• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> Witajcie moi drodzy. Oto zaczyna sie drugi epizod naszej wielkiej epopei. 
> 
>   REPUBLIKA KONTRATAKUJE
> 
> Nad przemyslowa dzielnica Couruscant zapadal zmierzch. Zolnierze czekali w 
> milczeniu. Kazdy nerwowo zaciskal dlonie na swoim blasterze. Od wielu lat 
> rebelia byla juz niemal zniszczona. 
> Tym wiekszy jednak budzila strach. Rebelianci, ktorzy niemal doprowadzili do 
> upadku Republiki stali sie juz zywa legenda. Pomimo oczywistej przewagii 
> zolnierze bali sie. Bali sie mitycznej juz potegi przeciwnika. 
> Dowodca odwrocil sie spogladajac na kierujacego akcja. Czlowiek w czarnym 
> stroju budzil strach rownie wielki jak przeciwnik. 
> Darth Azubin dal znak. Pierwszy oddzial szturmowcow sforsowal potezne, 
> stalowe wrota, wybijajac pierwsza straz. Zolnierze zatrzymali sie niepewnie, 
> rozgladajac sie w ciemnej hali...
> Nagle ich dowodca wyciagnal bron, ktorej nie widziano w Republice od wielu 
> lat. Dwa miecze swietlne- jeden podwojny, drugi zwyczajny. W mroku lsnily 
> szkarlatnym blaskiem. Dowodca zolnierzy dal znak, ze czas sie wycofac. Dobrze 
> wiedzieli, ze kiedy ich wodz przystepuje do walki, lepiej nie stawac mu na 
> drodze. 
> Azubin ruszyl. W drugiej hali oczekiwaly przerazone resztki rebeliantow. Na 
> twarzach zastygle w bezmyslnym grymasie maski udajace Dartha Maula i dawnych 
> sithow. Zalosne.
> Skoczyl przed siebie. Znow byl w swoim zywiole. Jak gdyby odmlodnial o 
> kilkanascie lat. Trzy ostrza odbijaly wszystkie skierowane ku niemu strzaly. 
> Dzialal szybko i zdecydowanie, poruszajac sie niczym dziki kot. W 
> nieogarnionym szale pozbawial zycia swoich wrogow. Ci cofali sie, ale nie 
> mieli juz dokad. 
> I wreszcie nie bylo juz nikogo. Ostatnie siedlisko wrogow Republiki zostalo 
> zniszczone. Tylko jeden przerazony chlopak...
> W jego dloni blysnal miecz swietlny: -Padnij przed potega Sithow...
> I wtedy Azubin rozesmial sie. Czytym, radosnym smiechem, po raz pierwszy od 
> dziesiecioleci. 
> A potem, jedno szybkie i bezwzgledne ciecie: 
> -Moze byc tylko jeden...
> Glowa chlopaka potoczyla sie po ziemi. 
> -...Mistrz Sithow- zakonczyl Azubin. 
> Wyczul jednak obecnosc jeszcze jednej osoby. Dziewczynka kulila sie w kacie. 
> Powinien ja zabic. Byla skazona, ale wyczul w niej cos. To byla ona, ta 
> ktorej poszukiwal od tak dawna. 
> -Jestes gotowa poznac to co niepoznawalne?- zapytal. 
> Niepewnie skinela glowa. Sith podal jej reke. Ruszyli pozostawiajac hale do 
> wysprzatania sluzbom porzadkowym.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się