• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Wiersze Jozefa Barana

  • 06.10.12, 20:47
    ACH SERCE...

    ach serce
    ćmo szalona
    porzucona w ciemnych dolinach
    u podnóża rozumu
    tłuczesz się
    opalonymi skrzydłami
    w pogoni za tym
    co wielkie i jasne
    a przecież
    wystarczyłoby podfrunąć wyżej
    żeby ujrzeć jak na dłoni
    jakie małe
    próchnem świecące
    są te twoje
    urojone słońca

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Edytor zaawansowany
    • 07.10.12, 12:48


      Józef Baran

      BALLADA ZIMOWA

      z tobą pić nie trzeba alkoholi
      żebyś uderzyła do głowy
      gdy przez stół patrzymy sobie w oczy
      to się człowiek do dna zauroczy

      co masz w środku pod tymi lodami
      jak je stopić serca dotykiem
      żebyś wybuchnęła mi w dłoniach
      najgorętszym nagim erotykiem

      jeszcze dzieli nas lodowa tafla
      lecz już tu i tam zaczyna trzaskać
      to wezbrane zduszone słońca
      pragną się wyłamać z potrzasku

      już ruszają w lutych oczach pierwsze lody
      rozstępują się śniegi na trwałe
      i tak mocno uderza do głowy
      twoich spojrzeń wiosenny
      --
      Ulubione:
      forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 07.10.12, 16:12

      Józef Baran

      CZUŁOŚĆ

      rozbudzony nadsłuchiwałem
      dalekiej muzyki fletu
      moje serce obracało się ku tobie
      niczym tarcza słonecznika
      i zobaczyłem jak zza obcych krajów
      wyciągasz dłonie
      i gładzisz mnie po włosach
      i mówiłem do ciebie szeptem
      i szept przez siedem chmur przewędrował
      myślałem o tobie tak usilnie
      że czas przestał tykać
      rozstępowała się noc
      a przestrzeń tak bardzo skurczyła
      że klęczeliśmy naprzeciw
      wstrzymując oddechy
      dotykałem powietrza
      i czułem jak drgają ci
      wargi w uśmiechu
      światłem neonu ulicznego
      który za chwilę zgaśnie
      i jak wypełnia się twoje ciało
      po czubki palców
      czułością
      klęczeliśmy naprzeciw
      nasze zamknięte oczy
      zachodziły widnokręgami
      od dalekiego wpatrywania się w siebie
      ramiona mdlały
      od powstrzymywania
      rozkurczającej się przestrzeni
      pragnącej się wydostać na wolność
      twoje źrenice
      zapadały za góry za lasy
      robiło się w całym kraju pusto
      cichła muzyka
      otwierałem oczy
      --
      Lubie... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 07.10.12, 19:08
      Ballada o staruszkach

      patrzą lecz mało widzą
      słuchają nie słyszą
      mówią lecz nic nam to nie mówi
      już prawie są ciszą

      istnieją nieistotnie
      coraz bledsze kopie
      zaginionego w lustrze
      Autentyku

      ich rozkład
      do którego stosują się skrupulatnie
      jest co do minuty
      nieaktualny

      od czasu do czasu
      bawią się z czasem w chowanego
      szukając rano i wieczorem
      nieistniejącego odbicia z wczoraj

      Na górę
      On i ona

      gdy on już w myślach
      zdążył się otrzepać jak kogut
      zbiec po schodach hotelu
      wsiąść do pociągu
      by czym prędzej
      czmychnąć od niej
      gdzie pieprz rośnie


      ona przytulając się
      do niego z zamkniętymi oczyma
      zbudowała z nimi przez ten czas
      dom
      pachnący obiadem
      i świeżymi dziećmi
      do którego wbiegł właśnie
      po schodach


      (w rzeczywistości
      on i ona przespali się
      dziś z sobą pierwszy raz
      i leżąc
      milczą o tym właśnie
      w dwu obcych
      nieznanych sobie
      językach)
      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • 07.10.12, 19:18
      Mijanie się /Józef Baran/

      mijają stulecia
      a one fruną
      i są dla nas wciąż te same

      zadzierając głowy
      niezmiennie mówimy na nie:
      kawki bociany pszczoły
      nie próbując rozróżnić
      kawkę od kawki
      bociana od bociana
      pszczołę od pszczoły

      i one dostrzegają w nas
      stale tego samego człowieka
      żyjącego teraz i przed wiekami

      w tej gatunkowej perspektywie
      (może nie tak znów niedorzecznej)
      mijając się a nie przemijając
      istniejemy dla siebie
      bezimiennie ale za to wiecznie
      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      • 07.10.12, 19:19
        Elegia późnego września

        wrzesień. jeszcze się niesie trzepotliwy
        chichot ważek nad tatarakami
        lecz już po wystrzyżonych ścierniskach pól
        ciągnie tren promieni słońce - paw ze złamanymi skrzydłami

        wrzesień. z wolna skapuje z czereśni i jabłonek
        złotolistna patoka
        jesień wytacza armatnie kule dyń
        szykując się do ostatniego ostrzału lata

        wrzesień. pierwsze wiatry urwały się z łańcucha
        i roznoszą między drzew wierzchołkami
        niespokojne wieści o swych dalekich wojażach
        jakby chciały wyprowadzić ogród z równowagi

        wrzesień. jeszcze koguty pieją słoneczne hejnały
        lecz już rzeki płynąc i płynąc
        pluszczą o osamotnieniu

        z zieleni na jaw wyszły zamaskowane cmentarze
        przypominając coraz natarczywiej
        o swym ISTNIENIU

        Borzęcin, 2011

        /Józef Baran/
        --
        Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
        • 07.10.12, 19:20
          Taniec z ziemią

          Z ostatniego tomu wierszy pt. "Taniec z ziemią" - wyd. zysk i s-ka, 2006
          (wiersze szpitalne zaczerpnięte z cyklu ”Najdłusza podróż")
          LOT

          nawet nie wiedziałem kiedy
          zapakowano mnie w białą kapsułę
          przeciągnięto z łóżkiem
          przez pasy startowe
          szpitalnych korytarzy
          nadmuchano narkozą
          rozpędzono
          puszczono
          lecę
          pikuję
          na podobieństwo rakiety
          w kosmos w nicość w diabli wiedzą co
          z otwartym brzuchem
          w którym sępy skalpeli
          w białych kitlach kosmitów
          wydziobują wnętrzności
          lecę
          pikuję
          wokoło ni Boga
          ni diabła
          ni nic
          tną mnie
          choć nie ma mnie
          na ziemi na niebie
          ni żadnej gwieździe
          godzinę
          dwie
          trzy
          tną mnie
          czy to jeszcze ja
          czy to jeszcze mnie
          czeka na dole Ziemia
          i kilka kochanych twarzy
          żeby z powrotem ściągnąć za nogi
          na lądowisko życia?
          --
          Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
          • 07.10.12, 19:20
            MIRON B. Z TAMTEGO ŚWIATA
            PERSWADUJE MI NA STOLE OPERACYJNYM

            ostatecznie
            można się jakoś przyzwyczaić
            do nieistnienia
            już raz nie byłeś
            jaki spokój od wszystkiego
            święte bycze niebycie!
            świat
            obywał się bez ciebie
            doskonale
            jako i ty bez świata
            aż do 1947
            (gdy niczym ślepej kurze ziarno
            przytrafił ci się pełny los
            na loterii materii)

            /Józef Baran/
            --
            Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
            • 07.10.12, 19:21
              Bóg zapłać Ci Panie Boże
              I za tę czarę goryczy
              dzięki niej uwolniłem się
              od zaglądającej mi w oczy
              nudy spełnienia

              w szpitalnej cierniowej koronie
              tęsknię teraz w zakratowanym oknie
              za bożym światem
              bo mam na niego znów jak w dzieciństwie
              wilczy smak

              są za szybą wystawową tortowe wzgórza
              cukrowe waty obłoków
              uśmiechnięte szyny tramwajów
              rozwożące tam i z powrotem życie
              przestrzenie kochane przestrzenie

              a gdy zamykam oczy
              mojemu udręczonemu ciału
              śni się słodycz wiosennego słonka
              w Borzęcinie
              w ogródku z malwami u mamy

              niechby mnie ukołysało
              pokrzepiło ogrzało
              odrodziło z bólu i upokorzenia

              --
              Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
              • 07.10.12, 19:22
                KRÓTKA ADORACJA KRÓLEWSKIEJ LIPY /Józef Baran/

                - Ani Dymnej

                cóż mówić o kosmosie
                gdy się w lipę wpatrzeć
                można się zatracić
                karuzela spiętrzonych gałęzi
                wirująca szaleńczo
                w skołowanej głowie
                liść goni liść
                a jest ich tyle
                trzepotliwe zielone motyle
                idealna jedność w wielości
                symetria powtarzalności
                rozmnażanie się przez klonowanie
                liściastych planet
                wiatrem napędzanych
                a wszystkie takie same
                a każda taka samotna
                amen
                --
                Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.