Dodaj do ulubionych

Nienawiść pod Wawelem

20.02.17, 13:27
pirala nienawiści coraz bardziej jest nakręcana. To, co wyprawiają pod Wawelem "obroncy demokracji" na czele z tzw. Obywatelami RP przekracza ju wszelkie normy cywilizacyjne. Jezeli juz nawet w GW pojawia sie artykuł pod znamiennym tytułem:

"To oburzające, nie da się tego obronić". Gugała o proteście podczas wizyty Kaczyńskiego na Wawelu" - to jest to sygnał, że sa jeszcze po stronie opozycji ludzie rozsądni

"- Nie da się w żaden cywilizowany sposób uzasadnić czegoś takiego, że ktoś idzie na grób bliskich i są ludzie, którzy mu w tym przeszkadzają, krzyczą. Każdy z nas może wyobrazi sobie taką sytuację z naszym udziałem, to musi zaprotestować. To jest podstawa czegoś więcej niż polityka, to jest sprawa dobrego wychowania. Nie da się tego w żaden sposób obronić - argumentował w Radiu TOK FM Gugała.

- Natomiast jest coś w tym, że istnieje pewien nadmiar polityki w tej żałobie. Ale do tego żeby to oceniać też nie mamy prawa. Ktoś to tak odczuwa, to chodzi co miesiąc. Obyczajowo żałoba po bracie... to czarne szaty zdejmuje się po dwóch latach - mówił dziennikarz."
www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,21394623,to-oburzajace-nie-da-sie-tego-obronic-gugala-o-protescie.html#Prze
Bardzo dobrze skomentował całą sytuacje prof. Nowak:


"„Gazeta Wyborcza” opublikowała list otwarty do księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wezwaniem do „ukrócenia niegodnych praktyk” „zawłaszczania” Wawelu „przez jedną partię polityczną”. Pod listem opublikowano nazwiska trzynastu sygnatariuszy (m.in. poety Adama Zagajewskiego, profesora etyki Jana Hartmana czy sekretarza Wisławy Szymborskiej, Michała Rusinka) oraz informację, że podpisało go jeszcze „około tysiąc innych mieszkańców Krakowa”.

Pojawił się ów list w przeddzień comiesięcznej wizyty Jarosława Kaczyńskiego na grobie jego brata, prezydenta RP i comiesięcznych także, od niedawna, protestów przeciwko owej praktyce. Gdyby kontynuowane były obowiązkowe pielgrzymki ministrów rządu RP na grobie pary prezydenckiej, która zginęła 10 kwietnia 2010 roku – uznałbym zasadność zarzutów postawionych w liście. Ale tak nie jest. Chodzi, powtórzmy, o odwiedziny grobu najbliższej osoby przez prezesa partii, która wygrała wybory i sprawuje rządy. A protestującym nie podoba się zarówno osoba odwiedzającego, jak i fakt, że na Wawelu pochowany jest jego brat. To budzi ich złość, sprzeciw. Polityczny sprzeciw.

Wawel nie należy do żadnej partii politycznej – to prawda. Ale, pozwolę sobie to przypomnieć sygnatariuszom listu, Wawel nie należy także do krakowian. Nie mamy żadnego specjalnego prawa do tego miejsca. To jest, powinno być miejsce święte dla wszystkich Polaków. Królewskim uczynili to miejsce przybysze z rozmaitych stron: Bolesław Chrobry z Wielkopolski – pierwszy z władców, który tu rezydował. Władysław Łokietek z Kujaw, który zapoczątkował w tej katedrze stałą tradycję koronacji i królewskich pochówków. Za nim Jadwiga z Węgier, Władysław Jagiełło z Litwy, Jan III Sobieski z województwa ruskiego, aż po pochowanych tutaj również bohaterów narodowych: Tadeusza Kościuszkę z ziemi białoruskiej, księcia Józefa Poniatowskiego – z Wiednia, Adama Mickiewicza z Zaosia, Józefa Piłsudskiego z Zułowa. To jest nasze wielkie bogactwo – polskiej różnorodności.

Jako historyk pozwolę sobie przypomnieć również, że niejedna z tych postaci budziła spory w momencie pochówku, namiętne spory i polityczne protesty. Wszystkie te postaci łączy natomiast jedno: miłość do Polski. Czy ktoś z sygnatariuszy listu ośmieli się odmówić tego uczucia i wynikających z niego zasług prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu?

Jeśli Wam, szanowni Państwo, ten bohater nie odpowiada, jeśli przeszkadza Wam, że odwiedza co miesiąc jego grób brat, to spróbujcie udokumentować swoją miłość do Polski nie protestem, nie złością, nie bębnieniem – ale swoją pełną szacunku wizytą na Wawelu. Nie wiem, czy odwiedzacie Państwo często tę katedrę, te narodowe groby, ale może warto to zrobić – i wybrać tam swojego patrona, symbol swojej polskości. To może być Tadeusz Kościuszko, „chłopski” naczelnik – akurat w tym roku, 15 października, minie 200 rocznica śmierci tego bohatera wolności. Kto chce, może co miesiąc czcić swojego patrona w tym polskim panteonie, odwiedzać go tak, jak Jarosław Kaczyński (i setki innych ludzi, dobrowolnie, nie z żadnego partyjnego przymusu) przychodzi na grób prezydenta Kaczyńskiego. I tak – pozytywnie – można „odpartyjnić” Wawel. Znam mnóstwo ludzi, którzy tak właśnie czczą pamięć Piłsudskiego. Dzięki takim ludziom Wawel żyje, odżywa w nim siłą polskiej historii.

Jeśli nie chodzi Państwu o to, żeby Wawel zamknąć, przemienić w martwy skansen historii, która już się skończyła, która już nic nie znaczy – to przecież możecie wybrać w tym bogactwie coś dla siebie. Jeśli nie Lecha Kaczyńskiego, nie Józefa Piłsudskiego, nie Tadeusza Kościuszkę, to może królową Jadwigę, razem z mężem odnowicielkę Uniwersytetu. Może Adama Mickiewicza, może Juliusza Słowackiego, albo generała Władysława Sikorskiego… Można. Tyle jest cudownych, rozmaitych możliwości wyboru polskości.

Nienawiść do wyboru innych – jest możliwością najgorszą."

wpolityce.pl/media/328246-prosba-krakowianina-do-sygnatariuszy-listu-wawelskiego-nienawisc-do-wyboru-innych-jest-mozliwoscia-najgorsza?strona=2
Edytor zaawansowany
  • 12.04.17, 08:15
    Bardzo dobry komentarz J. Pośpieszalskiego:

    "wPolityce.pl: Obywatele RP próbowali w sposób skandaliczny zakłócić obchody 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Jak ocenia Pan ich zachowanie?

    Jan Pospieszalski: Bydło, wrzask i kabaretowa teatralizacja z białymi różami. Trzeba pamiętać, że zło jest realne i tak, jak dobro, jest na świecie. I jak żałobnicy, zgromadzeni po liturgii eucharystycznej, gromadzą się pod znakiem krzyża, tak z drugiej strony mamy do czynienia ze złem, które tu staje się karykaturą dobra. Histeryczna próba udawania dobra przez białą różę nie powiodła się. Słyszeliśmy głos jednego z prowodyrów, który potwornie pijackim i agresywnym bełkotem wykrzykiwał jakieś hasła do tuby. To wydaje mi się najbardziej charakterystyczne. Przerabialiśmy to już wielokrotnie. Zwróćmy uwagę, że te sceny dzieją się w Wielkim Tygodniu, stąd mam głębokie przekonanie, że odniesienie metafizyczne, duchowe jest tu uzasadnione.
    Jeden z księży zauważył, że takie samo wycie słyszał, gdy odprawiał egzorcyzm.

    Trudno nie odnieść takiego wrażenia. Podobnie było w zdarzeniach, w których uczestniczyłem w sierpniu 2010 roku. Wtedy była demonstracja tzw. Dominika Tarasa, (kto o nim dziś pamięta? Okazuje się, że Hadacz był agentem, nie wiadomo kim okaże się Taras). Otóż oni tam krzyczeli „Barabasza”. A przecież wybór Barabasza w miejsce Chrystusa też jest czymś metafizycznym. Gdy myślę o odrzuceniu Jego męki i zbawczej ofiary przypominają mi się od razu słowa Adama Michnika, który kiedyś w jednym z wywiadów powiedział, że ”jest chrześcijaninem, ale odrzuca wiarę w zmartwychwstanie”.

    Wybór Barabasza - odrzucenie Zmartwychwstałego… to bardzo wymowne.

    To jest ta walka. Ponieważ jednak nie udaje się w zupełności zakwestionować i odrzucić tego wszystkiego, co chrześcijaństwo wniosło do naszej kultury, tego że jest ono fundamentem naszej tożsamości, w związku z tym próbuje się utrącić to, co w chrześcijaństwie najistotniejszego. Zredukować do jakiegoś pseudo chrześcijańskiego humanizmu bez krzyża, bez Chrystusa i Zmartwychwstania. A nasza wiara w krzyż i zmartwychwstanie stanowi esencję chrześcijaństwa. To układa się w spójny obraz, gdy patrzę na Polskę, podzieloną, na modlących się, wierzących w Zmartwychwstanie i na tę wrzeszczącą tłuszczę, która zakłóca modlitwę i nie zgodza się na celebrowanie pamięci o tych, co zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach w Smoleńsku.
    Ale myślę że to margines - ilościowy i moralny.

    Ważne jest nasze opowiedzenie się po stronie wdów. Przypomina mi się zapłakana Ewa Błasik. Gdy w raporcie Anodiny w sposób bezczelny wybrano jej męża jako cel uderzenia, ona samotnie go broniła. Przypomnijmy, że dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik symbolizował nie tylko nowoczesność, zwrot naszej elity wojskowej w kierunku NATO-wskim i amerykańskim, ale również wartości patriotyczne. Uczyniono z niego kozła ofiarnego i odmówiono mu czci i honoru. Obciążono winą, że wchodził do kokpitu, że naciskał, że był pijany. Wątek z alkoholem wprowadzono także do rosyjskiego raportu.

    To szokujące, że wobec bezpodstawnych oskarżeń, ówczesny minister obrony narodowej go nie bronił, że zwierzchnik Sił Zbrojnych pozwolił hańbić polski mundur.

    Ale Ewa Błasik nie poddała się. Ta płacząca wdowa samotnie próbowała przekonywać, że to, co zarzuca się jej mężowi nie jest prawdą. I używała argumentu najważniejszego dla wszystkich ludzi wierzących, że przecież on tego dnia miał przystąpić do komunii świętej i nie mógł się upić! Dla każdego normalnego Polaka powinna być to rzecz oczywista, ale u nich to wywołuje jednak rechot. Znana publicystka napisze potem: „Już dość - pora zdjąć parasol nad wdowami”. Te osoby, które wczoraj wyły upiornymi bluzgami, to jest to samo środowisko.

    Które kilka lat wcześniej układało krzyż z puszek po piwie?

    Tak. To znaczy to są te same antywartości, które również widzę na czarnych protestach, na demonstracjach w obronie ubeckich emerytur. Sojusz starej i nowej komuny. Starej i nowej antykultury. "

    wpolityce.pl/smolensk/335247-nasz-wywiad-pospieszalski-o-obywatelach-rp-to-samo-bydlo-co-w-przypadku-ukladania-krzyza-z-puszek-sojusz-starej-i-nowej-komuny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.