• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> Spotkanie z D'e-geanem napelnilo Azubina obawami i niepokojem. 
> Nie widzial swojego bylego ucznia od wielu lat, a ten bardzo sie przez ten czas
>  
> zmienil.Nie byl pewny, czy bedzie w stanie przewidywac jego ruchy. Pomyslal o 
> nim, o sobie... o nich wszystkich, jako o pionkach przesuwanych na szachownicy 
> przez jakas zewnetrzna wobec nich sile. 
>   Czy dobrze zrobil oglaszajac SWOR i sprowadzajac wszystkich na Couruscant? 
> Czy nie rozpetywal w ten sposob nowego piekla, ktore mogloby zagrozic 
> najwiekszemu jego dzielu- trwajacemu od kilku lat nieprzerwanemu pokojowi? 
>   Prawie wszyscy przybyli- poprawil sie w myslach po chwili. Mikolaj pozostawal
>  
> na Nowym Aldeeranie. Wielu bylych senatorow goscilo tam, pielegnujac swoja 
> nienawisc. Po zakonczeniu wojny domowej Asetine wezwal ich, aby pomogli mu w 
> odbudowaniu Senatu. Tylko kilku posluchalo. Reszta nie chciala zaakceptowac 
> odbudowy Republiki i ograniczenia przywilejow warstw rzadzacych. Woleliby, aby 
> Asetine wprowadzil nawet tyranie, dajac im jednak ogromne wplywy, niz 
> ograniczac je w demokracji. 
>   Usmiechnal sie na mysl o ich przywodcy. Tanger Saah... ten sam, ktory zglosil
>  
> propozycje nazwania Couruscant- "Planeta Asetine'a", ten sam, ktory- tuz przed 
> wybuchem wojny domowej- hurtowo tworzyl projekty ustaw wprost prowadzace do 
> dyktatury Wielkiego Kanclerza- wszystko tylko po to, aby nie utracic swojego 
> osobistego majatku. A teraz siedzial na bezpiecznym Nowym Aldeeranie w swoich 
> olbrzymich latyfundiach, utrzymujac sie z handlu niewolnikami i gloszac hasla w
>  
> obronie demokracji...
>   Asetine usmiechnal sie do siebie. Wystarczylby jeden rozkaz i nastepnego dnia
>  
> tamten bylby juz martwy. Nie chcial jednak tego robic- po co tworzyc kolejnego 
> meczennika? Nie to nie mialo sensu.
>   Nadal jednak ciekawilo go, co wszyscy planuja. Przybyli tak jak sie 
> spodziewal. Kazdy mial wlasne nadzieje, niezrealizowane plany, dawnych wrogow i
>  
> przyjaciol. 
>   A wszyscy razem mieli coraz mniej czasu...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się