• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

______WIERSZE________________

    • 28.01.12, 23:47
      www.youtube.com/watch?v=tL5U3d8D6fs&feature=related
      Kobieta

      Szukam w myśli warg męskich, by ramion go skuć oplotem,
      gdy w dusznej bezsenności sekundy wybija szloch -
      - a teraz zaciśnij usta i chłodno, twardo mnie potęp:
      oto masz moje noce, gołe, wyłuskane jak groch.

      We dnie chcę głód rozbudzać ręki cielistym dotykiem
      znam już tę mękę: odczuć tętnic najkrwistszy rdzeń
      - a teraz odwróć oczy i babą mnie okrzyknij:
      oto masz prawd obnażonych mój desperacki dzień.

      Spotkany przechodni wzrok serce rozsadza jak drożdże
      (blady, dzienny półksiężyc przekleństwa mego strzegł)
      - zrozum, że to jest zew dzieci czerwone rodzić:
      oto jest moja świętość i oto mój grzech.

      Zuzanna Ginczanka


      Dobrej Nocy...
      • 28.01.12, 23:50
        Zuzanna Ginczanka - a właściwie Zuzanna Polina Ginzburg urodziła się w Kijowie w 1917 roku. Pochodziła z dość zamożnej rodziny zasymilowanych Żydów, przybyłych z Rosji. W jej rodzinnym domu zawsze mówiło się po rosyjsku, ale Ginczanka nigdy nie przestała mówić w języku polskim. Od dzieciństwa zakochana była w polskiej literaturze i poezji, którą namiętnie czytała. Zaczytywała się w dramatach mistycznych Słowackiego, uwielbiała Leśmiana. Młoda poetka uczęszczała do polskiego gimnazjum i zapragnęła zostać polską poetką. W wieku 17 lat zaczęła posyłać swoje utwory Tuwimowi i to on jako pierwszy patronował jej przybycie do Warszawy. W niedługim czasie stała się pierwszą damą przy kawiarnianym stoliku Gombrowicza. Nazywano ją „Gwiazdą Syjonu”, „żydowską gazelą”.
        • 28.01.12, 23:52
          Medytacje

          Pegaz dziś się na mnie dąsa
          i beze mnie zwiał w zaświaty,
          jestem sama i roztrząsam
          świata tego problematy-
          uwikłałam się w oploty
          scholastycznych wątpliwości:
          czy miłuję cię z głupoty,
          czy głupieję od miłości?

          Zuzanna Ginczanka
          • 28.01.12, 23:53


            Miłość
            Zuzanna Ginczanka

            (fragment)

            Woda



            W poprzek — wpław — przepłynąć życie — prując czas jak płótno piersią

            (wpław: najżywszą — wpław: najczulszą —

            wpław: najtkliwszą — wpław: najszczerszą),

            kochać własne mocne mięśnie w smukłych rękach, w prężnych nogach —

            własnym sercem jak gotykiem wkłuć się prosto w serce Boga —



            Nie chcieć być symfonią całą, ale dźwięcznym, głośnym tonem —

            nie chcieć być wszechświatem całym, ale lśniącym elektronem —

            drgać religią ciepłych pulsów, nerwy raniąc, serce drażniąc —

            żyć kochaniem, kochać życie — w poprzek — wpław — rzutami ramion.



            Płynąć szczerym pragnień sterem

            w niezniszczalność żywych tęsknot,

            krzyczeć: żyję, krzyczeć: pragnę, krwią namiętną wali tętno —

            w poprzek — wpław — przekreślić morze i do kresu przybić hardo —

            poznać śmierć — tętniącym życiem zachłysnąwszy się po gardło.

            28 X 1933



            • 29.01.12, 16:05
              Zuzanna Ginczanka

              -Kobieta-

              Szukam w myśli warg męskich, by ramion go skuć oplotem,
              gdy w dusznej bezsenności sekundy wybija szloch –
              – a teraz zaciśnij usta i chłodno, twardo mnie potęp:
              oto masz moje noce, gołe, wyłuskane jak groch.

              We dnie chcę głód rozbudzać ręki cielistym dotykiem
              znam już tę mękę: odczuć tętnic najkrwistszy rdzeń
              – a teraz odwróć oczy i babą mnie okrzyknij:
              oto masz prawd obnażonych mój desperacki dzień.

              Spotkany przechodni wzrok serce rozsadza jak drożdże
              (blady, dzienny półksiężyc przekleństwa mego strzegł)
              – zrozum, że to jest zew dzieci czerwone rodzić:
              oto jest moja świętość i oto jest mój grzech.
              --
              Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
              • 29.01.12, 16:06

                Epitaphium

                ... A kiedy ciemnym borem ciemna płynęła dolina
                ślizgając się po żółwiach, grzęznąc w wysokich mrowiskach,
                skacząc w bijące potoki, na mchy spadając goniłam
                twój nieuchwytny uśmiech, który z mgłami błysnął.


                ... Nic z twarzy twej nie zostało. Nic — tylko rysy złożone
                w oku dostępną twarz, dawnej twej twarzy kościec.
                Lotne obłoki skojarzeń, gdyby wiatrem spłoszone
                opadły z rysów jak z gór bym teraz mogła je dostrzec.


                ... Taki więc jest twój uśmiech: niebieskie fregaty wspomnień
                różowe fregaty marzeń, wpierw rozpostarte do lotu,
                kryły go swymi żaglami. Takie więc czoło twe! Skronie!
                Usta! Obraz miłości twe usta zasłaniał dotąd.--
                Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
                • 29.01.12, 16:20
                  Zuzanna Ginczanka "Żar - Ptak"

                  Nie znam spełnienia swego, jak nie znam śmierci swojej.

                  Wśród jakich drzew sandałowych i pośród jakich aniołów,

                  mądrym żądłem języka struny wspierając gardłowe,

                  Żar-Ptak o piórach z płomieni tokuje i niepokoi?

                  Pod niebem zoologicznym zwierzęcy zziajany park

                  łączy gwiaździsty znak lwa z lwicą zażartą i żywą;

                  miłosne gaje przebiegam. Ziemia do lotu się zrywa,

                  niebo powoli opada. Zderzają się obok mych warg.

                  Czy tu mnie skrzydlo uderzy i oczy porazi blaskiem,

                  gdzie róża wiatrów gorąca czerwiec napęczniał i kwitnie?

                  Przebiegam czujna i patrzę: w trawie dziewczęce przepaski

                  i celne łuki myśliwskie w innej zgubione gonitwie.

                  Miły mnie dojrzał i wybrał i oto kroczy jak lew:

                  "Okręt odpływa dziś w czułość, czeka z szumiącą banderą!"

                  Daremnie. Wiem: nie pojadę. Nie tutaj jeszcze, nie teraz

                  metalem roztopionym ptasi zachłyśnie mnie śpiew.

                  Bo oto łopot przelotu. Trzepot i popłoch we snach.

                  Mięciutki księżyc łaskocze zgubiony w przelocie puch.

                  W oddali przeciągły bulgot. To tokowanie. I znów

                  nie znam spełnienia swego, jak śmierci swojej nie znam.

                  W bitwie mnie pogoń prowadzi z zielonych milosnych gajów,

                  Żar-Ptak z piór rozżagwionych zatacza koła nad bitwą,

                  wodzowie sprawdzają zbroje, sławę węszący zaszczytną,

                  przykrywam przyłbicą twarz, pomna rycerskich zwyczajów,

                  i ciężki wyciągam miecz - a okiem kołuję w górze.

                  Pędzi spiżowy mój wódz i głosem wrogów roztrąca:

                  "Okręt odpływa w zwycięstwo, czeka z banderą szumiącą!"

                  Daremnie. Wiem: nie pojadę. Żar-Ptak zatonął mi w chmurze

                  Zdejmuję sennie przyłbicę i idę wiadoma strat

                  w pełni podziemnych wspomnień i snów wiejących od ścian

                  ciche, zastygłe podziemia. Zmęczenie dławi mi krtań,

                  a za mną smugą surową wiersze znaczą mój ład.

                  W kamieniołomach smutku wyrzekam się ptaków i spełnień,

                  dotykam kolumn bazaltu: - "Panie, - powtarzam śpiewnie, -

                  wypróbuj mnie smutkiem, rozpaczą, dniem zatracenia i zguby,

                  lecz szczęściem już nie doświadczaj, nie przetrwam bowiem próby."

                  I nagle - łopot przelotu. W oddali głos mi się roi,

                  w zielone soczyste gaje wbiegam znów, i znowu

                  mądrym żądłem języka struny wspierając gardłowe,

                  Żar-Ptak o piórach z płomieni tokuje i niepokoi.

                  Lecz nie ma rzeczy zupełnych - i żadna dlatego rzecz

                  nie wtrąci mnie w miłość doszczętną, zwątpienie doszczętne ni gniew,

                  blask piór mnie nie porazi, nie zakołysze mną śpiew,

                  i skrzydło mnie nie uderzy i nie odrzuci wstecz.
                  --
                  Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • 31.01.12, 20:26
                    http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/421863_307914435921142_100001077654902_887422_2019322500_n.jpg
                    Portret Zuzanny Ginczanki pędzla Aleksandra Rafałowskiego
                    --
                    Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 29.01.12, 00:00
      Dziewictwo

      My ...
      Chaos leszczyn rozchełstanych po deszczu
      pachnie tłustych orzechów miazgą,
      krowy rodzą w parnym powietrzu
      po oborach płonących jak gwiazdy. -
      O porzeczki i zboża źrałe
      soczystości wzbierająca w wylew,
      o wilczyce karmiące małe,
      oczy wilczyc słodkie jak lilie!
      Ścieka żywic miodna pasieczność,
      wymię kozie ciąży jak dynia -
      - płynie białe mleko jak wieczność
      w macierzyńskiej piersi świątyniach.

      A my ...
      ... w hermetycznych
      jak stalowy termos
      sześcianikach tapet brzoskwiniowych
      uwikłane po szyję w sukienki
      prowadzimy
      kulturalne
      rozmowy.

      Zuzanna Ginczanka
      • 29.01.12, 14:35
        Zuzanna Ginczanka

        Non omnis moriar…

        Non omnis moriar – moje dumne włości,
        Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
        Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
        I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
        Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
        Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
        Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
        Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
        Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
        Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
        Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
        Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
        Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
        I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
        Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –
        Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
        Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
        W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
        O, jak będzie się palić w ręku im robota,
        Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
        Chmury prutych poduszek i obłoki pierzyn
        Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
        To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
        I uskrzydlone nagle w aniołów przerobi.
        --
        Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
        • 29.01.12, 14:37

          Zuzanna Ginczarka

          -FIZJOLOGIA-

          Pod opalonym naskórkiem krew podrażniona boli -
          w krętych opętlach tętnic życie wylewa wisłą,
          w cienki nabłonek wargi ciśnie się krwawo półkolem,
          rumieńcem zgrzanych policzków w manifest chce mi wytrysnąć -
          cieszę się: życie! (wykrzyknik); oddechom daję posłuch,
          że niby: lat siedemnaście,
          że niby: jestem szczęśliwa,
          a przecież jestem nadziana na pal, na własny kręgosłup
          (mam w sobie śmierć nieuchronną jak igła krążąca w żyłach)
          to nie da się przekabacić,
          i nie da się przeżebrać:
          w prześwicie słońca przez dłonie mogę pięć kości dostrzec -
          pod pomarańczą piersi jest suche jak gałąź żebro
          a pod gibkimi mięśniami jak sztywno chrusciasty kościec -
          Oczami jak agrafkami
          ostro wpięłam się w świat,
          żółto strzelony promień
          w źrenicę wwiercił się jak świder -
          znienacka srebrzystym dyskiem
          blask w odbłysk tęczówki wpadł,
          znienacka w przymknięciu powiek
          wzrok z chwytu świata się wydarł -
          pamiętasz jaki ma znak
          w dwa serca rozcięta grusza -
          i jaki na wargach smak
          zostawia jabłeczny rozgryz?
          soczysty wytrysk czereśni,
          gdy podniebieniem ją zdusisz
          jest zwiastowaniem bolesnym
          i lipca chrzestem szczodrym -
          Ostrość. Czujność. I baczność.
          : broń naostrzona - zmysły
          w walce z dniem, co jest dzisaj
          zdobywa następny dzień -
          zgrzyt żwiru, żarna i żużlu
          jest wiedzy tajnym domysłem
          a łupem jest to i tamto
          i wszystko, wszystko, co wiem.
          Walko, tania sentencjo,
          w której zwycięstwo jest klęską,
          w której zdobywasz kwadranse,
          któreś właściwie już oddał;
          pod lśniącą klingą - źrenicą,
          siekącą ostro i gęsto
          wyczuwam twarde obrzeże -
          pusty jak zero oczodół. - ---
          Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
          • 29.01.12, 16:03
            -BUNT PIĘTNASTOLATKÓW-

            A jest rozkwit przekosmatych sasanek
            o przedświcie, o wschodzie, o poranku -
            a gdy słońce odpoczywa na drzewach,
            im zalążnia jak serce dojrzewa;
            to jest sprawa zwykła i prosta
            a zawiła jak kwiecień i wiosna,
            że o wschodzie, o świcie, o poranku
            kwitnie fiolet przekosmatych sasanków. -
            Już nie mamy nazbyt długich nóg,
            ni sterczących kościstych łopatek.
            Nocą skronie krwi rozsadza huk,
            kiedy księżyc przez okno się skrada -
            ktoś przyjeżdża z Buenos Aires w aucie
            i zagląda siną twarzą przez szyby -
            wysrebrzone szafy chcą nas gwałcić
            (ratuj, Boże!! - a gdyby... a gdyby ...)
            Zamknąć oczy - wtulić głowę po kark
            pod poduszki rozedrganą głuszę
            i od strachu rozpaloność warg
            pocałunkom oddawać poduszek.
            Jakże trudno wiosennymi rankami
            uspokoić serc wzburzoną krew,
            gdy wmawiają w nas troskliwe mamy,
            że treść serca, to tylko as kier
            A czy wiedziec można - a czy zbadać można,
            jak wygląda sasanek rozpuchnięta zalążnia, -
            a czy można wiedzieć - a czy można poznać,
            jak bolesna bywa ziółkowata wiosna? -
            Na kępkach wiosennych mchów
            boleśnie leżą bez tchu
            omdlałe, liliowe sasanki,
            w wiosny podmuchu świeżym
            przypłnął żal bezbrzeżny
            na pośródleśną polankę - -
            My chcemy konstytucji, my chcemy swego prawa,
            że wolno nam bez wstydu otwarcie w świat wyznawać
            prawdziwość kristych burz,
            że wolno wcielać w słowa odruchy chceń najszczerszych,
            że wolno nam już wiedzieć, że mamy ciepłe piersi
            prócz eterycznych dusz, -
            my chcemy konstytucji i praw dla siebie pełnych,
            że wolno nam zrozumiec: mężczyzna to nie eunuch
            i wielbić mięśni hart,
            że wolno nam juz pojąć, jak miłość ludzi wiąże,
            że wolno nam nie chować pod stos różowych wstążek
            biologicznych - prawd! -
            A jest rozkwit przekosmatych sasanek
            o przedświcie, o wschodzie, o poranku -
            a gdy słońce odpoczywa na drzewach,
            im zalążnia jak serce dojrzewa;
            to jest sprawa zwykła i prosta
            a zawiła jak kwiecień i wiosna,
            że o wschodzie, o świcie, o poranku
            kwitnie fiolet przekosmatych sasanek.
            --
            Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
            • 29.01.12, 16:04
              OBCOŚĆ

              Patrz:
              purpurowy trubadur święto obwieścił surmami -
              kupcy rozdają szkarłat i maści pachnącej miarki -
              na szklanych szczudłach sopranu chwieją się mdlejąc pieśniarki -
              tancerzom dzwonią torsy i ud błyszczący ornament -
              - a tyś spowszedniał sobie
              ulicą
              mierzoną
              co dzień,
              a w tobie jest śmierć nieuchronna
              jak igła krążąca w żyłach.
              Radość przepływa
              z dala
              w różowej świątecznej łodzi
              daleką obcą rzeką
              z ultramaryny i iłu.
              Powiedzą o twoim żalu: "płaskostopy i karłowaty"
              powiedzą o twoim smutku: "bielidło, olejek, róż".
              Ni liryka z tkliwych batystów
              ni ciężki epos z brokatu
              nie wyzna ciebie
              nikomu
              domysłem zza siedmiu mórz.

              Zuzanna Ginczanka
              --
              Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
              • 29.01.12, 16:10

                Konkluzja

                Czemu wysoka jestem? – by słońca chwycić najwięcej,
                by jak najwięcej skóry trafiło w czerwcową jasność,
                czemu mam takie smukłe i takie mocne ręce?
                - by każdym leniwym mięśniem poznawać słodkie próżniactwo,
                czemu celowość mnie wiodła na wydróż dniom i na wyszlak?
                - bym bezcelowych włóczęg już odtąd była niesyta,
                po co mi baczną myślą z światem mozolić się przyszło?
                - bym mogła teraz ocenić wspaniale niebieski migdał.--
                Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
                • 31.01.12, 20:19
                  "Waga" Zuzanna Ginczanka

                  Po czym poznaje się miłość?Czy po tajemnym wzburzeniu,
                  które ogarnia, gdy spotykasz krągłą spadzistość ramienia,
                  słodszą niż inne siedmiokroć? Czy też po strojach skrzydlatych,
                  które haftujesz nicią i w które zaplatasz kwiaty,
                  żeby okazać się piękną i godną płomienia w oku ?
                  Czy też po wiernym nawyku stopionych ze sobą kroków
                  i zestrojonych oddechów i ręki, która spotyka
                  zawsze gotową rękę, gdy jest spragniona dotyku?
                  Albo być może po uldze, z jaką powrócisz z zamętu
                  do twarzy jak do ojczyzny, do której suną okręty
                  z bardzo dalekiej podróży? Albo być może po tym,
                  że krzykniesz, przebity zdradą, zerwiesz się,
                  padniesz z powrotem, znowu się zerwiesz i krzykniesz,
                  i znów ci osłabnie ciało jak gołąb trzepoczący, przeszyty pierzastą
                  [strzałą?
                  Po czym poznaje się miłość? Złączeni mocnym uściskiem
                  stoją oboje strwożeni, każde tym ciałem zbyt bliskim, i milcząc
                  [szukają znaków.
                  Dwa nieruchome posągi dojrzysz pod chmurą płynącą, nad wodą,
                  [w której dwa pstrągi
                  gonią chmury odbicie albo noc całą, do rana,
                  ścigają znak Koziorożca, Lwa, Ryby i Barana.
                  Uścisk ich złączył pod chmurą, nad wodą. Jakimże prawem?
                  Odbici w strumieniu rwącym ważą powoli tę sprawę.
                  Oto są oczy w oczach, oto na ustach oczy
                  i oto usta w ustach. Jakżeż ją poznać? Po czym?
                  Czy po tych strojach skrzydlatych, czy po tych
                  strojach skrzydlatych, które haftujesz nicią i w które zaplatasz kwiaty?
                  Jedno zdejmuje Znak Wagi, raz ze strumienia, raz z nieba,
                  i mówi z ogromnym smutkiem: — Po tym, że znaku nie trzeba.
                  Rok 1938
                  --
                  Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • 31.01.12, 20:23

                    www.femmeinfo.pl/index.php/Niebanalne-kobiety/Podgladanie-Zuzanny
                    O niej..

                    --
                    Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 16:20
      Z przyjemnoscia sie czyta..ilez juz zostalo zamieszczonych!
      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 30.01.12, 17:09

      Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.

      Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
      Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
      Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.

      Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy -
      Bo nie rozszczepią słowami błyskawic -
      Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.

      Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy
      Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,
      Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

      Szaleni słońce chwytający w locie,
      Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
      Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.

      Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,
      Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;
      Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

      Błogosławieństwem i klątwą niech broczy
      Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.
      Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
      Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:42
      Wojciech Kawiński

      PORAŻENIA

      Matce

      Dusza umarła,
      ciało wciąż żyje;
      zdane na obcych
      a więc niczyje

      Łóżko ostoją,
      pościel przestrzenią;
      stara dziecięcość,
      wieczne zdumienie

      Wróbel je więcej,
      niż ten skrzep bytu;
      gardło ściśnięte
      czułością skrytą

      Jest, a więc było,
      z nami - i bez nas;
      ziemska zwyczajność,
      bez-gwiezdność gwiezdna...

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 30.01.12, 18:43
        Rozalia Straszewska

        ze starych fotografii
        sklejam
        twoje oczy
        oczy mojej matki
        oczy matki mojej matki
        w zwierciadle czasu
        odbijam, wczytuję, wyczytuję
        iskierki uniesień
        kobiece tęsknoty
        pożogę ust
        radość istnienia
        jedwab cierpienia
        w fałdach przyblakłej
        koronkowej sukni
        chowasz tajemnicę
        odgarniam ją
        czułymi palcami
        dotykiem pokonuję czas
        przegarniam niepamięć
        w pudełku mojej duszy
        chowam
        pukiel
        jasnych włosów
        trwałość
        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:46
      Diabeł wcielony w wymownego węża,
      W ogrodzie, gdzie są Azji centralne równiny,
      W porze dawania kształtu zbudził krąg kąsaniem
      A stare jabłko w kształt grzechu rozwidlił;
      I Bóg tam się przechadzał, małostkowy strażnik,
      Udający łaskawość z niebiańskiego wzgórza.

      Gdy nieznane nam były sterowane morza,
      Księżyc ręcznej roboty na pół święty w chmurach,
      Wtedy - mówią mi mędrcy - bogowie z ogrodów
      Na wschodnim drzewie spletli dobro wraz ze złem;
      I kiedy w porze wschodu księżyc błyskał wietrznie,
      Był czarny niczym zwierzę i bledszy od krzyża.

      W naszym raju znaliśmy sekretnego stróża
      Wśród świętych wód, co w żadnym nie zakrzepły mrozie,
      I wśród wszystkich potężnych poranków tej ziemi;
      Piekło w siarkowym rogu, rozszczepiony mit,
      Całe niebo zalane słoneczną ciemnością,
      Które wąż sklecił w porze obdarzania kształtem.

      Dylan Thomas
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:48
      BUNT PIĘTNASTOLATKÓW

      A jest rozkwit przekosmatych sasanek
      o przedświcie, o wschodzie, o poranku -
      a gdy słońce odpoczywa na drzewach,
      im zalążnia jak serce dojrzewa;
      to jest sprawa zwykła i prosta
      a zawiła jak kwiecień i wiosna,
      że o wschodzie, o świcie, o poranku
      kwitnie fiolet przekosmatych sasanków. -
      Już nie mamy nazbyt długich nóg,
      ni sterczących kościstych łopatek.
      Nocą skronie krwi rozsadza huk,
      kiedy księżyc przez okno się skrada -
      ktoś przyjeżdża z Buenos Aires w aucie
      i zagląda siną twarzą przez szyby -
      wysrebrzone szafy chcą nas gwałcić
      (ratuj, Boże!! - a gdyby... a gdyby ...)
      Zamknąć oczy - wtulić głowę po kark
      pod poduszki rozedrganą głuszę
      i od strachu rozpaloność warg
      pocałunkom oddawać poduszek.
      Jakże trudno wiosennymi rankami
      uspokoić serc wzburzoną krew,
      gdy wmawiają w nas troskliwe mamy,
      że treść serca, to tylko as kier
      A czy wiedziec można - a czy zbadać można,
      jak wygląda sasanek rozpuchnięta zalążnia, -
      a czy można wiedzieć - a czy można poznać,
      jak bolesna bywa ziółkowata wiosna? -
      Na kępkach wiosennych mchów
      boleśnie leżą bez tchu
      omdlałe, liliowe sasanki,
      w wiosny podmuchu świeżym
      przypłynął żal bezbrzeżny
      na pośródleśną polankę - -
      My chcemy konstytucji, my chcemy swego prawa,
      że wolno nam bez wstydu otwarcie w świat wyznawać
      prawdziwość krwistych burz,
      że wolno wcielać w słowa odruchy chceń najszczerszych,
      że wolno nam już wiedzieć, że mamy ciepłe piersi
      prócz eterycznych dusz, -
      my chcemy konstytucji i praw dla siebie pełnych,
      że wolno nam zrozumieć: mężczyzna to nie eunuch
      i wielbić mięśni hart,
      że wolno nam już pojąć, jak miłość ludzi wiąże,
      że wolno nam nie chować pod stos różowych wstążek
      biologicznych - prawd! -
      A jest rozkwit przekosmatych sasanek
      o przedświcie, o wschodzie, o poranku -
      a gdy słońce odpoczywa na drzewach,
      im zalążnia jak serce dojrzewa;
      to jest sprawa zwykła i prosta
      a zawiła jak kwiecień i wiosna,
      że o wschodzie, o świcie, o poranku
      kwitnie fiolet przekosmatych sasanek.

      Zuzanna Ginczanka
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 30.01.12, 18:48
        Wymyśliłeś mnie sobie. Nie ma takiej na świecie,
        Takiej na świecie być nie może.
        Lekarz mnie nie uleczy, brak nadziei w poecie
        Twój cień duchem w dzień, nocą trwoży.
        W niespokojnym czasie nasze spotkanie
        Gdy na dobre zniknął na ziemi pokój
        Wszystko w żałobie, prostym nic się nie staje
        A świeży jest tylko grobów spokój.
        Bez świateł newski wał, czarny jak smoła
        Głucha noc wokół jak ściana stała…..
        Wtedy mój głos cię po prostu zawołał!
        Co zrobiłam – jeszcze nie rozumiałam.
        Przyszedłeś do mnie jakby gwiazdą przygnany
        Wchodząc po schodach tragicznej jesieni
        W ten dom na zawsze opustoszały
        Dym z wierszy spalonych unosił się w sieni.

        Ты выдумал меня. Такой на свете нет…Anna Achmatowa, 1956
        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:51
      gdy zabraknie...
      Autor: Waldemar Seferynski · 20 grudnia 2011

      wtedy kiedy zabraknie mi Ciebie

      albo kiedy zabraknie Ci mnie

      zostawimy choinkę ubraną

      tam gdzie stoi sobie...

      co rok



      podzielimy światełka czerwone

      podzielimy dokładnie na pół

      w nie się oczy nasze wpatrzyły

      w nich pozostał na zawsze...

      ich blask



      każda bombka tak jak lusterko

      pokazuje Ciebie i mnie

      więc jak kiedyś jednego zabraknie

      odnajdziemy tam siebie...

      i "s...
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:53
      Lipiec

      Stefan Napierski

      Figi ciepłe, otwarte, jak kobiece łona,
      Migdałów świeżych zieleń, jak futrzane pyszczki,
      Melonów ozłoconych mięsistość stłoczona,
      Krwawe prawie czarne porzeczki —

      Powiewy okien, mgliste letnie deszcze,
      Parność, jak ostrze w stężałym powietrzu,
      Krótkich błyskawic trzaskające dreszcze
      To jest nareszcie miłość elektryczna.

      Pieszczoty są jak owoc zielony i mdły,
      Serca — jak bicze błyskawic, bolesne i duże
      — Zamiast ust do pocałunków najbezwstydniejszych,
      Podam ci różę.

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 18:55
      Miłość jest jedynym wierszem

      Uciekam w skorupę wiersza
      jakbym w nim szukał recepty na szczęście
      lub źródła z którego można napić się radości

      wiersze wygasają jak ogniska
      zostaje po nich zimna ciemność nocy
      którą można poparzyć się aż do bólu

      słucham świerszcza ukrytego w słowach
      który próbuje przestroić codzienność
      w kolory tęczy

      podobno na tratwach wierszy
      można dopłynąć do Boga
      który ułożył świat jak poemat

      miłość jest jedynym wierszem
      innych nie ma

      ks. Wacław Buryła
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 19:56
      "Definicja miłości" Andrew Marvell

      Ród mej miłości tak jest rzadki,
      Jak jej intencja jest zawiła:
      Ojcem jej Rozpacz; co do matki —
      Czysta Niemożność ją zrodziła.

      Jedynie Rozpacz szczodrobliwa
      Mogła tam popchnąć moje loty,
      Gdzie się Nadzieja próżno zrywa
      Na słabych skrzydłach z blaszki złotej.

      A jednak mógłbym na wyżyny
      Unieść się w ślad za moją duszą,
      Lecz Los żelazne wbija kliny,
      Co naszą więź rozciągłą kruszą.

      Gdyż Los, zazdroszcząc doskonałym
      Kochankom, zejść się im przeszkadza;
      Na serc ich zjednoczeniu trwałym
      Jego tyrańska cierpi władza.

      Stalowym więc dekretem głosi,
      Że trwać jak dwa bieguny mamy
      I — choć się kręci na tej osi
      Miłość — nigdy się nie spotkamy:

      Chyba że chwiejne niebo runie
      Wprost do rozwartej piekieł paszczy
      I, kładąc biegun na biegunie,
      Nasz świat się w planisferę spłaszczy.

      Linie miłości, choć odległe,
      Gdy zbieżne, gdzieś się w końcu przetną:
      Nasze, tak ściśle równoległe,
      Nie kończą się, lecz się nie zetkną.

      Miłość więc, co nas rozpłomienia,
      Choć Los nam szkodzi i zazdrości,
      Składa się z naszych dusz złączenia
      I naszych gwiazd przeciwstawności.
      Przełożył:
      Stanisław Barańczak
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 30.01.12, 20:18

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      • 30.01.12, 20:20


        --
        Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 31.01.12, 00:24
      jezioro w łasce grafitowego
      Marzanna Bogumiła Kielar

      jezioro w łasce grafitowego blasku, przed zmierzchem,
      u schyłku upalnego dnia;
      wieloraka gra cieni i barwy,
      i światła jedynie ubywa; gęstnieje mrok
      od linii lasu na przeciwległym brzegu
      napełniając powietrze chłodnym dymem mgieł;
      czerń sięga coraz głębiej
      i stula się pejzaż
      jak płeć — by naraz się poddać, rozchylić miękko i objąć
      nas, zajętych sobą, na rzuconych w trawie
      kąpielowych ręcznikach
    • 31.01.12, 01:23
      DZIEWICTWO

      My ...
      Chaos leszczyn rozchełstanych po deszczu
      pachnie tłustych orzechów miazgą,
      krowy rodzą w parnym powietrzu
      po oborach płonących jak gwiazdy. -
      O porzeczki i zboża źrałe
      soczystości wzbierająca w wylew,
      o wilczyce karmiące małe,
      oczy wilczyc słodkie jak lilie!
      Ścieka żywic miodna pasieczność,
      wymię kozie ciąży jak dynia -
      - płynie białe mleko jak wieczność
      w macierzyńskiej piersi świątyniach.

      A my ...
      ... w hermetycznych
      jak stalowy termos
      sześcianikach tapet brzoskwioniowych
      uwikane po szyję w sukienki
      prowadzimy
      kulturalne
      rozmowy.

      Autor: Zuzanna Ginczanka
      • 31.01.12, 01:25
        Wyjaśnienie na marginesie

        Nie powstałam
        z prochu
        nie obrócę się
        w proch.
        Nie zstąpiłam
        z nieba
        i nie wrócę do nieba.
        Jestem sama niebem
        tak jak szklisty strop.
        Jestem sama ziemią
        tak jak rodna gleba.
        Nie uciekłam
        znikąd
        i nie wrócę
        tam.
        Oprócz samej siebie nie znam innej dali.
        W wzdętym płucu wiatru
        i w zwapnieniu skał
        muszę
        siebie
        tutaj
        rozproszoną
        znaleźć.
        • 31.01.12, 19:45
          Zuzanna Ginczanka "O centaurach"

          Ścierają się rym o rym ostrzone wiersze ze szczękiem

          - nie ufaj ścisłym rozmysłom, by żaden cię nie opętał,

          - nie ufaj palcom jak ślepcy,

          ni oczom jak sowy bezrękie-

          oto głoszę namiętność i mądrość

          ciasno w pasie zrośnięte

          jak centuar.-

          Wyznaję dostojną harmonię męskiego torsu i głowy

          z rozrosłym ciałem ogiera i cienką pęciną nogi-

          -do żeńskich chłodnych policzków

          i kłębów okrągłych kobył

          galopują wspaniałe centaury

          w dzwonie podków z łąk mitologii

          Ich namiętność skupiona i mądra

          i ich mądrość płomienna jak rozkosz

          odnalazłam w dostojnej harmonii

          i stopiłam w pasie i w sercu

          Popatrz:

          namysł

          o twarzy antycznej

          zagrzanym koniom zawierzył swa boskość,

          jak spętane rumaki po jskrach

          drżące zmysły pędzą po czerwcu.
          --
          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 31.01.12, 20:20

      Przytoczony poniżej wiersz, jest mistrzowską parafrazą znanego wiersza Słowackiego "Testament mój"

      ***

      Non omnis moriar - moje dumne włości,
      Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
      Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
      I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
      Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
      Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
      Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
      Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
      Twoje, niech twoim służą, bo po cóż by obcym,
      Bliscy moi - nie lutnia to, nie puste imię.
      Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
      Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
      Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
      I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
      Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze
      Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
      Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
      W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
      O, jak się będzie palić w ręku im robota,
      Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
      Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzyn
      Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
      To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
      I uskrzydlonych nagle w aniołów przemieni.--
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 31.01.12, 20:42
      Thomas Wyatt

      przełożył Jerzy Pietraszkiewicz

      NIE ZAPOMINAJ
      Nie zapominaj co zamierzałem
      Jak zamysł każdy z prawdą wiązałem
      Trudów z ochotnym danym zapałem
      Nie zapominaj
      Nie zapominaj:Już pierwsze chwile
      Udręki w życiu wlały nam tyle
      Ach - te zaloty! ( Któż zliczy ile? )
      Nie zapominaj
      Nie zapominaj tych prób miłości
      I krzywd okrutnych i zelżywości
      Wszystkich zwłok, w zwłoce zaś cierpliwości
      Nie zapominaj
      Nie zapominaj jaka to siła
      Cnej stateczności.Dziś jest jak była
      Przewrotność żadna jej nie skaziła
      Nie zapominaj
      Nie zapominaj o nim co stale
      Kochał cię, miłym był ci raz, ale
      Wzruszyć wiernością nie umiał wcale
      Nie zapominaj.
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 31.01.12, 21:42
      Na progu który pozostał
      Anna Janko

      To nie ja
      to szereg coraz starszych kobiet
      przebiegają przez ciało jedna za drugą
      od największej pożądanej
      do najmniejszej zbędnej
      w nadmiarze gościnnej skóry

      Nie pamiętam która z nich z tobą zamieszkała
      nie odpowiadam za to że wykrzyknęła w przelocie
      że obiecała życie

      dawała nie swoje
      Teraz już dawno nie żyje
      wypchnięta
      przeze mnie
      przeze mnie
      przeze mnie

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 31.01.12, 21:48
      Garniemy się do muzyki,
      muzyka to jest nasz festyn,
      kochamy trąbki i smyki,
      obój, klarnet i klawesyn.

      Jest w domu lichtarz nieduży
      z wysoką świecą szkarłatną;
      ona do koncertów służy,
      do dźwięku dodaje światła.

      Ty ją zapalasz w godzinie
      muzycznej i płomyk świeci,
      w chwili, gdy z głośnika płynie
      Koncert Brandenburski Trzeci.

      Radość jak poważny taniec
      przesuwa swój cień po ścianach.
      I pada świecy pełganie
      na twarz Jana Sebastiana.

      Lipski kantor bardzo mile
      uśmiecha się zza oszklenia.
      Chciałbym wszystkie takie chwile
      ocalić od zapomnienia.

      K.I.Gałczyński
      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 31.01.12, 23:52
      OPIS ŚPIĄCEJ

      Gwiazdy nad miastem srebro swe gromadzą
      i twoje ramiona jakże senne płyną
      przez ciemność nocy
      i przez dnia zmęczenie
      że nie wiesz nic kochana
      o moich słowach
      które zostawiłem ci na wieczerzę
      i o zegarach
      które dla nas z wieczności
      wydobywają czas
      i o rozsypanych włosach wokół głowy
      gdy je księżyc zbiera w jasne loki

      Jerzy Piątkowski
      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 01.02.12, 15:38
      Nie myślcie, że jestem nieszczęśliwy.
      Cieszę się, że myślę.
      Myślcie, że się cieszę.

      Świadomość jest tańcem radości.
      Moja świadomość tańczy
      przed lampą deszczu
      przed łupiną ściany
      przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
      przed ustami mówiących przyjaciół
      przed własną ręką nieoczekiwaną
      przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości —
      w przepychu najlepszej zabawy
      i najwznioślejszego nabożeństwa
      nieoddzielnie
      moja świadomość tańczy.

      A kiedy porwie się taniec,
      zwyczajem każdego kłębka,
      pójdę do nieba —
      gdzie się nic nie czuje,
      gdzie od początku byłem, zanim byłem,
      gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
      tam — radość nie do opisania.
      . . . . .
      To wszystko.

      -Miron Białoszewski-
    • 01.02.12, 16:59
      "Co znaczy kochać" Jalu Kurek

      Jeśliś nie oszalał,

      jeśliś nie bluźnił,

      jeśli cię nie raniono ciężko,

      nie znasz różnicy między dniem a nocą.



      Komu ciemność pisana, Hanno?

      Nie ufam słowu, które kłamie.

      Twarzy brzoskwiniowa,

      co gęsty warkocz nocy upinasz gwiazdami,

      otwórz mi drzwi do światła



      Ciężko jest zdobyć miłość.

      Zachować ją — jeszcze trudniej.

      Traci się przy niej rozum, odwagę i miarę,

      ślepnie się przy niej i chudnie.



      Postaw przede mną pyszną, nieulękłą górę,

      rzuć mi pod nogi gniewną, zbuntowaną rzekę

      i patrz, jak iskrą wbijam się w chmurę,

      jak niosą mnie skrzydła dalekie.



      Do dna otchłani nie sięgnie oko,

      myśl nie ogarnie ciemnego zamętu,

      lecz ostro drąży przepaść głęboką

      spokojna gwiazda firmamentu.



      Kimżeś jest bez miłości?

      Trzciną. Cieniem trzciny. Niczym.

      Szukałeś tego wszędzie,

      w księgach, w ołtarzach, w jelitach ziemi,

      a było to w twojej piersi:

      mały, trzepotliwy gołąbek.



      Znalazłeś klucz od przepaści
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 01.02.12, 17:20

      Na piękny , słoneczny dzień:

      Uśmiechy to drobiazgi,
      lecz rozsypane wzdłuż
      ścieżki życia
      czynią niewyobrażalnych
      rozmiarów dobro...

      Ernesto Cortazar--
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 01.02.12, 18:13


      Krzysztof Jarzyński
      "Moja miła" Jalu Kurek

      Dziewczyna mi się marzy.

      Orlonosa i smagła.

      Słodka. Ale o ostrych rysach twarzy.

      Która? Chcę aby zgadła.



      Imię niechaj ma polskie. Oczy — jak sarna zlękniona.

      Tkliwość słowiańska.

      Lat dwadzieścia pięć. Smukła. Nerwowa. Szalona.

      Indianka. Gwiazda przewodnia. Żeglarska.



      To będzie moja dziewczyna.

      Świeża jak krew krążąca w żyłach.

      Samotnie, wysoko śpię w górach i przez sen ją wspominam.

      Bądź pozdrowiona, miła.



      Chcę, aby była jak wiatr, co liście trąca.

      Mądra. I ludzka. I przyjacielska.

      Nie w chmurach, ale po ziemi chodząca.

      Jednak anielska.



      Brązowooka, kasztanowłosa, śmigłonoga i śniada,

      chcę, aby mnie bardzo lubiła.

      Boję się, kiedy jest ciemno lub kiedy deszcz pada,

      aby się moja miła beze mnie nie zgubiła.



      Jak wiatr niech będzie. To znaczy: zdrowa, żywiołowa i lekka.

      Pochwalcie ją, panny ojczyste; muzę poety. Czy jest taka gdzieś?

      Tyleż kobiety, ile człowieka.

      Błysk kwiatu, skrzydło tańca. Taką chcę śpiewać i taką chcę mieć.



      Kochać — to nie spać, lecz myśleć. To nie jeść, lecz czuć.

      Można by umrzeć byleby, ona żyła.

      Kochać — to być przy niej żywej i ciepłej od snu.

      Dobranoc, miła.
      --
      Me forum - forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Fani_ksiazek_i_Remarque_a.html?t=1300028411481
    • 01.02.12, 18:16


      Tadeusz Różewicz "Dytyramb dla teściowej"

      Morze atramentu wypisali poeci
      Opiewając miłość do dziewczęcia
      Które jest czasem jak gęś
      A czasem jak cielę majowe
      Były spowijane jedwabiem słów
      Żony własne i żony cudze
      Lecz żaden rymopis nie wyśpiewał pochwały tej
      która jest matką dziewczyny
      Teściowej

      To ona zrodziła naszą jutrzenkę
      O synowie Apollina
      Ona jej strzegła jak źrenicy oka
      Ona piastuje owoce
      Naszej miłości szalonej

      Jest wysłańcem praktycznego życia
      Kalesony upierze
      skarpetki wyceruje
      i guzik utwierdzi przy koszuli
      Trzepie dywany wietrzy materace
      Rozliczne i nieskończone są jej małe prace
      Jesienią robi konfitury i kisi kapustę
      kiedy spadnie śnieg zaskrzypi mróz
      Jabłuszko znajdzie dla wnuka w komodzie
      Czasem chmura groźna i mroczna
      Przemknie po jej twarzy
      Lecz boskie niebo swe oblicze chmurzy

      Spójrzcie na jej siwe włosy
      Każdy włos to jeden dzień jedna łza
      jedna jesień jedna wiosna

      Ona czujnie patrzy i pilnuje
      By nie zgasł płomień domowego ogniska

      Kiedy trzeba miotłą odpędzi nocne ćmy
      Ona oko i ucho domu
      Stoi na straży szlachetnych praw i obowiązków

      Za wszystkie głupie żarciki
      przeproście teściową
      Starą kobietę
      Która wyciąga ręce
      Aby się ogrzać przy ognisku domowym

      Pokłońcie się do samej ziemi
      Głupie konie rżące na dźwięk
      Tego Szanownego imienia

      I powiedzcie ludzkim głosem:
      "Chodź matko do nas."




      --
      Ulubione : forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Milosnicy_ksiazek_Remarque_a.html?s_action=f_add
    • 01.02.12, 20:41
      Zaciemniły się świerki,
      nad każdym wzeszła gwiazda,
      noc jak ty: przytula i rozchmurza ;

      światło zorzy dalekiej
      jast jak miasto dalekie
      błyskające gwiazdami od wzgórza.

      Łzy, co nam z oczu zlecą,
      ziemi o nas powiedzą,
      chodźmy w drogę, łzy w drodze obeschną;

      łzy nie przynoszą ujmy,
      a my w tę noc wędrujemy
      roziskrzoną, rozśpiewaną, bezkresną.

      Trzcina śpi na jeziorze,
      znieruchomiały zorze
      i wiatr się uspokoił.

      Gwiazdy srebrnoramienne,
      świecą gwiazdy promienne,
      każda nad świerkiem swoim.

      K.I.Gałczyński
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.