• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> Asetine westchnal odkladajac raporty. 
> Wiele zla dzialo sie w Republice. Udalo mu sie pokonac zagrazajaca jej rebelie.
>  
> Odtworzyl Senat i armie Republiki, ponownie przylaczyl do niej wiele ukladow
> A jednak wciaz mial wrazenie, ze to zbyt malo. Senat... garstka dopiero 
> uczacych sie dzieciakow. Najstarsi mieli po trzydziesci kilka lat. Bylo wsrod 
> nich wielu kandydatow na dobrych politykow. Paru nawet moglo sie pokusic w 
> przyszlosci o fotel kanclerza..
> Ale w przyszlosci. A on mial coraz mniej czasu. Zgromadzil niemal caly Krysztal
>  
> Sithow. Brakowalo mu zaledwie jednej czesci. Jego potega siegnela pulapu, 
> jakiego nie doswiadczyl zaden z Sithow od czasow ich zlotego wieku. Nikt nie 
> mogl sie z nim rownac... Nawet zdradziecki, choc wielki Palpatine.
> Ale krysztal wysysal z niego moc. Starzal sie i byl pewien, ze zbyt szybko. Nie
>  
> byl juz tym mlodziencem, co kiedys. Gdyby bez krysztalu z samym tylko mieczem 
> swietlnym mial stanac naprzeciw ktoregos z najwiekszych- Perlotiel, Mikolaja, 
> czy swojego zdradzieckiego ucznia D'egeana... Nie byl wcale pewien, czy dalby 
> im rade.
> A tymczasem zblizalo sie nowe zagrozenie. A wiedzial, ze sam mu nie podola. Na 
> nowo otworzyl akademie Jedi... bylo tam wielu zdolnych studentow, jednak byl 
> jedyna osoba potrafiaca ich szkolic, przez co zajmowalo to wiele czasu.
> Gdzies tam byli ci, ktorzy mogli mu pomoc ocalic Republike. Rozsiadl sie 
> wygodnie w fotelu. "Republika was potrzebuje" Wiedzial, ze Jedi odbiora te 
> mysl. Mial nadzieje, ze mIkolaj okaze sie rozsadny. Bez jego pomocy walka 
> przeciw straszliwemu przeciwnikowi mogla okazac sie daremna. 
> Zawahal sie chwile przed wyslaniem kolejnej wiadomosci. Jesli jej zdrada byla 
> tak wielka, jak podejrzewal nie bylo wielkiej nadziei. Musial jednak sprobowac.
>  
> Kazda pomoc byla nieoceniona. Zwlaszcza tej, ktora tak dlugo uwazal za swoja 
> sioste... ktora tak naprawde nia byla. 
> Po wezwaniu Perlotiel wydal kolejne rozkazy. 
> Republika musiala zjednoczyc wszystkie swoje sily. Choc Federacje handlowe byly
>  
> rozbite Xionic wciaz ponoc gdzies sie ukrywal. Pomoc tego madrego przywodcy 
> mogla okazac sie nieoceniona. Podobnie, jak pozostalych, ktorych nakazal 
> wezwac. Bylo wsrod nich wielu. Od wielkich wojownikow, po najbardziej 
> parszywych lowcow nagrod. 
> Jego poslancy mieli przemierzyc Galaktyke w poszukiwaniu wszystkich, ktorzy 
> byli w stanie pomoc w ocaleniu Republiki i tych, ktorzy mogli przyczynic sie do
>  
> jej zguby. Pierwszych- aby przylaczyli sie do niego w dziele ocalenia 
> Republiki, tych drugich- aby ich zniszczyc. 
> Wyslal swoich ludzi, aby sciagneli wszystkich na Couruscant...
> Zblizal sie zly i krwawy czas...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się