• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

______WIERSZE________________ Dodaj do ulubionych

    • 20.02.12, 21:57

      Chłód

      czuła kolanami chłód marmurowej posadzki
      na zewnątrz panował upał

      kopuła bazyliki objęła jej głowę
      za szybą Pietà

      jak senny kwiat twarz dziewiczej matki
      a On w poprzek na jej kolanach
      piękny i męski jak dziecko

      wzruszenie którego nie oczekiwała
      bliskie bólu zachwytu i wspomnień ekstazy

      jak pomieścić je niechciane
      wewnątrz jednej łzy

      w skurczu serca
      w tej modlitwie profana

      Rzym, sierpień 2011

      Idalia Gaudyn
    • 21.02.12, 02:11


      "Słowa" Anne Sexton

      O słowa należy dbać,
      nawet o te cudowne.
      Dla cudownych robimy najwięcej,
      czasami roją się jak owady
      i nie żądlą, lecz całują.
      Potrafią być niegorsze od palców.
      Potrafią być pewne jak skała,
      na której nie wahasz się usiąść.
      Potrafią być stokrotkami, ale i siniakami,

      Mimo to jestem zakochana w słowach.
      Są gołębiami spadającymi z sufitu.
      Są sześcioma nieskalanymi pomarańczami na moich kolanach.
      Są i drzewami, i kończynami lata,
      a także słońcem, jego ognistym obliczem.

      A jednak często mnie zawodzą.
      Tyle rzeczy chcę powiedzieć,
      tyle historii, obrazów, przysłów, etc.
      Lecz słowa nie dość się do tego nadają,
      całują mnie nie te co trzeba.
      Czasami wzbijam się jak orzeł
      ale na skrzydłach strzyżyka.

      Jednakże staram się uważać
      i być dla nich miła.
      Ze słowami i jajkami należy ostrożnie.
      Gdy się je uszkodzi, nikt ich
      nie naprawi.

      (przeł. Monika J. Sujczyńska)



      • 21.02.12, 02:12


        "Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę" Anne Sexton

        Kiedy mężczyzna
        wchodzi w kobietę
        jak fala która wgryza się w brzeg
        raz za razem
        i kobieta otwiera usta w rozkoszy,
        a zęby jej lśnią
        jak alfabet,
        zjawia się Logos dojący gwiazdę,
        i mężczyzna
        wewnątrz kobiety
        zawiązuje węzeł,
        by nic ich nigdy
        nie rozdzieliło,
        a kobieta
        wdrapuje się do środka kwiatu
        i połyka łodygę,
        i zjawia się Logos
        i puszcza z uwięzi ich rzeki.
        Ten mężczyzna,
        ta kobieta,
        zgłodniali w dwójnasób,
        usiłowali przedrzeć się
        przez zasłonę Boga
        i na chwilę zdołali,
        a jednak Bóg
        z właściwą sobie perfidią
        rozwiązuje węzeł.
        Dotknięcie

        Moja dłoń była miesiącami
        zapuszkowana. Poręcz w metrze i nic więcej.
        Może obtłuczona, myślałam,
        i dlatego ją zaplombowali.
        Ale kiedy tam zajrzałam, leżała spokojnie.
        Można z niej odczytać czas, pomyślałam,
        jak na zegarze, z tych pięciu kłykci
        i cienkich podziemnych żył.
        Leżała jak nieprzytomna kobieta
        karmiona przez rurki, o których nie wie.

        Zapadła się ta dłoń,
        drewniany gołąbek
        co wybrał odosobnienie.
        Odwróciłam ją i wnętrze dłoni było stare,
        z liniami narysowanymi jak w cienkiej koronce
        i wydzierganymi wzdłuż palców.
        Tłuste i miękkie i miejscami ślepe.
        Nieodporne i tyle.

        A wszystko to jest metafora.
        Zwyczajna dłoń: tylko wysamotniona
        za dotknięciem czegoś
        co jej odpowie dotknięciem.
        Moja suka tego nie zrobi.
        Jej ogon wymachuje za żabami w bagnie.
        Ja jestem tyle co puszka z pokarmem dla psów.
        Ona ma swój własny głód.
        Moje siostry tego nie zrobią.
        Żyją w szkole z wyjątkiem guzików
        i łez lejących się jak lemoniada.
        Mój ojciec tego nie zrobi.
        On jest częścią domu i nawet w nocy
        żyje w maszynie, którą zmontowała matka,
        a jego praca, jego praca wciąż ją naoliwia.

        Kłopot polega na tym
        że pozwoliłam zamarznąć swym gestom.
        Kłopot nie krył się
        w kuchni ani w tulipanach
        tylko w mojej głowie, mojej głowie.

        Nagle wszystko to odeszło w przeszłość.
        Twoja dłoń znalazła moją dłoń.
        Życia krwawy skrzep wdarł mi się w palce.
        Och, mój cieślo,
        zaczęła się odbudowa palców.
        Tańczą z twoimi.
        Tańczą na strychu i stąd aż do Wiednia.
        Na całą Amerykę żyje moja dłoń.
        Nawet śmierć jej nie zatrzyma
        krwi rozlewem.
        Nic jej nie zatrzyma, gdyż to jest królestwo
        z tego świata i z tamtego świata



    • 21.02.12, 03:13

      Izrafel" Edgar Allan Poe

      Jest duch na niebie, co ma lutnię
      Z własnego serca ciepłych strun.
      Nikt tak nie śpiewa dziko-pięknie,
      Jak Izrafel, wśród gwiezdnych łun.
      Słysząc go, gwiazdy dziwem zdjęte,
      Jak legendowa niesie wieść,
      Stają zachwytem w czar ujęte
      I wszelka rzecz, która go słyszy,
      W skupionej milknie ciszy.
      W obłokach drżąca,
      Tarcz miesiąca
      Purpurą płonie,
      I tchnie miłością zrumieniona
      W eterów łonie.
      A z nią Pleady,
      Gwiazd gromady,
      Których jest siedem wśród przestrzeni,
      Stają w milczeniu odurzone
      Czarem tych pieni.
      I mówi ów płomienny chór,
      Złożony z gwiazd tak wielu,
      Że pieśni wdzięk i ognia żar
      Płonący w Izrafelu
      Pochodzą z jego żywej lutni,
      Drgających strun.
      Na której gra on, Boski pieca,
      Wśród gwiezdnych łun
      Lecz tam, gdzie jaśni mkną anieli
      U Niebios proga,
      Głębia jest myśli powinnością
      A Miłość gdy płomieniem strzeli
      Dorasta Boga.
      Tam błądzą rajskich dziewic krocie
      W świateł odmęcie.
      Podobne gwiazdom czczonym przez nas
      Na firmamencie.
      Więc to niesłusznie Izrafelu
      Najlepszy, bo najmędrszy bardzie,
      Że nasz śpiew ziemski beznamiętny,
      Chcesz mieć w pogardzie.
      Dla ciebie płoną na błękicie
      Ognie bez skazy.
      Udziałem twoim długie życie
      Górne ekstazy.
      Śpiewając w modrych świateł toni
      Wawrzyn na jasnej nosisz skroni.
      Toż nie dziw, że gdy w rytm ognisty
      Wlewasz twą miłość, radość, żal,
      Słucha w skupieniu chór gwiaździsty
      Aż skona w ciszy uroczystej
      Ostatnia z dźwięcznych fal.
      O tak! Tyś boskim niebios wieszczem
      Lecz tu, na naszym świecie
      Radość się miesza z bólu dreszczem
      I ziemskie tylko rośnie kwiecie.
      A blady cień twej szczęśliwości
      Gdy od niebiańskich padnie bram,
      Rozprasza dla nas ciemność nocy
      I za blask słońca starczy nam.
      Lecz gdybym był!
      Na gwiezdny pył,
      Rzucony w słońc etery
      A Izrafel na miejscu mym
      Do ziemskiej zstąpił sfery
      Nie tak by dziko, smętnie brzmiał
      Doczesny jego śpiew.
      Jak pieśń ma, co bijącym tętnem
      Echem płynęłaby namiętnym
      W bezmiar niebiańskich sfer.--
      Me forum - forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Fani_ksiazek_i_Remarque_a.html?t=1300028411481
    • 21.02.12, 03:27






      Tomasz Drachal


      Ptasim odlotom

      opuszczone pióra nosząc w klapie
      myśli jak psy zaszczekane giną
      droga droga na dziur kieszeń

      iść za okno kaskadami pereł
      w glebę się przetrawić dawać rosnąć
      kwiatom jakże przyzwoitym –

      uporządkowanym jakich grządki
      uprawiają wszyscy żadni piękna
      na swój obraz wypaczeni --
      Me forum - forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Fani_ksiazek_i_Remarque_a.html?t=1300028411481
    • 22.02.12, 00:10
      "My" Anne Sexton

      Byłam owinięta w czarne

      futro i białe, a ty

      rozebrałeś mnie,

      pozostawiłeś w złotym świetle,

      potem nałożyłeś mi koronę,

      a śnieg prószył na zewnątrz

      ukośnymi strzałkami.

      Gdy dziesięciocalowy śnieg

      spadał jak gwiazdy

      w małych bryłkach wapienia,

      byliśmy wewnątrz swych ciał

      (w tej przestrzeni co nas pogrzebie),

      ty byłeś w moim ciele

      (w tej przestrzeni co nas przeżyje)

      i wpierw otarłam ręcznikiem

      twoje stopy do sucha,

      gdyż byłam twą niewolnicą,

      a ty nazwałeś mnie księżniczką.

      Księżniczką!



      Och, wtedy

      wstałam obleczona w złotą skórę,

      odrzuciłam psalmy

      i zdjęłam ubranie,

      a ty rozwiązałeś uzdę

      i rozwiązałeś lejce,

      a ja rozpięłam guziki,

      rozluźniłam kości i całą tę gmatwaninę,

      zniszczyłam kartki z Nowej Anglii,

      styczniową noc o dziesiątej godzinie

      i powstaliśmy jak pszenica,

      łan za łanem złota

      i zbieraliśmy żniwo,

      nasze żniwo.

      Przełożyła
      Teresa Truszkowska
      • 22.02.12, 00:11
        "Kąpiel nago" Anne Sexton

        W połudntowo-zachodnim zakątku Capri

        odkryliśmy nieznaną grotę,

        gdzie nie było ludzi

        i weszliśmy do niej,

        by nasze ciała

        nie były już samotne.



        Ryby w naszym wnętrzu

        na chwilę zniknęły.

        Prawdziwe ryby nie zwracały uwagi.

        Nie zakłócaliśmy ich prywatnego życia.

        Spokojnie płynęliśmy nad nimi

        i poniżej, wypuszczając

        bąbelki powietrza jak białe

        baloniki, co wzlatywały

        ku słońcu w pobliżu łódki,

        w której włoski przewoźnik drzemał

        w kapeluszu zsuniętym na twarz.

        Woda była tak przejrzysta, że mogłam

        przez nią czytać książkę.



        Woda tak wynosiła, że mogłam

        kołysać się w niej oparta na łokciu.

        Leżałam jak na otomanie.

        Spoczywałam jak

        Czerwona Odaliska Matisse'a.

        Woda była dla mnie dziwnym kwiatem.

        Wyobraźcie sobie kobietę

        bez sukni i szala

        na posłaniu głębokim jak grobowiec.

        Ściany tamtej groty

        mieniły się wszystkimi barwami błękitu,

        a ty powiedziałeś: "Spójrz! Masz oczy

        koloru wody morskiej. Spójrz! Twoje oczy

        są lazurowe jak niebo." I moje oczy

        zamknęły się jakby je nagle

        ogarnął wstyd.

        Przełożyła
        Teresa Truszkowska
    • 22.02.12, 02:39





      Tomasz Drachal
      Ja poeta
      nazwano mnie poetą
      pusty śmiech mnie ogarnia
      Zaraz się przewrócę
      tyle liści pod nogami
      Tyle złudzeń słów tyle

      A nad nami kłębią się
      jak chmury na zawieję
      marzenia
      i porywa nas wiatr
      od drzewa do drzewa

    • 22.02.12, 16:54
      Batsheba...


      Z łupiny lekkiej
      śliskiej materii
      uwolniona nocą

      Wykwita bielą
      przywołana słabym
      wieczornym światłem

      Strojna kształtami
      nie okazywanymi
      świeci jak latarnia

      Pełga płomieniem
      wzywającym ćmę
      na miłość ostatnią..R.B...
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 22.02.12, 21:18
      Anna Świrszczyńska - "Wszystkie chwyty dozwolone"

      Chwytam się różnych rzeczy,
      śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów,
      czułości dziecka, wyjazdów,
      wierszy Różewicza,
      snu, jabłek, porannej gimnastyki,
      rozmów o błogich własnościach witamin,
      wystaw awangardowej sztuki,
      spacerów na kopiec Kościuszki, polityki,
      muzyki Pendereckiego,
      żywiołowych katastrof w obcych krajach,
      rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności,
      plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali,
      nauki włoskiego języka,
      sympatii dla psów, kalendarza.

      Chwytam się wszystkiego,
      żeby się nie zapaść
      w przepaść.
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 22.02.12, 21:44

      Luty

      Jeszcze tyle tygodni! Po co wiosny czekać?
      Bielą mroźnego kwiatu sad dziś w nocy obrósł,
      Słońce między pnie poszło szafiry rozwlekać
      I siec prętami cienia, biały skrzący obrus.

      Na nisko zwisłą gałąź spada ciężko wrona
      I skrzydłem białe puchy zmiata od niechcenia
      Wtedy pod nią na śniegu, śmiesznie wydłużona,
      Modrą wronę kołysze modra gałąź cienia.

      Drzewom sen o jesieni w mróz jest jeszcze dalszy
      A przecież - patrz - w tym białym roziskrzonym pyle
      Płonie już oto pąsem gatunek najtrwalszy
      Ścigłych, zimowych jabłek...Przyleciały gile!

      Beata Obertyńska--
      Lubie... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 22.02.12, 21:49
      "Cud"! Sylvia Plath
      Jakby mi dano w pysk.
      Proszę płacić,

      Za oglądanie moich blizn proszę płacić
      I za słuchanie serca -
      Ono znów stuka w ciszy.

      Proszę płacić, drogo płacić
      Za każde słowo i dotyk
      Lub kroplę krwi,

      Za włosów kosmyk, strzęp ubrania.
      Tak, tak Herr Doktor.
      Tak, tak Herr Wróg.

      Jestem pańskim dziełem.
      Pańską chlubą.
      Dziecięciem ze szczerego złota,

      Które roztapia byle krzyk.
      Miotam się jak opętana.
      Proszę nie myśleć, że nie doceniam pańskich starań.

      Popiół, popiół -
      Pan go rozgrzebuje, ogląda.
      Ciała i kości już nie ma -

      Mydło,
      Ślubna obrączka,
      Złota plomba,

      Herr Got, Herr Lucyfer,
      Strzeżcie się
      Strzeżcie.

      Z popiołu
      Wstanę płomiennowłosa
      By połknąć mężczyzn jak powietrze.

      Przeł. Ewa Fiszer
      --
      Lubie... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 22.02.12, 21:52
        "Jestem pionowa" Sylvia Plath

        Lecz wolałabym być pozioma.
        Nie jestem drzewem zakorzenionym w ziemi,
        Ssącym minerały i macierzyńską miłość,
        Żeby każdego marca rozbłysnąć liściem,
        Nie jestem też tak piękna jak kłąb ogrodowy,
        By wzbudzać okrzyk zachwytu wspaniałą barwą,
        Nieświadoma, że wkrótce utracę swe płatki.
        W porównaniu ze mną drzewo jest nieśmiertelne
        A główka kwiatu bardziej godna podziwu.
        Ja zaś pożądam długowieczności drzewa i śmiałości kwiatu.

        Dzisiejszej nocy, w bladym świetle gwiazd,
        Drzewa i kwiaty rozsiewają świeże zapachy.
        Przechadzam się pośród nich, lecz mnie nie widzą.
        Wyobrażam sobie, że kiedy śpię,
        Jestem do nich bardzo podobna-
        Myśli mi się mącą-
        To położenie jest dla mnie naturalne,
        Gdyż wtedy rozmawiam swobodnie z niebem,
        A stanę się użyteczna, gdy położę się już na zawsze:
        Wówczas drzewa choć raz mnie dotkną, a kwiaty znajdą dla mnie czas.
        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 22.02.12, 22:09
      Ocalić od zapomnienia

      - - - - - - - -

      Ile razem dróg przebytych
      Ile scieżek przedeptanych
      Ile deszczów, ile śniegów
      Wiszących nad latarniami

      Ile listów, ile rozstań
      Ciężkich godzin w miastach wielu
      I znów upór, żeby powstać
      I znów iść i dojść do celu

      Ile w trudzie nieustannym
      Wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń
      Ile chlebów rozkrajanych
      Pocałunków ? Schodów ? Książek ?
      Oczy twe jak piękne świece
      A w sercu źródło promienia
      Więc ja chciałbym twoje serce
      Ocalić od zapomnienia

      U twych ramion płaszcz powisa
      Krzykliwy, z leśnego ptactwa
      Długi przez cały korytarz
      Przez podwórze, aż gdzie gwiazda Wenus
      A tyś lot i górność chmur
      Blask wody i kamienia
      Chciałbym oczu twoich chmurność
      Ocalić od zapomienia

      ------

      /Konstanty Ildefons Gałczyński
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 22.02.12, 22:11
      "Lady Łazarz" Sylvia Plath

      Znów to zrobiłam
      Co dziesięć lat
      Udaje mi się -

      Żywy cud, skóra lśni się
      Jak hitlerowski abażur,
      Prawa stopa

      Przycisk,
      Twarz bez rysów, żydowskie
      Cienkie płótno.

      Wrogu mój
      Zedrzyj sobie ze mnie ręcznik.
      Czyżbym wzbudzała strach?

      Nos, oczodoły, zębów pełny garnitur?
      Jutro
      Nie będzie mi już czuć z ust.

      Wkrótce, wkrótce
      Ciało, które żarła czarna jama
      Poczuje się na mnie jak w domu,

      Uśmiechnę się jak dama.
      Mam niespełna trzydzieści lat.
      I jak kot muszę umrzeć dziewięć razy.

      To był Trzeci Raz.
      Co za bezsens
      Unicestwiać tak każdą dekadę.

      Milion włókien.

      Pogryzając fistaszki tłum

      Pcha się, by

      Patrzeć jak mnie odwijają starannie.
      Strip - tease monstr.
      Panowie, panie

      Oto moje ręce
      Moje uda. Tak
      Może i zostały ze mnie tylko skóra i kości,

      Niemniej jestem tą samą kobietą.
      Pierwszy raz miałam dziesięć lat.
      Był to wypadek.

      Za drugim razem
      Chciałam wytrwać po kres i już nie wrócić.
      Kołysałam się

      Zamknięta w sobie jak muszla.
      Musieli wołać i wołać.
      Wygrzebywać ze mnie robaki jak lepkie perły.

      Umieranie
      Jest sztuką tak jak wszystko.
      Jestem w niej mistrzem.

      Umiem robić to tak, że boli
      Że wydaje się diablo rzeczywiste.
      Można by to nazwać powołaniem.

      Dosyć łatwo jest to zrobić w celi.
      Dosyć łatwo jest to zrobić i w tym trwać.
      To teatralny

      Powrót w dzień
      Na to samo miejsce i w tę samą twarz, by usłyszeć
      ten sam krzyk
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 23.02.12, 17:31
      Feliks Konarski



      Są ludzie tak szczęśliwi, że o nic nie proszą...
      Są nieba wciąż błękitne, które chmur nie noszą...
      Są lądy nie znające zimy ani jesieni...
      Są rzeki, w których woda szmaragdem się mieni...

      Są drzewa, których zieleń staje się okrutna...
      Są ptaki kolorowe jak Tycjana płótna...
      Są miasta wiecznie białe albo wiecznie złote...
      Skazane od powicia na słońca spiekotę!
      A ja bym chciał już wreszcie spojrzeć raz do góry

      I ujrzeć szare niebo, z na nim szare chmury-
      I z tych chmur, żeby deszczu szare krople błysły,
      A tuż u stóp zmęczonych szare fale Wisły...
      Szarym, jesiennym rankiem iść przez Marszałkowską,
      Pod szarym niebem usiąść ze swoją szrą troską...
      Znów się znaleźć w szarym wróbli tłumie

      Ja, szary, prosty człowiek...
      A świata nie rozumie.
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 23.02.12, 18:47

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 23.02.12, 18:49

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 23.02.12, 18:50

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 24.02.12, 00:03


      Percy Bysshe Shelley - Strofy

      Gdy ktoś lampę roztrzaska,
      W ciemnym pyle światło jej kona;
      Gdy wiatr chmurę rozwieje,
      Gaśnie tęcza w niebie rozjarzona.
      Kiedy zerwie się struna,
      W zapomnieniu ginie pieśń zaczęta;
      Kiedy usta zamilkną,
      Słów najdroższych nikt już nie pamięta.

      Gasną blaski i tony,
      Kiedy zniszczył los lampę i lutnię:
      Tak i w sercu nie zabrzmi
      Żadna pieśń, gdy puste i smutne,
      Żadna pieśń, tylko lament
      Jak ów wiatr, co wśród ruin przeraża,
      Albo fale bijące
      W brzeg, żałobne, po śmierci żeglarza.

      Miłość, gdy się poczyna,
      Każe gniazdo bezpieczne porzucić,
      W kruchym, słabym zamieszkać —
      I utracić wszystko. Tak się smucisz,
      O miłości, tak płaczesz!
      Czemu szczęścia swego strzec nie umiesz?
      Co najkruchsze — wybierasz
      Na kołyskę, na dom swój, na trumnę.

      Będziesz miotać się w żalu,
      Niby kruki, które wiatr kolebie.
      I wyszydzi cię rozum —
      Zimne słońce na grudniowym niebie.
      W twoim gnieździe wysokim
      Każde źdźbło w marny pył się przemieni.
      Będziesz naga, wyśmiana,
      Gdy spadają liście w mrok jesieni



      • 24.02.12, 00:04
        Anna Kamieńska - Czas

        Czas mój ..twój ..
        a może nasz
        czas biegnie uliczkami
        prostymi ..krętymi
        omija kałuże
        szczęścia i goryczy
        czekamy na czas
        który goni nieustannie nas
        wylicza ....
        sekundy
        minuty
        godziny
        biegnie i biegnie dogonić się
        nie może prysła
        iskierka nadziei
        stop stoi czas
        • 24.02.12, 00:06


          SYLVIA PLATH

          ***
          zamówiłam tę czystą drewnianą skrzynkę
          toporną jak stołek i zbyt ciężką by ją dzwignąć
          mogłaby to być trumna dla karła
          albo dla mocno zbudowanego niemowlęcia
          gdyby nie panująca w niej wrzawa

          skrzynka jest zamknięta i groźna
          muszę z nią przebyć noc
          nie mogę się od niej oddalić
          nie ma w niej okien, więc nie widać, co jest w środku
          tylko mały otwór z siatką, żądnego wejścia
          przykładam oko do siatki
          jest tam ciemno, ciemno
          jakby się roiło od afrykańskich rąk
          malutkich i ugniecionych na eksport
          ciemnych w ciemności i wspinających się gniewnie

          jak mogę je uwolnić?
          najbardziej przeraża mnie hałas
          niezrozumiałych zgłosek
          są jak gawiedź rzymska
          każdy z osobna niestraszny, ale razem, mój Boże!

          wsłuchuję się w tę rozwścieczoną łacinę
          nie jestem Cezarem
          zamówiłam skrzynkę pełną szaleńców
          mogą sobie umrzeć, ale muszę ich karmić, jestem właścicielką

          zastanawiam się czy są głodne
          zastanawiam się czy zapomniałyby o mnie
          gdybym po prostu otworzyła zamki, cofnęła się
          i zamieniła w drzewo

          jest tu przecież biedrzeniec w płowych kolumnadach
          i są halki wiśni

          mogłyby mnie tak zaraz nie rozpoznać
          w mojej księżycowej sukni i żałobnym welonie
          nie jestem źródłem miodu
          dlaczego miałyby się skierować ku mnie?
          jutro będę ich słodkim bogiem, wypuszczę je

          skrzynka jest tu tylko chwilowo

          przekład Julia Hartwig






    • 24.02.12, 14:30

      D W A
      W I A T R Y

      Julian Tuwim

      Jeden wiatr - w polu wiał,
      Drugi wiatr - w sadzie grał :
      Cichuteńko, leciuteńko,
      Liście pieścił i szeleścił,
      Mdlał...

      Jeden wiatr - pędziwiatr!
      Fiknął kozła, plackiem spadł,
      Skoczył , zawiał , zaszybował,
      Świdrem w górę zakołował
      I przewrócił się, i wpadł
      Na szumiący, senny sad,
      gdzie cichutko i leciutko
      Liście pieścił i szeleścił
      Drugi wiatr...
      Sfrunął śniegiem wiśni kwiat,
      Parsknął śmiechem cały sad,
      Wziął wiatr brata za kamrata,
      Teraz z nim po polu lata,
      Gonią obaj chmury, ptaki,
      Mkną, wplątują się w wiatraki,
      Głupkowate mylą śmigi,
      W prawo, w lewo, świst, podrygi,
      Dmą płucami ile sił,
      Łobuzują, pal je licho ! ...

      A w sadzie cicho, cicho ...--
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 24.02.12, 14:31
      „Wiatraki”
      Z dala od ludzkich siedlisk
      Pośród pól, markotny -
      Rzadko kto go odwiedzał -
      A wiatrak stał samotny.

      Tęsknotą ramion z drewna
      Szalone wiatry zgarniał,
      A gdy ucichły - ziewał
      I mąki nie mełł w żarnach.

      I skrzypiąc sennie marzył
      O Don Kichocie z Manchy,
      Gdyby się kiedyś zdarzył,
      To chętnie by powalczył.

      Pewnego dnia o brzasku,
      Nastąpił czas upiorny,
      Tuż obok w huku, trzasku
      Stanęły trzy potwory.

      Ten w miejscu dwóch par ramion
      Trójdzielnym kręci śmigłem
      I nogę ma blaszaną,
      I świszczy to przebrzydle.

      Ze zbóż nie miele mąki,
      Gwizdaniem straszy ptaki,
      Wykręca jakimś prądem.
      Potrzebny komu taki ?

      Romantyzm licho wzięło,
      Gdy z kosą spoza płotów
      Do bitwy z nim stanęło
      Trzy wioski Don Kichotów.

      23 lutego 2012 Maria Żemełko
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 24.02.12, 20:19
      Ludwik Jerzy Kern - Jastrząb i kura

      Pewien jastrząb,
      co życie całe spędził w górze,
      podczas jakiejś wyprawy zakochał się w kurze.

      Różne dziwy się dzieją,
      gdy w grę wchodzi miłość.
      Jastrząb z kurą
      w ogromną popadli zażyłość.

      Jemu
      jedno szczególnie przypadło do smaku,
      to, że kura jest inna od znanych mu ptaków,
      że spokojna,
      że cicha,
      że nigdzie nie lata,
      że poza swym podwórkiem już nie widzi świata...
      I to były, jak sądzę, te powody główne,
      że jastrząb wybrał kurę, a nie jastrzębównę.

      Jej z kolei
      ogromnie podobało w nim się,
      że każdej chwili usiąść może gdzieś na gzymsie,
      i na wieży,
      i wyżej,
      wiele wyżej jeszcze,
      gdzieś na chmurach, co w sobie kryją zimne deszcze,
      a mimo to,
      wbrew swojej jastrzębiej naturze,
      woli dreptać po ziemi
      przy niej,
      przy swej kurze.

      Tak go zresztą po jakimś czasie opętała,
      że gdy wzlecieć miał chętkę,
      płakać zaczynała,
      jemu żal się robiło,
      szedł,
      przepraszał kurę
      i przysięgał, że nigdy nie poleci w górę.

      Dziś,
      po latach,
      gdy kura całkiem mu obrzydła,
      opuścić jej nie może, bo nie niosą skrzydła.
      Odwykły.
      Nic mu na to już pomóc nie mogę...
      Jastrzębie inne z tego niech mają przestrogę
      --
      Me forum - forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Fani_ksiazek_i_Remarque_a.html?t=1300028411481
    • 24.02.12, 22:12
      W lisim potrzasku
      zatrzymana chwilą
      miękkim dotykiem
      obezwładniającym

      Wstrzymana w biegu
      do celu nieznanego
      upadłaś chętnie w
      drżące powietrze

      Wibrujące w płucach
      pobudzone dreszczem
      w lisim potrzasku
      zostaniesz już wiecznie


      --z Netu---
    • 25.02.12, 15:05
      Chocolate Spoon - Jestem wolny

      Chcę żeby domem był mi cały świat,
      Chcę by tak było.
      Wszędzie granice,
      ja przekroczyć ich wciąż nie mam siły.
      Chcę żeby rzeka, która płynie tu,
      Nie umierała, drzewa nad rzeką.

      Ja jestem wolny, mam swoje zdanie,
      to czego pragnę to świat bez granic.

      Każdy człowiek powinien mieć swój dom na rozstaju dróg,
      Miejsce, w które się wraca ze świata,
      Gdzie spóźniony wędrowiec mógłby wreszcie odpocząć po latach.

      Ja jestem wolny, mam swoje zdanie,
      To czego pragnę to świat bez granic.
      Ja jestem wolny, mam swoje zdanie,
      To czego pragnę to świat bez granic.
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 19:26

      "Filozofia miłości" Percy Bysshe Shelley

      Źródła spływają się w rzece

      A rzeki znów — w oceanie;

      Niebo ma w swojej opiece

      Wichrów radosne splątanie;

      Oddzielnych przedmiotów rzesza

      Boską decyzją tajemną

      Spotyka się, łączy, miesza —

      A ty — nie złączysz się ze mną?



      Spójrz, góry całuje słońce,

      Fale brzeg biorą w objęcia;

      Kwiat innym kwiatom na łące

      Nie skąpi choćby dotknięcia;

      Niebo ku ziemi twarz zwraca,

      Nów gwiazdom otwiera nawias:

      Trwa czuła żywiołów praca,

      A ty — ty ust mi odmawiasz!

      Przełożył
      Stanisław Barańczak--
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 19:40
      Rainer Maria Rilke - Los kobiety

      Jak król na łowach, kiedy chwyci szklankę w dłonie,
      aby pić z niej, bo mu pragnienie dokuczyło -
      i jak wypitą później odstawia na stronie
      właściciel, przechowując ją jakby niebyłą;

      tak los, spragniony również, być może, niejedną
      podnosił czasem do ust swoich dla wypicia,
      i którą później małość spełnionego życia,
      zbyt lękliwego, by ją rozbić, zbędną

      odstawia do serwantki, co trwożnie strzeżona
      przechowuje w swym wnętrzu jego kosztowności
      (lub rzeczy, które za takie ujść mogą).

      I stała obca, jak zawsze pożyczona,
      aż zestarzała się i oślepła w ciemności,
      nigdy nie będąc niezwykłą i drogą.
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 19:51
      Jeden z... - na wieczór...
      ________________

      3



      Nigdy dość z tobą wzrok się nie nawita

      Ni się z twą duszą nagadam do syta,

      Ni pojąć zdołam, żeś był rzeczywiście!



      Wytworny — w białym na szyi batyście

      I w ciemnomodry odzian frak z epoki

      Tej, co się w szale stroiła i loki,

      Datę swą znacząc na poległych liście

      I łamiąc białe wśród olszynki ręce...



      Dziwne nad sercem czynisz mym uroki,

      Ław krzemienieckich uczniu smutnooki,

      Żyw dotąd w młodej Szopena piosence!



      I dziś, gdy doba u proga złowieszcza,

      Tamtej, minionej, głusząc ton wysoki,

      Bezcennym czyni dobro postradane,

      Wszystek się dla mnie wdzięk jej w tobie streszcza,

      Cieniu, coś raczył paść na moją ścianę!

      Maryla Wolska
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.