• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

braineater  napisał: 

> Gość portalu: itek  napisał(a): 
> 
> > > Wróc na to podwórko nie jako dzieciak
> > > który w tej piaskownicy lepił babki i zagrzebywał bezpańskie psie k
> upy, w
> > róc do
> > >
> > > miasteczka nie jako syn swojej ulicy i obywatel, wróć do domu nie j
> ako są
> > siad,
> > > mieszkaniec, tylko jako osoba zuppełenie obca. Patrz na to wszystko
>  jak n
> > a
> > > widziany raz pierwszy marsjański krajobraz, filtruj to przez wiedzę
>  która
> > > zdobyłes od momentu odejścia, przestawiaj znane sobie elementy w ta
> kie
> > > konfiguracje, których wczesniej nie zauważyłeś
> > 
> > Twoje rady sa dobre, ale sa nieskuteczne w moim przypadku :)
> > Potrzebuje wyboru piaskownicy, a nie zmiany swiadomosci :) (Nie poznam 
> np.Indii
> > jesli tam nie pojade, a wizyta w sasiednim miasteczku (chcbym nie wiem ja
> k sie
> > staral) nie bedzie dla mnie wizyta w Bombaju) :)
> 
> I tu chyba nigdy sie nie dogadamy, bo ja to tak bardziej jestem slimakiem i 
> nienawidzę się ruszać z domu:)Odwołując się do mojego  aktualnego 
> intelektualnego faworyta, idola czy też autorytetu (wolę go sobie jednak 
> nazywac 'kolesiem z którym się zgadzam' by tych naznaczonych słów uniknąc:)
> Baudrillarda, jestem facetem który zyje w świecie odbić, ekranów i innych 
> przetworzeń, zwanych przezeń symulakrami. Rzeczywistośc materialna, 
> doświadczalna, weryfikowalna empirycznie niezbyt mnie interesuje i wole ją 
> odbierac w wersjach przetworzonych, odbitych od jakiegoś pośredniczącego 
> medium, jak ksiązka czy obraz. Wtedy właśnie uruchamia się we mnie mechanizm 
> zabawy, polegający na filtrowaniu tego co jest "rzeczywiście rzeczywiste" 
> (tautologia nieunikniona) a co jest Autorem i jego ideami. Oczywiście jest to 
> dośc bezproduktywne, bo mając nikłe pojęcie o rzeczywistej rzeczywistości, nie 
> moe obiektywnych kryteriów wprowadzac praktycznie żadnych ale zabawa (w sensie 
> takim jak u Hunzingi i Calloise'a) jest przednia. Jest to w sumie poszukiwanie 
> własnego egocentryzmu w dziełach Innych (tu kłania się Barthes z Fragmentem 
> dyskursu miłosnego, bo czytanie jest niczym innym jak kopulacją dwóch umysłow, 
> nie zawsze zresztą zakończoną orgazmem)
> > 
> > > Ja czytanie traktuje jako czynnośc naturalną, czasami prawie że świ
> adomie
> > > bezrefleksyjną, przepuszczam tekst przez siebie i czekam, czy sferm
> entuje
> >  w
> > > jakieś wino interesujących myśli czy skwasnieje jak ocet
> > 
> > To takie abstrakcyjne co piszesz, dla mnie jest wewnetrznie sprzeczne. Ch
> yba 
> Ci
> > e
> > nie rozumiem :(
> 
> Nie jesteś jedyny, bo sam czasem to nie dokońca rozumiem:) tak jak napisałem 
> czytam od zawsze i jest to dla mnie naturalne jak oddychanie i inne czynności 
> biologiczne, którym tez na codzień nie poswięcam zbyt wielu refleksji. Dopiero 
> kiedy złapie mnie bezdech, a wypadku czytania coś sieknie mnie centralnie po 
> zwojach, zaczynam się zastanawiać dlaczego tak, co zrobiłem czy co w tekście 
> było takiego by ten wstrząs wywołać. i to może trochę rozjaśnia obraz, choć jak
>  
> na to patrzę co powypisywałem, to chyba niezbyt:)
> > 
> > > I tak jak pisałem już w innym wątku jest
> > >
> > > mi z gruntu obojętne, czy jest to jakaś sieka czy Principia Moralia
> . Każd
> > y
> > > tekst wchodzi w jakąs interakcję z moim ja i po to czytam. Czy mam 
> z tego
> > > jakies korzyści, obiektywnie ocenić nie umiem.
> > 
> > Wydaje mi sie, ze powinienes poczytac  harlequiny lub jeszcze lepiej- ksi
> azki 
> z
> > dziedziny matematyki teoretycznej, chocby tylko przez 2 lata, bez przerwy
> > (zadnych zmian!), aby zweryfikowac swoj osad nt.obojetnosci wchlanianych 
> przez
> > Ciebie tekstow oraz korzysci z tego wynikajacych. 
> 
> Touche:) Co prawda harlequiny nie sa mi obce i kilka mam 'zaliczonych' ale co 
> do matematyki masz pełną rację. Choć, trochę desperacko się broniąc, (acz 
> pozycja do obrony cięzka, nie byłbym sobą gdybym nie spróbował) to wydaje mi 
> się, bez żadnych dowodów, że gdybym poświęcił dwa lata zycia na czytanie na 
> temat Twierdzeń Fermata (czy jak mu tam było:) tudzież innych cyfrowych 
> hardkorów, to pewnie wpłynęło by to jakoś na mój swiatopogląd.
> > 
> > Pozdrawiam:)
> 
> 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się