• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> Gość portalu: Xionc  napisał(a): 
> 
> > Xionc choć walczył z Binzatem ramię w ramię z podziwem patrzył na to z jak
> ą 
> > łatwością Jedi zabijał wrogów.Sam przez dwadzieścia lat nauczył się walczy
> ć, 
> > głównie z wykorzystaniem broni palnej, ale umiejętności towarzysza... Walk
> a 
> > trwa prawie pół godziny i on zlany potem ledwo stał na nogach, a Binzat 
> > wyglądał jakby nic się nie zdarzyło.
> > 
> > Biegli w milczeniu, aż dotarli do kryjówki Xionca.
> > 
> > Po chwili wytchnienia Xionc zapytał:
> > - Jeśli nie ty to kto jest odpowiedzialny za tragedię sprzed dwudziestu la
> t. 
> I 
> > kto do cholery, wciąż chce mnie zabić?
> 
>   -Dlaczego uwazasz, ze to ja mam cos z tym wspolnego?- zapytal Binzat- 
> zreszta, czy jestes pewny, ze chcesz znac odpowiedz na swoje pytania? 
>   Xionic skinal glowa. 
>   Binzat zamyslil sie, zastanawiajac sie od czego zaczac. 
>   -Ta wojna to nie jest przypadek- powiedzial wreszcie- nie znam dokladnie 
> poczatku tej historii, ale tonie ona w mrokach dziejow, w czasach gdy Jedi 
> dopiero co pokonali Sithow, a ci zeszli do konspiracji. Wciaz jeszcze mieli 
> wielu stronnikow i swoj najcenniejszy artefakt: krysztal Sithow. Darth Bane 
> ustanowil zasade, ze moze byc tylko dwoch Sithow, ale czesc jego uczniow z tym 
> sie nie zgodzila i odlaczyla sie tworzac wlasny zakon, przez tysiaclecia 
> ukrywajacy sie na obrzezach znanego nam wszechswiata. Ukrywali sie i byli 
> slabi. Usilowali zdobyc rozbity na szesc kawalkow krysztal Sithow i zniszczyc 
> Republike, ktorej nienawidzili, ale nie udawalo im sie odniesc zadnego sukcesu.
>  
>   -W koncu wszyscy o nich zapomnieli- ciagnal Jedi- az udalo im sie odniesc 
> sukces: jeden z nich stal sie uczniem mistrza Sithow, a potem sam stal sie 
> mistrzem. Palpatine, on to bowiem byl, niemal zrealizowal swoj opetanczy plan, 
> gubiac wszystkich: Jedi, Sithow i spokojnych obywateli Republiki. 
>   -Zapytasz pewnie, co to ma wspolnego z wojna domowa? Bardzo wiele. Renegaccy 
> Sithowie podniesli glowe i nie opuszcza jej z wlasnej woli. Mysle, ze konflikt 
> miedzy Sithami a ich renegackimi bracmi moze rozgorzec na nowo... zwlaszcza 
> teraz kiedy Jedi odeszli. Ja chwilowo przylaczylem sie do Asetina... mozna o 
> nim powiedziec wiele, jest butny, arogancki i okrutny, ale chce pokoju.Zalezy 
> mu na ocaleniu Republiki. Ale sytuacja jest coraz trudniejsza, bo nowe, 
> zlowrogie sily wlaczyly sie do tej walki. Sily, ktore uwazaja, ze czas Jedi i 
> Sithow sie skonczyl, a nadszedl ich czas. Dlatego mowilem, ze Asetine rozpetal 
> pieklo. Na Couruscant sa juz niemal wszyscy, ktorzy mogliby stanac do walki o 
> wladze nad Republika. Wiem, ze kilku senatorow juz przymierza sie do sukcesji 
> po Asetinie. Oni nie beda wahac sie przed rozpoczeciem wojny, byle tylko zyskac
>  
> wladze. Nie wiem jaki plan mial Kanclerz, ale obawiam sie ze ten zawiodl. 
>   -Pytales, czemu probuja cie zabic. Z tego samego powodu, co przed dwudziestu 
> laty: jestes przebiegly, inteligentny, ambitny. Nie masz moze juz tych 
> wszystkich wplywow, co wowczas gdy stales na czele Federacji, ale wciaz jestes 
> groznym przeciwnikiem. Gdybys znalazl sie w Senacie, niewielu mogloby dorownac 
> Ci potega. Zblizaja sie niebezpieczne czasy i wolalbym nie miec Cie przeciwko 
> sobie, Wicekrolu. Ofiarowalem Ci prawde... przynajmniej to co o niej wiem. 
> Teraz dorzucam na szale jeszcze jedno: jesli zechcesz pojde jutro do Asetine'a.
>  
> Wiesz, ze on moglby Ci pomoc. Wystarczy decyzja Kanclerza i nic nie stanie na 
> drodze do odbudowania dawnej chwaly Federacji handlowych. Wiem, ze wciaz masz 
> wielkie znajomosci, mysle ze Republika moglaby zaoferowac Ci nieograniczony 
> kredyt, pieniedzy jest jeszcze w niej dosyc, choc nie zostalo jej juz wielu 
> przyjaciol. Republika potrzebuje potegi Federacji. Potrzebuje kazdej sily 
> gotowej stanac w jej obronie. Dlatego ci, ktorzy chca je slabosci, czy po to 
> aby ja zniszczyc, czy po to aby przejac wladze, nie zawahaja sie przed zabiciem
>  
> Cie: zbyt dlugo Cie nie bylo, aby mozna brac Cie pod uwage jako sojusznika, a 
> jako ich przeciwnik wciaz bylbys zbyt grozny. Jestem w takiej samej sytuacji- 
> dodal po chwili uprzedzajac mozliwe pytanie Xionica- czuje sie jak zaszczute 
> zwierze. Wielu chce mnie zabic, widzac we mnie zagrozenie dla swoich planow. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się