05.03.16, 11:27
Jak nisko trzeba upaść żeby w ten sposób wypowiadać się? Jak można w ten sposób komentować wypadek samochodowy? jakiekolwiek wydarzenie które mogło skonczyć się tragicznie?
Kultura wypowiedzi tzw. "obrońców demokracji" jest porażająca:

http://www.img.f4a.eu/images/335378kod1.png

wpolityce.pl/polityka/284037-szkoda-ze-nie-bylo-brzozy-a-to-pech-niestety-nic-mu-sie-nie-stalo-czyli-komitet-obrony-demokracji-w-pelnej-krasie
Edytor zaawansowany
  • 06.03.16, 09:31
    Bardzo dobry komentarz:

    "Na przełomie średniowiecza i renesansu do słownika ekonomicznego trafiło prawo Kopernika-Greshama. W dużym skrócie głosiło, że zły pieniądz wypiera dobry, a ten, który pozostaje na rynku i nie jest gromadzony ze względu na realną wartość, ulega inflacji. W Polsce od ponad dekady mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem, dotyczącym życia społecznego. Hejt wypiera dialog, emocje zastępują argumenty, polaryzacja poglądów - umiarkowanie. Obok anonimowych internautów, w awangardzie tego ruchu przodują coraz częściej politycy i dziennikarze. O tym, jak działa współczesne prawo Lisa-Kuźniara dowiedzieliśmy się dobitnie po wypadku samochodu prezydenta Dudy. Obawiam się, że jako społeczeństwo, zabrnęliśmy już tak daleko, że pęknięcia ideowego nie da się załatać. Nienawiść została usprawiedliwiona autorytetem, a my zdziczeliśmy, jak plemiona walczące o ogień.

    Prokuratura bada okoliczności incydentu z udziałem pojazdu, którym jechał prezydent
    "Jaka szkoda, że nie było tej brzozy", "Niestety nic mu się nie stało", "Życzę mu śmierci w męczarniach", "Byłam gotowa całą emeryturę przeznaczyć na wieniec", "Pierwsze ostrzeżenie, drugiego nie będzie", "Lechu na Wawelu już się cieszył, a tu dupa zimna", "Szkoda, że nie przednia strzeliła", itd., etc. Tak wyglądała przytłaczająca większość komentarzy na oficjalnym profilu facebookowym Komitetu Obrony Demokracji po piątkowej informacji o wypadku limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy. Wszystkie wpisy pod imieniem i nazwiskiem, przy zdjęciach niektórych osób "przypinki" z logo KOD. Żadnej próby tonowania emocji, temperowania języka, apelu, że być może w obliczu zagrożenia życia prezydenta RP - jaki by nie był - warto ugryźć się w język. Zamiast tego życzenia śmierci i kpina.

    Ten sam rechot, który słyszałem przed pałacem prezydenckim w 2010 roku, kiedy grupki zblazowanej młodzieży skandowały po śmierci Lecha Kaczyńskiego: "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Analogiczny ton wypowiedzi dominuje na forach portali internetowych. Zero reakcji administracji, inaczej niż w przypadku blokowania komentarzy pod tekstami o imigrantach. Co ciekawe, sam KOD odciął się od opinii na swojej stronie, ale nie dlatego, że są one skandaliczne, ale jak mówi jeden z regionalnych liderów: "dają paliwo szczujni".

    Nic nas nie nauczyło piętno Smoleńska

    Podobna znieczulica przestaje dziwić, jeśli uświadomimy sobie, skąd bierze źródło. Coraz liczniejsi internauci nie boją się dopisać nazwiska do hejtu, ponieważ uzyskują potwierdzenie własnej frustracji u osób publicznych, które od wielu lat konsekwentnie zrzucają maski dziennikarzy i polityków, zamieniając je na szaty agitatorów. "Dzięki Bogu nic się nie stało. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby samochód uderzył w brzozę" - pisze Tomasz Lis. "Przepraszam za autostradę :(" - komentuje Andrzej Nowak. "Dobrze, że nic się nie stało. Ale śledztwa się boję. Moja obecność na A4 w tej chwili jest przypadkowa" - dodaje Beata Tadla. "No to mamy kolejny wątek dla komisji smoleńskiej #OponaDudy" - ironizuje Jarosław Kuźniar. Jednym słowem powtórka z "jaki prezydent, taki zamach". Nic nas nie nauczyło piętno Smoleńska. Śmierć to dzisiaj żart, kolejny mem, post na Facebooku albo Twitterze z głupim hashtagiem albo emotikoną. I to wszystko w kraju, który od 2003 roku przeszedł wypadek rządowego helikoptera MI-8 z premierem na pokładzie, katastrofę CASY w wyniku której śmierć poniosło 20 wysokich rangą oficerów wojsk powietrznych oraz bezprecedensową tragedię TU-154.

    Oczywiście, winy o których mówię, nie są jedynie domeną środowisk liberalnych i lewicowych. Pamiętam podobne niewybredne komentarze po tragedii z udziałem Bronisława Geremka. Przerażające teksty po śmierci Władysława Bartoszewskiego. Nigdy jednak nie wychodziły one poza szambo internetowych forów. Prawicowi politycy i publicyści nie mówili tym samym głosem w mediach, nienawiść przynajmniej starano się piętnować. Dzisiaj dla wielu dziennikarzy nie ma wielkiego znaczenia, jak ogromna dysproporcja panowała między tamtymi zachowaniami prawicy, a "Kaczką po smoleńsku", "Zimnym Lechem", krzyżem z puszek i jawną kpiną z wypadku prezydenta. Dlatego właśnie wybuch agresji i kpiarski ton ludzi pokroju Tomasza Lisa, którzy mienią się być niezależnymi dziennikarzami, nie dziwi. Jak może, skoro Jarosław Kuźniar, twarz kampanii "Hejt Stop", sam od lat pod każdym pretekstem dolewa oliwy do politycznego ognia.

    Przez lata rządziła nami w mediach i polityce grupa cyników, którzy nagle pozbawieni wpływów, zdolni są jedynie do pożałowania godnych uszczypliwości. Jakby roztrzaskany samochód i śmierć kolejnego prezydenta była czymś lekkim, groteskowym. Na Facebooku błyskawiczną popularność zdobyło wydarzenie "Miesięcznica nieudanego zamachu na prezydenta Andrzeja Dudę". Dopisują się do niej wielkomiejscy intelektualiści, ludzie z "Krytyki Politycznej", KOD, młodzieżówka PO, literaci i poeci. Wszyscy ci "z gorszego sortu". Dumni z niewinnego żarciku okołosmoleńskiego. Czy czują się lepsi, gdy eksplozję opony w opancerzonej limuzynie na środku autostrady z miejsca bagatelizują, jak gdyby chodziło o awarię szyberdachu? "Jeszcze nigdy jedna pęknięta guma nie wywołała tyle zamieszania" - piszą.

    Między kpiną a zamachem

    Mając na uwadze atmosferę, która panuje dzisiaj w Polsce, nie dziwi mnie, że część środowisk prawicowych od razu uderzyła w podniosłe tony. Język i egzaltacja może irytować, ale teoria o zamachu w każdym przypadku zagrożenia życia głowy państwa jest pierwszą hipotezą, którą należy jednoznacznie wykluczyć. W normalnych warunkach bowiem, opona, która powinna być dodatkowo wzmocniona, nie może ani zawieść, ani zmienić trasy poruszającego się samochodu. A jednak do takiego incydentu doszło i tylko opanowanie kierowcy oraz otwarty teren sprawiły, że nie mówimy dzisiaj o tragedii, którą trudno sobie nawet wyobrazić. Gdyby podobna rzecz stała się w limuzynie Baracka Obamy, cała Ameryka zostałaby postawiona na nogi, a każdy dziennikarz, który w takich okolicznościach zacząłby kpić z losów prezydenta, wyjęty poza nawias swojego zawodu.

    Ale nie w Polsce, która coraz bardziej dziczeje, i coraz mniej możemy na to poradzić. Zła publicystyka wypiera dobrą - to dewiza panującego powszechnie prawa Lisa-Kuźniara. Jeśli każdy z nas jakimś ponadludzkim wysiłkiem nie zmusi się do odrobiny powściągliwości, grozi nam wojna domowa. Dlatego dzisiaj interesem narodowym jest działanie na przekór prawicowej przesadzie i lewicowo-liberalnej kpinie z wartości. Mając na myśli wojnę, nie mówię o metaforze wewnętrznego sporu, tylko realnym konflikcie, podgrzewanym przez dobrze opłacanych i sytych cyników. Zresztą, jak zadeklarował prezydent Wałęsa w wywiadzie do "Die Welt", jeśli sytuacja się pogorszy, on w razie czego stanie na czele swoich hufców. Na prawicy liderów też nie zabraknie. Jedni ruszą do ataku za Boga i Naród, drudzy za Trybunał Konstytucyjny i Solidarność z Lechem. Finał tej bitwy może być tylko jeden, wszyscy przegrają Polskę. Czy to nas jeszcze rusza? "

    wiadomosci.wp.pl/kat,141202,wid,18198331,wiadomosc.html?ticaid=1169a2
    Poniżej przykład jak wygląda to w praktyce:

    http://www.img.f4a.eu/images/7604kod1.png
  • 31.03.16, 09:38
    Świetna analiza naszego "niezaleznego" dziennikarstwa. :

    "Nie od dzisiaj rodzime media w serwowaniu informacji bardziej przypominają parodiujące radziecką propagandę Radio Erewań, niż rzetelne źródło faktów. Może dlatego z wizytą Dudy, Tuska i Kijowskiego w USA jest jak z dowcipem o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym. Zamiast samochodów były rowery, nie rozdawali, tylko kradli, i nie na Placu Czerwonym, tylko na dworcu warszawskim. Podobnie szef KOD miał być witany przez Kongres i Senat, Tusk spotkać się z Obamą, a Duda miał zostać przez prezydenta USA wykpiony. Tymczasem ani Kongres, ani Senat na Kijowskiego nie czeka, Obama, który w planach wizyty z Dudą nie miał, i tak podejmuje go uroczystą kolacją, rozmowy z Tuskiem natomiast nie ma.
    Można by się było spodziewać, że w cywilizowanym państwie te media, które przez kilka dni trąbiły o rzeczach zupełnie odwrotnych, zapadną się ze wstydu i chociażby z poczucia dziennikarskiej rzetelności sprostują nieprawdziwe informacje. Niestety kłamstwo raz puszczone w obieg żyje swoim życiem nawet, jeśli artykuły z których czerpały źródło tajemniczo poznikały z sieci. O sprostowaniu oczywiście mowy nie było. W końcu jeśli fakty nie zgadzają się z ustaloną wcześniej tezą, tym gorzej dla faktów. Żeby nie być gołosłownym, pokażę Państwu krok po kroku o czym tak zawile powyżej pisałem"

    Całość można znaleźć tutaj:
    wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Marcin-Makowski-Spotkanie-Dudy-z-Obama-w-alternatywnej-rzeczywistosci,wid,18242497,wiadomosc.html?ticaid=116bf6
  • 13.04.16, 19:57
    Tutaj komentarz nie jest potrzebny:



    "Poniżej pełna lista polskich europosłów, którzy opowiedzieli się za uderzającą w Polskę rezolucję PE. W internecie lista ta funkcjonuje już jako #ListaWstydu:

    1. Michał Boni
    2. Jerzy Buzek
    3. Andrzej Grzyb
    4. Krzysztof Hetman
    5. Danuta Jazłowiecka
    6. Jarosław Kalinowski
    7. Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
    8. Barbara Kudrycka
    9. Janusz Lewandowski
    10. Elżbieta Łukacijewska
    11. Jan Olbrycht
    12. Dariusz Rosati
    13. Czesław Siekierski
    14. Adam Szejnfeld
    15. Róża Thun
    16. Bogdan Zdrojewski
    17. Jarosław Wałęsa
    18. Tadeusz Zwiefka
    19. Bogusław Liberadzki
    20. Janusz Zemke
    21. Danuta Hubner
    22. Julia Pitera
    23. Krystyna Łybacka
    24. Bogdan Wenta
    25. Adam Gierek
    26. Marek Plura
    27. Lidia Geringer de Oedenberg "

    niezalezna.pl/78989-listawstydu-juz-krazy-w-internecie-ktorzy-polscy-europoslowie-poparli-antyrzadowa-rezolucje

  • 07.05.16, 22:15
    Jeżeli wpis o takiej treści umieszcza na swoim profilu Jacek Dehnel - pisarz którego trudno podejrzewać o zbytnia sympatię dla PiS , to mozna tylko powiedzieć jedno - wstyd:

    "Widać polskie demonstracje muszą być przaśne, widać inaczej się nie da. Wcześniej były jeszcze jakieś próby odróżnienia się od agresywnej retoryki PiSowskiej ? dziś szedłem właściwie nieustannie zażenowany albo wściekły. I to nie tylko tym, że Platformy wszędzie było więcej, niż KODu, jej logo było wypisane większymi zgłoskami, a poseł Halicki jadący na - nomen omen ? platformie wołał przez mikrofon, że pozdrawia Platformę i Nowoczesną, Nowczesną i Platformę, po czym przypomniał sobie i dodał: ?No i KOD też?. Nie, chodzi o hasła.

    Tu i ówdzie jakieś inteligenckie jaskółki, pan z cytatem z Tischnera, pani niosąca wypisany na tekturze cytat z Johna Donne'a o tym, że nikt nie jest samotną wyspą i że komu bije dzwon... Ale poza tym albo infantylne zaczepki, albo rzeczy, od których prędzej bym się zapadł pod ziemię, niż je skandował. Jakieś fekalne wierszyki o tym, że lepiej zęby myć w klozecie niż mieć Ziobrę w internecie, porażająca mizeria, porażająca prowincjonalność, zupełne niezrozumienie tego, co się dzieje w Polsce i w Europie.

    I żeby jeszcze wychodziła od pojedynczych demonstrantów. Ale nie. Organizatorzy wystawili na trasie kolumny z głośnikami, z których skandowali zapiewajłowie, schrypłym tonem akwizytorów Providenta witający Radom, witający Wałbrzych, witający Zieloną Górę, ale przede wszystkim skandujący te kretynizmy. Miarka się przebrała, kiedy pańcia w okularach KOD, istnych klapkach na oczy, fanatycznie skandowała ?Precz z PiSlamem?, a tłum o tym PiSlamie powtarzał, powtarzał i powtarzał, PiSlam i PiSlam. Jak to ujął Piotr: "W dniu, w którym mieszkańcy największego miasta Europy Zachodniej wybrali na burmistrza muzułmanina, w czasie demonstracji, mającej być wyrazem przywiązania Polski do Europy i do zachodnich wartości, partyjno-KODowy zapiewajło drze się: >>Precz z PiSlamem!<<". Zaraz weszliśmy w Nowy Świat i tam tłum radośnie pozdrawiał czołowego przeciwnika UE w Polsce, Romana Giertycha, bezwstydnie stojącego na balkonie pod transparentem ?Fundacja Obrony Demokracji?. A to Polska właśnie."

    www.facebook.com/jacek.dehnel?fref=ts
  • 13.06.16, 17:53
    Wstyd w tym przypadku to bardzo delikatne okreslenie. Nie będę cytował wypowiedzi p. Hartmana - dlaczego? Odpowiedzi niech udzieli D. Wildstein:

    "Jan Hartman. Dureń czy obrzydliwy cynik?
    Czy oba na raz?

    Krótko o Hartmanie. Czyż zamordowanie 50 niewinnych osób przez fanatyka islamskiego w klubie gejowskim w USA nie jest dla osób pokroju Hartmana cudowną gratką i okazją?

    Tak więc Hartman napisał tekst o tej zbrodni. Ten tekst ma dla Hartmana tylko jeden cel- walnąć w przeciwnika politycznego i ideowego. Czyli tzw. religijną "prawicę". I posuwa się do skrajnej obrzydliwości. Nazistowskiej właściwie.

    To fragment tekstu Hartmana:

    "Ta zjadliwa ciemnota poczęła się na Bliskim Wschodzie przed kilkoma tysiącami lat i przenosi się wehikułem zrodzonych tam wyznań aż do naszych czasów. Surowi pasterze i koczownicy Lewantu, pędzący swe nędzne stada od oazy do oazy, szczędzący w swym twardym życiu każdą kroplę wody i każdą kroplę spermy (...)
    Nie wiedzieli, że kiedyś judaizm, chrześcijaństwo i islam rozniosą go po świecie jak zarazę."

    Piszę to z pełną świadomością. To jest tekst nazistowski. Po prostu. Takie samo słownictwo, ta sama nienawiść, ten sam typ refleksji co u nazistowskich decydentów. Dokładnie tym językiem, tymi terminami opisywali Żydów naziole. Żydów, reprezentantów "brudnego, prymitywnego pastucha" z Bliskiego wschodu, który już nie pasuje do postępowej Europy.

    Fajnie, że takiego typa drukuje nasz jakże "postępowy" i tolerancyjny tygodnik "Polityka".

    Czekam aż tropiciele antysemityzmu, hejtu itd. zareagują na wypociny tego człowieka.
    Gdzie jest hejt stop, Gazeta Wyborcza itd?"

    www.facebook.com/david.wildstein/posts/1345274048832764?pnref=story

    Przy okazji przypomnę w skrócie jakie jest nauczanie KK jezeli chodzi o homoseksualizm. Myslę że przyda się to tym osobom które uważają że Kosciół w Polsce ma w tej kwestii jakieś inne - oczywiście bardzo niehumanitarne i zacofane podejście:

    "(Akty homoseksualne) są sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane." - KKK 2357 oraz nastepne punkty.
  • 14.07.16, 21:17
    Wstydzę się, że kiedyś dawno temu pomagałem w kampanii prezydenckiej tego człowieka. Jak można takie rzeczy wypisywać? - symbol Polski, noblista? wstyd:

    "Warto sie zapoznać ( pozdrowienia dla internautów )
    Poczytajcie sobie medyczne badania na temat blizniakow jednojajowych. Jak jeden zginie, to drugi juz do konca zycia jest nienormalny. Tym bardziej, jesli czuje sie odpowiedzialnym za jego smierc. Pierwsze co musi zrobic to zrzucic odpowiedzialnosc za smierc na innych, i wierzyc ze to nie jego wina. W ten sposob tworzy "wirytualna rzeczywistosc" do ktorej moze dorzucac co mu sie podoba. Zyje w urojonym swiecie, a rzadzi niestety rzeczywistymi ludźmi."

    www.facebook.com/lechwalesa/?fref=nf
  • 26.07.16, 12:42
    I jak skomentowac takie oto rewelacje?

    "Na łamach ?Gazety Wyborczej? ukazał się przedruk artykułu laureata Pulitzera, byłego reportera ?The New York Timesa?, a obecnie dziennikarza prokremlowskiej telewizji propagandowej Russia Today Chrisa Hedgesa ?Nowi europejscy faszyści? dotyczący polskiego rządu.

    W tekście padają kuriozalne oskarżenia pod adresem władz naszego kraju. Możemy m.in. przeczytać, że ?polski rząd promuje ideologię neofaszystowską?. Nie brakuje również wyssanych z palca zarzutów natury historycznej. Hedges przytaczając twórczość Jana Tomasza Grossa sugeruje Polsce odpowiedzialność za Holocaust używając sformułowania:

    polski współudział w nazistowskiej eksterminacji ok. 3 mln Żydów z Polski

    Co ciekawe, autor podkreśla, że informacji do napisania artykułu dostarczyli mu? dziennikarze ?Gazety Wyborczej?. Hedges przyznaje, że byli to Jarosław Kurski i Piotr Stasiński. Sytuacja nie wymaga chyba komentarza.

    Artykuł pod wiele mówiącym tytułem ?Nowi europejscy faszyści? na stronie washingtonblog.com został opatrzony zdjęciem sali plenarnej polskiego Sejmu. Trudno o bardziej sugestywny komentarz?

    A wszystko przy asyście gazety Michnika."

    wpolityce.pl/swiat/302160-to-przekracza-wszelkie-granice-dziennikarz-proputinowskiej-telewizji-nazywa-polski-rzad-nowymi-faszystami-informatorami-tuzy-z-czerskiej
  • 28.07.16, 10:19
    Takiego steku bredni dawno nie czytałem:


    "Eliza Michalik - lewicowa dziennikarka Superstacji pisząca do niedawna na portalu natemat.pl Tomasza Lisa - nie umiała się powstrzymać. Po słowach papieża Franciszka skierowanych do Polaków wybuchła antyklerykalnym i politycznym jadem. "Nie przeszkadza mu, że zagrożone jest państwo prawa, nie przeszkadza mu fanatyzm religijny szaleńców" - tak skomentowała krakowskie przemówienie Ojca Świętego.

    Michalik, którego swego czasu zasłynęła plagiatowaniem cudzych artykułów, za wszelką cenę próbuje udowodnić, że potrafi dokonać czegoś więcej. Dziennikarce Superstacji, a do niedawna portalu natemat.pl, udaje się jednak co najwyżej toporna publicystyka wymierzona w PiS i Kościół katolicki.

    Dziś jednak naprawdę Eliza Michalik przekroczyła granicę śmieszności. Po przemówieniu papieża Franciszka na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Krakowie napisała na Facebooku:

    Jeśli pominąć dyplomatyczne banały, papież Franciszek nic nie powiedział. Nie przeszkadza mu, że zagrożone jest państwo prawa, nie przeszkadza mu fanatyzm religijny szaleńców, którzy chcą całkowicie zakazać aborcji i skazywać kobiety na cierpienie, a w niektórych wypadkach (gdy będą chore) na śmierć.

    To był jednak dopiero początek tyrady przeciwko papieżowi:

    Nie przeszkadza mu ojciec Rydzyk i bezprawne trwające wiele lat, działanie kościelno-rządowej komisji majątkowej i nie przeszkadza mu tworzące się w przyspieszonym tempie państwo wyznaniowe, rasizm, nacjonalizm, antysemityzm i homofobia wielu polskich polityków i biskupów. Nie przeszkadza mu zamknięcie ust księdzu Bonieckiemu ani księdzu Lemańskiemu, mściwość i małostkowość oraz przeszłość abp Hosera. Oraz wszechobecna, jaśniejąca na firmamencie niczym gombrowiczowska pupa - zajadła podłość i nienawiść wywoływana i podsycana przez populistów u władzy.

    I podsumowanie genialnego przewodu myślowego Elizy Michalik:

    To wszystko jest nieważne: złóżmy ręce i módlmy się i chwalmy dobrego pana, papieża Franciszka i zachwycajmy się (tak - to niestety uwaga także do niektórych lewicowych dziennikarzy) jego postępowymi wypowiedziami o tym, że nie wypada bić dziecka w twarz (o innych częściach ciała dyskretnie milczy).

    Najlepszym komentarzem do tego "popisu" Michalik jest wpis jednego z internautów:

    Całe szczęście, że papież nie wspomniał o pani słynnym plagiacie. "

    niezalezna.pl/83910-zenada-roku-szalony-atak-lewackiej-dziennikarki-na-papieza-franciszka
  • 12.12.16, 11:12
    Jak bardzo trzeba być przesiąknietym złem żeby wypisywac takie brednie? W dodatku feministka walcząca o prawa kobiet pisząca o innej kobiecie "kukła" - przerażające:


    "Język miłości i tolerancji, choć wznoszony na lewicowych sztandarach, najwyraźniej obcy jest Magdalenie Środzie. Po raz kolejny obraźliwie odniosła się do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Z pogardą wypowiedziała się również o posłance Prawa i Sprawiedliwości.

    Na Facebooku Środa postanowiła skomentować 80. miesięcznicę smoleńską. Przyznała, że jest wstrząśnięta tym, co mówiono na Krakowskim Przedmieściu.

    Kaczyński wziął jakąś kobietę - kukłę (sam nie miał odwagi), która mówiła, że na 13 grudnia do antyrządowych manifestacji wzywają ubecy i dawne służby. Nie wiem kim była ta pani, ale rozumiem dlaczego Kaczyński nie miał odwagi, by głosić aż tak aberracyjne kłamstwa i insynuacje, choć - jak podejrzewam - sam je wymyślił

    — napisała feministka (pioswnia oryginalna).

    Ową „kukłą” Środa nazwała posłankę PiS Anitę Czerwińską, która na Krakowskim Przedmieściu odczytała apel Klubów „Gazety Polskiej” dotyczący m.in. protestów planowanych na 13 grudnia.

    Ale na tym Środa nie skończyła. W dalszej części nazwała prezesa PiS „pół-gnidą”.

    Bycie „gnidą pełna gębą” wymaga odwagi. „Pół-gnidy” cedują zadania na innych. Kaczyński jest tylko „pół”, bo wie, że „gnidy pełną gębą” zawsze się znajdą i dlatego - uważa - zawsze lepiej schować się za ich plecami

    — stwierdziła.

    Tak zwana „rocznica smoleńska” była dziś nie tylko wstrząsająca przez swoją propagandową obrzydliwość, ale też obrzydliwa przez swoje tchórzostwo i kłamliwość

    — zakończyła Środa.

    Bardziej wstrząsające i obrzydliwe jest jednak to, że takie słowa wypisuje ktoś, kto w uniwersyteckich murach uczy innych etyki."

    wpolityce.pl/smolensk/318918-oburzajace-slowa-srody-feministka-nazywa-poslanke-pis-kukla-a-jaroslawa-kaczynskiego-pol-gnida
  • 06.01.17, 13:26
    Nie wiadomo śmiać się czy płakać. Oto kilka wypowiedzi polityka , który ma ambicje być co najmniej premierem. Pominę milczeniem jego prywatną eskapadę sylwestrową, bo to już przekroczyło granice śmieszności. Oto kilka genialnych wypowiedzi przywódcy opozycji:

    "1/ O powołaniu, kalendarzu i świętach. Październik 2015.

    „Odwołujemy rząd Ewy Kopacz, powołujemy rząd Beaty Szydło. Potem mamy święta, po świętach – przypomnę - jest Sześciu Króli, tak? Kończy się pierwsze półrocze i kiedy oni to chcą zrobić?”

    Komentarz wydaje się zbyteczny.

    2/ O historii Polski, szwach i Józefie Piłsudskim. Listopad 2015.

    „Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po trzydziestym piątym - zamach majowy, a potem to, co się działo do trzydziestego dziewiątego, było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów”.

    W rzeczywistości zamach majowy miał miejsce w 1926 r. Józef Piłsudski zaś „po trzydziestym piątym” już nie żył, umierając 12 maja 1935 r., dokładnie w 9. rocznicę wspomnianego zamachu.

    3/ O dziejach polskiego parlamentaryzmu. Grudzień 2015.

    „Był kiedyś Sejm Głuchy, w związku z tym my mówimy, oni nie reagują”. W rzeczywistości chodzi tu o Sejm Niemy z 1717 r.

    4/ O upadkach, imperiach i historii świata. Styczeń 2016

    „Imperia padają zwykle w szczycie swej chwały”.

    Prowadzący wywiad Konrad Piasecki zapytał, które konkretnie tak upadło. „Imperium Rzymskie” – rzekł Petru. Dziennikarz spróbował raz jeszcze: „Jest pan pewien tej odpowiedzi”? „Oczywiście” – odparł niezrażony. Wtedy Piasecki przypomniał, że szczyt chwały Imperium Rzymskiego to mniej więcej 100 r. n.e., upadek zaś nastąpił w roku 476. „No, dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać” – zakończył szef Nowoczesnej. Aż dziwne, że nie wspomniał o filmie „Gwiezdne wojny. Imperium kontratakuje”.

    5/ O mapie Europy i położeniu Polski. Styczeń 2016

    „Mam pytanie do pani premier, co planuje zrobić, żeby nie powstała granica polsko-niemiecka? Co zrobi konkretnie, żeby nie powstała polsko-niemiecka granica? Poprzez taki polski eurosceptycyzm, poprzez brak zaangażowania się w ochronę zewnętrznych granic Unii w pełni, podkreślam, istnieje ryzyko, że powstanie polsko-niemiecka granica, co uderzy w polskich przedsiębiorców i Polskę w ogóle”.

    Bez komentarza.

    6/ O mapie świata, karykaturze i pamięci. Luty 2016.

    „Jeżeli polityka zagraniczna ma polegać na tym, że minister Waszczykowski i służby polskiego MSZ śledzą wszystkie karykatury Jarosława Kaczyńskiego na świecie, to nie będą mieli co robić, bo na świecie jest, o ile pamiętam, sto trzydzieści parę krajów”.

    W rzeczywistości – 194, nie licząc tych nieuznawanych przez społeczność międzynarodową lub uznawanych przez niewiele krajów. Szef Nowoczesnej, jak widać, kryteria ma bardziej wyśrubowane.

    7/ O Wielkiej Brytanii, Kamerunie i języku angielskim. Luty 2016.

    „Polski rząd, niestety, nieświadomie wzmacnia wyłącznie w negocjacjach Davida Kameruna, nic za to nie otrzymując. My jesteśmy wykorzystywani trochę za frajer. On tu przyjechał - David Kamerun - wzmocnił swoją pozycję negocjacyjną w Europie, a potem Polacy z tego nic nie mają”.

    Gdyby ktoś (oprócz Petru) nie wiedział - były premier Wielkiej Brytanii nazywa się David Cameron, a zatem „Kameron”, nie „Kamerun” – jak państwo w Afryce.

    8/ O Unii Europejskiej i Donaldzie Tusku. Kwiecień 2016.

    „Nie byłem zwolennikiem rządu Donalda Tuska. Uważam że… Cieszę się, że jest szefem… Że jest szefem… Jest prezydentem Unii Europejskiej”.

    Ani prezydentem, ani Unii. Jest przewodniczącym Rady Europejskiej.

    9/ O przejściach z PO do Nowoczesnej oraz o tym, czy podoba mu się jego nowy, sejmowy pseudonim: „Kanibal”. Kwiecień 2016.

    „Ja niczego nie zjadłem, co jest moje”.

    Wyjątkowa definicja kanibalizmu. Hannibal Lecter byłby zachwycony.

    10/ O Konstytucji RP. Maj 2016

    „Nasza Konstytucja ma już 225 lat. Druga na świecie, pierwsza w Europie. Trzyma się świetnie, choć PiS uparł się, by przeszła przymusowy lifting. Wierzę, że mimo przejściowych niedogodności będzie nas chronić przez kolejne stulecia”.

    W rzeczywistości od czasów Konstytucji 3 Maja (bo o niej mówił Petru) Polacy mieli kilkanaście Konstytucji, by wspomnieć tylko te z 1921, 1935 czy 1952 r. To najpoważniejsza wpadka przewodniczącego Nowoczesnej. Bo dowodząca, że nie ma pojęcia nie tylko o historii, ale i o tym, na czego „straży” próbuje stawać.

    11/ O geografii, Warszawie i jeździe w głąb. Maj 2016.

    „Wystarczy wyjechać z Warszawy, ten kto jechał na południe, Góra Kalwaria, Polska B. Nie wiem, czy ktoś z was przejeżdżał tamtędy. Tam już widać, że jest inaczej, a im bardziej w głąb, nie wiem, Ciechanów, Łomża…”.

    I Łomża, i Ciechanów leżą na północ od Warszawy. Z Górą Kalwarią jednak się udało – rzeczywiście jest na południe od stolicy.

    12/ O maksymach, kręceniu i armii. Lipiec 2016

    „Jestem przekonany, że można poszukać takich rozwiązań, które bardziej efektywnie będą w stanie uzbroić polską armię. Będzie mniej w tym administracji i mniej, że tak powiem, kręcenia filiżanką w szklance bez cukru”.

    Chodzi zapewne o to, iż od kręcenia łyżeczką herbata w szklance nie robi się słodsza.

    13/ O aborcji i ciąży. Sierpień 2016.

    „To sprawa światopoglądowa. W tej sprawie nie będzie dyscypliny klubowej, jeśli chodzi o przerywanie ciąży do 12-20 miesiąca ciąży”.

    rzeczywistości… No, dobrze, pewnie chodziło o tygodnie. Bo 12 miesięcy ciąża trwa jedynie u muła lub osła, zaś od 20 do 23 – u słonia.

    14/ O ciąży – część druga. Październik 2016.

    „Nie każdy strzał musi być ustawowy. Można po prostu bardzo istotnie ograniczyć możliwości dokonywania ciąży. Dzisiaj na terenie województwa podkarpackiego nie ma możliwości, zgodnie z obowiązującą ustawą, wykonania zabiegu ciąży przez to, że lekarze podpisali klauzule sumienia”.

    Słyszeliście państwo o zabiegu ciąży? Nie? Pewnie dlatego, że „nie ma możliwości”, ani w podkarpackim, ani nigdzie.

    15/ O ciąży – część trzecia i chyba nie ostatnia.. Październik 2016.

    „Dzisiaj formalnie można uprawiać seks od 15. roku życia. Ale żeby do ginekologa dziewczyna czy chłopak się wybrał, to musi iść z rodzicami”.

    Wstyd przyznać, ale w naszym, zacofanym polskim ciemnogrodzie chłopcy nie chodzą jeszcze do ginekologa.

    16/ O przyrodzie i głowie. Październik 2016.

    „To jest takie pączkowanie. W ten sposób rozwija się każdy grzyb, prawda? Ale głowa psuje się od góry”.

    Wyczerpująca odpowiedź dla wszystkich, którzy nie mogli dociec, jak psuje się głowa, od której psuje się ryba. Skąd tyle mądrości w jednym człowieku? Dużo światła rzuca na tę kwestię jego kolejna wypowiedź.

    17/ O edukacji (własnej i nie tylko). Październik 2016

    „Ja też byłem w podstawówce 8 lat, potem 4 lata w gimnazjum, ale z samego mieszania w szklance nie zmieni się słodkość herbaty. Tam nie ma cukru”.

    Wygląda na to, że Petru zaczął się kształcić dość późno. Wyliczenie jest proste - aby „załapać się” na gimnazja, musiał rozpocząć edukację w szkole podstawowej, mając… 21 lat. A i w trzyletnim gimnazjum miał okazję powtarzać rok w tej samej klasie. Za to powiedzonko o mieszaniu - tym razem bez „filiżanki”.

    18/ chorobie i gorączce. Listopad 2016.

    „Ignorowanie danych z GUS jest, jak bicie termometru w czasie choroby”.

    W tę wypowiedź nie mogła uwierzyć nawet przeprowadzająca wywiad dziennikarka. Zapytała, czy Petru sam wymyślił to sformułowanie, czy może podsunął mu je doradca medialny. „Nie wiem, czy to sam wymyśliłem” – odparł polityk.

    19/ O ustawkach, dziennikarzach i edukacji. Listopad 2016.

    Maciej Knapik z TVN: „Jakoś tam mało powiedzieliście o edukacji. Bardzo ostro protestowaliście przeciwko zmianom w edukacji przeprowadzonym przez panią minister Zalewską. Czy pogodziliście się już z likwidacją gimnazjów?”

    Petru: „Dziękuję panie redaktorze za to pytanie. Liczyłem, że je pan zada. Myśmy z panem redaktorem tak się umówili, że…”.

    Knapik: „Na nic się z panem posłem Petru nie umawiałem!”

    Petru: „Prawdziwe inf

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.