• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

______WIERSZE________________ Dodaj do ulubionych

    • 25.02.12, 19:53
      "Co jednolite, trwa..." Percy Bysshe Shelley

      Co jednolite, trwa, co różne, mija.
      Niebo lśni zawsze, a świt gubi cienie.
      Życie - kopułą szklaną, skąd przebija
      Tłum barw i wieczność plami, nim sklepienie
      Pod stopą śmierci nie trzaśnie. Ziszczenie
      Pragnień śmierć daje. Wnijdź w nią. Ona chowa
      Wszystko, co zbiegło już. Rzymu kamienie,
      Lazury, kwiaty, gruz, muzyka, słowa -
      Zbyt słabe: chwały ich nie odda mowa.

      przełożył: Jerzy Pietrkiewicz
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 19:57
      Percy Bysshe Shelley "Muzyka, gdy już nie dźwięczy"

      Muzyka, gdy już nie dźwięczy

      Głos, wibruje wciąż w pamięci;

      Woń, gdy fiołki zwiędną, ściśle



      Przetrwa w pobudzonym zmyśle.

      Róże ścięte? — spójrz, tych dwoje

      Śpi na łożu z płatków; twoje

      Sny, gdy skryje cię mogiła,

      Miłość będzie dalej śniła.

      Przełożył
      Stanisław Barańczak
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 20:07
      Jacek Cygan - Czas nas uczy pogody

      Widziałam wiatr o siwych włosach,
      roznosił spokój wśród pól,
      w ciepłe babie lato kości grzał,
      a innym razem lasy kosił,
      spadał ostrzem z gór,
      młody był, Bogiem był i gnał wolny tak.

      Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
      zaplącze drogi, pomyli prawdy,
      nim zboże oddzieli od trawy.
      Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody,
      czas nas uczy pogody,
      tak od lat, tak od lat.

      Ilu ludzi czas wyleczył z ran,
      zamienił w spokój burzę krwi,
      pewnie kiedyś tam, pod jesień tak,
      też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

      Widziałam dni w muzeach sennych,
      o wnętrzach zimnych jak mrok,
      starsi ludzie w rogach wielkich sal,
      księgi pięknych myśli pełne,
      pokrył gruby kurz,
      herbaty smak, kapci miękkich szum, spokój serc

      Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
      zaplącze drogi, pomyli prawdy,
      nim zboże oddzieli od trawy.
      Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody,
      czas nas uczy pogody,
      tak od lat, tak od lat.
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 25.02.12, 22:05

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 26.02.12, 00:07


      Isabel Moniq Bill

      stan wojenny

      bez ostrej amunicji słów
      jeńców wspomnień
      wywlekanych na bruk dnia
      bez aktów dłoni
      bijących na alarm
      najcichsza wojna świata
      milczenie
      uwiezione w gardłach
      do grobowej deski
      uczulenie na nie dotyk przypadkowy
      na uśmiech niechcący obok
      na drobny tik oczu
      liczenie dni
      z okna autobusu
      przychodzi tak łatwo
      gdy obok cisza
      czasem tylko
      wiatr ucina głowy za głupotę
      przymusowej ascezy
    • 26.02.12, 14:22
      Kocham czar wspomnień, smutny wdzięk dawności,
      Woń starych dworów, pustki i lawendy,
      Roztwory wielkich, szklanych drzwi - bez gości,
      Myśl, że tak wiele przeszło życia tędy,
      Życia co płynąc, jak dym się ulatnia -
      I żem nie pierwsza tu i nie ostatnia...
      I zdaje mi się, ze w powietrza strudze,
      Co przez pokoi płynie pustkę wonną,
      Dech się czyjś ostał, jakieś szczęście cudze,
      Żal czyjś tęsknotą gnany tu pozgonną,
      Coś, co jak zapach uwiędłego kwiatu,
      Miejsc się kochanych nie puszcza i trwa tu.
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 26.02.12, 14:23
        Opór na Storożką

        Woda rwąca, zielona,
        Zimny, śliski, migotliwy pęd.
        Wyciągnięte na wietrze ramiona.
        Ślady mokrych na kamieniach pięt...
        Wertep, glina, dziewanny.
        Kij, kapelusz na oczach, jak grzyb -
        Na dnie wody zachłannej, przeszklannej,
        Cienie drobnych ślizgają się ryb.
        Skwar, południe, pogoda,
        Wspak we wodzie dwojący się las,
        Taka rwąca, szumiąca ta woda.
        Taki rwący, szumiący ten czas.
        Słońce, niebo, murawa.
        Bryzgi piany i głazy na dnie...
        Czas cię spłukał, godzino łaskawa,
        Czemuż razem nie spłukał i mnie?

        Maryla Wolska
        --
        Ulubione:
        forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • 26.02.12, 14:24

          Jak wnętrz znajomych przewrotne wykroje,
          W zwierciadle mętnych odbite kwadratach,
          Tak mi się jawi - opacznie - po latach,
          Dziwne, przedziwne, własne życie moje...
          Pamięci złota rama je obrzeża,
          W taflach zawianych dwojąc półprzytomnie
          Świat, gdzie słuch zginął po tobie i po mnie -
          Z ogrodu płynie woń pokosów świeża...
          Czerwcowy, późny, słodki zmierzch, jak ongi...
          Te same ciepłe, pachnące przeciągi,
          Pokoje tylko mroczniejsze i pustsze...
          Na dnie zwierciadeł, w mierzchnącym zarysie,
          Ugasa wszystko...
          Życia majak śni się,
          Prawda, odbita na wspak, w krzywym lustrze...--
          Ulubione:
          forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • 26.02.12, 14:26
            Moja dusza...

            Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną,
            Co w las poszła o świcie, z dzbankiem, na jagody,
            Krasą śmiała i ufna, że choć lata miną,
            Ona przetrwa w urodzie lic swych wiecznie młodej...
            Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną.

            Dusza moja w zielonym na warkoczach wianku,
            Ścieżką idzie samotną, wolna jak ptak w lesie,
            W pas się słońcu jednemu kłania o poranku,
            Niby wicher swobodna nad życiem się niesie,
            Dusza moja w zielonym na warkoczach wianku...

            Dusza moja nikomu wziąść się nie da w ręce;
            Własna swoja, niczyja, nie znana nikomu,
            W zaświat boży swe serce poniesie dziewczęce,
            Niby malin, wieczorem, pełny dzban do domu —
            Dusza moja nikomu wziąść się nie da w ręce

            Maryla Wolska
            --
            Ulubione:
            forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • 26.02.12, 14:27


              Maryla Wolska "Dziewczęta" - nowele...Prozą o poezji...przeczytajcie samismile
              ______________________________-

              Na stole leży otwarta książka.
              — Zna to pani? — pyta nagle tamten obracając ją tytułem do Ewy.
              — Słowacki... —I Ewa czerwienieje jak jej ręce.
              — Zna pani?
              — Nie, — mówi dziewczyna i spuszcza nos jeszcze niżej.
              — Mopsusie królu perski! Wazo koryncka! Czy niemasz ty przypadkiem zamiaru czytać jej Krola Ducha? — woła Antek, widząc, że tamten szuka czegoś spiesznie między kartkami.

              Uspokój się boski! choć swoją drogą, to musi być bajeczna satysfakcya, dać się komuś po raz pierwszy przez taką latarnię magiczną popatrzeć...

              — Komuś, nie czemuś... Ewa jest jeszcze cóś! A przytem, rodzinie naszej poezya ponoś nie służy. Jest takie podanie. Fakt!
              — Panno Ewo! naprawdę nie zna pani Słowackiego?

              — Nie znam na prawdę. Babcia chowa klucz od biblioteki u siebie. A zresztą... — I Ewa milknie z nowym, szkarłatnym rumieńcem.

              — Zresztą co?! To może jeszcze nie dla pani? Co? A ja pani powiadam, że pani ma prawo do tych książek i do... do tych rzeczy...

              Ewa z niemą wdzięcznością podnosi na niego wielkie zdumione oczy.

              — Dajźe pokój! Co za satysfakcya uświadamiać noworodki?... Przypomnij sobie... Jak to zaczyna Multatuli?... Thygater doiła krowy swego oj ca... a ty jej chcesz czytać W Szwaj caryi!

              — Panno Ewo, ale to chyba pani wie kto był Słowacki? — pyta tamten nie zważając na Antka.

              — Naturalnie! U babci nad biurkiem wisi jego portret. Poeta...

              — A co jest poezya?.

              — Niech pan powie! odrzuca dziewczyna zupełnie już śmiało, podnosząc głowę niespodzianym, hardym ruchem, przyczem tak jest podobna do brata, że obaj wybuchają śmiechem.

              Ewa zaś patrzy na nich uważnie i odzyskując swobodę poczyna się zastanawiać.

              Na stół, przez przeźroczystą powałę altany lecą złote kółka słoneczne. Kilka takich ruchomych, okrągłych plam pada na włosy siedzącego naprzeciw studenta,
              Ewa spostrzega je i widzi równocześnie ładnie sklepione, jasne czoło, nad którem chwieje się ów wichrowaty kosmyk.

              Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty... —

              Czyta student czystym, młodym głosem, nie podnosząc oczu z nad książki....




              --
              Ulubione:
              forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • 26.02.12, 14:28

                Szczęście
                Maryla Wolska

                Obiecało się dziewczynie
                W pięciolistnym bzie kwitnące,
                W czterolistnej koniczynie,
                Na rosami srebrnej łące...

                *

                Letnim rankiem przyszło do niej,
                Błyskiem słońca przyszło w swaty,
                Na miodowej zboża woni,
                Przez lny sine i bławaty...

                *

                Bez żegnania pierzchło potem,
                Jak ta mgła, co łąką płynie,
                Przez ścierniska wiejąc lotem
                Na jesiennej pajęczynie!...--
                Ulubione:
                forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • 26.02.12, 14:55

                  Przez złoty las
                  Maryla Wolska
                  1
                  Było Święto Zielone, majowe,
                  Roześmiana w drzwiach stała pogoda,
                  Byłam krasna, radosna i młoda —

                  A zaś szuwar miał usta różowe!

                  Łąko w rosach! Jać stopą nie trącę!
                  Cieniem jeno po wiośnie twej brodzę...
                  Mdlały liście w słonecznej pożodze —

                  A zaś szuwar miał usta pachnące!

                  Maju, maju! znów maju mi nałam
                  I natargaj szuwaru z jeziora!
                  Była wczesna, niewrócona pora —

                  W same usta szuwar całowałam!

                  2

                  Brakło mi w skrzyni chust na niedzielę,
                  Więc bielę płótno w miesięcznym blichu,
                  W sadzie je śpiącym na trawach ścielę,
                  Na łąk je smugu włóczę po cichu;
                  Niechże się bieli, niechże się śnieży,
                  Brakło mi w skrzyni godnej odzieży...

                  Nie szła mym rękom praca robocza
                  Ni mi się kiedy siew szczęścił ziarny...
                  Dziś — byle jeno dopieść warkocza
                  I przyodziewek zładzić cmentarny...
                  Bielę me płótno w miesięcznym blichu,
                  Nocami, chyłkiem, tkane na strychu...

                  Rano je z rosy zdejmę wilgotne,
                  Przed słońca wschodem zamknę w komorze
                  A potem, nocą, zmierzę i potnę
                  Duchem zeszyję i na się włożę...
                  Niech się nie żali ta ziemia miła,
                  Żem sobie do niej płótna skąpiła!

                  3

                  Biały ci daję
                  Z lnu przyodziewek,
                  Sobiem go tkała,
                  Tobie niech służy!
                  Niech ci nie zbraknie
                  Chleba ni śpiewek,
                  Mnie sen drzymotą
                  Powieki mruży...

                  Niczego mi już nie trzeba!

                  Bo z mojej mąki
                  Chleba nie wypiec,
                  Wszystek na węgiel
                  Zgore najczęściej.
                  Błogosław, Boże,
                  Strunom twych skrzypiec,
                  Niech ci się ścieżka
                  Włóczebna szczęści!

                  Byłeś ty sam miał dość chleba!

                  4

                  Przez złoty las zaklęty,
                  Przez złoty las,
                  Mam iść do ciebie, miły,
                  Mam iść — już czas...

                  Przez mroczny gaj brzozowy,
                  Przez gąszcz i chrust —
                  Gdzie jawą sny się stają,
                  A świat się śni,
                  Ty czekasz mnie na skraju
                  U białych pni,

                  Lecz skoro warg mych sięgnie
                  Płomień twych ust,
                  Musi dziś serce pęknąć
                  Jednemu z nas...--
                  Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • 26.02.12, 14:56

                    Niewiadomą odtworzył
                    Maryla Wolska
                    Niewiadomą odtworzył panią mistrz nieznany.
                    Z wieków głębi, z otoka rzeźbionych obramień
                    Twarz niewieścia majaczy w tle, jak drogi kamień —
                    Umarłego malarza sen o zapomnianej.

                    Niby słońca mierzchnący blask na skroń jej sieje
                    Złotą barwę dni złotych dawności patyna —
                    Tej — co sama dziś siebie już nie przypomina.
                    Mgłą się perły, wenecki aksamit modrzeje...

                    Nienazwana, znikniona... Prochów jej atomu
                    Nie odpytać po grobach, nie znanych nikomu.
                    Któż by szukał w pamięci niesłyszanej pieśni?

                    Jeno usta przyśnionej na mistrzowskim płótnie
                    Śmieją się na pół chytrze, a na poły smutnie —
                    Bo któż wie, czy ją kiedy znali jej współcześni?--
                    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 26.02.12, 14:29

      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 26.02.12, 14:53

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 26.02.12, 15:02
      Ex voto
      Maryla Wolska
      Wiem, że nie będziesz dla mnie niczym więcej,
      Jak mgłą i snem,
      A jednak — w ciszę tę księżycem złotą
      Wyciągam ręce z bezbrzeżną tęsknotą
      Za widmem twem...

      Wiem, że nie będziesz dla mnie niczym więcej,
      Jak mgłą i snem,
      A jednak — w ciszę tę księżycem złotą
      Własne me serce zawieszam ex voto
      Przed widmem twem...
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 26.02.12, 15:17
      Prelud
      Maryla Wolska
      Noc... Deszcz ustał wiosenny... Mokrych bzów woń świeża
      Dymi z sennych ogrodów... W pierś sercem bogatą
      Fala nurtów tajemnych przypływem uderza —
      Okwita wiosna krótka... mija... Idzie lato,
      Noc czekania powagą i mgłami osnuta,
      Gwiazdami lśnią wilgotne szafirów bezbrzeża
      I milczenie wokoło, niby w przeddzień święta;
      I czuję — że najwyższa życia mego nuta
      Jeszcze nie wzięta...
      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 26.02.12, 15:18
        Ten sam
        Maryla Wolska
        Ten sam, ten sam dziś uczuwam
        Na żal czy radość brak siły,
        Gdy martwa poglądam ku wam,
        O domu, o sadzie miły!
        Lecz z serca wam błogosławię
        I śniegu ponowie białej,
        I kwiatom przyszłym, i trawie,
        I sośnie na zboczy pochyłej,
        I duszom, co mnie kochały,
        I rękom, co mnie zabiły
        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 27.02.12, 15:05
      Moje pianino”

      Czekasz przy ścianie
      milczysz
      do kartki pełnej nutek
      Delikatnie westchniesz
      Odezwiesz się szeptem
      Cichutkim szelestem
      Obudzonym ze snu
      zaczarowanym dźwiękiem.

      Czekasz przy ścianie
      Schodkami czarno białymi
      kusisz, zapraszasz do siebie
      piosenki układasz ze wspomnień
      Czarujesz jak dawniej, bawisz
      Naśladujesz skrzydlatych braci,
      brzęczącego trzmiela.
      Rozmawiasz dźwiękiem.

      Bywa tak, że ciebie odwiedzę
      zapukam nut deszczem
      Drzwi twoje otworzę
      Wiolinowym, kluczem
      W równym rytmie
      Zatańczę, zagram
      śpiew twój jak ptak poleci
      razem z wiatrem w dal.

      Wyśpiewa pianino pieśń.

      I.D
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 27.02.12, 15:06

      O K R U C H

      Lech Franczak

      Milczenie kamieni piję
      jak zdradę oczu i duszy
      naprzeciw nocy klęcząc
      w więzieniu własnego strachu
      a kiedy kur po dwakroć zapieje
      uciekam chwilę swoją tracąc

      pomniki zdrady i kłamstwa
      już przestały mnie dziwić
      stają się cnotą
      gdyż władzę tak łatwo zdobyły
      zdrajcy i zdradzeni
      kaci i ich ofiary
      oślepli od pychy i nicości
      z dwoma płaszczami
      na grzbiecie
      tą samą drogą idą
      z jednym słońcem w oczach
      przedzieleni prawdą
      szelestem stebrników
      i lękiem co jest im dany
      jak kolor włosów i rysy twarzy

      Panie który zstąpiłeś
      do piekła naszej egzystencji
      zabierz pychę i pogardę
      abyśmy byli jedno
      i przed śmiechem zdrady
      nie bili pokłonów
      wystarczy okruch ciszy
      zdjęty ze skały--
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 27.02.12, 19:00
      Agnieszka Prochoń "Nieobecność"

      Kiedy dzień się
      z księżycem połączy
      uśmiechnięte dłonie
      zanurzam w twych włosach

      Tobą natchniona
      pisze kołysanki
      i przedziwne baśnie
      zamykam w szkatułkach

      Kiedy jednak ziemia
      się z nocą rozstanie
      a kroki twe
      coraz dalej od domu

      odrętwiałymi palcami
      rzeźbię cie z piasku
      i opętana brakiem
      krzyczę Twą obecność
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 27.02.12, 22:37
      Eva Strittmatter - Miłość II

      Miłość — to, co się gubi stale
      I niespodzianie odnajduje.
      Choć oślepiają blaskiem dale,
      To tylko do nich się wędruje.

      Leży na drodze. Choć rozbita,
      Po lśnieniu poznasz ją jedynie,
      Którym przed śmiercią kwiat rozkwita,
      Po woni, która wzbiera w winie.

      Ach miłość — nie liczyć się z nikim
      Wbrew stratom: w niej więdniemy zielem.
      Jedno drugiego jest dłużnikiem,
      Jedno drugiego — wierzycielem
      --
      Lubie... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 28.02.12, 14:44
      Ann Zielińska:

      PIERWSZY RAZ

      Polubiłam oddech. Wdech jak łyk powietrza, zimny i świeży. Pić do dna tym wdechem.

      Oddycham i idę, idę i oddycham. Kroki.

      To jest tak, jakby widzieć Siebie, Ciebie i To, i To jeszcze. Jakby widzieć to wszystko po raz pierwszy. Za każdym razem pierwszy. Tak jakbym przed chwilą się urodziła i nie miała historii, tej torby pełnej opowieści o uczuciach, o słowach, o minionych zakrętach złych i dobrych. Więc być zamiast nieść siebie i wszystko inne. Zdziwić się, że wdech. Zdziwić, że piszę, że moje włosy jeszcze nie wszystkie są siwe. Że Ty milczysz. Że szumią samochody za oknem. Że Dziecko. Że kawa pachnie kawą. Że noc taka zmęczona.

      Słucham piosenki. Jednak nie płaczę. We śnie ścieżka nad przepaścią. Tu szare niebo za zasłoną.

      I radość, co wyrasta ze zdziwienia, z zachwytu. Że oddycham.
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 28.02.12, 14:53
      Gdyby nie ludzie

      Gdyby nie ludzie, gdyby nie istnieli
      tak natrętnie, ze swoim łupieżem, paranoją,
      wystrzępionymi spodniami, antysemityzmem,
      kłopotami w pracy, trwałą ondulacją, skłonnością
      do uproszczeń i zadyszki, gdyby wcale
      nie trzeba ich było poznawać, przecierających zamglone
      okulary, wycierających zamaszyście
      buty straszne dziś błoto, ocierających
      bezsilną łzę, gdyby nie otwierali przed każdym
      tak od razu swoich otłuszczonych serc i wyszmelcowanych teczek
      z przetartymi na zgięciach papierami chwileczkę
      gdzie ja podziałem to zaświadczenie, gdyby
      w ogóle ich nie było, tych zanadto
      takich samych i nadmiernie
      odmiennych światów z podwyższonym
      ciśnieniem, z wygórowanymi
      żądaniami panie musisz mi pomóc, zbyt głośno
      mówiących, zbyt naocznie
      żywych, zbyt dotkliwie
      ludzkich,

      o ile łatwiej by się mówiło nic co ludzkie nie jest

      Stanisłąw Barańczak
      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • 28.02.12, 14:55


        Pozwólcie, że się przedstawię
        Tak jakbyście mnie nie znali.
        Jestem Mrokiem, Mężczyzną w czerni
        Ciemnością, której odmawia się bytu
        Jestem numerem 13
        Noszę czarny kapelusz
        Nie możecie mnie dłużej zawstydzać
        Za to, że byłem w piekle i stamtąd wróciłem
        Zaświadczam Hiobem, Jonaszem, Judaszem
        Którzy zjedli gorzkie jabłko,
        Kiedy Chrystus powiedział
        „Ktoś to musi uczynić!”

        Oznajmiają mnie robaki i węże
        Wszystkie rzeczy, które pełzają i czołgają się
        Dawno zapomniane uczynki
        Które wystają z głębi.
        Jestem dzieckiem, które sięgnęło po miłość
        Lecz już nie może
        Bezdusznością zbrodniarzy
        Posępnością ubogich
        Jestem wszystkim
        Co krzyczy w snach
        Bólem - nie twoim

        Jestem Smokiem, który buduje swoje legowisko
        W jamie twojego brzucha
        Tam na dnie jest ciemno – i zimno
        Żadna miłość nie zstępuje w tę czeluść
        A, ale tam jest moc
        Karmię się dobrze odrobinkami i kawałkami
        Ciebie, których nie lubisz
        - nie chcesz, aby je inni widzieli
        A więc spychasz je w otchłań mojego królestwa
        Żywię się i rosnę na potęgę!
        Czasem przydaję Ci tej mocy
        W chwilach kryzysu albo gdy samotność
        Staje się zbyt silna – wyrywam się
        A kiedy kryzys mija?
        Wdzięczność? Przebaczenie?
        Nie! Z powrotem do mojej cuchnącej kryjówki
        Widzę przerażenie w twoich oczach
        „Co to – smok w królestwie?
        Ześlijcie księcia na białym koniu, niech zgładzi głupią bestię”

        I obserwuję, jak schodzą po schodach do mojej jaskini – moje serce topnieje
        Tylu ich już było z błyszczącym orężem i jasnymi mieczami
        I cieli i cieli aż ich własna krew przemieniła się w rzeki
        Moja jaskinia jest zaśmiecona ich odważnymi
        I głupimi kośćmi
        Jakże tęsknię za tym, który zejdzie
        Nieuzbrojony i bez miecza
        Lecz z latarnią i otwartym sercem

        Dla tych, dla których jestem krukiem,
        Nie nienawidzę gołębi.
        A jednak tak, wybrałem Ciemność
        Ale wybrałem ją z miłości
        Widzisz, Oddałbym moją moc z przyjemnością
        Zostając smoczą stopą
        Zdobiącą twój złoty tron
        Jeśli tylko twoje serce było wystarczająco duże
        Aby mnie powitać
        Z powrotem w domu

        Bruce Lyon poeta z Nowej Zelandii (z tomika poezji „13 Cienistych Kształtów” wydany w 1995)
        Przełożyła na język polski Estera Saraswati--
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 28.02.12, 15:54

      Bóg nie oczekuje podziękowań
      za Słońce lub Ziemię,
      ale za Kwiaty, które zaprawdę
      nie przez oskubanie ujawniają nam
      swoją piękność.
      Nie zatrzymuj się jednak,
      aby je rwać i przechowywać na później,
      lecz idź naprzód
      albowiem wzdłuż całej drogi
      będziesz miał Kwiaty w rozkwicie.
      I wiedz, że nie ma prawdy złej
      ani Kwiatów nieczystych.
      Nawet ciemne chmury
      stają się Kwiatami Nieba,
      kiedy je słońce całuje.
      Jest tylko prawda mała,
      o słowach jasnych i przezroczystych,
      niczym woda lśniąca w naczyniu
      i Prawda Wielka,
      o niezgłębionym milczeniu
      jak ciemna woda oceanu.
      Człowieku okryty pyłem martwych słów
      Wykąp swą duszę w Milczeniu...

      -Rabindranath Tagore-

      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 29.02.12, 15:14
      * * * Rabindranath Tagore (1861-1941) – indyjski poeta,W 1913 roku jako pierwszy w historii Azjata otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

      Któż jest ona, co mieszka w mym sercu, kobieta stracona na wieki?
      Starałem się o nią i nie zdołałem jej zyskać.
      Zdobiłem ją wieńcami i śpiewałem jej sławę.
      Uśmiech zalśnił na chwilę w jej twarzy, potem znikł.
      "Nie sprawiasz mi przyjemności", zawołała ona, kobieta w trosce.
      Kupiłem jej klejnotami wysadzane obręcze
      i chłodziłem ją wachlarzem ozdobionym
      gemmami; usłałem jej łoże na legowisku ze złota.

      Wtedy błysnął promień radości w jej oczach, potem zamarł.
      "Nie sprawia mi to przyjemności", zawołała ona, kobieta w trosce.
      Posadziłem ją na wozie tryumfu i ciągnąłem
      z końca na koniec ziemi.
      Zwyciężone serca chyliły się do jej stóp i krzyki
      pochwały brzmiały ku niebu.

      Duma zalśniła w jej oczach na chwilę, potem rozpłynęła się w łzy.
      "Nie sprawia mi przyjemności zwycięstwo",
      zawołała ona, kobieta w trosce.
      Spytałem ją: "Powiedz mi, kogo szukasz?"

      Odrzekła tylko: "Czekam jego, o nieznanym imieniu".
      Dni mijały, a ona wołała: "Kiedyż przyjdzie mój
      ukochany, którego nie znam,
      i który poznany będzie przeze mnie na wieki".

      przełożył Leopold Staff
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 29.02.12, 15:15
      "OBCA" Gabriela Mistral - chilijska poetka. Otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w roku 1945. Była pierwszym laureatem pochodzący z Ameryki Łacińskiej.

      Rozmawia z pustką swoich mórz barbarzyńskich,
      nieznanych alg i nieznanych piasków,
      modli się do Boga modlitwą wątłą i nieważką,
      postarzała, jakby czekała ją za chwilę śmierć.
      W ogrodzie naszym, który stał się nagle obcy,
      posadziła kaktusy i drapieżne trawy.
      Oddycha tak, jakby dyszała pustynia,
      i od miłości namiętnej jakby pobielała -
      niewyrażalnej, a gdyby ktoś wyrazić ją próbował,
      byłaby niby mapa odległej planety.
      Dożyje pośród nas lat osiemdziesięciu
      lecz zawsze będzie tą, co przyszła do nas z dala,
      mówiąca swym zdławionym i dzikim językiem,
      który zrozumieć mogła chyba tylko zwierzęta.
      I umrze kiedyś pośród nas, bliskimi otoczona,
      takiej nocy, w której najwięcej jest cierpienia,
      za podgłówek mając tylko swój los własny,
      i będzie to milcząca śmierć, śmierć obca.

      (tłum. Aleksandra Olędzka - Frybesowa)
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 29.02.12, 22:09

      Stanisław Barańczak
      Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

      Jeżeli porcelana to wyłącznie taka:
      Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
      Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
      Nie było przykro podnieść się i odejść;
      Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
      Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
      Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
      gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
      na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
      lub świat

      Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
      Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
      Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
      w świecie
      czuł się jak u siebie w domu?--
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 29.02.12, 22:35
      Skarb

      Dawać to kochać,
      dawać stokrotnie,
      wrócić strumieniem
      wszelką wody kroplę.

      Takich nas stworzono,
      by rzucał z nas każdy
      do ziemi nasiona,
      a do morza gwiazdy.
      Biada kto zapasów,
      Panie, nie wyczerpie,
      wróciwszy nie powie:
      niby próżna sakwa
      jest serce moje.

      Miguel Ángel Asturias
      przełożył Florian Śmieja

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 01.03.12, 14:37
      Rozprawa z Kartezjuszem

      Cogito, ergo sum ", czyli " Myślę, więc jestem ! " -
      Tak powiedział Kartezjusz...
      A ja tu z protestem !
      Bo biorąc pod uwagę wymienione schema,
      Znaczyłoby : " Nie myślę - czyli że mnie nie ma ! "
      Co istotnym jest błędem,
      Gdyż w takowy sposób
      Nie byłoby na świecie bardzo wielu osób :

      Producenta żarówki takiej, co nie świeci,
      Pewnej pani, co pisze książeczki dla dzieci,
      I szewca, co mi uszył dwa lewe buciki,
      Autora pewnej dla mnie niechętnej krytyki,
      Kierownika wytwórni nielepkiego lepu,
      I kierownika sklepu, co wziął to do sklepu,
      I pewnego poety z sąsiedniej parafii
      ( Który rzekł, że satyrę - to on też potrafi ! )
      I tego moralisty, co go miłość drażni,
      Tych, co myślą, że mądrzy - no bo są poważni,
      Tego, co skradł mi portfel - wesół, że się odkuł,
      Satyryka, co pisze : " Hej, zniszczymy w zarodku ! ",
      Kolegi, co dla sławy powiesić się gotów,
      I kilku tym podobnych znajomych idiotów...

      Ci wszyscy wymienieni - wbrew Kartezjuszowi -
      Nie myślą, a istnieją,
      Żyją i są zdrowi !

      Marian Załucki
      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    • 03.03.12, 19:30

      Różana altana

      Altanę w ogrodzie
      oplatały róże
      jak dziki powój
      pięły się po niej

      całą altankę
      już otoczyły
      girlandami kwiatów
      ją przyozdobiły
      ty siedziałeś obok
      byłeś taki miły

      w tym zacisznym miejscu
      me dłonie pieściłeś

      nawet nazbyt śmiały
      w swych zalotach byłeś
      bawiąc się co chwila
      loczkiem włosów złotym
      zapragnąłeś sięgnąć
      po inne pieszczoty

      a zapach różany
      jakby z fiolki perfum
      unosił się nad nami
      mówiłeś kochana
      mój słodki aniele
      że tych chwil cudownych
      przed nami tak wiele
      a niebo utkane
      diamentów iskrami
      i tylko gwiazdy na nim
      zalotów świadkami

      autor: Helena Szymko/--
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 03.03.12, 19:32

      OSTATNIA PROBA

      wielka wyrwe moje serce ma
      przez te dziure wieje zimny wiatr
      ksiezyc przezen przeswituje
      serca kawal mi brakuje
      musi gdzies u ciebie byc ...

      sprawdz, rozejrzyj sie dokola
      moze w lozku twym sie chowa
      albo i pod twymi drzwiami
      teskni dalej wciaz za nami
      chce nas razem widziec znow

      podnies go i wez w ramiona
      przytul do cieplego lona
      pedz z nim tu jak tylko mozesz
      serce moje w calosc zloze
      i zatrzymam ciebie tu ...

      alastan f="forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html" target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html</a>
    • 04.03.12, 09:53

      --
      Sylvia Plath /ur. 27 października 1932 R. w Jamaica Plain k. Bostonu, zm. 11 lutego 1963 R. w Londynie/ – amerykańska poetka, pisarka i eseistka, zaliczana do grona tzw. "poetów wyklętych".

      Współcześnie znana m.in. dzięki na poły autobiograficznej powieści "Szklany klosz". Jej poezja należy do nurtu poezji konfesyjnej.

      Sylvia Plath jest przy tym jedną z czołowych postaci kierunku w literaturze lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, określanego mianem Konfesjonalistów /ang. Confessionalist/
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.