• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

agatka_s  napisała: 

> Chodzi mi o to, że potem czytam listy sfrustrowanych absolwentów, że przeciez p
> okończyli 5 fakultetow, znają 5 języków, grają na pianinie, i trabce i jeszcze 
> pokończyli kursy plucia i łapania, a nikt ich nie chce zatrudnić. że przeciez r
> odzice im mówili ze jak sie bedą uczyć, że jak skończą studia, pokończą wszelki
> e kursy to osiagną sukces murowany. Że przecież całe życie latali z jednych zaj
> eć na drugie, a tu zonk, nikt tego nie docenia (GW teraz publikuje listy takiej
>  sfrustrowanej młodzież, choc większość to ludzie juz koło 30, wciąż bez pierws
> zej pracy)
> 
> Nie chodzi mi o to, że ktoś gra na pianinie.  Chodzi  mi o to, że bardzo często
>  wmawia się dzieciom, że jak na tych pianinach się nauczą grać (albo skończą do
> bre liceum, skończą jakieś tam studia, cokolwiek co rodzice dzieciom wmawiaja) 
>  to już wszyscy padna przed nimi na kolana.  I potem ja widze takie roszczeniow
> e primadonny, które są tak absolutnie przekonane o swojej genialnosci i wyjatko
> wości (bo przez całe zycie saczy im sie do ucha, jestes świetny jesteś wyjątkow
> y, jesteś lepszy od Piotrusia itp dodatkowo wzmacnia sie to milionami dyplomów 
> (bo teraz marketingowo wszyscy za wszystko daja dyplomy, nagrody, listy gratula
> cyjne nawet za granie w pilke na koloniach)), ze mi się nawet nie chce dać im s
> zansy, bo zwyczajnie nie mam ochoty z nimi pracować (naprawde wole kogoś normal
> nego, komu sie chce niz kogoś po 5 fakultetach, co już wszystko wie).  To jest 
> wina rodziców.  Nie mówią dzieciom że świat nie czeka na nich z otwartymi ramio
> nami, inwestują w te wszystkie zajęcia, w to aby nieustannie dzieci były w czym
> ś jesli nie najlepsze to przynajmniej "wybitne", ale mało kto tłumaczy dziecku 
> że to nie wystarczy, trzeba jeszcze mieć determinację, byc pracowitym, być poko
> rnym, i zwyczajnie poprostu być sympatycznym-tego nikt nie uczy, nie tłumaczy, 
> za to wszyscy pchaja dzieciaki na zajęcia, na zawody, na konkursy (a ja się nie
>  dziwie że po tej wiecznej rywalizacji, te dzieciaki potem takie zgorzkniałe i 
> takie ze bez kija nie podchodź) na tym skupiaja się współczesni rodzice (poczyt
> aj sobie wątki o zajęciach na starszym dziecku).  I to uważam za krzywde, ktorą
>  wyrzadzamy dzieciom.  Wychowujemy ich w iluzji że są wybitne, zamiast pozwolić
>  im zwyczajnie być sobą (te prywatne uczelnie to własnie wynik tej presji, no b
> o kto takiemu wybitnemu we wszystkim pozwoli być poprostu kims zwykłym).
> 
> I żeby nie było moje dziecko też jest w tej konkurencji, co ja poradze to oblep
> ia jak macki. Nie tak łatwo zbojkotować to wszystko (choć jakos tam się nam uda
> je, np moj syn "tylko" gra w tenisa w tym roku z zajęć poza).   Ale jako pracod
> awce mnie to denerwuje jak widzę efekty tego pompowania.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się