14.07.19, 19:37


"Lekceważyła ludzi, którzy płyną w życiu bezwolni jak korek. Uczyła mnie, że trzeba umieć stawić czoło każdej sytuacji. Żalenie się, mazanie nic nie da. To była jej postawa życiowa — należy się bić do ostatniego naboju. Dopóki jest szansa. Kapitulacja jest możliwa tylko wobec nieuleczalnej, śmiertelnej choroby. W innych wypadkach trzeba się bić", mówił syn Krzywickiej, Andrzej. Przeżyła 95 lat: kilka literackich epok, dwie wojny, destrukcję całego swojego świata, komunizm, emigrację, upiorne zniewolenie we własnym domu u schyłku życia. Mówiono o niej: błyskotliwa, wyrazista, szlachetna, wspaniale myśląca, moralistka, ostra, obcesowa, indywidualność, wymachuje majtkami niczym czerwonym sztandarem, gorszy za wszelką cenę.


--
Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
Edytor zaawansowany
  • mala200333 14.07.19, 19:38
    Jenisejsk, jedno z najstarszych miast na Syberii, grubo ponad 5 tys. km od Warszawy. To tam 28 maja 1899 roku przychodzi na świat Irena Goldberg. Jej rodzice, inteligencja żydowska, są zesłańcami, skazanymi przez władze carskie za przynależność do kółek socjalistycznych. W 1903 roku wracają do Warszawy. Ojciec, Stanisław, lekarz, umrze niebawem na gruźlicę. Matka, Felicja Barbanel, stomatolożka, zmieni zawód, zostając nauczycielką, i ponownie wyjdzie za mąż — za Jekutiela Portnoja, jednego z głównych działaczy socjaldemokratycznego Bundu.

    Felicja troszczy się o edukację swojego jedynego dziecka, wychowuje je też w uwielbieniu tradycji romantycznej i powstańczej. Irena kończy uznawaną za nowoczesną i prestiżową pensję Anieli Wereckiej w Warszawie, następnie studiuje polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Wstępuje do PPS-Lewicy, publikuje na łamach „Pro arte et studio” esej o tytule „Kiść bzu” i konfliktuje się ze swoim promotorem, nie broniąc napisanej już pracy doktorskiej.

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
  • mala200333 14.07.19, 19:44

    Irena KrzywickaFoto: Andrzej Szypowski / East News
    Irena Krzywicka
    ‹ wróć
    12 lipca minęła 25. rocznica śmierci Ireny Krzywickiej, polskiej feministki, pisarki i publicystki, jednej z najbardziej wyrazistych postaci dwudziestolecia międzywojennego, autorki powieści "Pierwsza krew"
    Na łamach m.in. "Wiadomości Literackich" propagowała przed wojną edukację seksualną; wspólnie z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim założyła poradnię świadomego macierzyństwa, w której lekarze pomagali kobietom planować potomstwo i leczyć bezpłodność
    "Kochałam jednocześnie dwóch mężczyzn, co było dużym konfliktem w moim życiu. Bardzo kochałam mego męża, ale jednocześnie kochałam Boya", przyznawała Krzywicka
    Jej krytycy mówili, że "gorszy za wszelką cenę", głosi "postępowe świniologie"
    W pierwszej połowie lat 60. Irena Krzywicka razem z synem Andrzejem, wybitnym fizykiem, na zawsze wyjechała z Polski; u schyłku życia popadła w ogromny konflikt ze swoją trzecią synową


    "Lekceważyła ludzi, którzy płyną w życiu bezwolni jak korek. Uczyła mnie, że trzeba umieć stawić czoło każdej sytuacji. Żalenie się, mazanie nic nie da. To była jej postawa życiowa — należy się bić do ostatniego naboju. Dopóki jest szansa. Kapitulacja jest możliwa tylko wobec nieuleczalnej, śmiertelnej choroby. W innych wypadkach trzeba się bić", mówił syn Krzywickiej, Andrzej. Przeżyła 95 lat: kilka literackich epok, dwie wojny, destrukcję całego swojego świata, komunizm, emigrację, upiorne zniewolenie we własnym domu u schyłku życia. Mówiono o niej: błyskotliwa, wyrazista, szlachetna, wspaniale myśląca, moralistka, ostra, obcesowa, indywidualność, wymachuje majtkami niczym czerwonym sztandarem, gorszy za wszelką cenę.

    Musiała umieć się bić.

    Liberalne poglądy, purytańskie obyczaje

    Jenisejsk, jedno z najstarszych miast na Syberii, grubo ponad 5 tys. km od Warszawy. To tam 28 maja 1899 roku przychodzi na świat Irena Goldberg. Jej rodzice, inteligencja żydowska, są zesłańcami, skazanymi przez władze carskie za przynależność do kółek socjalistycznych. W 1903 roku wracają do Warszawy. Ojciec, Stanisław, lekarz, umrze niebawem na gruźlicę. Matka, Felicja Barbanel, stomatolożka, zmieni zawód, zostając nauczycielką, i ponownie wyjdzie za mąż — za Jekutiela Portnoja, jednego z głównych działaczy socjaldemokratycznego Bundu.

    Felicja troszczy się o edukację swojego jedynego dziecka, wychowuje je też w uwielbieniu tradycji romantycznej i powstańczej. Irena kończy uznawaną za nowoczesną i prestiżową pensję Anieli Wereckiej w Warszawie, następnie studiuje polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Wstępuje do PPS-Lewicy, publikuje na łamach „Pro arte et studio” esej o tytule „Kiść bzu” i konfliktuje się ze swoim promotorem, nie broniąc napisanej już pracy doktorskiej.


    Czy już tak wcześnie dały o sobie znać jej wyraziste, liberalne poglądy? Przyczyn sporu z profesorem nie udało się rozwikłać. Trzeba jednak wiedzieć, że — mimo wychowania w atmosferze intelektualnej otwartości i umiłowania racjonalizmu — matka wpajała Irenie raczej purytański model obyczajowy, tzn. zaszczepiła jej powściągliwość w kwestii relacji intymnych. Mając 24 lata (i jeszcze zbierając materiały do doktoratu) Irena wytrzeszcza oczy ze zdziwienia, widząc fallusy w erekcji na rycinie obrazującej antyczne bachanalia.

    Z matką była bardzo zżyta, mieszkały razem niemal cały czas, aż do śmierci Felicji w 1956 roku.

    Narzeczony chory na rzeżączkę i podwójne stosunki



    Jerzy Krzywicki to młody adwokat i jeden z najbliższych przyjaciół Ireny. Zgrabny, oszałamiająco inteligenty, z wiedzą encyklopedyczną w głowie i włosami w kolorze ciemnego blondu na niej. Ma świeżą cerę i białe zęby. Do tego jest synem Ludwika, profesora UW, jednego z pionierów polskiej socjologii, rzecznika praw kobiet. W oczach Ireny to znakomity kandydat na męża i ojca, nawet jeśli zarażony rzeżączką. W przeciwieństwie do rodziców przyszłego męża, którzy przestali rozmawiać z cierpiącym synem, dziewczyna nie widziała w chorobie wenerycznej niczego wstydliwego.

    Pobrali się w 1923 roku. Małżeństwo, zawarte przede wszystkim z przyjaźni, od początku — za obopólną zgodą — miało być wolne od monogamicznego konwenansu. Czyli otwarte. „Nie sposób poprzestać na jednym mężczyźnie, zwłaszcza iż przeżycia zmysłowe mają nieszczęsną skłonność do blaknięcia z czasem” — będzie wkrótce pisać Irena. Otwartości małżeńskiej z pewnością sprzyjał brak stabilizacji życiowej młodych małżonków — przez długi czas, z powodu trudności finansowych, mieszkali oddzielnie.

    Irena Krzywicka Foto: Alamy Stock Photo / PAP
    Irena Krzywicka
    Ale w 1927 roku mieszkają już pod jednym dachem, Irena spodziewa się dziecka, „świadomie i z radością”. Wtem dosięga ją inna miłość. Gwałtowna i nieodwracalna. Jako świeżo upieczona dziennikarka „Wiadomości Literackich” ma zrobić wywiad z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, autorem zabawnych, wymierzonych w pruderię i kołtunerię „Słówek”, krytykiem teatralnym i literackim, znakomitym tłumaczem literatury francuskiej. Mężczyzną, za którym ciągnie się legenda erotomana, pijaka i karciarza, ale i mającym w kieszeni dyplom lekarza.

    Dzieli ich 25 lat, łączy fascynacja seksualna i, chyba znacznie głębsza, intelektualna. Boy sadza Krzywicką przy stoliku skamandrytów w Ziemiańskiej, na pięterku, obok Lechonia, Tuwima, Wierzyńskiego. Wkrótce jej portrety będzie malował Witkacy, złośliwi w mało wybrednym żarcie rozpowiedzą, że Krzywicka zdobyła świat „pod-Boyem”. Kochankowie nie kryją się z uczuciem, a i ich romans nieszczególnie gorszy środowisko. Z żoną Zofią Pareńską Boy także żył w małżeństwie otwartym (zresztą Zofia romansowała m.in. z Witkacym), pełnym jednak obustronnego szacunku i przyjaźni, a do tego udanej zawodowej współpracy (Zofia była redaktorką i korektorką tekstów Boya, pomagała mu w przekładach, ale odmawiała podpisywania się pod nimi). „Każda prawie z moich znajomych miała takie podwójne stosunki, nie mówiąc już o mężczyznach”, zaznaczy Krzywicka.

    Katalog mód i zgorszeń

    W wieku 93 lat powie Agacie Tuszyńskiej: „Kochałam jednocześnie dwóch mężczyzn, co było dużym konfliktem w moim życiu. Bardzo kochałam mego męża, ale jednocześnie kochałam Boya (…) Z nich dwóch częściej wspominam męża (…) Ale dla mnie najważniejsi byli moi synowie. Macierzyństwo. Jestem urodzona na matkę. Nie na kochankę, tylko matkę”.

    1927 roku urodziła pierwszego syna Piotra, 10 lat później drugiego — Andrzeja. Ojcem obu był Jerzy Krzywicki. W 1928 roku zaczęła stawiać w Podkowie Leśnej wyśniony dom, modernistyczną willę z przeszkleniami, zza których wyłaniał się las.

    --
    Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
    Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka