• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: daria13  napisał(a): 

> > U mnie jest na odwrot, wiezien mnie odstrecza (powody juz podalem-nie lic
> zy 
> sie
> > dla niego wolnosc, sprawiedliwosc, milosc, ale jedynie jego dobre 
> samopoczucie,
> > mozliwe jedynie w warunkach wieziennej stabilizacji (bo to chory gosciu),
>  
> zycie
> > pozbawione uczuc oraz nadziei) 
> 
> Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, jesteś niezwykle okrutny w ocenie więźnia.
> A najbardziej niesprawiedliwy jest Twój zarzut, że nie liczy się dla niego 
> sprawiedliwość;) Toż on właśnie w imię sprawiedliwości rezygnuje z wolności. O 
> nieliczeniu się z miłością też trudno tu mówić, bo ewidentnie, od początku 
> wiadomo było, że z uratowaną przez niego kobietą nie połączy go uczucie, nawet 
> nie do końca wiem dlaczego, ale dla mnie było to jakoś oczywiste.
> Dla mnie więzien jest z pewnością ułomny, ograniczony umysłowo i przez to 
> dziecinnie naiwny i nieprzystosowany. Stąd się bierze jego brak zdecydowania, 
> uległość wobec zrządzeń losu, ogólnie poddanie, ale nie z wygodnictwa, tylko z 
> ograniczenia.On działa instynktownie, dla nas często irracjonalnie, ale 
> jednocześnie umie dokonać wyboru, kiedy od niego zależy los drugiej osoby. To 
> taki prostaczek boży, może godny politowania z punktu widzenia człowieka 
> rozumnego i cywilizowanego, ale na pewno nie konformista. A może jestem w 
> błędzie;)
> W świetle tego wszystkiego, to właśnie Harry, wykształcony, inteligentny, choć 
> nie błyskotliwy, powinien bardziej odpowiadać za siebie i za kobietę, która w 
> końcu oddała się jego opiece, porzucając dla niego wszystko. Piszesz o 
> motywach; dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane (czy jakoś tak;).
> Być może idziesz dobrym tropem, próbując rozważyć ich stosunek do pamięci. Oni 
> obydwaj jakby nie mieli pamięci,dla mnie są jakby ludźmi bez przeszłości, Harry
>  
> przez swój brak umiejętności jakiegokolwiek angażowania się uczuciowego, do 
> momentu poznania Charlotte, więzień chyba przez to, że nie zdążył tak naprawdę 
> osiągnąć dojrzałości, nabrać doświadczeń życiowych innych niż w rzeczywistości 
> więziennej. I znowu jakby usprawiedliwia to więźnia a nie Harrego. To prawda, 
> że miłość do Charlotte obudziła w nim pragnienia przemiany życia, nadania mu 
> wartości, tylko dlaczego jest przy tym wciąż taki bierny i niezdecydowany.Jego 
> heroizm, z jakim odrzuca oferowaną przez męża Charlotte pomoc, też jakby 
> niczemu nie służy i też zwalnia go z dalszego decydowania o sobie. Dla mnie 
> Harry jest jakoś mimo wszystko nijaki i jego wielka, romantyczna miłość też 
> taka nijaka jest.Choć może skądinąd nie było nikogo, kto mógł go wcześniej 
> nauczyć odczuwania, ale świat pełen jest ludzi niekochanych w dzieciństwie, 
> którzy wyrośli na pełnokrwistych i pełnowartościowych osobników. Sama już nie 
> wiem;(
> Podejrzewam, a właściwie jestem pewna, że Faulkner celowo tak skonstruował 
> swoich bohaterów, żebyśmy się tak męczyli, próbując ich rozgryźć, a być może 
> nie jest w ogóle możliwe jednoznacznie i jasno potępić lub usprawiedliwić 
> jednego lub drugiego. I o to właśnie chodzi:))))
> Przydałaby się jeszcze jakaś postronna i obiektywna ocena osoby trzeciej, ale 
> nikt z moich znajomych nie czytał tych akurat powieści, a z naszymi problemami 
> interpretacyjnymi najwyraźniej zostaliśmy w tym wątku sami:)))
> Pozdrawiam w strugach ulewnego deszczu:))) 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się