Dodaj do ulubionych

Serge Gainsbourg: kawa i papieros

27.03.18, 15:06


Artysta...narkotyki
--
Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
Edytor zaawansowany
  • seremine 27.03.18, 15:06
    Prezydent Mitterrand nazwał go równym wybitnym francuskim poetą, prawicowi dziennikarze postulowali odebranie mu obywatelstwa, a kobiety, niezmiennie, nie mogły przy nim wydusić choćby i słowa. Serge Gainsbourg drugiego kwietnia tego roku skończyłby dziewięćdziesiąt lat.

    --
    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • seremine 27.03.18, 15:12

    Serge Gainsbourg, jak sam mówił, kochał trzy rzeczy: alkohol, dziewczyny i papierosy
    Francuski piosenkarz niejednokrotnie dał się poznać publicznie jako nieokrzesany skandalista
    Na przestrzeni lat łączyły go płomienne romanse z Jane Birkin i Brigitte Bardot
    Muzyka Gainsbourga generowała nie mniejsze kontrowersje niż jego barwne życie
    Kiedy zmarł, flagi opuszczono do połowy, a jego niegdysiejsza kochanka, sama Brigitte Bardot, pożegnała go ciepłymi słowy, choć jeszcze parę lat wcześniej, jak relacjonował brytyjski dziennikarz muzyczny Nick Kent, podczas festiwalu filmowego opowiadał o niej licznej publiczności obsceniczną historyjkę. Zakończenia, na szczęście, bo puenta dotyczyła ponoć butelki szampana, nie pamiętał, a występ zakończył, staczając się ze sceny. Dla francuskiego piosenkarza nie była to pierwszyzna. Sam zresztą powtarzał, że trzy najważniejsze dla niego rzeczy, które czynią codzienność znośną to dziewczyny, papierosy (obowiązkowo marki Gitanes, wyciągane z charakterystycznej, pomiętej niebieskiej paczki) i alkohol. Nie muzyka, o dziwo. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to przez nie zmarł na zawał serca, po uprzedniej operacji wątroby, na miesiąc przed sześćdziesiątymi trzecimi urodzinami. Ale kiedy studiuje się zagmatwane koleje losu Serge'a Gainsbourga, to czy można z całą odpowiedzialnością rzec, że chciałby żyć wiecznie?

    --
    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • mala200333 16.05.19, 23:30
    Ciekawa postac...

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
  • seremine 27.03.18, 15:14

    Ta bezsprzeczna ikona muzyki francuskiej jawi się dzisiaj jako swoisty mit, który Gainsbourg, chcąc nie chcąc, sam tkał całymi latami, pozostając jednak niezmiennie szczery w swojej bezpretensjonalności, często balansującej na granicy ze zwykłym sztubactwem, żeby nie powiedzieć nawet – pozbawionym klasy chamstwem. Jeszcze przed niesławnym występem na rzeczonym festiwalu filmowym, jak znowu opisuje Kent, artystę zaproszono do telewizyjnego programu, gdzie obok niego zasiadła Catherine Ringer, piosenkarka z popularnego duetu Les Rita Mitsouko, która miała za sobą występy w filmach dla dorosłych, co z jakiegoś powodu ewidentnie przeszkadzało jej rozmówcy. Gainsbourg nazwał ją na antenie "Parszywą dziwką", na co ta jednak nie pozostała mu dłużna i odcięła się, pogardliwie dyskredytując go jako "zgorzkniałego alkoholika". Była to cokolwiek trafna diagnoza, choć bolesna. Często zjawiał się, nawet przed kamerami, zarośnięty i skacowany, bełkocząc coś niezrozumiale pod nosem, choć akurat wypowiedziane, również w telewizyjnym studiu, do Whitney Houston "Chciałbym się z tobą pieprzyć" było akurat wyraźne. Chciałoby się postrzegać Gainsbourga jako romantycznego pijaka i choć obrazek ten przystaje niekiedy do rzeczywistości, znał on bowiem wszystkie paryskie nocne kluby, gdzie słuchał muzyki i grał muzykę do białego rana, to na pierwszej randce z Jane Birkin schlał się do nieprzytomności. Sama brytyjska gwiazda opowiadała potem, że to z nieśmiałości, bo francuski amant nie miał pojęcia, jak się zachować. I, no cóż, zachował się tak, jak umiał najlepiej.

    --
    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • seremine 27.03.18, 15:17


    Z Birkin połączyła go jednak trwająca przeszło dekadę, żywiołowa miłość. Ona, piękna aktorka z dobrego, brytyjskiego domu, dziecko swingującego Londynu, zanim poznała Gainsbourga, miała za sobą niewielkie rólki u Michelangela Antonioniego. Kolejną dostała u jego boku. Poznali się przy pracy nad filmem "Slogan" (1969). Jeszcze przed jego premierą wypuścili zaśpiewany razem przebój, który przyćmi wszystko inne, co Gainsbourg nagrał i nagra – "Je t'aime… moi non plus". Utwór uznany został przez Watykan za obsceniczny, spekulowano nawet, że para na potrzeby tej przewrotnej piosenki miłosnej nagrała dźwięki swoich łóżkowych igraszek. Ale nie. Jak opowiadała Birkin, śpiewali osobno, zamknięci w dźwiękoszczelnych budkach londyńskiego studia. Inaczej było za pierwszym razem, bo Gainsbourg napisał ten numer dla Brigitte Bardot, z którą łączył ją krótki, acz płomienny romans. Wtedy śpiewali, jak relacjonował inżynier dźwięku, podczas "ostrych pieszczot". Bardot jednak, przezornie wystrzegając się skandalu, zabroniła artyście wydania singla i ten wybrzmiał dopiero w 1986 roku. Przed Birkin, która dała mu córkę, aktorkę Charlotte (z którą nagrał potem kontrowersyjny utwór "Lemon Incest", co można przełożyć na "Cytrynowe kazirodztwo"; na okładce singla dwunastoletnia dziewczynka leżała z głową opartą o obnażony tors ojca) i Bardot (lub, jak nazywał ją Gainsbourg, BB), piosenkarz był dwukrotnie żonaty – z Lize Levitsky, potem z Beatrice Pancrazzi. Dwa rozwody wystarczyły. Z kolejnymi partnerkami już ślubu nie brał. Po rozstaniu z Birkin do śmierci był z Caroline Paulus, krewną niemieckiego generała, który dowodził hitlerowską armią pod Stalingradem. Miał z nią syna, Lulu.

    --
    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • seremine 27.03.18, 15:18
    Gainsbourg potrafił napisać piosenkę niemalże o wszystkim. O koszmarze drugiej wojny (jego rodzice byli emigrantami z Imperium Rosyjskiego; sam wychował się w okupowanej Francji) i o miłości, o głośnych gazach i o kwestiach natury filozoficznej, często okraszając wszystko giętkimi językowymi zawijasami, brawurowo eksperymentując ze słowem. I potrafił zaaranżować je, jak tylko mu się zamarzyło. Bywał szansonistą i grał jazz, nieobce mu było reggae, a pod koniec życia nie stronił od elektroniki. Bo to nie alkohol, nie romanse, nie liczne filmy i nienapisana powieść stanowiły o jego geniuszu, lecz napędzana papierosami twórczość, ten głos niemożliwy do pomylenia z bodaj żadnym innym. Grał i śpiewał, co chciał i jak chciał, nawet kiedy miał świadomość, że płyta się nie sprzeda. Zanim sam dorobił się statusu gwiazdy, skomponowana przez niego piosenka wygrała festiwal Eurowizji, a inna, również napisana dla France Gall, "Les Sucettes" ("Lizaki") wywołała skandal, bo traktować miała o seksie oralnym, czego sama nastoletnia piosenkarka nie była świadoma. Na Jamajce nagrał specyficzną wersję francuskiego hymnu narodowego, co zakończyło się antysemickimi szykanami dziennika "Le Figaro" i licznymi groźbami. Gainsbourg się nie przejął i szokował dalej, nagrywając chociażby z Ritą Marley, co rozsierdziło jej męża, Boba, który nie życzył sobie, aby jego żona śpiewała erotyczne numery.

    Lecz francuskiego piosenkarza mało obchodziło, co kto sobie życzył i czego od niego oczekiwał i przeżył swoje życie pod prąd. Zamiast dziewięćdziesięciu świeczek na torcie wolał Gitanesy

    --
    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
  • mala200333 12.08.19, 04:23
    Narkotyki go zniszczyly

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
  • mala200333 19.08.19, 05:49
    Szkoda go

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
  • black_jotka 08.09.19, 22:07
    Ale ciekawa postac...

    --
    Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka