Ale takie suchary koniobijcow dzialaja na mnie jak plachta na byka. O czym mu powiedzialam pozniej. Poklocilismy sie. Ja, ze to bylo durne. On, zebym wyluzowala. Drogie bravo tolerujecie takie "zarty"? (Wiem, ze dla zasady wezmiecie jego strone). Ps. Obojetnie z kim za maz po raz 3 nie zamierzam wychodzic. Wkurzaja mnie tylko takie suchary.
W Belgii dzis swieto, u mnie w pracy jutro tez wolne wiec swietuje cos w rodzaju dlugiego weekendu :) Cos w rodzaju bo dzieci jutro ida do szkoly wiec trzeba bedzie rano wstac i je wyprowadzic na autobus o nieludzkiej porze - a maz jest w tej chwili w Tiranie i wraca jutro wieczorem. Co jest w sumie o tyle fajne, ze jutro pol dnia mam tylko dla siebie :) Na obiad rosol z makaronem (bedzie tez na jutro zebym tym bardziej miala pol dnia dla siebie :) bo pogoda jest dzis wyjatkowo belgijska (max 10, odczuwalne 5, pada caly dzien).
Dzis mam wolne przedpoludnie bo wczoraj pracowalam do pozna wieczorem, ugotuje bombelkom obiadek, zrobie pranie, pewnie juz zaczne strategicznie pakowanie (wylatujemy z synusiem w sobote rano). Jutro rano maz ma wrocic z Sarajewa i wlasnie mi napisal, ze juz dostaje ostrzezenia pogodowe ze jutro w Austrii wichury i moga byc problemy z lotami (ma przesiadke w Wiedniu). Ja mu oczywiscie powiedzialam, ze ma byc w domu w czwartek wieczorem a nie w pt rano, zebym sie nie denerwowala, co zrobic z mlodsza jak nie doleci na czas, ale nie, lepiej bylo w piatek wracac oczywiscie.
Moze ja jestem troche inna, moze nawet nienormalna, ale od kiedy doroslam, jak ognia unikalam wszelkich pozyczek i kredytow. Jeszcze w Polsce, kiedy zameldowalam sie w mojej pierwszej pracy zaproponowano mi zebym przystapila do kasy zapomogowo-pozyczkowej, nie skorzystalam. Potem juz za granica, moj maz koniecznie chcial budowac dom, na szczescie skutecznie wybilam mu to z glowy bo wiazaloby sie to z kredytem.
Zaczelam jakis kryminal, ale na drugiej stronie pani autor zdecydowala dodac mezowi glownej bohaterki uposledzenie pt prosopagnosia, co google tlumaczy jako nieumiejetnoc rozpoznawania ludzi po twarzach, niepamiec do twarzy. Tak wiec maz nie rozpoznawal swojej zony. Zamknelam ksiazke na stronie nr 3, kiedy pani zaczela opisywac specyfike takiej relacji , jako zbyt meczaca i prawdopodobnie nie dadzaca mi zadnej satysfakcji. Dzis znalazlam w pracy American Dirt i zaczne to.
Czyli cos, co wydaje sie niezbyt madre, ale jednak sie sprawdzilo, zwlaszcza na dluzsza mete. Pamietam jedna z forumek opisywala kiedys sposob w jaki jej maz schudl na stale przez pewien czas zywiac sie marchewkami i jablkami (nie, zebym polecala, ale dosc mnie to wtedy zaskoczylo, ze nie mial efektu jojo). Kolezanka miala w domu wycieraczke z napisem klucze-portfel-telefon i twierdzila, ze kupione dla zartu sprawdza sie od czasu zakupow :D Macie podobne pomysly, patenty?
Co zostalo wypomniane wielokrotnie: "ojciec sypal kasa". Nie wspominalam nic o moim dziecku, oprocz tego, ze istnieje. Nie wspominalam rowniez, ze moj maz jest jako znacznie bogatszy ode mnie. Co nie znaczy, zebym nie chciala...
Moj tesc zmarl jakis czas temu i posiadal spory majatek. Wiem, ze maz zostal poinformowany o spadku ale nigdy nie dowiedzialam sie, ze sprawa spadkowa sie odbyla. Pytalam kilkakrotnie Ale nigdy nie uzyskalam odpowiedzi. Przez przypadek dowiedzialam sie kilka dni temu, ze sprawa jest zakonczona i ze maz byl przy tym obecny i bylo to juz dwa lata temu.zapytalam go, powiedzial mi,zebym prawnika poszukala i ten niech sie reszty dowie.nie wiem Ile i co odziedziczyl.
gdyby mi ktokolwiek - partner, przyjaciel, a nawet wlasny najwlasniejszy maz - zaproponowal, zebym pracowala wiecej niz musze i chce, aby jego doroslemu i zdrowemu dziecku udostepnic nieodplatne lokum, chyba bym smiechem zabila -- ------------------------------------------------------------------------ Nigdy nie pytaj kobiety o wiek, mezczyzny o zarobki, a Kaminskiego, czy byl trzezwy (A.
mag-la-swag napisał(a): > Tai wlasnie sobie rozmyslam : kiedys czytalam to bez mrugniecia okiem. W tym ro > ku wychodzi za maz moje corka, zaczelismy organizacje wesela poltora roku wczes > niej. Moja corka jest dosyc nerwowa, cos w stylu Laury. Takie jazdy mi odstawia > la, ze na pewno byloby niewyobrazalne, zebym zainteresowala sie slubem kilka dn > i przed.
Tai wlasnie sobie rozmyslam : kiedys czytalam to bez mrugniecia okiem. W tym roku wychodzi za maz moje corka, zaczelismy organizacje wesela poltora roku wczesniej. Moja corka jest dosyc nerwowa, cos w stylu Laury. Takie jazdy mi odstawiala, ze na pewno byloby niewyobrazalne, zebym zainteresowala sie slubem kilka dni przed.