Dodaj do ulubionych

Barbarzyństwo

09.05.15, 20:43
Brak słów - chociaz czy można dziwić się że dochodzi do takich sytuacji? W końcu państwo polskie istnieje "tylko teoretycznie" jak stwierdzono w pewnej restauracji:

"Na Jasnej Górze w sobotę odbywają się uroczystości pogrzebowe gen. pilota Andrzeja Błasika. Jego prochy spoczną w Kaplicy Pamięci Narodu na Jasnej Górze. Szczątki tragicznie zmarłego Dowódcy Sił Powietrznych odnaleźli na miejscu katastrofy smoleńskiej uczestnicy Rajdu Katyńskiego.


O uroczystościach rozmawiamy z o. Markiem Kiedrowiczem z Rajdu Katyńskiego.

wPolityce.pl: W jakich okolicznościach uczestnicy Rajdu Katyńskiego znaleźli szczątki gen. pilota Andrzeja Błasika?

O. Marek Kiedrowicz: Szczątki zostały odnalezione pół roku po tragedii. Miesiąc po nas w tym miejscu byli polscy archeolodzy, badający wrakowisko. Oni prosili, by to miejsce nazywać cmentarzyskiem. W czasie swoich badań znaleźli tam tysiące różnego rodzaju szczątków, w tym szczątki ludzkie. Będąc w Smoleńsku znaleźliśmy dwa fragmenty kostne. Nie byliśmy specjalistami, ale domyślaliśmy się, że są mogą być szczątki ludzkie. Przewieźliśmy je więc do Polski i przekazaliśmy Prokuraturze Garnizonowej w Gdyni. Otrzymałem informację, że te szczątki zostaną zidentyfikowane, co się stało. Okazało się, że mamy do czynienia ze szczątkami gen. pilota Andrzeja Błasika.

Był ojciec świadkiem odnalezienia szczątków?

To nie ja je odnalazłem na smoleńskim cmentarzysku. Ja je jednak przewiozłem do Polski.

Jak ojciec odebrał fakt, że pół roku po tragedii w Smoleńsku wciąż znajdowały się szczątki ofiar tragedii?

Krótko po katastrofie, około miesiąca, w programach telewizyjnych, np. w „Misji specjalnej” Anity Gargas, pojawiały się już informacje, że w tym miejscu można odnaleźć nie tylko fragmenty samolotu i rzeczy osobiste ofiar, ale i szczątki. Muszę przyznać, że w związku z tym niestety się nie zdziwiłem. Trudno to jednak ubrać w ogóle w jakieś słowa. Te sytuacje w naszej kulturze, religii się nie zdarzają. To nie do pomyślenia, by organizować dwa czy trzy pogrzeby. To się zdarza w zupełnie wyjątkowych sytuacjach. Trudno nawet o tym mówić, co się dzieje, co teraz przeżywamy. Mówimy przecież o kolejnym pogrzebie. Dla mnie słowo „barbarzyństwo” dobrze opisuje to, co się dzieje w tej sprawie.

Co takie sytuacje jak powtórny pogrzeb bliskiej osoby oznaczać mogą dla rodzin ofiar tragedii smoleńskiej?

W takich chwilach rodziny bardzo cierpią, my sobie nawet nie zdajemy z tego sprawy. Oni wciąż muszą trwać w żałobie. Wiele rodzin ofiar tragedii ma wątpliwości, czy szczątki ich bliskich są pochowane w tym grobie, w którym powinny. Wiemy, że są groby, w których prawdopodobnie nie ma ciał, które powinny być. Rodziny ofiar tragedii wymagają troski, wsparcia, modlitwy. My niewiele więcej możemy zrobić. Potrzebujemy ciszy i spokoju wobec tych wydarzeń i uroczystości. Takie wydarzenia są bardzo trudne dla bliskich ofiar. Potrzebna jest wielka delikatność w tych sprawach.

Jak ojciec osobiście odbiera uroczystości na Jasnej Górze? Dlaczego bierze w nich ojciec udział?

Czujemy się zobowiązani, że możemy przyczynić się do tego, by te szczątki zostały złożone w należytym porządku, by zostały uczczone. Dla nas to jest honor, że możemy w tym brać udział. Osobiście przewoziłem te szczątki do Polski. Można powiedzieć, że w jakimś sensie stałem się jego adiutantem. To jest ogromny honor i zaszczyt. Dlatego staram się towarzyszyć tym szczątkom na wszystkich etapach tej drogi. Podobnie moi koledzy z Rajdu. Wydarzyło się coś bardzo złego, dzieje się coś bardzo złego. Musimy się więc zachować najlepiej i najgodniej, jak potrafimy w tej sytuacji."

wpolityce.pl/smolensk/243853-o-kiedrowicz-o-znalezieniu-szczatkow-gen-blasika-slowo-barbarzynstwo-dobrze-opisuje-to-co-sie-dzieje-w-tej-sprawie-trudno-o-tym-mowic-nasz-wywiad
Edytor zaawansowany
  • 19.05.15, 13:42
    Oto jak zareagował Kukiz na przejaw medialnego barbarzyństwa:

    "Paweł Kukiz jest zbulwersowany zachowaniem Tomasza Lisa we wczorajszym programie. „Przebiliście - Lisy, Sianeckie, Kraśki i- propagandzistów komuny!” - ocenił.”
    Były kandydat na prezydenta napisał dziś na swoim facebookowym profilu:

    Cały czas nadrabiam zaległości i przeglądam net… Właśnie czytam o akcji „Lis”… Przypomina mi się Sianecki (stwierdził w „Szkle”, że „Kukiz wycofał się” z wyborów). Sąd orzekł, że nic się nie stało. … Przebiliście- Lisy, Sianeckie, Kraśki, itp., itd - propagandzistów komuny. Za srebrniki.

    — stwierdził. I dodał:

    Panie Lis…. Jestem ojcem trzech Córek. Powiem Panu, że gdyby potraktował Pan choć jedną z nich w tak perfidny sposób jak dziecko Dudy, to żadna ochrona nie ocaliłaby Pańskiej grzywy a la „młody konsomolec”. Darz Bór!

    — napisał ekskandydat na prezydenta, który sam niedawno boleśnie odczuł manipulacje mainstreamu, kiedy to tuż przez pierwszą turą wyborów TVN 24 wyemitował szkalujący go reportaż w „Czarno na białym”, a Tomasz Sianecki ogłosił, że Kukiz wycofuje się z wyborów…"

    wpolityce.pl/polityka/244969-kukiz-o-manipulacji-lisa-przebiliscie-propagandzistow-komuny-za-srebrniki
  • 23.06.15, 09:05
    Barbarzyństwo to chyba zbyt delikatne określenie. Jak bowiem nazwać zachowanie tego "światłego i postępowego" Europejczyka?

    "Wojewódzki wspiął się znów na wyżyny dowcipu.

    Podczas programu Wojewódzkiego, jego pracownik zadzwonił do ojca Kuby, i zaproponował mu, żeby dołączył do „Fanklubu Ocalonej przez Dudę Hostii”, gdzie będzie się „wspominać bohaterski czyn pana prezydenta, śpiewać pieśni pochwalne, palić kukłę Komorowskiego”.

    Ojciec Wojewódzkiego skomentował: - „Spier…aj pan ze swoją Dudą i ze swoją Hostią”, a Wojewódzki zawołał wtedy ze studia „Tatusiu, dziękuję! Reprezentowałeś nas krótko, ale dzielnie”

    Genialne. Teraz pytanie- po co się zajmować kolejną żenadą jakiegoś błazna, który lubi żartować z gwałtów na kobietach?

    A jednak. Bo ta sytuacja jakoś tak idealnie pokazuje sposób działania… hm, nie wiem jak to nazwać, salonu, establishmentu, autorytetów III RP.

    Wymyślamy sobie wroga, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale jest straszny, zły i groteskowy. Następnie uznajemy sami siebie za prawdziwych Europejczyków itd. Potem się konfrontujemy z wymyślonym wrogiem. A potem zachowujemy się w sposób jeszcze bardziej żałosny, głupi i chamski, niż ten wymyślony wróg.
    Ot kurde, elita III RP."

    www.facebook.com/david.wildstein?fref=nf
  • 03.04.16, 17:21
    Barbarzyństwo to w sumie eleganckie określenie - tylko jak nazwać bez uzycia bardziej niecenzuralnych słów takie zachowanie?

    "Do skandalicznego zdarzenia doszło podczas mszy w kościele św. Anny w Warszawie. W pewnym momencie jedna z kobiet zaczęła zakłócać mszę okrzykami. Rzekomo miał być to protest wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego.

    Nagranie z tego zdarzenia opublikowała gazeta.pl, której reporter był akurat na miejscu. Widać na nim jak jedna z kobiet (której twarz została zamazana) po odczytaniu przez księdza listu Episkopatu w sprawie ochrony życia nienarodzonych zaczyna wznosić okrzyki:

    Tego nie da się słuchać!

    ? słyszymy.

    Proszę pani, to jest Kościół, to nie Targowica

    ? uspokajała ją jedna z uczestniczek mszy.

    Chcę wyjść!

    ? krzyczała oburzona kobieta, po czym dodała:

    Nie mogę stąd wyjść. Dopisujecie mnie do swoich statystyk.

    Ostatecznie kobieta wyszła. Dołączyło do niej kilka innych kobiet.

    To moje jednorazowe wystąpienie i jest sprzeciwem wobec tego, co dzieje się na każdej mszy w kościołach w Polsce. Wierni słuchają opinii, które mnie bulwersują. Powiedziałam też, że ustawa, którą proponuje rząd, będzie obowiązywać wszystkie kobiety. To dla mnie skandal. Moralnością powinni zajmować się ludzie z czystym sumieniem. Księża mają problem z pedofilią

    ?powiedziała gazecie.pl protestująca Anna Zawadzka, której profil na portalu społecznościowym wskazuje, że aktywnie wspiera inicjatywy LGBT.

    Zdradza to również dalsza część opublikowanego nagrania, w której wygląda, że sprawa aborcji była jedynie pretekstem.

    Błogosławią ludzi, którzy żyją bez ślubu, błogosławią rozwodnikom, a nie błogosławią osób homoseksualnych, które chcą w swojej wierze wytrwać. Może dlatego, że 1/3 księży i zakonników jest osobami homoseksualnymi

    ? mówiła kobieta"

    wpolityce.pl/spoleczenstwo/287385-okrzykami-przerwala-msze-skandaliczna-prowokacja-w-kosciele-sw-anny
  • 06.04.16, 11:29
    Ciąg dalszy skandalu w kościele św. Anny. Oto telewizyjny zapis rozmowy doskonale odsłania miałkość i pustkę lewicowego feminizmu:

    www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/anna-zawadzka-i-ks-kazimierz-sowa-o-aborcji,633197.html

    i tak zastanawiam się , skąd ja znam ten styl wypowiedzi? Miał rację abp Gądecki wypowiadając te słowa:
    "Ci, którzy głoszą tolerancję, są często najmniej tolerancyjni. Ci, którzy trąbią o demokracji, bywają najmniej demokratyczni. Ci zaś, którzy proponują egalitaryzm, bywają najbardziej bezwzględnymi militarystami - mówił podczas bożonarodzeniowej homilii w katedrze abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski."
  • 17.04.16, 21:19
    Szambo to chyba naprawdę bardzo delikatne określenie:

    "Tekst weekendowej ?Gazety Wyborczej?, w którym na podstawie plotek i pomówień, próbuje się oczernić Agatę Kornhauser-Dudę oburzył opinię publiczną, a także dziennikarzy. Nawet Monika Olejnik nie szczędziła ostrych słów pod adresem redakcji z Czerskiej.

    W sobotę na portalu wPolityce.pl Robert Mazurek ocenił, że tekst ?Pierwsza dama tańczy sama? to ?stek najbardziej plugawych i chamskich plotek?, jakie kiedykolwiek czytał w polskiej prasie.

    To nowy poziom ?Wyborczej?. Poziom kloaki.

    Co ciekawe, w podobnym tonie wypowiedziała się Monika Olejnik.

    Artykuł w ?Gazecie Wyborczej? o pani prezydentowej jest skandaliczny. Takiego szamba dawno nie widziałam

    ? mówiła na antenie Radia Zet w programie ?Siódmy dzień tygodnia?.

    Jeżeli tekst ?Wyborczej? oburza nawet Monikę Olejnik, to mówi samo za siebie."

    wpolityce.pl/media/289128-nawet-monika-olejnik-uderza-w-gazete-wyborcza-za-tekst-o-agacie-dudzie-dziennikarka-nie-ma-zludzen-szambo
  • 22.10.16, 09:49
    Wstrząsająca wypowiedź p. Ewy Kochanowskiej na posiedzeniu sejmowej komisji obrony narodowej w dniu 21 10 2016 :



    "Zapowiedziane przez Prokuraturę Krajową ekshumacje szczątków ofiar tragedii 10 kwietnia 2010 r. budzą emocje wśród rodzin ofiar. Co mniej zrozumiałe, a nawet podejrzane, także u osób postronnych, więc z całą pewnością raczej powinny one milczeć. (…) Rodziny mówią, że przechodzą przez piekło. To prawda, ale bardzo łatwo z imienia i nazwiska można wskazać osoby, które nas na to piekło skazały. Są to prokuratorzy: Andrzej Seremet, Krzysztof Parulski, Ireneusz Szeląg. Z polskiego kpk jednoznacznie wynika, że kiedy istnieje podejrzenie przestępczego spowodowania śmierci, a takie podejrzenie istniało i istnieje w związku z każdą katastrofą, obowiązkiem polskich prokuratorów było dokonanie po przyjeździe tych zwłok do Polski oględzin zewnętrznych i ewentualne zarządzenie sekcji. Tego nie zrobiono. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego 11 kwietnia pojechałam na identyfikację do Moskwy. Zszokowanym rodzinom, nad ranem, minister Tomasz Arabski i była minister Ewa Kopacz powiedzieli, abyśmy ze szczególną ostrożnością dokonywali tych oględzin, ponieważ trumny zostaną zamknięte i nie będą otwierane w Polsce. Wiele osób gorąco protestowało przeciwko takim stwierdzeniom, ja nie. Ja byłam żoną byłego konsula w Londynie i wiedziałam, jak odbywa się taki transport i co dzieje się z ciałami po przylocie do kraju. W naszym przypadku, z niewiadomych powodów, tak się nie stało. I nigdy nie zyskaliśmy wiarygodnego wytłumaczenia, dlaczego?

    Do Polski przylatywały zalutowane trumny, bez dokumentacji medycznej, bez zaświadczenia lekarskiego stwierdzającego zgon, co wielu rodzinom utrudniało pochówek. Już w Moskwie wiele osób zaczęło mieć wątpliwości, które z czasem tylko się pogłębiały. Trumny były za lekkie albo tak ciężkie, że kilku mężczyzn nie mogło ich podnieść. A kilka dni po oficjalnych pogrzebach zaczęły się pojawiać dalsze szczątki i rozpoczęły się tak zwane dochówki. Niektóre rodziny miały ich po kilka i trwały one jeszcze do niedawna. W maju 2010 r. 13 rodzin pochowało małe trumienki ze szczątkami swoich bliskich na Powązkach. Były tam też szczątki dwóch osób tak sprasowanych, że nie można było ich rozdzielić. W lipcu na Powązkach ofiarom postawiono pomnik, a pod tym pomnikiem urnę z prochami dwustu kilogramów niezidentyfikowanych szczątków. Decyzja została podjęta bez informowania rodzin przez ówczesnego ministra cyfryzacji Michała Boniego.

    29 kwietnia 2010 r. przed Sejmem zdaje sprawozdanie ówczesna minister zdrowia. Nie od dziś wiemy, że nazwanie ją przesadną kłamczynią nie jest przesadą. (…) Pod koniec października rodziny składają pierwsze wnioski o ekshumację. Publicznie nazywa się ich „psychopatami”, „hienami cmentarnymi”, „nekrofilami”. Prokuratura wojskowa nigdy nie odpowiedziała na te wnioski. Dopiero na kilka tygodni przed likwidacją wysłała zawiadomienie o oddaleniu tych wniosków. Odbyło się 9 ekshumacji. One odbyły się z urzędu, także wbrew woli rodzin. Sześć zostało wykonanych, ponieważ wskazali je Rosjanie. To był wielki szok dla rodzin. (…) Po ekshumacjach okazało się, że ciała są zapakowane szczelnie w siedmiowarstwowe worki plastikowe, są brudne, zanieczyszczone odpadami, niedopałkami papierosów, z poszarpanymi resztkami odzieży, z przemieszczonymi organami. Byliśmy wstrząśnięci taką profanacją ciał naszych bliskich.
    Kiedy w końcu uzyskaliśmy dostęp do dokumentów opisujących wrakowisko, rodziny wykonały szczegółową mapę wrakowiska. Nie komisja Millera, nie prokuratura, ale właśnie rodziny. (…) Dokumentacja genetyczna, wykonana w Polsce oraz w Rosji, wskazuje także na możliwość pochowania fragmentów ciał w niewłaściwych grobach i z tą świadomością część rodzin żyje blisko 5 lat. Możecie tutaj państwo bez końca spierać się o zasadność powołania komisji, przyśpieszenia, trajektorie, ciała naszych bliskich powiedziały już wiele i z pewnością powiedziałyby więcej w kwietniu 2010 r. I może właśnie dlatego ich nie zbadano."

    m.niezalezna.pl/87978-nazwanie-ja-klamczynia-nie-jest-przesada-mocne-slowa-ewy-kochanowskiej-o-kopacz
  • 03.11.16, 12:50
    Przyznam się, że nie miałem do tej pory a i nadal nie mam, checi do komentowania tzw. czarnego protestu. Po prostu istnieją jakies granice absurdu. Jednak znalazłem komentarz ks. Kowalczyka który pozwolę sobie zamieścić. Zwłaszcza tytuł jest wyjątkowo trafny: "Aborcyjna histeria":



    "Zwolennicy aborcji, która ich zdaniem jest „prawem kobiety”, nie mają mocnych argumentów, dlatego muszą ściemniać. Przede wszystkim używają pokrętnej retoryki, która nie nazywa rzeczy po imieniu, ale maskuje rzeczywistość, co skądinąd jest typowe dla działania złego ducha. Z biologicznego punktu widzenia nie ma innego momentu, który moglibyśmy nazwać początkiem życia istoty ludzkiej, jak poczęcie. Później w ciągu 9 miesięcy, owa istota rozwija się, ale nie dzieje się nic takiego, co dałoby się określić jako punkt graniczny, który rozdzielałby nieistnienie człowieka od jego zaistnienia. Aborcjoniści, gdyby byli uczciwi, powinni powiedzieć: Tak! Embrion, płód w łonie matki, to istota ludzka, człowiek w swych pierwszych fazach rozwoju, ale uważamy, że takiego człowieka można zabić, jeśli matka z jakichś powodów, np. z powodu osobistych życiowych planów, nie chce mieć dziecka. Brzmi strasznie, ale nie byłoby w takim postawieniu sprawy ściemniania. Ostatnia awantura wokół propozycji ustawy w sprawie aborcji ma wiele aspektów. Zwróćmy uwagę na trzy z nich.

    Po pierwsze, Polska, jeśli chodzi o ochronę życia nienarodzonych, jest krajem w Europie wyjątkowym (obok Irlandii i Malty). W większości bowiem krajów naszego kontynentu aborcja jest legalna bez względu na przyczynę lub w przypadku tzw. trudnej sytuacji kobiety, co na to samo wychodzi. Zideologizowane na lewo, politycznie poprawne media dbają, by jakiś materiał na temat zła aborcji nie dotarł do szerokiej opinii publicznej, a politycy (np. we Francji) zastanawiają się, jak jeszcze bardziej zamknąć usta obrońcom życia. Tymczasem u nas istnieje rzeczywista wolność wypowiedzi i na temat aborcji można w przestrzeni publicznej wypowiadać różne opinie. W wyniku ścierania się poglądów większość Polaków, w tym ludzi młodych, odrzuca aborcję na życzenie. Trwa natomiast spór o aborcję w przypadku gwałtu, zagrożenia życia i uszkodzenia płodu. Dyskutuje się też, jak konkretnie pomagać matkom w sytuacji trudnej ciąży. Tymczasem większość ludzi w innych krajach europejskich uległa pro-aborcyjnemu praniu mózgów w takim stopniu, że nawet nie są w stanie dostrzec, iż aborcja nasuwa poważne pytania.

    Po drugie, tzw. czarne protesty pokazały jakieś diaboliczne oblicze pro-aborcyjnych celebrytek. Z jednej strony uderza skala manipulacji i kłamstw, a z drugiej strony stopień wulgarności krzyczących kobiet. Opowiadano głupoty, że oto PiS chce zakazać jakichkolwiek badań prenatalnych, a kobiety, które poronią, będą przesłuchiwane. Fakty się nie liczyły. Chodziło o wytworzenie jak największej histerii. Aktorka, Maja Bohosiewicz, która przeczytała ustawę i stwierdziła na Facebooku, że straszenie nią, to bzdury, i że wypisuje się z czarnego protestu, spotkała się z agresją pań, które histerii już uległy i o faktach nie chciały rozmawiać. Hasła wznoszone przez ubrane na czarno kobiety szokowały chamstwem i prymitywizmem: „Zabierz swój różaniec od mojej macicy”, „Moja wagina nie twoja broszka”, „Macice wyklęte”, „Moja macica, moja sprawa”, „Moja (tu rysunek pupy) nie należy do biskupa” itd. Na tego rodzaju sabaty niektóre kobiety przyszły ze swoimi dziećmi. Malarka, Hanna Bakuła, zagrzewając do protestów, perorowała: „Jeżeli to się odpuści, to będzie kupa kalek, bękartów, dzieci z wadami”.

    Po trzecie, sprawa ustawy „Stop aborcji” pokazała, że w środowisku obrońców nienarodzonych są ludzie, którzy – przekonani o swej moralnej wyższości – chcą działać na zasadzie „wszystko albo nic”. Nie potrafią rozmawiać z innymi, budować szerokiego frontu porozumienia, brakuje im cierpliwości i roztropności potrzebnych w zmienianiu prawa na lepsze w systemie demokratycznym. Komentarze niektórych obrońców życia, jakie znajduję teraz w internecie, porażają swoją agresją i zawziętością. Walą w księży biskupów, katolickie media, PiS i w Jarosława Kaczyńskiego jako „aborcjonistę” nr 1. Tak jakby nie chodziło im naprawdę o obronę życia, ale wykazanie swej racji i obrażenie wszystkich wokół jako zdrajców i heretyków. Zastanawiam się, w jaki sposób chcą dalej, o ile chcą, działać na rzecz nienarodzonych oraz kobiet przeżywających dramat tzw. trudnych ciąży. Szukając zemsty na Kaczyńskim?"

    areopag21.pl/post/5644/aborcyjna-histeria
  • 15.11.16, 21:26
    Nie przepadam za takim językiem, ale naprawdę obserwując to co dzieje się wokół niesłychanie bolesnej kwestii - jaką sa ekshumacje ofiar katastrofy smolenskiej - cisną sie na usta bardzo ostre słowa:

    "Trwa istny festiwal obelg, pomówień, przeinaczeń oraz manipulacji. Od jakiegoś czasu nic tak nie elektryzowało przedstawicieli opozycji jak kwestia ekshumacji ciał pasażerów Tupolewa.

    Środki masowego przekazu (Czerska, TVN, Polsat) podgrzewają atmosferę, aż robi się nieprzyjemnie. Cała ta operacja medialno-polityczna ubrana została w ponury kostium empatii, ale tylko dla przeciwników zbadania ciał ofiar katastrofy, których jak wiemy jest zdecydowana mniejszość. Nie jak mówią „część”. Słowo „część” oznacza w potocznym języku „połowę”, a nie „kilka”, bo tylko kilka rodzin ofiar katastrofy jest przeciw ekshumacjom wobec kilkudziesięciu „za”. Znowu mniejszość chce narzucać swoją wolę większości, robiąc to w sposób co najmniej ordynarny. Żeby udowodnić, że ta mniejszość jest w rzeczywistości większością 200 krewnych i powinowatych ofiar „Smoleńska” w wyniku zorganizowanej akcji wysłało list do władz o nie przeprowadzanie sekcji zwłok. Gdyby druga strona była równie bezczelna i zrobiła to samo, to liczba zwolenników ekshumacji wyniosła by tysiące. Twierdzę, że jest to jednostronne szanowanie wrażliwości ponieważ Czerska, TVN i inni w ogóle nie przejmują się tymi, dla których ma znaczenie kto został pochowany w grobie, na którym składają kwiaty i zapalają znicze. Kiedy sytuacja wydaje się uspokajać nagle jak Filip z konopii wyskakuje jakiś harcownik, by w niewybrednych słowach zaatakować egzekwowanie prawa. Bo to w konsekwencji o egzekwowanie prawa chodzi.

    Po pierwsze ciała ofiar katastrofy stanowić mogą materialny dowód na to co w rzeczywistości stał się na lotnisku Siewiernyj (a dowodów takich w związku z przetrzymywaniem wraku i tzw. czarnych skrzynek przez Rosjan jest mało), a po drugie kodeks stanowi wyraźnie, że obowiązkowi ekshumacji podlegają wszyscy, którzy zginęli w katastrofie. Tak jak każda ofiara śmiertelna gwałtownego zdarzenia. Winni całemu zamieszaniu są przedstawiciele poprzedniej ekipy rządzącej, którzy tych ekshumacji nie zrobili. Czekam kiedy również za to zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Ale ten prosty, logiczny wywód, który w zasadzie powinien kończyć temat nie trafia do animatorów „dance macabre” – „tańca śmierci”. Co i raz pojawiają się nowi soliści, którzy swoje obrzydliwe piruety wykonują w scenerii grobów. Wszelkie granice chamstwa przekroczył wykonawca klasy „c” Krzysztof Skiba zwany „performerem”, nagrywając piosenkę: „Aby omamić ten naród dumny, trzeba smoleńskie rozgrzebać trumny / Wykopać, zbezcześcić wbrew woli rodziny. Sumienia nie mają te s..yny”. 750 tys. wyświetleń i komentarzy ludzi oburzonych w internecie jego wystąpieniem było reakcją na prymitywizm Skiby, którego ewolucja cywilizacyjna nie wyszła poza epokę człowieka z Cro Magnon. Kiedyś w cyrkach, by przyciągnąć publikę „dyrektorzy performerzy” nakazywali pokazywać ludzi o wyjątkowo zdeformowanych przez choroby kształtach. W ten nurt „sztuki” wpisał się „performer” Skiba. Ale nie tylko on. W jego ślady podążył niebawem sam były prezydent RP Bronisław Komorowski. Jego wczorajsza wypowiedź dla Radia Zet była swoista klamrą spinającą wynurzenia osobnika z Ruskiej Budy, który przez pięć lat pełnił funkcję najwyższej osoby w państwie. W tym miejscu należy przypomnieć jego pierwsze nagranie (Przejęzyczenie? Proroctwo? Wiedza?) w temacie Smoleńska i nadchodzących wyborów, które miało miejsce rok przed katastrofą.

    „Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent (wtedy był nim Lech Kaczyński) będzie gdzieś leciał i to się wszystko zmieni (tu krótka przerwa na uśmieszek)”.

    Nie pretenduje do roli wieszcza, czy roli proroka

    — dodał skromnie Komorowski w rozmowie nomen omen z Konradem Piaseckim. Po siedmiu latach w programie u tego samego dziennikarza powiedział

    … a ciągłe otwieranie trumien oczywiście jest możliwe, tylko według mnie to niczemu dobremu nie służy. (…) Jeżeli ktoś za chwilę wysunie następne oskarżenie, że - nie wiem - kosmici są źródłem katastrofy, to co, jeszcze raz będziemy robili ekshumacje, szukając kolejnych dowodów na jakąś ingerencję czynnika zewnętrznego?

    Potem pouczył prowadzącego dziennikarza

    Więc chwileczkę, nie, ale nie, ale wie pan, jaki ma sens z punktu widzenia także medialnego rozliczanie poprzednich ekip? Dzisiaj panie redaktorze weź się pan za robotę, bo musi pan rozliczać obecną ekipę.

    Widać pp. Komorowskim pouczanie dziennikarzy weszło w krew. Pamiętamy styl małżonki, która w rozmowie z „dyspozycyjną” prezenterką byłego TVP Info Joanną Osińską odezwała się nagle:

    Tu bym chciała, żeby pani ocenzurowała, bo mam poczucie, że tu trzeba by było coś dograć.

    Już cenzurujemy

    -– posłusznie zameldowała Osińska. Osobiście radziłbym panu Komorowskiemu ograniczyć ten mentorski ton w kwestii smoleńskiej do rozmów przy kieliszku z sołtysem Ruskiej Budy, którymi się chwalił w mediach. Bowiem niebawem może okazać się jeszcze, że mieliśmy prezydenta z innej planety."

    wpolityce.pl/polityka/315539-cmentarni-baletmistrze-czyli-wystepy-skiby-i-komorowskiego
  • 09.12.16, 17:56
    Brakuje po prostu słów. Gorzki komentarz dziennikarz, który nie jest znany z wielkiej sympatii do PIS - ale potrafi jednak zachować trzeźwe spojrzenie:


    "Komunikat Prokuratury Krajowej, w którym stwierdzono, że z dużym prawdopodobieństwie w grobie Piotra Nurowskiego, w 2010 roku przewodniczącego Polskiego Komitetu Olimpijskiego, znajduje się ciało innej osoby, zmusza do postawienia publicznie bardzo poważnych pytań. I co prawda do ostatecznego rozstrzygnięcia potrzebne są wyniki badań genetycznych, to śledczy ze specjalnego zespołu zajmującego się ponownym wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej w rozmowie z Onetem nie zostawiają złudzeń.

    - To na 99 proc. nie jest ciało Piotra Nurowskiego, lecz innego mężczyzny, który zginął w katastrofie – przyznaje anonimowo jeden z prokuratorów. Nieoficjalnie Onetowi udało się ustalić, że śledczy podejrzewają, że jest to prawdopodobnie ciało Mariusza Handzlika, jednego z ministrów w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Taką też informację wcześniej podał portal wpolityce.pl.

    Według źródeł Onetu, śledczy nie wykluczają, że tragicznych pomyłek z zamianą ciał ofiar katastrofy smoleńskiej było więcej. – Dziś musimy sprawdzić, jak najszybciej, kto znajduje się w grobie ś.p. ministra Handzlika. Bo wcale nie musi tam znajdować się ciało pana Nurowskiego – podkreśla nasze źródło w prokuraturze.

    Jeśli wyniki badań genetycznych potwierdzą przypuszczenia prokuratorów, a kolejne ekshumacje wykażą inne tragiczne pomyłki, będzie to bez wątpienia ogromny skandal. Przede wszystkim będzie to kolejny dowód dla obozu władzy i wyborców PiS, że rząd PO-PSL z Donaldem Tuskiem i Ewą Kopacz na czele zawiedli w tej sprawie. Idąc krok dalej, zawiodło wówczas całe polskie państwo, a tłumaczenia, że katastrofa smoleńska przerosła wszystkich – co jest prawdą – w tej sytuacji nie może być usprawiedliwieniem.


    I takie zdanie zaczyna mieć już coraz większa grupa Polaków, także tych, którym nie do końca jest po drodze z PiS. Bowiem o ile można zrzucać winę na Rosję w wielu kwestiach, to ówczesne polskie władze ponoszą pełną odpowiedzialność za pochówek ofiar i ich identyfikację. Pytanie, dlaczego polscy prokuratorzy już w Polsce nie zarządzili ponownych sekcji zwłok i identyfikacji, mimo iż nikt im formalnie na piśmie tego nie mógł zabronić, wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

    Niestety dzisiaj ci, którzy wówczas sprawowali władzę, milczą. Choć jeszcze niedawno nie zostawiali suchej nitki na prokuratorach, gdy ci w październiku ogłosili decyzję o ekshumacjach. W tej sprawie w ostatnich tygodniach miał miejsce "czarny taniec", a kpiny, szyderstwa i oskarżenia płynęły z ust wielu prominentnych polityków dzisiejszej opozycji, a wówczas najważniejszych osób w państwie.

    "Po co PiS te ekshumacje?" – pytał Bronisław Komorowski. Z kolei Ewa Kopacz twierdziła, że ekshumacje mają za zadanie udowodnić tezę Antoniego Macierewicza, a ludzie PiS przez sześć lat oszukiwali i grali na nieszczęściu.

    W tej politycznej grze, która miała miejsce kilka tygodni temu, sięgnięto także po zwykłe ludzkie emocje rodzin smoleńskich. A działania prokuratury, która – jak tłumaczono – podjęła decyzję o ekshumacjach, by nadgonić zaległości prawne, nazwano "wykopkami" i kabaretem.

    Nikt dzisiaj publicznie nie przeprasza za te oskarżenia i błędy, które w 2010 roku popełniono. A przeprosiny przede wszystkim należą się samym rodzinom ofiar katastrofy, które – jak w przypadku rodziny Piotra Nurowskiego – sceptycznie odnosiły się do ekshumacji. I nie ma się im co dziwić, bowiem nie chciały przeżywać na nowo traumy związanej ze śmiercią bliskich. Lecz tej traumy i tego dramatu przeżywanego ponownie po 6 latach można było uniknąć, gdyby ci, co pełnili wówczas najważniejsze funkcje w Rzeczypospolitej, zachowali się, jak trzeba."

    wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kolejna-zamiana-cial-ekshumacje-smolenskie-potwierdzaja-bledy-panstwa-analiza/dm19gzx
  • 29.05.17, 09:31
    Barbarzyństwo to naprawdę bardzo delikatne w swojej wymowie słowo. Jak bowiem określić dopuszczenie do takiej sytuacji?:

    "Uczestniczyłyśmy z córkami przy wszystkich czynnościach. Od 3 do 6 rano na cmentarzu i od 7 rano do 15 w Zakładzie Medycyny Sądowej. Sekcja męża trwała w sumie 17 godzin - mówi "Faktowi" wdowa po generale, Krystyna Kwiatkowska. Kwiatkowska relacjonuje, że ciało jej męża zostało sprofanowane. - Skrępowali go sznurkiem w czarnej folii budowlanej - mówi. I dodaje, że w trumnie znajdowały się szczątki ciał siedmiu innych ofiar.

    Do sprawy odniósł się Jacek Sasin. - To pokazuje jak trafna była decyzja, by rozpocząć ekshumacje - mówi. - I jak straszliwym zaniedbaniem rządu Tuska było dopuszczenie do tego, że takie sytuacje mogły się zdarzyć - dodaje."

    wiadomosci.onet.pl/kraj/fakt-osiem-cial-w-trumnie-generala-sasin-komentuje/k0g1chh
  • 01.06.17, 19:04
    Wspaniała kobieta i bardzo mądre słowa:

    "Bałagan był, ale w Rosji. A w Polsce była zła wola. Dla mnie teraz prokuratura naprawia wielkie zło i wielką podłość - mówi portalowi Gazeta.pl Magdalena Merta, która w katastrofie smoleńskiej straciła męża, wiceministra kultury Tomasza Mertę.

    Jacek Gądek: Lepiej byłoby zostawić trumny z ciałami tak, jak są, nawet wiedząc, że ciała zostały pozamieniane albo ich fragmenty źle umieszczone? Czy jednak ekshumacje wszystkich ciał i identyfikacje każdego fragmentu ciała są właściwe?

    Magdalena Merta: Zawsze i w każdych okolicznościach należy naprawiać zło. Sposób, w jaki potraktowano naszych bliskich, było złem w najczystszej postaci. Prokuratura postępuje teraz właściwie. Decyzja o ekshumacjach mogą się podobać albo nie, jednak to obowiązek prokuratorów.

    Po siedmiu latach?

    - W 2010 r. ten obowiązek zaniedbano - z woli Rosjan i serwilizmu polskich władz. Nie znaczy to jednak, że każdy następca prawny ma powtarzać ten sam błąd czy wręcz przestępstwo. Osobiście uważam, że każdy fragment ludzkiego ciała powinien wrócić do właściwej trumny. A jeśli ktoś nie chce zabrać szczątków swojego bliskiego, to trudno - wtedy trzeba coś wymyślić. A każdy, kto chce, aby jego bliski nie spoczywał w cudzym grobie, ma prawa tego oczekiwać.

    Ma pani dzisiaj obawę, że do trumny, w której spoczywa pani mąż, będzie trzeba dokładać urny z kolejnymi fragmentami ciała?

    - Mam nadzieję, że nie.

    Wyniki kolejnych wskazują, że ryzyko jest duże.

    Ciało męża, które widziałam w czasie ekshumacji i ubierania do trumny w zakładzie pogrzebowym, nie nosiło widocznych ubytków. Wiem jednak, że - zwłaszcza laik - nie wszystko może dostrzec. Dlatego też nie pozwolę mojemu Tomkowi spoczywać w niczyim grobie, nawet jeżeli ktoś uznałby, że jego wielkim marzeniem jest zatrzymanie szczątków mojego męża w trumnie swojego bliskiego tylko po to, aby nie otwierać trumny.

    Ja na to nie daję przyzwolenia.

    Według pani to powinność? Inni członkowie rodzin mówią o barbarzyństwie ekshumacji.

    - Traktuję to jako swój obowiązek wobec męża. To fundament naszego człowieczeństwa, choć wiem, że nie wszyscy mamy w sobie takie przekonanie. Jeśli niektórym się wydaje, że wspólne doły śmierci w Katyniu i wspólne doły pogrzebowe na "Łączce" to najwłaściwszy sposób chowania zmarłych, to trudno. Najwyraźniej są z innego ducha.

    Nie wymienia pani nazwiska, ale nawiązuje do słów Pawła Deresza, który w Smoleńsku stracił żonę. On mówi, że najwłaściwsza byłaby jedna mogiła wszystkich ofiar 10 kwietnia.

    - Ja sobie nie życzę, aby mój mąż leżał w jednym grobie z panią Jolantą Szymanek-Deresz. Nie rozumiem, skąd u pana Pawła Deresza taka potrzeba, aby do jego żony dołączył mój mąż. I koniec.

    Paweł Deresz mówi, że był straszny bałagan i chaos, więc stąd mylenie ciał i błędne składanie ich fragmentów do trumien.

    - Bałagan był, ale w Rosji. A w Polsce była zła wola. Już pani poseł Małgorzata Wassermann podkreślała prawny wymóg bezpośredniości dowodu. Wszystkie dowody, które można pozyskać samodzielnie, trzeba pozyskać w ten sposób, a nie zdając się na czyjąkolwiek pomoc prawną. Poprzednia władza to zlekceważyła.

    Doskonale też pamiętamy próby Beaty Gosiewskiej, aby w ekshumacji jej męża uczestniczył prof. Michael Baden, ale nie uzyskała zgody. Usłyszała od prokuratorów, że nie rozumie, że "Rosja jest mocarstwem". Tak jakby się obawiali, że rosyjskie czołgi wyjadą do Polski, żeby odseparować Badena od stołu sekcyjnego. Trudno się dziwić, że uważamy tamto postępowanie za haniebne. Dla mnie teraz prokuratura naprawia wielkie zło i wielką podłość, jakie stały się niestety naszym udziałem.

    Bez względu na ból i cierpienie rodzin należy otwierać trumny?

    Absolutnie nikt nie wymusza uczestnictwa w ekshumacjach i otwieraniu trumien. Prokuratura nawet to odradza i zniechęca, obawiając się emocjonalnych reakcji. Sama byłam przy mężu od chwili otwarcia trumny, przez wszystkie czynności w prosektorium, a potem byłam także w zakładzie pogrzebowym, aby przygotować Tomka do pogrzebu. Robiłam to na własne życzenie. Nikt nie przystawił mi do głowy pistoletu i nie zmuszał do uczestnictwa. Wręcz przeciwnie: obawiali się moich reakcji.

    Mój mąż często powtarzał: w życiu trzeba być odważnym. Postanowiłam taka być. Może dlatego, że zawodowo zajmuję się losami żołnierzy wyklętych i podziemiem niepodległościowym po II wojnie światowej. Słowa Danuty Siedzikówny, żeby zachować się jak trzeba, są dla mnie nadzwyczaj ważne. Chciałam się tak zachować i nareszcie mogłam - po tylu latach mogłam.

    Beata Gosiewska mówi: - Patrząc na Tuska i polityków PO, widzę twarze morderców mojego męża i elity polskiej. Podpisuje się pani pod takimi słowami?

    - To w ogóle nie jest moja retoryka. Nie będę ferować żadnych wyroków nim nie zapadną. Bardzo zależy mi na wyjaśnieniu prawdy - bez względu na to, jak głośny będzie jazgot jej przeciwników. Bo cicho nie będzie.

    Póki co nie mamy dowodów na poparcie tezy Beaty Gosiewskiej. Z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać Ewę Kopacz kłamcą. Powstrzymałabym się jednak przed posądzaniem kogoś o morderstwo.

    Była premier została przesłuchana, a wcześniej wydała oświadczenie w pojednawczym tonie: "Dzisiaj najważniejsze są rodziny tych, którzy swoje życie zostawili pod Smoleńskiem. To przez wzgląd na nich nie pozwolę, aby z narodowej tragedii robić politykę jednej partii politycznej. Nasz naród zapłacił zbyt wysoką cenę za podział".

    - Nie mam poczucia, żebym była istotna dla Ewy Kopacz. Gdyby rodziny smoleńskie były najważniejsze i gdyby Ewa Kopacz troszczyła się o nie, to ekshumacje dawno by się odbyły. Albo w ogóle by ich nie było, bo autopsje zostałyby przeprowadzone od razu po przewiezieniu ciał do Polski. W jej słowach, że "rodziny smoleńskie są najważniejsze" jest tyle prawdy co w słowach, że ziemia w Smoleńsku była przekopywana na metr głębokości.

    wa Kopacz podkreśla, że poleciała do Moskwy w odruchu dobrej woli, a o sekcjach i ekshumacjach nie decydowała, bo to leży w gestii prokuratora.

    Szkoda, że nie starczyło jej dobrej woli do bronienia polskich, a nie rosyjskich interesów. Ewa Kochanowska relacjonowała, że Tomasz Arabski mówiąc o zakazie otwierania trumien bardziej zwracał nie do Polaków, ale do Rosjan, aby ich uspokoić: że wasze łajdactwo nie wyjdzie na jaw.

    Bardziej wierzę Kochanowskiej niż Kopacz.

    Odmawia pani Ewie Kopacz dobrej woli? Zarzuca jej pani złą wolę czy pewną naiwność, do której się sama przyznała?

    - Proszę mi nie kazać rozstrzygać, czy Ewa Kopacz jest zła czy głupia. Nie wiem. Każda z tych postaw jest szkodliwa i jest krzywdą dla rodzin smoleńskich.

    Kilka lat temu powiedziała "przepraszam" za słowa o przekopywaniu ziemi na metr. Wątpi pani w jej szczerość?

    - Nie mam pojęcia. Zrobiła to, kiedy nie dało się tego kłamstwa już podtrzymywać.

    Były szef MSZ Radosław Sikorski zmienił zdanie ws. ekshumacji. - Myślałem, że rząd PiS robi je po to, by dosypać trotylu i udowodnić zamach. Jednak są one rzetelne - ocenił. Jak pani ocenia tę przemianę?

    - Rzetelne, bo gwarantują to liczne instytuty z Zachodu. Bo prokuratura - zrażona doświadczeniami z rodzimymi instytucjami - zwróciła się do zagranicznych ośrodków. Prokuratura okazuje też ograniczone zaufanie do polskich ośrodków badawczych, co jest spełnieniem postulatów umiędzynarodowienia śledztwa.

    Opozycja przytacza słowa Jacka Sasina (PiS), który w kilka dni po katastrofie mówił: "Wszystko odbyło się z wielkim poszanowaniem dla ciał". A przecież nie było. Też nie mówił prawdy?

    - Jacek Sasin opuścił Smoleńsk bardzo wcześnie - zaraz po katastrofie. Mam wrażenie, że najzwyczajniej w świecie powtarzał cudze opinie. Pamiętajmy, jak po informacjach o obecności polskich lekarzy przy sekcjach, pojawiło się ich oficjalne stanowisko, że było dokładnie odwrotnie: do niczego ich nie dopuszczono.

    Pani sądzi, że brak poszanowania dla ciał to przejaw rosyjskiego braku szacunku dla nich, czy celowe, intencjonalne działanie Rosjan?

    ego nie wiem. Ale wiem, że gaszenie niedopałków papierosów na ciałach ofiar z pewnością nie wy
  • 01.06.17, 19:06
    c.d.

    Tego nie wiem. Ale wiem, że gaszenie niedopałków papierosów na ciałach ofiar z pewnością nie wynikało z bałaganu czy pośpiechu. W tym na pewno było barbarzyństwo. Mówienie "bo Rosjanie tak mają", bo nie wykształcili kulturowych wzorców właściwych Europie zachodniej, to mydlenie oczu.

    Myśmy mieli ciała w trumnach już w Polsce. Polskie władze zaniechały ich otwarcia.

    Ma pani dzisiaj jakieś oczekiwania wobec Donalda Tuska i Ewy Kopacz?

    - Takie, żeby ich nigdy w życiu już nie spotkać. Większych oczekiwań nie mam."

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,21889927,magdalena-merta.html#MegaMT

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.