Dodaj do ulubionych

Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ...

18.11.19, 20:23
Był rok 1942. W USA rozpoczyna się operacja przeciwko polskiemu emigrantowi. Do działania przystępuje, obok agentów FBI i agentów sowieckich, tzw. sekcja polska amerykańskiego ruchu komunistycznego - kieruje nią sowiecki szpieg Bolesław Gebert. Pułkownika Ignacego Matuszewskiego Komunistyczna Partia Stanów Zjednoczonych i Gebert ogłaszają wrogiem - Stanów, Anglii, ZSRS i Polski.
Obserwuj wątek
    • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:24

      Ignacy Matuszewski dwukrotnie został skazany na karę śmierci - raz przez bolszewików w 1918, raz przez Niemców
      Po przewrocie majowym stał się jednym z czołowych reprezentantów prawicy obozu piłsudczyków. W rządzie obejmie stanowisko ministra skarbu, ale z tego też rządu wyrzuci go sam Piłsudski
      Kiedy wybucha wojna, wywozi z kraju złoto Banku Polskiego. - Może jest to jedyna pozytywna opowieść w całym tym tragicznym wrześniu 1939 r. - mówi w rozmowie z Onetem Sławomir Cenckiewicz, autor książki o Matuszewskim
      Pułkownik emigruje do USA. Tam jego problemy zaczną się wraz z przyjazdem premiera Sikorskiego
      - Matuszewski nie mógł pojąć dlaczego Sikorski osobiście udzielił poparcia grupie jawnych sowieckich agentów. Wystąpił na ich wiecach w Ameryce i wraz z nimi rozpoczął atak - mówi Cenckiewicz
      - I to wszystko, cała ta historia, to arcypolskie i arcypolityczne. Zawsze, kiedy Polak zrobi coś wielkiego, to nie spotkają go zaszczyty, ale często pogarda, drwiny, pomniejszanie znaczenia czynu, a nawet administracyjna chłosta. I tak było w tym przypadku - dodaje historyk
      • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:25
        Wszystko zaczyna się od niemal miesięcznej wizyty premiera Sikorskiego w USA w grudniu 1942 r. 15 grudnia za wiedzą Sikorskiego od delegacji odłączył się Józef Hieronim Retinger, najpewniej szpieg brytyjski. Poprosił o spotkanie z kierownictwem Departamentu Sprawiedliwości. Wzięło w nim udział pięciu wysokich rangą urzędników amerykańskich.

        O czym rozmawiano?

        W trakcie rozmów Retinger stwierdził, że na terenie Ameryki Matuszewski prowadzi działalność wymierzoną w sojusznika Ameryki i Polski – Związek Sowiecki. Podkreślał, że jest to więc uderzenie w same podstawy polityki aliantów domagając się od Amerykanów, by ograniczyli jego działalność.

        Wiosną 1943 r. – już po ujawnieniu mordu katyńskiego – Amerykanie podjęli decyzję o intensyfikacji działań i zarejestrowaniu Matuszewskiego na podstawie Foreign Agents Registration Act (FARA) z 1938 r. Była to ustawa dająca rządowi USA prawo do objęcia kontrolą każdego mieszkańca tego kraju, który nie jest obywatelem USA, a który w swojej działalności reprezentuje interesy innego państwa. Matuszewski został więc zarejestrowany jako "foreign agent".

        Na tamtym etapie swojego życia pułkownik poświęcał się pisaniu i działalności na rzecz - jego zdaniem osamotnionej w walce o wolność - Polski. W jaki sposób służby zaczęły ingerować w jego aktywność?

        REKLAMA
        Zastosowano wobec niego całą paletę działań zmierzających do ograniczenia jego swobody pisarskiej oraz jego wpływu na skupiska Polaków. Kontrolowano, a nawet konfiskowano jego korespondencję z innymi ośrodkami emigracji, by nie rozbudzał antysowieckich nastrojów.

        Każdy jego tekst musiał być opatrywany informacją, że przeszedł przez cenzurę i jest stanowiskiem autora zarejestrowanego jako "foreign agent". Jego mieszkanie i redakcje w których pracował, były nachodzone przez agentów FBI. Sprawą interesował się sam szef FBI J. Edgar Hoover, który regularnie otrzymywał notatki poświęcone tzw. sprawie Matuszewskiego.

        W tej historii pojawiają się komuniści, którzy zaczynają przedstawiać emigracji Matuszewskiego jako "czołowego reprezentanta Hitlera i Mussolinego", antysemitę i wreszcie, jak stwierdził wspomniany wcześniej już Sikorski - człowieka, który zasłużył na "nagrodę Goebbelsa".

        Amerykanie, ale i polska służba dyplomatyczna w USA, do walki z Matuszewskim postanowili wykorzystać również tzw. sekcję polską amerykańskiego ruchu komunistycznego w USA, którą kierował sowiecki szpieg Bolesław Gebert (ps. "Ataman"). Miało to dać pozór konfliktu wewnątrz polonijnego.
        • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:30
          Wszystko zaczyna się od niemal miesięcznej wizyty premiera Sikorskiego w USA w grudniu 1942 r. 15 grudnia za wiedzą Sikorskiego od delegacji odłączył się Józef Hieronim Retinger, najpewniej szpieg brytyjski. Poprosił o spotkanie z kierownictwem Departamentu Sprawiedliwości. Wzięło w nim udział pięciu wysokich rangą urzędników amerykańskich.

          O czym rozmawiano?

          W trakcie rozmów Retinger stwierdził, że na terenie Ameryki Matuszewski prowadzi działalność wymierzoną w sojusznika Ameryki i Polski – Związek Sowiecki. Podkreślał, że jest to więc uderzenie w same podstawy polityki aliantów domagając się od Amerykanów, by ograniczyli jego działalność.

          Wiosną 1943 r. – już po ujawnieniu mordu katyńskiego – Amerykanie podjęli decyzję o intensyfikacji działań i zarejestrowaniu Matuszewskiego na podstawie Foreign Agents Registration Act (FARA) z 1938 r. Była to ustawa dająca rządowi USA prawo do objęcia kontrolą każdego mieszkańca tego kraju, który nie jest obywatelem USA, a który w swojej działalności reprezentuje interesy innego państwa. Matuszewski został więc zarejestrowany jako "foreign agent".

          Na tamtym etapie swojego życia pułkownik poświęcał się pisaniu i działalności na rzecz - jego zdaniem osamotnionej w walce o wolność - Polski. W jaki sposób służby zaczęły ingerować w jego aktywność?

          REKLAMA
          Zastosowano wobec niego całą paletę działań zmierzających do ograniczenia jego swobody pisarskiej oraz jego wpływu na skupiska Polaków. Kontrolowano, a nawet konfiskowano jego korespondencję z innymi ośrodkami emigracji, by nie rozbudzał antysowieckich nastrojów.

          Każdy jego tekst musiał być opatrywany informacją, że przeszedł przez cenzurę i jest stanowiskiem autora zarejestrowanego jako "foreign agent". Jego mieszkanie i redakcje w których pracował, były nachodzone przez agentów FBI. Sprawą interesował się sam szef FBI J. Edgar Hoover, który regularnie otrzymywał notatki poświęcone tzw. sprawie Matuszewskiego.

          W tej historii pojawiają się komuniści, którzy zaczynają przedstawiać emigracji Matuszewskiego jako "czołowego reprezentanta Hitlera i Mussolinego", antysemitę i wreszcie, jak stwierdził wspomniany wcześniej już Sikorski - człowieka, który zasłużył na "nagrodę Goebbelsa".

          Amerykanie, ale i polska służba dyplomatyczna w USA, do walki z Matuszewskim postanowili wykorzystać również tzw. sekcję polską amerykańskiego ruchu komunistycznego w USA, którą kierował sowiecki szpieg Bolesław Gebert (ps. "Ataman"). Miało to dać pozór konfliktu wewnątrz polonijnego.

          Mało kto wie, jakie znaczenie odgrywali w Komunistycznej Partii USA Polacy, czy mówiąc jak Amerykanie – przedstawiciele Słowian. Ruch komunistyczny został tym samym jakby spuszczony z łańcucha, głównie dla neutralizacji antysowieckich Polaków, których liderem był Matuszewski. Dla administracji Roosevelta było to szczególnie ważne od 1943 r. czyli po ujawnieniu mordu katyńskiego i pewnej konsolidacji Polonii wokół antysowieckich haseł.

          W książce piszesz, że Matuszewski był "naturalnym wrogiem Białego Domu".

          Roosevelt potrzebował głosów Polonii, a polskojęzyczni bolszewicy nawoływali do poparcia prezydenta w wyborach 1944 r. Matuszewski próbował to zmienić, stąd był naturalnym wrogiem Białego Domu. To paradoks, że Gebert, Oskar Lange, Stefan Arski i inni działacze komunistyczni nigdy nie otrzymali statusu "foreign agent", mimo że od zawsze – włączywszy w to pochwałę paktu Stalina z Hitlerem w 1939 r. – reprezentowali interesy sowieckie.
          • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:31
            Matuszewski dostrzegał ten egzotyczny sojusz polskiej dyplomacji z komunistami i władzami amerykańskimi, uznając wręcz za zaszczyt, że ma tak wpływowych przeciwników. Nie mógł jednak pojąć dlaczego Sikorski osobiście udzielił poparcia grupie jawnych sowieckich agentów, występując na ich wiecach w Ameryce, fotografując się z nimi i atakując razem z nimi Matuszewskiego!

            W każdym razie działania wymierzone w Matuszewskiego trwały do końca 1945 r. Wówczas otrzymał list z Departamentu Sprawiedliwości w którym stwierdzano, że jego status "foreign agent" jest już nieaktualny z powodu powstania Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.

            Wśród zarzutów i podejrzeń pojawia się teza, że Matuszewski do swoich tekstów wykorzystuje nielegalne zdobytą wiedzę z pomocą urzędników i oficerów polskiego wywiadu. Skąd ten pomysł?

            Jest coś na rzeczy. Matuszewski z międzywojnia wyniósł setki znajomości i powiązań, cieszył się też wielkim autorytetem jako żołnierz, polityk, doskonały mówca i publicysta. Kiedy był już liderem żywiołu polskiego w Ameryce i w gruncie rzeczy rzecznikiem całej opozycji przeciwko rządom Sikorskiego i Mikołajczyka w świecie, stworzył nieformalną sieć powiązań łączących go z okupowanym krajem, Armią Polską w ZSRS i na Bliskim Wschodzie, skupiskach polskich na wyspach brytyjskich, na Węgrzech i Ameryce Południowej…

            Część kadry dyplomatycznej, urzędniczej, a nawet Oddziału II wyposażało Matuszewskiego w unikatową wiedzę, która poza jego niezwykłym zmysłem politycznym, dawała podstawę do formułowania wielu zaskakujących wniosków, które szybko stawały się wizjami proroczymi.
            • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:31
              Polityków, czy w ogóle osoby publiczne, ocenia się – a przynajmniej powinno – przez pryzmat konkretnych czynów i osiągnięć. W przypadku Matuszewskiego bez wątpienia jego największym osiągnięciem była organizacja Oddziału Informacyjnego Sztabu Generalnego, a później Biura Wywiadowczego i przekierowanie obu struktur tajnych służb odrodzonej Polski na działalność w warunkach wojny z bolszewikami.

              Stąd też Matuszewski był i pozostanie na zawsze jednym z najważniejszych oficerów WP, który przyczynił się do jednego z najbardziej spektakularnych zwycięstw Polski w całych dziejach naszego oręża.

              To pewien paradoks, że pod koniec lat 20. Matuszewski uznał, że wojsko go krępuje i ogranicza jego polityczne możliwości. Uważał bowiem, a przemawiało za tym jego doświadczenie, że istota rzeczy dotyczy kwestii skutecznego wyposażania politycznych decydentów w wiedzę, którą zdobywa i przetwarza wywiad z kontrwywiadem.

              Miał tu wiele gorzkich doświadczeń, stąd doszedł do przekonania, że wiedząc, jak funkcjonują służby specjalne, wie również czego one potrzebują od polityków i jak przywódcy polityczni powinni z nich korzystać i nimi kierować. Postanowił więc zostać politykiem, ale w gruncie rzeczy nigdy nie dano mu tej możliwości i okazji, by mógł spożytkować własne doświadczania na tym polu.
              • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:32
                Zafascynował się więc ekonomią, bo jemu – człowiekowi dość poukładanemu z umysłem raczej ścisłym, niż humanistycznym w polityce – wydawało się, że spojrzenie na państwo przez pryzmat gospodarki, wykresów, analizy wartości pieniądza i kondycji finansowej, daje wgląd w jego nerw i umożliwia ocenę faktycznego potencjału.

                I jak to się skończyło?

                I tutaj się przeliczył, nie rozumiejąc do końca, że polityczne układy, koterie i doraźne cele są ważniejsze, niż polityka zaciskania pasa, którą realizował jako minister skarbu w latach 1929-1931, nie mówiąc już o pesymistycznej wizji wojny, w której słaba gospodarczo Polska miałaby się zderzyć z potęgą Niemiec, a nawet jednocześnie z sowieckim kolosem. Stąd pesymizm Matuszewskiego w latach 1936-1939, który jego liczni znajomi określą "proroczym", bo mówił o zbliżającej się katastrofie Polski.

                REKLAMA
                We wrześniu 1939 Polskę opuszczają poeci, politycy, a wśród nich żołnierz - Matuszewski. Wraz z nim prawie 80 ton złota Banku Polskiego. Jaką odegrał rolę w ewakuacji?

                Kluczową - zwłaszcza po przekroczeniu granicy polsko-rumuńskiej, kiedy to osobiście odpowiadał za bezpieczeństwo blisko 80 ton złota Banku Polskiego. Wykazał się sporym talentem dyplomatycznym negocjując na kolejnych etapach podróży bezpośrednio z Anglikami, Turkami i Francuzami. Wyposażony w paszport dyplomatyczny (ważny od 9 września do 31 grudnia 1939 r.), od stacji kolejowej w Śniatyniu, przez Rumunię, Turcję, Syrię, Liban aż do Francji, Matuszewski odpowiadał za transport jednoosobowo.

                W Bejrucie złoto podzielono na części i na pokładzie trzech okrętów francuskiej marynarki wojennej – krążownika "Emil Bertin" i kontrtorpedowców "Vauban" i "Epervier", bezpiecznie dotarło wreszcie do portu w Tulonie. Operacja przerzutu złota była pełna zwrotów akcji i dramatów, ale zakończyła się szczęśliwie 5 października 1939 r. Może jest to jedyna pozytywna opowieść w całym tym tragicznym wrześniu 1939 r. Stąd pewnie tak mało się o niej mówi…
                1837 r. - Matuszewski po prawej. Wraz z nim Henri de Baillet-Latour i gen. Stanisław Rouppert Foto: www.nac.gov.pl / Narodowe Archiwum Cyfrowe
                1837 r. - Matuszewski po prawej. Wraz z nim Henri de Baillet-Latour i gen. Stanisław Rouppert
                "To arcypolskie i arcypolityczne. Zawsze jak ktoś zrobi u nas coś wielkiego, spotka go pogarda"

                Po latach Matuszewski stwierdzi, że ta ewakuacja była dla niego nauczką - przeciwnicy będą wykorzystywać ją do ataków. Zarzuci mu się nawet sprzeniewierzenie części złota.

                To arcypolskie i arcypolityczne. Zawsze jak ktoś zrobi u nas coś wielkiego, to nie spotkają go zaszczyty, ale często pogarda, drwiny, pomniejszanie znaczenia czynu, a nawet administracyjna chłosta. I tak było w tym przypadku. Specjalnym postanowieniem z 13 XI 1939 r. premier Władysław Sikorski powołał Komisję do zbadania ewakuacji złota, w tym "całokształtu działalności p. Ignacego Matuszewskiego".

                Na jej czele stanął gen. Lucjan Żeligowski, a w jej składzie znaleźli się Henryk Strasburger i ppłk Stanisław Szurlej. Komisja uznała, że Matuszewski "dobrze spełnił" powierzone mu obowiązki, ale poniósł zbyt wysokie koszty przewozu osób towarzyszących konwojowi, wymienił złote na obcą walutę po niekorzystnym kursie, otrzymał w nagrodę 5 tys. dolarów i prowadził podczas podróży "wystawny tryb życia".

                Czyli ma zasługi, ale ewakuacja była zbyt droga. No przecież, w zasadzie lepiej było pozostawić złoto w kraju i niczym się nie przejmować, jak faktycznie zrobili oskarżyciele Matuszewskiego, kiedy w czerwcu 1940 r. pozostawili część polskiego złota we Francji, by stało się ono niemieckim łupem.

                Dlaczego płk. Matuszewski nie walczył w czasie II wojnie światowej? Powtarzał, że o Polskę chce się bić, że to jego wybór na całe życie. Sam Sikorski zarzucił mu dezercję.

                Próbował kilkukrotnie dostać się do wojska, ale decyzja zawsze była negatywna, pomimo początkowo dobrych relacji osobistych w premierem i Naczelnym Wodzem Sikorskim. Zarzut dezercji był tym bardziej fałszywy, że nawet w okresie upadku Francji w 1940 r. sterowana polityczne komisja wojskowa uznała, że Matuszewski jest niezdolny do służby w WP.

                Stał wówczas faktycznie zupełnie prywatną osobą i ewakuował się z Francji do Hiszpanii, gdzie został zresztą aresztowany razem z żoną Haliną, a stamtąd do Portugalii skąd w sierpniu 1941 r. wyjechał do Ameryki.
                • jane_doe_hej Re: Pułkownika Ignacego Matuszewskiego ... 18.11.19, 20:33
                  Czy polityczne scenariusze, jakie nakreślił już w czasie wojny na emigracji Matuszewski, potwierdził dalszy ciąg wydarzeń?

                  Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że przewidział wszystko! Przede wszystkim to, że przyjęcie Sowietów do koalicji alianckiej w 1941 r. bez jakichkolwiek warunków i bez jakiegokolwiek słowa krytyki za wywołanie wojny i niezliczone zbrodnie z lat 1939-1941 spowoduje nie tylko amnezję, ale i uzależnienie sprawy polskiej od stanowiska Moskwy i jej relacji z Londynem i Waszyngtonem.

                  Tak się stało. Sprawa polska od lipca 1941 r. ulega stopniowej, ale konsekwentnej degradacji, której finałem jest Jałta i zabór na zawsze połowy naszych ziem przez Sowiety.

                  Matuszewski umiera nagle w 1946 r. w Nowym Jorku. Jakie konsekwencje dla środowiska niepodległościowego w Ameryce miała jego śmierć?

                  To był faktyczny koniec! W 1945 r. w rozmowie ze swoimi współpracownikami stwierdził, że wolnej Polski nie ma, ale nie można składać broni. Jednocześnie podkreślał, że znalazł "klucz do klucza". Miało nim być stworzenie bardzo szerokiej platformy działań Polonii amerykańskiej. Matuszewski uznał, że rząd na uchodźstwie to wielka wartość, ale owym "kluczem do klucza" są instytucje znajdujące się w centrum wolnego świata – Waszyngtonie.

                  Był zakulisowym twórcą Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia, a potem był jednym z inicjatorów powołania Kongresu Polonii Amerykańskiej, uznając, że w perspektywie lat powinna w Ameryce powstać polska siła, skutecznie oddziaływająca na administrację amerykańską.

                  Uważał, że Anglosasi, zwłaszcza Amerykanie, liczą się jedynie z siłą, a nie romantycznymi rozważaniami o naszych racjach i ich moralnych obowiązkach wobec Polski. Jego śmierć w 1946 r. pogrzebała te plany, chociaż w pewnej części Kongres Polonii Amerykańskiej starał się realizować założenia Matuszewskiego w kolejnych dziesięcioleciach. Nigdy jednak Kongres Polonii Amerykańskiej nie odegrał tak wielkiej roli, jaką przewidział dla niego Matuszewski. Na końcu i jego wymazano z kart historii. Aż do teraz…

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka