Kawa, ciasto i kolacja. Od zawsze. Czy to nasze urodziny czy dzieci. Nawet 18stki byly podobne z tym ze doszły tańce do rana. Jedzenia z kolacji nie znosiłam ze stołu wiec każdy skubał co chciał i kiedy chciał (doszła tylko zupa na ciepło ok 22).
"dzieci wszystkie jedzą źle"-dobre.;)
Dzieci i tak z urodzin pamiętają jakie były atrakcje a nie jaki tort/ciasto jadły. Szczególnie że z mojego doświadczenia wynika że i tak najchetniej jedzą chipsy, paluszki i cukierki, nie wypieki.
Niespecjalnie znam się na tym co lubią małe dzieci, ale dwukrotnie przywoziłam na taki duży zjazd rodzinny bułeczki krucho-drozdzowe z jabłkiem - i dzieciaki się nimi zażerały, ignorując pozostałe, liczne ciasta typu torty, serniki, muffiny, pleśniaki itd. Nie są zbyt słodkie, a robi się łatwo i...
Na moich osiemnastych urodzinach na pewno nie było drogich alkoholi, zespołu muzycznego, ani pięciogwiazdkowego jedzenia. Były drinki ze zdobycznej puszki mango w soku, oraz butelki białego wina otrzymanej z tej okazji od Taty, ciasto serowe, które upiekła mi Mama i jako goście - kilka najbliższych koleżanek.
Znam takie dziecko, które tylko domowe, tylko zdrowie...a potem zeżarło wszystkie cukierki, któe inne przyniosło na urodziny (prawie 30 sztuk). I skonczyło na pogotowiu.
Młoda kieszonkowego nie ma ( > kasy któą dostaje co tydzien). Ale ma konto na którym ma kasę, od dziadków, cio > tek czy od nas (urodziny, dzien dziecka inne). > Ona za to kupi sobie czasami ciuch jak idzie z koleżankami na zakupy, wtedy też > coś sobie zjedzą. Ale nie kupuje na codzien jedzenia. Mam wrażenie, ze jak się > dziecku daje kase "kup sobie coś w szkole czy po drodze" zamiast od poczatku d > awać sniadaniówkę to potem te dzieci są przyzwyczajone to żarcia byle czego w ż > abkach Ja starałam się w szkole średniej jeść jedzenie ze stołówki szkolnej, ale cóż, nie dało się.
Młoda kieszonkowego nie ma (kasy któą dostaje co tydzien). Ale ma konto na którym ma kasę, od dziadków, ciotek czy od nas (urodziny, dzien dziecka inne). Ona za to kupi sobie czasami ciuch jak idzie z koleżankami na zakupy, wtedy też coś sobie zjedzą. Ale nie kupuje na codzien jedzenia. Mam wrażenie, ze jak się dziecku daje kase "kup sobie coś w szkole czy po drodze" zamiast od poczatku dawać sniadaniówkę to potem te dzieci są przyzwyczajone to żarcia byle czego w żabkach
Do tego setki przepisów, ile razy przeklinałam planowanie co na obiad, a tu mnostwo inspiracji, i prostych i wymyślnych. No i największy pożytek, dzieci uwielbiają teraz gotować. Do tego apka ma świetną funkcję planowania posiłków i listy zakupów, dzieci robią listę dań na cały tydzień, dodajemy do listy zakupów i kupujemy raz na kilka dni, jedzenie jest dużo lepiej wykorzystane, mniej odpadów, dużo zdrowiej jemy, naprawdę żałuję, że tyle lat się podśmiewałam z fenomenu TM.
Trochę tych drinków wypiłam, trochę papiersowów zapaliłam i to tyle. Od 18 roku życia nie wypiłam już ani kropli alkoholu, nie palę, ale uzależniłam się od jedzenia. Jestem mistrzynią w sprawianiu sobie przyjemnosci, jestem nieodpowiedzialna finansowo, przez trudne miejscami dzieciństwo nie chciałam mieć dzieci i nie mam. Życie mam tylko jedno i to ja jestem w nim dla siebie najważniejszą osobą, do dzieciństwa, czasów nastoletnich nie chciałabym wrócić, zero sentymentu za latami 90, jest mi dobrze tu i teraz.
dunajec1 napisał: Dolozmy jeszcze , "..stoi na stacji lokomotywa..." ale dalej nie pamietam. To bylo Brzechwy, tak? Z tych czasow najbardziej pamietam wlasnie ten wiersz, byl zamieszczony w jakiejs ksiazeczce dla dzieci... Julian Tuwim "Lokomotywa" Stoi na stacji...
kontrola z opieką ci się mylą. a w temacie, opuściłam dzieci, gdy poszły na studia, czyli młodszy tuż przed 19 urodzinami. od wtedy nie wiem, co jedzą, o której wracają z imprez, o której wychodzą goście od nich. pełana samodzielność i życie na swoje konto. jedyne co sprawdzam, to czy wrócili od dziadka, bo trasa ponad godzinę, jazda późnym wieczorem (i chłopcy grzejący beemki na speedzie), bardzo stare auto i młodzi, niedoświadczeni kierowcy.
Daję 16-latkowi ok. 30 zł dziennie. Ma za to kupić sobie coś do jedzenia, np. obiad w szkole, hot-doga w Żabce, butelkę wody na WF. Innych pieniędzy już nie daję regularnie, tylko w razie potrzeb typu kino, prezent na czyjeś urodziny.