witam. Jestesmy małżeństwem 1,5 roku, wczesniej 2 lata razem. oboje pracujemy zawodowo, choc ja zarabiam duzo mniej i to mąż głównie utrzymuje dom i naszą rodzinę (mamy małe dziecko). Prolem zaczął się jakiś czas temu...mąż wiedząc, że jestem przeciwnikiem motocykli bez mojej wiedzy kupil motor. bardzo to mną wstrząsneło, bo wczesniej jakiekolwiek decyzje podejmowalismy razem - a tu taki duży wydatek i na dodatek na co?? byly kłotnie sprzeczki itp. (kiedys, przed ślubem zpeniał mnie ,że nigdy nie kupi motocykla, bo wie co ja o tym myślę, i nie chce mnie narażać na ciągły stres). Po kilku dnia""burzy" postanowiłam iść na kompromis, zacisnąć zęby i przeczekać sezon motocyklowy - mąż zapewnił mnie, że to nie jest ścigacz, jest wolniejszy, bezpieczniejszy i taki mu wystarczy. Przez kilka tygodni przeżywałam chwile zgrozy jak wiedzialam, że on wraz z kolegą szleje po ulicach. po jakims czasie podczas mojej nieobecnoci mąż zamienił swoj obecny motocykl na "ścigacza" (oczywiście musiał dopłacić). wtedy wydawało mi się ze przekroczył wszystkie granice. był płacz, krzyk,obietnice , kwiaty i chwilowe załagodzenie sytuacji, poniej zima, sezon motocykowy minął. kilka dni temu mąż dowiedziałam się że mąż oddał motocykl do "podszykowania"przed sezonem. dzien pozniej dowiedziałam się o tym, ze umowiony jest na tatuaz w studiu - a ma juz kilka z czego nie jestem zadowolona. Moze dla niektorych to sa blache sytuscje, ale dla mnie to całkowity brak szacunku, nie liczy się kompletnie ze mna, z miom zdaniem, moimi uczuciami. nie wiem jak na niego mozna wpłynąc, nie pomogly rozmowy......boje sie ze jak teraz nie zareaguje i kategorycznie nie przeciwstawie sie to bedzie coraz gorzej. zyjemy nie ze sobą tylko obok siebie. sa sprzątam, gotuje, zajmuje sie dzieckiem, pracuje zawodowo a mąż wymyśla tylko przyjemności dla siebie- silownia, motocykl, nurkowanie, basen...... Kocham go ale nie chce byc slużąca we wsanym domu, nie chce ciagle sie stresowac i bac o jego bezpieczenstwo, jak nad tym zapanowac????? co powinnam zrobic?
Pan się nie wyszalał w młodości?
witam, powoli dochodzę do wniosku, że moje małżeństwo nie ma sensu. tracę nadzieję, że może być tak jak dawniej. mąż jest strasznym egoistą, zauważyłam to po urodzeniu dziecka, 6 miesięcy temu. wcześniej nic nie wskazywało na to. byliśmy zgodnym małżeństwem, wcześniej parą, która nie kłociła się prawie wcale. sprzeczki zaczęły się jak poszłam na zwolnienie. zaczęliśmy spędzać ze sobą dużo więcej czasu niż do tej pory, bo ja od rana byłam w domu. mąż ma własną firmę, w której nie musi być codziennie, wystarczy, ze pojedzie raz w tygodniu, poza tym na zrobienie dokumentów przeznacza ok. godziny dziennie. aby się nie nudzić, znalazł sobie hobby - chodzi na siłownię codziennie. nie miałam nic przeciwko temu, zanim pojawiło się dziecko, ale odkąd nasz synuś jest na świecie, są ważniejsze rzeczy. a u mojego męża na pierwszym miejscu jest siłownia!
Masz rację twój mąż jest zbyt wygodny, aby wychowywac dziecko i zasłużyć na miano taty. Myślę, że spokojnie znalazłabyś mężczyznę, który nie zachowywałby się w ten sposób w stosunku do ciebie i dziecka. -- „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
Pomóżcie proszę, bo nie wiem co o tym już myśleć. Jesteśmy małżeństwem z 5 letnim stażem, kochamy się i rozumiemy. Mamy dwoje dzieci. Niby fajne życie, ale... Maz ma dziwne podejście do pieniędzy. Od początku wspólnego życia mamy osobne konta. To jego decyzja. Za mieszkanie płacimy po połowie. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo mąż jest typem, który robiłby mi inspekcje i wymówki za każdą wydana na ciuchy i kosmetyki złotówkę, a nie lubię się z tego tłumaczyć. Zarabiamy podobnie, wiec jest równowaga. Sytuacje finansowa mamy dość dobra. Jednak mąż, pomimo, ze zarabia sporo, nigdy nie kupuje mi prezentów. Kupuje je natomiast sobie, bardzo często, są to gadżety mniej lub bardziej drogie, najczęściej kupowane na allegro. Niedawno były moje imieniny. Przypomniałam mu ze od paru miesięcy podobała mi się pewna rzecz. Nie jakaś specjalnie droga, ot wydatek rzędu dwieście złotych - dla niego żaden problem. Powiedział mi, ze nie - bo on nie zamierza na prezent dla mnie przeznaczać aż takiej sumy. Zaproponował ze da mi na to polowe sumy, druga polowe muszę sobie dopłacić sama. Poczułam się okropnie, jakbym była niewarta tego drobnego w końcu prezentu. Bez przesady, w końcu jestem jego zoną, a imieniny są raz do roku. On uważa, ze dlaczego ma mi kupować droższy prezent, skoro może kupić tańszy, na odczepkę - aby odfajkować moje święto. Czuje się podle. W pracy koleżanki ciągle chwalą się, ze dostają od mężów to czy tamto. A mojego nawet raz do roku nie stać na gest dla ukochanej podobno zony :/ Co o tym sadzicie? Zastanawiam się czy to egoizm, czy zwykle skąpstwo??
ja daje prezenty, bo cieszy mnie obdarowanie kogos bliskiego i sprawienie mu radosci. i to chyba jest istota robienia prezentow. nie jest wazne ile kosztuja. chodzi o sam fakt. to tak, jak w tej durnej reklamie :) koszulka 20 zl, jej/jego usmiech bezcenny ;) jesli twoj maz oferuje sie partycypowanie w koszcie prezentu, to dla mnie jest to bezduszne. bo moglby kupic kwiatka za 1/4 tej sumy, a prezent bylby cudny. i raczej nie w pieniadzach rzecz, lecz w checiach. a tych brak -- siostrzyczki __________ ...Club 54...
-- www.fauna.rsl.pl/ forum.gazeta.pl/forum/f,51391,EGIPT_porady_Egiptomaniakow_.html
trochę późno, ale niezbędna rozmowa z mężem o podziale obowiązków. jeśli nie będzie chętny do współpracy nie ma sensu się fochować. zmień po prostu działanie - nie gotuj dla niego obiadu, nie pierz jego ubrań, nie sprzątaj po nim, bywaj zmęczona i pozwól sobie na odpoczynek. mąż wraca z pracy - daj mu możliwość zajęcia się synkiem. mały w nocy płacze - niech wstaje i on. czasem wyjdź z domu na spotkanie z koleżankami, zakupy, fryzjera itp. bądź konsekwentna, bo na początku pewnie on strzeli focha nie rozumiejąc dlaczego nagle przestał być obsługiwany. powodzenia i oby mąż zrozumiał, że tworzycie rodzinę.
STANDARDOWY PRZYKŁAD ZACHOWANIA SIĘ FACETA W SYTUACJI: "JA PRACUJĘ A ŻONA SIEDZI W DOMU" Siedzi w domu to nie znaczy nic nie robi palancie ostatni! Opiekuje się dzieckiem, prasuje, sprząta, pierze...do tego załatwia Twoje sprawunki....których ponoć nie możesz pozałatwiać z pracy (telefon...
tajnos.agentos napisał: > Oczywiście wszystko wiesz najlepiej i ze wszystkiego zrobisz twoją ulubioną pol > itykę. Staraj się, jak prezio wygra, to może ministrem cię zrobi! :))) Napisz to wdowie i sierocie po generale Marku Papale, Komendancie Głównym Policji Polskiej. Napisz to...
Witajcie, Jestem mężatką od 8 miesięcy, ale "świeżynką" siebie nie nazwę, bo w związku żyjemy 5 lat. Dziś nad ranem zaliczyłam niezłe zdziwienie i potem płacz... Otóż mój mąż wstawał do pracy, a ja chciałam mu zrobić miłe przebudzenie i zafundować chwile przyjemności (z resztą nie po raz pierwszy w ten sposób), dlatego kiedy jego budzik zadzwonił, a on ustawił drzemkę, ja przysunęłam się do niego i zaczęłam go pieścić delikatnie. Trwało to kilka minut, a kiedy się wybudził, odepchnął mnie i powiedział, że mam przestać i, że wybrałam sobie zły dzień na coś takiego. Zatkało mnie. Ale zdziwiłam się jeszcze bardziej, kiedy wstał i wypadł z pokoju jak oparzony, wręcz wściekły. Łzy same napłynęły mi do oczu, co poradzić.. to nigdy nie jest miłe dla kobiety, kiedy facet ją odtrąca.I to w taki sposób. Pomyślałam sobie okej, może nie w humorze, może nie miał ochoty, rozumiem.. ale poczułam się poniżona. Od kilku dni jestem w nie najlepszej formie psychicznej (inne problemy rodzinne), dlatego wiem, że moje reakcje mogą być zbyt histeryczne i przekoloryzowane. Uważam jednak, że mąż mógł zareagować inaczej, a nie w ten sposób.. wrócił się do sypialni, warknął na mnie "o co ci chodzi?!" i odwracając się dorzucił, że ma tego dość (czego? mojego płaczu?), po czym zasiadł przed komputerem. Mnie to dobiło jeszcze bardziej.. Mówię do niego, aby ze mną porozmawiał, przytulił się jeszcze na chwilę, wytłumaczył co się stało i czym jest tak poirytowany od rana, ale on mnie zignorował i wolał siedzieć przed komputerem. A więc ja w jeszcze większy ryk. Poczułam się znieważona i samotna, zupełnie jakby wolał komputer ode mnie. I mógł spokojnie patrzeć na to, jaką mi przykrość sprawił i jak mnie to poruszyło. Mogłam się zapłakać na śmierć, a on obojętnie siedział przed pecetem. Kompletnie ześwirowałam, moje emocje po prostu mnie dobijają, a jego chamskie zachowanie tylko potęguje moją depresję. Mogę się starać, stawać na głowie, aby umilić mu dzień, ale dobrze jest, kiedy jest dobrze, natomiast kiedy coś jest nie tak, to zostaję z tym sama, a on się izoluje i nie zwraca na mnie uwagi. Zastanawiałam się nawet, czy może on myśli że mój płacz to sposób na zwrócenie na siebie uwagi, ale chyba nie ma mnie aż za taką idiotkę... Więc o co chodzi... skąd takie zachowanie... Czy ja przesadzam aż tak bardzo?
Witam, Facet nieładnie zrobił, bo o ile mogę zrozumieć że wyskoczył z łóżka bo mu się np. kupę chciało a Ty go tam miziasz :) to powinien wrócić i przeprosić i powiedzieć ze np dziś ma zły humor. Ale z drugiej strony facet ma jakąś potzrebę bycia samemu, Ty płaczesz, on sie tym denerwuje bomoze nie wie o co chodzi, chce być sam, Ty ryczysz, on wariuje bo nie ma gdzie uciec, chce chwilę się odseparować, a Ty się rzucasz z przytulaniem, ryczysz, wyjesz, chcesz rozmawiać, masakra...:) Daj mu spokój i posiedzieć, miej trochę do siebie szacunku, a później faceta do pionu posadź rozmawiając z nim.
Jeżeli chodzi Ci tylko o roważania a nie o ocenę Jej czy Jego to odpowiem-uważam że można trwać i nawet być w pewien sposób szczęśliwym w małżeństwie bez miłości. Mąż czy żona niekochana może stać się najlepszym przyjacielem. Podstawą jednak jest szacunek, szczerość i dużo dobrej woli...
ale ja też sobie tylko rozważam. Także to , że może coś jeszcze się wydarzyło? A może nie musiało? Bo IMO dziewczyna jest w tym związku nieszczęśliwa a pana to chyba nie obchodzi. Czy kochający facet sugerowałby, ze nie da babce odejść bo z nią mu jest WYGODNIE? Ciotki może się cieszyły,...
Jestemn w twoim wieku. I mój obecny mąż też zamierzał mieszkać poza Polską. Więc najpierw sam przecierał szlaki, poznawał znajomych na miejscu- na sokratesie. Potem walczył tam o pracę w swoim zawodzie i dojazdowo było Polska- Szwajcaria. Potem rozgladał sie za mozliwościami pracy w moim...
Na pytanie które padło odpowiem tak: JESTEM FACETEM, pracuję , gotuję,piorę, prasuję, robię zakupy, zajmuję się dzieckiem,NAWET nie rozrzucam skarpetek!! Według koleżanek żony, taki mąż to skarb. Według żony, ciągle czegoś.... czegoś brak. A to za mało w domu jestem, a dziecko źle ubrałem,znowu...