https://forum.gazeta.pl pl Copyright © Agora SA All rights reserved. niedz., 20 wrz 2026 13:10:49 +0200 Gazeta.plhttps://www.gazeta.pl/img/w/l/gazeta.gifhttps://www.gazeta.pl 68 25 Gazeta.pl: Forum ESD https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180299607,180299607,Co_robicie_w_sytuacjach_.html Co robicie w sytuacjach: Co robicie, w danych sytuacjach i czy coś robicie ogólnie? <br> <br> <br> 1. Leżycie w szpitalu, zapowiada się parotygodniowy pobyt. Okazuje się, ze wasz mąż wysyła wasze najstarsze dziecko na wywiadówki do mlodszych dzieci, poza tym najstarsze, 17 letnie dziecko ma obowiązek przygotowywania codziennie posiłków dla całej rodziny i zaporowadzania - odprowadzania młodszego rodzeństwa do szkoły i powiedział, ze najlepszym pomysłem byłoby , by najstarsze dziecko zrezygnowałoby na pare tygodni ze szkoły by odrabiać obowiązki domowe. <br> <br> 2. Macie dziecko na studiach i pewnego razu ono przyprowadza do domu koleżankę z noworodkiem, na parę tygodni, póki koleżanka z dzieckiem i partnerem sobie czegoś nie ogarną. I najbliższy miesiąc ta koleżanka z dzieckiem mieszka u Was. - Zgodziłybyście się? <br> <br> 3. Dziecko z 7 klasy, po lekcjach nie wróciło do domu, nie wiecie gdzie jest. Ale okazuje się, ze znajomy był w tym czasie w mieście 200km dalej i tam w sklepie widział wasze dziecko. Nierealna sytuacja, ale załóżmy , ze się zdarzyła, co robicie? <br> <br> 4. ^letnia dziewczynka, niewiadomo skąd, przychodzi co jakiś czas do was, dzwoni do drzwi bo chce zjesc obiad. wiecie też, ze w pozostałe dni chodzi po Waszych sasiadach i również dostaje tam obiad. Zawsze chodzi sama, bez żadnego dorosłego, ani starszego rodzeństwa. Jak reagujecie? subskrybcja https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180299607,180299607,Co_robicie_w_sytuacjach_.html ESD niedz., 20 wrz 2026 13:10:49 +0200 https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180287343,180287343,Mediluks_na_szkieletach.html Mediluks na szkieletach <br> Postanowiłam zgłębić nieco dokładniej kolejną fascynującą zagadkę architektoniczną Jeżycjady, mianowicie przeistoczenie lokali po Gadomskich i Łuczakach w spółdzielnię lekarską Mediluks. Kwiat Kalafiora podaje nam tak: <br> <br> <i>Umyła ręce i poszła po prośbie. Uważając, by nie pomylić dzwonków i nie trafić <br> przypadkiem na panią Szczepańską, nacisnęła guzik przy nazwisku „Gadomscy”. Pań <br> stwo Gadomscy byli to cisi staruszkowie, mieszkający gdzieś w głębiach wspólnego z <br> panią Szczepańską wewnętrznego korytarza.</i> <br> <br> Oraz: <br> <br> <i>- Czy mogłabym pożyczyć od pani tortownicę? - spytała Gabriela głosem tubal <br> nym, ale bez rezultatu, ponieważ aparat słuchowy sąsiadki wciąż nie działał. Jedno <br> cześnie w głębi wewnętrznego hallu, na wprost wejścia, otworzyły się drzwi pokoju <br> pani Szczepańskiej i ona sama dostojnym krokiem przeszła ku mieszczącej się po le <br> wej stronie drzwi wejściowych niedużej spiżarni.</i> <br> <br> Zapamiętajcie dobrze, pokój pani Szczepańskiej mieści się w głębiach wewnętrznego przedpokoju, na wprost wejścia. <br> <br> Tymczasem w Noelce... <br> <br> <i>Pyza i Tygrysek ukryły się w pokoju Idy. <br> Za życia poprzedniej lokatorki wchodziło się do tego pokoju ze wspólnego korytarzyka. Teraz Borejkowie przywrócili wszystko do poprzedniego stanu, burząc prowizoryczną ściankę z dykty i powiększając w ten sposób własny przedpokój o dobrych kilka metrów kwadratowych, które można było natychmiast zapchać książkami. Tak więc pokój Idy został włączony w całość mieszkania, nie tracąc jednak pewnej miłej odrębności i kuszącego wyobcowania.</i> <br> <br> Zamęt narasta. Jaki wspólny korytarzyk? Przedsionek za żółtymi drzwiami? To jak do swych mieszkań wchodzą Gadomscy i Łuczakowie? Przez okno? Czy nie wchodzą wcale, bo ich szkielety siedzą pod ścianą razem z zakurzonym kościotrupem Pyziaczka? <br> <br> Z "Zaby" dowiadujemy się iż Mediluks składa się z poczekalni, oraz gabinetu Idy, plus zapewne niezbędne zaplecze. Dostajemy tez taki opis: <br> <br> <i>I wyszli na klatkę schodową, która była ciemnawa, jak to w starych kamienicach bywa, i w której pachniało nie tylko piwnicą, kurzem, pastą do podłóg i kapuśniakiem, ale i świeżym ciastem drożdżowym z dodatkiem wanilii. <br> Z podestu wiodły w dół schodki, kończące się na bramie o wysokich skrzydłach oszklonych drzwi. Otwarły się one właśnie i oto, oświetlona jaskrawo od tyłu, stanęła w nich młoda kobieta w dość zaawansowanej ciąży. Słońce płonęło w jej miedzianych włosach i w pomarańczowej tkaninie sukienki, tak że w pierwszej chwili widać było tylko gorący blask wokół tej sylwetki o wypukłym brzuszku. <br> W następnej chwili kobieta opuściła słoneczną smugę i powoli weszła po mrocznych schodach. Niosła pęk narcyzów i kartonik mleka. I nagle stało się oczywiste, że ta młoda kobieta w ciąży, kierująca się do drzwi mieszkania na wysokim parterze, opatrzonych tabliczką BOREJKO (...) </i> <br> <br> Zeżarli żółte wrota i przedsionek! No zeżarli! I zamurowali sąsiadów żywcem! <br> -- <br> Wiedźma <br> To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu! bupu https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180287343,180287343,Mediluks_na_szkieletach.html ESD wt., 15 wrz 2026 12:07:39 +0200 https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180294749,180294749,Loze_proste_forsa_wypchane.html Łoże proste, forsą wypchane Tak sobie rozmyślałam o stosunku Borejków do tych... tych piniążków, trochę w kontekście poszerzania ich lebensraumu, i uświadomiłam sobie, że żadna z Borejkówien nie zaślubiła tak naprawdę szlachetnie ubogiego. <br> <br> 1. Gaba. Co prawda wybrzydzała, że pierwszy mąż jechał za oceany zarabiać dulary na samochód, ale drugiego męża wzięła już z niezmiernie popłatnym w tym czasie zawodem. <br> <br> 2. Ida. Poślubiła była lekarza ze specjalizacją, który może w latach 90 w forsie się nie tarzał, ale w duzym mieście, z dyżurami i tak dalej, mógł mieć całkiem przyzwoite zarobki. Do tego, mimo iż nas się zapewniało, że Mareczek ani samochodu, ani mieszkania nie miał, to jednak miał ci on matkę w Ameryce, a nie uwierzę, że Monika jedynego syna wyprawiła za ocean z gołym zadkiem. <br> <br> 3. Nutria. Zakochuje się w Rojku będącym zwisłym bankrutem, ale gdy go zaślubia tenże Rojek jest już na powrót dobrze prosperującym biznesmenem. <br> <br> 4. Pulpecja. Dla niej to i by ją zdobyć Baltona na zbuntowanym harleyu przemienia się w młodego wilka raczkującego polskiego kapitalizmu i otwiera znakomicie prosperującą kwiaciarnię. A i przed kwiaciarnią najwyraźniej nie cierpiał nędzy, bo motocykle marki Harley były drogie jak nie wiem co. <br> <br> Czyli szlachetne ubóstwo szlachetnym ubóstwem, Aureliusz prosty, skórą kryty, ale mąż winien zasoby posiadać, najlepiej dyskretnie. Podejście przeszło na młodsze pokolenie. <br> <br> 5. Pyza. Jej mąż to naukowiec, robiący zagraniczną karierę, mimo kłód ciskanych pod stopy własnoręcznie przez Pyzunię, której perspektywa kończy się na desce do prasowania. <br> <br> 6. Larwa. Owszem, Nadszympans to nauczyciel, ale żaden tam Siłaczek, głodujący dla idei, jeno dziecko znakomicie prosperującego badylarza, co eksportuje róże (dobrze, że nie tulipany) do Niderlandów, a synkowi w prezencie ślubnym daje grunt i materiały budowlane tudzież inne elementy na dom (i nie cygańcie mi, że resztki z pawilonu, sedes, umywalka i armatura też w tym pawilonie miały być? Drzwi wewnętrzne, podłogi, okna? Cegła klinkierowa na kominek?) <br> <br> 7. Dżozi. Niby sierotka, niby w jednych gaciach, ale Dorotka posiada coś w tych czasach wartego grube milijony, mianowicie dom, z gruntem i malinowym dojazdem do Poznania. Ma też mamusię, którą stać na sfinansowanie od ręki praktycznie całego wesela. <br> <br> 8. Nora. Nie tylko biocośtam z doktoratem z tego Podeszwy, ale także jedyny syn polecanego przedsiębiorstwa cukierniczego, z własną kamieniczką w centrum Pobiedzisk. <br> <br> 9. Łusia. Niewiele nam wiadomo o rodzine Jacka Tanaki, ale jeśli jego rodziców stać na wysylanie dziecięcia z Japonii do Polski na studia, to możemy spokojnie założyć, że nie są oni ubogimi zamiataczami tokijskich ulic. <br> <br> Z tego wyłamuje się jedynie Milicja, która poślubiła tę leniwą glajzę Ignaca oraz Ignaś, który zaślubił Agnieszkę, która ani sama nie zarabia, ani nie ma specjalnie zamożnych rodziców. No chyba, że jej ojciec jest jakaś prywatna inicjatywa a ja przeoczyłam? <br> <br> Znaczy się pochwała ubóstwa tak, ale piana z kanapy w zamożnym domostwie, tak to wygląda. Porywy serca jakoś Borejkostwa nie kierują w stronę zapaleńców gotowych dla idei żyć powietrzem, ani ludzi z naprawdę biednych domów, którzy wychodzą w dorosłość mając za wyposażenie dwie swoje garście, tylko w kierunku jednostek z solidnym zapleczem materialnym. <br> <br> -- <br> Wiedźma <br> To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu! bupu https://forum.gazeta.pl/forum/w,25788,180294749,180294749,Loze_proste_forsa_wypchane.html ESD pt., 18 wrz 2026 12:41:48 +0200