• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: beta  napisał(a): 

> hej, hej, Samie!
> Jak tam podróż przez pół kraju? Owocna?
> Wczoraj wybraliśmy się z synem ( 12 l.)na nowego Harrego P. W drodze powrotnej 
> poważna rozmowa na temat boga i sensu życia. Dziecię stwiedziło, że ciągle 
> obecny w sztuce (i życiu!) motyw walki dobra ze złem wskazuje na to, że bóg to 
> sadysta i stwarza światy, by patrzeć na ich klęskę ( ponoć ma na wchłonąć jakaś
>  
> większa od naszej galaktyka, o ile do tego czasu nie wyparujemy od słońca, 
> które spuchnie przed zapadnięciem się w czarną dziurę). Używałam różnych 
> argumentów, nie moich - tych "optymistycznych- np. że z takiego spotkania 
> galaktyk to może wyniknąć nowa jakość,.. ale dziecię się nie dało: - A komórki 
> rakowe u dziadka to też nowa jakość? Załatwił mnie. Ale brnęłam dalej, pytając 
> o sens tego naprzemiennego stwarzania i niszczenia. Dziecię mówi tak: -on to, 
> lubi, po prostu lubi...I dodał: -zawsze możesz wybrać, niebieska czy czerwona..
> .
> Zaznaczam, że "pesymisytycznych" dyskusji nie wiedziemy przy dzieciach, dziecię
>  
> też nie czyta moich wypocin. Jesteśmy tym "tknięci" z urodzenia...
> Na pocieszenie dziecię rzekło: - nie martw się, ewolucja prowadzi jednak do 
> doskonalenia gatunku.
> Było jeszcze o reinkarnacji, którą wywiódł samodzielnie ( a przynajmniej tak mi
>  
> się zdaje, bo nie znał tego pojęcia), w tym o reinkarnacji światów, ale sedno 
> to samo: - po jaką cholerę on ( bóg ) tak się nami bawi?! Opisuję to Wam to 
> dlatego, by pokazać, że życie rodzinne pesymisty nie jest proste. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się