• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Nu!  napisał(a): 

> "fajna teoria ale chyba nie do końca prawdziwa. [...]"
> 
> W teorii komunikacji, która przypisuje każdemu komunikatowi określone "warstwy"
> bądź funkcje [niewiele juz z tego pamietam] wyróżnia się [prócz np. funkcji
> informującej]   funkcję, polegającą (tak to zapamietałem) na tym że kazdy
> komunikat ma za zadanie ZMIANĘ stanu odbiory. Czyli jakoś chce zmodyfikować
> odbiorcę.
> 
> Nazwałbym to "funkcją manipulacyjną".
> 
> Teksty literackie widziałbym własnie, w tym , kontekscie jako ekstremalnie
> subtelne, "bezinwazyjne" narzędzia do manipulacji ich odbiorcą.
> 
> Piszesz o  "ścieraniu  się odbiorcy z autorem", tymczasem ja czytanie widzę
> raczej jako rodzaj prestigiditatorskiego spektaklu, na którym którym widz siedz
> i
> z otwartą gębą, i rodzajem stuporu właśnie. 
> 
> 
> Czytanie (dobrego oczywiście) tekstu lit. a szczególnie powieści, porównałbym d
> o
> operacji na mózgu, gdzie pacjent w stanie narokzy (fikcja, narracja), otoczony
> skomplikowaną aparaturą nieznanego przeznaczenia, leży uśpiony z otwartą
> czaszką, a dookoła kręci się tłum specjalistów, wykonujacych intensywne zabiegi
> i manipulacje przeróżnymi instrumentami, których przeznaczenia możemy się
> jedynie domyslać.
> 
> 
> Kiedy jest już "po wszystkim", możemy oczywiście oddać się studiowaniu tego co
> sie wydarzyło, itd., ale nie jesteśmy w stanie zmienić faktu, że operacja
> została wykonana, i nasze studia są jakoś tą operacją zdeterminowane.
> 
> Zauważ pewną sprzeczność w twoim (czy Brocha)(także moim) twierdzaniu o tym, że
> literatura nie służy wymiany prostych dyskursywnych informacji, gdyż do tego
> używamy innych środków, ze zdaniem o "dyskusji odbiorcy z autorem"... 
> 
> Poruszamy się oczywiście tutaj na terenie grząskim.
> 
> Ad rem.
> 
> Masz rację, że czytanie jako pretekst do rozmowy to pomyłka. Ale - z drugiej
> strony - brak szansy na (choćby hipotetyczną) wymianę zdań o przeczytanym
> tekście czy autorze jest bardzo demobilizujący (przynajmniej dla wielu) i wpływ
> a
> na sama lekturę oraz motywację do jej podjęcia.
> 
> 
> Popatrzmy zreszta na to forum...
> 
> Jak wyglada przeciętna "rozmowa" o ksiązkach tutaj?
> 
> Czy są to jakieś kilometrowe wątki, w którch autorzy postów toczą niekończące
> się dyskusje "merytoryczne" do upadłego????
> 
> Nie!!
> 
> Raczej są to proste komunikaty, typu "czytałeś? Tak!", itp. 
> 
> Są to najczęściej krótkie komunikaty, w których piszacy utwierdzają się w
> istnieniu "wspólnoty czytelniczej", "lekturowej". 
> I o to chodzi!
> 
> Intymność i prywatnośc lektury dobrze się na tym forum potwierdza, tak jak i
> potrzeba (+ pożyteczne skutki z tego płynące) ich, choćby symbolicznego,
> społecznego odniesienia.
> 
> 
> I na koniec:
> 
> Piszesz:
> "Od pamiętania szczegółów typu tytuły, autorzy, bohaterowie, mamy najlepszą
> pamięc zastępczą świata, czyli internet. Dużo ważniejsze są chyba te ukryte
> wnioski do jakich dochodzimy w trakcie lektury, zbudowane właśnie w oparciu o
> prywatny i intymny dyskurs z autorem. Te wnioski, które są czysto subiektywne,
> jednostkowe i nie poddające się żadnej empirycznej weryfikacji. Natomiast
> lektura "po coś", dla mnie przynajmniej, jest zazwyczaj pańszczyzną na ugorze,
> próba potwierdzenia prawd znanych i uznanych i w związku z tym całkowicie
> obojętnych na to czy jakiś tam mały miś mojego pokroju zechce je sobie
> potwierdzić. To właśnie pomaga przezwycięzyc metoda chaotycznego doboru,
> programowego ignorowania recenzji i krytyki (co nie oznacza oczywiście nie
> czytania tychże). Przynajmniej wtedy mam tą megalomańsko przyjemną swiadomośc,
> że to co wiem o danej ksiązce filmie itp wynika ze mnie i tekstu a nie, jak
> zazwyczaj z całej otoczki, tekstu i na końcu ze mnie."
> 
> 
> Nie wchodzac w szczegóły, (recenzje i gazetowe analizy są rzeczywiście niezwykl
> e
> powierzchowne) ja mam inaczej: Uwielbiam wręcz profesorskie cegły polonistyczne
> ,
> pełne przypisów i odniesień do innych książek (im grubsza i mniej zrozumiała-
> tym lepsza).
> 
> Dla mnie to inny rodzaj literatury rozrywkowej, którą czytam wręcz
> hedonistycznie. Takie jakby literackie pornosy, gang bang, czy cuś.Perwersja...
> hihihi

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się