Może to być też historia znajomych, w rodzinie - jeśli sie ktos nie chce przyznać. Są tu przypadki opisywanych mężów zdradzających żony, żon wariatek, które gnębią własne dzieci - tzn toksyczne matki czy teściowe, synowie, którzy maja problemy narkotykowe, albo z kradzieżami. Orzecież te osoby sa czyimić dziecmi, czy ich rodzice sa nimi rozczarowani?
Generalnie partner nikomu nie spada z nieba i teoretycznie nie powinno się wybierać leni, zdrajców, kłamców, egoistów itd. Mój mąż nie należy do żadnej z ww. grup, ale rózne kwestie problematyczne i u nas były i wiem, że to co się udało, to nie kwestia tego, że super wybrałam, tylko uświadomienia sobie, że ideały nie istnieją (i ani ja ani mąż nimi oczywiście nie jesteśmy), pracy nas obojga nad sobą, w trakcie związku i szczęścia, że oboje mieliśmy nie najgorsze wzorce rodzinne (przynajmniej w zakresie wzajemnego szacunku i dążenia do wspólnych celów) Bo - jest coś takiego jak zakochanie (zaślepienie), brak doświadczenia życiowego, złe wzorce rodzinne, własne problemy psychologiczne oraz okres promocyjny (gorsze cechy wychodzą zwykle nie od razu).
Przypomnę, że Róża była współuczestnikiem nocy poślubnej Idy i Marka, podczas której radośnie odmówiono młodym chwili prywatności, a jej własna matka zaprzestała pożycia z drugim mężem, gdy tylko urodziła syna. Czy dziewczyna wychowana w takim domu, w którym kulturę masową konsumuje się w ograniczonym zakresie, a wzorce romantyczne czerpie się z literatury dziewiętnastowiecznej, gdzie seks bez ślubu to hańba dla kobiety, czy zatem ta kobieta uznałaby akurat seks za element cementujący związek?
Może dziecku zadedykuj ten czas bo ona małe wiecznie nie będzie. Szpital w domu? Absolutnie ! Twój mąż nie ma „trochę racji” a całkowitą rację. Opamiętaj się!
bywalec.hoteli napisał: > > > > Ojcem był średnim, mężem fatalnym, z dziadkowania się wypisał. > > Nie pogodziłaś się z ojcem a był średni czyli nie jakiś zły? Szok. Tak to w dorosłym życiu bywa. Zasadniczo moja ocena - jak na standardy e-matki - może być i tak zawyżona i być w niej wyrozumiała.
Jesli mąż TYLKO za piersi czy wagę kocha- w twojej perspektywie, to sam sobie wyjasniles dlaczego żadna cię nie chce ... Kobiety czują takie rzeczy i zwiewają od egoistów.
To kobieta ma prawo decydować, czy w jej ciele powstanie nowe życie, a jeśli jest mężatką, to w porozumieniu z mężem podejmuje decyzję, jeśli mąż szanuje żonę i bez jej zgody nie zmusza jej do urodzenia dziecka. Bóg kocha wolne intelektualnie kobiety i nie akceptuje mężczyzn, którzy wywyższają się wobec nich też w imię Boga, kiedy są wierni kulturze patriarchalnej tysiące lat temu utworzonej przez analfabetów przodków, którzy intelektualnie nie ogarniali filozoficznego obrazu życia i psychologii człowieka jak też nie byli zdolni do świadomej wiary w Boga, więc zmuszanie kobiet do ślepego posłuszeństwa dawało im nieograniczoną władzę i nie zdawali sobie sprawy, że byli niesprawiedliwi, że nie kochali ludzi, a w naszej erze żeby być chrześcijaninem, to żeby być sprawiedliwym, to trzeba kochać ludzi, a obojętni na zło egoiści nazywani byli przez Jezusa obłudnikami w religii, skoro nie solidaryzowali się z Żydami w dostępie do wytworzonego dobra i była wielka bieda i niesprawiedliwość.
I o niego możesz powalczyć, nie tylko dla pieniędzy samych w sobie, ale dlatego, że zwycięstwo, nawet częściowe, cię wzmocni, da większe poczucie sprawczości. A w innym zakresie - nic nie możesz zrobić. Jeśli mąż nie chce cię traktować jak członka rodziny, tylko jak dodatek, to cóż na to poradzisz? Nic. Bo w tym zakresie błąd nie jest w tobie (że jesteś nie taka i gdybyś coś tam...), tylko w nim (bo jest cynicznym egoistą).
Szczerze mówiąc, gdybym napisała książkę i ktoś zacząłby mi na starcie terroryzować, że mam go ująć w dedykacji, bo inaczej to znaczy, że nie kocham dość mocno - to jedno jest pewne, że moje uczucia rzeczywiście by stopniały w mgnieniu oka… A gdzie ona go terroryzowała? Raz wspominała. No i...
Wspoczuje szkoda ze piszesz o nim ze jest dobrym czlowiekiem ,a z niego kawał egoisty i hooja. Nie dość ze robi karierę, ma fajną rodzinę, napisał książkę to jeszcze nie może kupić ci osobistego prezentu pod choinkę, a i nie ma zamiaru o tym gadać po czym sobie wyjechał nie to nie jest dobry...
kleopatrazz napisała: > Pierwszy z brzegu mężowski argument to taki, ze nikt nie będzie dwóch obiadów g > otował. Nie dziwi mnie, że akurat u męża zdiagnozowano to ibs. Kawał wrednego kutafona i egoisty.