Dodaj do ulubionych

Polskie długi

02.12.19, 01:36
Mimo ostatniek deklaracji o nadwyżce budżetowej, jesteśmy świadkami rekordowego w historii wzrostu zadłużenia Polski. W ciągu dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło zadłużenie skarbu państwa o setki miliardów złotych, a nie jak deklarował rząd “zaledwie” 71,6 mld zł. Zadaje to kłam całej politycznej narracji o dyscyplinie finansowej i słynnej “nadwyżce”. Jak to zatem możliwe, że nie byliśmy świadomi procederu zadłużania nas na tak wielką skalę?

Odpowiedz na to pytanie leży w kreatywnej księgowości polskiego rządu, która jednak musiała zostać rozłożona na czynniki pierwsze przez GUS, z powodu nacisków Unii Europejskiej. Analitycy musieli bowiem przyjrzeć się rozmiarowi długu publicznego, jednak nie tylko oficjalnym statystykom, ale także ukrywanym zobowiązaniom skarbu państwa, co ostatecznie doprowadziło do odkrycia dość szokujących rezultatów. Okazuje się bowiem, że o ile oficjalny dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB), to dług ukryty wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB. Oznacza to, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną. Co jest strategiczne, dane GUS dotyczą 2015 roku, czyli okresu sprzed wprowadzenia reformy emerytalnej PiS. Ta natomiast oznacza dla zadłużenia państwa prawdziwą katastrofę. Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB. Tymczasem koszt reformy Prawa i Sprawiedliwości zwiększył omawiane zobowiązania o kwotę większą niż wynosi cały oficjalny dług publiczny Polski, czyli o aż gigantyczne 1,4 bln zł. Biuro Analiz Sejmowych wyliczyło, że o tyle właśnie więcej z kont ZUS zostanie wypłacone emerytom do roku 2060 tylko w wyniku zmian w jednej ustawie.


Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego.


--
Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Polskie długi 02.12.19, 04:35
      Sytuacja w naszym kraju pogarsza się z roku na rok. Wygląda to tak, jakby pod rządami PiS Polska przyspieszała rozwój obszarów biedy i nędzy. Nieudany program socjalny PiS może być jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy:

      Polacy żyjący w skrajnym ubóstwie
      2017: 1,7 mln
      2018: 2,1 mln (+422 tys.)

      Dzieci żyjące w skrajnym ubóstwie
      2017: 325 tys
      2018: 417 tys. (+90 tys.)



      Skrajnie ubodzy seniorzy
      2017: 216 tys.
      2018: 276 tys. (+60 tys.)

      45% rodzin nie ma żadnych oszczędności

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
    • jutta_t Re: Polskie długi 04.12.19, 18:03
      Emerytura od państwa? Nie licz na nią. ZUS mówi wprost - nowe pokolenie przy zarobkach na poziomie 4 tys. zł otrzyma tylko 920 zł emerytury. Instytut Emerytalny wieszczy emerytalny armagedon i apeluje o zmiany.
      Stopa zastąpienia, czyli relacja przeciętnej emerytury do średniego wynagrodzenia, spadnie do 23,1 proc. w 2080 roku z obecnych 53,8 proc. - prognozuje Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

      Co to oznacza? W tej chwili średnia miesięczna emerytura stanowi nieco ponad połowę przeciętnego wynagrodzenia w kraju. Kończąc pracę zarobkową trzeba się więc pogodzić z drastycznym spadkiem dochodów.

      W pierwszym półroczu tego roku średnia wypłata z ZUS wynosiła 2237 zł.

      Perspektywy dla osób zbliżających się do wieku emerytalnego nie są różowe. Co gorsza, okazuje się, że będzie znacznie gorzej. Hasło "głodowe emerytury" staną się faktem. W 2080 roku emerytura będzie wynosić mniej niż jedną czwartą zarobków.
      Osoba zarabiająca teraz około 4 tys. zł może liczyć na blisko 2 tys. zł emerytury. Nowe pokolenie, które będzie kończyć pracę za 60 lat, przy tych samych zarobkach, otrzyma około 920 zł. Oczywiście emerytury w praktyce będą wyższe, bo zarobki systematycznie rosną. Niezależnie od kwoty będzie to dramatycznie mała kwota pod względem siły nabywczej pieniądza.
      Skąd te czarne prognozy ZUS?

      Urzędnicy wskazują, że główną przyczyną jest wydłużenie średniego dalszego trwania życia po przejściu na emeryturę. Jest to kluczowe do wyliczania emerytur. Przez wskazaną liczbę miesięcy dzieli się kwotę oszczędności zebranych wcześniej.

      Statystyki pokazują, że wspólne dla obu płci średnie dalsze trwanie życia wzrośnie dla 60-latków z 22,5 lat w 2020 roku do prawie 30 lat w 2080 roku. Dla 65-latków zmieni się to z niecałych 19 do ponad 25 lat.

      O nowej fali skrajnego ubóstwa, które kiedyś dotykało rodziny wielodzietne, mówi były minister gospodarki profesor Marek Belka. Ma ono dotyczyć przede wszystkim kobiet, które po obniżce wieku emerytalnego nie zdążą odłożyć odpowiednich środków na okres po zakończeniu pracy.

      Instytut Emerytalny alarmuje, że za 30 lat około jedną trzecią społeczeństwa będą stanowić osoby w wieku powyżej 65. roku życia, a liczba osób pracujących będzie znacząco niższa niż tych w okresie przed podjęciem aktywności zawodowej oraz tych po zakończeniu aktywności zawodowej.

      W 2080 roku może być niewiele ponad 14 mln osób w wieku zdolnym do podjęcia pracy. Więcej będzie emerytów - ponad 15 mln.
      Rząd skazał emerytów na niższe wypłaty

      Problem niskich emerytur w głównej mierze sprowadza się do długości życia na emeryturze. Im dłużej będziemy pobierać świadczenie tym będzie ono niższe. Siłą rzeczy z biegiem czasu będziemy żyć dłużej. Państwo ma jednak wpływ na to, od jakiego wieku będzie można pobierać emeryturę.

      Rząd PiS w październiku 2017 roku odwrócił reformę poprzedników z PO i obniżył wiek emerytalny do poziomu 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. A miało dojść do zrównania na poziomie 67 lat.

      Eksperci Instytutu Emerytalnego zwracają uwagę, że decyzja ta tylko nieznacznie wpłynie na sytuacje osób, które wiek emerytalny osiągną w ciągu najbliższych dwóch kadencji sejmu. Prognozy pokazują jednak, że konsekwencje obniżenia wieku emerytalnego poważnie dotkną pracowników za 10-20 lat i później.

      Polska była w zdecydowanej mniejszości decydując się na tego typu rozwiązania, ponadto zalecenia unijnych organów sprzed kilku miesięcy jasno rekomendują podniesienie w Polsce wieku emerytalnego.

      "Jednym z rozwiązań mogących nas uchronić przed poważnym kryzysem funduszu ubezpieczeń społecznych jest konieczność podwyższenia wieku emerytalnego, tak żeby osoby dłużej mogły świadczyć pracę, a przechodząc na emeryturę otrzymywały świadczenie w godnej wysokości. Podwyższenie wieku emerytalnego w Polsce to konieczność" - czytamy w raporcie Instytutu Emerytalnego.

      Eksperci podkreślają, że z perspektywy systemu emerytalnego i wydolności FUS powinniśmy rozpocząć tę debatę jak najwcześniej. Sugerują, że w pierwszym kroku należałoby rozpocząć zrównanie wieku emerytalnego obu płci, a następnie rozpocząć proces podniesienia wysokości wieku, w którym pracownicy będą mogli otrzymać świadczenie emerytalne. Rekomendują 67 lat od 2025 roku w przypadku mężczyzn i osiągnięcie tego poziomu dla kobiet w 2040 roku.

      Kuszą niższym ZUS-em, nie wspominają o głodowych emeryturach w przyszłości

      W gorącym okresie przedwyborczym ugrupowania polityczne prześcigają się w pomysłach na obniżkę składek ZUS. Przedsiębiorcy często narzekali, że są pomijani, a to ma być ukłonem w ich stronę. Niskie składki kuszą, tyle że nikt nie wspomina o widmie głodowych emerytur w przyszłości...z netu

      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • jutta_t Re: Polskie długi 04.12.19, 18:05
      Młode pokolenie nie będzie czekało na emerytury, po prostu wyemigruje wcześniej..z netu

      --
      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • super.halusia Re: Polskie długi 05.12.19, 07:45
        Ja nie musiałam wyemigrować.
        Jestem już na emeryturze i żyje mi się nie najgorzej.Mam 40 lat stażu pracy i obecnie pracuję na pół etatu.
        Dziś młodzi chcą zarabiać 5 tysięcy netto i nic nie robić.Oczywiście nie wszyscy,ale większość tak.
        Przyjdą do pracy przepracują miesiąc i mówią,że jest za ciężko:)
        Pozdrawiam
    • seremine Re: Polskie długi 05.12.19, 20:32
      W całej Francji odbywały się demonstracje przeciwko reformie systemu emerytalnego. Łącznie zorganizowano ich 245. W Paryżu demonstracje przerodziły się w zamieszki, a na ulicach zapanował chaos. Protestanci wznieśli barykady. Zapłonęły samochody. Pałac Elizejski poinformował w komunikacie, że „prezydent pozostaje spokojny i szanuje prawo do strajków oraz pokojowych demonstracji”.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka