• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: kat-on  napisał(a): 

> Osoby, które udzielają porad Koleżance żyją chyba w jakimś wyimaginowanym, 
> świecie, w którym pracodawca szlachetny niczym książe i cnotliwy niczym 
> dziewica orleańska gotowy jest bronić honoru pracownika. Jak mawiał pewien 
> ksiądz-poeta: "To wszystko być może, pozwólcie jednak, że ja to między bajki 
> włożę". Czy nikt z czcigodnych "doradców" nie zuaważył, że świat biznesu to nie
>  
> arkadyjska kraina tylko pole bitwy ? Czy nie zastanowiliście się, że pracodawca
>  
> to z reguły podmiot dysponujący o wiele większymi mozliwościami i środkami niż 
> pracownik ? On zawsze będzie mógł zadziałać z pozycji siły, chowając do 
> kieszeni honor, dobre obyczaje itd. itp. I nie zawaha się przed wywaleniem Was 
> z pracy, jeśli tylko będzie mu to na rękę. Nikt po Was nawet nie zapłacze, bo 
> to nie szkółka niedzielna tylko gra rynkowa. Zastanawianie się czy ktoś będzie 
> urażony czyimś odejściem, czy to wypada zakrawa na śmieszność. Na filozofowanie
>  
> można sobie pozwolić, jeśli ma się do czynienia z równorzędnym partnerem, a tak
>  
> w relacji pracodawca-pracownik nie jest. Pracodawca bez tego czy innego 
> pracownika świetnie poradzi sobie, chcociażby zatrudniając na jego miejsce 
> innego. Troszczmy się o własny interes-nasz pracowniczy, a pracodawca o swój 
> sam już doskonale zadba. Nie chodzi o robienie świństw, nieuczciwość, ale 
> subtelności rodem ze szkoły dla grzecznych panien mają się do biznesu jak pięść
>  
> do nosa. Kto wchodzi do tej gry, musi być świadomy konwencji w jakiej ona 
> przebiega. Jeśli mu nie odpowiada, grać nie musi. Ale stosowanie reguł gry w 
> salonowca do rugby niczym dobrym zakończyć się nie może...
> 
> pozdrawiam
> 
> Kat-on

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się