• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> digan  napisał: 
> 
> > Przygładał się dziewczynce. Była to normalna dziewczynka, taka jakich pełn
> o 
> na 
> > ulicy. Moze nieco mniej brudna.
> > Eli-hiko patrzył na nią uważnie, Zaglądając jej w oczy. Ona nie spuszczała
>  
> > oczu, wręcz przeciwnie. 
> > - Azubinie - Zwrócił się Padawan - Przecież ona jest normalna.
> > - Nie jestem normalna. - Odpowiedziała Dziewczyna. Zbierała wdech na kolej
> ne 
> > zdanie.
> > "DZieci Mocy" krzyknęło coś w mózgu Ucznia "Mistrz mówił o tym! Onam oże 
> nawet 
> > wieszczyć"
> > 
> > digan.
> > 
> > <oddaje ci inicjatywe, Azubinie. Wkońcu twój uczeń, twoje ewnetualne 
> > przepowiednie. :)>
> 
>   Wydawalo im sie, ze bijace od dziewczynki wewnetrzne swiatlo wypelnilo cale 
> pomieszczenie. Chcieli krzyczec, uciec stamtad jak najdalej, ale nie byli w 
> stanie. Nawet Azubin to odczul... Ciemnosc pojawila sie przed ich oczami. 
>   A potem powoli wynurzyla sie z niej wizja. ujrzeli Couruscant, takie jak bylo
>  
> niegdys i takie, jak to, ktore znajdowalo sie wlasnie poza scianami budynku, w 
> ktorym byli. Widzieli tez liczne inne planety Republiki- te, ktore dane im bylo
>  
> odwiedzic w czasie swojego zycia i te, ktorych nigdy nie bedzie dane im 
> zobaczyc. 
>   A pomiedzy tym wszystkim wielka, wydajaca sie byc utkana z ciemnosci kula, 
> pedzaca przez przestrzen ku srodkowi Republiki. Potega, wobec ktorej Gwiazda 
> Smierci byla jedynie niewinna zabawka grzecznych dzieci. Wizja przeniosla ich 
> do wnetrza konstrukcji. Siedmiu niesamowicie starych mezczyzn spoczywalo w 
> dziwacznych kapsulach. Ich pomarszczone twarze wyrazaly nieogarnione, 
> przedwieczne zlo i straszliwa potege. 
>   Sithowie Renegaci. Ci, ktorzy zdradzili swoich w zamian za wiedze i 
> niesmiertelnosc, ktora mogly im dac sily drzemiace daleko, w galaktykach, 
> ktorych nie byli sobie nawet w stanie wyobrazic... na obrzezach wszechswiata. 
> Sily, pochodzace z czasow, zanim Moc otrzymala swoje miano, zanim Jedi i 
> Sithowie utworzyli Republike i Stary Porzadek. 
>   Szaleni Starcy wladajacy... a raczej opetani przez te niezwykla potege 
> kierowali narzedziem ich zaglady. Byla tylko jedna nadzieja. Pulsujacy, czarny 
> klejnot... i zycie tego, ktory je nosi. Mistrza Sithow. Prawowiernego, 
> przestrzegajacego wszystkich zasad. Tego, ktory nigdy nie zdradzil sprawy, w 
> ktora wierzy.
>   -Krysztal Sithow...- jekneli niemal jednoczesnie. 
>   -Teraz juz wiesz D'e-geanie dlaczego robie to co robie i jak wielka grozba 
> wisi nad nami- wyszeptal Azubin, z trudem dochodzac do siebie po niezwyklej 
> wizji- grozi nam zaglada i tylko ja moge ja powstrzymac. 
>   -Ale nie masz calego krysztalu- zauwazyl D'e-gean. 
>   Azubin pokrecil glowa. 
>   -Nie. I jesli nie zdolam go odnalezc w ciagu trzech tygodni wyrusze z tym, co
>  
> posiadam teraz... chyba ze wczesniej zgine... ale boje sie, ze wtedy nikt nie 
> bedzie w stanie powstrzymac zaglady. 
>   -Mozesz wybrac- powiedzial po chwili- nie wiem czego pragniesz i jakie sa 
> moje plany. Mozesz stanac mi na drodze... wtedy jeden z nas bedzie musial 
> zginac. Mozesz robic swoje, nie wchodzac mi w droge... pogodze sie z tym. 
> Mozesz tez mi pomoc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się