siostrzenica ma prawdopodobnie nietolerancje glutenu i juz mi jej szkoda, wyobrazam to sobie w Gdansku ...

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • 24.04.11, 12:21
    Rozumiem doskonale, dlatego pisałam nie tylko o wege, ale także o cukrzykach czy osobach takich jak ja, które unikają cukru, białej mąki i konserwantów. Jedyny cukier, jaki toleruję, jest w piwie ;)
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.