• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

darthazubin  napisał: 

> mikolaj7  napisał: 
> 
> > Do rozmawiajacych Xionca i Asetine`a podszedl Mikolaj. 
> > Oslonil sie Moca, wiec Gwardia Kanclerza i przyboczni 
> > Wicekrola nie mogli go zatrzymac.
> > - Spodziewalem sie tego Xioncu. Jestes dobrym graczem 
> > politycznym, ale nie mysl, ze Twoje posuniecia sa nie do 
> > przewidzenia.
> > - Musimy sie spieszyc, Asetin`ie, czekaj.
> > - Nie widzisz co sie dzieje?! - ryknal Kanclerz - Teraz juz za 
> > pozno na uklady!
> > - Pomoge Ci... - krzyknal Mikolaj, ale w tym momencie salwa 
> > z blastera rozdzielila ich, Asetine zrobil szybki unik i 
> > zniknal w klebach dymu.
> > - Xionc - wydyszal Mikolaj - w ukladzie Coruscant znajdzie 
> > sie wkrotce flota Jedi. Nie moglismy przybyc wczesniej. Oni 
> > wiedza, po ktorej stanac stronie. Skontaktuj sie z Lukiem. 
> > Ja ide za Azubinem. My oslonimy Kanclerza i 
> > przeprowadzimy glowne uderzenie na Renegatow. Szybko..
> > Slowa Mikolaja utonely w ogluszajacym ryku. Wybuch 
> > granatu, rozerwane ciala kilku senatorow, wrzaski, ogien, 
> > dym. Mikolaj juz nie widzial Xionca. Pospieszyl, wiec w 
> > strone ladowiska...
> > 
> > [zeby pomoc Asetine`owi!!! :)))]
> > 
> 
>   Azubin biegl. Czul, ze czas sie konczy. Xionic dobrze wykonal swoja prace. 
> Czego mogl chciec Mikolaj? W normalnych warunkach, dzieki wyostrzonym przez 
> Krysztal zmyslom bez trudu moglby rozpoznac jego zamiary... ale warunki nie 
> byly normalne. Byl jedynie pewien, ze Mikol nie jest wobec niego wrogi... albo 
> bardzo dobrze sie maskowal < ;))) >
>   Ale to nie mialo juz znaczenia. Nic nie mialo juz znaczenia. Oni nie zdawali 
> sobie sprawy z tego, przeciwko czemu staneli. Nawet gdyby mieli na swoje uslugi
>  
> flote Dawnej Republiki nie zdolaliby sie obronic. Zniszczyliby mniejsze okrety 
> wroga, pokonali kilka krazownikow. Ale nie Kule Smierci... utkana, stworzona z 
> samej materii zdegenerowanej Ciemnej Strony. Byl tylko jeden sposob, aby ja 
> zniszczyc. Ktos, kto byl w stanie to zrobic- a w calym wszechswiecie byla 
> zawsze tylko jedna taka osoba: prawowierny Mistrz Sith- musial dostac sie do 
> srodka i przywolac pelnie czystej Ciemnej Strony. Renegaci musieli zostac 
> ukarani. 
>   Wbiegl na poklad wahadlowca. Wystartowal. Katem oka spostrzegl jeszcze ze w 
> ostatniej chwili ktos wskoczyl na poklad. Mikolaj. Zaklal. Coz... przy pomocy 
> Krysztalu zmusi go zeby wrocil na powierzchnie planety. Z jego wyliczen 
> wynikalo, ze bedzie jeszcze dosc czasu, zeby mogl uciec. 
>   -Nic nie rob Mikolaju- krzyknal- to nie jest Twoja wojna. Nie wiesz, w co sie
>  
> mieszasz. 
> 
> 
>   <i od tego momentu prosze, abysmy robili wszystko bardzo powoli, jesli to 
> mozliwe i bez rewolucyjnych zmian, zeby nagle nie bylo jakiegos wielkiego 
> przeskoku. I druga prosba- o ile dobrze pamietam bohaterowie niezalezni danej 
> osoby naleza do tego, kto ich stworzyl. Przyjmijcie ze Renegaci sa moimi BN i 
> NAPRAWDE TO JEDYNY SPOSOB ZEBY ich zniszczyc>
> 
> 
> 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się