• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: daria13  napisał(a): 

> W moim odczuciu to Wilbourne jest tchórzliwy, bierny, szamoczący się z 
> przeznaczeniem, niezdolny do podjęcia najważniejszych decyzji, natomiast 
> bohater Starego to nieustraszony pogromca krokodyli, ktoś odpowiedzialny i 
> uczciwy do granic paranoi. Dramat obydwu bohaterów jest dramatem rozbitków i to
>  
> ich łączy, ich wspólnym wrogiem jest społeczeństwo, posługujące się takimi 
> środkami, jak pieniądz i opinia publiczna. Bohater Starego znalazł spokój, a 
> nawet pewne zadowolenie w swojej egzystencji,wbrew społeczeństwu, ale właśnie 
> to społeczeństwo mobilizuje wszystkie siły, żeby mu powrót do tej egzystencji 
> uniemożliwić. Wysoki więzień jest do bólu konsekwentny i pogodzony z losem, 
> oczywiście jego upór zakrawa na szaleństwo, ale w tym szaleństwie jest metoda. 
> Masz rację, że momentami jego postawa jest drażniąca, ale dla mnie nie świadczy
>  
> ona o jego małości, a wręcz przeciwnie.
> Stary nawiązuje, w moim odczuciu do teorii egzystencjalizmu z racji całkowitej 
> niechęci do podjęcia wysiłku zmiany swojego życia, bezwolności i poddania się 
> prądom tego życia. I być może, gdyby wysoki więzień nie był obarczony 
> odpowiedzaialnością za kobietę, którą uratował, nie byłby bohaterem tak godnym 
> sympatii. Ja tam go lubię:)
> Faulkner jest pisarzem hermetycznym, ale jego skomplikowane formy literackie 
> nie są sztuką dla sztuki i mają swoje wewnętrzne pokrycie, którego po 
> przeczytaniu pierwszej połowy Dzikich palm zupełnie jeszcze sobie nie 
> uświadamiałam. Rzeczywiście obie te opowieści w jakiś sposób tłumaczą jedna 
> drugą, aczkolwiek myślę, że osobno też by się obroniły. Dzikie palmy zalatują 
> momentami melodramatem, dlatego początkowo trochę mnie drażniły, ale po 
> przeczytaniu całości, wiem że były to zabiegi zamierzone przez autora. Ogólna 
> ocena wysoka, a jednocześnie od dawna nie czytałam książki tak krytycznie, a 
> przez to głęboko. Dziękuję Ci, chyba po raz kolejny.
> Na zakończenie odnośnie Marqueza. Jego książki rzeczywiście często poruszają 
> temat miłości, ale tam miłość jest jednym z elementów całości, a nie 
> najważniejszym podmiotem, dlatego mnie to nie drażni:)
> Pozdrawiam dobranockowo:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się